Content

Zewnętrzne Rubieże

[Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Image

[Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 22 Paź 2017, o 20:35

Ilania Vastrei. Jedna z nielicznych mocowładnych, która zdołała osiedlić się i nie zostać zauważonym przez tak długi okres czasu. Sztuką to było niemałą... ale nie ważne jak silny był ktoś w mocy lub jak bardzo znał sztuki przetrwania... zawsze na kimś trzeba było polegać. Samemu na piaskach Tatooine nie pożyje się długo. Znajomości i ewentualne przyjaźnie są kluczem do przeżycia, lecz warto zaznaczyć, że na tym piekielnym odludziu więcej istotom do zwierząt, aniżeli do wyższej dżentelinteligencji...

Pierwszym przyjacielem ojca Nyxi okazał się przypadkowo spotkany Jawa, który, podobnie jak on, chował się przed burzą piaskową u podnóża skalistych wzniesień. Zdołał sobie zaskarbić jego zaufanie podczas tamtejszej przygody. Następnie pomógł mu wtedy w kilku szemranych interesach, a ten pomógł jego rodzinie się osiedlić i zdobyć kontakty z odpowiednimi istotami. Ilania zdołała się przekonać o nowych znajomościach, a jej zdolności pozwoliły to weryfikować. W konsekwencji po odejściu ojca Nyxi, nie była samotną matką. Wspomniany Jawa Bolbo, jako wybitny mechanik nauczył swojego rzemiosła córkę, jak i samą jedi. Była to wyjątkowo trudna nauka, a i rzadko spotykana. Jawa musiał mieć sentyment, by oferować swoje usługi poza klasycznym handlem, niemalże bezinteresownie. Właściciel straganu w Mos Espa, Terry Globov, z kolei zaopatrywał rodzinę w jedzenie w cięższych momentach, zanim to Nyxi zaczęła zarabiać na siebie. Znajomy Terrego, Twi'lek o imieniu Gomez, był jednocześnie informatorem i łowcą nagród. Niebieskoskóry najemnik miał swoją moralność, godność i kodeks. Nienawidził niewolnictwa oraz Imperium. Dawał cynk, gdyby łowcy niewolników, czy patrole szturmowców przeczesywali niechronione przez huttów tereny lub na nich polował, niekiedy nawet z asystą byłej jedi. Wszystko oczywiście tak by wyglądało to na robotę ludu pustyni. Tylko ta trójka wiedziała o czułości na moc, ale nawzajem tyle sobie zawdzięczali, że to było pewne, że nikt nikogo nie wyda.

Aktualnie Gomez był jednak na ważnym zleceniu daleko od Tatooine w Przestrzeni Huttów. Globov właśnie, jak co dzień otwierał stragan, świeżo po wschodzie. Matka Nyxi medytowała w domu, wsłuchując się w moc. Natomiast Jawa...

Bolbo ni stąd ni zowąd pojawił się, dosłownie przed Nyxi, kiedy ta stała przy swoim śmigaczu X-34 i przygotowywała się do podróży do Mos Espa. Z raportem i kredytami od jednej z farm wilgoci. Jawa w swoim prototypowym metaliczno-rdzawym śmigaczu, dopasowanym do jego wielkości, wyhamował nagle, unosząc piasek dookoła siebie. Maszyna zadudniła jakby coś ciężkiego w środku wywróciło się do góry nogami. Kobieta zaś zasłoniła ręką odruchowo i tak już zakrytą materiałem twarz. Niziołek dreptał do niej, tak szybko, że niemalże wypadła mu broń z jego kabury. Z pod kaptura świecące się oczy wpatrywały się w znaną mu postać.
- Nyxi pomóź. Interes padnie! Nie może paść! Nyxi dostanie zadanie! Duża nagroda! Awans! - dla podkreślenia wagi swej wypowiedzi chwycił ją za dłoń i zaczął nią trząść. Głośny piskliwy głosik wbijał się w bębenki kobiety. Znała go już jakiś czas i dawno tak zdesperowanego go nie widziała...
- Bolbo musi teraz do ludzi pustyni! Bo zabiją! A Bolbo musi też interes w Mos Espa! Nyxi musi i niech się nie boi. Powie, że Bolbo kazał to krzywdy nie zrobią! Oni dadzą Awans!

Mirialanka nie do końca rozumiała co oznaczał "Awans!". Aktualnie pracowała dla Clovisa Hawook, nadzorcy zewnętrznych farm wilgoci, człowiek Tyma Rehala. Relacje z nim, były... nieco upokarzające, ale stary grubas najwidoczniej nie miał już wigoru by próbować swoich sił na większą skalę. Plus tego był taki, że poniektórym zakapiorom, wydawało się, że Nyxi należy do niego, to też nie ryzykowali za bardzo. Nie zapowiadało się jednak na to, by miała otrzymać od niego podwyżkę, a co dopiero awans...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5800
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 22 Paź 2017, o 21:08

- Kolejny piękny słoneczny dzień. - spojrzała na horyzont, jak gdyby wypatrując ruchu i gdy stwierdziła, że dzień jak co dzień, nie widać nic, skierowała wzrok na cyfrowy termometr w swoim X-34.
- Świetnie, czterdzieści trzy stopnie w cieniu, nie będzie łatwo. - przetarła czoło na samą myśl co ją będzie czekało w drodze do Mos Espa.

Nyxi miała w zwyczaju wykonywać kontrole swojego sprzętu w śmigaczu, za każdym razem gdy wybierała się do miasta, nigdy nie wiadomo kiedy możne wpaść jakaś fucha. To co wyciągnęła z niego, aby wykonać naprawy stacjonarne, załadowała z powrotem na wysłużonego X-34. Wrzuciła też do środka kilka butelek wody, którą pozyskuje jej matka z farm wilgoci.

- Zapomniałabym o najważniejszym. - klepnęła się lekko w czoło i wrzuciła niewielką torbę, która leżała na stole warsztatowym, w której wnętrzu znajdowały się kredyty i raporty z farmy wilgoci.

Moment w którym tylko wypuściła torbę z ręki, ni stąd ni zowąd, usłyszała tuż za sobą dudniący dźwięk, narastający bardzo szybko i nim zdążyła się obrócić pokryła ją chmura piasku dostającego się do ust, mimo odruchowego zasłonięcia twarzy ręka.

Gdy tylko opadł pył, a ona pozbyła się piasku z ust, zauważyła jak w jej stronę drepcze stary przyjaciel, Jawa Bolbo. Gdy tylko go zobaczyła na myśl powróciły do niej obrazy wielu miesięcy nauk pod jego okiem, tak, ten Jawa był prawdziwym złotą rączką, a Nyxi wiele brakowało do jego zdolności. On sam mógłby poskładać statek kosmiczny jedynie ze złomu, a przynajmniej tak postrzegała go dziewczyna. Nim zdążyła wydobyć z siebie jakiekolwiek powitanie, jakikolwiek głos, Bolbo chwycił ją za rękę wypowiadając zdania które jej mózg musiał przetworzyć kilkukrotnie aby je zrozumieć.

- Wooo, Bolbo, spokojnie, powoli. - uklękła zniżając się do jego poziomu.
- Jaki interes? Jakie zadania? Jaki awans? Powoli i konkretnie Bolbo, powoli i konkretnie. - podkreśliła wypowiadając ostatnie słowa powoli. Dawno nie widziała go tak zaniepokojonego. To musi być coś dużego, a Nyxi nie miałaby sumienia nie pomóc komuś komu zawdzięcza część swojego życia.
Image
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 23 Paź 2017, o 19:24

Mały Jawa na chwilę podniósł rączki do góry rozejrzał się i znów zaczął mówić, nieco wolniej, ale wciąż szybko:
- Ludzie pustyni dostaną mapy! Bolbo im zanosi, w zamian za pomoc. Jak nie zaniesie to piaskowy człowiek będzie strzelać i to też do obu zielonych pań! Piaskowy człowiek bardzo nerwowy. Bolbo nie chce waszych śmierci! Ciężko pracował na mapy. Jednakże interes nie może paść, bo Bolbo zjedzą świnie z siekierami. Bolbo więc jedzie gadać z piaskowym człowiekiem, a Nyxi zrobi interes z grubym wielkookim robalem - Jawa, zaczął grzebać coś pod swoim płaszczem i wyciągnął jakąś garść chipów i jakiś...
- Te chipy, są z imperialnych blaszaków, słabe droidy, nieekonomiczne, ale bojowe. Wielki statek rozbił się, Bolbo był pierwszy. Robal Rehal zapłaci, ale chciwy jest. Pięć tysiący kredytów! Będzie się śmiać. To powiedz, że masz pamięć komputera pokładowego w cenie. Dużo informacji. Tym Rehal będzie bardzo chciał. Musi pierw dać kredyty... i części zamienne co obiecywał! Te części musi dać! Sterowniki osobliwości droida! Te z czarnego rynku, numery seryjne modelu to HK-49; 112BBX, rzadkie i cenne! Rehal się nie zna. Myśli, że mało cenne, ale Bolbo je widział. - gdy potok słów wydostał się z pod kaptura, coraz bardziej zwalniał i uspokajał się. Widząc, że przyjaciółka słucha go uważnie, zaczął gęsto gestykulować jak zwykle miał to robić podczas omawiania spraw.
- Tym Rehal sprawdzi komputer przy Tobie. Kredytów nie zabierze nie bój się. Będzie chciał raz jeszcze mojej pomocy. Wiem, że ma problemy. Ty mu powiesz, że już pracujesz. Tyle, że dla grubego człowieka. To jego podwładny, da Ci awans. Lepszą pracę! Wspomnisz, że od Bolbo, a Robal Rehal będzie chciał z Bolbo współpracować, to będzie i dla Ciebie chciał dobrze. Nyxi pomoże?

I choć głos Jawy był błagający, kobieta zdawała sobie sprawę z tego kim był rodianin Tym Rehal. Prawa ręka Hutta Yarlo. Przebiegły i bezwzględny przestępca o dużym doświadczeniu w prowadzeniu interesów. Kiedyś był jednym z lepszych najemników, lecz gdy Yarlo dał mu funkcję administracyjną, spasł się, przypominając teraz samego ślimaka.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5800
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 23 Paź 2017, o 21:29

Dziewczyna starała się uważnie wsłuchać w zdania które wypowiadał mały jawa. Choć znała go od dawna, nadal momentami miała problemy z jego zrozumieniem, a do tego ten przenikliwy wszelkie jestestwo piskliwy głosik.

Nyxi odpięła od paska swojego datapada i zaczęła zapisywać oznaczenia układów osobliwości które dyktował Bolbo.
- Jasne, pięć tysięcy kredytów plus dwa układy osobliwości. - powiedziała do siebie pod nosem.
Młoda mirialanka wzięła od skrzata czipy i pamięć komputera pokładowego, wrzucając je do torby w śmigaczu.

- W porządku Bolbo, wszystko załatwię, nie martw się. I tak wyruszałam do Mos Espa, więc nie muszę nadrabiać drogi. Nie leży mi tylko że muszę spotkać się z tym robalem, ale dla Ciebie wszystko przyjacielu. - uśmiechnęła się przyjacielsko, jak gdyby zapewniając go o tym że wykona zadanie.

Wewnętrznie już robiło jej się niedobrze, na myśl że znowu będzie musiała spotkać się twarzą w twarz z tymi "paskudami", wolała pracować w terenie, ograniczając kontakty do holorozmów. No ale cóż, zawdzięczała wiele Bolbo, chociaż częściowo będzie mogła spłacić tak duży dług.
Image
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 24 Paź 2017, o 12:00

Słysząc słowa akceptacji, Nyxi mogła poczuć w Mocy, jaką ulgę to przyniosło małemu Jawie. Jego ton wypowiedzi od razu stał się weselszy.
- Nyxi najlepszy przyjaciel! Niech tylko uważa! Sztuczek nie pokazywać! Ostatnio głośno z wasze sztuczki! Biali żołnierze i rozbity statek. Dużo ich. - mirialanka wiedziała o co chodziło. Przez ostatni rok dużo się działo na Tatooine. Pewien samotny Tusken wykazywał wrażliwość na Moc. Ilania spostrzegła w osnowie Mocy niewyszkolonego mocowładnego i ostrzegała przed nim, jako że jest skorumpowany przez ciemną stronę. Ponoć miał na imię Tegdar. Pracował dla istot z Mos Espa jako przewodnik i łowca dzikich bestii. Został znaleziony martwy podczas masakry kilku bywalców północnej kantyny. Świadkowie donosili, że tusken walczył jak dzika bestia i łamał prawa fizyki. Widzieli jak wykonał niesamowity skok i sam na kilku zaszarżował dziko, pomimo przewagi liczebnej bywalców. Nie przeżył jednak starcia. Zwłokami zainteresowali się imperialni.
Kolejną istotą, podejrzaną o mocowładność była kobieta rasy chiss. Byli naoczni świadkowie, którzy potwierdzają, że w pojedynkę zabiła czterech, uzbrojonych po zęby i zaprawionych w boju najemników, przy pomocy zaledwie kilku ostrych narzędzi. Świadków walki oszczędziła. Chwilę potem, z nieznanych przyczyn ogółowi, cała kantyna eksplodowała i ślad po niej zaginął. Po tym zdarzeniu populacja Mos Espa jak i Mos Ila, była przekonana, że tajemnicza rzeź w doku 52 to sprawka Nicci Frost. Okrutne morderstwa, motyw zemsty i stwierdzona przynależność do bycia "jedi" zgadzała się z ogólnie przyjętą opinią zachowań mocowładnego.
O stragan Terrego obijało się mnóstwo plotek. I mimo, że Nyxi była mirialanką, nie posądzano jej o bycie zwyrodniałą morderczynią. Jak ktoś taki mógłby być zły? Z reguły tępa i niewyedukowana populacja Tatooine, raczej bagatelizowała jakieś kwestie kultury innych ras, podkreślając, że każdy ma swojego pierdolca. Ci nieco bardziej pojętni uznawali religię mirialian za zwykłe kaznodziejstwo. Z reguły nie mówiąc im tego w twarz by ich nie urazić, co jednak nie przeszkadzało by żartować sobie z nich za plecami.

Bolbo ufał Nyxi, a jego intencje były szczere i czyste jak łza. Zatrząsł jej dłonią w podzięce, zaśmiał się krótko i wyjaśnił, że będzie bogata i że zrobi najlepszy interes w swoim życiu. Kobieta, gdy już tylko wyruszyła w kierunku Mos Espa, odniosła wrażenie, że Bolbo chyba nie powiedział jej wszystkiego co powinien. Intuicja jak i Moc dały o sobie znać, że tym razem Jawa musiał coś mocno namieszać. Nie mogła tylko jednak określić, gdzie tak dokładnie kryje się czyhające zagrożenie...

Mos Espa. Jak co dzień. Wszyscy z przyzwyczajenia schowani przed bezlitosnym światłem gwiazdy, unikali jak tylko się dało nadmiernego ruchu i oświetlenia. Ruch mimo to o tej porze był wzmożony. Trzeba zdążyć zanim całkiem zrobi się gorąco. Na targu można było usłyszeć powszechne huttesse, a istoty wszelkiego kalibru zaczepiały, by kupić coś od niego lub by zwyczajnie wymienić się relacjami.

Wejście do siedziby rodianina było strzeżone przez dwóch stojących gammorean. Elektropałki wisiały nieruchomo u każdego przy pasie. Strażnicy tylko łypnęli nieprzyjaźnie na zbliżającą się, drobną w stosunku do nich, kobietę, po czym zwyczajnie ją zignorowali. Idąc szaroburym zaniedbanym korytarzem, dotarła w końcu do drzwi za którymi musiało być biuro Tyma.

Drzwi ustąpiły z jęczącym piskiem, a przed oczyma kobiety wymalowało się pomieszczenie o większym splendorze. Jedynie podłoga i ściany przypominały zbrukany korytarz, popękane w wielu miejscach. Duży ciemnobrązowy dywan w wytworne wzory, wyścielał niemal większość pomieszczenia. Kilka roślin palmo podobnych dodawało życia. Centralnie umieszczone było biurko z jasnego drewna, a za nim był, siedzący na małej platformie repulsorowej, ewidentnie znudzony rodianin. Podpierał się jedną ręką, a drugą przerzucał niedbale stronice jakichś papierów. Jego trąbka poruszyła się, lecz wydobył się tylko syntetyczny, pozbawiony emocji głos translatora:
- Czego? - rodianin nawet nie podniósł głowy znad pracy. Nyxi jednak spostrzegła na lewo od niej w kącie, postać mężczyzny w nieco podeszłym wieku. Musiał być to jego osobisty ochroniarz, który powoli wstał z wolnego krzesła. Wymownie zahaczył palcem o blaster w kaburze, a jego kaprawe oczka skanowały łapczywie ciało kobiety
- Tym, jakaś piękna do Ciebie - zagaił lubieżnym głosem, a jego język oblizał górną popękaną wargę. Czuła jego przeszywający wzrok na sobie. Czuła w Mocy, że osobnik z miejsca ma ku niej intencje, niekoniecznie dla niej dobre, a już na pewno niechciane. Tym zdawał się być jednak nieprzenikniony.
- Co znowu? -zapytał unosząc powoli głowę.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5800
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 25 Paź 2017, o 21:39

Opanowanie tajników Mocy dawało Nyxi tę przewagę, że potrafiła wyczuć wiele emocji u rozmówcy, nie zawsze, ale dość często. Poczucie ulgi u Jawy, mimo iż uszczęśliwiło ją, to również zaalarmowało. Nie to, że mu nie ufała, jednak czuła, że coś tu nie gra, nie chciała jednak drążyć tematu, ufała, że przyjaciel nie wystawiłby jej na niebezpieczeństwo…nie większe niż to, które jest normą na Tatooine.
Jego słowa o unikaniu stosowania Mocy przy osobach postronnych od razu przypomniało jej o wydarzeniach, które rozegrały się na planecie. Słyszała już o przypadkach osób mocowładnych, których nie spotkało nic dobrego, jeden zbzikował i mieszkańcy sami wyznaczyli mu sprawiedliwość, kiepski przypadek i na pewno nie chciałaby powtórzyć tego wyczynu. Drugi przypadek trochę ciekawszy, gdyż osoba odpowiedzialna za kolejną rzeź teoretycznie przeżyła, a przynajmniej nie słyszała, aby znaleziono jej ciało. Młoda mirialanka nie przejmowałaby się tym zbytnio, gdyby nie fakt, że będąc w okolicy takiej osoby można narazić się na zdemaskowanie, o ile nie potrafi się ukrywać swojej obecności w Mocy, a opanowanie tej techniki jest bardzo trudne i często zabiera wiele lat. Po za tym matka ostrzegała ją przed takimi osobami, a motywy jej historii nie zdradzają, aby była prawdziwą Jedi, a z takimi lepiej się nie zadawać.

-------

Trasa do Mos Espa tak jak przewidywała, nie należała do najłatwiejszych, głównie z uwagi na upał. Zaczepiający ją kupcy dodatkowo niszczyli jej spokój ducha, i tak była wystarczająco wykończona jazdą. Nie chcąc dłużej przebywać na upale szybko udała się do swojego celu podróży, zakładając na plecy swój kostur i zabierając torbę ze sobą, przewieszoną przez ramię. Zbliżając się do budynku, w którym rezydował rodianin, zemdliło ją wiedząc, przez co będzie znów musiała przejść, ale cóż, to cena za w miarę normalne życie, lepsze to niż być ściganym po całej galaktyce.
Gdy dotarła do biura i spostrzegła postać stojącą w kącie, momentalnie zaczęła nasłuchiwać w Mocy czy nikogo więcej tu nie ma, i czy nikt nie zbliża się do niej od tyłu, w takich miejscach można było liczyć tylko na swoje „wszelkie” umiejętności.

- Witaj szefie. Przywiozłam raport oraz kredyty z jednej z farm wilgoci, zgodnie z umową. Jednakowoż Jawa Bolbo poprosił mnie również, aby pośredniczyć w wymianie, gdyż on nie mógł się stawić na spotkanie. Mam tutaj czipy z imperialnych droidów, za które mam odebrać pięć tysięcy kredytów i dwa sterowniki osobliwości HK-49 oraz 112BBX, w sumie nie wiem, po co mu takie odpadki, ale się uparł.

Nyxi miała nadzieję że niczego złego nie powiedziała, z tym rodianinem bywało różnie, mimo wszystko pozostawała czujna na wszelkie oznaki dodatkowej obecności lub wrogich czynności ze strony ochroniarza, na którego nawet nie spojrzała, gdyż to często bywa powodem do zaczepek.
Image
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 25 Paź 2017, o 23:19

Rodianin patrzył na nią przez chwilę, po czym wyciągnął dłoń po papiery i kredyty.
- Ty jesteś od Hawooka? - właściwie stwierdził, aniżeli zapytał, po czym odłożył wzięte rzeczy na bok.
- A ten mały szczur Cię tu wysłał? - trąbka wywinęła mu się, a wolna ręka zacisnęła w pięść. Wyglądało to na to, że jest wkurzony, ale głos z translatora, wciąż był beznamiętny.
- Słyszałeś Trebor? Mały sukinsyn przegina już - powiedział patrząc na ochroniarza, który wybuchł śmiechem.
- Śliczna, możesz sobie jego chipy w swój zgrabny tyłeczek wsadzić, chętnie Ci w tym pomogę - wyraził się najemnik, wskazując na nią paluchem
- Żeby być tak bezczelnym i żądać taką kasę... - dodał pretensjonalnie.
- Mogę Ci dać te jego chipy w zamian za imperialne. Nie zapłacę pieniędzy, nie po jego ostatnim numerze. I lepiej nie bierz więcej od niego zleceń, bo powiem Clovisowi, żeby się tobą odpowiednio zajął. - wyraził się Rehal.

Wyglądało na to, że Tym chce szybko zakończyć spotkanie. Nyxi zaś mogła być pewna, że nie ma innych w okolicy, co by się na nią czaili, nie licząc samego Trebora.
- Trebor, pójdź z nią sprawdzić chipy. Komputer jest w piwnicy - powiedział rodianin...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5800
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 26 Paź 2017, o 10:37

- Podejrzewał że to będzie za mało, dlatego dorzuca pamięć komputera pokładowego statku który ostatnio się rozbił. Podobno to coś dużego a Bolbo ma te informacje jako pierwszy. Myślę że to uczciwy interes, sama jestem ciekawa co w tym jest.

Nyxi trzymała pamięć w dłoni, czekając na decyzję rodianina. Nie pozostając obojętna na działania najemnika, sama wewnętrznie przygotowała się do kontrataku w razie ataku.

(krótki post - pisane z telefonu)
Image
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 26 Paź 2017, o 20:20

Najemnik pewny siebie już kroczył w stronę Nyxi, gdy nagle jak zaczarowany stanął dęba. Gest Rehala zatrzymał go w miejscu, a ten w końcu podniósł się z platformy by poprawić nieco swoje ułożenie. Widać było, że zostało wzbudzone jego zainteresowanie, choć starał się to ukryć. Po raz pierwszy od początku spotkania...
- Niemożliwe... Muszę to zobaczyć na własne oczy.

I w ten sposób Tym zlazł z platformy i ruszył niezwłocznie w stronę wspomnianej piwnicy. Nyxi poszła za nim, a grupę zamykał Trebor, który ewidentnie wpatrywał się w jej tyłek. Nie odzywał się jednak, widząc, że Tym został czymś poruszony.

Idąc po schodkach dotarli do pomieszczenia, przypominający posterunek nasłuchowy, albo jakąś bazę danych. Konsole i ekrany porozmieszczane były w dwóch przedziałach.
- Pokaż mi to - rozkazał wyciągając dłoń. Nyxi wręczyła pamięć, po czym patrzyła na szybkie paliczki rodianina. Konsola dźwięcznie klekotała, a na ekranie zaczęły się pojawiać różne dane. Głównie zakodowane, ale nie trzeba było czekać, aż Tym dorwie się do pierwszej lepszej informacji. Wszystko okazało się prawdą, a przed trójką właśnie wyświetlił się jeden z raportów proceduralnych załogi Imperialnego Niszczyciela. Rodianin, po chwili zaklął soczyście, po czym spojrzał badawczo na kobietę.
- Dobra, Jawa dostanie swoje pieniądze i swoje chipy. Plus od teraz pracujesz bezpośrednio dla mnie. Wygląda na to, że dobrze się we dwójkę dogadujecie. Ten przebiegły skubaniec nikomu by nie powierzył cokolwiek, a już nie czegoś takiego. Potrzebuję pośrednika, który rozumie o co mi chodzi i co potrafi przemówić temu Jawie do rozsądku - Rodianin podszedł bliżej do kobiety i niezobowiązująco klepnął ją w tyłek.
- Rozumiesz? Dobra zobaczmy czy się sprawdzisz. Widzisz, potrzebuję zdekodować inne partycje tego dysku, sam nie dam rady. Z Treborem we dwójkę znajdziecie mi w Mos Espa jakiegoś hakera i przyprowadźcie go tu. Jak wrócicie pieniądze dla Jawy i jego chipy będą przygotowane, a teraz do roboty
- Mamy pójść przekonać tamtego Kubaza? - zagadał beznamiętnie Trebor.
- Nie obchodzi mnie kto. Do roboty, chcę go dzisiaj - obrócił się w stronę wyjścia z piwnicy, zostawiając Nyxi z Treborem.

- Kto by pomyślał, że będę mieć takie towarzystwo. Witaj w załodze ślicznotko -
wyrecytował, szczerząc zęby. Zbliżył się do niej by złapać ją za rękę.
- Poprowadzić Cię, czy może znasz kogoś wartego uwagi? - dodał, po czym jego dłoń zacisnęła się na nadgarstku. Cały czas wpatrywał się w jej oczy, z pewnością sprawdzając jej charakter.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5800
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 26 Paź 2017, o 21:53

Widząc iż rodianin bardzo poważnie potraktował jej słowa, odetchnęła z ulgą. Sądziła że całe to spotkanie to będzie wtopa, jednak jawa mówił prawdę, pamięć pokładowa bardzo go zainteresowała.

Mirialanka nie musiała się domyślać na co zwraca uwagę mężczyzna idący za nią, to była normalna normalność i już dawno się z tym pogodziła. Życie na tej planecie nie było łatwe, a praca dla takich istot nigdy nie była przyjemnością, więc trzeba było być gotowym na poświęcenia, oczywiście w granicach rozsądku.

Widząc jak rodianin rozkodowuje pierwsze informację, starała się zapamiętać co było tam wypisane co raczej nie sprawiłoby jej problemów, gdyż jako mechanik często spędzała czas przy programach diagnostycznych i tego typu rzeczach.

Nyxi zagotowała się w środku po klepnięciu, informując o tym lekko czerwonawym kolorem policzków, co na jej nieszczęście mogliby odebrać jako rumieniec.

- Świetnie, a co ja będę z tego miała? - rzuciła do wychodzącego rodianina, lecz nie była pewna czy ją usłyszał.

Nie cieszyła ją perspektywa pracy z tym oblechem, ale cóż, praca to praca, a nie była bezbronną dziewczyną za którą ją wszyscy podejrzewali.

- Zabierz tę rękę jeśli nie chcesz jej stracić. - odwróciła się do niego uśmiechając się sarkastycznie lecz z pewną przenikliwością.
- Możemy współpracować ale nie wyobrażaj sobie za wiele, wciąż pracuję dla twojego szefa. Chodźmy stąd bo trochę tu powiało smrodem. - rzuciła próbując wyrwać rękę z jego uścisku.
Image
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 26 Paź 2017, o 23:41

- Na dobry początek u mnie masz dwa razy tyle co u Clovisa, plus protekcję, o ile się sprawdzisz. Zobaczmy do czego się nadajesz - rzucił przez plecy zanim rodianin całkiem zniknął w korytarzu.

Faktem było, że Tym Rehal był rzeczywiście wpływową postacią na Tatooine. Jego protekcja miała znaczenie. Tylko nierozważni ruszali by jego "własność" tak o dla kaprysu. Jednakże miało to swoją cenę.

***

- zrozum swoje miejsce mała, wkurwisz mnie i jak coś się spierdoli w naszej robocie, to z łatwością przekonam Tyma, że to Twoja sprawka. A wtedy wiesz co Cię czeka - wycedził niemalże przez zaciśnięte zęby. Następnie puścił jej rękę, posyłając w powietrze ku niej buziaka. Po chwili odsunął się.
- odwiedzimy teraz pewnego Kubaza. Zwie się Griml, czy jakoś tak i ponoć jest świetny w swoim fachu. Zmusimy go do współpracy za połowę stawki. A reszta pójdzie do naszej kieszeni. Chwila, poprawka. Jeśli Tobie się uda to wtedy się dzielimy, a jak nie, to ja Ci pokażę jak to się robi. Korepetycje kosztują - wyszczerzył zęby obrzydliwie po czym wskazał ręką wyjście.
- panie przodem.

***

Kubaz mieszkał na skraju Mos Espa w nieco zaniedbanym Tatooińskim domku. Zwykle biała powierzchnia budowli nie była, aż tak popękana, drzwi też były uchylone. Domownik najwyraźniej nie przejmował się wchodzącym z zewnątrz gorącem. Nic dziwnego, siedział na porwanej kanapie z wywalonymi nogami i przelewał do szklanki kolejną zawartość butelki. Bałagan z udziałem butelek po jakimś trunku sugerował, że przez ostatnie dni dość dużo wypił. Oznaczało to również, że nawet mu się powodziło na Tatooine. Mało kto tak marnował napoje na tym pustkowiu. Grzebał coś na datapadzie. Zaś widząc wchodzących gości, sięgnął nieudolnie za translator na biurku przed kanapą. Przewrócił tym gestem dwie stojące puste butelki, co narobiło dużo hałasu. Nyxi mogła poczuć narastający w nim strach. Strach przed Treborem.
- Siemasz Grimly - zawołał uśmiechnięty od ucha do ucha Trebor. Następnie kiwnął głową do mirialanki
- Grimly coś taki niemrawy!
- Trebor, czego znów chcesz? - głos Kubaza był dziwnie śmieszny, choć sądząc po odczuwanych przez niego emocjach miał być rozpaczliwy. Translator również nie uchwycił emocji mówcy. Ślepia spod gogli tępo obserwowały stojącego Trebora, póki co ignorując kobietę.
- Na razie nie ja. Zielona chce coś od Ciebie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5800
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 27 Paź 2017, o 17:44

Mirialanka już czuła stres na sobie, a myśl o dodatkowym niechcianym towarzyszu nie poprawiała sytuacji.

- Tak, tak, będę grzeczna. Ale także ostrzegam żebyś nie próbował niczego głupiego. Pracuję dla twojego szefa wiele lat i przynoszę mu wymierne zyski, ty jesteś tylko gorylem którego musi opłacać a który nie przynosi mu dodatkowych kredytów. Po za tym ochroniarza łatwiej zastąpić niż źródło dochodów, prawda? W tym interesie nie ma przyjaciół. - powiedziała z niechęcią i ignorancją w głosie. Nyxi wiedziała że to ryzykowna gra, ale tutaj nie można było okazywać słabości, inaczej schrupaliby cię na śniadanie.

- Co do dzielenia się zyskami, oddam ci jedną czwartą jeśli ja go przekonam, bierzesz całość jeśli mi się nie uda. Chociaż ktoś z jego umiejętnościami będzie bardziej chętny do pomocy jeśli zaproponuje mu się coś dobrego, a nie połamany nos i zęby.

- Oh, dziękuje. A tak na serio to nie, i tak wiem że gapisz mi się na tyłek. - wyszła z budynku idąc przodem, starając się tym razem ograniczyć "kobiece" ruchy bioder.

____________________________

Młoda dziewczyna była dość zdziwiona otartymi drzwiami, wielu mieszkańców wolałoby aż tak nie ryzykować, jednak gdy zobaczyła co dzieje się w środku, dziw ulotnił się momentalnie. To była jakaś meliniarnia, a odór przyprawiał ją o odruch wymiotny, jednak powstrzymywała się. Zwróciła wzrok na właściciela mieszkania i czekała aż Trebor skończy swoje wywody.

- Tak, chciałabym z Tobą porozmawiać, jednak na osobności Trebor, twoja obecność nie pomoże tutaj, zaczekaj za drzwiami, proszę. I nie, nigdzie ci nie ucieknę, bo nawet nie chcę. - rzekła do niego z lekką nutą przyzwoitości w głosie, jednak to wszystko.
Image
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 30 Paź 2017, o 21:18

- Heh, skoro ja jestem tym złym, to będziesz grać tą dobrą? To może się udać - wykrzywił usta w niechciany uśmiech
- Tylko tego nie spierdol, bo się za bardzo na tobie zawiodę - dodał opuszczając dom i zamykając drzwi za sobą. Kubaz w końcu przekierował wzrok na kobietę.
- Nie przypominam sobie, żebym miał coś z Tobą wspólnego... Jesteś nowa? Trebor i Ty wspólnie pracujecie? - Obcy nieco poprawił swoją pozę na kanapie siadając normalnie. Nyxi mogła poczuć jak strach nieco zelżał, a nagle równie intensywnie sumienie obcego zaczęło męczyć. Coś najwidoczniej uczynił czego bardzo nie chciał. Żal i smutek był tak głęboki, że atmosfera w całym pomieszczeniu zdawała się ciążyć, otwarcie drzwi chyba miało swój sens.
- Napijesz się? - zaproponował sięgając po dwie butelki pod stół.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5800
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 30 Paź 2017, o 21:53

Nie odpowiadając na słowa Trebora, zlustrowała go tylko wzrokiem odprowadzając do drzwi.

- No nie do końca taka nowa, ale rzeczywiście, widzimy się pierwszy raz. Głównie działam jako kurier, ale dziś niestety oddelegowano mnie do współpracy z Treborem. - lekko uśmiechnęła się do właściciela mieszkania, chcąc rozluźnić atmosferę.

- Choć wiem że zabrzmi to naciąganie, ale nie musisz się mnie obawiać, nie jestem najemnikiem. Zwykła dziewczyna z gminu. - ponownie się uśmiechnęła jak gdyby zażartowała.

Znalazła kawałek w miarę czystego miejsca które nadawałoby się na siedzenie.

- Nie, ja nie piję za dnia. Wybacz że zapytam, ale czy coś się stało? Wydajesz się być zagubiony i zestresowany. Może będę w stanie pomóc?
Image
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 30 Paź 2017, o 23:11

- Mów mi Griml, - przedstawił się Kubaz na pierwsze słowa Mirialanki, po czym przelał wino do szklanki. Wciągnął trąbką całość za jednym zamachem.

- Ty pomóc? Skąd Ci taki pomysł przyszedł do głowy? - pytanie dziewczyny jednak nieco zaskoczyło Grimla
- Wydajesz się być zupełnie inna od Trebora, nie pasujesz tutaj - wypalił intuicyjnie
- Jaki jest deal? Czego chcesz pierw? - zrobił się podejrzliwy. Taka bezpośredniość i empatia była raczej niespotykana, a już na pewno na Tatooine. Zamilkł na chwilę wpatrując się w oczy Nyxi. Nie widząc w nich podstępu uspokoił się i odezwał ponownie
- Mam po prostu nieco gorszy czas. Praca dla Rehala ma swoje zalety... jak i wady - powiedział, ewidentnie coś ukrywając, po czym nalał sobie następną szklankę
- mów, dlaczego tu jesteś.- dodał, po czym pociągnął nieco ze szklanki.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5800
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 30 Paź 2017, o 23:19

- Jestem Nyxi, miło mi cię poznać. W sumie to powinnam najpierw się przedstawić. - uśmiechnęła się lekko, jak miała to w zwyczaju.
- Tym Rehal potrzebuje Twojej pomocy i tak, wiem że to nie jest dobra nowina. Jednak to dość prosta robota, a wynagrodzenie pewnie odpowiednie. Potrzebuje on twojej pomocy przy złamaniu zabezpieczeń pewnego komputera pokładowego.

Nyxi pochyliła się lekko do przodu trzymając obie dłonie razem, z delikatnym wyrazem twarzy mówiła w stronę rozmówcy.

- Udało mi się przekonać Trebora abym najpierw ja z Tobą porozmawiała. Chcę dla Ciebie i siebie jak najlepiej. Jeśli się nie zgodzisz to on będzie z Tobą rozmawiał, a to nie skończy się dla nas obu dobrze. To jak? Zgodzisz się? Chyba że masz jakieś dodatkowe warunki, to mów śmiało.
Image
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 31 Paź 2017, o 00:16

- Dobra... jedna robota w tą, jedna w tamtą. Teraz to i tak bez różnicy - wymamrotał
- Wolę nie prowokować Trebora, a skoro mogę chociaż posłuchać kogoś miłego to skorzystam z okazji. Powiedz, że przyjdę za godzinę... Muszę się ogarnąć. Stawka ta co zwykle.

Warunki kobiecie wydawały się rozsądne, ale dla Trebora były nie do przyjęcia, mimo że Kubaz określił dobrowolnie chęć współpracy. Najemnik kilkoma groźbami "przekonał" Grimla do natychmiastowego udania się do siedziby Rehala. Tam sam rodianin już czekał z przygotowaną gotówką i chipami. Kubaz choć pijany szybko wytrzeźwiał na widok Rehala.

- Griml, słyszałem, że niechętnie do mnie przychodzisz ostatnio - zaczął Tym
- Szefie...
- Nie tłumacz się. Dziś jest nieco inna robota. W twoim stylu, ale zanim - tu popatrzył się na Nyxi i stojącego obok Trebora
- Ładnie razem wyglądacie. I tym razem przyprowadziłeś kogoś z nieobitą twarzą, dla odmiany. Z tego co pamiętam zawsze chciałeś mieć miłe towarzystwo Trebor. To dobrze, widzę, że się dogadujecie. Będzie dużo pracy dla waszej dwójki.
- A teraz Ty. Nyxi - skupił się na kobiecie
- mieszkasz poza Mos Espa, dużo jeździsz speederem i jesteś nawet polecanym mechanikiem tutaj. Dla pojętnych mam zawsze dodatkowe pieniądze i póki znają swoje miejsce, żyje im się całkiem nieźle na Tatooine. Mam dla Ciebie zadanie. Przekaż Jawie, że chcę od niego kupić nowe droidy. Ma się u mnie zjawić do końca tygodnia. Na dziś już koniec. Na stole masz kasę i chipy dla Bolbo. Przyjedź jutro z rana. - translator przestał wydawać dźwięki po czym rodianin zsiadł z platformy
- Chodź Griml
- Tak szefie


Nyxi została w biurze rodianina sama z Treborem. Miała już zabrać kredyty, kiedy ten zakradł się za jej plecy. Intencje były tak jasne jak słońce na niebie. Czuła jego gniew i chęć poniżenia jej.
- nieco za dobrze Ci się powodzi, kochaniutka...

No dobra czas na jakiś konkret. Masz pierwszą rękę, czyli pierwszy ruch.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5800
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 31 Paź 2017, o 09:49

Młodą mirialankę zasmucił fakt że Trebor zmusił groźbami popędzał Grimlego, ale z drugiej strony nie spodziewała się niczego szczególnego po tym typie.

Czując za sobą obecność Trebora i słysząc jego słowa, mogła spodziewać się tylko jednego. W Mocy starała się wyczuć jakie działanie chce on podjąć. Gdyby wyczuła że chce ją unieszkodliwić momentalnie podjęła by próbę uniku i kontrataku, jeśli jeszcze nic by jej nie groziło chwyciła by kredyty i chipy, a następnie odwróciła się przodem do niego zachowując pełne skupienie w Mocy, aby nie dać się zaskoczyć.

- Co ci nie pasuje? Dostaniesz swoje, ja dostane swoje. Co ci nie pasuje?
Image
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Mistrz Gry » 31 Paź 2017, o 17:24

Instynkty zawyły, gdy kobieta oddała inicjatywę Treborowi. Wymknęła się mu pod pachą podczas pierwszej próby złapania jej. Wyprowadziła kopnięcie chcąc zwiększyć dystans, lecz najemnik nie był pierwszym lepszym zbirem. Zaparł się i uniósł kolano, blokując wyprowadzenie ciosu. A następnie błyskawicznym prawym prostym z półkroku powalił kobietę na dywan.

Głowa wypełniła się szumem po zderzeniu z podłogą, a opuchnięty policzek pulsował bólem. Trebor zadowolony ze swojego postępku podchodził pewny siebie i powoli.
- Wujek Trebor nauczy cię dziś hierarchii. Nie powinnaś tak zbywczo mnie traktować. Jako kobieta powinnaś takie rzeczy wiedzieć, a skoro Ci się zapomniało... To Ci przypomnę od czego tu jesteś. - uśmiech od ucha do ucha wskazywał, że był pewien, że nic go nie powstrzyma. Sytuacja nie wyglądała najlepiej dla Nyxi. Przewagą fizyczną i doświadczeniem w walce Trebor był górą.

Runda pierwsza w plecy. Wedle mojej opinii masz kilka opcji:
1. Poddać się i błagać o litość. Wtedy jednak mój następny post nie będzie milszy od tego
2. Podjąć się "wyrównanej" walki bez korzystania z mocy - To możliwe, ale mało prawdopodobne: Rzut K20, wynik powyżej 15 to wygrana, ale z ładnym opisem walki. Wynik poniżej to opis walki w której przegrywasz i ponownie lądujesz na ziemi i w moim następnym odpisie dzieje się pkt 1. ale ze znacznie gorszymi konsekwencjami.
3. Nie zagrać czysto i zaskoczyć go. W zależności od opisu i zastosowanej techniki, mogą się pojawić rzuty na podejrzliwość, gdyby postać skorzystała z mocy. Zagrać nie czysto możesz po wykonaniu rzutu kostką, ale liczę wtedy na ciekawy opis rozwoju akcji.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5800
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Szemrane interesy Jawy Bolbo

Postprzez Nyxi Vastreia » 31 Paź 2017, o 22:09

Nyxi przez chwilę nie uwierzyła w to co się stało. Szybko poczuła uderzenie o posadzkę, jednak nie dopuściła do siebie ani przez chwilę myśli, że to czas na rozmyślanie o bólu i czekanie na kolejne wydarzenia. Była świadoma że w sile mięśni czy wagi nie dorównuje Treborowi, jednak lata nauki walki pod okiem swojej matki, dawały jej przewagę w technikach walki, a dodatkowy atut w postaci "sztuczek" Jedi nie pozostawał jej obojętny.

Nie dając Treborowi przewagi w postaci zmniejszenia odległości między nimi i czasu, szybko wykonała przewrót w bok po podłodze a następnie zgrabnie i szybkim ruchem wykonała przewrót do tyłu stając na nogi i zwiększając dodatkowo odległość między Treborem a nią.

Nie tracąc czasu szybko złapała za kostur, który miała na plecach i przybrała pozycję gotową na odbiór ataku z jego strony i kontratak.

- Ostrzegam cię Trebor, odpuść albo źle się to skończy dla nas obu. Ty stracisz życie, ja stracę pracę. Chyba oboje tego nie chcemy. Wydaje ci się pewnie, że jestem tylko prostą dziewczyną i łatwo sobie ze mną poradzisz, jednak pozory mogą mylić, też nieźle walczę.

Nie spuszczając uwagi z Trebora i korzystając z wyczulonego na detale wzroku, którego nabycie wiązało się z latami ćwiczeń, starała się ocenić czy w pomieszczeniu znajdują się jakiekolwiek kamery.

- Nie chcę z tobą walczyć, ale jeśli mnie zmusisz może się to źle dla ciebie skończyć. Zastanów się kilka razy zanim podejmiesz decyzję.
Image
Awatar użytkownika
Nyxi Vastreia
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 18 Paź 2017, o 22:49
Miejscowość: k. Kołobrzegu

Następna

Wróć do Zewnętrzne Rubieże