Content

Zewnętrzne Rubieże

[Wayland] Zagubieni

Image

Re: [Wayland] Zagubieni

Postprzez Saine Kela » 30 Kwi 2018, o 18:22

To życie w zawieszeniu było irytujące. Z jednej strony miała szansę na poznanie tutejszej ludności i zwyczajów, z drugiej pozostawała więźniem i nie wiedziała jak to zmienić w sposób, by ich dalsze działania dawały im szansę na opuszczenie planety. Póki co nie było takiej możliwości i razem z Jackiem musieli pogodzić się z faktem i czekać cierpliwie na odmienienie losu. Poznali bliżej starszyznę wioski i każdy z ich przedstawicieli był inny. Kobieta robiła co mogła, by nawiązać choć niewielką nić porozumienia i sympatii, oczywiście bez zbytniego narzucania się.
Z Jackiem ustalili, że będę cierpliwie czekać na swoją szansę, a pomimo braku możliwości odejścia, nie mogli narzekać na warunki, które choć skromne i surowe, były znośne. Saine sporo czasu spędziła na rozmowach z tubylcami, a jak nie z nimi, to z Jackiem, z którym też spędziała sporo czasu.
Jednak najwyraźniej ich cierpliwość opłaciła się. Po tym, jak Chozoosh wypytywał ją o jej pracę, a potem dał niełatwą zagadkę do rozgryzienia, kobieta przez dobrych kilka dni była pochłonięta pracą i nawet Jack musiał zauważyć, że z archeolog był zdecydowanie słabszy kontakt niż wcześniej. Ale udało się i stanęli przed poważnym pytaniem - czy to byłą właśnie ich szansa? Razem z Nighri była bardzo podekscytowana, nie tylko ciekawym archeologicznym odkryciem, ale i perspektywą wydostania się z planety.
- Jeżeli są tam stare imperialne statki, mamy szansę, Jack. - błysk w oczach Siane mówił jasno, że nie tylko odlot z planety ją interesował. -Co ty na to? Możemy to wykorzystać... wprawdzie zawsze może się okazać, że tak nic nie ma, ale jeżeli nie pójdziemy, to się nie przekonamy.
Domyślała się, że mężczyzna miał powoli dość siedzenia w jednym miejscu. Irytowało go bycie więźniem i najchętniej wymusiłby uwolnienie się. Perspektywa wyprawy, którą można byłoby podciągnąć pod badawczą, a która mogłaby stać się ich biletem. Jedynie co ją dziwiło to tajemniczy starożytny język i to, jak on się ma do imperialnego kompleksu. Może po prostu Imperium przejęło zabudowania po poprzednich właścicielach i adaptowali je na własny użytek? To całkiem możliwe. Jaka jednak była prawda, tego nie wiedziała, ale mogła się o tym przekonać na własne oczy.
- Dla Chozoosha to szansa na zdobycie skarbu, choć nie wiem, co mu to da, chyba że bardziej zależy mu na broni, dzięki której mogliby stawiać większy opór żołnierzom Imperium.
Dla niej samej decyzja była dość jasna, chciała tam iść i zbadać ruiny i miała nadzieje, że Jack też się zgodzi. W razie czego może mu podac argument, że przecież sam się zaoferował jako jej ochroniarz, więc raczej nie powinien jej tam puszczać samej.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 602
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Wayland] Zagubieni

Postprzez Jack Welles » 26 Maj 2018, o 10:32

Medytacje, ćwiczenia oraz rozmowy z Saine - na tym upływał głównie czas Jackowi. W ostatecznym rozrachunku udało mu się osiągnąć to, co chciał uzyskać jakiś czas temu, czyli wakacje. Co prawda wyobrażał je sobie w kurorcie na Mannan, ale nie można przecież mieć wszystkiego.

Wieści na temat Nigela lekko go zasmuciły, choć w sumie niczego innego się nie spodziewał. Los i tak uśmiechnął się do najemnika. Pozostawienie Nigela pod opieką Noghri było chyba najlepszą możliwą opcją.

Po całej Znanej Galaktyce krążyło wiele różnych legend. Część z nich dotyczyło zaginionych skarbów. Inne dotyczyły ukrytych flot statków, które tylko czekają by ktoś przejął nad nimi pieczę. Były też te mroczne opowiadające o dawnych miejscach kultu jakichś wymarłych już sekt, w których można było znaleźć zapewniające potęgę artefakty. Istniały również te bardziej realnie brzmiące, dotyczące porzuconych wojskowych baz naukowych, w których można było znaleźć nieznaną, cenną i równie zaawansowaną technologię. Co prawda Jacka nigdy tego typu sprawy nie interesowały, ale najwyraźniej właśnie trafili na tego typu miejsce... No i cóż - głupi by byli gdyby nie postanowili wyruszyć z Chozoosha.

- Nie musisz mnie przekonywać - rzekł Welles do Saine. - Po pierwsze znudziło mi się już siedzenie na tyłku, a poza tym masz rację. To co tam znajdziemy może odmienić losy bardzo wielu istnień. - dodał, choć w pewnej części niedokońca miał na myśli tego samego co pani archeolog.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2512
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [Wayland] Zagubieni

Postprzez Saine Kela » 29 Lip 2018, o 18:48

- No to postanowione. Spakujemy się i ruszymy.
Pomimo sytuacji, w jakiej się znajdowali, Saine była dobrej myśli, a ta wycieczka, udana czy nie, może być odskocznią od coraz bardziej monotonnych dni, które zaczynały po sobie następować. Ta społeczność była bardzo prosa, mieli swoje rytuały, zwyczaje, ale poza wypadami na polowania czy innymi drobnymi rzeczami praktycznie nic się nie działo. Ciekawy sposób na spędzenie krótkich wakacji, ale nie jak się jest więźniem. Trzeba więc było skorzystać z okazji i zobaczyć, co los im przyniesie.
Rozmówiła się ze starym Noghri, potwierdzając, że oboje z Jackiem chętnie przystąpią do wyprawy i przekonają się, co też może kryć się w starym rupieciu. Statek musiał być stary, skoro kobieta potrzebowała czasu na odczytanie napisu, nie był to przecież współczesny basic, do tego był to dialekt pochodzący z tej planety, co za tym idzie, musiało to być starożytne społeczeństwo żyjące tutaj tysiące lat temu i zresztą już nieistniejące. Musiała cofnąć całą swoją wiedzę, by zorientować się, jak wyglądała sytuacja w Galaktyce mniej więcej właśnie wtedy. Stary kompleks, przejęty pewnie potem po starożytnych przez Imperium, zniszczony przez Noghri... zapowiadała się ciekawa wyprawa badawcza.
Spakowanie się i przygotowanie do drogi nie trwało długo, zresztą nie mieli wiele, choć rzecz jasna ze strony Noghri mogli liczyć na pomoc w uzupełnieniu zapasów i przygotowanie się do podróży. Razem z synem Chozoosha wyruszyli więc wczesnym rankiem, mając przed sobą kilkugodzinną trasę do pokonania.
- Cokolwiek tam znajdziemy, może nam w jakiś sposób pomóc, zresztą jeżeli coś tam rzeczywiście będzie, Noghri mogą nawet nie do końca zdawać sobie sprawę z wagi znaleziska. Wiem, że pewnie mamy nieco inne podejście do tego, ale mam nadzieje, że to co znajdziemy zaspokoi nas oboje.
Chodziło jej oczywiście zarówno o względy historyczne i archeologiczne, które mogłyby pomóc w załataniu luk w historii, jak i bardziej przyziemne sprawy, jak chociażby sposób na wydostanie się z planety czy walkę z Imperium tu i teraz. Z plecakami na plecach, ona, Jack i młody Noghri, ruszyli przed siebie.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 602
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Poprzednia

Wróć do Zewnętrzne Rubieże