Content

Zewnętrzne Rubieże

[Tatooine] - Pan Ksorba, Zielona Grota i Świat Wody

Image

[Tatooine] - Pan Ksorba, Zielona Grota i Świat Wody

Postprzez Mistrz Gry » 9 Sty 2017, o 09:56

Przelot kilku frachtowców tunelem podejścia przeznaczonym dla Huttów nie umknął uwagi obsługi systemów na mostku Imperialnego Niszczyciela zawieszonego na dalekiej orbicie Tatooine. Meldunek sytuacyjny trafił do kapitana w kilka sekund i wszyscy spodziewali się standardowego rozkazu: zatrzymać, przeszukać i ewentualnie aresztować. Tymczasem decyzja kapitan zaskoczyła wszystkich; podkomendni na mostku przyglądali się sobie ze zdziwionymi minami sądząc, że być może są w jakiś sposób sprawdzani lub w najgorszym wypadku padli ofiarą jakiegoś żartu.
- Przepuszczamy. Statki mają specjalne pozwolenie na przelot. Zawiadomcie o tym okręt pościgowy. Koro Reese nie chce mieć tutaj żadnych niepotrzebnych incydentów z huttami. Przy okazji. Wysłać na powierzchnię dwa promy po odbiór więźniów. Kierunek: Anchorhead.

***
Ksorba czekał i nasłuchiwał odgłosów dochodzących spoza jego kajuty. Jego statek dotknął właśnie płyty prywatnego lądowiska należącego wcześniej do hutta Ottora. Byli już na miejscu, a po dość nudnej podróży z sektora huttyjskiego we wszystkich załogantów wstąpiło nagle nerwowe podniecenie; zaczęła się krzątanina i przygotowywania do zejścia na powierzchnię planety.
Ksorba przybył do Zielonej Groty ostatnim frachtem. Większość potrzebnych rzeczy i służby została przesłana wcześniejszymi transportami pod czujnym okiem muuna Oresea Celinga; Ores poleciał na Tatooine pierwszym kursem by zająć się przygotowaniami i porządkami tak by Zielona Grota była gotowa na przybycie nowego zarządcy. Według przysłanej przed chwilą wiadomości na Ksorbę czekał niemały tłum mieszkańców Mos Espy chcący zobaczyć nowego huttyjskiego szefa.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5709
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Ksorba » 13 Sty 2017, o 12:57

Drzwi frachtowca otworzyły się, otwierając drogę na ląd. Na przedzie wyszło dwóch najemników "Żółtego oka". Nie wyglądali jednak na najemników, Hutt przyłożył do tego wszelkich starań. Byli ubrani jak zwykli kupcy. Kupcy z twarzami wskazującymi na życie co najmniej ciekawe i bronią skrzętnie ukrytą pod ubraniem. Czy jednak którykolwiek szanujący się przedsiębiorca na Tatooine mógł nie nosić ze sobą broni i przynajmniej raz nie uciec przed śmiercią?
Zaraz za nimi wytoczyło się krępe cielsko Hutta pokryte grubą skórą. To już samo w sobie musiało zwrócić uwagę tłumu, a przynajmniej tak sądził Ksorba. Wyszedł bowiem, nie wyleciał na platformie repulsorowej stawiając się ponad wszystkimi i wszystkim. Przemieszczał się po ziemii. Jak zwykły "śmiertelnik". Ponadto nadal nie wyrastał specjalnie wysoko. Podrósł o kilkadziesiąt kilo, od czasu rozmowy z ojcem, jednak nadal większości humanoidów sięgał na wysokość klatki piersiowej.
Hutt był szeroko uśmiechnięty. Nie uśmiechem wywyższonego zdobywcy, a pociesznego tłuściocha. W myślach, oczywiście, naturalnie się wywyższał. Nawet tym początkowym poniżeniem podbudowywał swoje ego. Uważał, że to spryt i gra sytuacją, jest wyższym wyrazem czempionatu, niźli prymitywna materialna dominacja, o której bezsprzecznie też marzył, jednak w mniejszym stopniu.
- Przyjaciele! Jest was tu tak wiele, więc zapewne zastanawiacie się, czemu tu przybywam. - "robaki" - Przybywam do was jako uczeń i sługa, który z nadania swoejgo Papy, ma wesprzeć mieszkańców Tatooine w ich codziennych trudach. - "wzgardzę wami na poziomie, o którym nie macie pojęcia, a przy okazji zarobię" - Odcinam się od niepojętych zachowań Ottora i wszystkim gotowym do autentycznej pracy ją oferuję. - "Ottoro był niefektywny, a wy będziecie mi służyć" - Niech zaś Ci, którzy mają zamiar oszukiwać moich pracowników i klan Desilijic wiedzą, że nie będzie dla nich miejsca. - "nadepnijcie mi na ogon, tylko nadepnijcie mi na ogon..." - Ci zaś którzy potrzebują mojej pomocy, niech wiedzą, że Zielona Grota jest dla nich otwarta. To zaś mój podarunek powitalny - Hutt wskazał ręką za swoje plecy.
Kilku "kupców" wyszło przesuwając lewitujący kontener na baniaki z wodą. Zaczęli rzucać je tak, aby rozeszły się w tłumie. Sam Ksorba też podpełzł do kontenera i rozdał kilka pojemników samodzielnie. "Niech ciemny lud widzi, że ja jestem ten od dobrego" - pomyślał Hutt. Podczas kiedy oddawał wodę grupce, która go "powitała", zaznaczał, że nie szuka z nikim zwady, nie chce konfliktów, a jedyne czego oczekuje od tego miejsca i jego ludzi to potencjału do interesów i nauki. Liczył, że przekupiony tłum pokieruje się swoimi emocjami i przyjmie go z radością, nie widząc potencjalnego zagrożenia.

Jego ludzie nadal witali się z tłumem, a on wiedział, że swoją rolę w tej scenie już odegrał. Kiedy rozdał co miał do rozdania skierował się w stronę muuna. Zaraz obok młodego Desilijica kroczył miarowo Holistar obserwujący, każde potencjalne zagrożenie. Najemnik jako jedyny z ludzi Ksorby wyglądał na takiego, jakim był naprawdę. Surowa twarz badała spojrzenia zgromadzonych, a ręka cały czas dzierżyła brzytwę. Enoon dostał jednak polecenie, aby w razie zagrożenia zabijać jedynie w ostateczności i starać się raczej obezwładniać.
Ludzie skierowali się w stronę rozdających, toteż obok muuna wytworzyła się przestrzeń, do której spokojnie mógł przemieścić się Hutt wraz ze swoim ochroniarzem.
- Ah Ores! Witaj! - Ksorba rozłożył ręce w geście powitania, tak jakby to on już był gospodarzem na planecie.
Awatar użytkownika
Ksorba
Gracz
 
Posty: 41
Rejestracja: 4 Sie 2015, o 16:39

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Mistrz Gry » 14 Sty 2017, o 13:50

Ores skłonił się przed Ksorbą poczym zajął miejsce obok niego. Przez chwilę szli w milczeniu rozglądając się wokół; tłum obcych zaczął mruczeć, kiwać głowami z aprobatą i zadowoleniem. Prezenty od Ksorby bardzo szybko przechodziły z ręki do ręki a co biedniejsi wpadali wręcz w euforyczne uniesienie i wznosili w górę otrzymane pojemniki z wodą, tak jakby trzymali najświętsze relikwie lub najdroższy skarb. Nie obyło się też bez krytycznych spojrzeń i głosów niedowierzania i nieufności, ale w tak wielorakiej, różnokształtnej i wielokulturowej mieszance jaką stanowili mieszkańcy miast na Tatooine, zadowolić na raz wszystkich z pewnością się nie dało. Ksorba od razu wychwycił pewną prawidłowość w tłumie. Co ciekawe, powtarzalność jego obserwacji godna matematycznego prawa: najbardziej kręcili nosami Ci, którzy wyglądali na zamożniejszych. Ores też to zauważył.
- Czy Wasza Przepastność też dostrzega to, komu nie podoba się zapowiedź zmian?
- Muun uśmiechnął się swoim koszmarnym stylu. - Wietrzę problemy... Ale do rzeczy. Gdy tylko się rozgościmy w Zielonej będziemy musieli podjąć gości. Problemem jest to, że oboje są dość ważni i każdy domaga się niemalże natychmiastowej audiencji. Mamy więc oficera z Imperialnych Służb Bezpieczeństwa. Z tego co wiem poszukują niejakiego Kupca Fenna. Drugim osobnikiem jest Ba'loth - emisariusz Hutta Yarlo. Kogo wezwiemy w pierwszej kolejności?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5709
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Ksorba » 20 Sty 2017, o 17:14

- Drogi Oresie, bieda ma do utracenia jedynie kajdany, a Ci bogatsi mogą stracić coś więcej – zaśmiał się Hutt uważając, aby nikt nie usłyszał jego słów — Im więcej mogą stracić, tym bardziej będą czujni, cierpliwi, a ich działania bardziej przemyślane. Jeśli ich działania będą bardziej przemyślane to i zarazem bardziej rozbudowane, a przez to skomplikowane. Sam dobrze wiesz, że złożony mechanizm łatwiej zepsuć. Zresztą spokojnie, zważam na nich. Może ty z tytułu doradcy i nauczyciela masz jakieś przemyślenia w tej kwestii? A co do audiencji. Najpierw Yarlo, potem Imperium. "Yarlo musi czuć, że ma mnie w garści, że go szanuję. Jest mniej przewidywalny od ich idiotów z Imperium" - dodał w myślach Ksorba, nie chcąc dzielić się wszystkimi informacjami z Oresem
Ksorba sunął powolnie w kierunku "Zielonej Groty". Oddalał się od tłumu, który rozpływał się w jego darach. Myślał o tym, jak kontrolować "elity" w Mos Espa. Wiedział, że wystarczy ich od siebie jakoś uzależnić, tak aby sam Hutt stał się punktem obowiązkowym w ich planach. Przekreślenie Ksorby miało oznaczać przekreślenie jakichkolwiek interesów. To jak chciał tego dokonać, pozostawało tajemnicą jego potężnej zielonej głowy, która witała uśmiechem dzieci ulicy. Dzieci te zaś były niezwykle rozbawione widokiem tak niewielkiego Hutta, który z trudnością poruszał się po piasku. Młody Desilijic odwzajemniał ich radość. "Śmiejcie się, śmiejcie, za kilka lat będziecie dla mnie pracować" – ta myśl wymalowała na jego twarzy jeszcze szerszy uśmiech.
Awatar użytkownika
Ksorba
Gracz
 
Posty: 41
Rejestracja: 4 Sie 2015, o 16:39

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Mistrz Gry » 23 Sty 2017, o 12:04

"Zielona Grota" ulokowana była w pobliżu Targowiska na Mos Espie i w żaden możliwy sposób nie rzucała się w oczy. W większości skryta pod powierzchnią planety i z każdej strony otoczona biednie wyglądającymi domostwami z piaskowca nie mogła robić oszałamiającego pierwszego wrażenia. Jednak jej wizerunek zyskiwał przy bliższym poznaniu.
Ksorba stwierdził, że Ores dobrze się spisał. Co prawda nie wiedział "na jak wyglądała "Zielona Grota" za czasów świetności i panowania hutta Ottora, ale to co zobaczył ucieszyło go i mile zaskoczyło. Jego nowe miejsce pobytu nie było tak bardzo brudne, biedne i piaszczyste jak myślał, że będzie.
Główna sala - jedyna część Zielonej Groty, która choć trochę wystawała ponad powierzchnię gruntu - była posprzątana i odnowiona. Ściany zostały odmalowane na przyjemny szmaragdowy kolor a podłogę wyłożono polerowanym piaskowcem barwionym na ciemną zieleń. Wszystkie meble (stoły, krzesła, taborety i inne ławy) musiały zostać sprowadzone spoza Tatooine bo taki gatunek drewna jaki użyto do ich wyprodukowania na pewno nie rósł na tym pustynnym odludziu. W jednym z narożników sali zorganizowano scenę dla muzyków a na niej czekały już gotowe do gry instrumenty. Całość uzupełniały niewielkie lampiony porozmieszczane w niewielkich niszach w ścianach. Miejsce prezentowało się nadzwyczaj dobrze.
Dobrze prezentowała się też obsługa, którą zatrudnił Ores; dziewczęta stały w równym rzędzie pod ścianą i w milczeniu czekały na dalsze polecenia. Ksorba ze smutkiem spostrzegł, że mieszkanki Tatooine nie były tak zadbane i urodziwe jak te, którymi otaczał się Zordo na Nar Shadda. Co gorsza, dziewczęta wyraźnie się bały i w obecności Ksorby niemalże dygotały ze strachu. Widać, było po nich, że boją się nowego właściciela co mogło być tylko i wyłącznie oznaką tego jak wielkim tyranem musiał być Ottor.
W sali audiencyjnej Ores nic nie zmienił. Została tylko uprzątnięta. Jedyną zmianą na jaką pozwolił sobie wierny pracownik Ksorby było usunięcie przepastnego łoża Ottora i zainstalowanie w jego miejsce mniejszego, lepiej pasującego do nie tak wielkiej jeszcze sylwetki młodego hutta. Dodatkowo - podobnie jak w głównej sali - w jednym z narożników zorganizowano scenę dla muzyków.
Poza salą audiencyjną Ksorba miał jeszcze dostęp do swojego prywatnego apartamentu również ulokowanego w przyjemnie chłodnym podziemiu. Ores oprócz zainstalowania sprzętów pierwszej potrzeby nie bawił się w dekorowanie tych pomieszczeń. Wiedział, że jego Pan z pewnością będzie chciał zrobić to sam. Usunął z nich jednak wszystkie pamiątki po Ottorze wraz z łańcuchem, którym został uduszony.
Pozostałe pomieszczenia jakie zwiedził Ksorba podczas powitalnego obchodu pełniły już funkcję typowo użytkową. Mieli zatem do dyspozycji kuchnię z dość obszernym zapleczem magazynowym, bezpośredni dostęp do dwóch domostw znajdujących się ponad "Zieloną Grotą" (w jednym miała zostać ulokowana ochrona hutta w drugim miała na stałe zamieszkać służba), garaż w którym skrył się stary śmigacz dostosowany do możliwości ruchowych huttów, chłodnię i kilka prywatnych pokoi (w jednym ulokował się Ores).
Całość zapowiadała się dobrze.

***
- Szefie... - odezwał się Ores po skończonej kolacji. Echo w pustej jeszcze sali głównej było dziwnie wymowne i brzmiało niczym sugestia: "potrzebujemy gości - jak najszybciej" - Jeszcze takie dwie małe sprawy zanim wyruszymy na spotkanie z Zordem. Wszystko jest gotowe i w zasadzie już, dzisiaj moglibyśmy otworzyć główną salę dla mieszkańców. Druga sprawa. Pozwoliłem sobie poszukać muzyków i chyba znalazłem odpowiedni zespół. Nie są tani i będą musieli przylecieć tutaj aż z Cadomai ale niech mi szef wierzy są warci swej ceny. Zwą się Mar'Ia'Chi. Trzech Iktochi tam gra. Ładnie grają. Możemy też, jeżeli szef woli zatrudnić lokalnych muzyków co z pewnością spodoba się lokalnej społeczności. Niech szef zadecyduje. Jeżeli ta druga opcja szefowi bardziej się spodoba to od jutra zacznę szukać.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5709
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Ksorba » 26 Sty 2017, o 14:01

– Pięknieś to urządził Panie Ores, pięknie – Hutt przełknął kolejną porcję mięsa nieznanego pochodzenia i z radością zauważył, że z dnia na dzień mieści w sobie coraz to więcej pożywienia – Tylko te dziewczynki takie zastraszone... Ci, co się boją, lubią zachowywać się nieracjonalnie. My nie chcemy, żeby nasi pracownicy byli nieracjonalni. Prawda Panie Ores? Niech dziewczynki wiedzą, że nikt im krzywdy zrobić nie może, a że zawsze mile widziane są informacje od nich, jeśliby tylko uznały, że zdarzyło się coś ciekawego, o czym powinienem wiedzieć. Enoon niech już o to zadba. - Ksorba mówił cały czas w huttese. Był szczęśliwy, że nareszcie może używać jedynego prawowitego języka. Spojrzał w oczy gorgowi, którego zamierzał zjeść. Ten odwzajemnił jego spojrzenie, ale bez widocznego entuzjazmu. Hutt postanowił go ukarać i już po chwili żabopodobne stworzenie znajdowało się w odmętach hucciego brzucha. Młody gangster pogładził się po wspomnianym kałdunie i zaczęły go ogarniać sprzeczne uczucia. Z jednej strony wiedział, że się powiększa, a z drugiej przypomniał sobie historię Jabby i Ottora... "Trza poćwiczyć" – pomyślał – "trza poćwiczyć" – dodał, utwierdzając się w silnym przekonaniu.
– Niech będą Iktochi, nawet jeśli by grać nie umieli to, chociaż nam powiedzą czego się spodziewać... Ale do tego czasu mogą grać jacyś tutejsi, zresztą i tak będą musieli się wymieniać. Zobaczymy kto bardziej podchodzi... Rynek zweryfikuje. - po chwili ciszy dodał - Ma się rozumieć, dzisiaj otworzymy, a zespół znajdziesz także dzisiaj. Kogoś stąd kogo lubią. Biznes nie lubi przestojów. Przekaż Holistarowi, że jeśli trafią się jakieś problemy, ma nie zabijać, chyba że w ostateczności. Ogłuszyć, osądzić, wykorzystać. Więcej z tego wyniesiemy niż z trupa. Tak tylko będą się mścić, problemy robić, a to niepotrzebne... I przekaż mu, że wieczorem potrenuję z jego chłopakami. - Hutt uśmiechnął się pokracznie. Nie był fanem przemocy, ale już w jego rasowej naturze miał zapisane lekkie umiłowanie do cudzej krzywdy. Poza tym ćwiczenia podbijały jego ego. Kto bowiem z jemu podobnych był na tyle mądry, żeby zająć się własną sprawnością?
– No, Panie Ores, idziemy w te odwiedziny? Tylko pamiętaj Pan, że my jesteśmy u niego goście i on ma myśleć, że my gorsi od niego w każdym calu, także wyzbądź się wszystkiego, co drogie, bo my mamy być robaki przed nim. Zrozumiano?
Awatar użytkownika
Ksorba
Gracz
 
Posty: 41
Rejestracja: 4 Sie 2015, o 16:39

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Mistrz Gry » 29 Sty 2017, o 00:18

Podróż do pałacu Yarla odbyła się bez większych problemów. Ksorba, Ores i dwójka ochroniarzy przemierzyli pustynię w śmigaczu nie spiesząc się zbytnio. Raz, że i tak nie byli umówienie na konkretną godzinę a dwa Ksroba chciał sobie wszystko jeszcze raz przemyśleć. Ponadto planeta powitała ich w bardzo piękny sposób; tak jakby chciała się zaprezentować z jak najlepszej strony.
Zamknięte i duszne pomieszczenia stacji Zroda nie mogły przygotować Ksorby na przytłaczającą przestrzeń i jej ogrom od, której dech zapierało w piersi a w głowie dziwnie się kręciło. Hutt gubił perspektywę i nie potrafił ocenić czy widziane obiekty znajdują się blisko czy daleko; Ores - pilotując śmigacz zdawał się nie mieć tego problemu. Czyste bezchmurne niebo wydawało się lśnić niczym najczystszy szafir. Wszystkie formacje skalne mieniły się najrozmaitszymi odcieniami pomarańczu, brązu, czerwieni i żółci. Wszystko: od najmniejszego kamyka czy krzaczka, aż po rysujące się na horyzoncie skaliste ściany wydawało się być nienaturalnie pokolorowane. Słońca schodziły z nieboskłonu sprawiając, że wysokie temperatury południa zaczynały ustępować. Wydłużające się cienie były nieśmiałą zapowiedzią chłodów jakie wraz z nastaniem nocy miały wziąć we władanie tą rozgrzaną niczym patelnia krainę.
Było w tym piaszczysto - skalistym krajobrazie coś hipnotyzującego. Coś co kazało go podziwiać. Zapominało się przy tym, że prawie wszystko na tej planecie gotowe było zabić jeżeli nie było się dostatecznie rozważnym.
***

- Ho, ho, ho. Jesteś wreszcie... Malcu. Ha. Ha. Ha. Wujek żartuje. Nie przejmuj się. Jednak co prawda to prawda: długo kazałeś mi na siebie czekać. Ale to nic... Ale to nic... - Tymi słowami przywitał Ksorbę Yarlo. Sala do której wszedł Ksorba była rozczarowująca. Choć prawdę mówiąc tego się chyba spodziewał: przepych, przesyt i wszystko obrzydliwie drogie i bogato zdobione. Wszystko było obleśne. Tak samo zresztą jak Yarlo.
Polerowany piaskowiec na podłodze błyszczał niczym lustro. Kolumny wspierające kopulasty sufit oplecione były jakimś pnącymi się roślinami, które przy suficie splatały się ze sobą w jedną wielką zieloną konstrukcję. Wszystko skąpane w naturalnym świetle lejącym się z przeszklonego dachu. I choć to wydawało się nienaturalnie dziwne to w sali panował przyjemny chłód (Yarlo musiał postarać się o naprawdę dobry system chłodzenia dla całego pałacu.
- Nie bój nic, szef. Jeszcze trochę i Zielona Grota będzie wyglądać lepiej niż ta... Rudera - Szepnął Ores idący obok Ksorby.
W sali oprócz Yarla, jakiegoś Rodianina i kilku półnagich, zakutych w łańcuchy, niewolnic nie było nikogo; stojące pod ścianami ławy i loże świeciły pustkami.
- Jedzenie? Inne przyjemności? Czy od razu interesy? A może wszystko razem? Co? Malcu... - Ksroba oprócz chłodu pałacu wyraźnie czuł też ten bijący od Yarla.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5709
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Ksorba » 31 Sty 2017, o 16:41

Ksorba zignorował uszczypliwości wuja. Sam stworzył w głowie kilka nieprzychylnych komentarzy co do wystroju wnętrza, ale zdecydował, że nie będzie się nim dzielić. Wiedział, że jego negatywna opinia co do przepychu jest stanowiskiem raczej odosobnionym wśród jego rasy. "Przecież to wszystko możnaby jakoś zainwestować..." - ze smutkiem pomyślał młody Hutt. W porównaniu jednak do otwartych przestrzeni wolał nawet pałac Yarla.
– Wzorem jesteś dla mnie wuju, może kiedyś uda mi się osiągnąć twe rozmiary – wybuczał w huttese Ksorba. Jak zwykle rozkoszował się brzmieniem "prawowitego języka władców galaktyki".
– Niech Cię ręka Zorda broni – rzucił do Oresa – jesteś inteligentny, inteligentne osoby nie marnują pieniędzy na takie bzdety, ma być na bogato, ale nie nie będziemy wyrzucać kredytów w błoto – obruszył się Ksorba kalkulkując ile "upiększenia" pałacu mogły kosztować.
Błyszcząca posadzka ułatwiała poruszanie się. Miła odmiana po nieprzyjemnym piasku pustyni. Pustki w głównej sali budziły lekki niepokój młodego biznesmana. Sprawdził wzrokiem czujność swoich ochroniarzy i westchnął z ulgą. Nie mógł tylko zrozumieć fetyszu huttów zamieszkujących Tatooine. "Na co im te gołe baby... Jabba za to zapłacił, Otto też, może i Yarlowi się poszczęści...".
– Jeśli twoja dobroć jest na tyle wielka, wszystko razem, jeśli zaś nie życzysz sobie, żebym przejadał twoje zapasy, możemy skupić się na interesach – część o jedzeniu mówił z kamieniem na sercu, ale wiedział, że w tym momencie ważniejszy jest biznes. Poza tym nie chciał być na czyimś utrzymaniu. Przyjmowanie czyjejś pomocy, bez odpowiedniej rekompensaty, było w jego oczach oznaką najwyższej słabości. Z drugiej strony jednak głupio mu było nie schylać się po coś darmowego...
Awatar użytkownika
Ksorba
Gracz
 
Posty: 41
Rejestracja: 4 Sie 2015, o 16:39

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Mistrz Gry » 3 Lut 2017, o 10:32

- Zatem postanowione. I jedno i drugie... Ho, ho ho, taaaak. Tak jest najlepiej. Zacny wybór.

***


Rajskie Kazamaty - których sława dotarła na Nar Shadda - stanowiły swego rodzaju przeciwwagę dla pustek w sali audiencyjnej Yarla. Kazamaty były głośne, zatłoczone i sprawiały wrażenie jakby w tym miejscu trwała niekończąca się impreza. Różnokolorowe światła ze stroboskopową precyzją uderzały w oczy bardziej oślepiając niż pomagając widzieć cokolwiek. Ksorba potrzebował dłuższej chwili by zacząć widzieć coś więcej niż kolorowe plamy i cieniste sylwetki mijających go osób.
- Skąd tylu bogato wyglądających obcych na planecie takiej jak Tatooine? - Ores jak zwykle celnie komentował sytuację.
Wszędzie, przy barze, przy stolikach, w lożach, przy scenie i na parkiecie było pełno gości: tańczyli, rozmawiali, śmiali się. Skąpo odziane kelnerki roznosiły napoje pomiędzy stolikami, barmani a tancerki wiły się zmysłowo w specjalnych klatkach w rytm muzyki granej przez zespół na scenie.
Pojawienie się dwójki huttów w Kazamatach nie zostało zauważone; wszyscy zachowywali się tak jakby Yarlo i Ksorba byli najzwyklejszymi gośćmi. Nie uzyskali większej atencji jak tylko zapytanie kelnerki o to co podać.

***

- Zatem mój drogi... - Yarlo otworzył usta szerzej by niewolnica włożyła mu do ust kawałek smażonego mięsa - powiedz mi. Cóż Cię tutaj sprowadza? Na tatooine znaczy się. Wiem, że ojciec Cię tu wysłał, ale dlaczego? Mów szczerze... Nie krępuj się. Zordo mi nie ufa, prawda?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5709
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Ksorba » 4 Lut 2017, o 11:17

– Wuju, ufać znaczy sprawdzać – powiedział bez zająknięcia młody Ksobra wrzucając kolejny kawał mięsa ociekającego żółtym tłuszczem – tak jak ty zapewne masz swoje uszy i pracowników w Zordos Heaven, czy w całej galaktyce, tak i chyba oczywiste jest, że i ojciec chce dbać o rodzinne interesy w równym stopniu co ty. Zwłaszcza w miejscu tak strategicznym, jak Tatooine. Mylę się? Przecież o dobro Desilijic tu chodzi, wszyscy wychodzimy spod tego samego ogona i o tym nie wolno nam zapominać. Zresztą, jeśli chcesz się czegoś obawiać, to tylko ty będziesz autorem tych obaw, nie odpowiadam za twoje interpretacje i mogę jedynie zapewniać o szczerości swoich intencji i liczyć na twoją ponadgalaktyczną mądrość – chwycił jeszcze jeden kawał niezidentyfikowanego mięsiwa i zerknął po dobrze usytuowanym tłumie – jeśli chcesz się obawiać, droga wolna, ale bądźmy poważni wuju. W jaki sposób takie małe stworzenie jak ja może Ci zagrozić? Ho ho ho – zaśmiał się głosem typowym dla Huttów i uśmiechnął się przyjaźnie.
– Gdybyś jednak miał jakieś wątpliwości, jasno głoszę, że nie jestem dla Ciebie żadnym zagrożeniem. Wcalę nie zdziwię się, jeśli mi nie zaufasz, chociaż moje intencje są czyste. Widzisz w tym podobieństwo do swojej sytuacji, czyż nie? - Ksorba przyglądał się kolorowej zbieraninie, udając zamyślenie, tak aby Yarlo mógł w pełni wychwycić jego argument i docelowo, chociaż zasiać ziarno niepewności co do przekonania o nieczystych intencjach młodego gangstera. Tłum jednak, tak czy owak, przykuł jego uwagę, nie uświadamiał sobie bowiem, że na Tatooine mogłoby być tak gęsto od majętnych osobistości. Zdecydowanie nie pocieszał go też fakt braku oddania żadnego szacunku przedstawicielom klanu Desilijic. - Zaiste wuju jesteś zbyt dobry, czemu ludzie goszczący u Ciebie nie oddali Ci pokłonów? Kim oni właściwie są, że mają czelność zachowywać się wobec Ciebie z taką pewnością? - cel pytań Ksorby był dwojaki. Po pierwsze - ciekawość. Po drugie - wzbudzenie niepewności w stosunku do majętnych gości wuja, którzy według domniemywań Ksorby mogli być "śmietanką towarzyską" Tatooine. Ta zaś, jak zdawało się młodemu Huttowi, nie podzielała entuzjazmu niższych warstw z Mos Espa co do jego przybycia.

***


– Co do głównego powodu mojej wizyty na Tatooine to na dobrą sprawę jedynie chęć nauki. Jestem młody, ojciec o mnie dba i chce, żebym gdzieś nauczył się fachu, a czyż nie ma lepszego miejsca do nauki niż pod twoimi skrzydłami? Przy rodzinie bezpieczniej. - wewnątrz Ksorby kipiała ironia, ale starał się jej nie ujawniać tworząc wrażenie dziecinnej naiwności - Będę prowadził Zieloną Grotę, czy raczej "norę". Zwykła dziura, poduczę się gospodarowania, może podniosę ją trochę z kolan, a potem ruszę dalej w galaktykę i pewnie Ty ją przejmiesz, kiedy i jeśli zacznie przynosić jakieś zyski. W sferze biznesowej więc nie mogę zagrozić twemu monopolowi. - młody Desilijic wypatrzył na stole butelkę Boga Nogi, po czym wskazał na nią wymownie oczekując, że kelnerki napoją zarówno jego, jak i wuja – Drugim powodem są nasze wspólne... utrudnienia — dodał po chwili Ksorba nie chcąc w pełni ujawnić swoich przekonań, gdzieś z tyłu głowy podejrzewał potencjalne powiązania Yarla z Imperium. Ksorba dobrze wiedział, że "pokusa nadużycia" może zabić każdy dobry biznes. - Pomijam te niepełnosprawne kartele, które nieudolnie próbują zagrozić naszej pozycji. Chodzi mi o etatystów z Imperium. Słyszałeś pewnie, że próbują włożyć paluchy w klan Desilijic. Wiesz też zapewne od swoich świetnych informatorów, że jesteś na ich celowniku? - Ksorba blefował, nic nie wiedział o takich podejrzeniach, raz jeszcze chciał wzbudzić niepewność Yarla, rozumiał siłę dezinformacji – Wiesz coś więcej w tej sprawie? Coś, czym mógłbyś się podzielić?
Awatar użytkownika
Ksorba
Gracz
 
Posty: 41
Rejestracja: 4 Sie 2015, o 16:39

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Mistrz Gry » 6 Lut 2017, o 10:20

- To nie są mieszkańcy Tatooine. W większości... I tak długo jak tracą tutaj swoje kredyty nie muszą bić mi pokłonów. W zasadzie ten rytuał strasznie wpływa na interesy. Klienci się boją. Nie chcą odwiedzać Pałacu Yarla i Rajskich Kazamatów. Nie chcą tu wracać, wiedząc, że muszą się bać. A tak? Wiedzą, że Yarlo nie robi krzywdy swoim gościom i nie straszy ich. Widzą we mnie dobrotliwego gospodarza... Tak. Tak jest lepiej... Oczywiście, są pewne granice. Nie można być bezgranicznie pobłażliwym dla nich, bo - jak to mówią ludzie - wleźli by na głowę.
- Czyste intencje, mówisz? Ho, ho, ho.... - Yarlo zarechotał, po czym znów rozwarł szeroko usta w oczekiwaniu na posiłek podany przez niewolnicę. Dopiero gdy przełknął kontynuował:
- Ha, ha, ha... Wyborne! Rubaszne! Ho, ho, hooo... Taak... "Czyste intencje", dobre. Naprawdę zacny żart. Nie sądziłem, że usłyszę kiedyś takie stwierdzenie w naszym języku. Brawo! Gratuluję animuszu!
- Masz jednak rację... Ufać znaczy sprawdzać. Coś w tym jest. Mogę Cię zatem zapewnić, że nie mam nic do ukrycia. Ani przed Tobą, ani tym bardziej przed Twoim ojcem. Zdaję sobie sprawę, że z perspektywy Nar Shadda sprawy na Tatooine mogą wydawać się być mętne. Tak jednak nie jest. Myślę, że to nie powinno zaprzątać teraz Twojej głowy. Zostajesz na Tatooine, więc będziemy mieli okazję jeszcze do niejednego spotkania, w trakcie którego, będę mógł przedstawić Ci swoje interesy bliżej. Nie powinniśmy teraz się tym przejmować. Radujmy się naszym spotkaniem.
- Imperium. Ludzkie robaki. Mają się za władców galaktyki, a tak naprawdę nic nie znaczą. Ich życia są krótkie i wątłe a każdy, nawet najlichszej kondycji człowieczyna, zachowuje się tak jakby miał u stóp całą galaktykę. Pogardzam nimi i nie współpracuję tak jakby tego ode mnie oczekiwali. Irytuję ich tym, jak mniemam. Cóż oni mogą mi jednak zrobić? Mi, Tobie, Nam? Jesteśmy nie do ruszenia. Niech Imperium nie zapomina, kto pomaga sprawować im kontrolę niemalże nad połową galaktyki. Mają mnie na celowniku? Dobre sobie... Ha! Niech przyjdą. Zobaczymy jak szybko będą stąd uciekać.
- Nie strzępmy języka. Nie ma powodu. Mam coś dla Ciebie. Należało to do poprzedniego właściciela "Zielonej Groty" i z wielką chęcią oddam z powrotem. Niech służy Ci Ksorbo tak dobrze jak i mnie służył. O, jest już... - Nagle obok Ksorby pojawił się nikczemnie wyglądający rodianin z dużymi, czarnymi i szklącymi się oczyma. Wpatrywał się wyczekująco w młodego hutta.
- To jest Ba'loth. Prawa ręka Ottora. Schronił się u mnie gdy stało się to co się stało. Zwracam Ci go. Zna "Zieloną Grotę" jak własną kieszeń i z pewnością pomoże Ci odnaleźć się w lokalnym półświatku. Ba'loth! Przywitaj się.
- Witam, najjaśniejszy Panie - rzekł rodianin. - Z wielką chęcią będę służył Tobie według mojej największej wiedzy i najszczerszych chęci, o Wasza Przepastności.
Ores się skrzywił. Ba'lothowi nieprzyjemnie pachniało z ust.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5709
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Ksorba » 6 Lut 2017, o 12:52

– Wuju, wiesz co mam na myśli, ho ho ho – skwitował zasadny brak wiary Yarla. Nie podejrzewał, że ten może być na tyle głupi (zwłaszcza zważając na jego rasę, rodzinę i "zawód"), żeby w pełni zaakceptować tę informację. Liczył jednak, że kłamstwo powtórzone wielokrotnie może zasiać ziarno prawdy w głowie tego kogo bombarduje się owym kłamstwem. Przyszła mu na myśl imperialna propaganda i poczuł, że chyba zaczyna mu rosnąć wąs... - Jakże bym śmiał wątpić w twoją szczerość, ho ho ho, zresztą nikt nie jest na tyle głupi, żeby mącić w interesach mojego ojca, czyż nie? - rzucił z wyraźną ironią młody Ksorba – Któż byłby na tyle naiwny, żeby mierzyć w kierunku największych z głów Huttów i liczyć na to, że przeżyje tego typu pomysły? - wyraźnie chciał zaznaczyć miejsce Yarla w szeregu i pokazać, że rozumie to co od lat męczy jego wuja – Moją głowę zaś zaprzątać będzie wszystko co bezpośrednio mnie dotyka w tym i mętność sytuacji na Tatooine. Dziwisz mi się? - Ksorba ścisnął czworonoga przemieszczającego się po stole i wrzucił go do paszczy.
- A co do interesów to właśnie na to liczę, czekam więc na najbliższe spotkanie i byłbym rad za wszystkie relewantne dla mnie informacje. Na ten moment w zamian mogę zaoferować jedynie wieść o tym, że jakiś imperialny oficer chce sie ze mną widzieć. Chyba, że już o tym wiesz wuju, ho ho ho?
– Wszyscy dobrze jednak wiemy, że oni nigdzie nie muszą przychodzić. I to jest największy problem. Wystarczy bombardowanie z orbity i będziemy skończeni w ułamku sekundy. Tchórzliwe chudzielce... Dobrze, że nieszczęsne brudasy z Rebelii zaczynają im robić na plecach. Więcej spokoju. Fakt faktem jednak, jak te aroganckie psy mogą zaszkodzić klanowi Desilijic? - po tej myśli Ksobra uważnie zbadał stół w poszukiwaniu czegoś nowego. Znalazł ślimaka wielkości ludzkiej pięści. Oblizał się, wskazał na niego palcem kelnerce, ta z wyraźnym obrzydzeniem podniosła stworzenie i wrzuciła Huttowi do paszczy. Słychać było chrupnięcie i pisk. Na twarzy Hutta zakwitł promienny uśmiech.



"Szpieg w prezencie... Jak wspaniale, będzie trzeba mu mieszać w głowie tak, żeby Yarlo wiedział to co chcę, żeby wiedział" – pomyślał Ksorba, żeby po chwili z radością odpowiedzieć – Chwała Ci wuju, zaprawdę wielka jest twoja chojność! Odwdzięczę się w przyszłości, jeśli tylko nadarzy się ku temu okazja! Jeśli tylko potrzebujesz czegoś ode mnie, o ile moja małość przy twoim ogromie może Ci coś dać, mów, zrobię co w mojej mocy. – Od tej słodkości zemdliło Ksorbę, ale wiedział, że w imię "polityki" musiał głaskać ego Yarla. Niezależnie od tego jak bardzo groteskowe by to głaskanie nie było.
- I wiedz, że wyciągnę z Ciebie twą największą wiedzę i najszczersze chęci, nie są to więc puste deklaracje. Jak bardzo byś nie pragnął by stanowiły jedynie zwroty grzecznościowe, ho ho ho - zaśmiał się Hutt grając na uniżoności nowego sługi - No już, już, trzeba zejść z tego nadęcia. Panie Ba'loth to jest Pan Ceiling, będziecie współpracować i liczę na owoce tej współpracy.
Ksorba wzniósł butelkę Boga Nogi i wskazując na Yarla, wychylił w imię jego pomyślności. Przynajmniej tak to miało wyglądać.
Awatar użytkownika
Ksorba
Gracz
 
Posty: 41
Rejestracja: 4 Sie 2015, o 16:39

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Mistrz Gry » 7 Lut 2017, o 13:02

Do "Zielonej Groty" dotarli dobrze po północy. Zimne noce Tatooine dały się we znaki wszystkim, zwłaszcza Ksorbie. Ores wszedł do głównej sali i z miejsca zawołał na obsługę by szykowali jakąś ciepłą strawę, bo "Pan Ksorba przemarzł". Dziewczęta z miejsca zabrały się za szykowanie posiłku.
Ba'loth, który przez cała drogę powrotną obrzydliwie przymilał się do Ksorby, w dalszym ciągu nie odstępował go na krok i zalewał swoim nieznośnym słowotokiem.
- Od razu widać, że ma Pan znacznie lepszy gust niż Ottor. Znacznie, znacznie lepszy. Bez dwóch zdań. Widać też, że ma Pan jakiś pomysł na to miejsce. To bardzo dobrze, bowiem smutno mi się robiło gdy patrzyłem jak Ottor zapuszcza to miejsce. Czuć, że będzie Pan tutaj robił dużą forsę. Cieszę się. To miejsce zasługuje na dobrego właściciela...
- Ba'loth - Ores podszedł do Ksorby - zamilcz. Męczysz mojego szefa swoją osobą. Idź poszukać sobie wolnego pokoju. Najlepiej gdzieś przy magazynach.
- Wydaje mi się, że nie zasłużyłem sobie na taki ton... - Rodianin skrzywił się i z nieukrywaną niechęcią odpowiedział Oresowi.
- Ale jakie traktowanie? Stwierdzam fakt po prostu. - Muun uśmiechnął się szyderczo; wiedział, że Ba'loth nie ma najmniejszych szans na zajęcie jego pozycji. - Męczysz szefa i dobrze Ci radzę zniknij na trochę. Po przyjacielsku radzę.
- Jasne... Przepraszam Wasza Przepastność... Już się usuwam. - Rodianin pokłonił się przed huttem; Oresowi posłał pełne złości spojrzenie i oddalił się.
Ores odczekał chwilę, aż Ba'loth zniknął im z oczu.
- Szefie, nie lubię go. Będą z nim problemy wiesz o tym? Przepraszam... Wie szef o tym? Wie szef na pewno. Dobra... Nim zjemy coś. Potrzebujemy się spotkać z tym Koro Reesem całym. Jak to rozegramy? Wiem, że przebywa w okolicy Anchorhead i kogoś tam szuka. Możemy lecieć do niego albo kazać mu przylecieć do nas.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5709
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Ksorba » 11 Lut 2017, o 21:09

Brzuchonóg uśmiechnął się na widok otaczającego go jedzenia i ciepła, które tak wyraźnie kontrastowało z atmosferą nocy. Przez cały czas Ksorba starał się ignorować zarówno słowa, jak i zapach rodianina. Słuchał oczywiście z pełnym zaciekawieniem, wychwytywał wszystkie potencjalnie interesujące informacje. Starał się jednak trzymać dystans.
- Bal'loth byłbym wdzięczny, gdybyś odsprzedał część swojego słodzenia, które oczywiście jest zasadne, za szczerość. Krytyka zmarłych na nic nam się nie przyda, a krytyka aktualności może coś wnieść - rzucił ze spokojem w głosie Ksorba - Panowie, Panowie, naprawdę, szanujmy się, to wy macie mi dawać przykład dojrzałości, nie ja wam. Nie życzę sobie tego typu bezzasadnych potyczek. Potem się irytuję, gorzej się trawi i mniej rosnę... - powiedział zirytowany Hutt sięgając po następny kęs
- Panie Bal'loth, my się jeszcze dzisiaj na spokojnie rozmówimy, po moim treningu zapraszam do prywatnych komnat - gangster ze znudzeniem wybierał coraz to ciekawsze kąski, czekając aż rodianin się oddali - Ores, podzielam twoje emocje, ale wiesz przecież najlepiej, że emocje i uczucia są w tym biznesie jedynie przeszkodami. Wykorzystamy tego śmierdziela w pełni, ale do tego musi nam ufać i musi się czuć jeszcze bardziej istotny niż teraz, a do tego nie możemy go atakować.
- A ten poszukiwacz,  ma się rozumieć, sam tu przybędzie, nie będę marnował czasu na podróż. Poza tym, jeśli coś się dla kogoś poświęci, potem tego kogoś bardziej się szanuje. Utopione koszty, sam wiesz. Także czekam na niego. Po strawie trening z Holistarem i jego ludźmi. Może być w moich komnatach. Daj mu znać.
Awatar użytkownika
Ksorba
Gracz
 
Posty: 41
Rejestracja: 4 Sie 2015, o 16:39

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Mistrz Gry » 14 Lut 2017, o 10:10

Poranek dnia następnego.

Ksorba wzniósł w górę duży przezroczysty puchar wypełniony wodą. Przyjrzał mu się uważnie i przez chwilę kontemplował jego zawartość. Woda. Zwykła woda. Czy jest szansa na to by zrobić na tym jakiś interes? Co jeżeli się mylę? Nieee... to nie możliwe. Przecież widać, jak ta dziewczyna pragnie się napić. Jeżeli wszystkim na tatooine brakuje wody tak samo jak jej...
Podniósł puchar jeszcze wyżej pod światło. Naczynie rozpaliło się pomarańczowym światłem wschodzących słońc. Otworzył szerzej oczy ze zdumienia i zachwytu. Piękne...Przy każdym, nawet najmniejszym ruchu jego mało zgrabnej dłoni, promienie bliźniaczych słońc tworzyły w naczyniu roztańczone różnokształtne świetliste wzory. Widział, jak dziewczyna przygryza wysuszone wargi.Chcesz się napić?

Ksorba jadł śniadanie pod baldachimem na dachu jednego z domostw należącego do "Zielonej Groty". Był sam (nie licząc towarzystwa jednej z usługujących dziewcząt). Z miejsca w którym był miał dość dobry widok na tę część Mos Espy, którą zajmowało Targowisko. Ogromna połać płaskiego terenu przykryta mrowiem rozmaitych namiotów, zadaszeń i baldachimów. Pomimo wczesnej pory miasto już tętniło życiem. Ksorba nie dziwił się temu, wywnioskował bowiem, że na Tatooine poranek musiał być najlepszą porą do tego by pozałatwiać wszystkie najpilniejsze sprawy. Słońca dopiero co pojawiły się nad horyzontem a w powietrzu wciąż czuć było delikatne powiewy chłodnego nocnego powietrza. Lepszej pory dla życia z pewnością na pustynnej planecie nie było.
Drzwi na dach się otworzyły i stanął w nich Ores.
- Witam szefie. - Skłonił się uprzejmie. - Mam nadzieję, że pierwsza noc na nowym miejscu była spokojna. Śniło się coś Panu?
- Mam Pan Koro Reese jest już w drodze. Będzie tutaj za jakąś godzinę. Czy do tego czasu mam coś dla Pana zrobić?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5709
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Ksorba » 21 Lut 2017, o 11:54

– Pij, pij spokojnie, nie mam interesu w robieniu Ci krzywdy - Ksorba podał dziewczynie puchar, a ta mimo tego, że w pierwszej chwili poczuła sporą niepewność, wychyliła go do dna.
- Jak myślisz moja droga, urosłem trochę? - zapytał ze szczerą ciekawością, dotykając się po brzuchu i starając się oszacować jego rozmiar. Po chwili jednak uświadomił sobie, że dziewczyna ze strachu może zatuszować prawdę. Hutt ze smutkiem westchnął i zabrał się za resztę czekającego na niego śniadania. Jadł tak łapczywie, jak tylko potrafił. Odsunął smaki na dalszy plan i marzył o tym, jak przez tony jedzenia urośnie. "Najpierw przerosnę ludzi, już prawie przerastam. Potem tych nieodżywionych Huttów na czele z moim wujem. Potem Ores i powoli zacznę patrzeć na nich z góry. Potem jeszcze trochę i także na Oresa spojrzę z góry i to on będzie mi sięgał pod pas... Ponoć młody Hutt szybko rośnie... Może za kilka miesięcy... „ – refleksje zmotywowały Hutta do jeszcze szybszego pochłaniania wszystkiego w jego otoczeniu i przypomniały o jego młodzieńczych umiejętnościach. Chwycił talerz, z którego wcześniej zniknęła porcja tłustego mięsiwa. Oblizał go dokładnie. Ugryzł, żeby spróbować. W końcu, jeżeli na zewnątrz był tak smaczny, to czemu wewnątrz miałby taki nie być? Metaliczny smak przypomniał mu o jego ulubionych krwistych kawałkach, które zjadał na stacji ojca. Połknął talerz w całości. Potem resztę zastawy. Oblizał grube palce, odprężył się i spojrzał na pusty stół, jak na pobojowisko po zwycięskiej bitwie.
"Ten stół też nie wygląda najgorzej... Nie, kamienie już jadłem, ciężkostrawne, słabo się przyswajają...”

Ksorba powitał Oresa donośnym beknięciem.
– Witaj, witaj, sen jak sen. Udawana śmierć. Nieproduktywne zjawisko, ale ważne, że się ponoć szybciej rośnie, a tego mi trzeba. Właśnie, może ty mi powiesz. Czy ja ostatnimi czasy urosłem? - zadał pytanie i znowu pogrążył się w smutku, wiedząc, że Ores postara się nie zrobić mu przykrości – Tylko szczerze, błagam – wiedział, że to pewnie nie pomoże.
– Co do tego Reese'a, załatw dla niego jakiś poczęstunek, przyjmę go tutaj na tarasie. - po chwili ciszy dodał – Dla mnie też możesz jakieś małe co nieco... Żebym nie padł z głodu do jego przyjścia. I jeszcze jedno. Potrzebujesz mojej pomocy? Jak zespoły? Są jakieś informacje zwrotne? Zadbałeś o to, żeby klienci mieli do czego przychodzić? - zapytał się Hutt, opierając swoje niskie, ale grube cielsko o barierkę balkonu, tak aby nadać swojej pozie pewnej nonszalancji.
Awatar użytkownika
Ksorba
Gracz
 
Posty: 41
Rejestracja: 4 Sie 2015, o 16:39

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Mistrz Gry » 23 Lut 2017, o 12:55

- A wie szef, ze rzeczywiście! Jak tak teraz na szefa patrzę, to wydaje mi się faktycznie urósł Pan trochę. - Odpowiedział Ores posłusznie. - Nie zwracałem na to uwagi do tej pory, za dużo przebywam w Pana towarzystwie, ale wydaje mi się, że jest Pan wyższy o dobre kilkanaście centymetrów. - Pokłony i zapewnienia Oresa były szczere. Co prawda Ksorba wiedział, że konformistyczna natura Oresa nie pozwoli być mu pełni szczerym z drugiej jednak strony wierny muun nie raz już zdążył udowodnić, że posiada własne zdanie i inicjatywę; z pewnością nie pozwoliłby sobie na nieszczerą odpowiedź. Obaj zresztą wiedzieli, że hutt przejrzałby nieszczerość swojego podwładnego.
- Co do Zielonej Groty. Obrót wczoraj był niezły. Nawet pomimo tego, że nie zawyżaliśmy cen. Ba, nawet myślę, że to właśnie przez to. Mam nadzieję, że już samo to wystarczy by klienci z okolicznych kantyn wpadali do nas częściej. - Ores uśmiechnął się z zadowolenia. - Z dumą też powiem, że kilka osób pochlebnie się o Panu wypowiadało. I wyrażali swoje zadowolenie. Niestety malkontenci też byli. Ci jednak - jak może się za pewne szef domyśla - należeli do tej bogatszej części mieszkańców miasta. Ci co mogą najwięcej stracić.
- Mar'Ia'Chi niedługo przybędą. Póki co na scenie pograło kilku młodych zapaleńców. Parę improwizacji... Nic wielkiego. Tych prostszych. Zbudowanych na pentatonice... z mało lubianego nurtu seulb. Takie tam.
- Czy musi się szef czymś zająć? To już od szefa zależy. Możemy jeden dzień odpocząć i nie pokazywać się nigdzie, by ludzie oswoili się z myślami a potem moglibyśmy zacząć realizować zamierzenia związane z wodą. Będziemy potrzebowali jakiegoś inżyniera nadzorującego ten proces. Szukamy na planecie, czy może ściągamy kogoś z galaktyki?
***

Koro Reese siedział na przeciwko Ksorby. Hutt nie mógł ocenić w jakim wieku jest mężczyzna. Wydawał mu się sprawny i rześki niczym młodzieniec a przy tym zdecydowany i rozważny. Uśmiech i mowa ciała imperialnego oficera sugerowały otwartość i nieoficjalność wizyty jednak oczy zdradzały chłód i kalkulację. Reese był pewny jednego: ten człowiek nigdy nie schodzi z warty.
Siedzieli na dachu w cieniu baldachimu i czekali nim obsługa poda im posiłek; dla Ksorby miało to być drugie śniadanie. Razem z nimi na tarasie siedzieli jeszcze Holistar i niebiskooka blondynka, która przybyła z Reese'em. Oczywiście każde z nich osobno; Ksorba zauważył, że zarówno Holistar i blondynka mierzą się wzrokiem. Z pewnością oceniają się nawzajem i zastanawiają kto kogo zabije pierwszy, w razie czego.
Reese własnie skończył grzecznościowe powitanie w którym wykazał się wielką znajomością huttyjskiej kultury i języka. Przywitał Ksorbę słowami, które zwyczajowo odnosiły się do starszych i potężniej zbudowanych Huttów.
- Przejdę od razu do rzeczy. - Powiedział Koro nalewając sobie wody do szklanego pucharu. - Bo zdaję sobie sprawę, że Twój czas, o najwspanialszy, jest cenny. Podobnie jak mój. Więc tak: sprawy, które mnie interesują są trzy i są ze sobą powiązane. Po pierwsze: interesują mnie przyczyny śmierci poprzedniego właściciela Zielonej Groty. Po drugie: szukam kogoś kogo określają mianem Kupiec Fenn. Wiem, że na Tatooine działa jego organizacja i jest ona dla nas - Imperium - wielkim cierniem w dupie. Przepraszam, za wyrażenie. Trop prowadzi nas niestety do tego miejsca jak i do pałacu hutta Yarlo. Po trzecie: szukam też kogoś kto się przed nami ukrywa: rodianin Ba'loth. Czy na któreś z interesujących mnie tematów byłbyś wstanie, o najmądrzejszy, odpowiedzieć?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5709
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Ksorba » 25 Lut 2017, o 19:48

Hutt uśmiechnął się szczerze i poklepał po brzuchu.
- Służy mi to powietrze na Tatooine... - zamyślił się Ksorba i spojrzał na targowisko. - Ceny lepiej utrzymywać, możemy potem trochę poeksperymentować, sprawdzić gdzie będzie optimum, ale na razie spokojnie... Okoliczne kantyny... Przejdź się do nich i zaproś właścicieli do mnie na rozmowy. Tylko błagam, bez gróźb. Może uda nam się z nimi zaprzyjaźnić i sami będą chcieli... "pomóc". Zatrudniony wróg pracuje dwa razy ciężej. Poczują się ważni, dadzą jakieś lokalne zaopatrzenie, a my na ten moment i tak sami nie jesteśmy w stanie udźwignąć całego popytu. Część z tych, co może stracić, pewnie jest właścicielami tych kantyn, więc w jakimś stopniu rozwiążemy ten problem. Resztę będziemy stopniowo tropić i się z nimi, w ten czy inny sposób, dogadywać... Muzycy zaś pewnie się wyrobią.

Ksorba spojrzał na służącą i poprosił ją o to, żeby przyniosła bukłak wina. Mówił do niej w basicu, gdyż język Huttów, którym porozumiewał się z Oresem, nie znał bezpośrednio słowa "proszę" czy "dziękuję", a w stosunku do podwładnych zależało mu na uprzejmości. Zwłaszcza teraz kiedy chciał, żeby dziewczyna na chwilę zostawiła go sam na sam z Oresem.
- Patrzę po tych ulicach, pełno biedaków, żebrają o wodę. Wyślij w wolnej chwili Holistara albo kogoś zaufanego, żeby przeszedł się po mieście i dał im do zrozumienia, że u nas dostaną wodę. Dostaną w zamian za... ciekawe wieści, które usłyszą na ulicy i za lojalność, kiedy będzie potrzebna. Informacje mają być kierowane bezpośrednio do Ciebie, dopiero potem do mnie... Tylko nie za dużo tej wody im wydawać, tak żeby się uzależnili i bodźce zewnętrzne były jak najmniejsze. Wtedy pomyślą, że robią to przez ich wewnętrzne przekonania. Najpierw pomyślą, potem przyjmą myśli jako w pełni swoje i za jakiś czas ulice będą nam sprzyjać.
W chwilę po tym, kiedy Ksorba skończył, dziewczyna przyniosła bukłak wina. Znowu mówił w basicu:
- Dzięki Ci dobra kobieto, może ty spróbujesz? - zapytał, ale wiedział, że dziewczyna ze strachu odmówi, zniesmaczony strachem służącej machnął ręką – Jutro Ores zajmiemy się szukaniem jakiegoś inżyniera, możesz popytać po mieście, rozesłać nowiny w Zielonej Grocie, że jeśli ktoś doświadczony i zainteresowany to niech się zgłosi. Niech wiedzą, że to oni będą budować swoją przyszłość, a ja tu tylko jestem, żeby im pomóc – Hutt wyjątkowo nadal mówił do Oresa w basicu, tak aby, niby przypadkiem, dziewczyna zrozumiała. Starał się też mówić na tyle głośno, aby nawet zbierania na ulicy wyłapała poszczególne frazy.

***


- Śpieszyć? Doceniam opiekuńczość, ale do prawdy wszystko mam pod kontrolą, świat łagodnie płynie, możesz Pan brać tyle czasu, ile chcesz – podniósł toast w kierunku Reese'a, żeby zaakcentować wrażenie kontroli. Oczywiste jest, że swój czas szanował, jednak chciał się pokazać jako ktoś kontrolujący sytuację, ktoś, kto nigdzie się nie śpieszy.
- Mój Papa mówił do mnie: "Porko, bój się darmowego poczęstunku", czy Pan się nie boisz Panie Reese? - powiedział Hutt przeżuwając kolejny kawał papki niewiadomego pochodzenia – Doprawdy, doceniam uprzejmości, ale możesz Pan sobie darować. Mnie samymi słowami się nie da kupić, chociaż fakt, faktem, miło brzmią, ho ho ho! Kto jak kto, ale imperialny oficer, zwłaszcza tak inteligentny, jak Pan, powinien rozumieć, dlaczego szczodrość może być niebezpieczna. Daj Pan sobie pomóc i zaoferuj coś w zamian, ho ho ho! – zażartował w rubasznej manierze Ksorba. - Wiesz Pan dobrze, że darmowa informacja jest bezwartościowa. Jestem Huttem, szczerości nigdy nie oddaję za darmo. Zbyt rzadki to towar, żeby nim tak szastać, zbyt rzadki.
- Pierwszą informację dam w prezencie, na zachętę. Za resztę chcę znać powód Pańskich poszukiwań i wszelkie dostępne Panu informacje, które mogą mnie zainteresować. Mnie lub każdego innego Desilijica na Tatooine, jeśli rozumiesz, co mam na myśli. Na przykład te dotyczące zwiększonego zainteresowania Imperium tą planetą. Wiesz Pan jak to jest, trzeba rodzinę szanować... Nie liczę na to, że powiesz prawdę od razu, ale chyba zależy wam na dobrych stosunkach z Huttami. Czyż nie? A może się mylę? Zwłaszcza w tych czasach kiedy tak ciekawych rzeczy można posłuchać na holonecie, ho ho ho! - Hutt uśmiechnął się pokracznie, licząc że oficer wyłapie nawiązanie do ostatnich "działań marketingowych" odradzającej się Rebelii. Według Ksorby Reese musiał rozumieć jak ważne jest utrzymanie dobrych stosunków z Desilijicami, a przede wszystkim Zordo, który to w każdej chwili mógłby wesprzeć swoją bronią rebeliantów i zrobić na tym wspaniały interes. Oczywiście, z tego samego rozumowania mogło wynikać zagrożenie Huttów. Tak czy owak Ksorba potrzebował informacji albo chociaż ich strzępków, z których mógłby odbudować strategię Imperium w stosunku do Karteli. Liczył, że jego umiejętności pozwolą mu odczytać z zachowania imperialnego oficera jakieś wskazówki.
- Ponadto gwarancje od służb Imperium na tej planecie lub jej orbicie, albo chociaż cień tych gwarancji, że nie będą się mieszać w nasze interesy na Tatooine i w razie potrzeby przymkną oko na nasze, to jest Desilijiców, transporty. Oczywiście dziękuję, za zapewne bezinteresowny akt przyjaźni, jakim było wpuszczenie nas na planetę bez żadnych kontroli. - rzucił z delikatną ironią młody Hutt.
- Pańskie zdrowie. - Ksorba przechylił puchar pełny ciemnej cieczy i odłożył go spokojnie na stół.

– To tak. Ottora ponoć zabiła jakaś dziewczyna. Nie znam imienia. Powodów mogę się domyślać. Pastwił się nad tymi ciężko pracującymi ludźmi – w tym momencie Ksorba zaczął mówić głośniej, tak aby służąca usłyszała i potencjalnie rozniosłą informację o "dobrym sercu szefa" reszcie personelu – na Tatooine słońce mocno przygrzewa, budzą się jakieś prymitywne instynkty. Jak w tej powieści, "Obcy", Sumaca. No, ale nie o sztuce. Budzą się instynkty, racjonalność ekonomiczna idzie na dalszy tor. Sam Pan wiesz jak skończył Jabba, to i może Ottora jakie zboczenie wzięło? Może to i bliska rodzina, ale do prawdy nie przystoi takiej niepraktyczności szanować... Na moje to ta dziewuszka go z zemsty zabiła za jego... jak to ludzie mówią... "bestialstwo". Oczywiście w ramach części oficjalnej mogę powiedzieć, że Rodzina Desilijic byłaby niezwykle wdzięczna za pojmanie tego zbrodniarza oraz za wszelkie informacje z nim związane. Częstuj się Pan. Chudzi jesteście w tym Imperium, mało jecie, towarzyszka też niech się nie krępuje. - Ksorba wskazał na suto zastawiony stół i po chwili sam zdecydował się na żółty, soczysty owoc.
– Ma się rozumieć, na resztę pytań odpowiem, jeśli dotrzymacie swojej części umowy – pochwycił kolejny owoc, najwyraźniej pierwszy niezwykle mu zasmakował. Sprawdził sytuację na balkonie w poszukiwaniu reszty ochroniarzy i oznak możliwego zdenerwowania, czy stresu dziewczyny, który miałby zdradzić plany gości z Imperium.
Awatar użytkownika
Ksorba
Gracz
 
Posty: 41
Rejestracja: 4 Sie 2015, o 16:39

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Mistrz Gry » 1 Mar 2017, o 10:29

Reese uśmiechnął się i wzniósł puchar przyjmując Toast Ksorby.
- O, najmądrzejszy. Nie obrażajmy się nawzajem. Obaj wiemy, że rozmawiają ze sobą jednostki nieprzeciętnie inteligentne i nie ma potrzeby byśmy się okłamywali czy udawali, że nikt z nas nie będzie robił drugiemu pewnego rodzaju podchodów. To normalne. Zresztą w Waszym świecie to chyba norma prawda? Głaskać i sprawdzać. No ale...
Koro upił łyk i kontynuował:
- Z mojej strony możesz mieć całkowitą pewność nie ingerowania w Twoje sprawy. W Twoje i Yarla. Porozumienie pomiędzy Imperium a Huttami zostało wypracowane na znacznie wyższym poziomie niż my tu sobą reprezentujemy. Nie mam zamiaru łamać tych ustaleń. Z drugiej strony - Koro zrobił niewielką pauzę - wiążą mnie moje obowiązki. I jeżeli uznam, że jesteście w posiadaniu cennych informacji bądź w jakiś sposób odkryję, że działacie poza granicą wytyczoną przez porozumienie, będę musiał zareagować. Rozumiesz to, prawda? Wiem, że tak.
- Zatem jakaś dziewczyna zamordowała Ottora. Nie wiesz kim była prawda? I nie wiesz dlaczego to zrobiła? Pewnie nie wiesz też czy miała jakieś powiązania z Kupcem Fennem. Pewnie nie... Dlatego zostałeś tu przysłany, wiesz? Nic nie wiesz. To Twoja klątwa i jednoczesne błogosławieństwo. Twoja rodzina wiedziała, że przyjdziemy pytać.
Oficer wlał sobie kolejną porcję wody. Ostatnie słowa były wypowiedziane tak by zdenerwować Ksorbę i Koro specjalnie przedłużał polewanie sobie trunku po to by ich moc w pełni dosięgła ambicji młodego hutta. Uśmiech nie schodził z jego twarzy.
- Rozumiem też, że o sprawie Hutta Yarlo również nic nie wiesz, prawda? O tym, że w pałacu Twojego krewniaka został zamordowany oficer ISB przez niewolnicę Kittani Levith, też nic? - Kolejna przerwa na porcję złośliwego uśmiechania się.
- Posłuchaj. Śmiem twierdzić, że Yarlo mógł przyłożyć rękę do tego zabójstwa. Taki incydent - gdyby wyszedł na jaw w szerszym kręgu - rzucił by się sporym cieniem na nasze wzajemne relacje. Imperium i Huttowie wzajemnie się uzupełniają i ta współpraca jest korzystna dla obu storn. Wiesz co taki incydent odpowiednio nagłośniony zrobiłby z tym porozumieniem? Kontrole celne nie byłby już tak łaskawe dla huttyjskich frachtowców. Przestałaby by płynąć masa kredytów, prawda? Kto, wie może by i nawet doszło do zaostrzenia Naszej polityki wobec Was. Byłaby wielka szkoda. To jednak jest odległa polityka, nas ona nie dotyczy. My mamy póki co jesteśmy tu i teraz na tarasie na Tatooine. Oficer Śledczy i Młody Hutt. I wiesz, że od naszej dwójki zależy teraz przyszłość galaktyki? Uświadom to sobie.
Pomimo powagi sytuacji śledztwo prowadzone jest na małą skalę. Jakoby pod stołem. Tak by góra o tym nie wiedziała. Bo póki istnieje szansa na spokojne rozwiązanie sprawy wolimy z niego skorzystać. Tak nakazuje rozsądek. Dlatego apeluję do Ciebie. Pomóż mi w tym śledztwie najlepiej jak potrafisz.
- Zabójstwo oficera ISB. Kittani Levith. Co Ottor i Yarlo mogli mieć wspólnego z Kupcem Fennem i jego organizacją. Kim była ta dziewczyna, która zabiła Ottora i gdzie jest teraz. W całej tej sprawie mamy już trochę tropów. Jednak ciągle wiele szczegółów nam umyka. I wszystkie nasze nitki urywają się po waszej stronie. Do tej pory spotykałem się ze ścianą milczenia. Liczę jednak na Twą osobę. Możesz wiele na tym zyskać. Mówię to jak najbardziej poważnie.
Pierwsza poważna polityczna decyzja Ksorba. Miej tego świadomość.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5709
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Ksorba » 7 Mar 2017, o 20:30

- Cieszy mnie, że mogę zyskać, ale niestety na ten moment, mimo szczerych nie mam nic do zaoferowania. Wymiana zawsze mnie cieszy, ale coś za coś... Zresztą chyba nie sądzisz, że sam będę mógł zadecydować o udzieleniu tego wsparcia? Oczywiście, że rodzina mnie tu wysłała, oczywiście, że w konkretnym celu. Z tego też powodu zanim cokolwiek zadecyduję, skonsultuję się ze swoim ojcem. Obydwoje jesteśmy na smyczy. Ty swojego Imperium, ja swojej rodziny... Jeśli więc pozwolisz włączę ten mały holoprojektor i postaram się z nim skontaktować. Mój potencjał w udzielaniu wam wsparcia, jest ograniczony przez przyzwolenie mojego ojca. I nawet nie zaczynaj starać się mnie wmanipulować w myślenie o tym jak bardzo jestem mały i ograniczony przez tych na górze. Jesteśmy dokładnie w tym samym położeniu. Wysłani z misją przez bardziej wpływowych i poinformowanych od nas samych. I zapewne doskonale rozumiemy się nawzajem w naszej ostrożności. Zanim jednak włączę holoprojektor pozwól, że wyrażę skruchę nad idiotyzmem karania całej rodziny za przewinienie jakiejś niewolnicy. Zwłaszcza jeśli ta niewolnica zabiła jednego z przedstawicieli tej rodziny... - po tym dłuższym monologu Hutt oblizał palce i wyjął ze swojego pasa mały holoprojektor.
- Ma się rozumieć, ta anonimowa młoda dama nie będzie mogła uczestniczyć w tej rozmowie. Wybacz, ale jeśli nawet się nie przedstawiłaś to nie widzę sensu, żeby tej wymiany zdań słuchały jeszcze bardziej tajemnicze uszy od tych należących do Pana Reese'a. A Pan Panie oficerze dowiesz się od samego źródła, wszystkiego o coś mnie pytał, a ja nie miałem jak odpowiedzieć. Tyle tylko mogę na ten moment zaoferować. Jeśli ojciec wyrazi aprobatę, będziemy dalej negocjować. Jeśli nie, zobaczę co mogę ja samotnie zaoferować.
- Łączyć?
Awatar użytkownika
Ksorba
Gracz
 
Posty: 41
Rejestracja: 4 Sie 2015, o 16:39

Następna

Wróć do Zewnętrzne Rubieże