Content

Zewnętrzne Rubieże

[Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Image

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 26 Lip 2017, o 10:30

- Dziadku, dziadku przestań. Słyszysz? Oni nie są zabójcami... - Dziewczęcy głos stał się wyraźniejszy gdy broń automatyczna umilkła na moment.
- Cicho bądź! Podaj następny pakiet. Muszę przeładować tego grechota. Ja im dam szczytny cel!
- Dziadku... Na miłość Matki! Przestań już!~Wracajmy do domu zanim ktoś nas tutaj zauważy.
Rozmowa prowadzona przez dziwną parę adwersarzy wydawała się być absurdalna i nie na miejscu. Astratih przysłuchiwała się jej z rosnącym zdziwieniem. Kim była dwójka dżentelistot, która postanowiła z taką zaciętością bronić Fionna? Z zaciętością, która nie liczyła się w ogóle ze stratami materialnymi jakie ponosił właśnie Fionn.
Tyro wprowadził kod. Z podestu wysunęła się niewielka szuflada. Agent sięgnął do wnętrza skrytki i po chwili miał w ręku niewielki nośnik danych oraz dziwny czworościenny przedmiot pokryty mozaiką skomplikowanych wzorów.
- Dobra... To chyba wszystko. - Mruknął Tyro. - Co robimy z napastnikami?
W tym momencie - jakby w odpowiedzi na zadane pytanie - usłyszeli wyraźny głos dziewczyny.
- Hej. Dziadek mówi, że macie wyjść. Powoli z rękoma w górze.
- Kurwa, nie mamy za bardzo czasu na "powoli". - powiedział bardziej do siebie niż do Astarith. Tyro spojrzał się w kierunku drzwi wyjściowych zastanawiając się co też powinni teraz zrobić.
- Pomysły?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6053
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 1 Sie 2017, o 20:08

– Aha. - rozległ się chyba twierdzący pomruk. - Aha.
Dziewczyna przetarła pot z czoła, westchnęła, skoro rozrzedził się gaz, i podeszła bliżej drzwi.
Drzwi. No właśnie.
Nie było z nimi najlepiej. Te potulne niegdyś podwoje kłapały teraz swoim metalowym pyskiem jak oszalałe, w te i we w te, na oścież i z powrotem – zamykały przejście, okazyjnie tylko rzygając z panelu dotykowego strumieniami iskier i zgrzytając futryną głośniej niż uszy były to w stanie wytrzymać. Właśnie ów wyżymający kręgosłup dźwięk mógł być najgorszą częścią całego tego bajzlu; nawet mocujący się z rozporkiem Tiss'sharlanin mniej by hałasował.
– Słuchajcie, dobrzy ludzie...
Mimo harmidru, Astarith zdecydowała się podjąć dialog. Stanęła w kręgu bladego światła rzucanego przez jedną z zewnętrznych lamp. Blask z przerwami przedostawał się przez rozregulowane wrota, raz iluminując, a raz wygaszając łowczynię.
– Drugi raz zaapeluję, chociaż mnie szlag trafia. Jesteśmy po tej samej stronie i tracimy czas na pierdoły. Odstawiacie tutaj jakiś, kurwa, eee, koncert na dwa gardła i karabin automatyczny, a moglibyśmy już wspólnie analizować to, te rzeczy, co właśnie znaleźliśmy. Wskazówki, gdzie aktualnie przebywa Llic, z mieszkania. Też chcecie go odszukać, słyszę, że wam na nim zależy. Kooperacja... Kooperacja nam wszystkim pomoże.
Zacisnęła dłonie na uchwycie DC-15s.
– Dobra, ja i mój towarzysz wychodzimy. Powoli, spokojnie, ale nici z rozbrojenia. Przez te wasze wygibasy nie mam pewności, że zaraz nie zlecą się tu zainteresowane jednostki. Z pustymi rękami nie będziemy ich witać. Znacie pewnie jakąś bezpieczną lokalizację, zaprowadźcie nas tam. Bez przeszkód zrobimy burzę mózgów. Z naszej strony niczego nie musicie się obawiać. Cholera, w ogóle, to nie my otworzyliśmy na was ogień, nie?
Zasygnalizowała Lanithowi, że czas najwyższy skonfrontować się z dziadkiem i wnuczką. I zmiatać z osiedla.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 17 Sie 2017, o 11:18

Tyro Lannith zaufał Astarith i bez słowa zgodził się na propozycję dziewczyny. Gdy spojrzała na niego, gdy odpalał kolejnego papierosa, zrozumiała po co ona mu była. Gdyby Lannith był sam nie bawił by się w negocjacje. Zmęczony życiem emerytowany agent ISB przyjąłby łatwiejszą metodę rozwiązania tej sytuacji. Nie chciałoby mu się i wolałby nie testować nowych rozwiązań i sięgnąłby po sprawdzone i raczej mało finezyjne metody. Na szczęście dla pary napastników, Asatrith była na miejscu i była szansa na to, że wszyscy z tej sytuacji wyjdą żywi.

Ruszyli w stronę wyjścia wznosząc ręce do góry, by pokazać napastnikom, że mają szczere - względnie - intencje. Względnie bowiem broń ciągle mieli w dłoniach. Pod ich butami pękały i chrzęściły resztki przebogatej kolekcji Fionna Llica.
- Mam nadzieję, że miał to ubezpieczone. - Mruknął Tyro i uśmiechnął się.
Na zewnątrz czekała na nich para Rodian. Byli nie mniej dziwną parą niż Tyro i Astarith. "Dziadek" był tym samym, który parę godzin temu siedział na ławce i obserwował wejście do mieszkania Fionna. Dziadek nosił gogle wspomagające starczy wzrok i miał pomarszczoną i nieprzyzwoicie brodawkowatą skórę. Astarith dostrzegła, że trzęsą mu się ręce. Zastanawiała się czy to przez wiek czy prze to, że dzierżył w nich ciężki karabin blasterowy DLT-19.
"Wnuczka" była młodą i powabną rodianką w czarnym kombinezonie i różowej grzywie postawionej w szpanerski czub. Było w niej coś zawadiackiego. Jednocześnie od razu dało się wyczuć, że nie jest ona osobą wulgarną; choć trzymany w dłoni niewielki blaster świadczył dość dobitnie o tym, że dziewczę nie było bezbronnym kąskiem. Gdy się odezwała miała przyjemny i miły głos:
- Dziadku, pozwól, że ja będę mówić, dobrze?
- A gadaj se! - warknął na nią starszy rodianin. Powiedział to głośno w stylu osoby mającej problem ze słuchem.
- To tak. Ja mam na imię Rika a to jest mój dziadek Fretto. Oficjalnie to on opiekuje się mną, bo nie jestem jeszcze pełnoletnia, ale w praktyce to ja muszę zajmować się nim. I cieszę się, że zdążyłam go powstrzymać za nim nie zrobił wam krzywdy.
- To miło. Szkoda, że mieszkanie Fionna nie może tego samego powiedzieć o sobie. - Powiedział Tyro wypuszczając kolejną porcję błękitu.
- taaaak. Dziadek jest trochę narowisty... czasami. Zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach. Ok. To kim jesteście? Co tutaj robicie? Nie wyglądać mi na agentów ISB.
Tyro się zakrztusił.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6053
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 20 Sie 2017, o 18:18

Łowczyni dość niechętnie odkleiła wzrok od karabinu dzierżonego przez dziadka-komandosa. Mimo zawieszenia broni, wciąż czuła się nie do końca komfortowo w obecności strzelca, którego zapalczywość dorównywała jedynie jego problemom z widzeniem. I, mając w pamięci stan apartamentu, nienawiści do niedociśniętych języków spustowych. Dla niepoznaki błysnęła jednakże w stronę Riki uśmiechem - beztroskim, choć szybko blednącym.
– Astarith Rauss. Ten dżentelmen to Tyro Lanith, mój zleceniodawca i inicjator całej eskapady. Jak powiedziałam, stary przyjaciel Fionna zaniepokojony jego zaginięciem. Na tyle zaniepokojony, żeby ściągnąć do pomocy najemniczkę, tłuc się na Rodię i splądrować cudze mieszkanie. No właśnie...
Skinęła głową ku pobojowisku za jej plecami.
– Wy już nie macie po co włazić do środka, ale wierzcie, my się obłowiliśmy. W pewnym sensie. Tylko to, co potrzeba. Kość z danymi i inne atrakcje z tajnego schowka Llica. Składowe jakiegoś sekretnego projektu, nie wiem. Ale skoro sekretnego, to znaczy, że istotnego. Pokażą, czym się nasz wspólny znajomy zajmował przed, no wiecie, przed całym tym podejrzanym bajzlem.
Przekrzywiła głowę w kierunku Fretto.
– Więc już się znamy. Fajni z nas ludzie. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby połączyć siły. My coś mamy. Wy coś wiecie. Pójdzie szybciej.
Wzruszyła ramionami.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 24 Sie 2017, o 13:16

- Dobra. - Odezwał się Tyro, zrzucając niedopałek na ziemię i zadeptując go butem - pogadaliśmy sobie. Za chwilę możemy mieć na głowie pełno imperialnych, bo aż nie chce mi się wierzyć, że nikt nie zwrócił na to uwagi.
- Dobra, to chodźcie do nas. Poczekamy w naszym mieszkaniu, co wy na to? - Rzuciła Rika. W jej głosie dało się usłyszeć całkiem spory ładunek optymizmu; zabrzmiała tak jakby właśnie, w najnormalniejszy sposób poznała dwóch nowych kolegów z klasy.
- No nie wiem. - Tyro mruknął sceptycznie. - Musimy się zastanowić, co nie Rauss?
Astartith, przyglądając się karabinowi który trzymał Fretto, nie dostrzegła tego, że zarówno Tyro jak i Rika wpatrują się w nią. Nie zdążyła jednak zapytać o co im chodzi, gdy na placu pojawiło się dwóch szturmowców.

Patrol wszedł na dziedziniec i szedł spokojnie z bronią przy boku. Rozglądali się i cicho ze sobą rozmawiali. Póki co jeszcze nie dostrzegli fantastycznej czwórki ukrytej w cieniu przy schodach. To mogło się jednak zmienić w każdej sekundzie.
- Jesteś pewien, że coś słyszałeś?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6053
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 30 Sie 2017, o 22:31

Astarith powiodła wzrokiem po zebranych, zmrużyła powieki, dokładnie przeanalizowała sterczące przed nią sylwetki. Potem rozbrzmiał gorączkowy szept.
– Dobra, lokalny dziadek najmniej ich zaalarmuje. - kiwnęła głową w stronę Fretto. - Musimy pozbyć się białych. Podejdź tam, zanim zauważą apartament i powiedz, że, eee, nie wiem, wzburzyła cię grupka jakichś... groźnie uzbrojonych szczeniaków z któregoś waszego bardziej wojowniczego klanu. Że wyglądali, jakby się miało szykować zamieszanie. I pobiegli o, tam. - machnęła ręką, niedbale wskazując odległy głąb osiedla. - Tylko brzmij na zaniepokojonego, jasne? Muszą to kupić.
Łowczyni oczywiście nie zapomniała o karabinie spoczywającym w drżących dłoniach Rodianina. Nie było to możliwe.
– DLT lepiej zostaw swojej wnuczce. Będziesz... wiarygodniejszy. Jeśli zrobi się nieciekawie, my będziemy mieć blastery w pogotowiu. - szept przerodził się w niemal syk. - Szybko, póki jeszcze się opierdzielają. Ostatnia szansa.
Problemy, problemy. Coś po cichu chrobotało. Nieświadomie, Rauss zaczęła pocierać kciukiem uchwyt DC-15s, nakreślać na kostropatym materiale koślawe kółka, coraz szybciej i szybciej, mniej i mniej uważnie. Nie wiadomo, czy ze stresu, czy z ekscytacji. Błysk w oku sugerował to drugie. Palec wskazujący, lawirujący wokół kabłąka – również.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 1 Wrz 2017, o 14:45

- Tak jestem pewien. - Powiedział Bink. Ciągle nie mógł przyzwyczaić się do brzmienia swojego głosu; hełm szturmowca był najgorszym elementem jego ekwipunku i miał niebywale trudno przyzwyczaić się do niego. Poza tym egzemplarz, którzy mu przypadł w udziale pachniał tak jakby jego poprzedni właściciel zwymiotował do środka. Bink czyścił hełm wiele razy ale nigdy nie pozbył się tego przykrego wrażenia.
- I jesteś pewien, że nie było to trzaskanie w z komunikatora, tak jak ostatnio? - Zapytał ponownie jego partner z patrolu imieniem Javik. Teoretycznie Javik powinien zwrócić się do Binka jak szeregowiec do kaprala z zachowaniem całego ceremoniału. Woleli jednak mniej formalny ton wypowiedzi bowiem oboje znali się jeszcze z cywila i pochodzili z tego same dystryktu z Eriadu.
- Tak, jestem tego super pewien. Tak bardzo super, że bardziej się nie da. - mruknął Bink.
- Zatem chodźmy to sprawdzić. - powiedział Javik a w jego głosie zdało się słyszeć rozbawienie.
- Ja to powinienem powiedzieć, szeregowy.
- Tak jest Panie kapralu...
Z krzaków i ciemności wyszedł Rodianin. Był stary, zgarbiony, pomarszczony i zwyczajnie brzydki. I zaskoczył parę szturmowców. Bink chyba już kiedyś widział tego starca na posterunku imperialnym. Oboje zareagowali instynktownie tak jak wpoiło im to szkolenie unitarne. Unieśli broń i wymierzyli w kierunku potencjalnego zagrożenia.
Dziadek szedł w ich stronę ignorując to, że żołnierze mieli broń gotową do strzału wycelowaną prosto w niego.
- Panowie, ratunku. Ratunku. Napadli mnie!
- Ja pierdole, Javik, kolejny pomyleniec. - Mruknął Kapral.
- No... Zaciągnij się mówili... Zwiedzisz kawał świata mówili... - Odpowiedział szeregowiec.
- No co tam dziadku się stało, ha? Opowiadaj. Co to za hałasy były? - odezwał się Bink, tym razem głośniej i donośniej. Tak by nadać pełnionej funkcji należytej mocy i respektu.
***

Nieopodal Astartih, Tyro i Ricka siedzieli w cieniu i czekali. Fretto całkiem skutecznie kupował dla nich czas i Rauss zaczęła się zastanawiać czy powinni nadal tkwić bezczynnie i czekać na rozwój wypadków czy spróbować w jakiś sposób wydostać się z tego miejsca. Każda z decyzji wydawała się być ryzykowną. Tyro i Ricka zdawali się zastanawiać nad tym samym.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6053
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 6 Wrz 2017, o 19:04

Spomiędzy grubych warstw listowia, splątanych, powykrzywianych krzewów i innego świeżo pachnącego badziewia, Rauss wyglądała. Jej oczy, jak już wspomniano, może i błyszczały z przejęcia, ale nie aż na tyle, by rozgonić panujący pod schodami cień; taką mocą jej spojrzenie poszczycić się nie mogło. A nawet jeśli, to biedni szturmowcy i tak pewnie nie mieliby szans dostrzec równie cudnego zjawiska dzięki uporczywej litanii fałszywych żalów autorstwa kapłana Fretto, z niezaprzeczalną werwą i zdrową dozą starczego uporu absorbującego maksimum żołnierskiej uwagi. Bez karabinu Rodianin też potrafił być upierdliwy.
– Lepszy aktor niż się spodziewałam. Ukłony. - kobieta dyskretnie przykucnęła jeszcze niżej.
Wątpliwe, że hełmy od razu i bez wahania pobiegną sprawdzić donos dziadka. Bardziej prawdopodobne, że go spławią i podążą śladem hałaśliwego apartamentu, który ich tutaj sprowadził. Nie byłoby to wcale takie złe, pocieszyła się Astarith. Tak czy siak zniknęliby z pola widzenia i opróżnili trasę ucieczki. Spróbować przekraść się teraz, zaryzykować manewrami w obecności wroga... Hm.
– Zaczekajmy – zarządziła w końcu prowodyrka. - Nadal tu są, mogą nas zauważyć. Coś innego przykuje ich uwagę, zmiatamy. Może w ogóle łykną przynętę.
Póki Fretto gadał, istniała taka możliwość.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 12 Wrz 2017, o 09:08

Fretto gadał jak najęty. Asatarith wsłuchiwała się w jego słowa z rosnącym z każdą chwilą zdumieniem. Stek bzdur i bezsensowność zdań jaka zalewała dwójkę szturmowców przekraczała wszelkie pojęcie i granice zdrowego rozsądku. Aż dziw brał, że żołnierze wciąż stali i wysłuchiwali tego.
- Panie, tutaj to co noc, tak. W wentylatorach coś. Na dachach ostatnio robili. I niby naprawiali, ale czasem coś jak na łopaty wleci to hałasuje po całej instalacji. Innni co tu mieszkają to nic nie słyszą, tylko u mnie w mieszkaniu tak słychać. Wiecie, bo ja mam mieszkanie centralnie w pionie. I tam coś tak na łopatach dudni. Takie łubu łub łubu łub. A czasem to nawet takie świłś świłś świłś... i znowu oto łubu łub. Panowie, żołnierzowie, a może pójdziecie ze mną do mieszkania, ja wam pokażę, co? Wy usłyszycie ten hałas i może doniesiecie komu trzeba i administracja budynku w końcu coś z tym zrobi. No bo to się spać nie da. Ja to se myślę, że tam to jakiś zwierz się zagnieździł i zdechł. I teraz go te łopaty leją i mielą. No mówię... Łubu łub.
- Ale teraz coś cicho jest. Nic nie słychać.
- A bo to tak zawsze. Tylko ja słyszę. Sąsiedzi to pokazują na mnie, że jestem już zwariowany. Ale gdzie ja jestem zwariowany, Panie? Zdrowy jestem, nic mi nie dolega. Uszy też mam nad podziw zdrowe. Słyszę dobrze i nic mi się nie wydaje. Leki nawet sprawdzałem ostatnio i nie ma tam efektów hallluc... hallucno..hau... hallugy... No nie ma po tym wizji. Znaczy bezpieczne.
- Dobra dziadek... Skończ. Znikaj na chatę.
***

- Czemu go puściłeś?
- A co miałem zrobić?
- Na dołek go chociaż zabrać...
- Eeee tam... To tylko świr jakiś. Za godzinę kończymy patrol, a jakbyśmy go zgarnęli to do rana byśmy musieli jakieś raporty pisać i może przesłuchiwać gościa albo co. Wiesz co Ci sierżant wymyśli? A tak to mamy czysty patrol. Pierdole. Za mało mi płacą, żebym się przykładał bardziej.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6053
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 17 Wrz 2017, o 18:06

Całkiem olali. Kto by pomyślał.
Astarith schowała blaster do kabury i wdzięcznie kiwnęła głową w stronę Fretto, powracającego sztywnym, starczym krokiem do skrytej w mroku gromady. Rodianin zasługiwał na laury, bez dwóch zdań. Ba, nie on jeden. Gdyby nie te ochłapy, które śnieżnobiałym trepom rzucali ich przełożeni w ramach żołdów, kto wie, co by się wydarzyło. Mogłoby dojść do prawdziwego patrolowania, badania ciemnych zakamarków, narażania życia. Szczęśliwie, imperialny aparat bezpieczeństwa skrewił ponownie, tym razem w skali mikro-lokalnej, tam, gdzie najczęściej szerzyła się konspiracja, rozrastał bunt i lawirowały przeróżne męty. Dzięki niech będą Imperatorowi, a chwała - nisko opłacanej apatii.
– Dobra – łowczyni podniosła nieco głos. - gdzie się mobilizujemy?
Niestety, nikt nie wyskoczył z klarowną propozycją. Rika, choć pierwotnie zaproponowała ewakuację do jej i dziadka mieszkania, to teraz zdawała się podchodzić do tego pomysłu ciut ostrożniej. Interwencja wojskowych podziałała - powaga sytuacji uderzyła w nastolatkę jak młot. Rauss wiedziała jednak, jak na to zareagować.
– Okej. Okej. Nie ma problemu. - przytaknęła. - Po prostu... pójdźcie z nami.
Tyro nie trzeba było nic więcej tłumaczyć. Jak na dżentelmena przystało, puścił resztę grupy przodem i razem z nimi podążył śladem swojej rudowłosej towarzyszki.

***


– Można się rozgościć. Jest, eee... krzesło, chyba trochę miejsca na łóżku. Gdzieś tu był taboret...
Koniec końców, na miejsce zbiórki drużyny wyznaczono motelową kwaterę Astarith. Najemniczka, rozsypując po podłodze kawałki trzymanego w dłoni batonika, zasygnalizowała pracodawcy, by ten zaznajomił się z jej podręcznym komputerem i podłączył do niego zdobyty w apartamencie Llica nośnik z danymi. Należało już na poważnie zabrać się do rozsupływania zagadki.
– Zaraz się dowiemy, co dla Fionna było aż tak ważne, że musiał to chować. Jeszcze ta porysowana bryła...
Porysowaną bryłę, drugi artefakt, umieszczono na blacie stolika obok terkoczącej w pocie ekranu mini-maszynki; tej, którą Lanith zdążył już nakarmić zdobycznym pakietem informacji. Jeszcze chwila i wyświetli się to, co ma się wyświetlić.
– No więc, skoro teraz spokojniej... - Rauss zwróciła się do okolicznych Rodian. - Musicie przyznać, że nieźle nam idzie. Opłacało się połączyć siły. Tylko... wy już wiecie, co nas tu sprowadziło, ale my... nie bardzo mamy pojęcie, co was Llic tak interesuje. Te jego przemówienia bardzo pro-nieludzkie to nie są. Na waszym miejscu raczej bym nie dała rady ścierpieć człowieka. A do tego pilnować jego mieszkania przed intruzami? Za nic.
Kobieta wzruszyła ramionami.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 20 Wrz 2017, o 11:29

Rodianie przez całą drogę do mieszkania Rauss albo milczeli albo wymieniali ze sobą krótkie i cicho wypowiadane zdania. Przy czym większość wypowiadanych słów należała do Freeta, który narzekał na wszystko co się dało, ale głównie na to jak to wycierpiał się przez całe swoje życie z rąk Imperium. Najgorzej wspominał Hoth. Drugim tematem, który często poruszał stetryczały maruda była: Astarith i Tyro. Ricka uspokajała dziadka i zapewniała go, że mają szansę zbadać sprawę zniknięcia jego przyjaciela oraz, że współpraca z nietypową parą może być dla nich korzystna.
Tyro w którymś momencie podszedł do Astarith bliżej, tak by to on z kolei mógł powiedzieć jej parę słów na ucho.
- Dziwni są... I jak na moje oko znają się z Fionnem i to dość dobrze... A to już jest ciekawe, wiesz? Fionn jest największym ksenofobem jakiego znam. On raczej nie bardzo chciał się przyjaźnić z obcymi. Przynajmniej nie na oficjalnej drodze. Był politykiem, sama rozumiesz...
***

Gdy wszyscy zajęli w miarę wygodne miejsca w mieszkaniu i gdy Tyro na dobre pochłonął się zabawie z danymi, przyszedł czas na rozmowy.
- No więc - zaczęła Ricka powoli, jakby szukając najlepszych słów do ubrania swych myśli - jesteśmy, a w zasadzie dziadek jest, starym ogrodnikiem z rezydencji Lliców z Eriadu. Znaczy, oficjalnie. Nieoficjalnie jest - był - jednym z lepszych przewodników na Rodii. I pomagał Panu Fionnowi organizować różne...
- Nic mu nie mów! To są szpiedzy!
- Dziadek nie są... Ja myślę, że to są właśnie te osoby, które miały tutaj przyjechać do pomocy? Pamiętasz?
- Nic nie pamiętam! Zostaw mnie! Chcę wrócić do domu! Mam pilnować mieszkania Fionna! Takie było jego ostatnie polecenie!
- Dziadku, brałeś dzisiaj leki prawda?
- Leki? Ja nie potrzebuję, żadnych leków!
- Znaczy, że nie... Dacie coś do picia? Podam dziadkowi tabletkę, uspokoi się po niej.
Chwilę i parę łyków wody później dziadek był już pogrążony w głębokim śnie.
- Co to ja mówiłam... A tak. Pomagaliśmy Panu Fionnowi w poszukiwaniach różnych. Głównie na Rodii. Ale raz nawet na Kashyyyk polecieliśmy. W zasadzie to poszukiwania prowadził dziadek a ja tylko pomagałam dziadkowi. Czasem jest on trochę nieporadny. A co do surowości i niechęci Pana Fionna, to nie wiem. Nie odczułam tego jakoś szczególnie, choć fakt zawsze musiał palnąć jakiś nieprzyjemny komentarz... Czasem było to niemiłe, ale nas jakoś to omijało. Znaczy mnie i dziadka. No więc? Czy pan Fionn Was tutaj sprowadził? Tak samo jak nas?
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6053
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 23 Wrz 2017, o 10:19

Praca nad rozszyfrowywaniem pakietu danych trwała. Trwała, trwała i trwała. W czasie, który Lanith poświęcił na batalię z nieposłusznym oprogramowaniem, Rodianie zdążyli się pokłócić, pospać i wypaplać - w tej mniej więcej kolejności – a pasek postępu jak na złość nie drgnął prawie wcale. Orzech twardy, ale należało gryźć dalej; eks-agent kontynuował klikanie.
– Mnie to właściwie Tyro tutaj sprowadził – odparła Rice łowczyni. - jego z kolei... Faktycznie, że jakby Llic. Przed swoim zniknięciem wysłał zaproszenie, niby miał coś ważnego do powiedzenia. W cztery oczy. Te wszystkie atrakcje na stoliku, które zaraz rozgryziemy, pewnie mają z tym związek. Tak bym obstawiała. Tylko...
Rauss przekrzywiła głowę.
– Jakie... O jakich poszukiwaniach mówiłaś? Rodia, Kashyyyk? Egzotyczne miejsca, jasne, ale nie wiem, co by tam, tutaj, miało interesować karnistę. Coś z tymi statuetkami? Artefakty, starocie, po to wam się Llic kazał prowadzać? Więcej fetyszy zbierał do kolekcji?
Ruda przyjrzała się porysowanej bryle, trochę spode łba. Kolejne dzieło sztuki czy może insza ciekawostka? Ryciny jak algorytm do łamania kodów, ergonomiczny kształt, na tyle cenne, by chować do sejfu... Oby nastolatka miała coś odkrywczego do powiedzenia.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 26 Wrz 2017, o 15:45

- Och z tego co wiem. - Rika spojrzała na Fretta, który zaczynał pogrążać się w drzemce po zażyciu leków. - Dziadek, w młodości dużo podróżował po galaktyce i był poszukiwaczem eksponatów i różnych artefaktów. Bardzo często wykonywał zlecenia dla rozmaitych kolekcjonerów. Nawet dla tego bogatego Daysona z Eriadu. Dla Fionna Llica zaczął pracować stosunkowo niedawno - ale sam dziadek, przyznawał, że misje dla Fionna były najcięższe i najciekawsze. I dziwne. Często trafialiśmy do różnych miejsc znajdujących się w głębokim odosobnieniu. Miejsc od, których... Nie śmiejcie się, ale muszę to powiedzieć... Włosy stawały dęba. Te miejsca były w moim odczuciu... Złe. Tak złe jak tylko żywa istota potrafi być.

***


- Lic poprosił mnie o pomoc - odezwał się Tyro zza monitora i chmury błękitnego dymu. - Ale nie sądziłem, że poprosił jeszcze kogoś o to. - Minęła kolejna godzina, która upłynęła w ciszy zakłócanej delikatnym akompaniamentem rytmicznego stukania w klawiaturę.
- To znaczy. - Rika odwróciła głowę w stronę emerytowanego agneta - Nie wiem jak Pan, ale nas Pan Fionn - tuż przed odlotem na Eriadu - poprosił o to by mieć oko na mieszkanie bo ktoś się w nim zjawi i będzie miał odebrać paczkę. Mieliśmy tylko pilnować tego miejsca by jacyś złodzieje go nie okradli. I proszę nam wybaczyć to jak Was przywitaliśmy, ale wyglądaliście jak złodzieje. Tym bardziej, że w przeciągu ostatnich kilku dni parę razy, ktoś próbował się włamać do mieszkania. W zasadzie miałam wrażenie, że oprócz Was tego wieczora jeszcze kogoś tam widziałam, ale to było za nim przyszliście.
- Ciekawe... Naprawdę coraz ciekawiej to wygląda... - Tyro podrapał się w brodę... -
Hmmm.... Mam przeczucie, że Fionn wiedział, że lecąc na Eriadu zostanie pojmany. Ustawił to wszystko pod nas. Ale po co by to zrobił? Nie mógł normalnie napisać: "ej, jak mnie złapią to zróbcie to i to". Nie mógł... Wiedział, że go obserwują. Zrobił to...
- Żeby odwrócić uwagę... - mruknął sennie Fretto, kończąc myśl Tyro. Tabletki uspokajające działały. Astarith zastanawiała się przez chwilę, co jest gorsze: nadpobudliwy dziadek czy apatyczny dziadek? Obie formy były uciążliwe i nieobliczalnie przydatne. Z pewnością dziadek ładował się w różne kabały z taką samą częstotliwością co z nich wychodził.
- No tak... Chciał odciągnąć uwagę od tego miejsca? Chciał nam kupić czas? Tylko po co? - Tyro zdawał się być odrobinę sfrustrowany. Od jakiegoś czasu coraz bardziej nerwowo stukał w klawiaturę, widać nie szło mu tam i dane, które otrzymał przerastały go. To gówno w ogóle nie chce się otworzyć. Co to znaczy, że program nie rozpoznaje rozszerzenia?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6053
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 30 Wrz 2017, o 18:20

Astarith podeszła do Lanitha, siedzącego przed komputerem jak przed plutonem egzekucyjnym, i zacisnęła palce na oparciu jego krzesła.
– Dobra, koniec tortur. Moja kolej.
Nastolatka nie zawiodła. Uroczo i przy tym spontanicznie się wygadawszy, wyjaśniła wiele uprzednio niewyjaśnionych kwestii, a do tego rozwiała resztę wątpliwości, które trapiły łowczynię względem osoby zaginionego polityka. Nie dość, że ksenofob i agitator, to jeszcze wysługujący się ubogimi służącymi ciułacz czarnorynkowych gratów - Llic jawił się jako prawdziwy święty. Wzór do naśladowania. Aż człowiekowi chciało rwać się i szarpać na ratunek.
– Rozszerzenie... hm... Czekaj chwilę...
Pakiet danych miał głęboko w poważaniu koncepcję współpracy. Szwankowała albo mini-maszyna, albo podłączone do niej urządzenie. A co z porysowaną bryłą, przyszło najemniczce na myśl. Leżała w sejfie tuż obok nośnika, mogła mieć z nim jakiś związek. Kobieta ujęła tajemniczy artefakt w dłoń, dokładnie go obejrzała, mając nadzieję przyuważyć być może jakieś wgłębienie, wejście do wtłoczenia zasobnika z informacją. Inaczej zachodził przymus dalszego mocowania się z niepokornym programem obsługi, a kto wie, ile czasu mogło by to jeszcze zająć.
Pewnie dużo.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 8 Paź 2017, o 14:32

Panna Rauss wyraźnie czuła, że wzrok wszystkich - nie licząc może pochrapującego dziadka - był wlepiony w nią, a wyczekująca atmosfera nadchodzącego informatycznego cudu była wręcz namacalna. Nie liczyła na jakiś wielki przełom, ale skoro Llic - w obawie przed tym, że trop sprawy zostanie podjęty przez służby ISB - zastosował tak fikuśne sztuczki z ukryciem dysku z danymmi i tajemniczego czworościennego artefaktu, to może i tym razem trzeba było zastosować jakiś "myk" by całość nabrała sensu. Zaczęła najpierw od danych; świat monitora i kryjącej się za nią elektroniki w tym momencie wydawał się jej być bliższy.
Komputer stale reagował w jeden i ten sam sposób, gdy próbowało się otworzyć ukryty na dysku plik. "BŁĄD ROZSZERZENIA". Komunikat co i rusz pojawiał się na monitorze i miał w sobie coś z szyderczego śmiechu. Sprawdziła kilka "szybkich" opcji uruchamiania plików, te niestety skutkowały tylko wyświetleniem ciągu niezrozumiałych znaków nie układających się w żaden sensowny sposób. Gdy pierwsze metody zawiodły ruszyła w odmęty holonetu poszukując rozwiązania. Te znalazło się bardzo szybko. Najzwyczajniej w świecie zaczęła ręcznie zmieniać rozszerzenia plików licząc na to, że w którymś momencie komputer prawidłowo zidentyfikuje plik. Dokładnie przy dziesiątej próbie plik przestał być anonimowy i cała trójka nagle zaczęła oglądać mapę galaktyki z wyraźnie zaznaczonymi na niej pozycjami pięciu planet. Kashyyyk, Dantooine, Korriban, Geonosis, Ord Mantell. Przy każdej z planet umieszczono krótką notatkę zawierającą jedno słowo. Kashyyk - Drzewo. Dantooine - Miecz, Korriban - Śmierć, Geonosis - Skrzydła, Ord Mantell - Słońce.
- Hmmm... Na tych planetach był mój dziadek. - Mruknęła Rika gdy tylko przeczytała to co zobaczyła. - Zupełnie nie wiem co to może oznaczać, obudzę dziadka... Może coś nam powie, może coś pamięta...

***


Dziadek coś pamiętał. Nie był jednak za bardzo pomocny, bo były to wspomnienia szczątkowe, poszatkowane upływem czasu. Potwierdził tylko, że był na tych planetach i poszukiwał artefaktów związanych z Mocą. Pamiętał też, że Fionn współpracował wtedy z "badaczem języków i kultur martwych" - gdy dziadek wypowiadał te słowa zarechotał przy tym dziwnie. O dziwo dziadek wiedział jak się gość nazywa i gdzie mieszkał wtedy. Hutt imieniem Ottor. Znaleźć go można było na Tatooine w miejscu zwanym "Zielona Grota".
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6053
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 10 Paź 2017, o 16:01

– Hm. - łowczyni przygryzła wargę, zetknęła palce w piramidopodobnym kształcie. - Zielona Grota Hutta Ottora? Brzmi jak słaby żart. Co, mamy mu podnieść ogon, żeby ją znaleźć? Ciekawe.
Dziadek nawymyślał. Imperialna kukiełka połączyła siły z jakimś pustynnym kajidii – stronnikiem Zordo? Astarith kojarzyła to imię z pobytu na stacji – w poszukiwaniu wpisanych do zakazanego rejestru artefaktów? Nonsens. Nonsens. Z drugiej strony... Ta mapa, ten wykaz planet skądś się musiał wziąć. Haj starca również nie był chyba aż tak w kosmos wystrzelony, żeby skłaniać do kompletnej konfabulacji. Coś dziadyga dziwaczył, ale nie wydawał się łgać. Jakby faktycznie zależało mu na odnalezieniu polityka. Może nawet i na tyle, żeby zniżyć się do kooperacji z nieznajomymi. Zdradzić im to, czego w zasadzie zdradzić nie powinien.
Rauss zamknęła komputer. Nie było też tak, że miała jakieś atrakcyjniejsze opcje do rozważenia. Owszem, mogła po omacku wybrać się w tournée po Dantooine, Ord Mantell i tak dalej, światach z zaszyfrowanej listy, tym niemniej była to robota dobra raczej dla samobójcy. No i kto wie, czy Llic gdzieś tam w ogóle był. Wątpliwe.
– W każdym razie, świeży trop. - ruda spojrzała na zleceniodawcę. - Dzięki naszym współdetektywom.
Rodianie uraczeni zostali wdzięcznym uśmiechem jako zapłatą za swój wkład.
– Wychodzi na to, że musimy zostawić was z tym bałaganem, ja i Tyro. Z rozwalonym apartamentem, wścibskimi patrolami. Ale dacie radę. Uprzątniecie bajzel, spuścicie nosy w dół, biali szybko o was zapomną. - kobieta kiwnęła głową. - My będziemy drążyć, póki jeszcze jest co. Zbadamy to Tatooine. Racja?
Trzeba było chociaż zamarkować konsultację z Lanithem. Kto płacił, ten niby decydował.
– Oczywiście pozostaniemy w kontakcie. - względnym, dodała w myślach Rith. - Nie wystawimy was tak całkiem do wiatru. - tylko na taką małą bryzę. - Aha, Fretto, Rika? Lepiej, eee, nie gadać o tym, czego się dzisiaj tutaj dowiedzieliśmy. Nie wiem, czy muszę w ogóle to zaznaczać, ale... dla pewności.
Porysowana bryła, komputer i zasobnik z danymi jedno po drugim powpadały do plecaka Rith, rychło znikając w ciemnej czeluści przysłoniętej klamrami i materiałową klapą. Bez nich nie lza ruszyć w drogę.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 18 Paź 2017, o 22:28

- Chwila, chwila. - Powiedziała Rika, gdy Astarith zaczęła się pakować. - Po pierwsze nie tak szybko. Kto powiedział, że chcemy tutaj zostawać? Wy sobie polecicie, a nam Imperium dobierze się do dupy. Nic z tego. Lecimy z Wami.
- Ja nigdzie nie lecę. Nie mam zamiaru wsiadać na tego skrzydlatego stwora. - Mruknął dziadek, który na nowo zapadł w narkotyczny polekowy sen.
- Lecisz, lecisz. Tylko jeszcze o tym nie wiesz. - Odpowiedziała mu Rika, ale cały czas wpatrywała się w Astarith. Panna Rauss zdziwiła się odrobinę buńczucznym tonem rodiańskiej dziewczyny i chciała nawet coś jej odpowiedzieć, ale dostrzegała minę Tyra, który delikatnym skinieniem głowy dał jej znak "niech mówi".
- A po drugie - kontynuowała Rika - pokaż no tą kostkę. Tam zdaje się są jakieś symbole. Rauss znowu odszukała Tyra wzrokiem. Emeryt znowu przytaknął (po czym wyciągnął kolejnego papierosa i zniknął za chmurą błękitu). Astarith oddała artefakt rodiance a ta uśmiechnęła się.
- Dzięki... - rzuciła krótko i siadając obok dziadka zaczęła uważnie oglądać czterościenną bryłę obracając ją szybko w swoich długich zielonych palcach. Nie trzeba było długo czekać na efekt.
- Dobra nie mam pojęcia. Jedyne co tutaj rozpoznaję to symbol, który można by zinterpretować jako grobowiec. Tylko tyle. Przykro mi. Chyba rzeczywiście nic więcej tutaj nie wskóramy. A nie... na tej ścianie jest coś co wyglądało by jak ptak... Hmmm a tutaj coś co wyglądałoby jak gwiazdy. O, o.. a to... to pewnie będzie Wojownik. Tak. O mam jeszcze jeden... A nie... Czekaj.... to plama tylko jakaś.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6053
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 25 Paź 2017, o 20:27

Grobowiec, znaczy śmierć.
- Korriban.
Ptak. Skrzydła.
– Geonosis.
Gwiazdeczki? Słoneczko.
- Ord Mantell.
Wojownik... Wojownicy targają miecze. Żeby takim mieczem sprawnie robić, trza mieć krzepę. Krzepę się kultywuje, i w ogóle zdrowo się rozwija, wpieprzając dużo... trawy. Gdzie rośnie najwięcej trawy?
– Dantooine.
I po kłopocie. Wszystkie cztery ściany bryły wyeliminowane. Co by z kolei znaczyło, że...
Astarith westchnęła, na tyle głośno i na tyle ostentacyjnie, by nikomu to nie umknęło.
– Małpiarnia. Małpiarnia została. Kashyyy... k. - kobieta pokręciła głową. - Niedobrze. Duszno, Wookiech pełno, a jak nie Wookiech, to Imperialistów, co za nimi łażą. Hm. Z drugiej strony, Llic po coś te puzzle zostawił... Miał koncepcję, gdzie nas zapędzić. Nawet, jeśli gdzieś całkiem do dupy.
Rudowłosa dźgnęła palcem w trzymany przez Rikę artefakt.
– Niech będzie. Pójdźmy tą drogą. A Tatooine? Chrzanić. Nie ma nic gorszego niż próbować dogadać się z Huttem. - sztampa, niemniej prawdziwa. - Nasi dobrzy Rodianie, jeśli serio chcecie dołączyć, a Tyro nie ma nic przeciwko... Dam się przekonać. Zwłaszcza, że, eee, potrzeba nam będzie na miejscu przewodnika, bo inaczej to... stóg siana. Wielkości planetarnej. Tylko wy macie jakieś pojęcie, gdzie trzeba by zacząć poszukiwania. Dzięki tym waszym ekspedycjom.
Pewnie dla dziadka i wnuczki to będzie gratka przelecieć się Nubianem, tą lśniącą strzałą. Szkoda, że jak nic błota naniosą.
– Wypada się szykować. Prawda?
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 26 Paź 2017, o 08:58

Tyro nie zastanawiał się specjalnie długo. Na udzielenie odpowiedzi potrzebował dwie błękitne chmury.
- Jak dla mnie może być. Ma to sens. Nie wiem czy chcę teraz lecieć na Tatooine, ponoć ISB szczególnie mocno się interesuje tą planetą. Kashyyyyk wydaje się być lepszym rozwiązaniem. Nie, żebym jakoś specjalnie cieszył się z tego powodu, ale wolę już drzewa i Wookiech niż dwa słońca i piach. A co do naszych towarzyszy... Mogą się przydać. Ale wiedzcie, że nie jesteśmy w stanie zapewnić Wam bezpieczeństwa, prawda? Z pewnością umiecie zadbać o siebie sami, ale muszę Was uprzedzić o tym nie mogę wziąć za Was pełnej odpowiedzialności.
- To zrozumiałe proszę Pana. - powiedziała Rika z nieukrywanym entuzjazmem.
- I lecicie sami, z własnej woli. Nie jesteście wynajętymi pracownikami, jasne?
- Jasne, że tak, skąd w ogóle taki pomysł...
- I nie możecie liczyć na wynagrodzenie, jasne?
- Jasne, jasne. - Rodianka zaczęła się irytować - statkiem też mamy swoim lecieć? Spotykamy się na miejscu?
- Nie... - Tyro uśmiechnął się szelmowsko - polecicie z nami.
- Super. - Rika klasnęła w dłonie na co dzaiadek przebudził się chwilowo i zachrapał głośniej.
- Astarith jak myślisz? - Tyro zwrócił się do panny Rauss. - Czekamy do rana czy wynosimy się z Rodii po nocy?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6053
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 29 Paź 2017, o 19:03

– Nie ma co się pałętać po ciemku – odparła Rauss. - zwłaszcza, że nikt nam nie siedzi na ogonie. Ochłoniemy przez tych kilka godzin, ruszymy o brzasku. Mniej podejrzanie.
Kto wie, co kontrola lotów pomyślałaby o tak obrzydliwie multikulturalnej bandzie podróżników szykującej się na odfrunięcie z planety pod osłoną mroku. Mogliby zaalarmować jednostki stojące kilka szczebli wyżej, zrobić raban. Niepotrzebne.
– Fretto, Rika. Spotkamy się jutro przy statku Tyro. Nie spóźnijcie się.
Rodianie powinni byli złapać aluzję i się oddalić. Perspektywa chwili spokoju od tej absorbującej pary niewątpliwie cieszyła, a gdyby jeszcze dziadkowi odebrać karabin... Astarith całkiem ogarnęłaby euforia. Strach myśleć, że następne, o zgrozo, dziesiątki godzin będą musieli spędzić razem, i to w niezbyt przyjemnych okolicznościach przyrody, szukając skarbów, polityków, stwórcy wiedzą czego jeszcze. Drzew?
Robota się komplikowała. Dodać do tego Wookiech i jakieś szemrane interesy z niejasnymi koordynatami...
Koniecznie trzeba będzie renegocjować wynagrodzenie.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

PoprzedniaNastępna

Wróć do Zewnętrzne Rubieże