Content

Przestrzeń Huttów

Spotkanie na Korriban

Image

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Mistrz Gry » 8 Lip 2020, o 14:53

Jaina - nim usiadła na wskazanym przez Kittani miejscu - przeszła się po pomieszczeniu przyglądając się szczególnie kilku naściennym malowidłom. Nurra w tym czasie sapał na siedlisku niezadowolona przerzucając gniewne spojrzenie to na Jainę to na Levfith.
- Kittani. Niesamowicie się tutaj urządziłaś. - Powiedziała Jaina odwracając się do niej po tym jak skończyła oględziny ostatniego z obrazów (przedstawiający nagich gamorrean tańczących wokół sztywnego pala osadzonego pośrodku łysej polany).
- Fenn nie pomylił się co do oceny Twojej osoby. Ja, przyznaję, zwątpiłam. proszę o wybaczenie. Nie doceniłam Cię. Już Nurro, już do Ciebie zmierzam.
Nurra właśnie otwierała usta by coś powiedzieć, ale zamknęła paszczękę wyraźnie zaskoczona. Levfith pierwszy raz w życiu dostrzegła zmieszanie u jednookiej wojowniczki.
Nurro. Jesteś liderką. Odpowiedzialną liderką. I z pewnością dostrzegasz, tak jak i ja, jakie zagrożenie niesie dla Gamorry Gweek...
- Gweek, mój oblubieniec, nie jest zagrożeniem. - Niemalże wyszczekała Nurra w gamorreańskim; zdalniak beznamiętnie tłumaczył jej słowa, dodając do jej wypowiedzi nieprzyjemnego mechanicznego wydźwięku.
- Jest zagrożeniem. Ale jest też nadzieją na lepsze jutro.
- Zgadza się. Jest nadzieją. Z gwiazd. Bohaterem, który może dać nam wolność.
- Znam Wasze podania Nurro. Nie wątpię w możliwości Gweeka. Ba, jestem przekonana o tym, że podała zadaniu. Jednakże. On jeszcze nie jest gotów. Wybacz Nurro, że muszę to powiedzieć, ale przy Waszej naturalnej gwałtowności, umyka Wam subtelność bardziej zawiłej i delikatnej polityki.
- Pffffff....
- Nie fukaj. Imperium i Huttowie wciąż się wpatrują na Gamorrę. JESZCZE nie zadziałali. I nie zadziałali tylko przez to, że Imperialny Gubernator jest gotowy wspierać działania Rebelii. Jak długo potrwa ta mistyfikacja, tego nie wiem. Ale im więcej Gamorrean przyłącza się do klanu Nurry tym ciężej będzie utrzymać wszystko w ryzach.
- Imperium jest naszym wrogiem. Musimy z nimi walczyć.
- Owszem jest. Ale jeżeli będziecie robić to zbyt szybko. Zbyt gwałtownie. To nic nie zrobicie. Jesteście niczym mucha, która lata nad uchem banty. Mogła by was zmieść ogonem w okamgnieniu, ale po prostu nie chce jej się marnować energii. Jeżeli będziecie za głośno to się wkurzy i wtedy machnie ogonem. Wierz mi. Nie chcesz mieć na orbicie niszczycieli i desantu szturmowców na planetę. Ale jeżeli będziecie cicho. Wtedy bantha nie połapie się, że pod wolem ma gniazdo much.
- Gamorreanie nie są muchami.
- Och... Metaforycznie.
- Sama jesteś metaforyczna.
- Nurro.
- Cicho. Rozumiem Cię starucho. Wiem, że nie możemy... brzęczeć. Ale co to ma do Gweeka?
- Gweek - choć rozważny i mądry - dla wielu jest symbolem buntu. I to takiego buntu... bezsensownego.
- Walkę o wolność nazywasz bezsensowną?
- Nigdy nie nazwę walki o wolność bezsensowną. Potrafię jednak dostrzec kiedy należy zwolnić i zachować siły na kolejny etap działań.
- Czyli Gweek przeszkadza?
- Tak... Nie... Nastroje na Gamorr powinny okrzepnąć. Gweek za bardzo je rozpalaPomóż mi
To ostanie Kittani usłyszała w myślach. Jaina potrzebowała ratunku.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Kittani Levfith » 8 Lip 2020, o 22:21

Kittani wyraźnie zdziwiła się na słowa liderki Rebelii. Spojrzała na nią nieco podejrzliwym wzrokiem, nie do końca wiedząc, w jaki sposób Jaina miałaby w nią zwątpić. Przytaknęła jednak głową na znak, że przyjmuje przeprosiny Solo.
- Porozmawiamy o tym później - dodała wyraźnie sygnalizując staruszce, że nie ominie je rozmowa na osobności. Teraz musiały poradzić sobie z rozwścieczoną Nurrą i sytuacją Gweeka na Gamorrze. Kittani początkowo jedynie przysłuchiwała się Solo i obserwowała dialog między przywódczyniami. Skoro Jaina chciała porozmawiać z knurzycą w pierwszej kolejności Levfith nie miała zamiaru wpychać się na siłę w ich wymianę argumentów.
Znowu pojawił się doskonale jej znany głos w jej głowie. Jaina prosiła o pomoc. Uniosła na nią spojrzenie nadal nie mogąc się przyzwyczaić do tego dziwnego odczucia. Czuła, jakby jej pomniejszona wersja siedziała w jej głowie i mówiła głośno, co ma zrobić. Nie mogła tego przyrównać do myśli ani wyobrażania sobie cudzego głosu.
- Gweek jest powiewem świeżości na Gamorr - brunetka wstała ze swojego miejsca i przeszła wzdłuż stołu, muskając palcami holograficzną Gamorrę - Czymś, na co wszyscy czekali setki lat. Bohaterem z Gwiazd, który przybył w żelaznym ptaku. Nic więc dziwnego, że potrafi porwać za sobą tłumy, które są gotowe oddać swoje życie - spojrzała na Nurrę nieco kontrolnie. Widząc, że knurzyca zgadza się z jej słowami i wysłuchuje jej bez zbędnych komentarzy postanowiła kontynuować.
- Ty z kolei Nurro jesteś tutaj całe swoje życie. Znasz Gamorr lepiej, niż ktokolwiek z nas. Wiesz, czym kierują się twoi bracia i siostry i jak zmieniła się sytuacja wszystkich klanów. Dlatego uważam, że to TY powinnaś zaopiekować się swoim klanem, na swojej planecie. Sama - zanim Nurra zdążyła cokolwiek powiedzieć kobieta usiadła niedaleko niej.
- Gweek uznaje ciągłą walkę za drogę do wolności. Ma swój własny plan, który stara się stopniowo realizować. Czasami nie mamy z nim kontaktu wiele miesięcy, a następnego dnia prosi nas o wszystkie żelazne ptaki jakie mamy, nie przejmując się naszą sytuacją i zasobami. Ty jesteś rozważniejsza. Nie szukasz rozlewu krwi tam, gdzie nie jest on potrzebny. Wiesz, że oprócz doskonałych wojowników macie matki, dzieci i starszych w klanie, którymi należy się zaopiekować i zapewnić im dobre życie. Ciągłe walki im nie służą. Umiesz porywać tłumy zupełnie tak jak Gweek, ale bez rozlewu krwi. Wiem, że nie interesuje Cię polityka i stosunki z innymi oprócz zaprzyjaźnionych klanów ale to, co ma miejsce na Twojej planecie to coś więcej. To punkt wyjścia dla czegoś potężniejszego niż Imperium wraz ze wszystkimi Huttami. To twój klan dał temu początek - spojrzała w jej jedno jedyne oko mając nadzieję, że Nurra doskonale zrozumie jej słowa.
- Wierzę, że nie doprowadzisz wulkanu do ruiny i nie będziesz szukała śmierci tam, gdzie nie powinno jej być. Potrafisz jednoczyć, a nie dzielić. Gweek ma wyjątkowy dar, który trzeba odpowiednio kształcić. Nie da sobie z tym rady na Gamorr, nawet z Jainą i Michaelem u Twojego boku.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 376
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Gweek » 9 Lip 2020, o 23:28

- Gdzie będzie najbliżej po ten cały kamień? - zadając to pytanie, miał nadzieję usłyszeć każdą inną nazwę planety, byle nie Ilum. Nie da się wywieźć daleko, tym bardziej do miejsca, gdzie będzie mu zimno. Co to, to nie. Nu nu nu. Z regionów Galaktyki znał jedynie Jądra. Dokładnie dwa. Dwa światy tam ulokowane.
Gweek miał mętne, jak tutejsze pieniste, pojęcie na temat omawianych pojęć geograficznych. Niby coś słyszał, czasem podsłuchał, wymienił kilka pieści z tymi, co uważali, że wiedzą więcej na temat Wszechświatów czy tam Galatyk niż on. Mierzył odległość klasycznie, metodą gdzie odległość wyrażano dniami drogi danym środkiem transportu, a nie faktyczną odległością w parsekach.

- Noo, myślałem o Garllu. Żeby zajrzał tam do środka i coś ten tego... naprawił. Zrobił, żeby działało, ale jak mówisz, że się nie da, to pójdę do skrzydlatych. - Gweek widział na tym dużym, okrągłym jak ... organ z dziurą w środku i tam sterczącym punktem G.. Gwiezdnym statku jednego takiego, co to ponoć umiał zepsuć wszystko, co mu w łapska wpadło. I później nikt nie mógł powiedzieć dlaczego to działa lub na jakiej zasadzie. Nie, żeby go znał osobiscie, ale ponoć lubił mienso. A tego mógł wywieźć całe tusze z żyznych i obfitych w zwierzynę zarośli.

Z tego wszystkiego zszedł całkiem mimochodem na temat inny niż podróże. Przy okazji odkrył wręcz genialną ideę. Teraz już wie, dlaczego nie ma wody na Tatooine - bo jak się rozmawia o czymś, na czym się nie zna i wychodzi na takiego co to wodę leje lub nabiera jej w usta to gdzieś musiało jej wreszcie zabraknąć.
- Mówią, że muszę zniknąć. Ale ja nie chcę. Tutaj też mogę ćwiczyć. Tu czy tam, co za różnica? Na Gamorr jest całkiem przyjemnie. Tobie też może przedłużyć się to i owo. Wybierzemy i porwiemy Ci jakąś podobną do Ciebie chudzinkę albo nawet lepiej. Sam sobie ją wybierzesz, a my załatwimy resztę. Słyszałem, że się tu panoszycie jak nas nie było. - dodał całkiem rozbawiony. - Pokaż mi, co udało wam się zepsuć. - poprawiając swój ubiór i upewniając się, że pewna rzecz nie znajdziesz się na widoku, gotów był ruszyć za Michaelem na obchód podziemnej części kompleksu.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 307
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez David Turoug » 10 Lip 2020, o 20:00

Stardust sięgnął po Moc, by wykazać się cierpliwością i zrozumieniem. Czasem irytowało go podejście Gamorrean, którzy na swój sposób, byli bardzo prostolinijni. Niestety to zawsze on musiał być wyrozumiały i właśnie cierpliwy. Przeróżne zachowania autochtonów zwykle uchodziło im płazem, gdy pozostali Rebelianci musieli wykazywać się taktem i nie mogli obrażać się na specyficzną kulturę gospodarzy.
- Nie znam planów Jainy, choć wiedz Gweeku że jest ona bardzo mądrą istotą w Galaktyce, bez względu na pochodzenie. Jej plany rzadko bywają nietrafione, a najczęściej są dobrze uargumentowane. Gdy skończy rozmawiać z Nurrą i Kittani, na pewno jeszcze raz przedyskutuje z tobą tą kwestię. - odpowiedział spokojnie Michael, mając nadzieję, że matrona nie wpadnie po raz kolejny w szał i nie zrobi krzywdy Solo i przede wszystkim Levfith - Nikt się tutaj nie panoszy i nie zapomnieliśmy do kogo należą te ziemie. Nie mniej przyznasz, że działamy w jednym kierunku, dla osiągnięcia wspólnego celu. Obawiam się także, iż nie jestem kompetentną osobą by prowadzić wycieczkę po wulkanie i okolicach. Od momentu wielkiej bitwy, sam opuściłem Gamorr na kilka, ładnych tygodni. Uwierz mi takie podróże są wielce pouczające, a doświadczenie zdobyte na innych światach, może zaprocentować po powrocie do domu. W twoim przypadku także może tak być.
Bezimienny starał się w jakiś sposób zachęcić Gweeka do rozważenia opuszczenia planety. Koniec końców to i tak nie próba Stardusta będzie kluczowa w tej sytuacji. Poza tym rozmowy z rdzennymi mieszkańcami o wiele lepiej wychodziły Kittani, która bardziej znała Gweeka i wiedziała jak z nim pertraktować. Michaelowi pozostało liczyć iż urocza brunetka niebawem skończy konwersację z Solo i Nurrą.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5215
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Mistrz Gry » 12 Lip 2020, o 10:32

- O nie. Chuda. - Nurra naprężyła się. Przypływy gniewu był przytłaczający. - Gweek taki nie jest! Brzmisz jakbyś chciała powiedzieć, że Gweek tylko lubi się bić! Że nie ma pomyślunku. Że nie umie podejmować mądrych decyzji! Jesteś chuda. Gweek nie pragnie rozlewu krwi... - nabrzmiała fala ciemnej strony mocy nagle zelżała - a przynajmniej nie bardziej niż ja czy inni z mojego i innych klanów. Nie rozumiesz nas wogóle chuda. Potrafimy się ze sobą bić nie dlatego, że jest to nasza jedyna możliwość i nie potrafimy inaczej. Ale dla tego, że jest to równie akceptowalny sposób prowadzenia negocjacji co rozmowy. Przebywasz na Gamorr tyle... Nic nie zrozumiałaś.
Nie wiedzieć czemu, Kittani przypomniała sobie nagle swoje pierwsze pojawienie się na Gamorr kiedy to razem z Cadem spacerowała po Nielegalnym Mieście i chłonęła jego piękno i intensywność. Gdzieś wtedy widziała parę gamorrean ubranych bogato i dystyngownie. Pachnieli wtedy lepiej niż ona. Tygiel Gamorreańskiej kultury był znacznie bardziej złożony niż by to się jej wtedy mogło wydawać. Nawet teraz.
- ... i jednocześnie zrozumiałaś. Już wiem chuda. Dziękuję. Widzę to i wiem co chciałaś mi powiedzieć. Gweek zrobił dla nas wiele. Ale teraz on musi zrobić coś innego. Czegoś się nauczyć. Pchnął nas w dobrym kierunku jednak teraz czas na zbudowanie pozycji... bez wychylania łbów. Rozumiem. Choć nie mogę się pogodzić z jednym. Czy on naprawdę musi wylatywać z Gamorr?
Jaina uśmiechnęła się smutno, jednak w jej oczach widać było iskry radości. Kittani od razu wiedziała co powie za chwilę liderka rebeli.
- Musi..
Nurra sposępniała.
- ... choć nie od razu...
Uniosła wzrok w nadziei.
- Myślę, że wstępne szkolenie zrobimy tutaj na Gamorr. Zajmie nam to.. przynajmniej miesiąc.
Tym razem Nurra aż podskoczyła niczym małe dziecko, który w końcu otrzymało swój upragniony prezent. Podbiegła do Jainy i wyściskała ją, a po chwili wahania do Kittani też, zamykając na niej swój uścisk boa dusicielki.
- Dzięki, Chuda! Jesteś fajna! Jakbyś chciała to zapraszam Cię do alkowy do mnie i do Gweeka. Jak mu powiem, że zostaje to energii starczy mu na dwie na raz.
Jaina wybuchła śmiechem widząc skonsternowaną minę Kittani.

***

- Dobra. Kittani. Nurro. Opowiedzcie mi teraz o sytuacji lokalnej polityki na Gamorr. Imperium? Besadi? Jak to wygląda? - Zapytała nagle Jaina; co było jednoznaczne ze zmianą tematu. Sprawa Gweeka została uzgodniona. Choć Kittani trochę zaniepokoił fakt, że o jego losie decyduje się jakby bez niego.
- I to jest właśnie niesprawiedliwe, Kittani. Nie zawsze można o sobie decydować. Czasem robią to inni. Czasem robi to Moc. A wszystko to jest kwestią poświęcenia. Im większy masz potencjał i im więcej możesz tym mniej czasem masz do gadania. Z Gweekiem tak właśnie będzie. Z tobą też.
Głos Jainy w głowie był.. smutny. Levfith od razu wiedziała, że sama Solo ze względu na piastowaną funkcję i na to kim była dawno przestała należeć do siebie. Czyżby i ją też miał czekać taki los?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez David Turoug » 12 Lip 2020, o 15:28

Na dłuższą chwilę między Gamorreaninem a człowiekiem zapanowała cisza. Dość krępująca, jednak Stardust wiedział, że nie może w żaden sposób naciskać na Gweeka, ani tym bardziej podejmować za niego decyzji. Sam Beziemienny przyzwyczaił się do fakt, iż nie raz musi postępować zgodnie z nurtem Mocy, który nie zawsze był zbieżny z jego własną opinią. By nie przedłużać milczenia, Michael raz jeszcze podjął temat miecza.
- Jeżeli podróż do gwiazd za kryształem nie do końca cię satysfakcjonuje, to możesz sprawić, iż twoja broń zadziała w twych rękach. Choć kryształ należał do kogoś innego, mógłbym rzec nawet kogoś złego, to gdy poświęcisz dłuższą chwilę na medytację nad nim, a także otworzysz rękojeść by poprawić ułożenie części, oręż ożyje w twoich dłoniach. - odparł zgodnie z prawdą Jedi, licząc że ta wiadomość poprawi humor rozmówcy - Nierzadko gdy medytuje się nad mieczem świetlnym, działając nie do końca świadomie, cylinder zostaje rozebrany i ponownie złożony. Swoją drogą w bardzo dużym skrócie podobnie wygląda budowa nowej broni takiego typu. Swoją drogą może ty teraz mi opowiesz coś niecoś o tym droidzie przybyłym z Jainą, bodajże IG?
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5215
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Gweek » 13 Lip 2020, o 13:07

- Polecę jak będzie trzeba. Tylko to nie take proste jak myślisz. Zaczynasz coś robić i nie możesz skończyć. Tak jak z mieczem. Próbowałem go włączyć i się nie udało. Długo nad nim siedziałem i nic. Nie wiem nawet jak go otworzyć, a co dopiero naprawić. Widzisz te ręce? - wyciągnął przed siebie zgniłozielone dłonie. - To nie są ręce zdolne cokolwiek naprawić. Dać w ryj? - pewnie. Łeb ukręcić? - też umiem. Udusić? - ostatne słowo zawisło w powietrzu. To tak jakby Gweek chlapnął o jedno słowo za dużo. Za bardzo się rozpędził i nie wiedział jak wybrnąć z impasu.
- Powiem Ci coś pod warunkiem, że nie
będziesz się śmiał.
- spojrzał śmiertelnie poważnie na swojego rozmówcę i gdy ten kiwnął głową żeby kontynuował, ciche słowa mąciły otaczającą przestrzeń ładowni Ghotroc'a.
- Słyszę czasem głos. Ktoś do mnie mówi.
Słodko kusi, żebym zabijał. Użył całej swojej siły lub dusił, gdy walczę. Męski glos dobrze radzi, ale się boję. Bardzo się wtedy boję. A gdy się zawacham i nie posłucham, to mogę zginąć. To od chlania czy może oszalałem? Albo to któryś z moich przodków przemawia jako duch?
- Poczekał na odpowiedź i enigmatycznie zmienił temat.


- Wim. Wim. Widziałeś kiedyś naprawdę starego Gamorreanina? Ale takiego naprawdę gnuśnego, co to tylko śmierć przed oczami widzi?... Nooo właśnie. - Gweek nie czekał na odpowiedź i sam kontynuował.
- To taki odpowiednik Jainy. Dużo widział i dużo przeżył. A mądry taki, że
ho ho ho. Jak znajdziesz takiego to posłuchaj co ma do powiedzenia. Teraz chodź. Jestem ciekaw kogo spotkamy w środku.
Poszedł przodem i wolnym krokiem maszerował, aż mężczyzna zejdzie z trapu i się z nim zrówna, jak równy z równym. Chciał kontynuować rozmowę, ale przeszedł na wspólny.
- Dóóm. Dzi ma dóóm? - wskazał ręką na Michaela. Słowa we wspólnym sprawiały trudności aparatowi mowy gamorreanina. Samo w sobie też stanowiło pewną trudność w określeniu jednoznacznej odpowiedzi dla słuchającego. Chwile mijały, a odpowiedz wisiała w powietrzu.
- Nuuu-ra serce. Się rodek Gaaamortt. Mi-el dzie ma? - spojrzał wymownie jedynym sprawnym okiem na człowieka. Łatwo mu było zmieniać miejsce pobytu, nie tak jak zielonoskóremu. Nie przeczył, że inne miejsca mogą być równie piękne, co obiecujące. Rzadko kiedy zmieniał lokalizację pobytu, prędzej z przymusu niźli z chęci zwiedzania czy zobaczenia nowych miejsc. Cenił sobie spokój i stabilizację. Mógłby przycupnąć i się zasiedzieć bez problemu w miejscu, które odpowiadało kluczowym kryterium w jakie wierzył.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 307
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez David Turoug » 13 Lip 2020, o 19:02

Stardust wysłuchał z uwagą słów Gweeka. Miecz który posiadał rzeczywiście nie do końca pasował do olbrzymiej dłoni Gamorreanina i dla jego wygody na pewno wymagał kilku poprawek konstrukcyjnych. Z pomocą lokalnych techników, mąż Nurry na pewno będzie w stanie nie tylko uruchomić oręż ale także udoskonalić go dla własnych potrzeb.
- Poproś zaufanego gościa od sprzętu, by sporządził dla ciebie projekt poszerzenia rękojeści i pewnych modyfikacji jego wnętrza. Dzięki temu oraz medytacji na pewno dostroisz broń pod siebie, włącznie z właściwym umiejscowieniem kryształu. Tak jak wspomniałem, jeżeli się postarasz nawet obecny minerał powinien ci służyć. - odparł Michael, nieco znużony tematem miecza świetlnego, na szczęście Gweek przeszedł do innej, nieco niepokojącej kwestii - Co do głosów, ciężko mi powiedzieć co lub też kogo słyszysz. Czy jest to twór twojej wyobraźni, jakiś wstawki z przeszłości czy też podszepty Mocy. Musisz nauczyć się głęboko medytować by znaleźć odpowiedzi na swoje problemy, poza tym medytacja pomoże ci w znalezieniu spokoju i równowagi. Oczyszczony umysł nie płata tylu figli. Pamiętaj, iż przemocą wszystkiego nie rozwiążesz, choć często to najprostsza ścieżka. Niestety w tym wypadku prostota nie jest niczym dobrym, gdy zatracisz się w negatywnych emocjach, może zrobić wiele złego dla otoczenia, dla siebie, dla... Nurry. Przemoc nie jest wyjściem i tylko w nielicznych przypadkach służy jako przykra ostateczność. Powinieneś o tym porozmawiać z Jainą i niczego nie ukrywaj, bądź szczery z nią i ze sobą.
Niespodziewanie Gweek totalnie zmienił temat, przechodząc na język wspólny, który sprawiał mu wiele trudności. Co więcej, kwestia jaką podjął, była niezwykła i nawet Stardust rzadko zastanawiał się gdzie tak naprawdę znajduje się jego lokalna ojczyzna.
- Jakby to powiedzieć... Jestem człowiekiem z gwiazd, urodziłem się na fregacie typu Corona, o dość smutnej nazwie "Nostalgia" gdzieś w Dzikiej Przestrzeni. Dlatego też nie mam ojczystej planety. Jeszcze nie tak dawno spędziłem trzy lata na Kashyyyk, wśród Wookieech i w jakimś sensie mogę powiedzieć, że mam w nich wiernych przyjaciół i swoje mieszkanie. Teraz pewnie mieszka tam jakiś futrzak. - odpowiedział Michael, nie wiedząc czy dla Gweeka, fakt braku własnego miejsca nie będzie powodem do kpin - Można śmiało powiedzieć, że jestem takim bezpaństwowcem a może raczej bezplanetowcem. U ciebie sprawdza się chyba powiedzenie - tam dom twój, gdzie serce twoje. Pochodzisz z Gamorr i tutaj jest twoja żona. Czasem niestety musimy na jakiś czas poświęcać to co kochamy, jednak ważne by ciągle pamiętać. A jeśli chodzi o moje sprawy z sercem, to na razie nie mam swojej partnerki. Czasem tak bywa, w życiu Jedi wiele się dzieje, ale nie zawsze to co byśmy chcieli.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5215
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Gweek » 17 Lip 2020, o 06:02

- Chrumm. - często powtarzana fraza przez Gweeka, gdy słuchał. Odmieniał ją na kilka różnych sposobów, co mogło wydawać się dziwne dla ucha ludzkiego. Sens był ten sam, czyli potwierdzanie lub zgodzenie się z poglądem rozmówcy. Szli miarowym krokiem w głąb tunelu, prowadzącego ostatecznie do głównego wejścia. Gweek zrozumiał, że może nieco obejść proces budowy miecza. Jak dobrze pójdzie, to poskłada go na miejscu i może nawet uruchomi.

Sprawa "głosu" nieco się wyjaśniła. Jest kilka teorii co może dokuczać istocie o jednym oku. Nic tylko czekać, aż znowu rozmówi się ze staruchą. Jak taka mądra, to ciekawe co powie.

Na płycie lądowiska, przy jednej ze ścian pionowego szybu, jakimś cudem udało się wciągnąć wrak statku do wnętrza "góry". Jakaż to siła mogła schwytać i podnieść w powietrze taki ciężar, przy tym go bardziej nie uszkadzając.
Stary frachtowiec, którym miał okazję podróżować ze swoimi kompanami, stał pusty na uboczu, czekając smutnie na przegląd. W jego kierunku szedł człowiek - prawdopodobnie technik ubrany w charakterystyczny strój i dug - pilot, klnący po huttyjsku. Leciało też kilku geonozjan, klekocząc głośno. Grupa gamorreańskich gapiów dostrzegło swojego wodza, spiesząc mu na spotkanie. Trzech z nich miało mechaniczne protezy. Dobrzy rebelianci zaopiekowali się nimi, wszczepiając niektórym brakującą rękę lub nogę o prymitywnym stopniu mechanizacji. Lepszy durastalowy kikut ręki niż wystrugana z drewna noga. Korzystano z tego, co oferować miał bardzo ograniczony zapas zasobów wszelakiego rodzaju. Cała zgraja przekrzykiwała się jeden przez drugiego, byle tylko zwrócić na siebie uwagę wodza. Przed tłumek szybko wyszedł wyszedł stary Ortogg.
- Wodzu chodź szybko za mną. Znalazłem odpowiednie miejsce dla Ciebie. - machnął ręką reszcie weteranów, odganiając ich niczym owady. Szedł szybko przodem, jakby miał zaszarżować na wroga. Tymczasem Gweek kontynuował przerwaną rozmowę z Michaelem.
- Mmmm mónddre te lucie. Sókajom dóm. Gweek poo-możee. - tym razem nieco przeciągał sylaby, marszcząc nozdrza i nos, układając sobie cały wywód niższego od siebie człowieka. Za przyjaciół ma siłaczy i u nich pomieszkuje. Raz to nawet się z jednym na rękę siłował i przegrał. Brakło trzeźwości, a później kredytów by wypłacić należność za przegrany zakład. Oj było wtedy pite, oj było. Się ustawić potrafi, a taki niepozorny.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 307
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez David Turoug » 19 Lip 2020, o 10:48

Stardust do tej pory nie miał okazji na dłuższą rozmowę z Gweekiem. Okazało się, że jest to wbrew pozorom i stereotypom na temat Gamorrean, inteligentny gość, z dużą pewnością siebie i ogromnymi pokładami determinacji. Ponadto Bezimienny musiał docenić gest męża Nurry, który starał się toczyć dyskusję w języku wspólnym bez użycia droida tłumaczącego.
W międzyczasie ku dyskutującym dobiegł Ortogg, który zdecydowanie skupił uwagę swojego wodza, na sobie, przekazując informację, o znalezieniu dobrego lokum dla największego gamorreańskiego wojownika.
- To miłe że tak uważasz, ale na ludzi trzeba brać sporą poprawkę. A co do domu, hmm gdyby cały ten konflikt w końcu się zakończył może osiadłbym na twojej planecie. Niekoniecznie w wulkanie, ale gdzieś zbudowałbym sobie chatkę na kraju lasu i brzegu jeziora. - odparł pół żartem, pół serio Michael, podkreślając fakt iż Gamorra jest własnością autochtonów, a rebelianci są tutaj gośćmi - Nie będę cię zatrzymywał, jesteś herosem dla swoich pobratymców i nawet jedno słowo zamienione z tobą, buduje ich morale.
Michael spojrzał po lądowisku, gdzie krzątało się sporo osób. Ruch jak zwykle był tutaj spory, ale praktycznie każdy mieszkaniec wulkanu miał jakieś obowiązki. Nigdzie nie było widać Kittani, Jainy i Nurry, które miały sporo do wyjaśnienia, nie mniej Jedi nie wyczuł żadnego wzrostu gniewu czy agresji, więc rozmowy między kobietami musiały przybrać pokojowy charakter.
- Jak wam idzie? - spytał w myślach, kierując wiadomość do Levfith, chociaż wiedział że Jaina na pewno także ją wyczuje, a i Gweek miał na to spore szanse.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5215
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Kittani Levfith » 3 Sie 2020, o 16:08

MIEJSCE NA POST KITTANI
KOT POBIERAJ SIĘ :)
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 376
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Mistrz Gry » 3 Sie 2020, o 17:04

Gweek i Stardust
Następne kilka dni Stardust i Gweek mieli spędzić ze sobą. Czas ten zlewał się ze sobą i choć przez ten czas spotykali się przecież z innymi (czy to z Kittani czy też z Nurrą, czy nawet z Jainą) to i tak mieli wrażenie, że rozmawiają tylko ze sobą. W zasadzie nie było to szczególną intencją obydwu; znali się jednak nie pałali do siebie szczególną miłością. Pochodzili różnych światów i dzieliło ich w zasadzie wszystko, a łączyła Moc; choć i ona u obu była postrzegana inaczej. Nawet ze względu na barierę mowy było im ze sobą trudno. A jednak - co zauważyła Jaina - obydwoje zyskiwali na wzajemnym przebywaniu ze sobą.
- Gweeku, Stardust zna się na tym co powinieneś się nauczyć, znacznie lepiej niż ja. Zaufaj mu. Pozwól mu być Twoim przewodnikiem.
- Michaelu, nie bądź zniechęcony i spróbuj spojrzeć na świat jego oczami. Sądzę, że dobrze Ci to zrobi. Mnie zrobiło.
Zatem spędzali czas ze sobą. Mieli przed sobą szereg zajęć, a że Garll zajmował się tymczasowo mieczem nie było powodu dla którego, rozpoczęcie treningu miałoby się opóźniać.


Panowie. Macie do napisania kilka postów. Budujecie sceny tak jak chcecie. porozmawiajacie o Mocy, o treningu fizycznym, działajcie, walczcie na kije, podnoście mocą kamienie z bagna. Scena należy do Was. Im lepiej się ogarniecie tym ładniejsze nagrody fabularne będą. ENJOY. Koteł czekamy:)
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Poprzednia

Wróć do Przestrzeń Huttów