Content

Zewnętrzne Rubieże

[Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Image

[Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Mistrz Gry » 15 Maj 2019, o 22:38

Niecałe dwa dni tyle odpoczynku dostali żołnierze Javelin 3-2, mało ale wrogowie Imperium nie odpoczywali, zwłaszcza ci wewnętrzni. Dowództwo z samego Centrum Imperialnego wydało polecenie dla drużyny Gveira - zbadać sprawę tajemniczej ekspedycji wysłanej z niszczyciela ISD Hellion, który znalazł się w przestrzeni Taris z potencjalnie sfałszowanego rozkazu.
Oddział Stormcommando został skierowany do niszczyciela ISD "Abyss", jednego z większych okrętów strzegących pustki kosmicznej przy zakażonej planecie. Działalność Imperium stała się aktywniejsza po zmniejszeniu aktywności przez pewną potężna istotę, jak wcześniej siły imperialne ograniczały się głównie do pilnowania planety, aby nic tam nie wleciało jak i nie wleciało oraz próby ratowania wszelakich dóbr uznanych za potrzebne dla Imperium, to teraz zdarzały się ekspedycje na powierzchnie planety badając stan plagi rakghuli jak i możliwości założenia stałej bazy!
W hangarach przywitał ich całkiem młody kapitan, krótko ścięty brunet. Dosyć postawny, widać było, że nie jest to jakieś chucherko tylko, ktoś kto regularnie ćwiczy i dba o swoją tężyznę fizyczną. To co od razu rzucało się w oczy to jego biało czarny mundur... Oznaczający nic innego jak ISB. Zaprosił od razu cały oddział do sali dowodzenia, nie można było marnować czasu zwłaszcza na takiej planecie jak Taris. Gdy tylko weszli do owego pomieszczenia mogli zobaczyć, że jest spore jak na standardy okrętów wojennych. Znajdowało się tam sporo personelu pokładowego, którzy byli wpatrzeni w terminale i holoprojektory wyświetlające różne części planety. Wielu oficerów dyskutowało na temat ostatniej sytuacji i zaskakującego pojawienia się ISD Hellion w ich przestrzeni. Inni wykonywali swoje standardowe rzeczy jak planowanie posunięć i kolejnych ekspedycji na powierzchnie. Młody kapitan podprowadził ich do jednego z wolnych holoprojektorów i wyświetlił im okrąg planety Taris.
- Oddział Javelin zostajecie skierowani na samo Taris - zaczął szybko oficer. - Jestem Kapitan Marwyn i będę nadzorował waszą operację, ale koniec uprzejmości przechodzimy do meritum. Jak zapewne już wiecie niedawno mieliśmy nieautoryzowane wejście ISD Hellion do przestrzeni Taris. Przechodząc dalej, na powierzchnie została wysłana ekspedycja, z tego co wiemy chcieli się dostać najniższe poziomy Podmiasta Taris, w celu dostania się do kompleksu badawczego - w tym momencie przybliżył im obszar lądowania na holomapie. - Nie wiemy gdzie konkretnie wylądowali, ale gdzieś tutaj - wskazał na teren ruin, jakby całe miasto już nimi nie było. Obszar był okręgiem o promieniu około 7 kilometrów.
Dał im chwilę na przyglądnięciu się mapie.
- Waszym celem jest odnalezieniu ekspedycji, albo tego co po nich zostało. Dowiedzeniu się po co tam zeszli, a jeżeli dorwiecie kogoś z nich żywego to dostarczeniu do nas. Pytania? - rzucił patrząc na dowódce Javelina 3-2.
- Uprzedzając pytanie "czego tam możecie się spodziewać?" Masy rakghuli - krwiożercze bestie i paradoksalnie niegłupie, nie pozwólcie, aby któryś z nich was zranił... Jeżeli tak by się stało to bolt w łeb ukróci cierpienia zakażonego i towarzyszy - mówiąc to był całkowicie poważny. - Oprócz tego jakieś niedobitki mieszkańców, bandyci, mutanci praktycznie wszystko będzie wrogo nastawione - wpatrywał się w sierżanta czekając na potencjalne pytania.

Cześć, z tej strony Serith twój nowy MG. Jest to mój pierwszy raz kiedy prowadzę, komuś grę, więc z góry przepraszam za moje potknięcia. Mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawił. :)
Możesz zadać pytania kapitanowi, jak nie ma to macie dostęp do zbrojowi pokładowej, aby dobrać sprzęt i będziecie za niedługo wylatywać na Taris.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6501
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Gveir » 18 Maj 2019, o 02:12

Z ISD Nova do Abyss - niszczyciela identycznego. Gveir, podobnie jak jego żołnierze, widzieli wiele z owych potężnych okrętów. Wszystkie wyglądały tak samo, ale wszystkie świadczyły o potędze Imperium.

Po wylądowaniu w hangarze Niszczyciela czekała ich pierwsza niespodzianka. Oficer w randze kapitana, o młodej fizjonomii, zapewne młodszy od sierżanta, powitał ich osobiście. Nieco mniej miłą niespodzianką był mundur oficera zwiastujący powrót natrętnego koszmaru - ISB. Gveir nie widział kogo nie trawi bardziej: Inkwizycji, ISB czy Armii Imperialnej. Taszcząc swoje skrzynie, ubrani w mundury Korpusu Szturmowców, stanęli przed oficerem. Ich sprzęt został zabrany do przygotowanych dla nich kajut przez personel techniczny, a oni sami podążyli za kapitanem wprost do sali. Sala odpraw miała spore rozmiary, a wewnątrz niej panował ogromny harmider. Dziesiątki personelu, który pracował w pocie czoła.
Oficer zaprowadził ich do holoprojektora, na którym wyświetlił płaski obraz planety z wyszczególniony kwadratem miasta. Zaczął odprawę.
Oddział Javelin zostajecie skierowani na samo Taris - zaczął szybko oficer. - Jestem Kapitan Marwyn i będę nadzorował waszą operację, ale koniec uprzejmości przechodzimy do meritum. Jak zapewne już wiecie niedawno mieliśmy nieautoryzowane wejście ISD Hellion do przestrzeni Taris. Przechodząc dalej, na powierzchnie została wysłana ekspedycja, z tego co wiemy chcieli się dostać najniższe poziomy Podmiasta Taris, w celu dostania się do kompleksu badawczego - w tym momencie przybliżył im obszar lądowania na holomapie. - Nie wiemy gdzie konkretnie wylądowali, ale gdzieś tutaj- przerwał na chwilę by spojrzeć na żołnierzy.
Waszym celem jest odnalezieniu ekspedycji, albo tego co po nich zostało. Dowiedzeniu się po co tam zeszli, a jeżeli dorwiecie kogoś z nich żywego to dostarczeniu do nas. Pytania?

Sierżant przyjrzał się dokładnie mapie.
- Jeśli znajdziemy zapiski lub dane z komputerów, rozumiem, że wystarczą jako dowód. Równie dobrze możemy zażądać dziennika wylotów na ISD Hellion, co zrobimy. Proszę o przydzielenie nam małej i zwrotnej kanonierki, z dobrze wyszkoloną załogą, o dobrej wartości ogniowej. Ustanowię bezpośredni kontakt z załogą, na kodowanym paśmie. Z panem, panie kapitanie, również będę chciał utrzymywać stały kontakt przez nasz szyfrowany kanał. Jeśli ISD Hellion pomoże w transmisji komunikacji, będzie dobrze, ale chciałbym, aby pan kapitan miał w zapasie źródło odbioru transmisji bezpośrednio od mojego oddziału. W razie mojej śmierci bezpośrednie dowodzenie przejmuje kapral Hex - wskazał ruchem głowy na mężczyznę stojącego obok. - Prosiłbym też o poinformowanie dowództwa ISD Hellion o udzielenie mojemu oddziałowi wszelkiej pomocy bez zająknięcia się. Są nam to winni, za wypuszczenie nielegalnej ekspedycji z ich okrętu. Wyruszymy za godzinę.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 84
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Mistrz Gry » 23 Maj 2019, o 19:55

Gveir


- Nie do końca - zaczął oficer odpowiadając na pytanie o dane z komputera. - Dowództwo chciałoby wiedzieć więcej na temat tej nielegalnej ekspedycji, właściwie dokąd zmierzali, a jeżeliby udało się namierzyć to miejsce to sprawdzenie czego tam szukali i co to właściwie było - odpowiedział w pełni na zadane mu pytanie. Zadanie zatem nieco się bardziej komplikowało. Kiwnął głową, gdy wspominano mu o kanonierce. - Dostaniecie z pilotem i dwoma strzelcami - powiedział dosyć lakonicznie słuchając dalej co sierżant ma do powiedzenia. W tym momencie Marwyn wyciągnął swój komunikator. - Ustawcie kanał na... - zrobił przerwę skacząc między kanałami starając się także ustalić w miarę dobrą częstotliwość. - Sześćdziesiąty drugi, ustawiając dodatkowe szyfrowanie. Będziecie mogli spokojnie wtedy łączyć się ze mną, bez konieczności robienia tego do samego okrętu - wyjaśnił, zaraz po tym spojrzał na Hexa kiwając głową w zrozumieniu.
- Póki co ISD Hellion jest wykluczony z akcji. Komandor prowadzi tam krótkie dochodzenie i wyciąga konsekwencje niesubordynacji, kiedy tylko będzie możliwe ponowne włączenie go do akcji powiadomimy sierżancie - popatrzył na chronometr gdy dowódca Javelin 3-2 zaproponował godzinę wylotu. - Jesteście wolni, zbrojownia do waszej dyspozycji - odpowiedział po czym zatopił się w raportach i holomapach ewidentnie dając do zrozumienia, że z nimi skończył. Nie pozostawało im nic jak dozbroić się i nastawić się na zejście na powierzchnie planety.

Możesz opisać co robisz w tym czasie wolnym oraz jak się dozbrajacie praktycznie nie ma tam nic specjalnego, z tego co zauważasz to głównie amunicja oraz standardowe bronie.
Możesz pociągnąć do 15 minut przed odlotem, wtedy dostajesz powiadomienia kapitana do natychmiastowego stawienia się w sali odpraw.


Zin Ittera i Bahgar tal Kheetel


Zin i Bahgar przybywają z morderczego Visnoth

Caleb starał się jak mógł, aby odnowić kontakty przez ten czas, udało mu się dotrzeć do dwóch jego starych znajomych z wywiadu, ale oni sami twierdzili, że nie mają póki co informacji na ten temat, ale jak coś się dowiedzą to dadzą znać. Udało się uzyskać coś ciekawego od starego mandalorianina, który paradoksalnie współpracował z wywiadem imperialnym. Twierdził on, że niedawno dostał cynk od niejakiego Krugera, że szykowała się robota na... Taris, podobno robota od inkwizycji, na rzecz Imperium, sam mandalorianin nie przyjął oferty. Co ciekawego jak sam potem usłyszał owa ekspedycja nie była legalna i ktoś wykiwał Imperium...
Tylko tylko do tej pory Chevin wyciągnął od swoich znajomych. Blitz i Generał cały czas byli poza zasięgiem, dlaczego? Jedynie można było to tłumaczyć nadmiarem pracy po burdelu w Bastionie.
U Zin nadal sytuacja była podobna jak wcześniej, owa kobieta nadal była w stanie nieprzytomności.
Wreszcie po kilku godzinach spędzonych w nadświetlnej wyszli z niej a im oczom ukazał się cel ich podróży zielona planeta Taris. Ten widok był na prawdę piękny, cudowny. Niestety odbiór tego przepięknego widoku psuła jedna rzecz - kordon złożony z niszczycieli imperialnych. Praktycznie natychmiast ich statki zostały namierzone przez okręty kordonu. Systemy w ich pojazdach dały jasno do zrozumienia, że najbliższy niszczyciel wycelował w nich swoim całym arsenałem. Po kilku chwilach na ogólnym kanale odezwał się damski głos.
- Tutaj ISD "Abyss", Explorer ISS-101, ZH 25 Questor macie zezwolenie na lądowanie w hangarze piątym - na pierwszy rzut oka było to nieco dziwne, od razu dostali zezwolenie na wylądowanie w niszczycielu, ale jednak połączenie od inkwizytora pochodziło właśnie z tego miejsca, więc najwyraźniej uprzedził on załogę okrętu o dwóch gościach, których mieli przyjąć. Nie pozostało nic innego jak wylądowaniu w "Otchłani"

Napiszcie to co chcieliście, z resztą w poprzednim wątku o tym wspominałem. Możecie opisać do momentu wylądowania, po wyjściu będzie na was czekał podoficer w czarnym pancerzu.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6501
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Nicciterra » Wczoraj, o 00:21

*** Pokład ISS Exterior, świeżo po otrzymaniu wiadomości od Inkwizytora Durhash***

Zin otworzyła połączenie do Bahgara, by nadać wiadomość. Wyprostowana z rękami za plecami i poważną miną, naukowiec nadała komunikat.
- Czuj się oficjalnie zaproszony wojowniku. Mam się natychmiast udać na Taris. Jesteś mile widziany w moim towarzystwie. Oto moje kody klasyfikujące na ten krótki cykl. Udzielam Ci autoryzacji, czyli tak jakby jesteś moim honorowym gościem, a to już coś. Wszystko co trzeba, żeby Cię nie przyjęli zbyt ciepło - uśmiechnęła się do rekordera na sam koniec, po czym kiwnęła głową. Wiadomość została wysłana. Sam Kaleesh pewnie poradziłby sobie i bez tego gestu. Robił już dla rządu i znał procedury, ale odrobina grzeczności nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Przełączyła wnet interkom na wyświetlanie pewnych informacji.

- Pani Zin? - droid w garniturze wyłonił się zza jej pleców. Wnet ukłonił się, chcąc zaproponować coś rozluźniającego.
- Kawa. Na wczoraj. Czereśnia i karmel - Zin odpowiedziała zbywając szybko sługę. Z ręką w kieszeni i papierosem w ustach, wpatrywała się w hologram z przewijającymi się danymi. Droid nie odpowiedział tylko ruszył najszybszym mu znanym krokiem, gubiąc przy tym cały kunszt wytwornego lokaja. Bob już przeskanował Zin. Przeliczył też wszystkie dane.
- Wykryłem zwiększoną aktywność mózgową w niepokojących okolicach, jak i nadmierną potliwość, pani - gruby bas zadudnij w pomieszczeniu.
- Cieszę się, że martwisz się o mnie Bobby - Zin dobiła trzeciego peta w popielniczce nadal wpatrując się w dane. Całe te oczekiwanie na kontakt od Kimmiego? To nie było w jego stylu. Coś było na rzeczy. Nie mogąc od razu odpowiedzieć na to pytanie co, skupiła się na jej urządzeniu wykrywającym drgania mocy, które zanotowało coś w odczytach zanim uległo zniszczeniu. Rejestry awaryjne dostarczały kilka informacji, które chciała zinterpretować zgodnie ze swoją teorią. Nie mogła porzucić żadnego tropu. Coś może dałoby się określić z charakteru tego pola. Moc przeciwnika była największym problemem.

- Ewidentnie brakuje danych Zin. Musielibyśmy przeprowadzić dogłębne badania. Wrócić na planetę - słusznie zauważyło AI.
- Nie ma czasu! - ucięła krótko, opierając się rękami o blat interkomu. Rzeczywiście go nie było, badania w tym miejscu mogły trwać miesiące. Do tego nie miała okazji jeszcze współpracować z głównym jej szefem. Sprawy musiały nabrać szybkiego tempa skoro tak chaotycznie to wszystko przebiegało. W obliczu tego co znalazła na Vinsoth, było to co najmniej niepokojące. Oznaczało to, że cel w tej sytuacji rzeczywiście uświęca środki. Nie mogła w tej kwestii odstawać od reszty.

- Bobby kolejna wiadomość. Do mojego ojca Arkoha. Wyślij mu to na skrzynkę siedziby firmy Arkanian Medcrafts. Priorytet, najwyższy stopień szyfrowania, dodaj moje oficjalne kody - Zin znów zaczęła pozować do rekordera.
- Witaj ojcze - uśmiechnęła się szczerze, lecz jej mina zbladła zaraz potem.
- Szkoda, że komunikuję się z Tobą w takich okolicznościach. Choć pewnie Ciebie to ucieszy. W końcu i córka chce dołączyć do rodzinnego interesu. Tak to prawda.
- Tyle, że może to nieco wykraczać poza Twoje dotychczasowe ramy branży. Widzisz. Chcę otworzyć fabrykę wojenną, kto wie, może i stocznie jak interes rozkwitnie, pewnie zainwestuję w jakieś kopalnie minerałów, ale do rzeczy. Potrzebuję sponsora, inwestora, najlepiej współudziałowca. Moje dwa miliony czterysta z konta szybko znikną przy załatwianiu samych formalności i testowaniu wstępnych projektów, dostarczaniu prototypów pod ocenę. Kredyt na moje posiadłości od Banku Muunów też zniknie równie szybko, znam koszta. Nie wspomnę o realnej produkcji i dostarczaniu towaru rządowi. Powinno Cię zainteresować rozszerzenie działalności ojcze. Z tego co pamiętam nasza rodzina nadal prosperuje jako koncern farmaceutyczny. Mógłbyś otworzyć kolejną gałąź, rozwinąć horyzonty i nasze wpływy rodzinne. Moje znajomości wystarczą by wdrożyć się w układy z wojskiem. Mógłbyś w ten sposób zyskać więcej klientów na swoje aktualne usługi. Odpowiedz mi tylko, czy możemy podjąć temat. Czy nie godzi to w Twoją politykę - zrobiła krótką dramatyczną przerwę, żeby powiedzieć coś jakby bardziej istotnego
- Idą ciężkie czasy ojcze. Dzieją się niepokojące rzeczy. Porozmawiamy osobiście, tymczasem potrzebuję Twojej pomocy. Musimy zacząć działać już teraz.

Zin w końcu odwróciła się od rekordera. Tą wiadomością mocno naciskała na ojca, nie czuła się zbyt dobrze, ale czyż nie miała wyboru? Nie prosiła go o drobne na zakup nowego apartamentowca. Chodziło tu o ciężki przemysł i produkcję dla wojska. Na prawdę grube tematy. Wątpiła, że zgodzi się od razu na wszystko. Pewne kroki jednak już warto było wdrożyć. Musieli się spotkać, nim ojciec na prawdę ruszy w tą inwestycję pełną parą. Arkanianka też nie mogła stawiać wszystkiego na jedną kartę, musiała improwizować. Nawet jeśli nie znalazłaby szybko inwestora, sprawy muszą iść w konkretnym kierunku. Sama musiała znaleźć sposób na zwiększenie zarobków...
- Bob? Pamiętasz jak mi wspominałeś coś o gwiazdach popu? Ile to wyliczyłeś kredytów? - rzuciła przed siebie, kiedy to droid już szedł z kawą i ciastkiem na tacy.
- Pani Zin? - zapytał niewinnie droid.
- Nie udawaj głupiego, wiem, że się dobrze teraz bawisz. A teraz konkrety, już, już!

*** Taris ***

Ruiny dawnego ekumenopolis. Kto by pomyślał, że dawno temu było tutaj drugie Coursant, albo Metalorn. Planeta rzeczywiście wyglądała z daleka ładnie. Z pewnością jednak była, jeśli nie ohydna. to straszna z bliska. Wszędzie ruiny i resztki cywilizacji, a pomiędzy tym wszystkim bandy krwiożerczych Rackghouli, czaiły się na przybyszy. Na szczęście duma Imperialnej Marynarki, Gwiezdne Imperialne Niszczyciele oraz liczne patrole w postaci mniejszych jednostek, czuwały nad planetą. Wszystko by żaden niepowołany statek nie zbliżał się do planety oraz by nic podobnego z niej nie wyleciało...

Komitet powitalny nie był zbyt miły. Zin już przywykła do tego. Imperialni nad wyraz szybko wyznaczali granice, ale z czasem idzie się do tego przyzwyczaić.
- Tu Exterior ISS-101, przyjęłam. Wysyłam kody. Przystępuję do cumowania na wyznaczonym stanowisku - odpowiedziała beznamiętnie, po czym rozkazała, by Bob pokierował statkiem. Musiała się w międzyczasie przygotować na spotkanie. Sprawdzić, czy mundur jest równo wyprasowany, upewnić się, że ma ze sobą swoje podręczne wyposażenie. Szacowała, że jednostki inkwizycji stawiały na praktyczność. Krój stroju musiał być prosty i możliwie klasyczny nie odchylając żelaznemu standardowi oficerskiemu. Wysokie buty na możliwie niskim obcasie. Zero ozdobników, poprawiła tylko oczy i usta. Zaczesała włosy i spięła, by nie stanowiły rozpraszającego tematu. Kropka perfum na szyi i mogła wyjść.

Gdy przekroczyła śluzę, żołnierz w czarnym pancerzu elity czekał już na nią. Z pełnią formalności wymienili się salutami. Nie mówiła nic do niego. Trzymając dłonie za plecami, patrzyła na niego z góry z poważną miną i czekała, aż ją poprowadzi.
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 365
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [Taris] - Zaginiona ekspedycja?

Postprzez Gveir » Wczoraj, o 17:51

Kapitan zrewidował pogląd sierżanta o charakterze misji. Zero szczegółów, choćby gridów czy zapisków z dziennika wylotów feralnego Niszczyciela. Mieli szukać w stogu siana, bez rozeznania skąd mogą zaczynać. Wprost uwielbiał takie zadania, wyznaczane przez debili z ISB. Cała sekcja prowadziła dyskusję, ciągnącą się od feralnego wciągnięcia ich w szeregi Inkwizycji na temat w której formacji - ISB, Inkwizycji czy Armii Imperialnej - są więksi idioci. Do dnia, w który osobiście poznał dwie pierwsze formacje, bardzo często owiane tajemnicą działania, sam Gveir obstawiałby wszystkie kredyty na Armię. Coraz bardziej przekonywał się, że faworytami będzie Biuro i Inkwizycja, a kapitan niemal brawurowo dołożył swoje do wyścigu, wyprzedzając o łeb w maratonie spierdolenia.
Nie skomentował też lakonicznej odpowiedzi czy lekceważącego zachowania, bo jak należy odpowiadać nieostrzelanym gnojkom, którzy decydują zza sztabowych holo-projektorów? Gość widział blaster tylko wtedy, gdy strzelał w głowę niewinnej istocie, w ich zrozumieniu "podejrzanemu o zdradę". Tak, takie formacje to wylęgarnie głupoty.
Zasalutował, podobnie jak jego ludzie i wyszli z sali. W milczeniu.
- Szykować się. Spotykamy się w zbrojowni za 20 minut. - to jedyne słowa, jakie wyszły z ust dowódcy, gdy czwórka szła cała szerokością korytarza.

**

Javelin 3-2 w komplecie spotkał się przed zbrojownią. Nie przedstawiała sobą niczego szczególnego. Standardowe uzbrojenie. Dozbroili się w granaty zaczepne i odłamkowe, Hex zabrał kilka do granatnika. Codex postanowił nie brać z sobą karabinu snajperskiego, polegając na trybie Omega i magazynkach z większą pojemnością. Sam sierżant zabrał kilka min przeciwpiechotnych o rozmiarach mieszczących się w dłoni oraz trochę materiałów wybuchowych. Poza tym, każdy z nich dostał zapas amunicji i wszystkiego, czego potrzebowali.
- Mamy kanał do kontaktu z tym bucem. Rzecz jasna, będziemy go używać tak rzadko, jak jest to możliwe. Nie ufam tym pajacom z ISB, z resztą widzicie jak się zachowuje. Komunikujemy się na naszym kanale, podwójne szyfrowanie. Hex stawiasz zapasowy kanał, później podam Ci kanał do kanonierki. Blokada sygnałów przychodzących i wychodzących w waszych odbiornikach na kanale sześćdziesiątym drugim. Tylko ja się kontaktuje z kapitanem, jeśli spróbuje jakiś sztuczek - Neya, poinformuj mnie o tym. To zbyt dziwne zadanie, by pozostawiać rzeczy przypadkowi czy w ufności w nieomylność ISB.

Zebrali się dość sprawnie i do wylotu zostało piętnaście minut. Ruszyli w stronę wind prowadzących do hangaru.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 84
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10


Wróć do Zewnętrzne Rubieże