Content

Zewnętrzne Rubieże

[Księżyc Pantora] - Granice

Image

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Mistrz Gry » 5 Cze 2017, o 13:35

- Jesteś bardzo niekonkretny jak na faceta. Wiem. Musisz prowadzić na prawdę stresujące życie - zaczęła po czym opadła spokojnie na drugim fotelu obok niego, przechyliła drinka, odłożyła naczynie i założyła nogę na nogę.
- Nic na siłę w takim razie - uśmiechnęła się szyderczo i pozwoliła sobie na chwilę milczenia - ja na przykład preferuję najpierw wspólną gorącą kąpiel w jacuzzi, żeby to dokonać jednak musielibyśmy się przenieść... No i oczywiście, czy to jest ta jedna z tych interesujących Cię rzeczy? - wyszczerzyła białe zęby i pochyliła się w stronę Nexa - nie chciałabym zawstydzać dziewczyn, starają się z całych sił - wyszeptała po czym zatrzepotała rzęsami i oparła się powolnym ruchem o fotel, ze wciąż widniejącym uśmiechem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5814
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Nex Zitt » 6 Cze 2017, o 22:57

– Być może – odrzekł lakonicznie Zitt. Widział, jak Ryosę denerwuje to, że jak dotąd nie owinęła go sobie wokół palca. Nex tak naprawdę starał się nie interesować kobietami przez zbyt długi czas. W jego życiu była jedna, w Akademii Imperialnej... Jednak z oczywistych względów ich drogi się rozeszły. Ciekawe gdzie teraz była?
– Nie widzę problemu. Twoje dziewczyny zawsze mogą dołączyć – dodał Mandalorianin z niejakim przekąsem.
Na tę chwilę da jej to, czego chce, a przynajmniej takie wrażenie. No ale z Zeltronkami zawsze należy być ostrożnym.

Nex obejrzał się ukradkiem za Rictusem, jednak na próżno. Przemytnik zniknął gdzieś pewnie z tą niebieskoskórą Twi'lekanką. Zabawne, był od Zitta młodszy zaledwie o rok, a czasem wydawało się, jakby nadal miał 20 lat.
A może to ja tak zgorzkniałem? – przemknęło mu przez myśl. W Vepsinie było tyle entuzjazmu, a wręcz młodzieńczego wigoru, czego Nex niekiedy zazdrościł.
Image
Awatar użytkownika
Nex Zitt
Gracz
 
Posty: 76
Rejestracja: 7 Kwi 2017, o 23:12

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Mistrz Gry » 13 Cze 2017, o 23:06

- Hobro posiada wszelkie luksusy, powinieneś się z nimi bardziej oswoić - uśmiechnęła się po czy gestem zaprosiła go ku wyjściu. Cały czas badała jego ruchy i spojrzenie czekając tylko na znak kiedy ją w końcu ku sobie zagarnie. Jej mowa ciała jednoznacznie zapraszała ku temu, zaś cisza z jej strony sugerowała, że nie interesuje ją nic innego. Kierowali się ku windzie kiedy to ta otworzyła się, a przed nimi wyłonił się Felmax.
- czołem - skłonił głowę po czym uśmiechnął się. Na jego widok Ryosa parsknęła z niezadowolenia
- o... przyszedł amator galaktycznych przygód - rzuciła prosto w niego
- słonko najmilsze, może się zabierzesz z nami co? - jego uśmiech przybrał szyderczy wyraz
- skończ! - warknęła po czym spojrzała złowieszczo na najemnika - masz swoją zabawę chłopczyku...

Weszła do windy i chwyciła za bark devaroniana i szarpnęła nim by wyszedł z windy
- Co się pieklisz ślicznotko? - zaśmiał się ulegając żądaniu kobiety.
- Miałeś mi się na oczy nie pokazywać śmieciu! - po tych słowach winda zamknęła się, a mężczyźni stali nadal w półmroku dyskotekowego korytarzu.

- W takim razie, jakby to powiedzieć... Ciekawy zbieg okoliczności - uniósł ramiona niewinnie, a uśmiech nie spełzał mu z twarzy
- Hobro powiedział, że mam Ci pomóc w pewnej delikatnej sprawie. Zamieniam się w słuch.

Poprowadź dalszą rozmowę.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5814
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Nex Zitt » 17 Cze 2017, o 15:50

Widok Felmaxa stojącego w otwartych drzwiach windy przypomniał Nexowi cel jego wizyty na Pantorze. Ryosa z kolei, jak widać nie była za bardzo zadowolona z takiego obrotu spraw, a wręcz kipiała z wściekłości. Cóż, będzie musiała obejść się smakiem, ale Mando miał jakieś dziwne przeczucie, że jeszcze będzie miał z nią do czynienia. Tymczasem Rictus pewnie bawił się w najlepsze. Przywoła go komunikatorem później, jak już pogada z Felmaxem.

– Tak, à propos tej sprawy... Może pogadamy o tym gdzieś, gdzie nikt nas nie podsłucha? I gdzie jest spokojniej. Łeb mi pęka od tej muzyki – zwierzył się Devaronianinowi.
– Łowca nagród wrażliwy na hałas. Dobrze wiedzieć – zaśmiał się Felmax. – Zgoda! Jest jedna taka miejscówka, w zachodniej iglicy pałacu, na samym szczycie. Cicha restauracja, w sam raz dla pana Aspleya, hehe. Czy może powinienem nazywać cię Zitt? – w oku Flatova pojawił się błysk.
– No, nie rób takich wielkich oczu, Hobro objaśnił mi to i owo. Nieważne już, chodźmy już, pooglądasz sobie widoczki – powiedział, po czym gestem ręki zaprosił Zitta do windy.

Winda zjechała na niższą kondygnację. Pałac był o tyle obszerny, że aby dostać się na zachodnią iglicę, należało się cofnąć raz jeszcze przez galerię, a potem przez labirynt niezliczonych przejść i korytarzy, pomiędzy którymi znajdowały się różne sale bankietowe, a także te bardziej kameralne, oraz masa innych pomieszczeń. Wreszcie dotarli do szerokiego holu z ogromnymi, podłużnymi oknami, z których rozpościerał się widok na miasto. Czy niebo na Pantorze zawsze było takie zachmurzone?
Na końcu holu znajdowała się duża winda, wewnątrz wyłożona czymś podobnym do bursztynu, który okalał wielkie lustra. Hobro zdecydowanie lubił przepych.

Podróż na górę trwała kilka minut, ale w końcu dojechali. Kiedy otworzyły się drzwi, ich oczom rzeczywiście ukazała się wykwintna restauracja. Nex zdecydowanie tam nie pasował, ale nie obchodziło go to. Miał coś do zrobienia i tylko to się liczyło.
Ledwie przekroczyli próg, a już zjawił się ktoś z obsługi proponując któryś z wolnych stolików. Felmax wybrał więc miejsce przy dużym oknie obrotowej wieży, rzecz jasna z dala od wścibskich oczu i uszu. W tym samym czasie u nóg Zitta zakręcił się Jaig, wyskoczywszy z windy.

– No, to mów, co to za delikatna sprawa – odezwał się Devaronianin, kiedy usiedli, czekając na kelnera.
– Pamiętasz tę Pantorankę? Jak już się może domyśliłeś, to wcale nie żadna bliska. Potrzebuję ją znaleźć, żeby dostać się do laboratoriów Scentix. Mam informacje z zaufanego źródła, że trzymają tam Mandalorian – powiedział Nex, drapiąc się po krótko przystrzyżonej głowie. – Jeśli wiesz cokolwiek na temat tego miejsca, to wszystko może się przydać. Najlepiej byłoby znaleźć w mieście jakiś ich transport i podszyć się pod ich pracowników. Wolałbym wydostać ich stamtąd po cichu. Statek z księżyca załatwił mi już Hobro.
Image
Awatar użytkownika
Nex Zitt
Gracz
 
Posty: 76
Rejestracja: 7 Kwi 2017, o 23:12

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Mistrz Gry » 24 Cze 2017, o 16:28

Felmax rozsiadł się wygodniej i założył ręce za głowę. Jego oczy powędrowały obserwować sufit, a twarz przybrała rozmarzony wyraz.
- Scentix to aktualnie rywal Hobro, a polityka Pantory uniemożliwia naszemu Huttowi pokonać ich całkiem. Obydwie firmy toczą aktualnie wojnę informacji i ktokolwiek by wykonał pierwszy ruch zostałby uznany przez imperium za rosnące zagrożenie, co okaże się druzgocące w skutkach. Musimy zrobić to tak, żeby to wyglądało na jakąś trzecią wyjątkowo zuchwałą siłę - wyjaśnił po czym przyjął bardziej poważną pozę i położył splecione dłonie na stole.
- nasza pantoranka będzie idealnym pionkiem w tym rozdaniu. Widzisz. Zanim stało się jej co się stało, Hobro Corporation i Scentix były na drodze fuzji korporacyjnej. Ona i jej ruch ksenoentuzjastyczny spowodował niekontrolowany wyciek informacji. W skutku Hobro nie mógł ryzykować utraty reputacji i zaniechał fuzji. Tamci zaś uznali to za sabotaż. Kurtuazyjne ukaranie winnych nie polepszyło stosunków między firmami. Kobieta jest pod naszą kontrolą. Teraz, jakby to powiedzieli ludzie, czeka na swojego wybawcę na białym koniu... Dwie pieczenie a nawet trzy na jednym ogniu. Jak się czujesz w swojej nowej roli, jako ksenoentuzjasta?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5814
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Nex Zitt » 10 Lip 2017, o 17:46

– Wprost wyśmienicie – odrzekł Zitt, biorąc łyk wody stojącej na stole, krztusząc się przy tym z powodu śmiechu. – Czyli co? Oficjalnie ugrupowanie ksenoentuzjastów biegnie na ratunek swojej członkini, dowiedziawszy się jaki los ją spotkał, a później w porywie zemsty dokonuje sabotażu niecnej korporacji, czym ściąga na siebie oczy Imperium? Mnie w to graj, wystarczy, że nikt się nie pokapuje i będziemy mogli wylecieć z systemu niepostrzeżenie.

Tymczasem kiedy oboje omawiali następny ruch, a Jaig dobrał się do pałacowego terminalu i coś w nim grzebał, do stolika podszedł elegancko ubrany kelner.
– Co podać dla szanownych panów? – zapytał z przesadną wręcz kurtuazją.
– Niech pan nas zaskoczy. Jakimś specjałem tej restauracji – odrzekł mu Zitt w dziwnym przypływie zuchwałości, zaś kelner uważnie zapisał jego słowa w cyfronotesie. Jak widać miała być to niespodzianka.
Nex sięgnął teraz do komunikatora na nadgarstku i rzucił:
– Rictus, chodź tu, bo ominie cię danie główne. Jesteśmy z Felmaxem w najwyższej iglicy.
Nikt mu nie odpowiedział, jednak w swoim czasie na pewno usłyszy. A w każdym razie powinien, o ile nie chce, by Zitt opuścił pałac bez niego.
Image
Awatar użytkownika
Nex Zitt
Gracz
 
Posty: 76
Rejestracja: 7 Kwi 2017, o 23:12

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Mistrz Gry » 16 Lip 2017, o 10:31

- o pewnie, musimy to tylko ładnie w słowa ubrać. Musimy być wiarygodni, wiesz. Trochę informacji na ten temat zebrałem, kiedy było to głośne. Wiesz zagrożone gatunki zwierząt i takie tam. Myślę, że można by wyjść z opcją, iż Scentix zebrał nowe okazy unikalnego gatunku z jakiegoś tam egzotycznego świata. Ostatnie sztuki. Tylko po to by wydobyć z ich ciał jakieś tam chemikalia, bo w ten sposób byłoby po prostu taniej niż je syntetycznie pozyskiwać. Sprawę trzeba ratować. Los zagrożonych gatunków i takie duperele. Warto by dodać jeszcze, że substancję z ich ciał pożytkuje się na jakiś bezecny cel. I zastanawiam się czy byłby to rodzaj przyprawy czy może jakaś trucizna do masowej eksterminacji... Jak myślisz, która bajeczka lepiej by się sprzedała? - zapytał prowadząc dyskusję dalej. W międzyczasie Rictus zasygnalizował na komunikatorze swoje przybycie.

Możesz w sumie dywagacje na temat rozwiązania problemu kończyć, Rictus zaraz będzie. Masz pełne wsparcie Felmaxa. Możesz dobrać sobie paru ludzi za jego pośrednictwem, jeśli chcesz. Dosłownie zorganizuj grupę. Ile osób zabierzesz na wypad do klubu po pantorankę. Wszystko tam będzie ustawione z góry, więc masz pełną dowolność, by ustawić to tak by wyglądało to możliwie wiarygodnie. Możesz skończyć post na tym jak wchodzisz do klubu lub dowolnie wcześniej. Wtedy ja dopiszę resztę.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5814
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Nex Zitt » 28 Lip 2017, o 20:25

– Środek masowej zagłady brzmi chyba zbyt nieprawdopodobnie – odrzekł Nex, gdy na jego przedramieniu zabrzęczał komunikator. – może być przyprawa albo inny narkotyk. Nie robi mi to większej różnicy.
Zitt wziął łyk jakiegoś zielonkawego napoju, który stał obok szklanki z wodą, po czym kontynuował:
– No, ale czas się stąd zmywać, nasza Pantoranka czeka, a mój wspólnik jest w drodze – mówiąc to, przesłał Vepsinowi wiadomość, aby zaczekał przed pałacem i nie fatygował się aż na iglicę. – Tylko miałbym jeszcze jedno małe życzenie.
– Cokolwiek powiesz, Mandalorianinie – Felmax wyszczerzył się w odpowiedzi.
– Dałbyś radę załatwić kilku gości? Z 5-6 osób? Oczywiście, żeby ubrani byli... w cokolwiek ubierają się tacy ksenoentuzjaści. Może mają jakieś naszywki?
Inne graty? Niech okoliczni widzą, powiążą później fakty.
– Jasne, skołuję kogoś. A co z tym obiadem?
– A, możesz go sobie zjeść, ja idę się przewietrzyć – powiedział Nex, unosząc brwi, po czym położył garść kredytów na stole.
Wchodząc do windy zauważył, jak Felmax przystawia komunikator do ust. Drzwi windy zamknęły się. Przez kilka minut zjazdu z wysokiej iglicy mógł poukładać sobie w głowie to, co już mieli zrobione oraz to, co jeszcze zrobić należało. W jednej chwili przypomniał sobie o Ryosie. Zabawne. Miał wrażenie, że wciąż czuje jej zapach, że jest gdzieś w pobliżu roztaczając zeltroński urok.
Nie lubił tracić nad sobą kontroli, dawać ponieść się emocjom, dlatego w pewnym sensie cieszył się, że Devaronianin właśnie wtedy się pojawił. Zitt miał jednak przeczucie, że Ryosa tak łatwo mu tego nie daruje. W końcu pracował teraz dla Hobra.

– Nareszcie trochę świeżego powietrza – powiedział do siebie, wdychając zapach miasta.
Jak na ironię większość czasu spędzał z hełmem na głowę i chyba czułby się z nim pewniej, no ale tym razem nie mógł sobie na to pozwolić.
Jaig zakręcił się mu pod nogami z głośnym piskiem i odjechał w stronę mężczyzny stojącego nieopodal ścigaczy. Rictus.
Nex także ruszył teraz w tamtą stronę, z tym że jego krok był znacznie wolniejszy. Nie spieszył się, w końcu i tak musieli zaczekać jeszcze na Felmaxa i jego ludzi. Zbliżywszy się nieco, wyciągnął ostentacyjnie swojego DL-18 i przetarł go ściereczką z tylnej kieszeni brązowych spodni, po czym uniósł wzrok w stronę przyjaciela.
– A jak tam twoja spluwa, piracie? – odezwał się, z trudem powstrzymując śmiech.
– C-co? O co ci chodzi, stary? – odparł Rictus, dokładnie tak, jakby nie wiedział, o co chodzi.
Nex nie mógł jednak wyciągnąć od niego szczegołów, bowiem właśnie w tej chwili z pałacu wyszedł Flatov, krzycząc coś w ich stronę, zaś niedługo potem podleciał jakiś większy śmigacz.
Trudno, dowiem się o jego przygodach nieco później, pomyślał Zitt, spoglądając w stronę pojazdu.
Ku jego zdziwieniu transport wyglądał nazbyt czysto, wręcz jakby był nowy, a w każdym razie używany przez jakichś szanujących się obywateli, na przykład ekoaktywistów. Drzwi bezgłośnie odsunęły się do góry a z wnętrza wyłoniło się sześciu osobników – czterech Pantoran, w tym jedna kobieta, a także jeden Klatooinianin oraz mężczyzna przypominający człowieka... Echani? Chyba Echani. W każdym razie tak sądził Nex, wnioskując po białych włosach. Wszyscy ubrani byli raczej zwyczajnie, chociaż zdradzały ich pretensjonalne teksty nadrukowane na koszulkach i naszywki z jakimś logiem.
– Nielicha gromadka, co? – wypalił Felmax z uśmiechem na ustach. – Poznajcie się, to jest Nex i...
– Rictus – powiedział za siebie Vepsin.
– Rictus, tak właśnie. Nex, Rictus, to jest Ichi, Ravin, Dix i Miren – powiedział Felmax, wskazując Pantoran. - ten zacny Klatooinianin to Ubess, a to Arkon. To co? Zapraszam do śmigacza.
Mandalorianin zastanowił się przez chwilę, dlaczego właściwie wszyscy musieli stamtąd wysiadać. Szybko jednak przegnał tę myśl i wsiadł razem z resztą.

Powoli zaczęło się już ściemniać, a miasto, jak za dnia przytłaczało szarością, tak teraz rozbłysło kaskadą świateł, restauracji i reklam i wszystko to rozbrzmiało dodatkowo gwarem nocnego życia pełnym krzyków, odgłosów nieznanych Nexowi zwierząt oraz śmiechem gentelistot niosącym się z okolicznych barów.
Pominęli jednak luksusowe dzielnice bogatszych Pantoran i udali się w okolice mniej przyjazne zarówno dla oka jak i dla portfela, gdzie jednak życie tętniło z nie mniejszym zapałem.
Śmigacz zaparkował po drugiej stronie ulicy, gdzie wszystkie miejsca nie były jeszcze całkiem zajęte. Klub miał o tej porze naprawdę duży ruch, zresztą sam budynek był też dużo większy, niż spodziewał się Nex. Wyjrzał teraz przez okno i zorientował się, że zaczęło padać. Chyba zbytnio się zamyślił podczas jazdy, ostatnio robił to zbyt często. Po drugiej stronie ulicy wśród smug deszczu widniał napis Pee Jee Dee, a kilka liter migało nerwowo w oczekiwaniu na nowych gości...
Image
Awatar użytkownika
Nex Zitt
Gracz
 
Posty: 76
Rejestracja: 7 Kwi 2017, o 23:12

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Mistrz Gry » 31 Lip 2017, o 00:02

- No dobra panowie i panie - zaczął Felmax gdy już wszyscy się zebrali nieopodal klubu. Nowa ekipa miała ze sobą dwie walizki. Barczysty Ravin o dość szpetnej od poparzeń twarzy, rozłożył jedną z walizek podobnie jak Dix, który najwidoczniej liczył sobie sporo lat i miał jako jedyny siwe włosy. Dorównywał jednak reszcie groźną i pewną siebie aparycją. Niska Ichi jako jedyna wyglądała beztrosko, ciągle poprawiając grzywkę równo ściętych krótkich włosów. Miren wciąż palił papierosy, aż w końcu Flatov mu zwrócił uwagę, że ma być BIO, EKO i w ogóle. Z niechęcią odrzucił peta. Ubess stał z założonymi rękami, a młody Arkon przechylał głowę na lewo i prawo ze specyficznym dźwiękiem strzelania kości, widać było, że świerzbiło go do akcji. Wszyscy początkowo stali dość nieruchomo z paroma odchyłami. Reprezentowali dużą dyscyplinę, jak na ludzi Hobro.

Zaczęli wyciągać rzeczy z walizek i każdemu dawać, Rictus i Nex otrzymali też ciuchy by na szybko się przebrać. Okolica mogła wydawać się ryzykowna, ale najwidoczniej Devaronianin wierzył, że ponoć pod latarnią najciemniej. Blastery wylądowały w kaburach i generatory tarcz energetycznych przy pasie. Ichi i Dix dodatkowo dostali karabiny blasterowe, zaś Rictus i Nex nie musieli pobierać broni. Do tego czarne płaskie maski, które na tle tych ubrań wyglądały wyjątkowo poważnie.
- Dla przypomnienia jakby ktoś zapomniał, powiem jak to powinno wyglądać. Wchodzimy i robimy rozróbę. Możecie sobie postrzelać do każdego. Nie ma w środku nikogo czyja by śmierć nam przeszkadzała. No na pewno musimy zabić ochroniarzy no i po wstępnym przesłuchaniu, barmana. Ci którzy tu są nie wiedzą nic. Wsparcie dla nich nie nadejdzie, więc luzik. Nex i Rictus zajmą się barmanem, jak my wejdziemy pierw przodem i zrobimy małe wejście. W maskach są komunikatory, które reagują na nasze imiona. Wywołując je nadajemy do konkretnej osoby. To tak jakby coś się nie udało. A teraz Nex do Ciebie - Mówiąc, w końcu zwrócił zakrytą rogatą głowę ku mandalorianowi.
- Zróbmy trochę dramy, wasza dwójka ją stąd wyprowadzi tylnym wyjściem od pokojów dla dziwek i uciekniecie speederem do mojego biura, tak by myślała, że walka jest heroiczna i ciężka i wciąż nie wiadomo, kto ujdzie z życiem. Zróbcie tą wycieczkę nieco naokoło pozorując gubienie ogona, tak by myśmy zdążyli tam wrócić i udawać bywalców organizacji. Musisz być przekonujący Nex. Dobra koniec tego jedziemy, bo mnie korci by narozrabiać - w odpowiedzi na ostatnią frazę Miren zarechotał, a reszta ruszyła do przodu. Nex z Ricutsem spokojnie podążali za nimi. Jaig został przy środku transportu. Rictus milczał jak nigdy, przed akcją. Nie był zadowolony, ale nie protestował.

Flatov i jego ludzie wparowali do środka pełną parą, niczym wprawieni rabusie. Od razu dało się słyszeć odgłosy wystrzałów i wrzaski paniki oraz bólu. Ichi i Dix wypatrywali groźniejszych to przeciwników, kiedy to reszta czyniła zwyczajny terror, strzelając do bywalców i wrzeszcząc na nich, zmuszając ich do posłuszeństwa. Nie obyło się bez odpowiedzi. Co poniektórzy klienci, też uzbrojeni, chowali się za stołami czy innymi przeszkodami. Zostali jednak szybko wystrzelani, a impreza zamieniła się w krwawą rzeź. Wyglądało to jak wejście czyścicieli. Ktokolwiek się ruszał zbierał strzał. Większość szybko nauczyła się klęczeć nisko z rękami na głowach i nic nie mówić

Nie obyło się bez ofiar.

Barman był uzbrojony w strzelbę i zdołał zastrzelić Dixa, wcyhylając się nagle zza lady. Ubess zginął od strzału ciężkiego blastera, który miał jakiś niepozorny cywil. Wyskoczył on nagle z kuchni i zaczął strzelać. Nie pożył ten długo podobnie jak barman, który był ostatnim stawiającym opór w sali głównej. Jego los był ustalony, został postrzelony przez Ichi, a Nex mógł go spokojnie przesłuchać w trakcie trwającego zamieszania. Główny korytarz prowadzący do piwnic i pokojów uciech oraz do sali głównej i kuchni był opanowany, jednakże wspomniane miejsca mogły jeszcze kryć potencjalnych przeciwników.



Przeprowadź rozmowę z rannym barmanem. On powie Ci gdzie dokładnie jest wspomniana kobieta, nie od razu. Przekonaj go. Wraz z Rictusem znajdź ją i nawiąż pierwszy kontakt (pierwsze słowa i wyrażenia, na tym zakończ post). Uważaj jak się poruszasz i określ nastawienie do otoczenia, jednakże pamiętaj, że wszystko jest ustalone z góry. Jedynie goście lokalu mogą Cię zaskoczyć. Cała ochrona właściwie nie żyje już. Masz tutaj dużo swobody.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5814
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Nex Zitt » 4 Sie 2017, o 22:28

– Jasne, zróbmy to – rzucił Nex do Devaronianina, nie dając po sobie poznać, że i on postrzelałby do jakichś szumowin.
Znowu to poczuł. Dreszcz. To samo uczucie, które towarzyszyło mu podczas walki. Co prawda miała to być jedynie mała akcja w jakiejś zatęchłej norze, ale tak właściwie od kradzieży na Manaan głównie gubił pościg i zacierał za sobą poszlaki, aby Imperium straciło ich na dobre. Dreszcz szybko został jednak przytłumiony, kiedy zobaczył twarz Rictusa. Pomysł strzelania do cywili na pewno nie przypadł mu do gustu.

Oboje zostali nieco z tyłu kiedy Felmax wraz z najemnikami weszli do klubu i zaczęła się strzelanina. Śmiechy i radość ucichły natychmiast, gdy poleciały pierwsze bolty, ustępując miejsca jękom i przerażeniu.
Zitt włożył maskę i wszedł do środka parę minut później, kiedy odgłosy wystrzałów nieco ucichły. Rozejrzał się dokoła. Wszędzie leżały truchła, ludzie Flatova nie oszczędzali nikogo. Zewsząd unosił się smród palonego ciała. Kilku bywalców leżało pod stołami niemal nieruchomo w obawie przed podzieleniem losu innych. To nie było w stylu Mandalorian – Nex nigdy nie zabiłby kogoś, kto nie miał jak się obronić.
W momencie kiedy Nex obrócił się w kierunku lady, nagle wychylił się zza niej barman, jednak Pantoranka szybkim strzałem w bark posłała go na ziemię. Mando zdążył wyjąć blaster z kabury, ale nie oddałby strzału na czas.
– Dzięki – powiedział do kobiety i przeniósł nogę nad nieruchomymi zwłokami Ubessa, nieopodal dostrzegł też ciało Dixa z obszernym poparzeniem na klatce piersiowej.
„Pewnie dostał ze strzelby”, pomyślał i w tym samym czasie jego wzrok napotkał twarz Arkanianina, który akurat odpalał papierosa.
Zitta znowu obszedł dreszcz i poczuł się pewniej. Ominął teraz ladę, zza której dobywały się jęki barmana. W jednej chwili podniósł głowę i spróbował sięgnąć do leżącej obok strzelby. Mando przewidział to i jednym kopniakiem posłał broń pod półkę z alkoholem, a drugim upewnił się, że głowa barmana pozostanie na ziemi.
– Chaari Telme, gdzie ją znajdę? – warknął, po czym ukucnął i złapał mężczyznę za kołnierz.
Barman splunął w jego stronę, a Zitt odpowiedział pięścią.
– Gdzie ona jest? W którym pokoju?!
– Chuj ci do thego, ekhozjebie – odparł barman, charcząc krwią, zasłoniwszy twarz przed kolejnym ciosem.
Nex odciągnął jego rękę, po czym zdjął maskę i przemówił wskazując palcem na dużą bliznę na prawym policzku:
– Słuchaj no, śmieciu, lepsi od ciebie próbowali mnie załatwić. Jak myślisz, gdzie są teraz?
– Niby dlaczego miałbhym ci cokholwiek mhówić? – odpowiedział po chwili i jeszcze więcej krwi wypłynęło z jego ust – i thak jestem trupem.
– O, masz rację. Ale upewnie się, że będziesz umierał jak najdłużej, jeśli nie odpowiesz na moje pytanie – odparł Nex, zakładając maskę z powrotem.
Mężczyzna zawahał się.
– Drugi k-korytarz w prawo... – wydukał w końcu, złapawszy oddech i wskazał trzęsącą się ręką na drzwi za plecami łowcy nagród – na samym końcu... będzie pokój... dziwek... Obok toalet... – zatrzymał się, oddychając nierówno i szorstko. – W małej wnęce jest kotara... tam ją znajdziesz.
Nex wstał bez słowa i obrócił się w kierunku drzwi.
– Zróbcie z nim co chcecie – rzucił do grupy Felmaxa. – Byle nie cierpiał długo – dokończył i gestem wskazał na Rictusa, zaś Arkon powiódł za nimi wzrokiem, depcząc papierosa butem. „Ten koleś stanowczo zbyt mało mówi”, przeszło Zittowi przez myśl.
– Reszta planu tak jak mówił Felmax – powiedział na odchodne i razem z Vepsinem zniknęli za drzwiami.

Korytarz był ciemny i raczej cichy. Gdzieś z oddali dobiegały ledwo słyszalne pojękiwania świadczące o tym, że nie wszyscy chyba zdawali sobie sprawę, co przed chwilą zaszło. Fioletowe neony na ścianach w większości wcale już nie świeciły albo migotały z brzękiem.
Nagle jednak z korytarza obok doszedł ich dźwięk kroków i ich oczom ukazał się czarnoskóry mężczyzna w białym garniturze i z blasterem ręku.
– C-co jest kurwa?! – wrzasnął zdezorientowany i otworzył ogień. Nex i Rictus w porę zdążyli skryć się za rogiem.
Mando wychylił rękę i strzelił, ale trafił jedynie kapelusz, kiedy mężczyzna odskoczył, szukając osłony. Mała wnęka w ścianie jednak nie wystarczyła i Rictus trafił go w kolano.
– Kurrwa! – zaklął siarczyście.
W tym momencie Nex wyszedł zza roku i oddał strzał w klatkę piersiową. Jęk agonii poniósł się po budynku.
– To chyba sutener – powiedział z konsternacją Vepsin.
– Były sutener. Chodź.

Przeszli teraz do następnego korytarza, w którym światło działało nieco lepiej, emanując na przemian różnymi odcieniami czerwieni i różu.
– To chyba tu – oznajmił Nex, ujrzawszy po lewej symbol toalety.
Wszedł przez drzwi z prawej strony korytarza i jego oczom ukazała się obszerna sala wypełniona stołami i rurami do tańca, a w pobliżu małego barku z głośników sączyła się relaksacyjna muzyka. Najwidoczniej wszyscy bywalcy właśnie uciekli, dosłyszawszy strzały z korytarza. Gdzieniegdzie kryły się jedynie prostytutki z obawy przed dwoma mężczyznami w maskach.
– Osłaniaj mnie stary. Niech nikt tu nie wchodzi – rzekł do Rictusa.
– Jasne. – Vepsin mocniej chwycił swoją broń.
Tak jak mówił barman, w rogu pomieszczenia znajdowało się trudne do zauważenia przejście zasłonięte kotarą. Mandalorianin niepewnie odsunął zasłonę i ujrzał zaciemniony pokój. Telme rzeczywiście tam była. Leżała na łóżku zupełnie naga, a w jej oczach czaił się strach i głęboki smutek. Zitta coś chwyciło za serce. Rzadko kiedy zdawał się być czymś poruszony, ale tym razem pod maską zaszkliły mu się oczy. Chwilę zajęło mu zanim się otrząsnął, ale w końcu nieco nerwowo zdjął maskę i podszedł bliżej, opadając na jedno kolano. Wreszcie się odezwał, ale zrobił to głosem dziwnie pełnym troski. Sam siebie nie poznał.
– Ty jesteś Chaari Telme? Nazywam się Nex, jestem z grupy ksenoentuzjastów... i przyszliśmy cię stąd zabrać. Jesteś już bezpieczna.
Ze zdziwieniem Nex odkrył, że w małej sakwie u jego boku znajdowała się zwinięta peleryna. Nie miał pojęcia, kiedy ją tam włożył.
– Musimy znaleźć ci jakieś ubrania. Ale na razie to musi wystarczyć – powiedział, rozkładając płaszcz i wyciągnął go w stronę Pantoranki w oczekiwaniu na pozwolenie.
Image
Awatar użytkownika
Nex Zitt
Gracz
 
Posty: 76
Rejestracja: 7 Kwi 2017, o 23:12

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Mistrz Gry » 5 Sie 2017, o 13:14

Kobieta leżała nieruchomo, widząc nowego gościa. W pierwszych sekundach, jej twarz wydawała się być pustą otchłanią, w której zniknęło wszystko z jej jestestwa. Obraz leżącej bezładnie nagiej kobiety bez rąk tylko potęgował wrażenie bezradności i bezbronności. Zamieszanie na zewnątrz najwidoczniej wstępnie nie wywarło na niej wrażenia. Była gotowa spotkać się z końcem swojego życia, chyba nawet na to czekała. Drgnęła jednak, słysząc pierwsze słowa jakby przebudziła się do życia, a z jej oczu od razu popłynęły łzy.
- Głupcy! - zajęczała pretensjonalnie - dlaczego wróciliście?! Wiesz co oni wam zrobią?! Uciekajcie póki jeszcze możecie! - widząc jednak zdeterminowaną postawę wybawcy, usiadła i załkała pozwalając się otulić peleryną. Jej wzrok wylądował na podłodze i zaczęła mówić, jakby coś przez bardzo długi czas leżało jej na sercu.
- przepraszam, was wszystkich... Przeze mnie tylu zginęło... zabili Jachi, Trijo, Doma, Luciana, Groiva... - przerwała w wymienianiu imion, wstając z łóżka.
- zawiodłam was wszystkich, skazałam na śmierć i wygnanie... nie powinniście... - nie dokończyła, pozwalając sobie na szloch.

Nex nagle usłyszał strzał zza kotary, a zaraz po tym głos w słuchawce.

- jeden ruchacz mniej. Po tym co dzisiaj widziałem, nie tknę już żadnej niewolnicy - głos Rictusa miał w sobie dużo obrzydzenia jak i nienawiści, po czym dodał już neutralnym, acz zaangażowanym tonem
- jak postępy?
Droga wolna, "graj dalej lub zmień reguły gry" ;) Pamiętaj, że Rictus nie wie o szczegółowej całości ustalonej z Flatovem
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5814
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Nex Zitt » 5 Sie 2017, o 17:18

– To prawda, nie przywrócimy im życia. Ale zginęli za to, w co wierzyli. Możesz okazać im szacunek, dalej poświęcając się słusznej sprawie. – W tym samym momencie w słuchawce rozległ się głos Rictusa i poprzedzający go wystrzał.
– Już idziemy – odrzekł do przyjaciela.
Nex miał teraz mętlik w głowie. Zapewne Flatova nie za bardzo obchodziła ta kobieta, a on obiecał jej, że nic jej nie grozi... Nie był pewien metod Devaronianina, dlatego wolał wyciągnąć z niej informacje na własną rękę albo z pomocą Rictusa. Ale tymczasem pojedzie do jego biura. Miał Mandalorian do odnalezienia i tego cały czas się trzymał.
– Felmax? – rzucił w słuchawkę, założywszy maskę, w oczekiwaniu na odzew.
– Ach! Jest i nasz człowiek od zadań specjalnych – rozległ się głos w masce.
– Znaleźliśmy Chaari, spotkamy się w biurze – rzucił i odsunął kotarę, upewniając się, że Pantoranka za nim idzie.
– Rictus! – krzyknął Nex do przyjaciela, a ten obrócił się w jego kierunku – znajdźmy tylne wyjście i zmywajmy się stąd.
Vepsin sam czuł się niezręcznie i nie odezwał się do kobiety. Wszyscy opuścili pokój „uciech” w zupełnej ciszy i udali się przez korytarz. Z oddali dobiegały ich jedynie głosy ludzi Felmaxa – najwidoczniej zdążyli już się rozprawić z barmanem i resztą kantyny.
„Trzeba się stąd zmywać, zanim pojawi się policja”, pomyślał Nex i przyśpieszył nieco kroku. Przeszedł obok rogu korytarza i szybko rozejrzał się na wszystkie strony.
– Czysto – oznajmił i skręcił w prawo.
Po obu stronach znajdowały się jeszcze jakieś drzwi, ale nie dochodziły z nich żadne odgłosy. Prawdopodobnie jakieś niewielkie magazyny.
Na końcu znajdowały się drzwi, spod których czuć było lekki powiew. Zitt uniósł brwi i wsłuchał się uważnie, by po chwili nacisnąć przycisk na panelu.
Nagle rozległ się głośny trzask prądu – Mando szybko cofnął się do tyłu, odruchowo uruchamiając tarczę energetyczną. I... nic się nie wydarzyło. Drzwi odsunęły się zwyczajnie, dźwięk musiał dochodzić z zewnątrz. Zitt przestąpił próg i ujrzał Jaiga stojącego przy speederze. Na ziemi leżało ciało jakiegoś Nikto.
– Sam go załatwiłeś? – spytał zdziwiony, chowając broń do kabury. Droid odpiszczał mu z zadowoleniem, po czym otworzył śmigacz.
– Wsiadajmy – odezwał się Nex i gestem pokazał Pantorance tylne siedzenie.

– Właśnie odjechaliśmy Felmax – odezwał się głos przez słuchawkę - lepiej się stamtąd zmywajcie, tej rozróby nie dało się nie usłyszeć.
– Spokojna twoja głowa. – Devaronianin odpowiedział, zapewne ze znanym sobie uśmieszkiem.
Noc była gwarna i nazbyt żywa, jakby każdy w mieście zdążył się już dowiedzieć o ekscesach w klubie Pee Jee Dee. Mandalorianinowi zdawało się, że słyszał służby porządkowe.
– Nikt nas nie śledzi?
Rictus obejrzał się przez ramię i pokręcił głową.
– Chyba nie. Chociaż jeszcze przed chwilą jechały jakieś czarne speedery.
– Dobra, skręcimy w stronę centrum. Zrobimy mały objazd dla pewności – powiedział Zitt poleciał w stronę wysokich iglic, od których biło jasne, żółtawe światło.
Ruch był naprawdę ogromny, wszędzie pełno było pojazdów przemykających strugami światła niczym rwąca rzeka. Prawie jak na Nar Shaddaa albo Coruscant. To zabawne, kiedy Zitt o tym pomyślał. Coruscant dotychczas widział tylko na holowidach. Nie to, żeby go tam ciągnęło, chociaż wiedząc, że znajduje się tam teraz siedziba firmy jego ojca, zapewne w końcu los go tam zaprowadzi.
Po drodze mijali zatłoczone kasyna i wykwintne restauracje. Zapewne był to widok znacznie przyjemniejszy, aniżeli rozpadające się rudery i ciemne uliczki dzielnicy, z której właśnie przybyli, jednak w tych pierwszych Mando raczej czuł się dość nieswojo, a już na pewno jeśli wchodził do takich miejsc w beskar’gamie. Choć z drugiej strony lubił to uczucie, kiedy inni patrzyli na niego z trwogą. Tak było po prostu łatwiej. Ale w niektórych zakątkach galaktyki jego rozpoznawalność nie była aż tak oczywista.

Nex nie wiedział jak długo jeździli po mieście, stracił rachubę czasu – jednak chciał się upewnić, że Felmax razem z resztą będzie już czekał w swoim biurze.
Ponownie powitał ich niezbyt zachęcający widok kominów i fabryk. Tu ulice nie były aż tak tłoczne, właściwie prawie nikt się tu nie kręcił – zapewne większość ludzi i nie-ludzi pracowała teraz na nocnych zmianach. Ścigacz jechał już wolno, aż wreszcie całkiem się zatrzymał kiedy przed ich oczyma pojawił się numer 413. Cała czwórka wysiadła z pojazdu i skierowała się do budynku, aż w końcu znaleźli się przed drzwiami Felmaxa. Rozległ się dźwięk dzwonka.
Image
Awatar użytkownika
Nex Zitt
Gracz
 
Posty: 76
Rejestracja: 7 Kwi 2017, o 23:12

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Mistrz Gry » 5 Sie 2017, o 22:58

Drzwi po chwili otworzyły się, a zza nich wyłoniła się twarz Ichi. Była ubrana w czarny golf i ciemnoniebieskie zwykłe spodnie. Minę miała jednak poważną i kiwnięciem głowy zaprosiła do środka. Przed Zittem i Vepsinem ponownie ukazało się pozornie szkaradne biuro, lecz Ichi poprowadziła ich od razu do miejsca głównego.
- Widzę, że się udało szefie. Reszta już na Ciebie czeka - powiedziała Ichi z troską na twarzy, po czym spojrzała na Chaari
- Jesteś moją idolką - mocno chwyciła ją za kibić, a w jej oczach pojawiły się łzy. Potrafiła świetnie udawać. Ta mina kompletnie nie pasowała do rozbawionej rozrabiaki strzelającej do ludzi w klubie. - zemścimy się za to co nam zrobili i za ich zbrodnie, ale pierw choć ubiorę Cię w coś najpierw. Zaraz przyjdziemy.

Ichi poprowadziła Chaari do drugich po przeciwnej stronie drzwi, których Nex nie miał okazji dostrzec przedtem. Gra świateł w tym pomieszczeniu robiła niesamowitą robotę. Sami zaś skorzystali z pierwszych drzwi. Zanim jednak wszedł, tym razem mandalorianin wyostrzył zmysł wzroku możliwie bardzo, by upewnić się, że nie ma tu jeszcze trzecich drzwi w tym biurze-przykrywce. Tak też i było.

W środku na czarnych fotelach siedział Felmax wraz tylko z jedną osobą. Miren tym razem prezentował znacznie inną osobowość niż podczas napadu. Siedział elegancko ubrany w okularach przy komputerze i nie było przy nim nawet popielniczki. Felmax zaś ubrany jak typowy spacer niemalże leżał rozwalony na fotelu, popijając czerwonego drinka przez słomkę. Nex zauważył też zmianę w wystroju wnętrza. Było znacznie mniej neonów, na rzecz zwykłych białych lamp świetlnych. Nie było też droida za barkiem, a na półkach było więcej soków niż alkoholu. Typowo Huttycki splendor zniknął, na rzecz bardziej wyrafinowanego, nowoczesnego i zdrowego stylu.
- Witaj, gwiazdo wieczoru - zagadał wesoło Flatov, nie powstrzymując się od wyszczerzenia zębów - mamy jakieś pięć minut, zanim będziemy musieli grać dalej, i jak? Wszystko zgodnie z planem?
- pozwól mi zapalić, a za te okulary... - wtrącił swoje pięć groszy Miren.
- nie marudź Miren, w tych okularach wyglądasz świetnie. Do twarzy Ci, powinieneś je nosić codziennie. Podkreślają wagę jaką nadajesz intelektualnym sprawom. Wiesz ile byś studentek wyrwał, tak od ręki. - wyjaśnił Devaronian, nonszalancko pstrykając palcami na sam koniec wypowiedzi.
- przeginasz
- e tam, dramatyzujesz... Nawet Ryosie byś się bardziej spodobał
- nie wspominaj mi o tej suce - odburknął podkreślając ostatnie słowo
- ależ ty delikatny, nadal obrażony? Kurde napij się czegoś to Ci przejdzie... no jak wytrzeźwiejesz to Ci się pewnie przypomni, ale warto spróbować. Mi tam za którymś razem się udało, szczerze nie kłamię.
- Ehe... - mruknął z niedowierzaniem okularnik
- Skywalker... Skywalker! Ach no tak. Teraz to ja muszę dupę ruszyć. Niech już stracę. - westchnął Felmax, po czym wstał i ruszył za barek.
- a wy panowie? Na pewno jesteście spragnieni, co?

Poprowadź rozmowę, aż do przyjścia Chaari i tego co jej powiesz na wstęp. Ubierz ją jakoś ;) Reszta załogi Felmaxa jakby co, po prostu nie nadawała się do dalszej części zadania.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5814
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Nex Zitt » 8 Sie 2017, o 22:01

Nexa zdziwiła ta nagła zmiana wystroju biura. Po jaką cholerę właściwie miałby to robić? Ale właściwie narzekanie było tu bez sensu, w końcu światła nie były już tak drażniące dla oczu, a reszta wyglądała bardziej praktycznie, bez zbędnych ozdób. Słowem minimalizm. Tylko ten Miren wyglądał jakoś dziwacznie w tej wersji.
– Jasne, może być ten Skywalker, jest całkiem niezły – odpowiedział na słowa Felmaxa, kierując się w stronę półek z napojami.
Zaczął przyglądać się barwnym etykietom z zaciekawieniem, po czym odwrócił wzrok w kierunku Flatova.
– Ostatnim razem jak tu byłem, wyglądało to trochę inaczej – rzucił niedbale Zitt – szybkich masz dekoratorów. A co z resztą ekipy? Walka z barmanem ich przerosła? Mam nadzieję że zbyt długo się z nim nie zabawialiście.
– Ale. Będziemy musieli przepytać tę Pantorankę, dowiedzieć się o Scentix, co tylko się da. – Nex przeniósł rozmowę na właściwy temat. – A, i kiedy ruszymy niech ktoś załaduje ją do transportowca. Zabieram ją ze sobą – zakończył, jakby nie oczekując słowa sprzeciwu.

***

Kilka minut później drzwi do pomieszczenia rozsunęły się i pojawiła się w nich Ichi, prowadząc za sobą Chaari Telme. Twarz kobiety wyglądała teraz nieco lepiej, choć nadal w jej oczach brakowało iskry – niewola w Pee Jee Dee niemal całkowicie wyzuła z niej chęć do życia.
Pantoranka ubrana została raczej skromnie, tak aby specjalnie nie wyróżniała się z tłumu. Miała na sobie granatowe spodnie, zupełnie gładkie, a także sięgające za kostkę czarne buty bez obcasu. Jako wierzchnie okrycie Ichi założyła jej czarną kamizelkę ze srebrnymi obszyciami. Podwładna Felmaxa nie zadała sobie większego trudu z jej fryzurą – jej jasnofioletowe włosy po prostu opadały swobodnie na ramiona. Nex dostrzegł też, że nadal ma na sobie jego pelerynę, która zasłaniała jej brak rąk.
– Witaj Chaari – powiedział wreszcie Mandalorianin. – Wiem, że jesteś wyczerpana, ale będziemy musieli zadać ci kilka pytań. Ale może najpierw chcesz się czegoś napić? Zjeść?
Image
Awatar użytkownika
Nex Zitt
Gracz
 
Posty: 76
Rejestracja: 7 Kwi 2017, o 23:12

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Mistrz Gry » 21 Sie 2017, o 18:43

– Jasne, może być ten Skywalker, jest całkiem niezły – odpowiedział na słowa Felmaxa, kierując się w stronę półek z napojami.
Zaczął przyglądać się barwnym etykietom z zaciekawieniem, po czym odwrócił wzrok w kierunku Flatova.
– Ostatnim razem jak tu byłem, wyglądało to trochę inaczej – rzucił niedbale Zitt – szybkich masz dekoratorów. A co z resztą ekipy? Walka z barmanem ich przerosła? Mam nadzieję że zbyt długo się z nim nie zabawialiście.
- Hehe, budżet mamy całkiem pokaźny to prawda.
– Ale. Będziemy musieli przepytać tę Pantorankę, dowiedzieć się o Scentix, co tylko się da. – Nex przeniósł rozmowę na właściwy temat.
- To prawda, dlatego nie zabrałem reszty chłopaków. Z ich językiem to mógłbyś ciąć metalowe blachy, a tu trzeba finezji
– A, i kiedy ruszymy niech ktoś załaduje ją do transportowca. Zabieram ją ze sobą – zakończył, jakby nie oczekując słowa sprzeciwu.

Przez chwilę zrobiło się na prawdę cicho w całym pomieszczeniu.

- Wiesz... Będę z Tobą szczery. Na prawdę nic mi do tego, ale to zabawka Hobro. Mnie osobiście jest jej szkoda, powinni z nią skończyć, no ja bym jej cierpień ukrócił jakby to ode mnie zależało, albo wysłał na Maanan na dożywotni urlop - wyjaśnił Devaronian, przybierając nieco smętną minę nie pasującą do jego typowej aury. Przechylił nieco szklankę po czym kontynuował:
- Widzisz... dla naszego Hutta ta kobieta ma znaczenie i powiem Ci jak między kumplami po fachu. Lepiej sobie daruj, jakikolwiek powód by Ci wpadł do głowy. Lepiej pomyśl o tym co właściwie jest istotne w tym interesie, czyli o pieniądzach i o swoich mandalorianinach i o tym gdzie ich umieścisz po całej akcji. Chaari jest tylko jego kartą przetargową w innym biznesie. Wątpię by Hobro był zadowolony. Jest powód dlaczego żyła do tej pory.

Mandalorianin rzucił spojrzenie w kierunku Vepsina i widział jak ten zaciska usta, wstrzymując się od wypowiedzi. W jego oczach płonął gniew, choć uśmiech i ogólny wyraz twarzy prezentował przyjazny.

***

Ichi wprowadziła przemęczoną kobietę. Widać było, że najchętniej to by po prostu poszła spać. Jedynie emocje, które płonęły w jej oczach trzymały ją na nogach. Usiadła z wdzięcznością obok Mirena. Wszyscy skupili na niej wzrok
- Dziękuję... - powiedziała cicho.
- Jest wyczerpana - rzucił głęboko przejęty Devaronian, który stał obok lady z drinkiem w ręku.
- Powinna odpocząć - dodał ruszając w jej kierunku, zaś Miren zareagował natychmiast jakby kopnięty prądem
- Nie mamy czasu! Nex powiedz jej! - odezwał się okularnik, odrywając się od komputera. Wszystko z kompletnie nie pasującą do jego charakteru miną pełną nadziei i determinacji.

Vepsin w neutralnej fotelowej pozycji tylko podniósł brew, ale nie dodał swoich pięciu groszy. Całe zajście najwidoczniej go podkurwiło.
W pierwszej części postu zadeklaruj się jasno, żeby nie wzbudzić wątpliwości (skoro poruszyłeś temat jawnie wobec Felmaxa, określenie się niejasno może bardzo skomplikować sytuację między Tobą a Devaronianem. Jakby co to PW) W drugiej zacznij pytać ;)
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5814
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Nex Zitt » 3 Wrz 2017, o 21:24

„Powinni z nią skończyć” – rozbrzmiało w głowie Nexa. „Skończyć” pomyślał. Jak łatwo ludziom bez honoru i godności było szafować cudzym życiem. Słowa Devaronianina wprawiły Mandalorianina w obrzydzenie, które jednak z trudem przełknął, nie dając po sobie tego poznać. Ale przynajmniej przypomniał sobie też, że mimo iż pracował z Felmaxem, to tak naprawdę nie powinien mu ufać choćby w najmniejszym stopniu. Dopiero w tej chwili Nex uświadomił sobie, jak bardzo wolał pracować samemu. Oczywiście służba w mandaloriańskiej armii to było co innego, współdziałanie z kimś, z kim dzieliły go silne więzi, było dobre. Jako łowca preferował jednak samotność. „Stare dobre czasy... Tak. Polowanie na Noghriego... Samo wytropienie go zajęło ponad dwa lata” – powiedział w myślach.
Zitt widział gniew w oczach Rictusa. Tym ciężej było mu się odezwać, toteż udał, że ogląda barwne etykiety napojów i dopiero się odezwał.
– Ah! Szkoda... karta przetargowa mówisz? Nie wiedziałem. No trudno, wygląda na to, że będę musiał odpuścić. A miałem już nabywcę – skłamał. – Wiesz, na Nar Shaddaa jest taki jeden, nie wiem czy go znasz. W każdym razie interesuje się... jakby to powiedzieć... nietypowymi okazami. Sporo by za nią dał. No ale nieważne – uciął Zitt. – Zapomnij, co mówiłem. Nie będę przecież wchodził w drogę Hobrowi.

***

W momencie gdy Mando raczył się jakimś owocowym zielono-bordowym napojem do pomieszczenia weszła Ichi razem z Chaari. Zaproponował jej coś do jedzenia, ale chyba nie była w nastroju. Właściwie nie była w nastroju do niczego... Z kolei gwałtowna reakcja Mirena zdziwiła go zupełnie. Jeśli próbował udawać zatroskanego, to szło mu raczej kiepsko.
– Słuchaj Chaari... – odezwał się Nex – uwolniliśmy cię i to jest najważniejsze. Ale potrzebujemy też twojej pomocy. Wiemy, że prowadziłaś działalność sprzeciwiającą się Scentix. I chcemy to kontynuować, ale potrzebujemy twojej wiedzy. Widzisz... – przełknął ślinę – Mamy informacje, że Scentix zaczął wykorzystywać różne zwierzęta i rośliny do produkcji jakichś narkotyków, a ich skutki testuje na ludziach tu na Pantorze. Problem w tym, że nie wiemy gdzie mają tę siedzibę. Planowaliśmy znaleźć w mieście ich transport i zakraść się tam, żeby zatrzymać ten proceder i aby ujrzał on światło dzienne. I tutaj znów potrzebujemy twojej pomocy. Mieliśmy nadzieję, że będziesz wiedzieć coś o ich placówce, albo jak się tam dostać, kiedy i gdzie są transporty, może jakieś plany budynku, listy pracowników?
Nex spojrzał z powagą w jej oczy.
– Chcemy dokończyć to co, zaczęłaś, Chaari. Musimy ich powstrzymać.
Image
Awatar użytkownika
Nex Zitt
Gracz
 
Posty: 76
Rejestracja: 7 Kwi 2017, o 23:12

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Mistrz Gry » 4 Wrz 2017, o 22:16

- Heh, a już myślałem, że to z Ciebie taki zwyrol - zażartował Flatov, założył ręce i oparł się o blat. Zaczął patrzeć na Nexa swoim wyjątkowo przebrzydłym wzrokiem. Zitt mógłby być pewien, że w głowie Devaronina w tym momencie dzieją się istne cuda
- ale nie martw się, Hobro już Ci sałaty da, aż Ci zacznie uszami wychodzić, jednak nigdy nie za dużo co? Hehe znam to skądś... Wiesz... jego karta przetargowa niekoniecznie musi przeżyć... tak oficjalnie... Ile Twój klient by dał?
- Felmax? - rzucił Miren. Poruszony przewrócił swoją pustą szklankę całkiem przypadkiem. Widać po nim było, że to o czym gadał łotr nie było w ich najśmielszych planach.
- Ooo ty znowu marudzisz i patrz co robisz. Bałaganisz, a została nam niecała minuta, a tu można przy okazji ubić interes życia. Hobro i tak nam zapłaci. Powiedział, że wolałby, żeby przeżyła, ba, nawet nam dopłaci jak tak się stanie. Obiecał jednak tym razem mniej niż za nasze typowe zadanie, a dopłata w ogóle nie jest atrakcyjna. Przestał nas sobie cenić, Miren. Już zapomniał co dla niego zrobiliśmy. Ty, ja i Ichi?
- Kurwa, serio?
- Za dużo latałeś za płotkami i Ci teraz jaja odpadły. Pamiętasz? Jesteśmy najlepsi, a nasz Mando ma równie dobrą reputację u Yarlo. Yarlo byłyby zachwycony jakby się dowiedział, że utarłeś nosa Hobrowi, wykorzystując go przy okazji, co Nex?

***

- nie przestali? Eksperymentów na ludziach? Myślałam, że moje poświęcenie choć trochę ich powstrzymało... - powiedziała przejętym głosem pantoranka. Ichi w tym czasie poszła zrobić jej coś do picia za bar.
- nie! I porwali...
- Miren! - na uspokojenie okularnika Flatov położył mu dłoń na ramieniu - Miren stracił przez nich córkę. Dołączył się do nas, kiedy to napotkaliśmy jak węszył ślady Scientix i szukał ich słabych punktów. Korporacja po unicestwieniu naszej działalności zdołała przekupić media i uciszyć głos prawdy, ich bezeceństwo przekroczyło wszelką godność. W międzyczasie tępili resztki naszej grupy, nieliczni zdołali ukryć się w podziemiu... Pomóż nam dokończyć to co zaczęłaś...
- Rozumiem was... to moja wina, że wszyscy przeze mnie cierpicie, ale na prawdę... nie jesteśmy w stanie im nic zrobić... Nie macie pojęcia jakimi zasobami oni dysponują...
- My tym razem nie jesteśmy sami - Flatov uśmiechnął się z uznaniem do idącej ze strony barku Ichi.
- Rebelia uznała tą proimperialną korporację za twór, który musi zostać unicestwiony. Nasi szpiedzy dopilnują by media tym razem zniszczyły ich działalność. Żałuję, że nie mogliśmy się skontaktować wcześniej - powiedziała poważnym tonem stojąca nad siedzącymi pantoranka. Mandalorianin musiał przyznać, że odgrywała oficera tak naturalnie, jakby na prawdę kiedyś była w armii.
- Rozumiem - westchnęła Chaari. Nex mógł zobaczyć jak na jej zmęczonej twarzy malują się odcienie walczących ze sobą emocji. Nie chciała by kolejni dobrzy ludzie przez nią zginęli, lecz też rozumiała ich prośby i motywy - minęło trochę czasu, ale z pewnych względów, prawdziwej siedziby zła nigdy by nie przenieśli. Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, ale byłam o krok od pełnego sabotażu całego kompleksu laboratoryjnego. Tuż przed moim triumfalnym krokiem zostaliśmy wyłapani... Scentix prowadzi oficjalne badania w swoim wielkim biurowcu, jednakże prawdziwe doświadczenia odbywają się w osobnym odległym miejscu. Mają sekretną placówkę na wysypisku śmieci, daleko na południe w kotlinie Duchisen. Tam zwożą swoje odpady i mają kompleks recyklingowy. W kompleksie jest ukryta winda do piętra minus trzy, gdzie znajduje się to czego szukamy. Więzienie i sale tortur, które nazywają laboratoriami... - Miren słysząc to, jakby pobladł i złapał się za twarz, nie mogąc nic z siebie wydusić. Ichi zastygła w przybranej pozie, Devoranian podjął temat dalej.
- Czyli wystarczy, że tam się udamy i uwolnimy wtedy ofiary eksperymentów? - zapytał
- Podziemny kompleks jest również ich fortecą... działka automatyczne schronione za energetycznymi barierami są poukrywane w różnych miejscach ścian... włazy durasteelowe o dwudziestu centymetrach grubości... Nawet rozpylacze trującego gazu...
- Da się to jakoś ominąć? Wspomniałaś, że byłaś o krok, a jakoś ciężko mi wyobrazić sobie kogokolwiek przebijającego się przez coś takiego...
- Zasilanie kompleksu i sterowanie ochroną, to jedyny słaby punkt. Są zewnętrznie zasilani, ale mają też swój awaryjny akumulator. Jeśli odbierze się główne zasilanie, wszystkie włazy się zamykają i uruchamia się alarm. Jednakże inżynierowie budujący to przewidzieli sytuację awarii akumulatora i zasilania jednocześnie, otwierając wszystkie włazy w trybie tego typu awarii. Nie wiedzieli, że będą tam przetrzymywane żywe obiekty i że właściciele nie chcieliby ich ucieczki. Mnie się udało dojść do tych ustawień fabrycznych, w końcu pracowałam tam... nie można ich nadpisać to jest najistotniejsze. Musieliby rozkopać wszystko i wykopać rdzeń spod całego budynku, ale najprawdopodobniej, zarząd nawet nie wie o tego typu ustawieniach. Kompleks ten już funkcjonuje długo i nie było potrzeby żeby coś zmieniać.
- Gdzie jest ten generator w takim razie?
- Jest dosłownie tuż pod wysypiskiem śmieci, tuż pod podziemnym kompleksem. W przypływie obsesji stworzyłam projekt prototypu precyzyjnego emitora wstrząsów, który zdołałby unieszkodliwić wewnętrzne zasilanie, nie zdołałam jednak go skończyć... Pamiętam jednak jak to miało być...
- Powiedz co jest Ci potrzebne, a zdobędziemy to - odezwała się Ichi
- Jest tego trochę, przydałby się jakiś datapad, żeby to opisać.
- Weź to - odezwał się Miren podając jej swoje urządzenie
- Napisz co jest potrzebne i odpocznij, jutro złożymy urządzenie i uderzymy jak tylko szybko się da. Odbicie Ciebie z klubu na pewno nie obyło się bez echa - powiedziała Ichi.
- Wciąż nie rozumiem, czemu trzymali mnie przy życiu...
- To nie istotne - wstał i pochylił się nad nią Flatov. Chwycił ją za górne rogi torsu i popatrzył jej się głęboko w oczy - załatwimy Hucisynów. Dostaną to na co zasłużyli.

Napisz jak Ichi odprowadza Chaari na odpoczynek wyprowadzając ją z pokoju, wy jeszcze na chwilę zostaniecie w tym pomieszczeniu, by skomentować wszystko. Napisz ostatnie zdanie w pierwszej części (przed gwiazdkami), dość krótkie, gdyż Chaari już właściwie wchodzi (kończymy rozdzielenie wątku)
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5814
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Nex Zitt » 11 Wrz 2017, o 22:53

Nex wymyślił bajeczkę z nabywcą zupełnie na poczekaniu, toteż tym większe było jego zaskoczenie, jak łatwo przemówiło to do wyobraźni Felmaxa. Poszło lepiej, niż się spodziewał.
– Wiesz, takie okazy są prawdziwą rzadkością. Cena nadal jest oczywiście do negocjacji, ale dolną granicą jest około 25-30 tysięcy kredytów. Jeśli was to interesuje, to możemy omówić dokładne warunki umowy. Rzecz jasna nie chcemy, żeby Hobro się dowiedział, prawda? – powiedział ściszonym głosem, ale więcej już się nie odezwał, bo usłyszał kroki.

***

Mando słuchał słów Pantoranki z podziwem. Naprawdę rozpracowała tę organizację. Może gdyby ona i jej wspólnicy nie zostali złapani, kto wie, może Mandalorianie nigdy nie zostaliby tam uwięzieni. Mogło się to wydawać bezduszne, że myślał tylko o swoim ludzie – w końcu w tych podziemiach na pewno więżonych było nieporównywalnie więcej istot. Ale szukał Thujara odkąd wojna dobiegła końca... Sam nie wiedział, czy chciał go znaleźć właśnie tam.
Grupa Flatova też nieźle sobie radziła. Byli całkiem wiarygodni, nawet Miren brzmiał już prawdziwiej. Nexowi przeszła przez głowę myśl o tym, co będzie potem. W końcu żadnego nabywcy nie ma, a będzie musiał coś zrobić z Felmaxem. „Obgadam to z Rictusem”, pomyślał.
– No już, koniec tego przesłuchania – powiedziała Ichi z troską w głosie – jedyne czego możemy od niej wymagać, to żeby porządnie wypoczęła – powiedziała, po czym objęła ją ramieniem i bez słowa opuściły pomieszczenie. Drzwi zasunęły się.

Zitt spojrzał z ukosa w stronę Felmaxa, kiedy odgłosy kroków ucichły, jednocześnie obracając lekko szklankę z sokiem jedną dłonią.
– Wygląda na to, że czekają nas małe zakupy. Ale zanim... – zatrzymał się, po czym odezwał się z szelmowskim uśmiechem. – Może najpierw przejdźmy do tego, gdzie nam przerwano.
Image
Awatar użytkownika
Nex Zitt
Gracz
 
Posty: 76
Rejestracja: 7 Kwi 2017, o 23:12

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Mistrz Gry » 16 Wrz 2017, o 21:23

- Pozwól mi z nim gadać, a dostaniemy za nią 50 tysięcy - odpowiedział Felmax uśmiechając się od ucha do ucha.
- Połowę dostajesz ty, połowę ja. Przy okazji zakosimy naszemu ukochanemu Hobrowi trochę sprzętu. Już raczej do niego nie wrócimy, jak już go robimy w huja. A przy okazji chciałbym byś następnie przedstawił mnie Yarlowi. Doszły mnie pogłoski, że ma mnóstwo pracy dla prawdziwych profesjonalistów i nie szczędzi kredytów. Wpadniemy do niego i poprawimy mu humor nowinkami od jego kuzyna Hobra, jak wszystko mu się jebie, hehe. Wtedy się rozejdziemy, no chyba, że Yarlo zasugeruje nam wspólną pracę. Jak taki układ Ci się podoba?

***

Przyszła Ichi po jakiejś godzinie, kiedy to reszta towarzystwa nadal rozmawiała i dyskutowała o wszelakich tematach. Było to pewne, że nie zbudują prototypu w jedną godzinę to też mieli ten wieczór dla siebie. Felmax pozwolił sobie nieco popić, natomiast Rictus jak nigdy został tymczasowym abstynentem. Miren dyskutował gorąco z Flatovem jak to kiedyś szaleli, a ich towarzyszka, jakby odczarowana, wywaliła się na kolejnym fotelu i dołączyła do żywej dyskusji. Przy barku zaś dwójka przyjaciół zebrała się za inicjatywą Rictusa. Podział na grupki był chwilowy, po prostu Nex widział, że Rictus musi skonsultować się TERAZ.
- i co my właściwie robimy? - zapytał cicho, acz pretensjonalnie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5814
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Księżyc Pantora] - Granice

Postprzez Nex Zitt » 28 Wrz 2017, o 21:03

– O, a ja myślałem, że naprawdę dobrze dogadywaliście się z Hobrem. Cóż, chyba naprawdę musi wam mało płacić. Ale to tym lepiej – uśmiechnął się Mando – to dobry układ, pozwolę ci z nim gadać... a raczej z jego pośrednikiem. Facet nie chce się ujawnić, co jest zrozumiałe, dlatego spotkamy się z jego człowiekiem. No ale skoro ty będziesz negocjował, to chyba nie mamy się o co martwić. A co do Yarlo, to sądzę, że przypadniesz mu do gustu. Może wobec tego wypijemy za początek tej współpracy? – zakończył Zitt z szelmowskim uśmiechem.

***

Kiedy Ichi wróciła, położywszy Chaari do snu, znowu była sobą i dołączyła teraz do żywej dyskusji ze swoimi kolegami po fachu. Tymczasem Rictus skinieniem głowy dał Nexowi znać, żeby podszedł do barku. Nex ruszył w jego stronę wolnym krokiem, a kiedy dotarł do lady, Vepsin odezwał się:
– I co my właściwie robimy?
Mandalorianin spojrzał ukradkiem przez ramię, jakby upewniając się, że reszta na pewno zajęta jest swoimi wspominkami.
– Naprawdę musimy rozmawiać o tym teraz? – podjął szeptem sprzeciw, ale wzrok Rictusa mówił jasno. – Ehh... słuchaj, mam plan, jak zabrać stąd Chaari. W skrócie, wrabiamy Devaronianina w rzekomy interes. Pozbędziemy się go na Nar Shaddaa, a Hobrowi powiemy, że wykryliśmy spisek Flatova, ale zdołał już wywieźć gdzieś jego trofeum, zanim połączyliśmy fakty. I jak? – spojrzał ze zdenerwowaniem w jego oczy, czując, że powinni już wrócić do pozostałych.
Image
Awatar użytkownika
Nex Zitt
Gracz
 
Posty: 76
Rejestracja: 7 Kwi 2017, o 23:12

PoprzedniaNastępna

Wróć do Zewnętrzne Rubieże