Content

Zewnętrzne Rubieże

[Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Image

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 14 Mar 2018, o 00:11

Squib otworzył jej drzwi. Nie prędko jednak. Upewniając się, że dobrze usłyszał
- O witam witam - powiedział szczerząc ząbki, choć jego wstępna mina nie była taka uprzejma. Mirialanka wyczuła jak bardzo ostrożnie otwierał drzwi, dostrzegła też, że w ostatniej chwili schował coś szpiczastego z powrotem w swoje szaty. Broń?
- Jak interesy? Jak decyzje? Co, co? Wyścigi kto wygrał?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6495
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 15 Mar 2018, o 17:19

- Wszystko w porządku Vakkuf, nic ciekawego. Spodziewałeś się kogoś innego?

Nyxi czuła, że coś nie gra. Uważnie zwracała uwagę na jego zachowanie, nie wiedziała co kombinuje, jednak musiała pozostać czujna.

- Dobijmy targu z tym kryształem. Chyba, że zmieniłeś zdanie.
Image

Przyjmuję zamówienia na awatary, ale tylko poprzez PW.
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 55
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 4 Kwi 2018, o 19:42

- Różni się panoszą... - odpowiedział krótko pociągając noskiem, słysząc jednak, że kobieta chce współpracować rozradował się od razu

- O jak dobrze!... Tak, tak dobijmy targu. Nie martw się, wyprawa nie taka straszna, choć opowiem Ci więcej. Choć choć! - zachęcił wymachując łapką, by Nyxi weszła do mieszkania. Nie obeszło się bez rozglądania, po wejściu dziewczyny do środka. Czy aby nikt ich nie obserwował. Czyżby jakaś paranoja?

Niebieskofutrzasty łachmaniarz w podskokach dotarł do swojej kolekcji kamieni i wyciągnął wspomniany kryształ. Wręczył go kobiecie do ręki i zaczął mówić bardzo szybko i pełen podekscytowania. Kobieta zaś poczuła... jakby kryjącą się przeszłość w blasku tego kamienia. Miała wrażenie, że mówi do niej... ale musiałaby się nad tym skupić bardziej. Squib szybko ją wytrącił ze skupienia na przedmiocie
- wyruszamy jutro! Dwoma speederami, czeka nas osiem tysięcy kilometrów do pokonania, pokrętnym szlakiem, ale bezpiecznym. Lud pustyni nas nie capnie, oj nie, nie capnie. Będziemy przenosić ładuneczek Rehala i damy go w umówionym miejscu przedstawicielom Exchange. Oni w zamian dadzą nam części elektroniczne i paczki z oprogramowaniem. Sprawy Rehala. Tak tak... jego sprawy...

popchnij jeśli chcesz do jutra, czy też przedyskutuj sprawę z Vakkufem. I sorry że tak późno... serio od tej Twojej nieobecności zapomniałem o Tobie xP trzeba było zaczepić
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6495
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 1 Maj 2019, o 18:06

Mirialanka nie była zadowolona gdy wyrwano ją z transu, niemniej nie okazywała tego. Pierwsza jej myśl to czas - czas gdy będzie mogła pomedytować nad kamieniem i jego historią. Spojrzała na futrzaka.

- Interes to interes, jednak kamień zatrzymam jako zabezpieczenie. Sam rozumiesz, na Tatooine trzeba być ostrożnym, a sądzę, że ze mną kamień będzie bezpieczniejszy. A jak pewnie słyszałeś zawsze dotrzymuję słowa. Przemyślałam jednak kwestię wynagrodzenia i prócz tego kamyczka oraz czterech tysięcy, dorzucisz jeszcze kilka szpargałów które znajdę w twoim...magazynie. Nic drogiego, głównie szpargały, potrzebuję je do pewnego projektu. To moje ostateczne warunki.

Wiedziała, że Vakkuf jest w kropce, a kilka drobiazgów nie zrobi dla niego większej różnicy. Czy wśród jego złomu znajdą się lepszej jakości podzespoły do miecza świetlnego? Tego nie była pewna, jednak musiała spróbować.

Młoda Vastreia włożyła kamień do wewnętrznej kieszeni kamizelki, torba nie wydawała się rozsądnym miejscem na taki przedmiot.

- W takim razie do jutra. Chyba, że masz mi jeszcze coś do przekazania? Mam jeszcze inne sprawy do załatwienia na mieście.
Image

Przyjmuję zamówienia na awatary, ale tylko poprzez PW.
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 55
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 9 Maj 2019, o 19:20

- eeeehh... spryciula... spryciula... tylko mi pokażesz co. Pokażesz mi co zabierasz... mam tu trochę skarbów. - pierw zmarkotniał, a potem najeżył się nieco Vakkuf. Słusznie Mirialanka zauważyła bezradność futrzaka.
- rozejrzyj się nieco i zobacz. Zobacz, zobacz. Mam tu dużo skarbów... Skrzyneczek jednak NIE OTWIERAMY! - niemalże krzyknął, przygarbił się nieco i zupełnie sposępniał spoglądając na nią spode łba.
- Vakkuf zobaczy jeśli będzie brakować, ale dobra zgadzam się. Weź co potrzebujesz. Ja idę do... - nagle obrócił się i chwycił dziewczynę za ramię, niemalże wbijając pazurki w skórę. Kobieta w pierwszej chwili zamarła, choć czuła że kolejny nagły ruch ze strony Squiba rozpocznie walkę.
- Skrzyneczek nie otwieramy! - powtórzył się, puścił rękę, po czym poszedł w stronę kuchni. Przed Nyxi stały sterty złomu, przedmiotów różnego pochodzenia, kolekcje wszelakich rzeczy.

Mogła teraz przejrzeć rzeczy i od razu ze sobą zabrać ewentualne zdobycze. Korzystny układ. Widocznie ufał jej ze względu na żonę i jej pomoc w zadaniu. Jednakże, jak się okazało wśród sterty bezużytecznych rupieci na prawdę nic nie można było znaleźć. Jedynie tylko ta jego kolekcja kamieni i jakichś świecidełek była sensowna, ale te sterty? Nyxi była pewna, że z pewnością coś tu musi być. Większość rzeczy strawiona rdzą, dziurawe, zniszczone. Nadawało się to jedynie do ponownego przetopienia co najwyżej. Po pewnym czasie frustracja zaczęła nieco dołować dziewczynę, czyżby rzeczywiście nic tu nie było, a gdzie te jego skrzyneczki niby są i o co było to całe zamieszanie? Przestała się patyczkować i zaczęła nieco szybciej przerzucać sterty. W końcu natrafiła na wspomniane skrzyneczki. Bardzo prawdopodobne, że nawet by ich nie zauważyła pośród całego bałaganu i nagromadzonego kurzu, gdyby stary Squib o tym nie wspomniał. Delikatnie nietypowy kształt na samym dnie sugerował coś, jakby było coś w dołku zrobionym w podłodze specjalnie na wspomniany przedmiot. Ciekawość Nyxi była nieodparta i sięgnęła ku nieregularnej powierzchni, by chwilę potem wyciągnąć zdobycz.
Sama skrzyneczka była dość ciężka, ale mogła ją utrzymać w jednej ręce, jeśli się wysilić. Chciała już ją otworzyć, ale wieko samo się otworzyło. Zamek na zatrzask i guzik właściwie nie trzymał, możliwe, że od częstego zamykania i otwierania. Wystarczyło nieco przechylić.
Oczy młodej mechanik zaświeciły a szczęka się zluzowała z wrażenia. Vakkuf musiał być prawdziwym kolekcjonerem i miał wyczucie smaku. Nie licząc tego jebitnie wielkiego jak jabłko diamentu, w środku znajdywały się również dorodne części elektroniki. Zdawało się, że były w nienaruszonym stanie, prawie w stanie fabrycznym. Widać było jednak, że zostały skądś wydobyte, było to jednak bardzo subtelne wydarcie elementu z nieznanej jej konstrukcji. Wyciągnęła jeden z kondensatorów. Był wykonany z jakiegoś bardzo rzadkiego metalu, nie wiedziała jakiego, ale miała wrażenie, że to wyjątkowy stop. Bardzo drogi wyrób. Na częściach były wygrawerowane napisy produkcyjne. Nie wiedziała jednak, co to za wytwórnia Terracit Corporation. Wiedziała jednak, że te części podejrzanie pasują do znanego jej schematu. Dotarło do niej, że Vakkuf musiał kiedyś znaleźć miecz świetlny.
Możesz coś ukraść. Jeśli kradniesz, w ukrytym napiszesz mi, że podwędzasz i wskazujesz co. Do wyboru masz:
1. Diament
2. Kondensatory Bardzo Wysokiej jakości
3. Emiter Końcowy Bardzo Wysokiej jakości

Jak tylko o nim pomyślała, poczuła ukłucie w Mocy. Prawie niewyczuwalna zapowiedź ewentualnego niebezpieczeństwa. Vakkuf się zakradał, najwidoczniej chciał ją sprawdzić. Uprzedzona mogła jednak spokojnie zachować się jak chciała, nie narażając się na nakrycie

Na spokojnie opisz swoje dalsze działania, aż do następnego dnia. Wracamy do gry! :D
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6495
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 10 Maj 2019, o 18:34

Mirialance serce zabiło szybciej. Tak! To było to! Ostatni potrzebny jej element. Przez myśl ledwie mignęła jej chęć na zabranie emitera, gdy musiała się naprostować. Nie, kradzież nie wchodziła w grę, to nie ona, wystarczyło już, że otworzyła skrzynki wbrew woli Vakkufa. Każda z tych rzeczy kusiła mimo wszystko - w końcu kogo by one nie interesowały? Nie była jednak pazerna i skupiła się tylko na emiterze i kondensatorze. Obie rzeczy cechowała specyficzna budowa, tak jakby...czy to elementy miecza świetlnego? Skąd Vakkuf je ma? Musiała się z nim skonfrontować. Chwyciła emiter i kondensator, zostawiając diament.

- Vakkuf! Pozwól tutaj. - Nyxi była przygotowana na niezadowolenie futrzaka, w końcu złamała jego zakaz, ale te znaleziska...musiała poznać ich historię i co ważniejsze, wynegocjować emiter.

Gdy tylko gospodarz zjawił się przed nią, od razu zarzuciła go pytaniami i odpowiedziami jeszcze jego niewypowiedzianych pytań.

- Rozumiem, że możesz być zawiedziony ale po za tymi twoimi skrzyneczkami masz sam złom nadający się co najwyżej na przetop. I nie, nie jestem złodziejem, inaczej skubnęłabym te rzeczy nim byś się zorientował. Po pierwsze, skąd masz te dwie rzeczy? Mów prawdę bo dobrze wiem co to jest. A po drugie co chcesz w zamian za ten emiter? Mogę odpalić ci moją działkę za robotę.

Młoda kobieta zalała go ciągiem zdań, nie dając dojść do słowa. Była zniecierpliwiona i bardzo ciekawa, ale w głębi niej panował spokój. Była gotowa na każdy ewentualny ruch futrzaka.

***

Wychodząc z domu Vakkufa, spojrzała na widok który nigdy jej się nie nudził, wspaniały zachód dwóch słońc. Wpatrzona w niego przez kilka długich sekund, pomyślała nad niedaleką przyszłością. Czy jej życie wciąż będzie przebiegać w taki sposób jak do tej pory? A może jednak coś się zmieni? Tatooine nie jest może ideałem, ale gdy się tu wychowujesz, umiesz sobie poradzić w tym środowisku i towarzystwie. Brakowało jej jednak przygód, nowości, poznawania nowych osób spoza Tatooine. Jej matka zdecydowanie dużo lepiej potrafi o siebie zadbać niż ona sama. Może mogłaby wybrać się na wakacje? Choćby na parę tygodni.

Skierowała wzrok na swój śmigacz.
To nie jest odpowiednie miejsce na takie rozważania. - pomyślała.

Wsiadła do pojazdu i odpaliła holodatę sprawdzając najnowsze informację z Tatooine, może było tam coś cennego uwagi. Gdy skończyła ją przeglądać odpaliła silnik i pognała w stronę domu.
Image

Przyjmuję zamówienia na awatary, ale tylko poprzez PW.
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 55
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 13 Maj 2019, o 13:08

- Paskuda! PASKUDA!!! - wrzasnął Vakkuf, a w jego dłoni pojawił się sztylet. Zaalarmowało to Nyxi, jego ruchy były szybkie i sprawne. Nie rzucił się jednak na Nyxi, tylko zaczął nim grozić
- Pazerna paskuda! Mówiłem! Mówiłem nie otwierać skrzyneczek! - zagotował się.
- Zaufałem! Przyjąłem jak gościa! W moim domu! A Ty...! Fffeeeee!

- I co teraz Vakkuf szantażowany będzie?! Co?! Nic Ci nie powiem! Nic z tego! O tyle się dowiesz! Jedna robota w jednym czasie! Oddawaj! Oddawaj skarby! - squib odebrał swoje rzeczy, by znów je włożyć do skrzyneczki.
- Pierw mi pomóż, a potem zapłata i inne sprawy. Zaliczkę dostałaś. Do widzenia. Widzimy się później - wskazał kierunek w stronę drzwi.

***

Informacje emitowane z Tatooine były dość skąpe, ważne informacje były podawane bezpośrednio między ważnymi ludźmi. Brakowało tutaj czegoś takiego jak mediów lokalnych, ale mimo wszystko zerknęła, czy aby ktoś coś nie napisał ciekawego w ogłoszeniach wrzuconych na główny publiczny serwer. Znalazła sponsorowaną przez hutta Zordo prognozę pogody oraz oferty pracy, czy zgłoszenia chęci zakupu, czy sprzedaży. Do tego wszystko w otoczce legalności, co miało swój cyniczny posmak. Więcej informacji o Tatooine można było znaleźć z zewnętrznych źródeł w holonecie, czy shadownecie. Huttyjskie media jednak póki co promowały kolejne projekty, przedstawiały "jak się dorobić" "pomysł na biznes na Tatooine" oraz emitowały szeroką falę różnych seriali i filmów, przerywanych ciągłymi reklamami ofert turystycznych i zakupów wysyłkowych. Imperialne media zaś ciągle tylko o terrorystach, napaściach i o złu jakie jest powodowane przez wywrotowców, z przerywnikami na propagandę Imperialną, jakie to ono nie jest dobre i wyjątkowe. O Tatooine czegoś ciekawego musiałaby poszukać w shadownecie, ale tam niemalże każda informacja jest za kredyty. Do tego musiałaby sprecyzować czego chce się dowiedzieć, gdyż błąkanie się po losowych informatorach szybko wyczerpie jej jakiekolwiek zasoby kredytów.

W domu czekała już na nią mama. Zaproponowała jej jeszcze wspólną medytację oraz wypytała o relacje z miasta.

Dobra, dopieszczaj rozmowę z Vakkufem. A następnie możesz w pełni opisać relację z mamą. Przejdź też do jutrzejszego dnia o ile dasz radę i nie potrzebujesz zatrzymać się w rozmowie z matką, czy Vakkufem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6495
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 14 Maj 2019, o 21:14

- Spokojnie Vakkuf, nie okradłabym cię, jedynie złamałam zakaz który uniemożliwiał mi znalezienie czegoś konkretnego. Zatrzymaj te rzeczy, są twoje. Ale opowiesz mi ich historię gdy skończymy zlecenie. Naprawdę mi na tym zależy. Oddam ci połowę mojej części nagrody za tę niedogodność. Nie chcę tracić twojej przyjaźni.

Mirialanka wiedziała, że zrobiła źle, ale kierowała nią przemożna chęć poznania historii tych przedmiotów. Oddała oba przedmioty nie robiąc problemów. Skierowała się do wyjścia.

- Do jutra Vakkuf. - uśmiechnęła się do niego, jednak widać było po niej poczucie wstydu.

***

Gdy wróciła do domu w wejściu przywitała ją matka. Nie była zmartwiona gdyż dobrze wiedziała, że jej dziecku nic nie groziło...przeważnie.

- Hej mamo. Jak tam dzień? Coś niezwykłego się działo? - Nyxi uśmiechnęła się przekornie, dobrze wiedziała, że jedyna ciekawa rzecz która może się wydarzyć na tym pustkowiu to widok niezwykłej wielkości smoka Krayt. Przytuliła matkę.
- Hej córcia. Masz do naprawienia jeden z odzyskiwaczy wilgoci. Wygląda jak uszkodzona elektronika, ale to ty lepiej się na tym znasz. Jak skończysz to przyjdź na kolację.

Młoda mirialanka tak też zrobiła. Oczywiście była zmęczona i chętnie by odpoczęła, jednak farma wilgoci była ich jedynym stałym źródłem dochodu. Musiała pracować całą dobę i nie stać ich było na przerwy. Na szczęście Nyxi naprawia te urządzenia od kiedy w ręce mogła utrzymać śrubokręt, więc naprawa nie zajęła dużo czasu. Wróciła do domu i spożyła kolację w towarzystwie matki wymieniając się z nią wieściami z miasta. Następnie wzięła prysznic i gdy była zrelaksowana wspólnie z matką urządziły medytację oraz ćwiczenia z technik walki Jedi. Dzięki takim codziennym rytuałom z Ilani, mogłaby już zostać rycerzem Jedi...gdyby ci wciąż istnieli. Z drugiej strony stawała się tylko coraz lepsza, a matka pozostawała w formie.
Image

Przyjmuję zamówienia na awatary, ale tylko poprzez PW.
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 55
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 17 Maj 2019, o 11:29

*** Soundtrack ***


Po tym jak Ilani nauczyła Nyxi nowej techniki mocy, tak teraz praktykowały głęboką medytację. Usunięcie się w tło. Zupełne skupienie. Wyniesienie się. Wyjście ponad.

Siedziały naprzeciwko siebie z zamkniętymi oczami. Jedynie szum wiatru, który nad nimi szalał, wypełniał swym głosem wnękę w skale, gdzie Vastreia miała swój dom. Sięgała głęboko ku wewnętrznemu spokojowi. W trakcie medytacji pojawił się obraz tego czerwonego kryształu w jej wyobraźni. Zaczął się on przybliżać i szeptać niezrozumiałe. Kilka obrazów przeskoczyło nagle, niczym obce wspomnienia.

Zachód ostatniego słońca. Kamienny posąg bezgłowej kobiety z sześcioma rękami i sześcioma mieczami, a dookoła niej bezkresny piasek oraz szkielety. Przez kości martwych zdawały się przebijać dziwne korzenie, które pojawiały się tu i ówdzie w piasku. Nagle wszystkie okoliczne czaszki zwróciły ku niej swoje oblicze. Nyxi zmroziło krew w żyłach. Posąg bez głowy zdawał się na nią patrzeć, choć nie miał czym. Usłyszała czyjś głos
"Witaj"

W wizji zdołała zobaczyć w Mocy aurę posągu i tego czegoś co się w nim kryje. Esencja tej istoty była jednak tak mroczna i złowroga, że Nyxi nie zdołała utrzymać spokoju i zerwała się z medytacji. Czuła zepsucie tej istoty i zbrodnie, które na niej ciążyły. Czuła obrzydliwy swąd rozkładających się ciał i smród starej zakrzepłej krwi. Momentalnie zrobiło się jej słabo i ledwo powstrzymała się przed zwróceniem podwieczorka.

- Nyxi?! Co się stało?! - zapytała zmartwiona matka, która już była przy swoim dziecku. Czuła, że jej córka musiała doznać jakiejś niepokojącej wizji. Najwidoczniej bardzo złej wizji skoro tamta nie zdołała zachować spokoju. Nyxi zaś przyłapała się na tym, że złapała się za pierś, tam gdzie trzymała schowany kryształ.

***

Vakkuf już na nią czekał. Na ścigaczu było całkiem sporo ładunków. Sam squib wyglądał tym razem zupełnie inaczej niż ostatnio. Nóż przy boku oraz ciężki blaster. Profesjonalne ochraniacze i skórzany strój. Kask dla rajdowców. Na plecach zaś miał karabin snajperski i gogle celownicze.
- no. Jesteś w końcu. Mam i dla Ciebie trochę bagażu i sprzętu. Gotowa? Vakkuf gotów. Pierw jednak przejrzymy mapę, żebyś również znała trasę.

Opisz też co bierzesz na wyprawę i jak się do niej przygotowujesz.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6495
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 18 Maj 2019, o 22:01

Wyrwana z medytacji przez niespodziewaną i przerażającą wizję, łapała oddech, próbując jednocześnie uspokoić umysł. Dobrze wiedziała, że takie wizje nie są przypadkowe a dodatkowo czuła czyjąś obecność, jak gdyby tam była. Spojrzała z lekkim przerażeniem na matkę. Nie mogła ukrywać tego. Wyjęła kryształ z ukrycia pokazując go matce i opowiedziała swoją wizję. Tylko ona mogła jej pomóc, z drugiej strony zawsze lepiej gdy inny mocowładny zna sytuację.

- Co to może oznaczać? - zapytała gdy tylko wszystko opowiedziała.

***

Nazajutrz młoda mirialanka spakowała całe niezbędne oprzyrządowanie oraz apteczkę. Do pasa przypięła blaster który przeważnie leżał w domu nieużywany, na plecy założyła swoją lancę z którą nigdy się nie rozstawała. Na szybko zmontowała w warsztacie również jeden granat hukowo-błyskowy, prosty ale skuteczny.

Nyxi od samego rana trapiło jakieś dziwne przeczucie, że ten dzień nie będzie należał do normalnych. Ostatnio zbyt wiele dziwnych sytuacji, w dodatku ten kryształ. W dodatku robota wydawała się podejrzana, fakt, wychodziła nie z takich opresji, ale wolała nie nadużywać swoich nadnaturalnych zdolności częściej niż zmuszała do tego sytuacja. Jaki jednak miała wybór? Musiała decydować się niemal na każde zlecenie dla Rehala jeśli chciała mieć w dalszym ciągu pracę. Przygotowała się najlepiej jak umiała i pożegnała się z matką. Przytuliła ją mocno...

- Kocham cię mamo. - powiedziała czule, a następnie wsiadła na swój śmigacz i ruszyła wpierw po pieniądze do biura Rehala za poprzednią robotę, a potem do Vakkufa.
Image

Przyjmuję zamówienia na awatary, ale tylko poprzez PW.
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 55
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 19 Maj 2019, o 21:51

- ten kryształ - oczy matki zrobiły się duże, potem popatrzyła z troską na swoją córkę. Była zmartwiona.
- właściciel musiał być kimś strasznym i z pewnością potężnym użytkownikiem ciemnej strony. Pomimo śmierci jego echo nadal żyje w tym krysztale. Aż kipie od przedmiotu mroczną energią. Skąd to masz? Chyba nie masz zamiaru użyć tego w konstrukcji swojej lancy świetlnej?

- Najlepiej będzie jak mi go teraz oddasz. Postaram się zutylizować kryształ i usunąć zagrożenie.

***

Rehal czekał w swoim biurze, wraz ze swoim Treborem. Za Rodianem stała młoda Zeltronka, która masowała mu plecy. Ubrana była w liczne powiewne jedwabne fioletowe tkaniny, które skrywały zmyślnie jej atrakcyjne ciało i zasłaniały dolną połowę twarzy, wystawiając hipnotyzujące spojrzenie uwodzicielki. Najwidoczniej Rehalowi układały się interesy, miał dobry nastrój, nawet tego nie ukrywał.

Tym był zadowolony na widok zielonoskórej. Rozłożył ręce szeroko witając ją serdecznie.
- nasza sex-mechanik! Wyścig poszedł pełną parą po naszej myśli. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie porządnie wykonana robota. Mój klient nawet powiedział, że zastał w lepszym stanie niż przedtem. Dołożył od siebie kolejne dwa tysiące. Oto wypłata! W sumie dla Ciebie okrąglutkie dziesięć tysięcy. Mówiłem, że się podzielę? - pieniądze czekały na nią na biurku

- Cześć - przywitał ją krótko Trebor. Przyglądał się jej z zaciekawieniem. Innym niż jak to mężczyźni mieli zwykle czelność
- udanego urlopu - dorzucił, wykrzywiając usta w skromny uśmiech, co trochę nie pasowało do znanej mentalności bydlaka. Nyxi wyczuła, że paskudnik coś kombinował i knuł za plecami. Czuła, że to ma związek z nią.

***

Vakkuf już na nią czekał. Na ścigaczu było całkiem sporo ładunków. Sam squib wyglądał tym razem zupełnie inaczej niż ostatnio. Nóż przy boku oraz ciężki blaster. Profesjonalne ochraniacze i skórzany strój. Kask dla rajdowców. Na plecach zaś miał karabin snajperski i gogle celownicze.
- no. Jesteś w końcu. Mam i dla Ciebie trochę bagażu i sprzętu. Gotowa? Vakkuf gotów. Pierw jednak przejrzymy mapę, żebyś również znała trasę.

Nyxi przyjrzała się ambitnemu planowi podróży. Rzeczywiście trasa była mordercza. Po co jednak tyle zachodu? Już nie lepiej było wybrać się jakimś promem, albo frachtowcem w tamto miejsce. Coś było na rzeczy.

Kierując się pokrętną trasą wspólnie podróżowali przez niezmierne piaski Tatooine. Vakkuf zdawał się nie gniewać za poprzedni występek, był bardzo wesoły i kobieta zauważyła, że lubił opowiadać nieśmieszne kawały. Jako kompan był bardzo wyrozumiały i troskliwy. Często się pytał jak się czuje i starał się być dla niej dobry. Był też świetnym zwiadowcą i doskonale dobierał miejsca odpoczynku. Nieraz było dane mu wypatrzeć zasadzki Ludzi Pustyni. Tamci polowali na nich, ale nie zdołali łatwo zaskoczyć zorganizowanego squiba i pomocnej mirialanki, która i tak miała jeszcze za przyjaciela samą Moc. Razem stanowili sprawny duet. Miał kto stać na warcie, gdy drugi spał i zdarzyło się nieraz, że chcieli ich zaskoczyć. Szybko wnet uciekali na ścigaczach, to od Tuskenów, to od bestii, która się do nich zakradała.
Nie byli jednak nie omylni. Raz Tuskeni zdołali ich skutecznie ostrzelać. Kobieta otrzymała strzał w nogę i w ramię podczas jazdy w środkowym etapie podróży. Rany jednak Vakkuf sprawnie opatrzył, widać żona musiała go mimo wszystko czegoś nauczyć, albo oboje po prostu byli zaradną parą. Po strzałach miały zostać tylko kolejne blizny i wspomnienia bólu.

Jedna rzecz była dość kłopocząca. O ile pytała co mają odebrać, co to za priorytetowa przesyłka, squib zawsze zbaczał z tematu. Wyjaśniał krótko, że są umówieni na ważne spotkanie i handel. W końcu doszło do wyczekiwanej chwili, kiedy dotarli do punktu X.
- Teraz, czekamy aż się zjawią - zaczął niewinnie squib.
- Kto się zjawi?
- Imperialni i handlarze niewolników, a dokładnie szpiedzy i zdrajcy.
- Że co?
- Musimy zabić Imperialnych szpiegów i zdrajców. Chcę też uwolnić niewolników i zabrać statki dla Rehala. Pracujemy dla tego samego szefa, będzie zadowolony jak się dowie, że mi pomogłaś. Zyskasz, dużo zyskasz. Vakkuf dorzuci parę skarbów. Poleci Rehalowi. Zyskasz reputację. Zyskasz szacunek. Zyskasz zaufanie. Vakkuf dobrze strzela. Nyxi musi tylko chronić mu plecy. Podłożę bomby, unieruchomimy prom Imperialnych i frachtowiec Handlarzy, a potem ich wybijemy do nogi - Vakkuf wyszczerzył tylko ząbki, jakby to nie była pierwszyzna i odwalał już taką robotę. Tak, teraz Nyxi była pewna co do fachu niepozornego squiba. Gość od brudnej roboty.

***

Trucizna musiała w końcu puścić. Cały kręgosłup ją łomotał od długiego pobytu w jednej pozie, a w głowie nadal szumiało. Nie wiedziała ile czasu minęło. Chciało się jej jednak strasznie pić, jeść i sikać. Po przebudzeniu w końcu zorientowała się, że jest... w beczce.
W beczce pełnej starych ryb... jeszcze czego. Kobieta zaczęła się szamotać, chcąc się wydostać. Wieko odpadło, a ona wraz z rybami wypadła na metalową płytę. Było ciemno strasznie ciemno i cicho. Słyszała jednak pomrukiwanie napędu. Musieli gdzieś lecieć, a ona najwidoczniej była w jakiejś ładowni. Co się stało od tamtego momentu kiedy wychodziła ze statku z tą szelmą Klondike, do teraz było dla niej tajemnicą. Z pewnością kolejną tajemnicą dla Trouble była wiedza na temat, czyj był to statek?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6495
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Trouble » Wczoraj, o 12:15

Dziewczyna w końcu odzyskała świadomość, która została brutalnie jej odebrana przez nienaturalne pragnienie snu. Coś jej podano... jakiś narkotyk. Albo porządnie uderzono w czerep, skoro przeszłość jawiła się jej jak przez gęstą mgłę. Prawdę mówiąc, to niewiele pamiętała, nawet to jak znalazła się w... beczce pełnej ryb! Trouble napięła się i pchnęła nogami beczkę. A potem jeszcze raz i w końcu, rozchybotany pojemnik, przechylił się na bok, wypluwając ze swego wnętrza zarówno ją i ryby będące w środku.
- Ugh. - Dziewczyna podźwignęła się z trudem z ziemi i z obrzydzeniem popatrzyła się na stare, śmierdzące ryby, a potem na siebie, przesiąkniętą ich zapachem i oślizgłym... czymś. Fuj. WIELKIE FUJ. Po prostu chciało się rzygać od czegoś takiego, ale w sumie w żołądku nie miała nic. Była głodna, chciało jej się sikać, w kręgosłupie jej jebało, a w głowie szumiało. Ale żyła, była na jakimś niezidentyfikowanym statku i biorąc pod uwagę stan w jakim była, a także gdzie ją trzymano, nie znalazła się tu dobrowolnie. Ta myśl ją poraziła... Cholercia, cholercia. Ale się pojebało. Klondike ją tak urządził? Ktokolwiek ją tak urządził, to teraz była, najpewniej, na jego statku i się jej to nie spodobało.
Przystępując z nogi na nogę, ale miała parcie na ten pęcherz, dziewczyna poczęła się ogarniać. W aktualnym momencie musiała zadbać o dwie rzeczy - jakąś broń i żeby nie odkryto jej ucieczki. Powinna się zachowywać cicho i jeśli ktoś by tu przyszedł sprawdzić czy "wszystko z nią w porządku" się nie zorientował, że wyszła już z beczki. Trouble przykucnęła i poczęła spychać ryby które wypadły z powrotem do beczki, a gdy te się już tam znalazły, postawiła bekę do pionu, tam gdzie myślała, że powinno być jej miejsce i przykryła ją wiekiem. No i dobra, to z głowy! Teraz jeśli ktoś tu przyjdzie i jej nie zobaczy pałętającą się po tej ładowni, to nie powinien mieć żadnych podejrzeń. Oby.
Ugh. Ale się jej chciało lać...! Dziewczyna przystąpiła z nogi na nogę. Chuj. Najwyżej jej pocieknie po nogawkach. Już i tak jebała rybami, gorzej nie będzie cuchnąć, a nie chciała by ktoś ją znalazł w kuckach, ze spodniami oplecionymi wokół kostek - bezbronną. Teraz przydałaby się jakaś broń. Teoretycznie była w ładowni, może i by coś znalazła. W końcu nie wiadomo co się tu mogło być zamknięte. Ją w końcu zamknęli w beczce pełnej ryb... Ostrożnie, z wyciągniętymi przed siebie rękami, po omacku i mały kroczek za kroczkiem, poczęła badać teren. Jakaś latarka byłaby miła, podobnie jak jakiś włącznik światła lub właśnie blaster, coś do walki wręcz lub... uuuugch! Dziewczyna stanęła z wyraźnym zniesmaczeniem na twarzy, czując jak w okolicy krocza robi się jej ciepło i mokro - no i pociekło z pęcherza na zewnątrz. Nie było to miłe uczucie, ale z pewnością nie będzie jej miło jak ją ktoś znajdzie, chodzącą sobie po ładowni, zamiast siedzieć zamkniętą w beczce.
Image
Dwukrotnie odznaczony za męstwo w boju...

Wyrazy sympatii od forumowego kupotocza - Quorn Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 206
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » Dzisiaj, o 12:34

Trouble

Zaspokoiwszy pierwotną potrzebę w taki a nie inny sposób, obijała się po macku od poszczególnych elementów ładowni. Zdążyła już ocenić, że sam statek musiał być dość stary i zużyty, a właściciel to cholerny bałaganiarz. W każdej szanującej się ładowni są światła na czujniki ruchu, chyba że się leci po kosztach i demontuje się mechanizmy nieesencjalne by z tych części rozwiązać bieżące istotne problemy. Trouble jako kapitan swojego statku miewała takie sytuacje.

Sama ładownia była kompletnie w nieładzie. Rzeczy były powywalane, niepoukładane. Znalazła nawet ubrania na zmianę, tylko że była do suchej nitki przesiąknięta odorem ryb. Kąpiel najpierw. Znalazła sztabki metalu. Puste klatki. Paliwo. Skrzynie z bronią... białą. Wibronoże, topory, włócznie, pałki. Do wyboru do koloru. Acz w tym burdelu i na ślepo nie dało się znaleźć zwykłego poczciwego blastera...
Wnet się przewróciła zahaczając nogą o leżącą butlę. Rękami chwyciła się jakiegoś regału, który zwalił się i wywalił wszystkie narzędzie dookoła. Sathine miała szczęście w nieszczęściu. Przeturlała się intuicyjnie w bok unikając upadku szafki. Od przewrócenia się regału zahuczało jej w uszach. Wnet usłyszała, że ktoś biegnie w jej kierunku. Wiedziała już gdzie są drzwi od ładowni.
- Zaraz lądujemy! Był rozkaz do zbierania się. A kto grasuje w ładowni?! W końcu złapiemy złodzieja. Kapitan się ucieszy.
- Założę się że to Krev. Najwidoczniej miał pecha i coś strącił. Hehe. Mamy go. Mówiłem kapitanowi, że nie opłaca się sprzątać. Łatwiej wtedy kraść.
- A Ty to skąd masz taką pewność?
- Otwieraj te drzwi!
- Chyba zapomniałem szyfru
- Bo jest nowy po ostatniej kradzieży gamoniu. Dawaj mi to.

Sathine usłyszała gości, którzy mocowali się przy drzwiach do ładowni. Nie brzmieli jak najbystrzejsi mieszkańcy galaktyki. Miała mało czasu by się przygotować na ich wejście do środka.
Faceci w końcu otworzyli drzwi, które usunęły się ze skrzypieniem. Światło w końcu zagościło w obszernym pomieszczeniu. Zaś smród ryb uderzył w nozdrza przybyszy.
- o jasny gwint - powiedział jeden chwytając się za nos dwiema dłońmi.
- co to się stało? - drugi też ledwo wytrzymał ten smród i tylko jedną ręką trzymał blaster. Drugą musiał trzymać się za nos. Wyszli na sam środek i pośród całego tego burdelu nie dostrzegli nigdzie Kreva...

Masz farta z powodu Mocy. Możesz się usadowić jak chcesz i rozegrać tę scenę w dowolny sposób. Jednakże do dyspozycji masz tylko te przedmioty, które zostały wspomniane podczas chodzenia na oślep po ładowni. Nie opuszczamy jeszcze ładowni :> Słyszysz, że silniki powoli zaczynają hamować. Wkrótce wylądujecie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6495
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Poprzednia

Wróć do Zewnętrzne Rubieże

cron