Content

Archiwum

[Vinsoth] Wykopaliska

[Vinsoth] Wykopaliska

Postprzez Mistrz Gry » 8 Maj 2018, o 21:49

Tydzień wcześniej...

Razem z ojcem siedzieli w kantynie, tej co zawsze, w której, jak zawsze, szukali owych okazji do zrobienia interesu. tym razem z ofertą odezwał się ich zaufany człowiek, który nie raz naprowadził ich na kupca, który dobrze zapłacił za ochronę swoich towarów. Czasy ostatnio były niespokojne. W całej Galaktyce aż wrzało od niepokojów, więc nic dziwnego, że ponownie w szybkim czasie się do nich odezwał.
- Ponoć Imperium nie radzi sobie na Taris - powiedział im zamaskowany jegomość, który był ich standardowym informatorem.
- To wiedzą wszyscy, nie takich wiadomości od ciebie oczekujemy... - odparł lekko już poddenerwowany ojciec Isadera.
- Tak, tak, ale to nie są takie zwykłe kłopoty. Blokada skupia tak wiele sił Imperium z sąsiednich układów, że piraci dostali wręcz prezent od losu. A kupcy tracą...
- No, to już jest ciekawsze...
- Tak, tak. Znam takiego jednego, co chętnie zapłaci za ochronę swoich transportowców i wytyczenie spokojnego szlaku. Chyba dobra oferta dla was, co?
Spod kaptura informatora zobaczyli tylko jego tryumfalny uśmiech udanego interesu.

Obecnie

Sytuacja, w której się znalazł, była mocno nieciekawa. Piętnaście standardowych minut temu rozpoczął kolejny ze skoków w nadprzestrzeni. Poprzednie miejsce jak i cały wcześniejszy szlak były czyste i bezpieczne. Wysłał informację ojcu i ruszył dalej. I wtedy zaczęły się problemy. Ledwo chwilę temu kontrolka hipernapędu zapaliła się ostrzegawczą czerwienią, a komputer poinformował o krytycznym błędzie. Isader ze strachem patrzył na komunikat wyświetlany na ekranie: Błąd krytyczny. Awaryjne wyjście z nadprzestrzeni.
Rozmazane światła gwiazd zwolniły i... przeżył. Uff... Odsapnął w duchu, bo doskonale wiedział, że mógł skończyć w środku jakiejś gwiazdy albo skały, albo po prostu rozmazać się na smugę cząsteczek, gdy statek wyhamuje z prędkością światła bez działającego akceleratora. Kiedy jego serce postanowiło zwolnić swoje obroty, wyjrzał przez iluminatory statku, by zorientować się, gdzie jest. Oczywiście wokół rozciągała się w większości czarna pustka, ale czujniki statku wskazywały, że ta pojedyncza jasna plamka na czarnym tle jest jakąś planetą.
Komputer nawigacyjny obliczał prawdopodobne miejsce wyjścia z nadprzestrzeni. Można było mówić o niesamowitym szczęściu. Próżnia kosmiczna była miejscem o wiele bardziej pustym niż się wszystkim wydawało, mimo to wszelkie awarie hipernapędu były w każdym przypadku bardzo niebezpieczne. W tym czasie jedyny pilot statku postanowił skontaktować się ze swoim ojcem. Niestety, kontrolka łączności dalekiego zasięgu także migała, informując o uszkodzeniach. Prawdopodobnie musiało dojść do jakiegoś solidnego zwarcia w całym systemie. Po kilku standardowych minutach prób w końcu się poddał. Bedzie musiał wziąć się za naprawy, zanim z kimkolwiek uda mu się skontaktować. W końcu po wielu obliczeniach komputer wypluł ich wynik. Z 99 % prawdopodobieństwem planeta, którą Isader widział przez iluminatory statku, nazywała się Vinsoth.
Dokładnie w tym samym momencie komputer pokładowy wychwycił sygnał nadawany z planety. Niestety z uszkodzoną łącznością, był on tylko cichym pikaniem pasma alarmowego i Isader nie był w stanie wychwycić jego treści.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5864
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Vinsoth] Wykopaliska

Postprzez Isader Hinlan » 8 Maj 2018, o 23:32

Jeśli chodzi o interesy firmy to zazwyczaj ojciec był osobą odpowiedzialną za organizowanie nowych zleceń, które w zamierzeniu mają przynieść zysk. Isader ma zdecydowanie za mało doświadczenia aby móc decydować o takich ważnych sprawach, dlatego zazwyczaj siedzi cicho i przygląda się jak wygląda załatwianie spraw, zazwyczaj w sposób legalny. Tym razem było podobnie, ta sama kantyna co zawsze. Isader rozsiadł się wygodnie przy barze i przyglądał się potencjalnym zleceniodawcom, popijając wcześniej zamówionego drinka. W końcu zjawił się jakiś zamaskowany jegomość, którego młody Hinlan zmierzył jedynie wzrokiem i podsłuchał co ma ciekawego do powiedzenia. Kiedy zamaskowany facet skończył, Isader dokończył drinka i wychodząc skinął w stronę ojca.

***


Nareszcie przyszła pora aby wyruszać, plan był tradycyjny, zadanie Isadera polegało na tym samym co zawsze. Znaleźć najbezpieczniejszy szlak do określonego miejsca jakie podał klient. Następnie niewielka flota handlowa, eskortowana przez firmę jego ojca, mogła bez większych incydentów dotrzeć do wyznaczonego celu. Pełny wigoru chłopak odpalił maszynę i ruszył w nieznane.
Z początku wszystko wydawało się iść po jego myśli. Po każdym skoku Isader zwalniał na chwilę aby dać odpocząć nieco Nadziei. Dbał o własnoręcznie "skręcony" statek jak o nic innego. Musiał jeszcze wysłać informacje o kolejnym bezpiecznym przejściu, dodatkowo w swoim datapadzie nakreślał kolejną linię. Kiedy minęła odpowiednia ilość czasu, a kolejne wiadomości zostały wysłane do firmy, Isader wprowadził kolejne współrzędne i był gotowy do skoku. Dwa głośne kaszlnięcia jedno po drugim wytrąciły go nieco z błogiej chwili i przypomniały o ważnej misji.
Kolejny skok nie był taki przyjemny jak poprzednie. Bo kiedy Isader był w trakcie skoku, nagle na wyświetliła się informacja o błędzie krytycznym. W sekundę młody bohater zalał się potem i zagryzł mocno szczękę. Teraz kiedy Nadzieja powoli wytracała prędkość, mógł jedynie mieć nadzieję, że nic się nie stanie. Przekonywał się w głowie, że w końcu to jego konstrukcja, zna ją na wylot i to pierwszy raz kiedy zdarzyła się taka sytuacja.
- Wszystko będzie dobrze... - blady chłopak starał się wymówić przez wciąż zaciśnięte szczęki, jego dłonie zaciskały się coraz mocniej na fotelu pilota.
W końcu statek zatrzymał się niemal całkowicie, na szczęście Isadera ominął przy tym niekontrolowanym hamowaniu wszystkie obiekty, które mogły zakończyć krótki żywot firmowej Czujki. Przetarł czoło ramieniem, odetchnął donośnie i spojrzał na ekrany, które dalej denerwowały chłopaka swoim czerwonym kolorem i dodatkiem głośnych dźwięków. Chłopak zaczął klikać w kolejne przyciski, przełączył kilka rzeczy i całość statku jakby wróciła do poprzedniego stanu.
Nie minęła chwila, a na ekranie w końcu pojawiła się informacja o stanie statku, sporo rzeczy uległo mniejszej lub większej awarii, Isader w takim stanie na pewno nie wróci do domu. Pierwsza myśl jaka przyszła młodzieńcowi do głowy to poinformować ojca, o sytuacji w jakiej znalazł się jego syn. Na nieszczęście komunikator również nie działał. Isader zaklął w głowie na statek. Przypomniał sobie, że wcześniej wypatrzył jakąś planetę w czarnej pustce, która go otaczała. Bez większego namysłu skierował nadzieję w stronę planety nazwanej przez komputer pokładowy Vinsoth. Chłopak próbował sobie przypomnieć czy może pamięta coś o tym kawałku ziemi, niestety nic nie przychodziło mu do głowy dlatego postanowił poszukać jakichś podstawowych informacji w datapadzie. Na wpół zepsute radio odebrało nawet jakiś sygnał pochodzący z miejsca, do którego kieruje się Isader jednak był na tyle słaby, że nie dało z niego nic wyczytać.
Awatar użytkownika
Isader Hinlan
Gracz
 
Posty: 8
Rejestracja: 1 Kwi 2018, o 01:44
Miejscowość: Wrocław

Re: [Vinsoth] Wykopaliska

Postprzez Mistrz Gry » 11 Maj 2018, o 06:20

Statek sunął przez przestrzeń, podczas gdy Isader zaczytywał się w informacjach z holonetu. A raczej na razie próbował. Uszkodzona antena spowodowała, że dane ściągały się jak krew z nosa i właściwie w tej chwili całkiem mógł skupić się na pilotowaniu podczas wchodzenia w atmosferę. Tak, atmosferę. Szczęście w nieszczęściu, jakie go spotkało, wyrzuciło go przynajmniej przy jednym ze światów zdatnych do życia, co oznaczało, ze w najgorszym wypadku będzie w stanie wyjść normalnie na zewnątrz i grzebać w każdym elemencie swojej Nadziei.
Gdy ogień otaczający kokpit podczas pokonywania pierwszych warstw atmosfery zniknął, pilot mógł w końcu lepiej przyjrzeć się planecie. W tym samym czasie nareszcie ściagnęły się jakiekolwiek informacje z holonetu.
Vinsoth była jak na razie dość słabo zbadaną planetą. Pokryta w głównej mierze trawiastymi równinami i dość licznymi pustyniami, nie była zbyt uciążliwa do przebycia lądem. Co jakiś czas z płaskiego terenu wystrzeliwał wysoko w chmury łańcuch górski lub pojedyncze szczyty. Dużych zbiorników wodnych było mało. Poza jednym oceanem, większość wody kryła się raczej w podziemnych źródłach. Jeśli zaś chodzi o florę i faunę, była ona typowa dla tego typu klimatu. W górach zaś spotkać można było długowłose kozy, małpiate i coś przypominające wyglądem niedźwiedzia z bardzo długim ogonem. Planetę zamieszkiwała też jedna rozumna rasa, zwana w basicu Chevin.
Sygnał dochodzący z planety cały czas się wzmacniał, co objawiało się coraz szybszym pikaniem. Najwyraźniej od razu trafił w odpowiedni sektor świata i leciał w kierunku źródła sygnału. Faktycznie. Niedługo potem na horyzoncie, na jednej z gór, zamajaczył mu zarys jakichś cywilizowanych zabudowań i frachtowca. Gdy podleciał już na tyle blisko, by móc przez iluminator się rozejrzeć, ujrzał przed sobą zgrupowanie baraków, na pierwszy rzut oka przypominające jakąś polową bazę. Na płaskowyżu mniej więcej w połowie wysokości góry, wystającej sporo nad trawiaste równiny, wokół dwóch lekkich frachtowców rozstawionych było kilka baraków, pośród których poukładano skrzynie, lampy i najróżniejszy sprzęt. Pociągnięte od generatorów kable zdawały się biec w głąb jaskini, która znajdowała się w zboczu góry. Wśród tego wszystkiego kręcili się robotnicy, z daleka chyba ludzie i rodianie, którzy co chwila pojawiali się bądź znikali we wnętrzu góry. Całość wyglądała trochę jak jakaś baza badawcza albo wykopaliska.
Dochodzące z komunikatora trzaski sugerowały, że ktoś z dołu próbował się skontaktować z Isaderem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5864
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Vinsoth] Wykopaliska

Postprzez Isader Hinlan » 11 Maj 2018, o 21:26

Isader sunął powoli przez pustą przestrzeń, zbliżał się jednak do tajemniczej planety, która dla niego stanowiła chyba jedyny ratunek. Że też zachciało mu się szukać szczegółowych informacji odnośnie Vinsoth. Uszkodzona antena nie ułatwiła tego zadania, całość trwała na tyle długo, że zniecierpliwiony młodzieniec wszedł swoją Nadzieją w atmosferę planety. Chcąc się przebić przez kolejne warstwy coraz bardziej trzęsło całym statkiem w dodatku wydawał dziwne dźwięki, chłopak miał tylko nadzieję, że zejście nie uszkodzi kolejnych podzespołów.
W końcu pobrały się jakieś podstawowe informacje, a w dodatku mężczyźnie planeta ukazała się w całej swojej okazałości, spoglądał to na Holonet to za iluminator obserwując krajobraz. Niestety program nie wynalazł zbyt dużej ilości informacji, było to spowodowane tym, że planeta jest słabo zbadana. Na szczęście istnieje na niej inteligentna forma życia, być może pomogą "rozbitkowi".
Z rozmyślania na temat Vinsoth wybudził Isadera wybudził denerwujący dźwięk, który przyśpieszał wraz z przebytymi kilometrami. Chłopak rzucił jeszcze raz na sygnał, czy aby na pewno nie jest to kolejne usterka jego Nadzieji. Okazało się, że jest to celowe działanie, które ma sprowadzić Hinlana w jakieś konkretne miejsce. Ten walczył w środku zastanawiając się za co może odpowiadać dźwięk. Może lepiej będzie znaleźć jakieś miasto, w którym będzie można kupić ewentualne części zamienne. Z drugiej strony donośny sygnał nie dawał mu spokoju. Jego dusza odkrywcy postanowiła zbadać miejsce sygnału. Chłopak w oddali przez iluminator dostrzegł kilka prymitywnych baraków, jakieś zabudowania i nawet frachtowiec, który na razie stał w miejscu. Wyżej dostrzegł dwa kolejne frachtowce, które stały na płaskowyżu. Wejście do jaskini i pełno robotników. Isader spojrzał na sygnał jeszcze raz, wziął głęboki wdech i postukał dwa razy w ramię skórzanego fotela.
Młody chłopak nie wiedział czego może się spodziewać. Tajemniczy dźwięk zmusił go do zachowania ostrożności, dlatego zaraz po tym jak zauważył placówkę i robotników, obniżył lot na tyle aby trudniej go było zobaczyć. Koniec końców miał zamiar posadzić maszynę gdzieś na uboczu, a drogę do dwóch frachtowców i robotników odbyć na piechotę. Maszyna osiadła i w końcu mogła sobie odpocząć po tym jak Isader wyłączył wszystkie systemy. Kiedy drzwi się otworzyły złodziej wyskoczył na ziemię. Przeciągnął się dwa razy, odkaszlnął i poprawił płaszcz. Poklepał się jeszcze aby upewnić się, że ma zaufanego towarzysza u boku w postaci blastera i był gotowy ruszać.
- Najpierw maszyna - odrzekł sam do siebie i okrążył statek zwiadowczy z nadzieją, że znajdzie jakieś zewnętrzne uszkodzenia. Jeżeli nie, nie będzie dla niego problem aby zaglądnąć po kolei do każdego miejsce maszyny. Na pierwszy ogień hipernapęd, potem kable i wszelka elektronika, do sprawdzenia będzie też łączność. Isader w głowie zapisywał sobie listę rzeczy do zrobienia.
Awatar użytkownika
Isader Hinlan
Gracz
 
Posty: 8
Rejestracja: 1 Kwi 2018, o 01:44
Miejscowość: Wrocław

Re: [Vinsoth] Wykopaliska

Postprzez Mistrz Gry » 13 Maj 2018, o 18:26

Swoja pechową wizytę na Vinsoth zaczął od oględzin statku i jego uszkodzeń. Już w momencie wejścia do maszynowni poczuł przykry, drażniący nozdrza odór spalenizny. W powietrzu czuć było przepalone obwody. Mechanikiem był raczej mocno średnim, ale lata spędzone ze swoim statkiem pozwoliły mu poznać go od podszewki, niemal każdą jego śrubkę. Tym samym w tym jednym konkretnym przypadku mógł się pokusić o podstawową chociaż diagnozę awarii. Zgodnie z tym, co już wcześniej podejrzewał, uszkodzeniu, raczej przez lata zużycia, uległ jeden z akceleratorów hipernapędu. Układ awaryjny spełnił swoje zadanie i dlatego Isader żył, ale przeciążenie, jakie wytworzyło się w tym momencie spaliło sporą część obwodów hipernapędów i poszło dalej, do najbliższego w sieci układu, jakim była komunikacja. Całe szczęście na tym się skończyło i napęd podświetlny działał sprawnie. Nie zmieniało to jednak faktu, że bez nowych części, których Isader oczywiście nie miał w swojej ładowni, ani nie wyleci z układu, ani nie skontaktuje się z ojcem. Będzie musiał je znaleźć i najlepiej też kogoś do pomocy, kto lepiej od niego zna się na mechanice i będzie w stanie potwierdzić przegląd, jakiego dokonał.
Po oględzinach statku jego pilot postanowił zbadać obóz, który widział na płaskowyżu góry wznoszącej się ponad nim. Dla ostrożności posadził statek na równinie po drugiej stronie zbocza, więc czekała go mała przeprawa w górę wąską ścieżką, która wiodła wzdłuż skał góry. Gwiazda Vinsoth oświetlała teraz pełną ilością swej energii, więc wspinaczka na pewno nie będzie należała do prostych i przyjemnych.
W końcu po jakichś trzech czy czterech standardowych godzinach Isader dotarł na poziom obozu. Skrył się za jedną ze skał, tuż na granicy płaskowyżu. Dokładnie tak, by móc obserwować tam obecnych.
Po lądowisku kręciło się kilka dżentelistot: ludzie i rodianie. Poza dwoma statkami stały na nim cztery baraki, z czego jeden wyglądał na magazyn. Przy nim było ustawione mnóstwo skrzyń, dwie z nich były otwarte i widać w nich było liny i części oświetlenia używanego w podziemiach. Obok baraków stał agregat prądotwórczy, od którego biegły kable do wszystkich zabudowań oraz w głąb góry. Samo wejście do podziemi wyglądało na stworzone rękami istot rozumnych. Było łukowo sklepione, wyłożone równo ściętymi blokami jakiegoś jasnego kamienia. Na kamieniach nie było żadnych zdobień, wejście nie wyglądało też na zamknięte żadnymi wrotami czy zasłonięte przez zawalone wcześniej skały. Sprawiało jednak wrażenie bardzo starego, mającego przynajmniej kilka tysięcy lat.
W chwili, gdy Isader rozpoczął swoją skrytą obserwację, z wejścia do podziemi wyszedł człowiek, wyglądający jak jakiś naukowiec. Trochę podstarzały, z siwą brodą i włosami, nosił strój i narzędzia przy sobie wskazujące na zawód jakiegoś archeologa lub kogoś w tym rodzaju. Chyba on tutaj rządził, bo właśnie wydawał rozkazy krzątającym się wokół robotnikom.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5864
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Vinsoth] Wykopaliska

Postprzez Isader Hinlan » 16 Maj 2018, o 22:36

Isader chcąc sprawdzić stan statku i jego podzespołów najpierw zajrzał do maszynowni, poruszał się po statku jak po swoim pokoju, znał go jak własną kieszeń. Nie jest to dziwne, w końcu spędził wiele miesięcy na jego "renowacji". Tak się ta odbudowa statku skończyła, że chłopak wylądował na jakiejś cholernej planecie, z rozwalonym hipernapędem. Komunikacja też porządnie ucierpiała, Hinlan nie miał szansy skontaktować się chociażby z ojcem. Samych elementów na miejscu nie dało się poskładać w taki sposób, żeby chociaż starczyło na powrót do domu. Isader potrzebował zamienników i jakiegoś mechanika, który zaaprobowałby przeprowadzone naprawy. Skoro statek odpoczywał na równinie za wzgórzem, złodziejowi nie pozostało nic innego jak ruszyć w stronę tajemniczego sygnału.
Dzięki swojemu świetnemu pomysłowi chłopak musiał nadrobić nieco drogi wspinając się na docelowe wzgórze. Tamtejsze słońce nieźle dawało popalić, a dodatkowy płaszcz nie ułatwiał wspinaczki.
- Cholera - powiedział do siebie zachrypniętym głosem. - Po co ja się w ogóle tak wygłupiam - dodał. Mężczyzna sam zastanawiał się nad swoim zachowaniem. Wiadomo zachowanie bezpieczeństwa, ale są pewne granice. Może ten cały wypadek zmienił Isadera w jakiegoś paranoika?
Dzięki swojemu doświadczeniu w cichym poruszaniu się, ciemnowłosy mężczyzna znalazł się w końcu przy obozie. Mógł doskonale obserwować wyjście. Dzięki temu dostrzegł, że ekipa składa się głównie z rodian i ludzi. Po sprzęcie i raczej nikłym hałasie można było stwierdzić, że nie jest to raczej kopalnia. Skoro planeta nie była zbadana w stu procentach, być może właśnie trwał tutaj proces badania kolejnej jaskini. Widok podstarzałego faceta, jedynie go w tym utwierdził. Może nie było potrzeby aby bawić się w chowanego?
Isader jeszcze przez chwilę czekał na jakiś sygnał bądź zachowanie, które może dostarczy jakichś szczątkowych informacji o ludziach, którzy się tutaj znajdują. Dlatego jeśli w przeciągu najbliższych minut nie dostrzeże bądź nie usłyszy czegoś godnego uwagi, będzie się starał zinfiltrować jaskinię wciąż pozostając niezauważonym.
Awatar użytkownika
Isader Hinlan
Gracz
 
Posty: 8
Rejestracja: 1 Kwi 2018, o 01:44
Miejscowość: Wrocław

Re: [Vinsoth] Wykopaliska

Postprzez Mistrz Gry » 21 Maj 2018, o 21:05

Kryjówka za skałą okazała się całkiem niezła. Isader mógł na spokojnie obserwować cały plac. Dodatkowo gwiazda Vinsoth świeciła od drugiej strony góry, rzucając cień na sporą część płaskowyżu.
Na początek zajął się obserwacją starszego jegomościa. Po tym jak wyszedł z jaskini, wszedł do jednego z baraków i po niecałej standardowej minucie wyszedł z niego, trzymając pod pachą książkę. Starą tradycyjną papierową księgę oprawioną w skórę. Taki widok robił wrażenie. Cenna rzecz. Po chwili naukowiec zniknął z powrotem w tunelu. Isader obserwował wejście jeszcze przez chwilę, ale ruch był tylko na placu, gdzie część robotników przestawiała jakieś skrzynie. Wykorzystując ich zapracowanie, przeszedł bliżej tajemniczego wejścia, kryjąc się w cieniu i górze śmieci rzuconych przy skalnej ścianie. Wtedy ze środka góry wyszło dwóch następnych mężczyzn, jednak w porównaniu do reszty, ci byli uzbrojeni. Wyglądali na typowych najemników, dość dobrze uzbrojonych. Skręcili w przeciwną stronę do tej, z której ich obserwował i zniknęli na ścieżce prowadzącej w dół.
Miał wolną drogę do wnętrza jaskini. Nie czekał dłużej, tylko od razu ruszył do środka. Wśliznął się tuż przy ścianie. Wzdłuż niej ciągnęły się kable energetyczne, pełzające po jasnej, wyłożonej kamieniami podłodze. Były gładkie i dobrze ociosane, wyglądały na robotę rasy rozumnej. Korytarz ciągnął się kilkanaście metrów, po czym Isader stanął u wejścia do komnaty.
Ogromnej, ciągnącej się w środku góry komnaty. Była naprawdę wielka. Przez środek ciągnęły się dwa rzędy kolumn, które wspierały sklepienie tak wysokie, że niknęło w mroku mimo rozstawionych wszędzie lamp. Przy pierwszych kolumnach dostrzegał stoły i kolejne skrzynie, po lewej majaczyła sterta czegoś bliżej nieokreślonego przy tej ilości światła. Drugiego końca komnaty nie widział. Właściwie lewej i prawej ściany też nie. Nie miał dużo czasu na dalsze rozglądanie się. Stał w dość odsłoniętym miejscu. Chwilowo nie było nikogo w zasięgu wzroku, ale szybko musiał zdecydować, co robić dalej.
Wszystko to przypominało jakieś wykopaliska w środku starożytnego kompleksu. Delikatny sprzęt, trochę staroświecki jak na jego gust, walał się na stołach tuż obok najróżniejszych znalezisk z poprzednich epok. W powietrzu czuć było kurz i stęchły zapach starości.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5864
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Vinsoth] Wykopaliska

Postprzez Isader Hinlan » 25 Maj 2018, o 23:12

Mogłoby się wydawać, że Isader świetnie kryje się za skałą. Dzięki odpowiedniemu ułożeniu gwiazdy, na płaskowyżu dominował cień, który przysłaniał górę ciemną barwą. Złodziej jeszcze przez chwilę obserwował starca-naukowca, który skierował się do jednego z baraków. Po wyjściu z pomieszczenia facet dzierżył w dłoniach prawdziwą książkę, której strony składały się z papieru. Niesamowity okaz! Isader niemal zapomniał po co skierował się do tej jaskini, ten sygnał, który wciąż momentami dudnił mu w uszach wybudził go z istnego transu. Przez myśl przeszło chłopakowi aby pokusić się o podwędzenie tej księgi. Chciał już nawet ruszyć za naukowcem, który zniknął w jaskini. Plany pokrzyżowała mu dwójka facetów wyglądających na typowych najemników. Byli uzbrojeni i mijali się z podstarzałym mężczyzną z księgą.
Na jego szczęście skierowali się w przeciwną stronę do wejścia do jaskini i to wykorzystał Isader, poruszając się najciszej jak mógł, przylegając do ściany prześlizgnął się przez otwór. Pracownicy, którzy mieścili się na głównym placu nie zwrócili na niego uwagi. W jednej chwili znalazł się tam gdzie chciał, wciąż spoglądając na wszystkie strony. Widok najemników sprawił, że Hinlan musi być bardziej uważny.
Na zewnątrz temperatura była dosyć wysoka, w końcu złodziej nieco się spocił wchodząc na góre. Teraz we wnętrzu skały oświetlonej za pomocą lamp, zrobiło się nieco chłodniej. Isader poruszał się po cichu wciąż trzymając się blisko ściany. Jedną rękę miał wyprostowaną aby dłoń mogła delikatnie muskać płaszczyznę obok. Była ona niesamowicie gładka. W końcu przed mężczyzną w płaszczu stanęło wejście do komnaty. Oczywiście je przekroczył wcześniej wysuwając tylko głowę aby sprawdzić czy w środku nikogo nie ma.
Kiedy przekroczył niewielką bramę stanął wryty ogromem jaki komnata sobą prezentowała. Potężne kolumny, które pięły się w górę sprawiały wrażenie nieskończonych gdyż po kilkunastu metrach zatracały się w odmętach ciemności. Kiedy rozejrzał się dookoła uświadomił sobie, że otchłań nie kończy się tylko na "suficie" przed sobą widział jedynie mrok. Ściany również ukrywały się w ciemnościach. Isader odczuwał niepewność, delikatny strach ale główną i napędzającą emocją była ciekawość. Chłopkowi zabrało się na kaszel przez unoszący się w pobliżu kurz. Dłonią i chustą zasłonił twarz aby wydać z siebie jak najmniej hałasu.
Czas mijał więc trzeba było w końcu podjąć jakąś decyzję. Pobliskie stoły i skrzynie były kuszące dlatego Isader zbliżył się do nich w pierwszej kolejności. Chciał znaleźć latarkę bądź coś co mogło mu dać mu nieco światła w tych grobowych ciemnościach. Założył chustę na twarz aby pył nie drażnił tak bardzo jego zniszczonego gardła. Oczywiście swoim złodziejskim okiem nie szukał jedynie latarki być może natrafi się jakiś przedmiot, który będzie mógł sprzedać na rynku. Po sprawdzeniu stołów i skrzyń Isader skierował się do lewej kolumny, przy której leżała tajemnicza rzecz. Spowita była ona w delikatnym świetle i chłopak nie mógł ocenić co to tak naprawdę jest dlatego postanowił się zbliżyć i sprawdzić cóż to jest. Jak to złodziej miał w zwyczaju wytężył zmysł słuchu aby w razie czego w jednej chwili schować się za jedną z kolumn. Jeżeli znalazł potrzebne przedmioty, a w szczególności latarkę to powoli zaczął kierować się przed siebie w głąb ciemnego korytarza, który wydawał się nieskończony.
Awatar użytkownika
Isader Hinlan
Gracz
 
Posty: 8
Rejestracja: 1 Kwi 2018, o 01:44
Miejscowość: Wrocław

Re: [Vinsoth] Wykopaliska

Postprzez Mistrz Gry » 28 Maj 2018, o 00:19

Powoli, po cichu zbliżał się do najbliższych stołów. Kurz i piach pokrywający kamienną podłogę znakomicie wygłuszał jego kroki. Na szczęście, w pobliżu nadal nikogo nie widział, mrok w oddalonych częściach komnaty dawał mu znakomitą osłonę. Jednak na granicy słuchu słyszał już jakieś rozmowy, co znaczyło, że gdzieś dalej jest przynajmniej kilka osób, w tym i pewnie sam profesor. Na razie podkradł się do pierwszego ze stołów bez żadnych problemów.
Poza trzema datapadami, na których po szybkim przejrzeniu nie znalazł niczego poza naukowymi zapiskami, chyba o historii Vinsoth, na blatach leżała też niedokończona mapa podziemi i jeden rulon papieru. Nie przedstawiał on aż takiej wartości, jak cała księga niesiona przez profesora, ale też był ciekawym znaleziskiem. Isader ostrożnie rozwinął papier. Jego oczom ukazały się równe rzędy jakiegoś starożytnego pisma, którego niestety nie rozumiał. Na chwile odłożył zwój i przyjrzał się mapie. W świetle dawanym przez stojącą obok lampę mógł dostrzec zarys pierwszego poziomu kompleksu. Od sali, ze ściany po prawej stronie, gdzieś w mroku skryte były wloty do dwóch tuneli. Jeden z nich narysowany był dalej, biegł wgłąb góry i według planu zawierał wejścia do pięciu małych komnat o nieznanym przeznaczeniu. Drugi z korytarzy miał niedokończony szkic, ale na tym poziomie chyba kończył się schodami. A przynajmniej taki zamysł mógł mieć autor, który rysował mapę. Obok niej leżała poszukiwana przez złodzieja latarka.
Korzystając, że jeszcze nikt nie zachodzi w te okolice, Isader przeszedł w lewą stronę, chcąc przyjrzeć się urządzeniu. Przy okazji, mijając jedną z kolumn, zauważył, że pokryta jest zapiskami w języku podobnym do tego ze zwoju, choć tu litery były bardziej koślawe. Wyglądało na to, że każda kolumna jest pokryta podobnymi zapiskami. W końcu dotarł do dziwnego urządzenia, stojącego pod ścianą komnaty. Było dość sporych rozmiarów i przypominało pewnego rodzaju warsztat. Całość miała jakieś dwa na pięć metrów. W metalowym, solidnie wyglądającym blacie wyżłobiono podłużny rowek o szerokości klingi do wibroostrza, od którego odchodziło kilka mniejszych wyżłobień. Nad tym stała konstrukcja z archaicznie wyglądającymi młotami pneumatycznymi, obok których znajdował się panel sterujący. Po prawej stronie stołu, tuż za rowkiem i przed obudową silnika urządzenia, znajdowało się też płytkie koliste wgłębienie, może na cztery centymetry, odróżniające się od reszty brudną rdzawą barwą.
Kiedy tak przyglądał się maszynerii, usłyszał za sobą jakieś kroki. Ktoś w końcu zbliżał się w te rejony komnaty.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5864
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Vinsoth] Wykopaliska

Postprzez Mistrz Gry » 16 Lip 2018, o 23:44

Słuch po nim zaginął... Ale już niedługo, już niedługo...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5864
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do Archiwum