Content

Zewnętrzne Rubieże

[Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Image

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 14 Mar 2018, o 00:11

Squib otworzył jej drzwi. Nie prędko jednak. Upewniając się, że dobrze usłyszał
- O witam witam - powiedział szczerząc ząbki, choć jego wstępna mina nie była taka uprzejma. Mirialanka wyczuła jak bardzo ostrożnie otwierał drzwi, dostrzegła też, że w ostatniej chwili schował coś szpiczastego z powrotem w swoje szaty. Broń?
- Jak interesy? Jak decyzje? Co, co? Wyścigi kto wygrał?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6602
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 15 Mar 2018, o 17:19

- Wszystko w porządku Vakkuf, nic ciekawego. Spodziewałeś się kogoś innego?

Nyxi czuła, że coś nie gra. Uważnie zwracała uwagę na jego zachowanie, nie wiedziała co kombinuje, jednak musiała pozostać czujna.

- Dobijmy targu z tym kryształem. Chyba, że zmieniłeś zdanie.
Image

Przyjmuję zamówienia na awatary, ale tylko poprzez PW.
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 77
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 4 Kwi 2018, o 19:42

- Różni się panoszą... - odpowiedział krótko pociągając noskiem, słysząc jednak, że kobieta chce współpracować rozradował się od razu

- O jak dobrze!... Tak, tak dobijmy targu. Nie martw się, wyprawa nie taka straszna, choć opowiem Ci więcej. Choć choć! - zachęcił wymachując łapką, by Nyxi weszła do mieszkania. Nie obeszło się bez rozglądania, po wejściu dziewczyny do środka. Czy aby nikt ich nie obserwował. Czyżby jakaś paranoja?

Niebieskofutrzasty łachmaniarz w podskokach dotarł do swojej kolekcji kamieni i wyciągnął wspomniany kryształ. Wręczył go kobiecie do ręki i zaczął mówić bardzo szybko i pełen podekscytowania. Kobieta zaś poczuła... jakby kryjącą się przeszłość w blasku tego kamienia. Miała wrażenie, że mówi do niej... ale musiałaby się nad tym skupić bardziej. Squib szybko ją wytrącił ze skupienia na przedmiocie
- wyruszamy jutro! Dwoma speederami, czeka nas osiem tysięcy kilometrów do pokonania, pokrętnym szlakiem, ale bezpiecznym. Lud pustyni nas nie capnie, oj nie, nie capnie. Będziemy przenosić ładuneczek Rehala i damy go w umówionym miejscu przedstawicielom Exchange. Oni w zamian dadzą nam części elektroniczne i paczki z oprogramowaniem. Sprawy Rehala. Tak tak... jego sprawy...

popchnij jeśli chcesz do jutra, czy też przedyskutuj sprawę z Vakkufem. I sorry że tak późno... serio od tej Twojej nieobecności zapomniałem o Tobie xP trzeba było zaczepić
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6602
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 1 Maj 2019, o 18:06

Mirialanka nie była zadowolona gdy wyrwano ją z transu, niemniej nie okazywała tego. Pierwsza jej myśl to czas - czas gdy będzie mogła pomedytować nad kamieniem i jego historią. Spojrzała na futrzaka.

- Interes to interes, jednak kamień zatrzymam jako zabezpieczenie. Sam rozumiesz, na Tatooine trzeba być ostrożnym, a sądzę, że ze mną kamień będzie bezpieczniejszy. A jak pewnie słyszałeś zawsze dotrzymuję słowa. Przemyślałam jednak kwestię wynagrodzenia i prócz tego kamyczka oraz czterech tysięcy, dorzucisz jeszcze kilka szpargałów które znajdę w twoim...magazynie. Nic drogiego, głównie szpargały, potrzebuję je do pewnego projektu. To moje ostateczne warunki.

Wiedziała, że Vakkuf jest w kropce, a kilka drobiazgów nie zrobi dla niego większej różnicy. Czy wśród jego złomu znajdą się lepszej jakości podzespoły do miecza świetlnego? Tego nie była pewna, jednak musiała spróbować.

Młoda Vastreia włożyła kamień do wewnętrznej kieszeni kamizelki, torba nie wydawała się rozsądnym miejscem na taki przedmiot.

- W takim razie do jutra. Chyba, że masz mi jeszcze coś do przekazania? Mam jeszcze inne sprawy do załatwienia na mieście.
Image

Przyjmuję zamówienia na awatary, ale tylko poprzez PW.
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 77
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 9 Maj 2019, o 19:20

- eeeehh... spryciula... spryciula... tylko mi pokażesz co. Pokażesz mi co zabierasz... mam tu trochę skarbów. - pierw zmarkotniał, a potem najeżył się nieco Vakkuf. Słusznie Mirialanka zauważyła bezradność futrzaka.
- rozejrzyj się nieco i zobacz. Zobacz, zobacz. Mam tu dużo skarbów... Skrzyneczek jednak NIE OTWIERAMY! - niemalże krzyknął, przygarbił się nieco i zupełnie sposępniał spoglądając na nią spode łba.
- Vakkuf zobaczy jeśli będzie brakować, ale dobra zgadzam się. Weź co potrzebujesz. Ja idę do... - nagle obrócił się i chwycił dziewczynę za ramię, niemalże wbijając pazurki w skórę. Kobieta w pierwszej chwili zamarła, choć czuła że kolejny nagły ruch ze strony Squiba rozpocznie walkę.
- Skrzyneczek nie otwieramy! - powtórzył się, puścił rękę, po czym poszedł w stronę kuchni. Przed Nyxi stały sterty złomu, przedmiotów różnego pochodzenia, kolekcje wszelakich rzeczy.

Mogła teraz przejrzeć rzeczy i od razu ze sobą zabrać ewentualne zdobycze. Korzystny układ. Widocznie ufał jej ze względu na żonę i jej pomoc w zadaniu. Jednakże, jak się okazało wśród sterty bezużytecznych rupieci na prawdę nic nie można było znaleźć. Jedynie tylko ta jego kolekcja kamieni i jakichś świecidełek była sensowna, ale te sterty? Nyxi była pewna, że z pewnością coś tu musi być. Większość rzeczy strawiona rdzą, dziurawe, zniszczone. Nadawało się to jedynie do ponownego przetopienia co najwyżej. Po pewnym czasie frustracja zaczęła nieco dołować dziewczynę, czyżby rzeczywiście nic tu nie było, a gdzie te jego skrzyneczki niby są i o co było to całe zamieszanie? Przestała się patyczkować i zaczęła nieco szybciej przerzucać sterty. W końcu natrafiła na wspomniane skrzyneczki. Bardzo prawdopodobne, że nawet by ich nie zauważyła pośród całego bałaganu i nagromadzonego kurzu, gdyby stary Squib o tym nie wspomniał. Delikatnie nietypowy kształt na samym dnie sugerował coś, jakby było coś w dołku zrobionym w podłodze specjalnie na wspomniany przedmiot. Ciekawość Nyxi była nieodparta i sięgnęła ku nieregularnej powierzchni, by chwilę potem wyciągnąć zdobycz.
Sama skrzyneczka była dość ciężka, ale mogła ją utrzymać w jednej ręce, jeśli się wysilić. Chciała już ją otworzyć, ale wieko samo się otworzyło. Zamek na zatrzask i guzik właściwie nie trzymał, możliwe, że od częstego zamykania i otwierania. Wystarczyło nieco przechylić.
Oczy młodej mechanik zaświeciły a szczęka się zluzowała z wrażenia. Vakkuf musiał być prawdziwym kolekcjonerem i miał wyczucie smaku. Nie licząc tego jebitnie wielkiego jak jabłko diamentu, w środku znajdywały się również dorodne części elektroniki. Zdawało się, że były w nienaruszonym stanie, prawie w stanie fabrycznym. Widać było jednak, że zostały skądś wydobyte, było to jednak bardzo subtelne wydarcie elementu z nieznanej jej konstrukcji. Wyciągnęła jeden z kondensatorów. Był wykonany z jakiegoś bardzo rzadkiego metalu, nie wiedziała jakiego, ale miała wrażenie, że to wyjątkowy stop. Bardzo drogi wyrób. Na częściach były wygrawerowane napisy produkcyjne. Nie wiedziała jednak, co to za wytwórnia Terracit Corporation. Wiedziała jednak, że te części podejrzanie pasują do znanego jej schematu. Dotarło do niej, że Vakkuf musiał kiedyś znaleźć miecz świetlny.
Możesz coś ukraść. Jeśli kradniesz, w ukrytym napiszesz mi, że podwędzasz i wskazujesz co. Do wyboru masz:
1. Diament
2. Kondensatory Bardzo Wysokiej jakości
3. Emiter Końcowy Bardzo Wysokiej jakości

Jak tylko o nim pomyślała, poczuła ukłucie w Mocy. Prawie niewyczuwalna zapowiedź ewentualnego niebezpieczeństwa. Vakkuf się zakradał, najwidoczniej chciał ją sprawdzić. Uprzedzona mogła jednak spokojnie zachować się jak chciała, nie narażając się na nakrycie

Na spokojnie opisz swoje dalsze działania, aż do następnego dnia. Wracamy do gry! :D
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6602
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 10 Maj 2019, o 18:34

Mirialance serce zabiło szybciej. Tak! To było to! Ostatni potrzebny jej element. Przez myśl ledwie mignęła jej chęć na zabranie emitera, gdy musiała się naprostować. Nie, kradzież nie wchodziła w grę, to nie ona, wystarczyło już, że otworzyła skrzynki wbrew woli Vakkufa. Każda z tych rzeczy kusiła mimo wszystko - w końcu kogo by one nie interesowały? Nie była jednak pazerna i skupiła się tylko na emiterze i kondensatorze. Obie rzeczy cechowała specyficzna budowa, tak jakby...czy to elementy miecza świetlnego? Skąd Vakkuf je ma? Musiała się z nim skonfrontować. Chwyciła emiter i kondensator, zostawiając diament.

- Vakkuf! Pozwól tutaj. - Nyxi była przygotowana na niezadowolenie futrzaka, w końcu złamała jego zakaz, ale te znaleziska...musiała poznać ich historię i co ważniejsze, wynegocjować emiter.

Gdy tylko gospodarz zjawił się przed nią, od razu zarzuciła go pytaniami i odpowiedziami jeszcze jego niewypowiedzianych pytań.

- Rozumiem, że możesz być zawiedziony ale po za tymi twoimi skrzyneczkami masz sam złom nadający się co najwyżej na przetop. I nie, nie jestem złodziejem, inaczej skubnęłabym te rzeczy nim byś się zorientował. Po pierwsze, skąd masz te dwie rzeczy? Mów prawdę bo dobrze wiem co to jest. A po drugie co chcesz w zamian za ten emiter? Mogę odpalić ci moją działkę za robotę.

Młoda kobieta zalała go ciągiem zdań, nie dając dojść do słowa. Była zniecierpliwiona i bardzo ciekawa, ale w głębi niej panował spokój. Była gotowa na każdy ewentualny ruch futrzaka.

***

Wychodząc z domu Vakkufa, spojrzała na widok który nigdy jej się nie nudził, wspaniały zachód dwóch słońc. Wpatrzona w niego przez kilka długich sekund, pomyślała nad niedaleką przyszłością. Czy jej życie wciąż będzie przebiegać w taki sposób jak do tej pory? A może jednak coś się zmieni? Tatooine nie jest może ideałem, ale gdy się tu wychowujesz, umiesz sobie poradzić w tym środowisku i towarzystwie. Brakowało jej jednak przygód, nowości, poznawania nowych osób spoza Tatooine. Jej matka zdecydowanie dużo lepiej potrafi o siebie zadbać niż ona sama. Może mogłaby wybrać się na wakacje? Choćby na parę tygodni.

Skierowała wzrok na swój śmigacz.
To nie jest odpowiednie miejsce na takie rozważania. - pomyślała.

Wsiadła do pojazdu i odpaliła holodatę sprawdzając najnowsze informację z Tatooine, może było tam coś cennego uwagi. Gdy skończyła ją przeglądać odpaliła silnik i pognała w stronę domu.
Image

Przyjmuję zamówienia na awatary, ale tylko poprzez PW.
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 77
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 13 Maj 2019, o 13:08

- Paskuda! PASKUDA!!! - wrzasnął Vakkuf, a w jego dłoni pojawił się sztylet. Zaalarmowało to Nyxi, jego ruchy były szybkie i sprawne. Nie rzucił się jednak na Nyxi, tylko zaczął nim grozić
- Pazerna paskuda! Mówiłem! Mówiłem nie otwierać skrzyneczek! - zagotował się.
- Zaufałem! Przyjąłem jak gościa! W moim domu! A Ty...! Fffeeeee!

- I co teraz Vakkuf szantażowany będzie?! Co?! Nic Ci nie powiem! Nic z tego! O tyle się dowiesz! Jedna robota w jednym czasie! Oddawaj! Oddawaj skarby! - squib odebrał swoje rzeczy, by znów je włożyć do skrzyneczki.
- Pierw mi pomóż, a potem zapłata i inne sprawy. Zaliczkę dostałaś. Do widzenia. Widzimy się później - wskazał kierunek w stronę drzwi.

***

Informacje emitowane z Tatooine były dość skąpe, ważne informacje były podawane bezpośrednio między ważnymi ludźmi. Brakowało tutaj czegoś takiego jak mediów lokalnych, ale mimo wszystko zerknęła, czy aby ktoś coś nie napisał ciekawego w ogłoszeniach wrzuconych na główny publiczny serwer. Znalazła sponsorowaną przez hutta Zordo prognozę pogody oraz oferty pracy, czy zgłoszenia chęci zakupu, czy sprzedaży. Do tego wszystko w otoczce legalności, co miało swój cyniczny posmak. Więcej informacji o Tatooine można było znaleźć z zewnętrznych źródeł w holonecie, czy shadownecie. Huttyjskie media jednak póki co promowały kolejne projekty, przedstawiały "jak się dorobić" "pomysł na biznes na Tatooine" oraz emitowały szeroką falę różnych seriali i filmów, przerywanych ciągłymi reklamami ofert turystycznych i zakupów wysyłkowych. Imperialne media zaś ciągle tylko o terrorystach, napaściach i o złu jakie jest powodowane przez wywrotowców, z przerywnikami na propagandę Imperialną, jakie to ono nie jest dobre i wyjątkowe. O Tatooine czegoś ciekawego musiałaby poszukać w shadownecie, ale tam niemalże każda informacja jest za kredyty. Do tego musiałaby sprecyzować czego chce się dowiedzieć, gdyż błąkanie się po losowych informatorach szybko wyczerpie jej jakiekolwiek zasoby kredytów.

W domu czekała już na nią mama. Zaproponowała jej jeszcze wspólną medytację oraz wypytała o relacje z miasta.

Dobra, dopieszczaj rozmowę z Vakkufem. A następnie możesz w pełni opisać relację z mamą. Przejdź też do jutrzejszego dnia o ile dasz radę i nie potrzebujesz zatrzymać się w rozmowie z matką, czy Vakkufem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6602
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 14 Maj 2019, o 21:14

- Spokojnie Vakkuf, nie okradłabym cię, jedynie złamałam zakaz który uniemożliwiał mi znalezienie czegoś konkretnego. Zatrzymaj te rzeczy, są twoje. Ale opowiesz mi ich historię gdy skończymy zlecenie. Naprawdę mi na tym zależy. Oddam ci połowę mojej części nagrody za tę niedogodność. Nie chcę tracić twojej przyjaźni.

Mirialanka wiedziała, że zrobiła źle, ale kierowała nią przemożna chęć poznania historii tych przedmiotów. Oddała oba przedmioty nie robiąc problemów. Skierowała się do wyjścia.

- Do jutra Vakkuf. - uśmiechnęła się do niego, jednak widać było po niej poczucie wstydu.

***

Gdy wróciła do domu w wejściu przywitała ją matka. Nie była zmartwiona gdyż dobrze wiedziała, że jej dziecku nic nie groziło...przeważnie.

- Hej mamo. Jak tam dzień? Coś niezwykłego się działo? - Nyxi uśmiechnęła się przekornie, dobrze wiedziała, że jedyna ciekawa rzecz która może się wydarzyć na tym pustkowiu to widok niezwykłej wielkości smoka Krayt. Przytuliła matkę.
- Hej córcia. Masz do naprawienia jeden z odzyskiwaczy wilgoci. Wygląda jak uszkodzona elektronika, ale to ty lepiej się na tym znasz. Jak skończysz to przyjdź na kolację.

Młoda mirialanka tak też zrobiła. Oczywiście była zmęczona i chętnie by odpoczęła, jednak farma wilgoci była ich jedynym stałym źródłem dochodu. Musiała pracować całą dobę i nie stać ich było na przerwy. Na szczęście Nyxi naprawia te urządzenia od kiedy w ręce mogła utrzymać śrubokręt, więc naprawa nie zajęła dużo czasu. Wróciła do domu i spożyła kolację w towarzystwie matki wymieniając się z nią wieściami z miasta. Następnie wzięła prysznic i gdy była zrelaksowana wspólnie z matką urządziły medytację oraz ćwiczenia z technik walki Jedi. Dzięki takim codziennym rytuałom z Ilani, mogłaby już zostać rycerzem Jedi...gdyby ci wciąż istnieli. Z drugiej strony stawała się tylko coraz lepsza, a matka pozostawała w formie.
Image

Przyjmuję zamówienia na awatary, ale tylko poprzez PW.
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 77
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 17 Maj 2019, o 11:29

*** Soundtrack ***


Po tym jak Ilani nauczyła Nyxi nowej techniki mocy, tak teraz praktykowały głęboką medytację. Usunięcie się w tło. Zupełne skupienie. Wyniesienie się. Wyjście ponad.

Siedziały naprzeciwko siebie z zamkniętymi oczami. Jedynie szum wiatru, który nad nimi szalał, wypełniał swym głosem wnękę w skale, gdzie Vastreia miała swój dom. Sięgała głęboko ku wewnętrznemu spokojowi. W trakcie medytacji pojawił się obraz tego czerwonego kryształu w jej wyobraźni. Zaczął się on przybliżać i szeptać niezrozumiałe. Kilka obrazów przeskoczyło nagle, niczym obce wspomnienia.

Zachód ostatniego słońca. Kamienny posąg bezgłowej kobiety z sześcioma rękami i sześcioma mieczami, a dookoła niej bezkresny piasek oraz szkielety. Przez kości martwych zdawały się przebijać dziwne korzenie, które pojawiały się tu i ówdzie w piasku. Nagle wszystkie okoliczne czaszki zwróciły ku niej swoje oblicze. Nyxi zmroziło krew w żyłach. Posąg bez głowy zdawał się na nią patrzeć, choć nie miał czym. Usłyszała czyjś głos
"Witaj"

W wizji zdołała zobaczyć w Mocy aurę posągu i tego czegoś co się w nim kryje. Esencja tej istoty była jednak tak mroczna i złowroga, że Nyxi nie zdołała utrzymać spokoju i zerwała się z medytacji. Czuła zepsucie tej istoty i zbrodnie, które na niej ciążyły. Czuła obrzydliwy swąd rozkładających się ciał i smród starej zakrzepłej krwi. Momentalnie zrobiło się jej słabo i ledwo powstrzymała się przed zwróceniem podwieczorka.

- Nyxi?! Co się stało?! - zapytała zmartwiona matka, która już była przy swoim dziecku. Czuła, że jej córka musiała doznać jakiejś niepokojącej wizji. Najwidoczniej bardzo złej wizji skoro tamta nie zdołała zachować spokoju. Nyxi zaś przyłapała się na tym, że złapała się za pierś, tam gdzie trzymała schowany kryształ.

***

Vakkuf już na nią czekał. Na ścigaczu było całkiem sporo ładunków. Sam squib wyglądał tym razem zupełnie inaczej niż ostatnio. Nóż przy boku oraz ciężki blaster. Profesjonalne ochraniacze i skórzany strój. Kask dla rajdowców. Na plecach zaś miał karabin snajperski i gogle celownicze.
- no. Jesteś w końcu. Mam i dla Ciebie trochę bagażu i sprzętu. Gotowa? Vakkuf gotów. Pierw jednak przejrzymy mapę, żebyś również znała trasę.

Opisz też co bierzesz na wyprawę i jak się do niej przygotowujesz.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6602
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 18 Maj 2019, o 22:01

Wyrwana z medytacji przez niespodziewaną i przerażającą wizję, łapała oddech, próbując jednocześnie uspokoić umysł. Dobrze wiedziała, że takie wizje nie są przypadkowe a dodatkowo czuła czyjąś obecność, jak gdyby tam była. Spojrzała z lekkim przerażeniem na matkę. Nie mogła ukrywać tego. Wyjęła kryształ z ukrycia pokazując go matce i opowiedziała swoją wizję. Tylko ona mogła jej pomóc, z drugiej strony zawsze lepiej gdy inny mocowładny zna sytuację.

- Co to może oznaczać? - zapytała gdy tylko wszystko opowiedziała.

***

Nazajutrz młoda mirialanka spakowała całe niezbędne oprzyrządowanie oraz apteczkę. Do pasa przypięła blaster który przeważnie leżał w domu nieużywany, na plecy założyła swoją lancę z którą nigdy się nie rozstawała. Na szybko zmontowała w warsztacie również jeden granat hukowo-błyskowy, prosty ale skuteczny.

Nyxi od samego rana trapiło jakieś dziwne przeczucie, że ten dzień nie będzie należał do normalnych. Ostatnio zbyt wiele dziwnych sytuacji, w dodatku ten kryształ. W dodatku robota wydawała się podejrzana, fakt, wychodziła nie z takich opresji, ale wolała nie nadużywać swoich nadnaturalnych zdolności częściej niż zmuszała do tego sytuacja. Jaki jednak miała wybór? Musiała decydować się niemal na każde zlecenie dla Rehala jeśli chciała mieć w dalszym ciągu pracę. Przygotowała się najlepiej jak umiała i pożegnała się z matką. Przytuliła ją mocno...

- Kocham cię mamo. - powiedziała czule, a następnie wsiadła na swój śmigacz i ruszyła wpierw po pieniądze do biura Rehala za poprzednią robotę, a potem do Vakkufa.
Image

Przyjmuję zamówienia na awatary, ale tylko poprzez PW.
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 77
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 19 Maj 2019, o 21:51

- ten kryształ - oczy matki zrobiły się duże, potem popatrzyła z troską na swoją córkę. Była zmartwiona.
- właściciel musiał być kimś strasznym i z pewnością potężnym użytkownikiem ciemnej strony. Pomimo śmierci jego echo nadal żyje w tym krysztale. Aż kipie od przedmiotu mroczną energią. Skąd to masz? Chyba nie masz zamiaru użyć tego w konstrukcji swojej lancy świetlnej?

- Najlepiej będzie jak mi go teraz oddasz. Postaram się zutylizować kryształ i usunąć zagrożenie.

***

Rehal czekał w swoim biurze, wraz ze swoim Treborem. Za Rodianem stała młoda Zeltronka, która masowała mu plecy. Ubrana była w liczne powiewne jedwabne fioletowe tkaniny, które skrywały zmyślnie jej atrakcyjne ciało i zasłaniały dolną połowę twarzy, wystawiając hipnotyzujące spojrzenie uwodzicielki. Najwidoczniej Rehalowi układały się interesy, miał dobry nastrój, nawet tego nie ukrywał.

Tym był zadowolony na widok zielonoskórej. Rozłożył ręce szeroko witając ją serdecznie.
- nasza sex-mechanik! Wyścig poszedł pełną parą po naszej myśli. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie porządnie wykonana robota. Mój klient nawet powiedział, że zastał w lepszym stanie niż przedtem. Dołożył od siebie kolejne dwa tysiące. Oto wypłata! W sumie dla Ciebie okrąglutkie dziesięć tysięcy. Mówiłem, że się podzielę? - pieniądze czekały na nią na biurku

- Cześć - przywitał ją krótko Trebor. Przyglądał się jej z zaciekawieniem. Innym niż jak to mężczyźni mieli zwykle czelność
- udanego urlopu - dorzucił, wykrzywiając usta w skromny uśmiech, co trochę nie pasowało do znanej mentalności bydlaka. Nyxi wyczuła, że paskudnik coś kombinował i knuł za plecami. Czuła, że to ma związek z nią.

***

Vakkuf już na nią czekał. Na ścigaczu było całkiem sporo ładunków. Sam squib wyglądał tym razem zupełnie inaczej niż ostatnio. Nóż przy boku oraz ciężki blaster. Profesjonalne ochraniacze i skórzany strój. Kask dla rajdowców. Na plecach zaś miał karabin snajperski i gogle celownicze.
- no. Jesteś w końcu. Mam i dla Ciebie trochę bagażu i sprzętu. Gotowa? Vakkuf gotów. Pierw jednak przejrzymy mapę, żebyś również znała trasę.

Nyxi przyjrzała się ambitnemu planowi podróży. Rzeczywiście trasa była mordercza. Po co jednak tyle zachodu? Już nie lepiej było wybrać się jakimś promem, albo frachtowcem w tamto miejsce. Coś było na rzeczy.

Kierując się pokrętną trasą wspólnie podróżowali przez niezmierne piaski Tatooine. Vakkuf zdawał się nie gniewać za poprzedni występek, był bardzo wesoły i kobieta zauważyła, że lubił opowiadać nieśmieszne kawały. Jako kompan był bardzo wyrozumiały i troskliwy. Często się pytał jak się czuje i starał się być dla niej dobry. Był też świetnym zwiadowcą i doskonale dobierał miejsca odpoczynku. Nieraz było dane mu wypatrzeć zasadzki Ludzi Pustyni. Tamci polowali na nich, ale nie zdołali łatwo zaskoczyć zorganizowanego squiba i pomocnej mirialanki, która i tak miała jeszcze za przyjaciela samą Moc. Razem stanowili sprawny duet. Miał kto stać na warcie, gdy drugi spał i zdarzyło się nieraz, że chcieli ich zaskoczyć. Szybko wnet uciekali na ścigaczach, to od Tuskenów, to od bestii, która się do nich zakradała.
Nie byli jednak nie omylni. Raz Tuskeni zdołali ich skutecznie ostrzelać. Kobieta otrzymała strzał w nogę i w ramię podczas jazdy w środkowym etapie podróży. Rany jednak Vakkuf sprawnie opatrzył, widać żona musiała go mimo wszystko czegoś nauczyć, albo oboje po prostu byli zaradną parą. Po strzałach miały zostać tylko kolejne blizny i wspomnienia bólu.

Jedna rzecz była dość kłopocząca. O ile pytała co mają odebrać, co to za priorytetowa przesyłka, squib zawsze zbaczał z tematu. Wyjaśniał krótko, że są umówieni na ważne spotkanie i handel. W końcu doszło do wyczekiwanej chwili, kiedy dotarli do punktu X.
- Teraz, czekamy aż się zjawią - zaczął niewinnie squib.
- Kto się zjawi?
- Imperialni i handlarze niewolników, a dokładnie szpiedzy i zdrajcy.
- Że co?
- Musimy zabić Imperialnych szpiegów i zdrajców. Chcę też uwolnić niewolników i zabrać statki dla Rehala. Pracujemy dla tego samego szefa, będzie zadowolony jak się dowie, że mi pomogłaś. Zyskasz, dużo zyskasz. Vakkuf dorzuci parę skarbów. Poleci Rehalowi. Zyskasz reputację. Zyskasz szacunek. Zyskasz zaufanie. Vakkuf dobrze strzela. Nyxi musi tylko chronić mu plecy. Podłożę bomby, unieruchomimy prom Imperialnych i frachtowiec Handlarzy, a potem ich wybijemy do nogi - Vakkuf wyszczerzył tylko ząbki, jakby to nie była pierwszyzna i odwalał już taką robotę. Tak, teraz Nyxi była pewna co do fachu niepozornego squiba. Gość od brudnej roboty.

***

Trucizna musiała w końcu puścić. Cały kręgosłup ją łomotał od długiego pobytu w jednej pozie, a w głowie nadal szumiało. Nie wiedziała ile czasu minęło. Chciało się jej jednak strasznie pić, jeść i sikać. Po przebudzeniu w końcu zorientowała się, że jest... w beczce.
W beczce pełnej starych ryb... jeszcze czego. Kobieta zaczęła się szamotać, chcąc się wydostać. Wieko odpadło, a ona wraz z rybami wypadła na metalową płytę. Było ciemno strasznie ciemno i cicho. Słyszała jednak pomrukiwanie napędu. Musieli gdzieś lecieć, a ona najwidoczniej była w jakiejś ładowni. Co się stało od tamtego momentu kiedy wychodziła ze statku z tą szelmą Klondike, do teraz było dla niej tajemnicą. Z pewnością kolejną tajemnicą dla Trouble była wiedza na temat, czyj był to statek?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6602
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Trouble » 20 Maj 2019, o 12:15

Dziewczyna w końcu odzyskała świadomość, która została brutalnie jej odebrana przez nienaturalne pragnienie snu. Coś jej podano... jakiś narkotyk. Albo porządnie uderzono w czerep, skoro przeszłość jawiła się jej jak przez gęstą mgłę. Prawdę mówiąc, to niewiele pamiętała, nawet to jak znalazła się w... beczce pełnej ryb! Trouble napięła się i pchnęła nogami beczkę. A potem jeszcze raz i w końcu, rozchybotany pojemnik, przechylił się na bok, wypluwając ze swego wnętrza zarówno ją i ryby będące w środku.
- Ugh. - Dziewczyna podźwignęła się z trudem z ziemi i z obrzydzeniem popatrzyła się na stare, śmierdzące ryby, a potem na siebie, przesiąkniętą ich zapachem i oślizgłym... czymś. Fuj. WIELKIE FUJ. Po prostu chciało się rzygać od czegoś takiego, ale w sumie w żołądku nie miała nic. Była głodna, chciało jej się sikać, w kręgosłupie jej jebało, a w głowie szumiało. Ale żyła, była na jakimś niezidentyfikowanym statku i biorąc pod uwagę stan w jakim była, a także gdzie ją trzymano, nie znalazła się tu dobrowolnie. Ta myśl ją poraziła... Cholercia, cholercia. Ale się pojebało. Klondike ją tak urządził? Ktokolwiek ją tak urządził, to teraz była, najpewniej, na jego statku i się jej to nie spodobało.
Przystępując z nogi na nogę, ale miała parcie na ten pęcherz, dziewczyna poczęła się ogarniać. W aktualnym momencie musiała zadbać o dwie rzeczy - jakąś broń i żeby nie odkryto jej ucieczki. Powinna się zachowywać cicho i jeśli ktoś by tu przyszedł sprawdzić czy "wszystko z nią w porządku" się nie zorientował, że wyszła już z beczki. Trouble przykucnęła i poczęła spychać ryby które wypadły z powrotem do beczki, a gdy te się już tam znalazły, postawiła bekę do pionu, tam gdzie myślała, że powinno być jej miejsce i przykryła ją wiekiem. No i dobra, to z głowy! Teraz jeśli ktoś tu przyjdzie i jej nie zobaczy pałętającą się po tej ładowni, to nie powinien mieć żadnych podejrzeń. Oby.
Ugh. Ale się jej chciało lać...! Dziewczyna przystąpiła z nogi na nogę. Chuj. Najwyżej jej pocieknie po nogawkach. Już i tak jebała rybami, gorzej nie będzie cuchnąć, a nie chciała by ktoś ją znalazł w kuckach, ze spodniami oplecionymi wokół kostek - bezbronną. Teraz przydałaby się jakaś broń. Teoretycznie była w ładowni, może i by coś znalazła. W końcu nie wiadomo co się tu mogło być zamknięte. Ją w końcu zamknęli w beczce pełnej ryb... Ostrożnie, z wyciągniętymi przed siebie rękami, po omacku i mały kroczek za kroczkiem, poczęła badać teren. Jakaś latarka byłaby miła, podobnie jak jakiś włącznik światła lub właśnie blaster, coś do walki wręcz lub... uuuugch! Dziewczyna stanęła z wyraźnym zniesmaczeniem na twarzy, czując jak w okolicy krocza robi się jej ciepło i mokro - no i pociekło z pęcherza na zewnątrz. Nie było to miłe uczucie, ale z pewnością nie będzie jej miło jak ją ktoś znajdzie, chodzącą sobie po ładowni, zamiast siedzieć zamkniętą w beczce.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 233
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 21 Maj 2019, o 12:34

Trouble

Zaspokoiwszy pierwotną potrzebę w taki a nie inny sposób, obijała się po macku od poszczególnych elementów ładowni. Zdążyła już ocenić, że sam statek musiał być dość stary i zużyty, a właściciel to cholerny bałaganiarz. W każdej szanującej się ładowni są światła na czujniki ruchu, chyba że się leci po kosztach i demontuje się mechanizmy nieesencjalne by z tych części rozwiązać bieżące istotne problemy. Trouble jako kapitan swojego statku miewała takie sytuacje.

Sama ładownia była kompletnie w nieładzie. Rzeczy były powywalane, niepoukładane. Znalazła nawet ubrania na zmianę, tylko że była do suchej nitki przesiąknięta odorem ryb. Kąpiel najpierw. Znalazła sztabki metalu. Puste klatki. Paliwo. Skrzynie z bronią... białą. Wibronoże, topory, włócznie, pałki. Do wyboru do koloru. Acz w tym burdelu i na ślepo nie dało się znaleźć zwykłego poczciwego blastera...
Wnet się przewróciła zahaczając nogą o leżącą butlę. Rękami chwyciła się jakiegoś regału, który zwalił się i wywalił wszystkie narzędzie dookoła. Sathine miała szczęście w nieszczęściu. Przeturlała się intuicyjnie w bok unikając upadku szafki. Od przewrócenia się regału zahuczało jej w uszach. Wnet usłyszała, że ktoś biegnie w jej kierunku. Wiedziała już gdzie są drzwi od ładowni.
- Zaraz lądujemy! Był rozkaz do zbierania się. A kto grasuje w ładowni?! W końcu złapiemy złodzieja. Kapitan się ucieszy.
- Założę się że to Krev. Najwidoczniej miał pecha i coś strącił. Hehe. Mamy go. Mówiłem kapitanowi, że nie opłaca się sprzątać. Łatwiej wtedy kraść.
- A Ty to skąd masz taką pewność?
- Otwieraj te drzwi!
- Chyba zapomniałem szyfru
- Bo jest nowy po ostatniej kradzieży gamoniu. Dawaj mi to.

Sathine usłyszała gości, którzy mocowali się przy drzwiach do ładowni. Nie brzmieli jak najbystrzejsi mieszkańcy galaktyki. Miała mało czasu by się przygotować na ich wejście do środka.
Faceci w końcu otworzyli drzwi, które usunęły się ze skrzypieniem. Światło w końcu zagościło w obszernym pomieszczeniu. Zaś smród ryb uderzył w nozdrza przybyszy.
- o jasny gwint - powiedział jeden chwytając się za nos dwiema dłońmi.
- co to się stało? - drugi też ledwo wytrzymał ten smród i tylko jedną ręką trzymał blaster. Drugą musiał trzymać się za nos. Wyszli na sam środek i pośród całego tego burdelu nie dostrzegli nigdzie Kreva...

Masz farta z powodu Mocy. Możesz się usadowić jak chcesz i rozegrać tę scenę w dowolny sposób. Jednakże do dyspozycji masz tylko te przedmioty, które zostały wspomniane podczas chodzenia na oślep po ładowni. Nie opuszczamy jeszcze ładowni :> Słyszysz, że silniki powoli zaczynają hamować. Wkrótce wylądujecie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6602
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 21 Maj 2019, o 19:39

Ilani mogła zobaczyć smutek córki gdy ta usłyszała jej słowa. Młoda mirialanka do teraz miała wielką nadzieję, że już niedługo ukończy swój miecz, niestety, myliła się.

- Znalazłam go u Vakkufa. Zgodził mi się go oddać choć chyba nie miał pojęcia co posiada. - po tych słowach oddała matce kryształ.

Wiedziała, że z reliktami ciemnej strony Mocy nie ma żartów. Choć z początku wydaje, że wszystko jest w porządku, z czasem potrafią wypaczyć nawet najczystsze serce. Nie chciała ryzykować a niedawna wizja tylko utwierdziła ją w tym, iż kryształ ma bardzo mroczną przeszłość.

- Zniszcz go. Ale chcę przy tym być, powinnyśmy się obserwować nawzajem. - mimo, iż ufała bezgranicznie matce, wolała być świadkiem destrukcji artefaktu, nawet tak potężna Jedi jak jej matka mogła ulec podszeptom kryształu.

***

Mirialanka przed wejściem do biura Rehala wzięła głęboki wdech spodziewając się powitania...i nie myliła się. Spojrzała dłuższą chwilę na atrakcyjną zeltronkę stojącą za Rehalem, ale gdy ten się odezwał, nagle jej atrakcyjność gwałtownie zmalała. Widok tego rodianina i zeltronki niezbyt podobał sie Nyxi.

Słysząc jaka kwota zostanie jej wypłacona, serce zielonoskórej dziewczyny zabiło szybciej choć sprawnie ukrywała swoje zaskoczenie.

- Cieszę się, że jesteś zadowolony szefie. - podeszła do biurka i zabrała swoje pieniądze chowając je do wewnętrznej kieszeni kurtki. I wtem usłyszała ten głos...

- Trebor. - spojrzała na niego podejrzliwie - Co knujesz tym razem? - po raz pierwszy zachowując względnie neutralną postawę skoncentrowała się na jego emocjach i umyśle. Powoli chciała sięgnąć w głąb jego myśli i wyczuć jego motywy, to o czym może teraz myśleć. Kontynuowała z nim rozmowę nakierowując jego myśli na to co może planować, knuć. On mógł poznać jej sekret, a jeśli on go poznał, poznają go wszyscy, a wtedy trzeba działać szybko.

***

To jak wyglądał Vakkuf i plan który jej przestawił od początku zaalarmowało mirialankę. To nie wyglądało jak normalne zlecenie. Najpierw Trebor, teraz to. Lampka zapaliła się w jej głowie. Na ten moment nie mogła ufać futrzakowi. Jego także musiała "prześwietlić". Próbowała czytać jego umysł wypytując o imperialnych, handlarzy i cel ich wyprawy. Musiała dowiedzieć się czy nie kroczy prosto w pułapkę, a futrzak nie zamierza jej sprzedać imperium. Mimo wszystko od teraz będzie ostrożniejsza niż kiedykolwiek, ale starając się nie zdradzać tego Vakkufowi. Gadka o wielkich zyskach i reputacji w żaden sposób nie przemawiała do niej.

- Mam nadzieję, że wiesz co robisz. Możesz mi jednak powiedzieć czemu do tej roboty nie wziąłeś Trebora? Ze mnie żadna zabijaka, jestem pacyfistką a nie najemnikiem. Potrafię tylko naprawiać...różne rzeczy. - miała nadzieję, że to pytanie w jakiś sposób nakieruję rozmowę lub zdradzi futrzaka.

Sprawdziła przy okazji rany postrzałowe i zadbała o nie. Kolejne blizny do kolekcji.
Image

Przyjmuję zamówienia na awatary, ale tylko poprzez PW.
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 77
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Trouble » 21 Maj 2019, o 21:04

Totalny burdel w ładowni, a także wszechobecne ciemności, nie sprzyjał poszukiwaniom. Mimo to, prawdopodobnie łutem szczęścia, zdołała znaleźć małe co nieco - ubrania na zmianę! W normalnych okolicznościach pewnie by się ucieszyła, ale rybi zapach tak nią przesiąkł, że nie było sensu ich zmieniać. Czasu też nie. Potem jakieś metalowe sztabki i... klatki? Gdzie ona się do cholery znalazła!? I czemu zamknięto ją w beczce pełnej ryb skoro mieli klatki? Krótkie rozważanie problemu doprowadziło ją do jednej, w miarę rozsądnej myśli - ktoś ją wepchnął do beczki z rybami, a potem komuś ją upchnął. Być może byłaby to budująca myśl, z tym, że te klatki... Te klatki nie wyglądały na takie, które służą do transportu zwierząt typu kotek lub piesek. A raczej ludzi. Myśl, że mogła wylądować na statku łowców niewolników nie była przyjemna. Ale cóż, bywała już w większych gównach, z tym, że mniej śmierdzących.
W końcu jednak znalazła długo poszukiwaną broń! Co prawda nie był to blaster, a broń biała, ale z jej umiejętnościami w walce bezpośredniej nada się ona. Z tym, że na nic jej zdolności jeśli drugi typek będzie miał właśnie blaster i ją zastrzeli. Poza tym... wykorzystywanie broni białej w dobie blasterów? Huh. Dziewczyna tak czy siak stwierdziła, że nie ma co wybrzydzać lepiej brać co jej dano niż nie brać nic. Stwierdziła więc, że pałka i jakieś dwa noże, ot na wszelki wypadek, powinny jej wystarczyć. Gdy w końcu się uzbroiła, jako-tako i miała ruszać dalej, poślizgnęła się i doszło do całej serii katastrof...
- Kurwa mać! - Zaklęła szpetnie gdy regał niemal nie przygniótł ją do podłogi, a w uszach jej huczało. I chuj ze skradania! Nawet jeśli nie zdawano sobie sprawy, że była na statku, to teraz nie było wątpliwości. Biegli tutaj! W całym tym zamieszaniu zdołała odkryć, nieszczególnie szczęśliwa, gdzie są drzwi, za którymi było dwóch gości.
- Szlag, szlag, szlag...! - Zaczęła szeptać do siebie spanikowana, gdy zaczęła podnosić się z ziemi i rozglądać się za jakąś kryjówką. Opcji nie było wiele i wszystkie były raczej marne. Musiała się wydostać z ładowni. Z taką myślą, zdecydowała się "schować" po stronie pomieszczenia, gdzie były właśnie drzwi. Gdy mężczyźni wejdą, prawdopodobnie nie zobaczą jej od razu. Trouble dotarła do obranego przez siebie celu w ostatniej chwili i gdy przylegała do ściany, chowając się przy tym za jakimiś gratami, dwójka ludzi wkroczyła do pomieszczenia, rozglądając się.
Teraz była jej szansa! Mogła spróbować przekraść się do drzwi ładowni i zamknąć je za sobą. Być może to rozwiązałoby jej problem. Gorzej jeśli drzwi można było otworzyć od wewnątrz. Cholera. Zostawać w ładowni - źle. Wyjść pewnie też chujowo. Dziewczyna zerknęła wokół siebie i wyłapała jeden z walających się wszędzie śmieci i rzuciła na drugi koniec pomieszczenia, mając nadzieję, że dźwięk zwabi gości wgłąb pokoju. Niech szukają jakiegoś fantoma. Ona w tym czasie, korzystając ze światła, ogarnie ze swej pozycji pomieszczenie i oceni czy warto ruszać do wyjścia.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 233
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 21 Maj 2019, o 21:58

Nyxi

- słusznie. Wykazałaś się dzisiaj prawdziwą cnotą - Ilani była zupełnie poważna. Jej surowa mina zdradzała skupienie i kompletny brak emocji. Było w tym coś przerażającego, Nyxi nie chciałaby być w tym momencie jej przeciwniczką. Zaś głosy... każdego mogły wabić obietnicami, uwieść. Tak mówiła. Kto wie co teraz słyszała. Nyxi pamięta jak uczyła, że wystarczyło się nieco wsłuchać, a znalazł by się powód na to i owo. Opowiadała o Jedi, którzy zboczyli ze ścieżki przez pokusę ciemnej strony.

Matka młodej jedi nie traciła czasu. Miecz nagle znalazł się w jej dłoni. Niebieskie ostrze rozświetliło noc. Czerwony kryształ uniósł się na poziom oczu i jedno czyste cięcie zniszczyło kryształ. Przepalone resztki rozsypały się na podłogę. Ilani ponownie zebrała cząstki mocą i zbliżyła je do ostrza, by czerwony kamień zupełnie przestał istnieć. Obecność która była ledwo wyczuwalna, nagle zniknęła z otoczenia. Obie kobiety poczuły ulgę.

Zgasiła miecz.
- Jestem z Ciebie dumna, Jedi - te słowa nie były od matki, acz od mistrza. Jej zgaszony miecz uniósł się i zaczął powoli rozkładać na części pierwsze. Wyciągnęła kryształ i wręczyła go swej uczennicy.
- Jesteś gotowa, by nieść wolę Jedi w tych ciężkich czasach. Wiem, że przyda Ci się bardziej. Widziałam to. Potrzebujesz go. - niebieski lśniący kryształ leżał teraz w dłoni dziewczyny. W swym blasku był przejrzysty, czysty, niezbrukany, chłodny... bezlitosny.

***

Trebor wzniósł brwi. Nie spodziewał się, że ta zwróci na niego uwagę. Uśmiechnął się, szczerze.
- patrząc na to jak się powodzi przez nas szefowi, sam chętnie umówiłbym się z równie atrakcyjną kobietą. Jestem Ci winny choćby drinka za dobrą robotę. Może i nie jestem romantyczny, ale spodoba Ci się. Zawsze możesz odejść w trakcie, widziałem przecież, że świetnie sobie radzisz. Na kiedy się umawiamy? - Trebor jak się postarał to pomimo przewagi wiekowej i ogólnego obycia w tej jego mordzie, pewność siebie dodawała mu urokowi i... jak chciał to potrafił być przystojny. Jego intencje zaś były niejednoznaczne. Najwidoczniej myślał czymś innym niż dolną częścią ciała. Ciekawość przemawiała przez niego. W tle daleko udało się dostrzec dziwną niepasującą do niego troskę i bardziej pasującą chęć zemsty.
Nyxi zorientowała się, że wpatruje się w jego oczy dłużej niż powinna, chcąc poznać jego intencje. Dialog był za krótki by go zupełnie przejrzeć. Trebor zaś czekał na odpowiedź z nieruchomym uśmiechem na twarzy.

***

Vakkuf był bardzo przebiegłą istotą, zdeterminowaną i na pewno śmiertelnie niebezpieczną. Jego intencje wobec Nyxi za każdym razem były jednak czyste i przyjacielskie. Vitti jego żona przyjaźniła się z Ilani i najwidoczniej to mu wystarczało. Potrafił jednak być wyjątkowo podłą istotą. Czuła to kiedy zbliżali się do Ludzi Pustyni, jego aura była okropna, czy też jak tłumaczył jej w jaki sposób zabiją Imperialnych i Handlarzy.
- Trebor to kutafon - odpowiedział krótko Vakkuf
- Nie można ufać. Ty zaś córka Ilani. Ilani przyjaciółka Vitti. Vakkuf chce zacieśnić relacje. Przyjaciele muszą trzymać się razem. Vakkuf pomoże Nyxi stać się silniejszą. Zdobędzie też bezpieczną pozycję. Tym Rehal to trudny szef. Razem przetrwamy - tym sposobem spędzali dłuższą część dnia, rozmawiając. Vakkuf zaczął opowiadać, jak to się znalazł na Tatooine. Degenerat i zwyrodnialec, kto by pomyślał, że taka słodko wyglądająca istota mogła tyle nakraść i zamordować. I wtedy spotkał Vitti i Ilani. Jego życie się zmieniło, Ilani doradziła mu jak się zachować wobec młodej Vitti. Mieli też wspólną przygodę we trójkę i od tamtej pory ufał kobiecie, to czemu i nie jej córce. Byli na wyprawie, by odnaleźć zagubiony konwój, a potem ugryzł się w język chcąc jednak nie opowiadać tej przygody. Zbył mirialankę stwierdzeniem, że matka Nyxi mówiła by nie opowiadał tego nikomu.

Zmieniając temat wspomniał Jawe Bolbo i od razu zaczął na niego złorzeczyć, że on to by z każdym handlował, byle dali lepszą cenę. Stwierdził, że jawa nie miał takiego poczucia lojalności. Vakkuf uważał, że w końcu Bolbo się przekręci, bo przeceni swoje możliwości, po czym splunął soczyście.

Wnet usłyszeli, że przylatuje z daleka jakiś statek. Przytulili się do kamienia za którym się chowali i obserwowali z góry sytuację w wąwozie. Pierwsi przylecieli imperialni. Prom wylądował, po czym zgasili wszelkie silniki, by nie wytwarzać hałasu. Rozstawili warty dookoła statku i czekali. Godzinę później przybył frachtowiec, który wylądował nieopodal nich. Vakkuf zerwał się ze stanowiska.
- ruszam. Siedź tutaj i obserwuj. Mów mi przez kom jak sytuacja przebiega. Tutaj masz lornetkę i noktowizor - i tak oto Nyxi została sama na górce.

Nyxi wsłuchała się w moc. We frachtowcu rzeczywiście znajdowały się udręczone dusze. I wtedy wyczuła obecność innego wrażliwego na moc. Musiał być ten ktoś zupełnie nie przeszkolony, bo nie dało się zwrócić ku sobie uwagi tej persony. Czuła, że ta osoba jest jednak w poważnych tarapatach.

***
Trouble

- Ty patrz! Tam jest! - Dwójka zbirów-głąbów ruszyła w stronę hałasu. Żaden z nich nie pomyślał, by zabezpieczać tyły. Oboje chcieli dopaść złodzieja. Trouble mogła wymknąć się z ładowni. Dostrzegła też, że drzwi były zamykane i otwierane tylko od zewnątrz. Panel wewnętrzny został... wyrwany.

Będąc w korytarzu za bardzo nie miała wyboru szła do przodu. Statek zaś w końcu wylądował i napęd przestał szumieć. Nagle przed nią wyłonił się rosły niemalże do sufitu napakowany mięśniami ciemnoskóry Zabrak. Gość prezentował dumnie swoją wytatuowaną klatkę piersiową nie ważąc się na ubieranie jakiejkolwiek koszulki. Dolną garderobę stanowiły spodnie moro i ciężkie czarne buty. W rękach trzymał karabin, który w jego łapach wyglądał jak zabawka. Fajnie by było jakby bydle szło sobie dalej i się nie obróciło w jej kierunku. W końcu gdzieś sobie szedł. Mógł iść sobie tak dalej. No, ale fajnie by było.
- a Ty to kto?! - zawołał Zabrak od razu mierząc w stronę dziewczyny z karabinu. Był dość zaciekawiony sytuacją, która właśnie miała miejsce, więc nie otworzył ognia. Tylko szedł w jej kierunku. Widząc, że to tylko malutka w stosunku do niego kobietka przestał w nią mierzyć. Nie miała obroży i była cała przemoczona z nieznanego mu powodu. Nie mogła być zbiegłym niewolnikiem, bo Ci byli po drugiej stronie statku w drugiej ładowni. Poza tym niewolników pilnował Bruno, a to był skrupulatny gość. Trouble zauważyła ten wymagający proces myślowy, który gnębił pakera.
- nie znam Cię, coś za jedna? I cholibka, co tu tak śmierdzi?!
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6602
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Trouble » 22 Maj 2019, o 12:45

Plan dziewczyny się powiódł. Dwójka mężczyzn ruszyła wgłąb pomieszczenia, a ona sama mogła chwilowo odetchnąć z ulgą i wydostać się z ładowni. Czy był to dobry pomysł? Nie wiedziała, ale w jej sytuacji wątpiła, czy miało to jakiekolwiek znaczenie. Trouble wyszła z pomieszczenia i wcisnęła guzik na panelu zewnętrznym, zamykając tym samym za sobą dwójkę mężczyzn w środku. Przez najbliższy czas nie wydostaną się stamtąd, szczególnie, że od środka nie było panelu kontrolnego, a ona miała mieć czyste plecy dopóki nie ogarnie jak się wydostać ze statku i w jak chujowej sytuacji się obecnie znalazła. Ale coś jej podpowiadało, że w bardzo-bardzo złej.
Trouble, nie mając innego wyjścia, musiała podążać naprzód, tak jak prowadził ją korytarz. W tym czasie statek wylądował, a zaraz potem dziewczyna pożałowała, że nie została w beczce pełnej ryb. Na jej drodze wyrosło prawdziwe bydlę - Zabrak, chyba ze dwa metry wzrostu i tyle samo w barach. Dziewczyna zaklęła w myślach. Czemu ona!? I czemu Zabrak?! Wszystko byłoby w porządku gdyby miała się gdzie schować albo szedł on dalej, prosto i się nie odwracał. Z tym, że nie chciał on współpracować. Odwrócił się i wymierzył w nią spluwę, która w jego rączkach wyglądała jak zabawka dla dziecka. Z tym, że zabawką nie była i Trouble doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Szczęśliwie jednak dla niej, gość nie zastrzelił ją na miejscu, ba! Zaczął się wręcz do niej zbliżać. Biorąc pod uwagę jej uzbrojenie w postaci wibronoża, była to dla niej sytuacja na plus. Choć i tak nie poprawiało to jej położenia. Póki więc mogła, dziewczyna stwierdziła, że będzie robić to co umie najlepiej - gadać i udawać słodką idiotkę.
- Ryby. - Odpowiedziała na ostatnie pytanie, licząc, że jeszcze bardziej zbije go tym z pantałyku i da sobie czas na obmyślenie planu, a także skróci jeszcze bardziej dystans między olbrzymem, a sobą. W końcu była tylko niegroźną, nieuzbrojoną, małą kobietą w starciu z uzbrojonym, ogromnym Zabrakiem, nie? W tym czasie, skoro mężczyzna przestał do niej celować i począł się do niej zbliżać, ona zrobiła to samo. Skracała dystans do walki wręcz. - Słuchaj, głupia sprawa... Sathine jestem, tak swoją drogą... Gdzie my jesteśmy? Znaczy, wiesz... Ostatnim razem byłam w kantynie w Mos Espie, trochę zabalowałam, popiłam, było fajnie, ale skończyło się tym, że urwał mi się film, a jak się obudziłam, to znalazłam się tutaj. Na tym statku, cuchnąc rybami. Nie macie tu może jakiegoś prysznica i ciuchów na zmianę? Muszę zmyć z siebie ten odór... W sumie ktoś mógłby mi pomóc w umyciu pleców, samej może być ciężko... - Dziewczyna zlustrowała go od góry do dołu, jednoznacznie sugerując kto mógłby jej pomóc w tym zadaniu. Oczywiście wątpiła, że w tej sytuacji facet, niezależnie jak głupi, zdoła się nabrać na taki tani chwyt, ale trzeba było sięgnąć po wszystkie sztuczki w swym arsenale.
Jednocześnie zaś Trouble, już szukała sposobów jak wyeliminować bydlaka. Z doświadczenia wiedziała bowiem, że Zabrakowie są niesamowicie wytrzymali i ten tutaj nie był z pewnością wyjątkiem. Góra mięśni, uzbrojona w blaster, marne były jej szanse. Tylko zdecydowane działanie z zaskoczenia mogło przynieść jej sukces. Oczywistym celem ataku była szyja, nieważne nożem, pałką czy pięścią, jeśli by go trafiła, to straciłby oddech, z tym, że... biorąc pod uwagę różnice wzrostu byłoby to marne posunięcie. Trzeba byłoby go sprowadzić do parteru - nogi. Cios wibronożem w pachwinę, udo lub kolano mogłoby skutkować poważnym krwotokiem, a silny cios w to ostatnie z pewnością pozbawiłoby go stabilnej pozycji i wystawiło na dalsze ciosy. Z tym, że był jeszcze jego blaster i musiała działać błyskawicznie, z zaskoczenia, nim zdąży zareagować.
Trouble szybko dokonała analizy. Gdyby doszło do walki wykorzysta zdobyczny wibronóż i wbije go na wysokości pachwiny, w miejsce jej najbliżej dostępne i postara się dokonać jak najobszerniejszych obrażeń. Jednocześnie kopniak na kolano, który być może zachwieje stabilną pozycją gościa, a żeby blaster przypadkiem nie wystrzelił prosto w nią, postara się stanąć blisko, bokiem do niego, blokując ruch karabinu częściowo swym ciałem, a częściowo wolną, drugą ręką. Być może nawet udałoby się jej rozbroić broń, pozbawiając ją ogniwa. Jeśli zaś dostrzeże możliwość i okazje - cios prosto w szyję lub inne, strategiczne miejsca.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 233
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 22 Maj 2019, o 13:37

Trouble

Trouble wystrzeliła strumieniem słów do Zabraka, niczym z karabinu maszynowego. Takie miał wrażenie facet. Sathine rzeczywiście miała zwyczaj szybko mówić, bo miała zawsze wiele do powiedzenia, nawet jak na żeńskie standardy.
Mos Espa, prysznic, balanga, ryby, plecy? No i było fajnie. Chyba w takiej kolejności usłyszał. Oczami zamrugał nie mogąc się połapać. Chciał jednak wypaść na bystrzachę. Całkiem ładna była ta... no właśnie zapomniał imienia. Powinien był słuchać a nie gapić się w przemoknięty dekolt.
- Eee... chwila... - no i chwila trwała. Dziewczyna w tym czasie dokonywała szczegółowej analizy jak zdjąć bydlaka. Koniec końców, doszła do szybkiego i smutnego wniosku, że ryzyko było na prawdę duże. Może i mogła go zaskoczyć, ale może równie dobrze zadać mu dziesiątki ciosów bez zdobycia istotnej przewagi. Ten wystarczy, że pacnie ją raz niczym muchę i ta za pewnie rozpłaszczy się na ścianie, czy podłodze.

Musiał się odezwać. Cholibka znowu wypadnie przed lasencją na frajera. Pewnie ją wzięli do załogi, jak wtedy kapitan dokonywał wymiany handlowej i ludzi mówił, że potrzebuje. Chyba tak, ale nie mógł wypaść źle.
- Słuchaj nie znam Cię, ale... nie powinnaś tutaj być. Widzisz kapitan rozkazał się zbierać - i wtedy doszło do słuchu obojga walenie w drzwi od ładowni. Zabrak ponownie uniósł karabin w kierunku z którego kobieta właśnie przybyła.
- A to kto?! Kto jest w ładowni?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6602
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Trouble » 22 Maj 2019, o 14:31

Dziewczyna spoglądała na Zabraka z lekkim zdziwieniem. Jakie było prawdopodobieństwo, że trafiła na takiego ociężałego na umyśle gościa? Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że dwójka, którą pozostawiła za sobą, do bystrzachów też nie należała? Cóż, prawdopodobnie było to dla niej lepiej. Mężczyzna był ogromny i nawet gdyby próbowała walczyć i miała najlepszy plan na jaki zdołałaby się w obecnej, trudnej sytuacji zdobyć, jej szanse wciąż były marne, a tak? Trouble bez trudu zobaczyła, gdzie podążał wzrok faceta. Na jej przemoknięty dekolt. No cóż maleństwa, czas pracować... - Dziewczyna wyprostowała się nieco, chcąc nieco bardziej wyeksponować swój biust i spoglądała oczekująco na gościa, który ewidentnie ciężko pracował, starając się zmusić swój mózg do skomplikowanej pracy - myślenia, mówienia i oddychania jednocześnie.
W końcu Zabrak się odezwał, a dziewczyna skonkludowała, że jest jeszcze większym debilem niż sądziła. Kapitan kazał się zbierać? Mówił to do niej? Znaczy... Dopiero co praktycznie mu powiedziała, że jest pasażerem na gapę, nie? A on do niej, że nie powinna tu być, bo kapitan kazał im się zbierać!
- Nie no, jasne. Nie ma co tu stać i gadać. Chodźmy... - Wyglądało na to, że mogła wyjść z tego bez szwanku i konfrontacji, przynajmniej na kilka najbliższych sekund, może kilku minut i coś by wymyśliła, ale nagle, zza jej pleców począł dobiegać harmider. Goście z ładowni! Cholera! Myśl, myśl, myśl...!
- To pewniakiem Krev. - Powiedziała krótko, wiedząc już, że Zabrak nie jest bystrzachą i trzeba zwracać się do niego możliwie prosto. - Podobno to debil i złodziej. Musiał wejść do ładowni żeby ją okraść. Wiesz co? Może ja pójdę po szefa żeby go powiadomić o złodzieju, a ty przypilnuj, żeby tym razem się nie wymknął.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 233
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 22 Maj 2019, o 17:15

Chwyciła kamień spoglądając na niego ze zdziwieniem, ale jednocześnie uśmiechem. Nyxi znała historię Jedi i wiedziała, że akt przekazania własnego kybera uczniowi, wiązał się z jego końcem nauki jako padawana, a rozpoczęciem dalszego doskonalenia jako pełnoprawny rycerz Jedi. To była wyjątkowa chwila i młoda mirialanka miała zamiar poświęcić kilka chwil na radość w umyśle.

- Nie wiem co powiedzieć... - rzuciła się matce na szyję aby ją mocno uścisnąć - ...dziękuję. - Tylko tak mogła bez słów okazać swoją wdzięczność.

- Ale co z tobą? Twój miecz jest teraz bezużyteczny. Nie chcę ci tego odbierać.

Miecz świetlny był najbardziej rozpoznawalnym symbolem Jedi ale i Sithów. Użytkownika i miecz, a tak naprawdę kryształ, łączyła nieopisywalna więź Mocy. Fakt, iż Nyxi otrzymała kryształ od własnej matki, tym bardziej potęgował więź Mocy między matką, córką i kryształem. Jednak martwiła się o Ilani. Czy to nie odbierze częściowo jej tożsamości jako Jedi?

***

Trebor zaproponował jej drinka? Albo się przesłyszała albo ten dzień zrobił się jeszcze dziwniejszy niż miał być. Nie tolerowała gościa, z drugiej strony "w teorii" przekręcił wydarzenia z poprzedniego wieczora, aby nie wydać jej sekretu...który mógł lub nie, znać. Mogła odmówić i już miała to zrobić gdy jednak stwierdziła, że to dobra okazja aby Trebor mógł się jej wygadać.

- W porządku Trebor. Pewnie jeszcze nie raz będziemy współpracować więc wypadałoby się poznać, ALE!...od razu uprzedzam, że nie masz u mnie zbyt wielkich szans. Tylko drink. Dam ci znać kiedy mogę się spotkać, mam dziś zajęty dzień, pełen zleceń. - była stanowcza i chłodna, nie mogła pokazać, że poddaje się urokowi Trebora. Miała jednak dziwne przeczucie, że Rehal już niedługo zrobi z tego niezły podpunkt do "seks-mechanik".

***

Słysząc wywodów Vakkufa z jednej strony skłaniała się ku zaufaniu mu, jednak jego aura szybko zmieniała zdanie Nyxi. Nie mogła mu zaufać, nie teraz. Może po robocie, gdy to wszystko się skończy, sama przekona się czy może mu w pełni zawierzyć. Historia o zagubionym konwoju przykuła uwagę świeżo upieczonej Jedi. Teraz nie, nie mogła wypytywać o szczegóły teraz, w środku akcji.

Słysząc silniki statku, skryła się za półką skalną aby ich nie dostrzeżono. I wtedy coś poczuła, a może kogoś? Kogoś wrażliwego. Nim zdążyła coś powiedzieć Vakkuf zostawił sprzęt i ruszył zostawiając ją samą.

- A niech to. - rzuciła do siebie. Nie mogła zostawić wszystkiego w rękach Vakkufa, ale na razie da mu kredyt zaufania. Nie znajdowała się daleko od statku, w razie czego mogła względnie szybko zareagować. Teraz wykorzystała osprzęt do obserwacji i informowania futrzaka o ewentualnych ruchach i zagrożeniach.
Image

Przyjmuję zamówienia na awatary, ale tylko poprzez PW.
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 77
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

PoprzedniaNastępna

Wróć do Zewnętrzne Rubieże