Content

Zewnętrzne Rubieże

[Księżyc Gall] - Siedziba Cuhlrion

Image

Re: [Księżyc Gall] - Siedziba Cuhlrion

Postprzez Mistrz Gry » 8 Lis 2019, o 22:06

Jak to mówią? Apetyt rósł w miarę jedzenia. I z Zaahrem było podobnie. Co z tego, że praktycznie we dwójkę ograli stół i zebrali kasę. Jeszcze przed chwilą mieli zapożyczone pieniądze i byli kompletnie spłukani. No dobra, besalisk nadal był spłukany i miał ciągnąć swoją kasę z konta, które pewnie było nadzorowane przez jakiegoś skrupulatnego urzędasa korporacji, co za pewnie odniesie skutek ostrzeżenia o zablokowaniu konta. Nie dotyczyło to już nienasyconego devaronina. Co z tego, że Zaahr miał teraz ładne siedem tysięcy kredytów na kilku chipach. Brakowało tego czegoś w tym wszystkim.
Kieliszek wywołał skromne poruszenie. Muzyka w końcu nie była za głośno. U jednych skromniejsze u innych zupełnie nieskromne. Goznel, kątem oka wyłapał od razu miejsce gdzie rozbiło się szkło, ale również się rozejrzał, jakby przeczytał zamiary kumpla w fachu. W pierwszym momencie jedna z jego prawic była już przy niewidzialnej kaburze, której nie było, a druga już chwyciła pusty kufel po piwie, uznając go za przedmiot do ewentualnej bójki. Zaraz potem roześmiał się
- Ale ze mnie niezdara! Za dużo rąk mam do trzymania kieliszków, to o jednym można zapomnieć i takie rzeczy się przytrafiają! Alkoholu chyba już mi wystarczy moja droga - powiedział do Zigvy, patrząc się za nią w stronę przeciwległej części sali gdzie były automaty.
Zaahr zaś dostrzegł ogólne poruszenie ochrony, co zaraz potem spoczęła, widząc, że to tylko wypadek. Jeden jednak z jego byłych kompanów sabaka zareagował inaczej niż reszta. Devaronin zauważył interesanta. Chiss musiał mu się przyglądać od jakiegoś dłuższego czasu. Teraz siedział trochę dalej przy barze i też zauważył, że Zaahr go zauważył.
- Zigva? Nie chcesz z nami wyjść na zewnątrz się przewietrzyć? Muszę zaczerpnąć świeżego powietrza i prywatności. - Goznel z uśmiechem zachęcał zeltronkę i wskazał subtelnie Zaahrowi wyjście z lokalu jedną ze swoich rąk.
- Tak szybko?! - wymsknęło się jej, po czym zrobiła minę jakby walnęła gafę, wnet zrobiła słodką minę rozpustnicy.
- Wiesz... no dobra, tylko mnie nie porwijcie i nie wywieźcie za daleko, co? I tak robię nadgodziny, to mogę już skończyć zmianę. - Zigva uniosła brwi prowokacyjnie. Zaahr widział jej brudne myśli i czuł te rosnące napięcie, które tworzyła między nią, a mężczyznami. I wcale go w żaden sposób nie ignorowała przez ten cały wieczór, jej subtelne spojrzenia wobec niego były zapraszające i ciekawskie. Tyle, że Goznel wydawał się być na pierwszym planie. Póki co.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Gall] - Siedziba Cuhlrion

Postprzez Zaahr Dromrahk » 15 Lis 2019, o 17:33

Zaahr uśmiechnął się do siebie. Pomysł z porwaniem zeltronki nie był taki głupi. Pewnie dałby się namówić gdyby nie bolesne doświadczenie z arkanianką z przed kilku dni. Były jednak ważniejsze sprawy do załatwienia. Kim był ten Chiss? Łowca nagród? Agent? I kto go nasłał? Organy do spraw Gier Hazardowych? Czerka? Imperium? Komornik z Devaronu? Zaahr powoli zaczął zdawać sobie sprawę, że lista organizacji z którymi ma na bakier od kilku tygodni znacznie się powiększyła. Najgorsze jednak było to, że współpraca z Glagogiem (jeżeli można tak ją w ogóle nazwać) również nie przysporzy mu przyjaciół. Taka zabawa w rebeliantów może być niebezpieczna, nawet jeśli to tylko zabawa. Na szczęście wyglądało na to, że Goznel odnalazł się w całej sytuacji i jednak nie stracił głowy dla Zigvy, przeciwnie do tego co zakład Zaahr. Swoja drogą dobrze, że nie założył się o pieniądze. Rogacz dla bezpieczeństwa wolał założyć, że przeciwnik ma najlepszą możliwą rękę w tym rozdaniu i że zeltronka gra dla przeciwnej drużyny. Jeżeli byłaby to prawda to robiła cholernie dobrą robotę w odwracaniu uwagi jego towarzysza. Do pewnego momentu. Rozbite szkło leżące na wykładzinie, które przywołało do sali droida sprzątającego musiało przerwać urok, który rzuciła na besaliska. Kobieta zareagowała dosyć niespodziewanie na informację o wyjściu na zewnątrz. I wtedy to Zaahr poczuł ten dziwny zapach. Zapach mięsa, które kłamie. Ile to już razy podczas przesłuchań dla Czerki czuł ten smród. Oj nie, ktoś tu chce oszukać oszusta numer jeden. Zanim ruszyli do wyjścia, Zaahr spróbował złapać kontakt wzrokowy z Goznelem. Takie krótkie spojrzenie powinno dać besaliskowi do zrozumienia, że sprawa jest poważna i od tej pory zmuszają swój ogon do improwizacji. Musieli być gotowi na wszystko.

Idąc do wyjścia mijali szatnię. Zaahr dosyć mocno szturchnął Goznela łokciem i powiedział:
- Masz czip do szatni? Weź te swoje cygara z kieszeni. Chyba jednak wolę tanie podróbki od tego gówna dla snobów - znowu szukał jego wzroku. "Weź broń ty stary durniu!" - jego oczy aż krzyczały. Niestety musiał się ograniczyć do komunikacji niewerbalnej. Gdy Goznel poszedł, on i Zigva zostali na chwilę sami (nie licząc istot poruszających się z wyjścia i do wyjścia a także ochroniarzy, którzy byli szczególnie czujni - to tutaj zdawało się broń. Zaahr nie dając jej czasu na reakcję kiwnął w kierunku bardziej odludnego kąta w pomieszczeniu i powiedział poważnie:
- Usuńmy się na z drogi. Chciałem zamienić z tobą słówko na osobności.

Zaahr podliczał kredyty, które niedawno wygrał co jakiś czas przeskakując wzrokiem na kobietę. Trzymał od niej dystans. Nie lekceważył jej. Wiedział, że zeltronka jednym pierdnięciem była zdolna sprawić by ten był całkowicie bezbronny. Takie głupie przystosowanie do przeżycia. "Jeśli drapieżnik jest od ciebie szybszy to pójdź z nim do łóżka" i tak dalej...
- Jakie jest najbardziej emocjonująca rozgrywka w Sabaka jaką widziałaś? - zeltronka wyglądała jakby myślała, z pewnością nie chciała już wychodzić z roli.
- Dobre pytanie. Postawiłabym na turniej Sabaka na Bespinie, kiedy Lor Tarask ograł do czysta faworyta turnieju, Sara Vuulla. To było zdaje się... dwa lata temu? - była rzeczywiście niezła. Ale on już się zdążył przygotować na jej sztuczki. Poza tym... dla Zaahra knucie intryg wydawało się seksowaniejsze nawet od niej.
-Trzy lata temu. - poprawił ją chowając część kredytów do wewnętrznej kieszeni. Po krótkiej pauzie zaczął dalej mówić:
- Podbijmy stawkę. Dam ci osiemset kredytów za informację o Chissie. Jeżeli udzielisz informacji w wyczerpujący sposób to mogę mieć więcej pytań czyli więcej kredytów dla ciebie. Potem polecam ci spasować bo my pójdziemy sobie z Chissem va banque. Być może będziesz największą wygraną tego rozdania - uśmiechnął się chytrze, jak zawsze gdy prezentował jedną ze swoich "ofert". To co zaproponował jej Zaahr to było nic innego jak możliwość gry na swoje konto. Obserwował przy tym jej reakcję. Mógł się przecież co do niej pomylić, albo gorzej - sama mogła być agentem lub łowcą nagród i wykorzystać fakt, że devaronianin pokazał częśc swoich kart. Zaahr co jakiś czas zerkał czy chiss za nimi nie ruszył.
Image
Awatar użytkownika
Zaahr Dromrahk
Gracz
 
Posty: 115
Rejestracja: 7 Cze 2018, o 17:42
Miejscowość: Toruń/Gdańsk

Re: [Księżyc Gall] - Siedziba Cuhlrion

Postprzez Mistrz Gry » 23 Lis 2019, o 09:31

Kobieta pierw popatrzyła się w stronę chissa z zazdrością, a potem na devaronina. Przygryzła dolną wargę i wzniosła brwi, udając nieporadność. Nie chciała tak łatwo odpuścić, a już na pewno nie przegrać, choćby Zaahr miał inne upodobania.
- to nie fair, chyba nie jestem w stanie Ci odmówić - po czym zmarszczyła brwi mierząc go przenikliwym wzrokiem iuśmiechnęła się psotnie.
- ale musisz mnie zabrać na kolację w jakieś inne miejsce i be tego chissa. Rozumiesz te miejsce trochę się przejadło. Chcę się też wytańczyć. Dobrą zabawę cenię sobie bardziej, niż kredyty. Ha

- co do niebieskiego, to straszny z niego sztywniak i ma kiepski gust. Od dwóch dni siedzi tutaj bez przerwy i tylko gra i do tego kiepsko. Z żadną koleżanką nie zagadał - tutaj w jej oczach pojawił się błysk, jakby zrozumiała coś, że palnęła właśnie gafę w kwestii swojego interesu. Zaczerwieniła się jeszcze bardziej. Mówiła jednak dalej chcąc nadrobić
- Tylko ciuchy zmienia w pokoju hotelowym. Garnitur i buty, prestiżowa imperialna marka. Wciąż te same, jakby w sklepie nie mógł wybrać czegoś innego. Korzysta z brzydkiego datapadu w ogóle nie pasującego do stroju, jakieś tanie badziewie z Nal Hutta. To tak jakbyś Ty do swojego wdzięku przyczepił na twarz kołtuny śmierdzącej sierści banthy i uznawał że to pasuje. Wpatruje się też często w obrazek jakiejś kobiety, pewnie jego żona o której nie może przestać myśleć - o tutaj sobie nadrobiła
- Zastanawiam się czy w ogóle dba o higienę. Zdaje się sympatyzować z tamtymi dwoma mężczyznami, co nie brali czynnego udziału w Twojej fenomenalnej rozgrywce - przedłużyła przyjemnie ostatnie słowo. Zaahr przypomniał sobie zaś równie formalny strój tamtych mężczyzn.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Gall] - Siedziba Cuhlrion

Postprzez Zaahr Dromrahk » 25 Lis 2019, o 20:42

Gdy kobieta skończyła wypowiedź, Zaahr mrużąc oczy nie zareagował w żaden sposób. Minęło kilka dobrych sekund zanim zamrugał i wyszedł z letargu. Devaronianin chłonął jej słowa i starał się wycisnąć z nich jak najwięcej informacji. Pierwszą alarmującą rzeczą był fakt, że kobieta nie chciała pieniędzy za informację. Było to coś czego Zaahr nie mógł zrozumieć. Aż tak dobrze zarabiała, że bardziej ceniła sobie dobrą zabawę? A może bardziej zależało jej na rozdzieleniu go z Goznelem? Jeżeli Zaahr chciał dowiedzieć się więcej musiał niestety zagrać w jej grę. Czyżby chiss był naprawdę zwykłym złamasem? Czy może jej darmowe informacje były gówno warte? Musiał się tego dowiedzieć. Czując zapach pułapki Zaahr podniósł palec jakby chciał jej nim pogrozić. Żadne słowa jednak z jego ust nie padły i chwilę opuścił rękę chowając kredyty do płaszcza. Devish zmienił momentalnie zmienił mimikę i złagodniał.
- Jestem uczciwym devaronianinem. Przystanę na twoją propozycję. Olać chissa i innych przegranych. Olać Goznela - kiwnął głową w kierunku wyjścia, chwilę potem zaczęli oboje kierować się we wskazanym kierunku. Jego ręka zdecydowanym ruchem objęła jej talię. Gdy szarmacko przepuszczał ją przodem przez wyjście, mówił dalej:
- To miejsce jest dla sztywniaków. A my nie jesteśmy sztywniakami. Lubisz adrenalinę? Bo widzisz, myślałem o jakimś innym miejscu... gdzieś gdzie w takim ubraniu nasza dwójka będzie się bardziej wyróżniać. Chciałbym zobaczyć zazdrosny wzrok tych wszystkich istot skupiony na tobie, kiedy tam wejdziemy... i spokojnie. Ze mna nic ci nie grozi, oprócz dobrej zabawy...

Zaahr planuje odwiedzić kantynę o zdecydowanie niższej reputacji korzystając z lokalnego transportu. Coś w deseń Kantyny Chalmuna. W związku z tym, że nie zna Galla radzi się kierowcy airspeedera, jednak pozwala przejąć inicjatywę zeltronce w razie gdyby zaproponowała inne miejsce. Podejrzliwy devaronianin nawet się tego spodziewa. Zaahr planuje wysłać współrzędne ustalonego miejsca na komunikator Goznela wraz z krótką informacją: "chiss od sabaka - ogon?".
Image
Awatar użytkownika
Zaahr Dromrahk
Gracz
 
Posty: 115
Rejestracja: 7 Cze 2018, o 17:42
Miejscowość: Toruń/Gdańsk

Re: [Księżyc Gall] - Siedziba Cuhlrion

Postprzez Mistrz Gry » 27 Lis 2019, o 19:40

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6902
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Poprzednia

Wróć do Zewnętrzne Rubieże