Content

Zewnętrzne Rubieże

[Ryloth] - Sygnał z równika

Image

Re: [Ryloth] - Sygnał z równika

Postprzez Mistrz Gry » 24 Paź 2017, o 05:56

- Sytuacja jest trudna, ale nie martw się na zapas - próbowała go uspokoić Elayne - tylko przywieźliśmy to ciało. Może ten oficer nas tylko wypyta i sam zajmie się już resztą.
Ich sytuacja była trudna, przynajmniej dla psychiki i dziewczyna patrząc na zdenerwowanego Tallava zrozumiał, że słowami za bardzo mu nie pomoże. Przytuliła się do niego i siedzieli tak jeszcze dobrych kilkanaście minut, w ciszy i spokoju. Ciszy i bliskości, która zadziałała na Seritha uspokajająco. Poczuł, jak odpływa z niego powoli całe napięcie, zastąpione zmęczeniem, wywołanym zaistniałą sytuacją.
- Chodź, idziemy spać. Musisz się wyspać na jutrzejszy dzień.
Razem z dziewczyną wstali i udali się do swoich kwater. Zanim jednak rozdzielili się do swoich pokoi, które na szczęście, jak pomyślał Serith, były naprzeciwko siebie, Elayne stanęła przy nim, bardzo blisko i pocałowała go. On odwzajemnił pocałunek, zatapiając się w tej przyjemnej chwili.

***


Był dość niski, garbił się i cały czas wyglądał, jakby się nad czymś zastanawiał, błądząc myślami po nieznanych Serithowi torach. W niczym nie przypominał oficera armii Imperium, ale po namyśle, Serith uznał, że do tego typu komórki proces rekrutacji musi być przecież inny i raczej inne cechy są ważniejsze. Oficer stał przed nim w małym pokoju przesłuchań. Przyleciał tutaj z całym własnym oddziałem, ale dwójkę spośród swoich ludzi zostawił za drzwiami. W pokoju byli tylko we dwójkę.
Serith rozmowę odbywał jako ostatni ze swojego oddziału. Wcześniej czekając w kolejce, patrzył jak kolejni jego ludzie, w tym Elayne, są wzywani do pokoju. Wychodzili z niego z różnymi minami, mniej lub bardziej zdenerwowani, ale o ile ich znał, była to tylko oznaka zwykłego zdenerwowania i odreagowania. Elayne uśmiechnęła się do niego wychodząc, chcąc dodać mu otuchy. Nikomu jednak nie pozwolili mu czegoś powiedzieć do czasu, aż stąd nie wyjdzie.
- A więc - zaczął oficer - znaleźliście ciało tego twi'leka w opuszczonej wiosce. Wiecie czemu jest takie niebezpieczne? Proszę opowiedzieć całą sytuację jeszcze raz. Co było potem? czy zauważył pan dziwne zachowanie u któregoś ze swoich ludzi? W którą stronę ciało było ułożone? proszę opowiedzieć o swoim oddziale.
Pytania były zadawane niemal ciągiem, bez chwili na oddech, w końcu jednak oficer przerwał i czekał na odpowiedzi Seritha, który ledwo spamiętał, co oficer chce po kolei usłyszeć.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5129
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth] - Sygnał z równika

Postprzez Serith Tallav » 24 Paź 2017, o 23:30

Czekał spokojnie na swoją kolej, widział jak kolejna osoba z jego oddziału wchodzi do pokoju pilnowanego przez dwóch żołnierzy z obstawy oficera. Widział jak jego przyjaciele wychodzą z pomieszczenia, byli zdenerwowani, znał ich nie była to oznaka jakiejś złej sytuacji, a tego, że odreagowują po "rozmowie". Patrząc jak po raz kolejny drzwi otwierają się, a z nich wychodzi jego kobieta, która w pewnym momencie uśmiechnęła się do niego odwzajemnił tym samym do niej. Popatrzył jak odchodzi w głąb korytarza, z każdym dniem stawała się jakby dla niego coraz bardziej atrakcyjniejsza. Wstał i wziął głęboki oddech po czym wszedł do pokoju.
Zobaczył niskiego i garbiącego się oficera, na pierwszy rzut oka nie przypominał posturą żołnierza, a raczej jakiegoś podrzędnego urzędnika. Po chwili jednak sobie uświadomił, że jednak do tego wydziału w służbach bezpieczeństwa potrzeba nieco innego wzorca osobowego, skupienia na innych cechach niż do zwykłych oddziałów bojowych. Po tym jak oficer wskazał mu krzesło, na którym po chwili usiadł Serith, spokojnie się rozłożył i położył ręce na oparciach czekając na reakcje mężczyzny.
Po kilku chwilach ciszy, nagle usłyszał jak w jego kierunku rusza potok pytań. Sierżant szybko się zerwał podnosząc głowę. Oficer mówił tak jednostajnym głosem, na jednym oddechu, że spamiętanie tych pytań już było pewną trudnością, a dodając do tego stres było to naprawdę ciężkie.
Gdy przesłuchujący go mężczyzna przestał mówić, Serith z lekką zdziwioną, skonfundowaną miną musiał wszystko sobie poukładać w głowie. Po krótkiej chwili zwilżył delikatnie czubkiem języka dolną wargę i przetarł ręką tylną stronę szyi.
- Nie mam pojęcia dlaczego mogło być ono niebezpieczne, sir. - zaczął Tallav. - Dobrze, więc wszystko się zaczęło o tym jak przedwczoraj mój pilot kanonierki starszy szeregowy Rex powiedział mi, że z poprzednim oddziałem patrolował teren i natrafił na opuszczoną wioskę, nie zdążyli jej sprawdzić bo zaatakowały ich Lyleki. Następnego dnia, czyli wczoraj polecieliśmy w to miejsce. Chwile zawiśliśmy nad zabudowaniami po czym rozkazałem wylądować na jedynej wolnej przestrzeni na środku wioski. - sierżant zrobił delikatną przerwę, wziął głęboki oddech i kontynuował swój wywód. - Zebraliśmy się niedaleko jakiegoś totemu, który przedstawiał nieznanego mi Twi'leka, wykonany z jakiegoś tutejszego drzewa. Zgodnie z moim wcześniejszym rozkazem podzieliłem oddział na dwa zespoły - trzech ludzi poszło na lewą stronę wioski, ja z jednym na prawą. Gdy przeczesywaliśmy zabudowania wydawało się, jakby tubylcy pozabierali wszystko co mogli i wynieśli się stamtąd. Wreszcie doszliśmy na skraj wioski, tam dostrzegliśmy jakąś prymitywną konstrukcje, rurki z wydrążonym środkiem nie zdążyłem sprawdzić co to dokładnie bo dostałem informację przez komunikator wiadomość, że drugi zespół znalazł ciało Twi'leka. - Serith zrobił na chwilę przerwę w swojej opowieści, oficer był zamyślony, dopiero teraz przeniósł wzrok na Tallava słysząc ostatnie zdanie. - Ciało było dziwne... Głowonogi miał poskręcane, leżały przy ciele. Ręce rozłożone prawie na wznak. Gdyby nie ta nienaturalna pozycja i brak oddechu to można było by uznać, że śpi. No, ale dalej nie wiem dlaczego, ale kazałem związać temu Twi'lekowi ręce i nogi, jakoś tak mi przeczucie podpowiadało. Moi dwaj ludzie się tym zajęli, zaś ja z pozostałą dwójką skierowałem się do tej prymitywnej konstrukcji. Jeden z moich żołnierzy zna się na takim czymś i szybko wyjaśnił mi, że te rurki wydają jakiś niesłyszalny dla nas dźwięk, w między czasie wezwałem kanonierkę, by po nas przyleciała. Gdy pojazd przelatywał nad nami usłyszałem tylko głos Rexa, który ostrzegł nas, że zbliża się do nas stado Lyleków. Zaczęliśmy się wycofywać, ale za chwilę usłyszałem i zobaczyłem je... - mężczyzna ponownie zrobił na chwilę przerwę, ponownie przed jego oczyma pojawił się widok pędzących bestii w jego stronę i ten dźwięk ich odnóży i szczęk... - Horda tych potworów biegnąca i niszcząca wszystko na swojej drodze, przyśpieszyliśmy, a gdy obejrzałem się za siebie Lyleki zatrzymały się na granicy wioski, niedaleko tych rurek. Gdy wiatr mocniej zawiał po prostu uciekły w popłochu. Doszedłem do wniosku, że ta konstrukcja wydawała jakiś dźwięk na ich częstotliwości, który na początku kazał im się zatrzymać, a potem ich przestraszył. Wyjaśniało by to dlaczego tubylcy mogli tam spokojnie żyć. Wcześniej moi ludzie załadowali ciało do kanonierki i odlecieliśmy stamtąd. - Serith wypuścił z siebie sporą ilość powietrza, dając sobie chwile wytchnienia. Był zdenerwowany, w tej chwili uświadamiał sobie czy czegoś nie pominął, wydawało mu się, że wszystko powiedział.
- Co było potem? - powtórzył pytanie. - Potem wróciliśmy do bazy, swój oddział zwolniłem i pozwoliłem iść im odpocząć, w między czasie dwójka żołnierzy zabrała to ciało na badania. Ja sam udałem się do Kapitana Broona i zdałem raport, który jak wiem pan czytał. - jego wzrok skierował się na oficera. Kolejne pytanie było dosyć dziwne, tak naprawdę nie spodziewał się go, ale zgodnie z życzeniem członka służb bezpieczeństwa musiał odpowiedzieć na nie. - Moi żołnierze zachowywali się normalnie, tak jak zwykle, żadne z nich nie zachowywał się dziwnie. Znam ich już, chyba dziewięć lat rozpoznałbym jakieś inne zachowanie. - odpowiedział mu zgodnie z prawdę Serith.
- W którą stronę ciało było ułożone? - mężczyzna wypuścił powietrze patrząc się na stół, nie zwracał na to uwagi. Widać było, że delikatnie wzrósł u niego poziom stresu z powodu, że nie mógł udzielić pełnej odpowiedzi. - Nie zwracałem uwagi, wiem że leżało na ziemi po drugiej stronie wioski. Tak jak panu wcześniej powiedziałem miało powykręcane głowonogi przy ciele, ręce rozłożone prawie na wznak, nienaturalna pozycja.
Jak wcześniejsze pytanie go, aż tak nie dziwiły, poza pytaniem o potencjalne dziwne zachowanie swoich żołnierzy to to wpędziło go w konsternację. Całkowicie różniło się od poprzednich, które jakoś można było podpiąć pod tą całą aferę z tym ciałem, a to... Nie mógł pominąć tego pytania, więc kontynuował. - Mój oddział? Służę z nimi od początku, około dziesięciu lat. Wykształciły się między nami więzi przyjacielskie, braterskie dzięki czemu jesteśmy bardzo dobrze zgrani i lepiej współpracujemy ze sobą. To są najlepsi ludzie z jakimi służyłem, chciałbym... Chcę z nimi być do końca... - wyraźnie zaakcentował ostatnie zdanie. Przed jego oczami pojawiły się obrazy z wielu misji Ord Martell, Mon Calmari, Chandrilla i wiele innych. Starcia z piratami, przez które nabawił się blizn. Momenty gdy razem odpoczywali... Wyrwał się nagle z tych wspomnień i obrócił głowę do oficera.
- Czy jeszcze pan coś ode mnie oczekuje, sir? - zapytał go sierżant, czekając na jego reakcje, przez całą rozmowę starał się nie spuszczać z niego oka i teraz też nie zamierzał.
Image
GG: 8731310
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 30
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Ryloth] - Sygnał z równika

Postprzez Mistrz Gry » 28 Paź 2017, o 20:25

- Nie. Nie, nie, nie. Tyle wystarczy- oficer powiedział to jakby trochę do siebie, po czym spojrzał jeszcze raz na Tallava- To tyle, możecie odejść.
Oficer pokiwał głową, gdy Serith skończył. Wcześniej słuchał każdego jego słowa i cały czas wpatrywał się wprost w niego, niemal wwiercając się w niego wzrokiem.
Kiedy odwrócił się i chciał już odejść, jeszcze raz usłyszał za sobą głos oficera.
- A i sierżancie. Ta wioska będzie sprawdzana. Trzymajcie się od niej z daleka, nie węszcie tam. Czy to jasne? Poza tym możecie odejść i dalej szukać tego tam swojego statku.
Serith wyszedł, zostawiając nieprzyjemny pokój przesłuchań za sobą. Dopiero teraz odetchnął z ulgą. Wszystko potoczyło się znacznie lepiej, niż początkowo wyglądało. Być może odpowiedzi, jakich udzielili, nie wzbudziły podejrzliwości oficera. Być może nie będą mieli już z nim nawet bliżej do czynienia.
Kiedy wyszedł, reszta drużyny już na niego czekała, ale poza nimi, czekał też na niego kapitan wraz z dwoma innymi żołnierzami.
- Skoro wyszliście stamtąd o własnych siłach, ufam, że przesłuchania poszły po waszej myśli - powiedział zastępca dowódcy - W takim razie wracacie do służby. Tallav, za godzinę wylatujecie na kolejny patrol i znajdźcie mi ten cholerny statek. To szeregowi Drum i Ukrith. Ludzie, o których prosiłeś. Wtajemnicz ich w to, co już wiecie i lećcie. Teraz ja idę jeszcze raz porozmawiać o tym waszym twi'leku. Znaczy się, już nie waszym.
Ostatnie zdanie wyjaśniło dość zwięzłą wypowiedź kapitana i miejsce spotkania z nowymi członkami oddziału. Wsparcie było mniejsze, niż Tallav by chciał, ale wiedział, że dostał więcej, niż niejeden sierżant na Ryloth mógł liczyć i powinien być wdzięczny za chociaż tą dwójkę ludzi. Teraz spoglądali na niego wzrokiem ukrytym pod hełmami i wyczekiwali rozkazów nowego dowódcy.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5129
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth] - Sygnał z równika

Postprzez Serith Tallav » 30 Paź 2017, o 01:51

Odprowadził Kapitana Broona wzrokiem do pokoju, z którego nie dawno wyszedł. Obrócił głowę w stronę swojego zespołu, a swój wzrok skupił na dwóch nowych członkach jego oddziału - Drumie i Ukrithcie. Dwaj nowi ludzie nie było to zbyt wielu patrząc na pryzmat, że drużyny na innych planetach posiadały pełne stany osobowe, no ale tutaj na Ryloth trudno jest o jakiekolwiek wsparcie, to że dostał jakąkolwiek pomoc już stanowi o tym, że sprawa jest ważna i pilna.
- No cóż.. - zaczął powoli i niemrawo. - Witam was w zespole, rozumiem że zapoznaliście się z resztą? - pytanie było retoryczne, nie oczekiwał od nich odpowiedzi. - To tak, żeby formalności stało się zadość - Serith Tallav - przedstawił się im i podał każdemu z nich rękę. - Moim zastępcą jest Elayne, więc jakby gdyby mnie nie było w pobliżu to macie się jej słuchać. Dobra przechodząc do meritum. Parę tygodni temu nasze skanery złapały sygnał jakiegoś statku, niestety nie udało się go przechwycić. Naszym celem jest znalezienie go i jego załogi. Póki co sprawdziliśmy już około jedną czwartą, może jedną trzecia wyznaczonego nam obszaru, na razie nic nie znaleźliśmy... Pomijając tą sprawę... - zerknął na drzwi za siebie, przy których nadal stali dwaj żołnierze z obstawy oficera.
Serith ponownie obrócił głowę w stronę swojego oddziału. - Więc.. - spojrzał na chronometr zawieszony nad przejściem do kolejnej części korytarza. - Do odlotu mamy jeszcze pięćdziesiąt minut, macie czas dla siebie zjedzcie coś, odpocznijcie o wyznaczonej porze widzę was przy lądowisku. Odmaszerować. - Tallav zerknął jak wszyscy, praktycznie w jednym momencie stanęli na baczność i chóralnie odpowiedzieli "Tak jest". Zaczęli rozchodzić się do w różne strony. Elayne zaczekała chwilę na sierżanta po czym razem udali się w stronę swoich pokoi. Serith czuł się dobrze w jej obecności, na pewno był jej bardzo wdzięczny, że wczoraj, przy dosyć trudnej sytuacji potrafiła go uspokoić. Mężczyzna szedł obok niej, gdy już byli blisko swoich kwater objął ją jedną ręką i obrócił głowę w jej stronę.
- Dziękuje, że mnie wczoraj uspokoiłaś. - zaraz po tym dał jej buziaka w policzek. Stanął przed wejściem od jego pokoju, nacisnął przycisk odpowiedzialny za otwarcie drzwi, jeszcze na chwilę obrócił się w stronę Elayne, ta jeszcze stała na korytarzu jakby analizując to co się stało. Sierżant uśmiechnął się do niej lekko po czym wszedł do pokoju.


***


Serith wychodząc z budynku poprawił swój naramiennik na białym pancerzu. Czekał go kolejny dzień patrolu, powoli w jakiś sposób przyzwyczajał się do tego miejsca. Już nie miał w sobie tego okropnego uczucia, które towarzyszyło mu przy pierwszym lądowaniu na Ryloth, ale nadal nie był zadowolony z faktu, że musi tutaj służyć. Ostatnie wydarzenia tylko pogłębiały jego niechęć do tego miejsca - fauna, która chce ich zabić przy każdej możliwej okazji, sprawa z Twi'lekiem, brak ludzi i małe zaopatrzenie żadnego żołnierza te rzeczy nie napawały optymizmem. Jednego z czego się cieszył to to, że wreszcie wyznał swoje uczucia wobec Elayne z wzajemnością.
Powolnym krokiem kierował się ku płycie lotniska, na którym stała kanonierka Rexa, a obok niej oddział Tallava. Swój karabin miał przewieszony przez prawe ramię, pod tym samym ramieniem trzymał swój hełm. Szturmowcy widząc dowódce od razu stanęli na baczność. Serith spojrzał na nich i przystanął.
- Rex otwieraj! Wchodzić i zajmować miejsca! - wydał rozkaz po czym zaczął obserwować jak jego ludzie stają przed wejściem do kanonierki. W między czasie pilot odpalił silnik, a reszta zespołu zaczęła wchodzić do pojazdu. Gdy na samym końcu miała wejść Elayne sierżant kiwnięciem palca poprosił, aby podeszła do niego.
- O co ch... - kobieta nie zdążyła dokończyć zdania, gdy Tallav przyciągnął ją do siebie i od razu namiętnie pocałował. Zaraz po tym otworzył oczy i uśmiechnął się do niej. Elayne kilkukrotnie zamrugała, jakby ją na chwile zamroczyło ostatecznie odwzajemniając uśmiech do mężczyzny. - Wskakuj - dodał sierżant. Wszedł zaraz za swoją zastępczynią, tuż za nim drzwi od kanonierki zamknęły się. Zasiadł na swoim miejscu. - Startuj - rzucił do Rexa wklepując parę rzeczy do konsoli i odpalając skaner. Po chwili poczuł charakterystyczne uczucie towarzyszące startowi pojazdu.
Image
GG: 8731310
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 30
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Ryloth] - Sygnał z równika

Postprzez Mistrz Gry » 1 Lis 2017, o 20:26

Kolejny dzień patrolu się rozpoczął, ale mieli jeszcze chwilę na wytchnienie po porannych wydarzeniach i chwilę spokoju dla siebie, dla oddziału. Kiedy Tallav wraz ze swoimi ludźmi siedział w kanonierce, świat poniżej przez chwile zdawał się mniej groźny. ich myśli mogły na powrót skupić się na nich samym, na kumplach z oddziału. Właśnie. oddział. Powiększył się o kolejne trzy osoby. Trzej młodzi szturmowcy siedzieli na swoich miejscach w kabinie i rozglądali się po twarzach towarzyszy Seritha. Widać, że byli jeszcze stremowani i nie czuli się pewnie. Wynikało to zapewne z faktu, że byli bardzo młodzi. Na oko żaden z nich nie skończył jeszcze 20 lat. Krótko przystrzyżony żołnierz, siedzący na miejscu najbliżej Tallava, był barczysty, silny i po minie niezbyt inteligentny, ale za to jego postura była naprawdę imponująca. Przytargał ze sobą działko obrotowe Z-7, co znacząco stanowiło wzmocnienie siły ognia ich oddziału.
- Trec Salan - przedstawił się, kiedy ktoś inny z oddziału go zagadał - po prostu lubię to, co robię. Już walczyłem.
Była to dobra wiadomość, bowiem pozostała dwójka nowoprzybyłych wyglądała jak świeżo wypuszczone z akademii żółtocioby. Ciemny blondyn miał minę tylko odrobinę mniej strachliwą od jego kolegi o dość długich włosach jak na żołnierza, sięgających do ramion. Obydwaj z twarzy wyglądali bardzo młodo, nawet młodziej niż się Tallavowi z początku wydawało i mógłby założyć się o swój żołd, że żaden z nich nie widział jeszcze poważnej walki. Obaj też nie wyróżniali się niczym szczególnym, także pod względem postury, siły czy zwinności.
- Ej, a tak w ogóle za co tu trafiliście. Wszyscy jakoś za młodzi jesteście żeby was tu od razu za nic zesłali, na takie zadupie - odezwał się do nowych Annor.
- Ja żem był na Rodii - odezwał się Trec - wysłali nas na misje do dżungli, zawaliliśmy i mnie tu zesłali.
Jego odpowiedź była krótka i rzeczowa. Mimo tego, można się było domyśleć, że nie jest to cała prawda. Albo taki mało rozgarnięty jegomość o niej nie wiedział albo nie chciał powiedzieć, co dokładnie stało się na tamtej misji.
- U nas jest trochę inaczej -odezwał się jeden z pozostałej dwójki nowych - Halton i ja służyliśmy na Naboo w jednej z naziemnych baz. Zaraz po skończeniu akademii, ledwo miesiąc temu nas tam przydzielili i myśleliśmy, ze trafiła się nam niezła fucha, bo w sumie to bezpieczny świat. Były jakieś zamachy tam, ale w sumie ich nawet nie doczekaliśmy... - zwiesił głos.
- Zanim się zaczęły już nas w areszcie zamknęli. Na jednej warcie weszliśmy w zamkniętą strefę. Jacyś jajogłowi coś tam badają i tylko wybrani mogą tam włazić. Weszliśmy przez przypadek, serio, ale tamci nie chcieli słuchać. Zesłali nas tutaj i to ponoć było to lepsze dla nas rozwiązanie wyproszone przez dowódcę...
- Kicha. teraz jedziemy na jednym wózku. Jestem Annor - podał im wszystkim rękę na uściskanie - to jest Lucius, Naya, Rex - przedstawiał kolejno pozostałych - Elayne i sierżanta już kojarzycie.
- Zobaczycie, długo nie minie i z tego wyjdziemy - dodała Elayne.
W tym czasie dolecieli już nad rejon, który dzisiejszego dnia został im wyznaczony przez kapitana do zbadania. Niestety nie był on dostatecznie daleko od terenu, na którym znaleźli wioskę, ale też nie był jednak aż tak blisko. Na pewno omijali strefę zarezerwowana teraz dla oficera z Coruscant. Tallav spojrzał na skaner, który ustawiony już przez niego wcześniej rozpoczął poszukiwanie ich celu.
- Słuchajcie - zaczął Tallav. W tym jednak momencie Rex ponownie zwrócił jego uwagę na urządzenie skanujące.
- Sir! Chyba coś mamy!
Była to chyba pierwsza dobra wiadomość od początku dnia. W końcu coś znaleźli. rex obrał kurs na wskazane miejsce, ale nie musiał podlatywać dokładnie w punkt, by wiedzieli, że znaleźli to, czego szukali. Czuli to. Rex podleciał nad mała polankę, która wyrwą wycinała się spośród niekończącej się linii drzew. Stał na niej lekki frachtowiec typu XF. Z góry wydawał się nienaruszony, ale nie widzieli zbytnio szczegółów. Wszechobecna roślinność już zaczęła się o niego upominać, dach pokrywała w kilku miejscach lekka warstwa jakiegoś zielonego mchu. Wydawał się pusty. Skanowanie także nie wykazało żadnych większych form życia.
- No to znaleźliśmy go, sierżancie - skwitował Rex.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5129
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth] - Sygnał z równika

Postprzez Serith Tallav » 4 Lis 2017, o 18:40

Był tam, cholerny wrak, którego szukali od kilku dni. Wreszcie Serith go zobaczył wydawał się, że nie jest jakoś specjalnie naruszony, ale z tej odległości nie mógł zobaczyć szczegółów. Szybko rozpoznał, że ma do czynienia z lekkim frachtowcem z serii XF, mogło to oznaczać, że napotkali przemytników, a przynajmniej taka pierwsza myśl przeszła przez głowę Tallava. Jednak nadal byli dosyć blisko opuszczonej wioski i możliwe, że ten statek oraz jego załoga miała coś wspólnego z tubylcami i ich nagłym zniknięciem.
Sierżant jeszcze chwilę wpatrywał się w obraz za oknem, zastanawiając się jak teraz postąpić. Obrócił głowę w stronę reszty załogi, która w ciszy patrzyła na Tallava.
- Musimy zabezpieczyć i sprawdzić wrak. Rex! - powiedział to obracając się do pilota. - Wyląduj na tej polance koło tego statku. - Serith wstał ze swojego miejsca i popatrzył na każdego swojego żołnierza z osobna, widział wzrastając ekscytacje w ich oczach, ale także nutkę strachu przed niewiadomym zwłaszcza u nowych członków oddziału.
- Dzielimy się na dwie drużyny. Pierwszą dowodzę ja, razem ze mną jest Annor, Naya i Halton. - mówiąc to kierował na każdego z nich swój wzrok. - Reszta stanowi drugi zespół, Elayne dowodzisz. - obrócił się na chwilę w jej kierunku. - Rex latasz gdzieś w okolicy, obserwujesz teren w okół nas i w razie czego nas powiadamiasz. Przekaż kapitanowi, że znaleźliśmy statek. - sierżant zrobił chwilę przerwy po czym kontynuował swój ciąg rozkazów.
- Ja wraz z pierwszą drużyną sprawdzimy wrak, druga zabezpiecza teren w okół tego statku, w razie czego przychodzi nam z pomocą. Czy to jasne?! - ostatnią część zdania powiedział głośniej, tak aby każdy słyszał. Po standardowym potwierdzeniu zrozumienia rozkazów, wrócił po broń i hełm, który miał na swoim siedzeniu. Do jednej ręki wziął karabin, a drugiej swój kask. Podszedł w stronę drzwi powoli przygotowując się do lądowania. Zerknął na dwóch nowych żołnierzy, którzy właśnie się zbierali. Pamiętał to jeszcze jego pierwsza prawdziwa misja... Mon Calmari, mało brakowało, a jego kariera skończyła by się przedwczesną śmiercią, gdyby nie wyciągnął go Annor. Jeszcze raz na nich spojrzał.
- Nie możecie pozwolić, aby emocje przejęły nad wami kontrolę, musicie nad nimi panować, słuchajcie rozkazów i będzie dobrze. - powiedział to do nich zaczesując włosy do tyłu, przed samym założeniem hełmu uśmiechnął się do nich kącikiem ust. - Rex ląduj! - wydał rozkaz łapiąc się za uchwyt. Poczuł nagłe poderwanie kanonierki do lotu oraz to jak stopniowo schodzili w dół, aż w pewnym momencie pojazd się zatrzymał. Przejście otworzyło się...
Sierżant wypadł jako pierwszy odbiegając parę metrów od maszyny, kucnął i zaczął rozglądać się po okolicy, czekał aż reszta jego oddziału wyjdzie i ustawi się w obronie okrężnej - typowym szyku zaraz po wylądowaniu. Po kilku, może kilkunastu sekundach cały zespół był ustawiony w okół kanonierki, która właśnie poderwała się do góry i zniknęła za ścianą drzew, jeszcze przez chwile było ją słychać w oddali, aż jej dźwięk zastąpił odgłosami dżungli. Słychać było podmuchy wiatru, szelest liści oraz latające insekty, które w mig znalazły się obok Szturmowców. Serith przykucnięty podbiegł do Elayne.
- Zabezpiecz teren w okół wraku i w razie czego nas wspomóż. - wydał jej rozkaz. Kobieta nie mogła widzieć twarzy Seritha, ale wiedziała co chce jej przekazać - "nie ryzykuj, nie może nic Ci się stać.". Tallav obrócił się z siebie widząc wrak, schylony podbiegł w środek utworzonego okręgu przez żołnierzy. - Drużyna pierwsza do mnie, linia na prawo ode mnie, metr, dwa odstępu, podchodzimy! - wydał polecenie po czym po krótkiej chwili po jego prawej znalazło się trzech szturmowców. Podniósł się i zaczął wolnym krokiem podchodzi w stronę statku. Cały zespół szedł równym krokiem z bronią przygotowaną do użycia. O frachtowiec rzeczywiście upominała się już natura, widać było jak zaczyna go porastać tutejsza roślinność. Podeszli w pobliże opuszczonej rampy do ładowni. Pierwszy zespół zatrzymał się przed wejściem do statku, póki co Serith niczego nie dostrzegał czuł wzrastające w nim napięcie, ale starał się zapanować nad emocjami, wziął głęboki oddech i obrócił głowę w prawo.
- Wchodzimy dwójkami, ja i Annor pierwsi potem Naya i Halton. - ponownie zwrócił wzrok na rampę prowadzącą do frachtowca, po około pół minuty podniósł się. - Ruszamy! - wydał rozkaz i ruszył do przodu, reszta ludzi szybko sformowała szyk wskazany im przez Seritha. Tallav wraz ze swoim towarzyszem ruszyli do wnętrza wraku, oboje z wcelowaną bronią weszli na rampę...
Image
GG: 8731310
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 30
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Ryloth] - Sygnał z równika

Postprzez Mistrz Gry » 6 Lis 2017, o 22:30

Rampa statku otwierała się z cichym sykiem. Chwile oczekiwania, które w tym nieprzyjaznym środowisku zdawały się niemiłosiernie przedłużać, urozmaicały jedynie odgłosy otaczającej ich dżungli. W końcu statek stanął przed nimi otworem. Po kolei weszli na rampę, osłaniając się milimetr po milimetrze. W tym samym czasie druga grupa meldowała Tallavowi, że wszystko jest w porządku i rozpoczynała przeczesywanie brzegów polany.
Frachtowiec wydawał się pusty. Po wejściu do części załadunkowej za rampą, zaczęli rozglądać się po wszystkich pomieszczeniach. Ładownia. Mesa. Kajuty. Ambulatorium. Maszynownia. Kokpit. Wszędzie było pusto i ani żywego ducha, poza dwoma małymi szczurowatymi stworzonkami, które jakimś cudem się tu wślizgnęły i zadomowiły w ładowni. Tallav rozkazał rozejrzeć się po statku. W ładowni znajdowało się trochę sprzętu: do napraw, amunicji, dwa zapasowe karabiny i pistolet. Było tam też kiedyś sporo jedzenia, ale w większości zdążyło się ono zepsuć, rozgryzione przez zwierzaki. Poza tym liny, świetlówki, dłuta, łom, kilof energetyczny, ale też puste skrzynie wyłożone gąbkami i kilka pustych hermetycznych skrzyneczek. Kajuty były puste, pozbawione osobistych rzeczy, jakby ktoś, kto przyleciał tym statkiem liczył na to, że może go stracić. Z jednym małym wyjątkiem. W jednym z pomieszczeń, na szafce przy łóżku stało holozdjęcie, na którym widniała piątka istot: trójka ludzi - kobieta i dwóch mężczyzn, togrutanin i twi'lekanka. W ambulatorium nadal pozostawał zapas leków. Tallav dołączył do Nayi, próbującej zdziałać coś z komputerem w kokpicie. Nie była co prawda informatykiem, ale z całego oddziału miała największe pojęcie o systemach komputerowych i to zwykle jej przypadało wygrzebywanie z nich informacji.
- Coś mi się tu nie podoba, sir. Rampa statku powinna być zabezpieczona kodami. Nikt nie zostawiłby statku od tak, żeby pierwszy lepszy tubylec mógł go otworzyć i rozkraść. Komputer też jest słabo chroniony, udało mi się dotrzeć do współrzędnych, z których przyleciał ten frachtowiec. Z Taris. Dokładnie 26 dni temu. I jest to ostatni zapis w komputerze. Statek jest też zarejestrowany na nazwisko Kate Winsloth.
W tym momencie w komunikatorze sierżanta odezwał się głos Elayne.
- Sir, znaleźliśmy coś. Na skraju polany, wśród drzew leży magazynek do karabinu i widać wydeptaną ścieżkę. Jakby ktoś tu szedł najpóźniej kilka dni temu.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5129
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth] - Sygnał z równika

Postprzez Serith Tallav » 9 Lis 2017, o 19:24

Tallav obrócił się w stronę Nayi zaraz po komunikacie od drugiej drużyny. Jego towarzyszka miała rację, nikt normalny nie zostawił by rampy bez odpowiednich zabezpieczeń, jeszcze informacją o pochodzeniu statku, te wiadomości nie napawały go optymizmem. Pojazd przebił się przez blokadę, jak ma w sobie jakiegoś zarażonego to sytuacja nie była kolorowa. Serith pochylił się nad komputerem pokładowym po czym obrócił głowę w stronę żołnierza.
- Ktoś chciał, żeby to zostało znalezione, albo wiedział, że już nie wróci na statek. - było to dla sierżanta dosyć mocno intrygujące, sprawa nieźle się komplikowała. Jeszcze chwile patrzył się na urządzenia, ale po kilkunastu sekundach wyprostował się. Stanął przed wyjściem z kokpitu.
- Jeżeli da się to wyślij dane na naszą kanonierkę, a jak nie to zgraj te dane na dysk. - Serith poszedł dalej nie czekając na odpowiedź. Mężczyzna stanął na korytarzu włączając swój komunikator. - Rex! Możliwe, że dostaniesz dane z tego wraku, wyślij je do bazy. Jeżeli się da to chce otrzymać informację o Kate Winsloth jak najszybciej. - urządzenie lekko zatrzeszczało, ale ostatecznie usłyszał "Tak jest!". Tallav skierował się do pokoju, w którym znalazł zdjęcie... Było to dosyć ciekawe, musiała to być jakaś bardzo zżyta ze sobą załoga statku, może przyjaciele, ale dlaczego nie zabrali tego ze sobą? Zaczęły napływać do niego kolejne pytania. Wszedł do pomieszczenia i wziął w ręce zdjęcie przyjrzał mu się jeszcze chwilę... Dwójka ludzi, Togrutanin, Zabrak i Twi'lekanka, najbardziej racjonalnym powodem do przylotu na tą planetę miała by Twi'lekanka, ale po co miałaby wracać? Rodzina? Niezałatwione sprawy? Zamiast odpowiedzi dostawał tylko kolejne niewiadome. Ostatecznie wziął ze sobą to holozdjęcie.
- Drużyna pierwsza zbiórka przy tych śladach. - wydał rozkaz na linii wewnętrznej, po czym wyszedł ze statku po rampie i skierował się na kraniec polany, do reszty oddziału. Stacjonował tam drugi zespół oraz jeden z żołnierzy z jego pododdziału - Annor. Serith podszedł do nich. Nie musiał pytać od razu Elayne pokazała mu gdzie leży magazynek i widoczne ślady. Mężczyzna schylił się nad porzuconym zasobnikiem na amunicje, wziął go do ręki i starał się ocenić z jakiej broni może pochodzić oraz w jakich kręgach była popularna. Zerknął na ślady, były dosyć świeże tak jak jego zastępca mówił, ktoś szedł tędy kilka dni wcześniej.
Chwile patrzył na tą wydeptaną ścieżkę, po czym wstał odpalając komunikator. - Rex mamy ślady, ktoś wszedł do dżungli czy jesteś w stanie nas osłaniać gdy tam wejdziemy? Widzisz tam jakieś wolne przestrzenie, w razie czego do ewakuacji? - sierżant posłał do niego kilka pytań, musiał wiedzieć czy może liczyć na jego pomoc, zwłaszcza po tym co usłyszał parę dni wcześniej od niego o planecie, a także to co ostatnio widział... Stado, wściekłych, krwiożerczych Lyleków, teraz nie mieliby tych prymitywnych instrumentów, które ostatnio uratowały im tyłki.
- Elayne podejdź na chwilę - odszedł parę kroków od grupy swoich żołnierzy. Od razu koło niego znalazła się dziewczyna.
- Słucham sir - rzuciła do niego gdy tylko podeszła. Serith popatrzył na oddział, do którego właśnie w tej chwili dołączyli Naya i Halton, po krótkiej chwili wrócił wzrokiem na swojego zastępce.
- Mamy dane z komputera pokładowego, statek wyleciał z Taris dwadzieścia sześć dni temu, zarejestrowany na niejaką Kate Winsloth... Przebili się przez blokadę planety. Nie podoba mi się ta sprawa, ktoś z nich może być zarażony. Masz jakieś rady? Najlogiczniej byłoby podążyć tym tropem, ale nie jestem pewien, dżungla jest niebezpieczna i ta informacja o pochodzeniu statku... Znaleźliście coś jeszcze? - Serith zachowywał spokój w głosie, ale w środku walczył z myślami. Wiedział, że te ślady to ich jedyny trop i ruszenie nimi mogłoby ich doprowadzić do kolejnych poszlak, a może i rozwiązania, ale z drugiej strony cały czas miał w głowie słowa Rexa o tej planecie, sytuacje z Lylekami i informację, że ten wrak przybył z Taris.
- Właśnie, patrz co znalazłem w jednym z pomieszczeń - w tym samym czasie Tallav podał Elayne holozdjęcie, które znalazł. - Pewnie to załoga tego statku. - patrzył na swojego zastępce, teraz czekał na jakieś informację od Rexa i pomoc od swojej dziewczyny.
Image
GG: 8731310
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 30
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Ryloth] - Sygnał z równika

Postprzez Mistrz Gry » 10 Lis 2017, o 17:30

- Sir, nie ma szans żebym widział coś przez to poszycie. Możecie mi wskazać miejsce, w które mam strzelać, ale będzie to cholernie niecelne. Zaoram spory kawał lasu nim w coś trafię, o ile to wy nie będziecie.
Odpowiedź Rexa stanowiła pewien problem. Oznaczała bowiem wejście w las bez szybkiego wsparcia z powietrza. Także w razie kłopotów musieliby najpierw dobiec na otwartą przestrzeń, by kanonierka mogła ich zabrać.
- Serith, te ślady są świeższe niż dzień, w którym baza wykryła przylot tego statku. Albo ktoś z załogi cofnął się po coś, albo był tu ktoś inny. Ścieżka jest też bardzo niewyraźna, łatwo będzie zgubić trop. Właściwie to znalazłam ją dość przypadkiem. - Elayne już miała skończyć, gdy nagle zająknęła się, jakby o czymś zapomniała - Eee, sir - dodała.
Widać było trochę, że nie wie za bardzo, jak powinna się teraz zwracać do Seritha na służbie. W końcu był jej chłopakiem, ale też i przełożonym. Dopiero teraz zdała sobie sprawę z tej niezręcznej sytuacji. Zanim jednak Tallav zdążył coś powiedzieć, w komunikatorze rozbrzmiał głos Rexa.
- Sir, mam odpowiedź z bazy. Kapitan rozkazał dokładnie przeszukać okolicę miejsca lądowania. Nie ma w rejestrach też żadnego statku o tych numerach, który odleciałby z Taris dwadzieścia sześć dni temu. Twierdzą, że blokada była nienaruszona. - trzaski i zakłócenia przerwały na chwilę Rexowi - Powtarzam. Ta Kate była znana jako najemny pilot. Raczej bez poważnych naruszeń, ma na koncie jedynie wykroczenia. Brak znanego miejsca pobytu.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5129
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth] - Sygnał z równika

Postprzez Serith Tallav » 10 Lis 2017, o 19:12

Podniósł nieco głowę, gdy Elayne się zająknęła, mniej więcej wiedział o co chodzi, chciał się już do niej odezwać, ale w tym samym czasie gdy już otwierał usta usłyszał w komunikatorze głos Rexa. Nie ma w rejestrze statku o takim numerze, nie z Taris, albo ktoś zmienił te dane, albo blokada planety nie chce się przyznać do tego, że ktoś im umknął. Obie sytuacje nie były dobrymi wiadomościami dla Seritha i jego drużyny jedyne co mieli to świeże ślady, i holozdjęcie. Słysząc jaki jest rozkaz z dowództwa głęboko wzdychnął.
- Dobra Rex, wypatruj w okolicy wolnych przestrzeni i melduj mi o nich, w razie czego wzywamy cię. - Tallav wyłączył linie komunikacyjną między nim, a kanonierką i obrócił się do zastępczyni.
- W rejestrze nie ma takiego statku, a Taris twierdzi, że nikt nie naruszył blokady, albo ktoś zmienił dane ze statku, albo ci z Taris nie chcą się przyznać do błędu. Ta cała Kate to najemny pilot, bez poważnych naruszeń prawa. - mężczyzna zrobił chwilę przerwy. - Kapitan chce, żebyśmy przeszukali okolice. Nie mamy wyboru idziemy śladami. - Stanął bokiem do niej patrząc na drużynę czekającą na kolejne polecenia. - Nie ryzykuj, nie może ci się coś stać! - powiedział to obracając głowę do niej. Hełm skutecznie pozbawił głosu wszelakich emocji, ale doskonale mogła wiedzieć, że Serith się o nią martwi. Szybko dołączyli do oddziału.
- Mamy rozkaz od dowództwa, żeby sprawdzić okolicę, będziemy musieli pójść tymi śladami. - dał chwile całej drużynie, aby przyswoili sobie to co właśnie powiedział. - Pierwsza drużyna prowadzi, druga za nią. Idę na szpicy. - wziął na siebie ciężar pójścia jako pierwszy, zawsze niosło to ze sobą większe ryzyko niż siedzenie w środku formacji, ale chciał dać przykład reszcie. Z resztą lepiej patrzy się na dowódce, który idzie pierwszy ze swoimi ludźmi niż ten, który trzyma się z tyłu.
- Trek ty z tą armatą idziesz za Elayne, będziesz ważnym elementem w czasie potencjalnej walki. - Serith ustawił się na czele linii, reszta tuż za nim, w odstępach metr, pół metra. Zastosowanie szerszej formacji mogło z powodować, że zgubią się w dżungli, albo że to ustawienie nie będzie w pełni optymalne na takie ukształtowanie terenu, co prawda rozciągał cały zespół, ale w tej chwili wydawało mu się, że jest to słuszna decyzja.
- Dokładnie się rozglądać i wsłuchiwać, meldować o wszystkim co wygląda na podejrzane. - dopowiedział po chwili Tallav, nie chciał dać się zaskoczyć. Gdy już wszyscy ustawili się sierżant ruszył jako pierwszy za nim poszła reszta. Szedł obok śladów rozglądając i przysłuchując się okolicy. W okół można było słyszeć szelest liści oraz latające insekty, co jakiś czas jakiś głośniejszy odgłos, który odbijał się echem pośród drzew. Broń trzymał gotową do użycia, co jakiś czas zerkał na ślady, aby nie zgubić tropu...
Image
GG: 8731310
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 30
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Ryloth] - Sygnał z równika

Postprzez Mistrz Gry » 13 Lis 2017, o 23:06

I jednak ten trop zgubił. A może jednak nie? Wydawało mu się, że trop po prostu nagle się skończył. Przez kilkadziesiąt metrów szli ścieżką, wydeptaną dość solidnie, jakby specjalnie jeszcze niedawno przez kogoś. Po drodze co chwila nawet on zauważał jakąś połamaną gałązkę, jakieś rysy na korze drzewa. I nagle w jednym miejscu wszystko się urwało. Jakby to, czego szukali w jednej chwili wyparowało. A może jednak nie? Tallav przystanął i rozejrzał się po leśnym poszyciu. Wgniecenia w trwopodobnych roślinach urywały się nagle, kora na drzewie obok wydawała się podejrzanie... Tallav poderwał szybko głowę do góry i odsunął się w bok, jak najdalej od drzewa. Spojrzał w górę, w leśna gęstwinę i... nic. Nikogo nie było także w wyższych partiach roślinności.
- Rozejrzeć się po okolicy, ale nie odchodzić dalej niż na trzy do czterech metrów!
Ludzie z jego oddziału zaczęli się rozglądać, sprawdzając dosłownie każdy listek i krzaczek. Serith zaczął badać także swój kawałek lasu. W pewnym momencie odniósł wrażenie, że ktoś go obserwuje. Rozejrzał się czujnie dookoła, jednak poza swoimi ludźmi, nie zauważył żadnej obecności i żadnego ruchu. Mimo to miał świadomość, że ktoś jest tutaj w okolicy. Nagle w głowie zakręciło mu się i przez chwilę miał wrażenie jakby coś, ktoś przyglądał mu się z bliska, jakby obracał sobie go w dłoniach z zainteresowaniem i patrzył na każdy jego fragment. Na granicy pola widzenia dostrzegł jakiś ruch, który od razu zaczął kierować się w bok, a potem zniknął za którymś z kolei drzewem.
- Sir! Wydaje mi się, że nic tu nie ma. - głos Annora przebił się przez tą dziwną świadomość czegoś "obcego", po chwili wydawał się już coraz wyraźniejszy.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5129
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth] - Sygnał z równika

Postprzez Serith Tallav » 15 Lis 2017, o 00:54

Serith wydał rozkaz widział jak cały oddział posłusznie wykonuje jego polecenie. Każdy przeszedł parę kroków i badał najmniejszy liść, najmniejszą gałązkę jaką spotkał na drodze, tak aby znaleźć ślady.
Nagle Tallav poczuł czyiś wzrok na sobie, szybko obrócił się w bok, potem w kolejny, i za siebie - nie dostrzegł nikogo, widział tylko swoich ludzi. Ponownie spojrzał na wprost, nie widział nikogo, ale czuł, czuł obecność kogoś w okolicy. W pewnym momencie poczuł się słaby, zawróciło mu się w głowie, jedną ręką złapał się za miejsce na hełmie, za którymi miał czoło, zrobiło mu się cieplej.
Miał dziwne wrażenie, jakby ktoś stał przy nim blisko i przyglądał mu się, jakby obracał nim jak jakąś zabawką dla dzieci, lalką i z wielkim zainteresowaniem spoglądał na każdy jej fragment, czuł się jak szmaciana pacynka w rękach... Właśnie czego, albo raczej kogo. Nadal czuł się osłabiony, ale dostrzegł... Dostrzegł na granicy wzroku jakiś ruch, jakąś istotę chowająca się za drzewem, za którym jakby znikła. To wszystko nie było normalne, żadna roślina, żadna osoba nie miała takich możliwości, a przynajmniej nie takie, które Serith znał... Nasuwała mu się teraz pewna myśl, którą chciał uniknąć za wszelaką cenę...
Usłyszał głos Annora, który jakby przedzierał się przez to coś co uderzyło Tallava, z każdym słowem to dziwne uczucie w jego głowię mijało. Obrócił się w stronę swoich żołnierzy, którzy patrzyli na niego, on jakby zatopił się w swoich myślach. Nie chciał w to uwierzyć, ale ten oficer z wydziału wewnętrznego, teraz ten nagły atak w myślach na niego... Mocowładny, to teraz nasuwało mu się do głowy...
- Sir! Sir! Wszystko w porządku!? - wyrwał go z marazmu Annor, sierżant otrząsnął się i spojrzał jeszcze raz na swojego żołnierza, a zarazem przyjaciela.
- Nie, ktoś tu jest, czuje to. Widziałem ruch przy drzewach! - odpowiedział z wielkim przekonaniem w swoim głosie, nie mogło mu się wydawać, przed chwilą widział jak coś zniknęło za drzewami, coś co może być kluczem do ostatnich wydarzeń. Szybko odpalił w hełmie linie komunikacyjną z kanonierką.
- Rex! Szybko przeskanuj teren czy ktoś jest koło nas! Migiem! I wypatruj polan do ewakuacji w razie czego! Skanuj! - wypowiedział to szybko Tallav, po chwili otrzymał potwierdzenie od swojego pilota.
- Za mną! Dokładnie się rozglądać i osłaniać! - wydał rozkaz po czym ruszył z oddziałem w stronę drzew, za którymi zniknęła tajemnicza postać. Broń trzymał w pogotowiu, gotową do użycia, czuł jak serce bije mu coraz mocniej, jak coraz więcej adrenaliny dostaje się do krwiobiegu, był pobudzony jak nigdy gotowy na to co ma nadejść...
Image
GG: 8731310
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 30
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Ryloth] - Sygnał z równika

Postprzez Mistrz Gry » 17 Lis 2017, o 19:18

- Sir, skaner niczego nie wykrywa poza waszymi nadajnikami. Będę unosił się w pobliżu niedaleko was! - głos Rexa zabrzmiał we wnętrzu jego hełmu.
Szli ostrożnie w kierunku wskazanym przez Tallava. Reszta oddziału, tak jak on, czujnie rozgładała się na boki, wypatrując ruchu i wszelkich oznak niebezpieczeństwa. Mrok panujący w lesie, gdzie światło słońca albo było przesłaniane listowiem, albo igrało z nimi pojedynczymi promieniami tańcząc na każdej powierzchni, nie ułatwiał im zadania. Przeszli spory kawałek, może nawet standardowy kilometr, gdy Tallav w końcu się zatrzymał. Nie widzieli nikogo ani niczego. Podeszła do niego Elayne.
- Nic nie widzieliśmy. Jesteś pewny, że to nie było zwierze?
W tym samym niemal momencie jeden z nowych członków oddziału, Halton, wskazał coś palcem po prawej i krzyknął ostrzegawczo.
- Ruch! Tam! Między drzewami!
Jak na komendę rzucili się w tamtym kierunku, ponownie wypatrując zagrożenia wśród drzew. Jednak i tym razem nie mogli nikogo dostrzec, a Rex twierdził, że na skanerze ma tylko ich drużynę. W końcu Serith wydał rozkaz by się zatrzymali.
- Dziwne, byłem pewny, że...
Nie dokonczył zdania. Spojrzał w górę i tam na jednej z gałęzi zobaczył rozkładające się ciało. Nie było już pierwszej świeżości, ale z tej odległości rozpoznał jeszcze, że trup był togrutaninem. Leżał na gałęzi oparty o pień, wpatrując się pustymi oczodołami w las przed sobą.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5129
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ryloth] - Sygnał z równika

Postprzez Serith Tallav » Wczoraj, o 14:33

Rzucali się to w lewo to w prawo, jak jakieś zwierzę, w pewnym momencie Serith dał rozkaz do zatrzymania się. Nie miał zamiaru już dłużej bawić się w gierki tego czegoś, być pociąganym za nos we wszystkie strony. Był mocno pobudzony, ktoś jakby obserwował ich, patrzył na zachowanie żołnierzy, dodatkowo brak kogokolwiek na skanerze prócz ich potęgował uczucie jakiejś bezradności, niepewności.
Rozglądnął się w lewo i prawo nic nie widział, już zaczął wątpić czy aby, na pewno widział jakiś ruch między drzewami. Zaczął mówić, ale w tym samym czasie spojrzał w górę... Zobaczył leżącego na gałęzi Torgutanina, który był oparty o pień, już z tej odległości mógł dostrzec, że ciało leży już od pewnego czasu bo zaczęło się rozkładać. Od razu przypomniał sobie holozdjęcie... Jednym z uwiecznionych postaci był właśnie Torgutanin. Ktoś na nich polował? Dlaczego miałby ich zabijać? Kolejne niewygodne pytania nasuwały mu się do głowy.
- Za mną! - wycedził przez zęby kolejny rozkaz, jakby ktoś teraz zdjął z niego hełm mu zobaczyć jego skupienie i narastającą złość na tą sytuację, ktoś się z nimi bawił, a on nie wiedział kto i dlaczego, nie lubił być w takim położeniu. W zwartej formacji ruszył w stronę Torgutanina. Po paru chwilach już stali koło niego.
- Obrona okrężna! Annor, Naya przeszukać ciało i sprawdzić czy ma jakieś widoczne rany! - wypowiedział to do komunikatora, chciał jak najbardziej ograniczyć kontakt poza nim, nie miał pewności czy to coś co tu się kręci nie podsłuchuje ich. - Nie podoba mi się to - dodał jakby do siebie, ale najbliżej stojący go ludzie mogli to spokojnie usłyszeć. Każdy z żołnierzy zajął swoją pozycję, obserwowali każdy azymut, nie było możliwości, aby coś umknęło ich uwadze.
- Stanąć w odstępach metra, półtora rozejrzyjcie się, może wpadniecie na jakiś trop! Pod żadnym pozorem nie odchodzić od grupy! - wypowiedział ostatni rozkaz po czym zajął pozycję. Zerkał na swój kawałek terenu, starał się dostrzec czy coś nie leży na ziemi, jednocześnie uważnie rozglądał się po okolicy. Odkąd zobaczył ciało ponownie dostał duży zastrzyk adrenaliny, ale także czuł powoli wzrastającą niepewność i nutkę strachu spowodowaną niewiadomą. Jeżeli potwierdzi się jedna rzecz, to powoli będzie wiedział z czym ma do czynienia, ale miał głęboką nadzieje, że się myli...
Image
GG: 8731310
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 30
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Poprzednia

Wróć do Zewnętrzne Rubieże