Content

Zewnętrzne Rubieże

[Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Image

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Kira Redan » 27 Mar 2020, o 16:29

Dziewczyna zwróciła się do droida.

- Zapewne tak. Generał wiedział w jakim terenie przyjdzie nam pracować, więc na pewno przydzielił odpowiednich do tego ludzi, prawda pani kapitan? - ostatnie słowa skierowała w stronę dowodzącej jej ochroną.

- Oczywiście pani. Wszyscy tutaj mamy doświadczenie w poruszaniu się po takim terenie. - odpowiedziała kapitan. I chociaż była już dojrzałą kobietą, jej głos był łagodny, nie zmordowany wojskowym życiem.

- Świetnie. W takim razie skupmy się na ustabilizowaniu naszej pozycji, i jak zaproponował droid, na ustawieniu węzłów komunikacyjnych. - Kira wydawała się nie traktować droida zbyt "żywo", w końcu to tylko maszyna stworzona przez istoty organiczne aby im służyć, wyjątkiem bym droid jej siostry, Mayi.

Księżniczka próbowała pomóc swoim ludziom na tyle na ile mogła, w końcu kapłanki nigdy nie zajmowały się taką pracą fizyczną, Kira jednak nie chciała być jak one. Zawsze bardziej ciągnęło ją do takiego życia, gdzie trzeba było walczyć o każdy dzień...no może nie jest to obecnie najlepszy przykład, ale i tak czuła się dużo lepiej niż w pałacu.

Gdy obóz był już rozłożony, można było zauważyć jak księżniczka co jakiś czas spogląda w głąb wejścia, coś nie dawało jej spokoju, nie był to strach czy entuzjazm...po prostu "coś".
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 127
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez BZHYDACK » 28 Mar 2020, o 21:23

Załoga sprawnie zabrała się do pracy, widać było że nie pierwszy raz zajmują się taką robotą. Mimo to przyjęli pomoc i wskazówki Bzhydacka. Droid do spółki z besaliskiem rozstawił wzmacniacze aparatury łącznościowej, a potem wspomógł ochronę królewny w prowizorycznych fortyfikacjach, jeśli można było tak nazwać takie ustawienie skrzyń z i na sprzęt, by można je było wykorzystać jako przeszkody. Wprawdzie nic nie wskazywało, by mieli stać się obiektem ataku, no ale, jak to białkowcy mówią, lepiej dmuchać na zimne.
Tak jak się spodziewał, gdy skończyli było już późno. Pan Kal'Virt udał się na swój jacht, Bzhydack jednak został razem z ekipą. Jako że wiedział, że Kira jest mocowładna, dyskretnie obserwował ją i skanował jej organizm. Zwracał uwagę na poziom adrenaliny. Nie uszło więc jego uwadze zwiększone zainteresowanie kapłanki grotą.

Bzhydack podszedł do księżniczki. Po cichu. Od tyłu.

- Moje skanery nie wykazują żadnego niebezpieczeństwa ze strony groty, pani Kiro.

Atoanka podskoczyła, zaskoczona. Gdyby Bzhydack mógł się uśmiechnąć, zrobiłby to. Podejść tak do mocowładnego...
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Kira Redan » 28 Mar 2020, o 22:19

Dziewczyna rzeczywiście została zaskoczona przez droida, co w jej przypadku jest dosyć niezwykłe, w końcu zawsze potrafiła wyczuć obecność kogokolwiek, nawet jeśli nie był organiczny. Możliwe, że to odczucie płynące z głębin budowli pochłonęło ją tak bardzo, że chwilowo odcięła się całkowicie na bodźce zewnętrzne.

- Och! - obróciła się i dotknęła swojej klatki piersiowej - Zaskoczyłeś mnie droidzie. Pewnie masz rację, jednak wyczuwam tu coś...niezwykłego, nigdy czegoś takiego nie czułam. Coś tam znajdziemy, nie wiem tylko co.

Spojrzała się jeszcze na chwilę za siebie po czym wróciła wzrokiem do droida.

- Wybacz, czy twoją nazwę jakoś się skraca? Wymawianie tego "Bzdydack" łamie mi trochę język. - młoda kapłanka uśmiechnęła się. Mimo iż nie traktowała droidów jak realne formy życia, okazywała im jakiś szacunek, skoro potrafiły rozmawiać na jakimś poziomie.
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 127
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez BZHYDACK » 28 Mar 2020, o 22:49

- W takim razie zwrócę baczniejszą uwagę na otoczenie, gdy będziemy eksplorować podziemia. Przeczucie mocowładnego jest czymś, czego nie można lekceważyć.

Kiraprzeszła powoli w kierunku besaliska, który właśnie zwołał drużynę na posiłek. Bzhydack poszedł z nią.
- To już jest skrót, pani. Nazywam się BX-008Y8813K. Jak do tej pory, białkowcy nie mieli problemów z wymawianiem tego imienia.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Kira Redan » 28 Mar 2020, o 22:59

Gdy tylko besalisk zawołał wszystkich na posiłek, Kira poczuła głód - najwidoczniej to całe przedsięwzięcie bardzo ją pochłonęło.

- Nawet nie zauważyłam, że jestem głodna. - położyła w geście dłoń na brzuchu.

- W takim razie będę cię nazywać Bix, może być? Dużo łatwiejsze. - uśmiechnęła się do droida idąc razem z nim w kierunku czegoś co przypominało prowizoryczną stołówkę.

Na miejscu zaserwowano wszystkim coś, co wyglądało na fasolkę w sosie pomidorowym, chociaż zapach nie był tym do czego przywykła w pałacowej kuchni. Oczywiście wpierw potrawy skosztowała jej kapitan, wiadomo w jakim celu. Księżniczka zajęła miejsce obok swoich ludzi, i gdy tylko okazało się, że wszyscy zaczęli jeść tę samą potrawę, Kira nie czekała dłużej na zgodę kapitan i zaczęła jeść...i szczerze powiedziawszy nie smakowało najgorzej.
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 127
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez BZHYDACK » 29 Mar 2020, o 13:47

Bzhydack oczywiście nie był wrażliwy na chemiczne pobudzenie, jakie wywołał zapach jedzenia, przyszykowanego przez besaliska. Nie posiadał niestety jeszcze chemicznych receptorów, były w planach do zamontowania, tylko wciąż nie znalazł odpowiedniego modelu. EV mógłby go wtedy zmodyfikować.

- Będzie odpowiednie, Pani.

Droid stanął blisko zejścia na niższy poziom. Nie potrzebował jeść, nie musiał się ładować, gdyż baterie miał pełne. Zostawało mu tylko czekać jak rozwinie się sytuacja.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Kira Redan » 29 Mar 2020, o 15:03

Młoda kapłanka chwilę spędziła ze wszystkimi, rozmawiając na temat obecnego położenia i przyszłych, możliwych, wydarzeń. Jednak nawet ją w końcu zaczął zmagać sen. Nie odeszła jako pierwsza, lecz nie także jako ostatnia. Spojrzała na droida stojącego przy głównym wejściu - zastanawiała się co może analizować, w końcu tym droidy się zajmują. Jednak nie było to na tyle ciekawe aby odmówić sobie normalnego snu. Weszła do swojego namiotu, oporządziła się i zasnęła.
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 127
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Mistrz Gry » 31 Mar 2020, o 19:57

Bzhydack czuwał cała noc, a przynajmniej według wbudowanego zegara było to standardowe osiem godzin snu białkowców. Siedząc w jaskini, nie mógł ocenić ilości światła na zewnątrz. Skupił się na swoich pomiarach i obserwacji. Nie było to jednak nic wartego zakomunikowania reszcie. W tunelu przed sobą nie wykrywał żadnego ruchu. Dochodziły z niego jedynie bardzo wytłumione dźwięki kapiących w głębi kropel wody. Samo powietrze było ciepłe i czuć było powiew w tę stronę, co też było zgodne z prawami fizyki. Ocenił, że wilgoć nie wpłynie na działanie jego układów, ani nie powinna szkodzić również reszcie ekipy. Odczuwał natomiast brak sensorów mogących stwierdzić, czy powietrze nie jest zanieczyszczone mikrobiologicznie. Warunki były wręcz idealne do rozwoju grzybów. Sam jego skład chemiczny był natomiast w normach, z lekkim nadmiarem siarczynów. Tak minęła mu warta.
Kira obudziła się niezbyt wyspana. całą noc kręciła się z boku na bok. Nie śniło jej się nic konkretnego, ale umysł krążył niespokojnie wokół tego przeczucia, które miała od wejścia do groty. Postanowiła znowu wstać, gdy obóz ponownie ożył, szykując się do pierwszego dnia właściwej wyprawy. No i do śniadania. Gdy wyszła na zewnątrz, dostrzegła, że droid cereanina stoi w tym samym miejscu, gdy kładła się spać. Dopiero podczas śniadania jego właściciel go przywołal i wydał mu jakieś polecenia.
- No to ruszamy - odrzekł zakomunikował profesor, gdy wszyscy stali już przed tunelem gotowi do wymarszu.
Zaczęli powoli i ostrożnie, przez pierwsze kilkanaście metrów umieszczając też w ścianach lampy, by za każdym razem z obozu nie spoglądać w ciemny otwór. Z kolejnymi minutami zagłębiali się w tunel coraz bardziej. Na razie biegł niemal całkiem poziomo, nie zmieniał wysokości. Sprawiał też wrażenie naturalnego. Widać było na ścianach wyżłobienia, które stworzyła płynąca woda, a następnie osady wytworzyły nierówności. Po kolejnych kilkunastu metrach dotarli do rozwidlenia. Rzutem moneta, profesor wybrał najpierw lewa odnogę, bo wskazania nie dawały absolutnie żadnych wskazówek, czy czymś się one różnią. Droga początkowo szła w górę, by potem ponownie wyrównać poziom. W pewnym momencie tunel skończył się kamienną ścianą. Zawrócili więc. Prawa część rozwidlenia dla odmiany biegła w dół, po drodze minęli mała komorę, by potem znowu zmierzać w dół. Jednak i ten tunel zakończył się ślepą uliczką. Profesor Nalto wyglądał na mocno niepocieszonego zaistniałą sytuacją.
- No nie wierzę. Tyle wczorajszego oczekiwania i mielibyśmy trafić na coś takiego? Tu musi coś być. Nie chcę już pierwszego dnia ogłosić, że musimy znaleźć inne miejsce.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez BZHYDACK » 1 Kwi 2020, o 22:50

Noc minęła Bzhydackowi na rutynowej warcie. Skanery wykazywały obecność co najwyżej obecność małych ciepłokrwistych istot, prawdopodobnie naturalnie zamieszkujących okolice systemu jaskiń. Czasem do sensorów słuchowych droida doszedł odległy krzyk jakiegoś polującego latającego stworzenia, czasem coś zawyło w nieodległych górach. Zwykłe odgłosy dzikiej niezamieszkanej głuszy, skanery nie wykazywały obecności żadnych istot o wielkości zbliżonej do humanoida. Żadne stworzenie nie zdecydowało się zajrzeć do jaskini. Analiza powietrza jaskini również nie wykazała żadnego zagrożenia, choć mogło nie być szczególnie komfortowe do oddychania.
Słońce wreszcie oświetliło wnętrze jaskini. Po chwili cała załoga zaczęła wstawać i szykować się do wyprawy, rozpoczynając od śniadania. Zjawił się też Kal'Virt, również przygotowany do zejścia.Miał na sobie lekki pancerz wspomagany, koloru ciemnoszarego, a na głowie jajowaty hełm jak w kombinezonach naukowych. Wyglądał dość komicznie, przynajmniej tak pewnie mogli stwierdzić białkowcy, ale nie obawiał się w w tym stroju żadnych warunków, które panowały w sumie gdziekolwiek. Co poniektórzy mogli się zastanawiać po co znany finansista przechowuje na swoim jachcie strój do pracy w ekstremalnych warunkach, którego nie powstydzili by się saperzy, obsługa reaktorów albo ochrona epidemiologiczna, jednak nie było to pytanie na teraz. Tym bardziej, że cereanin przewiesił sobie przez plecy dość sporą blasterową strzelbę a przy pasie miał DL-44 oraz całkiem spory wibronóż. Gestem przywołał Bzhydacka.
- Bzhydack, pamiętaj, że jesteś tam gwarantem powodzenia.
- Droid nie zapomina, panie.
- Wiem, wiem. Dlatego pójdziesz przodem. Będziesz sprawdzał te tunele. I miej oko na tego profesora. Nie wiem co to, ale dziwnie mi się nie podoba. Wiesz, że firma, dla której pracował, miała siedzibę na Taris?
- Wiem.
- No jasne, że wiesz. Wiesz też, co o niej się mówiło.
- Że sprzedają na czarno artefakty Sithów.
- Dokładnie. Dlatego musimy zachować czujność. Może się okazać, że to sprawa do której mogłaby się przypałętać Inkwizycja.
Wyprawa skończyła przygotowania i profesor zakomenderował wymarsz. Grupa ruszyła naprzód, umieszczając na prawdopodobnie naturalnych ścianach lampy, mające im oświetlić drogę powrotną. Bzhydack szedł pierwszy. Skanował teren, używał też sonaru, badając przy okazji strukturę ścian. Zbadali najpierw jedną odnogę tunelu, potem drugą. Obie okazały się być ślepe. Bzhydack jednak nie był pewien. Podszedł bliżej, badając ściany echolokacyjnie. Tak jak kilka miesięcy wcześniej na Onderonie, tak i teraz miał 78% pewność, że kompleks poddziemnych tuneli jest znacznie rozleglejszy.
- Moje skanery wykrywają pustą przestrzeń za tą ścianą. Czy mam zrobić przejście?
- Nie! Nie wiemy co tam jest! Nie chcemy niczego uszkodzić!
- Tak jest.
Bzhydack cofnął się, tak samo jak księżniczka i Cereanin, a grupa profesora przystąpiła do działania. Powoli obstukiwali ścianę, badając jej słabe miejsca, następnie zaczęli powoli, centymetr po centymetrze, przebijać się przez ścianę. Robili wszeystko bardzo metodycznie i skrupulatnie, a przy tym niezwykle ostrożnie. Księżniczka przyglądała się im z ciekawością, ale nie zamierzała im przeszkadzać. Bzhydack czekał zaś (cierpliwie jak zawsze) aż skończą.
W końcu archeolodzy otworzyli przejście. Droid pierwszy wszedł w ciemność.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Mistrz Gry » 18 Kwi 2020, o 23:33

Droid od razu po wejściu wykonał skan otoczenia i momentalnie wyciągnał rękę za siebie w geście, który miał zatrzymać białkowców. Ściana, przez którą się przebili, była naturalnym zawaliskiem, a skan wykazał zwiększone ryzyko kolejnych zawałów. Mieli dużo szczęścia, że podczas przekopywania się, nie doszło do kolejnego wstrząsu. To musiały być stare góry i nic dziwnego, że skały wielokrotnie się tu przemieściły.
- Przejście grozi zawaleniem - odezwał się w stronę towarzyszących mu istot. - Należy je zabezpieczyć.
- Szybko, idźcie po wsporniki i generatory pola siłowego - rozkazał profesor swoim podwładnym. - A my wycofajmy się na chwilę. Ech, znowu musimy czekać!
Po jakimś czasie besalisk i dwóch togrutan wróciło razem z wózkiem repulsorowym załadowanym niezbędnym sprzętem. Bzhydack pomógł im wyładować i ustawić generatory w najbardziej odpowiednich do tego miejscach. Na szczęście szczelina skalna, która wykazywała niestabilność nie była szeroka i nie musieli ściągać kolejnych elementów do zabezpieczenia przejścia.
- Przejście bezpieczne, możemy przechodzić - oznajmił droid.
Grupa ruszyła dalej. Bzhydack nadal prowadził skany, by upewnić się, że dalsza część drogi obejdzie się już bez podobnych niespodzianek. Nadal też nie wykrywał ruchu. Po kolejnych kilkunastu standardowych minutach dotarli jednak do wylotu jaskini.
Pierwszym, co należało zauważyć, ze przejście, którym tu szli, wydrążyła albo bardzo duża podziemna rzeka, albo nie było naturalne. Cała droga do tego miejsca była zbyt wygodna, jak na przemarsz przez jaskinie i podziemne tunele. Sama zaś jaskinia była niesamowita. Gdy wyszli zza zakrętu, ukazała im się cała w mieniących się kolorach świateł lamp rozproszonych na kryształach w niej obecnych.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez BZHYDACK » 4 Maj 2020, o 18:28

Droid gestem nakazał reszcie towarzystwa zatrzymać się przed wejściem do jaskini. Światło odbijające się refleksami od wszechobecnych kryształów znacząco utrudniało koncentrację i dostrzeżenie czegokolwiek w olbrzymiej grocie. Bzhydack jednak, jako droid, nie był wrażliwy na takie rozproszenia. Co więcej, były mu one na rękę, bo pozwalały na przynajmniej częściowe ukrycie się wśród cieni i półcieni.
Droid zamierzał obejść jaskinię dookoła, a jeśli okaże się zbyt duża, to chociaż zbadać bliższą jej część i znaleźć drogę wgłąb. Wygląd jaskini wskazywał, że albo kiedyś płynęła tędy podziemna rzeka, albo wykonały ją istoty inteligentne.

Maszyna zagłębiła się w pomieszczenie. Cała jaskinia miała niesamowity wygląd, pełen drgających odbić, cieni i półcieni, oraz świetlnych refleksów we wszystkich kolorach tęczy. Droid jednak nie zważał na to. Badał ruchy powietrza, chcąc się przekonać jak duża była jaskinia, gdzie prowadziła oraz czy jest z niej inne wyjście. Obserwował stalaktyty i stalagmity w podczerwieni, sprawdzając, czy nie nagrzewają się z nieznanych powodów, które mogłyby wskazywać na niebezpieczeństwo. Uruchomił echosondę badając wielkość jaskini we wszystkich kierunkach. I najważniejsze, szukał śladów życia oraz sygnatur energii. Cała ta grota sprawiała zbyt duże wrażenie nienaturalnej. Była zbyt czysta, zbyt sterylna.

Droid bezszelestnie wędrował między skalnymi tworami, cały czas słysząc ciche, podekscytowane głosy towarzyszących mu białkowców, zachwycających się pięknem pomieszczenia. Jak na razie były jednymi głosami które przerywały ciszę olbrzymiej komnaty.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Mistrz Gry » 7 Maj 2020, o 22:23

Podczas gdy białkowcy zachwycali się tym miejscem, Bzhydack badał otoczenie. A było co sprawdzać. grota była ogromna i gdy rozpoczął skany, z każdym metrem dochodził do coraz większej wartości procentowej prawdopodobieństwa, ze to miejsce nie było naturalnym tworem a czyimś dziełem.
Po pierwsze zlokalizował trzy kolejne wyjścia z jaskini. jedno było wąskie i wysoko w górze bez drogi dojścia, raczej naturalny kanał. Średnicy ok. trzydziestu centymetrów. Pozostałe dwa natomiast stanowiły kolejne możliwe ścieżki, którymi mogli podążyć. Jedna schodziła bardziej w dół, druga trzymała się mniej więcej na tym poziomie, przynajmniej przez początkowy dystans. Najmniejsza z drug prawie ukrywała się za jednym z olbrzymich kryształów, pozostałe miały dobre dojście i były dobrze widoczne. Tu jednak zauważył pewne anomalie.
W całej grocie naliczył jedenaście olbrzymich rozmiarów kryształów. Nie były to żadne z rzadkich minerałów, zwykły kryształ górski, ale rozmiary były nienaturalne. W znanych Bzhydackowi bazach danych nie było wzmianki o tak dużych pojedynczych kryształach. Miały kilkanaście metrów wysokości i od dziesięciu do trzydziestu średnicy. Wokół tych olbrzymów rozrosły się mniejsze i liczne ich "dzieci". Dla białkowców mogły wyglądać jak naturalne twory. ich regularne występowanie skłoniło jednak droida do obliczeń. Systematyczne odległości, rozrost i umiejscowienie wyglądały jakby ktoś te kryształy tutaj rozstawił.
Śladów jakichkolwiek stworzeń jednak nie było. w miejscu tym zbierała się wilgoć, być może pozostałość po wcześniej widzianych śladach rzeki, a być może wynikało to z naturalnych procesów w jaskini. Wilgoć ta jednak sprawiła, że na skałach nie osadzał się pył, w którym mogłyby się znaleźć jakieś ślady.
Badając jednak wejścia odkrył ślad będący dobrą wskazówką, w którym kierunku powinni zmierzać. Przy przejściu wiodącym głębiej w dół odnalazł na wpół zasłonięty naciekami skalnymi symbol. Nie potrafił go odczytać, ale dostrzegał we fragmencie 74% podobieństwa do symboli widzianych na mapie profesora Nalto.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez BZHYDACK » 16 Maj 2020, o 22:08

Obejście jaskini dookoła i zbadanie jej zajęło droidowi 26 minut. Podczas całego rekonesansu maszyna obliczała, jakie jest prawdopodobieństwo, że grota ta jest naturalnym tworem, i wartość ta malała z każdą nową daną. Grota była regularna, oczywiście były w niej pewne nieregularności powstałe wskutek działalności wody, ruchów powietrza i innych czynników, ale po uwzględnieniu ich w obliczeniach symulacja pokazywała wyraźnie twór nazbyt regularny i o zbyt wyraźnych proporcjach. Wiele elementów zachowało proporcję wyrażaną za pomocą liczby φ. Szczególnie zastanawiające, jakby to powiedzieli białkowcy, były olbrzymie kryształy górskie. Rozmieszczone niby przypadkowo, Bzhydack jednak błyskawicznie zauważył zależności w odległościach między nimi, jak również w odległościach od nich do wszystkich trzech wejść do komnaty. Każdy z jedenastu wielkich kawałków kwarcu był obrośnięty innymi, mniejszymi... które również były w wyraźnie wyliczonych odstępach i proporcjach. Zupełnie jakby ktoś je tam przykleił, ale nie było żadnych śladów jakiegokolwiek środka spajającego. Bardziej prawdopodobne było, że zostały zdalnie wyhodowane w tak dokładnym położeniu, ale Bzhydack nie znał metody, którą można by się posłużyć do osiągnięcia czegoś takiego. HoloNet był olbrzymim miejscem, a droid nie specjalizował się w wyszukiwaniu technik geoinżynieryjnych.

Po dokonaniu rekonesansu Bzhydack powrócił do pozostałych członków wyprawy. Zachwyty nad pięknem jaskini już ucichły, białkowcy przywykli wreszcie do niezwykłego widoku, a choć wciąż można było dostrzec na ich twarzach zachwyt, to już nie okazywali tego tak głośno.
- Wyznaczyłem trasę. Przejście jest bezpieczne, znalazłem dalszą drogę.
- Świetnie! Ruszamy dalej.
- Profesorze, co pan sądzi o tym miejscu?
- Nie wiem... Te kryształy... Nigdy nie widziałem tak wielkich. Sposób w jaki rozpraszają światło wydaje się być... przewidywalny?
- Tak. Są ułożone względem siebie bardzo precyzyjnie. Z całą pewnością nie powstały naturalnie.
- To znaczy, że jesteśmy na dobrej drodze! Ruszamy!
Profesor ruszył pierwszy, nie czekając na resztę. Księżniczka trzymała się w pobliżu niego, ale Bzhydack wysuwając się na prowadzenie delikatnie ją przyblokował, tak, że znalazła się na końcu, obok Kal'Virta. Przyzwyczajony do zwracania uwagi na szczegóły Cereanin zauważył zachowanie droida i cicho zagadał do księżniczki o fascynujących kryształach. Bzhydack zaś wysunął się z powrotem na prowadzenie.
Profesor był wyraźnie podekscytowany znakiem potwierdzającym jego przypuszczenia.
- Tak! Na pewno idziemy w dobrym kierunku! Symbole nawet się zgadzają.
Starszy człowiek chciał od razu wkroczyć do wejścia, ale Bzhydack powstrzymał go i sam ruszył pierwszy. Profesor prawie dosłownie deptał mu po piętach.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Mistrz Gry » 19 Maj 2020, o 06:58

Ruszyli dalej korytarzem wskazanym im przez Bzhydacka, tym ze znakami przy wejściu. Po pierwszych kilkunastu krokach teren trochę się wzniósł, lecz potem jeszcze mocniej zaczął opadać. Tunel w tym miejscu nie nosił już śladów działalności wody. Prawdopodobnie własnie to przewyższenie ochroniło go przed zalaniem. Szli dalej przejściem, które nie było już naturalnym żłobieniem w skale, a wykutym korytarzem. Nawet mimo upływu lat z łatwością dało poznać się w skałach ślady roboty istot rozumnych. Niestety czas zatarł tutaj większość śladów. Ruchy skał dały o sobie znać. W kilku miejscach znaleźli nawet coś, co mogło być bocznymi tunelami, jednak na skutek osuwisk i działania ruchów skał, zostały na trwałe zamknięte. Gdy grono naukowe stało przed nimi i rozważało, dokąd mogła prowadzić taka sieć tuneli, droid sprawdzał stabilność przejść. Na szczęście okazało się, że te miejsca nie grożą zawaleniem i nie ma potrzeby tak dużej ostrożności, jak wcześniej.
Droga jednak była coraz dłuższa, a te wszystkie postoje pochłaniały sporą ilość czasu. Profesor zaczął trochę narzekać, że skoro przejścia są stabilne, powinniście się pośpieszyć. Chciał bowiem odkryć coś spektakularnego jeszcze zanim będą musieli odpocząć.
- Uważam też, że nie musimy wracać na górę na nocleg. Mamy przygotowane prowizoryczne posłania, by choć na jeden odpoczynek zatrzymać się w jakiejś dogodnej, suchej grocie.
Słowa te wypowiedział w momencie, gdy Bzhydack znalazł się na progu kolejnej groty. Nie, nie groty... komnaty. Dotarli w miejsce, gdzie ściany były wyraźnie wzmocnione ułożonymi skalnymi blokami, a po lewej stronie skanery droida wykryły kamienną przyporę. Po szybkim skanie, wykrył, że komnata ma dwadzieścia metrów długości i tyle samo szerokości. Przejście niżej znajdowało się dokładnie po przeciwnej stronie. Dalej przed nimi leżało trochę gruzu, metalowych części i płyt. Na ścianach zaś wykrył dwa miejsca, w których osadzono kryształy w dziwnych konstrukcjach. Pomieszczenie nosiło też ślady kolejnych znaków.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez BZHYDACK » 27 Maj 2020, o 21:58

Nie natrafili już na żadną przeszkodę na drodze wgłąb jaskiń. Droid kroczył pewnie naprzód, analizując otoczenie. Tunele - teraz już było widać wyraźne ślady działań istot rozumnych - były bezpieczne i stabilne, można było iść nimi bez żadnych przeszkód. Droid oprócz otoczenia analizował również zachowanie członków drużyny. Profesor zdradzał wyraźne podekscytowanie, raczej nie licujące z profesjonalizmem. Pozostali członkowie drużyny zachowywali się normalnie - czujni i cisi eksploratorzy nieznanego terenu. Na końcu grupy pan Kal'Virt cicho rozmawiał z księżniczką. Sama atoanka wydawała się być wyraźnie zaaferowana całym otoczeniem nie mniej od profesora.

Profesor zaproponował spędzenie nocy w podziemiach, jako że czas płynął nieubłaganie i choć nie widzieli słońca, zegary wskazywały że zbliża się już wieczór. Wtedy też właśnie natknęli się na kolejną komnatę.

Ta była już wyraźnie wzniesiona ręką istot rozumnych. Wyraźnie symetryczna, kwadratowa, z kryształami umieszczonymi w precyzyjnie wyliczonych miejscach. I z licznymi tajemniczymi znakami na podłodze i ścianach.
- Zbadam tę komnatę. Wy przygotujcie miejsce na spoczynek. Tutaj.
- Tutaj, w korytarzu?
- Owszem. Tutaj atak może nastąpić tylko z dwóch stron. A jedną mamy już zbadaną i znaną, znacznie szybciej będzie można się ewakuować, jak również łatwiej zablokować przejście.

Drużyna rozpoczęła rozkładanie posłań, a droid wkroczył do komnaty. Tak jak poprzednio, ruszył dookoła, chcąc ją obejść. Badał ściany i sufit, rejestrując wszystkie znaki jakie zauważał. Analizował konstrukcję i materiały. Następnie wydał z plecaka sondę i wysłał ją wyjściem z jaskini, a sam wrócił do pozostałych członków drużyny.

Swego czasu na Onderonie odnowiłem zapasy, sonda była wśród nich.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Mistrz Gry » 2 Cze 2020, o 07:01

Droid przystąpił do dokładnego skanu, gdy w tym czasie ekipa za nim po pierwszych zachwytach zabrała się za rozkładanie legowisk i skrzyń z zapasami. Robotnicy uprzątnęli z piachu i złomu jeden z rogów pomieszczenia najbliżej wyjścia. Profesor lekko zaprotestował wobec tak brutalnych metod i zdążył zabrać z ziemi, nim zostały zamiecione, kilka odłamków kryształu i jeden z zardzewiałych przedmiotów. Od razu przystąpił do oględzin.
Bzhydack skan zaczął od tamtej części pomieszczenia. Nie wykrył żadnych potencjalnych zagrożeń, więc pozwolił profesorowi na jego pracę. Jego pracodawca i młoda kapłanka poprzestali na oględzinach dziwnych napisów, mimo wszystko starając się niczego nie dotykać.
Skan trwał. Wraz z napływającymi danymi droid upewniał się, ze to pomieszczenie jest stabilne i bezpieczne. Przynajmniej teraz. Dawno temu miała tu miejsce zażarta walka. Obrona była raczej rozpaczliwa i po jej przełamaniu obrońcy najpewniej wycofali się bliżej miasta. Porozrzucany tu złom mógł być różnego rodzaju sprzętem, ale też i bronią. Cokolwiek to było, uległo z jakiegoś powodu znacznemu zniszczeniu. Odnotował tez brak jakichkolwiek szczątków po walczących tu istotach.
W tym czasie obozowisko już stanęło i cała ekipa badawcza szykowała się do snu. Bzhydack sprawdził jedynie poziom naładowania swojego ogniwa energetycznego, które wskazywało 87,95%, po czym stanął na straży przy drugim wyjściu i wypuścił do niego sondę. Sen do białkowców przyszedł szybko. Ich wątłe ciała męczyły się szybko. jednak gdy otrzymywał dane z sondy, jego czujniki wykryły, że część z nich nie spało zbyt dobrze. Nie było to nic wartego podnoszenia alarmu, jednak atmosfera tego miejsca udzieliła się szczególnie wrażliwej na Moc kapłance. Cały czas wierciła się na swoim posłaniu, przewracając z boku na bok.
Tymczasem wypuszczona sonda dostarczała pierwszych danych...
Tunel przed nimi ciągnął się przez 128,17 metra, po czym przechodził w kolejna komnatę. Większa od tej, w której teraz przebywali. Pomieszczenie było puste i chiche, jednak i tutaj można było dostrzec ślady dawnej walki. Z pomieszczenia wychodziły trzy kolejne tunele: do przodu i po jednym na boki. Boczne zostały zasypane, natomiast przed tym w przód ustawiono barykadę. Bloki skalne ułożono jeden na drugim, zostawiając miejsca na otwory strzeleckie. Na samym środku tej konstrukcji był jednak potężny wyłom. Po śladach na ścianach, również zdobionych napisami w dziwnym tutejszym języku, widać było, że obrońcy strzelali ze wszystkiego, co mieli. Nawet po tak wielu latach spalone fragmenty kamienia bez trudu dało się rozpoznać. Gdy sonda podleciała bliżej barykady, znalazła również za nią pozostałości sprzętu, którego używali obrońcy. Był jednak zagrzebany w piachu i pyle, walały się wśród niego okruchy kryształów i nie pasował do niczego, co Bzhydack znał.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez BZHYDACK » 23 Cze 2020, o 02:33

Noc mijała spokojnie, nic nie zakłóciło odpoczynku grupy, jeśli chodzi o warunki zewnętrzne. Białkowcy cierpieli wyraźnie na zaburzenia snu, zwłaszcza wrażliwa na Moc kapłanka. Bzhydack spędził w towarzystwie mocowładnych wystarczająco dużo czasu, by uznać to za niepokojący objaw. Co dziwne, jedynym który wydawał się spać spokojnie, był profesor. KalVirt również nie odczuwał zbytnio przymusowego odpoczynku w niesprzyjających warunkach.

Stojąc na straży, droid wysłał drugą sondę, tym razem w drogę którą przyszli, i ustalił jej stały patrol aż do wyjścia w trybie kamuflażu. Nie zamierzał dać się odciąć od wyjścia, a przynajmniej nie bez wcześniejszego ostrzeżenia. Porozumiał się też z EV, który ustanowił sobie bazę operacyjną w pałacu i używał do komunikacji potężnych nadajników jachtu.
- Przesyłam dane. Spróbuj znaleźć coś na temat tego języka, może go odczytasz.
- Przyjąłem.
- Sprawdź też dokładniej tego profesora, Nicka Nalto.
- Jak coś znajdę, dam ci znać.


Po tej krótkiej wymianie zdań, Bzhydack zajął się analizą danych własnych i z sondy. Nie rozpoznawał używanej technologii, ale rozpoznawał wyraźne ślady walki. Mógł nawet odczytać kolejne posunięcia obrońców i atakujących, pomimo upływu lat. Uwagę Bzhydacka zwróciły zwłaszcza kryształy. Wedle jego baz danych, oparta na kryształach technologia była niezwykle rzadko spotykana w galaktyce, choć datakryształy były relatywnie popularne. Jeśli jednak chodzi o używanie ich do konstrukcji uzbrojenia, to tylko jedna broń była z kryształami nierozerwalnie związana. Miecz Świetlny.

Po stosunkowo krótkim śnie ekipa badawcza wstała. Kapłanka była w złym humorze, wyraźnie niewyspana, za to profesor wręcz promieniał. Od razu po śniadaniu zarządził badanie sali i zbieranie danych i skanów, sam oglądał i pakował niektóre znaleziska. Jednak nie poświęcał temu większej uwagi, wyraźnie niecierpliwił się chcąc wyruszać dalej, choć profesjonalizm nie pozwalał mu zostawić za sobą nie zarchiwizowanego obszaru. W końcu grupa mogła ruszyć śladem sondy. Bzhydack ponownie szedł przodem, teraz szybciej i po wejściu do komnaty to on był pierwszym, który sięgnął po dziwne zagrzebane w piachu szczątki, choć ich nie podniósł, tylko powoli odgarnął z nich pył.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Mistrz Gry » 26 Cze 2020, o 07:38

Gdy Bzhydack wysyłał wiadomość do EV, dotarła ona bezproblemowo. Jakość sygnału była wręcz idealna. Spodziewanym było, że przy silnym nadajniku połączenie będzie możliwe nawet na tej głębokości, pod tonami skał, ale nie powinno być dobrej jakości. A było wręcz idealne. Była to anomalia, którą należało odnotować.
Grupa w końcu ruszyła dalej, docierając kolejnym korytarzem do miejsca zbadanego wcześniej przez sondę. Bzhydack mógł wykonać osobiste, dokładniejsze skany. Walka w tym pomieszczeniu była naprawdę ostra, ale jednocześnie rozpaczliwa. Od razu dało się poznać, że obrońcy przegrali i stracili tą barykadę. Ściany tuż przy wejściu były wręcz czarne, tak dużo chybionych trafień w nie trafiło. Spalony kamień ostał się bez zmian nawet po tak długim czasie, a ten Bzhydack mógł ze słabym przybliżeniem oceniać na tysiące lat. Sama barykada została brutalnie przełamana. Bloki skalne, z których była ułożona, zostały rozrzucone w jakimś gwałtownym ataku, tworzącym wyrwę na 3,14 metra. Szczątków ciał obrońców nie było. Według skanu, warunki były sprzyjające temu by kości zachowały się tutaj choćby pod postacią skamielin lub by przetrwały ubrania. Ich brak sugerował, że ciała gdzieś odciągnięto. Pozostały natomiast szczątki broni. Po odgarnięciu piachu, droidowi ukazał się kształt przypominający dzisiejsze blastery lub podobną broń. Skan materiałowy wykazał, ze wykonana była z metali i tworzyw, które dałoby się wykonać z surowców tej planety. Nierozpoznaną tajemnica pozostawały jednak kryształy. Kształt broni i wielkość poszczególnych odłamków pozwalały dopasować kryształy jako swego rodzaju ogniwa zasilające tą broń. Podobnie jak w mieczach świetlnych, z ta jednak różnicą, że w tym sprzęcie nie było baterii generującej energię przepuszczaną przez kryształ. Nieznana pozostawała też siła broni.
- To... trochę przerażające - profesor Nalto tym razem nie przejawiał uz takiej ekscytacji. - Nie znam się na walce i... dopiero teraz dotarło do mnie, co się tu stało tak naprawdę. Najwyższa kapłanko, teraz wiemy, co spotkało pani przodków.
- To... - nie zdążyła jednak dokończyć zdania i nagle zachwiała się, jednak złapał ją i podtrzymał KalVirt.
- Mam złe przeczucia co do tego miejsca.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez BZHYDACK » 14 Lip 2020, o 01:11

Jakość połączenia z EV była o 37% lepsza niż nawet najbardziej optymistyczne założenia. Była to anomalia, którą należało zanalizować, jednak teraz droid postanowił to wykorzystać. Podszedł do pozostałości po broni jednej ze stron, wziął je do ręki i dokładnie zeskanował, chcąc zarejestrować dokładnie konstrukcję.
- EV, w oparciu o skany dokonaj symulacji walki w tym pomieszczeniu i przygotuj ją jako holograficzną projekcję. Oceń siłę tej broni.
Następnie Bzhydack wyszukał w gruzie kryształ który zdawał się pasować kształtem do oglądanego przez niego przed chwilą miotacza, podniósł go i podszedł do księżniczki, która wyglądała jakby miała zaraz zemdleć.
- Pani, jeśli nie czujesz się na siłach, możemy opuścić ten rejon. Jeśli jednak jesteś w stanie, chciałbym żebyś Pani spróbowała wpłynąć na ten kryształ Mocą. Konstrukcja tych broni wydaje się wykorzystywać je jako baterie.
Bzhydack wysłał sondę dalej wgłąb jaskiń. Zbliżył się do wyjścia, jednak nie zamierzał wchodzić wgłąb na ślepo. Słowa Pana KalVirta były niepokojące... tym bardziej, że nie wypowiedziała ich Mocowładna kapłanka, a cereanin, który, z tego co Bzhydackowi było wiadomo, nie wykazywał się wrażliwością na tą mistyczną energię.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Kira Redan » 17 Lip 2020, o 21:40

Kira przez dłuższy czas pozostawała nieobecna, a jej dziwne przeczucia i rozmyślania były przerywane w momencie oglądania komory z kryształami i rozmowy z Kal'virtem. Jednakże coś nie pozwalało jej się całkowicie skupić na odkrywaniu nieznanego.

Księżniczka była młoda, jednakże jej sposób obycia i poszanowania dla historii, pokazywało jej dojrzałość w tej materii. Nie wyrywała się ze swoimi pomysłami, pozwalała zając się tym profesjonalistom, ona jedynie starała się jak najwięcej zapamiętać w przerwach między rozmyślaniami. W pewnym momencie jednak, jej myśli zaczęły płynąć niczym rwąca rzeka, jej sen dał o sobie gwałtownie znać. Młoda kapłanka czuła jak traci kontakt z rzeczywistością i swoim ciałem, i gdyby nie pomoc Kal'virta, zapewne upadłaby na podłogę. Odzyskała zmysły kilka sekund później i spojrzała w oczy cereanina, czuła się niezręcznie.

- Dziękuję za pomoc, trochę mi się zakręciło w głowie. - z jego pomocą wstała do pionu i spojrzała na droida.
- Nic mi nie jest, to tylko zwroty głowy. - kapłanka chwyciła kryształ i zamknęła oczy, zanurzając się w Mocy, próbując wpłynąć jakkolwiek na kryształ, ale ten w żaden sposób nie zareagował, jednakże poczuła coś innego. - Nie rozumiem. Nie poczułam praktycznie żadnego efektu wpływając na niego, ale wyczułam aurę tego kryształu i z jakiegoś powodu wydaje się jakby on...żył. Wiem, to niedorzeczne, ale czuję to wyraźnie. To materia nieożywiona, nie powinna się tak zachowywać.

Przez myśl kapłanki przebrnęła myśl, iż w kryształach mogą być uwięzieni ci, którzy tu walczyli...ale w jaki sposób ktoś mógłby tego dokonać? I czy to w ogóle możliwe?
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 127
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

PoprzedniaNastępna

Wróć do Zewnętrzne Rubieże