Content

Zewnętrzne Rubieże

[Dantooine] - Rejs

Image

[Dantooine] - Rejs

Postprzez Mistrz Gry » 19 Cze 2018, o 13:17



Za oknem skromnego lokalu widać było już jak Dina zachodzi i niebo zaczyna czerwienieć. Liczne ciemne chmury zapowiadały deszcz tej nocy, acz ustępowały jeszcze niebu. Nieduża Roślina w doniczce zdawała się wyciągać ku szybie, kierując wierzchy liści w stronę życiodajnego światła. Nie przejmowało się faktem, że zaraz gwiazda zajdzie za horyzont. Stała nadal nieruchoma, pomimo ciemności, która nadchodziła stopniowo.

Może to gwiazdy trzymały ją w tej postawie dalej? Czy to raczej jeden z księżyców Dantooine odbijał światło ku odbiorcy, a może po prostu roślina była pewna, że Dina wróci? Skąd ta pewność?... Ray przyłapał się, że porównuje się do jakiejś miniaturki krzewu.

- Synu, blady jesteś. Zjedz coś - stary Kromel był właścicielem prostego baru, który serwował jedzenie w miasteczku Cetoos. Nie znał dobrze Rayleigha. Przybył on do tej małej miejscowości z jakąś kobietą jakieś półtora miesiąca temu. Wyglądali na parę i dobrze się wspólnie prezentowali. Niekiedy jadali tutaj u niego i pili. Nigdy nie hulali i sprawiali wrażenie poukładanych. Widział jednak, że facet wypatruje przez to samo okno, znowu.
- Zjedz coś - powtórzył, starając się brzmieć bardziej stanowczo. Stojąc nad nim, położył mu talerz przed nosem. Panierowane mięso w towarzystwie jakiejś czerwonej surówki i gotowanych bulw. Obok postawił jasne piwo i sztućce, po czym śniady człowiek siadł obok milczącego.
- Na mój koszt... Wyglądasz jakbyś wypatrywał duchów - Ray obrócił się w jego stronę.

Kromel, był emerytem i pomimo lat prowadził spokojny interes. Nie mógł znieść pustki nic nie robienia, choć brzuch od wygody zdążył mu urosnąć. Twarz prezentowała gburowaty wyraz, jakby za dużo krzywił się w przeszłości. Kiedyś służył w armii imperialnej. Ray usłyszał to jak chwalił się przychodnim klientom co pili mocniejsze trunki przy barze. Opowiadał sobie różne historie i pili, i dyskutowali o starych dobrych czasach. Cetoos znane było z tego, że dużo tutaj weteranów ubiegłych czasów. Po służbie odpoczywali, zwykle kończąc żywot ze starości, czy z powodu jakiejś choroby. Samo Dantooine było miejscem spokojnym, wolnym od większych konfliktów.

Lokal emanował przyjemną prostotą. Drewniane stoliki i krzesła, zajmowały większość powierzchni tego miejsca. Powieszone na beżowych ścianach, pojedyncze obrazy uwidaczniały patriotyczne poglądy właściciela. Podłoga wyłożona była jakimś szarym sztucznym tworzywem. Na przeciwległej od wejścia ścianie znajdował się holoprojektor, który zwykle wypluwał sportowe relacje, czy transmitował mecze sportów, uprawianych przez ludzi. Sama lada była bardzo szeroka. Kromel zawsze wystawiał na niej darmowy poczęstunek oraz medale i puchary zdobyte przez niego i jego rodzinę. Z tego co tam było widać, nie wszystkie z jego dzieci i wnuków szczyciło się wojskiem, wręcz mniejszość.

Tym razem trofea były schowane już, a większość świateł na suficie była wyłączona. Lokal zbliżał się ku zamknięciu. Właściwie wszyscy poszli już spać, było późno i z gości tylko Ray został w środku.

- Co się stało młody człowieku? Wpadłeś w kłopoty? Potrzebujesz pomocy? - emeryt nie brzmiał pretensjonalnie, wręcz łagodnie. Nie wyglądało na to że chce go wyprosić.

Zaprezentuj nastrój. Zjedz posiłek i porozmawiaj z Kromelem lub wyjdź na zewnątrz. Zbiera się na deszcz. Ulice miasteczka będą raczej puste, choć możesz się natknąć na skromny patrol imperialnej milicji, która mogłaby zapytać się, czemu włóczysz po nocach.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5800
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Dantooine] - Rejs

Postprzez Fenn Mereel » 22 Cze 2018, o 14:55

Twarz wsparta na dłoni spoglądała w przestrzeń za oknem. Mrużąc oczy, spoglądał przez fioletowy liść na tarczę zachodzącego słońca. Pomarańczowy kolor zmienił się w różowy dzięki tej zaimprowizowanej soczewce. Myśli ulatywały w przestrzeń goniąc gwiazdę, znikały za horyzontem tak jak zniknęła najważniejsza osoba jego życia. Jak szybko zdaje się upływać czas, kiedy jest się szczęśliwym. Nawet nie spostrzegł się jak minęły te wszystkie lata, teraz wydawało mu się że zachód słońca na Dantooine trwa dłużej niż szczęście, które wyślizgnęło mu się z uścisku, przeleciało przez palce aby zginąć gdzieś za horyzontem tak jak Dina.
Wyprostował się, palcem trącił liść przywracając pomarańcz niebu.
Roślina była pewna, że słońce wróci. On był pewien, że jego zaszło bezpowrotnie.
Na stół przed nim wylądował talerz, piwo, sztućce. Brzęczenia w pierwszej chwili nie usłyszał zagubiony w tęsknocie. Po chwili dopiero zauważył, że właściciel baru stoi nad nim i coś do niego mówi. Ray spojrzał na niego zaskoczony, zamrugał jakby widział zjawę.
- Hm, dzięki. - głód zajrzał już mężczyźnie w oczy, więc powoli, z flegmą zaczął jeść. Wnętrze lokalu przypominało mu bar, w którym Ją poznał. W którym pracował przy nalewaku, obsługiwał klientów. Wspomnienie to rzuciło go w większą apatię, aż musiał się zmusić do przełknięcia kolejnego kęsa.
Głos Kromela uniósł się ponad szum starej gali shockboxingu, wyświetlanej na holo w rogu baru.
- Kłopoty? Nie, kłopoty się mnie nie imają. Ray. Dziękuję za obiad. - wyciągnął dłoń w stronę właściciela, chcąc się przedstawić. Rękaw czarnej kurtki zaszeleścił o krzesło.
- Pomóc? Hm... cóż, szukam pracy, kiedyś robiłem w barze, znam się na mechanice. Potrzebuję zdobyć trochę grosza na bilet z tej planety. - wrócił do jedzenia. Jedyne czego pragnął to uciec z tej skały, jak najdalej od wspomnień, aby na nowo ułożyć sobie życie.
Postacie aktualne:
Rayleigh Silvano - Gwiezdny podróżnik

Poprzednie postacie:
Jac Randall - Hapanin; Starszy Szeregowy w 165 Grupie Do Zadań Specjalnych, Grupa Operacyjna "Mgła" - KIA
Desmond Ivey - Pół-Echani; Uczeń Jedi - zginął podczas bombardowania Coruscant
Fenn Mereel - Mandalorianin; Łowca Nagród, alor klanu Mereel - ash'amur (poległ)
Krusk Sel'thar - Bothanin; Kapitan Floty Nowej Republiki, Republic Class Star Destroyer "Invincible" - KIA

Aldo Cohl - Mirialanin; Mechanik - zginął zastrzelony przez Imperialnych
Awatar użytkownika
Fenn Mereel
Gracz
 
Posty: 581
Rejestracja: 6 Lut 2010, o 12:59
Miejscowość: Warszawa

Re: [Dantooine] - Rejs

Postprzez Mistrz Gry » 30 Cze 2018, o 21:25

Emeryt, słysząc słowa młodego człowieka, zasiadł naprzeciwko. Ciężko westchnął skłaniając się do skorzystania z krzesła.
- eeeehh... Nie te lata już - rozsiadł się wygodnie i oparł ręce o blat stolika, jakby miał przejść do konkretów.

- Słuchaj młody. Mój znajomy sierżant Vito MacMurry, jeszcze pracuje na statku transportowym. Piętnaście kilometrów na zachód jest kanał i port. Vito pływa kontenerowcem. To dość przestarzały statek, ale ogromny i wciąż hula. Zbiera z wysp połowy i wyroby okolicznych handlarzy i eksportuje to do Courscant. Na Dantooine brakuje ludzi co mają fach w rękach. Jeśli czujesz się na siłach i nie boisz się pracy, polecę mu Ciebie przez holo. Jak się wykażesz to może załatwi Ci darmowy transport do światów jądra. Zarobisz i przy okazji wylądujesz w bardziej nowoczesnym miejscu - były żołnierz uśmiechnął się szeroko uwydatniając liczne zmarszczki. Jego twarz w niesamowity sposób utraciła całą gburowatość i surowy charakter. Tak właściwie mógł wyglądać ojciec Raya, jakby się nad tym zastanowić.

- Dantooine to dziura zabita dechami dla takich starych jak ja... Porucznik Nolman dowodzi konwojem eskortującym przewóz między układami. Może i we flocie mógłbyś jakąś fuchę złapać - poczekał, aż Ray przełknie kęs prostego dania po czym klepnął jak przyjaciel po plecach
- he-he, jak nie lubisz wojska może zagadaj z Brunem. Kupiec wiem, że stacjonuje dziś i jutro jeszcze. Spotkasz go na targu. Łatwo go rozpoznasz po niskim wzroście i pokaźnej tuszy he-he. To porządny gość i ma wiele pomysłów. Powinien Ci pomóc. I streszczaj jadaczkę... stara mnie zabije jak się dowie, że znów późno wracam. Denerwuje się jak w nocy wracam. He-he pewnie i tak nie usłyszy jak wchodzę.

Ogarnij resztę wieczoru. Możesz jeszcze odprowadzić Kromela jeśli chcesz by pociągnąć go za język. Najdalej zatrzymaj się na tym jak wybierasz się w konkretne miejsce ;)
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5800
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Dantooine] - Rejs

Postprzez Fenn Mereel » 1 Lip 2018, o 01:01

Mężczyzna jadł w spokoju, nie przerywając Kromelowi pogadanki. Stary wyga lubił dawać przemówienia, a na szczęście dla Raya lubił też pomagać innym. Dzięki takim ludziom galaktyka jeszcze nie stała się całkowicie mrocznym miejscem - nieważne w co wierzyli, w Imperium, czy w stare dzieje które równie dobrze mogły nigdy się nie wydarzyć... Zwyczajna uprzejmość była tym ostatnim źródłem światła, inne bowiem Ray już stracił. Na chwilę znowu się zaciął spoglądając na ostatni promień Diny. Gwiazda zniknęła całkiem za horyzontem, a on wrócił do ofert Kromela.
- Przejdę się do tego kupca. - zjadł ostatni widelec jedzenia, złożył naczynia.
- Jak sobie chcesz. Bądź tak miły i oddaj je droidowi w kuchni. - odparł właściciel lokalu wstając. Ray zrobił, o co go proszono. Kromel zaś naprawdę przypominał odrobinę starego Silvano, co z tego że nigdy w wojsku nie służył, a z Imperium nie chciał mieć nic wspólnego. Surowość twarzy i opiekuńczy ton wystarczał jako źródło podobieństwa. Włożył naczynia droidowi do ręki, przeszedł pod holo z shockboxingiem. Kromel właśnie je wyłączył. Weteran założył skórzany gruby płaszcz, gasił światła.
- Jeszcze raz wielkie dzięki za obiad i radę. -
rzucił wychodząc z lokalu. Kromel zamknął za nim drzwi, po czym zaryglował je, a także okna za pomocą karty magnetycznej uruchamiającej durastalowe rolety.
- W porządku młody. Leć na targ, to może jeszcze złapiesz Bruna. - stary wyga mówił podniesionym głosem, aby przekrzyczeć klekot mechanizmu opuszczającego powoli osłonę witryny baru.
Ray ruszył pustymi ulicami Cetoos, oświetlanymi jedynie przez nikłe światła neonowych lamp. Skulił się w sobie, włożył ręce do kieszeni licząc że uchroni go to przed wiatrem, który zerwał się nagle, wgryzając się chłodem wieczora w szpik kości. Poprawił torbę wiszącą mu na ramieniu. Była lekka, bo i nie miał wiele. Tylko najpotrzebniejsze rzeczy, nie miał nawet nic wartościowego.
Stanął na skraju targu rozglądając się po kupcach zbierających swoje chramy. Szukał tego najgrubszego, a jeśli znalazł, ruszył w jego stronę i zapytał:
- To pan jest Bruno? Kromel powiedział mi, że może załatwić mi pan robotę. - dlaczego nie wybrał pracy na statku? Nie do końca zrozumiał, czy był to statek nawodny, czy kosmiczny. Za tymi pierwszymi nie przepadał, więc wolał nie ryzykować. Do wojska też mu się nie śpieszyło. Powiedzmy, że nie zawsze było mu po drodze z Imperialnymi doktrynami.
Postacie aktualne:
Rayleigh Silvano - Gwiezdny podróżnik

Poprzednie postacie:
Jac Randall - Hapanin; Starszy Szeregowy w 165 Grupie Do Zadań Specjalnych, Grupa Operacyjna "Mgła" - KIA
Desmond Ivey - Pół-Echani; Uczeń Jedi - zginął podczas bombardowania Coruscant
Fenn Mereel - Mandalorianin; Łowca Nagród, alor klanu Mereel - ash'amur (poległ)
Krusk Sel'thar - Bothanin; Kapitan Floty Nowej Republiki, Republic Class Star Destroyer "Invincible" - KIA

Aldo Cohl - Mirialanin; Mechanik - zginął zastrzelony przez Imperialnych
Awatar użytkownika
Fenn Mereel
Gracz
 
Posty: 581
Rejestracja: 6 Lut 2010, o 12:59
Miejscowość: Warszawa

Re: [Dantooine] - Rejs

Postprzez Mistrz Gry » 4 Lip 2018, o 21:38

Targowisko w miasteczku Cetoos o tej porze nie serwowało, jak to zwykle miało, wystawnego widoku pełnego ludzi i hałasu. Większość budek była zamknięta, a stragany wszystkie właściwie zniknęły. Był jeszcze największy w okolicy market Bruna, który też kończył prace. Kupiec był znany z tego że mógł załatwić każdemu dosłownie wszystko, o ile go lubił. Takich osób było jednak mało. A jego niesamowite kontakty to raczej znane plotki, aniżeli typowe fakty.

Odnalezienie jegomościa było banalnie proste. Jedyny jeszcze otwarty sklep i jedyne źródło hałasu, szybko zaprowadziło Raya w odpowiednie miejsce.
W środku nieopodal głownych drzwi ciemnoskóry mężczyzna kończył opisywać stan magazynu na datapadzie, kiedy to personel sprzątał obiekt. Szef był gustownie ubrany w marynarkę i krawat. Był pochłonięty swoją czynnością. Przypominał typowego, mającego pięćdziesiąt lat, biznesmena z holonoweli.

- To pan jest Bruno? Kromel powiedział mi, że może załatwić mi pan robotę - facet stojąc do niego tyłem w pierwszym momencie zastygł, obrócił się powoli. Po czym przyjął luźniejszą pozę jakby zobaczył kogoś innego niż się spodziewał
- Kromel... Ooo nieznajomy... to zależy. Kromel Cię przysłał? Przede wszystkim powiedz mi co potrafisz, kim jesteś - powiedział przepitym głosem facet, po czym zaczął się przyglądać Rayowi. Wyglądał też dość często na zewnątrz, jakby się upewniał, czy nie ma nikogo za nim. Młody Silvano w tym czasie dostrzegł osiłka w rogu. Wysoki mężczyzna z blasterem u boku i kamizelce wojskowej siedział na krześle i obserwował każdy ruch Raya. Prawdopodobnie ochrona obiektu.
- U mnie się różne rzeczy robi - uśmiechnął się obrzydliwie, ukazując pojedynczego złotego zęba. Brzmiało to co najmniej dwuznacznie. Silvano zauważył również niepokojącą nerwowość rozmówcy i jego częste spoglądanie to za niego to na datapad to na swojego ochroniarza.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5800
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Dantooine] - Rejs

Postprzez Fenn Mereel » 7 Lip 2018, o 21:07

Bzyczenie neonowych świateł zawieszonych ponad opuszczonym już placem targowym Cetoos przypomniała mu o bzyczeniu takich samych świateł umieszczonych w suficie jego kwatery na frachtowcu. Cisza przetykana wyłącznie tym przeklętym dźwiękiem, wydawała się nie mieć końca. Minuty stawały się dniami, a godziny tygodniami. Nie pamiętał ile czasu spędził leżąc na koi, patrząc w sufit, słuchając bzyczenia. Długo, na pewno za długo.
Letarg zakończył hałas dobiegający z jedynego otwartego sklepu w okolicy. Czas, aby pomyślał o swojej przyszłości, a przeszłość pozostawił tam gdzie poległa. Ray włożył gumę do ust i przekroczył próg swojej destynacji. Pierwsze co zrobił, to obrzucił krótkim spojrzeniem ciemnoskórego faceta robiącego inwentaryzację. Nie, to nie on. Wszedł dalej między półki uginające się pod ciężarem licznych towarów, linoleum skrzypnęło nędznie przy kolejnym kroku. Skrzypnęło znowu, kiedy zrzucił z ramienia torbę. Znalazł kupca, zadał pytanie, pozostało zastanowić się nad odpowiedzią, co zajęło mu kilka sekund.
Zerknął za siedzącego na krześle osiłka z bronią. Sklepowa ochrona w wojskowej kamizelce i blasterem? Dantooine to nie Tatooine, czy na pewno sklep potrzebował takiej protekcji? Spojrzenie przeniosło się Bruna. Dlaczego był taki nerwowy? Dlaczego zerkał za niego?
- Mogę robić to co on, mogę robić to co on. - pokazał palcem na osiłka, potem na pracownika z datapadem. Głos Raya był bardzo spokojny w porównaniu do głosu grubego kupca.
- Jestem wolnym strzelcem. Pracowałem trochę na transporcie, trochę w przemyśle. Chcę zarobić na bilet z tej planety. - przyglądał się uważnie reakcji Bruna.
Postacie aktualne:
Rayleigh Silvano - Gwiezdny podróżnik

Poprzednie postacie:
Jac Randall - Hapanin; Starszy Szeregowy w 165 Grupie Do Zadań Specjalnych, Grupa Operacyjna "Mgła" - KIA
Desmond Ivey - Pół-Echani; Uczeń Jedi - zginął podczas bombardowania Coruscant
Fenn Mereel - Mandalorianin; Łowca Nagród, alor klanu Mereel - ash'amur (poległ)
Krusk Sel'thar - Bothanin; Kapitan Floty Nowej Republiki, Republic Class Star Destroyer "Invincible" - KIA

Aldo Cohl - Mirialanin; Mechanik - zginął zastrzelony przez Imperialnych
Awatar użytkownika
Fenn Mereel
Gracz
 
Posty: 581
Rejestracja: 6 Lut 2010, o 12:59
Miejscowość: Warszawa

Re: [Dantooine] - Rejs

Postprzez Mistrz Gry » Wczoraj, o 22:41

- Ręce do wszystkiego co? Wiesz... to zależy gdzie chciałbyś lecieć, można by załatwić jedno i drugie naraz, he?? Zarobiłbyś i doleciał gdzie chcesz... mam parę kontaktów, pytanie gdzie chcesz lecieć. - widząc nieprzenikniony spokój mężczyzny zwątpił. Może i chciał dobrze, bo żył dobrze z Kromelem. Nie chciał go rozczarować, z drugiej strony już mu nerwów nie starczało. Ten gość mógł być jednym z nich, ale przecież Kromel na pewno nie chciałby go sprzątnąć, a on rzadko kogo mu tu podsyła... Postanowił mu dać zwyczajną również informacje, akurat miał jedną sprawdzoną. Może sobie facet pójdzie
- Jest też praca dla mechanika. W mieście na południu szukają kogoś do pomocy. Stamtąd przyjechałem, świeży temat. Speederem do Villis jest ledwie dwie godzinki.


Krótki odpis. Wolisz szemraną robotę dla Bruno (na pewno lepiej płatna) i wtedy mówisz w który rejon galaktyki chciałbyś się udać. Za wypowiedzeniem rejonu galaktyki kryje się również drugie dno. Albo też możesz wybrać opcję ze spokojną pracą w drugim mieście.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5800
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Dantooine] - Rejs

Postprzez Fenn Mereel » Dzisiaj, o 00:53

Żuł spokojnie, z namaszczeniem jakby jadł właśnie ostatni posiłek przed śmiercią. Nigdzie mu się nie śpieszyło, a to że gruby trząsł się i rozglądał widocznie zaniepokojony, nie było jego problemem. Przynajmniej nie na razie.
Zastanawiał się nad opcjami. Zawsze stał z boku, szedł po linii najmniejszego oporu, przedkładał wygodę ponad ambicję, co więcej wolał przemknąć przez życie chyłkiem - nie skłaniając się ku żadnej przewinie, czy pochwale. Jego sumienie pozostawało równie nieskazitelne i bez wyrazu, jak jego charakter. Może nadszedł czas, aby zrobić coś czego dotychczas nie podjąłby się nigdy? Kiedy ona jeszcze była... wtedy na pewno wziąłby drugą opcję. Przepracowałby kilka tygodni zawalony robotą, usmarowany brudem i chłodziwem, ale zarobiłby uczciwie. Zaś ona wtedy... Ona wtedy wzięłaby pierwszą opcję, która wyprowadziłaby ją nie wiadomo gdzie. Może do niebezpieczeństwa, albo w konflikt z prawem.
- Przestrzeń Huttów. - powiedział w końcu, trzymając Bruna w niepewności. Sprawił mu zawód, nie odejdzie. Sobie zaś zaimponował, w końcu zrobił krok w prawo lub lewo, a nie przed siebie, w bezpieczeństwo. Zaryzykował. Zrobił tak, jak zrobiłaby ona.
Wisiorek na szyi nagle zaciążył mu mocno, ale było to dobre uczucie. Dało mu pewność siebie, taką jaką miała ona. Zacisnął pięści, obrzucił spojrzeniem Bruna. Dlaczego miałby się obawiać interesów tego człowieka, jeśli dobrze się zastanowić - Ray był niebezpieczny. Jeśli tylko zechciał.
Postacie aktualne:
Rayleigh Silvano - Gwiezdny podróżnik

Poprzednie postacie:
Jac Randall - Hapanin; Starszy Szeregowy w 165 Grupie Do Zadań Specjalnych, Grupa Operacyjna "Mgła" - KIA
Desmond Ivey - Pół-Echani; Uczeń Jedi - zginął podczas bombardowania Coruscant
Fenn Mereel - Mandalorianin; Łowca Nagród, alor klanu Mereel - ash'amur (poległ)
Krusk Sel'thar - Bothanin; Kapitan Floty Nowej Republiki, Republic Class Star Destroyer "Invincible" - KIA

Aldo Cohl - Mirialanin; Mechanik - zginął zastrzelony przez Imperialnych
Awatar użytkownika
Fenn Mereel
Gracz
 
Posty: 581
Rejestracja: 6 Lut 2010, o 12:59
Miejscowość: Warszawa


Wróć do Zewnętrzne Rubieże