Content

Zewnętrzne Rubieże

[Tatooine] Ta sama dziura od lat

Image

[Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Mistrz Gry » 2 Lut 2018, o 22:33

Tatooine od tysięcy lat miało tą samą opinię. Zapiaszczona dziura, przyciągająca niezwykłe istoty oraz wielkie kłopoty. Tutaj przez milenia zaczynały się wielkie historie, ale także... kończyły. Niezależnie od tego czy było to Anchoread, Mos Espa, Bestine czy Mos Eisley, odnośnie Mos Eisley...

***


- Szlag by to trafił, Nor Airwen znowu nawalił z tym swoim gruchotem. Dziesiątki razy powtarzałem mu że albo zmienia ten złom albo kończymy współpracę. - rzekł hałaśliwy John Reisman, któremu towarzyszył milczący Diven Vistal - Czy ty mnie słuchasz?
- Ta... YT-1300 nawalił, ale tym razem po raz ostatni. Biedny Nor rozbił się na Morzu Wydm i raczej niewiele z niego zostało. Hmm nawet Jawowie nie kwapią się by tam ruszyć i rozebrać jego frachtowiec. - odparł ospale rozglądając się za miejscem, gdzie było choć trochę cienia - Tod mówił, że w kosmporcie stoi jakiś YT-2400 i wygląda godnie.
- Rozumiem, że wiesz do kogo należy? - spytał Reisman, zwany majorem.
- Właśnie do niego idziemy...

***


Kantyna Mos Eisley, należąca do Wookiego Chalmuna od dziesiątek lat, praktycznie się nie zmieniała. Wciąż przebywały tu wszelakie szumowiny z całej Galaktyki, czego nie zmieniły ani rządy Imperium, ani Republiki, ani tym bardziej kontrola ze strony Huttów.
Gwar standardowy dla tego miejsca, nie osłabiał czujności najbardziej doświadczonych bywalców. Jeżeli ktoś chciał kogoś usłyszeć, to nie stanowiło to żadnego problemu. Byli i tacy, którzy nad rozmowę przedkładali samotne spożywanie drinka i obserwowanie sali.
Nieco ponad 20-letni mężczyzna, zajmował stolik w rogu mordowni, mając za sobą ścianę. Raczej nie przykuwał niczyjej uwagi, w kantynie siedziało paru jemu podobnych. W końcu młodzi mogli stanowić siłę napędową farm wilgoci i dawali jakąkolwiek szansę na obronę przed Ludźmi Pustyni. Nie mniej ten człowiek nie posiadał ani swojej farmy, a co więcej nie był niewolnikiem.
Niespodziewanie tuż przed nim wyrosła dziwaczna para jegomościów. Niski i na oko 50-letni, zasuszony mężczyzna o czarnych włosach przeplatanych siwymi pasemkami. Jego twarz była surowa, zapewne przez wieloletnią pracę w suchym i gorącym klimacie Tatooine. Mimo niepozornych wymiarów wydawał się groźny, a u pasa znajdowały się dwa modyfikowane blastery DC-15. Drugi z mężczyzn, notabene czarnoskóry, był o wiele wyższy od swojego towarzysza. Miał dobre 190 standardowych centymetrów wzrostu oraz barczystą budowę ciała. Jego ręce przypominały imadło, które miażdży wszystko i wszystkich stawiających mu opór. Co ciekawe twarz miał o wiele łagodniejszą od starszego kolegi.
- Witam i z wejścia apeluję o rozwagę, spokój i wysoką kulturę osobistą... - zaczął niższy z facetów, jednak chwilę później wtrącił się kompan.
... o ile to miejsce ma jakąkolwiek kulturę...
- Cicho! - ryknął Reisman, po czym bezceremonialnie klapnął przy stoliku młodzika, zamawiając przez kelnerkę dwa lurowate piwa - Wiem, że latasz koreliańskim cackiem YT-2400, a ja potrzebuję takiego statku i pilota. Aha i mało pytań, najlepiej wcale.
-... szczególnie o pieniądze... - burknął pod nosem czarnoskóry, popijając browara
- Siedź cicho, to jak młody? Wchodzisz w to? Zawsze coś zarobisz, a może i kontakty sobie wyrobisz? - dopytywał 50-latek - Aha, jestem Reisman, choć możesz śmiało do mnie mówić Major, a ten rosły gbur o naturze banthy to Diven.
- Może chociaż powiesz mu o co chodzi? - ponownie wtrącił się osiłek.
- Cholera przecież mówię, że o transport. Szybki lot na Hypori. Stąd zabierasz ładunek, wypakowujesz tam, na Hypori też się ładujesz i wracasz do Mos Eisley, nic prostszego! Wchodzisz w to?
Niski mężczyzna wydawał się zniecierpliwiony całą sytuacją, a jego instynkt kazał zachowywać cały czas czujność. Za to Diven Vistal jakby nigdy nic, siorbał powoli piwo, mając w poważaniu wszelki gwar, a także niezbyt miłą postawę towarzysza. Przyjacielsko mrugnął okiem ku Cassianowi i gestem przywołał kelnerkę by i jemu postawiła przed nosem trunek.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Cassian Crayar » 3 Lut 2018, o 17:21

Cassian siedział w głębi kantyny i starał się nie zwracać na siebie uwagi. Głośne szumy wokół jego osoby nie były w jego zwyczaju, jak zresztą przesiadywanie w takich miejscach. Ale nawet on czuł potrzebę by wyjść do innych i poczuć się normalnie, jakkolwiek by to dziwacznie nie brzmiało. Właśnie naszedł go jeden z takich dni, który zmusił go do opuszczenia swego okrętu, posłuchania plotek i zwyczajnego pogapienia się na twarze istot zamieszkujących Galaktykę. Prawdopodobnie jego dzień zakończyłby się zwyczajnym powrotem na "Coruscantczyka" gdyby nie wyrosło przed nim dwóch jegomościów.
Młodzieniec, zaskoczony nagłym towarzystwem, chwycił za swój blaster, jednak nie musiał go używać, przynajmniej chwilowo. Uspokajające słowa niskiego mężczyzny i brak gwałtownych ruchów w jego stronę uspokoiły go, ale ich nagłe pojawienie się, wyostrzyło jego czujność. Nic dziwnego, w takim miejscu jak to trzeba było mieć oczy dookoła głowy, zresztą dlatego wolał siedzieć plecami do ściany, a mimo to nie zauważył ich podejścia. Skarcił się w myślach i dokładnie zlustrował mężczyzn, podczas gdy jeden z nich bezceremonialnie się do niego przysiadł. Widać po nim było, że jest pewny siebie i robił tu za szefa. Nie spodobało mu się też, że wiedział o jego okręcie. Być może na Zewnętrznych Rubieżach był sensacją, ale nie zmieniało to faktu, że mu się to nie podobało.
- Dużo wiesz... - Mruknął na jego stwierdzenie o YT-2400. Cóż, teoretycznie nie miał nic do roboty oprócz przesiadywania w kantynie, ale brak pytań często wiązał się z przemytem, a on wolał unikać takich robót. Owszem, podejmował się ich, ale były to dla niego akcje dorywcze, a nie regularne zajęcie. - Hypori? To chyba większa dziura od Tatooine. Poza tym, te "szybkie loty" zwykle nie kończą się tak jak powinny... - Cassian skrzywił się. Przez dłuższą chwilę się wahał, ale w końcu westchnął bezsilnie. - Jak duży ładunek i ile płacisz? - Młodzieniec doskonale wiedział, że czasem lepiej nie zadawać zbyt szczegółowych pytań. W większości przypadków i tak by mu nie odpowiedziano lub zbyto wymówkami. Czasem więc lepiej było trzymać język na kłódkę. A nuż, widelec dyskrecja zostanie doceniona.
- Kiedy, co, jak i gdzie? - Cassian nie zwrócił większej uwagi na postawiony przed nim trunek, ledwo skinął głową w podzięce.
Awatar użytkownika
Cassian Crayar
Gracz
 
Posty: 58
Rejestracja: 18 Lis 2017, o 19:12

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Mistrz Gry » 3 Lut 2018, o 19:58

Niski mężczyzna słysząc odpowiedź od Cassiana zakrztusił się, rozbryzgując dookoła piwo. Na szczęście z pomocą przyszedł Diven Vistal, który rąbnął towarzysza w plecy aż miło, chociaż mało brakowało by Major złamał nos o blat stołu. Sytuacja zdecydowanie należała do tych komicznych, tym bardziej, że pity browar mało wspólnego miał ze złocistym trunkiem.
- Osz w mordę, ciszej dzieciaku. Nie daj się nabrać na ten pozorny gwar! - rzekł oburzony Reisman, po czym ciszej dodał - Hypori to nie dziura, w najbliższej okolicy nie wiem czy istnieje większa fabryka droidów, nie będąca pod kontrolą Imperium. Do diaska z tym...
- Młody pytał ile płacisz. - wtrącił się czarnoskóry obserwując kuso ubraną Twi'lekankę. Ta widząc jego spojrzenie pogroziła mu palcem, a następnie położyła dłoń na blasterze. Vistal zdecydowanie nie miał szczęścia.
- Pięćset... - zaczął mówić Major, ale nie dane było mu skończyć.
- Pięćset? Za tyle to ja bym nie wystawił nosa z Mos Eisley. - wzruszył ramionami, kończąc swoje piwo - Czas na coś mocniejszego.
- Szlag by cię Diven, z kim ty trzymasz! Oczywiście że nie pięćset, a pięć tysięcy kredytów. - burknął urażony John Reisman - Żadna brudna robota, legalny przewóz. Stąd zabierasz kilka beczek oleju, a stamtąd parę droidów. Zero żywego towaru, zero błyszczostymu, zero broni.
- Zero, zero, zero... Może jeszcze zero imperialnych gnid? - znowu, retorycznie wtrącił czarnoskóry.
- Milcz do kurwy nędzy, bo cię zwolnię. - ryknął John, po chwili tonując swoje zachowanie - To jak? W ogóle jak się nazywasz Młody? Robimy deal czy mam szukać kogoś kto ma łeb na karku?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Cassian Crayar » 3 Lut 2018, o 21:50

Cassian nie omieszkał docenić komizmu sytuacji w jakiej się znalazł Major. Może się nie roześmiał, ale z pewnością poprawiła ona nieco jego humor i sprawiła, że się uśmiechnął. Jednak dalsza rozmowa szybko ostudziła jego nastrój i dalsze zapędy na robienie interesów. Choć w pierwszym momencie, co prawda z pewnymi wahaniami, zgodził się na wylot na Hypori, to w tym momencie miał coraz większe wątpliwości co do zlecenia. Cena za lot wydawała mu się rozsądna, a także przewożony towar, ale jedno mu zgrzytało. Skoro zgłaszają się do niego prywatni ludzie, a nie przedstawiciele firmy i chcą przetransportować na Tatooine partię droidów z fabryki, która nie znajduje się pod kontrolą Imperium, to z pewnością nie są to droidy protokolarne lub astromechy.
- Zgaduję, że rzeczone droidy są... "protokolarne", mam rację? - Powiedział nieco ciszej Cassian, żeby tym razem nie ofuknęli go za zbyt głośne i otwarte mówienie o pewnych sprawach. Zresztą było dla niego jasne, że są "protokolarne", teraz chciał się upewnić. - Nie sądzę też, że pewne "grupy" chciałby żeby taki... specjalistyczny sprzęt pałętał się po Zewnętrznych Rubieżach. Ale z drugiej strony, to Zewnętrzne Rubieże, czyż nie? - Zerknął na Divena, który lubił drażnić Majora i chyba był z tej dwójki najbardziej uczciwy. - Skoro już twój towarzysz się wygadał, to możesz iść w otwarte karty, a skoro zgłaszacie się do tak MŁODEGO pilota, to chyba liczycie na oszczędność kredytów albo jesteście w desperacji. Jakie istnieje ryzyko ze strony Imperium? - Cassian zerknął na Divena, zmusił się do uśmiechu i przesunął w jego stronę swoje piwo. - Mówią na mnie Cassian. I tak, jestem zainteresowany, ale nie podobają mi się próby wkręcenia w coś dużego bez choćby szczątkowej wiedzy na co się piszę.
Awatar użytkownika
Cassian Crayar
Gracz
 
Posty: 58
Rejestracja: 18 Lis 2017, o 19:12

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Mistrz Gry » 3 Lut 2018, o 22:05

Reisman przewrócił oczami, słysząc odpowiedź Cassiana. Dawniej gdy ktoś usłyszał 5 tysięcy kredytów nie pytał o nic. Teraz młodzież wydawała się przeczulona i mniej skłonna do ryzyka, a w końcu kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Ponętna kelnerka rasy ludzkiej, postawiła przed trójką rozmówców, trzy czerwone, parujące drinki o nieco oleistej konsystencji. Diven bez słowa dał do ręki kobiecie 5 kredytów, a ta odwzajemniła jego gest perlistym uśmiechem.
- Ten syf smakuje jak przepalony olej silnikowy ale to jedna z niewielu rzeczy, która nie została sprofanowana wodą. - rzekł tym razem uśmiechnięty Vistal.
- Taa, nienawidzę go. - burknął Major ale ochoczo sięgnął po trunek, krzywiąc się lekko gdy przechodził mu przez gardło - Próbuj Młody, może wtedy złapiesz nieco polotu. Droidy nie są bojowe, ani protokolarne. Parę astromechów i medycznych gruchotów, nic co mogłoby zaniepokoić imperialców.
- Nie spodziewałem się, że jednak przedstawisz mu szczegóły. Hmm Casian... bardziej nie interesuje czy twoja krypa ma przebite blachy czy może dysponujesz w pełni legalnymi kodami identyfikacyjnymi? Hypori jest neutralne ale od czasu do czasu dokonują własnych, powierzchownych kontroli.
- Halo, halo chyba cię ponosi... Nor Airwen latał tam przez standardowy rok, wykonał dziesiątki lotów i ani razu go nie kontrolowali. - zripostował Reisman - Dobra, mamy mało czasu, więc wóz albo przewóz. Jeżeli masz zamiar kontemplować tutaj jak Jawa nad jamą sarrlacka to zapomnij o rozmowie. Lot trzeba wykonać jutro, z samego rana czasu Tatooine. Aha teraz mogę dać ci połowę, drugą część po powrocie, jak się uwiniesz szybko to kto wie czy nie zgarniesz jakiejś premii.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Cassian Crayar » 3 Lut 2018, o 23:02

Cassian się skrzywił. Nie do końca wierzył Majorowi, ale pięć tysięcy kredytów też wydawało mu się rozsądną ceną. Zresztą na Zewnętrznych Rubieżach nigdy nie było wielkich kontroli, zwłaszcza ze strony Imperium. Prawdziwą władzę dzierżyli tu Huttowie i to im lepiej było się nie narażać. Poza tym, skoro mówili, że ryzyko jest niewielkie, to raczej takie było lub bardzo szybko spisali jego i towar na straty. Nie sądził jednak, że ktoś chciałby tracić swój asortyment, a on sam nie miał wrogów, którzy chcieliby go wkopać w kłopoty, a przynajmniej o nikim takim nie wiedział. Wciąż jednak pamiętał początek rozmowy z nie zadawaniem pytań. Coś mogło być na rzeczy, ale młodzieniec podjął decyzję. Poleci, w końcu pięć tysięcy kredytów piechotą nie chodzi.
- Polecę. Oczywiście, że polecę. Kody mam legalne, o to możecie być spokojni. Imperialni służbiści potrafią robić problemy z powodu nielegalnych kodów, a nikt problemów nie lubi... - Cassian zaczął powoli wstawać ze swego miejsca. - Myślę, że skoro mam lecieć z samego rana, to wrócę na statek. Skoro doskonale wiecie czym latam, to zgaduję, że wiecie gdzie cumuję i nie będzie problemu z dostarczeniem tych beczek oleju na pokład, mam rację?
Awatar użytkownika
Cassian Crayar
Gracz
 
Posty: 58
Rejestracja: 18 Lis 2017, o 19:12

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Mistrz Gry » 3 Lut 2018, o 23:32

Reisman klasnął dłońmi, a następnie zatarł ręce na znak zadowolenia, natomiast jego czarnoskóry partner ziewnął znudzony, jednym haustem kończąc swój oleisty drink. Mimo chwilowych problemów z pilotem, ostatecznie rozwiązali kłopot angażując młodego Cassiana oraz jego YT-2400.
- Mam nadzieję, że się spiszesz chłopcze i twój "Corustkańczyk" czy jak go tam zwiesz także. Widzimy się jutro na twoim lądowisku, kasę też dostaniesz jutro tylko powiedz czy chcesz chipy czy wolisz przelew na wskazane konto? - rzekł wyraźnie uradowany Major - Z mojej strony to wszystko, aha radziłbym choć spróbować tego drinka, nie drażniłbym właściciela kantyny. Wookiee bywają humorzaści.
- Hmm, tak to prawda... - dodał Diven, po czym sięgnął po swój komunikator - Dust możecie już szykować towar do załadunku, ma być gotowy na jutro rano.
- No i dogadane. Nie zaśpij chłopcze... - dodał na pożegnanie John i jak nagle się pojawili, tak szybko zniknęli, przemykając przez zatłoczoną salę kantyny Mos Eisley.

***


Kilka minut po godzinie 7 czasu miejscowego, Reisman, Vistal oraz czterech nieznanych mężczyzn wkroczyło na lądowisko wynajmowane przez Cassiana. Każdy, poza Majorem prowadził repulsorowe sanie, na których znajdowały się po trzy beczki. Łącznie dawało to piętnaście sztuk durastalowych pojemników o pojemności ok. 70 litrów każdy. Ładunek prowadzony przez rosłego Divena był nieco inny, a beczki dodatkowo zabezpieczono ołowianopodobną osłoną.
- Cassian chłopcze nie śpij, za 40 minut masz odlot. Otwieraj klapy bo chcemy załadować towar. Mówiłem, że nie będzie tego wiele. Mam nadzieję, że masz pasy zabezpieczające....
- John, daj mu szansę wyjść ze statku.
- Nie mamy czasu na kurtuazję. - uciął temat Reisman - Szybko, szybko chcesz zarobić te pieprzone pięć kawałków czy nie?

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Cassian Crayar » 12 Lut 2018, o 14:02

- Wolę chipy... - Cassian spojrzał się na drinka, który został mu przyniesiony. - Nie wątpię, że potrafią rozerwać człowieka gołymi rękami, ale unikam picia, które mi nie służy. Bardzo, bardzo słaba głowa. Panowie mogą dopić jeżeli nie widzą w tym nic złego, zwłaszcza, że go nie ruszyłem. - Z wysiłkiem uśmiechnął się do towarzyszy rozmowy i starał się uniknąć wzroku Wookiego gdy wychodził z kantyny.

***


Cassian przybywszy na swój okręt nie tracił swojego czasu. Miał jutro lecieć więc lepiej było sprawdzić czy wszystko jest przygotowane do odlotu. Co prawda stacjonował już kilka tu kilka dni i powinno być wszystko dopięte na ostatni guzik, to zawsze było się lepiej upewnić. Nigdy nic nie wiadomo co wyjdzie podczas ostatniej chwili. Wszystko jednak zdawało się być w porządku zarówno ze statkiem jak i droidem astromechanicznym, który z entuzjazmem powitał swego właściciela, a i ten nie omieszkał przyjaźnie stuknąć go po obudowie i powiedzieć mu kilka miłych słów. Choć była to tylko maszyna, to Cassian lubił jej charakterystyczne pikanie i delikatne szuranie po podłodze gdy przemieszczał się z jednego kąta statku do drugiego.
- Jutro z rana znowu lecimy, cieszysz się? Wiem, że się cieszysz. Gdzie? Na jakieś odludzie... Hypori. Mam co do tego złe przeczucia, wiesz? Niby ma to być rutynowa, normalna podróż, ale mam złe przeczucia. Zawsze mam złe przeczucia? Daj spokój! Oh dobra, w porządku! Idź lepiej sprawdzić czy wszystko działa jak należy.

***


Cassian nie dał Majorowi długo czekać. Z pewnością nie wstał tak wcześnie jak oni, ale również już nie spał i gdy tylko zdał sobie sprawę, że już są na lądowisku z towarem, otworzył klapy do ładowni swojego okrętu i wyszedł się z nimi przywitać.
- Spokojnie, mam pasy zabezpieczające. Przydają się gdy przewozi się różne towary... - Cassian krzywo spojrzał się na skrzynie, które wiózł ze sobą Diven, ale nie skomentował ich. Doskonale zdawał sobie sprawę, albo cały czas sobie to wmawiał, że nie do końca bierze udział w legalnym przedsięwzięciu, ale w końcu co mogła pójść nie tak? - Ładujmy towar na statek, zabezpieczmy go i mogę lecieć. Zasadniczo jestem gotowy, chyba, że macie mi jeszcze coś do powiedzenia przed startem?
Awatar użytkownika
Cassian Crayar
Gracz
 
Posty: 58
Rejestracja: 18 Lis 2017, o 19:12

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Mistrz Gry » 12 Lut 2018, o 15:18

Major spojrzał na chronometr i skrzywił się uznając że cała procedura załadunku trwa zbyt długo choć towaru nie było aż tak dużo. W końcu 15 durastalowych beczek zostało zabezpieczonych w ładowni statku Crayara. Pod ścianą zostały ustawione trzy pojemnik osłonięte ołowianymi zaporami, które przenosił Vistal.
- No gotowe. - krótko skwitował czarnoskóry osiłek.
- Dobrze. Cassian w walizce masz dwadzieścia pięć chipów kredytowych o wartości 100. Wyższych nie było. - rzekł do młodzika Reisman - Na Hypori masz wylądować w niewielkim kosmoporcie Basta, to miasteczko na uboczu, bez garnizonu Imperium. Przesyłkę ma odebrać Wright. Poznasz go na pewno, to równie rosły osiłek co Diven, chociaż jest biały, a brwi ma tak krzaczaste, że wielu myli go z chodzącym drzewem wroshyr.
- John daruj sobie te barwne opisy, sam mówiłeś - nie mamy czasu. - wtrącił jego towarzysz.
- Osz kurwa, chyba pierwszy raz powiedziałeś coś z sensem. - odpowiedział Reisman - Cassian chłopcze obyś się spisał. Nie zapomnij z Hypori zabrać droidów i nie narażaj jednostki na wstrząsy. To szkodzi...
- Reisman? - przewrócił oczami Vistal.
- No już dobrze. Jakieś pytania przed odlotem?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Cassian Crayar » 16 Lut 2018, o 23:04

Cassian nie denerwował się załadunkiem tak bardzo jak Major. Jednak kiedy wszystko zostało dopięte na ostatni guzik nie miał zamiaru tracić czasu, zwłaszcza że jego klient był dość niecierpliwym człowiekiem. Odebrawszy od Reismana walizkę z kredytami otworzył ją by upewnić się co do zawartości i wysłuchał uważnie ostatnich instrukcji.
- Dam sobie radę, spokojnie... - Oczywiście, że miał lądować poza wzrokiem Imperium, jakżeby inaczej. No nic, w końcu co złego może się stać podczas tego lotu, prawda? - Będę wskakiwał na okręt. Widzimy się za... Wkrótce.

Po tym jakże wylewnym pożegnaniu młodzieniec udał się na swój statek, odłożył walizkę do swojej kajuty, a następnie zasiadł za sterami swojego frachtowca.
- No dobrze, czas startować... Sprawdzić czy wszystko działa jak powinno, włączyć silniki i... - Cassian uruchomił okręt i pomału oderwał go od ziemi i skierował go w niebo by wyjść z atmosfery. - Hej, astromechu... Nie kręć się tak bez celu. Lepiej poszukaj koordynatów do skoku nad przestrzennego do Hypori, co?
Awatar użytkownika
Cassian Crayar
Gracz
 
Posty: 58
Rejestracja: 18 Lis 2017, o 19:12

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Mistrz Gry » 17 Lut 2018, o 23:27

Po kilku minutach od opuszczenia atmosfery Tatooine, astromech obliczył kurs na Hypori, uwzględniając najbezpieczniejszą trasę, co zakomunikował radosnym świergotem. Chwilę później charakterystyczna sylwetka koreliańskiego frachtowca YT-2400 rozpłynęła się w przestrzeni, ruszając ku kosmoportowi Basta, gdzie Cassian miał dokonać wymiany towarów.

Cassian Crayar przenosi się do: [Hypori] Prosta robota
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Mistrz Gry » 25 Mar 2018, o 20:22

Cassian Crayar przybywa z: [Zordo's Haven] - W poszukiwaniu kodów

YT-2400 osiadł na wskazanym przez kontrolera lądowisku. Astromech zapiszczał niepokojącą widząc wciąż nieobecnego duchem Cassiana. De Bika zmierzył go groźnym spojrzeniem, po czym delikatnie złapał Crayara za ramię. Przed młodzieńcem wciąż lewitował komunikator, świadcząc o tym, że w końcu po raz pierwszy był świadomy obecności mocy i zrobił pierwszy stopień na drodze do lepszego poznania tej mistycznej energii.
- Cass obudź się, zaraz musimy ogarnąć transport. Reisman jest już w drodze do nas. - rzekła Deera, oczekując na przebudzenie swojego kolegi.
- Daj mu dojść do siebie, mógł się zmęczyć medytując przez tyle godzin. Jak na pierwszy raz jestem zadowolony, ale nie wpadam w przesadny zachwyt. - odpowiedział mentorsko Wuuf - Cassian naprawdę czas wstawać.
Kilka chwil później w trap "Coruscantczyka" ktoś załomotał. Na miejscu znalazł się Reisman, oczekując na zdanie relacji z wyprawy, na Hypori. Sam miał też sporo do powiedzenia Cassowi i spółce.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Cassian Crayar » 26 Mar 2018, o 08:44

Cassian, będąc zawieszony w innej rzeczywistości, nie do końca zdawał sobie sprawę z upływającego czasu, ani tego co się działo wkoło niego. Jedyne czego był świadom to delikatnych muśnięć Mocy, które pochłaniały całą jego uwagę i skupienie. Nigdy czegoś takiego nie czuł. Jednak jego skupienia zaczynało się rozpraszać. Zaczynały do niego dochodzić sygnały z otoczenia, a jego z trudem wypracowana więź zaczynała się rozpadać. W końcu, pod wpływem dotyku Shistavanina, Cass otworzył oczy, a lewitujący komunikator zadrżał w powietrzu i upadł na nogi chłopaka. Młodzieniec zamrugał oczami i przenosił wzrok to z komunikatora, to na miejsce w którym wisiał, a to na Wuufa. Jego pierwsze zdziwienie ustąpiło miejsca zrozumieniu, a usta rozciągnęły mu się w uśmiechu.

- Poczułem. Tak jak mówiłeś. - Cassian wstał ze swojego miejsca, ale pod wpływem długotrwałego siedzenia się zachwiał. - Jesteśmy już na Tatooine? Nie spodziewałem się, że dotrzemy tu tak szybko. - Chłopak mocno się przeciągnął, a zasiedziane kości i stawy po kolei wydały z siebie jęk niezadowolenia. - Chodźmy spotkać się z Majorem.

Zaskakująco dla samego siebie Cass nie miał ochoty wyrzucać Reismanowi wszystkich problemów, które na niego sprowadził, a przynajmniej nie w sposób agresywny. Czuł nadzwyczajny spokój, spokój i jasność umysłu którego nie czuł już od bardzo dawna. Po przywitaniu się z Majorem zaprosił go na statek żeby nie rozmawiali w upalnym słońcu Tatooine i na widoku, a następnie przedstawił członków swojej "załogi".
- Deera i Wuuf. Pasażerowie na gapę z Hypori i "moja załoga" z przypadku. Na wstępie zaznaczę, że gdybym wiedział w jakie kłopoty mnie wciągniesz, to bym nie wziął na siebie tego zlecenia, ale skoro już jadę na tym wózku, to nie ma to większego sensu... Podróż przebiegała zgodnie z planem, ale już od przybycia na planetę dało się zauważyć wzmożoną obecność Imperium i ich kontrolę. Droga powrotna nie przebiegła tak jak powinna. Twoi kontrahenci zostali na stałe wyłączeni z interesu. Na planetę została założona blokada planetarna, ale zdołaliśmy się przemknąć z ładunkiem. Po drodze musieliśmy zdobyć nowe kody identyfikacyjne i ruszyliśmy tu nieco okrężną drogą... Mam nadzieję, że zaraz zdejmiesz ciężar z moich barków i zabierz swoje droidy z mojego okrętu, co? - Cass dokładnie przyjrzał się Reismanowi i poczuł ukłucie wątpliwości. Przez chwilę miał nieodparte wrażenie, że ciężar nie zostanie zdjęty z jego barków, a przynajmniej nie tak szybko jakby chciał. Ale może się mylił.
Awatar użytkownika
Cassian Crayar
Gracz
 
Posty: 58
Rejestracja: 18 Lis 2017, o 19:12

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Mistrz Gry » 29 Mar 2018, o 11:58

- Jak będzie na to czas, to omówimy twoje pierwsze poważne zetknięcie z Mocą. - odparł Wuuf - Teraz czas rozmówić się z Johnem.
Major czekał już na płycie lądowiska, gdy z YT-2400 wyszło trzech pasażerów. O dziwo wszystkich z nich Reisman znał, a widok Shistavanina wcale go nie zaskoczył. Cass nie musiał mu tłumaczyć skąd się wzięli. Niestety to oznaczało, że na Hypori coś musiało pójść nie do końca z planem.
- Fanty na razie zostają na "Courscantczyku" młody. Na Tatooine mamy pewne kłopoty, wszędzie węszy ISB. Doszły mnie słuchy, że rozbił się tutaj gwiezdny niszczyciel, a imperialce robią wszystko żeby zatrzeć wszelkie ślady. Prawdę mówiąc Biuro Bezpieczeństwa cały czas siedzi nam na ogonie, ale na szczęście dla nas, oni też mają nad czym myśleć.
- Szlag by to trafił. Na Hypori praktycznie komórka ruchu oporu została rozbita. - zaczął de Bika, jednak przerwała mu Deera.
- I twoja w tym wina, kto widział atakować cały konwój imperialny złożony z czołgów, wozów opancerzonych i.. i...
- Wiedz, że gdyby nie ja, to z Hypori nikt by nie odleciał, a wasz transport zostałby skonfiskowany przez jajogłowych. Po nitce do kłębka dotarliby tutaj, bo wątpię byście przetrwali ich przesłuchania, a ja przed laty miałem już tą wątpliwą przyjemność. - odpowiedział nadzwyczaj spokojnie Wuuf - Twierdziliście, że działam radykalnie, ale wojna wymaga ofiar i co byście nie mówili, tego nie obejdziecie. Reisman, byłeś.. jesteś wojskowym chyba to rozumiesz.
- Niestety aż za dobrze. Zaraz będzie tutaj Diven z 20 tonami paliwa. Cassian, przy okazji dostaniesz drugą połowę wynagrodzenia plus kolejne pięć tysięcy za przygody. Nie mniej musisz polecieć z droidami i tym paliwem dalej. - kontynuował John - Szczerze to wdepnąłeś w niezłą farsę, z której ciężko będzie ci się wycofać. Jeżeli jednak odmówisz, to kupuję twoją łajbę, a tobie radziłbym uciekać gdzieś w Nieznane Rejony Galaktyki. Decyzja należy do ciebie, ale masz minutę. Ta decyzja będzie wiążąca prawdopodobnie na całe życie...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Cassian Crayar » 2 Kwi 2018, o 11:00

Wyglądało na to, że dużo się wydarzyło od jego ostatniej wizyty na Tatooine. Za dużo... Cassian słysząc wszelkie rewelacje od Majora zrobił wielkie oczy. Imperialne Służby Bezpieczeństwa? Rozbity Gwiezdny Niszczyciel? Nie mówiąc już o tym, że droidy mają zostać na jego okręcie! Cudownie. Dalsza rozmowa potoczyła się bez udziału chłopaka. Wyglądało na to, że wszyscy doskonale się znali, a on sam był tylko na doczepkę. Pozostawało mu tylko słuchać i czekać na moment, w którym w końcu się nim zainteresują.
- Że co? Dalej? - Cass zrobił wielkie oczy. Jakby podróż na Hypori i z powrotem nie było dostatecznym wyczynem, to miał jeszcze lecieć dalej. - Na kolejny "rutynowy lot"...? - Chłopak pokręcił głową. Co mógł zrobić? Sprzedać swój okręt za parę marnych kredytów i utknąć na Tatooine? Albo jakimś cudem dostać się do Nieznanych Regionów i wlecieć w Czarną Dziurę? Westchnął. Ostatnim razem jak dał się namówić na transport droidów, to kontroler lotu na Hypori ostrzegał go o zestrzeleniu. Możliwe, że teraz mogłoby się skończyć podobnie albo gorzej, ale statku nie mógł oddać. To był jego dom i źródło utrzymania... W razie czego może przecież zniknąć z transportem i uznać, że epizod z "rebelią" nigdy nie miał miejsca. - Dokąd to znowu...?
Awatar użytkownika
Cassian Crayar
Gracz
 
Posty: 58
Rejestracja: 18 Lis 2017, o 19:12

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Mistrz Gry » 2 Kwi 2018, o 11:13

Wuuf słysząc pytanie jedynie wzruszył ramionami mrucząc pod nosem, że tłumaczenie sytuacji to nie jego sprawa. Deera była nieco zdezorientowana, gdyż wiedziała tylko trochę więcej niż Cassian. Jej domeną było w końcu poruszanie się między Tatooine, Hypori a Przestrzenią Huttów. Jakby tego było mało na lądowisko, wraz ze współpracownikami, wkroczył Diven Vistal prowadząc kilka repulsorowych sań, na których były beczki.
- A co tak raptem zacichli, aa? - spytał swym tubalnym głosem czarnoskóry osiłek.
- Cześć Div, a tak jakoś czekaliśmy na ciebie, wprowadzaj ładunek na pokład. - odpowiedziała niezbyt pewnie Twi'lekanka.
Crayar! Pozwól ze mną na stronę. - tym razem odezwał się Reisman.
- Ok...
- Słuchaj, jak już mówiłem, zdążyłeś wdepnąć w gówno w momencie, w którym zgodziłeś się na transport sprzętu do bazy na Hypori. Co prawda nie przewidziałem, że spotkają was aż takie kłopoty, ale tak to właśnie bywa. Jeżeli zgodzisz się polecieć tym razem, wiedz że... Staniesz się rebeliantem, członkiem ruchu oporu, którego działania koordynuje sama Jaina Solo. - major mówił rzeczowo i nie owijał w bawełnę - Chyba wiesz co to oznacza? Wuuf co prawda stanowi jakby osobny odłam organizacyjny, jest nieco radykalny, ale można mu ufać. Deerę zdążyłeś już poznać, chociaż jest jakaś przybita. Co z Wrightem? Zawsze byli jak brat i siostra... Chociaż chyba się domyślam. Dobra, wóz albo przewóz. Jeżeli powiesz ostateczne tak, polecisz na spotkanie z kimś, z kim normalnie nie zobaczyłbyś się przez najbliższe dziesięć wcieleń.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Cassian Crayar » 2 Kwi 2018, o 12:19

- Zdałem sobie sprawę, że wdepnąłem kiedy nad Hypori zawisła imperialna korweta, a zaraz po niej niszczyciel Imperium. Cudem umknęliśmy z planety... I tylko my. Reszta zginęła gdy starała się dostać na mój okręt i umknąć przed szturmowcami. - Cassian zawahał się. Miał zostać członkiem ruchu oporu, walczyć z Imperium... Czy coś takiego miało sens? Mógł ukrywać się całe życie albo walczyć, ale nie wiedział co było lepsze. Z drugiej strony w przeciągu ostatniej przygody i spotkaniu Wuufa przeżył więcej niż kiedykolwiek w swojej naznaczonej strachem egzystencji, a samo wspomnienie przez Majora Jainy Solo sprawiło, że Cassowi zaświeciły się oczy. Pamiętał jej transmisję holonetu... Być może to była jego jedyna okazja by coś zmienić w swoim życiu, ale mimo wszystko się wahał. Czuł niepewność, strach... Tylko głupiec nie bałby się zmieniać swojego dotychczasowego życia i wchodzić w walkę przeciwko Imperium po stronie rebelii, która nie wydawała się siłą mogącą obalić tego kolosa. - ... I tak nie chciałem zostawać na Tatooine. - Powiedział z ociąganiem. - Dokąd mam lecieć?
Awatar użytkownika
Cassian Crayar
Gracz
 
Posty: 58
Rejestracja: 18 Lis 2017, o 19:12

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Mistrz Gry » 2 Kwi 2018, o 12:39

- Deera ma koordynaty, bo nie lecicie na planetę. Zabierzesz oprócz tych droidów, 20 ton paliwa. Oprócz ciebie leci ona i Wuuf. Pozdrówcie kogo trzeba od majora i przekażcie to. - Reisman wyciągnął w stronę Crayara datapad i przekazał młodemu.
- John, beczki załadowane i zabezpieczone na "Coruscantczyku". Trzeba jeszcze zatankować frachtowiec i za pół godziny mogą ruszać. - wtrącił się Vistal - Zabieram chłopaków, bo za dużo nas tutaj, ISB wszędzie węszy. Będziemy kryć teren.
- Ok, uważajcie na siebie.
- Rozumiem, że postanowiliście, lecimy na spotkanie z Solo? - bardziej stwierdził niż spytał Shistavanin - To będzie osobliwa podróż. Cass na pewno będzie tobą zainteresowana, chyba nie muszę tłumaczyć ci dlaczego?
- Dobra, dobra na statku sobie wszystko wytłumaczycie, teraz nie interesują mnie wasze magiczne sztuczki i inne moce. - Reisman raczej nie był przekonany do nadprzyrodzonych zdolności - Cassian mam nadzieję, że nie zapuścisz tam korzeni. Jesteś dobrym pilotem, masz statek, hmm załogę raczej też.
- Na mnie nie licz, jestem tutaj przypadkiem. - warknął de Bika.
- Nie mniej Deera na pewno ciebie wesprze, no i ten niewydarzony astromech. Dobra, masz jeszcze jakieś pytania?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Cassian Crayar » 2 Kwi 2018, o 12:57

Co to? - Cassian wziął datapad od Majora. - Coś cenniejszego od ładunku droidów i paliwa? Chociaż biorąc pod uwagę co mam na pokładzie, to chyba nie ma to większego znaczenia... Hmm. Sugerujesz, że jak obskoczę z transportem, to mam wrócić i dalej być twoim chłopcem na posyłki? Zobaczymy czy dolecę w jednym kawałku w miejsce docelowe, a biorąc pod uwagę, że latanie dla ciebie obfituje w różnorakie atrakcje, to możemy się nie zobaczyć przez długi czas... - Chłopak stwierdził bez entuzjazmu. - No dobra... Tankujemy i lecimy. - Cass spojrzał na Wuufa. - Przypadkiem lub nie, lecisz czy zostajesz? Aaa i jeszcze jedno. Kredyty... Nigdy nie wiadomo kiedy znów trzeba będzie wymieniać kody bezpieczeństwa. Mówiłeś coś o premii, prawda?
Awatar użytkownika
Cassian Crayar
Gracz
 
Posty: 58
Rejestracja: 18 Lis 2017, o 19:12

Re: [Tatooine] Ta sama dziura od lat

Postprzez Mistrz Gry » 2 Kwi 2018, o 14:15

- Witamy w Rebelii. - krótko podsumował Reisman.
- Kończymy już tankować, robimy test systemów i "Coruscantczyk" gotowy do startu. - dodał Rodianin przeprowadzający procedurę - Według najnowszych informacji nic nie powinno stać na przeszkodzie do opuszczenia Tatooine.
- Dobrze, a więc...
- Kredyty
- Ach no tak... Ale skoro jesteś w rebelii to po co mamy ci płacić skoro działasz dla idei?
- John idea ideami, ale na wszelki wypadek lepiej żebyśmy czymś dysponowali. - wtrąciła się Deera - Więc sięgnij do sakwy i wypłać należne środki.
- Niech was szlag! - krzyknął major - macie tutaj dziesięć tysięcy kredytów. Nie wydajcie na głupstwa!
- Czas na nas.
Twi'lekanka, Shistavanin i Crayar weszli na pokład lekkiego, koreliańskiego frachtowca YT-2400, by chwilę później opuścić piaszczyste Tatooine. Kolejne minuty lotu przez system były spokojne, a gdy tylko droid obliczył skok, przedni iluminator rozmył się w charakterystyczny widok. Do punktu docelowego mieli jakieś kilkadziesiąt godzin, które należało odpowiednio spożytkować.
- No to co Cassian, chyba czas utrwalić pierwszą lekcję. Pokaż czy moc cię nie opuściła. - zagaił Wuuf, przewracając skrzynkę narzędziową do góry nogami, przez co rozsypał jej zawartość - To będą ostatnie tak obrazowe zajęcia. By rozumieć moc nie trzeba robić tego w sposób namacalny, a teraz skup się i otwórz na nią, pozwól swobodnie przepływać.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Następna

Wróć do Zewnętrzne Rubieże