Content

Zewnętrzne Rubieże

[Taris] We mgle

Image

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Mistrz Gry » 15 Mar 2018, o 11:14

Severus spojrzał na ciebie za zainteresowaniem po tym jak zadałeś pytanie.
- Najbliższe osiedle tak? Hmm, tak. Na północnym zachodzie zaczynają się osiedla i osady. Rzekłbym nawet, że to małe miasteczko, tak. Czasami tam bywałem po części, ale od czasów tej całej plagi nie ma tam wiele już ciekawych rzeczy. No ale na ciebie raczej zaraza ta efektu nie będzie miała. - rzekł a potem wyprowadził cię z promu i wskazał jedne z drzwi, które były widoczne w tym budynku. - Tam nie zaglądać, nie grzebać. I w porządku będzie wszystko. I po co ci wiedzieć o osadzie? Czegoś potrzebować jeszcze chcesz, może w tym warsztacie to znajdziesz?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6052
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Sskirt » 18 Mar 2018, o 17:08

Metalowe stopy maszyny zastukały na metalowej posadzce hangaru, gdy opuścił on składak. Droid spojrzał na Severusa nic nie mówiącą, zastygłą lata temu w fabryce twarzą z jarzącymi się czerwienią fotoreceptorami. Skompresował i zarchiwizował sobie jego ostatnią wypowiedź, wyciągnął wnioski.
- Niczego nie potrzebuję - dobył się głos z wokabulatora - Bierzmy się do pracy
Image
Awatar użytkownika
Sskirt
Gracz
 
Posty: 167
Rejestracja: 3 Sie 2016, o 21:59
Miejscowość: Września

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Mistrz Gry » 19 Mar 2018, o 11:37

Zabraliście się do pracy i tak jak można było przypuszczać - na początku szło ci niezbyt dobrze, póki nie przyswoiłeś podstawowych zachowań i umiejętności związanych z zadaniami, które ci przydzielał człowiek. Z czasem jednak zacząłeś nabierać wprawy i nawet ci szło... o ile oczywiście wcześniej ci zostało powiedziane co i jak masz zrobić w danym miejscu z danym przedmiotem. Samodzielna praca była jeszcze poza twoim zasięgiem. Ale też miałeś sporo czasu dla samego siebie w nocy, gdy tamta dwójka szła spać a ty mogłeś dalej działać. Dwa dni, podczas których praca szła naprzód, a ty coraz lepiej zaczynałeś się orientować w tym całym projekcie. Prom był pozbawiony broni, ale generatory zasilające były podłączone do tych odpowiadających za osłony. trzy różne komputery wspomagające siebie nawzajem, dodatkowy osobny generator tarcz z przodu, poszycie w kilku miejscach miało dodatkowe płyty mające zapewne stanowić drugi kadłub i pancerz zarazem. Wszystko to zdawało się dawać spore szanse na sukces podczas ucieczki z tej planety.

Dwa dni później jednak doszło do ostrej wymiany zdań w jednym z pomieszczeń i z tego co słyszałeś poszło o braki układów wspomagających i szczelnych skrzyń do przechowywania ładunku. Ostatecznie stanęło na tym, że twi'lenka zabiera speedera i leci po brakujące części. Nie minął kwadrans, gdy stanęła przed tobą i zmierzyła cię wzrokiem.
- Jakie są twoje możliwości bojowe i zwiadowcze droidzie? - odezwała się z pytaniem.



Rozpisz co twój robot ew działa podczas tych dwóch dni z nietypowych działań, jakieś deklaracje itp.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6052
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Sskirt » 23 Mar 2018, o 19:32

A w czasie, gdy organiczne istoty spały, droid robił różne rzeczy, od szwendania się po obiekcie, w celu poznania jego planu, przez sprawdzanie jego stanu i zasobów na nim dostępnych, na dokładnym testowaniu własnych podzespołów i ładowaniu skończywszy. Oprócz tego, na tyle, na ile pozwalało mu na to oprogramowanie i ograniczone dostępne zasoby dokonywał też konserwacji swojego metalowego jestestwa.

Logicznego uzasadnienia po co im tak właściwie te przedmioty automat nie znalazł. O ile brak układów wspomagających mógł jednak jeszcze zrozumieć, to zupełnie nie znajdował uzasadnienia na co im właściwie szczelne skrzynie na ładunek. Co właściwie chcieli przechowywać w tym statku, co było warte aż takiej troski, nie wiedział, być może była to jednak informacja warta poznania... .
- Mam kompletne oprogramowanie bojowe i jestem niemal w pełni sprawny - zapewniła maszyna - Mam też ograniczony zestaw protokołów zwiadowczych




Image
Awatar użytkownika
Sskirt
Gracz
 
Posty: 167
Rejestracja: 3 Sie 2016, o 21:59
Miejscowość: Września

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Mistrz Gry » 27 Mar 2018, o 10:53

Bez skontrolowania tego co mogą mieć w sobie skrzynie trudno było wyciągać jakiekolwiek wnioski. Dwa tuziny pojemników mogących pomieścić średnio 50 kilogramów każdy dawało sporą ilość towaru o małych gabarytach.

- Świetnie. Przydasz się przy rozwiązaniu problemów. Jedziesz ze mną. - odezwała się zadowolona z twojej odpowiedzi. Po paru minutach już siedzieliście w speederze, mknąc przez mało zalesiony teren, z rosnącą coraz bardziej ilością oznak cywilizacji i zabudowań. Po dobrej godzinie wjechaliście na teren małej mieściny, gdzie już mogłeś dostrzec różnorodność genetyczną istot organicznych, spory ruch noszący znamiona rozwoju. Dopiero po bliższym przyjrzeniu dało się zauważyć coś innego. W większości musieli to być uciekinierzy tutaj szukający schronienia i możliwości przeżycia. Dało się nawet dostrzec dwa frachtowce stojące na zaimprowizowanym lądowisku, przy których krzątali się technicy oraz uzbrojeni osobnicy pilnujący by nikt nie wchodził na pokład.
Zatrzymaliście się koło budynku na którym widoczny był napis: "U Barrego". Twi'lenka wysiadła i zgarnęła swoją torbę a potem spojrzała na ciebie.
- Pilnuj pojazdu, masz wolną rękę w razie jakby ktoś chciał ukraść speedera. A jak krzyknę Flash, to wbijasz do budynku i zaczynasz rozwalać każdego kto nie jest mną. Rozumiesz? - odezwała się do ciebie z pytaniem. Najwyraźniej spodziewała się problemów, bowiem przy okazji odblokowała kaburę z blasterem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6052
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Sskirt » 29 Mar 2018, o 21:44

Na białkowe standardy właśnie niewielkie przedmioty o dużym stopniu skomplikowania wykazywały największą wartość, na standardy AI mogły okazać się skrajnie przydatne lub nie, jemu było właściwie bez różnicy, przekona się później.

Okolica wyglądała podobnie do tego, co już kiedyś rejestrował fotoreceptorami. Istoty z wymalowaną grozą na twarzach, taszczące niekiedy na plecach cały swój dobytek. Uchodźcy... , tak, wielu ich, lecz na niewiele się zdają, zdesperowani by przeżyć kolejny dzień. Stanowiący zagrożenie tylko w dużych grupach. Tak to właśnie niejednokrotnie wyglądało, gdy Generał przejmował kolejną planetę Zewnętrznych Rubieży.
Dwa frachtowce, jak na jego standardy słabo bronione, na pierwszy rzut fotoreceptora w lepszym stanie niż to, czym przymierzali się opuścić planetę, stały na improwizowanym lądowisku. Łatwość takiego łupu mogła jednak zostać zniweczona przez fakt, że mogły być zahasłowane, nie wspominając już o hordzie uchodźców, która pewnie by się na nie rzuciła, gdyby zlikwidował strażników. Trzeba więc pozostać przy starym planie.

- Tak - do istot organicznych trzeba prostoliniowo, co by nie dawać im zbyt dużego pola do myślenia. - Nie rób rozróby, bo kto kto będzie pilnował speedera, gdy będę ratował twój tyłek? Zdesperowanych istot tu wiele - jeśli chciała coś na to odpowiedzieć to nie dał jej na to szansy - Idź już, nie widzę zasadności przebywać tu więcej niż jest konieczne.
Image
Awatar użytkownika
Sskirt
Gracz
 
Posty: 167
Rejestracja: 3 Sie 2016, o 21:59
Miejscowość: Września

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Mistrz Gry » 5 Kwi 2018, o 14:23

Twi'lenka weszła do środka, pozostawiając twoje słowa bez komentarza a ty zostałeś na zewnątrz robiąc za strażnika i obserwując okolicę. A obserwacji było sporo, choć zapewne nie wszystkie lub żadna mogła interesować robota. Z tego samego budynku do którego wkroczyła Amek'tihu wyszedł osobnik czy też osobniczka w zbroi mandalorianina niosąc jakąś małą skrzynkę. Kształt zbroi mógł wskazywać na samicę, ale potwierdzić nie mogłeś z uwagi na założony hełm. Na ciebie nie zwrócił uwagi, lecz skierował się ku większym zabudowaniom. Mijając po drodze tutejszych, którzy schodzili mu z drogi i wracali potem do swoich zajęć gdy ich minął. Krzątanina przy pomniejszych straganach na ulicy, gdzie tutejsi kupowali i wymieniali potrzebne im dobra, w zamian za kredyty lub na zasadzie towar za towar. Od zwykłego jedzenia po elementy mechaniczne czy też elektroniczne. I wykłócając się o wartość nabywanej rzeczy z grubym catharem. Czasami przejechał w pobliżu jakiś speeder obładowany pakunkami, wyglądający równie źle jak wasz kierując się ku jednemu z frachtowców. W ich okolicy ujrzeć mogłeś poza uzbrojonymi dobrze osobnikami również kilka droidów bojowych, które musiały pamiętać czasy wojny klonów - droideka i trzy B1-ki. Desperacja organicznych wydawała się być spora dla zabezpieczenia swojego dobytku i odcięcia się od innych.

Minął może kwadrans gdy ze sklepu wypadła twi'lenka i było widać że jest wściekła.
- Wychodził stąd łowca nagród. widziałeś gdzie się udał? Streszczaj się, bo musimy go znaleźć. - zaczęła zarzucać się pytaniami i żądaniami.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6052
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Sskirt » 8 Kwi 2018, o 14:12

Pomimo całkiem uważnej lustracji okolicy maszyna pozostawała czujna na ewentualny sygnał dźwiękowy, który mógłby zostać dany z wewnątrz budynku. Nic takiego jednak nie miało miejsca, nikt też nie zdecydował się na próbę kradzieży ich gruchota, a kobieta, wściekła, o ile droid mógł rozpoznać uczucia na podstawie oprogramowanie behawioralnego, opuściła nieruchomość.
A więc jednak Twi'lekanka jest zdolna do niewywoływania awantur w miejscach, w których się pojawia. Stosowny wpis na ten temat zagościł w bazie danych droida. Nie było tam co prawda informacji co pożytecznego mogła sobą reprezentować istota w pancerzu, ale to się z pewnością wyjaśni później. O ile ją odszukają.
- Obiekt w pancerzu mandaloriańskim udał się w kierunku tamtych zabudowań - droid wskazał manipulatorem na miejsce, w którym ostatni raz rejestrował obecność potencjalnej Mandalorianki - Ruszamy za nim?
Image
Awatar użytkownika
Sskirt
Gracz
 
Posty: 167
Rejestracja: 3 Sie 2016, o 21:59
Miejscowość: Września

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Mistrz Gry » 12 Kwi 2018, o 11:13

Na twarzy twi'lenki widoczny był grymas złości i niezadowolenia. Dla ciebie jednak trudne było do określenia z jakiego dokładnie powodu była ona tak niezadowolona.
- Mam nadzieję, że masz w swojej pamięci wszystkie parametry by ją odnaleźć. Ruszamy bezzwłocznie. - rzekła po czym wskoczyła do speedera na miejsce pasażera, dając ci jednoznacznie do zrozumienia że ty prowadzisz śladem poszukiwanej osoby. Zająłeś zatem miejsce kierowcy i ruszyliście w pościg, choć nie znałeś dokładnego położenia waszego celu. Znałeś tylko z grubsza kierunek i miejsce, więc to było więcej niż nic przez co musiało chwilowo wystarczyć.

Rejon zabudowań gdzie dojechaliście było niedużym osiedlem na skraju zaimprowizowanego kosmoportu. Kilkupiętrowe budynki w zaniedbanym stanie, z dodatkową ilością improwizowanych namiotów oraz sklepów. Do tego wielorasowy tłum z dodatkiem kilku droidów znacznie większy niż w rejonie gdzie byliście na początku. W tym miejscu kończył się twój "trop", który zaobserwowałeś.
- No i gdzie on jest? - odezwała się twi'lenka gdy zatrzymałeś pojazd.

Rzut tutaj na twoje sensory. W zależności od wyniku na k10 tyle otrzymasz informacji. Dobre wiadomości zaczynają się od 5+ :)
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6052
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Sskirt » 29 Kwi 2018, o 00:08

Jeszcze w drodze na ostatnią znaną lokalizację Mandalorianki droid zadał Twi'lekance pytanie - W jak dobrym stanie potrzebujesz odnaleźć nasz cel?
Chwilę później, na ostatniej znanej pozycji, maszyna zignorowała uwagę kobiety, przynajmniej na razie. Zaczął przeglądać różnokolorowy tłum w poszukiwaniu błysku metalu pancerza Mandalorianki. Przemykał po kolejnych twarzach, strojach, nie poświęcając żadnej z nich milisekundy więcej, niż było potrzebne do segregacji. Nie znalazł. W toku analizy dostrzegł jednak, że na końcu ulicy jednostki znowu zaczynają tłoczyć się na całej szerokości, wcześniej było tam jednak chwilowe przerzedzenie, charakterystyczne, dla jednostek, które mają wystarczająco respektu, aby ustepować im z drogi. Co prawda równie dobrze mógł to być ciężarowy pojazd repulsorowy, ale na razie nie miał więcej poszlak.
- Znajdzie się - odparł droid, wysiadł ze speedera i zabrał broń - Zostajesz?
Oprogramowanie dostarczyło danych, że jej ewentualna pomoc mogła zwiększyć szanse na powodzenie o około 31%. Rozpoczął przepychanie się przez liczne istoty obecne na "targowisku". Nie był może szczególnie wysoki, ale przemieszczając się z brutalną siłą i finezją lodołamacza, choć nieco szybciej, nie natrafiał na jednostki wystarczające zdeterminowane lub głupie, żeby koniecznie próbować go zastopować. Szybko dotarł na pozycję.
Ponownie lustrował wielorasową mieszaninę . . . , zauważył ją! Błysk mandaloriańskiego pancerza, niczym światło supernowej jaśniejącej na czarnej przestrzeni kosmosu. Co prawda prędko znikł, ale automat nie mógł się mylić, skręciła w jedną z bocznych uliczek. Ten impuls pobudził jego obwody, zaczął się jeszcze szybciej przemieszczać, nieomal sadząc susy i ignorując ewentualne oburzenie przechodniów, w międzyczasie przeanalizował, na ile może sobie pozwolić w tym starciu, przy zachowaniu w bazie danych informacji o stanie, w jakim Twi'lekanka chciała dopaść cel, ostatecznie jej zdanie nie było tu jednak najważniejsze.
Image
Awatar użytkownika
Sskirt
Gracz
 
Posty: 167
Rejestracja: 3 Sie 2016, o 21:59
Miejscowość: Września

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Mistrz Gry » 30 Kwi 2018, o 12:18

- Oczywiście że ma być żywa. Jak inaczej zdobędę informacje? - odezwała się w odpowiedzi twi'lenka. Twoje pytanie było dla niej najwyraźniej głupie, albo niezrozumiałe. Cokolwiek jednak to było ruszyłeś powoli znikającym tropem. Szczęśliwie dla ciebie udało ci się dość szybko namierzyć mandaloriankę. Najwyraźniej niezbyt przejmowała się okolicą, a może nie brała pod uwagę tego że może być śledzona. Skręt w boczną uliczkę i ujrzałeś jak wchodzi do budynku. Wpadłeś kilka sekund potem za nią - nie zwracałeś zbytnio uwagi na twi'lenkę, która starała się dotrzymać ci kroku - i nagle stanąłeś twarzą w twarz ze swą "ofiarą".

Image

Tylko swoim programom bojowym zawdzięczałeś to, że nie zostałeś zdekapitowany tuż po przekroczeniu drzwi. Najwidoczniej mandalorianka zorientowała się w całej sprawie i teraz wymierzyła całkiem precyzyjny cios wibromieczem w twoją głowę. Zdążyłeś w ostatniej chwili uchylić się przed ciosem i uskoczyć w tył, tylko po to by wpaść na twi'lenkę. W dłoni waszej przeciwniczki pojawił się dobyty blaster, który wymierzyła w waszą stronę.

- Chyba nie byliście na tyle głupi by przyjmować zlecenie na mandalorianina? A może próbujecie mnie okraść? - dało się słyszeć głos spod hełmu. To, że nie otworzyła ognia mogło jeszcze świadczyć o szansie na spokojne rozwiązanie tej pogoni.

- Kupiłaś elementy to generatorów oraz baterie krystaliczne. Chcę byś mi je odstąpiła za cenę jaką dałaś tamtemu kupcowi. - odezwała się twi'lenka z niecierpliwością w głosie. Ona również mierzyła w przeciwniczkę z blastera. - Sprzedasz mi je i rozejdziemy się w pokoju. W innym wypadku zabiorę je z twojego truchła. - te ostatnie słowa były niejako sygnałem dla ciebie, byś był gotów na rozróbę. Ale chyba nie miała pojęcia do końca co do twoich programów i podejścia do sprawy.

Twoja decyzja jak zareagujesz w tej rozgrywce. Poczekasz na finał rozmowy, sam ją zakończysz, inne...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6052
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Sskirt » 7 Maj 2018, o 18:59

Maszyna pozwoliła Twi'lekance wysunąć się przed nią, a sama dyskretnie zajęła pozycję pozycję po prawej od niej i lekko z tyłu, całkiem skutecznie tarasując drzwi. Nie żeby zamierzał użyć kobiety trochę jako tarczy na pierwsze strzały, ale Mandalorianka pewnie i tak wystrzeli do niej najpierw, licząc na możliwość szybkiego pozbycia się jednego z przeciwników.
Ze stoickim spokojem, niedostępnym dla istot organicznych, czekał na wynik dyskusji, dokonując symulacji możliwego przebiegu walki, analizując układ pomieszczenia wraz z zawartością, a nawet badając optycznie poszczególne elementy pancerza przeciwnika, wszystko to z godną pozazdroszczenia wielowątkowością, również praktycznie niedostępną dla znacznej części istot humanoidalnych. System dawał większe niż mniejsze prawdopodobieństwo na mordobicie, a sama kobieta postawiła sprawę na czubku noża grożąc lepiej opancerzonej Mandaloriance śmiercią, pokładając chyba zbyt dużą wiarę w atut przewagi liczebnej względem atutu ciężkiego pancerza. Automat uznał, że była to raczej próba wywarcia większej presji.

EDIT
Droid podniósł pałkę. Twi'lekanka nie mogła tego widzieć, mogła co najwyżej poczuć lekkie szturchnięcie na wysokości powyżej pasa, zdecydowanie jednak nie dostała czasu na zastanawianie się nad tym, bo w tej samej chwili do jej kręgosłupa zostało przyłożone silne wyładowanie pochodzące z broni MagnaGuarda. Gdy kobieta osuwała się bezładnie na podłogę, obserwator mógłby stwierdzić, iż już nigdy nie zatańczy, mimo to po ocknięciu powinna być jeszcze wstanie chodzić, bieganie było jednak mocno wątpliwe.
- Wnioskuję, że te elementy są Ci potrzebne do naprawy statku, do opuszczenia planety - dobył się głos z wokabulatora - teraz masz propozycję nie do odrzucenia, zabieram się z Tobą lub Twoje truchło rzeczywiście tu spocznie.
Dla podkreślenia wagi swoich ostatnich orzeczeń maszyna wykonała gładki ruch elektropałką do pozycji lekko odchylonej od poziomu na wysokości tułowia, a sama przyjęła pozycję bojową z jedną "nogą" odsuniętą do tyłu.
Image
Awatar użytkownika
Sskirt
Gracz
 
Posty: 167
Rejestracja: 3 Sie 2016, o 21:59
Miejscowość: Września

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Mistrz Gry » 14 Maj 2018, o 22:09

Twoja reakcja na całą rozmowę, zdrada w pewnym sensie tej której miał towarzyszyć była chyba zaskoczeniem dla mandalorianki, która lekko opuściła broń. Ale tylko na chwilę bowiem zwróciła się w twoją stronę na słowa dotyczące ultimatum, szantażu.
- Dołączasz albo sam przejmujesz całą sprawę do odlotu co? Wydajesz się pewny siebie droidzie ale nie masz żadnych kart w zanadrzu do rozegrania. Moja śmierć nie da ci nic poza częściami, a potem będziesz musiał się zmierzyć z wkurzoną twi'lenką. - usłyszałeś kpiący głos mandalorianki i musiałeś jej przyznać częściową rację. Jeśli byś ją zabił musiałbyś sam wrócić do tego szurniętego pilota z częściami i dalej kombinować jak uciec z tej planety.
- Masz jeszcze jedną szansę. Zaproponuj coś użytecznego albo zrobi się nieprzyjemnie. - dodała po chwili zmieniając pozycję.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6052
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Sskirt » 1 Cze 2018, o 16:13

Kwota 50 tysięcy kredytek brzmi interesująco nieprawdaż? - odparł droid. Dla niego pieniądze były tylko środkiem do wypełnienia celu, dobrym jak każdy inny o ile był przydatny - Tak więc możesz opuścić to zadupie bogatsza o taką sumę i z nieproszonym pasażerem na pokładzie lub twoje truchło będą obgryzać miejscowe trupojady. Wybieraj, tylko szybko, bo droidy mojej serii nie słyną z cierpliwości - w istocie pojęcie cierpliwości było dla maszyny ciut abstrakcyjne, ale za to miała doskonałą świadomość upływającego czasu, tym bardziej akcentowanego przez biliony operacji, które procesory maszyny wykonały od ataku Mandalorianki na niego gdy wszedł do tego pomieszczenia. Ten właśnie licznik operacji uświadamiał mu, że na całą sytuację zmarnował już i tak zbyt wiele czasu, podobnie jak na przebywanie na tej planecie. Nie najtrafniejsze wybory przedłużyły jego pobyt tutaj, a powinien być już w innej części galaktyki szukając swoich celów.
Image
Awatar użytkownika
Sskirt
Gracz
 
Posty: 167
Rejestracja: 3 Sie 2016, o 21:59
Miejscowość: Września

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Mistrz Gry » 13 Cze 2018, o 19:04

Mandalorianka spoglądała w twoim kierunku przez cały czas, a przynajmniej tak to się mogło wydawać z braku wizerunku jej twarzy. W końcu jednak opuściła blaster i wsunęła go do kabury.
- Twoja groźba nie miałaby pokrycia, zwłaszcza gdy jesteś w mniejszości. Ale te 50 tysięcy kredytów z chęcią przyjmę. Zapłata z góry. - odezwała się w końcu, a twoje sensory teraz wykryły obecność jeszcze jednej osoby organicznej w zasięgu. Była za tobą i gdy obejrzałeś się mogłeś ją ocenić.
Image

Należąca do rasy miraluka, kombinezonie choć bez broni przy boku dawało ci ciekawą zagwozdkę kto jeszcze może być w okolicy.
- Jak zatem masz zamiar zapłacić za swoje usługi? - spytała mandalorianka.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6052
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Sskirt » 15 Cze 2018, o 20:48

Nie doceniali go. Tym gorzej dla nich, gdy wreszcie wykalkuluje, że bycie "miłym" nie jest już najefektywniejszą ścieżką do opuszczenia planety. Maszyna odnotowała w bazie danych również fakt, że nie traktuje się modelu IG-100 z należytym respektem, co było warte dalszej interpretacji. Nie żeby ten model był w powszechnym użyciu w oddziałach konfederacji, a przez to łatwy do identyfikacji, bo nie był, stanowiąc elitarną(i absurdalnie drogą) straż niektórych dostojników lub będąc przybocznymi Generała, przez co rzadko spotykany, mimo to Holonet powinien wyraźnie o nim napomknąć po rajdzie na Coruscant.
Z symulacji wynikało, że żeby pozbyć się Mirialanki potrzebowałby najwyżej 3 sekund, a prawdopodobna wydawała się opcja, że 2 by wystarczyły, teraz jednak zdecydował się pozostać nieofensywny. Zarchiwizował sobie jej pozycję i wygląd, analizując przy okazji jej wyposażenie.
- W różnych nominałami chipach - rozległ się głos z wokabulatora - Nie posiadam ich jednak przy sobie. Gdzie mam was odszukać po odzyskaniu ich?
Nie czekał aż kobieta odpowie, ale dźwignął z podłogi nieprzytomną Twi'lekankę, obchodząc się z nią mniej więcej tak, jak z jeszcze ciepłymi zwłokami i już przymierzał się do opuszczenia budynku, i powrotu.
Image
Awatar użytkownika
Sskirt
Gracz
 
Posty: 167
Rejestracja: 3 Sie 2016, o 21:59
Miejscowość: Września

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Mistrz Gry » 25 Cze 2018, o 12:55

- Jak już odzyskasz swoje kredyty przyjedź tutaj. A potem zgarniemy cię na pokład. - miraluka dołączyła do mandalorianki i obie dość szybko zniknęły w budynku, a tobie pozostał niewygodny ładunek w postaci nieprzytomnej dziewczyny. Pozostałeś sam i musiałeś wszystko załatwić tak i nie ściągnąć na siebie gniewu swych niedawnych pracodawców.





Masz okazję do dokładniejszego i dłuższego opisu z przejazdem, problemami na miejscu i powrotem do mandalorianki
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6052
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Sskirt » 8 Lip 2018, o 01:09

A więc to była kryjówka tej grupki istot. Informacja została odnotowana, połączenia z innymi utworzone, a to wszystko skatalogowane. Fotoreceptory zlustrowały pomieszczenie i drzwi, którymi opuściły je kobiety. Maszyna zbierała informacje, ponieważ wykalkulowała sobie, że istnieje prawdopodobieństwo, że będzie tu czekać na nią pułapka, gdy wróci z kredytami, zresztą już samo kroczenie dostarczało jej użytecznych informacji o strukturze i zachowaniu podłogi, pod jej masą.
- Wrócę tu - rzucił w próżnie pomieszczenia.
Opuścił budynek, dokonał optycznej analizy kolejnych kondygnacji gmachu i ruszył przez tłum z powrotem do zaparkowanego ścigacza.
O ile już wcześniej mógłby przyciągać pewną uwagę niecodzienną piaskową peleryną ze strzałkami, to fakt, że niósł nieprzytomną Twi'lekankę, czyniło z niego obrazek cokolwiek dziwny. Na bardziej cywilizowanej planecie zapewne przyciągnąłby już czyjeś zainteresowanie np. patrolującego plutonu szturmowców, tu jednak Imperium już dawno nie było na powierzchni, a zwykłe dżentelistoty, po tym co się na Taris wydarzyło i działo dalej, martwiły się już tylko o własne przetrwanie, a zwrócić ich uwagę mogła właściwie tylko brązowa lub biała kupa mięsa z wystającymi szponami i pazurami. Jako nie będący taką MagnaGuard nie zwracał na siebie szczególnej uwagi i z optymalną prędkością powrócił do pojazdu. Sam zajął pozycję na fotelu kierowcy, a kobieta, uboższa o broń i komunikator, które wylądowały w schowku, siedziała bez świadomości przypięta pasami w fotelu pasażera.
Kilka minut, a kilkanaście klicków później znaleźli się na otwartej, niezabudowanej przestrzeni. Miejsce sprzyjało planowi ułożonemu przez system. Wektor i zwrot maszyny zostały zablokowane, a prędkość zmniejszona. Droid odpiął kobietę i bezceremonialnie wyrzucił z lecącego środka transportu. O resztę miała już się zatroszczyć siła grawitacyjna i pęd, coś w końcu, w momencie uderzenia, będzie się musiało stać z tymi 1657,1813419176550697591728354324 Julami energii potencjalnej przypadającymi na ciało po nagłym opuszczeniu strefy nad napędem repulsorowym.
I tak, po długiej i spokojnej podróży, bez jakichkolwiek wydarzeń godnych uwagi, zatrzymał się bezpośrednio przed zabudowaniami byłego "lokum". Odgłos nadlatującego ścigacza wywabił z kompleksu Mirialanina, który zapewne wyczekiwał ich, a zwłaszcza jej, powrotu. Tutaj miała go spotkać niespodzianka, dosyć nieprzyjemna. Gdy tylko znalazł się w zasięgu, zza burty ścigacza MagnaGuard ostrzelał go przy użyciu skonfiskowanego wcześniej pistoletu blasterowego. Celność salwy była jednak na poziomie strzelającej B1 i pierwsze bolty nieszkodliwie przeleciały obok Severusa, dając mu czas na ogarnięcie się w sytuacji i skrycie za pobliską osłoną. Precyzyjność obstrzału robota rosła wprost proporcjonalnie do ilości wystrzelonych przez niego boltów, więc już po chwili mężczyzna został zmuszony do nie wychylania się z kryjówki, dopóty, dopóki kanonada nie zakończy się przez wyczerpanie magazynka. Android miał jednak inną koncepcje na dalszy przebieg starcia, wyskoczył z pojazdu z elektropałką w manipulatorze i nieśpiesznie zaczął zbliżać się do współrzędnych Mirialanina, z których zaczęły już lecieć w jego kierunku blasterowe błyskawice. Odbijał je bez wysiłku, a kilkanaście strzałów później odbite wiązki zaczęły już przelatywać niebezpiecznie blisko ich nadawcy.
- Ośmielasz się sądzić, że można Mnie pokonać? - rozległ się głos z wokabulatora i trzeba było przyznać, że nadrabiał on swoim tonem w pełni braki w mimice automatu. Był przesycony prawdziwą pogardą dla oponenta i to właśnie on miał zasiać zwątpienie, które tak łatwo doprowadzało innych do porażek i zatracało w poczuciu beznadziei. Jak w końcu walczyć, gdy nie wierzy się w zwycięstwo? To nie walka, a odwlekanie nieuniknionego. A dla niego stało się już jasne, że nie zwycięży. Ostrzał na maszynie, która zatrzymała się zaledwie kilka metrów od niego, stał się bardziej niecelny i przewidywalny, tak, że mogła łatwo parować go jednym manipulatorem, drugi sięgnął po blaster. Ostatni strzał aby zakończyć szamotanie się ofiary.
Przechodząc obok, jeszcze niedawno będącego jego przeciwnikiem, ciała, zarejestrował jęk. W zasobniku było jednak zbyt mało gazu, żeby bolt, który go dosięgnął, był śmiertelny. Nie miało to teraz znaczenia, bo dobrze wyliczone uderzenie z mokrym chrupnięciem rozwaliło jego głowę na podłożu. Teraz już bez przeszkód mógł wziąć to, co było jego, a po co wrócił.
Naładowany, z kredytami na miejscu pasażera, opuścił zakres bazy i skierował się na wschód od mieściny do której wracał. O ile wcześniej wlecieli mniej więcej z kierunku południowo-zachodniego, w tym momencie zaplanowane miał podejście bardziej ze wschodu. Gwiazda Taris była już zdecydowanie w drodze ku linii widnokręgu planety, gdy przedzierał się przez wschodnie zabudowania, w pieszej wędrówce ku kryjówce istot. W lewym manipulatorze fundusze spoczywały bezpiecznie w siatce z jakiegoś sztucznego tworzywa, w prawej czekała pałka. Nadchodząc z tego kierunku zyskał dodatkową możliwość skanowania budynku w poszukiwaniu jakichkolwiek przydatnych informacji, z czego skrzętnie skorzystał. Ostatecznie szturchnął bronią frontowe drzwi, żeby wejść do środka.
Image
Awatar użytkownika
Sskirt
Gracz
 
Posty: 167
Rejestracja: 3 Sie 2016, o 21:59
Miejscowość: Września

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Mistrz Gry » 10 Lip 2018, o 11:24

Likwidacja świadków i twoich niedawnych przełożonych poszła nad wyraz sprawnie i szybko. Na dobrą sprawę nie stanowili dla ciebie żadnego wyzwania. Twilenka ciągle nieprzytomna rozbiła się o drzewo a szurniętego naukowca trudno było nazwać kimś, kto zna się na broni. Zabrawszy swoje rzeczy opuściłeś outpost zostawiając za sobą wszystko, co należało do tamtej dwójki i skierowałeś się z powrotem do miasta.
Popołudniowo-wieczorną porą mogłeś dostrzec więcej elementów tego ponurego w tej chwili miasta. Walczące między sobą grupy, rabunki, przemykające istoty czy też wjeżdżające między ulice pojazdy, zamaskowane i starające się nie ściągać na siebie uwagi. Ciebie jednak to niewiele obchodziło, zamiast tego skupiałeś się na budynku, który był twoim miejscem docelowym.

Budynek jak wiele w tym rejonie miasta był wielokondygnacyjny, przez co twoje skany nie mogły dać pełnego widoku wnętrza i rozmieszczenia pomieszczeń. Pięć pięter, trochę zamieszkujących go żywych istnień, generatory zasilające. Kamery jeśli były to nie miałeś do nich dostępu. Teraz zaś pchnąłeś drzwi i wkroczyłeś do środka.
Szeroki, w miarę oświetlony korytarz z którego było kilka odnóg do pomieszczeń oraz schody na górę obok windy się znajdujące. To było dla ciebie zagwozdką, dostałeś tylko informacje o tym adresie, ale brak szczegółów odnośnie samego budynku czy spotkania z kimś na miejscu po powrocie. Musiałeś ich poszukać za co też się zabrałeś.
Paru zamieszkujących niższym piętrze osobników dość szybko zniknęło gdy cię ujrzało, ale już na wyższym ujrzałeś miralukę, która skinęła na ciebie dłonią gdy się pojawiłeś i zaprowadziła cię na kolejne piętro. Tam, w jednym z pomieszczeń ujrzałeś mandaloriankę w zbroi, kilka skrzyń i niewiele mebli, które były wyposażeniem pokoju.
- Masz to, po co poszedłeś? - usłyszałeś pytanie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6052
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] We mgle

Postprzez Sskirt » 16 Lip 2018, o 12:41

- Sprowadzenie tych funduszy tutaj - droid wykonał ostentacyjny ruch manipulatorem trzymającym nieprzezroczystą reklamówkę ze sztucznego tworzywa z kredytami - kosztowało mnie wiele wysiłku. Czy jesteście w stanie mi za to zaoferować opuszczenie układu?
MagnaGuard zaczął mieć już pewne wątpliwości, czy te organiczne istoty rzeczywiście są w stanie przybliżyć go do zrealizowania celu. A może po prostu wynikało to z niecierpliwości, która pojawiła się w jego zaprogramowanym charakterze? System był jednak nadrzędny względem charakteru, co dawało częściowe zapewnienie, że maszyna nie zachowa się nagle skrajnie nielogicznie, ale będzie metodycznie postępować do celu. O ile taki cel będzie miała.
Mandalorianka spojrzała jeszcze w twoim kierunku nim się odezwała wskazując miejsce jeśli by chciał usiąść.
- Jesteśmy w stanie za tą sumę zaoferować ci opuszczenie systemu. Mamy sprawny statek a te kredyty są potrzebne na “opłaty”. - usłyszałeś w odpowiedzi.
- Kiedy? - przerwał jednostce głos z wokabulatora. Android nie zajął miejsca siedzącego i czekał na odpowiedź. Należałoby mu jej udzielić.
- Niecierpliwy co? Parę dni, góra trzy by wszystko przygotować. Jeśli nie masz innych zajęć możesz patrolować okolice by nie przypałętał się nieproszony gość. Wylatujemy tylko we trójkę. Wystarczy ci to za odpowiedź? - usłyszał w odpowiedzi.
- Czyżbyście mieli jakichś wrogów i obawiali się najścia? - pytanie zostało zadane bardziej prześmiewczym głosem - Na coś szczególnie powinienem zwrócić uwagę?
- Powiedzmy, że konkurencyjni łowcy nagród nie będą mile widziani. Na tutejszych nie zwracałabym uwagi, póki nie zaczną się naprzykrzać. Imperialnych również należy się trochę wystrzegać i nie rzucać w oczy zbytnio. Jakby nie było jesteś niegdysiejszym robotem separatystów z czasów wojen klonów.
- Imperialnych? O kim mówisz? I co masz na myśli sugerując mi, że jestem zabytkiem? - IG nie był urażony tym docinkiem, zresztą w ogóle ciężko obrazić chłodno kalkulującego robota, i liczył na wyjaśnienia.
- Imperialni mają tutaj swoją małą placówkę, choć ostatnio nie narzucają się nikomu biorąc pod uwagę okres kwarantanny. Raczej starają się utrudniać wszystkim odlot z planety poprzez kontrole i pilnowanie nielicznych doków czy hangarów. Ale też jak zawsze mają swoich szpiegów, którzy zawsze węszą przeciw uciekinierom. O tym mówiłam. - mandalorianka przerwała na chwilę i przekrzywiwszy głowę w hełmie spoglądała na ciebie milcząco nim znów się odezwała - Niektórzy tutaj nie przepadają za robotami bojowymi, chowają urazy od nich. O tym właśnie…
- Jakie urazy? Nie mam w bazie danych odnotowanej inwazji czy ataku na tą planetę przez wojska konfederacji - może powinno się to zmienić, dopisał droid do listy rzeczy potencjalnie do zrobienia w przyszłości - więc jaki problem mają Ci cywile?
- Osobiste porachunki, niechęć do maszyn, można by wymieniać. Ale jest tutaj taka jedna grupa zatem przekazuje ci informacje. Coś jeszcze chcesz wiedzieć?
- Skąd wyruszamy? I czy macie jakiś bardziej kreatywny pomysł na ominięcie Niszczycieli na orbicie niż przelecenie obok? - ot, drobny przytyk z jego strony, nic więcej.
- O miejscu się dowiesz w dniu wylotu nie wcześniej. Razem tam dotrzemy i od razu wystartujemy. A co do ominięcia imperialnych niszczycieli, to mamy na to odpowiedni sposób. Dość by starczyło na obliczenia i skok w nadprzestrzeń.
Czyli to nie metoda na ominięcie ich, tylko sposób, żeby być w stanie wystarczająco długo robić za tarczę strzelecką dla baterii turbolaserów, żeby w tym czasie dokonały się obliczenia skoku, wydedukował automat. Prawdopodobieństwo na powodzenie akcji w jego wewnętrznych wyliczeniach spadło, ale jako, że nie miał "pod ręką" lepszej opcji musiał skorzystać z tego. Rzucił Mandaloriance foliówkę z kredytami, sprawdzając przy okazji jej refleks - To Ci powinno wystarczyć. Zatem, do roboty. Ja idę przeanalizować strukturę budynku i poszukać jakiegoś sensownego punktu widokowego na okolicę, zapewne będę na którejś kondygnacji budynku, choć w tej kwestii przydałaby mi się częstotliwość do zdalnego komunikowania się z wami
Wysłuchał odpowiedzi i jak zadeklarował, tak poszedł zrobić. Kogo w końcu zainteresuje droid ochroniarz obserwujący/patrolujący okolicę z prywatnego terenu? Teoretycznie nie powinien nikogo.
Image
Awatar użytkownika
Sskirt
Gracz
 
Posty: 167
Rejestracja: 3 Sie 2016, o 21:59
Miejscowość: Września

PoprzedniaNastępna

Wróć do Zewnętrzne Rubieże