Content

Zewnętrzne Rubieże

[Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Image

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Mistrz Gry » 27 Sty 2020, o 23:56

Matka zauważalnie westchnęła, zaś generał bardzo starał się, ale nie udało mu się ukryć drgnięcia kącika ust, który mógłby być uśmieszkiem. Obydwie reakcje jednak szybko zniknęły. Wyglądało na to, że obydwoje spodziewali się dokładnie takiej reakcji ze strony Kiry.
- Córko, twoje słowa świadczą o tym, że jeszcze wiele musisz się nauczyć - matka pozwoliła sobie na mniej oficjalny gest, przeczesując ręką jej włosy. - Sama ze światem nie wygrasz. A są na tym świecie siły większe od ciebie i ode mnie, musisz mieć wobec nich więcej pokory. Poza tym, straż będzie ci towarzyszyć jedynie w oficjalnych funkcjach i zadaniach.
Generał przytaknął głowa potwierdzając słowa jej matki. Chciał jeszcze coś powiedzieć, ale jego uwagę zwróciło coś lub ktoś za plecami kobiet. Dziewczyna od razu spojrzała za siebie i zobaczyła dwójkę mężczyzn idących w ich stronę. Obydwaj wyraźnie zamierzali nawiązać z nimi wzrokowy a i pewnie słowny kontakt. Starszy z nich był człowiekiem o siwych włosach i brodzie, elegancko przystrzyżonych. Jego wzrok kierował się co chwile na inna z zebranych wokół osób czy przedmiotów, jakby człowiek ten był stale czegoś ciekaw. Na sobie miał elegancki, choć trochę niemodny już garnitur. Jego towarzyszem był natomiast cereanin. Jego wydłużona głowa wyróżniała się z tłumu, ale uwagę przyciągał też szykowny strój - elegancka ciemnozielona szata. O ile Kira mogła ocenić u tej rasy, nie był stary, ale tez nie młody. W ręce trzymał holonotatnik, nosił też staromodne szklane okulary.
- Najwyższa Kapłanko - przywitał ich starszy człowiek. - Proszę o wybaczenie, że przerywam Waszą rozmowę, ale razem z mym rozmówcą, KalVirtem, nie mogliśmy się doczekać, by pogratulować twojej córce. Chcieliśmy też podziękować za zaproszenie, a ja w szczególności. Najwyższa Kapłanko - tu mężczyzna zwrócił się bezpośrednio do Kiry, kłaniając się. - Jestem profesor Nick Nalto. Pragnę złożyć wyrazy najwyższego szacunku tobie i twojej matce.
- Ja również. Oby twoja droga zawiodła cię do wielkości - zawtórował mu cereanin.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6925
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Kira Redan » 30 Sty 2020, o 23:38

Niestety, jej prośba została odrzucona. Miała wrażenie, że tak będzie, ale przynajmniej spróbowała. Gdy matka przeczesała jej włosy, wiedziała już, że będzie jej pilnować jak oka w głowie, bez względu na wszystko. Z jednej strony było to przyjemne uczucie, ale możność decydowania o samej sobie również jest miłe. Musiała pogodzić się z tym co jej pisane i zająć należne jej miejsce, nie ze względu na siebie, lecz ze względu na rodzinę i lud Atoi.

W momencie gdy się odwróciła, była niemal pewna, że znalazła cel swoich przeczuć. A może to on znalazł ją? Dwoje mężczyzn szło w ich kierunku, to nie przypadek, prawda? Szybko zauważyła badawczy wzrok starszego mężczyzny, a ona sama nie pozostała mu dłużna, tak samo jak on, bacznie badała obu mężczyzn, w końcu Najwyższa Kapłanka musi posiadać zdolność do bacznego obserwowania i wychwytywania szczegółów u innych.

Kira przywitała gości lekkim ukłonem i uśmiechem, po czym wysłuchała ich słów.

Nick Nalto - wreszcie ma możliwość osobiście go poznać. Nie wiedzieć czemu, informacja od Kely'ego o tym gościu, wzbudziła w niej zainteresowanie. W końcu matka jest dość wybredna jeśli chodzi o badania archeologiczne prowadzone przez kogoś z zewnątrz. A po za tym, jedna z niewielu ciekawszych rzeczy na tym przyjęciu, którymi księżniczka może zająć swój umysł.

- Dziękujemy za te miłe słowa. Powiedzcie wielmożni panowie, co sprowadza was na Atoe? Wiem, że wykopaliska, ale opowiedzcie o swoim celu i postępach. Będzie to na pewno ciekawsze, niż tylko oglądanie innych gości. - uśmiechnęła się delikatnie, i chociaż była bardzo ciekawa co rozmówcy mają do powiedzenia, starannie to maskowała swoim spokojem i profesjonalizmem.
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 132
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Mistrz Gry » 3 Lut 2020, o 08:19

Cereanin, słysząc jej słowa, roześmiał się, spoglądając przy tym na swojego towarzysza. Wydawał się rozbawiony propozycją, że miałby zajmować się badaniem historii.
- Ja i archeologia? Oj nie, nigdy w życiu nie pisałbym się na kopanie skamielin! To działka profesora Nalto, którego poznałem ledwie dzisiaj. Ja zajmuję się czymś zupełnie mniej ekscytującym dla większości istot, czyli ekonomią. Ale twoje słowa, najwyższa, zaciekawiły mnie. Z chęcią posłucham opowieści, cóż to za wielka wyprawa przywiodła tutaj profesora.
Nalto podziękował za te słowa skinieniem głowy.
- Dumny jestem z tego, że moja praca wzbudza tak wiele zainteresowania. Choć macie pewnie dużo więcej zmartwię na głowie niż, jak pan to ujął, kopanie skamielin. Niemniej chętnie o tym opowiadam, bo zawsze mogę znaleźć przypadkowych sponsorów moich wypraw. Korporacja Dathenes nie wszystko zdoła opłacić w nieskończoność.
- Jeśli mnie pan zaciekawi, może do czegoś się dorzucę - propozycja KalVirta wydawała się szczera, choć był nią tak rozbawiony, że zdawał się chyba nie wierzyć, że będzie to coś ciekawego.
- Dobrze, dobrze, wracając do pytania. Od jakiegoś już czasu badam ślady bardzo starej organizacji, właściwie pewnego rodzaju kultu starożytnych naukowców. Pierwotnie wywodzili się z Rhand. Byli... dość specyficzni. Wierzyli w pewien sposób w wielkość energii. Mieli pewnego rodzaju jej kult. Ale kierowali się nauką, jak na tamte czasy, niesamowicie nowoczesną. Być może wynaleźli nawet rzeczy, których my nie znamy nawet dzisiaj. Krążą legendy i opowieści o kryształach zapewniających energię dla całych planet. Stad moje poszukiwania.
- No nie powiem, zdobył pan moje zainteresowanie. Czemu od razu nie opowiedział mi pan o takich odkryciach?
- Bo jeszcze nie ma żadnych konkretnych. Ale natrafiłem na ślad, który zaprowadził mnie tutaj. Wasza matka doceniła wagę potencjalnych odkryć i pozwoliła mi prowadzić badania. Gdzieś w jaskiniach w tych okolicach prawdopodobnie ukryta jest świątynia tego kultu. Raczej nie budowali jej pod ziemią, ale ruchy tektoniczne mogły doprowadzić kiedyś do jej zapadnięcia się.
- To, co pan opowiada jest niesamowite. Dołączę się do wsparcia Najwyższej Kapłanki, bo wizja zysków z takiego źródła energii jest więcej niż obiecująca. Moje środki na pewno pozwoliłyby dostosować te odkrycia do dzisiejszych standardów - tu skłonił głowę w stronę kapłanek na znak, że zamierza współpracować, a nie kraść pomysły.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6925
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Kira Redan » 6 Lut 2020, o 19:24

Kira wcale nie przejęła się śmiechem Kal'Virta, a nawet uśmiechnęła się - dobrze widzieć, że ktoś dobrze się bawi, po za tym, trzeba mieć dystans do siebie.

- Rzeczywiście, ekonomia nie interesuje mnie tak bardzo jak archeologia, jednak przyznam, że jest bardzo ważna dla każdej władzy. - rzeczywiście, młodą księżniczkę bardziej interesowały rzeczy nieznane i niezbadane niż cyferki, waluta i skomplikowane trendy.

Przysłuchując się wypowiedzi profesora Nalto, Kira odniosła wrażenie, że za poszukiwaniami stoi coś więcej niż tylko ciekawość archeologa - szczególnie gdy chodziło o kryształy mogące zasilać całe planety...jak bardzo niedorzecznie to brzmi. Matka nie mogła odpuścić swoich obowiązków względem ludu i planety, jednak ona tak - teraz gdy została oficjalnie Wielką Kapłanką, choć w rzeczywistości to wciąż matka rządziła - mogła odwiedzić wykopaliska i dokonać oględzin. Jeśli faktycznie coś się tam znajduje, ona i matka nie mogą pokładać zaufania względem obcego.

- To o czym pan opowiada, naprawdę jest bardzo ciekawe. Chociaż może to szybka decyzja, to postanowiłam odwiedzić pański obóz i pomóc w poszukiwaniach, ewentualnie wesprzeć wiedzą i tymi rękoma - pokazała swoje dłonie po czym się zaśmiała - tak, zdaję sobie sprawę, że nie wiele pomogę, ale zawsze to coś. Moja matka zapewne zgodzi się z moją decyzją, prawda? - spojrzała na matkę wzrokiem, który pokazywał, że nie akceptuje odmowy.

- W porządku Kiro. - dziewczyna szybko się uśmiechnęła i spojrzała na profesora, jednak matka kontynuowała - Ale, dostaniesz eskortę. Generale Dora, proszę to zorganizować. - matka uśmiechnęła się przekornie spoglądając na generała.

- No tak, mogłam się tego spodziewać. - wyraz twarzy księżniczki szybko zmienił się z zadowolonego na neutralny.
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 132
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Mistrz Gry » 10 Lut 2020, o 00:24

- Bardzo cieszy mnie Twój entuzjazm, Najwyższa Kapłanko. Chciałem wyruszyć już jutro po południu. To dość szybko, zważywszy na dzisiejszą męczącą noc. Ale jeśli chcesz do nas dołączyć, będę zaszczycony.
Gdy generał Dora wiedział już, kiedy księżniczka wyruszy na swoją wyprawę, skłonił się tylko lekko i poszedł przygotować ludzi z oddziału. Dla niego dzisiejsze przyjęcie się już skończyło. Taki los żołnierza.
- Cóż, ja z kolei mam jeszcze parę spraw do załatwienia, a i nie lubię wcześnie wstawać - dorzucił cereanin. - Ale swojej inwestycji przypilnuję i również odwiedzę teren wykopalisk za kilka dni. Profesorze, zechcesz mi zdradzić teraz więcej szczegółów o mojej inwestycji. Nie przeszkadzajmy już kapłanką swoją obecnością. Nie jesteśmy jedynymi gośćmi, a jeszcze pozostałych muszą przyjąć.
Mężczyźni skłonili się i oddalili za przyzwoleniem jej matki. Wcześniej jeszcze profesor poinformował, że dane o wyprawie prześle do generała Dory i jej służby. Gdy tamci odeszli, matka spojrzała znacząco na córkę.
- Wróćmy do naszego stołu. Musimy porozmawiać.
Wróciły na swoje miejsca. Krzesła obok nich były puste, bo reszta rodziny również rozeszła się po sali. Kely razem z jej siostrą nawet wybiegli na zewnątrz. Ona się nudziła, on musiał jej przypilnować.
- Podziwiam twój entuzjazm - zaczęła matka, gdy zostały same. - Chociaż muszę cię ostrzec. Obcym nie możesz tak łatwo ufać. Przyjełam tego profesora, ale trzeba na niego uważać i być ostrożnym.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6925
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Kira Redan » 20 Lut 2020, o 21:25

Troska matki, choć trochę poruszyła Kirę, rozbawiła ją.

- Dokładnie to samo miałam powiedzieć. - zaśmiała się - Właśnie dlatego chcę sama to sprawdzić, a skoro i tak "posiadam" własną straż oraz naszą moc, to co mi może grozić? Ty nie możesz się za bardzo stąd wyrwać, a ja jako twoja następczyni mam mniej obowiązków. A dodatkowo wyrwę się z miasta na trochę i odetchnę po ostatnich wydarzeniach.

Wiedziała, że jej matka wolałaby zawsze mieć ją blisko, lecz musiała w końcu pogodzić się z tym, że dorasta i jako jej następczyni, musi zacząć podejmować własne decyzje.
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 132
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Mistrz Gry » 25 Lut 2020, o 22:00

Jej matka westchnęła ciężko i zanim coś do niej powiedziała, spojrzała jej głęboko w oczy. Nie mogła zaprzeczyć argumentom córki i chyba poczuła, że tym razem przegrała. Musiała pogodzić się z jej wyborem.
- Ach, masz rację. Po prostu jest jeszcze tyle rzeczy, które nawet dla nas są niebezpieczne i nie mogę się pogodzić z tym, że to już czas cię na nie wypuścić. Ale musisz wyjść na świat.
Jej mina złagodniała. Pogładziła córkę po włosach i usiadła wygodniej na krześle.
- Starczy już tych formalnych rozmów na dzisiaj. Z kim miałyśmy się zobaczyć, to się zobaczyłyśmy. Resztę wieczoru możesz spędzić, jak chcesz. To też w końcu twój czas radości.
W tym momencie dołączył do nich ojciec. Usiadł przy stole obok nich, dając wyraźnie znać, że zajmie czymś jej matkę. Kira w końcu miała czas dla siebie i mogła poczuć trochę wolności i podekscytowania na myśl o czekającej jej już jutro wyprawie. Jakież to tajemnice mogła skrywać jej rodzinna planeta?

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6925
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Kira Redan » 26 Lut 2020, o 20:12

Cieszyła się, że matka ustąpiła i przyznała jej rację. Nareszcie zrozumiała, że nie da rady chronić jej cały czas i musi pozwolić postępować jej po swojemu. Po za tym to przecież tylko kilkadziesiąt, może kilkaset, kilometrów a nie inna planeta.

- Mamo, to tylko wykopaliska. Mam twoją mądrość i generała Dore, będzie dobrze. - uśmiechnęła się pocieszająco do matki.

Kiedy została sama, postanowiła poświęcić jeszcze czas dla swojej siostry, a może to ona postanowiła to zrobić? Maya zaciągnęła starszą siostrę na parkiet i "rozkazała" zagrać coś bardziej...młodzieżowego. Tak też się stało, można było zauważyć jak goście starsi wiekiem schodzą z parkietu, a w zamian wchodzi na niego młodsze pokolenie, bawiąc się w rytm nowocześniejszej muzyki. Kira nie miała z tym żadnego problemu, nareszcie coś konkretnego. Wspólnie z siostrą "zawojowały" parkiet.
Czasami gdy Kira zerknęła na matkę, widziała jej delikatną dezaprobatę, lecz uśmiechała się i za nic nie mogłaby odebrać tego córkom. Ojciec natomiast wręcz przeciwnie, zaciągnął swoją żonę na parkiet i już cała rodzina bawiła się w rytm nowoczesnej muzyki.

______________________

Następnego dnia, księżniczka obudziła się z potwornym bólem głowy. Za oknem było już widno, a to znak, że ktoś tu się spóźnia. Dziewczyna wstała z łóżka i z trudem złapała równowagę. Co się wczoraj działo? Pamiętała tańce, chwilę później pojawił się Kely...i już sobie przypomniała.
Jej przybrany brat tak bardzo chciał uczcić jej dorosłość, że przyniósł coś bardzo mocnego i wspólnie, z dala od wścibskich oczu, "zatankowali" - Kely od dawna na to czekał, na okazję gdy jej siostra nareszcie będzie mogła legalnie spożyć alkohol, nie żeby nie robiła tego wcześniej. Jednak co się wtedy działo, tajemnica, musiało być to naprawdę mocne. Ma tylko nadzieję, że nie przyniosła rodzicom wstydu.
Szybkim krokiem skierowała się do garderoby niemal łamiąc sobie nos na podłodze, kiedy na niej wylądowała. Spojrzała się w tył i zauważyła spakowaną torbę podróżną.

- Wygląda na to, że Kely ma mocniejszą głowę ode mnie. - powiedziała sama do siebie, stwierdzając fakt.

Kira otworzyła torbę i zrobiła szybką inspekcję tego co w niej jest - i wygląda na to, że miała spakowane wszystko. Na szczęście jej starszy brat wiedział, że na takie wyprawy nie pakuje się sukienek i szpilek. Miała praktyczne ubrania, pozwalające na swobodę ruchów i pomagające przetrwać nawet na mrozie. Pozostało jej tylko spakować kilka elektronicznych gadżetów jak: latarkę i niewielki nadajnik awaryjny przypinany na nogę w pobliżu kostki. Z drugiego końca pokoju zauważyła też swoją holodatę przy łóżku. Bez zastanowienia wyciągnęła rękę w jej kierunku, a holodata w mgnieniu oka wylądowała w jej dłoni.

- Przynajmniej ty nie masz kaca, co? - dziewczynie zdarzało się zwracać osobowo do swojego daru.

Sprawdziła stan swojego galaktycznego konta. Jako księżniczka mogła pozwolić sobie na wiele, nawet własny okręt, ale obecnie miała wszystko więc oszczędności niewydawane, tylko się pomnażały. Posiadała też kilka tysięcy kredytów na koncie lokalnym zapisanym na holodacie, w razie utraty połączenia z siecią. Teraz miała chyba już wszystko.

Kira ubrała białe ocieplane spodnie, termoaktywną koszulkę i biały płaszcz z kapturem. Zabrała swoją torbę i ruszyła ku portowi, zaglądając po drodze do rodziny, która nie mogła nie odprowadzić jej.
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 132
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Mistrz Gry » 28 Lut 2020, o 08:35

Była lekko spóźniona, gdy dotarła na lądowisko, z którego mieli wyruszyć. Na szczęście nie tylko ona. Profesor Nalto stał przed trapem i pokrzykiwał na robotników, którzy nie mogli uporać się z jakimiś wyjątkowo ciężkimi skrzyniami. Kira w duchu im podziękowała za opieszałość, tym sposobem na nią nikt nie musiał specjalnie czekać. Przy włazie do transportowca typu KR-TB Doomtreader 3, znacznie nowszej wersji jego znanego przodka, stał już generał Dora ze swoimi ludźmi. Czterech żołnierzy Gwardii Świątynnej czekało w milczeniu i na baczność na jej przybycie. Generał nie dał po sobie poznać, że zauważył jej spóźnienie. Skłonił się jej lekko.
- Kapłanko, oto twoja straż przyboczna. To Kel, Amma, Toran i Kidnoth, ale wołają na niego Kid. Dowodzi Amma. Oddaję ich do twojej dyspozycji.
Cała czwórka stanęła jeszcze bardziej na baczność, o ile było to możliwe. W tym czasie zauważył ją Nalto, który od razu do niej podszedł.
- Ach, witam, pani. Widzę, ze jesteśmy już w komplecie. Jeszcze chwila i wyruszamy, nie będziesz musiała długo czekać.
I rzeczywiście, nie minęło kilka standardowych minut, a byli już wszyscy w środku, a właz się zamykał. Dora żegnał ją, uważnie obserwując start transportowca. Silniki statku potulnie wypełniały wnętrze przyjemnym buczeniem, nawet w obliczu kaca, który nadal towarzyszył Kirze. Prawdopodobnie jednak podekscytowanie wyprawą robiło swoje i czuła się znacznie lepiej, niż się spodziewała po tak szybkim przebudzeniu. Statek podniósł się w powietrze i przyspieszył. Ten moment nie był najlepszy w jej stanie do patrzenia przez iluminatory, skupiła więc swoją uwagę na załodze. Poza nią, profesorem i jej strażą, ekipa Nalto nie była liczna. Stanowiły ją ledwie cztery istoty: dwóch togrutan, rodianin i potężny besalisk. Ten ostatni zwracał na siebie największa uwagę. Chyba był ich zaopatrzeniowcem, bo cały czas się krzątał i czegoś doglądał. Rodianin od razu zaszył się w maszynowni i tylko togrutanie siedzieli razem z resztą we wspólnym pomieszczeniu. Kira z ochotą przyglądała się każdemu z czwórki, bo nie miała zbyt wielu okazji do oglądania przedstawicieli tych ras, nawet jako córka najwyższej kapłanki.
W końcu lot statku się wyrównał i usłyszała, jak profesor woła ją do siebie. W kokpicie były tylko dwa miejsca. Jedno zajęte przez profesora, drugie pozostawione puste. W pilotowaniu wspomagał Nalto droid, stojący w tym momencie przy gnieździe autopilota.
- Pani, usiądź proszę. Objaśnię ci trochę, dokąd lecimy i na czym będzie polegała nasza praca.
Z torby stojącej przy jego fotelu wyjął w tym momencie coś niesamowitego. Starą, papierową mapę. Rozwinął ją ostrożnie nad pulpicie. Kira dobrze znał geografię tej części swojej planety, ale z początku nie potrafiła ocenić, który jej fragment mapa przedstawia. musiała być naprawdę stara. Farbą zaznaczono na niej kilka najważniejszych miast, nazw których nie potrafiła rozczytać. Poza górami, lasami i innym krajobrazem z początku nie wiedziała nawet, na co ma zwrócić uwagę.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6925
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Kira Redan » 28 Lut 2020, o 22:05

Gdy Kira znalazła się na pokładzie, odetchnęła. Miała sporo szczęścia, inaczej musiałaby prosić o zorganizowanie dodatkowego transportu specjalnie dla niej. Młoda księżniczka wpierw szybko zapoznała się ze swoją strażą, musieli należeć do najlepszych skoro generał przydzielił ich jako jej ochronę. Rozmawiała z nimi w luźny i nieformalny sposób, nie chciała tworzyć sztucznych barier które utrudniałyby współpracę - i choć początkowo było to trudne - w końcu zaczęli się otwierać na nią.

- Tylko proszę, nie chodźcie za mną krok w krok, chciałabym mieć trochę prywatności. - Kira z uśmiechem wypowiedziała te słowa, nie chciała aby odebrali to zbyt osobiście.

W między czasie dziewczyna spoglądała na przedstawicieli innych gatunków. Atoa była dość zamkniętą planetą na obcych, rzadko kto dostawał zezwolenia na lądowanie, dlatego nie miała ona zbyt wielu sposobności na obcowanie z...obcymi, nie to aby nigdy nie widziała ich, ale nie z tak bliska. Największe wrażenie robili na niej togrutanie, zawsze wydawali jej się tacy...skomplikowani?

Gdy zawołał ją profesor poczuła, że przygoda właśnie się rozpoczęła. Wstała i ruszyła w kierunku kokpitu, a gdy Amma wstała i już chciała ruszyć za nią, Kira zatrzymała ją gestem i uśmiechem. Ta zrozumiała szybko o co chodzi i usiadła na pierwszym fotelu zaraz obok przejścia do kokpitu.

Kira usiadła w fotelu drugiego pilota, pierwszy raz miała okazję zasiąść za sterami statku, i choć podstawy pilotażu studiowała, było to miłe uczucie. Szkoda tylko, że lot był jedynie atmosferyczny, ale zawsze to coś, widoki bardzo ciekawiły Kirę. Szybko jednak skupiła się na słowach profesora. Mapa którą jej przedstawił była początkowo trudna do odczytania, jednak w końcu zrozumiała jej oznaczenia, Atoanie jeszcze często korzystali z dawnych zwojów, szczególnie w naukach kapłanek, chociaż ta mapa była o wiele starsza.

- Ta mapa musi być starsza nawet niż nasz lud, ale sądzę, że jestem w stanie geograficznie ją odczytać. Skąd ją pan ma? Na pewno pochodzi z Atoi, inaczej nie da się nakreślić takiej mapy, a to oznacza, że jest częścią naszego dziedzictwa.

Kira była bardzo zainteresowana tematem i starała się być przyjazna, aczkolwiek musiała wykonywać swoje obowiązki, chronić dziedzictwo kulturowe Atoi.
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 132
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Mistrz Gry » 2 Mar 2020, o 19:44

Nalto wpatrywał się jeszcze chwilę w trzymaną przez siebie mapę. Jego oczy śledziły każdy narysowany na niej znak, aż w końcu zatrzymały się na jednym miejscu. Nie patrząc na nią, odpowiedział na jej pytania.
- Ta mapa, owszem, została tu narysowana, ale przecież nie tylko atoanie przez te wszystkie tysiące lat przebywali na tej planecie. Ot, choćby jest na niej właśnie przynajmniej jeden człowiek, rodianin, besalisk i dwóch togrutan. Prawda? - profesor uśmiechnął się pod nosem. - Najprawdopodobniej narysował ją mieszkaniec Rhand, bo tam ją właśnie znalazłem w ruinach dość prehistorycznych. Młodszych niż te, których teraz będziemy szukać, ale nadal dla nas dość starych. Co zaś do jej wieku... zgodzę się, że jest prawdopodobnie starsza niż obecna kultura Atoan. Nie jest jednak częścią ich kultury, a przynajmniej nie przedstawiono mi nic, co by o tym świadczyło. Dlatego Najwyższa Kapłanka wyraziła zgodę na jej wykorzystywanie przeze mnie. Nie należy do waszego ludu.
Z pozostałej części statku nie dochodziło zbyt wiele odgłosów. Wielki besalisk krzątał się dalej, robiąc największy raban, reszta załogi siedziała w milczeniu. Kira widziała oczami wyobraźni, jak spoglądają na siebie nawzajem podejrzliwie.
- Częściowo odszyfrowałem już tą mapę. Miejsce, którego szukamy powinno znajdować się gdzieś w jaskiniach w górach nieopodal stolicy. Nie rozumiem jednak części zapisków w tym dialekcie. Jest tutaj mowa o mieście albo o świątyni, ten zapis tutaj znaczy "W zenicie gwiazdy" albo "Pod gwiazdą". Równie dobrze może to być wtedy na wschodzi, zachodzie albo na południu od tych gór. Ten dialekt jest zbyt zawiły, jak na moją znajomość starych języków.
Kira jednak nie słuchała go już. Gdy wskazał palcem na fragmenty mapy, które miały skrywać miejsce ich poszukiwań, dostrzegła podobieństwa, które wcześniej jej umykały. Góry, w stronę których zmierzali i które kryły w sobie jaskinie z tajemniczym miastem lub świątynią, były jej bardzo dobrze znane. To było miejsce z jej ulubionymi gorącymi źródłami. W tych jaskiniach ledwo krótki czas temu straciła swoich przyjaciół. Może nie były to te same jaskinie, ale na pewno dokładnie w tych górach.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6925
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Kira Redan » 2 Mar 2020, o 22:35

Młoda atoanka nie mogła ukryć swojego zdziwienia, i jednocześnie smutku, gdy zrozumiała na co patrzy. Czy to możliwe, że te ruiny znajdowały się właśnie tam, w jaskini gdzie kilka dni temu straciła przyjaciół? Czy te ruiny miały związek z ich śmiercią? Możliwe że profesor dostrzegł jej zachowanie, jednak musiała pozostać profesjonalna, szybko doprowadziła się do porządku i zdecydowała się wyjawić profesorowi szczegóły.

- Klika dni temu byłam w tych górach, w pewnej jaskini do której uwielbialiśmy się wybierać z przyjaciółmi. Ciężko mi stwierdzić ile to razy tam bywaliśmy, jednak tym razem było inaczej. Według mojej matki ze skał wydobył się jakiś trujący gaz który pozbawił życia moich przyjaciół, mi jednak udało się przeżyć. Nie sądzę aby to był przypadek, możliwe że tam znajdziemy wskazówkę.

Kira chciała jak najbardziej pomóc w poszukiwaniach, chociaż wizja znalezienia się ponownie w tych jaskiniach była dość przytłaczająca. Jednak musiała stawić temu czoła, jako przyszła Wielka Kapłanka, nie mogła lękać się tak prostych odczuć.

Była ciekawa czy profesor posłucha jej rady, w końcu dla tak wykształconego archeologa, taka dziewczyna mogła nie wydawać się wielką pomocą, a wręcz ciężarem.
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 132
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Mistrz Gry » 8 Mar 2020, o 20:52

Profesor słysząc jej informacje bardzo się ucieszył
- Wspaniale! To znacznie ułatwi poszukiwania. Polecimy trochę dalej i poszukamy innych wejść niż te, z którego korzystałaś. Gaz może tam jeszcze być i trzeba być ostrożnym. Nie chcemy się przecież zab... ot...
W tym momencie dotarło do niego, że zachował się mocno niezręcznie. Siedział teraz z zakłopotaną miną i przepraszającym wzrokiem.
- Ja... przepraszam. To musiało być dla ciebie straszne przeżycie. Wybacz mi. Oczywiście, że twoje wskazówki są bardzo pomocne i z nich skorzystamy. Przygotujemy się odpowiednio i nic ci się nie stanie. Odpocznij proszę, jeśli potrzebujesz dla siebie chwili. To miejsce z pewnością przywoła niemiłe dla ciebie wspomnienia.
Nalto zabrał się za kreślenie możliwych miejsc lądowań i kierunków poszukiwań. Wciąż jednak było widać, że wstyd mu z powodu swoich słów. Kira spojrzała w iluminatory kokpitu. Przed nią rozciągał się jakże dobrze jej znany obraz jej rodzinnej planety. W oddali widziała już pasmo górskie, który przysporzyło jej tyle radosnych jak również bolesnych wspomnień. Promienie gwiazdy tutejszego układu wpadały do środka ich statku ogrzewając je przyjemnie. Natura wokół nich zdawała się żyć i cieszyć się otaczającym ją światem. Nic nie wskazywało na to, by gdzieś pod powierzchnią jej planety znajdowały się pozostałości pradawnej cywilizacji, starszej nawet niż jej lud. Cywilizacji, która skrywać miała niesamowite tajemnice. Czy wszystkie z nich okażą się użyteczne? Czy będą bezpieczne? Jeśli ten gaz pochodził z tych jaskiń, czy nie zdecydowała się pomóc otworzyć puszkę, w której czeka nie świetlana przyszłość a zagłada? Za swoimi plecami usłyszała pierwsze rozmowy. W końcu jej ludzie i załoga profesora przełamali pierwsze lody i próbowali się ze sobą zaznajomić. "To dobrze" - przebiegło jej przez myśl. Czeka ich teraz sporo pracy. Wystarczy jej zmartwień jak na teraz i nie chciała wcale zajmować się naburmuszonymi i skłóconymi pomocnikami. Cóż, czas pokaże, co ich czeka...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6925
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Kira Redan » 13 Mar 2020, o 17:59

Młoda atoanka spojrzała w dół, na miejsce nad którym przelatywali. Wtedy zobaczyła to miejsce w swoim umyśle tak, jak je zapamiętała. Ścieżka prowadząca do jaskini była wąska, jednakże dobrze widoczna, wokół porastał drzewa z ośnieżonymi gałęziami. Wejście do jaskini wyryte było w niemal pionowej, siedmiometrowej skalnej ścianie. Wydawać by się mogło, jakby zostało wyryte przez człowieka, jednak to mało prawdopodobne.
Zaraz przy ścieżce prowadzącej do jaskini, równoległe do niej, do środka jaskini wpływał niewielki strumyk, opadając coraz bardziej w głąb jaskini. Gdy jednak stanęło się przed jej wejściem, czuć było przyjemny ciepły podmuch, najprawdopodobniej ciepłej pary wodnej wydobywającej się z jaskini.

Tak Kira zapamiętała to miejsce, jednak teraz przywoływało to również przykre wspomnienia i niekoniecznie chciała się tam znów znaleźć, jednak nie mogła okazywać strachu. Kiedyś zostanie przywódczynią Atoan i to jej postawa będzie reprezentować ducha jej cywilizacji.

Cieszyła się, że jej ludzie dogadują się z załogą profesora, dobry start.
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 132
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Mistrz Gry » 14 Mar 2020, o 23:24

Minęli wejście do jej niegdyś ulubionej jaskini z gorącymi źródłami. Teraz to miejsce przywoływało tylko przykre uczucia. Polecieli dalej, w stronę następnego ze szczytów. Po szronie zbierającym się w kącikach iluminatorów mogła poznać, że wznieśli się nieco wyżej. Pod nimi ściana góry pokryta była już gęstym śniegiem, któremu nie przeszkadzała nawet pięknie świecąca dziś gwiazda układu Atoi. Gdy minęli szczyt i podlecieli od strony przesmyku, jej oczom ukazało się dość obszerne wejście do kolejnej z jaskiń. Było tu znacznie zimniej a i dolecieć było trudniej, dlatego pewnie do tego miejsca rzadko kto się mógł zapuszczać. Statek obniżył lot i delikatnie osiadł na płaskim terenie tuz przed wejściem do pieczary. Było ono na tyle duże, że spokojnie zmieścił by się w nim pojazd ciężkiego kalibru, jak dźwig czy transporter. Na statek było jednak za małe i czekało ich przeniesienie wszystkich materiałów i sprzętu po oblodzonej i zaśnieżonej skale.
- No, jesteśmy na miejscu. Pani, proszę się przygotować. Teraz czeka nas wiele ciężkiej pracy.
Jej ludzie zerwali się z miejsca, podobnie jak załoga profesora. Wkrótce potem wszyscy w odpowiednich strojach stali już przy włazie i oceniali teren. Besalisk zapakował już wózek repulsorowy, przede wszystkim w liny, latarki i kable.
Podeszli pod otwór groty. Była rzeczywiście spora. Przez oblodzenia i śnieg, brzegi jej wejścia wydawały się nieregularne, jednak jej ogólny kształt przypominał trochę łuk. Dawało to, złudna bądź nie, nadzieję, że rzeczywiście jest to otwór prowadzący do ukrytego podziemnego miasta. Ich umysły płatały im figla, doszukując się w pobliskich skałach jakichś znajomych wzorów, które mogłyby przyrównać do czegoś, co świadczyłoby o tutejszej cywilizacji. Czy było to jednak prawdą? Wszyscy obecni stali w milczeniu, wpatrzeni w monumentalny twór - natury bądź starożytnych atoan. Wokół nich hulał wiatr. Kira wyczuwała coś w tym miejscu, Moc mówiła do niej, że na pewno jest to miejsce szczególne. Z jakiego jednak względu? Czas to dopiero odkryć...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6925
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Kira Redan » 15 Mar 2020, o 23:55

Młoda atoanka przez krótką chwilę przyglądała się wszystkim wokoło, próbując znaleźć dla siebie zajęcie, nie chciała być bezużyteczna. Niestety, większość wyposażenia była zbyt ciężka lub nieporęczna dla Kiry, postanowiła więc wykorzystać swoje zdolności telekinezy aby wyciągnąć niektóre z cięższych ładunków ze statku na zewnątrz i załadować je na wózek - w końcu zdolności Wielkich Kapłanek na Atoi były znane i Kira nie widziała nic złego w ich używaniu.

Gdy znaleźli się przed dziwnym wejściem, księżniczka poczuła przepływ Mocy w tej okolicy, wyraźniej niż do tej pory. Rzeczywiście coś dziwnego było w tym miejscu, przeszedł ją nawet delikatny dreszcz, jednak czuła, że czeka ją coś wielkiego, przygoda i nowe odkrycia, coś czego nie zaznała do tej pory. Wyciągnęła ze swojego plecaka latarkę i odpaliła ją oświetlając drogę na wprost. Sama pewnie nie miałaby odwagi tam wejść, jednak towarzyszyło jej sporo osób, a to wystarczyło aby ruszyć ku nieznanemu.
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 132
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Mistrz Gry » 16 Mar 2020, o 18:01

Jej oddział ochroniarzy posłużył jako zwiadowcy w tym mało przyjaznym miejscu. Gdy dwójka z jej ludzi sprawdziła teren, reszta ruszyła za nimi. Oczywiście dowódczyni nie odstępowała jej na krok.
Do wejścia zbliżyli się powoli. Kira nie wyczuwała jakiegoś bezpośredniego zagrożenia, ale jej ludzie nie mogli o tym wiedzieć, nie odczuwając Mocy dmuchali na zimne. W końcu stanęli u progu jaskini. gdy tylko światła padły na kamienne ściany, ujrzeli, ze jest naprawdę duża. Choć w wejściu statek by się nie zmieścił, w środku byłoby miejsca na nawet trzy takie pojazdy. Surowy kamień, zaraz za wejściem, był już pozbawiony śniegu. od środka czuć było ciepły powiew. I tutaj gorace źródła zrobiły swoje i ocieplały miejsce, czyniąc je dość dobrym na rozbicie obozu.
Ostrożnie przeszli wzdłuż ściany po prawej stronie. W dwóch miejscach widniały w niej tunele, prowadzące w głąb góry. Przeciwległa zaś ściana była jednolita i ze stosunkowo dużą ilością skalnych nacieków. gdy już mieli podejść na druga stronę groty, z zewnątrz dał się słyszeć odgłos nadlatującego kolejnego statku.
- Ocho, jest i nasz spóźnialski sponsor - odrzekł profesor z uśmiechem.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6925
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez BZHYDACK » 17 Mar 2020, o 13:17

- Wyżej garda. Wyżej. I bardziej zegnij nadgarstek. Przesuń rękę o 1,5 cm.
- To tylko 1,5 cm.
-To 1,5 cm oznacza, że na każdym kolejnym ruchu tracisz 0,03 sekundy. Na 30 ruchach to daje sekundę, a sekunda to dość czasu, żeby cię zabić. Jeszcze raz.

Rozległ się trzask, gdy promień plazmy uderzył w spowity wyładowaniami metal. Wyposażony w miecz swojej mistrzyni Nantel wymieniał cios za ciosem ze swoim trenerem. Jego ruchy były pewne i precyzyjne, przez ostatnie dni poczynił olbrzymie postępy. I teraz coraz bardziej pewny siebie, nieco ryzykował.

Ciche łupnięcie, gdy młody Jedi wylądował na plecach i brzęk, gdy wytrącony miecz uderzył o ścianę.
Bzhydack podał rękę Nantelowi, pomagając mu wstać.
- Straciłeś czujność. Odsłoniłeś się.
- Musiałeś uderzyć tak mocno?
- Nie. Ale w prawdziwej walce byś już nie żył. To tak, żebyś pamiętał.
- Jeszcze raz.
- Nie. Teraz idziesz do Jainy.

Nantel zabrał miecz, skrzywił się z bólu i wyszedł z pomieszczenia treningowego. Bzhydack również opuścił to miejsce i udał się do kajuty wnuków gubernatora. Tym, z kim ich zastał, była Nadia, sympatia Nantela. Razem młodymi cereanami podejmowała nauki o Mocy i zaczęła się nimi opiekować. Teraz też droid tylko zajrzał do nich, nie chcąc przeszkadzać, gdy Nadia próbowała zmusić chłopaków do nauki o holokronach.
Bzhydack przesłał krótki raport synowi gubernatora i poszedł się naładować.

***

Przez kolejne tygodnie "Duch" opustoszał. Wielu z ważniejszych członków załogi udało się na ważne misje, nawet sama Jaina opuściła statek udając się nie wiadomo gdzie. Bzhydack nadal pełnił rolę instruktora sztuk walki, szkoląc nie tylko przyszłych Jedi, ale i załogę, w czym pomagała mu Sey Ivett. Mogli w ten sposób odciążyć Telemachusa. EV7-B14 szalał w maszynowni,w ładowniach, na poszyciu i we wszystkich możliwych systemach. Partner Bzhydacka przeprogramował rzeszę przywiezionych z Geonosis B1 by lepiej nadawały się do przeprowadzania napraw, a także przejął dowodzenie nad grupą pokładowych astromechów. Pod jego komendą blaszana ekipa rzuciła się w wir pracy, cały czas poprawiając stan olbrzymiego statku, który wreszcie zaczął funkcjonować w trybie trochę zbliżonym do normalnego.

Bzhydack był właśnie po kolejnej sesji treningowej, gdy skontaktował się z nim KalVirt Var'Teen.
- Bzhydack, jak postępy moich synów?
- Zadowalające. Uczą się kontroli nad umiejętnościami, a także jak je ukryć.
- Dobrze. Czy czują się dobrze wśród załogi?
- Tak. Zaobserwowałem powstanie bliższych więzi między nimi, a kilkoma innymi członkami.
- Czyli mogą... tam zostać?
- Tak.
- Dobrze. Bo będziesz mi potrzebny. Przyleć na Muunlist najpóźniej do tygodnia.
- Tak jest.

EV nie był zadowolony z potrzeby opuszczenia "Ducha", ale Bzhydack nie zamierzał ruszać się bez zaplecza. Droidy delegowały swoich zastępców - dla Bzhydacka była to Sey, dla EV stary astromech R3-B4, odmeldowały się dowództwu frachtowca i opuściły ten system gwiezdny.

***

Na Muunlist Bzhydack został wprowadzony w szczegóły. Sprawa z pozoru wyglądała jedynie na kurtuazyjną wizytę z potencjałem finansowym, ale Bzhydack wiedział, że chodzi o coś więcej. KalVirt nie wzywał by go do zwykłej wizyty. To miało być śledztwo.
Dziwna starożytna technologia, na planecie rządzonej przez mocowładne kapłanki, badana przez profesora z wyraźnym powiązaniem z Taris, a także z Vinsoth, które zostało objęte kwarantanną i zakazem lotów, choć było znaczące jedynie jako węzeł tranzytowy... Nic dziwnego że, gubernator Kalstor wyraził zainteresowanie tą akcją. Jeśli przekazy były prawdziwe, to mogło to oznaczać pokaźne zyski... ale też potężne niebezpieczeństwo.

Podróż na Atoę minęła bez żadnych problemów, Horizon bankowca pokonał dystans w szybkim tempie. Bzhydack nie brał udziału w przyjęciu, na które zaproszono KalVirta, dopiero następnego dnia udał się z nim już na miejsce wykopalisk.

Jacht Horizon wylądował przed rejonem badań. Pilotował go sam KalVirt, nie dlatego, że musiał, tylko dlatego, że lubił. A piloci jachtu dobrze znali pewną rękę szefa. Cereanin opuścił kokpit i wyszedł ze statku, a Bzhydack udał się za nim krok w krok.
- Wybaczcie spóźnienie, profesorze, lady. Niestety, niektóre sprawy zarządu wymagały mojej uwagi. Nie przedłużajmy już jednak, chętnie przyjrzę się projektowi, w którym będę topił pieniądze. A, a to jest Bzhydack. Mój ochroniarz.

Droid skłonił się lekko. Jego skanery już zajęły się pełną analizą otoczenia.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 294
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez Kira Redan » 26 Mar 2020, o 16:24

Księżniczka poprawiła kaptur, a następnie obróciła się aby powitać gościa. Szczerze to nie spodziewała się tak szybkiego spotkania z Kal'Virtem, ale może to i lepiej. Zbadanie takiego miejsca i tak wymagać będzie wielu rąk, a nie wiadomo czy przed nimi nie czeka skomplikowana sieć korytarzy w których mogliby utknąć. Gdy cereanin się przedstawił, jak i swojego ochroniarza, Kira szybko przyjrzała się droidowi - od razu przypomniał jej się ten droid medyczny, którego kilkanaście dni temu zmiażdżyła do wielkości puszki do konserw. I chociaż zawsze to szkoda droida, kącik jej ust lekko się uniósł.

- Miło was widzieć panie. Mimo że dopiero zaczynamy, samo wejście już robi wrażenie i zapowiada ciekawe znaleziska dalej. Sądzę, że najlepiej będzie rozbić obóz w tym wejściu, w razie ewakuacji jesteśmy bardzo blisko statków, a jednocześnie panują tu w miarę przyjazne warunki klimatyczne.

Młoda atoanka spojrzała się na profesora jak gdyby oczekując jego aprobaty - i tak się stało, chyba każdy uważał to miejsce za najlepsze do rozbicia obozu, przynajmniej dopóki środek pozostaje tajemnicą. Dowódczyni jej ochrony nie czekała nawet na rozkaz, sama wiedziała co ma robić. Jej oddział natychmiast zabrał się za rozłożenie namiotów i niezbędnego wyposażenia.

- Eksplorację zaczynamy jeszcze dziś czy dopiero od jutra? - a pytanie to skierowała do ogółu zgromadzonych.
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 132
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Atoa] Seria niefortunnych zdarzeń

Postprzez BZHYDACK » 27 Mar 2020, o 15:33

Skanery droida analizowały całe otoczenie. Wyszukiwał form życia, jak również analizował strukturę jaskini, próbując ustalić czy groziło jakieś niebezpieczeństwo z tej strony. Jeden z procesorów skupił się na zejściu niżej, starając się ustalić potencjalne niebezpieczeństwa. Kolejny z kolei zajął się analizą osób, które stały właśnie naprzeciw niego. Wiedział, że kapłanka - księżniczka, Kira Redan, jak mówiły dokumenty,wykazuje silny potencjał w Mocy. Profesor Nalto z kolei zdawał się być zwykłym naukowcem. Bzhydack ściągnął wszystkie dane, jakie mógł zebrać na jego temat.

- Jestem pewien, że profesor pragnąłby zacząć od razu, ja jednak proponuję odłożyć eksplorację do jutra. Dotarcie na to miejsce zajęło już sporo czasu, zalecałbym rozłożyć tymczasową bazę w tym czasie i przygotować ją na ewentualne niebezpieczeństwa, jak również sprawdzić sprzęt do eksploracji podziemi a także ustanowić węzeł komunikacyjny, aby nie stracić łączności podczas badania podziemi. Panie Var'Teen, proponuję, by udał się pan z powrotem do apartamentów, przypilnuję, by był pan poinformowany o postępach badań.
- Dziękuję, Bzhydack, ale jeszcze nie. Pragnę sam się temu przyjrzeć, a jeśli sytuacja mnie zadowoli, pozostawię dalsze prace w rękach profesjonalistów.
- Jak pan sobie życzy.
- Wiesz, że mam wyposażenie pozwalające na takie eskapady, Bzhydack.

Droid zignorował tę uwagę, zamiast tego zwrócił się do księżniczki.
- Pani Kiro, czy pani lub pani ludzie mają doświadczenie w działaniu w takim jak ten terenie?
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 294
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

PoprzedniaNastępna

Wróć do Zewnętrzne Rubieże

cron