Content

Zewnętrzne Rubieże

[Almania] Kolekcjoner

Image

[Almania] Kolekcjoner

Postprzez Mistrz Gry » 22 Sty 2018, o 22:08

Mieszkanie ciasne, ale jeszcze nie własne. Ta myśl krążyła po głowie Nom'Tasuga, gdy siedział w ciężarówce wiozącej go na miejsce następnego koncertu. Kiedy dwa lata temu przybywał na Almanie, nie miał właściwie nic poza swoim instrumentem i kilkoma rzeczami codziennego użytku. Wytrwałość i silna wola pozwoliły mu przetrwać pierwsze lata w lokalnym półświatku i zaskarbić sobie przychylność lokalnych bogaczy. To pozwoliło mu stanąć na nogi i kupić częściowo na kredyt własny przytulny apartament. Wciąż jednak nie był do końca jego, a pięć tysięcy kredytów bankowego długu nie pozwalało w pełni cieszyć się życiem.
Te przyziemne problemy były jednak niczym w porównaniu z jego obawami i codziennymi środkami ostrożności, które w związku z nimi musiał podejmować. Przeszłość wciąż go ścigała i musiał nieustannie zachowywać czujność, by nie zaskoczyła go w najmniej spodziewanym momencie. trzymał się swoich zasad. Pozostawał anonimowy dla wszelkich systemów kontroli, które, na całe szczęście, na Almani były dość znikome. Planeta położona stosunkowo na uboczu, nie cieszyła się wielkim zainteresowaniem Imperium, które nie miało tu żadnych swoich interesów. Podczas wojen ogołociło jedynie jakieś ruiny tuż za granicami miasta Stonia, w którym mieszkał, a potem po prostu się stąd wyniosło. To dawało niezłą okazję światkowi przestępczemu i osobom takim jak on - chcącym się ukryć uciekinierom. Dzięki względnemu poczuciu bezpieczeństwa, mógł się skupić na swoich zainteresowaniach i zarabianiu na życie.
Tak też było i teraz. Jego znajoma, ludzka kobieta o imieniu Sonja, załatwiła mu występ przed całą śmietanką miejscowej przestępczości. Godzinny koncert płatny tyle, że nawet po odliczeniu kosztów i zaliczek dla złodziei, jak Nom'Tasug nazywał producentów, wydawców i pośredników, którzy brali kasę za nic, zostawało akurat na spłatę tego nieszczęsnego kredytu. Kąsek był więc bardzo łakomy, bo i taka okazja na pewno pozwoli mu jeszcze bardziej zaistnieć swoim talentem. Nie wahał się długo, tylko wsiadł do załatwionego transportu i dał się zawieść na miejsce występu.
Noc była piękna i przyjemnie ciepła, niemal idealna na występ w plenerze. Prawie bezchmurne niebo rozświetlało przyjemne światło odbite od trzech księżyców Almanii. Koncert miał odbyć się w ruinach pod miastem, do których zajechali akurat na czas, by zdążył przygotować się do występu. Kiedy wysiadł, w oczy od razu rzucił mu się przepych przyjęcia, które tutaj urządzano. Sam koncert miał się odbyć na czymś w rodzaju otwartego amifteatru. Kiedyś był to po prostu plac, położony trochę niżej niż reszta zabudowań, z jednej strony otwarty na trawiastą równinę. Mniej więcej w półkolu na przeciwko sceny ustawione były kamienne ławy, które i kiedyś musiały służyć widzom bądź słuchaczom. Nom'Tasug nie miał pojęcia, czym były te ruiny w przeszłości, ale nie zostało z nich już zbyt wiele, poza rzeczonym amfiteatrem i czterema budynkami, gdzie w jednym z nich ponoć był przejście do podziemi. Budynki ostawione były za sceną i obecnie służyły jako miejsce przygotowania całej imprezy. po drugiej stronie, tuż za ławami amfiteatru rozłożono namioty, krzesła i stoły, na które powoli rozkładano już pierwszy poczęstunek dla gości.
Gdy tylko skończył się rozglądać, niemal od razu usłyszał głos swojej przyjaciółki.
- Nom'Tasug? Tutaj! Chodź przywitaj się ze wszystkimi! - krzyczała do niego z progu jednego z budynków.

Witamy na Mgławicy! Pierwszy post na rozgrzewkę i zapraszam do przygody :)
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6042
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] Kolekcjoner

Postprzez Nom'Tasug » 22 Sty 2018, o 23:10

Zadłużenie może sprawić, że człowiek się denerwuje, niepokoi, zaprząta myśli niepotrzebnymi zmartwieniami. Nom mając nieprzyjemną sytuację z pożyczonymi pieniędzmi na własne mieszkanie, otarł się o doskonałą okazję zarobienia pieniędzy, które pozwoliłyby mu spłacić kredyt i kupić nowiutki pojazd, lecz ten bajeczny plan jest przechwytywany przez brudne łapska jego "złodziei". Ludzie, którzy zawsze stanowią jego zaplecze, nie wnoszą wiele do całego przedsiębiorstwa, a zabierają najwięcej pieniędzy... Panie i Panowie, oto menadżerzy.
Umysł twi'leka przyćmiewały jednak inne problemy. Jego życie wyglądało niczym groźnego zbiega, który uciekł z zakładu karnego imperium i teraz przez resztę swoich dni musi ukrywać swoje nędzne istnienie. Nie był zdenerwowany koncertem, cieszył się z takiej wielkiej okazji. Wiele może sobie pomyśleć, że w tej sytuacji artysta stresowałby się, gdyż to jedna z "tych" szans w jego życiu, lecz nie Nom'Tasug. Myśli mężczyzny były rozbite w mgnieniu oka, gdy turbulencje wywołane przez podróż skomponowały ciekawy rytm, w którym od razu się zatopił.
Muzyka grała dookoła niego, ci którzy kiedykolwiek przedawkowali banthazolate mogli doświadczyć tego co przeżywał młody jeszcze muzyk. Fale wielu kolorów roztaczały się w pomieszczeniu. Widział zorzę bardzo ciepłych i bardzo zimnych kolorów mieszających się ze sobą. Widział je doskonale pomimo zamkniętych oczu. To co tam się wydarzyło, doświadczyło niewielu, ale Nom "widział" muzykę. Był to jego dar, który zabierał go do kompletnie bezpiecznej i pozbawionej przemocy krainy, w której jedyną władzę sprawował dźwięk.
To co wyrwało go z transu, było jasne i głośne. Otwierające się drzwi transportera i światło cudownie emanujących trzech księżyców Almania. Od razu sprawdził czas na swoim chronometrze umiejscowionym na wewnętrznej stronie nadgarstka, aby rozeznać się ile zostało czasu do koncertu. Poczuł się jakby stracił co najmniej dwa dni w tym pojeździe, więc jego zmartwienie było uzasadnione. Dorzucone do tego szybkie rozglądanie się po okolicy w poszukiwaniu jakichkolwiek patroli imperium jeszcze bardziej przywróciło go do świata rzeczywistego. Ciepło padające na jego twarz wywołało lekki uśmiech, a widok amfiteatru chwycił go za serce. Wspaniała budowa, która uwydatniała każdy jeden dźwięk muzyka mającego szansę dać pokaz swoich umiejętności w jej wnętrzu. Nie została mu na samym początku podana dokładna lokacja dzisiejszego koncertu, więc był lekko zaintrygowany całym otoczeniem ruin. Jego ostatnim celem bystrego wzroku była jego znajoma Sonja, kobieta którą można nazwać odpowiedzialną za zorganizowanie tego całego spotkania.
Słysząc głośne i niedające się zignorować zaproszenie, chwycił swój instrument, zarzucił go na ramię i ruszył przed siebie krocząc po popękanej posadzce dziwnego materiału, który niejako przypominał zwyczajną, ociosaną skałę, lecz było w niej coś intrygującego. Pomachał ręką na przywitanie i oznakę, że rozpoznał swoją towarzyszkę.
Zbliżając się do budynku, nucił sobie melodię pod nosem.
- Witaj Sonja. Całkiem ciepło dzisiaj tej nocy. - oznajmił bardzo pasującym do niego, nieemocjonalnym tonem.
- Wejdźmy do środka, nie dajmy gościom czekać. Chętnie ich przywitam. - dodał oczekując na prowadzenie pochodu przez swoją znajomą.
Awatar użytkownika
Nom'Tasug
Gracz
 
Posty: 10
Rejestracja: 14 Sty 2018, o 06:56

Re: [Almania] Kolekcjoner

Postprzez Mistrz Gry » 24 Sty 2018, o 18:04

- Zwolnij nieco - stwierdziła z uśmiechem - Goście dopiero zaczną się zbierać. Tu na tyłach jest przecież dzisiejsza ekipa.
Wprowadziła go do jednego z budynków, dość obszernego, by mógł robić jednocześnie na miejsce spotkań, garderobę jak i składowisko sprzętu potrzebnego na koncercie. Dziewczyna prowadziła go wśród kilkudziesięciu obecnych istot: wykonawców, producentów, sprzętowców. Co chwila wskazywała kogoś ręką i tłumaczyła, czemu powinien znać daną osobę.
- To Kerun Prav, producent. Tamten w rogu to Urti Beltoc, on załatwiał całą imprezę z szychami. A tam w garderobie siedzą siostry Cewt - wskazała na dwójkę togrutanek- wystąpią przed tobą, ale mówi się, że są przyszłością tego sektora w elektro. Och, a to główna gwiazda wieczoru. Sam Fretto Havarotti- wskazała na ludzkiego tenora- O jest Gwit. Hej Gwit, zaczekaj!
Pomachała ręką w stronę jakiegoś rodianina, który niósł właśnie w stronę wyjścia pęk kabli. Jego wielkie oczy zwróciły się w ich kierunku i od razu do nich potrzedł.
- Cześć Sonja. Widzę, że masz nowego ciekawego znajomego. Kogo tym razem wciągnęłaś na salony?
- Nom'Tasug. Żebyś ty słyszał jak on śpiewa!
- Nie wątpię, nie wątpię. Ide przygotować mu scenę na próbę. A teraz się odwróćcie, bo idzie do was gruba ryba.
Rzeczywiście, kiedy się odwrócili, zobaczyli idącego w ich stronę Artala Raadasa, cereanianina lokalnego celebrytę, który miał robić za konferansjera całej imprezy. Z gardła Sonji wyrwało się zduszone "Och, to on, Raaadas!".
- Witam. Nom'Tasug jak mniemam? Miło mi. Słyszałem o panu wiele dobrego. Niech pan dzisiaj da z siebie wszystko, sponsorzy na pewno to docenią. Czy czegoś pan potrzebuje?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6042
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] Kolekcjoner

Postprzez Nom'Tasug » 24 Sty 2018, o 21:52

Czując się lekko niezręcznie popędzając znajomą, aby wyszli do gości i dowiadując się, że to było zaplecze techniczne, speszył się i postanowił nie otwierać ust niepotrzebnie już dzisiaj. Nom rozglądał się po każdym zakamarku budynku, szybkie spojrzenia na istoty, które się w nim znajdywały. Nie gapił się na nie, lecz błyskawicznie zmieniał kierunek zainteresowania, gdy tylko nie wypatrzył zachowań zdradzających osoby, które chcą się na siłę ukryć w tłumie.
Był jeden rodianin w czarnym płaszczu, który wykazywał cechy zaniepokojenia. Twi'lek przymrużył oczy i zacisnął pas, na swoim ramieniu, który jest częścią torby z jego muzycznym dziełem sztuki. Uścisk rozluźnił się tak szybko, gdy tylko muzyk dostrzegł, że "szpieg" czekał przed wejściem do toalety i widocznie przetrzymywał coś od dłuższego czasu.
Słuchał Sonji bardzo uważnie, no przynajmniej takie sprawiał pozory. Jego wzrok i ruch ciała zdawał się uczestniczyć w pochodzie poznawczym, lecz umysł szalał gdzieś indziej. Wyłapywał imiona i stanowiska, jedynie najpotrzebniejsze informacje. Każdego osobnika, którego wskazywała ręką witał lekkim skinieniem głowy. Dawało mu to jedynie przylepkę twi'leka z manierami, bo nikt poza siostrami od muzyki elektro nie spojrzały w jego stronę. Z jednej strony brał to za pewien atut, ponieważ nie czuł tego całego napięcia spowodowanego przez ludzi wgapionych w jego odmienność. Widział również, że nie każdy uczestnik tego koncertu był do końca "normalny". Tatuaże świecące różnymi kolorami, dziwaczne implanty podskórne i te przezabawne kolczyki na twarzy. Sam miał kilka, lecz tylko i wyłącznie w uszach.
Rozmowa z Gwitem, technicznym koncertu zajęła kilka sekund, przez co Nom nie miał szansy na odpowiednie przywitanie. Na wiadomość o grubej rybie, piosenkarz poczuł dreszcz na plecach.
"Co jeżeli to ważny urzędnik imperialny?" - pomyślał chłodnym i zaniepokojonym tonem.
Ich oczom ukazał się cereanin o imieniu Artala Raadasa, konferansjer dzisiejszej imprezy i celebryta. Tym razem Nom'Tasug postąpił zgodnie z manierami i wykonał lekki skłon głowy w jego stronę i zatrząsł prawie niewidocznie swoimi lekku. Szybko opamiętał się i unosząc wzrok powiedział szybko i z uprzejmym tonem głosu.
- Witam Panie Artala. Mam nadzieję dać z siebie wszystko dzisiaj.
Starał się nie odsłaniać za bardzo warg, ponieważ czuł się często jeszcze większym dziwolągiem, gdy inne istoty zauważały jego niezaostrzone zęby. Ewidentnie coś poszło nie tak już w brzuchu mamusi i zyskał kobiecy gen odpowiadający za wygląd zębów. Przez to starał się rozmawiać szybko i konkretnie z nowo poznanymi ludźmi. Sonja oczywiście widząc zachowanie twi'leka, klepnęła go zdecydowanie w prawy pośladek, aby ten nie zachowywał się jak dziwak i odludek. Wybrała pośladek dlatego, że było to jedynie miejsce, w które mogła uderzyć niezauważenie dla rozmówców. Wymienili spojrzenia i Nom podpowiedział na zapytanie Pana Raadasa.
- Jeżeli mógłbym prosić, to chciałbym aby goście byli poinformowani, że raczej nietypowym wykonaniu mojego pierwszego utworu dzisiejszej nocy. - dodał jeszcze na koniec rozmowy krótki uśmiech, jakby stał przed swoją ciotką i ta kazała wyszczerzyć ząbki małemu przystojniakowi. Ten niezręcznie wykonany skrzyw twarzy był na bank czynnikiem zbliżającym rozmowę do końca.
Awatar użytkownika
Nom'Tasug
Gracz
 
Posty: 10
Rejestracja: 14 Sty 2018, o 06:56

Re: [Almania] Kolekcjoner

Postprzez Mistrz Gry » 26 Sty 2018, o 10:51

- Oczywiście - stwierdził z pełnym grzeczności głosem cereanin - Nie omieszkam odpowiednio pana zapowiedzieć. Nie będę dłużej przeszkadzać. Zaraz zaczynają się próby i pewnie chce pan jak reszta przygotować się do swojego występu. Życzę powodzenia.
Raadas odszedł, mijając ich udał się na zewnątrz w sobie znanym kierunku. Dopiero wtedy Sonja wypuściła powietrze z płuc i ponownie zaczęła oddychać.
- O ja cie! Nie mogę uwierzyć! Podszedł do ciebie i zagadał! Jak ja bym tak chciała! Mnie żaden celebryta nigdy nie zauważył... Dobra, chodźmy już na te próby.
Wyszli na zewnątrz i udali się w stronę amfiteatru, gdzie kręciła się już reszta ekipy. Technicy podpinali ostatnie kable i sprawdzali udźwiękowienie i światła. Koncert miał się rozpocząć za jakąś standardową godzinę i Nom'Tasug już widział, że czasu na próby jak zwykle będzie mniej, niż artyści by chcieli. Był to niechlubny standard światka rozrywki i zdążył się już przyzwyyczaić. Pierwsza miała być jego przyjaciółka, Sonja śpiewająca popularny ostatnio holopop, która od razu wbiegła na scenę i zaczęła wszystko ustawiać po swojemu. Mając teraz chwilę czasu, twi'lek przyjrzał się tej części ruin. Scena umiejscowiona była na dawnym, dość dużym placu, który mógł służyć zebraniom albo jakimś występom. Kamienna posadzka trzymała się nieźle biorąc pod uwagę upływ czasu, ale w niektórych miejscach dostrzegł dziwne liniowe wgłebienia, jakby ktoś wyżłobił je laserowym palnikiem w kamieniu. Wokół placu znajdowały się kamienne ławy z dorobionymi na tę okazję oparciami i wyłożone materiałem. Powużej amfiteatru na trawie rozstawiono namioty ze stołami z jedzeniem. Bankiet był juz przygotowany i pierwsi goście wkrótce zaczęli się schodzić.
Sonja skończyła. Po niej miały wystąpić siostry, ale okazało się, że zgodnie stwierdziły, że nie potrzebują żadnych prób. Favarotti stojący niedaleko Nom'Tasuga przyjął tą informację z prychnięciem, ale dzięki temu obydwaj mieli więcej czasu dla siebie. Okazało się bowiem, że czarnoskóry twi'lek ma wystąpić tuż przed główną gwiazdą wieczoru.
Nie czekając dłużej, wszedł na scenę i rozpoczął próbę. Nim jednak zaczął na poważnie, jego uwagę zwróciło coś dziwnego. Do tej pory nie zwrócił uwagi na strażników pilnujących terenu. Byli niczym tło i tak też się zachowywali. Kiedy jednak jeden z nich przeszedł obok amfiteatru Nom'Tasug miał wrażenie, że skądś go zna. Zaraz... czyżby to ten strażnik z domu jego poprzedniego "pana"? Ten, który mu pomógł? Spojrzał jeszcze raz w jego stronę. Nie... to nie on, tylko mu się zdawało... To jakiś podobny do niego człowiek. Właściwie teraz, w świetle, wygląda zupełnie inaczej... Odetchnął z ulgą.
- Ej ty tam! Zaczynasz, czy się gapisz? - wrzasnął producent.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6042
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] Kolekcjoner

Postprzez Nom'Tasug » 4 Lut 2018, o 19:21

- Daj spokój Sonja, to nic takiego. - odparł delikatnie do swojej przyjaciółki, która ewidentnie już straciła głowę dla cereanina. - Niedługo sama będziesz super gwiazdą i to ja będę musiał się prosić o autograf.
Powiedział pokrzepiająco twi'lek, po czym skierowali się w stronę amfiteatru, gdzie odbyć miał się koncert, lecz godzinę przed nim artyści mieli czas na próby. Okolica wyglądała dość tajemniczo, intrygująco. Nom zwrócił szczególną uwagę na posadzkę i interesujące żłobienia niczym cięcia laserem. Sonja rozpoczęła swoje przygotowania na scenie, dzięki czemu młody piosenkarz mógł spokojnie wykonać rekonesans terenu. Wszystko oczywiście na odległość, wyłącznie obserwując. Dla większości, którzy zwracali na niego uwagę, wyglądał jak turysta, ktoś kto pierwszy raz był w podobnym miejscu. Kamienne ławy, które miał okazję teraz pooglądać dłużej wydawały się być siedziskami dla jakichś starożytnych tyłków. Stał oparty o jedną ze ścian, a raczej kolumn stojących wolno, będącymi może w dawnych czasach podporą dachu najprawdopodobniej.
Stał w dość bliskiej odległości od całej reszty artystycznej zgrai. Po występie Sonji, zaskoczony był niechęcią do prób zespołu składającego się z sióstr specjalizujących się w muzyce elekro. Dodało to kilkanaście minut do jego przygotowań jak i gwiazdy wieczoru. Kojarzył nazwisko Favarotti, lecz nie był fanem muzyki w jego wykonaniu. Szczerze, to Nom'Tasug jest tylko i wyłącznie fanem własnych kompozycji. Śpiewa i gra tylko i wyłącznie co sam stworzy.
Nadchodziła jego kolej, ręce lekko mu drżały z niewiadomych powodów. Nie miewał trem, był przekonany o swoich umiejętnościach. Jego instrument czekał na niego już na zapleczu sceny. Prowadził go niczym wózek dla dzieci, delikatnie i jakby nic nie ważył. Sprawiała to antygrawitacja, która unosiła urządzenie w powietrzu. Przysunął sobie metalowy taboret nogą i zasiadł na nim, a jego stopy powędrowały pod maszynę. Spojrzał przed siebie, reflektory nie pracowały jeszcze na pełnej mocy, więc mógł obserwować "widownię", która się zebrała. Byli to jak na razie wyłącznie producenci i menadżerowie. Jego bystre oko wyłapało pewna anomalię wśród ludzi kręcących się pod sceną. Zauważył twarz człowieka, który był bliski jego pamięci, lecz nie bliski sercu. Stary ochroniarz, który na Ryloth służył panu twi'leka. Ręce zaczęły drżeć, myśli wędrować w kierunku przeszłości.
- Mówili, że wszyscy zginęli... Jak to możliwe? Przeżył? Może przybył mnie odnaleźć? Zabije mnie za ucieczkę? - te słowa krążyły w jego roztrzęsionej w tym momencie głowie.
Z czasem, gdy postać zbliżała się bliżej sceny, światło przebijało mrok, a twarz okazywała się jednak nieznana, całkowicie obca. Panika, której zasmakował, była zbędna i tylko wytrąciła go z rytmu. Galaretowate dłonie ułożył na klawiszach. Delikatna, gładka tekstura ochłodziła jego chaos w głowie, palce przejęły spokój od nienaruszonej harmonii muzycznego instrumentu. Stało się tak, ponieważ Nom wierzył, że każdy instrument ma duszę. Jego był nieustępliwą twierdzą, sanktuarium spokoju, które zawsze potrafiło ukoić jego niespokojne wnętrze.
Zamknął oczy, usłyszał krzyk producenta. Ręce ruszyły same. Próba w jego wykonaniu odbyła się bez otworzenia ust. Dał koncert instrumentalny, a całe napięcie przed prawdziwym występem zniknęło.
Awatar użytkownika
Nom'Tasug
Gracz
 
Posty: 10
Rejestracja: 14 Sty 2018, o 06:56

Re: [Almania] Kolekcjoner

Postprzez Mistrz Gry » 5 Lut 2018, o 23:22

Próby skończyły się wraz z krótkim popisem Favarottiego, który stwierdził, że nagłośnienie mu odpowiada i zszedł ze sceny przygotować się na właściwy występ. Goście zaczynali się schodzić. Wyglądało na to, że dzisiejszego wieczoru zjawiła się śmietanka lokalnych bogaczy, bossów półświatka i wszelkich innych biznesmenów, mniej lub bardziej szemranych. Artystom to oczywiście nie przeszkadzało. Raczej każdy wiedział, dla kogo dzisiejszego wieczoru gra i śpiewa, ale póki płacili tak dobrze, jakie miało to znaczenie?
Gdy Nom'Tasug zszedł na tyły razem z resztą ekipy, Sonja była już gotowa do swojego występu. Wkrótce usłyszał jej śpiew, całkiem przyjemny trzeba przyznać, razem z rosnącym w tle szumem rozmów przybyłych. Dżentelistoty najróżniejszych ras właśnie rozpoczęły swoje polityczne gierki, dla których właśnie takie imprezy urządzano.
czas płynął powoli. Gdy Sonja skoczyła występ i zebrała swoją porcję braw, przyszedł czas na aroganckie siostry. Ku zdziwieniu twi'leka, ich toporna muzyka spotkała się z równym zainteresowaniem co występ jego znajomej, co świadczyło, że niestety spora część gości jest pozbawiona słuchu. Miał jednak teraz czas się im przyjrzeć. Część z nich siedziała niemal ciągle na kamiennych ławach amfiteatru. Korzystając z hałasu muzyki elektro załatwiała swoje interesy w dość prywatnych warunkach mimo tylu gości wokół. Druga część przybyłych okupowała stoły z jedzeniem, co jakiś czas odchodząc na bok. Jedzenia i napitków nie brakowało, a goście chętnie z nich korzystali. Wokół terenu, niczym cienie, kręcili się strażnicy i ludzie z ekipy. Nom'Tasug próbował przyjrzeć się wszystkim, wyłapując znajome twarze, mogąc świadczyć o zagrożeniu, ale tym razem nie zobaczył już nikogo. Jeszcze bardziej uświadczyło go to w przekonaniu, że wtedy po prostu mu się przewidziało.
Siostry elektro w końcu skończyły. ich występ został nagrodzony trochę mniejszymi brawami, co być może podniosło Sonję na duchu. Nie miał jednak teraz czasu odszukać jej i z nią porozmawiać, bo oto nadeszła jego chwila. Zapowiedziany przez Artela Raadasa, wkrótce potem wkroczył na scenę. Wszystkie światła zostały skierowane na niego i jego instrument. Nim do niego podszedł, zobaczył jeszcze kątem oka średnio zainteresowaną publiczność. Część z nich opuszczała amfiteatr i kierowała się w stronę stołu. Prawdopodobnie chcieli jeszcze coś zjeść przed największą gwiazdą wieczoru. Zaraz to zmieni. Nom'tasug, czarnoskóry twi'lek, rozpoczął swój występ.
Grał. Grał i śpiewał, a świat wokół niego słuchał. Rzeczywistość stała się niczym senne marzenie, kształtowane przez wprawnego artystę. Obrazy wokół rozmyły się, a on nie znajdował się już wśród ruin starych budowli. Otaczał go piękny kompleks malowniczych budowli. Stare, zniszczone ściany zastąpiła śnieżna biel otaczających go zabudowań. Widział wśród nich ludzi, ale nie byli to już goście występów w amfiteatrze. Niewyraźne sylwetki w luźnych szatach siedziały wokół niego na kamiennych ławach. Słuchały go. Słuchały i patrzyły na jego ruchy, poruszając się w takt muzyki. W pewnym momencie zauważył obok siebie jeszcze jedną postać. brodaty człowiek był znacznie starszy od reszty postaci. Był też wyraźniejszy. Brązowa szata powiewała lekko na wietrze, który jakby krążył wokół niego. Mężczyzna spojrzał wprost na Nom'Tasuga.
- Chodź - jego słowa były wyraźne, a jednocześnie brzmiały jakby echo z bardzo daleka.
Nom'tasug wstał i poszedł za dziwnym mężczyzną. Co dziwniejsze, grana przed chwilą przez niego muzyka wciąż rozbrzmiewała. Słyszał swój głos, mimo że jego usta się teraz nie poruszały. Był świadomy całego otoczenia, a jednak wydawało mu się rozmyte, granice poza kompleksem budynków się rozmywały. Człowiek poprowadził go przez wszystkie budynki. Pokazał każdy kat, a on szedł za nim, trzymany niesłabnącą chęcią zobaczenia całości. Budynki w środku nie były puste. Zawierały mnóstwo sprzętów. od najprostszych, jak szafy, łóżka, stoły, po skomplikowane warsztaty, na których inne istoty konstruowały dziwne urządzenia albo zajmowały się lekturą oprawionych w skóry dzieł. W końcu wrócili na scenę. Muzyka wciąż rozbrzmiewała, a męzczyzna jeszcze raz spojrzał na twi'leka.
- A teraz uciekaj.

***


Świat rzeczywisty powrócił tak brutalnie, jak tylko mógł. Najpierw usłyszał krzyki istot wokół. Potem dotarła do niego reszta bodźców. Pod sobą czuł twardą powierzchnię kamienia. Na policzku drażnił go już chłód kamienia. Otworzył oczy. Jakimś sposobem leżał na środku kamiennej sceny, tuż obok swojego instrumentu. Nie pamiętał momentu, kiedy zemdlał. Nie to jednak było teraz najważniejsze. Kiedy już oprzytomniał na tyle, by się rozejrzeć. Wszędzie wokół ujrzał chaos. Słyszał strzały, krzyki, część gości leżała martwa już na kamiennych płytach. Wszędzie biegali przerażeni, a gdzieś po prawej trwała główna wymiana ognia. Jeden z namiotów płąnął, w powietrzu czuć było swąd spalenizny. W pewnej chwili coś złapało go za kostkę. Przerażony podskoczył i cofnął się. To umierający rodianin ostatkiem sił sięgał po pomoc, czołgając się z wypaloną w boku dziurą. Nom'tasug był zaś pośrodku chaosu.


Możesz opisać trochę swój występ. Nie chciałem pozbawiać cię przyjemności odegrania postaci :)
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6042
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] Kolekcjoner

Postprzez Nom'Tasug » 11 Lut 2018, o 16:43

Próba poszła tak jak miała pójść, gładko i bez komplikacji. Stojąc za sceną, twi'lek wyglądał co chwilę, aby przyjrzeć się schodzącemu się towarzystwu. Wszyscy elegancko ubrani, garnitury, muszki, biżuteria z górnej półki, zaświeciły mu się aż oczy z tego całego przepychu. Zastanowił się przez chwilę, czy już zawsze tak będzie. Stałe koncerty, przypływ gotówki, stabilność. Musiał dać dzisiaj z siebie na prawdę wszystko aby jego marzenia w końcu się ziściły.
Nadszedł ten czas, Sonjia wybiegła na scenę. Otworzyła usta, a Nom zamarł w miejscu. Wsłuchiwał się w każdy pojedynczy dźwięk, każde słowo. Było piękne, podobała mu się nie sama muzyka, lecz barwa głosu jego znajomej. Pomyślał, że gdyby sama tworzyła muzykę, byłaby jeszcze lepsza i powie jej to przy najbliższej odpowiedniej okazji. Jej część koncertu trwała trochę, lecz dla Nom'Tasuga minęło niczym pięć sekund. Kiedy siostry wyszły zaraz po Sonji, jego zmysły się wyciszyły. Taki rodzaj muzyki bardziej denerwował jego wrażliwy słuch muzyczny, niż sprawiała przyjemność. Mógł teraz skupić się na obserwacji. Wypatrywał znajomych twarzy, postur i ubiorów. Ruchów podejrzanych, szpiegowskich zachowań. Na swoje szczęście nie dostrzegł zupełnie nic, czuł się przez to bardziej bezpiecznie. Muzyka ustała, brawa rozbrzmiały na sali. Mniejsze niż u jego znajomej, więc to też jakiś progres dla szanownej widowni.
Mała kropla potu pojawiła się na czole. Ciepło urządzeń, stres, to mogło być cokolwiek. Na scenę wszedł Artel Raadas z mikrofonem w ręku. Pewnie uważał to za bardziej ekstrawaganckie niż przyjście z prostym wzmacniaczem głosu przypiętym do ucha.
- Witam drogą publiczność! Właśnie zakończył się cudowny występ naszych młodych Togrutanek. - akcentował każde słowo po kolei, był dobry. - Teraz przed państwem nowy nabytek świata muzyki! Jest niezwykły nie tylko z powodu koloru swojej skóry, lecz i z muzyki jaką tworzy! Powitajcie proszę Nom'Tasuga!
Twi'lek nie zwrócił uwagi na zapowiedzi, przypiął sprzęt do ucha i minął się na schodach z zapowiadającym go celebrytą. Pierwsze co rzuciło się publiczności w oczy, to właśnie one. Nie nawiązał jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego z nimi i ruszył w stronę swojego instrumentu. Na sali słychać było łakome pożeranie stosów smakołyków i szepty, prawdopodobnie dotyczące piosenkarza. Publika nie była zbytnio zainteresowana tym co ma do przekazania, ponieważ zaraz po nim była gwiazda wieczoru. Nie dając wejść sobie do głowy takim zachowaniem położył palce na klawiszach i zaraz przed wydaniem pierwszego dźwięki, udając, że rozciąga szyję, wyłączył wzmacniacz głosu. Nie chciał ewidentnie aby ktokolwiek obecny tutaj ogłuchł. Palce ruszyły w swój taniec, a twi'lek zamknął oczy. Nie liczyło się już nic. Jego usta się otworzyły, a z nich wydał dźwięk, który zawirował światem dookoła. Ciemność zmieniła się w barwę kolorów, słowa mogły być mało zrozumiane przez ludność, gdyż były w jego ojczystym języku. Głos wydawał się opanowywać cały amfiteatr, pomimo wyłączonego mikrofonu.
Otworzył swe ślepia i nie znajdował się już w miejscu, w którym był wcześniej. Otaczały go śnieżno białe ściany, cały kompleks budowli postawiony na nowo, kryształowo malownicze otoczenie. Widownia zmieniła się. Nie byli to już bogacze w garniturach załatwiający swoje szemrane interesy podczas koncertu, lecz osobniki w szatach, niewyraźne twarze i postury. Wyglądali jak mnisi zakonni jednego boga na Ryloth. Odwrócił się, a obok niego stała podobna postać, wyraźna już tym razem i całkowicie wydająca się realną. Dłuższe broda nachodziła mu na pierś, a brązowa szata powiewała na wietrze. Nom'Tasug usłyszał słowo "Chodź", po czym bez zastanowienia, jakby prowadzony nie swymi zmysłami wstał i ruszył za mężczyzną. Muzyka wciąż gościła na scenie i piosenka, którą rozpoczął koncert.
Całość wydawała się niczym sen na jawie, lecz każda cząstka wydawała się przesadnie realna. Zwiedzali cały kompleks budowli, zauważając jeszcze więcej osób ubranych tak samo. Twi'lek zauważał różne maszyny, przedmioty codziennego użytku i takie, których nigdy w życiu na oczy nie widział. Cała wędrówka zakończyła się z powrotem na scenie, a brodacz z przerażającym spokojem kazał uciekać piosenkarzowi.
Chłód kamiennej posadzki dawał się we znaki, ból głowy i zawroty również zakłócały perspektywę. Minęło kilka chwil, nim Nom zrozumiał co się stało. Zemdlał i upadł na podłogę. To wszystko musiało mu się przyśnić, a teraz miał omamy słuchowe, bo słyszał strzały i krzyki. Chwila rozterki i jednak rzeczywistość była taka, jaką ją słyszał. Chaos, kompletny chaos. Martwe ciała przy kamiennych ławach, płonący namiot z jedzeniem, masa ludzi uciekająca w popłochu i grupa, która wykonywała czystą egzekucję. Po prawej stronie widowni było całe ognisko wystrzałów. Sparaliżowany przez kilka sekund tym, że ktoś chwycił go za kostkę, odskoczył będąc na ziemi kilka centymetrów przed siebie. Zauważył rodianina na wpół martwego, błagającego o pomoc. Twi'lek miał w głowie tylko jedno "przetrwanie". Z bólem serca pozostawił swój sprzęt na scenie i ruszył za nią w lewą odnogę, oby jak najdalej od całego zamieszania. Będąc zza kulisami, wykrzykiwał ile sił miał w płucach jeszcze po koncercie.
- Sonjia! Gdzie jesteś! Sonjia! - wysłuchiwał kilka chwil jakiegokolwiek odzewu, po czym nie słysząc niczego prócz krzyków, ruszył dalej przed siebie, aby ukryć się gdzieś w jednym z oddalonych i zrujnowanych budynków. Przypominając sobie wizje, szukał w głowie mapy, która zaprowadziłaby go do jednego z pomieszczeń, w którym kiedyś znajdowały się dziwne warsztaty i urządzenia.
Awatar użytkownika
Nom'Tasug
Gracz
 
Posty: 10
Rejestracja: 14 Sty 2018, o 06:56

Re: [Almania] Kolekcjoner

Postprzez Mistrz Gry » 13 Lut 2018, o 20:26

Ruiny przypominały co prawda kompleks widziany w dziwnej wizji, jednak ząb czasu, który nadgryzł jego mury był zbyt duży. Strasznie ciężko było mu odnaleźć właściwą drogę, tym bardziej w panującym wokół chaosie. Nom'Tasug starał się dobiec do jednego z budynków. Co chwila musiał przystawać, bo strzelające wokół bandy wysyłały w powietrze tuziny laserowych boltów. Obok niego przebiegali inni: z ekipy albo goście, także starając się ukryć przed ostrzałem.
Niecałe piętnaście metrów od ściany budynku znowu padł na ziemię, kiedy pięciu uzbrojonych zbirów wypadło zza rogu ostrzeliwując dwójkę ochroniarzy. Ci bronili się dzielnie, na chwilę zatrzymując atak. Twi,lek wykorzystał nadarzającą się okazję i dopadł do budynku. Już zza osłony spojrzał w stronę napastników. I zmroziło mu krew w żyłach.
Wśród ostrzeliwujących ochroniarzy ludzi zobaczył swojego nemezis. Twarz dawnego ochroniarza jego pana co chwila wyglądała zza swojej osłony szukając następnych celów. Razem z nim, ramię w ramię strzelała i zabijała reszta jego ludzi. Tym razem był pewny. Stał bliżej i tej twarzy nie mógł pomylić z nikim innym.
- Ej Nom! Nom! Tutaj!
Wołanie Sonji zdawało się dochodzić z bardzo daleka. A może był to efekt szoku? W tym momencie stał jak zamurowany. Nagle poczuł silne szarpnięcie w tył, aż przewrócił się na ziemię za kawałek muru. W tej samej chwili tuż przed oczami przeleciał mu czerwony bolt pocisku. Chwilę później, a byłoby po nim. Spojrzał w tył, szukając źródła swojego ratunku. Sonja. Stała tuż za nim wciąż trzymając go za koszulę. Zawdzięczał jej życie.
- Uciekamy!
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6042
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] Kolekcjoner

Postprzez Mistrz Gry » 23 Mar 2018, o 17:26

Pobiegli co sił w nogach do jednego z budynków. Za sobą wciąż słyszeli odgłosy strzelaniny i dla bezpieczeństwa co chwila kryli się za jakąś osłoną i głowy trzymali nisko. Udało im się dobiec do wejścia. Kątem oka Nom dostrzegł, że właśnie przybyły posiłki i niedawni napastnicy znaleźli się w okrążeniu.
- Uff, żyjemy... - z radością stwierdził twi'lek.
Pod osłoną kamiennych ścian przeczekali jeszcze jakiś czas aż strzelanina ucichła. W końcu w drzwiach stanął producent z ręką uniesioną w uspokajającym geście. Wszyscy odetchnęli z ulgą.
- Sonja, koniec przedstawienia.
- Słuchaj, chciałem ci podziękować... - zaczął Nom'Tasug.
- Spoko, spoko kochasiu - ton dziewczyny nagle się zmienił a zza pleców wyciągnęła pistolet blasterowy- Jeszcze będziesz miał za co dziękować. A teraz rączki na widoku.
Szyderczy uśmiech nie schodził jej z twarzy. Dołączył do niej producent, razem z obstawą dwóch uzbrojonych drabów, którzy weszli za nim do budynku. Nom'Tasug ze szczęką opadłą ze zdziwienia i niedowierzania wpatrywał się w każdego po kolei.
- Co jape rozdziawiasz, wybryku natury - zagrzmiał jeden z drabów - Twojego kumpla też złapaliśmy.
- To prawda - Sonsja zwróciła się do producenta.
- Tak, odszukaliśmy wszystkich. Jego też.

***


Obudził się, gdy wlekli go do jakiegoś ciemnego, śmierdzącego krwią, moczem i strachem pomieszczenia. Głowa bolała go niesamowicie od uderzenia kolbą, które zaliczył jeszcze na planecie. To było ostatnie, co pamiętał. Teraz wszystko wskazywało, że znajdował się na jakimś statku. Imperialnym niszczycielu jeśli miałby zgadywać. Dwóch żołnierzy w białych pancerzach właśnie przypięło go metalowymi obręczami do stołu w tym przerażającym pomieszczeniu. Doskonale wiedział, co się w nim działo i co zaraz stanie się z nim. Smród krwi i moczu był prawie nie do zniesienia. Zbierało mu się na pawia.
Nie mógł zebrać myśli. Cały czuł się otępiały, jakby wciąż przebywał w stanie półsnu na jawie. A raczej koszmaru. Po kilku minutach takiego stanu jego bładzące myśli uformowały tezę, że został otruty. Nie miał pojęcia jednak czym i po co. Do tortur przecież nie trzeba było więźnia dodatkowo truć. Zauważył, że dziwnie pogodził się z tym faktem.
W jednym z kątów leżało zmasakrowane ciało jakiegoś człowieka. Zauważył je po chwili, było bowiem rzucone w kąt niczym brudna zużyta szmata. Jednak dzięki ubraniu poznał w trupie tego ochroniarza, tego samego, który kiedyś pomógł uciec mu od jego właściciela. Gdyby nie ubranie, nie poznałby go. Ciało było jednym poszarpanym ochłapem skóry, mięśni i kości.
- Widzę, że już zaznajomiłeś się z pozostałościami twojego kumpla, który próbował uwolnić cię z naszej pułapki - wchodzący do sali togrutanin w ciemnym mundurze od razu zwrócił na siebie uwagę - Ach, widzę, że otępienie jeszcze nie minęło. No nic, zaraz ci przejdzie, żebyś mógł powiedzieć nam wszystko. A jesteś naprawdę ciekawym obiektem do badań. Dawno już nie tępiłem wrażliwego na Moc z takimi zdolnościami. Wyśpiewasz nam wszystko.
Stojący przed nim togrutanin zaśmiał się ze swojego ponurego żartu. Otępienie, które czuł, powoli przechodziło. Zaczynało do niego docierać, w jakim gównie się znalazł i co się zaraz stanie. Nerwowo zerkał na pozostałości tego tajemniczego ochroniarza a strach powoli paraliżował każdy kawałek jego ciała i umysłu.
- Zaczniemy cię kroić o tu - stojący przed nim inkwizytor niemal z namaszczeniem przejechał mu palcem po lewym boku - Potem rozkroimy tu i o tu. Tak żebyś wszystko czuł. I żebyś krzyczał, chcę usłyszeć twój głos. Twoje struny głosowe są niesamowicie ciekawe. Je rozkroję na końcu...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6042
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do Zewnętrzne Rubieże

cron