Content

Zewnętrzne Rubieże

[Eriadu] - Jadowite gniazdo

Image

[Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Mistrz Gry » 9 Wrz 2016, o 11:38

Deandra przybywa ze systemu Delrakkin
Przylot na Eriadu i przygotowania do bankietu u Jelahan Draysona były kolejnymi dawkami odświeżenia i wyzwolenia myśli z sieci knowań Ojca. Choć wiedziała, że będzie musiała się zmierzyć z przeszłością z radością oddała się tak prozaicznym czynnościom jak: zakupy, strojenie się czy poszukiwanie informacji o galerii Draysona.
Przy tym ostatnim zadaniu miło się zaskoczyła. Nazwisko już wcześniej wydawało się jej znajome, jednak przylot na planetę obudził w niej wspomnienia. Parę razy przywoziła dla Draysona rozmaite dzieła sztuki - głównie rzeźby - z różnych zakątków galaktyki. Z samym Jelahanem nie spotkała się osobiście ani razu ale od pracowników i dostawców wiedziała, że Drasyon był wyjątkowo ekscentrycznym, surowym i niebywale bogatym człowiekiem.
Na podobne informacje trafiła szperając po holonecie. Galeria Draysona na Eriadu była uznawana za jedną z największych zbiorów rzeźby w całej galaktyce. Na obszarze dziesięciu piętr najwyższego apartamentowca w stolicy planety znajdowało się blisko dziesięć tysięcy eksponatów z niemalże każdego zakątka galaktyki. Asortyment wystawy oszałamiał nie tylko liczebnością ale i rozpiętością tematyczną. Wśród eksponatów znajdowały głównie dzieła zarówno współcześnie żyjących i tworzących artystów jak i obiekty archeologiczne. Precyzyjne i doskonałe wykonane rzeźby będące owocem połączenia sztuki i współczesnej technologi stały na równi z tworami prymitywnych cywilizaji. Wśród holonetowych znawców i krytyków bardzo często była powtarzana opinia, że jeżeli coś nie znajduje się w zbiorze Draysona to jest to niegodny uwagi badziew.

***

W końcu nastał dzień uroczystego przyjęcia. Słońce chyliło się ku zachodowi zalewając świat swoim czerwonym blaskiem. Światło to odbijało się wielokrotnie od gładkich powierzchni wieżowców i ich okien, sprawiając, że miasto gubiło swoją perspektywę i nabierało wręcz kalejdoskopowego wyglądu. Niebo było czyste a letni ciepły wiatr zapowiadał raczej spokojną, choć być może trochę chłodną, noc.
Na dolnych piętrach galerii zaroiło się gdy rozmaite śmigacze i promy zaczęły zwozić zaproszonych gości. W którymś momencie na przystrojonym w girlandy lotnisku pojawił się niewielki śmigacz z którego na czerwony dywan wysiadała Deandra Sheley i towarzyszący jej błękitno-skóry Twilek wspierający się na lasce. Z miejsca do tej pary - jak to wszystkich poprzednich - ruszył ze słowami powitania droid protokolarny.
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5432
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Axis » 13 Wrz 2016, o 09:15

Deandra przestawiła się robotowi i poczekała aż ten wykona swoją robotę. Kilka osób spojrzało w jej stronę, gdy przeszła przez drzwi. Lady rozejrzała się uważnie, poprawiła brzeg dekoltu płaszczobluzki, którą miała na sobie. Ciuch pozbawiony był rękawów, co stanowiło już standard w ubraniach Deandy, opinający dość ciasno przód kończył się tuż pod biustem, a wydłużone boki prowadziły do pofałdowanego tyłu sięgającego kostek. Krwisto czerwony materiał tylko kontrastował z jej jasną cerą. W ten sposób mogła pokazać swoje popisowe tatuaże na ramionach i najnowszy nabytek na tułowiu, z którego była szczególnie dumna. Białe, skórzane spodnie z wyciętymi dwoma falowanymi liniami na bokach od bioder do kostek miały dać zrozumienia, że kobieta posiada znacznie więcej sztuki na swoim ciele.
Zet z kolei znajdował się po przegranej stronie dyskusji, która dotyczyła tego jako kto zmiennokształtny ma się tam pojawić. Ponieważ to Deandra była artystą, w dodatku znanym, mężczyzna miał pójść jako jej osobiste dzieło sztuki. Jej towarzysz pojawił się na otwarciu w czarnych dość nisko osadzonych spodniach i otwartej z przodu, także czarnej, kamizelce z delikatnej tkaniny. Na torsie miał wymalowaną jakąś bitwę kosmiczną. Wszystko utrzymane zostało w bardzo ciemnej tonacji, co w połączeniu z odcieniem skóry Twi'leka nie było proste do osiągnięcia. Ramiona mężczyzny przedstawiały typowy gwiaździsty obraz kosmosu, gdzieś w okolicach prawego łokcia znajdowała się stacja kosmiczna, a na prawym barku wybuch supernowej. Zet z wyraźnym niezadowoleniem wspominał, jak doszło do powstania tego malunku.

><><><><><><
Zmiennokształtny założył ręce na piersi i wykrzywił usta. Szybko jednak opuścił ramiona, niepotrzebny był mu kolejny komentarz dotyczący rozmazanej farby. Na szczęście Deandra stała odwrócona do niego plecami mieszając kolory.
- To naprawdę nie jest dobry pomysł.
Usłyszał westchnięcie. Lady odwróciła się i spojrzała mu w oczy, delikatnie kołysząc pojemnikiem z przygotowaną mieszanką.
- Nie zgadzam się. Skoro jesteś "dziełem sztuki" nikt nie będzie oczekiwał, że masz jakiekolwiek pojęcie na temat tego, co oglądasz. Nie będziesz musiał nawet zmyślać i unikać pytań. Poza tym to bardzo "moje", więc nikomu nie wyda się to dziwne - sięgnęła za siebie, biorąc do ręki pędzle. - Musimy dbać przynajmniej o pozory, jeśli będzie tam ktoś, kto mnie zna, to towarzystwo kompletnego amatora z marszu wyda się podejrzane i zostanie zapamiętane, a tego nie chcemy prawda? Zresztą...
Urwała przyglądając się chwilę trzymanym pędzlom, po czym wybrała najmniejszy i chwyciła go zębami. Odłożyła resztę na stół i zbliżyła się do Zeta. Przysunęła sobie stołek, na którym usiadła. Wzięła pędzelek do ręki, umoczyła go w farbie i powoli zaczęła nanosić specyfik na niebieską skórę.
-... nikt nie będzie z tobą rozmawiać, pewnie nawet nie spojrzą. To galeria rzeźbiarza, więc wszyscy się będą zachwycać posągami, w myślach większości będziemy po prostu dwojgiem wytatuowanych cudaków, a to normalne w tej branży - westchnęła - rozmazałeś farbę, znowu... mówiłam ci, żebyś się nie ruszał.
Nie oczekiwała od niego odpowiedzi. Mężczyzna zresztą nie zamierzał jej udzielać. Starał się tylko nie myśleć, że włosie pędzla niemiłosiernie go łaskocze. Zmusił się do stania bez ruchu. Po chwili usłyszał jak Deandra wydaje z siebie odgłos niezadowolenia, a następnie rzuciła przekleństwo.
- Co?
- Masz tu za dużo ciała - narysowała palcem linię od najniższego żebra do lewego biodra - zmień to, inaczej ten punkt i ten punkt - dźgnęła go końcem pędzla - połączą się pod bardzo nienaturalnym kątem, nie wzięłam po uwagę tego konkretnego zakrzywienia. Jakbyś usunął co nieco ciała, poprawiłoby to sytuację.
- Nie. Nikt nie ma wcięcia w tym miejscu. Nie możesz tego zamalować, albo zostawić tak jak jest? Podobno jesteś najlepsza w dekorowaniu ciała, taka wpadka źle wróży twojej karierze.
Deandra zmrużyła oczy i zmiennokształtny już wiedział, że zrobił błąd, który pewnie będzie go drogo kosztować.
- Gdybym miała kilka dni na rozplanowanie i matematyczne rozmieszczenie wszystkich elementów - jej głos był nieprzyjemnie niski - na skórze konkretnej żywej istoty, to nie byłoby takich wpadek. Sądzisz, że prosto jest malować na elastycznym i ciągle ruszającym się materiale? - westchnęła i poświęciła kilka sekund na uspokojenie się, przyglądała się chwilę spornemu miejscu - Dobra, już wiem. Odchudź się nieco w tutaj - dotknęła konkretnego miejsca - a dam radę pójść dalej, jeśli zmienię nieco koncepcję.
><><><><><><

Lady przykleiła do twarzy coś, co można było nazwać półuśmiechem. Stanęła przed jakimś posągiem i przyglądała mu się przekrzywiając głowę na bok.
- No dobra, weszliśmy. Powinniśmy teraz obejrzeć parę rzeźb, a później przywitać się z gospodarzem. Następnie trochę porozmawiać z obecnymi. Do akcji powinniśmy przystąpić najwcześniej za godzinę - spojrzała wreszcie na towarzysza - i rozchmurz się, zawsze mogło być gorzej.
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 206
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Re: [Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Mistrz Gry » 15 Wrz 2016, o 08:47

Na twarzy Zeta pojawił się cień uśmiechu. Na więcej nie mógł sobie pozwolić, choć Deandra czuła, że gdyby byli sami wybuchłby śmiechem. Skończyć jako chodzące dzieło. Dla kogoś takiego jak on musiało to być czymś wysoce abstrakcyjnym.
- To się dzieje. To się dzieje. Nie wierzę. Do ostatniej minuty sądziłem, że mnie wkręcasz w jakiś podły sposób. Ale nie. Stoję tutaj wymalowany farbą. Czuję się taki nagi... Ech... Chodźmy zwiedzać.

Zwiedzane galerii samo w sobie było ciekawe. Ekspozycje były naprawdę interesujące. I nie chodziło tylko o same eksponaty ale też o ich sposób przedstawienia; dobór scenerii czy oświetlenia robił nie mniejsze wrażenie niż same rzeźby. Można się było w tym zatracić. Po godzinie zwiedzania Deandra i Zet kończyli dopiero drugie piętro.
Czas upływał zaskakująco szybko i miło. Nawet Zetowi udzieliła się atmosfera miejsca i o ile na pierwszym piętrze był milczący i doskonale grał rolę "chodzącego obrazu" to już na drugim piętrze zaczynał włączać się w komentowanie oglądanych dzieł; nierzadko zaskakując Deandrę trafnymi spostrzeżeniami. Choć trochę prostymi i nieociosanymi. Czasem nawet ją rozśmieszał.

***
- O. To jest niezłe. Podoba mi się. Ten kształt. To połączenie materiałów...
- To jest fotel Zet. Można sobie usiąść.
***

- Coś mi mówi, że do rana stąd nie wyjdziemy a ja nadal nie będę miał tego po co tutaj przyleciałem. - Mruknął w którymś momencie. Nie było to jednak narzekanie. Raczej przyznanie się do tego, że w sumie podoba mu się w tym miejscu. Zwłaszcza od momentu gdy skąpo odziane hostessy zaczęły roznosić drinki i przekąski.
Deandra miała dodatkowe powody do zadowolenia. Jej chodzący obraz przykuwał uwagę. Podobnie zresztą było z tatuażami. Wiele osób oglądało się za nimi i komentowało wielobarwną parę. I - co najbardziej podobało się Lady - w większości były to komentarze przychylne.
Bardzo szybko zapomniała jaki był prawdziwy cel tej wyprawy. Zet zachowywał się podobnie.

***

Na czwartym pietrze czar prysł.
- Nie mogę! - piszczący i o wiele zagłośny, jak na galerię sztuki, okrzyk wyrwał świadomość Lady z błogiego stanu odprężenia i zadowolenia. - Czyżby to była słynna Lady De? Nie wierzę. Cześć kochana!
W ich stronę szła największa artystyczna nemesis Deandry.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5432
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Axis » 5 Paź 2016, o 08:38

Westchnęła. Dostała gęsiej skórki, co Zet wyczuł pod swoją dłonią. Obserwował jak Deandra rozciągnęła usta w szeroki, choć niezwykle sztuczny uśmiech.
- B.D. ile to czasu minęło? Dwa lata? I tak za krótko - W jej głosie przebrzmiewała otwarta niechęć. Stało się oczywiste, że kobieta nie przepada za tym mężczyzną i nie obawiała się mówić do niego używając gorzkich słów. - Twoja obecność znacznie obniża prestiż tego miejsca. To jednak idealne miejsce na twoje łowy. Znalazłeś już sobie nową ofiarę?
Pytanie było całkowicie zasadne, a Deandra przeklinała dzień, w którym spotkała Birana Deeniasa. Nie pamiętała dokładnie kto go jej przedstawił. To było na Taris, tamten dzień był bardzo pracowity, rozliczała właśnie swojego piątego klienta, gdy w jej pole widzenia wszedł jakiś cerean, co przy jego wzroście nie było specjalnie trudne. Przyszedł tu z kimś jakiś czas wcześniej i został dłużej. Siedział jednak cicho, więc pozostał niezauważony. Przez dłuższą chwilę obserwował płótno, które stało wciśnięte w róg pomieszczenia. Lady odchrząknęła, aby zwrócić na siebie jego uwagę.
- Mogę w czymś pomóc?
Mężczyzna tylko uśmiechnął się, co wywołało nieprzyjemne dreszcze na plecach artystki. Zmierzył wzrokiem Deandrę od stóp do głów w taki sposób, że zwrócił uwagę Coena, który stanął obok koleżanki, by ją wesprzeć w razie problemów.
- A i owszem, podobno robi też pani murale na zamówienie. Prowadzę małe studio rzeźbiarskie tu na Taris. Dano mi do zrozumienia, że budynek jest zbyt nudny, chciałbym, żeby wszyscy wiedzieli, że znajduje się tam pracownia wielkiego artysty.
Powinna wiedzieć lepiej i nie brać tego przeklętego kontraktu, ale w tamtym czasie było jeszcze krucho z kasą, choć głównym powodem był sam mural. Minęły lata odkąd zrobiła jakiś, a takie okazje nie zdarzały się często. Umówiła się na spotkanie z klientem, jedno, drugie, trzecie, jego wymagania były co nieco dziwne, ale artyści ogólnie stanowili zbiór dziwaków. Gość miał obsesję na punkcie rzeźb i idealnych, w jego mniemaniu, ciał, niezależnie od jego rasy. Posiadał jednak talent, czego nie potrafiła mu odmówić. Wszystko byłoby jednym nic nieznaczącym wydarzeniem z przeszłości, gdyby nie zachowanie Birana, miał ciągłe uwagi, krytykował styl, ale ograniczał się jedynie do kąśliwych komentarzy. Podchodził mówił coś w stylu "ta postać jest ohydna" albo "masz bardzo toporną kreskę", a następnie oddalał się. Lady tego nie rozumiała, klientowi nie podobało się to co robiła, ale nie dawał jej żadnych wskazówek jak chciałby, żeby to poprawić. W końcu nie wytrzymała, nie pamiętała dokładnie, co mu powiedziała, bo to co stało się później przesłoniło jej wspomnienie tego wszystkiego. Przesunął się bliżej niej, dotknął jej nagiego ramienia przesuwając po nim placem, jego oczy śledziły kształty tworzące tatuaże.
- Masz bardzo piękne ciało, a ze złością bardzo ci do twarzy, wydobywa z ciebie unikalny urok, któremu trudno się oprzeć - jego uśmiech stał się nieco bardziej przerażający - bardzo chciałbym cię mieć w swojej kolekcji - Królową Gniewu. Odlew twego ciała stanowiłby bardzo piękny dodatek. Twoje tatuaże stanowią ciekawy problem w kontekście struktury posągu i samego materiału.
Lady nie miała pojęcia jak zareagować, towarzyszyły jej przeróżne emocje, ale dominowała furia wymieszana z przerażeniem. Wewnętrzną walką wygrała jednak furia, jej twarz stężała, mięśnie się napięły. Zacisnęła dłonie w pięści i uderzyła w to co miała przed oczami, czyli brzuch. Deenias zwinął się i padł na podłogę. Deandra poprawiła włosy, zebrała swoje rzeczy i odeszła pozostawiając za sobą zwiniętego na ziemi rzeźbiarza i niedokończony mural - jedyne zlecenie, które nigdy nie dokończyła.
Potrząsnęła głową wracając do rzeczywistości, czuła przy sobie Zeta, ale w tej chwili wolałaby, żeby to był Coen, który wiedział kim był i co zrobił B.D. Cerean wyciągnął rękę i musnął jej skórę na prawym boku.
- Poznałbym ten styl wszędzie. Nadal jest toporny i wtórny jak cała twoja sztuka, skoro pozbywasz się swoich "cudeniek" bez mrugnięcia okiem. Ja za nic nie pozbyłbym się niczego ze swojej kolekcji i to czyni mnie lepszym artystą od ciebie.
- Powiedział facet - jej głos stał się twardszy, a wyraz twarzy bardziej zacięty - który jest marną imitacją artysty. Nie rzeźbisz, robisz odlewy, a to czyni cię po protu oszustem.
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 206
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Re: [Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Mistrz Gry » 14 Paź 2016, o 10:35

- Och! Oburzające! - Brian wykonał teatralny gest przykładając zewnętrzną stronę dłoni do czoła. Jak na Cereana - rasę kojarzoną raczej ze spokojem, zdystansowaną postawą i oszczędnością w wyrażaniu uczuć - Brian był wyjątkowo żywiołowy i przepełniony emocjami. A przynajmniej za takiego chciał uchodzić, ponieważ jego nadmierna gestykulacja i zbyt nachalna mowa ciała sprawiały, że rozmówcy odnosili wrażenie, że Cerean jest wstanie zachwycać się wszystkim wokół i robił to w sposób wyczuwalnie sztuczny.
- Jak możesz tak mówić? Po tym co wspólnie przeżyliśmy? Naprawdę? Deandro, nie spodziewałem się tego po Tobie! Nie gniewasz się chyba za tą nieprzychylna recenzję, którą wystawiłem Twoim pracom. Sama przecież wiesz jak bardzo Twoje, nazwijmy to, dzieła były niekompletne, niedokończone i daleki od czegoś co można by określić mianem sztuki. Ale z tego co widzę rozwinęłaś się od ostatniego spotkania. Malujesz teraz... - Brian spojrzał na Zeta - na żywym ciele. Sprytnie. Interesująco. Wszelkie niedoskonałości własnej pracy możesz zrzucić na niedoskonałość modelu. Sprytnie, ale zdajesz sobie sprawę z tego, że ta sztuczka jest... marna. Nie podkreśla Twoich umiejętności. Raczej je umniejsza.
Deandra z pewnym zażenowaniem stwierdziła, że część zwiedzających to piętro przystanęło i obserwowało dyskusję jej i Cereana. Z pewnością goście uznawali w tym momencie, że to Brian jest górą w tej dyskusji; czuła wręcz jak oczy obcych badają jej tatuaże i oglądają Zeta doszukując się niedoskonałości o których mówił jej adwersarz. Czuła też, że powinna w jakiś sposób zdyskredytować swojego przeciwnika bo zanosiło się na to, że będzie drugą - po rzeźbach - atrakcją wystawy. Co gorsza, wśród gapiów dostrzegła też Jelahan Draysona, który zdawał się być równie rozbawiony całą tą sytuacją jak pozostali goście galerii.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5432
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Axis » 31 Paź 2016, o 22:58

Zacisnęła mocno dłonie w pięści. Zet dość silnie to odczuł, gdyż Deandra ściskała jego nadgarstek. Zachował jednak neutralny wyraz twarzy. Nie był pewny, jakie typu zachowanie zyskałoby w tym momencie aprobatę kobiety. Postanowił jednak na razie nie robić niczego, zła decyzja mogłaby okazać się dość nieprzyjemna w skutkach.
Deandra z kolei myślała intensywnie, jej rozumowanie przebiegło niesłychanie szybko, gdyż dla obserwujących wyglądało jakby tylko się zawahała. Rozważyła wiele możliwości, gdyby była tu prywatnie po prostu wybiłaby zęby Biranowi, ale ponieważ byli na akcji zmusiła się do zachowania klasy i rozegrania tego w stylu Shelley'ów. Nie była tylko pewna, czy da radę osiągnąć poziom któregokolwiek ze swoich rodziców. Wzięła głęboki oddech. Zmusiła się do uspokojenia skołatanych nerwów i uśmiechnęła się tak szczerze i promiennie, jak tylko potrafiła.
- Lady. Tak się powinieneś do mnie zwracać. Nigdy nie byliśmy po imieniu, bo nie uważam, żebyśmy stali na na tym samym poziomie. B.D. nigdy nie było w moich ustach twoimi inicjałami, a po prostu akronimem dla Bantha Dung. Bo tym właśnie dla mnie jesteś. Traktowanie cię jak równego uwłaczyłoby mi niemiłosiernie, bo niezależnie od tego co myślisz o mojej sztuce, ja faktycznie ją tworzę. Twoje rzeźby to gipsowe podróbki, które odlewasz w tym swoim warsztacie, który nazywasz pracownią. Także jesteś jedną wielką kupą gówna a nie artystą.
Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Była niemal zadowolona z tego, jak to wszystko się rozgrywało. Mimo to nie mogła się do końca wyzbyć własnej natury. Także odwróciła się w kierunku Zeta i poprosiła go, by użyczył jej na chwilę swojej laski, co mężczyzna zrobił bez chwili wahania, choć z pewnym niepokojem wypisanym na twarzy. Deandra odwróciła się znowu w kierunku Birana.
- Widzisz B.D. ja przybyłam tu ze swoim przyjacielem, żeby obcować z prawdziwą sztuką i może porozmawiać z kimś, kto się tym pasjonuje i ma wyrafinowane poczucie stylu, a ty mi w tym przeszkadzasz. To nie moja impreza, więc nie mogę cię wyprosić, ale - podsunęła mu pod nos laskę Zeta - zakłóć ponownie moją kontemplację i podziwianie geniuszu prawdziwych rzeźbiarzy, a wsadzę ci tę laskę tak głęboko w dupę, że się nią zakrztusisz. Rozumiemy się?.
Nie czekając nawet na odpowiedź odwróciła się w kierunku zmiennokształtnego. Oddała mu jego własność i skupiła całą uwagę na pobliskiej rzeźbie.
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 206
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Re: [Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Mistrz Gry » 3 Lis 2016, o 14:44

Przez krótką chwilę miała spokój. Przez krótką chwilę, gdy razem z Zetem wpatrywała się w rzeźbę przedstawiającą ithorianina walczącego z jakimś wężowatym stworem, odczuwała zwycięstwo. Biran zamilkł i choć nie widziała go wiedziała, że stoi zmieszany i uśmiecha się głupawo szukając jakiejś riposty. Czuła też na sobie spojrzenia wszystkich gości którzy przyglądali się tej - dość kąśliwej - wymianie zdań. W pewnym sensie było to przyjemne.
Potem B.D. odchrząknął a przyjemny nastrój zwycięstwa pękł niczym bańka mydlana. Deandra wyczuła, że to co zaraz usłyszy pójdzie jej w pięty.
- Cóż Deandro... W zasadzie to cieszę się, wiesz? Cieszę się, że widzę Cię w dobrym humorze. I w zdrowiu. To znaczy, że to co się dzieje na Courscant musi być nieprawdą. Te wszystkie oskarżenia jakie słyszałem na temat Twojej rodziny... Naprawdę przykra sprawa. Malwersacje, łapówki nawet udział w zorganizowanej przestępczości... To wszystko musiało by się źle odbić na Tobie. Ale widzę, że jednak wszystko jest w porządku, prawda? To musiało być jakieś kłamstwo... Jakaś niedorzeczność....
- Skończ już ten żałosny wywód. - Deandra znała głos który przerwał B.D. - Skończ bo to nie miejsce na wywlekanie takich brudów. A powiesz jeszcze jedno słowo i przestaniesz być mile widzianym gościem.
To był Jelahan Drayson we własnej osobie. Lady kątem oka zauważyła, że właściciel galerii zmierza w jej stronę.
- Proszę państwa, zachęcam do zwiedzania. Nie zawracajmy sobie głowy takimi nonsensownymi sprawami. Ja teraz chciałbym przywitać się z artystką którą chyba już kiedyś poznałem...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5432
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Axis » 13 Lis 2016, o 22:24

Zmroziło ja na chwilę, głównie dlatego, że nie przypuszczała, aby ktokolwiek w środowisku znał jej prawdziwe nazwisko. Zmusiła się aby zachować neutralny wyraz twarzy. B.D. najprawdopodobniej strzelał w ciemno, a nawet jeśli nie, to nie było jej w domu od jakichś ośmiu lat, więc nie mogli jej powiązać z niczym, co robił jej ojciec. Odwróciła się tylko, w kierunku osoby, która się za nią wstawiła. Uśmiechnęła się szeroko do gospodarza, zwracając się plecami w stronę Birana, bo ie miała najmniejszej ochoty oglądać jego twarzy. Poczekała aż mężczyzna do nich podejdzie. Wyciągnęła rękę w jego stronę.
- Jestem Deandra, ale nazywają mnie Lady. Bardzo dziękuję za pomoc, nie chciałam wywoływać żadnej sceny. Byłoby wielką zbrodnią odwrócenie uwagi od tych wspaniałych rzeźb. Nie jest to wprawdzie moja dziedzina, ale umiem docenić technikę oraz talent.
Nie była pewna, czy Zet życzy sobie kontaktów z gospodarzem, dlatego odwracając głowę w kierunku rzeźby na sekundę popatrzyła towarzyszowi głęboko w oczy i uśmiechnęła się krzywo, unosząc do góry lewy kącik ust. Miała nadzieję, że zmiennokształtny zrozumie, jeśli nie od razu to wkrótce.
- Weźmy na przykład ten okaz. Osoba, która wykonała to dzieło jest niezwykle drobiazgowa. Nawet stąd widzę liście między zębami po lewej stronie szyi. To bardzo ciekawy detal biorąc pod uwagę fakt, że to scena walki. Natomiast ułożenie ciała stwora w bardzo ciekawy sposób załamuje światło dzięki czemu łuska wygląda jakby błyszczała. Tak, to bardzo piękna rzeźba, nie dziwię się, że postanowił ją Pan tu wystawić.
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 206
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Re: [Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Mistrz Gry » 20 Lis 2016, o 19:50

Zet wychwycił jej spojrzenie. W milczeniu kiwnął głową dając jej tym samym znak, że taki rozwój wypadków jest mu na rękę. Tak to przynajmniej zinterpretowała. Odsunął się na bok na odległość dwóch dyskretnych kroków i starał się wyglądać tak jak powinien; czyli jak model z wymalowanym na sobie dziełem sztuki. Choć Deandra doskonale widziała jak nadstawia ucha.
- Och, nie ma co się przejmować. Wszak nie od dzisiaj wiadomo, że zazdrosny artysta to najbardziej jadowity stwór w galaktyce, prawda?
Jelehan miał zaskakująco przyjemny głos. Ciepły i z niskim tembrem docierał do świadomości Deandry daleko dalej niż ona sama by chciała. Była tym faktem odrobinę zdziwiona. Tym oraz reakcją swojego ciała. Przyjemna ekscytacja rozlała się w jej sercu i doatała gęsiej skórki. To w połączeniu z faktem, że właściciel galerii był zwyczajnie przystojny sprawił, że w ogólnym rozrachunku Deandra poczuła się jak podlotka na pierwszej randce.

Ale nie takim go pamiętała.

- Rzeźby... Tak, są piękne. Owszem. Każdy eksponat tutaj to niewątpliwie arcydzieło w swojej klasie. Nie będę fałszywie skromny i powiem, że ta kolekcja tutaj stanowi najczystszą esencje rozwoju kulturowego całej naszej galaktyki... Jest... Kondensatem całkowicie opisującym nas wszystkich. Jednak. Muszę przyznać, że to nie one są dzisiaj gwiazdą wieczoru.
Lady mimowlnie spojrzała na Jelehana. Wpatrywał się w nią intensywnie a w jego oczach dostrzegła blask zdradzający dość jasno jakie są intencje jej rozmówcy.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5432
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Axis » 22 Lis 2016, o 20:22

Lady po raz kolejny myślała intensywnie nad tym co się działo. Bo cokolwiek miało wpływ na jej ciało, nie było całkowicie naturalne. Zastanawiała się, czy poddać się temu, czy zwalczyć działanie. Od momentu ujawnienia Zeta żyła w przymusowym celibacie, a po wyznaniu zmiennokształtnego, mógł nie liczyć na uwzględnienie go w jakichkolwiek planach. Deandra nie była jeszcze całkowicie zdecydowana, schlebiało jej jednak zachowanie gospodarza.
- O - rzuciła mało elokwentnie, uśmiechnęła się do niego odrzucając włosy na plecy i spojrzała na Jelehana. - Dziękuję bardzo, to miło, że sztuka którą uprawiam jest obiektem podobnych zachwytów. Proszę spojrzeć tutaj - wskazała na linie biegnące wzdłuż jej żeber - to nie tylko mój projekt, ale moje wykonanie. Ta linia - przejechała po wzorze tuż pod piersią, którą musiała odciągnąć drugą ręką dla lepszej widoczności - na męskim ciele nie mogła tak by wyglądać, bo mężczyźni są tutaj zdecydowanie szersi i ten zawijas musiałby być inaczej skonstruowany albo znajdować się niżej. Nikt jednak nie wziąłby tego pod uwagę, bo nikt o tym nie myśli patrząc na tatuaż. Pan na przykład - Lady bardzo wyraźnie zmierzyła go wzrokiem - wnioskuję, że posiada Pan idealne proporcje i jeśli by chciał, to możemy się skonsultować w sprawie jakiegoś... dzieła - uśmiechnęła się do niego.
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 206
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Re: [Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Mistrz Gry » 1 Gru 2016, o 09:04

- Cóż... - Jelehan odsunął się od Lady tylko po to by ostentacyjnie zmierzyć ją wzrokiem od stóp do czubka głowy. Tu i tam spojrzenie zatrzymało się na krótszą chwilę. W tym momencie właściciel galerii w ekspresowym tempie tracił swój wdzięk i dżentelmeńskim szarm; okazał się być takim samym mężczyzną jakich Deandra znała na pęczki. Co gorsza zanosiło się na to, że za płaszczem pieniądza i władzy nie kryje się nic więcej niż tylko pierwotna chęć zaspokojenia żądz. W tym jednym geście Jelehan zdradził się bardziej niż zapewne przypuszczał.
- ... z wielką chęcią widziałbym Cię później na kameralnym spotkaniu tuż po zakończeniu tego pokazu. Co Ty na to? Nie musisz przejmować się strojem... Jeżeli zaprząta Ci to w tym momencie umysł, hehehehe... - Żart odzierał Jelehana z resztek i tak już szczątkowej sympatii do jego osoby.
Deandra nie zwracała jednak w pełni uwagi na lubieżnego mężczyznę. W pewnym momencie, za jego plecami, dostrzegła Twilekańską kelnerkę, która z obrzydzeniem wpatrywała się w plecy Jelehana. Jednak nie sam grymas twarzy zwrócił uwagę, chodziło raczej o bogato zdobioną obrożę którą kobieta nosiła na szyi. Obroża ta była z pewnością była najdroższym elementem stroju kelnerki; wykonana z misternie pozawijanych pasków srebrzystego metalu w które zagnieżdżone zostały błękitnoświetliste niewielkie kryształy. W pewien dziwny sposób ten element stroju nie pasował Deandrze. Coś było nie tak.
- ... To jak? Coś się stało? Opowiadałem właśnie o moich możliwościach... Zdaje się, że odpłynęłaś... Jesteś tam?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5432
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Axis » 31 Gru 2016, o 23:12

Plan zaczął się sypać. Wszystko zapowiadało się tak ładnie, gospodarz wydawał się zainteresowany i tego nie ukrywał. Dlatego też tajemnicza kelnerka i implikacje całej sytuacji nie nastawiały ją zbyt optymistycznie. Z drugiej jednak strony jedna noc nie oznaczała nic poważnego i przynajmniej w teorii dawała Zetowi możliwość wykonania zadania. Deandra odsunęła myśli od wszystkiego, postanowiła wyciągnąć z tego wieczoru tyle ile się dało. Całkowicie niechcący zwróciła na siebie uwagę, także postanowiła zapisać się w pamięci gości jako ktoś, kto raczej nie miał motywu na zrobienie czegokolwiek nielegalnego tego wieczoru.
Lady uśmiechnęła się i zrobiła krok do przodu wchodząc w przestrzeń osobistą gospodarza. Przesunęła dłoń po jego ramieniu i delikatnie oparła się na mężczyźnie. Palcem wskazującym drugiej ręki rysowała przypadkowe kształty na piersi Jelehana. Spojrzała mu głęboko w oczy i wolno oblizała górną wargę.
- To bardzo ciekawa propozycja i chętnie bym ją zaakceptowała, jest tylko jeden problem. Widzisz bardzo chętnie pozbyłabym się ubrania, chciałabym aby ktoś z twoim wyczuciem artyzmu raczył ocenić sztukę na moim ciele, a mam kilka bardzo interesujących rzeczy tutaj - chwyciła jego rękę i położyła ją sobie nad prawą piersią - tutaj - przesunęła ją niżej na biodro - a nawet tutaj.
Pociągnęła go nico mocniej w dół i wbiła palce jego ręki w wewnętrzną stronę swojego uda. Przybliżyła usta bliżej ucha mężczyzny i niskim głosem wyszeptała.
- Widzisz, jestem kobietą dziką o nispożytej energii i bardzo ciężko mnie zadowolić, jeśli chcesz mnie, to musisz wziąć również jego - machnęła ręką w kierunku Zeta - bo nigdzie się bez niego nie idę, zwłaszcza do łóżka.
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 206
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Re: [Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Mistrz Gry » 5 Sty 2017, o 10:39

- Ach... - Jelehan rzucił okiem na Zeta choć uczynił to z pewnym oporem. Słowa i postawa Deandry zdominowały jego umysł. Widziała to w jego oczach. Zdominowała go swoją osobą i swoim zachowaniem. Jego wyobraźnia została rozpalona do czerwoności i wiedziała, że do póki nie zaspokoi on swojej ciekawości będzie go miała owiniętego wokół palca. - Tak... on. Tak jasne, że może. Rozumiem, że musi być niesamowitym artystą. Mam tylko nadzieję, że nie większym niż ja. Hehe...
Deandra w tym momencie dostrzega jak Zet z niechęcią wpatruje się Jelehana i przewraca oczami. Uśmiechnęła się w duchu. Umalowany zabójca został właśnie zaciągnięty na kolejną imprezę. Mogła się w tym momencie tylko domyślać jak bardzo nie chce on brać w tym aktywnego udziału...

...gwar oddalił się od niej. Jej jaźń została naga i pozbawiona dostępu do świata zewnętrznego. Nie czuła i nie rejestrował nic. Czas przestał mieć znaczenie. Mogła upłynąć minuta, sekunda, dzień a nawet całe wieki a nie miało by to dla niej żadnego znaczenia. Goście wokół zamarli w bezruchu i jednocześnie toczyli swoje rozmowy dalej. Jednak słów wypowiedzianych nie słyszała. Nie rozumiała tego co widzi. Nie zdążyła zastanowić się nad tym co się dzieje gdy nadpłynęło do niej silne uczucie niepokoju. Jakby echo odległego krzyku. Krzyk kobiety. Ciemność.

- Dea nic Ci nie jest? - Otworzyła oczy. Stali w galerii przed dziwaczną rzeźbą przedstawiającego - według tabliczki - Nieznanego Mistrza Sith. Opierała się o Zeta i czuła, że gdyby nie on osunęła by się na podłogę. Nie była pewna co się właściwie wydarzyło. Rozejrzała się wokół i stwierdziła, że są na jakimś innym piętrze a wokół niej kręciła się znacznie mniejsza liczba gości.
- Przez kwadrans wydawałaś się być... jak w transie. Coś się stało?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5432
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Axis » 28 Sty 2017, o 17:09

Deandra spojrzała w oczy gospodarza.
- No może nie tyle artystą co inspiracją... on zawsze wyciąga ze mnie wszystko, co najlepsze. Widzimy się później.
Uśmiechnęła się do niego, ale nawet nie zarejestrowała, kiedy zniknął. Coś się działo i nie miała pojęcia co. To ją przerażało. Ogarniający ją niepokój jeszcze bardziej podsycał negatywne emocje, które się w niej kotłowały. Zacisnęła dłonie w pięści, gdy nadszedł krzyk. Przez chwilę wydawało jej się, że to ona krzyczy, ale z otwartych ust wydobyło się jedynie cichutkie westchnienie. Ogarniająca ją ciemność dolała paliwa do palącego ją strachu. Uspokoiła się jednak, gdy zorientowała się, że po prostu zamknęła oczy. Westchnęła i głośno wypuściła powietrze przez usta. Szalejące emocje powoli powoli uspokajały się, po piątym wydechu ogarnęła się całkowicie i uśmiechnęła się sztucznie do Zeta.
- Musiałam odpłynąć. Nie wiem co się stało, ale dziś już nic mnie nie zdziwi - poklepała go przyjacielsko po ramieniu. - Słuchaj, co do dzisiejszego wieczoru... Wiesz, to nie musi się tak skończyć. Możemy zrobić, co mamy zrobić i ulotnić się nim ktokolwiek się zorientuje. Po prostu miło jest poczuć, że ktoś cię chce, a nie zmusza się do kontaktów - patrzyła ponad jego ramieniem, gdy mówiła te konkretne słowa. Westchnęła po raz enty tego wieczoru i skupiła wzrok z powrotem na twarzy zmiennokształtnego. - Facet przyprawia mnie trochę o gęsią skórkę i za żadne skarby świata nie chciałabym zostać z nim sam na sam. Zobaczmy jak rozwinie się ten wieczór, może się okazać, że będziemy potrzebowali wymówki, aby zostać tu trochę dłużej.
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 206
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Re: [Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Mistrz Gry » 2 Lut 2017, o 14:58

Reszta pokazu obyła się już bez większych atrakcji i niespodzianek. Deandra i Zet zwiedzili wszystkie piętra galerii już bez większej ekscytacji; jej umysł bardzo szybko przyzwyczaił się do tego, że eksponaty były niezwykłe i fascynujące, a gdy to już zrobił nagle wszystko zaczęło wydawać się być pospolite. Znacznie mniej okazałe niż w rzeczywistości. W którymś momencie Zet na głos podsumował to, co zaczynała czuć Deandra.
- Za dużo tego wszystkiego jak dla mnie, wiesz? Na początku jeszcze nawet mi się podobało, ale teraz? Mam ochotę pójść do jakiegoś baru.
Nie bez znaczenia było też to dziwne wydarzenie. Przesłanie? Wiadomość? A może objaw jakiejś choroby lub zwykłego osłabienia organizmu? Nie mogła tego rozgryźć. Nie czuła się ani chorą a i nie przemęczała się ostatnio. Stres związany ze sprawą ojca? Było to możliwe. Jednak intuicja podpowiadała jej, że w tym wszystkim chodzi o coś więcej. O coś co wydarzyło się poza nią. Jeżeli ta wizja miała źródło poza jej ciałem to dlaczego do niej dotarła? Jaki był jej cel? Tutaj już nie potrafiła odszukać w swych domysłach sensownej odpowiedzi.
Zet. Nie zauważył nagłej zmiany w zachowaniu Deandry. Nie zauważył albo nie chciał zauważyć, co na jedno wychodziło. Zachowywał się normalnie i to miało najlepsze działanie terapeutyczne; nic nie musiał mówić i robić. Po prostu był.
W dodatku cały czas zachowywał się profesjonalnie. Obserwował otoczenie i notował w pamięci rozmaite szczegóły np. ilość kamer bezpieczeństwa czy uzbrojonych pracowników ochrony. O każdym takim spostrzeżeniu informował Deandrę.
- Widzisz tego starszego mężczyznę. Tego obok duroskiej pary? To pracownik Jelehana. Ma broń... kabura pod pachą... Widzisz to?
Deandra najczęściej nie zauważała. Zet potem musiał tłumaczyć jej dlaczego dostrzegł to co dostrzegł.

***

Zjechała na sam dół. Drzwi rozsunęły się i jej oczom ukazał się zaskakujący widok.
Winda otwierała się na duże - choć nieproporcjonalnie niskie pomieszczenie którego wszystkie ściany były przezroczyste. Za ścianami znajdowały się bowiem najpiękniejsze akwaria wypełnione barwioną na błękitno wodą. W akwariach pływały najrozmaitsze okazy fauny i flory z różnych zakątków galaktyki. Małe drobne i kolorowe zwierzęta pływały radosnymi stadami wokół większych i ponuro i groźnie wyglądających drapieżników. Część z nich podpływała do szyb i światła inne z kolei wolały kryć się w cieniu z dala od ciekawskich spojrzeń.
Głównym źródłem światła były akwaria właśnie; dzięki nim salę zalewały deliktane, falujące świetliste wzory. Sama sala tonęła przez to w półcieniu, skrywając przed wzrokiem Deandry wszystkie swe szczegóły. Unosząca w powietrzu delikatna i zmysłowa muzyka Jizz dopełniała wystroju. Pomieszczenie miało swój senny urok.
Większą powierzchnię sali zajmowały okrągłe stoliki; przy niektórych siedziały już rozmaite pary i cicho ze sobą rozmawiały. Większość miejsc była jednak pusta, co nie było dziwne bo impreza w której miała wziąć udział, jeszcze się nie zaczęła. Choć zmierzała już ku końcowi bowiem gości było coraz mniej a Jelahan zaczynał się z większością żegnać (wybrańców - w tym Deandrę - kierował do windy).
Lady przełknęła ślinę i spojrzała za siebie. Zeta przy niej nie było. Poszedł spróbować. Tak to określił. Miał do niej dołączyć najszybciej jak się da. Póki co była sama.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5432
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Axis » 28 Lut 2017, o 23:15

Dawno temu ojciec powiedział jej kiedyś, że nadmiar wiedzy szkodzi. Zapewne miał na myśli to, że ciekawość prowadzi do najróżniejszych wypadków, zwłaszcza w jego obecności. Przypomniała sobie to głównie dlatego, że im dłużej tu przebywała na tej wystawie, tym bardziej zacierał się artystyczny wydźwięk wystawy. Nie była w stanie stwierdzić czy to po prostu zmęczenie, czy gospodarz upchnął gorsze egzemplarze jak najdalej od wejścia, bo zdawał sobie sprawę, że większość gości nigdy nie dojdzie do samego końca. Niemniej bezmyślne wpatrywanie w rzeźby pozwalało jej umysłowi płynąć po morzu domysłów, teorii i wątpliwości. Miała za dużo problemów na chwilę obecną, więc postanowiła nie rozwodzić się nad tym zbyt długo i po prostu zapomnieć o sprawie. Ostatecznie oświadczyła samej sobie, że nuda połączona z masą osób, które jej nie obchodziły, i które szczerze nie lubiła wywołała u niej halucynacje mające na celu ratowanie resztek szarych komórek, które ulatniały się z każdą chwilą, kiedy była zmuszona patrzeć na kolejne dzieło.
Jej stan musiał być gorszy niż się jej wydawało. Bo nie mogła być na tyle głupia, by rozstać się z Zetem i wejść do leża vornskra, zwłaszcza po tym jak powiedziała, że nie chce być z Jelehanem sam na sam. Podeszła do jednego z akwariów jak najbliżej ściany i stanęła bokiem na tyle blisko, na ile było to możliwe bez oślepiania się. W ten sposób można było zajść ją jedynie z przodu lub boku. W ciszy śledziła wzrokiem pływające ryby, choć tak naprawdę głównie słuchała tego, co działo się na na sali. Na chwilę obecną nie zamierzała wchodzić w interakcję z nikim, głównie dlatego, że nie znosiła tych ludzi, a oni nie znosili jej. Starała się rzucać dyskretne spojrzenia w głąb sali i zorientować się w sytuacji. Cokolwiek miałoby się dziać postanowiła opuścić to pomieszczenie tylko w przypadku powrotu na górę i wyjścia z budynku albo w towarzystwie zmiennokształtnego.
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 206
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Re: [Eriadu] - Jadowite gniazdo

Postprzez Mistrz Gry » 16 Mar 2017, o 09:22

Zet pojawił się niebawem. Przyszedł nim ktokolwiek inny zdążył ją zaczepić. Przyjęła ten fakt z pewną ulgą i nie uśmiechało się jej rozmawianie z kimkolwiek a już w szczególności z Jelehanem, który mógł pojawić się w tym miejscu w każdej chwili. Towarzystwo Zeta uspokajało.
- Załatwione. Zainstalowałem pluskwę w systemie. Możemy stąd iść.

KONIEC

chyba, że Axis zdecydujesz się za czas jakiś kontynuować grę. Póki co mamy jednak bezterminowy urlop.


WĄTEK PRZENOSI SIĘ TUTAJ
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5432
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do Zewnętrzne Rubieże

cron