Content

Zewnętrzne Rubieże

[Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Image

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Riley » 28 Cze 2019, o 15:43

Dziewczyna powoli dochodziła do siebie, ale bóle wciąż jej dokuczały. Dwókrotnie próbowała stanąć na nogi i dopiero za trzecim podejściem, osiągnęła sukces, niestety zwycięstko zostało jej odebrane przez zwierzaka. Chodziła powoli, podpierając się dłonią i trzymając się blisko ściany. Jednak potknęła się i upadła na podłogę z głośnym plaskiem. Nim się zorientowała, była przygnieciowa do podłogi ciężkim kocurem, który instenywnie zlizywał puder z jej twarzy.

- Mruczek, złaś ze mnie! -
Pogoniła wytresowane zwierzę, które zdawało się działać wbrew jej intencjom. Zaczęła bawić się z Nexu, tarmosząc gęste futro.
- Jak ja się tu znalazłam i gdzie ja kurwa jestem? - Jęknęła, starając się ignorować tępy ból głowy. Wypatrywała apteczki na ściacach, aby znaleźć coś na ból głowy. Nexu nie słuchał jej, cała twarz była pokryta śliną. Nie była w nastroju na żarty. Wyczerpania nie miała sił walczyć. Twarz miała już kompletnie zdartą z tapety.
- Spadaj, pulpet! Złaź albo dostaniesz kopa!- uparte zwierzę kompletnie nie reagowało na jej komendy. Słowa niczego nie zdziałały, usiłowała go przepchnąć, strącić z brzucha, ale ciało odmawiało jej posłuszeństwa. Leżała dłuższy czas, pojękując z bólu.

- Laser by się przydał... - mruknęła, ale nie miała możliwości się rozejrzeć, a co dopiero ruszyć. Zdesperowana, zaczęła wołać o pomoc, ale sama ledwo słyszała swój zdarty głos. Riley wylegiwała się kolejne chwile, nie wiedząc co zrobić z Nexu.

- Kiciuś, na pewno nie lubisz pływać! Czas na prysznic! -Powiedziała, uśmiechając się złośliwie. Sięgnęła po miskę z wodą i uniosła ją, z zamiarem ochlapania zwierzyny. Miała nadzieję, że to załatwi sprawę. Przeliczyła się, miska wypadła z jej niezdarnych rąk. Ochlapała samą siebie. Drapieżnik przygniótł jej klatkę piersiową, uniemożliwiając oddychanie.
- Nosz kurła... - zaczęła się wierzgać i sapać ciężko, ale to nic nie dawało. Ostatecznie pociągnęła Nexu za ogon, kot miałknął i zeskoczył z niej. Riley odechnęła z ulgą i przewróciła się na bok, starając się uregulować oddech. Jej zwycięstwo nie trwało długo, kot kontratakował. Po sekundzie kicia wskoczyła jej na plecy, przewalając ją na brzuch. Riley leżała rozkraczona, a Nexu na niej, wylegując nię na jej pośladkach, niczym na pufie. Pilnował, aby jego ogon znajdował się z dala od jej kończyn. Nie miała już na nic siły, w ostateczności sięgnęła po bat.

- Dostaniesz za swoje! Przerobię Cię na karmę dla Banth! - Przez chwile wahała się mentalnie. Nie była w stanie zdecydować się, aby uderzyć kociaka, nie robił jej krzywdy. Leżała na brzuchu, a on na jej plecach. Obróciła szyję, starając się wycelować w zwierza. Zamachnęła się mocno, aż powietrze świszczało. Otumaniona narkotykami, nie mogła dorównywać zwierzęciu refleksem. Nexu odskoczył błyskawicznie z jej pleców, a bat trafił Riley w łopatkę, przecinając skórę i zostawiając na niej czerwone pręgi.

- Kuuurwaaaa!- Wrzasnęła, wijąc się z bólu. Kicia ponownie wskoczyła i usadowiła się wygodnie na jej plecach. Blondyna była załamana i poddała się. Zdruzgotana dziewczyna cisnęła bat w kąt pokoju, w przypływie wściekłości. Zwierzę błyskawicznie zerwało się z miejsca i rzuciło za gadżetem. Zdążyła usiąść i podeprzeć się plecami o ścianę, nim Cryptuś wrócił, przynosząc jej w pysku aportowaną zabawkę.
- Dobra Kicia, grzeczny suczeł! - Riley pogłaskała zwierzaka, tarmosząc sierść. Wyczerpana dziewczyna dostrzegła, że obok niej sterczała jedna z pustych butelek.
- To Gin... pewnie dlatego łeb mi pęka! - Riley podniosła butelkę i zaczeła pełzać w stronę źródła światła. Pustą butelką alkoholu starała się skupić promine słoneczne. Puszczała Cryptusiowi zajączki, prowokując go do pogoni za oświetlonym punktem. Kociak zerwał się i biegał po pokoju, zadowolony z zabawy. Zaczął nawet skakać po ścianach, w pogoni za światłem.
- Dobry Cryptuś! - Zgondująca blondyna skierowała snop światła na guzik otwierający drzwi.





1. Groźby,
2. Próba polania wodą,
3. Ogon,
4. Bicz,
5. Aport
Meticulous planning
Tenacity spanning
Decades of denial
Is simply why I'll
Be Darth undisputed
Respected, saluted
And seen for the wonder I am
Yes, my Force and ambitions are bared
Be prepared!
Awatar użytkownika
Riley
Gracz
 
Posty: 44
Rejestracja: 19 Kwi 2019, o 17:35

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Trouble » 29 Cze 2019, o 21:20

- Dobra. To tyle po mięśniaku. - Powiedziała dziewczyna słysząc krzyki, które skojarzyły się jej z głosem Zabraka, z którym miała okazję rozmawiać na okręcie. Nawet nie było jej go jakoś szczególnie żal. Ot, kolejny trup, który wyciągnął kopyta chwilę po spotkaniu z nią... Jej nowa, zielona kumpela nawet nie miała pojęcia w co się wpakowała wchodząc z nią w konszachty. Cóż, zobaczymy jak długo wytrzyma.
Nie mając zamiaru czekać aż kolejna porcja Imperialnych wybiegnie z drugiego promu, załadowali się na statek i oczekiwali przeciwników z drugiego statku, ale zamiast nich wybiegła... Dziewczyna wywaliła gały spoglądając na kobietę w piżamie, a potem potrząsnęła głową na ten niecodzienny widok. Odbija mi... - Wymamrotała pod nosem. Nagle kobieta przeraźliwie krzyknęła i wyciągnęła w ich kierunku broń. Skąd ją wytrzasnęła i czemu nie zauważyła jej od razu, tego nie wiedziała, ale wiedziała doskonale, że jak ktoś celuje w ciebie bronią, to raczej nie ma dobrych intencji. Również podniosła swój blaster, chcąc oddać nadlatujący strzał, ale żaden bolt nie nadleciał. Trouble zamrugała oczami patrząc się na drugą stronę całego pobojowiska.
- Co tu się... ? - Wciąż celowała blasterem w kobietę, wahając się czy oddać strzał. Zasadniczo była bezbronna, broń nie wypaliła, a ona sama, skulona, przedstawiała sobą kompletne nieszczęście. Z drugiej zaś strony chciała ich zabić... A przynajmniej próbowała, ale blaster nie miał ogniwa... Palec coraz bardziej napierał na spust, była niemal gotowa ją zabić, ale nagle Trouble straciła jaja. Ciągnęło się za nią za dużo śmierci i cierpienia. Za dużo bezmyślnych działań pod wpływem impulsu... Odetchnęła i opuściła o pół cala broń. - Ona nie mogła zabić tamtego Zabraka i pozostałej dwójki. Ktoś tam jeszcze się czai.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 259
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Kira Redan » 29 Cze 2019, o 22:59

Widok dziewczyny w białej sukni nie zaniepokoił mirialanki. Czuła, że broń nie ma prawa wypalić, a ona sama reprezentowała sobą jedynie strach i utratę woli życia. Współczuła jej. Nagle zobaczyła jak Trouble próbuje nacisnąć na spust, przygotowana oczekiwała najgorszego. Na szczęście nieznajoma opanowała się.

- Dziękuję, że nie strzeliłaś. Ona nie zasługuje na śmierć. - powiedziała spokojnym głosem i położyła dłoń na jej barku.

Ostatnie słowa dziewczyny sprawiły, iż Nyxi zachowała ciszę, spojrzała na statek imperialny i skupiła się na uchwyceniu śladów życia. Wiedziała, że na statku jest kolejna mocowładna osoba, ale nie była nią ta na rampie. Po za tym dwie osoby czające się zaraz za rampą, ich obecność była wystarczająco wyczuwalna.

- Cztery osoby, dziewczyna na rampie, dwie osoby za nią w ukryciu i kolejna gdzieś w środku. A my jesteśmy tu we dwie, a imperialni mogą się obudzić w każdej chwili. Proponuję uciekać stąd póki możemy, niedaleko mamy śmigacze.

Zielona dziewczyna miała nadzieję, że ta zgodzi się z nią. Dość już było przemocy dla niej, jak na ten dzień.
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 127
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Zaahr Dromrahk » 30 Cze 2019, o 11:51

Gdy kobieta padała na kolana i chowała twarz w rękach ledwie kilka metrów od niej za rapą klęczał Cheal celując w nia z karabinu blasterowego. Od kiedy usłyszał, że arkanianka pociągneła za spust (a broń nie wystrzeliła) delikatnie się uśmiechał do siebie. Szef stał za nim, opierając się luźno o jedną ze ścian badał krater, który został z jego rogu. Jak zwykle, mało zainteresowany wydarzeniami, jakby wszystko co się działo szło zgodnie z planem. Wszystko w końcu wydarzyło się już w jego głowie, a on rozpatrzył swoje możliwości.
- Jakieś szczegóły? Chociaż ilu? - Cheal miał trochę racji. Gdyby sam był takim zwiadowcą ja Erita to nie przeżyliby dnia w kanionie. No ale mieli braki kadrowe. Trzeba było wykorzystać maksymalnie potencjał nowego rekruta. Nawet jeżeli to znaczyło jego śmierć. Było to ryzyko, które Zaahr był w stanie podjąć. Tak w zasadzie to śmierć arkanianki wrzucił już między koszta.
- Zamknij się, Cheal. Nie masz podejścia do kobiet - rogacz warknął do towarzysza. Weequay jak zwykle nie widział pełnego obrazu. Dlatego to Zaahr był szefem, a nie odwrotnie. Skoro arkanianka jeszcze żyła to znaczyło, że ktokolwiek był po drugiej stronie był neutralnie do nich nastawiony. I tę informację zawdzięczają nikomu innemu jak Ericie! Przeszła już drugi raz jego oczekiwania co było dla niej całkiem opłacalne bo właśnie zastanawiał się czy przypadkiem Korporacja Czerka nie wpadnie na pomysł wystawienia ceny za jego głowę. A dziewczyna znała jego imię i nazwisko. Cóż, była to jedna z kilku rzeczy która trzeba było wziąć pod uwagę. Jak mawiała babka Zaahra "ostrożności nigdy nie za wiele". Zaahr powolnym krokiem podszedł i przykucnał przy Chealu.
- Nie słuchaj go, kochanie. Poszło ci świetnie – kobieta nie reagowała. Chyba granie na przemian złego i dobrego policjanta w jednej osobie przestało działać na kobietę. Była już na skraju załamania nerwowego. Zaahr chwilę zastanowił się drapiąc się po brodzie i machnął Chealowi by ten opuścił broń. W końcu powiedział podniesionym głosem:
- Spójrz na te wszystkie ciała. No spójrz! – dopiero przy drugiej komendzie podniosła oczy i spojrzała przed siebie.
- Tak wyglądają martwe istoty. Chyba troszkę się jednak od nich różnisz, co? To w jaki sposób mi się wyrwałaś… nie doceniłem cię i teraz mam tylko jeden róg. Nie mam ci tego za złe, wywalczyłaś swoje życie w sytuacji w której większość istot by poległo. Będziemy ciebie jeszcze potrzebować aby wyjść stąd cało. Potem już nie będziesz musiała ryzykować życia. Ja z Chealem zajmiemy się resztą – dziewczyna spojrzała na Zaahra i panikarsko pokiwała głową.
- Skup się. Musimy wiedzieć co to za jedni. I ilu ich jest.
- Dw-dwie kkk-kobiety… - ledwo wydusiła z siebie. Cheal i Zaahr w tym samym czasie spojrzeli na siebie. Kompletnie nie spodziewali się takiej odpowiedzi. Zaahr podszedł jeszcze do krawędzi i podrapał się po łysinie. No to na pewno nie były impy. Może była to jeszcze trzecia strona konfliktu?
- Halo? Słychać mnie? – krzyknął w stronę otwartej przestrzeni. Nie widział sensu czemu miałby ryzykować utratę kolejnego rogu. Teraz był czas na negocjacje.
- Dziewczyna jest pod moją protekcją! – Zaahr skłamał, mówiąc prawdę.
- Nie jesteśmy z imperium i chcemy się stąd wydostać. I zabijemy każdego kto będzie chciał nam przeszkodzić. W sensie ja zabije bo arkanianka nie ma ogniwa energetycznego. Poza tym i tak nie umie strzelać. To jak, dogadamy się? – tak, zdecydowanie prawda bywała czasami użyteczna. To była kolejna lekcja, którą użyczyła Zaahrowi jego babka.
Image
Awatar użytkownika
Zaahr Dromrahk
Gracz
 
Posty: 115
Rejestracja: 7 Cze 2018, o 17:42
Miejscowość: Toruń/Gdańsk

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Trouble » 30 Cze 2019, o 13:56

- A co ty tam wiesz... - Trouble strząsnęła ze swego barku rękę Miralianki. Pewnie, dziewczyna nie wyglądała jakby należało ją zabijać, ale ona sama miała swoje za uszami i jej się to nie podobało. Sumienie w takich sytuacjach dawało o sobie znać, a wraz z jego niemiłymi podszeptami humor szedł się jebać, a i same okoliczności nie były najprzyjemniejsze. Kłopoty, wszędzie kłopoty.
- Oni jeszcze żyją!? - Niemal wykrzyknęła i spojrzała się ze zgrozą na nieprzytomnych Imperialnych. - Co ty, masz jakiś implant oka, czy co? Podczerwień? Skąd niby wiesz ile jest w środku osób? Ale pomysł, żeby stąd pryskać mi się podoba. Dość już zrobiłam. Niewolnicy na statku powinni się sami uwolnić, a potem sobie poradzić... Tylko tamta "drużyna" mnie niepokoi i nieprzytomni żołnierze. Trupy rodzą pytania, ale nie tak bardzo jak żywe osoby, które zaczną się tłumaczyć. Była tu niezła rozróba...
W tym momencie z drugiego statku dało się słyszeć głosy. Coś o protekcjach, ochronie, wrogości do Imperium i inne tego typu bzdety. Jak chcieli do nich strzelać, to proszę bardzo. Ona miała broń i w przeciwieństwie do tamtej kobietki z drugiego okrętu, potrafiła z niej korzystać. - Co z nimi panno wszystkowiedząca? - Powiedziała zgryźliwie.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 259
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Kira Redan » 30 Cze 2019, o 15:05

- Po prostu jestem dobrą obserwatorką. - powiedziała jak gdyby nigdy nic, jakby to była prawda.

Monolog jaki wygłosiła rozmówczyni przyprawił ją niemal o ból głowy. Jej pytania i niedowierzanie potwierdziły domysły Nyxi, Trouble nie była świadoma swoich możliwości, może to i lepiej, taka siła w rękach takiej osoby byłaby zbyt niebezpieczna. Na ten moment ucieczka wydawała się jedynym rozsądnym wyjściem. Ale wtem ze statku imperialnych rozległ się głos.

- My również nie jesteśmy zwolennikami ani jednych ni drugich. Chcemy tylko uwolnić niewolników. Skoro więc nie chcecie nam w tym przeszkodzić, to nie wchodźmy sobie w drogę, niech każdy uda się w swoją stronę. - rzekła lekko podniesionym głosem w stronę statku imperialnych, aby ją na pewno usłyszano.

- A ty. Zrób z tymi imperialnymi jak uważasz, zostaw przy życiu lub zabij. Jestem ciekawa twojej decyzji. Ja w tym czasie uwolnię pozostałych niewolników. - gdy tylko skończyła mówić poszła zrobić to co powiedziała.
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 127
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Zaahr Dromrahk » 30 Cze 2019, o 16:02

Zaahr odwrócił się do Cheala z triumfalną miną.
- Mówiłem że handlarze niewolników. Wisisz mi dwadzieścia kredytów - powiedział z dumą.
- Przecież się nie zakładaliśmy - odparł Cheal. Rogacz zignorował jego słowa i zwrócił się do nieznajomych:
- To teraz wyjdziemy ze wspólnikiem z promu. Nie strzelajcie - Zaahr wstał, zaraz po nim Cheal. Trzeba było ustalić co tu się właściwie stało i gdzie się znajdowali. Zaahr musiał się dostać do Tyma Rehala. Tylko on był w stanie zapewnić mu potrzebne informacje i odpowiednią ilość ludzi aby odbić aurodium korpodupkom. Może mógłby przekonać go do współpracy za procent z łupów. Taka była cena Zemsty Dromrahka. Alternatywnie huttowie zapłaciliby każdemu kto pomoże im zdominować wyścigi. "Ekspert do spraw wyścigów". To brzmiało tak seksownie...

***


Oczom Trouble ukazał się wysoki na około sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu devaronianin trzymając jedną ręką karabin blasterowy wycelowany w górę. Podszedł do klęczącej kobiety i wyciągnął do niej rękę.
- Wszystko w porządku. Teraz poszukajmy sposobu, żeby dostać się do jakiegoś dużego miasta. Stamtąd możemy znaleść transport do kogoś komu ufasz - kobieta złapała go za rękę i wstała. Arkanianka nie czuła się komfortowo, wciąż była w ciężkim szoku. Ale mimo to szła za nim gdy ten schodził z rampy. Był całkowicie łysy. Posiadał jeden zadbany róg. Podstawa drugiego ledwo wystawała i była zwieńczonona czarną zwęgloną tkanką. Devaronianin posiadał dwa okrągłe kolczyki, które przyozdabiały jego szpiczaste uszy. Ubrany był w fartuch laboratoryjny ale coś było w nim nie tak. To z jakim komfortem trzymał broń demaskowała go jako nerda. Chwilę za nim z promu wygramolił się weequay o ciemnobrązowej twardej skórze i podobnym ubiorze do devaronianina. Posiadał on liczne warkoczyki które sięgały mu do łopatki.
- Jak wygląda sytuacja? Mam nadzieję, że wiecie że musicie tu wszystkich zajebać. To w najlepszym interesie tych niewolników, których chcecie uwolnić - i oczywiście w najlepszym interesie ewentualnych zbiegów, którzy tak samo jak niewolnicy nie chcieliby zostać odnalezieni przez wkurwionych impów którzy prędzej czy później zrobią tu kipisz.
Image
Awatar użytkownika
Zaahr Dromrahk
Gracz
 
Posty: 115
Rejestracja: 7 Cze 2018, o 17:42
Miejscowość: Toruń/Gdańsk

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Trouble » 30 Cze 2019, o 17:27

- Czy ty mądra z siebie jesteś? - Powiedziała na do Miralianki, gdy ta uciekała do wnętrza statku. - Cudnie. Zostawia mnie z jakimiś obcymi gośćmi, którzy mówią, że nie chcą kłopotów. Też nie chce i w nie i tak wpadam. I im wierzy ot tak, na słowo. - Dziewczyna burczała pod nosem i obserwowała prom z naprzeciwka, z którego poczęły się wyłaniać kolejne osoby. W co ona się znowu wjebała?

Trouble również wyszła ze swojej kryjówki, ale będąc w mniejszości, nie miała zamiaru chować swojego blastera czy celować nim w niebo. Wolała mieć swych nowych rozmówców na muszce albo w jej okolicy, ot tak by w razie czego zyskać te ułamki sekund na reakcję gdyby coś miało pójść nie tak.
- Tylko bez gwałtownych ruchów... Jestem z reguły nerwowa. - Musiało to dziwnie brzmieć z ust dość niskiej blondyny, które ubranie cuchnęło zgniłymi rybami i było całe mokre. - Sytuacja jest taka, że dopiero wyskoczyłam z beczki pełnej ryb i znalazłam się w środku tego gówna. - Burknęła niezadowolonym tonem jaki mogła mieć tylko osoba, która rzeczywiście ostatnie godziny przesiedziała w takiej beczce i znalazła się chwilę potem w środku rozpierduchy. Z deszczu pod rynnę. - Z tego co wiem miało dojść do jakiejś wymiany, ale Impy poprztykali się z kundlami i zaczęli ze sobą walczyć, z tym, że... - Dziewczyna zerknęła na jedno z "ciał". - Część jest ogłuszona... W każdym razie nie widać śladów po blasterze. - Było to dla niej od początku podejrzane. Na moment przed oczyma stanęło jej inne wydarzenie na Tatooine, które nie odbyło się wcale tak dawno temu... Dziewczyna przełknęła głośno ślinę i odkaszlnęła.
- Też uważam, że najrozsądniej będzie posprzątać ten bajzel. Trupy nie są tak gadatliwe jak żywi... - Co prawda pewnie jej samej nikt nie widział, ale lepiej było się co do tego upewnić. Już wpadała w tyle kłopotów, że doświadczenie mówiło jej, że lepiej zatrzeć za sobą ślady. Dokładnie. - Rozwalcie ich.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 259
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Zaahr Dromrahk » 30 Cze 2019, o 19:10

Devaronianin zignorował cały potok słów jaki wyleciał z ust Trouble i skupił się na fakcie że jest na muszce albo w jej okolicy. Erita widząc nerwowe zachowanie blondynki schowała się za Zaahra. Cheal tylko coś burknął pod nosem, ściskając mocniej karabin blasterowy. On też z reguły był nerwowy. I był cholernie przeciwny pomysłowi Zaahra o negocjacjach. Plan "strzelamy do wszystkiego co się rusza" znacznie bardziej przypadł mu do gustu.
- Kiepska jesteś z matematyki, co? Choćbyś się zesrała to nie wyszłabyś żywa z tej wymiany ognia, więc nie wiem po co te ceregiele. Gdybyśmy chcieli was zajebać to otworzylibyśmy ogień od rampy kiedy Erita była w stanie podać waszą liczebność i pozycje, a nie teraz kiedy we mnie celujesz. To myśmy zaryzykowali wychodząc tu do was, więc może trochę zaufania, co? - Zaahr zwrócił się do Trouble. Był wkurzony, że musiał takie rzeczy tłumaczyć zwłaszcza że jak się okazało niektórzy imperialni jeszcze żyli. A trzeba było jeszcze przeszukać prom i okolicę.
Image
Awatar użytkownika
Zaahr Dromrahk
Gracz
 
Posty: 115
Rejestracja: 7 Cze 2018, o 17:42
Miejscowość: Toruń/Gdańsk

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Trouble » 30 Cze 2019, o 19:49

- Jestem szczęściarą. Do tego szybką szczęściarą. - Odpowiedziała butnie. - I lubię odrobinę emocji, a do tego twoja laleczka próbowała mnie sprzątnąć. Próbowała to dobre słowo bo słodka idiotka nie umie posługiwać się bronią... - Dziewczyna przez chwilę zezowała na kobietę, która schowała się za Zaahrem, a po chwili przesunęła swój pistolet w bok, celując bardziej w piach niż w jego diabelskie jajca. - Ma szczęście, że ostatnimi czasy mam gorsze dni i zrobiłam się miękka. Albo staram się nie poddawać impulsom bo oddałabym jej pięknym za nadobne.
- Dobra, jest tak. Kumpela poszła pomóc uwolnić niewolników, my powinniśmy ogarnąć tutaj. Piratów i Impów powinniśmy załatwić którzy jeszcze żyją, żeby na nikogo nie donieśli gdyby kogoś z nas widzieli... Nie wiem co wy tam planujecie... Macie zamiar zabrać ich prom? Czy co? Bo w sumie przylecieliście z nimi... Ta? Nie oceniam. Ja przyleciałam z piratami w beczce pełnej ryb...
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 259
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Zaahr Dromrahk » 30 Cze 2019, o 22:20

Zaahr zmierzył jeszcze raz wzrokiem blondynkę i wyszczerzył swoje kły. Pewnie chętnie by się z nią posprzeczał ale musieli się wszyscy stąd zmywać. I to jak najszybciej. Skoro Czerka miała "ekipę szybkiego reagowania", to Zaahr wcale by się nie zdziwił gdyby Imperium nie było już poinformowane o tym nieporozumieniu. Nie zdziwiłby się gdyby za moment wpadłoby tu kilka kanonierek. Nie byłby kompletnie zdzwiwiony gdyby już był martwy. Podróżując z Korhanem miał okazję zobaczyć Imperium na Tatooine od kuchni i żadna z rzeczy, które były na posterunku była zabawką dla dzieci. Jako były szef ochrony wiedział jak działają takie grupy militarne. Znał potencjał swoich chłopaków, a impy dysponowały przecież niewyobrażalnie większym potencjałem.
- Dobra, Blondyna! Możemy stać tutaj i chwalić się kto ma większe jaja ale zaraz wszyscy możemy tu umrzeć jak się nie ruszymy. I to jak szybka jesteś nie będzie miało znaczenia. Na początek współpracy może zacznijcie z Chealem dobijać śpiących szturmowców. Nie jest tak gadatliwy jak ty, ale jest świetnym słuchaczem. Co do promu to też musimy to sprawdzić. Nie za bardzo mieliśmy z Chealem wcześniej szansę... Ja muszę tylko zamienić kilka słów z Eritą i do was dołączam - powiedział po czym spojrzał na arkaniankę przymrużając oczy. No właśnie. W końcu przyszedł czas na odpowiedzi. Erita pracowała z Korhanem, wiedziała czego tu szukają. Na czym polegała umowa Scentix z Imperium? Po co Imperium byli niewolnicy? Czy to może była inicjatywa korporacji farmaceutycznej? Przecież to nie przypadek że akurat ich prom brał udział w interesach z handlarzami.
Image
Awatar użytkownika
Zaahr Dromrahk
Gracz
 
Posty: 115
Rejestracja: 7 Cze 2018, o 17:42
Miejscowość: Toruń/Gdańsk

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 1 Lip 2019, o 18:52

Na Tatooine nie raz spotykają się istoty, które nie muszą nic do siebie powiedzieć, by mieć ochotę się nawzajem pozabijać. Weequay mierzył blondynkę morderczym wzrokiem, miał ochotę ją rozwalić i to bardzo. Trouble widziała parę razy takie spojrzenie w swojej szmuglerskiej karierze i nie była to przyjemna okazja.
Tego gościa jeśli nie rozłączy się celnym strzałem między patrzałki, to ją z tego karabinu posiatkuje, była tego pewna. Takie typy to były zawzięte sukinsyny, zwykle jak się uparli nie rozumieli słowa ból. Pot ze stresu spływał jej po czole, że też nowa przyjaciółka mirialanka stwierdziła by pójść w takim momencie uwolnić biedaczków, albo może od początku jej zależało na tym by dostać się do środka w jakimś innym celu? Wyglądało to na to, że chyba sabotaż był jej sprawką, skoro wiedziała co się stało z imperialnymi. Też powinna uciec do statku, na co ona liczyła? Na szczęście niejaki jednorogi devaronian najwidoczniej miał w sobie nieco charyzmy by powstrzymać te mordercze napięcie jakie się wytworzyło między nimi. Mieli się zająć pobojowiskiem i dobić wszystkich.
- dobra, dobra, posprzątać, to się posprząta Zaahr. Na promie był czerwony alarm, wiesz jak impy funkcjonują prawda!? Pamiętasz posterunek?! Mamy kurewsko mało czasu! Dobrze by było, żebyś podczas pogawędki sprawdził czy da się ruszyć tym syfem, albo tamtym! - weequay wskazał imperialny prom, a potem frachtowiec. Tak... Zaahr wiedział jak to jest w wojsku. Mieli procedury na wszystko. Nawet w takim nieistotnym garnizonie jak na Devaron. Można było się tylko zastanowić, jak to było w miejscach dużego zagrożenia. Kiedy jednostka została zaatakowana, zwykle wysyłano wojsko od razu. Zaahr widział posterunek Imperium. Zrobiło mu się ciepło. Trouble w końcu też załapała.
- zabijcie ich. Idę sprawdziii...
- frachtowiec nie chce ruszyć. Wiesz, już próbowałam zwiać. Ktoś uszkodził główny napęd repulsorowy i maszyna nie ruszy
- to idę sprawdzić prom. Ty, szybciutko, szybciutko! - Zaahr wskazał na arkaniankę i ruszył szybko w stronę promu. Ta postarała się dorównać mu tempa.

Alarm wciąż wył. Dostali się do kokpitu. Komputer wykazywał mnóstwo prób połączenia się i wywołania transmisji z kimś z zewnątrz. Zaahr przyjrzał się opisowi. Imperialny Sztab. Zajebiście.
- odpal mi diagnostykę na tym szajsie - rozkazał nowy szef Erite, kiedy to próbował po prostu uruchomić maszynę, nic z tego. Wnet zajmował się poszukiwaniem nadajnika śledzącego, jeśli mieli odlecieć z pewnością trzeba było skutecznie zgubić ogon. Zaś kobieta wciąż czuła się jak w jakimś koszmarze, z którego chciała się obudzić, ale wiedziała już mniej więcej co robi. To wystarczało, by wykonała polecenie na pomocniczym komputerze sterującym na bocznym panelu.
- już już... wygląda na to, że cały napęd repulsorowy padł, do tego niewydolność poboru paliwa została wykryta, skoki nadprzestrzenne obarczone bardzo wysokim ryzykiem - Erite przeczytała co widzi.
Cały napęd? Zaahr znał ten szajs. To niemożliwe nawet tutaj, by ktoś pojedynczym ładunkiem rozpieprzył cały napęd nie rozrywając połowy kadłuba przy okazji. Eksplozja tylko wstrząsnęła nimi, a nie wypruła metalu po całym korytarzu. Chyba, że ładunek precyzyjnie zniszczył połączenie ze sterownikami... Co do niewydolności poboru paliwa Zaahr wiedział czyja to sprawka.
- Dobra, a teraz pytania. Na czym polega umowa Scentix z Imperium?
- To dane klasyfi... Scentix to agent Imperium w badaniach biologicznych. Broń anty personalna, adrenale, leki - odpowiadała pół automatycznie. Zaahr widział, że nie chciała go rozzłościć.
- Po co Imperium niewolnicy? To wasza inicjatywa? Niby po co miało się to spotkanie odbyć?
- Eeeemm... nie wiem. To była nagła zachcianka sierżanta Fillisa. Nie mieliśmy jednak dostarczać obie... niewolników do Scentix. Personel naukowy się tym nie zajmuje. Mamy co innego w ładowni.
- Co to jest?
- wyjątkowo trudna do pozyskania bakteria, bardzo przydatna do robienia... paru rzeczy.
- jakich rzeczy? - Zaahr cierpliwie pytał, nie podnosił głosu.
- to skomplikowane... bakteria Vitrionus Impliccio potrafi żyć w symbiozie z żywą tkanką wielu organizmów. W warunkach laboratoryjnych, czy szpitalnych służy ona do zabezpieczania organizmu od krytycznych przeciążeń.
- eksperymenty na ludziach? - zgadywał devaronian.
- ... też. - przyznała Erite, po czym jakby w jej oczach pojawił się przebłysk nadziei
- Musimy zawieźć skrzynki z tą bakterią! Ze Scentix na pewno wiele Ci zapłacą i docenią pomoc, może zaproponują współpracę! Na pewno zapłacą Ci za skrzynie, to bardzo ważny i tajny projekt! - Zaahr mógł pytać dalej, ale miał wrażenie, że czas gra dużą rolę w tej układance, a ich oba statki nie mogły właśnie ruszyć z powierzchni. Miał déjà vu. Po raz drugi w ostatnim czasie napotkał się na baaardzo śliski towar.

Nyxi
Ruszyła w stronę ładowni, gdzie byli niewolnicy. Nim tam dotarła poczuła wahania w mocy, ciemność która zalewała Tatooine miała właśnie zwrócić swoje oczy ku niej. Od początku tej wyprawy z Vakkufem cała sprawa była martwiąca, Moc z resztą była niespokojna od dłuższego czasu i Nyxi już wiedziała, że to właśnie z powodu tego co miało nadejść. Nadchodziła walka, której nie mogłaby wygrać. Czuła to.
Nie mały hałas się wydobywał z ładowni. Kilka metalowych prymitywnych klatek. Jakieś dwanaście mizernych istot. Kilku ludzi, twileków, rodian i jeden jawa, który miał osobną klatkę. Dwóch facetów wciąż próbowało rozwalić masywną kłódkę. Jawa cały czas nawoływał by go uwolnić, kiedy to inni kibicowali ex-niewolnikom sukcesu w pokonaniu przeszkody
- kurde nie da rady!
- mnie uwolnij, mnie uwolnij! Interes życia! - Jawa wciąż nawoływał, by to jego pierw uwolnić.
- cicho siedź. Przyjdzie i na Ciebie kolej by cię uratować łachmaniarzu - niedoszli bohaterowie nadal używali jakiejś ciężkiej metalowej kuli, by to rozwalić. Jawa zainteresował się pojawieniem się Nyxi
- o Ty! Zielona! Uwolnij mnie! Jestem Wolbo! Pomóż! Zapłacę! Dobry interes! Na prawdę dobry interes! - dwójka facetów nagle obróciła się przestraszona. Żadnej zielonej nie było do tej pory i rzeczywiście była teraz tu przed nimi. Chudy w pierwszym momencie zakrzyczał zaskoczony
- aaaa! - Gruby zaraz po nim, jakby to miało pokonać nieznajomą i powalić ją na podłogę. Zorientowali się, że nie wygląda ona, aż tak groźnie, a raczej atrakcyjnie. I to bardzo. Tym razem i gruby zabłądził wzrokiem.
- kolejny anioł... i nie śmierdzi rybami - przyznał chudy
- kim jesteś? - zawołał gruby po otrząśnięciu się. Bał się. Szybko wypatrzył jej blaster. Nyxi zaś była pewna, że to właśnie ta dwójka co towarzyszyła blondynce.



Riley
Zwierzak uwielbiał zabawy, musiał być młody jak na Nexu. Riley zbliżyła się do lampki przy stole, po czym poszukała jakiegoś przedmiotu, który skupiał bądź odbijał światło. Był tu spory bałagan, ale skoro miała makijaż, pewnie gdzieś było lusterko. Wkrótce biała kropka dla nexu szybko stała się najbardziej pożądaną rzeczą w pomieszczeniu. Był szybki i rozrabiał. Jak kropka pojawiła się na fotelu na którym uprzednio siedziała Cryptuś rzucił się na niego wgryzając się w tapicerkę. Wyrwał jednym ruchem szczęki całe siedzenie. Przewrócił przy tym fotel. Świecący się znaczek wnet zawędrował na przycisk. Zwierz skoczył niczym zabójca uderzając głową o panel. Trochę go to zabolało i zaczął skowytać. Drzwi jednak się otworzyły.


*** Tymczasem Posterunek Imperium ***


Była sobie spokojna noc. Nie dla wszystkich. Pułkownik musiał zerwać się z wygodnego łóżka w swojej kwaterze i nadzorować krytyczną sytuację, która nadeszła. Posterunek nasłuchowy zanotował czerwony alarm od jednostki sierżanta Fillisa podczas misji dla wywiadu. Pułkownik wyrzucał rozkazy przez komunikator w swojej kwaterze, opluwając przy tym holowyświetlacz. Nie było czasu na dotarcie do centrum dowodzenia.
- DLACZEGO ROBIŁ DWIE RZECZY NARAZ?!
- Nie wiem Sir...
- CZY ON WIE KOGO ZE SOBĄ WIEZIE I CO WIEZIE?!
- Nie odpowiada na transmisję Sir
- Pościg wysłany?
- Tak
- Ile?
- Wedle procedur, eskadra TIE dla naszego posterunku.
- CO?! TYLKO PIĘĆ ZASRANYCH TIE?! WYŚLIJ WSZYSTKIE JEDNOSTKI. WSZYSTKIE. CZOŁGI RÓWNIEŻ. MUSICIE ZNISZCZYĆ TEN TRANSPORT!
- Tak jest Sir!
- Przygotuj mi miejsce w centrum dowodzenia Colins. Musimy za wszelką cenę nie dopuścić, by ten ładunek ktoś przechwycił.




Riley. Jest noc. Doceniam jednak pomysł, droga wolna, tylko weź poprawkę na swój strój i stan. I następnym razem, mów jak coś edytujesz. Z reguły unikamy/zakazujemy swobodnego edytowania fabuły postu, a tu zostało coś dodane/rozszerzone. Cheal jest czujny na Twoje akcje Trouble, pewnie zareaguje nieprzyjaźnie jak zrobisz coś niespodziewanego(PW jak masz jakiś tego rodzaju pomysł). Ogrywasz mordowanie nieprzytomnych. Nyxi możesz niewolników uwolnić i ograć to wedle uznania. Wszyscy oprócz jawy, są wyczerpani i dopóki nie odpoczną i nie najedzą się mierny z nich będzie pożytek. Spamujcie, ale rozważnie. Będę odpisywał kiedy zajdzie potrzeba. Każda czynność zabiera czas i warto byłoby się pośpieszyć. A i tylko jako zespół uda się wam to przeżyć. Udanej zabawy :)
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6901
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Trouble » 1 Lip 2019, o 19:21

Dziewczyna czuła, że żyje. W takich momentach, kiedy serce szybko biło z poczucia zagrożenia, a adrenalina była wtłaczana w jej żyły, a pot ze stresu spływał po czole, dopiero wtedy mogła oddychać pełną piersią, niczym wolna osoba. I szczęśliwa. Towarzysz Zaahra mógł ją rozwalić, widziała to po jego oczach, ale ona żyła dla niebezpieczeństwa, dla emocji, dla takich chwil pełnych napięcia jak ta. Co prawda przyleciała na Tatooine by nieco odpocząć i poukładać swoje życie po ostatnich, niebezpiecznych dla niej, wyskokach, ale starych przyzwyczajeń nie dało się zmienić ot tak. Bała się, jasne. Ale jednocześnie była podniecona. Mina jednak jej zrzedła, gdy...
- Czerwony alarm...? - Zapytała się głucho. Nie musiała być żołnierzem czy innym najemnikiem by stwierdzić, że to określenie jej się cholernie nie podoba. Brzmiało groźnie. Złowróżbnie. Tak jakby zaraz na ich łby miał spaść posąg imperatora. Niefajnie. Bardzo, kurwa, niefajnie. Wyglądało na to, że czas skończyć wzajemne przepychanki i jak najszybciej stąd pryskać. Razem czy osobno. Nieważne. Byleby prysnąć. Frachtowcem piratów nie było szans, to im przekazała, musieli więc wiać promem. Albo ucieknie z Zieloną, miała skutery. Ale najpierw posprzątanie tego burdelu.
Trouble ruszyła z Chealem w teren i zaczęła dobijać Impów. Swoim blasterem dysponowała jednak oszczędnie. Zwykle używała A180, a ten był zdobyczny. Nie do końca wiedziała ile miała w nim strzałów do dyspozycji albo jak dużą miał moc. Dlatego poświęcała tylko jedną wiązkę na Imperialnego - prosto w klatkę piersiową. Raz czy dwa, dla pozorów, pociągnęła za spust raz lub dwa razy więcej, żeby nie wyglądało to na zbyt precyzyjną robotę. Przynajmniej z pozoru. Jeśli jednak szła tu odsiecz Imperium, to raczej kilka dziur w ciałach ich towarzyszy nie powstrzymają ich wkurwu...
- W skali od jeden do dziesięciu mamy przejebane, nie? - Rzuciła do zabijaki, który pomagał jej dobijać nieprzytomnych. - Przynajmniej nie skończę na krześle elektrycznym... Czy jak tam się wykonuje egzekucję w Systemie Bettel. Wylądowałam w celi śmierci i ją przeżyłam! Nie spodziewałam się, że kilka dni później Imperium usiądzie mi na karku. - Parsknęła śmiechem. - Trouble jestem! - Powiedziała i wyszczerzyła się radośnie. Przynajmniej z pozoru radośnie. Do tej pory myślała, że Bettel nic nie przebije. Teraz wiedziała, że bardzo się pomyliła.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 259
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Riley » 1 Lip 2019, o 19:32

Naćpana dziewczyna uśmiechnęła się ponuro, zadowolona z sukcesu. Zaczęła przeglądać się w lusterku, usiłując oczyścić twarz ze śliny i bezskutecznie naprawić zniszczony, rozmazany makijaż. Dowleczenie się do drzwi zajęło jej kilka minut. Cryptuś skowytał głośno, ale czołgająca się Riley zawodziła trzykroć głośniej. Raczkowanie wywoływało łzy w jej oczach i tępy ból stawów i mięśni.

Powoli znieczulenie już kompletnie z niej zeszło i poczuła się fatalnie. Była strasznie głodna, obolała. Podpełzała do kociaka i przytuliła go, głaszcząc po poturbowanej głowie.
- Wszystko będzie dobrze! - urwała, ponieważ musiała oszczędzać gardło. Przez chwile wahała się. Nie wiedziała co robić i nikogo nie znała. W pobliżu Nexu była bezpieczna, ale nie było w pokoju łóżka, aby spokojnie się wyspać. Głód nie dawał jej spokoju i zdecydowała się opuścić pokój. Pomasowała obolałe, posłuszne zwierzę, z wdzięcznością za ratunek.
- Cryptuś, do mnie. Idziemy na łowy! - wydała rozkaz i zaczęła raczkować w stronę wyjścia. Nogi i ręce miała jak z waty, ale pusty żołądek po imprezie nie dawał jej spokoju. Pełzała w tempie wolniejszym od pijanego Hutta, ale była równie głodna, że nie pogardziłaby mięsem Ślamazarnych Kosmitów. Starała się przemieszczać cicho, ale jej jęki, zawodzenia i przekleństwa niosły się conajmniej na kilkaset metrów. Po przepełzaniu klikudziesięciu metrów, wyczerpana dziewczyna runęła na brzuch, upadając bezwładnie. Cryptuś położył się obok niej, zwijając się w kłębek. Pilnował swej konającej pani.
Meticulous planning
Tenacity spanning
Decades of denial
Is simply why I'll
Be Darth undisputed
Respected, saluted
And seen for the wonder I am
Yes, my Force and ambitions are bared
Be prepared!
Awatar użytkownika
Riley
Gracz
 
Posty: 44
Rejestracja: 19 Kwi 2019, o 17:35

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Kira Redan » 2 Lip 2019, o 16:43

Mirialianka była świadoma, że pozostały im czas kurczy się, nie mogła spędzić tutaj zbyt długo, podjęła więc jedyną na ten moment, mądrą decyzję.

- Odsuńcie się! - krzyknęła a następnie oddała po jednym strzale w każdą kłódkę klatki, uważając oczywiście na istoty żywe. Byli wolni, jej misja dobiegła końca, teraz trzeba było się stąd ewakuować.

Nyxi wybiegła z frachtowca czym prędzej i podeszła do uszkodzonej części statku, aby ocenić jak prowizorycznie i najszybciej uruchomić ten złom. Wystarczy aby przenieść się w inne miejsce na planecie, mieliby może kilka dni aby się ukryć lub uciec, nim imperium znajdzie statek. Za dawcę narządów robiłby oczywiście imperialny prom.

Spojrzała na Trouble i resztę gromady.

- Musimy jak najszybciej stąd uciekać. Postaram się uruchomić ten frachtowiec, a wy w tym czasie przenieście wszystkich na niego! - miała nadzieję, że jej posłuchają, nie było czasu na dyskusje.
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 127
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Zaahr Dromrahk » 2 Lip 2019, o 17:37

Zaahr słysząc potok słów arkanianki skrzywił się tylko po czym uciszył ją palcem.
- Zastanów się najpierw o jakich kwotach mówimy. Bo ja chciałem tylko powiedzieć, że za równowartości w kredytach trzech sztabek aurodium to ostatnio nie podnoszę dupy. A to co się tu odpierdala będzie wymagało o wiele więcej niż podniesienia dupy...

***


Cheal nawet chciał jej odpowiedzieć. Być może nawet Trouble to zauważyła, ale nagle obydwoje usłyszeli hałaś zza promu. Zaahr biegnąc przez plac kierował się prosto do frachtowca. Pewnie dowiedział się o kolejnych utrudnieniach. Wnioskując z prędkości z jaką biegł były to raczej utrudnienia w granicach "wszyscy powinniśmy być martwi dziesięć minut temu". Chwilę później na rampie pojawiła się arkanianka.

***


Zaahr wpadł do kokpitu frachtowca handlarzy niewolników i usiadł na fotelu pilota. Ruszył tylko program diagnostyczny. Tak! Silniki repulsorowe nie działały. Blondynka mówiła prawdę, oba statki sabotowane tą samą metodą.
- Kurwa mać - powiedział tylko. Chciał się założyć z Chealem, że jeden z nieszczęśników których będą dobijać to będzie pieprzony mon calamari. Bo tak coś Zaahr wyniuchał. Ale blondynka najwyraźniej rzeczywiście wyszła z beczki pełnej ryb. Więc zakład by przegrał. Ale to wskazuje że druga dziewczyna sabotowała statek. Niech ona teraz naprawia połączenia ze sterownikami bo on się na tym kompletnie nie znał. "Chuj, ja tam mogę nawet podawać narzędzia, ale trzeba to naprawić" - pomyślał. Postanowił że od razu kiedy wyśle wiadomość z frachtowca to pójdzie do ładowni porozmawiać z dziewczyną. I chciał też oczywiście zobaczyć w jakim stanie byli niewolnicy. Być może czekały skrzyneczki do przeniesienia a już napewno czekała pomoc w naprawach.

***


Nar Shaddaa, apartament Lugrulca "Luga" Dromrahka, czas nieokreślony
SOUNDTRACK

Lug w siedział w białym podkoszulku na kanapie i wyciskał czterdzieści kilo na bica. Interes się ostatnio kręcił. Mieli kilka kursów dla Huttów a oni zawsze dobrze płacili. "Rogaty Włóczęga" i jego dzielna załoga zaczynał być już porządną marką w przemytniczym fachu. Takie momenty jak ten przypominały mu o tym jak dobrze postąpił, że opuścił z Zaahrem wojsko. Obok niego stała jego druga kapitan Iskierka. Robiła mu tatuaż na szyji. Lug już dawno chciał ją przelecieć. Cholera, przecież jak zwykle kierował się wzrokiem w wyborze kapitana. Ale Iskierka okazała się strzałem w dziesiątkę. Znała się na komputerach a raz nawet znokautowała go jednym ciosem. Co prawda po pijaku, więc Lug nie wliczył tego w swoje statystyki bokserskie. Poza tym chciał ją przelecieć. Bo naprawdę była niezła. Nie wpadł jednak nigdy na to, że Iskierka mogła woleć kobiety. Nawet po tym go znokautowała. Szczupła dziewczyna o sniadawej cerze pokryta licznymi tatuażami. Miała krótke zaczesane bok czarne włosy z czerwonymi pasemkami. Drugi bok był zgolony. Jej czoło przyozdabiały dwa czarne kółka - rogowe narośla zastepujące samicom rogi. Kobiety nie miały też tak twardej skóry jak mężczyźni.
- Nie ruszaj się, cioto! - powiedziała do niego.
- Czekaj, mam wiadomość. wyrwał się jej, a z tatuaża pociekła się krew. Ten napakowany skurczybyk nawet tego nie poczuł. Sięgnął po holoprojektor i odpalił wiadomość. Jego oczom ukazał się Zaahr siedzący w fartuchu laboratyjnym i z jednym rogiem.
- Obczaj! Tosz to mój młodszy braciszek. I ma upierdolony róg! - Lug wybuchł okropnym rechotem.
- Przestań się ruszać!
- Siemano, Lug! - Zaahr zaczął po devaroniańsku.
- Słuchaj, patrzę tak sobie na czerwone słońce na Tatooine i wiesz co? Pomyślałem o tobie ty skurwysynu - Zaahr najwyraźniej zapomniał że była to też jego matka.
- Ostatnio zmieniłem robotę i mi się świetnie powodzi. Jestem zadowolony z mojego stanu majątkowego i pomyślałem że czas w końcu dorosnąć i oddać swoje długi. Oddam ci zaległe kredyty jak się zobaczymy, powiedzmy w połowie drogi do siebie. Muszę ci się pochwalić nowym statkiem! Kupiłem go na Coruscant. Trochę z niego kupa złomu ale jest w porządku. Także czekam na propozycje spotkania i uściskaj tam ode mnie Iskierkię - Lug wstał wkurwiony.
- Czy ty możesz się przestać ruszać? Powiedz czego kurwa nie rozumiesz...
- Mój braciszek znowu wjebał się po rogi. Iskierka, zbieraj ekipę Włóczęgi. I to natychmiast. Zaahr jest na czerwonym alercie u impów. Podobno siedzi na czymś cennym i chce się podzielić łupem. Chcą zaufanego złomiarza, żeby zezłomować swój statek. Chcą żebyśmy ich od niego odebrali. Wyślij mu zakodowaną wiadomość ze współrzednymi do złomiarza. Najlepiej na granicy z przestrzenią Huttów

***


Zaahr wybiegł z frachtowca. Dziewczyny nie było w ładowni. Rozglądał się po okolicy. Gdy tylko wypatrzył miraliankę podbiegł do niej i zaczął mówić:
- Słuchaj, rozjebaliście połączenia ze sterownikami od silników repulsorowych. Dodatkowo jakiś imbecyl uszkodził dopływ paliwa w promie. - ciężko było mu uwierzyć że taka dziewczyna mogła dokonać takich zniszczeń. I na dodatek ta cała akcja z uwalnianiem niewolników? Od kiedy to jest opłacalne?
- Słuchaj, w promie jest jakiś niebepieczny eksperyment Imperium. Niewolnicy mieli być królikami doświadczalnymi. To się nie może dostać znowu w ich ręce...
Image
Awatar użytkownika
Zaahr Dromrahk
Gracz
 
Posty: 115
Rejestracja: 7 Cze 2018, o 17:42
Miejscowość: Toruń/Gdańsk

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 4 Lip 2019, o 22:54

Praca przy komputerze była pierwszą rzeczą, w której Erite się odnalazła i pozwoliło to jej załapać nieco rzeczywistośc. Pierwszy szok i panika nadal trzymały jej nerwy w szachu, ale determinacja przeżycia wciąż dyktowała jej warunki. Robiła co mogła, by nie zezłościć Zaahra. Ten jednak w swym przebłysku i pośpiechu, jakby zapomniał o niej i chyba nie był do końca świadom, jak bardzo arkanianka była zdesperowana. Wyjrzała zza rampy co się dzieje. Dobijali imperialnych. Zabijali właściwie bezbronnych. Przypomniała jej się tyrada devarona o adaptacji do środowiska, jego wielkiego pojmowania ewolucji i ten moment kiedy weequay odstrzelił Korhana. Zmrużyła oczy widząc kolejne śmierci, a potem przypomniała sobie siły na posterunku. Prosta kalkulacja i jedyna okazja. Teraz, albo nigdy.
- tutaj Erite Fegresv! Uciekam z miejsca zdarzenia, podaję moje przyszłe koordynaty! Uratujcie mnie! To terroryści! Zabili sierżanta i Korhana! - po tym krótkim komunikacie w kokpicie promu wyczekała momentu, jak Cheal i Trouble nie patrzyli i wymsknęła się w stronę ciemności. Gdy już była pewna, że jej nie usłyszą, zaczęła biec ile sił.

***

Niewolnicy wyszli z klatek. Jawa również. Wolbo, był bardzo podekscytowany odzyskaniem wolności i zasypywał pytaniami Nyxi, co to właściwie się dzieje
- Nie gadaj, pomóż! Musimy sprawić by ten złom się wzniósł!
- O! O! Już pomagam! Uciekajmy! Uciekajmy! - Jawa zaczął się kręcić przy Nyxi, jakby oczekiwał poleceń. Ruszyła do kokpitu, wkrótce natknęła się na Zaahra. Widzieli się pierwszy raz. Devaronian był jednak zbyt zaaferowany sytuacją, by dochodzić przyjemności spotkania. Wszyscy czuli to, że trzeba pryskać.

***

Kiedy Zaahr dokonał już swojego biegu na drugi statek, weequay od razu nie ruszył. Cheal nie był zbyt towarzyskim osobnikiem, odezwał się jednak w końcu, kiedy to usłyszał jak się przedstawiła mniejsza blondynka. Jego bezwzględny wyraz twarzy nieco złagodniał. Trouble nie sądziła, że to możliwe.
- Trouble? Przybrana córka Aldo? Czy to nie Gashoch Drol odstrzelił Ci starego?

***

Riley miała wesoło, oj tak. Melanż życia. Nagle jej kociak zaskomlał i uciekł z powrotem do pomieszczenia. Bał się innych. Jacyś ludzie zauważyli ją na korytarzu i podbiegli do niej.
- to chyba ta niewolnica caamasiego! - dwóch facetów zbliżyło się by pomóc jej wstać.
- jest jeszcze odurzona. Nie martw się uciekamy już! Zostaliśmy uratowani. - łysiejący facet w podartych łachach mówił do niej z przekonaniem, że wolność serio ich spotka. Wyglądał zdecydowanie gorzej od niej. Wychudzony z podkrążonymi oczami, ale w nich tam głęboko paliła się nadzieja.
- ledwo żyjesz, trzeba Cię odtruć! Może w ładowni mają jakieś medykamenty. Kroplówkę albo coś!

Dobra. Erite sobie uciekła. Zorientujecie się nieco za późno i raczej pościg to decyzja irracjonalna.
Wasz plan się uda. W sensie naprawa statku i ruszenie nim. Co do transportu zawartości promu...
Ustalcie wspólnie lub nie wspólnie, ile w sumie chcecie wynieść skrzynek z biozawartością z promu. Jest ich w sumie czterdzieści.
Zatrzymajcie się na tym kiedy już macie zamiar startować frachtowcem. Wolbo pomoże. Niewolnicy również, choć są słabi. Warto by też wskazać gdzie sobie lecicie.
Riley, możesz z pomocą dwóch mężczyzn ograć sobie odżywkę na detoks w ładowni. Niestety musi minąć dzień zanim wrócisz na pełne obroty. Możesz też, ale nie musisz wspomnieć o teoretycznie ostatnim z handlarzy caamasi co siedzi w pokoju z przestraszonym Nexu. Cryptuś boi się nieznanych humanoidów.
Macie dużą swobodę interakcji. Spamcie jednak rozważnie :twisted:
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6901
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Trouble » 5 Lip 2019, o 12:58

Trouble wycelowała blasterem w ostatniego Imperialnego i spoglądała na niego z góry. Zdecydowanie prościej było rozwalać anonimowych szturmowców, w swoich białych pancerzach i hełmami, za którymi ukrywali swoje twarze. Byli wtedy tacy... nieludzcy. Ten tutaj taki nie był. Gdyby nie mundur, który nosił na sobie, to mógłby uchodzić za zwykłego, niczym nie wyróżniającego się człowieka. Ręka dziewczyny zadrżała, pociągnęła spust, rozległ się krótki błysk i syk i ostatni z nieprzytomnych był już martwy. Nikt się o niej nie mógł dowiedzieć, inaczej nie skończy się to dla niej dobrze. Dla nikogo z ich "wesołej gromadki", w końcu nie można bezkarnie skrzyżować swej ścieżki z Imperium, nawet przypadkowo...
- Skąd go znasz? - Dziewczyna popatrzyła się na Chaela spod zmrużonych powiek, jak gdyby zastanawiając się czy przypadkiem go gdzieś nie spotkała. Nie kojarzyła go jednak wcale. Może ją oświeci... - Taa. Aldo był moim... ojcem. - Dziewczyna zamilkła. Dawno nikt o nim nie wspominał. Było to dziwne. - Gashoch Drol... - Dziewczyna splunęła, gdyby mogła to pewnie nie byłaby to ślina, a jad. - Szczur się gdzieś schował i nie mogę go znaleźć. Ponoć pracuje ciągle dla Huttów, ale odkąd pamiętam, to ten mi umyka. Albo nikt nic o nim nie wie albo nie mówią... Chuj wie. - Trouble popatrzyła się uważnie na Chaela. - Skoro już go wspomniałeś, to musiałeś o nim słyszeć co nieco. Wiesz może co z nim się teraz dzieje? Gdzie go można znaleźć? - Dziewczyna patrzyła się uważnie na swego rozmówcę, jak gdyby chcąc odczytać z niego prawdę na temat Drola.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 259
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Riley » 5 Lip 2019, o 22:05

Riley czołgała się resztkami sił. Zaniepokoiła ją niespodziewana ucieczka zwierzaka, który pierwszy wykrył obcych ludzi. Kociak zerwał się na równe nogi i prawdopodobnie wrócił do swego właściciela. Blondyna obróciła się za Nexu.

- Cryptuś, Wracaj! - Usiłowała krzyczeć, ale to kompletnie zdarło jej gardło. Zwierzak jej nie słuchał. Kociak zniknął jej z oczu, a po chwili zjawili się mężczyźni, odziani w łachmany. Była głodna, ale gardło miała zdartę i niewiele mogła powiedzieć. Podniosła się na kolana, pojękując z bólu. Wskazała palcem na swój przełyk i złożyła ręce w geście modlitwy. Następnie oblizała usta, aby przekazać że jest głodna. Wyzwoleni niewolnicy nie mogli jej pomóc. Podnieśli ją, a naćpana dziewczyna zaczęła się szamotać. Była zbyt słaba, aby cokolwiek zrobić.

- Nie jestem niczyją własnością! To on był moim niewolnikiem! Muszę odszukać kociaka! - wysyczała niemal niezrozumianym, zdartym głosem. Próbowała się wyrwać i rzucić w pogoni za kotem, ale była za słaba. Mężczyźni wzieli ja za odurzoną, chwycili ją i zabrali do ładowni, wbrew jej intencjom. Dziewczyna zaczęła się wić i wyrywać, ale był zbyt wyczerpana i poprowadzono ją, niczym bezwładną lalkę.

- Nie dotykać mnie! - Wrzeszczała rozpaczliwie, ale nikt jej nie słuchał. Traktowali ją jak naćpaną wariatkę. Nie zamierzała wydać im właściciela niewolników. Nie miała sił strzępić gardła. Istniało ryzyko śmierci jej kota, który mógł być bardziej przywiązany do swego pana, niż do niej.

W ładowi było wiele rzeczy, położono ją na stole. Riley szarpała się, próbowała dać nogę, ale jej ruchy były powolne i słabe. Nawet ugryzła nieostrożnego niewolnika, który nie docenił jej agresji. Bezradni mężczyźni musieli założyć jej kaftan bezpieczeństwa, aby umożliwić sobie leczenie. Dopiero, kiedy była kompletnie unieruchomiona, niewolnicy włączyli droida medycznego i wydali mu odpowiednie komendy. Odurzona dziewczyna wykorzystała resztki głosu, aby drzeć się i wołać o pomoc. Jakaś igła wbiła się w jej ciało i zamknęła oczy.

- To trochę potrwa... poszukajmy ocalałych i wrócimy tutaj! - zasugerował pogryziony niewolnik. Para opuściła ładownię, zostawiając uśpioną dziewczynę z droidem medycznym, który kontynuował swoją pracę.

***


Riley otworzyła oczy, znajdowała się w ładowni, ubrana w kaftan bezpieczeństwa, który przeznaczony był dla niepoczytalnych pacjentów i krępował jej ręce za plecami. Leżała na plecach, na jakimś stole. Była podłączona do kroplówki, a nad nią czuwał droid. Niewolników nigdzie nie było widać, ale jej zmysły powoli dochodziły do siebie. Podniosła się leniwie i ziewnęła. Ból głowy minął, ale ciało wciąż odmawiało jej posłuszeństwa. Niemal każdy mięsień bolał z każdym ruchem. Riley podniosła głowę, ale cały obraz zawirował w jej oczach. Czuła się lepiej, ale rozsądek i droid wyraźnie zalecał jej spoczynek.
Meticulous planning
Tenacity spanning
Decades of denial
Is simply why I'll
Be Darth undisputed
Respected, saluted
And seen for the wonder I am
Yes, my Force and ambitions are bared
Be prepared!
Awatar użytkownika
Riley
Gracz
 
Posty: 44
Rejestracja: 19 Kwi 2019, o 17:35

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Kira Redan » 7 Lip 2019, o 14:12

Nyxi wpadła do kokpitu bezceremonialnie i bez zbytniego rozglądania się rzekła.

- Kto się zna na mechanice choć trochę za mną, musimy połatać ten frachtowiec aby stąd szybko zniknąć.

Wyszła tak samo szybko jak weszła i powędrowała w stronę najpoważniejszych uszkodzeń aby je choć prowizorycznie połatać, wciąż miała przy sobie pas z narzędziami więc to bardzo ułatwi naprawy. Dzięki ewentualnej pomocy pójdzie jej to zapewne dużo szybciej.
Awatar użytkownika
Kira Redan
Gracz
 
Posty: 127
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

PoprzedniaNastępna

Wróć do Zewnętrzne Rubieże

cron