Content

Zewnętrzne Rubieże

[Ryloth]Delikatne wibracje

Image

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Mistrz Gry » 5 Sty 2019, o 15:40

Sondy poszły w ruch i sądząc po rozmiarach sieci tuneli, zeskanowanie choćby części z nich może zająć dobrych kilka standardowych godzin. Wysyłając sondy na ślepo, musiał liczyć się też z ryzykiem, że ich obecność może zaalarmować potencjalnych buntowników, którzy również ukryli się w kolejnych jaskiniach. Wlatująca na ślepo sonda, na pewno zbyt późno ich zauważy, by nie została przez nich spostrzeżona. Pozostałe zagrożenia w postaci flory czy fauny były już znacznie mniej niebezpieczne, ale warto było wiedzieć o ich położeniu.
- Sir, brak zasięgu na wszystkich pasmach, łączność nie działa - zameldował Codex - ta pieprzona burza wysyła wokół siebie pełno zakłóceń magnetycznych.
- Za to z Neyą już lepiej - stwierdził Hex - Będzie mogła iść i walczyć, choć nie powinna zgrywać teraz bohatera.
- W takim razie nie pozostaje nam nic innego na teraz, jak czekanie, aż w końcu coś się wydarzy...

***

Przewidywania co do mapowania sieci tuneli okazały się aż nadto słuszne. Minęło pięć standardowych godzin, a on nadal nie skończył. Za to tunele okazały się istnym labiryntem. Bez techniki, która mieli ze sobą, nie mieliby szans wyjść z tej pułapki, gdyby weszli w głąb korytarzy.
Tunele na przemian, to opadały, to szły bardziej w górę, po drodze rozgałęziając się co jakiś czas na kolejne odnogi. Zbadanie każdej z nich wymagało powolnych i ostrożnych ruchów ich mechanicznych zwiadowców. Napotkali jednak kilka ciekawych miejsc lub tworów natury oraz parę naprawdę niebezpiecznych przejść. Były wśród nich korytarze wyłożone kryształami, które opalizowały na niebiesko w świetle sondy, była też jaskinia cała porośnięta płaskimi i żółtawymi grzybami. Po drodze jedna z sond cudem uniknęła marnego losu w szczękach jakiegoś gadopodobnego stwora, który potraktował ją jako dobre źródło obiadu. Zaraz za leżem tego dziwnego okazu napotkali na jaskinię z podziemnym jeziorem. W końcu też znaleźli jeszcze jedno obozowisko. Najprawdopodobniej również należało do tubylców, kryjących się w tym podziemnym labiryncie, choć teraz było całkowicie puste. Widać było ślady niedawnego użytkowania, jednak samo miejsce wydawałoby się być całkiem opuszczone. Miejsce to było już całkiem daleko od nich, nawet dwie godziny drogi podziemnymi przejściami.
- Sir, burza zdaje się słabnąć - stwierdził Codex.
- Chyba ci na oczy tym piachem padło, ja nic nie widzę - odburknął mu Guru, który najgorzej znosił nudne czekanie.
- Mówię, ci, wiatr słabnie, te największe kamienie już się nie podrywają.
- Ale mi pociecha...
W tym momencie Gveir, stojący przy wylocie z podziemnej sieci tuneli, usłyszał jakieś stukanie dochodzące od strony ciemnego otworu korytarza. Momentalnie nakazał ciszę, a jego ludzie się sprężyli. Stukanie powtórzyło się, jednak echo niesione wraz z odgłosem nie pozwoliło dokładnie określić odległości dźwięku od ich miejsca w jaskini. Mogło tez oznaczać wszystko.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6675
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Gveir » 16 Sty 2019, o 23:50

Właściwie odpowiedź Codexa była formalnością. Domyślał się, że rozszalały żywioł zakłócał wszelkie kanały łączności. Korzystał z tego co miał - komunikacji pomiędzy nimi oraz dronów. A te spisywały się na medal. O ile medalem można udekorować ciągnące się niemal w nieskończoność korytarze. Drony bezustannie sondowały korytarze, przesyłając dane do nadajnika na przedramieniu Gveira. Mikorkomputer skrupulatnie zapisywał wszystko, co raczyły odczytać drony. Gdyby był innym człowiekiem, zapewne zachwyciłby się bogactwem jaskiń, ale teraz latało mu to koło chuja.
Meldunek o stanie Neyi odebrał w swoim stylu. Oznaczało to tyle, że Neya w tym zadaniu z żołnierza często idącego na przodzie natarcia, zamieni się w rolę wsparcia.

Nawet przekomarzania zwiadowcy i snajpera nie zmąciły jego postawy. Może i mieli racje, ale on starał się wyciągnąć ich z patowej sytuacji. Nie uśmiechało mu się czekać tutaj. Gdyby to od niego zależało, z miłą chęcią zrobiłby rozpoznanie terenu i przeciwnika, potwierdzając obecność celu, a potem oglądał małe bombardowanie. Tak, to byłoby o wiele skuteczniejsze. A przy okazji efekt psychologiczny byłby nie do przecenienia.
Sterowanie dronami przerwał gdy z korytarza zaczął dobiegać stukot. Miarowy. Echo odbijało dźwięk w korytarzach, przez co nie mogli nawet w przybliżeniu oszacować odległości. Zatrzymał drony. Jednemu z nich nakazał wracać do nich.
Gestem ręki nakazał, aby Codex uprzątnął obozowisko pod ścianę. Guru i Hex ubezpieczali wejście, gdy sierżant powoli się wycofał.
- Wejście w mrok. Działamy na drugich oczach - wyrzucił rozkaz. Sekcja ukryła się w cieniach i zakamarkach, kamuflując się jeszcze bardziej. Dzięki termowizji, przełączanej na noktowizję, byli w stanie dostrzec to, co wyjdzie z wylotu. Bronie były gotowe.
- Codex, miej w pogotowniu silną wiązkę ogłuszająca. Strzelisz, jeśli dam Ci sygnał.
Przełączył się na termowizje, by zobaczyć sygnaturę cieplną.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 98
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Mistrz Gry » 18 Sty 2019, o 08:08

Decyzja o wycofaniu się w głąb poprzedniego korytarza okazała się jak najbardziej słuszna. Gdy tylko zgasili lampę twi'leków, sprzątnęli ich sprzęt w kąt i ustawili się za załomem tuż za jaskinią, odgłosy z głębi sieci tuneli jeszcze się nasiliły. Wyraźnie ktoś lub coś się do nich zbliżało.
- Sir, burza rzeczywiście zwalnia. Dalej sypie, ale w razie czego będziemy w stanie iść.
Był to jedyny komunikat, jaki przerwał ciszę w eterze. Cały oddział wyczekiwał w ukryciu na pozycjach, co wyjdzie z następnego tunelu. Odgłosy były coraz wyraźniejsze i chyba zaczęły przypominać dźwięk kroków. Sonda, którą Gveir zawrócił, miała całkiem spory kawałek drogi powrotnej.
W pewnym momencie odgłosy umilkły. Wyczekiwanie przedłużało się, aż w końcu sonda dotarła w ich okolice. I wtedy wszystko przyśpieszyło. Obraz z jej kamery padł na grupę twi'leków, która zatrzymała się w tunelu za jaskinią. Niestety oni również zauważyli sondę i urządzenie zakończyło swoje funkcjonowanie po szybkim strzale z blastera w jego stronę. Po tym znowu zapanowała cisza. Zaraz jednak Gveir i Codex dostrzegli skradającego się przez jaskinię mężczyznę. Wokół głowy miał założone jakieś urządzenie, prawdopodobnie noktowizor, w rękach trzymał karabin. Dzięki kryjówce za skałami jeszcze ich nie zauważył, ale szedł prosto na nich, dalej się skradając.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6675
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Gveir » 19 Sty 2019, o 16:35

Wyczekiwali ich. Ukryci w cieniu. Pancerze Storm Commando były majstersztykiem. Cudem inżynierii i myśli technicznej Imperium. Już sam pancerz Szturmowca pozwalał przeżyć trafienie wiązką, a żołnierz wracał do służby po krótkim czasie, ale ich pancerze.. zostawiały wszystko w tyle.
Doskonale wiedział, że dzięki właściwościom ich "drugiej skóry" są niewidoczni w spektrach. Tylko gołym okiem udawało się ich wypatrzeć, ale wyszkoleni komandosi, ukryci w załomach i zakamarkach, dodatkowo przykryci płaszczem cienia, pozostawali nieruchomi niczym drapieżniki. I właśnie do środka wkroczyła ofiara.
- Ma drugie oczy, to zwiad. Pozwólcie mu podejść. Jeśli przejdzie obok któregoś z was, cicha likwidacja. Zapewne pójdą za nim, toteż w razie szybkiej kontry osłaniamy likwidującego cel. Neya, zmieniasz rolę na wsparcie ogniowe. Jeśli trzeba, pokryjesz ich seriami lub jedną długą. - przerwał na ułamek sekundy, kierując spojrzenie w miejsce, gdzie stał Hex.
- Hex, mam nadzieje, że masz w granatniku podwieszanym jakąś niespodziankę. Bądź gotów, aby zaaplikować w ich korytarz obronny, tak aby szrapnele potańczyły w rykoszetach. To wariant obronny. Wariant szturmu, granat od Hexa, zaraz potem najbliższy z was zbuk. Wchodzimy z włączonymi tarczami i likwidujemy ich.
Na razie spróbujmy ich wywabić z kryjówki. Po likwidacji zwiadu, szybko zmieniamy kryjówki.

Wiedział, że wykonają swoją robotę. Krycie się za osłonami, rolowanie w tył, osłona kolegi i zrywanie kontaktu mieli opanowane do perfekcji. W razie czego, będą wycofywać się w tył. Jeśli za nimi ruszą, Gveir odpali minę w środku pościgu.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 98
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Mistrz Gry » 21 Sty 2019, o 20:27

Przez nieprzeniknione gołym okiem ciemności skradał się jeden z twi'leków. By mieć szanse ujrzeć cokolwiek, założył na oczy noktowizor, jednak nie spodziewał się, że nadal mimo tego będzie ślepy. Powoli idąc przeszedł przez małą grotę, w której swój obóz rozbili buntownicy z poprzedniej grupy. Zatrzymał się jedynie na moment, by ocenić, że wyraźnie, ktoś uprzątnął obozowisko i wygasił lampy. Przeszedł dalej. Gdy dotarł do tunelu i jego skrętu w prawo, nie spodziewał się, że będzie to ostatni fragment drogi jego życia.
Szybki ruch rąk Guru wystarczył, by przechodzący obok niego twi'lek zniknął razem z nim za zakrętem i skończył uduszony, wydając jedynie ciche rzężenie. Nie miał szans ich zobaczyć. Ani z noktowizorem, ani bez niego. Gdy jego ciało miotało się już w pośmiertnych drgawkach, został pociągnięty po cichu w tył, w stronę wyjścia z tuneli. Zajmą się nim później, gdy już upewnią się, że również reszta grupy nie stanowi już zagrożenia. Tymczasem Guru wrócił na pozycję.
Minęło dobrych kilka chwil, właściwie kilka standardowych minut, które dłużyły się w ciemnościach i przy wyciu wiatru z zewnątrz, nim usłyszeli kolejny odgłos ze strony drugiego wyjścia z jaskini, prowadzącego w głąb kompleksu. Niestety nie spodobał im się ten odgłos. Ze swoich kryjówek nie widzieli dokładnie, ale ktoś lub coś rzucił mały okrągły przedmiot na środek jaskini, a potem kolejny i jeszcze jeden. Granaty. Najwyraźniej rebelianci postanowili odciąć zagrożone wejście do swojej kryjówki, jeśli zagrożenie okaże się zbyt duże. Oddział Gveira miał tylko chwile na reakcję.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6675
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Gveir » 23 Sty 2019, o 23:43

Czekali, jak jeden zgrany organizm. Gotowi do skoku, do zadania ciosu. Wdrożenia rozkazów od głowy czyli Gveira.
Ofiara skradała się powoli, próbując wypatrzeć ich sylwetki. Nawet jeśli udałoby mu się to, zostałby zdjęty w ułamku sekundy. Na jego nieszczęście, przechodził obok prawdziwego mistrza infiltracji i najlepszego zwiadowcy jakiego znał sierżant - Guru.
Ten szybkim ruchem rąk pochwycił i unieruchomił ofiarę, zamykając ją w morderczej klamrze. Naparł na autochtona, zacisnął mocniej, po czym zaczął skręcać by odesłać w odmęty śmierci. Wiedział, że zaraz skręci mu kark, co było następnym krokiem. Nim minęła chwila, Guru pojawił się ponownie. Zmienili pozycje, czekając na przeciwnika.

Oczekiwanie na ruch przeciwnika przerwał znajomym, choć mocno niepożądany przez niego dźwięk ze względu na pozycję w stronie konfliktu. Odbezpieczanie granatów. Metaliczne cylindry wyleciały z kryjówki, by wylądować na środku.
Nie musiał nikomu powtarzać. Javelin 3-2 zerwał się do biegu, wybiegając w słabnącą burzę piaskową. Chcieli ich wykurzyć, bądź uniemożliwić ewentualny pościg, ale tym będzie się martwił gdy wyskoczą z jaskini. Siła eksplozji skumulowała się i odbiła po ścianach jaskini w której przed chwilą byli. Kule ognia wygenerowały falę uderzeniową, która skruszyła słabsze skały i wprawiła w drganie mocniejsze, nawet same ściany. Echo wybuchów rozniosło się po korytarzach, a sam oddział komandosów został niemal pchnięty do przodu siła fali uderzeniowej. Na ich szczęście, a raczej dobre ukrycie się i amatorszczyznę autochtonów, poleciały tylko zaczepne. Fala uderzeniowa rozeszła się po formacji skalnej, nie wyrządzając komandosom krzywdy. Lądując w poprzednim miejscu, obrócili się do wylotu, gotowi do strzałów, obserwując przedpole.
- Wiedzą o nas. Możliwe, że obserwowali nas w trakcie jady ścigaczem. Neya, sprawdź połączenie. Jeśli zaobserwujecie ruch, bądźcie gotowi do osłony ogniowej i rolowania w tył. Pożegnamy ich błyskiem, a potem odpalę minę.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 98
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Mistrz Gry » 29 Sty 2019, o 00:48

Miejscowi bojownicy nie podążyli za oddziałem Javelin. Gveir i jego ludzie, jak tylko pozbierali się po fali uderzeniowej i zajęli pozycje przy wylocie, na próżno czekali, aż ktoś z napastników wyjrzy zza załomu tunelu. Zamiast tego po kilkudziesięciu standardowych sekundach, usłyszeli jeszcze jeden huk, tym razem mocniejszy, a obok nich z wylotu tunelu przeleciała silna fala uderzeniowa. Chwile potem usłyszeli odgłos zawalających się skał w tunelu, który przebił się nawet przez szalejący za ich plecami wiatr. Tubylcy najwyraźniej zniechęceni niepowodzeniem akcji zaczepnej i strata jednego z towarzyszy, postanowili zatarasować przejście już na zawsze, zawalając część stropu i ścian.
- Sir, to wejście jest odcięte. Myślę, że całkiem je zawalili. Reszta tunelu też może być teraz niestabilna - skwitował Codex.
- Za to burza słabnie - pierwszy raz od chwili wypadku odezwała się Neya z jakimkolwiek meldunkiem - łączności nadal brak, ale będziemy już w stanie przemieszczać się wzdłuż tej skalnej ściany.
- Sir, możemy też poczekać jeszcze trochę i po odzyskaniu łączności, skontaktować się z bazą - dodał Guru - Tylko ciężko określić, ile to tak naprawdę zajmie.
Gveir stracił zainteresowanie wlotem tunelu. Tamta droga była już bezpowrotnie zamknięta i musieli wyznaczyć sobie inne cele. Odwrócił się w stronę szalejącej burzy, by zobaczyć, ze wiatr wrócił do poziomu swojej siły mniej więcej z chwili, gdy jeszcze jakiś czas temu podjęli decyzję o szukaniu schronienia. Skały leżały już grzecznie na ziemi, a jedynie piasek był wyrywany we wszystkie kierunki przez silne podmuchy. Gdy nie zbroja, miałby już te drobinki we wszystkich możliwych miejscach.
W pewnym momencie jego wzrok padł jednak jeszcze na część tunelu przy wejściu, która jeszcze się nie zawaliła. I wtedy zauważył ciało nieszczęsnego twi'leka, którego reszta grupy wysłała na zwiady. Przez te durne granaty i konieczność ukrywania się, nie mieli okazji przeszukać delikwenta, a kto wie, czy nie chował przy sobie jakichś cennych informacji. W końcu też jakoś te grupy musiały się ze sobą komunikować. Problem polegał jednak na tym, że teraz ciało leżało w niestabilnym tunelu. Być może jedna osoba mogła by je przyciągnąć na zewnątrz, ściany nie mogły chyba aż tak ucierpieć. Z drugiej jednak strony ryzyko istniało...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6675
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Gveir » 1 Lut 2019, o 18:53

Udało mi się ujść, pchnięci falą uderzeniową. Natychmiast pozbierali się i wycelowali w stronę, z której przyszli. Wtedy też ścianami zatrzęsła eksplozja, która odbiła się echem po korytarzach. Fala przeszła tunelami obok nich, wzniecając tumany kurzu i małych okruchów skalnych.
Po samym odgłosie wiedział, że autochtoni użyli zbyt dużo materiału, najpewniej nieodpowiedniego. Mógł przypuszczać, że jeśli wysadzili jaskinię tak, jak zrobili to przed chwilą za pomocą granatów, w najlepszym przypadku zasypało kilku debili. W najgorszym dla tubylców, najlepszym na sekcji, zostali przyciśnięci skałami i zdmuchnięci falą.
Odnotował meldunki swoich żołnierzy. Wynikało z tego, że w ciągu najbliższej godziny będą mogli podjąć zdanie. Pytanie czy autochtoni wiedzą o nich, a grupy na które trafili, były czujkami. Nie zdziwiłby się.
- Wyjdziemy za 10.Guru, prowadzisz. Pójdziesz kilka metrów przed nami, Codex idziesz z nim. Poruszamy się przy ścianie, tak jak mówiła Neya. - wyrzucił z siebie rozkazy. - Neya, próbuj nawiązać łączność co 15 minut w obecnym stanie pogody, w razie polepszenia co 5. Nie forsujemy się, musimy zrobić wypad. Straciliśmy wszystkie drony. - to mówiąc, uruchomił sekwencje zniszczenia drona.
Jego uwadze nie uszedł pojmany. Teraz martwy, przygnieciony skałami, leżał w naruszonym tunelu. Gveir powoli ruszył w jego stronę. Będąc bliżej, tunelu wydał kolejny, tym razem dziwny rozkaz.
- Hex, Codex, wyjmijcie linki i przyczepcie do mojego pasa. Obserwujcie tunel, w razie zawalenia czy osunięć, wyszarpujecie mnie błyskawicznie.
Brawura, zdecydowanie, wytrzymałość, zdecydowanie, inicjatywa i pomysłowość. Tacy byli komandosi Imperium. Dwa podstawowe zadania żołnierza na polu walki: manewr i ogień.
Ruszył bardzo powoli. Broń zrzucił na pas, by mieć obydwie ręce wolne.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 98
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Mistrz Gry » 5 Lut 2019, o 07:25

- Tak jest, sir - to był jedyny komentarz na temat jego rozkazów wydanych najpierw Neyi, a potem Hexowi i Codexowi.
Przypięty linkami Gveir ostrożnie zaczął wchodzić we wlot tunelu. Na całe szczęście jego początek wytrzymał eksplozję i wydawał się stabilny. Gveir jednak nie zamierzał tracić czujności. Każdy krok stawiał ostrożnie, powoli, sprawdzając najpierw stopa, czy skała wytrzymuje jego ciężar. Cały czas obserwował też strop, czy nie widzi w nim nagłych zmian i pęknięć. W końcu dotarł do martwego mężczyzny.
Jego ciało przygniecione były tylko jednym większym kamieniem, który Gveir z łatwością przesunął na bok, uwalniając trupa spod jego ciężaru. Bez dłuższego zastanawiania się, komandos dźwignął ciało twi'leka i zaczął powoli obracać się i wychodzić z tunelu. Tak, by żadnym gwałtownym ruchem nie naruszyć struktury kamieni i o nic nie zahaczyć wiotkim ciałem tubylca. Po kilku chwilach był już na zewnątrz, gdzie od razu zrzucił z siebie ciężar. Podczas gdy Hex i Codex odpinali od niego linki, Guru już zabrał się za przeszukiwanie ciała. bezbłędnie zrozumiał intencje dowódcy, który miał cel w niebezpiecznej wyprawie po trupa i nie musiał pytać, by wiedzieć, że jego dowódca coś zauważył lub zaufał swojej intuicji.
Przeczucie go nie myliło. Poza kilkunastoma kredytami, zapasowym magazynkiem w kieszeni i paczką fajek w drugiej, przy przeszukiwanym twi'leku Guru znalazł również komunikator. Działający i próbujący odebrać sygnał z nieznanego źródła. I jego zakłócała teraz burza, ale wyraźnie dało się rozpoznać nadal nawiązane połączenie i nadawanie. Najwyraźniej ktoś po drugiej stronie nie rozłączył się po ryzykownym zwiadzie tego rebelianta.
- Sir, poczekajmy chwilę, aż burza się uspokoi. Spróbuję wzmocnić sygnał i może usłyszymy, co twi'lekowie mówią.
W międzyczasie przygotowała również połączenie z bazą na równiku. Cały oddział zaś w oczekiwaniu na zmniejszenie się prędkości wiatru, skrył się za skałami. Przedłużająca się chwila oczekiwania w końcu się zakończyła.
- Tu... Broon. Słyszycie mnie? Burza... słabnie - sygnał nie był najmocniejszy, ale dało się już przesłać jakąś wiadomość.
W tym samym momencie odezwał się też komunikator twi'leka. Znacznie wyraźniej, sygnał musiał pochodzić z zaledwie kilku kilometrów.

- Burza się kończy - zabrzmiał męski głos, o dziwo w basicu - Co z naszymi, Roto?
- Nie wiem - pierwszemu odpowiedział inny z rebeliantów.
- Przeklęci żołnierze, pewnie chłopaki musieli odciąć wejście - po tym zdaniu nastąpiło słowo, raczej przekleństwo, którego Gveir nie zrozumiał.
- Idziemy ich szukać, wołaj swoich ludzi.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6675
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Gveir » 6 Lut 2019, o 18:25

Sytuacja stała się ciekawa. Urosła do miany arcyciekawej w chwili, gdy Guru odszukał sprawny komunikator przy zabitym autochtonie.
Burza zaczęła słabnąć, pozwalając się przebić komunikacji. Ukryci wśród skał, przemierzali je marszem ubezpieczonym.Prowadził Guru.

Krótki sygnał,po których nastąpiły dwa kolejne bardzo szybkie i krótkie, świadczyły o tym, że nawiązali łączność z bazą w dżungli. Kanał kontaktowy był gotowy i zamierzał z tego skorzystać.
Przechwycony komunikator ożył, wypluwając z siebie masę informacji.Pierwszy głos, nadal zanieczyszczony szumami, jednak czytelny potwierdził to, co już wiedzieli. Burza słabnie.
O dziwo, komunikacja trwała w basicu, bo bardzo ułatwiało poruszanie się po informacjach. Dzięki nim, znał sytuacje: Roto oraz Broon byli swego rodzaju dowódcami watahy. Sygnał, który odebrali jako drugi był mocny, a Neya potwierdziła, że dochodził z bliskiej odległości. Po trzecie, wiedzieli o nich. Dobrze wiedział, że wpadli na czujki. Mógł tylko przypuszczać, że tamci pojawili się nieprzypadkowo. Komandosi mogli być obserwowani od dłuższego czasu. Mieli natomiast sporo przewag. Wyszkolenie i sprzęt stanowiły dość wysoką barierę dla buntowników. Fakt, że przechwycili wrogi komunikator, a tym samym transmisje był na ich korzyść.W prawdzie autochtoni wiedzieli o nich, ale nie znali szczegółów. Najpewniej sądzą, że natrafili na wysunięty patrol Armii Imperialnej lub w najgorszym dla nich przypadku drużynę Sandtrooperów.
Nie zatrzymując się, Gveir wydawał rozkazy.
- Neya: na jakiej częstotliwości jest prowadzona ich komunikacja, czy jest szyfrowana i czy uda Ci się określić odległość w jakiej znajduje się źródło drugiej, wyraźniejszej transmisji. Następnie sprawdź połączenie z bazą.Hex: łączysz się przez nasz kanał z porucznikiem i meldujesz, iż zbliżamy się powoli i bez przeszkód do celu.Podejrzewam, że nasz kapitanem Broon to zdrajca. Neya, zachowaj kopię transmisji. Po nawiązaniu przeze mnie łączności z dowództwem, prześlemy im kopie.
Wyświetlił mapę na przedramieniu. Chciał sprawdzić jak daleko są.
- Kryjcie się w cieniach, załomach i za skałami. Strzelamy w ostateczności, celnie. Gdy będzie okazja, likwidować po cichu. Neya, nie forsuj się.- to był ostatni rozkaz jaki wydał, zanim nawiązał inną łączność.
Przy pomocy HUDa i wyświetlacza na przedramieniu, który był oprócz możliwości wyświetlania map, był również mikrokomputerem, zaczął nawiązywać łączność z samym pułkownikiem Blaarem.
- Glaive II, Glaive II, tu Javelin 3-2,Javelin 3-2.Panie pułkowniku, sekcja posuwa się do przodu. Niestety, mamy zdrajcę w szeregach Imperium.
Krótko.Konkretnie. Szyfrowane kanały do bezpośredniego kontaktu, coś co było ponad wszelką cenę.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 98
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Mistrz Gry » 8 Lut 2019, o 22:15

Burza powoli się uspokajała a oni mieli coraz lepsza widoczność i rozeznanie w otoczeniu, w jakim się obecnie znajdowali. Z jednej strony skalna ściana ciagnęła się aż po horyzont, ale trochę dalej lekko obniżała się, wciąż jednak pozostając kilkanaście metrów nad ich głowami. Poza tym z drugiej strony mieli jedynie pustkowie i w najbliższej okolicy majaczyły jedynie zarysy kolejnej góry. Dokładnej odległości przez piasek w powietrzu nie mogli jeszcze określić, ale możliwe było, że była całkiem niedaleko, w zasięgu ich pieszego tempa.
- Sir, transmisja nie jest szyfrowana. Jej źródło jest już całkiem niedaleko. A właściwie źródła. Jedno jest gdzieś w tej skalnej ścianie, jakieś trzy i pół kilometra od naszej pozycji, drugie jest w kierunku tej majaczącej góry.
W tym czasie Hex nawiązał połączenie z bazą i się zameldował. Gdy skończył, przyszła kolej na Gveira.
- Tu Glaive II. Melduj. Kto jest zdrajcą? Jak wygląda sytuacja? Co... - chwilowe zakłócenia przerwały jeszcze na moment transmisje - Niezależnie od wszystkiego, musicie pozbyć się przywódców twi'leków.
Reszta oddziału ustawiła się na pozycjach. Znaleźli się teraz w dość dogodnym miejscu do obrony, bo kilka głazów, które w przeszłości spadły ze szczytu ściany lub po prostu oderwały się od niej, utworzyło mały półokrąg, za którym komandosi mogli zająć dogodne pozycje do strzału. Pogoda się poprawiła, ale wciąż mieli ograniczoną widoczność na większa odległość, a tubylcy, którzy na pewno byli lepiej przyzwyczajeni do warunków panujących na swojej planecie, mogli ich wypatrzeć wcześniej. Musieli więc zachować całkowitą gotowość.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6675
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Gveir » 9 Lut 2019, o 14:46

Poruszali się ostrożnie. Burza z każdą minutą słabła, pozwalając łączności powrócić do stanu używalności. Musiał na chwile zatrzymać marsz, by za pomocą mapy nawigować sekcje do celu.Pierwsza odezwała się Neya.
Jej meldunek oznaczał tylko jedno: była to banda, luźno zbita, nie przejmująca się zabezpieczeniem komunikacji. Fakt, że oba źródła sygnału były pomiędzy jego sekcją dowodziło tego, iż szukali ich. A przynajmniej grupa, której źródło pochodziło z wnętrza gór. Zapewne krążyli tunelami, by wyjść do komandosów.
Na znak dowódcy, stanęli w naturalnej formacji skalnej, która tworzyła dogodne pozycje obronne. Co prawda mogli odeprzeć jeden atak, a po prawdzie zrobić zasadzkę i rolować w tył, jednak dawało to pole do popisu. Komandosi zajęli pozycje.
To właśnie wtedy Hex nawiązał i przekazał łączność sierżantowi. Burza nadal przerywała sygnały, ale było to lepsze, niż zupełna cisza.
- Glaive II, tu Javelin 3-2. Nawiązaliśmy kontakt z buntownikami. Od kreta wiedzą o nas, czekali na nas w kryjówce. Buntownikom pomaga kapitan Broon z garnizonu na Ryloth. Przechwyciliśmy wrogą komunikacje, przesyłam zarejestrowany przekaz.
Doskonale wiedział, że muszą pozostać w miejscu do czasu przesłania danych. Bezruch mógł zniwelować zakłócenia, a formacja skalna pomagała w obronie.
- Za osłony. Mogą za nami podążać. Nie otwierać ognia, dopóki nie będziemy mieli całej grupy pościgowej w zasięgu i polu widzenia. - wyrzucił rozkaz do sekcji.
Mirkokomputer zaczął przesyłać transmisje na Glaive II.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 98
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Mistrz Gry » 12 Lut 2019, o 00:17

Dwójka twi'leków spoglądała na wylot z jaskini, w której urządzony mieli prowizoryczny hangar. Siedzieli u podnóża góry, dobrze skryci wśród ostrych skał, z dosłownie jedną drogą dojazdową. Z wyższego pietra mogli natomiast widzieć okolicę.
- Ej Roto, burza słabnie. Nie chcę już czekać. Chcę wiedzieć, co z moja siostrą - niebieskie lekku jednego z rozmówców zadrżały nerwowo.
- Bądź cierpliwy - ten drugi pokręcił głową - Musimy zrobić rozpoznanie. Jesli to byli żołnierze, nie możemy ryzykować życia kolejnych naszych ludzi.
- Jeśli to byli żołnierze, to nic nie widzą w tym piachu.
- Jak chcesz - w głosie Roto czuć było rezygnację - Weź sześciu ze sobą i jedźcie sprawdzić, co z Kat'ani.
- Dzięki, nie zapomnę ci tego...
Niedługo później sześć skuterów repulsorowych i jeden ścigacz opuszczało wśród jeszcze wiejących piasków swoją bezpieczną kryjówkę. Przystosowane do takich warunków pojazdy radziły sobie całkiem dobrze. Dodatkowo ich kolor zbliżony do piachu ułatwiał ukrycie się. Na każdym z nich zaś zamontowane było sporo uzbrojenia. Poza jednym, który miał więcej miejsca na rannych i chorych.
Pojazdy z wolna, jeden po drugim, zanurzały się w kurzawę, niknąć z oczu dowódcy bazy. Stary twi'lek, który przyłączył się do buntu, by w końcu ujrzeć wolne Ryloth, miał tylko nadzieję, ze nie posłał swoich braci na śmierć. Gdy ostatni z pojazdów zniknął mu z oczu, wrócił do środka, by odebrać kolejne i kolejne meldunki o zagrożeniach dla ich ruchu.

***

- Rozumiem - odpowiedział im oficer - Zajmiemy się bazą i Broonem. Wy dokończcie zadanie. Przywódcy twi'leków mają zginąć.
Do przesyłania danych zostało im jeszcze trochę czasu. Gveir siedział skryty za skałą i patrzył na ekran komputera, jak wolno przesyłane są dane. Burza piaskowa robiła nadal swoje i połączenie często przerywało się i znowu wznawiało, co znacznie przedłużało czas transmisji.
- Sir, siedem obiektów na horyzoncie. Od strony góry - zameldował Hex, zajmujący pozycję najbliżej wspomnianego szczytu.
Z pyłu i kurzu, zasłaniającego jeszcze dalsze pole widzenia, wyleciało siedem pojazdów. Napastnicy kierowali się wprost na nich, a wyróżniające się na tle żółto-czerwonego piasku czarne zbroje komandosów musiały dać się zauważyć już z daleka. Ledwo gdy Hex skończył mówić, nadleciały pierwsze strzały w stronę ich pozycji. Na razie niecelne.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6675
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Gveir » 13 Lut 2019, o 20:33

Łączność była zakłócana przez burzę, jednak z każdą minutą przybliżał się do wysłania zdobytej komunikacji.Co prawda kilka razy przerywało połączenie, a sam transfer miejscami zwalniał, ale szedł do przodu. Glaive II - ISD, z którego wyruszyli, odbierał przekaz.
- Rozumiem - odpowiedział im oficer - Zajmiemy się bazą i Broonem. Wy dokończcie zadanie. Przywódcy twi'leków mają zginąć.
- Przyjąłem, Glaive II.Przekażcie dane pułkownikowi Blaarowi.Bez odbioru.- rzucił w link, kończąc rozmowę z Glaive II.
Gdy skończył i zdążył rzucić okiem na wyświetlacz, odezwał się Hex.
- Sir, siedem obiektów na horyzoncie. Od strony góry.
Napastnicy mieli przewagę wysokości terenu, a ich pancerze nie maskowały zbyt dobrze w surowym klimacie pustyni Ryloth. To była wada ich zbroi, ale komandosi przekuwali swoje niedobory w dogodne okazje do wykorzystania.Pierwsza krecha blasterowego ognia przecięła powietrze. Wysoko nad nimi. W sekundę ułożył plan.
- Neya, wsparcie ogniowe. Krótkimi seriami na dłuższe odległości, ciągły ogień jako osłonę. - przerwał by rzucić jej dwa magazynki o zwiększonej pojemności. Neya w zamian odrzuciła mu swoje dwa. - Codex, rozstawiaj się. Strącasz każdego cwniaka z grubszym sprzętem lub wyglądającego na dowódcę. Hex, ładuj w granatnik jeden EMP. Wywalisz gdy się zbliżą, osłonimy Cię. Potem ładuj zwykły. Guru, razem sprzątamy normalnie. Celnie, tarcze włączone. Nie oszczędzajcie w granatach. Musimy się utrzymać do końca transferu danych.
Przygotował granaty i załadował pełen magazynek. Był gotów. Czekali.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 98
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Mistrz Gry » 17 Lut 2019, o 19:02

Pojazdy wyraźnie zbliżały się do ich pozycji. Powoli zaczynał bez zbliżenia rozpoznawać poszczególne sylwetki ich kierowców. Wszyscy zdawali się być twi'lekami. Gdy Neya rozpoczęła ostrzał, zapewniając im wsparcie ogniowe, ci rozproszyli się chcąc uniknąć jej ostrzału. Podzielili się na trzy grupy. W najbliższej im, trzyosobowej, zdawał się jechać najodważniejszy z napastników, znacznie wysuwając się do przodu.
Ten manewr dał jednak Codexowi czas na rozstawienie się. Po chwili jadący na przedzie twi'lek odleciał do tyłu, zrzucony siłą strzału z karabinu snajperskiego ze skutera. Pozostali jednak nie odpuścili i ponowili ostrzał ich pozycji, chociaż bezskutecznie.
Gdy jedna z grup przejechał już bliżej nich, Hex wystrzelił w ich kierunku pierwszy granat, trafiając dokładnie pomiędzy dwójkę napastników. Nagły spadek mocy w pojazdach zdezorientował ich i nie mogąc utrzymać kontroli nad starami, przywalili z łomotem w grupę skał, po czym razem z pojazdem potoczyli się po skalistym podłożu.
Gveir i Guru również nie próżnowali. Celnymi strzałami zdjęli kolejną dwójkę rebeliantów, kończąc ich żywotu w kuli ognia, gdy trafili w prowadzone przez nich pojazdy. W tym czasie Codex zdjął jeszcze jednego napastnika. Ostatni ze strzelców próbował zawrócić i prawdopodobnie wrócić do swojej bazy w górze, ale nadział się na zaporowy ogień Neyi. Spadł ze skutera z głośnym odgłosem łamanych kości, chociaż dziura w brzuchu była znacznie groźniejsza raną.
Tym samym było po ataku tej grupy rebeliantów, która w dość amatorski sposób próbowała zaatakować komandosów Imperium. Prawdopodobnie spodziewali się grupki zwykłych żołnierzy, a nie tak dobrze zorganizowanego oporu. Gveir mógł spokojnie odczekać, aż transfer danych się skończy. W tym czasie jego ludzie, przeczesując okolicę potyczki, korzystając też z coraz bardziej słabnącego wiatru, sprawdzali efekty ich działań.
- Sir! Jeden chyba przeżył. Coś czołga się przy tych skałach, w których uderzyły skutery po EMP. Może go złapać i przesłuchać? - zameldowała Neya.
Gdy Gveir spojrzał we wskazaną przez nią stronę też zobaczył jednego z twi'leków, który smagany wiatrem i piachem próbował odczołgać się do najbliższej kryjówki. Sprawiał wrażenie przytomnego, ale miał chyba połamane nogi.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6675
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Gveir » 18 Lut 2019, o 20:31

Wszystko rozegrało się błyskawicznie. Sekcja zadziałała zgodnie z rozkazami sierżanta, doskonale znając swoje zadania. Każdy działał w swoim zakresie, pracując na sukces grupy.
Dzięki temu napastnicy zostali rozbicie w mniej niż minutę. Roztrzaskani o skały, z przestrzelonymi klatkami i czaszkami, zalegli na piaskach Ryloth. Nieświadomi zagrożenia.
Albo Broon nie wiedział kim jest sekcja Javelin 3-2 i wziął ich za grupę zwiadowczą, albo ich komunikacja nie była tak sprawna. Nie mógł dziwić się czemukolwiek. Po prawdzie Storm Commando nosili pancerze mocno oparte o te, jakie nosili Scout Trooperzy. Rzecz jasna dalece zmodyfikowane i stojące o kilka poziomów wyżej w zaawansowaniu technologicznym.

Gdy Gveir poczekał aż transfer dobiegnie końca, a komputer zamelduje mu o tym, reszta sekcji przeczesywał pobojowisko. Codex ubezpieczał swoim karabinem, gdy Hex, Guru i Neya ruszyli naprzód. Czujni, gotowi do strzału. Sprawdzali każde ciało, po kolei, skrupulatnie, osłaniając się wzajemnie. Meldunek Neyi rozbrzmiał w linku.
- Sir! Jeden chyba przeżył. Coś czołga się przy tych skałach, w których uderzyły skutery po EMP. Może go złapać i przesłuchać? - zameldowała Neya. Uśmiechnął się.
- Łap go, jeśli będzie się rzucał - strzał ogłuszający.
Wiedział, że Neya wykona rozkaz. Znał jej pragmatyzm, toteż nikogo nie zdziwiło, gdy z miejsca kryjówki niedobitka doszedł charakterystyczny syk, a niebieska poświata odbiła się na skałach.Neya, której pomagał Guru, zaciągnęli go w stronę niedoszłej kryjówki.
Tymczasem on wpadł na inny plan. Te ciała, które nadawały się do panotmimy, zostały ustawione w ich niedawnej fortyfikacji. Postarali się, aby truchła wyglądały w miarę naturalnie. Każdy otrzymał swój blaster, a skutery, które nadawały się do jazdy ustawili przy skałach. Wszystko przyozdobił osobiście, dwoma minami czułymi na ruch.
Może coś się złapie, może nie. Będą już daleko, gdy cokolwiek wejdzie w te sidła.


Sekcja ruszyła dalej, prowadzona przez mapą. Prowadził Guru, za nim szedł Codex. W środku Gveir z jeńcem, pochód zamykał Hex i Neya.
Odeszli na pewną odległość, a Guru wypatrzył kolejną kryjówkę, w której mogli przesłuchać więźnia. Rzucony pod ścianę, zarobił kilka liści na otrzeźwienie. Gdy autochton wracał do świadomości, pierwsze co zobaczył była przednia osłona hełmu Gveir. Dla wielu istot, był to ostatni obraz jaki rejestrowali przed śmiercią.
- Mam nadzieje, że mówisz w basicu. A jeśli nie, to szybko Cię nauczę. - mówił cicho. Wyciągnął wibronóż.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 98
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Mistrz Gry » 20 Lut 2019, o 14:57

Więzień po obudzeniu, odzyskiwał świadomość powoli. Prawdopodobnie przez wciąż jeszcze działający impuks ogłuszający. Trochę mętnym wzrokiem spojrzał przed siebie, gdzie zobaczył czarny hełm Gveira, przykurzony od piachu, ale budzący grozę u złapanego jeńca. Ten powoli rozumiał, w jakiej znalazł się sytuacji.
Dowódca oddziału komandosów powtórzył swoje pytanie, na co twi'lek zareagował już bardziej żwawo, próbując się wyrwać, ale wtedy odkrył, że nie może się ruszyć. Prawdopodobnie ogłuszenie znieczuliło go na tyle, że w pierwszej chwili po obudzeniu nie czuł, że ma uszkodzone i bezwładne nogi. Być może ból tym spowodowany też jeszcze do niego nie dotarł. Gdy to wszystko dotarło do jeńca, ponownie spojrzał w ciemny wizjer swojego oprawcy. Po czym splunął na niego mieszaniną śliny i krwi, którą jeszcze miał w ustach.
- Pieprzone dupki! Nic wam, kurwa, nie powiem! Córke mi Imperium zabiło, czego jeszcze chce?! - chciał jeszcze raz splunąć, co dopełniałoby jego odpowiedź, ale tylko charknął.
W tym czasie reszta oddziału obstawiła ich nową kryjówkę i skupiła się na obserwacji. Na razie o niczym nie meldowali. Brak obecności następnych sił wroga mógł tylko oznaczać, że pierwsza grupa nie spodziewała się ich napotkać po drodze ze swojej bazy. Przechodząca burza również trochę ich kryła, bo brak kontaktu z twi'lekami musiał jeszcze nie budzić podejrzeń u ich dowódców. Mieli więc teraz chwilę na podjęcie stosownych działań i planowanie następnych kroków.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6675
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Gveir » 22 Lut 2019, o 18:37

Pochwycony autochton powoli powracał do świadomych. Reszta sekcji zabezpieczała tymczasowe miejsce postoju. Z spokojem patrzył na to, jak istota próbuje się wyrwać, oszołomiona strzałem i sytuacją. Z każdym szarpnięciem, które nie przynosiło skutków w postaci wyrwania się od oprawców, autochton uświadamiał sobie w jakim położeniu jest.
A nie było ciekawe. Połamane nogi nie ułatwiały czegokolwiek.
Gveir zignorował krzyki, wszelkie oskarżenia. Nawet dramatyczny gest, jakim było splunięcie. Jedyną jego reakcją było szybkie przeciągnięcie ostrzem po udzie. Nie tyle, by zadać mu decydujący cios, lecz lekko naciąć.
- Co u Roto? Pewnie martwi się o was. Broon chyba nie przekazał wam wszystkich informacji, skoro z tak łatwo was wystrzelaliśmy. Sprytny plan, powiedzieć prymitywom o patrolu wojskowym, nasłać na nich buntowników, by żołnierze ich wystrzelali. Ten Broon to łebski gość, dobry plan na zniszczenie buntowników. - rzucił. Zrobił kolejną ranę.Tym razem na ramieniu.
- Oba'sek i Milo'sek. Martwię się o nich,gdzie ich znajdę. Bo widzisz, podobno imperialni mają zbombardować ten kwadrat - to powiedziawszy, wyświetlił mapę. Konkretnie fragment w innej części od ich docelowego miejsca, jednak z zrzutów satelitarnych i danych wynikało, że autochtoni używali tamtejszych jaskini jako kryjówek. Miejsce było o tyle dogodne, iż powstanie bazy to kwestia formalności.
- a wiem, że chłopaki właśnie tam przebywają.
Kolejne małe nacięcie i pierwsze dźgnięcie w ranę.
- Neya, do mnie. Przeszukasz go. - wydał rozkaz, po czym przełączył się na kanał z pułkownikiem. - Glaive II, tu Javelin 3-2. Pochwyciliśmy buntownika, przesłuchujemy go. Podaje pozycję. Proszę o skan satelitarny w promieniu 10 km od wskazanego miejsca. - przesłał koordynaty ich pozycji oraz miejsce na mapie, które zostało uznane za kryjówkę buntowników.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 98
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Mistrz Gry » 26 Lut 2019, o 00:02

Więzień na moment skupił swój wzrok na komandosie, który nie szczędził mu "przyjemności" przesłuchania. Twi'lek na moment zaprzestał prób dalszego wyrwania się, ale też nie wyglądał, jakby miał zamiar współpracować. Najwyraźniej powoli zaczynał zdawać sobie sprawę ze swojej sytuacji.
- Nie wiem, o czym mówisz. Nasi ludzie zameldowali nam o napotkanych imperialnych. Nie wiedzieliśmy, ze lecimy wprost na komandosów! Chcieliśmy ich odszukać, gdy urwał się z nimi kontakt.
Jednocześnie jeniec przeniósł wzrok na wyświetloną przez Gveira holomapę. próbował chyba coś zrozumieć, z położenia fragmentu wyświetlonego terenu i pewnie analizował, czy dowódca komandosów mówi mu prawdę i zagrożenie jest realne. Najwyraźniej zdecydował, ze tak, bo po chwili w końcu odezwał się bardziej sensownie niż dotychczas.
- Nie wiem, gdzie są szefowie. Widziałem, jak odjeżdżali w stronę równika, ale ich dokładne położenie będzie można ustalić tylko w bazie. Mają przy sobie komunikatory.
Najwyraźniej więzień wyczuł też następne, oczywiste pytanie, które zaraz miało nasunąć się jego przesłuchującym.
- W bazie w tej górze - kiwnięciem głową wskazał kierunek, skąd rebelianci przyjechali jeszcze niedawno na skuterach - Tam jest tylko jedno wejście.
W tym czasie Neya przeszukiwała więźnia, nie będąc w żaden sposób delikatna. o ile nogi miał całkiem unieruchomione, tak górna część ciała była mocno połamana i każde dotknięcie wywoływało u twi'leka spazmy bólu. Jego lekku drgały nerwowo, przy okrzykach falując z tyłu jego głowy. Więzień nie miał przy sobie niczego ciekawego poza pojedyncza kartą, która jak nic wyglądała jak karta dostępowa do jakichś drzwi.
Do Gveira przyszedł też meldunek z orbity od Glaive II.
- Zrozumiałem. Przesyłam skan. Przekazuję również, że zdrajca Broon uciekł. Podczas desantu do bazy na równiku był nieobecny.
Według odczytów, ich pozycja znajdowała się dokładnie trzy kilometry i czterysta metrów od góry w kierunku północnym. To tam skaner wykrył sygnatury cieplne, schowane prawdopodobnie we wnętrzu góry i stłoczone w jakimś rodzaju zabudowań. Z kolei za nimi, w południowym kierunku znajdowała się sporych rozmiarów sieć tuneli i jaskiń, w której również wykryto stałe oraz przemieszczające się źródła ciepła. jedne były mniejsze, drugie niepokojąco duże.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6675
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth]Delikatne wibracje

Postprzez Gveir » 26 Lut 2019, o 01:01

Nie należał do wytrawnych śledczych. Był żołnierzem, nawet wśród wszystkich żołnierzy Imperium był elitą, ale doświadczenia z pola walki i służba w formacji Storm Commando nauczyły go kilku rzeczy o istotach. A już na pewno u ludziach, którzy nie przeszli szkolenia wojskowego. Bardzo łatwo można utworzyć gradacje przydatności, a raczej hardości ducha żołnierza Imperium - najniżej były ścierwa z Armii Imperialnej. Nomen omen przeważali, ale tylko liczbą. Co prawda zdarzali się wśród nich wartościowi żołnierze, ale większość to szybko łamiące się cioty. Wyżej byli żołnierze Marynarki Imperium. Służba na okrętach jest ciężka i doskonale to wiedział. Byli o cały poziom wyżej od Armii. Jeszcze wyżej byli Szturmowcy. Wyszkoleni, zahartowani, niezmordowani, niemal fanatyczni. Wszelkie pierdoły puszczane przez rebeliantów o praniu mózgów to bajki. Może było tak kiedyś. Przeciętny Szturmowiec nie ma czasu na takie bzdety - zapasy tego zasoby pochłania mu szkolenie i wojskowy dryl. Najwyżej są oni, Storm Commando.

Uśmiechnął się do siebie. Blef poskutkował wskazaniem przez autochtona rejonu koncentracji przeciwnika. Skany satelitarne z Glaive II tylko potwierdziły informacje jakie pozyskał od autochtona. Informacje o równiku oraz bazie w górze, którą potwierdził zarówno jeniec jak i skanery Glaive II, bardzo go ucieszyły.
- Glaive II, informacje od pojmanego wskazują, iż przywódcy buntu udali się w kierunku równika. Możliwe miejsce to punkt spotkania ze zdrajcą, możliwe, że uciekli razem. Skany i dalsze informacje od więźnia pokazują, iż góra jest bazą buntowników. Niemal cała pustynia roi się od korytarzy używanych przez mniejsze lub większe istoty. Panie pułkowniku, proszę o dalsze rozkazy w świetle nowych informacji. - wyrzucał z siebie przekaz. Cały czas kontrolował otoczenie. Kartę obrócił dwa razy w dłoni.
- Jak rozumiem, tym otwieracie drzwi. Są odkryte czy ktoś ich pilnuje, ukrytych wśród skał?
Właściwie los istoty był przesądzony. Jeśli uzyska dalsze informacje przydatne dla jego sekcji, Gveir skróci jego życie jednym ruchem.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 98
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

PoprzedniaNastępna

Wróć do Zewnętrzne Rubieże

cron