Content

Zewnętrzne Rubieże

[Taris] - Obłędne Ruiny

Image

[Taris] - Obłędne Ruiny

Postprzez Mistrz Gry » 10 Wrz 2017, o 12:36

- Powiedz, że lubisz imperium! - dziewczęcy głos ponownie zapiszczał w głowie trandoshanina. Shife przytulony do zasłony starał się liczyć wystrzały prowadzone przez dwóch pozostałych żołnierzy. Siedział wraz z tą arkańską dziewczyną ze szpitala dla, z tego co wnioskował, psychicznie chorych.

Gruzy byłego chmurowca, stanowiły istny labirynt o niepewnym podłożu wraz z niepoliczalną ilością zakamarków i pionowych płyt, za którymi można było się ukryć i prowadzić zażartą walkę.
- Powiedz, że lubisz imperium! - jej ekscytacja zaistniałą sytuacją nie znała granic.

W życiu Saturna ostatnio doszło do wielu niespodziewanych zmian. Do tej pory utrzymywał się przyjmując zlecenia od przedstawicieli Czarnego Słońca. Całkiem przyjemna była ta współpraca. Zabijał, zarabiał. A przez ostatnie dwa dni żył właściwie z grabieży i nikt mu za to nie płacił. Zaś jego tymczasowi współpracownicy po fachu wymienili się na stukniętą osiemnastolatkę, która uważała się za prekursora nauk ścisłych. Była jednak przydatna, słuchała się go, bo stwierdziła, że jest sympatycznym gekonem, który pomógł jej wyjść z więzienia. Choć była to kompletna bujda, dziewczyna przypisała mu, że to on rozwalił budynek szpitalu tak, że jej się nic nie stało i do tego mogła uciec, a to, że pierwszą istotą jaką zobaczyła był on...

Najemnik nie miał za dużego wyboru, jeśli chodzi o kwestie towarzystwa. Tego dnia wszyscy strzelali do wszystkich, trwało bombardowanie orbitalne, rakghule biegały wszędzie i atakowały kogokolwiek co by się wystawił na ich widok, to też jej towarzystwo miało potencjał. Mógł zdrzemnąć się chwilę w nocy, kiedy ona to "wzięła patrol". Choć jej zdolności bojowe ograniczały się do przezwisk, prowokacji, naśmiewania się i zbędnego gadulstwa, to jednak miała jakieś zdolności techniczne, o których miał przekonać się dziś.

- No powiedz, że lubisz imperium!!! - zażądała głośno, Shife zgubił ile to wystrzelili pocisków. Wiedział, że to dwa karabinki E-11, a trzeci żyjący gość nie jest żołnierzem i jest eskortowany. Wiedział, że próbują go przygwoździć by następnie wykonać swój krok lub wpaść na jakiś pomysł. Jeśli by wystrzelali wszystko oznaczałoby, że po części spanikowali i ma przewagę. A teraz nie wie na ten temat nic.
- Uwielbiam ich kurwa! - nie wytrzymał
- Ja też! - krzyknęła uradowana, że i jej towarzysz ma podobne zdanie. Nagle Eliza wyciągnęła z targanej przez nią torby, zepsuty talerz generatora tarcz, który najwidoczniej zabrała jednemu z martwych, których uprzedniego dnia nie brakowało. Gad patrzył co ona robi z niedziałającym urządzeniem. Wyciągnęła jeszcze kilka takich generatorów i zaczęła chaotycznie coś przy nich majstrować. Coś wyjmować z jednego, wkładać na siłę do drugiego... zorientował się czym to może się skończyć.
- Chcesz nas zabić?! - cztery generatory splecione ze sobą drutami nagle zaczęły iskrzyć. Elize przewróciła się do tyłu porażona prądem. Zerwała się szybko.
- To prezent dla imperium, rzuć im to zanim się rozładuje! - rzuciła szorstko rozbawionym tonem do gada. Ten czuł, że "rozładuje" oznacza "zabije nas", to też zacisnął zęby i chwycił rażące prądem urządzenie. Z wrzaskiem pełnym złości wstał i miotnął za zasłonę przeciwników. Jeden z Imperialnych czekał, aż ten się wychyli, najwidoczniej zachował parę strzałów i posłał czerwoną błyskawicę. Trandoshanin poczuł jak przypalił mu się lewy bark, ale to nagły oślepiający błysk posłał go do tyłu. Wylądował siedzeniem na nierównym odłamku gruzu, co poskutkowało kolejną dawką bólu. Rudowłosa rzuciła mu się na szyję, co nie należało w tych okolicznościach do najprzyjemniejszych doznań.
- Jesteś najlepszy! Najfajniejszy! Najzabawniejszy na całym świecie! - mała stosunkowo dziewczyna wisiała na zmęczonym najemniku, wychwalając go po same niebiosa. Tymczasem dwóch żołnierzy wydawało z siebie mrożące krew w żyłach skowyt, jakby byli paleni żywcem.

Sytuacja jest taka. Jesteś na planecie, na której panuje totalny chaos, cywilizacja upadła. Imperium pilnuje, żeby nikt nie uciekł z planety, ale jak się okazuje, wysłali jakiś mały oddział, który napadliście z zaskoczenia. Jest bezprawie, miasto jest w większości zniszczone po pierwszym bombardowaniu orbitalnym. Z jakiegoś jednak powodu, zaprzestano równania z ziemią. Rakghoule szaleją i tworzą się bandy, które głównie rozumieją tylko siłę. Bezprawie i walka o przetrwanie. A i ten błysk, mógł zwrócić czyjąś uwagę. Powodzenia
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] - Obłędne Ruiny

Postprzez Shife Saturn » 11 Wrz 2017, o 00:03

Shife oglądał całe widowisko z miną wyrażającą więcej niż tysiąc słów. Skala okolicznych zniszczeń przekroczyła skalę zaniepokojenia stanem psychicznym swojej towarzyszki co dla lokalnego krajobrazu było nie lada osiągnięciem. Wszechobecne wybuchy i dźwięk blasterów były częścią jego pracy, jednak dzisiaj sytuacja osiągnęła apogeum. Przeciętny mieszkaniec galaktyki zapewne wziąłby nogi za pas ale Shife do takowych się nie zaliczał, Trandoshan nawet nie potrafił stwierdzić dlaczcego obecna sytuacja wywołuje w nim stan ekstazy. Był to zastrzyk adrenaliny który nadawał sens jego życiu.

Nowa towarzyszka Saturna była nieco irytująca ale na swój sposób urocza. Destrukcyjność tego małego indywiduum co jakiś czas poprawiała mu humor. Jednak w obecnej sytuacji nie było czasu na żarty. Shife wziął głeboki oddech i patrząc w oczy swojej towarzyszce przemówił:
- Uprzejmości zostawmy na potem. Musimy przeszukać okolicę, może znajdziemy tu coś cennego, jednak musimy uważać tu jest cholernie niebezpiecznie.
Po którkim komunikacie do swojej towarzyszki Shife powoli, chowając się za osłonami z okolicznego gruzu zaczął przeszukiwać teren. Jego pierwszą destynacją były zwłoki ich oponentów.

W trakcie szukania łupu Shife spróbował nawiązać dialog z Arkanką
- Nawet nie chce pytać co robiłaś w tym szpitalu czy gdzie to ty tam byłaś. Wątpie abyś trafiła tam przypadkiem. Taris ostatnimi czasy zeszło na psy! Gdybyś tylko widziała tę planetę dwadzieścia lat temu. Zabrałbym cię do kantyny na pazzaka i dziw... Ah z resztą zapomnij.
- Jak ty w ogóle masz na imię?
Awatar użytkownika
Shife Saturn
Gracz
 
Posty: 7
Rejestracja: 19 Lip 2017, o 23:54

Re: [Taris] - Obłędne Ruiny

Postprzez Mistrz Gry » 11 Wrz 2017, o 11:51

- Uprzejmości zostawmy na potem. Musimy przeszukać okolicę, może znajdziemy tu coś cennego, jednak musimy uważać tu jest cholernie niebezpiecznie - na te słowa zrobiła pochmurną minę
- eeee... znowu zrobiłeś się cholernie poważny, cholernie poważny... cholernie... nudny... - zajęczała zawiedziona i z niechęcią odkleiła się od Saturna. Przyjrzała się swojemu strojowi. Białe spodnie, biała koszula i białe buty, wszystko jednak pobrudzone pyłem, trochę krwią i jakąś czarną mazią. Do kompletu brakowało tylko to, żeby miała białe włosy. Shife wiedział, że Arkanie jako rasa mają ten kolor włosów, ale wiedział też, że specjalizowali się w modyfikacjach genetycznych swojego gatunku.

Nagle jej uwaga skupiła się na czymś zupełnie innym, jakby dostrzegła coś kątem oka.
- patrz! te bryłki ułożyły się w kształt słów "kocham cię" w języku arkańskim. Czyż to nie jest zabawne! Jak upadłeś to przesunąłeś jeden z kamieni i dlatego stworzył się taki napis! To wręcz niewiarygodne, niesamowite, totalnie odjechane! - ponownie rozradowana pochyliła się nad kupką gruzu.
- Masz może holorekorder? Wiesz jakie jest prawdopodobieństwo, że coś takiego może się zdarzyć?! Trzeba zrobić zdjęcie, to nieprawdopodobne!... - gad ruszył w kierunku nieżywych żołnierzy, po części ignorując serenadę, trzymającej się za głowę, wariatki. Ta widząc, że ją olał podbiegła do niego jakby nigdy nic. Również rozglądała się po okolicy.

- Nawet nie chce pytać co robiłaś w tym szpitalu czy gdzie to ty tam byłaś. Wątpie abyś trafiła tam przypadkiem. Taris ostatnimi czasy zeszło na psy! Gdybyś tylko widziała tę planetę dwadzieścia lat temu. Zabrałbym cię do kantyny na pazzaka i dziw... Ah z resztą zapomnij
- Jak ty w ogóle masz na imię?
- Uwielbiam jak zadajesz pytania! Jestem Twoją Najlepszą Przyjaciółką We Wszechświecie!... w skrócie TNPWW! - wypaliła jak z karabinu i popatrzyła się na najemnika szczerząc białe zęby. Shife miał wrażenie, że lekko podskoczyła z radości, ale zaraz potem dopadła ją konsternacja i przyjęła myślicielską pozę.
- A chodzi Ci o to jak mówili na mnie w więzieniu, które nazywasz szpitalem? Eliza, Elize, jakoś tak... ale proszę Cię nie mów tak na mnie! Jestem Twoją przyjaciółką, a nie jakąś... jakąś... no nie wiem... - zamyślenie pochłonęło ją całkowicie, kiedy to najemnik dostrzegł kulącego się faceta rasy ludzkiej między dwiema wysokimi płytami. To była z pewnością persona, która była eskortowana. Szary fartuch i torba u boku sugerowały, że to jakiś specjalista techniczny, albo może naukowy. Być może miał przy sobie blaster. Był obrócony bokiem i nie było widać co ma po swojej lewej stronie przy pasie.

Posiwiały mężczyzna, próbował udawać martwego, jednakże nie wytrzymał presji. Był blady jak trup.
- nie zabijaj mnie proszę! Zrobię co zechcesz! Mam dużą wartość! Możesz dużo zarobić! - siedząc nieruchomo wyjąkał zachrypłym głosem, kiedy to Elize najwidoczniej już wymyśliła co chciała powiedzieć i rozpromieniła się na nowo.
- ...jakąś... jakąś wariatką! Tak! Nie jestem jakąś wariatką, która przyjmuje nazwę po innych martwych istotach! To tak jakby przypisywać sobie marny los. To tak jakby próbować skazać się na taką samą egzystencje jak poprzedni właściciel nazwy! To tak jakby prowokować przeznaczenie i nie kreować własnego! "O patrz mam na imię Steve, tak jak tamten Steve co zebrał trzy kulki w głowę!" To idiotyczne! Kretyńskie! Bzdurne! Głupie! - machając prawą ręką trajkotała nad uchem, kiedy to dostrzegła skulonego faceta
- o jakiś koleś siedzi w dziurze. Co z nim robimy? - zapytała ciekawskim tonem, zupełnie jakby zapomniała o czym przed chwilą mówiła.
Co do łupów. Truchła czterech martwych żołnierzy (dwóch zastrzelonych w wyniku zasadzki, dwóch usmażonych) mają przy sobie ogniwa, które po przerobieniu nadają się do Twojego karabinu. Znajdziesz też blastery i karabiny blasterowe. Pojedyncze granaty hukowe i błyskowe (maks po trzy sztuki). 16 Racji żywnościowych (wojskowe batony i inne takie jedzenie zajmujące mało miejsca a dające dużo energi; 1 racja to tak jakby na jeden dzień dla jednego dorosłego ludzkiego faceta, ty jako trandoshanin potrzebujesz dwie takie racje na dzień) Siwy gość z pewnością ma datapad do którego możesz się włamać i zobaczyć czym się imperium tutaj zajmuje. Zastanów się również logistycznie ile ekwipunku niesiesz ze sobą i jak to wygląda. Aktualnie chronometr wskazuje godzinę 18:00. Bombardowanie orbitalne wstrzymane. Maksymalnie zatrzymaj się w poście na tym jak planujesz rozbić się na noc.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] - Obłędne Ruiny

Postprzez Shife Saturn » 11 Wrz 2017, o 23:44

Po próbie zdiagnozowania imienia szalonej dziewczyny dostał dwuznaczną odpowiedź. Shife złapał się za głowę i zripostował:
- TNPWW? Trochę nieprzewidywalna, walnięta wariatka?

Najemnik zaczął sobie zdawać sprawę z sytuacji w której się obecnie znajdował. Pomimo niekorzystnych warunków panujących na planecie Taris wciąż był w jednym kawałku co można uznać za nie lada wyczyn. Przeszukując zdemolowaną okolicę towarzyszka Trandoshana natknęła się na sterte głazów tworzących rzekomo wzór który w ich języku oznacza "kocham cię." Nie wiedział ile jest w tym prawdy a ile próby zabiegania o atencję. Gdyby jednak wziąć pod uwagę stan psychiczny Elizy mogła to być zwykła psychoza dlatego gad nawet nie zadał sobie trudu aby to komentować.

Podchodząc do ciał znalazł ogniwa, które dzięki odrobinie majsterkowania znakomicie będą pasować do jego karabinu. Oprócz tego każdy z nich dzierżył blastery, jeden z nich nie nadawał się do użytku jednak pozostałe trzy chyba jeszcze działały. Po dokładnym przeszukaniu zwłok poległych żołnierzy znalazł też granaty łącznie było ich sześć (trzy hukowe i trzy błyskowe) co wywołało uśmiech na twarzy Saturna:
- Ooo prosze! Ciężka altyleria. To to ja lubię. - Skomentował.
Po chwili zobaczył błysk w oku Elizy co mocno go zaniepokoiło
- Nawet nie myśl o dotykaniu któregokolwiek z tych granatów!
Ostatnią częścią łupu były racje żywnościowe które polecił wziąć swojej towarzyszce. Dał jej też jeden z pistoletów blasterowych ponieważ sam nie mógł wziąć ich wszystkich na raz.

Gdy dwójka skazanych na siebie wędrowców eksplorowała teren, między gruzami odnaleźli jakiegoś mężczyzne który zaczął krzyczeć i błagać o litość. Shife trzymał go na muszce ale powątpiewał w złe zamiary przestraszonego nieszczęśnika.
- Lepiej gadaj coś ty za jeden!
Jego gadzie oczy penetrowały oblicze tajemniczej postaci.
Awatar użytkownika
Shife Saturn
Gracz
 
Posty: 7
Rejestracja: 19 Lip 2017, o 23:54

Re: [Taris] - Obłędne Ruiny

Postprzez Mistrz Gry » 12 Wrz 2017, o 21:44

Mężczyzna powoli, nie prowokując najemnika, uniósł obie dłonie i wyszedł z wnęki. Miał przy sobie blaster, ale Shife słusznie ocenił zachowanie zakładnika. Nie miał on najmniejszej ochoty po niego sięgać.
- Jestem profesor Kruger Wolshelf, specjalista od chorób zakaźnych, zajmuję się badaniami na temat Rakghouli i opracowania szczepionki na zakażenie. Pracuję dla Imperium...
- Ale my przecież lubimy Imperium! Pomożemy mu w badaniach? - wtrąciła się Elize, co wywołało lekkie zdziwienie na twarzy profesora. Dziewczyna bardzo dokładnie przyglądała się postaci. Starzec szybko jednak skupił się ponownie na głównym zagrożeniu.
- Imperium bardzo ceni sobie moją pracę, na pewno wiele zapłacą za dostarczenie mnie żywego - wychrypiał, wpatrując się w lufę przed sobą.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] - Obłędne Ruiny

Postprzez Shife Saturn » 22 Wrz 2017, o 22:18

Shife popatrzył na zakładnika łaskawym wzrokiem. Wyglądało na to że jego dobroczynność zwróci mu się w przyszłości. Najemnik wręczył mu blaster. Pomimo obaw uznał że w zaistniałej sytuacji to najlepsza decyzja, kto wie co może ich spotkać w tych przeklętych ruinach.
- A teraz słuchaj mnie uważnie. Musimy się rozjerzeć po okolicy. Może znajdziemy tu coś co się przyda. Możesz mi w ogólę powiedzieć jakie w ogóle masz plany?
Saturn nie do końca mu ufał jednak zważając na przewagę zarówno liczebną jak i psychologiczną, jakakolwiek próba sabotażu była mało prawdopodobna. Gdy "wesoła kompania" przechadzała się okolicą przeszukiwując ruiny Shife popatrzył się na swoją towarzyszkę, co prawda nie był pewien czy jej mózg jest w stanie podjąć się analizy obecjnej sytuacji ale zapytał się:
- Co sądzisz o tym doktorku?
Najemnik oczekując odpowiedzi rozglądał się za jakimś bezpiecznym miejscem do spędzenia nocy w tym mrożącym krew w żyłach miejscu.
Awatar użytkownika
Shife Saturn
Gracz
 
Posty: 7
Rejestracja: 19 Lip 2017, o 23:54

Re: [Taris] - Obłędne Ruiny

Postprzez Mistrz Gry » 2 Paź 2017, o 11:00

- M-moje plany? - zapytał z nieudawanym zdziwieniem, przyjmując do ręki blaster z pewnością należący do jednego z eskortujących go, martwych już ludzi. Odważył się jednak na odpowiedź, wiedząc, że to trandoshanin rozdaje karty
- Miałem zebrać próbki od zakażonych oraz, próbki świeżo zabitych Rakghouli. Dokonać wstępnej analizy, kontynuować całe badania. Jest kilka tropów, w razie potrzeby wrócić na stację by tam spokojnie podjąć bardziej skomplikowane techniki laboratoryjne, ale... teraz... - starzec nadal był w szoku i nie do końca rozumiał o co tak na prawdę chodzi najemnikowi. Póki co podążał za najemnikiem.

Shife tymczasem rozglądał się w ruinach co mogłoby się nadać na kryjówkę. Większość zabudowań było zniszczonych, ale ostało się kilka miejsc, widocznych z wyższego punktu obserwacji
1.Możesz osadzić się po prostu w ruinach, ale grozi to losowym atakiem Rakghouli (rzut k20; wynik poniżej 14, zakończy się atakiem; opisz jak przygotowujesz się na potencjalny atak)
2.Zauważyłeś pozornie cały budynek otoczony ruinami większych zabudowań. Wybierz się tam, ale licz się z tym, że już ktoś tam może być
3.Szukasz dalej (rzut k20; wynik 1-10 -> znajdujesz się w punkcie wyjścia, tyle, że opcja 2. odpada, wynik powyżej 10 znajdujesz opuszczony mały lokal)
4.Podejmij dalszej rozmowy z doktorkiem, może czegoś się dowiesz


Sama Elize nie trzymała trandoshanina w potrzebnej dla skupienia ciszy...
- Wiesz, że jesteś jedną z nielicznych istot, które zadają najlepsze pytania w galaktyce?! Doktorek... - wbiła paznokcie obu rąk w skronie, wyglądało to jakby chciała by jej głowa wybuchła
- nie lubię ich - w końcu się podjęła opuszczając dłonie na dół i gestykulując nimi żywo
- Zawsze kazali mi zjadać całą masę tabletek, bym umierała, a potem znowu się pojawiałam... okropni, bezwzględni, a im starsi tym bardziej... w ogóle nie umieją się bawić i ciągle chcą efektywności zamiast efektów... powiem Ci... numer z blasterem!!! Coś niesamowitego!!! Obstawiam, że jak będziemy spali to nas pozabija, a potem spróbuje połączyć się z naszym kochanym Imperium za pomocą sprzętu, który na pewno ma w swojej wychuchanej dużej torbie. Wiesz... sądzę, że powinniśmy go zranić i zostawić dla Rakghouli!!! Będzie miał najbardziej obfite badania jakie mógłby tylko chcieć!!! - w pewnych momentach niemalże krzyczała, skazując zakładnika na niepocieszającą wiedzę.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] - Obłędne Ruiny

Postprzez Shife Saturn » 3 Paź 2017, o 22:31

Pomimo wątpliwości Shife ostatecznie stwierdził że wręczenie doktorowi blastera było dobrym pomysłem. Jeżeli uczony był tym za kogo się podawał raczej nie poradził by sobie sam w tak niebezpiecznym miejscu. Jednak jak to najemnik miał w zwyczaju mawaić "wszystko może się wydarzyć" dlatego zachował pewną dozę ostrożności. Saturn wlepił swój gadzi wzrok w lekko pobladłe lico doktorka i spojrzał na Elise której twarz była nieskalana myślą. Po krótkiej konwersacji, drużyna jeżeli można było ich tak w ogóle nazwać zaczęła rozglądać się w poszukiwaniu pozornie bezpiecznego miejsca w celu schronienia się i przedyskutowania dalszego planu działania. Z początku na horyzoncie widniały tylko gruzy budynków i sterta głazów chaotycznie porozrzucanych dookoła. Najemnik nie mógł uwierzyć że jeszcze nie tak dawno miasto to chlubiło się wspaniałą architekturą. Wędrówka przez to miejsce napawała jego serce goryczą, z początku wydawało się że nie ma tu żadnego skrawka ziemi dającego choćby nadzieje na bezpieczne spędzenie jednej nocy, jednak po krótkiej tułaczce Shife dostrzegł budynek który wyróżniał się na tle tego zniszczonego miasta chociażbym tym że nie był w stanie kompletnej ruiny. Widok ten tchnął w niego trochę nadziei, teraz nasuwało się tylko pytanie czy są pierwszymi śmiałkami którzy znaleźli to miejsce. Po chwili namysłu Saturn odczuwał lekką wątpliwość jednak wydawało się iż jest to najlepsza alternatywa. Stwierdził że to miejsce może być warte eksploracji i podążył w jego kierunku.
Awatar użytkownika
Shife Saturn
Gracz
 
Posty: 7
Rejestracja: 19 Lip 2017, o 23:54

Re: [Taris] - Obłędne Ruiny

Postprzez Mistrz Gry » 6 Paź 2017, o 21:54

Shife szedł przodem przedzierając się przez wystające płyty, blachy i wszechobecny gruz. Ściemniające się niebo nie utrudniało gadowi poruszanie się między ruinami, czego nie można było powiedzieć o arkaniance i człowieku. Tułali się oni tuż za trandoshaninem, a gad musiał nieco zwalniać, słysząc znany piskliwy potok marudzenia na okoliczne przeszkody. Elise nie ustępowała.
- Nie mogłeś wybrać lepszej trasy? Zaraz sobie złamię nogę. Zwolnij nieco, bo doktorek się zdyszał! - najemnik jednak nie zwracał uwagi na gadulstwo, choć było ono uciążliwe. Dostrzegł kształt, który zniknął za jedną z pionowych płyt.
- Ej dlaczego...?! - nie dokończyła odbijając się od kucającego gada, który zatrzymał się by przyjrzeć się lepiej obiektowi. Z okienka wydobywało się delikatne ledwo widzialne światełko i mógł on dostrzec jeszcze jednego z patrolujących ten teren. Humanoidzi najwidoczniej jeszcze nie byli świadomi, że zostali zauważeni przez nadchodzącą grupę.
- Ał... - zasłonił jej usta Kruger, który był biały jak ściana. Choć widać było, że bał się cokolwiek uczynić, to jednak nie chciał drugiej strzelaniny i postanowił uciszyć nierozgarniętą dziewczynę. Ta zaczęła się z nim szarpać...

Ogarnij kompanię i decyduj jak udajesz się do aktualnych gospodarzy pomieszczenia. Określ zamiary i nie pisz w trybie dokonanym. Ty jako trandoshanin masz świetny wzrok w ciemnościach, arkanianka widzi w ciemnościach jedynie w widmie podczerwieni, podczas gdy człowiek jest właściwie ślepy. Na zewnątrz budynku jest tylko dwóch bliżej nieznanych postaci. W środku co najmniej jedna.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] - Obłędne Ruiny

Postprzez Mistrz Gry » 8 Lis 2017, o 19:16

Dziewczyna ugryzła w palec doktorka a ten krzyknął z bólu, niemalże tracąc paliczka. Strażnicy przestraszyli się i zwrócili się w stronę hałasu. Doszło do wymiany ognia.

Shife nie znał ruin, a strażnicy zdecydowanie tak. Nikłe światło w budynku zgasło, a ze środka wybiegła trzecia postać. Drużyna szybko została przygwożdżona ostrzałem z trzech stron. Doktorek w tej sytuacji wykazał się umiejętnością skulenia się i zajęcia jak najmniejszej objętości z jednoczesnym pojękiwaniem. Elize jak zwykle nic sobie z niczego nie robiła.
- Daj mi granaty! - po kilkukrotnym powtórzeniu gad ustąpił i... popełnił błąd. Dziewczyna nie znała się na walce. Odbezpieczyła granat i czekała chwilę.
- Rzucaj no! - nie wiedział czy robiła mu to na złość, lecz w ostatniej chwili wychyliła się i...

Oberwała czerwoną błyskawicą prosto w czoło. Granat wylądował obok trandoshanina i imperialnego badacza. Wnet niebieska eksplozja rozświetliła noc i zamieniła grupę w bezładną papkę z gruzów, fragmentów kończyn i wnętrzności.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do Zewnętrzne Rubieże