Content

Zewnętrzne Rubieże

[Vinsoth] Ocalała

Image

Re: [Vinsoth] Ocalała

Postprzez BZHYDACK » 14 Mar 2019, o 11:17

Zagłębiali się coraz to dalej do wnętrza kompleksu grobowego. Bahgar czuł, czy raczej "czuł" że nie jest to bezpieczne. Tak jakby był w stepie wiedząc, że w głębokich trawach czai się kharabakh, który lada moment zaatakuje, którego bliskość jest psychicznie wyczuwalna dodatkowym zmysłem łowcy, ale którego wciąż jeszcze nie widać. To była podobna sytuacja, myśliwy wiedział, że niebezpieczeństwo jest realne, ale nie miał pojęcia, skąd nadejdzie. Ani tym bardziej, w jakiej formie.

Szelest cichych kroków niósł się korytarzem. Bahgar nieco się skrzywił, szedł bardzo ostrożnie, ale i tak nieco dźwięku uwalniało się spod jego stóp, na posadzce nie było nic co mogłoby tłumić najlżejsze odgłosy. Prócz tego, Zin Iterra nie radziła sobie z bezszelestnym poruszaniem tak dobrze jak on. Oboje idąc korytarzem, zwracali na otoczenie szczególną uwagę. A tych drzwi raczej nie sposób było przeoczyć, gdy były otwarte. Gdyby były zamknięte, to z kolei nie sposób byłoby je zobaczyć.

Łowca podszedł do wierzei i przyjrzał im się. Nie miały zamka i wydawały się wpasowywać idealnie we framugę. Nie było sposobu, by otworzyć je z zewnątrz tak po prostu, musiał istnieć jakiś mechanizm, lub inny sposób. Za nimi było laboratorium.
- Zostań na zewnątrz.
Bahgar schylił się, chcąc wyczytać ze śladów, kiedy ktoś tu wszedł i w ile osób, następnie sam przekroczył próg, starając się nie zadeptać śladów. Wydobył z plecaka małą buteleczkę, taką która służyła mu do przechowywania odczynników, i delikatnie zebrał trochę rozlanego płynu. Laboratorium pani Zin powinno poradzić sobie z analizą chemikaliów, czym były i do czego służyły.
Image

GG 31165496
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 230
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Vinsoth] Ocalała

Postprzez Nicciterra » 15 Mar 2019, o 22:41

Laboratorium!
- No, no, no... - zawtórowała naukowiec. Co jak co, ale poznawanie czyichś sekretów, było zawsze przyjemne i perwersyjnie ekscytujące. Widząc, że Bahgaar przejął inicjatywę, z początku przystała na jego polecenie, ufając jego dominującej postawie zdecydowanego wojownika.
- Zwołam drony i sondy, niech przebadają to miejsce w pełni i wydobędą stąd wszystko co się tylko da - Zin zaczęła wysyłać polecenia. Rozbiorą to miejsce i wszystko wezmą do analizy. Nagle złapała się na tym, że Bahgaar już jest w środku, a ona nie. Ona miała filtry i oprogramowanie monitorujące zawartość powietrza. A były tam chemikalia... ciekawe co wyniuchał.
Nagle do niej to dotarło, że może to być pułapka na nieostrożnych. W końcu niektóre gazy w cale nie muszą się unosić, mogą być cięższe od powietrza i tkwić przy podłodze dopóki ktoś ich nie poruszy. To ona powinna je zebrać, stosując wszelką ostrożność.
- Bahgaar! Wycofaj się! Nie wiemy co to za chemia! Możesz się nawdychać czegoś z bliska! - rzuciła wyciągając w jego kierunku dłoń.

Liczę na krótką reakcję Bahgaara, chyba, że za późno ^.^
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 345
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [Vinsoth] Ocalała

Postprzez BZHYDACK » 18 Mar 2019, o 18:50

Zin Iterra głośno wyraziła swoją dezaprobatę dla jego działania. Owszem rzeczywiście była lepiej zabezpieczona przed działaniami chemikaliów, jednak to nie było jedyne zagrożenie, jakie mogło na nich tutaj czyhać. Zawsze istniała możliwość, że laboratorium zostanie odcięte od reszty kompleksu, a w takim wypadku lepiej było, by to Zin miała możliwość szybkiej ewakuacji na zewnątrz. Bahgar miał przy sobie zapasy skoncentrowanego pożywienia, mógł też spróbować wysadzić drzwi. A chemikaliów się nie obawiał, maska przeciwgazowa i mandaloriański kombinezon pod szatami zabezpieczały go przed jakimikolwiek inwazyjnymi substancjami.
- Nie wchodź!
Warknął, jeszcze z pochylonej pozycji. Zamknął buteleczkę, schował ją do pasa, po czym stuknął w maskę.
- To maska przeciwgazowa.
Powoli wyprostował się, by nie wzburzyć powietrza za bardzo i powoli skierował się z powrotem.
Image

GG 31165496
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 230
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Vinsoth] Ocalała

Postprzez Mistrz Gry » 20 Mar 2019, o 15:37

Obydwoje odkrywców o mało nie pokłóciło się o znalezione tajemnicze laboratorium. Na szczęście byli cali zabezpieczeni i nic z tej chemii nie powinno im zagrozić. Bahgar ostrożnie przekroczył próg komnaty, starając się na nic nie nastąpić. W tym czasie Zin cała podekscytowana zaglądała przez próg w ślad za łowcą, nie wchodząc jednak do środka. Wezwała za to swoje sondy, by zbadały każdy centymetr tego pomieszczenia. Było to pierwsze miejsce w całym kompleksie, które było używane i mogło im coś powiedzieć o przeznaczeniu tej świątyni.
Wśród rozbitego szkła Bahgar szukał resztek płynu tutejszych chemikaliów. Ciężko było cokolwiek wybrać, bo prawie wszystko, co się wylało, zdążyło odparować, wsiąknąć w stare drewno lub zmieszać się z kurzem na kamieniach. Jednocześnie sugerowało to dwie rzeczy: po pierwsze całe zamieszanie w laboratorium musiało zdażyć się conajmniej kilka dni temu, po drugie - były to związki lotne. Teorię te potwierdzały ślady, jakie wiodły do pomieszczenia. Tylko jedna para butów weszła, a potem wyszła z komnaty w stronę wielkiej sali wejściowej. Wszystko to też wyglądało, że ktoś przyszedł tu w konkretnym celu, a kiedy nie znalazł tego, co powinno tu być, z wściekłości zniszczył laboratorium. Najprawdopodobniej jego użyteczność już się też skończyła i nikt nie miał tu wracać.
W końcu łowca znalazł resztki gęstego ciemnobrązowego płynu, który ostał się w na wpół stłuczonej kolbie. Ostrożnie msbrał substancje do buteleczki. W tym samym momencie nadleciały sondy.
- Pozwólmy im pracować - stwierdziła Zin.
Zanim Bahgar pozwolił masynom zacząć pracę, rozejrzał się jeszcze po reszcie pomieszczenia. Całe wyposażenie zdawało się zgadzać wiekiem z resztą kompleksu. Suchy klimat uchronił meble i sprzęt przed zniszczeniem, ale potem ktoś rozwalił wszystko jak w ataku wściekłości. Przy tej ilości rozlanych cieczy nie było dziwne, że zapach poczuli aż z wlotu korytarza. Przy nieruchomym powietrzu zapach długo mógł się utrzymać.
Wychodząc Bahgar zauważył jeszcze pod stertą zniszczonego drewna stołu kilka sprzętów. Wyglądały jak stojaki, podłużne brytfanny, palniki i imadło. Były zużyte i przeżarte jakby kwasem, choć nic nie wskazywało na rdzę. Od uderzenia popękały jednak w wielu miejscach.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6342
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Vinsoth] Ocalała

Postprzez Nicciterra » Wczoraj, o 20:51

Arkanianka potrafiła być stanowcza i uparta, ale jak Bahgar warknął jakoś tak odjęło jej mowy. Co jak co, rzadko miała do czynienia z istotami tak pewnymi siebie i zdeterminowanymi. Oj tak, kaleesh wyglądał i zachowywał się jak twardy skurczybyk. Co jak co Zin nie chciała mu podpaść. No i co najgorsze nie miała za bardzo argumentów by mu krótko odpowiedzieć, ani czasu by debatować nad zaistniałą sytuacją i postawić na swoim. Po prostu się zamknęła i pozwoliła mu działać. Skoro nic im nie groziło ze strony tajemniczego laboratorium, miała czas by przypatrzeć się sytuacji dosłownie i w przenośni - z dystansu.

- nie uważasz, że to trochę dziwne? - zaczęła Zin, drapiąc się po brodzie, albo próbując tego dokonać poprzez kombinezon i kask. Przekrzywiła głowę i popatrzyła się w stronę z której przyszli.
- ktoś odkrywa pradawny grobowiec. Wpada ekipa archeologów, pomimo ostrzeżeń lokalnej ludności. Wchodzą do środka i ostrożnie badają każdy fragment kompleksu pomieszczeń. Nagle wszystkich szlag trafia, co widać po kurzu jaki się zebrał. A potem ni stąd ni zowąd przychodzi ktoś jak do siebie do domu. Wchodzi do swojego "sekretnego" laboratorium. Wnet coś najwidoczniej go unieszczęśliwiło. Rozwala wszystko dookoła i sobie wychodzi, zostawiając wszystko w cholerę, jakby to i tak nie miało znaczenia. No popatrz. Weszła tu tylko jedna osoba i stąd wyszła. Tak po prostu. - wskazała ślady, na których przed nią skupił się wojownik.
- nie mógł tu przyjść żaden szabrownik, ani poszukiwacz przygód, bo by wszystko albo większość rzeczy została zabrana, zamiast zniszczona. Wątpię też, żeby bogobojni tubylcy postanowili nagle zejść do grobowca i zrobić swojemu bóstwu psikus. Tutaj mógł się zjawić tylko ktoś kto by wiedział o tym miejscu. Nikt losowy nie mógł tego zrobić. Vinsoth to mało zaludniona planeta - Zin redukowała możliwe okoliczności, aż pojawił się jej wniosek
- oznacza to, że ktoś wpadł sobie w znane sobie miejsce. Wkurzył się i powiedział "chrzanić to".

Zin zamilkła, po czym znów się odezwała, ale tak jakby przed siebie, aniżeli do Bahgara.
- może to nie będzie zbyt odkrywcze, ale mam wrażenie, że nie wiemy czegoś bardzo istotnego o tym miejscu. Do tego Moc jest w to zamieszana. Albo ta cała farsa z archeologami to jakieś niefortunne przedstawienie i to miejsce nigdy nie było grobowcem, a czyjąś kryjówką, konkretnie jedi. Albo rzeczywiście było grobowcem potężnego jedi, który właśnie sobie przyszedł zobaczyć jak tam jego stare zabawki w laboratorium. Albo przełożeni wiszą mi aktualizację na temat tej planety. Bob co myślisz? Trzeba by przesłuchać ocalałą nie sądzisz?
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 345
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Poprzednia

Wróć do Zewnętrzne Rubieże

cron