Content

Zewnętrzne Rubieże

[Tatooine] Cienie przeszłości

Image

Re: [Tatooine] Cienie przeszłości

Postprzez Mistrz Gry » 11 Sty 2021, o 14:26

Trenc wytrwale grzebał coś w kablach przy już rozebranym sterowniku windy, aż w końcu nie wytrzymał i wyszarpał jeden kabel jednym gwałtownym ruchem i łypnął na blondynkę nie na żarty rozgniewany. - Nie widzisz gdzie jesteśmy?? Przez kraty widać wszystko. Nie ma drabiny jest metalowa lina wyciągu, jak chcesz na niej zedrzeć sobie ręce wspinając się, w końcu puścić i rozwalić sobie ten głupi łeb, proszę bardzo, już podsadzam. - Mężczyzna zgiął kolana i wyciągnął przed siebie ręce, jakby chciał serio ją podsadzić, ale zaraz się poprawił odrzucając z frustracji niczemu winny czerwony kabelek. - Rdza wyżarła kondensator, nici z tego... - Skomentował twardo, wracając do główkowania co mogli uczynić z zastaną sytuacją. - Chyba, że uda nam się go wymienić korzystając z tego co jest w komunikatorze. Pewnie się spali, ale nas chociaż wyniesie do najbliższego piętra. Choć pomożesz mi pani inżynier. - Zachęcił cynicznie, wyciągając ku niej swój komunikator, aby wyjęła z niego wspomniany element. Urządzenie było sprawne, tylko chyba coś nie grało z nadajnikiem. Stał do niej tyłem. Jeśli chciała z łatwością mogła zanurzyć dłonie w którejś z jego kieszeni, facet zdawał się skupiony na zadaniu wyjmowania zepsutej części sterownika. W kamizelce miał cztery, w spodniach dwie kieszenie. W tej po prawej stronie tuż przy kaburze, dolna kieszeń kamizelki zdawała się mieć coś większego w środku.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6990
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Cienie przeszłości

Postprzez Trouble » 29 Sty 2021, o 13:32

Dziewczyna miała zamiar Trencowi pokazać język, ale się powstrzymała. Powstrzymała się też od komentarza, czego sobie pogratulowała. Facet ewidentnie miał problemy z gniewem, dlatego też postanowiła dać mu chwilowo spokój i zajęła się komunikatorem, który jej dał, zerkając przy okazji na to jak pracuje i oceniając swoje możliwości. Duża liczba kieszeni, w których coś mogło być, ale grzebanie w nich było ryzykowne. Do tego kabura z pistoletem i obok niej kolejna kieszeń, tym razem z czymś dużo większym... Natychmiast wyeliminowała ostatnią opcję. Nie była mistrzem złodziejstwa, zresztą nawet jeśli była, to musiałaby przedmiot gdzieś schować, a sam Trenc z pewnością poczułby brak przedmiotu o takich gabarytach. Co zaś tyczyło się broni...
Jeszcze kilka chwil temu Trouble uznała, że lepiej wszystko będzie zrobić na spokojniej i teraz mogła być idealna okazja. Sami na sam, w windzie gdzie nikt jej nie przeszkodzi, jeśli zdoła mu zabrać broń to będzie na jej łasce i niełasce. Aktualnie jakiś reaktor się przegrzewał i nawet jeśli tam dojdzie, to jej umiejętności techniczne nie były jakieś wybitne i nie mogła być pewna, że pomoże im w naprawie lub tego co się potem stanie. A tak mogła wykorzystać zamieszanie - była pewna, że z jej zestawem umiejętności zdoła uruchomić windę samodzielnie, jedyną kwestią pozostawała obroża... Jeśli rozbroi Trenca nie będzie miała wiele czasu na jej zdjęcie. Szybka kalkulacja i blondyna postanowiła raz jeszcze rzucić kośćmi swego szczęścia i chaosu, dając się skusić po jego pistolet blasterowy.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 275
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Tatooine] Cienie przeszłości

Postprzez Mistrz Gry » 1 Lut 2021, o 16:33

Delikatnie, ale zdecydowanie. Powoli, ale płynnie. Guzik cichutko i niezobowiązująco pstryknął od kabury, a blaster wysunął się posłusznie z wytartej skóry pokrowca, niemalże jakby chciał sam stamtąd wyskoczyć, prosto w łapki Satele. Blondynka była na tyle blisko, by poczuć pot Trenca i usłyszeć jego ciche dyszenie napełnione irytacją i smarkami w nosie. Wstrzymywała oddech do samego końca, nie chcąc mu chuchnąć przypadkiem w kark. Odkleiła się od niego równie gibko, nie dotykając go wcale, wbrew zadanej bliskości.
Blaster przyjemnie ciążył w dłoni kobiety. Poznała że ma dwa tryby ostrzału, wiązkę ogłuszającą i klasyczną do wypalania dziur na wylot. Tymczasem sam dotychczasowy właściciel broni wciąż grzebał żywo w sterowniku:
- Inżynier. Masz już ten kondensator? Śpieszy mi się wiesz? - Rzucił za siebie nawet się nie oglądając.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6990
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Cienie przeszłości

Postprzez Trouble » 1 Lut 2021, o 19:28

Ha! Wciąż miała w sobie to coś! Satele pogratulowała sobie, że za dzieciaka pałętała się jak smród po gaciach po Tatooine i uczyła się wszystkiego co mogło się jej przydać w sztuce przetrwania w miejskiej dżungli. Jednym z zestawów umiejętności przez nią poznanych było złodziejstwo, choć nigdy nie osiągnęła w nim mistrzostwo, to teraz oto miała przykład wspaniałego popisu swych umiejętności. Żeby ot tak wyjąć z kabury jakiegoś gościa pistolet, ha! Miała w sobie to coś, no po prostu, była zajebista. Dziewczyna szybko sprawdziła broń i ustawienia ognia, który przestawiła na tryb ogłuszający i odbezpieczyła pistolet. Potrzebowała paru odpowiedzi, a od trupa ich nie uzyska, a zawsze potem będzie mogła pozbyć się swego kolegi.
- Kto powiedział, że jestem inżynierem? - Powiedziała odsunąwszy się w dalszy kąt winy i celując prosto w środek masy ciała Trenca. - Żadnych gwałtownych ruchów, ręce za głowę i na kolana albo zrobię ci w niej dodatkowy otwór wentylacyjny na dotlenianie mózgu. I tak, mam broń. Właśnie ją sobie pożyczyłam i jestem w paskudnym nastroju od dobrych kilku tygodni i uwierz mi, upadek z orbity rozbitym okrętem kosmicznym i przeżycie jakimś cudem nie znajduje się nawet w pierwszej piątce szajsu jaki ostatnio przeżyłam. Więc wybacz jeśli jestem trochę na krawędzi. Pierwsze pytanie - gdzie znajduje się kontrolka do mojego uroczego naszyjnika, cudeńka sztuki jubilerskiej, który wbrew mojej woli znalazł się na mojej szyi?
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 275
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Tatooine] Cienie przeszłości

Postprzez Mistrz Gry » 1 Lut 2021, o 19:48

Moment w którym usłyszał w odpowiedzi pytanie, Tren zorientował się że coś jest nie tak. Cholernie nie tak, bardzo, bardzo. - Echuta! - Zaklął na głos, gdy zorientował się o brakującym elemencie wyposażenia. Dalej to już wsłuchiwał się w słowa kobiety, która posiadła jego broń. Sathine miała wrażenie, że od spięcia pleców jakby urósł nieco. Ręce wystawił do góry i na głowę, dalej będąc w pozycji na jednym kolanie. - Pateesa, bądź grzeczniejsza, bo nie wyjdziesz stąd w jednym kawałku. Wiesz w ogóle gdzie się znajdujesz? - Trenc nie bał się gróźb najwidoczniej. Póki co, albo grał twardziela. Sathine nie mogła po jego twarzy poznać jak było na prawdę, w końcu jej nie widziała w zadanej sytuacji, acz głos miał pewny i zdecydowany. Jakby przechodził przez to nie pierwszy raz. - Twój naszyjnik zaoferuje tobie dawkę wrażeń jeśli odejdziesz z zasięgu kontrolera lub jeśli spróbujesz ją zerwać. Tak się składa, że nie mam przy sobie kontrolera. Jest on w pokoju ochrony, gdzie są monitory kamer, a pan obserwujący może zauważyć, że coś jest nie tak. - Choć blondyna nie widziała jego twarzy, miała wrażenie, że uśmiecha się chytrze. - Rozumiem, że nie najlepiej masz się ostatnio. Oddaj broń, a nie wezmę ci tego występku za złe.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6990
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Cienie przeszłości

Postprzez Trouble » 1 Lut 2021, o 21:00

- Mam w dupie gdzie jestem dopóki z tej waszej zawszonej nory nie spróbuje mnie wyciągnąć Gwiezdny Niszczyciel, a nawet wtedy jestem gotowa spróbować swego szczęścia. Jestem kurwa, pierdoloną, szczęściarą. - Powiedziała zupełnie szczerze, choć też i trochę butnie. Ostatnio dużo było tych Gwiezdnych Niszczycieli czy myśliwców TIE w jej życiu. Miała tylko nadzieję, że nie wyczerpała na nich całego szczęścia. - Na drugie kolanko Trenc... - Dodała.
- Sytuacja jest taka, że się lubimy, dobrze się nam gada, więc teraz elegancko rozrysujesz mi sytuację - gdzie dokładnie jesteśmy na Tatooine i jak daleko jest stąd do Mos Espy, jak się tam dostać, dla jakiego gościa robisz i najważniejsze, gdzie jest ten pokój ochrony i mój nadajniczek? I nie przejmuj się, mamy mnóstwo czasu. To nie tak, że mamy się spieszyć do naprawy jakiegoś tam reaktora, przez którego brak wszystko wysiądzie. Ewentualnie pieprznie w powietrze... Już jeden wybuch przeżyłam. - Potem zaś przesunęła wzrokiem na jego kieszeń. - Jesteś też pewny, że w tej twojej kieszeni nie ma tego mojego nadajnika? Albo coś co by mnie zainteresowało?
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 275
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Tatooine] Cienie przeszłości

Postprzez Mistrz Gry » 5 Lut 2021, o 10:49

Mężczyzna usłuchał i poprawił się, stawiając na podłoże metalowej kraty drugie kolano. - W kieszeni to mam fajki i zapalniczkę. Chcesz to się poczęstuj. - Zachęcił ruszając biodrem, jakby wskazywał kieszeń z wystającym przedmiotem w kamizelce. - Jesteśmy na południowy zachód od Mos Espa, daleko. Jakieś dwieście mil. Robię oczywiście dla Rehala. A dostać się możesz do jego miasteczka z pomocą ścigacza, choć polecałbym jednak poczekać na prom lub frachtowiec. Po drodze masz ziemie Tuskenów i brak przyjaznych osad. Zaś pokój ochrony z nadajnikiem jest na powierzchni kopalni, trzy piętra wzwyż. Zadowolona?
Tymczasowo schowany w kieszeń komunikator Trenca zapikał Sathine z nadchodzącym połączeniem. Widocznie sprzęt funkcjonował, tylko miewał trudne chwile. Blondynka wiedziała, że uszkodzona elektronika potrafiła być kapryśna i nieprzewidywalna.
Na wyświetlaczu widać, że dzwoni: Maurice Maruda
Nieodebranych połączeń od Marudy: 7
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6990
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Cienie przeszłości

Postprzez Trouble » 5 Lut 2021, o 15:02

- Nie, niezadowolona. To komplikuje życie mi i wam, o ile mówisz prawdę. - Satele spojrzała się szybko na komunikator, który zaczął pikać gwałtownie i poczęła rozważać opcje. Trzy piętra wzwyż, dwieście mil piechotą, przez pustynie, wysiadające generatory grożące zawaleniem się tuneli... Musiała znaleźć drogę na górę bez windy, o ile taką tu posiadali i liczyć na to, że nie zostanie pogrzebana pod ziemią. A potem tylko dostać się do biura ochrony, które zdejmą jej obroże. Bułka z masłem! Kurwa, no właśnie, że nie! Nawet ona wiedziała, że jest na nieco przegranej pozycji. O ile Trenc mówił prawdę.
- Dobra Trenc, mogę ci mówić Trenc? Mamy generator do naprawienia i twój kolega właśnie do nas dzwoni... Tęskni. - Podeszła bliżej i wcisnęła mu w jedną z dłoni komunikator. - Uspokój go i powiedz, że niedługo będziemy. - Tymczasem Trouble, przyciskając lufę pistoletu do pleców Trenca poczyła lewą ręka przeszukiwać jego kieszenie, sprawdzając czy rzeczywiście mówił prawdę i przypadkiem nie ma przy sobie sterownika do jej obroży, jeśli nie miał... Oh. Kurwa.

Trenc jednak nieszczególnie chciał współpracować. Oczywiście to rozumiała, biorąc pod uwagę sytuację w jakiej go postawiła, ale teraz zachował się bardzo głupio. Dziewczyna wbiła lufę pistoletu w jego plecy i podała mu komunikator, w tym czasie grzebiąc w jego kieszeni. Zamiast jednak odebrać jak mu przekazała, to uznał, że spróbuje rąbnąć ją ostrym szarpnięciem głowy w jej twarz. Cóż, nie wyszło mu to. Przeliczył się z tą całą "panią inżynier" bo z całą pewnością jedną nie była. Raczej należała do kategorii harda i nie do zdarcia, a jej reakcja była szybsza niż skurcz jego mięśni. Mgnienie oka, uderzenie serca, milisekunda i Trenc leżał jak długi na podłodze windy. Refleks, kurwo.
- I co powiesz teraz, twardzielu, co? Już nie taki hardy z ciebie napastnik, huh? I co powinnam z tobą teraz zrobić? - Dziewczyna poczęła przetrząsać mu kieszenie, chwilowo zapominając o komunikatorze. Skoro i tak z siedem czy osiem połączeń nie zostało odebranych, to jeszcze jedno nie zrobi różnicy, nie? A może będzie przynajmniej wstanie znaleźć coś przydatnego. Może jebany Trenc kłamał i ma przy sobie kontroler do jej obroży, jeśli nie... Cóż, przypał. W każdym razie będzie musiała się wydostać z tej windy, więc po pierwsze: przetrząśnięcie jego kieszeni w poszukiwaniu wszystkiego co się mogło przydać, po drugie wzięcie jego kabury co by nie biegać ze spluwą za paskiem, po trzecie owinięcie szyi jakąś szmatą. Może nawet sobie zrobić chustę z kawałka ubrania Trenca, było jej to obojętne, byleby ukryć obrożę, a potem zajmie się windą tak jak to sobie zaplanował facet, wychodząc sobie na którymś piętrze.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 275
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Tatooine] Cienie przeszłości

Postprzez Mistrz Gry » 11 Lut 2021, o 23:56

Szkoła samoobrony, trening i lata praktyki. Klepanie zbirów po mordach i takie inne. Dzień powszedni i niby piasek w butach na Tatooine, norma. Acz cóż, zawsze jest ten pierwszy raz, kiedy ktoś po prostu naciśnie spust szybciej niż tobie uda się z zamiarem choćby mrugnąć. Trenc najwidoczniej się przeliczył co najmniej w jednej sprawie. Miał chociaż tyle szczęścia, że kobieta zmieniła rodzaj wiązki i dostarczyła mu tylko wysoki woltaż wrażeń, aniżeli wypaliła mu dziurę w sercu. Jak na ich pierwsze spotkanie była nawet szansa na bis w kantynie przy drinku.
Blondynce jednak prędko było, aby się z dziury wydostać. Przeszukała kieszenie leżącego spokojnie i nieruchomo mężczyzny. Miał i fajki i zapalniczkę i to czego pragnęła w tym momencie najbardziej. Cylindryczny metalowy mały przedmiot z czerwonym guzikiem osłoniętym plastikową odchylaną kopułką, wszystko w jednej wypchanej kieszeni. Miał też kartę co przypominała coś na zasadzie identyfikatora i mogła służyć do otwierania drzwi. W kamizelce był jego datapad, zabezpieczony hasłem, dyktafon podręczny, dwa ogniwa do blastera, wibronóż. Papierki po cukierkach i działka jakiegoś towaru, szacowała. Miał też manierkę chyba z alkoholem. Próbując sprawić sobie chustę, musiała ściągnąć z faceta szary T-shirt, który wydawał się być najbardziej sensownym materiałem na szybką chustę. Nie pachniał najlepiej, ale rozdarty i wyrównany na szybko nożem, sprawdzał się idealnie. Moment i stała się kobietą pustyni z chustą mogącą zasłonić i głowę i usta, a już z pewnością szyję.
Naprawa sterownika windy przypominała zabawę kabelkami, tylko brakowało przeskakujących iskier i wybuchów. Na szczęście. Kobieta musiała tylko wyciągnąć skądś kondensator. Z datapadu lub komunikatora, wmontować i zdecydować czy próbuje jechać wzwyż, czy w dół. Pozornie prosta decyzja. Zaś komunikator wciąż dzwonił i dzwonił, jakby wołał by to z niego wyjąć potrzebny element elektroniki. Dodzwonić próbował się wciąż ten sam Maurice Maruda.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6990
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Cienie przeszłości

Postprzez Trouble » 12 Lut 2021, o 16:09

Fajki i zapalniczka wylądowały w kieszeni dziewczyny. Nigdy nie była typem palacza, wolała alkohol, ale jak to się mówiło, kradzione nie tuczy, a darmowy to i ocet słodki. Poza tym kto wie co się jej przyda podczas ucieczki z tej dziury? Może paczka fajek na poczęstunek jakiegoś strażnika przy drzwiach będzie tym co jej uratuje życie? Po wszystkim zaś będzie mogła się zrelaksować w jakimś barze, popalając papieroska. Kolejną rzeczą na liście była karta, pewnie identyfikator, który pozwalał otwierać co poniektóre drzwi - schowała to o wiele staranniej niż paczkę papierosów. Zabrała też jego kaburę, którą uczepiła sobie na swoim pasku, wsadziła tam pistolet, schowała ogniwa, nóż... Nie wiedziała po co będzie jej dyktafon albo datapad zabezpieczony hasłem, ale kto wie? Może gdy się już do niego dobierze, to będzie mu mogła wyczyścić konto? Co się dało, to zabrała i poupychały. Nawet działeczkę. Znowuż, jak Trenc lubił sobie dziabnąć, to pewnie znajdą się tu inni! Manierkę odkręciła i powąchała. Ah, oto i złoto pustyni! Czemu jej nie zdziwiło, że Trenc miał zamiast wody alkohol? No cóż, kolejna rzecz, która mogła uratować życie, choć raczej nie na pustyni, wtedy lepiej było zdechnąć z pragnienia.
Najbardziej zainteresował ją jednak cylindryczny, mały przedmiot z czerwonym guziczkiem, osłoniętym plastikową kopułką. Domyśliła się, że musiał to być jej "pieszczoszek". Miała więc obrożę i miała smycz. Wciąż nie oznaczało to, że sprawa załatwiona. Jeśli spróbuje zdjąć sobie swoją obrożę ot tak, z pewnością dostanie parę voltów kopniaka. Jak naciśnie ten wielki, czerwony guzik, to z pewnością znowu dostania parę voltów kopniaka. Dziewczyna przez dłuższą chwilę analizowała elektronikę, starając się znaleźć przysłowiowy wyłącznik żeby mogła bezpiecznie usunąć z szyi swoją obróżkę. Gdyby się jej to udało, to jej życie zdecydowanie stałoby się prostsze. Potem mogła zająć się windą...
... winda. Gdzie chciała jechać? Jak uciekać? Instynkt podpowiadał jej by spierdalać ja najszybciej, a więc ucieczka na powierzchnię, jazda w górę. Logika podpowiadała jej jednak, że to może nie być takie proste, ale... Od kiedy blondyna przejmowała się czymś takim jak myślenie i rozsądne planowanie? Polegała ona na instynktach, uczuciach i szybkich, nie do końca przemyślanych decyzjach. A próba zmiany swojego sposobu działania w środku terytorium przeciwnika dobrze się skończyć nie mogło i tak, raz jeszcze, zostawiła to na później, obiecując sobie, że ostatni raz wpakuje się w takie gówno. Wydostanie się stąd, wpierdoli swojemu eks, odbierze co jej i tyle będą ją widzieli na Tatooine.
- Papa panie Marudo... - Rozpoczęła wyjmować kondensator z komunikatora i naprawę windy. No to siup, do góry.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 275
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Poprzednia

Wróć do Zewnętrzne Rubieże

cron