Content

Zewnętrzne Rubieże

[Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Image

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Mistrz Gry » 13 Mar 2020, o 23:42

Kąśliwe uwagi Trouble jakby podziałały motywująco na Twaald, która wspięła się na wyżyny swojej gibkości i w końcu złapała za podłogę wyższego poziomu. Po kilku niepewnych sekundach, spięła mięśnie i znalazła się w bezpiecznym miejscu. Pozostało jeszcze sprowadzić Muuninga i Sathine.
- No, to chyba teraz pora na tą blondyneczkę. - zaproponowała Rodianka - Ale nie martw się zaraz potem wyciągniemy ciebie.
- Hmm mam złe przeczucia co do tego. Ale koniec końców nie wiem czy nasza Jedi miałaby na tyle siły by unieść mnie na swoich barkach. - dywagował lekarz, drapiąc się po podbródku - Chyba nie mamy wyboru, tylko nie próbuj sztuczek.
- Pośpieszcie się, już czuć swąd spalenizny, a nie wiemy ile ta winda będzie tutaj stała...
- Dobra Jedi, wskakuj. - doktor nabrał animuszu, jednak zanim Sathine rozpoczęła swoją próbę, ten dodał szeptem - Nie kombinuj, pamiętaj, że będę miał twój tyłek w swoich rękach. Tyłek i nie tylko. Nie chciałbym ci robić jakiejś krzywdy, jesteś zbyt cenna. Powodzenia!
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Trouble » 14 Mar 2020, o 11:50

- Mój tyłek przeszedł gorsze rzeczy niż para obściskujących go łap. - Powiedziała patrząc się na doktorka z politowaniem. Prawda była taka, że z tej dziwacznej pary, to Twaald była tą, którą należało się obawiać. Choć doktorek może miał wyższe wykształcenie, to w gruncie rzeczy był ciamajdą zapatrzoną w swoją kochankę, która to miała łeb na karku. Jednak mniejsza o to - musiała się wydostać z windy przy ich pomocy, a potem dostać się na statek... I tu też chyba należało skorzystać z ich pomocy. Nie znała tutejszych zabezpieczeń i nie miała dostatecznej wiedzy by ich obejść więc... zgrywamy współpracę.
- Dobra, lecimy w górę... - Trouble wdrapała się na doktorka, stanęła niepewnie na jego barkach, opierając się rękoma o ścianę windy i spojrzała się w górę w kierunku Twaald. Była niska, pewnie mogła odrobinę podskoczyć, ale wątpiła, że da radę dosięgnąć krawędzi. Wyglądało na to, że będzie potrzebować pomocnej dłoni... - Ugh... - Westchnęła. - Daj mi... rękę... - Niemalże się otrzepała na myśl, że zaraz będzie dotykać tych ssawko-palców. Łeee!
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 259
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Mistrz Gry » 15 Mar 2020, o 19:14

Sathine miała nieco więcej problemów niż Rodianka. Dziewczyna była niższa od swojej poprzedniczki, dlatego do krawędzi podłogi brakowało jej kilkunastu centymetrów. Chcąc nie chcąc była uzależniona od pomocy Twaald, która nie zamierzała przedłużać ucieczki z windy. Niebieskoskóra złapała swoimi dłońmi ręce Trouble, wciągając ją do góry. O dziwo dotyk obcej nie różnił się wiele od dotyku ludzi. Mimo to blondynka odczuła psychiczny dyskomfort. Do tego wszystkiego, doszły jeszcze niespokojne ręce naukowca, gdyż ten pozwolił sobie nadmiernie sprawdzić jędrność pośladków dziewczyny.
- No to jesteś... - burknęła Rodianka, gdy siłą "rozpędu" niedoszła a może przyszła Jedi wylądowała na niej - Teraz musimy pomóc Muuningowi.
- Pośpieszcie się, czuje już swąd spalenizny, a dym zaczyna wypełniać szyb. - krzyknął lekarz, mając nadzieję na prędkie uwolnienie z windy - Hop hop, jesteście tam?!
Trouble miała teraz chwilę by podjąć ucieczkę, jednak nie była to całkowicie rozważna opcja. Przede wszystkim to Twaald dobrze znała rozkład stacji, miała też opracowane procedury na wypadek alarmu na stacji. Po prostu z nią miała większe szansę na ucieczkę ze stacji, niż bez niej. Szkopuł w tym, że trzeba było jeszcze sięgnąć po doktorka.
- Musimy mu pomóc. On nie ma na czym się wesprzeć, więc ja złapię cię za kostki i opuszczę w dół, a ty podasz ręce Muuniusiowi. - zadysponowała niebieska, licząc na wsparcie ze strony Blondynki. Każda chwila zwłoki mogła kosztować lekarza życie, a Trouble koniec szans na opuszczenie tej jednostki.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Trouble » 15 Mar 2020, o 20:03

Dotyk ręki Rodianki nie był taki zły jak przypuszczała, niestety nie skończyło się tylko na tym, gdyż tym razem to Trouble wylądowała na niej. Szczęśliwie tym razem obeszło się bez całusów, które blondynka nie miała zamiaru rozdawać. Dziewczyna pozbierała się ze swej "towarzyszki" jak poparzona i otarła wnętrzem dłoni swoje ubranie, w końcu i tak jej ręce były już ubrudzone, a może ciuchy dało się jako tako uratować.
- Ta, jesteśmy, nie drzyj się. Trochę spalenizny dobrze ci zrobi na karnację. - Burknęła dziewczyna i rozejrzała się. Mogła teraz pryskać i zostawić ich samym sobie. Ba! Mogła nawet zasadzić Twaald kopa w dupę z powrotem do winy, ale doskonale sobie zdawała sprawę z jednego, małego problemu - nie znała rozkładu pomieszczeń. Wiedziała jedynie, że gdzieś tam na dole znajdują się hangary, a co potem? Poza tym, jeśli ich wystawi do wiatru, to prawdopodobnie bez większego trudu powiadomią ochronę o zbiegłym, niebezpiecznym pacjencie, który ich porwał. Czy powiedzą, że ma na sobie choróbsko z Taris, czy że jest nosicielką midi... midio... Breh. To nie miało nic do rzeczy. Kamery ją zlokalizują, a potem ją rozwalą. Nie mówiąc o omijaniu zabezpieczeń. Nie mając więc alternatywy musiała ratować Muninga.
- Ta... Chyba nie ma innego wyjścia. Weź się tylko zaprzyj dobrze nogami, bo nie chce tam znowu spaść, poza tym będziesz musiała dźwignąć całkiem spory ciężar... - Mruknęła zrezygnowana i położyła się na ziemi, zsuwając się w kierunku windy. - Mam nadzieję, że dbałeś o swoją dietę, Muniusiu. Bo teraz ja mam twój tyłek w swoich rękach... - Powiedziała wrednie.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 259
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Mistrz Gry » 15 Mar 2020, o 20:28

Trouble ponownie poczuła na sobie delikatne ręce Rodianki, mniej więcej powyżej wysokości kostek i została lekko opuszczona w dół szybu. Dopiero teraz blondynka zdała sobie sprawę, że ogień musiał szybko trawić niższe poziomy, gdyż dym i rosnąca temperatura mocno drażniły drogi oddechowe.
Sathine dopiero będąca w połowie korytarza zauważyła spoconego Muuninga z rozchełstaną koszulą. Wszystko wskazywało na to, że biedak tym razem nie panikował bez powodu. Na szczęście dostrzegając kobietę, szybko wyciągnął w jej kierunku ręce. Minęło dobre kilkadziesiąt sekund, nim Muuning został złapany za przeguby. Twaald musiała wykazywać się naprawdę nadprzeciętną siłą, by utrzymywać dwójkę ludzi, ale działo się tak tylko dzięki zaparciu nóg o ścianę.
- Kurwa, szybciej.... Doktorku pomóż nam, odbijając się nogami... - ryczała Rodianka, a krople potu spływały na podłogę. Niepokojący zgrzyt wskazywał, że winda długo nie zostanie w miejscu, a wszystko wskazywało na to, iż cała maszyneria runie w dół.
- Jeszcze trochę i damy radę... - odparł słabo Muuning, gdy Trouble wyłoniła się z kłębów dymu, wciągana przez Rodiankę. Chwila wytężonej pracy mięśni, ostatni skurcz i cały ciężar zelżał. Zarówno ręce Trouble jak i Twaald płonęły z bólu, podczas uwalniania naukowca. Niespodziewanie w jednej chwili cały ciężar zelżał, w akompaniamencie miażdżonego metalu i krzyku.
- O kurwa... - wyrwało się z ust obcej, gdy wpatrywała się w to co trzymała tytularna Jedi. A było to dwa ramiona Muuninga, ucięte nieco powyżej łokci, przez spadającą windę. Chwilę później, czarne kłęby dymu ponownie buchnęły z szybu, a Twaald ryknęła histerycznym piskiem...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Trouble » 15 Mar 2020, o 20:53

Cała akcja ratunkowa nie trwała długo, może mniej niż minutę, a może trochę więcej, ale zdawało się to ciągnąć w nieskończoność. Atmosfera w windzie była gorąca, a dym dostający się do dróg oddechowych i ograniczający widoczność nie ułatwiał zadania. Ale nawet nie to było najgorsze, najgorszy był ciężar dorosłego mężczyzny, który musiała podźwignąć sobą Trouble, a jeszcze gorzej miała Rodianka, która dodatkowo trzymała ją za kostki. Blondyna modliła się w duchu by jej nie puściła i nie wpadła znowu do windy, bo jeszcze nagłe szarpnięcie pociągnie ich na dół. Na marginesie zaś mówiąc musiała oddać honory Twaald, chyba bardzo kochała swojego Muniusia skoro była w stanie ich wszystkich utrzymać. No i pewnie była nieźle wysportowana.
Nagle jednak cała akcja się zakończyła, a blondyna trzymała w rękach... ręce doktorka. Tylko ręce. Patrzyła się na nie zahipnotyzowana i dopiero przeraźliwy krzyk Twaald wyrwał ją z osłupienia.
- O kurwa. Kurwa. Kurwa... - Wypuściła ręce na ziemię z głuchym mlaśnięciem. - Chyba rzygnę.... - Zasłoniła dłońmi swoją buzię i zgięła się w pół. Musiała wziąć kilka długich wdechów by opanować swój żołądek. W takich chwilach jak ta żałowała, że nie miała przy sobie piersiówki z whisky. Albo całej butelki.
- Twaald! Twaald! - Złapała ją za ramiona i potrząsnęła by doprowadzić ją do porządku. Może powinna ją przytulić...? Ale nie. Trouble nie była z tych kobiet. Życie nie przygotowało ją na okazywanie czułości, okazywanie zrozumienia i budowanie stałych, zażyłych relacji. - Twaald musimy iść! Nic tu nie możemy zrobić! - Jeśli kobieta dalej zanosiła się histerycznym piskiem i nie kontaktowała, blondyna bezceremonialnie da je w twarz z liścia. Z jednej strony na uspokojenie, a potem z drugiej, profilaktycznie.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 259
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Mistrz Gry » 16 Mar 2020, o 12:28

Sytuacja przypominała tą z taniego holohorroru, jednak była jak najbardziej rzeczywista. Muuning zginął rozczłonkowany i pożerany przez języki ognia, gdzieś w dole szybu. Podstawowe światła na stacji kosmicznej zgasły, zastąpione przez ciemno-czerwone lampy awaryjne. Na dodatek przestrzeń była raz po raz przecinana przez charakterystyczny sygnał alarmowy, który drażnił uszy. Prawdopodobnie gdzieś na niższych poziomach system przeciwpożarowy walczył z płomieniami, choć czarny dym wciąż unosił się ku górnym piętrom.
Twaald przerażona całą sytuację, straciła zdolność logicznego myślenia. Histeria przypominała klasyczny napad jednej z chorób psychicznych. Trouble nie pozostało nic innego jak zdzielić Rodiankę w twarz. Ta w naturalnym odruchu oddała blondynce, jednak ta także nie pozostała dłużna, choć tym razem cios był silniejszy i niebieskoskóra wylądowała na podłodze.
- Co, coo ty robisz... Muuning... Gdzie... Co? On nie żyje... - burczała Twaald, ocierając łzy i gładząc uderzony policzek - Ty go puściłaś! Zabiłaś go? Ale ręce uratowane... Tak... To mój naukowiec.
Obca kobieta przerwała nielogiczny monolog, wstała, otrzepując przyprószone nogawki spodni. Spojrzała na Trouble, a sekundę później zniknęła w szybie windy, dołączając do swojego ukochanego. Sathine jak się okazało, mogło już wcześniej pozostawić dwójkę zakochanych, gdyż ostatecznie i tak została sama.
Miała teraz do wyboru trzy drogi, a jedna z nich była tą samą w której żywot zakończył doktorek i niebieskoskóra. Dziewczyna mogła także wejść na tradycyjną klatkę schodową i podążać ku górze. Podróż na dół była praktycznie niemożliwa przez bijące kłęby dymu. Była też możliwość ruszyć przed siebie, przez długi korytarz, który kończył się masywnymi drzwiami, za którymi być może była droga na lądowisko.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Trouble » 16 Mar 2020, o 13:08

I Trouble została sama. Była po prostu w szoku. Nie chodziło nawet o to, że mogła ich zostawić bo na jedno by wyszło. Po prostu zdruzgotało ją to, jak Twaald wskoczyła wprost w szyb windy, prosto w płomienie i dym, na spotkanie ze śmiercią... I tego co zostało z jej ukochanego. Dziewczyna poczuła dziwne ukłucie zdając sobie sprawę, że pewnie nikogo nie obdarzy takim uczuciem, ani nikt jej. Z drugiej strony, jeśli miała tak głupio postępować, to może było to i lepiej.
Otrząsnęła się i z irytacją spojrzała ku sufitowi. Migające światła i drażniący dźwięk syren alarmowych nie pomagał się jej skupić na wydostaniu się z miejsca, w którym obecnie była. Blondyna skierowała swój wzrok na szyb windy, ale zaraz zrezygnowała z tej opcji. Na to zawsze przyjdzie czas. Mogła też poszukać klatki schodowej i uciekać ku górze, ale tą opcję też odrzuciła. W głowie miała zakodowane, że gdzieś niedaleko, niestety pod nią, znajdowały się hangary. Co prawda teraz grunt palił się jej pod nogami, ale ucieczka z płonącej stacji przy wykorzystaniu okrętu wydawała się jej jak najbardziej rozsądna. Zresztą, jeśli przeżyła atak Imperium na stację kosmiczną, to z małym ogniem sobie nie poradzi?! Co to dla niej!
Nie mając innej alternatywy dziewczyna ruszyła truchtem wzdłuż długiego korytarza, na którego końcu znajdowały się potężne drzwi. Oby było tam zejście do hangarów... No i oby się otworzyły.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 259
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Mistrz Gry » 16 Mar 2020, o 15:49

W końcu do Trouble uśmiechnęło się szczęście, a może Moc zaczęła jej sprzyjać. Drzwi otworzyły się kilka metrów przed tym jak do nich podeszła. Zza nich wybiegło dwóch ludzi, niosących rannego na tradycyjnych noszach. Nikt nawet nie spojrzał w kierunku blondynki, która postanowiła skorzystać z otwartych wrót.
Tuż po przekroczeniu progu, gródź zatrzasnęła się za Sathine, a system automatycznego gaszenia ognia, przeszedł na najwyższy poziom działania. Teraz oprócz denerwującego alarmu, słychać było turbiny zasysające i filtrujące dym. Na niektórych poziomach włączyły się zraszacze z gaśniczą pianą. Blondynka nie musiała jednak zmierzyć się kąpielą w pianie, gdyż pomieszczenie w którym się znalazła było wolne od pożaru. Było przeogromne i stanowiło przedsionek do jednego z lądowisk stacji.
Tu i ówdzie biegała obsługa jednostki walcząca z chaosem powstałym w wyniku sytuacji kryzysowej. O ile w szybie windy pożar był śmiertelnym wrogiem dla kobiety, o tyle teraz stawał się jej sprzymierzeńcem. W tym całym rozgardiaszu łatwiej było podprowadzić jakiś niewielki prom lub lekki frachtowiec by opuścić nieszczęsną stację kosmiczną nad Gall.
- Hej... Hej ty tam, jesteś pilotem. Znaczy.. pilotką? - niespodziewanie Trouble została zaczepiona przez rosłego mężczyznę, w nietypowym czarnym uniformie. Facet miał około 30-lat, miał oko 185 cm wzrostu i należał zdecydowanie do tej grupy mężczyzn, za którymi kobiety, bez względu na rasę, szalały.
- Do kurwy nędzy, dziewczyno. Musimy przetransportować najciężej rannych na Gall. W tych warunkach maja małe szansę, poza tym po ugaszeniu tego piekielnego pożaru, remonty i naprawa potrwają kilka miesięcy. - kontynuował brunet, licząc na szybką reakcję Sathine - W ogóle do której grupy należysz? Masz nietypowy strój jak na obsługę...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Trouble » 16 Mar 2020, o 16:37

Ogólny chaos, który wybuchł na stacji z powodu pożaru okazał się jej sprzymierzeńcem. Nikt nie zwracał na nią uwagi bo zwyczajnie nie miał czasu. Wszyscy biegali jak w ukropie, dosłownie, urobieni po pachy, transportując rannych, walcząc z płomieniami lub... no, robiąc coś ważnego co w danej chwili trzeba było zrobić. Gdzieś z tyłu głowy kobiety błąkała się myśl, że w hangarze lub jego okolicach pewnie jest całe mnóstwo paliwa, które tylko czeka by pierdolnąć i rozpierdolić całą stację na atomy, dlatego też szybko zaczęła lokalizować wzrokiem okręt, który dałaby radę podprowadzić. Najlepiej lekki frachtowiec, ale poleci czym się da. Byle szybciej i dalej.
Nagle ktoś zwrócił na nią uwagę. Blondyna zesztywniała na moment, ale szybko wzięła się w garść. Nie należała do osób, które tracą głowę w trudnej sytuacji, a wręcz odwrotnie. Żyła takimi chwilami. Trouble zwróciła się w stronę mężczyzny i... no i zabrakło jej na moment języka w gębie, a nie łatwo było ją wszak zbić z pantałyku. Sytuacja w jakiej się jednak znajdowali nie nastrajała do romantyczności i wynurzeń pod tytułem - chodź i bierz mnie, choć z bólem serca musiała przyznać, że by chciała i co gorsza, była poza jego ligą.
- Jestem pilotem! - Pokiwała gwałtownie głową i dała mu okejkę kciukiem by przekrzyczeć cały hałas spowodowany chaosem i syrenami. - Dopiero co się zerwałam! - Jak zwykle kłamstewko samo przyszło na jej rozgadane usta. - Byłam w pokoju! Przybiegłam najszybciej jak się dało! Nie było czasu na przebieranie! - Nim mężczyzna miałby okazję na przetrawienie tej informacji Trouble wskazała na jeden z okrętów, który rzucił jej się w oczy, musiał to być lekki frachtowiec, a przynajmniej tak jej się zdawało i miała taką nadzieję. - Tamten może być? Czy już macie gotowy transport rannych!?
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 259
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Mistrz Gry » 18 Mar 2020, o 11:45

- Ten prom jest już zarezerwowany i ma pilota, my bierzemy coś mniejszego, do osłony, gdzie zmieścimy jeszcze z pięć, sześć osób. - odparł przystojniak, wskazując na stojącego w kącie hangaru Suwanteka TL-1800 - To wysłużona maszyna, ale na szczęście II generacji, z komputerem nawigacyjnym Fabritech. W pierwszych seriach korporacja montowała własne jednostki centralne Portal Delta, które były strasznie wadliwe.
- Josh, nie pora na wykłady. Musimy się spieszyć. - odparła urodziwa, zielonoskóra Mirialanka - To nasz pilot? Oj przepraszam pilotka?
- Tak. Rozumiem, że pilotujesz Suwanteka perfekcyjnie. Wolelibyśmy uniknąć niespodzianek. - kontynuował mężczyzna nazwany Joshem i wszyscy rozpoczęli bieg do wskazanego statku. Trouble podążała za piękną dwójką, przybliżając się do opuszczenia stacji kosmicznej nad Gall. Coś było jednak nie w porządku, zarówno sam pożar, który dotkliwie uszkodził potężną konstrukcję, jak i całe zamieszanie. Dopiero teraz Sathine rozejrzała się po hangarze, dostrzegając iż nie widzi zbyt dużej liczby rannych. Poza tym nigdzie nie widziała personelu obsługi, który zwykle nosił charakterystyczne uniformy.
Jakby tego było mało, za główną grodzią, oddzielającą wnętrze hangaru od przestrzeni kosmicznej, Blondynka zauważyła mały punkcik, który z każdą chwilą przyjmował bardziej ostry, trójkątny kształt. Był to gwiezdny niszczyciel Imperium...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Trouble » 18 Mar 2020, o 13:36

Trouble spojrzała się we wskazanym przez niego kierunku i przyjrzała się maszynie krytycznym okiem doświadczonego pilota i wsłuchując się w wykład na temat okrętu, którym miała lecieć. Kto wie, może dowie się czegoś ciekawe nim będzie musiała oderwać tego klocka od powierzchni. Cóż... Złomek, to to nie był. Ale nie wątpiła, że da radę nim polecieć. Jej ukochany stateczek był prawdopodobnie jedną z większych kup złomu w Galaktyce i jeśli potrafiła na nim latać, to poleci na wszystkim.
- Pilotuję wszystko, Josh. Jeśli trzeba, to polecę nawet na kiju od szczotki. - Trójka ruszyła biegiem w kierunku okrętu, którym mieli odlecieć. - Tak w ogóle, to siemka! Trouble jestem! Josha już poznałam! - Popatrzyła się na ładną Mirialankę, zerknęła na mężczyznę i poczuła się jak gorsza, brzydka koleżanka. Skrzydłowa, która miała sprawiać wrażenie, że jej koleżanka jest ładniejsza niż w rzeczywistości. Problem był taki, że zielonoskóra była piękna. Jak mieć pecha, to na całego. W trakcie biegu w kierunku statku rzucił się w jej oczy jeszcze jeden, malutki szczególik, który postawił ją jednak w alarmujący stan. - Eee. Co tu robi ten stateczek?! - Wskazała paluchem Gwiezdny Niszczyciel Imperium. Miała już na pieńku kilka razy z Imperium, ale w obecnej sytuacji... Ugh. Wolała nie dostać się w ich ręce.

- No bo wiecie...! - Dziewczyna zasiadła za sterami okrętu, założyła słuchawki na uszu i postukała w nie jedną ręką, a następnie zaczęła ogarniać panel sterowania. - Nie żebym miała coś przeciwko Imperium, co to, to nie... ! Ale jak nam się tu grunt pod nogami pali, dosłownie... Co ten guzik robi, wiecie? - Wcisnęła go. - Ogh, chyba nic. A nie, coś jednak robi! - Kliknęła go jeszcze raz by wyłączyć. - Spokojnie, wiem co robię. Dwie minutki! Ten komputer jest... dziwny... - Mruknęła sama do siebie i rozejrzała się w poszukiwaniu kontrolek lotu i stanu okrętu. - No bo stacja się pali, a tam jest potężny, Gwiezdny Niszczyciel! Czy korporacja sobie narobiła wrogów tam gdzie nie trzeba? Wiecie, wolę wiedzieć czy będą chcieli do nas strzelać. Albo wysłać za nami myśliwce...! Albo nie wiem co... Bo wiecie, mam włączyć tarczę? Lecieć w kierunku Gall? Czy co? W ogóle, to wszyscy są na pokładzie!? - Krzyknęła w kierunku drzwi odzielających kokpit od reszty statku. - Już ogarnęłam co i jak! Możemy lecieć!

Trouble rozpoczęła sekwencję uruchamiania okrętu. Włączyła silniki, sprawdziła stan paliwa i z grubsza ogarnęła gdzie co się znajduje na panelu sterowania. Teraz, skoro statek hulał w najlepsze trzeba było go tylko podnieść z ziemi i odlecieć. Dziewczyna pociągnęła stery do siebie by podnieść okręt i zdziwiła się, że bydle tak opornie reaguje. Fakt do odnotowania w głowie, Klocek jest bardzo niewdzięcznym okrętem. Chyba się nie polubią.
- No dalej, podnieś dupę. - Warknęła i podciągnęła jeszcze bardziej stery do góry by w końcu oderwać statek i postawić go w chybotliwej pozycji. - Huh. Ma cholernie dziwny środek ciężkości... Trochę nami chyboce, ale to nic! Damy radę. Lecimy! - Dziewczyna pchnęła stery do przodu i ruszyła w kierunku bram hangaru.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 259
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Mistrz Gry » 18 Mar 2020, o 20:01

Początkowe zachowanie Trouble w kokpicie nieco zaniepokoiło Josha oraz towarzyszącą mu Mirialankę. Nie dało się ukryć, że dziewczyna na czuja rozpoczęła wykonywanie sekwencji startowych. Koniec końców udało jej się poderwać Suwanteka do góry, choć istniał jeden zasadniczy problem. Mimo całej paniki i bieganiny na lądowisku, a także poszukiwania jednostek gotowych do lotu, żaden z innych statków jeszcze nie wystartował. Na pewno było to zastanawiające.
Trouble z każdą chwilą zbliżała się do otwartej przestrzeni kosmicznej, lecz kilka chwil przed tym w kokpicie rozległ się głośny krzyk Josha.
- Hamuuuuuuuuuuuj! - ryknął facet - Do tyłu.
- Reakcja była już spóźniona, a lekki frachtowiec, niespodziewanie odbił się od pola siłowego, które nie zostało wyłączone. Statek wykonał niekontrolowany obrót ryjąc po durastalowej podłodze, a także uszkadzając dwa najbliższe okręty. Na szczęście sam TL-1800 nie wyglądał by miał poważniejsze awarie, poza wgnieceniami poszycia oraz ułamany czujnikiem pogodowym.
- Zrób coś do cholery, za nim stąd wylecimy to nas zestrzelą! - zielonoskóra krzyknęła, choć w umyśle Trouble cały czas kotłowała się idiotyczna informacja, iż Mirialanka nie przedstawiła się.
- Spróbuj ostrzelać te panele po bogach, może to generatory pola...
- Ale jak to zrobi, to nie mamy pewności czy nie wyciągnie stąd atmosfery.
- Mam to w dupie. - zadecydował Josh, choć musiał wiedzieć, że jest to jak najbardziej przestępstwo w wyniku którego, ktoś może zginąć - Strzelaj Blondyneczko. Jak ci się uda, to dostaniesz prezent i będzie ci dobrze.... Strzelaj do cholery!
W międzyczasie na stacji wyłączono alarm przeciwpożarowy, a przez główne komunikatory ogłoszono, że pożar został opanowany. To była dobra wiadomość. Zła była taka, że imperialny, gwiezdny niszczyciel był już tuż tuż.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Trouble » 19 Mar 2020, o 10:14

- Kurwa, kurwa, kurwa! - Zaczęła kląć jak opętana, gdy okręt uderzył w pole siłowe i na moment straciła nad nim panowanie, przy okazji siejąc śmierć, zniszczenie i pożogę wewnątrz hangaru. Straty nie były tragiczne, ale najadła się kurwa strachu w momencie, gdy przypieprzyli w barierę i zaczęli nagle koziołkować niczym rozpędzony bączek. - Spokojnie! Tylko zarysowaliśmy sobie karoserię! - Stuknęła paluchem w wyświetlacz, który zaczął mrugać z powodu wykrytych uszkodzeń. - I nie będziemy mieli prognozy pogody. Mam nadzieję, że wzięliście parasolki.
- Zestrzelą...? Pytanie kto. - Parsknęła. - Korposzczury bo rozpierdalamy im hangar i stanowimy zagrożenie, czy ten milusi stateczek na zewnątrz. - Trouble zawahała się na moment, a przez głowę przeleciało jej kilka mało wesołych myśli. Wyssanie atmosfery mogło doprowadzić do śmierci wiele osób, ale z drugiej strony Imperialny Niszczyciel ją niepokoił o tyle bardziej, że odkąd dowiedziała się o swoich "jedi-mocach", to nawet niewinna nie była bezpieczna w obecności Imperium. Może badanie krwi było sprzężone z jakimś nadajnikiem i komputerem, który automatycznie wysyłał dane do najbliższej jednostki Imperium? A może ich obecność tutaj, to totalny przypadek? Dziewczyna swoje za uszami miała, nie żeby próbowała wchodzić w drogę kubłom, ale teraz nie chciała mieć z nimi absolutnie żadnego kontaktu. Niestety tam stał Gwiezdny Niszczyciel, ona była tutaj z zaocznym wyrokiem śmierci, a mając bardzo dobrze wykształcony instynkt przetrwania, podjęła taką, a nie inną decyzję.
- Będę się smażyć w piekle. Którymś. Trzymajcie się, może nami trochę trząść. - Trouble uniosła okręt i wycelowała działkami blasterowymi prosto w panele. - Czemu odnoszę wrażenie, że tu nie pracujecie, hmm? A może pracujecie, ale cholernie mało wam płacą. Stażyści? - Nacisnęła spust i ostrzelała panele, szykując się jednocześnie na szarpnięcie okrętu, który podąży za wysysaną atmosferą wprost w ciemną przestrzeń kosmiczną. Trzeba będzie być gotowym na branie dupy w troki i uciekanie jak najdalej, jak najszybciej.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 259
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Mistrz Gry » 19 Mar 2020, o 21:25

Josh wraz ze swoją towarzyszką nie miał nastroju na żarty, a pilotaż Trouble na tą chwilę okazywał się dramatyczny. Sytuacja ze złej zmieniła się w dramatyczną. Na szczęście ostrzelane panele rzeczywiście były odpowiedzialne za pole siłowe. Przez moment ściana energii zamigotała i ostatecznie zniknęła pozwalając na wylot z hangarów. Sathine czym prędzej skorzystała z luki wystrzeliwując ze stacji kosmicznej, jednak ułamek sekundy przed wylotem Suwantek TL-1800 został uderzony w tył, przez gródź zabezpieczającą, która koniec końców nie dopuściła do śmierci innych istot, przebywających na lądowisku.
- Masz więcej szczęścia niż rozumu... - prychnęła piękna Mirialanka, siadając na drugim fotelu.
- Ale to nie koniec. - dodał Josh, w momencie gdy pierwsze salwy turbolasera gwiezdnego niszczyciela przeleciały w okolicy frachtowca - Rozpierdolą nas w drobny mak. Mamy uszkodzenia poszycia, część czujników urwana, a moc osłon wynosi jakieś 70%.
- Szykuj skok do kurwy nędzy! - wrzasnęła zielonoskóra.
- Myślę, że Przestrzeń Huttów będzie rozsądna, Imperium woli się zastanowić trzy razy zanim rozpocznie tam akcje...
Trójkątna sylwetka z każdą chwilą zbliżała się do Suwanteka. Teraz można było rozpoznać, iż jest to gwiezdny niszczyciel klasy Imperial III.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Trouble » 19 Mar 2020, o 22:51

- Nie pękaj Josh! Gdzie się podział twój optymizm? - Trouble się absolutnie nie przejmowała. Żyła takimi chwilami i właśnie w takich momentach zwyczajnie oddychała pełną piersią. - Cóż, kolejny zwykły dzień za sterami okrętu, który to ja już raz... ? - To już była jej chyba trzecia ucieczka przeciwko Imperium jaką podejmowała. Ostatnia miała zresztą miejsce nie tak dawno temu. W sumie ostatnia ostatnia również. - Po prostu wyniesiemy się czym prędzej i tyle będą nas widzieli. Wykonamy serię skoków w nadprzestrzeń, zgubimy za sobą ślad i... - Dziewczyna jedną ręką uruchamiała komputer nawigacyjny i kazała mu wyszukać koordynaty do skoku w nadprzestrzeń, a drugą prowadziła Klocka, z daleka od potencjalnych, długich, czerwonych zagrożeń... ... przestrzeń Huttów? Dla mnie bomba! Ze trzy skoki powinny wystarczyć, potem prosto w objęcia wujka Robala.
- Tymczasem musimy utrzymać tego Kloca w przestrzeni i najlepiej jakby nas nie trafili. Co za paskudne bydlę... Fotele też jakieś takie niewygodne. Przydałaby się poduszka czy co... - Jakkolwiek Trouble była gadatliwa i mogło wydawać się, że jest rozkojarzona, to wręcz przeciwnie. Lubiła gadać i lubiła słuchać dźwięku swojego głosu, ale w żadnym wypadku nie przeszkadzało jej to w pilotażu. Ot, sposób radzenia sobie ze stresem. Chociaż z tym doskonale radziła sobie adrenalina.
- Trzymajmy się jak najdalej od kolorowych, długich, groźnych, gorących, czerwonych wiązek turboraseli. Albo i innych laserów. Różnokolorowych. - Dziewczyna zaczęła wyłączać zbędne rzeczy na pokładzie i nadwyżkę energii kierować do silników. Miała zamiar trzymać się od Niszczyciela jak najdalej, jeszcze tego by brakowało by schwytał ich na wiązkę. Jeśli będzie trzeba, to przeniesie część energii z tarczy do silników. Byleby prysnąć od niego jak najdalej. Teraz. A także od potencjalnie lecących myśliwców w ich stronę.
- Heh. Myślicie, że wypuszczą na nas TIE? Zwykle to robią... - Burknęła. - Poszukajcie może działek, co? Chyba nie macie problemów ze strzelaniem w TIE, nie? Wiecie. One w nas będą strzelać...
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 259
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Mistrz Gry » 20 Mar 2020, o 20:15

Kilka laserowych wiązek posłanych z gwiezdnego niszczyciela, rozbiło się na osłonach Suwanteka. Jednak każde trafienie obniżało moc osłon o dobre 15, a może nawet 20 procent. Paplanina Trouble raczej nie poprawiała humoru w kokpicie, a po ostatnim zdaniu, nie wytrzymała Mirialanka, która wymierzyła Sathine siarczysty policzek. Zielonoskóra kobieta była przygotowana na ewentualną kontrę, więc w porę, w jej dłoni pojawił się niewielki blaster typu hold-out.
- Kurwa ty się zamknij! A ty siadaj! - ryknął Josh, widząc nieciekawą sytuację - Potem będziecie wymieniać uprzejmości.
- Ta szmata doprowadzi nas do katastrofy. - odparła urażona obca, siadając na tylnym fotelu - Ile to jeszcze potrwa.
- Nie wiem, ale zostało 30 procent tylnych osłon, jakieś dwa, może trzy strzały...
W tym momencie pokładowy komputer zasygnalizował, że skok do najbliższego układu w Przestrzeni Huttów został właśnie obliczony. Pilot musiał podjąć szybką decyzję, czy wdać się w walkę manewrową z ISD klasy Imperial III czy uciec panującej władzy, skacząc w nadprzestrzeń.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Trouble » 20 Mar 2020, o 21:01

- Ała! Hej! Coś ty? Za co to?! - Krzyknęła zaskoczona dziewczyna, gdy dostała w twarz. - Zgłupiałaś!? Ja tu pilotuję! Śmiało, strzelaj z tego pistoleciku. Zobaczymy jak długo... - Trouble położyła uszy po sobie, gdy Josh ryknął na nie obie by się uspokoiły. - Gff... Nie krzycz, jeju. Wystarczy powiedzieć.
Trouble milcząco poczęła wymijać kolejne strzały lecące w ich stronę, jednocześnie stukając nogą o podłogę. Dum, dum, dum, dum tutututu. Dum, dum, dum, dum tututututu. Nie mogła jednak powstrzymać swego języka. Nie w takich niepoważnych chwilach jaką było zagrożenie życia.
- Za dwa strzały to nas tu nie będzie... I nie mam na myśli rozbicia nas na atomy. - Trouble szarpnęła sterami obracając okręt na pozycje wyjściowe do wykonania skoku w nadprzestrzeń. - Powiedzcie papa złemu Imperium. Albo pokażcie im środkowego palca. - Dziewczyna nie miała zamiaru wystawiać ich cierpliwości ani swojego karku bawiąc się w kotka i myszkę z Gwiezdnym Niszczycielem, choć była to kusząca wizja, przemawiająca jej do wyobraźni. Cóż, nie tym razem... Nie tym razem. Blondyna pchnęła wajchę hipernapędu do przodu.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 259
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Mistrz Gry » 21 Mar 2020, o 00:49

Gdy Trouble przeciągnęła wajchę do przodu, hipernapęd wydał z siebie niepokojący dźwięk, a kolejna wiązka z turbolasera spadła na osłonę statku. Ułamek sekundy później wysiadła osłona, wskazując na zero procent mocy. Wydawało się, że Sathine wraz z dwójką nieznajomych jest na krawędzi życia, jednak Suwantek znowu zawył, a przed głównym iluminatorem wszyscy ujrzeli charakterystyczne, biało-niebieskie smugi.
- Niech to chuj, jak w jakimś pieprzonym holodramacie... - burknął Josh, kiwając dziwnie Mirialance głową.
- Skoro się udało, to... Śpij słodko brzydkie kaczątko. - dodała zielonoskóra, ogłuszając blondynkę precyzyjnym ciosem pięści w skroń.

***


Anathar obudziła się z piekielnym bólem głowy, czuła też pulsującą wargę, więc dla pewności musiała zostać też zdzielona w twarz. Wyschnięte usta tylko pogarszały sytuacje, przypominając jak bardzo jest spragniona. Trouble kolejny raz wdepnęła w duże tarapaty i mogła jedynie zastanawiać się dlaczego tak znowu wyszło. Mimo nieciekawego stanu, czuła wibracje TL-1800, co wskazywało na dalszą podróż w nadprzestrzeni.
- Ptaszek się obudził? Skoro tak to mam kilka pytań i wolałbym żebyś odpowiadała szczerze. Inaczej zajmie się tobą mój blaszany przyjaciel. - Josh nie był tak pięknym krasomówcą, na jakiego wyglądał, jednak w połączeniu z okrągłym zdalniakiem, na pewno mógł wyrządzić sporo krzywd Sathine - Tak się składa, że wiemy trochę więcej niż byś się domyślała, na monitoringu widzieliśmy twoją ucieczkę z Rodianką i jej lowelasem. Notabene ciekawa śmierć, w płomieniach szybu windy. Dlaczego byłaś dla nich taka cenna? Czy to po ciebie leciał Imperium? I lepiej powiedz jak się nazywasz naprawdę, masz pół minuty, a potem, hmm. Dostaniesz próbkę naszych umiejętności.
Trzydzieści sekund minęło jak mgnienie oka, zdecydowanie za szybko. Trouble oczywiście w tym czasie mogła coś powiedzieć, ale tylko od niej zależało co. Niespodziewanie została oblana wiadrem lodowatej wody, choć nie była to najgorsza wiadomość, bo chwilę po tym została porażona prądem przez zdalniaka. Niestety dla Josha, droid przeliczył możliwości dziewczyny, gdyż ta, najzwyczajniej w świecie straciła przytomność.
- Zwykła dziwka... - burknęła Mirialanka wchodząc do magazynu - Chyba jednak nie zarobimy na niej.
- Poczekamy aż się ocknie, do Przestrzeni Huttów jeszcze daleka droga...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Stacja kosmiczna nad Gall] W sidłach korporacji

Postprzez Trouble » 22 Mar 2020, o 13:55

Dziewczyna obudziła się i czuła się jakby była na kacu. Co się znowu odkurwiło? Niby co zrobiła? Statek w jednym kawałku, z grubsza, uciekli ze stacji bez problemu i Gwiezdnemu Niszczycielowi. Czego chcieć więcej? Trouble wbiła wściekły wzrok w Josha, który uznał, że będzie ją przesłuchiwać. Mgliście pamiętała, że jakieś kilka... Kilka? Chyba kilka dni temu już tego próbowano. Nie żeby miała ochotę na powtórkę, ale nie miała też ochoty chwalić się na prawo i lewo, że jest trędowata. Znaczy, że jest Jedi. Mogła też próbować nawymyślać lub powiedzieć półprawdę... Ale jak szybko przeanalizowała półprawdę, to okazałoby się, że jej sytuacja nie była wcale lepsza. Ucieczka pirackim statkiem przed Imperium z dziwnym ładunkiem. Wprost wypisz wymaluj terrorystka, może nawet dostaliby nagrodę jakby ją oddali władzy?
Nim zdążyła choćby pozbierać myśli wylano na nią wiadro lodowatej wody, a następnie potraktowano prądem. Odpłynęła w niebyt na niesprecyzowaną chwilę by wkrótce znów się obudzić. Cóż, mogła sobie pogratulować. Kolejne przesłuchanie w jej życiu. Poszło zdecydowanie lepiej niż ostatnim razem. Przynajmniej się nie darła z bólu. Ewidentnie przesadzili z mocą blaszaka. Problem był jednak taki, że coś podejrzewali, choć nie do końca wiedzieli na ile jest cenna, a ona miała problemy by wymyślić jakieś wiarygodne kłamstwo, które kazałoby jej trzymać język za zębami, gdy pytali się pierwszy raz. Powinna sobie strzelić jakieś imię. Proste, łatwe do zapamiętania gdy następny raz się o nie spytają... Satele? Satele może być, podobne do Sathine, łatwo zapamiętać. Satele Keller. Proste, krótkie. Co ich zresztą obchodziło jej prawdziwe imię? Mieli zamiar sprawdzić w bazie danych? Jakby mieli do niej dostęp... A może mieli? Ta myśl się jej absolutnie nie spodobała.
Nazywała się Satele Keller i... I wdzieli ją jak wykrada się ze stacji. Dlaczego się wykradała? I dlaczego doktorek i ta cholerna Rodianka jej pomagali? Dziewczyna wytężała głowę. Szpiegostwo przemysłowe? Wynajęto ją do kradzieży... czegoś. Nawet nie wiedziała czym się korporacja zajmowała. Może po prostu do kradzieży danych z komputera szefostwa. Wszystkich. Gdzie był główny komputer? Aaaaaa! Zamiast wytężać głowę prościej byłoby ich wszystkich rozwalić. Blaszaka, Josha i tą zieloną kurwę. Kurwa. Już raz w pojedynkę przejęła statek. Odrobina szczęścia i voila.
Gdzie są jej super, Jedi moce, kiedy ich potrzeba? Nie miała nawet siły westchnąć. Była zwyczajnie zrezygnowana. Poleciała na Tatooine odpocząć od tego wszystkiego, złapać drugi oddech, przemyśleć parę spraw, a oto leży w kradzionym okręcie, drugim kradzionym okręcie i mają zamiar ją torturować bo widzieli jak się skrada. Do dupy takie życie... Rozejrzała się po miejscu w którym leżała. Najprościej byłoby ich zadusić, nawet gołymi rękoma.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 259
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

PoprzedniaNastępna

Wróć do Zewnętrzne Rubieże