Content

Zewnętrzne Rubieże

[Dantooine] - Rejs

Image

Re: [Dantooine] - Rejs

Postprzez Mistrz Gry » 10 Sie 2018, o 22:26

Kobieta nie zamierzała niepokoić starszego od siebie Silvano. Stwierdziła, że musiał być bardziej zmęczony od niej, albo nie był w nastroju i opuściła jego pokój. Wydawał się być dla niej ciekawy, nie zmieniła zdania, ale nie chciała być wścibska, czy niekulturalna. Ray zmęczony podróżą szybko zasnął, kiedy to gospodyni domu w końcu zostawiła go samego w spokoju.

***


Kuguo był blisko dwumetrowym osobnikiem, miał czarną sierść i robił znacznie większe wrażenie niż na małym hologramie. Ściągał właśnie dużą skrzynie z podnośnika magnetycznego, który najwidoczniej przestał działać. Nie zauważył machającego do niego człowieka, to też Ray nie miał za bardzo wyboru, jak podejść do obcego.

Cathar korzystając ze swojej siły starał się zdjął skrzynię. Widać było wysiłek na twarzy obcego, ale zaraz potem jego wyraz twarzy stał się równie neutralny jak podczas holorozmowy.
- Witaj Ray - przywitał się nawet na niego spoglądając. Wyczuł zapach, że ktoś się zbliża. Najwidoczniej nikogo innego się nie spodziewał. Upewniając się, że skrzynia nie stoi już na podnośniku wyprostował się i skierował uwagę na przybysza. Spod spokojnych powiek jego brązowe oczy zdawały się być w pełni skupione. Ray jako osobnik znający się na sztuce walki, mógł dostrzec w jego spojrzeniu gotowość i pełną uwagę.
- Neimoidianin się Ciebie spodziewa, gadałem z nim. Zaprowadzę Cię od razu - powiedział, bezceremonialnie ruszając w kierunku wnętrza kosmoportu od strony sektora magazynu.

Sam magazyn o tej porze rzeczywiście był dziwnie pusty, jeśli chodzi o obsługę, ale liczne skrzynie stanowiły o dobrach importowanych, aniżeli eksportowanych, których było zdecydowanie mniej. Przez lata panujący na Dantooine dobrobyt, spokój i stabilność sprzyjała szerokiej konsumpcji towarów, pomimo zdecydowanie mniejszej ludności w stosunku do takich planet-miast jak Courscant, czy Metalorn. Planeta była choć małym, to wciąż cennym rynkiem dla handlarzy z innych układów galaktyki.

Dalsza część drogi za Kuguo zawlekła człowieka na dość starej daty frachtowiec transportowy. Była to całkiem spora jednostka. Załogę stanowić powinno co najmniej dwadzieścia osób, a optymalnie by w pełni skorzystać z jednostki to osiemdziesiąt. Zaś ładowność sięgała ponad pół miliona ton metrycznych. Przechodząc szeroką rampę okrętu, dwójka minęła zaledwie trzech ludzi pracujących tutaj. Korytarze statku również zdawały się puste. Choć mijając to kajuty można było dosłyszeć jakieś życie bijące z frachtowca. Korytarze wyglądały jednak na zadbane.

Dotarli w końcu do kajuty Neimoidiana. Drzwi do środka były wymienione i udekorowane, a otwierając je, wchodzący nie usłyszeli żadnego skrzypnięcia. Obszerne pomieszczenie było obite jasnym drewnem, od razu można było poczuć, że właścicielowi miejsca się powodzi. Eleganckim meblom, towarzyszyły rośliny w donicach oraz stylowe lampy naświetlające, które imitowały światło gwiazd. Gabloty przy ścianach przechowywały kolekcje minerałów, czy też archaicznych broni z minionych czasów. Neimoidianin zaś siedział na obrotowym fotelu w eleganckich czarnych szatach z fioletowymi zdobieniami. Na jego głowie leżała wymyślna fioletowa czapka ze złotymi symbolami. Jego oczy były skupione na czytaniu treści z datapadu, które były przesyłane na większy ekran wmontowany statycznie w jego wielkie obszerne biurko o kształcie litery U. Obrócony bokiem, zdawał się nie zwracać uwagi na przybyszy.

- panie Veccim. Oto pracownik, którego polecam Ci zatrudnić. Wbrew pozorom jest na prawdę silny, a i sprytu mu nie brakuje! - powiedział ciepłym i przekonującym tonem Kuguo. Ray mógł przysiąc, że ten ton nie pasuje do względnie ponurego Cathara. Odbiorca informacji zaś zdawał się nie być szczególnie zainteresowany. Odciągnął z niechęcią swój wzrok i wlepił swoje czerwonawe oczy w mężczyznę. Nie wyglądał mu szczególnie interesująco, jeśli chodzi o gabaryty mięśni. Jego szarozielona skóra na twarzy zdawała się w ogóle nie poruszać kiedy zmierzył pobieżnie wzrokiem gościa.
- kogoś mi tu sprowadził, to chuchro jakieś - powiedział beznamiętnie i machnął ręką, żeby zeszli mu z oczu.
- panie Veccim, powiedział pan, że potrzeba ludzi! Bo rzeczywiście potrzeba, mało nas jest. Lucius i Ulko zostali, tu na Dantooine. - wstawił się krótko Cathar, po czym wbił niemalże mordercze spojrzenie w człowieka, żeby ten się odezwał.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5940
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Dantooine] - Rejs

Postprzez Fenn Mereel » 11 Sie 2018, o 12:50

Nie zdziwił się, że Cathar przywitał się nawet na niego nie patrząc. Mimo, że nie widział wcześniej wielu przedstawicieli tej rasy to biorąc pod uwagę ich wygląd, spodziewał się znakomicie wykształconego węchu. Zaskoczyła go za to siła Kuguo. Widać było, że ciężar skrzyni wymagał wysiłku przy przenoszeniu, ale Ray był prawie pewien, iż tylko garstka ludzi byłaby na tyle silna, aby ściągnąć wielką skrzynię z podnośnika.
- Dobrze. - odpowiedział człowiek, idąc za obcym. Charakter Cathara natychmiast przypadł do gustu Rayowi. Cichy, niemarnujący czasu Kuguo wydawał się być idealnym współpracownikiem, jeśli kiedykolwiek pracowaliby razem. Zero wymuszonych rozmów, zero chwalenia się wakacjami, albo pokazywania holozdjęć dzieci. Wymarzony współpracownik.
Przeszedłszy dalej na stary frachtowiec, Ray dokładnie przyjrzał się statkowi, starając się zapamiętać szczegóły: model, ładowność, oraz załogę, aby wywołać z pamięci wspomnienia czasu kiedy pracował we flocie handlowej. Chciał przypomnieć sobie, czy kiedykolwiek obsługiwał taką maszynę, czy przeprowadzał na niej naprawy i dbał o ładunek. Nie zdołał sobie przypomnieć, za to uświadomił sobie, że nie jest to aż tak istotne bowiem większość dużych frachtowców transportowych miało podobną budowę i wykorzystywało podobne systemy. Załoga tego była zdecydowanie zbyt mała, aby swobodnie wykonywać nim loty.
W końcu wylądowali w kajucie Neimoidianina, kapitana maszyny oraz właściciela. Niepotrzebny przepych, elegancja niepasująca do miejsca, no i głupia czapka natychmiast sprawiły, że Ray poczuł niechęć do obcego. W przeciwieństwie do Kuguo - z Neimoidianinem na pewno nie chciałby pracować. Silvano wtrącił się w rozmowę zanim Cathar zdążył wlepić w niego ponaglające spojrzenie.
- Może nie jestem tak silny jak Kuguo, ale pracowałem kilka lat na statkach dużych firm operujących na Rimmiańskim szlaku handlowym, oraz objeździe Shapani. Potrafię przeprowadzać naprawy, jestem doświadczonym drugim pilotem, oraz oficerem ładunkowym. Patrząc na to ile ma pan załogi, mogę być przydatny. Chętnie pokryję kilka etatów. - Kiedy skończył mówić, wciąż wpatrując się w twarz ślimakowego obcego, chcąc odczytać reakcję czy byłby zainteresowany. Pamiętał wciąż słowa Diego, a porównując je ze stanem statku, Ray doszedł do wniosku że Neimioidianin oszczędza na załodze i chce mieć jak największy zysk jak najmniejszym kosztem, dlatego zatrudnienie jednego pracownika odwalającego robotę za trzech może być dla niego dużą oszczędnością. Potarguje się z nim jeszcze odrobinę, tak jak doradzał mu ochroniarz Bruna, ale ostatecznie przyjmie ofertę.
Oczami wyobraźni widział Ją śmiejącą się z niego, próbującego w końcu wyjść do ludzi i zrobić coś ze swoim życiem, a tak naprawdę trafiającego z powrotem do beznadziejnej roboty przy statkach. Roboty, której absolutnie nienawidził.
Postacie aktualne:
Rayleigh Silvano - Gwiezdny podróżnik

Poprzednie postacie:
Jac Randall - Hapanin; Starszy Szeregowy w 165 Grupie Do Zadań Specjalnych, Grupa Operacyjna "Mgła" - KIA
Desmond Ivey - Pół-Echani; Uczeń Jedi - zginął podczas bombardowania Coruscant
Fenn Mereel - Mandalorianin; Łowca Nagród, alor klanu Mereel - ash'amur (poległ)
Krusk Sel'thar - Bothanin; Kapitan Floty Nowej Republiki, Republic Class Star Destroyer "Invincible" - KIA

Aldo Cohl - Mirialanin; Mechanik - zginął zastrzelony przez Imperialnych
Awatar użytkownika
Fenn Mereel
Gracz
 
Posty: 593
Rejestracja: 6 Lut 2010, o 12:59
Miejscowość: Warszawa

Re: [Dantooine] - Rejs

Postprzez Mistrz Gry » 21 Sie 2018, o 11:40

- kilka etatów?! - Neimoidianin prychnął
- zobaczymy. Kuguo weź go, zobaczymy co zrobi po pierwszym dniu pracy i wtedy pogadamy. Mrick złoży mi raport
- a teraz wyjdźcie - ton był jednoznaczny. Nie chciał o niczym gadać. Kuguo pokiwał głową, żeby wyszli.

Zrobili ledwie kilka kroków od drzwi do kajuty właściciela i Cathar się zatrzymał. Począł mówić cicho i konspiracyjnie
- Lubi dawać dni wstępne. Co nie znaczy, że rzeczywiście będzie chciał Cię zatrudnić na dłużej. Dam Ci radę. Nie przeginaj z pokazówką, bo Ci będzie wytykał jak Cię już zatrudni, że się nie starasz i ględzić będzie. Uważaj też na Mricka. Ten Trandoshanin za nic ma sobie szacunek do innych. W sumie łajza z niego, tchórz i sadysta. Lepiej żeby ten cholerny Neimoidianin nie ubzdurał sobie Ciebie jako za cel nękania, bo nie będziesz miał sposobności pomóc Vidowi - wyjaśnił po czym wyciągnął datapad i podał człowiekowi
- mam tu listę zadań nieprzydzielonych. Każda pozycja to kawał roboty. W sumie mógłbyś się zająć nieużywanym sektorem AA. Nikt się tam nie kręci - pochylił wymownie głową, kiedy przeciągał ostatnie słowa. To mogło być jednym z miejsc gdzie Vid mógłby migrować podczas podróży.

Ray czytał spis, który wyglądał następująco
//Frachtowiec Transport Titan TT-1440
//Producent: Metalorn Spacecrafts
//Rok produkcji: 54 BBY

//Sprzątanie sektora AA
//Sprzątanie sektora B4
//Naprawa wózków magnetycznych
//Regulacja i naprawa klimatyzacji w sektorze AA
//Sprzątanie ładowni
//Wymiana diod w oświetleniu
//Przegląd toalet pracowniczych
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5940
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Dantooine] - Rejs

Postprzez Fenn Mereel » 23 Sie 2018, o 13:25

I jak Neimoidianin żądał, tak Ray wraz z Kuguo opuścili jego kajutę. Ten pierwszy z rosnącym poczuciem niesmaku. Nie miał jednak wyjścia, był już w całej sprawie zanurzony aż po czubek głowy.
- W porządku. Prześlij mi tę listę. - Człowiek kiwnął głową, po czym wyciągnął ze swojej torby niewielkie elektroniczne urządzenie, a gdy plik wylądował w jego pamięci, otworzył go i przejrzał. Żadne z wyznaczonych zadań nie wyglądało na wybitnie skomplikowane, jednak musiał przyznać że z pewnością były czasochłonne. Zgodnie z zaleceniem Cathara wybrał sprzątanie sektora AA.
- Idę sprzątać. W razie czego, odzywaj się. - pomachał obcemu datapadem na odchodne. Po chwili zniknął za rogiem, zagłębiając się w słabo oświetlonych czeluściach frachtowca. Nigdy nie służył na żadnym statku z Metalorn, ale słyszał na ich temat same niepochlebne opinie. O ile dobrze pamiętał, miały bardzo skomplikowany i trudny w naprawie napęd, oraz beznadziejnie zagmatwaną instalację elektryczną. Łącząc fabryczne problemy tych maszyn z właścicielem - sknerą, Ray przeczuwał że załoga musi mieć wiele pracy podczas rejsów.
Korzystając z pomocy mapy dołączonej do pliku przesłanego przez Kuguo, trafił w końcu przed potężną gródź oddzielającą sektor AA od reszty okrętu. Przycisk dostępu ledwo świecił. Całe szczęście działał. Gródź z sykiem otworzyła podwoje nowego miejsca pracy.
Postacie aktualne:
Rayleigh Silvano - Gwiezdny podróżnik

Poprzednie postacie:
Jac Randall - Hapanin; Starszy Szeregowy w 165 Grupie Do Zadań Specjalnych, Grupa Operacyjna "Mgła" - KIA
Desmond Ivey - Pół-Echani; Uczeń Jedi - zginął podczas bombardowania Coruscant
Fenn Mereel - Mandalorianin; Łowca Nagród, alor klanu Mereel - ash'amur (poległ)
Krusk Sel'thar - Bothanin; Kapitan Floty Nowej Republiki, Republic Class Star Destroyer "Invincible" - KIA

Aldo Cohl - Mirialanin; Mechanik - zginął zastrzelony przez Imperialnych
Awatar użytkownika
Fenn Mereel
Gracz
 
Posty: 593
Rejestracja: 6 Lut 2010, o 12:59
Miejscowość: Warszawa

Re: [Dantooine] - Rejs

Postprzez Mistrz Gry » 26 Sie 2018, o 20:10

Rayleigh Silvano jako były mechanik mniejszej jednostki znalazł w otrzymanym datapadzie nieco więcej informacji na temat statku, którym przybędzie mu podróżować i pracować przez najbliższe tygodnie. Sam statek przypominał kształtem rozciągniętą od góry literę H, jeśli by popatrzeć na niego z góry. Miał trzy główne sektory AA, BB, CC. Każdy z nich podsektory.
AA to przedni lewy dłuższy ogonek wspomnianej litery H. Służył do przechowywania żywności dla załogi na bardzo długi czas, był tam wielki warsztat, gdzie można było tworzyć części zamienne czy składać droidy, planować naprawy statku. Nawet osobne wyjście dla Kosmonauty i droidów naprawczych znajdowało się w tym miejscu. Serwerownia statku i miejsce gdzie znajdował się drugi podrzędny komputer pokładowy oraz kajuty sugerowały, że kiedyś tutaj stacjonowali technicy i inżynierowie. Kiedyś z pewnością była to samodzielna jednostka.
BB, jako prawe skrzydło to była głównie ładownia. Pokaźne powierzchnie magazynowe z szerokim dostępem wnoszenia i wywożenia. Były tam dwie śluzy do połączenia z innymi statkami. Większość kajut i duża mesa, oczywiście łazienki.
Sektor CC jako środek i dwa krótsze tylnie ogonki litery H, zawierał w sobie maszynownie, kokpit, hipernapęd, silniki manewrowe i główny komputer.

Ray wkrótce zaczął przemierzać cały sektor AA. Korytarz. Niezamieszkane kajuty. Mesa. Łazienki. Powierzchnie do składowania rzeczy wymagających chłodzenia. Zrujnowany warsztat. Wszędzie tony kurzu i unoszące się jego drobinki. Oraz zapach martwych szczurów. Niektóre podsektory były zamknięte z uwagą uszkodzeń strukturalnych kadłuba. By wejść do tych zabezpieczonych miejsc, trzeba było mieć kartę Pierwszego Mechanika statku. Z dokumentacji w datapadzie można było wywnioskować, że statek brał udział w jakiejś wymianie ognia, choć była to jednostka właściwie nieuzbrojona.

Silvano spostrzegł, że w niektórych miejscach trzeba było maskę nosić ze względu na zapylenie. Wspomniana klimatyzacja była na tyle uszkodzona, że przestrzeń w niektórych miejscach, zawierała za małą ilość tlenu, a zapylenie nie pozwalało oddychać. Sprzątanie sektora ograniczało się do szukania szczurów i sprzątania pomieszczeń z działającą klimatyzacją. Sam system po wstępnym obejrzeniu i przejrzeniu dokumentacji, wymagał generalnej roboty, większej ilości rąk do pracy i specjalistów. Coś jak projekt inżynierski. Rozmiar burdelu zaś przypominał projekt dla armii sprzątaczek. Niektóre miejsca były też obiektami gdzie załoga najwidoczniej lubiła sobie popić. Butelki po alkoholu i pety towarzyszyły miejscom, które mogłyby być przyjemnymi.
Sprzątał właśnie takie miejsce. Kiedy drzwi do pomieszczenia otworzyły się ponownie. Nikłe światło z sufity ukazało twarze trzech postaci wchodzących do środka. Trzech mężczyzn o różnym wzroście z blasterami u boku. Jeden czerwony Nikito, Człowiek i Rodianin. Nikito był wysoki na dwa metry i dziesięć centymetrów i nosił prostą szarą kamizelkę ukazującą jego silne ramiona i czarne spodnie, wchodzące nogawkami do wysokich butów wojskowych. Wysoki łysy i czarnoskóry człowiek z licznymi tatuażami Czarnego Słońca był szeroki jak szafa, a mięśnie zdawały się wyżynać w przyciasną białą koszulkę, która była schowana w spodnie moro pod czarnym skórzanym pasem z prostą srebrną klamrą. Rodianin trzymał w jednej ręce zawinięty sznur i był najmniejszy z nich wszystkich, choć wyglądał równie zbirowato co reszta. Ubrany w czarny bezrękawnik, z tatuażem Czarnego Słońca na szyi, kroczył szeroko, wyprostowany i pewny siebie.
Mordy facetów były napięte i pełne wyrysowanej agresji. Czarnoskóry facet miał jeszcze papierosa w gębie. Kroczyli powoli ku Silvano, kiedy to drzwi zamknęły się za nimi, odcinając w ten sposób jedyny sposób wyjścia. Ray mógł dostrzec zadowolenie rysujące się na ich twarzach, kiedy zmniejszali dystans

Nikito rzucił coś w Hutesse, na co dwójka zareagowała krótkim i złowieszczym śmiechem. Człowiek idąc raczył jednak wyrazić się w Basicu do swojej przyszłej ofiary:
- Cześć szczeniaczku. Pora się zapoznać z resztą załogi.

Trzech tęgich skurwysynów właśnie idzie poczęstować Cię wpierdolem. Liczę na słuszne rozwiązanie tematu, gdyż ich intencje są jasne jak słoneczko w południe w bezchmurny dzień. Powodzenia.

P.S. masz przy sobie miotłę, spray z preparatem czyszczącym, wiaderko z wodą, kilka szmatek i wózek sprzątaczki na kółeczkach. Dookoła Ciebie jest przestrzeń, butelki, pety, brud, kurz i parę jakiś zapomnianych przez świat skrzyni z jakimiś śmieciami dookoła.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5940
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Dantooine] - Rejs

Postprzez Fenn Mereel » 18 Wrz 2018, o 13:41

Stan statku nie zaskoczył Raya. Spodziewał się typowej dla zewnętrznych rubieży krypy pełnej wewnętrznych uszkodzeń, nieszczelności struktury, oraz wszechobecnego syfu. Jednostki prywatnych przewoźników o wątpliwej reputacji profesjonaliście nazywali pieszczotliwie "rozpadówami". Co się ma rozpaść, i tak się rozpadnie. Nie było sensu starać się w pracy na takich statkach, tak naprawdę dbać powinno się wyłącznie o krytyczne podzespoły i modlić się o szybsze rozwiązanie kontraktu.
Rayleigh nie musiał się jednak martwić o pracę tutaj. Miał zadanie do wypełnienia, po którym rozpłynie się w Przestrzeni Huttów w dalszym poszukiwaniu swojego miejsca we wszechświecie. Wziął się więc do sprzątania, przy okazji rozglądając się za miejscami dogodnymi do ukrycia się. Takimi, w których Vid spokojnie będzie mógł przebyć trasę na Toydarię bez niepotrzebnego stresu. Mężczyzna zapiął kurtkę, chroniąc się przed kurzem zamiatał, oraz zbierał truchła szczurowatych żyjątek. Wrzucał wszystkie śmieci do ruchomego kosza, który udało mu się włączyć. Niestety droidy sprzątające były nieaktywne, prawdopodobnie z powodu wymontowania z nich ważnych części.
Sprzątał, nie wadząc nikomu kiedy nagle półmrok rozświetliła łuna padająca przez otwarte drzwi na korytarz. Oczy Raya potrzebowały milisekundy na przystosowanie się do nagłego oświetlenia. Trzech. Atmosfera natychmiast zgęstniała. Mężczyzna wciągnął powietrze nosem i wypuścił je głośno, mięśnie które stężały widząc napastników, rozluźniły się praktycznie natychmiast. Szybko rozejrzał się, zapamiętując swoje otoczenie, zacisnął dłonie mocniej na szczotce, oraz puszce środku czyszczącego w spreju. Należało rozegrać to bez pomyłki, bo chociaż ciało Raya było świetnie wyćwiczone, oni mieli przewagę piętnastu - dwudziestu kilogramów wagi. Automatyczny wózek stał mu tuż pod nogą.
- Mhm. - mruknął, po czym natychmiast kopnął wózek z wodą i mopami w stronę Rodianina. To go spowolni. W tym samym momencie porządnie psiknął sprejem prosto w brzydki ryj Nikto. To go oślepi. Miotnął szczotką na odlew w czarnoskórego człowieka, od razu ją porzucając. Wykonał idealną Szarżę Wampy, markując cios na szczękę człowieka, w ostatniej chwili zmieniając cel uderzenia na szyję. Połączony impet rozpędzonego ciała, oraz skrętu barków i bioder na pewno zrobi mu krzywdę. Następnym był Rodianin. Ray doskoczył do niego, po czym kontynuując czternastą formę, wykonał podwójne Uderzenie Sarlacca. Rozczapierzone palce najpierw prawej, potem lewej dłoni siłą skrętu całego ciała wbiły się najpierw w prawe, potem w lewe ogromne oko zielonego obcego. Odskoczył jak najszybciej od Rodianina, aby skupić się na Nikto. Wyprowadził kopniaka wprost w krocze, a kiedy ten się zegnie, nadejdzie moment na Łamacz Kości Shenbita - kopnięcie kolanem z wyskoku wprost w czaszkę dryblasa. Po nim, przyjdzie czas wykończyć czarnoskórego człowieka. Najpierw kopnie go nisko, na wysokości kolana, po czym wyprowadzi serię trzech ciosów na głowę, zakończoną potężnym młotkowym uderzeniem które powinno znokautować przeciwnika.


Taki jest plan, przyjmijmy że to niedokonane. Jestem chory i ciężko mi się pisze.
Postacie aktualne:
Rayleigh Silvano - Gwiezdny podróżnik

Poprzednie postacie:
Jac Randall - Hapanin; Starszy Szeregowy w 165 Grupie Do Zadań Specjalnych, Grupa Operacyjna "Mgła" - KIA
Desmond Ivey - Pół-Echani; Uczeń Jedi - zginął podczas bombardowania Coruscant
Fenn Mereel - Mandalorianin; Łowca Nagród, alor klanu Mereel - ash'amur (poległ)
Krusk Sel'thar - Bothanin; Kapitan Floty Nowej Republiki, Republic Class Star Destroyer "Invincible" - KIA

Aldo Cohl - Mirialanin; Mechanik - zginął zastrzelony przez Imperialnych
Awatar użytkownika
Fenn Mereel
Gracz
 
Posty: 593
Rejestracja: 6 Lut 2010, o 12:59
Miejscowość: Warszawa

Poprzednia

Wróć do Zewnętrzne Rubieże