Content

Zewnętrzne Rubieże

[Felucia] Gra

Image

Re: [Felucia] Gra

Postprzez Mistrz Gry » 4 Mar 2018, o 14:56

Borsk ze spokojem przyjął informacje o powodzeniu rekrutacji. Nie był do końca przekonany o pełnym sukcesie, czekał na więcej informacji. Z drinkiem w szklance odwrócił się i podał jedną porcję coreliańskiej na lodzie, lekko roztrzęsionemu Zeltronowi.
- Jest dobrze, ale nie popadajmy w euforię. Ta kobieta to jedna z najlepszych rekruterek. Jeżeli ona Ci zaufała to jesteśmy w domu. - Delikatnie pociągnął ze szklanki pozwalając trunkowi pokazać swój bukiet i moc. Smak rzeczywiście był znakomity i wart swojej ceny. Odetchnął lekko czując relaksujący wpływ alkoholu.
- Musimy kontynuować grę, jestem przekonany, że wiedzą o mnie i o tym kim jestem. Pytanie brzmi jak bardzo zaryzykują. Jeżeli wejdą vabank...
Bothanin wyszczerzył zęby w czymś co najprawdopodobniej było uśmiechem w przypadku jego rasy. Po czym pociągnął kolejny łyk szlachetnego trunku. Wskazał szklanką na siedzącego w fotelu zeltrona.
- Teraz inicjatywa jest po twojej stronie. Jak zamierzasz to rozegrać? Z naszej strony możesz liczyć na mnie i na trójkę agentów, Ron i Jasmine powinni pozostać do końca w odwodzie. Z tego co wiem nikt ich nie śledzi. Cieszą się życiem i niech tak pozostanie. Niestety nie mogę być z tobą kiedy pojedziesz na spotkanie z ISB. Proponuję tylko żebyśmy ustalili jakiś sygnał na wypadek gdyby coś poszło nie tak.

Bothanin usiadł naprzeciw Aylego oczekując od niego planu działania. Żaden z nich nie wiedział zbyt wiele a ich możliwości były ograniczone. Gra zaczęła być bardzo bardzo ryzykowna.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5807
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Felucia] Gra

Postprzez Ayle Dara » 26 Mar 2018, o 04:39

– Też mam wątpliwości. Czuję się, jakbym przeszedł egzamin wstępny, a prawdziwy test miał dopiero nastąpić. Pewnie wygrzebią jeszcze nieco informacji o mnie i zasypią pytaniami, na które będzie mi ciężko odpowiedzieć. No i całkiem możliwe, że będą chcieli mnie jakoś przetestować. – Mężczyzna sięgnął po drinka i upił porządny łyk. Wyglądało na to, że największe emocje wciąż przed nim.
– Jak zapytają o ciebie to będę rżnął głupa. Wymyślę jakąś historyjkę. Coś w stylu, że nie wiem kim w zasadzie jesteś, ale dorzuciłeś się na paliwo i zapłaciłeś za przelot, więc cię zabrałem. Jak w to uwierzą, to powinno być z górki. Gorzej, jak będą mieli jakieś wątpliwości. Wtedy mogę skończyć na jakimś okresie próbnym, co ograniczy moje możliwości. – Kolejna porcja trunku przepłynęła przez gardło Zeltrona, pozwalając mu się nieco zrelaksować. Pozwolił sobie nawet na lekki, nonszalancki uśmiech, robiąc dobrą minę do złej gry. Razem z Borskiem mieli bardzo mało informacji i całymi dniami mogliby rozważać możliwe scenariusze, a i tak coś by im umknęło.
– Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to nie będzie potrzebna ani twoja, ani niczyja interwencja. Masz jednak rację co do sygnału. No, ale chyba jakieś gwizdanie czy coś nie wystarczy. Przydałby się jakiś komunikator. Coś, czego nie wykryją jak będą mnie przeszukiwać. Jeżeli nie masz niczego takiego na stanie, to na dłuższą metę możemy mieć problem. Nawet jeżeli przebrnę przez rekrutację, cholera wie czy pozwolą mi wrócić do hotelu i się z tobą spotkać. A jakoś przecież musisz przekazać mi dalsze rozkazy.
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 140
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Re: [Felucia] Gra

Postprzez Mistrz Gry » 7 Kwi 2018, o 11:11

Rozmowa zostawiła niewiele czasu na właściwe przygotowanie się do wyjścia, Zeltron ledwie zdążył wykąpać się i wbić w wyjściowy garnitur. Eleganckie ubranie świetnie się komponowało z nieco zawadiackim wyglądem mężczyzny, młody gniewny w całej swej krasie. Nawet Borsk z aprobatą skinął głową. Jego podopieczny mógł spokojnie być jednym z obrzydliwie bogatych i rozpieszczonych dzieciaków przemysłowców, czy też przedsiębiorcą lub zwykłym żigolo szukającym spragnionych miłości bogatych samic. Zdążył go tylko klepnąć w plecy dodając otuchy gdy obsługa hotelu poinformowała o czekającej na niego limuzynie.

Pojazd okazał się być sporą acz nie rzucającą się zbytnio w oczy limuzyną, wiele znacznie lepszych modeli krążyło w okolicy. Kierowcą okazał się być jakiś nieznany mężczyzna. Z pewnym zaskoczeniem Ayle zauważył, że w środku jest sam. Kierowca przekazał mu niewielkie urządzenie ze słuchawkami po czym bez słowa wsiadł za stery i ruszyli. Ze słuchawek rozległ się dobrze znany głos agentki. Poinformowała go że udało im się schwytać niezwykle groźnego Lojalistę, niejakiego Koro Reese. Imperialny wywiad wie, że miałeś z nim kontakt, i zamierza to wykorzystać. Reese nic nam nie powie, chyba że wykorzystamy jego rodziców jako kartę przetargową. Rodzice Reese są "chronieni przez Lojalistów" w budynku do którego zmierzasz. Ona wraz z Barhenem, zajmą się dywersją zaś Ayle musi odnaleźć Rodziców Reese i zbiec z nimi z budynku.
- Dlaczego nie zapewnicie wsparcia.
- Nie wiemy komu możemy ufać, rodziców trzeba ukryć przed imperium. Liczymy w tej kwestii na Twoich przyjaciół. Kiedy już będą bezpieczni skontaktujesz się z nami. Gdybym nie żyła użyjesz kodu D001. Po prostu powiedz go Ricie w barze w którym się poznaliśmy.
- Jaką macie gwarancję że nie zdradzę? To ryzykowne.
- Życie jest ryzykowne, nie próbuj opuścić planety sam, a wszystko będzie dobrze. Jeśli zdradzisz będziesz miał na karku Lojalistów i ISB. A twoje życie zmieni się diametralnie. Stracisz wszystko co do tej pory osiągnąłeś. Lecz nie mówmy już o złych rzeczach. Niedługo dołączy do Ciebie twoja towarzyszka, przekaże Ci sprzęt i będzie pomagać w akcji. To wszystko. Powodzenia.
Komunikator umilkł, a próby nawiązania kontaktu nie powiodły się, Ayle starał się to wszystko poukładać w głowie. Podróż trwała długo, aczkolwiek Zeltronowi zdawało się że chyba przysnął na chwilę. Przyciemnione szyby pojazdu skutecznie uniemożliwiły orientację nie miało to większego znaczenia, i tak nie znał miasta. Pojazd zgrabnie wylądował na jednym z lądowisk olbrzymiego drapacza chmur, kierowca wysiadł i otworzył drzwi, na agenta czekała piękna nieznajoma. Milena, bo tak się przedstawiła wyglądała naprawdę oszałamiająco. Była blondynka z burzą kręconych włosów ubraną w stosunkowo luźną białą sukienkę której rozcięcia ukazywały to i owo z wdzięków właścicielki. Całości dopełniały fantazyjne buty, które na pierwszy rzut oka wyglądały na niemożliwe do włożenia a co dopiero do używania. Zebrała go z uśmiechem na ustach, zupełnie jakby znali się od lat.
- Cieszę się, że jesteś naprawdę świetnie wyglądasz agencie D. - jej lekki żartobliwy ton niemal nie pasował do całej sytuacji. Uszli zaledwie kilka kroków a już zmieniła go na poważniejszy - Jesteś młodym i obiecującym przedsiębiorcą. Twoja firma zajmuje się transportem na zewnętrznych rubieżach, trudny acz lukratywny biznes. Ja jestem twoją narzeczoną, niezbyt bystrą z resztą. Musimy się wbić na przyjęcie.
- To jest niesamowite, minął dopiero jeden wieczór, a...
- Oni są wszędzie, ja też jestem tu przeniesiona z innej placówki, nie znają nas, jeszcze. Zachowuj się normalnie jak na narzeczonych przystało.
- Trzeba było tak od razu.

Kilkanaście minut później byli już w środku, a Ayle czuł się jak za młodu, kiedy to wbijał na randki w różne dziwne miejsca. Milena świetnie tańczyła, całowała i właśnie ciągnęła go gdzieś na zaplecze. Prześlizgnęli się za kotarę, a po chwili znajdowali się już w korytarzu, kobieta zdjęła buty, i podała jeden z nich Aylemu.
- Blaster, tu celujesz, tym strzelasz,
- Zachowuj się normalnie tak?
- Chciałam żebyś się nieco wyluzował. Jesteśmy w jednej z kryjówek Lojalistów - Powiedziała ostrożnie wyglądając ze schowka. -Elina i Barhen są dywersją, z pewnością już nas szukają. Teraz musimy prześlizgnąć się głębiej. Gdyby nas ktoś nakrył udajemy zakochaną parę szukającą odludnego miejsca i improwizujemy.
- jak uciekniemy z budynku.
- Wszędzie są lądowiska, podobno masz wiele talentów. Droga czysta idziemy

Pociągnęła go korytarzem trzymając buty w ręku, gdzieś w oddali słychać było jakiś harmider, krzyki i awanturę. Najwyraźniej dywersja zaczęła działać. Gra o wysoką stawkę właśnie się rozpoczęła.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5807
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Felucia] Gra

Postprzez Ayle Dara » 20 Kwi 2018, o 23:22

Borsk pożegnał go skromnie. Bez zbędnych słów, błahych porad. Obaj dobrze wiedzieli, że Ayle był zdany tylko i wyłącznie na siebie. Ubrany w elegancki garnitur od razu poczuł się o wiele pewniej. Na jego ustach ponownie pojawił się ten szelmowski, nieco arogancki uśmiech. Powaga sytuacji nieco go przytłaczała, ale przecież właśnie tego poszukiwał całe życie. Adrenaliny, przygody. Niewiele istot w galaktyce mogło pochwalić się tak bogatą kartoteką. A Zeltron miał przed sobą wiele okazji by ją poszerzyć.
Wsiadł do limuzyny. Z początku spodziewał się, że w środku znajdzie się z kilkoma agentami, którzy szczegółowo wypytają go o wszystko. Kontakty z Borskiem, jego przeszłość, lojalność Imperium. Tymczasem w środku był sam, nie licząc kierowcy. Jego zaskoczenie urosło, gdy okazało się, że do takiego spotkania nie dojdzie, przynajmniej w najbliższej przyszłości. Powierzono mu misję. I daleko było temu do misji, która miała być sprawdzianem dla żółtodzioba. Powierzono mu zdanie wysokiej wagi. Na to nie był przygotowany, zaś szczątkowe informacje jakie mu podano na prawdę nie pomagały.
– Za dużo to do tej pory nie... – Zeltron uświadomił sobie, że nie mówi w zasadzie do nikogo. Jedynym, który mógł go usłyszeć był kierowca limuzyny. Kobieta rozłączyła się dokładnie po zakończeniu ostatniego zdania. Próbował oddzwonić, lecz nie zdało się to na nic. Odrzucił bezużyteczny komunikator na bok – Tośmy se pogadali.
Przemytnik rozłożył się wygodnie na siedzeniu. Miał końcu cały pojazd dla siebie. Starał się coś wymyślić, jakiś plan, być może rozważyć kilka scenariuszy. Szybko jednak uznał to za bezcelowe. Nie wiedział nic o miejscu do którego zmierzał ani z kim miał współpracować. Jedynie jedno imię brzmiało znajomo. Koro Reese. Spajał on w pewnym sensie kilka wątków. Zeltron dostrzegał jednak zbyt wiele niewiadomych, by próbować wyciągnąć jakieś wnioski.
W trakcie tych całych przemyśleń, być może na chwilę usnął. Nie był w stanie stwierdzić. Zdał sobie jednak sprawę, że pojazd się zatrzymał. Wygładził garnitur, przywdział ponownie swój szelmowski uśmiech i opuścił limuzynę. Na lądowisku przywitał go niezwykle przyjemny widok, który nieco poszerzył jego uśmiech. Wymienił z agentką kilka zdań po czym ruszył w kierunku budynku. Obejmując kobietę w talii mógł w końcu poczuć się, jak jeden z agentów, których oglądał wielokrotnie w przeróżnych filmach. Wciśnięty w niesamowity garnitur, uzbrojony w charakterystyczny uśmiech, w towarzystwie pięknej kobiety, na niezwykle niebezpiecznej misji.
– Po wszystkim możesz czuć się zaproszona na romantyczną kolację – mężczyzna mrugnął porozumiewawczo, obejmując blondynkę w talii – Wejdziemy głównym wejściem. Spokojnie, ochroniarz nawet nas nie zapamięta. Uśmiechnij się ślicznie, zostaw mi gadanie i postaraj się nie zerwać ze mnie spodni – rzucił cicho, zbliżając się do wejścia. Feromony zawirowały w powietrzu. Hazardzista przytrzymał swoją "narzeczoną" w lekkim uścisku. Nawet gdyby zebrało jej się na otwarte okazywanie swej "miłości" do czerwonoskórego, pozostawało to względnie naturalnie. Zwłaszcza dla otumanionego ochroniarza.
– Pracowity wieczór, co? – zagadał Ayle, dając feromonom kilka dodatkowych chwil na zdziałanie.
– No...
– Do tego ta impreza w środku. No, ale trzeba jakoś na życie zarabiać.
– No...
– Dara. Ayle Dara. Z narzeczoną – rzucił w końcu. Zniechęcony ochroniarz, nie do końca świadom swoich czynów, machnął znudzony ręką, wpuszczając dwójkę do środka. Przekraczając próg, mężczyzna zaprzestał swoich sztuczek. Być może wciąż pod wpływem feromonów, być może całkowicie z własnej woli, Milena zaciągnęła go na parkiet. Szybko wtopili się w tłum, udając (niezwykle przykładnie) zakochaną parę. I nim na sali zdążyło przeminąć kilka utworów, dwójka zniknęła gdzieś w kolejnym pomieszczeniu, ruszając w głąb budynku.
– Nie wyobrażam sobie, aby pozostawili ich samych sobie. Pewnie ktoś ich pilnuje. Przy odrobinie szczęścia będzie to jedyne strzeżone pomieszczenie w okolicy. Być może mają tu też jakiś monitoring. Warto byłoby się do niego dobrać, wtedy łatwiej będzie zlokalizować cel – rzucił Zeltron, po czym zamilkł. Nie pozostało mu nic innego jak nasłuchiwanie głosów z mijanych pomieszczeń i stała obserwacja korytarza. Co jakiś zatrzymywał się przy jakiś drzwiach, przykładając do nich ucho i pobieżnie nasłuchując, czy ktoś (lub coś) znajduje się w środku.
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 140
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Re: [Felucia] Gra

Postprzez Mistrz Gry » 1 Maj 2018, o 08:20

Los uśmiechnął się stosunkowo szybko bo już pod koniec znaleźli drzwi opisane jako "Tylko dla obsługi" Sądząc po cichych odgłosach w środku ktoś był. Maya bo tak kazała się nazywać kobieta, ostrożnie otworzyła drzwi trzymając w ręku jedną ze swoich zabójczych szpilek. Ayle z drugim butem w dłoni musiał czuć się co najmniej dziwnie. Drzwi rozsunęły się z cichym sykiem i ukazała się w nich postać w mundurze ochrony.
- Co wy tu do...
Reszta zdania zniknęła zagłuszona przez cichy syk wystrzału. Buty naprawdę były szpiegowskim wynalazkiem, Ayle nie dostrzegł żadnego efektu wystrzału, a ochroniarz z hukiem padł na plecy. Weszli do pomieszczenia wciągając za sobą ciało i zamykając drzwi.

Pomieszczenie było niewielkim punktem kontrolnym, jakie najwyraźniej rozmieszczone były po całym budynku co sugerowała mapka przyczepiona obok biurka. Mężczyzna nie wylogował się z systemu więc szpiedzy mieli ułatwione zadanie. Ayle mógł podziwiać grację z jaką dłonie kobiety przelatywały nad konsolą.
- Bingo.
- Mamy ich?
- Tak, są dwa poziomy pod nami w pokoju 325 blok 56D. Z rozkładu wynika, że do windy mamy tylko kilkadziesiąt metrów korytarzem. Potem przejść przez dwa punkty kontrolne i gotowe.
- Dwa punkty kontrolne?
- Tak, to może stanowić problem, nie mamy jednak innej opcji, chyba że przebić się przez sufit lub podłogę. Wtedy musielibyśmy przejść tylko przez jedną kontrolę.
- Nic nie jest niemożliwe.

Ayle pochylił się przed monitorem, na którym wyświetlał się plan budynku, kobieta miała rację, pomieszczenie w którym była uwięziona starsza para było w środku budynku, a przystępu ze wszech stron broniły posterunki. Najkrótsza droga wiodła obok baraków, dłuższa była bezpieczniejsza, lecz z pewnością zajmie im więcej czasu. W dodatku podgląd który mieli jasno wskazywał na istnienie ukrytych kamer. Jeżeli chcieli wykonać swoją misję i wyjść cało musieli improwizować.

Nagle ekran rozbłysł a po chwili pojawił się na nim komunikat. Jego treść była zarówno pocieszająca jak i niepokojąca.

Kod: Zaznacz wszystko
Intruzi unieszkodliwieni, piętra 55 do 70 alarm odwołany. Meldować gotowość posterunków.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5807
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Felucia] Gra

Postprzez Ayle Dara » 19 Maj 2018, o 16:10

– Wygląda na to, że zostaliśmy już kompletnie sami. Plus jest taki, że nikt nas jeszcze nie szuka – rzucił Zeltron, spoglądając na ekran. Wolał nie wnikać, jaki los spotkał agentów odpowiedzialnych za dywersję. Miał dość własnych problemów na głowie.
– Rozumiem, że nie możemy tam sobie po prostu wejść, zabrać staruszków i wyjść. Przydałby się chociaż jakiś zarys planu. Zważając na wszystkie te kamery i posterunki, raczej nie przekradniemy się niezauważeni. Wejście z hukiem ściągnie nam na głowę cały budynek, więc strzelanie zostawmy na sam koniec. Natomiast bajeczka o napalonym małżeństwie raczej nie załatwi nam przepustki przez punkty kontrolne... – ciągnął Ayle, w zasadzie jedynie głośno myśląc – Jakieś pomysły?
Nie oczekując jakiejś błyskotliwej odpowiedzi, mężczyzna postanowił rozejrzeć się nieco po pomieszczeniu. Jego wzrok padł od razu na postrzelonego ochroniarza. Zeltron zbliżył się, aby sprawdzić, czy mundur ochrony jest w stanie nadającym się do użytku. Gdyby nie został uszkodzony przesadnie strzałem z bojowego buta, mógłby poudawać przez pewien czas ochroniarza i przynajmniej wprowadzić ich do pomieszczenia z rodzicami Koro Reese'a. Był to jedyny pomysł, jaki przyszedł przemytnikowi do głowy — w przeciwnym wypadku nie pozostało im nic innego, jak ruszyć w kierunku windy i kompletnie improwizować.
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 140
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Re: [Felucia] Gra

Postprzez Mistrz Gry » 14 Cze 2018, o 20:19

Kobieta nerwowo klikała po konsolecie, w końcu udało jej się znaleźć właściwy przycisk. Komunikat na ekranie zgasł. Mieli chwilę czasu. Mundur ochroniarza był niemal nietknięty, lekkie osmalenie łatwo można było zamaskować odznaką, co też Zeltron uczynił. W kilka minut przed agentką stał przystojny czerwonoskóry ochroniarz w niezbyt dobrze skrojonym uniformie. Dziewczyna usiadła za konsolą kładąc ostentacyjnie but pod ręką, Ayle musiał zadowolić się służbową pałką, kajdankami i jakimś paralizatorem. Z damskim pantofelkiem w dłoni zdecydowanie za bardzo rzucałby się w oczy.
- I co teraz? - dłonie kobiety spoczęły na chwilę bez ruchu, z pokoju z dostępem do kamer ochrony mogła znacznie ułatwić dotarcie do celu. Została by tu jednak na pewną śmierć.
- Musimy ruszać, im dłużej tu zostajemy tym większe ryzyko wykrycia.
Miał rację, w stroju ochroniarza mógł w miarę bezpiecznie wejść do bloku więziennego, wystarczyło wybrać trasę i przejść przez punkty kontrolne. Nie z takich kłopotów już się wyłgiwał.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5807
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Felucia] Gra

Postprzez Ayle Dara » 1 Lip 2018, o 23:55

Zeltron, odziany w nowy strój, nie czuł się już tak komfortowo jak w eleganckim garniturze. Zrzucone ubrania, podobnie jak nagie truchło ochroniarza odciągnął gdzieś na bok. Prędzej czy później ciało ktoś musiał zostać znalezione, lecz w ten sposób nie było pierwszą rzeczą rzucającą się w oczy przy wejściu do pomieszczenia.
– Racja, czas się zbierać – pokiwał głową, lecz mimo to zawahał się na kilka sekund. Dużo łatwiej byłoby mu wydostać dwójkę starszych ludzi, gdyby ktoś go tam pokierował. Mogło to się wydawać nawet logiczne. On służył rebelii, ona była imperialną agentką. Wystarczyło zostawić ją przy konsoli, wykonać swoją misję, a przy okazji pozbyć się kolejnego wroga. Z drugiej jednak strony, nie czuł się jakoś ideologicznie związany z rebeliantami. Na dobrą sprawę, nie wiedział do czego cały ten bunt zmierza. Obalą Imperatora, a potem? Dla Fenna pracował jedynie z personalnych pobudek — ot, kolejny ekscytujący etap jego życia. Nie potrafił podporządkować wszystkich swoich decyzji dla "dobra słusznej sprawy".
– Plan jest prosty. Właściwie to stary jak świat – zaczął mówić – Udawany ochroniarz, czyli ja, wprowadza udawanego więźnia, w tej roli ty, do siedziby wroga. Tam robią swoje i uciekają. Brzmi łatwo, prawda? – uśmiechnął się lekko, ruszając w stronę wyjścia z pomieszczenia.
– Nikt nie powinien zwrócić uwagi, że akurat niesiesz w ręku te zabójcze szpilki. Gdyby ktoś robił nam z jakiegoś powodu problem, będę improwizował. Już nie takie łgarstwa udawało mi się przepchnąć – uśmiechnął się nonszalancko i puścił kobietę przodem. Skierowali się do windy.
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 140
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Re: [Felucia] Gra

Postprzez Mistrz Gry » 2 Lip 2018, o 20:21

Ruszyli, szła nieco przed nim, bosa z butami w rękach zwisających wzdłuż tułowia. Musiał przyznać, że wyglądała cholernie seksownie kiedy tak kręciła biodrami. Wyparł oczywiste skojarzenia w końcu był w pracy. Korytarz prowadzący do windy był szeroki i stosunkowo dobrze oświetlony. Mijali kolejne zamknięte drzwi, nie niepokojeni przez nikogo. Za zakrętem zamajaczyły już rozsuwane drzwi turbowindy. Kilkadziesiąt metrów korytarza, przecinało światło dochodzące z szeroko otwartych drzwi koszar. Ayle słyszał cichy szum rozmów, dochodzący ze środka, dwa góra trzy głosy.
- ... rozrabiali, ale potem się uspokoili, zupełnie jakby na kogoś czekali.
- Tak zdecydowanie jakaś dywersja.
- Zgarnęli kogoś? - spokojny głos z pewnością należał do starszego mężczyzny, pozostałych dwóch rozmówców było zdecydowanie młodszych.
- Podobno jakąś babkę, gościu zwiał.
- Nie zazdroszczę jej, jak dorwą się do niej śledczy... - niepodpowiedziane zdanie zawisło w powietrzu. Młody najwyraźniej nie pochwalał walki z kobietami.
- Tak, to skurwysyny pierwszej wody.
Ostatnie zdanie usłyszeli już całkiem wyraźnie bo mijali szybkim krokiem otwarte drzwi. Udało się już byli na ostatniej prostej.
- Co do licha... Hej ty stój.
Ayle zatrzymał się jak zamrożony a potem obejrzał się nerwowo. Jego oczom ukazał się postawny acz siwy mężczyzna w mundurze z jakimiś nieznanymi mu pagonami. Na wszelki wypadek wyprężył się służbiście. Kątem oka spostrzegł blaster w kaburze na biodrze. Z pewnością gość nie był szeregowym strażnikiem, zarówno mundur jak i wyposażenie wyglądały na wojskowe a nie policyjne.
- Ocho... - dobiegło z koszar. - chodź popatrzeć...
- Co to ma być za fuszerka, Kim jest ta kobieta i co ona tu robi. I lepiej żeby to była twoja kochanka bo jak się dowiem że tak prowadzisz aresztanta to nogi z dupy powyrywam. Co mówi procedura w dupę jebany żółtodziób!
Mężczyzna zbliżał się do nich, agentka ukryła się za plecami Ayle ściskając w ręku zabójczy but. Z wnętrza pokoju rozległ się odgłos odsuwanego krzesła. Najwyraźniej młodzi chcieli się ponapawać soczystym opierdolem który za chwilę zbierze ich kolega.
-powiedz tylko słowo, - wyszeptała mu do ucha.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5807
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Felucia] Gra

Postprzez Ayle Dara » 12 Lip 2018, o 05:19

Całkiem przypadkiem usłyszany dialog zdołał zaciekawić Zeltrona. Dostarczał on sporej dawki informacji na temat pomagającej im dwójki. Mężczyzna, który zresztą uciekł, mało go obchodził. Nawet nie miał okazji go poznać. Do kobiety również nie zdołał się jakoś specjalnie przywiązać. Odbyli raptem dwie rozmowy, jeśli liczyć również serię instrukcji jakie usłyszał w limuzynie. Z drugiej strony, uratowanie jej tyłka przed śledczymi mogło nieść sporo korzyści. Ayle miał przeczucie, że Elina nie żywiła do niego zaufania, lecz korzystała z jego pomocy z braku innej alternatywy. Taka, z pozoru heroiczna i bezinteresowna pomoc, mogła to zaufanie zbudować i jednocześnie zapewnić mu całkiem solidny kontakt (oraz sojusznika) wewnątrz ISB. Ale...
Przemytnik nie wiedział ani gdzie się znajduje, ani nie miał ochoty nadkładać drogi. Każda dodatkowa minuta w budynku zmniejszała szansę na sukces. Idąc tym tropem, nie zatrzymał się, aby podsłuchać resztę rozmowy. Ta decyzja nie należała niestety do niego. Na słowa (najprawdopodobniej) oficera wyprostował się momentalnie.
Kurwa mać. Trzeba ją było skuć w kajdanki — pomyślał momentalnie Ayle. Popełnił błąd, z którego musiał momentalnie wybrnąć. Był to idealny moment, aby zabłysnąć szeroką gamą umiejętności, którą tak często się chwalił. Bez zastanowienia pozwolił, aby feromony wypełniły powietrze. Bez ich pomocy mógł co najwyżej pomarzyć, że starszy mężczyzna po prostu pozwoli im kontynuować "zwiedzanie".
Zeltron poczekał, aż mężczyzna zbliży się do nich bardziej. Uśmiechnął się nerwowo. Starał się przeciągać chwilę, dać feromonom szansę na otumanienie rozmówcy. Nie mógł jednak tak stać całą wieczność. Musiał obrać jakąś taktykę i wyłgać się z tej sytuacji.
— Cóż... ekhm... — zaczął, w miarę możliwości odgrywając nieco onieśmielonego i zdenerwowanego. Delikatnie objął Mayę w talii, przyciągając ją bliżej siebie. A skoro zdecydował się na taki krok, musiał iść już w zaparte.
— W koszarach można się poczuć nieco... samotnie. Zwłaszcza, jak w domu czeka taka dziewczyna... — jego wzrok spoczął na chwilę na blondynce. Ayle liczył, że oficer zrobi to samo i wykaże chociaż trochę zrozumienia — A że akurat była ta cała impreza, ja mam akurat trochę przerwy... to pomyślałem, że może... ekhm, znajdziemy sobie jakieś ciche miejsce. Na kilka minut.
Image
Awatar użytkownika
Ayle Dara
Gracz
 
Posty: 140
Rejestracja: 3 Sty 2015, o 19:48

Poprzednia

Wróć do Zewnętrzne Rubieże