Content

Przestrzeń Huttów

Spotkanie na Korriban

Image

Spotkanie na Korriban

Postprzez Quorn » 8 Cze 2020, o 21:39

Gweek wraca od Grzybiarzy
Kittani i Stardust dołączają z bijatyki


Wartownik gamorreański uniósł głowę nasłuchując zbliżających się odgłosów. Szturchnął kolegę z gondoli obserwacyjnej. Tamten przerwał popołudniową i chrapliwą drzemkę, i w ciszy jaka zaległa wszystko stało się lepiej słyszalne. Początkowemu, miarowemu i stopniowo narastającemu, dudnieniu zaczynały towarzyszyć odgłosy melodii wygrywanych na fletniach, rogach i piszczałkach, a do ogólnego rytmu dołączyły się srogie czynele, gromkie bębny i narowiste werble.
Oto nadchodziła Armia.
Jako, że obserwatorzy byli z klanu Nurry od razu wychwycili ich sygnał rozpoznawczy grany na rogu. Sygnał ten był dominującym na tle całej marszowej orkiestry. Nie czekali, połączyli się od razu z wulkanem. Centrala odebrała wiadomość i poinformowali zarówno Kittani jak i Nurrę.

***

Nim obserwatorzy zdążyli się porządnie zorientować pod ich drzewem, gdzie zawieszona była gondola, zaczęły przechodzić długie szeregi gamorreańskich wojowników zebranych pod jednym sztandarem klanu Nurry; choć poszczególne pododdziały nie rezygnowały ze swoich klanowych oznaczeń i barw. Chwilę później na niebie pojawił się leniwie lecący Skyrunner z Jainą i Gweekiem na pokładzie. Statek wynurzył się znad linii drzew i zataczając łagodne kręgi wokół wulkanu zaczął zniżać się do lądowania w kraterze.

(Kittani Gweek Stardust, piszecie tutaj. Gweek, lądujesz w wulkanie, Nurra chce z Tobą rozmawiać. Miecz Cię uwiera a Jaina powiedziała, że zajrzy do niego później, jak go trochę wyczyścisz ;) Kittani i Stardust Jaina będzie chciała porozmawiać z WAMI. Zakończcie czem prędzej wasz dialog w poprzednim temacie i wskakujcie tutaj).
Awatar użytkownika
Quorn
Administrator
 
Posty: 1028
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez David Turoug » 10 Cze 2020, o 12:49

Stardust czuł jak Moc przepływała przez Kittani, a jej aura jakby urosła. Być może był to pierwszy, w pełni świadomy kontakt Levfith z tą mistyczną energią. Doświadczonemu Jedi wystarczyło to, by uznać że w dziewczynie drzemie naprawdę duży potencjał.
- Świetnie sobie radzisz. - przerwał ciszę, gdy oboje wyczuli że do wulkanu zbliża się nie kto inny, a Jaina - Hmm chyba czas na nas?
- Chodźmy na lądowisko. - odpowiedziała brunetka, przerywając ćwiczenie.
- W każdej wolnej chwili, najlepiej przed snem spróbuj poświęcić pięć minut na to ćwiczenie. Choć jest dość proste, to pozwoli na nawiązanie silniejszej więzi z Mocą, ale wystarczy już mojego mądrzenia się.

***


Przywódczyni rebeliantów na Gamorr i Bezimienny dotarli do znanego wszystkim punktu bazy, jakim było lądowisko w kraterze. Obecność aury Solo, była w tej chwili wręcz namacalna, a po chwili nad nimi przeleciała charakterystyczna sylwetka Skyrunnera. Nadchodziła długo oczekiwana chwila, na którą czekało wielu mieszkańców ukrytej siedziby Rebelii - Jaina osobiście przybyła z wizytą.
- Są razem z Gweekiem... Ciekawe czy ktoś jeszcze nas zaszczyci swoją obecnością. - mruknął Michael, gdy statek rozpoczął procedurę lądowania w wulkanie.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5210
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Gweek » 11 Cze 2020, o 19:20

Cała trójka i blaszak zapakowała się prędko na statek, wchodząc po trapie. Tam się rozdzielono, każdy jakby poszedł w swoją stronę. Mechaniczny kompan znikł w trzewiach okrętu, sullustanin poszedł do kokpitu szykować statek do krótkiego lotu, Jaina zaś na chwilę udała się do "swojej" kabiny, a Gweek począł plądrować zapasy. Prawie nic się nie zmieniło we wnętrzu lub po prostu nie zauważył zmian. Śmiało mógł powiedzieć, że dla kogoś ten stateczek jest domem. Spędził tu trochę czasu, ale wolał bardziej otwarte przestrzenie. Poszukiwania pełnej butelki spełzły na niczym. Jedynie w warsztacie znalazł dziwnie pojemniki z trupią czaszką i nie odważył się zaryzykować. Przeczesywanie pokładu zakończył w momencie, gdy otwierając drzwi kolejnej kajuty, napotkał wycelowaną prosto w pysk lufę IG. - yyyh? Chodź. Czekają na nas. - zdołał na poczekaniu coś wymyślić. Chciał się napić, bo się stresował. Wypady w dżunglę trochę się przeciagły i miał problem. Podpity łatwiej dawał po sobie" jeździć " i mniej go ruszały słowne ataki.

Gweek w życiu bał się tylko kilku rzeczy. Że go zabraknie, kiedy Nurrze coś się stanie lub grozić jej będzie niebezpieczeństwo. Nikomu tego głośno nie przyzna, ale nie wyobraża sobie bez niej ddalszego życia. Wcześniej obawiał się najbardziej tego, że oślepnie. Nachleje się jak zawsze i obudzi ślepy. Nie raz o tym słyszał, że tak się może po prostu stać. Dla osoby o jednym oku perspektywa się zmienia. Widzi się inaczej i mniej. Trzeba bardziej wytężać przy tym kopulę.
Kolejną sprawą była utratą rąk lub nóg. Dałby jakoś sobie radę, ale wolał nawet o tym nie myśleć. Z natury był już wystarczająco brzydki.
Tak siedział obok Garlla, Jainy, za plecami mając chodzący cicho wentylator maszyny-zabójcy. Oglądał przez iluminator kunszt pilota, sprawnie osadzającego statek w naturalnie wydrążonym kominie wulkanu. Nie chciał przeszkadzać swoim gadaniem, rozpraszając osobę odpowiedzialną za ich życie. Skrzeczała ona co jakiś czas do komunikatora, pewnie nawiązując łączność z wnętrzem siedziby jego klanu.

Za wczasu przemieścił się do ładowni, by wymknąć się szybko i załatwić swoje sprawy. Otwierający się trap tuż po osadzeniu jednostki na lądowisku ukazał widok, którego się nie spodziewał. Przypuszczał, że te dwie osoby mogą po wulkanie gdzieś się kręcić , ale nie żeby czekały na niego. Stał i się po prostu gapił zdziwiony.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 304
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Kittani Levfith » 15 Cze 2020, o 00:17

Nie tak sobie Kittani to wyobrażała. Szczerze mówiąc, nie wyobrażała sobie tego wcale, nawet w najśmielszych wyobrażeniach. Tak banalne ćwiczenie zasugerowane przez Michaela w przeciągu kilku minut uświadomiło ją, że to się dzieje naprawdę i ma więcej wspólnego z Mocą, niż myślała. W momencie gdy ,,poczuła" ją zupełnie świadomie poczuła, jak ogromny ciężar na niej teraz spoczywa. Czekali też na nią inni, którzy na swoich barkach nieśli równie wielki ciężar.

Kittani wraz ze Stardustem obserwowali, jak Skyrunner powoli przysłania całe niebo nad wulkanem i stopniowo opada w dół, wewnątrz krateru. Ten widok był dla niej zawsze synonimem wolności i nowej przygody. Pomimo tego, że nie był to najlepszy i najpiękniejszy frachtowiec w całej Galaktyce kobieta darzyła go ogromnym sentymentem i gdyby tylko mogła, stałaby się jego właścicielką. Wiedziała, że wewnątrz znajduje się Jaina Solo oraz Gweek - mogła ich wyczuć już od jakiegoś czasu, chociaż był to raczej delikatny, ledwo muskający jej umysł sygnał. Tym razem jednak go wyczuwała. Mimowolny uśmiech pojawił się na jej twarzy, gdy frachtowiec znajdował się już zaledwie kilka metrów od nich a charakterystyczny syk zwiastował opuszczenie trapu. W pierwszej chwili dostrzegła Gweeka, który był wyraźnie zaskoczony zastanym przez niego widokiem. Wkrótce Kittani podzieliła podobną mimikę co knur widząc charakterystyczną sylwetkę, ciężko stąpająca za nim.
- To IG-87F - rzuciła szybko, jakby pod nosem albo do Michaela. Spojrzała za siebie i szybko dostrzegła również i Nurrę, która stała niedaleko wraz ze swoim klanem i wpatrywała się w swojego wybranka.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 373
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Mistrz Gry » 15 Cze 2020, o 22:36

Jaina Solo schodziła po trapie statku powoli, jakby z namaszczeniem. Rozglądała się po ścianach, sprzęcie i wszystkich zgromadzonych wokół; wieść o tym, że do wulkanu ma przybyć Jaina Solo bardzo szybko dotarła do wszystkich. Z pewnością wszyscy wokół myśleli, że Jaina chce przyjrzeć się dokładnie miejscu, o którym przecież musiała się już dużo nasłuchać, a które oglądała przecież pierwszy raz. Pomimo tego jednak, Kittani ani na chwilę nie mogła się pozbyć myśli, że Jaina wpatruje się tylko w nią. I to w jakiś przedziwny sposób; wszak ani razu Ostatnia z Rodu Skywalkerów nie spojrzała w jej stronę. Co więcej. Gdy Jaina podeszła bliżej, na wyciągnięcie ręki, to stanęła przed Stardustem i to jemu oddała powitalny pokłon.
- Witaj, Michaelu, rada jestem widzieć Cię w zdrowiu.
w tym momencie - nagle i z zupełnie niezrozumiałego powodu Gamorreanie zgromadzeni w wulkanie zarechotali i zaczęli bić dłońmi w uda. Kittani tyko kątem oka dostrzegła, że Gweek i Nurra "witają się".


***

W tym samym czasie, w którym Jaina wykonywała swój powolny pochód Gweek i Nurra wpadli na siebie. Nurra objęła Gweeka za szyję i przysunęła swój ryj w stronę jego ucha.
- Choć szybko, ruchać mi się chce, mój miły!
Chciała to wyszeptać, jednak we wszechogarniającej skupionej ciszy, jej słowa zabrzmiały całkiem głośno i wszyscy gamorreanie zgromadzeni przy lądowisku usłyszeli je i zaczęli się śmiać.
Nurra zarechotała do wtóru ze swymi pobratymcami, ale bardzo szybko przestała. Chyba zauważyła coś w Gweeku, co ją zaniepokoiło. Położyła mu rękę na kroczu, dla pewności.
- Nie czuję go. Coś się stało. O czym chcesz mi powiedzieć?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6887
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez David Turoug » 16 Cze 2020, o 10:38

Solo w specyficzny dla siebie sposób zeszła na płytę lądowiska. Jej zachowanie było stosunkowo dziwne, jednak Stardust nie dał po sobie poznać, że zastanawia go świdrujący wzrok w kierunku Kittani. Być może wpływ na to miał fakt, iż Levfith postawiła swoje pierwsze, świadome kroki na ścieżce Mocy, a jej aura zaczęła być wyczuwalna.
Jeszcze zanim głównodowodząca dotarła do nich, ku brunetce zmierzał droid z serii IG, którego jak się okazało zna Kitty. Zwykle widok tych robotów oznaczał problemy, jednak swego czas Bezimienny dostarczył na Lucrehulka dziesięć, przeprogramowanych blaszaków tego typu, by mogły służyć rebeliantom.
- Masz osobliwych znajomych Kittani. - odparł cicho, dyskretnie uśmiechając się do dziewczyny - Jest i ona...
Nie minęło kilka sekund, gdy najlepiej wyszkolona Jedi w galaktyce stanęła przed Stardustem. Aura kobiety była wręcz namacalna, gdyby Moc dało się pokroić, to w tym momencie w całym wulkanie wszyscy mogliby dostać kawałek emanacji Solo.
- Witaj Jaino, ciebie również miło gościć na Gamorr, chociaż to Kittani jest tutaj gospodarzem i jej powinno przypadać powitanie gości. - odparł Michael, ignorując ogólną radość Gamorrean i wbijając małą szpilkę córce Hana i Lei, ze względu na fakt, że to z Levfith powinna przywitać się pierwsza - Długo wyczekiwaliśmy twojego przybycia, myślę że przez ten czas zarówno na planecie jak i w nas samych zaszły spore zmiany.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5210
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Kittani Levfith » 19 Cze 2020, o 23:38

Kittani nie miała pojęcia, skąd takie zachowanie u Solo. Czy faktycznie wpatrywała się w nią w taki sposób, jakby przebywały same w wulkanie? A może to było tylko jej, jakże błędne odczucie i prawda była zupełnie inna. Wszak swoje kroki skierowała ku Jedi, jakby kompletnie ignorując ją w tym momencie.
- Ten droid uratował mi życie - odparła szybko do Michaela, spoglądając na IG - Uratowaliśmy siebie nawzajem na Tatooine - dodała ciszej, przypominając mu ten fragment z ich wcześniejszej rozmowy. Jaina powitała się właściwie tylko ze Stardustem w pierwszej kolejności, na co ten nie omieszkał zwrócić jej uwagi.
- Zapewne Jaina była ciekawa, jak mija Ci pobyt na Gamorrze - odparła iście dyplomatycznie w ich stronę, starając się zrozumieć ich postawę. Nie miała tego za złe nikomu. Wiedziała, że Solo i Stardust znają się o wiele dłużej niż z nią. Łączyła ich Moc i władanie nią w taki sposób, w który prawdopodobnie ona sama prędko się nie nauczy. Spojrzała kątem oka w stronę Gamorrean, którzy rechotali niczym żaby znak jeziora w dżungli i obserwowali Nurrę oraz Gweeka z wyraźnym zaciekawieniem.
- Miło Cię widzieć, Jaino. Wszyscy wyczekiwaliśmy Twojego przybycia do wulkanu, chyba najbardziej nasza dwójka - zarówno Kittani jak i Michael chcieli porozmawiać z dowódczynią Rebelii już od dłuższego czasu.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 373
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Gweek » 20 Cze 2020, o 10:03

Gweek trzymany przez Nurrę jedną ręką za szyję, a drugą za wora, podniósł otwartą dłoń na wysokość swego pyska, skierowaną jej wierzchem do patrzących, a wewnętrzną stroną do siebie tak, aby nie widziała, co czyni. Poruszał leciutko do przodu i do tyłu, lekko jakby nią wachlując. Przeciągnął ze środka do prawej i później do lewej, pozdrawiając zebranych. To, co wtedy powiedział w rodzimej mowie, przez wiele dni było tematem spornym. Spekulacje i dociekania nie miały końca czy było to: "- Przyleciałem , spojrzałem i się zesrałem." czy "- Wróciłem, ujrzałem i przeruchałem". Wersji było mnóstwo, że każdy dyskutujący mógł zarymować coś od siebie, choćby tak: "- Tropiłem, zniszczyem i się znudziłem."

Dobra chwila minęła, nim się odezwał i to, co powinno napęcznieć, wreszcie spuchło.
- Czy czujesz to samo co ja?
- Oj tak, moj ukochany. Oj tak.
- To dobrze. Smrudu strachu nie da się ukryć. Muszę uciekać.
- Co ty gadasz? Jak to?
- Oni już tu są i mnie zabiją jak znowu nie zniknę. Ta stara mnie znalazła i ostrzegła. Jak ona mogła, to oni też.
- Ale jacy oni?
- Mam wielu wrogów i sprowadziłem na was kłopoty. Muszę trenować w ukryciu, bo mój MOCZ jest we mnie silny!
- Dalej nie rozumiem. Ludzi od huttów szybko ubijemy i po sprawie. Mamy przecież nie jedną, a dwie armie.
- No tak, ale przylecą następni. Mają mnie ubić za wszelką cenę. Nie będziemy nawet wiedzieli kto i kiedy, uwierz mi. Jak to zrobią, będzie znowu wojna.
- A dziecko? Nie widzisz jaki mam brzuch?
- Bede miał was na oku. Mam być blisko i trenować, aż się wszystko uspokoi.
- wódz próbował przekonać bardziej sam siebie, niż swoją ciężarną matronę.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 304
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Mistrz Gry » 20 Cze 2020, o 23:10

- Och ja doskonale wiem, że powinnam odezwać się do Ciebie Kittani jako pierwsza. Chciałam najpierw zamienić słowo czy dwa z moim ulubionym kompanem w Mocy. - Uśmiechnęła się. Kittani mogła by przysiąc, że dostrzega w jej spojrzeniu radosne ogniki żartu.
- Kittani... witam Cie. - Powiedziała Jaina zwracając uwagę na Kittani. - Rada jestem, że Cię widzę bo od ostatniego naszego spotkania minęło trochę czasu. I rada jestem, że widzę Cię w takim a nie innym stanie. Miejsce do którego dotarłaś pokazało mi, że jesteś gotowa...
- TYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYY!!!!! - Nurra wskazała ręką na Jainę! - Coś Ty nagadała mojemu Gweekowi?
Cisza wielka wlała się na dno lądowiska. Nurra szła w stronę Jainy i bezpardonowo wskazywała ją ręką. Gweek nawet nie wiedział kiedy jego oblubienica wydostała się z jego objęcia.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6887
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez David Turoug » 21 Cze 2020, o 14:16

Jaina zachowała się jak przystało na córkę największego zawadiaki z Korelii, Hana Solo, obracając sytuację w nietypowy żart. Kontrastowało to dość mocno z tym, jak kilka dni temu podczas holołączenia, kobieta nie miała czasu i wykonywała jakąś misję na nieokreślonej, wietrznej ipustynnej planecie.
Następne słowa były już skierowane do Kittani, dlatego też Stardust nie przerywał kobietom w rozpoczętej konwersacji. To że Levfith jest gotowa na rozpoczęcie szkolenia, Bezimienny zauważył już jakiś czas temu, problem stanowił jednak brak czasu. Chyba, że Solo chodziło na inną gotowość jaką miała wykazać brunetka, niestety nie dane było im do końca wysłuchać głównodowodzącej Rebelią. Do gry wkroczyła Nurra, z przenikliwym, świńskim wrzaskiem.
Jedi oczywiście bez problemu mogliby zatrzymać Matronę, jednak na pewno nie byłoby to korzystne w obliczu kilkudziesięciu gamorreańskich świadków, a przede wszystkim Gweeka. Ekspresywność Nurry nie była niczym zaskakującym, chociaż zaczynała doprowadzać do tarć wśród komórki rebelianckiej w wulkanie. Co innego gdyby to wielki, gamorreanin zatrzymał swą wybrankę serca, poprzez Moc. Pytanie czy Knur opanował na tyle tajniki mistycznej energii by odpowiednio wpłynąć na wzburzoną Nurrę? Stardust zawsze pozostawał w gotowości i sięgnął do Mocy, postępując krok przed Kittani. Niestety Królowa Gamorrean była furiacko skupiona na Jainie, z każdą chwilą skracając do niej dystans.
- Mam złe przeczucia co do tego... - mruknął Michael bardziej do siebie, niż do pozostałych, czekając na rozwój wypadków.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5210
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Gweek » 23 Cze 2020, o 12:37

Gweek stał z rozdziawioną paszczą i przyglądał się zwrotowi akcji. Mógłby próbować interweniować, ale nie widział w tym większego sensu. Może i ciało było gotowe do fizycznego zablokowania czy odgrodzenia Nurry od Jainy, to mentalnie miał sieczkę w głowie.
Ręka naturalnie powędrowała do arg'garoka, gdy odległość się zmniejszała. Nie da skrzywdzić matki swojego dziecka i gdy coś jej się stanie - Gweeka gniew będzie Wielki. Po cichu liczył, że obie kobiety wybiorą się na jedną z tych podróży, które sam odbył z Jainą. Niby będą w tym samym miejscu, a umysłem przeniosą się gdzieś zupełnie indziej. Pozostawała też sprawa głosów w głowie. Spróbował łagodnie powiedzieć do Nurry
- Poczekaj!, przesyłając jej myśl, zamiast słowa. Wątpił czy potrafi to zrobić, ale chciał chociaż spróbować i się przekonać. Skoro inni potrafią, to może i on umie ?
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 304
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Kittani Levfith » 24 Cze 2020, o 09:41

Kittani czuła gdzieś w głębi, że to się tak skończy. I wcale nie mówiła o odczuwaniu Mocy. Znała Nurrę nie od dzisiaj i jako kobieta jeszcze bardziej rozumiała (a przynajmniej starała się zrozumieć) jej wybuchowe reakcje, pełne zazdrości i wrogości. Nic jednak nie wskazywało na to, że Nurra tym razem skieruje swój gniew na samą Solo. Widząc, że Stardust wystąpił krok przed nią chwyciła go za rękaw i pociągnęła delikatnie w swoją stronę, dając mu znak, że to Jaina powinna się rozmówić z matroną, a on sam nie powinien się w to bardzo angażować. To była kobieca sprawa.
- Porozmawiajmy wszyscy razem - odparła Kittani niemal natychmiast, znajdując się na wysokości Nurry i Jainy. Nie wiedziała, o co chodziło dowódczyni Rebelii ale nabrała podejrzeń, że chce zabrać ukochanego z Gamorry i ponownie zostawić Nurrę samą. Spojrzała wymownie w stronę Gweeka i gestem głowy dała mu znać, aby przybliżył się do nich.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 373
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Mistrz Gry » 24 Cze 2020, o 16:53

Nurra dopadła do Jainy, a ta nie zareagowała. Nie reagowała nawet wtedy, gdy Nurra chwyciła jedi za szaty i potrząsnęła nią parę razy; Solo ewidentnie pozwoliła Nurze na ten wybuch.
- Ty wstrętna! Nagadałaś mu! Zakręciłaś mu w głowie! On chce odlecieć! - Nurra kwiczała w gamorreańskim a Zdalniak Gweeka beznamiętnie tłumaczył jej słowa. Sens płynął od droida ale emocje wylewały się z gestów i głosu Nurry.
- Ty parszywa starucho z obwisłymi wargami. Nie masz swego męża to musisz odbierać go innym?
Wtedy mniej więcej Stardust i Kittani wyczuli w powietrzu myśl posłaną w Mocy.
- Poczekaj.
Zareagowali wszyscy. I wszyscy z odrobiną niedowierzania: to był Gweek. Nurra puściła Jainę i spojrzała się na Gweeka. Z niedowierzaniem i przerażeniem. W oczach Solo z kolei widać było coś co można by interpretować jako uznanie.
- Porozmawiajmy wszyscy razem. - Powiedziała Kittani.
- Zgadzam się odezwała się Jaina. Nurro, chodź ze mną, muszę z Tobą porozmawiać i wszystko Ci wyjaśnię, obiecuję. Obiecuję, że wszystko zrozumiesz nim zabiorę Ci Gweeka. Nie mówię, że się z tym zgodzisz. Wierzę, jednak głęboko, że to zrozumiesz. Kittani levfith. Ty też chodź ze mną. Zaprowadź nas w ustronne miejsce. Stardust. Ty zajmij się Gweekiem i obejrzyj proszę broń którą on ma.
Jaina posłała też myśl w stronę Stardusta. Gweek potrzebuje szkolenia. jest silny w mocy. Wybadaj go. I oceń.
- Gweeku wybacz proszę, że porywam Ci Twoją wybrankę. Muszą z nią porozmawiać tak jak z Tobą. Oddam Ci ją na dzisiejszy wieczór...

dave i gweek pokażcie sobie miecze;P Kittani podprowadź scenę do jakiegoś ustronnego miejsca. Po drodze możesz wtrącić jakieś pytania, jeżeli chcesz. Pmiętaj, że Nurra jest naburmuszona.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6887
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Gweek » 25 Cze 2020, o 07:03

Rzeczy niepojęte działy się dla zwykłego opróżniacza butelek z bombelkami. Chwilę trwało, aż Gweek pozbierał myśli i szczękę z płyty lądowiska. Coś musiało być w powietrzu, jakiś zapach albo woń, ale nie potrafił tego wyczuć lub dostrzec. Na własne oczy widział różne niemożliwe wręcz czyny. Istoty je wykonujące były podejrzane, ba nawet pewnym było, że coś łykają czy zażywają. Będąc w stanie wskazującym na spożycie jakiejś substancji, zapewne wysoko przepędzonej można było zrobić ... dużo. Ileż to razy słyszał od innych "co to nie on" ale tylko pod warunkiem, że ten ktoś się wcześniej "porobił". O sobie samym mógłby opowiadać wiele historii, których nie pamięta oczywiście, a zasłyszał je dzień później, po fakcie.
Jednego nie mógł zrozumieć i nie chciał. Że da się TO zrobić zupełnie NA TRZEŹWO.

- Idź i posłuchaj co mają Ci do powiedzenia. Ty jesteś od myślenia, ja od robienia. Jeśli każesz mi zostać, to zostanę. - pomachał im ręką na pożegnanie, szczerząc nadpsute kły.

Poczekał, aż trójca oddali się nieco, splunął siarczyście i chrząknął, przygotowując gardziel do przemowy w języku-ktory-wszyscy-rozumieją, a ciężki w wymowie, czyli we wspólnym dla większości istot w galaktyce. Sam miał o tym nieco odmienne zdanie, uważając huttese za uniwersalny w każdym miejscu i o każdej porze. Na tej planecie nie będzie plugawił paszczy, wylewając z siebie potok śliskich słów.

- Hoo-ć. - kiwnął głową, wskazując mężczyźnie kierunek. Nie mógł mu ot tak pokazać, przy wszystkich, to nie wypada. Jeszcze by się załamał człek i popłakał, że ma tak małego. Miecza oczywiście. W pewnych kręgach i czujnych oczach pokazanie tej właśnie broni, odkopanej i wyjętej z grobu, byłoby problematyczne. Dlatego Gweek postanowił schować się we wnętrzu Ghotroc'a, z którego przed paroma chwilami wyszedł. Wchodząc do paszczy bestii, wpadł na genialną myśl. Że też od razu na to nie wpadł. Garll przecież mógł mu pomóc lub chociaż spróbować naprawić zepsuty przedmiot.

Będąc w jednym z korytarzy frachtowca głośno wrzasnął
Gal-l-l ! Obrócił się twarzą w kierunku idącego za nim mężczyźnie. Powoli i ostrożnie wyciągał rękojeść "spod ubrań" dyplomatycznie ujmując wygrzebywanie broni z gaci. Obmacał w dłoniach kilkukrotnie cały przedmiot, próbując włączyć, a przy tym uważając, by z któregoś końca nie wystrzelił czerwony pocisk. Blizna na brzuchu do końca życia będzie mu przypominać, co ta broń potrafi. Po bezskutecznej próbie odpalenia miecza, rzucił go pod nogi temu drugiemu, by przetoczył się po metalowej podłodze, zatrzymując u stóp Michaela.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 304
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez David Turoug » 27 Cze 2020, o 20:00

Stardust zaczął być powoli znużony humorami Nurry, ale ostatecznie gdy Kittani zatrzymała go przed... powstrzymaniem knurzycy, Jedi pozwolił sytuacji rozwijać się swoim tokiem, podobnie jak Jaina, która nie reagowała na wybuchową i agresywną postawę matrony. Po chwili sytuacja została opanowana dzięki Gweekowi, a kobiety postanowiły wyjaśnić sobie pewne sprawy we własnym gronie.
Sam Michael nie znał dobrze Gweeka, choć wspólnie walczyli przed kilkunastoma tygodniami o wolność Gamorr. Bezimienny wiedział, że Gamorreanin ma ogromny mir wśród swych pobratymców i stanowił idealnego kandydata na przywódcę świniaków. Nie mniej zachowanie autochtonów było dalekie od tego, co zobaczył kiedyś w wizji, ukazującej cywilizację świniaków sprzed setek lat.
W końcu chcąc nie chcą odszedł na bok z Gweekem, a ten jakby nigdy nic wyciągnął z majtek rękojeść miecza świetlnego. Niestety broń nie uruchomiła się, a po paru chwilach wylądowała u stóp Jedi. Stardust nie był zapalony do organoleptycznego przeglądu "cylindra", dlatego też podniósł go Mocą na wysokość wzroku. Krótkie oględziny pozwoliły mu stwierdzić, iż coś mrocznego jest w tym mieczu, a prawdopodobnie był to zdegenerowany kryształ. Zaryzykowałby stwierdzenie, że gdyby wszystko było w porządku, miecz rozświetliłby się krwisto-czerwoną klingą.
- Na moje oko, potrzebujesz nowego kryształu. Poza tym miecz wydaje się sprawny, jeżeli chodzi o strukturę wewnętrzną, aczkolwiek szczegóły można poznać po rozkręceniu. - odpowiedział Michael, licząc że Gweek go zrozumie - Naprawa czy budowa takiego oręża wymaga nie tylko umiejętności technicznych ale przede wszystkim pewnego zespolenia broni z Tobą poprzez Moc. Dlatego w miarę możliwości każdy powinien sam tworzyć miecz świetlny, to bardzo osobista broń. Rozumiem, że zdobyłeś ją na Gamorr?
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5210
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Kittani Levfith » 1 Lip 2020, o 18:54

Kittani zawsze była świadoma tego, że knurzyca miała wybuchowy charakter - szczególnie jeżeli chodziło o Gweeka. Z niedowierzaniem przyglądała się jednak scenie, która rozgrywała się na jej oczach. Oto Jaina Solo, przywódczyni Rebelii trzęsła się niczym szmaciana lalka w rękach rozwścieczonej Nurry, która kwiczała tak wysokim tonem, że zaczęły ją boleć uszy. Mogła nawet przysiąść, że Nurra zdołała opluć wszystkich dookoła z tego szału. I wtedy znikąd pojawił się ten głos w jej głowie. Nie wiedzieć dlaczego od razu spojrzała w stronę Gweeka, a później przeniosła wzrok na Michaela. Przesłana myśl na szczęście zahamowała chwilowy gniew knurzycy, którego Kittani wraz z Jainą nie omieszkała wykorzystać.
- Znam miejsce, gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał - odparła i bez zbędnego tłumaczenia pozostałym zaciągnęła obie wgłąb jednego z korytarzy. Postanowiła je zaprowadzić do dawnego pokoju Hutta, w którym obecnie znajdowało się jej własne centrum dowodzenia. Wiedziała, że prawym centrum przesiadywać będą technicy i cała reszta osób potrzebnych do monitorowania wulkanu. Czuła gdzieś wewnętrznie, że ta rozmowa będzie wymagać prywatności dla nich wszystkich. Kittani po wpisaniu kodu dostępu wprowadziła je do środka i podstawiła dzban z wodą. Spojrzała na Jainę dając jej znać, że powinna zacząć rozmowę i usiadła pomiędzy nią na Nurrą przy stole z holomapami Gamorry.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 373
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Gweek » Wczoraj, o 15:25

Gweek przeszedł ze wspólnego na kolejny cywilizowany język. Huttese nie wymagało takiego wysiłku od aparatu mowy jak wcześniejsza mowa.
- Przyleciał tu taki czerwony, z ogonami wiszącymi ze łba. Czekał myśląc, że wpadniemy w pułapkę i nas zarżnie jak te... banthy. - charknął i splunął żółto-zieloną mazią sobie przed nogi. Miał na myśli Twi'leka, którego miazgę zwaną szczątkami rozniesiono w cztery strony Gamorr.
- Poodoo! Niech do dżungla pochłonie! - pokazał dziurę w brzuchu, teraz już bliznę wciśnięta w fałdy tłuszczu , okalające mięśnie pod nimi schowane. Gdzieś tutaj powinien znaleźć weteranów tej walki. Okaleczeni na zawsze, mieli być pamiątka tej bitwy. Zasłużeni dla klanu, w spokoju powinni dożyć starości, pomagając tylko tyle na ile pozwalał brak ręki czy nogi.

Wracając myślą do chwili obecnej, podszedł do wiszącego w powietrzu miecza. Koniec czarów na dziś.
- Gdzie znajdę takiego kryształa? Da się gdzieś kupić lub taki wykopać? Bo wiesz... mamy tu taką małą kopalnię pod nogami i ... - tutaj urwał, obracając w rękach przedmiot. - A jak to się rozkręca? Gdzie narzędzia wpycha, bo dziurków żadnych nie ma.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 304
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez David Turoug » Wczoraj, o 15:54

Stardust jako dość oczytany gość, znał trochę huttesse, więc nie miał większych problemów ze zrozumieniem Gweeka, tym bardziej, iż język ślimaków jakby łatwiej płynął z ust Gamrreanina niż wspólne narzecze. Wojownik wspomniał o czerwonoskórym Twi'leku, zapewne tym samym, którego Michael widział w swojej wizji gdy Sith zabił ukochanego Kittani - Cada. To by wyjaśniało dlaczego oręż ma jakąś mroczną aurę, na szczęście po wymianie serca jakim był kryształ, ulegnie to zmianie.
- Wiem o kim mówisz Gweeku. - odparł krótko Jedi, przechodząc do tematu minerałów - Co do kryształów, nie jestem pewien czy na Gamorr znajdują się odpowiednie warunki do wytworzenia kamieni, jakich używa się do tworzenia miecza świetlnego. Nie każdy kryształ można wykorzystać do tej broni. Na pewno jest kilka planet, gdzie takowe świecidełka są - jaskinie na Dantooine, Naboo, Ossusie i Ilum. Niestety na tych światach utrudnieniem jest obecność Imperium. Nawet na mroźnym Ilum spodziewałbym się imperialnych agentów. Są także kryształy syntetyczne tworzone w laboratoriach, aczkolwiek nie mam zbyt dużo wiedzy na ich temat. Co do rozrkęcania, twój miecz może mieć małą śrubkę u podstawy klingi, a jeżeli jej tam nie ma to znaczy że zewnętrzne części rozkłada się przy pomocy... Mocy. Ale wewnątrz narzędzia raczej będą potrzebne, pewnie gdybyś dał ten oręż naszym owadzim technikom, mogliby powiedzieć na ten temat coś więcej.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5210
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez Gweek » Wczoraj, o 22:28

- Czyli Ty też chcesz mnie wywabić z tej planety, tylko pod innym powodem. Gdzie będzie najbliżej po ten cały kamień? - zadając to pytanie, miał nadzieję usłyszeć każdą inną nazwę planety, byle nie Ilum. Nie da się wywieźć daleko, tym bardziej do miejsca, gdzie będzie mu zimno. Co to, to nie. Nu nu nu. Nazwy same w sobie nic kompletnie mu nie mówiły. Bez różnicy czy będzie to Naboo, Dantooine czy Ossus.

- Noo, myślałem o Garllu. Żeby zajrzał tam do środka i coś ten tego... naprawił. Zrobił, żeby działało, ale jak mówisz, że się nie da, to pójdę do skrzydlatych. - Gweek widział na tym dużym statku jednego takiego, co to ponoć umiał zepsuć wszystko, co mu w łapska wpadło. Ważne, że później działało jak trzeba i nikt nie wiedział dlaczego lub jak. Nie, żeby go znał osobiscie, ale ponoć lubił mienso. A tego tutaj spożywano całkiem sporo.

- Tylko o tej pałce ani słowa. Ciii. - zaczął chować zimne urządzenie między gołym ciałem, a odzieniem. Żeby tylko się ono nie włączyło, inaczej będzie po pitoku. - Jest dslej zakopane w jednym z grobów.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 304
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: Spotkanie na Korriban

Postprzez David Turoug » Wczoraj, o 22:47

- Nigdzie nie chcę ciebie wywieźć Gweeku. Ja tylko odpowiedziałem na twoje pytania dotyczące gdzie można zdobyć kryształy odpowiednie do miecza świetlnego. Ilum jest w Nieznanych Regionach, Ossus i Dantooine na Zewnętrznych Rubieżach, natomiast Naboo w Środkowych. Chyba najmniej strzeżona będzie Dantooine, swego czasu udało mi się tam przemknąć. Sęk w tym, że zważywszy na tamtejsze ruiny Enklawy Jedi, planeta jest pod stałą obserwacją Imperium. - odpowiedział Stardust, sugerując gdzie wybrałby się po minerały - Natomiast od razu chciałbym zastrzec, że warto byłoby spytać Jainy o możliwość pozyskania kryształu. Może ma jakiś w zanadrzu na Lucrehulku albo zna inne miejsca, łatwiej dostępne, w których znajdziesz serce dla swojego miecza świetlnego.
Michael domyślał się, że właśnie Solo przybyłą tutaj po Gweeka, by rozpocząć jego szkolenie. On sam już wcześniej podjął decyzję o przekazaniu swojej wiedzy Kittani. Co prawda nie wiedział do końca jakim był nauczycielem, ale w obliczu niepewnej przyszłości, wolał nie zabierać swojego doświadczenia na drugą stronę. Co więcej miał nawet pewien prezent dla Levfith, związany ze ścieżką Mocy, ale na niego przyjdzie czas. Teraz musiał dotrzymać towarzystwa Gamorreaninowi.
- Garll może zerknąć na rękojeść, otworzyć ją i sprawdzić czy nie trzeba wymienić jakiś kabelków czy układów. Pamiętaj jednak, że umiejscowienie kryształu i finalizacja naprawy takiego oręża to twoje zadanie. - Stardust kontynuował swoją wypowiedź, mając nadzieję że Gweek zrozumie o co mu chodzi, ostatecznie naczelny wojownik autochtonów całkiem dobrze władał już Mocą - Musisz poczuć jedność z mieczem. On będzie przedłużeniem twojej ręki.
Lewitujący cylinder powoli przesunął się ku Gweekowi, a ten bezceremonialnie schował go w majtki. Bezimienny dość sceptycznie spojrzał na rozmówcę, ze względu na specyficzny sposób przenoszenia oręża. Nie mniej na razie miał pewność, że klinga nie odetnie mężowi Nurry nogi lub innej części ciała.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5210
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25


Wróć do Przestrzeń Huttów