Content

Zewnętrzne Rubieże

[Księżyc Gall] - Coś więcej niż pieniądze...

Image

Re: [Księżyc Gall] - Coś więcej niż pieniądze...

Postprzez Mistrz Gry » 15 Cze 2020, o 23:00

Cała załoga zabrała się za ogarnianie burdelu po szybkiej ucieczce z księżyca. Działek oczywiście nie dało się naprawić bez wizyty na jakimś lądowisku i pomocy przynajmniej jednego droida. Musiały wiec poczekać aż do momentu, gdy wylądują. Reszta statku na szczęście nie ucierpiała.
Zaahr leżał wygodnie na kanapie i popijał piwo, przyglądając się swojej nowej zabawce, gdy doczłapał do niego Goznel. Minę miał jak to on: spoconą i parszywą. jednak devorianin nauczył się już w niej dopatrywać oznak niepewności.
- Słuchaj. Skontaktowałem nas i umówiłem. Lecimy do układu Donovia. Impy wykorzystują tam tubylców w kopalniach, ale poza tym układ jest spokojny. Ludność jest tak stłamszona, że nie ma siły się już bić. Dlatego można spotkać się w losowej mieścinie przy barze. Gdzieś na zadupiu. Mój kontakt z tej całej rebelii będzie na nas czekał. Możemy porozmawiać.
- No i to są konkrety! - rzuciła Iskierka przechodząc obok nich z powrotem do kokpitu. Goznel odprowadził ją wzrokiem.
- Słuchaj, ale jest ta sprawa... z tym dziwnym gościem... Ja słyszałem, że jak tacy się kiedyś pojawiali, to chujnia z grzybnią... Naprawdę chcemy się w to pchać? Kurwa, wolę już mieć na karku gangi niż takie legendarne stwory...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Gall] - Coś więcej niż pieniądze...

Postprzez Zaahr Dromrahk » 24 Cze 2020, o 23:44

Gdy besalisk jęczał Zaahrowi nad uchem, ten leżał na kanapie z założonymi nogami. Wyglądał na wyraźnie zniesmaczonego tym, że ktoś odważył się do niego odezwać. Devaronianin spojrzał tylko z pod byka i warknął:
- Zakłady zamknięte. Pody ruszyły. Musimy kontynuować misję.
- Spodziewałem się, że pierdolniesz coś takiego... - odburnknął mu Goznel. Devaronianin w mgnieniu oka wstał i przeszył spojrzeniem swojego wspólnika. Potem przerzucił wzrok na swój blaster.
- Zakłady zamknięte a ja założyłem się, że następnym razem będę szybszy od tego dupka - powiedział znowu przeskakując wzrokiem na rozmówcę.

Po kilkudziesięciu minutach zimnej ciszy przerywanej chlaniem i drapaniem się po jajach statkiem zatrzęsło - wyszli z nadprzestrzeni. Wkrótce załoga zaczynała się zbierać w kokpicie. Zaahr oczywiście przyszedł ostatni.
- Donovia. Gówno z dupy galaktyki - burknął Lug gdy zbliżali się w kierunku planety śmiejąc się sam ze swojego żartu.
- A nie mówili tak o Tatooine? - Spytał Goznel.
- Morda! - uciął rozmowę Zaahr - Lug, żadnych kosmoportów. Ma to pójść cichutko i bez żadnych komplikacji... - tak też zrobili. Nie można było odebrać Zaahrowi rozumu. Z jednej strony był paranoikiem a z drugiej kilka godzin temu ktoś przewidział jego ostrzał z działka i zneutralizował zagrożenie z jego strony jakimś abrakadabra prosto z pijackich opowieści Goznela. Wylądowali więc kilka kilometrów od jednej z mniejszych mieścin będących na szlaku do największego miasta. Zaahr chciał utrzymać status incognito. Sam z resztą musiał przyznać, że nie zna całej listy istot chcących go dojebać. A ta zdawała się rosnąc w zastraszającym tempie. Wpólnicy postanowili zostawić załogę Włóczęgi w pogotowiu - na statku. Dodatkowo Goznel i Zaahr przebrali swoje wyszukane stroje z kasyna i wrócili do przebrania z przed ich eskapady. Goznel w swoim podkoszulku, i kamizelce, a Zaahr w starym kolczastym pancerzu łowców niewolników. Ponadto Lug użyczł im ze swojej paskudnej szafy dwie ciemne szaty z kapturem "właśnie na takie sytuacje", które miały pomóc im się wtopić w tłum i przede wszystkim nie zmoknąć. Chociaż sądząc po deszczu - nie było na to najmniejszej szansy. Na Donovii padało cały czas. Wkrótce obydwoje byli gotowi, żeby ruszyć w umówione miejsce. Gdy schodzili po schodach ze statku Zaahr jeszcze raz spojrzał na swoją broń, tym razem będącej w kaburze poniżej jego pasa. Chciał upewnić się że "Zemsta" tam była. W końcu założył się, że będzie szybszy. A akurat on traktował zakłady śmiertelnie poważnie.
Image
Awatar użytkownika
Zaahr Dromrahk
Gracz
 
Posty: 115
Rejestracja: 7 Cze 2018, o 17:42
Miejscowość: Toruń/Gdańsk

Re: [Księżyc Gall] - Coś więcej niż pieniądze...

Postprzez Mistrz Gry » 29 Cze 2020, o 07:28

Po wyjściu ze statku od razu doświadczyli gościnności planety i zaczęli moknąć. Przy budce lądowiska uiścili stosowną, bardzo wysoką opłatę i skierowali się do zapadłej dziury zwanej tutaj miastem górniczym. Byli na uboczu głównych skupisk istot na planecie. Miejsc takich jak to było pełno i stanowiły przede wszystkim bazę noclegową dla biednych pracowników kopalń. Wszystko tu było drogie, bo łapówki dla Impów swoje kosztowały. Tylko one powstrzymywały lokalne władze przed wtargnięciem tu ze stałymi patrolami. Wysokie ceny skutecznie tez wyciskały każdy grosz z mieszkańców, by ci nie mieli jak uciec z tej planety.
- To będzie tutaj - jego towarzysz wskazał grubym paluchem spelunę wyróżniającą się od reszty budynków tylko przybrudzonym szyldem.
"Klejnot" było zdecydowanie zbyt dumną nazwą jak na te kupę złomu, w której mieli spotkać się z rzekomym rebeliantem. Budynek zbity był ze stalowych blach, chroniących przed deszczem, a przynajmniej spełniających ten cel w miejscach, gdzie nie przerdzewiały. Przytłumione przez ulewę światła przyciągały jednak spragnionych desperatów, którzy uciułali choć trochę kredytów na trunek. No i tych nielicznych przybyłych pilotów.
Gdy weszli do środka, od razu zwrócili na siebie uwagę kilku siedzących najbliżej wejścia, ale nikt się nie ruszył i po chwili wszyscy wrócili do swoich spraw. W środku śmierdziało palonymi używkami i słabym alkoholem. W głównej sali za barem stał prawdopodobnie właściciel tego przybytku. Na usługach miał 2 rozklekotane droidy, roznoszące zamówienia. Od głównej sali odchodziły jeszcze dwa pomieszczenia, drugie, w którym istoty wszelkiej maści piły tak jak i w pierwszej sali oraz trzecie, gdzie grali chyba w pazakaa. Goznel szturchnął go w bok i głowa wskazał stolik pod jedna ze ścian, gdzie siedział młody człowiek, z krótką zawadiacką fryzurą, przecięta na skroni przez brzydka bliznę. Swój mokry płaszcz powiesił obok na krześle. Miał przy sobie blaster - podobnie jak każdy w tym pomieszczeniu.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Gall] - Coś więcej niż pieniądze...

Postprzez Zaahr Dromrahk » 1 Lip 2020, o 18:23

Gdy dwójka łajdaków stanęła w progu knajpy obydwoje powoli rozejrzeli się po pomieszczeniu. Dach nad ich głową sprawił, że stało się względnie sucho co sprowokowało Goznela do sięgnięcia do kieszeni po jedno ze swoich cygar. Z resztą Zaahr już dawno zauważył, że te się chyba nigdy mu nie kończyły. Devaronianin w krzywym uśmiechu wyszczerzył swoje mięsożerne zęby, które razem z rogami zapewniały mu zastraszający wygląd, który chyba najbardziej działał na rasę bithów. Wielkogłowi doskonale wiedzieli, że ich mieso jest przysmakiem na Devaronie. Z resztą wśród rogaczy krążyło na ten temat mnóstwo żartów. Zaahr zbytnio nie różnił się od swoich pobratymców - lubił czarny humor prawie tak dobrze jak soczysty kawał surowego lub też półsurowego mięsa. Gdy Goznel wskazał devishowi ich kontakt, ten postanowił zanadto się nie spieszyć. Najpierw grzecznie złożyli zamówienie przy ladzie - dwa kufle ze szczynami, zwanymi w tych stronach potocznie piwem. Gdy stali tak plecami do swojego kontaktu i czekali na swoje zamówienie, Zaahr cichaczem sięgnął do kieszeni po swój komunikator.
- Chyba nie masz zamiaru ściągać nam na kark kolejnych impów?
- Jeszcze nie zdecydowałem. Jeżeli gość stwierdzi, że jesteśmy za mało rebelianccy będziemy zmuszeni udowodnić mu, że się myli - odparł Zaahr ze spokojem chowając komunikator do rękawa. Gdy właścicel położył kufle na ladzie, Zaahr i Goznel zabrali je i zaczęli się kierować w miejsce spotkania. Gdy się zbliżali Zaahr kiwnął głową do młodziaka z blizną na skroni i usiadł na wolnym miejscu obok jego płaszcza. W zależności od wyniku rozmowy Zaahr mógłby podrzucić mu komunikator niczym tykającą bombę po to aby potem go uratować z opałów i przy okazji udowonić, że najlepszy imp to martwy imp. Plan ryzykowmy, ale stary szuler wiedział, że tak wyglądała gra o wysoką stawkę.
- Mówi ci coś imię i nazwisko 'Zaahr Dromrahk?' - jednorogi wypalił półszeptem na dzień dobry. Jeżeli ten chłystek odrobił pracę domową i słyszał o jego zatargu z Imperium to byli z Goznelem już o krok bliżej do zdobycia zaufania tych murglaków zwanych rebeliantami.
Image
Awatar użytkownika
Zaahr Dromrahk
Gracz
 
Posty: 115
Rejestracja: 7 Cze 2018, o 17:42
Miejscowość: Toruń/Gdańsk

Re: [Księżyc Gall] - Coś więcej niż pieniądze...

Postprzez Mistrz Gry » 12 Lip 2020, o 01:50

Młody człowiek prawie nie dał po sobie znać, że imię devorianina coś mu powiedziało. Całkiem nieźle, jak na takiego młokosa. jednak zaprawiony w kłamstwach i knuciu Zaahr dostrzegł lekkie drgnięcie oka.
- Taaak, słyszałem może coś. Jeśli to naprawdę ty, to chyba nadasz się - mówił cicho, ale głos miał chrapliwy. Nie wyglądał na pijaka, wiec może blizna na głowie nie była jego jedyna rana z przeszłości.
- Słuchaj, tutaj trochę popijemy i zwijamy się. Każdy by tu nas sprzedał za garść kredytów. Jak nie na alkohol czy karty, to wydaja wszystko na przyprawę.
Następnie zagadał ich o nic nie znaczące tematy, mówiąc już trochę głośniej, ale nie tak, żeby wzbudzało to podejrzenia. Za to Goznel wiercił się strasznie na krześle, wziął sobie za małe na swoje grube cielsko i co chwila szturchał devorianina którąś ze swoich łap.
- Słuchajcie - kontynuował swoją gatkę chłopak - Ta wiocha to syf, ale daje jedyne schronienie przed ta pogodą na zewnątrz. Nie musicie pracować w kopalniach. Ostatnio zeszło się kilku fachowcom od każdej roboty tutaj i będziecie mieli co naprawiać. Dopijcie drinki i pokażę wam lokum. Na razie na wynajem od Teda, ale może się dorobicie. No i cokolwiek nie macie w swoich historiach, tutaj nikt wam w życiorysy nie zajrzy. A na pewno nie ludziom śpiącym u Teda.
Całe to przedstawienie zaczynało być już trochę irytujące, ale musieli grać w tę grę, jeśli chcieli ugadać się z rebeliantami. Chłopak dawał im do zrozumienia, że trzeba tubylcom sprzedać jakąś historyjkę, zanim będą mogli przejść do interesów. Dość niespodziewana była jednak propozycja zmiany miejsca ich rozmów. Chłopak opróżnił szklankę, wstał i czekał aż pozostała dwójka przy stole zrobi to samo. Chwycił swój płaszcz i nałożył na siebie, stając w wyjściu z kantyny.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Gall] - Coś więcej niż pieniądze...

Postprzez Zaahr Dromrahk » 15 Lip 2020, o 23:16

Zaahr upił solidny łyk piwa widząc drgnięcie oka u swojego rozmówcy. Ryba złapała haczyk. Teraz jedyne czego potrzebował to uzbroić się w cierpliwość. Gdy przyszła pora na klasyczną gadkę szmatkę Zaahr nie miał z tym problemu. Przypomniało mu to czasy gdy robił dla Czerki na Tatooine. Że też w jego kontrakcie nie było nawet wzmianki o handlu informacjami. Wkrótce dowiedział się, że zarówno Mos Espa jak i całe Tatooine żyło z handlowania informacjami - walutą, która niejednokrotnie decydowała o tym kto żył a kto umierał. Ten wszystkożerca był całkiem w porządku - znał wyniki ostatnich wyścigów na Malastare. Wygrał je devlikk o imieniu Gongolto. Tak jak Zaahr obstawiał. W końcu nadrobił zaległości na Włóczędze. Wkrótce gdy dwa zbiry dowiedziały się, że będą "nocować u Teda", chłopak wstał i zaczął się ubierać. Delikatnie mówiąc nie spodobało im się to. Na ułamek sekundy spojrzeli na siebie. Tyle czasu wystarczyło Goznelowi żeby dostrzeć, że Zaahr był w pełnej gotowości aby przejąć inicjatywę i odkręcić tę sytuację. Po wyzerowaniu swojego "piwa" Zaahr wstał i odwrócił się profilem do chłopaka aby przełożyć komunikator ze swojego rękawa do kieszeni płaszcza. Zrobił to licząc, że uda się załatwić tę sprawę po dobroci. Z drugiej strony musiał wkręcić do rebelii swojego popierdolonego brata. Tak, brata, który najpewniej sam go zdradzi gdy kredyty zaczną spływać do nich szerokim strumieniem. Z resztą Zaahr byłby głeboko rozczarowany gdyby tak nie postąpił.
- Wstawaj - rogacz kiwnął do Goznela - im dłużej tu siedzimy tym później zarobimy kredyty. A to sprawia, że tracę cierpliwość. A to z kolei sprawia, że robię się głodny - dodał rozglądając się po knajpie. W krótce cała trójka opuściła skromne progi "Klejnotu" i ruszyła przez szeroką uliczkę skąpaną w deszczu. Gdy tylko zagęszczenie istot wokół się zmniejszyło, Zaahr zrównał się z chłopakiem.
- Impy mnie szukają. Ledwo dali nam odlecieć z Galla. Na MOIM statku mam informacje, które chcę sprzedać - Zaahr znowu półszeptem przedstawił mu swoją interpretację prawdy zarówno w kwestii ostatnich wydarzeń na lądowisku jak i tego do kogo należał Włóczęga.
Image
Awatar użytkownika
Zaahr Dromrahk
Gracz
 
Posty: 115
Rejestracja: 7 Cze 2018, o 17:42
Miejscowość: Toruń/Gdańsk

Re: [Księżyc Gall] - Coś więcej niż pieniądze...

Postprzez Mistrz Gry » 17 Lip 2020, o 14:18

Młody chłopak nic nie odpowiedział, tylko kiwnął głowa żeby wyszli. Dopiero, gdy znaleźli się na ulicy, rozejrzał się szybko i podszedł tuz do devorianina.
- Słuchaj, Ted chce z wami porozmawiać, ale to będzie szyfrowany kanał. Przez nadajnik. Tu nie ma amatorów, wiec jak chcesz nam sprzedać informacje, musisz je ze statku przynieść. Pokażę wam miejsce. Jak chcecie z nim rozmawiać, musicie tam przyjść.
Odsunął się od nich i spojrzał wyczekująco, na ich decyzję.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Gall] - Coś więcej niż pieniądze...

Postprzez Zaahr Dromrahk » 21 Lip 2020, o 15:37

Devaronianin chcąc utrzymać bliski dystans między nim a rebeliantem zrobił krok do przodu. Nie spieszył się z odpowiedzią. Stał chwilę przeszywając chłopaka swoim gniewnym spojrzeniem, jakby delektował się występującą między nimi różnicą fizyczną.
- Jesteście cwaniakami. A ja nie przepadam za cwaniakami... - mówił powoli jakby sprawdzając reakcję chłopaka. Nagle jego kąciki ust Zaahra podniosły się w szerokim uśmiechu.
- ...dobrze rozegrane - dodał wyraźnie rozbawiony. Po chwili błyskawicznie spoważniał - No pokaż nam tę miejscówkę. Tylko bez kolejnych niespodzianek. Moi ludzie tylko czekają, żeby zniszczyć moje informacje. A nie zdajecie sobię jeszcze sprawy jak bardzo ich potrzebujecie - zakończył wypowiedź złowrogo. Zaahr w końcu musiał przyznać, że trafił na kogoś równie paranoicznego. Czy jako drugi najwiekszy znany mu paranoik w Galaktyce spodziewał się pułpaki? Oczywiście, że tak. Widać, że rebelianci ich badali. Zaahr wyszedł z założenia żeby najlepiej sprawiać wrażenie bardziej potrzebnego żywcem. Bo właśnie tacy byli informatorzy. Czy Zaahr miał jakieś informacje? Być może miał, ale tak jak rebelianci nie chciał jeszcze odkrywać kart.
Image
Awatar użytkownika
Zaahr Dromrahk
Gracz
 
Posty: 115
Rejestracja: 7 Cze 2018, o 17:42
Miejscowość: Toruń/Gdańsk

Re: [Księżyc Gall] - Coś więcej niż pieniądze...

Postprzez Mistrz Gry » 23 Lip 2020, o 22:45

Chłopak prawie niezauważenie kiwnął głowa i zaczął ich prowadzić. szli niecała minutę pomiędzy brudnymi budynkami, którym nie pomagała nawet padająca z nieba woda. Wyminęli jeden burdel, zwykły sklep i posterunek Impów, by wejść w coś, co można nazwać osiedlem mieszkalnym. Pomiędzy nędznymi zabudowaniami znacząco zwiększyła się liczba jeszcze nędzniejszych bud, rozciągniętych szmat i niewolników, dumnie zwanych górnikami. Przy głównym placu tego całego bajzlu było trochę więcej miejsca i to właśnie tam stał przybytek z zabrudzonym napisem "Noclegownia u Teda". Chłopak wszedł do środka, a devorianin i jego towarzysz zaraz za nim.
Wewnątrz od razu poczuli zapach starych mebli, brudu i starego alkoholu. Od razu po prawej była recepcja, gdzie za blatem siedział na krześle Trandoshan. A właściwie spał... całkowicie pijany. Kątem oka dostrzegli rozrzucone pod krzesłem trzy, puste już, butelki. Na ścianie nad pijakiem ktoś krzywo przybił tabliczkę ze strzałką wskazującą na śpiącego jegomościa i napisem w basicu "Ted". Chłopak nic nie mówiąc sięgnął pod blat i wyciągnął jeden z kluczy. Wskazał głową na schody, po czym wdrapali się na drugie piętro. Tam stanęli przed drzwiami z numerem "9". Chłopak otworzył drzwi i zaprosił ich do środka.
Pokój nie był duży, jednak od razu dało się poznać lekką zmianę klimatu. Nie śmierdziało tutaj ani stęchlizną ani brudem. W rogu dostrzegli nawet resztki jakiegoś kadzidełka. Pod jedną ze ścian było posłane łóżko, a przy nim oparte o ścianę walizka i plecak. Na drugiej ścianie znajdowały się drzwi do kibla i trzy oparte o nią krzesła. Na środku zaś stał stół, a na nim spoczywał holoprojektor. gdy tylko drzwi zamknęły się, chłopak go włączył.
tuż przed nimi wyświetlił się hologram bothanina. Dla Zaahra, nie wyróżniał się on niczym od przedstawicieli swojej rasy, jak to mówią: "Z twarzy podobny był do nikogo". Ubrany był jednak schludnie i stał wyprostowany z rekami założonymi do tyłu.
- Ach, oto i nasi "specjaliści". No, no, słyszałem o pana hmm... dokonaniach, panie Zaahr. O panu też, panie Goznel. Więc... Co to za informacje, które nam pan przynosi, panie Zaahr?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Gall] - Coś więcej niż pieniądze...

Postprzez Zaahr Dromrahk » 24 Lip 2020, o 00:24

Gdy zmierzali do Teda Zaahr był niczym cień swojego przewodnika. Chłopak wręcz czuł jego oddech na karku. Napięcie wyczuwalne było w powietrzu, a devaronianin po raz kolejny wywęszył okazję. Zdawało się, że miał już plan. Postanowił podbić stawkę. W duchu jednak powtarzał sobie, że w hazardzie wcale nie chodzi o pieniądze tylko o adrenalinę. Potem jednak musiał dopowiedzieć sobie, że to właśnie kredyty decydują jak bardzo ktoś z kimś wygrał. Chwilę później znaleźli się w "Noclegowni Teda", czyli na pierwszy rzut oka w siedlisku ćpunów i wszelkiej maści szumowin. I najwyraźniej również rebeliantów...

Goznel był za to cieniem Zaahra. Dlaczego? Otóż nie dbał już o swoje życie. On po prostu chciał wiedzieć jak się ta sytuacja rozwinie. Od kiedy zobaczył tego rogatego sukinkota to spotykają albo kogoś kto chce ich zajebać albo kogoś z rodziny Zaahra. Jakoś do tej pory wiele uchodziło im na sucho. Poza tym ten zjeb wciąż nie przestaje mówić o tym, że ma plan. Goznela przestawało w końcu dziwić, czemu jego dawny pracodawca po roku słuchania takiego pierdolenia nie tylko go wyjebał ale i jeszcze chce go dojebać.

Chyba stanowili dobraną drużynę. Jeden któremu morda się nie zamyka i drugi z szybkimi rączkami. To prawda, Goznel miał swoja lata, ale szybkości i celności nie można było mu odmówić. No jakimś sposobem musiał dożyć takiego wieku. Teraz tylko rozglądał uważnie mając nadzieję, że w razie czego Zaahr będzie wiedział kiedy w końcu zamknąć do mordę. Chwilę później przeszli przez próg "dziewiątki" i skierowali się do pokoju z holoprojektorem. Goznel oparł się o ścianę i jedną parą rąk postanowił odpalić cygaro na odmułę. Wciąż jednak jedna z jego kończyn krążyła przy kaburze na spodniach. Goznel po prostu z przyzwyczajenia przymierzał się do zajebania rebelianta w pokoju. Zaahr stanowczym gestem dał mu tylko znać żeby nie zapalał cygara. Sam devaronianin wyprostował się i uśmiechnął pod nosem stając przed obliczem hologramu.
- Ach, oto i nasi "specjaliści". No, no, słyszałem o pana hmm... dokonaniach, panie Zaahr. O panu też, panie Goznel. Więc... Co to za informacje, które nam pan przynosi, panie Zaahr?
- Pierwszą informację dostaniecie za darmo. Tylko się nie posrajcie. Arkaniańska korporacja Scenitx pod patronatem impów testuje na niewolnikach nową broń biologiczną. Jakąś bakterię. Cały transport tego gówna ostatnio stanął w płomieniach i uratowała się jedna skrzynka. I ja wiem jak tą skrzynkę podjebać - bothanin roześmiał się pod nosem, podobnie jak Goznel. Rebeliant jednak momentalnie spoważniał.
- Jesteś ostatnią szumowiną, czemu mam wierzyć w cokolwiek co tutaj mówisz? - odparł bez wytchnienia.
- Sprawdźcie swoich informatorów, ale tylko zajmie wam więcej czasu. Czasu, który jest cenny. Od swoich ludzi dowiesz się że rozmawiasz właśnie z kimś kto lekko ponad tydzień temu sam podstawiał ogień pod transport Imperium. A to jest właśnie druga darmowa informacja - bothanin nie wyglądał na zaskoczonego, być może to ukrywał. Zaahrowi wciąż ciężko było go rozgryść. Rebeliant uderzył pieścią w stół przy którym siedział i wycedził:
- Zacznij w końcu gadać z sensem i przestań marnować mój czas. Jeżeli o naszych informatorach mowa to wiedzą komu zanieść twój łeb, żeby odebrać nagrodę. - na koniec zdania uśmiechnął się szorstko.
- Chcesz usłyszeć ofertę? - Zaahr postanowił sprytnie włożyć bothaninowi w usta słowa, których nie wypowiedział - a więc oferta brzmi tak, że wciąż jestem najemnikiem, ale strasznie ciężko o klientów od kiedy impy wiszą mi na karku. Dlatego postanowiłem sam wychodzić z propozycją do potencjalnego zleceniodawcy... ja i moja ekipa chcemy w sumie pięćdziesiąt tysięcy kredytów za odzyskanie skrzynki. I to jest trzecia i jednocześnie ostatnia darmowa informacja.
Image
Awatar użytkownika
Zaahr Dromrahk
Gracz
 
Posty: 115
Rejestracja: 7 Cze 2018, o 17:42
Miejscowość: Toruń/Gdańsk

Re: [Księżyc Gall] - Coś więcej niż pieniądze...

Postprzez Mistrz Gry » 28 Lip 2020, o 23:10

Reakcja bothanina wywołała u Zaahra najpierw konsternację, a potem pewną dozę irytacji i nawet złości. Pozwolił jednak tamtemu mówić.
- Zbyt łatwo oddajesz informację najemniku. Nie znasz jeszcze ceny każdej z nich. Choć twa czerwona gęba jest już trochę rozpoznawalna, to jeszcze jesteś trochę zielony w te klocki.
Przerwał na chwilę. Podrapał się po swojej brodzie, po czym kontynuował.
- Ale twoja propozycja nie jest zła, choć trzeba ją trochę urealnić. Dostaniecie czterdzieści tysięcy kredytów za robotę. Dziesięć z tego będzie płatne jako zaliczka. Ale dostaniesz coś jeszcze. Chętnie powiem ci coś o tych, którzy siedzą ci na karku.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Gall] - Coś więcej niż pieniądze...

Postprzez Zaahr Dromrahk » 29 Lip 2020, o 17:47

Zaahra wcale nie rozgniewał protekcjonalny ton murglaka w hologramie. To nawet i lepiej, że ten potraktował go jak jakiegoś pierwszego lepszego wolnego strzelca z łapanki. Zawsze łatwiej mu było manipulować istotami gdy te go lekceważyły. Gniew na twarzy Zaahra pojawił się dopiero gdy rebeliant zaczął się targować. Co za tupet! I dodatkowo devaronianin mógł z tym gówno zrobić. Bo zależało mu przede wszystkim na zgodzie - to dzięki niej jego plan zawładnięcia Galaktyką mógł wejść na wyższy poziom. Chciał sprawić wrażenie zdesperowanego ale najwyraźniej nie liczył się z tym, że ktoś to wykorzysta. Niemniej jednorogi zdobył zalążek zaufania, a to było już coś. A to że miało ono opierać się na kredytach było jakże miłym dodatkiem.

- Chcesz mi opowiedzieć coś czego nie wiem o największej i najkrwawszej dyktaturze w Galaktyce? - Zaahr zaczął drwąco. Chwilę później przyznał jednak przed sobą, że o impach wiedział stosunkowo mało a wolałby wiedzieć jeszcze mniej. Obawiał się tego co usłyszy. Bał się, że po raz pierwszy w jego parszywym życiu nie będzie potrafił zmienić strony konfliktu. Bo w końcu najważniejszą rzeczą w życiu najemnika było wspieranie zwycięskiej strony. Nawet jeżeli czuło się do niej szczere obrzydzenie...

- Oby to było coś pozwoli mi zapomnieć o tych dziesięciu patolach - droczenie się było już czystą formalnością. Przecież nie mógł pokazać, że zależy mu na czymś innym niż na kasie, albo co gorsza - że zmiękła mu rura. Najważniejsze było to, że obie strony wykazały chęć współpracy i że jedna z nich dostanie zaliczkę. W każdym razie tak sobie to tłumaczył...
Image
Awatar użytkownika
Zaahr Dromrahk
Gracz
 
Posty: 115
Rejestracja: 7 Cze 2018, o 17:42
Miejscowość: Toruń/Gdańsk

Re: [Księżyc Gall] - Coś więcej niż pieniądze...

Postprzez Mistrz Gry » 6 Sie 2020, o 22:33

Bothanin uśmiechnął się pod nosem. W każdym razie tak wyglądało to z jego futrem wokół ust. Najwyraźniej pozwolił sobie na to, by Zaahr zobaczył, ze wie coś, czego devorianin nie.
- Chcę ci powiedzieć coś o tych, którzy próbowali cię zajebać na Galli.
Goznel aż gwizdnął i spojrzał na swojego towarzysza. To było przecież było całkiem niedawno. O co w tym chodziło? Czyżby obydwie siły od dawna z nimi sobie pogrywały? Wyglądało na to, że bothanin wie o nim więcej niż wspomniał na początku rozmowy.
- Wszyscy jesteśmy pionkami w jednej wielkiej grze. Zapewne zakładałeś, że prędzej czy później zrobią cię w chuja. No okazuje się, że już to robią.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Gall] - Coś więcej niż pieniądze...

Postprzez Zaahr Dromrahk » 7 Sie 2020, o 10:34

Na łysym skalpie devaronianina pojawiły się kropelki potu. Poczuł jak formuja się w jedną większą kroplę, która lada moment miała spłynąc po jego prawej skroni. Zaahr podrapał się po głowie sugerując, że analizuje sytuację, myśli. Być może skontaktowanie się z impami było błędem. Bo o tym, że wzięcie tej roboty od Korporacji Culhrion było popieprzonym pomysłem to nie miał wątpliwości. No ale cóż... w życiu nie zawsze się ma wybór. Zmusza ono czasami do gry chujowym rozdaniem i tak właśnie było kiedy znalazł się w tym transporcie na Tatooine. Już myślał, że impy mu odpuszczą, kiedy okaże się użyteczny. Glagok przelewałby mu wtedy okrągłe sumki za ocieplanie relacji Korporacji z impami. Zaahr miał ochotę zadzwonić do grubego neimoidiana gdy tylko uwolnią się od tego dramatu nazwanego ironicznie "negocjacjami" z rebeliantami. Z drugiej strony czuł, że informacje bothanina mogą go od tego skutecznie odwieść i to akurat w momencie, gdy zastanawiał się, czy będzie miał kiedykolwiek odwagę zdradzić Imperium...

Zaahr skrzyżował ręce i zmrużył oczy.
- Nikt nie robi w chuja Zaahra Dromrahka. Chyba, że Zaahr Dromrahk strategicznie na to pozwala... a nie przypominam sobie, żeby w ostatnim czasie tak było - powiedział i dał znać dłonią by jego rozmówca kontynuował.
- Powiedzmy, że przystaję na te czterdzieści patoli. A teraz gadaj co wiesz - za każdym wypowiedzianym słowem jego ton był coraz bardziej podniesiony. Czy tracił nad sobą kontrolę? Być może, ale tylko do pierwszego odgryzionego łba...
Image
Awatar użytkownika
Zaahr Dromrahk
Gracz
 
Posty: 115
Rejestracja: 7 Cze 2018, o 17:42
Miejscowość: Toruń/Gdańsk

Re: [Księżyc Gall] - Coś więcej niż pieniądze...

Postprzez Nantel Grimisdal » 11 Sie 2020, o 15:35

Nowy pracodawca Zaahra skinął głowa. Może było to na znak zawarcia umowy. Cokolwiek miał w zwyczaju, wyszło na to, że w oficjalnej wersji devorianin i jego kumple mieli za opłacalne pracować dla bothanina.
- Imperium od jakiegoś, coraz już dłuższego czasu, ma problem z zupełnie innymi sprawami niż rebelianci, piraci czy najemnicy. W ich wewnętrznych szeregach powstał ruch, który chce powrotu do dawnych czasów. Nie wiem, ile wiesz o historii sprzed kilkudziesięciu lat, ale na pewno nie chcemy, żeby tamci doszli do władzy. Jeśli obecne Imperium jest złe, tamci są kilka razy gorsi. No ale do rzeczy. Ten ruch to już sprawna organizacja, ma swoich szpiegów głęboko w szeregach Imperium i walczy z nim na całego. Nie bacząc na koszty. Wiem, ze Imperium miało transportować coś ważnego i dzięki tobie, wiem co. Tamci też jak widać chcą to zdobyć. Nie możemy do tego dopuścić. Co zaś się tyczy ciebie bezpośrednio, to oni chcieli cię zajebać na Galli. Wysłali najpierw najemników, potem próbowali na lądowisku. Twoi poprzedni szefowie, nie ci z Imperium, musieli cię sprzedać. I ludzie z tej organizacji mieli wejść na twoje miejsce. Jak wykonasz zadanie, to dostaniesz dane tych, o których wiem, że cię wsypali.
Chłopak, który ich tu przyprowadził, położył na stole dysk z danymi.
- Tu masz plany statku, na który musisz się dostać i dane o jego trasie oraz współrzędne punktu zbiórki po wykonaniu zadania. Chcę żebyś odzyskał tą broń biologiczną i przyprowadził mi żywego szpiega z tej organizacji. Nie martw się, nie każde tam potrafi rzucać skrzynkami za pomocą siły woli. Jak jakimś cudem dolecisz do punktu zbiórki razem z tym statkiem, to pogadamy o premii. Może być nawet uszkodzony, byle hipernapęd działał.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
00
+++++ ++++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 494
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Poprzednia

Wróć do Zewnętrzne Rubieże