Content

Zewnętrzne Rubieże

[Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Image

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Nicciterra » 24 Cze 2019, o 19:38

Proszę pamiętać komu pani służy - te upomnienie jej przełożonego nie mogło się odbyć bez wywołania echa w głowie czterdziestolatki. Nie mogła założyć rodziny, żyła z prawdziwym poświęceniem i to nie od dzisiaj. Poczuła się jakby ktoś wymierzył jej policzek. Nie mogła tego odpuścić.
- moja lojalność jest absolutna. Potwierdzona z resztą testami lojalności najwyższego stopnia i latami służby. Dedykuję swoje życie Imperium, czyli naszej cywilizacji, inkwizytorze Durhash. Każdego dnia. Upominając mnie w ten sposób obraża mnie pan - wyraziła się starając zachować twarz bez emocji. Stała sztywno z rękami zaciśniętymi za plecami. Była wściekła. Co ten dzikus sobie wyobrażał? Niech zrozumie, że nie ma do czynienia z dzieckiem, albo jakąś amatorką. Chciała mu powiedzieć, by sobie przejrzał raz jeszcze jej teczkę, tą pełną ze wszystkimi detalami i zasługami. Miała wrażenie, że nie odrobił lektury. Wytknięcie tego teraz w taki sposób jednak byłoby bardzo niegrzeczne.
- linia dowodzenia Imperium ma aktualnie istotne problemy. Katastrofa na Bastionie, żałosna organizacja blokady na Taris... niemożliwość skontaktowania się z moim pośrednim przełożonym Kimmim Datrakas. Wszystkie raporty ode mnie właśnie pierw lądowały u niego, a potem zniknął podczas końcówki sprawy na Vinsoth. Potem nagle otrzymuję alarmowe polecenie od pułkownika. Obawiam się, że w najbliższym czasie muszę eliminować pośrednictwa informacji i zwracać się do pułkownika bezpośrednio. Szczególnie, jeśli jest to istotne, a już na pewno w sprawach Mocy - zarzut Zin był tutaj jasny. Właśnie powiedziała, że uważa iż Imperium jest zinfiltrowane na szczeblu oficerskim w wielu miejscach.

***

Z czasem kiedy zbliżali się ku powierzchni Zin coraz bardziej była zaniepokojona kilkoma faktami. Obraz zdewastowanego świata wyglądał tragicznie. Wszystko przez plagę. Plagę stworzoną przez alchemię Jedi. Mocowładni rzeczywiście nie znali słowa granica. Ile tu ludzi mieszkało... Każdy świat mógł właśnie tak skończyć. Stać się pożywką dla bezrozumnych bestii.
- jak wiele tych bestii w zasięgu czujników Bob? - zapytała doktor, podczas kalibracji ostatniego pająkowatego drona.
- szybko się przemieszczają. Po detekcji ciepła wyliczyłem średnio 42 osobniki na kilometr kwadratowy. Skala błędu pomiaru może sięgać więcej niż 35%. Stawiam, że jest ich znacznie mniej. Potrzebne rozstawienie sond do dokładniejszego pomiaru.
- cholernie dużo... Sondy są do dyspozycji sierżanta. Oczekujemy rozkazów

Podejście do niższych sfer podpowiedziało Zin, że gdy w ogóle wyląduje, później lepiej będzie jak statek będzie mobilny i będzie gdzieś w powietrzu się trzymał w wyższych sferach miasta lub śledził grupę zdalnie. Za mało było tu miejsc zdatnych do wylądowania, nieważne, że statek był wzorowo zwrotny. Poza tym można by kierować uwagę większych hord Rackghouli z dala od nich, sondy nie były uzbrojone, ale również mogły podołać zadaniu odwrócenia uwagi od żołnierzy i jej.

Była gotowa przed czasem. Sprzęt był podstawą jej działań. Musiał pozwalać funkcjonować jej w terenie, nawet bez wsparcia Boba. Narzędzia wykonane były z super-lekkich materiałów. Lekko opancerzony czarny kombinezon i wielofunkcyjny hełm. Filtry i czytniki składu powietrza. Gogle z interfejsem graficznym i wieloma filtrami, które pozwalały na dostęp do wielu danych z komputera i otoczenia pod różnym spektrum. Rozsuwany wizjer o przystosowaniu do zmiennego światła chronił przed oślepieniem, jak i ciemnością. Na obu przedramionach miała zamontowane panele sterownicze i holoprojektor, by móc też pracować nie za pomocą głosu, a manualnie. Pod kombinezonem była oblepiona gdzieniegdzie sprzętem medycznym monitorującym stan zdrowia, jak i stress i stan mentalny. Dodatkowo tym razem zamiast środka obezwładniającego, zastosowała awaryjny adrenal, który miałby ją zmusić do działania, gdyby jej zabrakło sił podczas misji. Na plecach miała, akumulator, awaryjną małą butlę z tlenem, która była podłączona do maski oraz nadajnik z anteną i wzmacniaczem sygnału, który miał zapewnić połączenie z Bobem nawet w bardzo trudnych warunkach. Przy pasie miała skaner medyczny, apteczkę, kilka gotowych ekspresowych opatrunków z bacty. Zaawansowany sensor elektromagnetyczny do pomiaru i analizy pól fizycznych. Ekwipunek dopełniał lekki blaster w kaburze, wibronóż i skondensowane racje żywnościowe w postaci batonów wojskowych w plastikowej kieszeni kombinezonu i butelki wody.

Mając chwilę czasu, czekała przed holoprojektorem w kokpicie na rozkazy od Gveira i rozwój sytuacji. Zdjęła hełm i położyła go na panel. Miała w końcu chwilę by zapalić. Dym z ust poleciał w hologram prezentujący posiadane dane. Znany gorąc w płucach rozluźnił spiętą kobietę. Tak, tego było jej trzeba. Popiła jeszcze kawą zrobioną w pośpiechu przez Stewarda, była gotowa.
Brudna, czy czysta robota. Sprawę trzeba było wyjaśnić.
Niepokoje ulotniły się, niczym biały dym, który został wciągnięty przez wentylator w kokpicie.
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 422
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Gveir » 25 Cze 2019, o 17:44

Oczywiście, pewni ludzie nie kwapili się by zacząć od razu. Zamiast tego musieli czekać na tych patałachów z Inkwizycji. Gveir doskonale wiedział, że zostali przydzieleni tylko dlatego, aby mieć na oku jego sekcję oraz panią doktor. O ile pani doktor oraz jej towarzysz byli bardzo użytecznymi członkami misji, tak za priorytet uważał dobro swojego oddziału. I nie uważał tego za coś złego czy nagannego. Regulamin był jasny.
Na prośbę niepotrzebnego bagażu, który tylko kradł cenny sprzęt w postaci dwóch psów gończych Inkwizycji odpowiedział linią komunikacyjną.. którą wcześniej podał sam kapitan. Nie miał zamiaru dzielić się łącznością z nimi i nie było człowieka, aby przymusił go do tego.
- Neya, czy rezultaty śledzenia oprogramowania naszych pancerzy coś dały i znalazłaś choćby ślad szpiegowskiego oprogramowania? Jak dobrze pamiętam, w pancerzu Mark I zrobiłaś podobny skan, który niczego nie wykazał ku naszej uldze. - zwrócił się bezpośrednio do kobiety. Chwilę milczał, by ponownie wyrzucić z siebie kilka słów. Na prywatnym, kodowanym kanale tylko do uszu sekcji.
- Bądźcie czujni w pobliżu tych dwóch. Ich intencje są jasne. Pamiętajcie, że liczy się priorytet misji i my jako cholernie drogi element machiny wojennej Imperium. Jeśli zagrożą nam bezpośrednio, celujcie w głowę. Pojedynczy strzał. - sierżant doskonale zdawał sobie sprawę z wagi słów oraz tego, że za takie czynny mógł zostać rozstrzelany przed sądem wojskowym. Nie dbał oto. Lista jego zasług dla Imperium zamykała się w kilkudziesięciu obszernych i utajnionych raportów z misji, popartych kilkoma odznaczeniami. Strata jednego Storm Commando to utopienie sumy 5 milionów kredytów. Ludzi, którzy służyli w formacjach Inkwizycji czy ISB można było znaleźć wszędzie.
**

Wraz z wejściem w atmosferę, kanonierka zaczęła obniżać lot. Odczyty z czujników oraz szybkie organoleptyczne badanie powierzchni nie napawały optymizmem. Miejsce w którym mieli szukać było pośrodku mroku oraz nicości. Mieli błądzić jak dzieci, po omacku szukając.. no właśnie, czego? Strzępek informacji? Kawałka szaty tego mitycznego złoczyńcy? Miał wrażenie, że uganiali się za zjawą, a nie żywym przeciwnikiem. Zjawy nie padały martwe od bolta.
Pilot kanonierki był nad wyraz rozmowny. Na szczęście, jego umiejętności dorównywały poczuciu humoru. Na pytanie o miejsce lądowania, Gveir wyświetlił mapę na przedramieniu. Szybka lustracja i wiedział.
- Opad i zawis nad najwyższym, ocalałym budynkiem z płaskim dachem, w promieniu 5 kilometrów od domniemanego celu. Odchodzisz na drugi krąg i czekasz. To samo tyczy się statku pani doktor.- wydał dyspozycje pilotowi.
- Javelin, desant z małej wysokości na linach. Tworzymy tymczasowy posterunek obserwacyjny, Guru i Codex, wyznaczam was na obserwatorów. Neya operujesz sondami razem z panią doktor. Panie poruczniku, razem z Hexem sprawdzicie dach pod kątem drzwi i możliwości zejścia w dół. Reszta ubezpiecza. - wystrzelił rozkazy na kilku kanałach.
- Noktowizja nonstop. Podejrzane ruchy śledzić w termo. Wariant cienia. Strzelać celnie. Prawdopodobnie będziemy poruszać się z budynku do budynku, ciasna formacja. W otwartej szyk diamentu. W środku pani doktor. Zróbmy to i niech te pajace się pierdolą. - ostatni rozkaz wydał tylko i wyłącznie dla swojej sekcji.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 94
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Nicciterra » 27 Cze 2019, o 22:27

Exterior posłusznie manewrował za wytycznymi sierżanta. Sztuczna inteligencja nie znała spokoju. Dane z okolic były przytłaczające. Ilość zmiennych i fakt, że prawdopodobnie nie wszyscy grają do jednej bramki, wyznaczało wiele ścieżek prawdopodobieństwa. Jego stwórca, pani Zin wystawiała się na największe do tej pory niebezpieczeństwo ze strony środowiska. Protokoły lojalnościowe i osnowa osobowościowa miała nie lada problem w naliczaniu priorytetów. Bob musiał to sprostować.
- pani Zin? - zaczął czekając na reakcję właścicielki. Już wkrótce przystąpią do lądowania, a kilka kwestii nie można było skutecznie obliczyć i proces nie mógł zniknąć z pierwszego miejsca priorytetu wykonania.
- słucham - kobieta wciąż wypuszczała kolejne chmury dymu przed siebie.
- czeka nas śmierć na powierzchni planety. Suma wartości bojowej każdej jednostki nie stanowi ostatecznie żadnego zagrożenia dla wrogich sił. Nawet przy optymistycznej symulacji ich liczba jest zwyczajnie za duża. Eskalacja walki, tylko pobudzi zainteresowanie wrogich organików. W końcu zostaniemy pokonani samą ilością wrogich jednostek. Przewidywana szansa na powodzenie misji spada ostro wraz z upływem czasu.
- niestety możesz mieć rację... ale rakghoule różnią się jednak czymś istotnym od nas. My jesteśmy inteligentni. Te prymitywne bestie są żądne tylko i wyłącznie krwi. Dajmy im tego co chcą, w końcu zrobią wszystko by to dostać - Bob zamilkł czekając na wyjaśnienia.
- gdy wylądujemy na pewno wzbudzimy ciekawość rakghouli. Ty nie będziesz miał za wiele do roboty w kontekście walki. Drony, czy jakiekolwiek maszyny obsługujące protokół typu 'Asassin' to już autonomiczne droidy. Sondy zaś są pod ręką oddziału Javelin z moim pośrednictwem. Tak to będziesz jedynie przetwarzał dane, Exterior przecież nie posiada uzbrojenia ofensywnego. Jednakże... - Zin zrobiła krótką przerwę by odpalić prawdopodobnie ostatniego papierosa przed akcją
- trzeba zadbać by w kilku innych miejscach również przykuć uwagę stworów, oddalić największe hordy od nas. W ładowni w pakietach medycznych, mamy klonowaną krew do transfuzji. Steward sobie poradzi z plastikowymi torebkami, a przy uchylonej rampie może spokojnie wyrzucić nieco naszych zapasów żywności obsmarowanych świeżą krwią. Dobieraj miejsca, które będą jakimś fizycznym wyzwaniem dla stworów. Możliwym, ale trudnym wyzwaniem. No i ostatecznie nie muszę wracać tym samym statkiem. Mogę się zabrać z komandosami na powrocie.
- zrobię jak pani każe.
- świetnie, poinformuj o tym Gveira jako pilot Exteriora. A i czy najnowsze aktualizacje imperialnego prawa ściągnąłeś?
- wedle codziennej procedury, aktualizacja zakończona sukcesem.
- doskonale. Pamiętaj, żeby trzymać się imperialnego prawa w każdym detalu i punktować każdy paragraf, gdy występuje sprzeczność. Być może ktoś będzie chciał z Ciebie skorzystać
- wedle ustalonych standardów pani Zin, każdy funkcjonariusz Imperium może korzystać z moich możliwości, ale - potwierdził Bob po czym zaczął cytować formułkę:
- Jako sztuczna inteligencja, według zapisu 432 z dokumentu numer 17c o prawach sztucznej inteligencji, muszę bezwarunkowo przestrzegać imperialnego prawa, szczególnie przy wykonywaniu poleceń innych upoważnionych funkcjonariuszy Imperium do obsługi mojego systemu. W sytuacjach konfliktowych gdzie występuje duża możliwość pogwałcenia któregoś z praw zwrócić się muszę do najwyższego sądu wojskowego na Courscant w celu rozstrzygnięcia sporu. Wszystko, jako że sztuczna inteligencja nie może sądzić obywateli Imperium, ani nie może wspierać nadużycia władzy. Ostatecznie może pozostać bezstronna i nie podjąć żadnych działań, dopóki nie otrzyma autoryzacji z Najwyższego Sądu Wojskowego na Courscant.
- dokładnie tak Bob. Dokładnie tak. Bądź przy tym bardziej skrupulatny niż zwykle Bob. Nieprzyzwoicie-irytująco-skrupulatny.
- wedle życzenia pani Zin.

***

Rozkazy padły, już wkrótce wylądują na Taris. Zin miała dzielić obsługę maszyn z komandosem o numerze NY-7748, z przyjemniejszą w wymowie ksywką Neya.
- Wypuszczam sondy. Droidy oczekują lądowania. Ostrożnie przy nadawaniu priorytetów dla "pająków". Protokół nie ogranicza obierania celu. Aktualne ustawienia to 'podążanie', 'atak okazjonalny', 'cel/obiekt/definiowany/rakghoul'. Jako, że specjalizuję się w obróbce danych, a pani bardziej w walce, sugeruję drobny podział. Pozostawiam pani pełne dowodzenie droidami, a ja skupię się na monitorowaniu informacji z sond i szukania luk w naszej wizji otoczenia, a przede wszystkim będę szukać śladów naszych poszukiwań. Oczywiście dostęp jest dzielony w razie czego z tego samego interfejsu - zwróciła się monologiem do NY-7748, sugerując podział ról. Tak dla niej będzie lepiej. Będzie robić to co potrafi najlepiej, czyli gapić się w chmarę cyferek i literek i mówić co znaczą. Będzie też naprowadzać sondy lub manualnie monitorować, jakby były jakieś wyjątkowo mroczne zakamarki. Sondy również miały szukać śladów nielegalnej ekspedycji. A i najważniejsze i przede wszystkim: Zin nie będzie myśleć jak to korzystać z blastera który ma u boku.

więcej nie piszę, aż do kolejnego postu MG
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 422
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez BZHYDACK » 2 Lip 2019, o 23:44

Musieli odczekać jeszcze 40 minut, zanim wreszcie ruszyli na misję. Do oddziału dołączyli jeszcze wcześniej zapowiedzeni i przedstawieni przez inkwizytora żołnierze sił Inkwizycji. Bahgar, w odróżnieniu od Gveira, wstrzymał się z opinią na temat tych wyposażonych w najlepsze dostępne siłom Imperium pancerze ludzi. Choć Inkwizycja nie miała dobrej opinii, to gad wiedział, że niejednokrotnie musiała interweniować w warunkach dalece odbiegających od normalnych, zatem i jej żołnierze mogą okazać się znacznie bardziej przydatni niż ktokolwiek może przypuszczać.
Ten czas Bahgar poświęcił jeszcze na ostatni przegląd sprzętu. Nakręcił tłumik na lufę karabinu, zawiesił na szyi awaryjnie gogle noktowizyjne, zsynchronizował komunikator z kanałami wewnętrznej łączności, przełączając go w tryb cichy, czyli z użyciem bardzo czułego mikrofonu wmontowanego pod maską. Nie dysponował wprawdzie zaawansowanym HUDem, jak komandosi czy pani doktor, ale jak dotąd matowy wyświetlacz komunikatora wystarczał mu w każdej misji, tym bardziej że miał opcję wyświetlenia obrazu jedynie w podczerwieni, co znacznie ułatwiało używanie go w warunkach kamuflażu. Na koniec, przed samym wylotem, założył na prawą dłoń miażdżyrękawicę, przy okazji badając reakcje towarzyszy broni. Miażdżyrękawice były zakazane przez imperialne prawo.
Gad kiwnął tylko lekko głową, gdy w słuchawce komunikatora zabrzmiał głos sztucznej inteligencji należącej do pani doktor, która miała pomóc w koordynacji działań. Już na Vinsoth Bahgar domyślał się, że statek Pani Zin pilotowany jest raczej nie przez nią samą tylko przez komputer pokładowy, teraz uzyskał pewność co do tego. Oczywiście, Bahgar nie miał z tym problemu, więcej, doceniał znaczenie jakie dla szybkiego przetwarzania danych mogła mieć zaawansowana sztuczna inteligencja. Właściwie, BOB był już pełnoprawnym członkiem drużyny.
Kanonierka oderwała się wreszcie od płyty lądowiska i skierowała w stronę planety-miasta. Czy też raczej planety-gruzowiska, bo tym była teraz cała planeta. Lub planety-cmentarzyska. Bahgar nawet w czasie wojny nie widział tak wielkiej ilości ciał, na wszystkich poziomach zabudowań walały się trupy. Tu i ówdzie widać było też wraki statków, które nie były wystarczająco szybkie by przedrzeć się przez blokadę. Kanonierka leciała prosto, wyznaczonym kursem, kierowana wprawną ręką pilota. Manewrując pomiędzy drapaczami chmur, zmierzała w kierunku miejsca, skąd mieli ruszyć dalej pieszo. W ciasnocie między zabudowaniami pilot wymanewrował statkiem, zajmując pozycję z której był już możliwy desant. Gveir wydał rozkazy.
- Rozkaz. I wystarczy "Bahgar".
Razem z żołnierzem o ksywie Hex spuścili się jako pierwsi na dach wybranego budynku, ubezpieczani przez resztę oddziału. Pozostali również zeszli, po dwóch, a wtedy, zgodnie z poleceniem Gveira, Bahgar ruszył szukać zejść. Użył uniwersalnej mowy gestów, pokazując Hexowi, że kieruje się na prawą stronę, zostawiając mu lewą. Karabin niczym żywa istota przesuwał lufę na boki, szukając zagrożenia, a sam Bahgar chodził tak, by ubezpieczający go zawsze mieli czysty strzał. Szukając zejścia, cały czas też monitorował otoczenie. Jego zmysły otwarły się na wszystkie bodźce, jakie dochodziły zewsząd, zwłaszcza na zapachy. A choć sondy pani Zin już krążyły po budynkach, to może się zdarzyć, że to węch łowcy będzie tym, co zadecyduje o zwycięstwie.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 249
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Mistrz Gry » 9 Lip 2019, o 21:49

- Jasne szefie już się robi - odpowiedziała Neya na prośbę o sprawdzenie pancerzy pod kątem oprogramowania szpiegowskiego. Odpaliła swój mały panel na lewej ręce i zaczęła odpowiednio grzebać w systemach zbroi. W między czasie można było zauważyć jak jeden żołnierz od inkwizytora spojrzał w jej stronę, dosłownie na sekundę po czym wrócił wzrokiem do oglądania zniszczonego świata za oknem. Widome jednak było, że nieco to potrwa, na szczęście już wcześniej uzyskała dostęp do systemów pancerzy swoich towarzyszy, oczywiście za ich uprzednią zgodą. W pewnym momencie Gveir mógł poczuć jak jakby jego podwładna przejęła kontrolę nad jego zbroją, widać potrafiła co nieco więcej niż tylko to mówiła.
- Nie wykrywam żadnego oprogramowania, ale nie wiadomo czy te dupki z ISB nie mają czegoś nowocześniejszego czego teraz nie mogę wykryć - powiedziała na ich wewnętrznej linii komunikacyjnej, na tej gdzie nie mieli dostępu przedstawiciele Inkwizycji.


***



- Przyjąłem - odpowiedział Blitz szukając dobrego miejsca gdzie mogliby rozpocząć swoje poszukiwania. Po krótkiej chwili udało mu się dostrzec piętrowy budynek, który był w miarę dobrym stanie, solidna przynajmniej tak się wydawało. Kanonierka zawisła nad dachem otwierając boczne wejścia. Natychmiastowo rozwinięto liny, które zostały przymocowane do haczyków i spięte. Kaleeshanin i Hex jako pierwsi zjechali po linie sprawnie, szybko robili to nie raz odsunęli się kawałek od miejsca upadku lin i oczekiwali aż pozostali opuszczą pojazd osłaniając ich. Następnie zjechali Neya i Gveir, Codex oraz Guru i na samym końcu dwójka ludzi Durhasha. Kanonierka ponownie poderwała się do lotu i odleciała w kierunku z którego przybyli krążąc gdzieś po ruinach podmiasta.
W tym samym czasie z statku Zin wypuszczone zostały sondy, które delikatnie wyleciały z rampy i poczęły być oczami Iterry zasuwając w każdą możliwą stronę świata. Póki co nie napotkały na żadne ciekawe zjawiska, poza trupami i ruinami. Hex oczywiście bardzo łatwo zrozumiał gesty Baghara i szedł lewą stroną, dach nie był duży i można było dostrzec, że na drugim jego końcu znajdują się drzwi, a raczej byłby gdyby nie leżały wyrwane pięć metrów dalej. Neya w tym czasie przycupnęła niedaleko Gveira starając się sterować monitorować sondy i obraz jaki nadawały. Sierżant Lennar i jego towarzysz w tym czasie udali się na zabezpieczanie budynku od strony południowej, a dokładniej na obserwowaniu okolicy, w której się znaleźli. Sam dowódca Javelina miał teraz okazję na przyjrzeniu tego co znajduje się na dachu, a widok był dosyć ciekawy. Nie daleko siebie leżały dwa trupy, trupy szturmowców - jeden z rozszarpanym gardłem, drugi zaś z wygryzionym brzuchem w taki sposób, że widać było jego wnętrzności, jednak były to stare ciała. Mógł jeszcze dalej dostrzec trzy ciała - ludzi, ale były zbyt daleko, aby określić co się z nimi stało, w tamtym kierunku zmierzał właśnie Baghar. Kaleeshanin dotarł do wejścia do budynku razem z Hexem, a koło tego wejścia mógł dostrzec trzech martwiaków, troje ludzi - dwie kobiety i mężczyznę, których ewidentnie dorwały rakghule i pożywiły się nimi, ale jednak co ciekawe kobiety miałe przestrzelone głowy boltami.
- Kontakt - odezwał się Guru, który wraz z Codexem rozglądali się po zachodniej stronie budynku. - Gromada Rakghuli. Dwadzieścia-trzydzieści, póki co chodzą w lewo i prawo, ale parę z nich ślamazarnie idzie w naszą stronę. Chyba odgłos kanonierki ich przyciągnął - dokończył swój mały raport Guru i jeżeli Gveir chciał się przyjrzeć to rzeczywiście widać były ruszające się obiekty, które ze swojej broni wypatrzył Codex, jednak stworom trochę zajęłoby dotarcie tutaj, no chyba, że oddział Gveira zwróci na siebię uwagę...
Pani doktor, która spokojnie sączyła kawę przeglądając widok z kamer sond. Latały one między uliczkami, ale póki co nagrywały tylko ulice pełne trupów. Jedna z nich wleciała do ruin jednego z budynków naprzeciwko oddziału Javelin, ale jedyne co tam znalazła to kilka trupów szturmowców z brońmi przy ich ciele. Dwie sondy na wschodzie oznaczyły dwa małe stadka rakghuli, po dziesięć osobników, około półtora kilometra od oddziału. Nagle trzask jedna z kamer się zatrzęsła, drugi raz tym razem Zin obróciła tam swój wzrok zobaczyła tylko wielką, paskudną gębę Rakghula, jego ostre jak brzytwa kły, a odór jaki musiał z niej się wydobywa można było sobie łatwo wyobrazić. Mogła dostrzec jak stwór podnosi łapę i obraz niknie.
- Panie Zin, sonda BQ-28 najwyraźniej została zniszczona przez tutejszą faunę - odezwał się BOB, komentując oczywistą rzecz. - Zgodnie z pani poleceniem, Steward przygotował torebki z krwią, zrzuci je gdy pani da sygnał - odezwał się po raz kolejny jej robotyczny towarzysz.
- Kurwa - rzuciłą Neya. - Jedną sondę zniszczył rakghul - Gveir miał okazję rozglądnąć się po okolicy. Naprzeciwko stał budynek wyższy, który był kompletną ruiną, mógł zobaczyć, jak jedna z sond tam wlatuje i po chwili wylatuję, te budynek był po drugiej stronie głównej ulicy. Z lewej i prawej strony, po tej gdzie oni teraz byli były dwa budynki, jeden ze zawalonym piętrem, drugi zaś w połowie urwany. Po zachodniej było nieco wolnej przestrzeni, ale tam znajdowała się ta gromada rakghuli. Po przeciwnej stronie koło tego zrujnowanego znajdował się dwupiętrowy budynek, najwyraźniej w całkiem dobrym stanie.
Baghar miał okazję delikatnie się wychylić i spojrzeć w wejścia. Były schody, a kątem oka widział też pokój, jakieś pomieszczenie, zrujnowane, wszędzie były po rozwalane meble i chyba nawet dowidział głowę jakiejś dżentelistoty, głowę oddzieloną od ciała. Sam póki co nie wyczuwał nic oprócz zapachu śmierci, starego zapachu, jedynie od zachodu czuł większy odór, i w sumie od wschodu też, ale nieco słabiej.
- Mamy zejście szefie - rzucił na linii komunikacyjnej Hex. Dwójka ludzi z ISB od razu odwróciła głowy w drugą stronę, patrząc na zejście do klatki schodowej.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6606
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Gveir » 15 Lip 2019, o 23:05

Neya zrobiła to, co mogła w tej chwili. Dokładne sprawdzenie wymagało dłuższego czasu, spokoju i zabawek, które posiadała w swoich rzeczach.
Po desancie, każdy z członków drużyny rozbiegł się na swoje stanowiska. Ta misja nie podobała mu się od samego początku. Sam fakt służenia Inkwizycji mocno go skręcała, nie wspominając o braku danych. Zero punktu zaczepienia. Poszlaki, wstępnych danych. Nie tak działają komandosi.
Odnotował meldunek Hexa, jak i fakt zniszczenia jednej z sond przez tutejszą faunę.
- Guru, Codex, rozstawiacie stanowisko obserwacyjne. Według wspaniałych danych nieomylnej Inkwizycji nasz cel znajduje się na wprost nas. Inkwizycja nie może się mylić, prawda? - wrzucił rozkaz. Był zdziwiony jak bardzo stał się kąśliwy i cyniczny, ale zwalał to na sam kontakt z toksyczną formacją.
- Hex, załaduj prosty granat odłamkowy. Bądź gotów do wystrzelenia do w kierunku południowo-zachodnim od naszej pozycji w stronę dowolnego dozoru. Neya, sonda na wysokość 10 metrów powyżej nas, przeleć nią 400 metrów potem zawróć, cały czas skanując otoczenie w termowizji. Zatrzymaj się na chwilę w kierunku domniemanego celu i wykorzystaj zaawansowane skanery sond, pani doktor na pewno Ci w tym pomoże. Reszta bez zmian.
Sprawdził w zasobnikach małe miny kierunkowe, uruchamiane na podczerwień. Muszą odciągnąć uwagę tych stworów i poruszać się w cieniu. Ich pancerze pozwalały im na bezgłośnie poruszanie się, za co dziękował imperialnych naukowcom oraz inżynierom. Cud techniki na jego grzbiecie. Wyświetlił mapę z przedramienia.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 94
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Nicciterra » 16 Lip 2019, o 10:39

- Moja sonda! - Zin założyła na magnetyczny zaczep termos do boku. Jeszcze nie wylądowali i już pierwsze straty. Za budynkiem musiała być jakaś grupka, której nie spostrzegli jeszcze.
- Jak wyląduję czekaj na rozkazy od Gveira, ale postaraj się nieco usunąć, by nie zwracać na nas tutaj uwagii więcej niż już to się stało. Na razie za mało widzę z tych odczytów. Może się okazać, że jest jakaś duża grupa tuż za budynkiem, którą trzeba odciągnąć. Na dachu mamy od razu miejsce ewakuacyjne, gdyby hordy zaczęły się zlatywać. A i musimy jakąś poszlakę znaleźć. Nie wiemy nawet gdzie iść!

Exterior wkrótce otrzymał miejsce by Zin mogła wysiąść, a wraz z nią cztery droidy-pająki. Kiedy to komandosi sprawnie pozycjonowali się przyjmując pełne gotowości pozy Zin dla kontrastu po prostu stanęła dwa kroki dalej, jakby nigdy nic. Zaczęła pilniej nadzorować przebieg obserwacji z pomocą hologramów wyświetlanych z naręcznego panelu, jak i obrazu w wizjerze. Nie mogła pozwolić na więcej strat. Najpierw pełniej złapać obszar, znaleźć zagrożenia sondami i nadzorować zachowanie grup rakghouli. Potem miała zamiar przekierować wolne jednostki do dogłębnego przepadania okolic gdzie nie było stworów, w celu znalezienia poszlak poszukiwanej ekspedycji. Gdyby to jej nie dostarczyło żadnych informacji, musiałaby zacząć działać, by poruszyć rakghoule w innym kierunku. Tutaj miał jej pomóc Exterior, o ile jego interwencja odwracania uwagi nie byłaby potrzebna wcześniej.
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 422
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez BZHYDACK » 17 Lip 2019, o 10:39

Bahgar już teraz widział, że współpraca z grupą komandosów nie nastręczy problemów. Porozumienie się z jednym z nich było naturalne, jakby byli w jednej grupie od lat. Krótki rekonesans na dachu nie wykazał niebezpieczeństwa w pobliżu, choć obserwator, Guru, wypatrzył gromadę bestii. Zejście na niższy poziom było widoczne, nie było też żadnej innej drogi, którą ktoś mógłby ich zaskoczyć. Bahgar podszedł do ciał, które leżały w pobliżu. Ślady były już zatarte, ale wyraźnie było widać, że kobiety zostały zastrzelone, a nie zagryzione.
- Trzy trupy. Zastrzelone.
Być może cała trójka wobec beznadziejnej sytuacji wolała umrzeć, a dopiero potem rakghoule znalazły ciała. Gad podszedł bliżej, spróbował znaleźć coś, co mogłoby wyjaśnić, kim były te osoby. Prawdopodobnie byli to zwykli mieszkańcy, ale mogli mieć coś wspólnego z poszukiwanymi przez nich ludźmi i należało to sprawdzić. Chciał też przyjrzeć się śladom ugryzień, poznać możliwości bestii.
Przyzwyczajał się już do zapachu planety. Poznawał wonie budynków, dróg, sam zapach powietrza. I potworów, oczywiście. Nie kwestionował oczywistej użyteczności sond pani Zin, jednak zachowywał czujność. Gdyby technika zawiodła, to jego zmysły będą najlepszą bronią i systemem ostrzegawczym w tym przepełnionym śmiercią i zniszczeniem świecie. Nawet tutaj czuł zapach rakghouli, z daleka. Nie dało się go z niczym pomylić.
Gdy zakończył sprawdzanie śladów, podszedł do zejścia na niższy poziom. Pozostawił komandosom obserwację perymetru, sam zabezpieczył te drzwi, czekając aż pani doktor się rozstawi. Mógł przyjrzeć się nieco pomieszczeniu poniżej, nie wyczuwał ze środka żadnego podejrzanego zapachu.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 249
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Mistrz Gry » 22 Lip 2019, o 20:26

- Tak jest szefie - odpowiedział mu Codex po czym on wraz ze swoim towarzyszem Guru przenieśli się ze stanowiskiem obserwacyjnym na budynek na przeciwko. - Właściwie z tego co mówił cały ten Inkwizytor, to to, że jest gdzieś na tym obszarze nie wskazał konkretu, sierżancie - dodał po krótkiej przerwie Codex, co było z resztą prawdą. Hex w tym czasie potwierdził zrozumienie rozkazu i udał się w stronę południowo-zachodniego rogu, kątem oka jak do podwieszanej wyrzutni granatów jego żołnierz ładuje jeden z przypiętych do paska granatów i zastygając w pozie gotowej do naciśnięcia spustu.
- Już się robi szefie - rzuciła do Gveira Neya, w tym czasie przejmując nad najbliższą im sondą kontrolę, która w moment wzleciała pionowo go góry, zaś potem ruszyła w kierunku wschodnim tam gdzie stały dwie mniejsze grupy Rakghuli. Kiedy Neya zajmowała się sterowanie sondą bliżej dachu podleciał statek pani doktor obrócony tyłem z otwartą rampą, a z niej spokojnym, seksownym krokiem zeszła na dach Zin Ittera, a za nimi cztery droidy pająki, kolejne ogniowe wsparcie dla ich misji. Zaraz potem Ittera spokojnie otworzyła wyświetlacz na których były widoczne wiele mniejszy ekranów pokazujące obrazy z kamer sond. Nawet jedna z zabawek Zin właśnie frunęła wysoko nad nimi co wskazywał wizjer sondy.
Kaleeshanin począł obszukiwać ciała, ale tak na prawdę nie było nic przy nich, parę kredytów w kieszeniach, ich dokumenty i właściwie to tyle. Ugryzienia były ciekawszą sprawą, bo gdy przyjrzał się im to musiał stwierdzić, że te bestie są cholernie niebezpieczne. Nie było tam wielu prób ugryzienia ciała, a była jedna i to bardzo mocna, a potem jedzenie tego co zawierały ciała tych nieszczęśników. Dawało to do myślenia, nacisk jakie musiały mieć szczęki potwora musiał być spory, spojrzał na swój pancerz i miał głęboka nadzieję, że jest wytrzyma on starcie z stworem. Baghar przysunął się bardziej zejścia na dół, praktycznie patrząc co jest wewnątrz budynku. Jako wrodzone zdolności dawały mu możliwość w miarę dobrego przyjrzenia się temu co tam się znajduje. Z tego co mógł ocenić był to dosyć szeroki korytarz, tak jak wcześniej dostrzegł jakąś dżentelistote bez głowy to teraz był pewien nawet co do jej rasy - Bith, tej wielkiej łysej glacy i czarnych oczu nie mógł pomylić, często widywał ich jako muzyków w różnych barach czy kantynach. Teraz dostrzegł, że to nie korytarz, a po prostu spory pokój, wszędzie powywalane były meble, a nawet dostrzegł kolejne trupy - dżentelistot i co ciekawe rakghuli.
Sondy badały teren, teraz już bacznie obserwowane przez dwie panie. Neya była głównie zajęta sterowanie jedną, która badał teren termowizją z góry. Dzięki temu manewrowi udało się jej odkryć jedną malutką grupę tych potworów, a dokładniej tą, która dorwała jedną sondę, obraz z kamery pokazywał jak rakghul rozdziera na kawałki droida myśląc, że znajdzie w nim zapuszkowane jedzenie, jednak bardzo się rozczarował. Zin w tym czasie patrzyła na wyświetlane obrazy z kamer, dzięki pomocy w sterowaniu małymi droidami udało się jej oznaczyć kolejne dwie kilkuosobowe grupy rakghuli na północnej części miasta, część z nich wleciała do paru budynków, ale głównie okazywały się one całkowitami runami w środku, dosłownie gruzowisko zawalonych pięter. W tym czasie Gvierowi zameldował Lennar, jeden z ludzi inkwizytora, że grupa rakghuli, którą wcześniej obserwował Codex i Guru zbliża się powoli w ich kierunku, ale nadal dzieli ich od was całkiem spory dystans. Dwie panie zaś kontynuowały zabawę sodami...


Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6606
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Gveir » 27 Lip 2019, o 01:29

Dane od Inkwizycji był bardzo precyzyjne, albo Inkwizytor był tak bardzo rozgarnięty. Gveir miał wrażenie, że pułkownik Borgis miał podobne parcie na wyniki, ale wykazywał chęć jak najlepszego wykonania zadania, co objawiało się pomocą. Fakt, że dane wywiadowcze były aktualne też przemawiał na plus Borgisa.
Bardzo nie lubił wchodzić w nieznane. Nawet minimum, ale sprawdzonych danych, ułatwiało pracę. Codex tylko odświeżył mu pamięć co do lokalizacji celu.
Wszyscy wykonywali jego rozkazy, a on sam stanął przed prostym ale cholernie ważnym pytaniem: gdzie jest ich cel?
- Pani doktor - zaczął na kanale obejmującym tylko jego sekcję, porucznika oraz panią doktor. - jeśli tej rzezi dokonała istota władająca Mocą, czy nie zostawiła jakiegoś.. śladu? Niczym sygnatura cieplna w podczerwieni czy logi w systemie. Jeśli tak, czy ma pani możliwość wytropienia takiej sygnatury? Trudno mi uwierzyć, że autor tej masakry nie zostawia śladów, oprócz trupów, bo byłby zabójcą idealnym. A tacy nie istnieją.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 94
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Nicciterra » 27 Lip 2019, o 18:27

- sierżancie... - zaczęła powoli. Cały ten harmider działał jej na nerwy, a musiała pozostać skupiona.
- trzeba doszukiwać się nietypowości w aktach zabójstw tej istoty. Śmierć pilotów na Vinsoth, sugeruje że przeciwnik posiada zdolność zabijania, wykraczającą ponad znaną nam logikę. Oni zginęli od przeciążenia układu nerwowego, który nastąpił bez powodu. Jakby ktoś ich wszystkich podpiął pod prąd i spalił żywcem od środka. Ta istota zrobiła to z odległości, będąc na innym okręcie. Prawdopodobnie nie potrzebowała nawet kontaktu wzrokowego a jednocześnie zabito całą eskadrę, jak na pstryknięcie palcami. Bob, obejdź protokół i wykasuj tą część w logach... Dane o jedi sugerują, że są oni w stanie miażdżyć przedmioty jak i istoty żywe samą siłą woli, którą to nazywamy Mocą. Za pomocą niej potrafią rzucać przedmiotami i unosić je. Spodziewam się też, że są w stanie tworzyć iluzje, takie widziane przez wszystkich, jak i halucynacje, które mogą trawić jedną z wybranych osób. Panie sierżancie - zrobiła krótką przerwę nie patrząc na odczyty sond. Jej głos stał się śmiertelnie poważny
- inkwizycja nie wspiera szczególnie moich projektów badawczych na temat mocy, wręcz jestem ograniczana w rozmachu tego typu działań, mimo że zostałam zwerbowana, jako naukowiec i konstruktor. To korzystają z moich zdolności, jako jakiś zwiadowca i odciągają od moich prac badawczych. Nie posiadam przetestowanych urządzeń, zdolnych śledzić i badać zaburzenia w polu mocy. Tylko nędzne prototypy. Mój ostatni uległ zniszczeniu na Vinsoth. A co do misji... doradzam skupić się na znalezieniu zaginionej ekspedycji i lepiej żebyśmy nie spotkali tej istoty. Nie wątpię w możliwości sekcji Javelin, ale mamy za mało informacji i wsparcia ze strony wojska. Nie mamy broni, żeby walczyć z kimś takim. Ten ktoś samodzielnie zdjął cały patrol, a Ci nie zdołali nawet wcisnąć guzika alarmowego. Ten ktoś omamił Mocą dziesiątki jeśli nie setki istot i przymusił do swej woli. I ten ktoś najwyraźniej obszedł sobie blokadę na Taris, choć akurat to, to mnie nie dziwi. Ten ktoś... obawiam się że zabije nas bez problemu. Bob wystarczy - Zin wróciła do przyglądania się zapisom w rejestrze danych na hologramie.

- trupy samych Rakghouli mogą stanowić jakąś poszlakę oporu stawianego przez ekspedycję, zaś śmierć zadana przez mocowładnych stanowić może zagadkę. Podejrzliwość i skrupulatność to nasza jedyna broń w poszukiwaniu zjawisk paranormalnych, za którymi stoją mocowładni. Ten jednak na którego ślad trafiliśmy nawet się nie trudził w zakryciu swoich śladów na Vinsoth. Jakby w ogóle nie bał się całej machiny Imperium. Zostawiając wszystko tak, jakby nawet chciał, żeby to zostało odnalezione. Jakby chciał nam coś przekazać... Myślę, że łatwo poznamy fakt, że znaleźliśmy akurat jego trop. Sukinsyn ma rozmach.
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 422
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez BZHYDACK » 29 Lip 2019, o 18:40

Zrujnowane Taris nie było przyjaznym miejskim środowiskiem. To była dzicz, jak las czy step. Miejsce, gdzie niebezpieczeństwo czaiło się na każdym kroku. Słowem, miejsce, do życia w jakim łowca przywykł od małego. Bahgar instynktownie przyjął postawę łowcy, który jest częścią środowiska, w którym operuje.
Węch, słuch, wzrok zwykły i termiczny przekazywały mu sytuację z otoczenia. Mając zabezpieczone plecy przez resztę oddziału, mógł spokojnie przyjrzeć się sytuacji w pokoju poniżej. Wypatrzył tam sporo trupów, nie tylko dżentelistot, ale też i bestii. Gad wysłuchał wymiany zdań między panią Zin a sierżantem, czekając z raportem. Nic nie wskazywało, by w pomieszczeniu poniżej czyhało bezpośrednie niebezpieczeństwo.
- Trupy poniżej. Dżentelistoty oraz bestie, co wskazuje na walkę. Nie czuję niebezpieczeństwa. Gotów do zejścia.
Gad przymknął oczy, koncentrując się na zapachu. Monstra były niezwykle niebezpieczne, ale dało się je łatwo wykryć. Ich zapach był nie do pomylenia z czym innym. Była jeszcze inna kwestia - mocowładnego. Bahgar miał nadzieję, że wyczuje zapach, który mógłby ich ostrzec. Wszystko ma zapach. A łowca poznał już na tyle wonie Taris, że powinien móc zidentyfikować coś, co nie pasuje do ogólnego profilu.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 249
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Mistrz Gry » 4 Sie 2019, o 14:24

Rozmowa między panią doktor, a dowódca ich małej ekspedycji, w tym samym czasie Neya w ciszy sterowała kolejnymi to dronami, które patrolowały okolicę, była w pełni skupiona na swoim zadaniu i nawet nie reagowała na zewnętrzne bodźce. Wzdychnęła mocniej, przepatrując teren wysoko ponad budynkami Taris, ale nic nie mogła znaleźć. Przełączyła się na kolejnego robota, dając swobodę poprzedniemu. Droid szybko przeleciał przez puste ulice, pomijając trupy i gruzowiska. Nagle przystanęła dronem przed jednym z budynków.
- Pani doktor, szefie chyba coś mamy, piąty dron - wskazała, na którą kamerę powinna popatrzeć Zin. Widać było większy budynek, nieco zniszczone, ale był jednym z tych szczęśliwych ocalałych. Na zewnątrz były napisy i logo, które szybko można było rozszyfrować jako budynek lokalnych sił porządkowych.
- Siedziba lokalnej policji - powiedziała na linii komunikacyjnej. Dron przeleciał dalej, obleciał budynek i zatrzymał się przy jednej ze ścian.
- Trupy rakghuli, wydają na świeższe - i tak było jak Iterra dale oglądał obraz z kamery to sama widziała, że ciała nie są aż tak świeże, ale na pewno świeższe niż te, które do tej pory znleźli, widać było w okół nich zaschnięto paskudną krew, ale co ciekawsze nosiły na sobie ślady po trafieniach z karabinu blasterowego.
- Wlatuje do środka - jak powiedziała tak zrobiła. Droid wleciał przez wywalone drzwi do środka, zerkając w lewo widział schody, zaś prawo trubowindę, która była z oczywistych względów nieczynna. Paradoksalnie było coś nie tak, bo miejsce wydawało się w miarę uporządkowane. Kamera przemieściła się po schodach i tam co zobaczyła było jasno wskazujące, że ktoś tam niedawno przebywał. Na schodach walały się trupy rakghuli potraktowanych blasterami, wlatując dalej ujrzał to co chyba szukali.
- Szefie, to jest jakaś umocniona pozycja. Przygotowane pozycje strzeleckie, jakiś magazyn z zapasami i amunicją, chyba mamy jakąś wskazówkę, zaznaczam na mapie gdzie to jest - nagle na ich holomapach pokazał się miejsce oznaczonę przez Neye, po drugiej stronie drogi, kilka domów dalej.
Nagle rozbrzmało inne połączenie tym razem pochodzące z orbity, z ISD Abyss. Po włączeniu rozbrzmiał głos inkwiytora.
- Sierżancie Gveir mam nowe informację. Przycisnęliśmy nieco załogę ISD Hellion oraz sprawdziliśmy kamery. Ekspedycją kierował niejaki Rast Duaan, wysyłam jego zdjęcie - nagle każdy z nich na swoim personalnym Holoprojektorze mógł oberjzeć jak wyglądał przywódca wyprawy, której szukali.
Image
- Co ciekawe sprawdziliśmy bazy dane i szukaliśmy kogoś o tym nazwisku i wyglądzie i nie zostało znalezione... Bo najwyraźniej ktoś użył fałszywego nazwiska. Osoba, którą wam wysłałem naprawdę nazywa się Nick Nalto, który od jakiegoś czasu pracował na zlecenie Korporacji Dathenes, która swoją siedzibą miała, a jakże na Taris. W skład ekspedycji wchodziło pięciu naukowców licząc do tego Nalto oraz dziesięciu najemników - sześciu ludzi, dwóch Zabraków, jeden Fallen oraz droid-komandos. Póki co tyle sie dowiedzieliśmi, raportować jak znajdziecie coś konkretnego, Duhrash bez odbioru - linia z okrętem wyłączyła się, a oni byli bogatsi o kolejne informację.
- Sierżancie, grupa rakghuli z zachodu jest już całkiem blisko, możliwe, że mamy ostatnie szansę na spokoju ewakuację stąd - rzucił swoim basowym głosem sierżant Lennar bacznie przyglądając sie temu co sie działo z grupą potworów.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6606
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Gveir » 4 Sie 2019, o 19:17

Jego domysły i próby zaczepienia się zostały przerwane przez meldunek od Neyi. Dzięki dronom odnalazła coś, co było niczym jasne światło w ciemnym korytarzu. Nie był śledczym, talentów detektywistycznych też nie posiadał, ale budynek był kolejnym krokiem.
Momentalnie wyświetlił obraz z wspomnianego drona na swoim przedramieniu, uważnie obserwując. Stosy trupów, ślady walki, umocnienia. Obrońcy są albo martwi, albo uciekli do innego punktu.
Wysłuchał wiadomości z ISD, pozwalając by reszta sekcji wraz z panią doktor i porucznikiem słyszeli słowa Inkwizytora. Nagle ekspedycja nabrał realnych kształtów. Miała prowodyra i dowódcę, najwyraźniej oszusta. Miała obsadę, wraz z podzielonymi rolami. Gdy przekaz się zakończył, wypluł z siebie polecenia.
- Pani doktor, proszę spróbować zidentyfikować ciała z obrazu masakry widzianego na odprawie w oparciu o zdjęcia członków ekspedycji.- pierwsze słowa skierował do kobiety. Meldunki od zwiadowców, kolejne rozkazy, na wspólnym kanale.
- Zbieramy się. Hex, granat za 2. Panie poruczniku, pan prowadzi wraz z kapralem Inkwizycji. Potem idzie Guru, ja, kolejny żołnierz Inkwizycji, Neya i Codex, zamyka Hex. Zbieramy się i przemieszczamy do tego punktu - przekazał wszystkim punkt na mapie, który oznaczyła Neya. W ich HUDzie wewnątrz hełmów pokazał się punkt. - Przemieszczamy się w cieniu, nasze zbroje tłumią wszelkie odgłosy ruchu. Termowizja na bieżąco, strzelamy w ostateczności. Przygotujcie jeden hukowy jako kolejny wabik na potwory. Neya, spróbuj wyskanować zaznaczony budynek w termowizji. Ruszamy! - oddział Javelin zaczął się zbierać.
Wysłał tylko jedną, krótką wiadomość do Inkwizytora:
- Czy mam zlikwidować cel w razie kontaktu?
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 94
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Nicciterra » 7 Sie 2019, o 21:41

Jej monolog nie spotkał się z żadnym komentarzem, choć liczyła na jakiś, szczególnie, że zdradziła nieco swojego nastawienia do tego wszystkiego. Przyzwyczajona do rozległych rozmów, podczas większości swoich misji, nie najlepiej zniosła brak odpowiedzi. Czyżby przekroczyła próg nieprzyzwoitości? Miała wrażenie, że łatwo się zintegrują przeciwko przedstawicielu rasy Togruta. Czy może za szybko oceniła sierżanta, albo raczej przyzwyczajona była do innego towarzystwa, a na pewno już innego charakteru zadań. Odpowiedziała jedynie krótko na rozkaz:
- postaram się zidentyfikować zwłoki - po czym wzięła się do roboty, skanując ciała pośrednio za pomocą sond.
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 422
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez BZHYDACK » 8 Sie 2019, o 01:39

Nic w niższym pomieszczeniu nie wskazywało na obecność niebezpieczeństwa. Sondy przekazały obraz otoczenia, wskazując już wyraźniej cel ich misji. A przynajmniej dając cel do zbadania teraz. Na wyświetlaczu komunikatora wyświetliła się mapa okolicy z zaznaczonym punktem do którego mieli zmierzać. Sierżant Gveir wydał rozkazy, ustalając porządek przemarszu.
- Przyjąłem.
Bahgar poczekał, aż dołączy do niego żołnierz Inkwizycji, a reszta oddziału przygotuje się do zejścia. Gad gestem polecił mu, by go osłaniał, po czym zaczął schodzić na niższy poziom. Jego wyposażenie nie było tak technologicznie zaawansowane jak reszty oddziału, ale nie miało to znaczenia przy wysokich umiejętnościach łowcy. Poruszał się tak samo bezszelestnie jak komandosi, a idąc na szpicy, mógł wypatrywać najdrobniejszych śladów niebezpieczeństwa. Miał też baczenie na tropy, a zapachy unoszące się wokół wyraźnie dawały mu obraz otoczenia. Zatrzymał się na chwilę, by zbadać ciało Bitha, po czym poprowadził oddział dalej. Nawet teraz, jeszcze wewnątrz budynku, instynktownie wybierał trasę tak, by oddział jak najmniej się odsłaniał.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 249
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Mistrz Gry » 17 Sie 2019, o 08:57

- Jeżeli się da, brać żywcem, jeżeli za będzie za duże zagrożenie macie zielone światło do likwidacji - odpowiedział krótką wiadomością Inkwizytor. Rozpoczęło się wielkie poruszenie na dachu. Hex momentalnie ustawił się na pozycji, aby z podwieszanego granatnika wystrzelić ładunek, w tym samym czasie Kaleeshanin oraz reszta zespołu ustawili się do zejścia w dół na niższe kondygnacje budynku. Ruszyli w dół po schodach. W tym momencie usłyszeli tylko wystrzał z granatnika, a parę chwil później wybuch granatu, to na pewno zainteresowało okoliczne Raghule, które udadzą się w owe miejsce, a oddziałowi Gveira zwiększyło szansę na bezkonfliktowe dotarcie do celu.
Ruszyli przez budynek, od razu po zejściu weszli na korytarz, na nim leżało masa nośników pamięci, powywalane szafki, biurka i stoły, a wszędzie zalegały trupy dżentelistot w różnym stanie. Jedne z pourywanymi kończynami, inne w miarę całe tylko wybebeszone, między nimi leżało znacznie więcej rakghuli, widać, że było to miejsce jakiegoś większego starcia zwłaszcza, że wśród trupów można było rozpoznać mundury tutejszych sił porządkowych oraz mniejszą ilość, ale zawsze ciał w pancerzach sił lądowych i Szturmowców, jednak wszystkich ich łączyło tylko jedno, że nie żyli. Miejsce przypominało jakieś biuro, może magazyn informacji, najwyraźniej ważny budynek, skoro takie siły starały się go utrzymać. Biegnąć między pokojami można było dostrzec, że część datpadów już leżała w pudełkach co oznaczało, że chcieli je wywieźć stąd jak najszybciej i za pewne część się udało. Wszystkie pokoje miały wywalone drzwi, na ścianach było pełno krwi, walczyli do ostatniego żołnierza, aby ochraniać transporty, a za pewne ostatni żywi leżeli teraz na dachu.
Zin próbowała teraz badać nagranie, które mieli na odprawie, a zdjęcia istot, które były na nagraniach kamer na okręcie i póki co musiała stwierdzić, że nie było tam żadnych powiązań, inne istoty, inne wyrazy twarzy, nic nie pasowało, a ponowne oglądanie tej maskary nie było dobre dla żołądka Iterry, zwłaszcza, że momentalnie z tymi obrazami czuł już smród jaki w tamtym momencie panował kiedy wchodziła do tego pomieszczenia. Nagle usłyszała w swoim odbiorniku metaliczny głos Boba.
- Pani Zin usłyszałem wybuch, czy to sygnał do zrzucenia wcześniej przygotowanych jednostek krwi? - zapytał ją jej mechaniczny sługa.
Wybiegli z budynku wprost na ulicę, teraz wchodząc tutaj mogli na prawdę poczuć smród śmierci, na ulicach walały się trupy w wielkich ilościach, wszędzie leżały zniszczone pojazdy oraz w niektórych miejscach leżały gruzowiska, a pomyśleć, że jeszcze nie dawno to miejsce było jedną z prężniej rozwijających się planet.
- Sir, póki żadnej sygnatury cieplnej w budynku, wydaje się opuszczony, ale postaram się jeszcze raz sprawdzić - rzuciła w link podwładna Gveira.
Poruszali się niczym cienie, przeskakując z jednej osłony do drugiej, co jakiś czas przylegając do ścian zniszczonych budynków. Dowódca Javelina jednak musiał dostrzec, że komandosi inkwizytora, potrafią się nieźle poruszać, nie tak jak oni, ale nadal mogło to powodować pewien podziw. Momentalnie, bezszelestnie parli dalej do celu, aż w pewnym momencie Baghar dał sygnał do zatrzymania się przed przeskokiem przez małe dziurę między budynkai. Wyczuł coś z prawej strony, Rakghule. Wychylił się nieco zza winkla i dostrzegł małą grupę pięciu stworzeń, która akurat pożywiała się jakimiś starymi truchłami. Najwyraźniej ich jeszcze nie wyczuli, ale mogło to być kwestią czasu, wszak świeże mięsko jest najlepsze.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6606
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Gveir » 22 Sie 2019, o 15:53

Odebrał wszystkie meldunki, zamieniając je na kolejne posunięcia oddziału. Szli w nieznane, otoczeni wrogiem z jakim jeszcze nie miał styczności. Opuszczony, według raportu Neyi, budynek lokalnych sił porządkowych był jedynym zaczepieniem.
Problem rakghouli stojących na ich drodze rozwiązał inaczej.
- Rozpoznanie obrazowe z drona, odszukaj alternatywną trasę, omijając te stwory - rozkaz popłyną do Neyi. - Codex, wchodzisz do budynku i namierzasz jednego z tych stworów, po przeciwnej stronie do punktu w którym się znajdujemy. Rozwalisz go na mój sygnał. Świeży trup powinien ich przyciągnąć.

Błagam, przyśpieszmy i skończmy już tą sesję, bo mi się flaki przewracają, a nóż w kieszeni się otwiera.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 94
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Poprzednia

Wróć do Zewnętrzne Rubieże