Content

Zewnętrzne Rubieże

[Dantooine] - Rejs

Image

Re: [Dantooine] - Rejs

Postprzez Mistrz Gry » 10 Sie 2018, o 22:26

Kobieta nie zamierzała niepokoić starszego od siebie Silvano. Stwierdziła, że musiał być bardziej zmęczony od niej, albo nie był w nastroju i opuściła jego pokój. Wydawał się być dla niej ciekawy, nie zmieniła zdania, ale nie chciała być wścibska, czy niekulturalna. Ray zmęczony podróżą szybko zasnął, kiedy to gospodyni domu w końcu zostawiła go samego w spokoju.

***


Kuguo był blisko dwumetrowym osobnikiem, miał czarną sierść i robił znacznie większe wrażenie niż na małym hologramie. Ściągał właśnie dużą skrzynie z podnośnika magnetycznego, który najwidoczniej przestał działać. Nie zauważył machającego do niego człowieka, to też Ray nie miał za bardzo wyboru, jak podejść do obcego.

Cathar korzystając ze swojej siły starał się zdjął skrzynię. Widać było wysiłek na twarzy obcego, ale zaraz potem jego wyraz twarzy stał się równie neutralny jak podczas holorozmowy.
- Witaj Ray - przywitał się nawet na niego spoglądając. Wyczuł zapach, że ktoś się zbliża. Najwidoczniej nikogo innego się nie spodziewał. Upewniając się, że skrzynia nie stoi już na podnośniku wyprostował się i skierował uwagę na przybysza. Spod spokojnych powiek jego brązowe oczy zdawały się być w pełni skupione. Ray jako osobnik znający się na sztuce walki, mógł dostrzec w jego spojrzeniu gotowość i pełną uwagę.
- Neimoidianin się Ciebie spodziewa, gadałem z nim. Zaprowadzę Cię od razu - powiedział, bezceremonialnie ruszając w kierunku wnętrza kosmoportu od strony sektora magazynu.

Sam magazyn o tej porze rzeczywiście był dziwnie pusty, jeśli chodzi o obsługę, ale liczne skrzynie stanowiły o dobrach importowanych, aniżeli eksportowanych, których było zdecydowanie mniej. Przez lata panujący na Dantooine dobrobyt, spokój i stabilność sprzyjała szerokiej konsumpcji towarów, pomimo zdecydowanie mniejszej ludności w stosunku do takich planet-miast jak Courscant, czy Metalorn. Planeta była choć małym, to wciąż cennym rynkiem dla handlarzy z innych układów galaktyki.

Dalsza część drogi za Kuguo zawlekła człowieka na dość starej daty frachtowiec transportowy. Była to całkiem spora jednostka. Załogę stanowić powinno co najmniej dwadzieścia osób, a optymalnie by w pełni skorzystać z jednostki to osiemdziesiąt. Zaś ładowność sięgała ponad pół miliona ton metrycznych. Przechodząc szeroką rampę okrętu, dwójka minęła zaledwie trzech ludzi pracujących tutaj. Korytarze statku również zdawały się puste. Choć mijając to kajuty można było dosłyszeć jakieś życie bijące z frachtowca. Korytarze wyglądały jednak na zadbane.

Dotarli w końcu do kajuty Neimoidiana. Drzwi do środka były wymienione i udekorowane, a otwierając je, wchodzący nie usłyszeli żadnego skrzypnięcia. Obszerne pomieszczenie było obite jasnym drewnem, od razu można było poczuć, że właścicielowi miejsca się powodzi. Eleganckim meblom, towarzyszyły rośliny w donicach oraz stylowe lampy naświetlające, które imitowały światło gwiazd. Gabloty przy ścianach przechowywały kolekcje minerałów, czy też archaicznych broni z minionych czasów. Neimoidianin zaś siedział na obrotowym fotelu w eleganckich czarnych szatach z fioletowymi zdobieniami. Na jego głowie leżała wymyślna fioletowa czapka ze złotymi symbolami. Jego oczy były skupione na czytaniu treści z datapadu, które były przesyłane na większy ekran wmontowany statycznie w jego wielkie obszerne biurko o kształcie litery U. Obrócony bokiem, zdawał się nie zwracać uwagi na przybyszy.

- panie Veccim. Oto pracownik, którego polecam Ci zatrudnić. Wbrew pozorom jest na prawdę silny, a i sprytu mu nie brakuje! - powiedział ciepłym i przekonującym tonem Kuguo. Ray mógł przysiąc, że ten ton nie pasuje do względnie ponurego Cathara. Odbiorca informacji zaś zdawał się nie być szczególnie zainteresowany. Odciągnął z niechęcią swój wzrok i wlepił swoje czerwonawe oczy w mężczyznę. Nie wyglądał mu szczególnie interesująco, jeśli chodzi o gabaryty mięśni. Jego szarozielona skóra na twarzy zdawała się w ogóle nie poruszać kiedy zmierzył pobieżnie wzrokiem gościa.
- kogoś mi tu sprowadził, to chuchro jakieś - powiedział beznamiętnie i machnął ręką, żeby zeszli mu z oczu.
- panie Veccim, powiedział pan, że potrzeba ludzi! Bo rzeczywiście potrzeba, mało nas jest. Lucius i Ulko zostali, tu na Dantooine. - wstawił się krótko Cathar, po czym wbił niemalże mordercze spojrzenie w człowieka, żeby ten się odezwał.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5865
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Dantooine] - Rejs

Postprzez Fenn Mereel » 11 Sie 2018, o 12:50

Nie zdziwił się, że Cathar przywitał się nawet na niego nie patrząc. Mimo, że nie widział wcześniej wielu przedstawicieli tej rasy to biorąc pod uwagę ich wygląd, spodziewał się znakomicie wykształconego węchu. Zaskoczyła go za to siła Kuguo. Widać było, że ciężar skrzyni wymagał wysiłku przy przenoszeniu, ale Ray był prawie pewien, iż tylko garstka ludzi byłaby na tyle silna, aby ściągnąć wielką skrzynię z podnośnika.
- Dobrze. - odpowiedział człowiek, idąc za obcym. Charakter Cathara natychmiast przypadł do gustu Rayowi. Cichy, niemarnujący czasu Kuguo wydawał się być idealnym współpracownikiem, jeśli kiedykolwiek pracowaliby razem. Zero wymuszonych rozmów, zero chwalenia się wakacjami, albo pokazywania holozdjęć dzieci. Wymarzony współpracownik.
Przeszedłszy dalej na stary frachtowiec, Ray dokładnie przyjrzał się statkowi, starając się zapamiętać szczegóły: model, ładowność, oraz załogę, aby wywołać z pamięci wspomnienia czasu kiedy pracował we flocie handlowej. Chciał przypomnieć sobie, czy kiedykolwiek obsługiwał taką maszynę, czy przeprowadzał na niej naprawy i dbał o ładunek. Nie zdołał sobie przypomnieć, za to uświadomił sobie, że nie jest to aż tak istotne bowiem większość dużych frachtowców transportowych miało podobną budowę i wykorzystywało podobne systemy. Załoga tego była zdecydowanie zbyt mała, aby swobodnie wykonywać nim loty.
W końcu wylądowali w kajucie Neimoidianina, kapitana maszyny oraz właściciela. Niepotrzebny przepych, elegancja niepasująca do miejsca, no i głupia czapka natychmiast sprawiły, że Ray poczuł niechęć do obcego. W przeciwieństwie do Kuguo - z Neimoidianinem na pewno nie chciałby pracować. Silvano wtrącił się w rozmowę zanim Cathar zdążył wlepić w niego ponaglające spojrzenie.
- Może nie jestem tak silny jak Kuguo, ale pracowałem kilka lat na statkach dużych firm operujących na Rimmiańskim szlaku handlowym, oraz objeździe Shapani. Potrafię przeprowadzać naprawy, jestem doświadczonym drugim pilotem, oraz oficerem ładunkowym. Patrząc na to ile ma pan załogi, mogę być przydatny. Chętnie pokryję kilka etatów. - Kiedy skończył mówić, wciąż wpatrując się w twarz ślimakowego obcego, chcąc odczytać reakcję czy byłby zainteresowany. Pamiętał wciąż słowa Diego, a porównując je ze stanem statku, Ray doszedł do wniosku że Neimioidianin oszczędza na załodze i chce mieć jak największy zysk jak najmniejszym kosztem, dlatego zatrudnienie jednego pracownika odwalającego robotę za trzech może być dla niego dużą oszczędnością. Potarguje się z nim jeszcze odrobinę, tak jak doradzał mu ochroniarz Bruna, ale ostatecznie przyjmie ofertę.
Oczami wyobraźni widział Ją śmiejącą się z niego, próbującego w końcu wyjść do ludzi i zrobić coś ze swoim życiem, a tak naprawdę trafiającego z powrotem do beznadziejnej roboty przy statkach. Roboty, której absolutnie nienawidził.
Postacie aktualne:
Rayleigh Silvano - Gwiezdny podróżnik

Poprzednie postacie:
Jac Randall - Hapanin; Starszy Szeregowy w 165 Grupie Do Zadań Specjalnych, Grupa Operacyjna "Mgła" - KIA
Desmond Ivey - Pół-Echani; Uczeń Jedi - zginął podczas bombardowania Coruscant
Fenn Mereel - Mandalorianin; Łowca Nagród, alor klanu Mereel - ash'amur (poległ)
Krusk Sel'thar - Bothanin; Kapitan Floty Nowej Republiki, Republic Class Star Destroyer "Invincible" - KIA

Aldo Cohl - Mirialanin; Mechanik - zginął zastrzelony przez Imperialnych
Awatar użytkownika
Fenn Mereel
Gracz
 
Posty: 590
Rejestracja: 6 Lut 2010, o 12:59
Miejscowość: Warszawa

Poprzednia

Wróć do Zewnętrzne Rubieże