Content

Przestrzeń Huttów

[Nal Hutta] - Śliska sprawa

Image

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 9 Paź 2018, o 12:34

Quinlan miał znacznie więcej szczęścia niż mógł się spodziewać. Wtyczka minimalnie wystawała gdzieś w kącie w bebechach sprzętu, praktycznie niewidoczna schowana między labiryntem kabli. Ortolian był tak pochłonięty swoją rolą pożerania, że w ogóle nie przypatrywał się temu co dokładnie robi Quinlan. Dodatkowo, pomieszczenie to miało nić połączenia z intranetem całego kompleksu. Co zabawniejsze Quinlan podczas swoich operacji sam dostrzegł ciekawą wtyczkę, która nie powinna tu być. To przez tę wtyczkę pomieszczenie kontroli doków publicznych miało bezpośrednie połączenie z pokojem ochrony do wydzielonej sfery VIP. Miał dostęp do wszystkich danych!
Mógł mieć podgląd do wszystkich pomieszczeń: publiczne lądowiska, prywatne oraz te najważniejsze, czyli VIP, jak i loża Vago czy korytarze. Dosłownie wszystkich. Pytanie tylko, kto zainstalował tę wtyczkę?

Czas ponownie stał się największym przeciwnikiem Quinlana. Zdawałoby się, że ma jeszcze 6 dni wedle zaleceń swojego przełożonego, ale ilość danych do przejrzenia była przytłaczająca. Jego astromech był świetny, ale analiza tych wszystkich nagrań i znalezienie Catharkii zajęłoby zbyt dużo czasu, by zrobić to przy okazji. Jedzenie Ortolianowi kończyło się w zastraszającym tempie. Nie pozostało nic innego, jak zgrabnie zgrać wszystkie dane, a przetworzyć je dopiero na statku. Tam też będzie musiał skonfigurować mały posterunek nasłuchowy, by mięć dostęp do dowolnego widoku z kamer całego kompleksu.

Zlecenie na naprawy kosztem wspomnianej sumy odbywało się bez większych problemów. Już tego samego dnia mieli na pokładzie kilku techników i inżyniera. Shadra pilnowała ich czy nie kombinują nic za bardzo, ale przyznała, że wiedzą co robią. Ocenili, że naprawy i drobna optymalizacja zajmie dziesięć dni. Po jego okręcie kręciło się kilka droidów i dwójka ludzi, co nadzorowali prace. Hałas strasznie rozpraszał, musiał użyć stoperów by przysnąć, a i tak było ciężko. W końcu wstępnie zaczął przetwarzać dane na komputerze. Żeby znaleźć Catharkę z pewnością musiałby się babrać w przegląd całej masy nagrań z bardzo licznych publicznych doków. Zaczął więc od analizy vipowskich doków, kierując się priorytetem zadania. Było ich zdecydowanie mniej, a trop tym śladem powinien być jak najbardziej trafny. I rzeczywiście taki był. Aktualnie znajdowało się osiem postaci VIP. Wszystkie zdawały się być bardzo istotne i mogły brać udział w tym tajnym spotkaniu, które miało się odbyć w przeciągu nadchodzących dni.

Nieznanego modelu korweta o niespotykanym kształcie i trudnym do zidentyfikowania uzbrojeniu stanowiła ośrodek transportu pierwszej VIP. Dziwna kobieta w licznym towarzystwie droidów i droidek spędzała większość czasu w swoim statku i tylko raz wybrała się przed oblicze Vago w jej loży. Białowłosa w metalowej masce ubrana była w brązowy płaszcz z długimi rękawami zasłaniającymi dłonie. Chodziła w ciężkich metalowych butach i prezentowała się wyjątkowo podejrzanie. Quin dostrzegł, że jej liczna obstawa to maszyny daleko wybiegające za imperialną normę. Liczne modyfikacje sprawiały, że B2 wyglądały znacznie bardziej niebezpiecznie, niż klasyczny odpowiednik. Chiss dostrzegł dodatkowe filtry i czujniki w postaci anten oraz inną teksturę pancerza. Duża ilość wystających płytek sugerowała generatory tarcz. Droideki wyglądały, jakby mogły rozwalić jakiś frachtowiec.
Kolejną postacią był bardzo znany Muun, najwyższy prezes całego Muunlist, który przyleciał oficjalnym promem. Przewodniczący Jilri Vook prezentował się w klasycznym stroju przypisanym do swojego stanowiska. Schludnie, zgrabnie, elegancko, bez zbędnych ozdób, zdawał się zachowywać równie wymownie. Był tu w jakimś konkretnym celu. Widać to było po tym, że nie spędzał czasu w klubie, przy kartach, czy przy drinkach. Często odwiedzał samą Vago, a potem korzystał z pokojów VIP, gdzie niestety wedle standardu nie było podglądu. Towarzyszyło mu zawsze dwóch Echani, którzy prezentowali się równie elegancko co sam prezes. Quinlan ocenił, że ochroniarze dobrze orientowali się w swojej pracy. Ich oczy były wszędzie, a ich ruchy pozornie spokojne.
Znana imperialna aktorka Tarra Kayn i wizjoner sztuki imperialnej Beloon Twip, przylecieli ekskluzywnym Nubianem. Statek na pierwszy rzut oka był warty miliony. Oboje zaś byli młodzi i piękni, prezentowali się razem na zupełnie innym poziomie niż reszta, jakby należeli do wyżyn wszelkiej społeczności całej galaktyki. Arystokraci. Obrzydliwie bogaci, z pewnością wpływowi, zdawali się świetnie spędzać czas pośród przeróżnych atrakcji jakie fundowała Vago. Ich wizyta tutaj była wyjątkowo niespodziewana. Tego typu istoty, żyjące w wiecznym splendorze w siatce własnych intryg, rzadko silą się na tak odległe wycieczki... chyba, że miał to by być kolejny film, albo dzieło.
Kaleesh i z pewnością jakiś ludzki Mandalorian wyglądali bardzo groźnie i nie byli w roli najemników. Swoim miernie wyglądającym frachtowcem zajmowali vipowski dok, a w samych doku Quinlan nie widział tylu Mandalorian w jednym miejscu od lat.Naliczył ich co najmniej z czterdziestu. Po anihilacji Mandalore, taki widok opancerzonych ludzi był nie lada zdarzeniem. Wojownicy zdawali się nie zapuszczać zbytnio w luksusy loży Vago, trzymając się statku. Jedynie wspomniany człowiek zdawał się tam spędzać najwięcej czasu, jakby przyglądał się, kto się kręci.
Kolejnym VIP był Calmarian. Przybył tu promem w towarzystwie dwóch innych przedstawicieli swojej rasy, którzy kręcili się za nim. Wyglądali na zwykłych szmuglerów bez grosza, a zajmowali tak istotne miejsce. Jako jedyni z pełną swobodą czuli się w kantynie, klubie i innych rozrywkowych miejscach pałacu.
Ostatnią istotą był inny Hutt. Tambu, który zaraz po Vago stanowił główny element zainteresowania innych pomniejszych istot. Miał kilku swoich sług, którzy z nim przylecieli Nebulonem, jednakże to ochrona Vago zdawała się cały czas przy nim czuwać. Musieli mieć dobre relacje, skoro Tambu ufał ochronie Vago.

Quinlan z bólem głowy dostrzegł ile to czasu zajęło mu dogłębne dopatrywanie się istotnych szczegółów i sprawdzanie informacji. Przejrzał też połowę prywatnych doków, ale nie spostrzegł niczego interesującego. Astromech tymczasem przemielił z trudem nagrania z doków publicznych i w jednej trzeciej natrafił na ślad uciekającej Jadee. Odleciała jakimś paskudnie wyglądającym dużym promem AA-9 w towarzystwie nieznanego mu Toydariana. Nadchodził jednak już wieczór i pracę nad danymi i nagraniami przerwała Shadra.

- Quin widzę, ze pochłonięty jesteś do samego końca - zawołała przez drzwi, nie wchodziła do środka. Nie chciała mu wpychać nosa w jego sprawy. I tak mu dużo zawdzięczała.
- Chodź zjesz coś. Zamówiłam również dla Ciebie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6196
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 10 Paź 2018, o 20:51

Quinlan mimo uporczywego hałasu związanego z remontem i wymianą podzespołów większych i mniejszych na nowsze modele starał się skupić. W końcu to zadanie to było coś większego, co mogło zadecydować o jego ewentualnym awansie. Póki co jednak musiał się wykazać, a to wymagało dużej ilości pracy...
Odtworzony widok odlatującej catharki był doprawdy irytujący, ale w tej chwili nie mógł nic z tym zrobić. Pocieszał się, że nie mogła mu uciec, a tak duży frachtowiec latał głównie do dużych portów kosmicznych. Może i będzie miała nad nim parę dni przewagi, ale po remoncie kanonierka wróci powinna wrócić do swych dawnych osiągów sprzed wieków, a może nawet okazać się jeszcze lepsza.

Wgląd w pojawiające się u Vago osobistości dawał mu pewien wizerunek tego co może się wydarzyć i o czym mogą chcieć wspólnie rozmawiać. Choć to i tak były w tej chwili jedynie domysły. Szefowa - zapewne - korporacji zajmującej się droidami i modyfikacjami maszyn. Prezes dużej firmy, aktorka z artystą, mandalorianie, przemytnik i kolejny hutt. Czyżby planowali jakąś większą akcję? A może zamierzali pod przykrywką ustanowić nowy szlak handlowy... Specjaliści od łowów i eskorty, znawcy nielegalnych szlaków, arystokracja lubująca się bogactwie, dwójka przedsiębiorców. Nie, w pojedynkę nie da chyba rady wszystkiego zrobić na czas, zatem musiał sięgnąć po wsparcie. Miał tutaj innego członka wywiadu, informatora który by mu się przydał. Miał zamiar od niego wyciągnąć jeśli posiadał dane na temat pałacu, możliwe opcje umieszczenia w sali rozmów pluskwy nasłuchowej. Również informacje na temat twi'lenki byłyby przydatne, jeśli chciał z jej pomocą dowiedzieć się czegoś na temat gości. Shandra również byłaby dobrą opcją do pomocy...
Słysząc stukanie, przełączył parę klawiszy i zamknął fałszywą ściankę z komputerami, zostawiając tylko na stole holopad z danymi dotyczącymi napraw. Przeciągnął się i w końcu wstał i ruszył do wyjścia. Pora było częściowo wtajemniczyć togrutankę w parę spraw.
- Dzięki Shadra, jesteś nieocenionia w pomocy. Namierzyłem Jaade uciekającą dużym frachtowcem z planety. Ukradła również swoje notatki co oznacza, że zdołała przynajmniej częściowo rozszyfrować zawartość starych dysków "Królowej". Innymi słowy informacje są wystarczająco cenne, by nas zdradzić i ukraść nam łup. - rzekł do dziewczyny dołączywszy do niej do posiłku. Nie wątpił że ta informacja mogła ją wkurzyć, co też mogło wpłynąć na nią i pragnienie wyrównania rachunków. - Powiedz mi, znasz się trochę, poznałaś lub słyszałaś o ważniejszych osobistościach z czasów zanim cię uwolniłem z łap tamtego gangstera?
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Mistrz Gry
 
Posty: 157
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 26 Paź 2018, o 09:34

Docenienie jej zaangażowania, choćby słownie, nie obyło się bez skromnego uśmiechu zadowolenia. Szła co prawda przodem i Quinlan nie widział jej twarzy, ale był pewien że się uśmiecha. Wdzięcznie kołysząc biodrami zaprowadziła go do stołu w messie statku. Zasiedli, kiedy Chiss narzucił temat nadchodzącej rozmowy. Do jedzenia były smażone fragmenty odnóża jakiegoś zwierza należącego do fauny Nal Hutta. W towarzystwie ugotowanych bulw bliżej nieokreślonego warzywa potrawa prezentowała się całkiem apetycznie. Zapach ciemnego sosu grzybowego przyprawiał o ślinotok. Dobrze było zjeść coś treściwego. Umysł od razu stał się chętniejszy do podjęcia nadchodzącego wysiłku.
- myślę, że dałeś jej za dużo swobody. Nie chciałam korygować Twoich zasad wobec niej, no i masz Ci los... W obliczu kobiet wydajesz się być nieco za miękki - podsumowała uszczypliwie sprawę tamtych łowczyń, nie ukrywając irytacji.
- co masz na myśli mówiąc ważnych osobistościach? Wiesz nie śledziłam nigdy areny politycznej. Byłam tylko zwykłą pomocnicą w warsztacie, którego właściciel był nieodpowiedzialnym hazardzistą i zesłał na nas klęskę i pogrążenie - wzniosła wymownie brwi, jaka to była ironia losu.
- Gdyby nie Ty nadal bym gniła w łapskach jakiegoś zboczeńca... powiedziałabym Ci coś wartościowego, gdybym rzeczywiście pamiętała coś szczególnego... Niewola nie pozwalała mi za bardzo na swobodę rozważań. Wybacz - wyjaśniła z nutą smutku, że nie może jakoś pomóc swojemu wybawcy w zadanej kwestii.

***

Arim niecierpliwił się, oczekując relacji ze strony Quinlana. Był bardziej niż pewien, że ich przełożony już dawno mu wysłał wiadomość, on jednak nadal się z nim nie skontaktował w należyty sposób. Korciło młodszego Chissa, by dowiedzieć się co zajmuje osobę, która winna była się z nim dogadać. Nie lubił jak sprawy były przekazywane w ręce, które zbyt swobodnie są prowadzone, ale nie miał za bardzo wyboru. Czekał i się doczekał. Komunikator zadzwonił o bardzo nieprzyjemnej porze, ale agent odebrał od razu.
- Arim, jak tam wyniki meczu?
- Wygrał zespół z Klatooine, te Twoje miernoty z Mimban nawet nie wbili honorowej bramki
- A niech to... no to wiszę Ci piwo
- Na to wygląda
- Masz dziś czas?
- Dziś mam nockę. Wpadnij do baru Tri'Yapy, jutro na śniadanie to powiem na kogo warto by obstawić...

I tak Quinlan kolejnego dnia zawitał do niezwykle osobliwej miejscówki. Zwykły bar, obszerne pomieszczenie w stylu architektury funkcjonalnej. Ściany i podłoga to był po prostu beton. Siedzenia i stoły były zrobione z surowych pospawanych fragmentów metalu. Sama lada to był kolejny betonowy blok. Jedynie osobnik za ladą i klasyczny barek zdradzał, że nie jest to zakład karny. Pomimo specyficznego klimatu osobników przeróżnych ras nie brakowało. Dobry tani posiłek był główną przyczyną ciągłego ruchu w tym miejscu. Całkiem dobry wybór jak na niezobowiązujące spotkanie. Gdy przyszedł czekał na niego z talerzem jakichś płaskich eliptycznych krążków.
- Nazywają to pierogami. Całkiem dobre, spróbuj - Arim zaproponował, dając przykład i pochłaniając jednego ze swojego talerza. Po przeżuciu i przełknięciu przywitał go szerokim uśmiechem. Był ubrany w kamizelkę i proste spodnie, jak na kosmicznego włóczęgę przystało. Praktycznie, na luzie i wygodnie.

- To na kogo obstawiamy tym razem? - jego pomocnik zaczął nieco naokoło.

***

Zastał ją w pracy. Czerwonoskóra, średniego wzrostu Twilekanka w ciemnozielonej prostego kroju sukience, prezentowała się atrakcyjnie jak i elegancko. Natura obdarzyła ją rzeczywiście kuszącymi atrybutami. Odprawiała właśnie jakiegoś najemnika, kiedy ich spojrzenia się skrzyżowały...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6196
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 27 Paź 2018, o 15:04

Chiss zajadał się posiłkiem. Przeszłość Shadry była dla niego w większości nieznaną, do tej pory nie ruszał tego tematu nie chcąc zbytnio rozgrzebywać starych ran. Teraz jednak postanowił dać jej okazję do zrobienia czegoś dobrego, wykazania się w jeszcze większym stopniu.
- Niewola to już przeszłość dla ciebie. Możesz odejść jeśli chcesz, skoro jesteś wolna. A mimo to zostałaś ze mną, domyślam się że w ramach wdzięczności. A co byś powiedziała, gdyby ktoś zaproponował ci pracę która ma w sobie więcej ryzyka? Skierowaną przeciw grubym rybom półświatka? Handlarzom niewolników między innymi? - zapytał przyglądając się dziewczynie, czekając na jej reakcję.


*****


Arim był jego tutejszym kontaktem, ale do tej pory nie potrzebował jego wsparcia. W obliczu jednak tak znaczących zmian było to konieczne. Bar na spotkanie umówiony był zatem idealnym miejscem by się napić i pogadać. A skoro też miał już za sobą rozmowę z Shadrą, to teraz uruchamiała kolejne elementy domina.
Skinął głową zamawiając posiłek i coś do picia gdy zasiadł obok chissa.
- Minban spieprzył doskonale okazje. Mógłbym przysiąc niemal, że nie mieli ochoty na podejmowanie walki. Aż żal było patrzeć na tą rozgrywkę w powtórce. - westchnął podczas posiłku, podejmując temat choć miał zamiar w środku tegoż dodawać co nieco. - Miałeś dobrego nosa aby obstawiać swoich. Może i tym razem masz jakiś cynk? Na przykład odnośnie taktyki cesarskich? Czy są tak dobrzy, czy jednak da się znaleźć jakieś luki i słabości? Na kogo byś teraz postawił? - tutaj wskazał przez ułamek sekundy widelcem okno, przez które można było dostrzec pałac Vago. - Słyszałeś coś o tej twi'lence pracującej w recepcji?

*****


Twi'lenka miała być jego dodatkowym atutem w tej rozgrywce. Ukrytym zielonym pylonem do sabaka, który miał odpowiednio użyć w odpowiednim czasie. Teraz natomiast uśmiechnął się do dziewczyny lekko i odczekał aż najemnik oddali się.
- Męczący dzień? Co byś powiedziała relaksacyjnego drinka w moim towarzystwie? - odezwał się do niej dość bezpośrednio.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Mistrz Gry
 
Posty: 157
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 28 Paź 2018, o 00:00

- Wiesz... nie wiedziałabym od czego zacząć, jakbym miała odejść... znów spróbować normalnego życia? Po tym wszystkim nie wyobrażam sobie jakby to miało wyglądać - odpowiedziała od razu, po czym zmarszczyła czoło, a montreale zadrżały.
- uczynili mi wiele krzywdy. Mam powód do zemsty, ale nie wiem czy się do tego nadaję Quin... - powiedziała niepewnie. Zamilkła, po czym dodała
- co konkretnie miałabym zrobić? - zapytała z niespodziewaną iskrą w oku... jakby liczyła na coś konkretnego. Na coś na co czekała od lat.

***

- Minban zaś spieprzył sprawę bo sprzedał swojego zawodnika w zeszłym sezonie. Kobieta jest własnością, samotna. Chodzą plotki, że wezmą transfer jakiegoś zawodnika z Metalorn. Że w ogóle mają tam jakiś zespół? Przecież to tylko kupa stali, gdzie oni w piłkę grają?. A co do metalu, uważaj na słonika. To dzika karta. Klatooine nie może wygrać następnych eliminacji, ale kto to wie... - Arim spiął się na wspomnienie małego niebieskiego Ortoliana, jakby chciał znacznie więcej powiedzieć, albo może inaczej. Jakby sam chciałby się więcej dowiedzieć na jego temat, bo wie za mało.

***

- och - zaniemówiła zakłopotana
- nie powinnam... - Quin widział jak się waha. W jej głowie musiała się toczyć jakaś walka, bo Chiss widział już na jej końcu języka "czemu nie". Musiał jej w tym pomóc, by to z siebie wydusić.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6196
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 28 Paź 2018, o 16:30

Chiss uśmiechnął się do niej widząc jej reakcję po chwili wahania. Od czasu jej uwolnienia nie naciskał na nią w żadnym kontekście. Współpracowali jako załoga, a teraz to się miało zmienić.
- Proponuję ci zatem nowy początek i nowe życie. Wiem że do tej pory byłaś ze mną w ramach długu wdzięczności, ale chcę ci dać coś więcej. Okazję na wyrównanie rachunków, poczynając od tego co się wydarzy tutaj na Hutta. - odpowiedział słowami wstępu, odsuwając na bok pusty talerz. Wstał i przeszedłszy się wyciągnął dwa kubki i wraz butelką lekkiego alkoholu z barku. - Vago planuje przyjąć parę grubych ryb w ciągu najbliższych dni. Mam zamiar zdobyć informacje na ich temat i przydałaby mi się twoja pomoc. Pytaniem jest, jakie są twoje umiejętności poza silnikami i mechaniką droga Shadro. - spytał nalewając do naczyń trunek i podając jeden kubek dziewczynie. Nie mógł powiedzieć prosto z mostu że pracuje dla wywiadu, musiał to zrobić w odpowiedni sposób. Z zachętą by sama była zainteresowana współpracą. By miała powód by to zrobić, a to już dostrzegał.


*****


- Sprzedał a to szkoda, choć jeśli podyktował wysoką ofertą to trudno się dziwić. Cóż może gdyby była szansa na odkupienie, można by coś jeszcze z niego wyciągnąć. A kto jest właścicielem? - kolejna niewolnica, którą mu los podsyłał pod nos. Quin miał nadzieję jednak wyciągnąć z niej przydatne informacje a nawet posłużyć się nią do osiągnięcia celu. - Niektórzy dzicy zawodnicy bywają przydatni, gdy zaatakują w odpowiednim momencie. Trudno jednak odpowiednio ich ukierunkować w meczu, chyba że zna się ich słabość a te pierogi są naprawdę dobre i można rzeczywiście ich zjeść sporo. - wskazał talerz prawie opróżniony z jedzenia. A potem zahaczył znów o temat pałacu - Masz może informacje na temat metalu, może przydałby się im architekt z pomysłem na rozwój i zbudowanie stadionu?


*****


- Znam tu niedaleko bar gdzie dają świetne pierogi. iobiecuję, że odprowadzę cię do domu zanim północ wybije. - dodał z humorem i uśmiechnął się szeroko. - Poza tym chyba przyda ci się chwila relaksu i zapomnienia, dla odmiany od ciężkiej pracy. To pomaga gdy ma się odświeżony umysł.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Mistrz Gry
 
Posty: 157
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 6 Lis 2018, o 00:14

- dawno nie byłam na rozmowie kwalifikacyjnej Quin, mam nadzieję, że się nie rozczarujesz - prychnęła, ale raczej rozbawiona, aniżeli zniechęcona.
- całkiem miła odmiana, zwykle nie rozmawialiśmy o mnie - wymownie uniosła brwi, ewidentnie czerpiąc przyjemność z tej rozmowy. Przyjęła nieco zawadiacką pozę
- zanim mnie porwali, byłam przewodniczką leśną. Lasy Shilii są jak wiesz bardzo niegościnne. Po ojcu fach. W sumie mało przydatny, ale w niewoli pewne zachowania bardzo mi pomogły. Potrafię jednak zadbać o siebie w trudnym terenie pośród wielu dzikich drapieżników. Kwestie przetrwania, ukrycia się, tropienia. To chyba tyle, co potrafię więcej... Zawsze skupiałam się na przetrwaniu. Jak widać nadal żyję, to chyba mi nieźle idzie, co? Nie wiem jednak jak miałabym Ci pomóc przeciwko istotom, które trzęsą tym światem...

***

- Sir Vago jest właścicielem, ale nie ma wobec niej restrykcji. Powinno to być dobrym tematem - Arim zrobił tu krótką przerwę, jakby nasłuchiwał czegoś szczególnego, po czym pochylił się by powiedzieć mu coś na ucho.
- Jestem pewien, że jest tu kilku imperialnych szpiegów. Mógł ktoś już z nich go kupić, a ten powiedzieć, że go odwiedziłeś i grzebałeś - przez ułamek sekundy zastygł.
- Jesteś obserwowany - zaśmiał się nagle jakby opowiedział mega sprośny żart i odchylił się do tyłu. Quin zawtórował, ale zrobiło mu się cieplej. Arim właśnie powiedział, że przyszedł z ogonem, a jego instynkt go nie ostrzegł.
- myślę, że kwestia materiałów to rzecz do załatwienia, odpowiednie rzeczy przywożą wózkami. Na każdej budowie to stosują. Szczególnie jak są one duże. Wiesz sukinsyny rozmach mają i lubią przepych. Wózki, nawet nie platformy. Takie zakryte tkaniną - ostatnie słowa powiedział ciszej. Na spotkaniach wnoszą wózki z poczęstunkiem. Jedno z wejść się wyklarowało.

***

- w sumie... czemu nie - uśmiechnęła się nieśmiało. Widać było, że nie oswojona była z tą kwestią. Umówił się z nią. Trzeba było tylko ustalić detale, typu kiedy dokładnie i gdzie się spotykają. Na miejscu, czy gdzieś przed.
- tylko będziesz musiał znosić towarzystwo mojego ochroniarza. On... musi być.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6196
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 8 Lis 2018, o 00:25

Chiss uśmiechnął się do dziewczyny. Była tropicielką, zatem można było powiedzieć że idealnie nadawała by się do zwiadu, w którym sam niegdyś służył nim trafił do wywiadu. Każdy od czegoś zaczynał.
- Potrafisz zatem przetrwać w dzikich ostępach, tropicielka. Wbrew temu co powiedziałaś to całkiem przydatny fach, jeśli oczywiście nie ogranicza się tylko do roli przewodnika w lesie. - wychylił łyk napoju, rozmowa z Shadrą zmierzała w dobrym kierunku. Poza tym dawno nie rozmawiali tak swobodnie i bardziej osobiście zatem Quinlan cieszył się w duchu na tą sposobność - Z pewnością nie w boju, bo i ja tego też nie zamierzam robić. Informacja jest w tej chwili największą siłą którą operuję. I te właśnie mam zamiar zdobyć na temat tych osobników rządzących wielkimi korporacjami w ciągu najbliższych paru dni.

*****

- Ciekawe czy byłby zainteresowany sprzedażą... kto? Byłaby ciekawym dodatkiem dla mnie. - chiss był poirytowany swoim brakiem czujności. Ostatnie bardziej przemytnicze niż wywiadowcze miesiące uśpiły trochę jego spostrzegawczość, a to było niebezpieczne w jego fachu. Musiał się na drugi raz bardziej skupić na tym co robi. - Tak, żarcie na każdej budowie. Bez tego i alkoholu chyba nie da się pracować. Nie dziwne zatem chyba że korzystają czasami z pomocy astromechów jako kelnerów. Widziałem taki numer na Tatooine. - zaśmiał się ale przy okazji też zastanawiając czy byłaby opcja wkręcenia własnego R7 między astromechy służby pałacowej.

*****

- O ile nie będzie siedział przy tym samym stoliku co my, to nie widzę problemu. Wszak nie mam zamiaru cię porywać. - zaśmiał się lekko. W duchu jednak zaklął, jej anioł stróż mógł popsuć mu szyki. Musiał wymyślić coś, by pozbyć się go choć na parę minut, by powoli zacząć urabiać twi'lenkę która potem mogła by posłużyć jako wtyczka. Nieświadomy szpieg. Na miejsce spotkania zaproponował zatem ten sam bar, w którym jadł ów pierogi ze swoim kontaktem. Przeciętna knajpa, ale wystarczająca na początek.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Mistrz Gry
 
Posty: 157
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 8 Lis 2018, o 23:28

- Quin, rozumiem, że masz nieco więcej roboty niż przypuszczałeś? Wiesz, Togrutanie mają parę sztuczek. Potrzebujesz drugiej pary oczu czy uszu? I do rzeczy, co to za robota? Jeśli mam dokopać tym obślizgłym draniom nie musisz mnie przekonywać.

***

- W takim razie wyślę Ci plany pomieszczeń serwisu i zgub ten smród... - podsumował Arim, po czym wzniósł brwi dwukrotnie, pytając się czy Quinlan potrzebuje jeszcze czegoś od niego.

***

- No nie... będzie z boku... przy barze... musi być - młoda kobieta zaczęła tłumaczyć się zakłopotana, drapiąc odruchowo swoje lekku.
- Vago dba o moje bezpieczeństwo... nieco kosztem prywatności, ale powinno być dobrze. Jesteśmy umówieni - uśmiechnęła się szeroko, by upewnić się, że Quinlanowi ta opcja pasuje.

Zbuduj scenę w barze, ja wprowadzę ją i jej ochroniarza, określ czy czekasz na nich w środku czy przed barem. Określ też czy chcesz coś jeszcze od Arima. A z Shadrą... no zobaczmy jaką masz koncepcję ^.^
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6196
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 10 Lis 2018, o 19:21

- Dodatkowa para oczu i uszu jak najbardziej się przyda. Zwłaszcza by ubezpieczać się podczas podchodów. Możesz też zaprzęgnąć R7 do pomocy. Zdobycie trochę więcej informacji o ważnych celach przyda się w późniejszym czasie. Nie wychylaj się jednak zbytnio i nie ryzykuj, nie chciałbym cię stracić. – Quinlan był zadowolony z chęci zaangażowania togrutanki w zadanie. Jej motywacja kierowana zemstą i wyrównaniem rachunków była tutaj jak najbardziej na miejscu, o ile oczywiście nie przesłoni jej to całości.
– Udostępnię ci informacje na temat osobników, którymi się interesuje. A sam skupię się na planowaniu przekradnięcia się do pałacu i podrzucenia pluskwy w Sali, gdzie ma dojść do ważnego spotkania i rozmów. Informacje na temat tego o czym będą rozmawiać jest ważną wiedzą dla mego zwierzchnika. – nie mówił jej jeszcze dla kogo pracuje naprawdę, o ile o to nie spyta.

*****

- Będę się musiał zatem wykąpać. Dobra, a póki co daj mi znać jak znajdziesz jakiegoś silnego i dobrego zawodnika, który nie ma w zwyczaju zmieniać stron po zobaczeniu większej ilości kredytów. – dodał z humorem, rzucając chip kredytowy na stół jako zapłatę za posiłek. Potrzebował wynająć albo w inny sposób zdobyć osobnika z wyszkoleniem wojskowym. Przydałby mu się jako wsparcie w razie ewentualnych ciężkich problemów. Idąc do wyjścia powiódł znudzonym wzrokiem w okolice baru. Znudzonym dla każdego zwykłego zjadacza chleba, ale Quin w tym krótkim ruchu wyszukiwał tych szczegółów, które zdradzały tego który go śledził. Musiał wiedzieć kim jest ten typ, bo potem w razie czego odpowiednio na niego zareagować.

*****

Na umówione spotkanie Quinlan przyszedł wcześniej. Twi’lenka miała pojawić się w obstawie ochroniarza, zatem postanowił poczekać na nią przy wejściu. Wcześniej obstawił jeden ze stolików pogadawszy z barmanem i dorzucając mu parę kredytów za fatygę. Najśmieszniejsze było to, że nie pamiętał jej imienia, musiał zatem nadrobić ten drobny szczegół. Do tego również podejrzewał że jedno lub dwa spotkania mogą nie wystarczyć by urobić dziewczynę. Chyba żeby uderzyć w opcję wykupienia jej z niewoli Vago. Póki co jednak miał przy sobie „zapasową opcję” w postaci naszyjnika z ukrytym w nim mikroodbiornikiem, standardowe można by rzec wyposażenie wywiadowcze. Biżuteria nie była najwyższych lotów ani też najdroższa by nie przyciągać uwagi, raczej odpowiednia dla delikatnego podkreślenia urody, by też mogła przejść niezauważona. Sam naszyjnik kupił swego czasu na Korelii, a potem już dorzucił tam dodatkowy bonus.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Mistrz Gry
 
Posty: 157
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 11 Gru 2018, o 18:13

- sprawa wydaje się na prawdę śliska, jak tak o tym opowiadasz - kobieta podniosła prawy kącik ust, co oznaczało jedno. Jeśli miałaby wbić ślimakom sztylet w plecy, byłaby to dla niej prawdziwa przyjemność.
- widzę też, że jesteś dość oszczędny w słowa i mówisz ogólnikami. Zrobię co będzie trzeba, ale będziesz mi wisiał małą przysługę - uśmiechnęła się psotnie, niejednoznacznie.

***

- mam taką jedną grupę do... zadań specjalnych - Arim się uśmiechnął - są dość specyficzni... ale można na nich polegać. Jak wyjdziesz prześlę Ci kontakt i nieco informacji. Są na Nal Hutta - zabrał pieniądze, kiedy to Quinlan wstał od stołu i poszukał wzrokiem niepasującego obiektu w otoczeniu. Szybko poczuł naelektryzowane powietrze negatywną aurą. Nie śledził go jakiś agent... Oj nie. Jego spojrzenie skrzyżowało się z Nikto, który wyglądał bardziej na cyngla niż na wytrawnego szpiega. Uzbrojony najemnik, miał na sobie plastalowy pancerz, elektropałkę, dwa blastery, kilka granatów oraz google celownicze założone na czoło. Na plecach miał małą antenę z nadajnikiem, która wystawała nieco nad głowę prawie dwumetrowego osobnika. W uchu miał słuchawkę. Wyraz twarzy miał taki, który sugerował, że chce Quinlana zjeść żywcem w ramach repertuaru baru.
Mimo wszystko nie sięgał za broń tylko groźno łypał na Quinlana. Niebieskoskóry mógł być pewien, że nie wywoła tu rozróby, ale co do późniejszych zamiarów osobnika nie całkiem mógł określić, czy nie będzie go chciał po prostu zastrzelić, gdy ten wyjdzie z baru.
Informacja na temat najemników od razu wpadła do jego datapadu. Arim, wciąż siedział, ale najwidoczniej wysłał informacje od razu, dostrzegając problem. Obserwował sytuacje ukradkiem, udając schludnie, że niczego nie dostrzega.
Informacje od Arima:

Vulg - najemnik, weteran wojen mandaloriańskich. Był też wysyłany na najgorsze misje na Hoth i Tatooine. Walczył dla Imperium, jako jednostka szturmowa oraz wsparcia obrony, ale jego zasługi nie zostały uznane ze względu na rasę, charakter relacji najemnika i kontrowersyjne praktyki kanibalizmu. Gamorrean posiada czterdzieści trzy lata. Jego zdolność w walce, wytrzymałość i dziki talent improwizacji jest niezastąpiony, acz zdecydowanie brakuje mu ścisłego myślenia. Działa głównie instynktownie, stosując proste sprawdzone metody. Jest brutalny, bezwzględny i cholernie skuteczny w swej prostocie. Współpracuje owocnie z nami od długiego czasu. Można powiedzieć wykupiliśmy go na stałe. Na ostatniej misji, ktoś chciał go przekupić. Zabił go i zjadł na miejscu, a nam wytłumaczył, że wróg sam do niego przyszedł, więc skorzystał z okazji. Nawet nie poprosił o bonus, po prostu powiedział, że ten go zdenerwował swoją postawą. Wbrew pozorom to bardzo honorowa istota, choć szlachetności bym jej nie przypisywał. W załączniku masz do niego holo. Nie martw się, korzysta z wokabulatora. Jeśli potrzebujesz wsparcia, bezpośredniej siły, to jego Ci polecam. Do tego bardzo łatwo się z nim dogadać. Musisz mu tylko dokładnie wytłumaczyć jakie jest zadanie, by nie zabił kogoś nieodpowiedniego.
Jest już na Nal Hutta, bo pomyślałem, że może się przydać. Góra podkreśla, że można go poświęcić dla tego zadania, byle by misja się powiodła. Powodzenia


***

Bar wieczorem, był nadal tak samo ruchliwym miejscem. Istoty były jednak nieco bardziej podchmielone i nawet ładniej ubrane. Liczba ochroniarzy wzrosła, światła nieco przyciemniono. Tak oto mleczny bar zamienił się w klub. Szerokie betonowe lady zaczęły gościć graczy gier karcianych. Gdzieniegdzie postawiono platformy do hologier. Paleta towarzystwa sięgała wszystkich ras. Najwidoczniej lokal jak i za dnia tak i wieczorem miał się dobrze. Trunki były tanie, a wstęp darmowy. Z jednego stołu zrobiono nawet podest dla Twilekanki co tańczyła przy rozstawionych dookoła niej światłach. Ochroniarze składali się głównie z Gamorrean, którzy to raz po raz łykali sobie jakiegoś trunku, zajmując strategiczne miejsca w całym lokalu. Jakakolwiek bójka od razu kończyła się interwencją osobnika z pałką elektryczną. Nie cyckano się z problematycznymi gośćmi. Jak jeden zaczepił drugiego, zwykle nie dociekano winy i cała dwójka zbierała uderzenie pałką, a następnie sparaliżowani spektakularnie wylatywali z klubu.

To już zdążył zauważyć, jak jakiś Zabrak i Człowiek wylecieli zaraz obok niego, jak stał przy lokalu. Wnet pojawiła się czerwona Twilekanka. Ubrana w granatowy żakiet i czarne skórzane slimy. Z prowokującym dekoltem w białej koszuli i makijażem z pewnością była przyjemnym widokiem dla mężczyzny, a i na pewno towarzystwem. Zaraz obok niej stał niepozorny człowiek. Niższy od samej kobiety, przypominał raczej jakieś chuchro a nie ochroniarza. Był jednak ubrany w kamizelkę i spodnie wojskowe. Przy sobie miał blaster i uśmiechał się serdecznie. Łysawy osobnik trzymał ręce za sobą i kiwnął tylko głową, żeby sobie nie przeszkadzali.
Kobieta zaś spojrzała mężczyźnie w oczy i uśmiechnęła się nieco nieśmiało. Quinlan czuł jednak od niej aurę, która mogła przyśpieszyć bicie serca.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6196
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 14 Gru 2018, o 22:22

- Przy szpiegowskich misjach czasami lepiej nie wiedzieć wszystkiego. W razie wpadki tylko ja wtedy oberwę a ty będziesz bezpieczna. – uśmiechnął się w odpowiedzi i sięgnął po podręczny sprzęt, by potem udostępnić dane dziewczynie. – I zgoda, masz u mnie przysługę. A w jakiej kategorii ona będzie jeśli można wiedzieć? – dodał pytanie wychylając kolejny łyk z kubka.

*****

Opuściwszy bar przeszedł kilkanaście kroków nim postanowił zgubi ewentualny ogon w postaci Nikto. Taki osobnik nie był od cichej roboty, ale raczej od rozwałki. Jego zleceniodawca najwyraźniej chciał usunąć Quina, ale chiss nie mógł zgadnąć z jakiego powodu. Mógłby na poczekaniu wymyśleć z trzy powody, dla których ktoś miałby chcieć jego krzywdy ale nie miał zamiaru dawać komuś satysfakcji. Zgubienie ogona nie było dla niego wielkim problemem, przed trudniejszymi przeciwnikami udawało mu się zniknąć.
Gamorreański najemnik i weteran misji specjalnych. Nie zdażało się to często trafiać na takowych specjalistów, ale z drugiej strony nikt nie podejrzewałby takiego osobnika o nic poza brutalną siłą. Wytłumaczenie mu jego zadania powinno być zatem trudne i w sumie mógł zacząć przy najbliższej okazji. Na przykład przeciw temu Nikto. Potrzebował go jednak żywego, by dowiedzieć się kto go nasłał i w jakim celu. Żywego, ale niekoniecznie zdrowego. Dlatego też wysłał do Vulgo wiadomość odnośnie miejsca spotkania, na lądowisku „Silver Queen”. Musiał wyjaśnić wszystko gamorreaninowi, by mieć spokój podczas spotkania z twi’lenką.

*****

Uśmiech pojawił się na twarzy chissa. Twi’lenka olśniewała swoją osobą. Ten który jej towarzyszył nie sprawiał wrażenia sprawnego ochroniarza, choć z drugiej strony taka przeciętność mogła być tylko zasłoną dymną. Cóż, póki miał się trzymać z dala i tylko obserwować nie było problemu.
Zaprosił dziewczynę do stolika, wnet też zamówił dla nich coś do jedzenia i picia.
- No proszę, nie spodziewałem się że zaprosiłem najbardziej zjawiskową kobietę w okolicy. – odezwał się do dziewczyny, następnie sięgnął do kieszeni i dodał – Nie spodziewałem się, że jesteś tak piękna ale mały drobiazg z pewnością będzie idealny by podkreślić twą urodę. – tutaj otworzył dłoń ukazując leżący nań kunsztowny wisiorek i spojrzał na twi’lenkę.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Mistrz Gry
 
Posty: 157
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Poprzednia

Wróć do Przestrzeń Huttów