Content

Środkowe Rubieże

[Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Image

[Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Mistrz Gry » 11 Paź 2019, o 21:41

Opliko przybywa z Coruscant

Czas spędzony na locie w kierunku Ord Mantell nie musiał być tylko spożytkowany na przygotowanie pożegnalnej, w pewien sposób, wiadomości. Była okazja na chwilę wyciszenia i uspokojenia myśli po ostatnich, bardzo intensywnych dniach i tygodniach. Opliko jednak nie próżnował i zajął się analizą otrzymanych danych. Treść dotyczyła nie tylko podsumowania wydarzeń na Hosnian Prime, ale przedstawiała kilka szczegółów co do pochodzenia sygnałów z Ord Mantell. Na podstawie danych zebranych od wszystkich grup działających w sprawie ataków na Shito, jak i zapewne wyciągniętych z samego profesora powstał interesujący raport. Jego lektura przedstawiała kilka istotnych, nieznanych hakerowi faktów:

>>> Ataki na profesora były sfingowane przez niego samego.
>>> W kilku miejscach jego papierowych notatek bądź dzienników powtarzał się symbol Imperium, przez który przechodziły trzy nieregularne linie nietworzące żadnego geometrycznego kształtu.
>>> Shito korzystając z urlopów bądź innej formy dni wolnych opuszczał planetę.
>>> Niektóre z artefaktów, które badał Arada, nigdy nie wróciły do inkwizycji. Jednym z nich był dziwny kryształ, a skan rysunku tego kryształu był dołączony do raportu. Kryształ był cały czarny, a pismo obok szkicu, jak i w innych notatkach było zapisane szyfrem. Nie były to jednak losowo poukładane słowa. Był to zbiór liter, cyfr i symboli matematycznych bądź oznaczeń fizycznych, które nie tworzyły logicznej całości.

Uwagę chissa najbardziej przykuł uwagę przeobrażony symbol Imperium, podobieństwo do tego narysowanego przez dziecko z Naboo było uderzające. Symbol na skanie różnił się w sumie tylko tym, że był znacznie wyraźniejszy i dokładniej wykonany niż to, co wymalowano na ścianach schronienia Majora i jego ludzi, wciąż jednak był to odręczny rysunek, który różnił się między stronami dokładnością czy naciskiem rysika na papier. Informacji dotyczących pochodzenia sygnału było mniej, ale jednocześnie były dość konkretne. Transmisja pochodziła z najbliższej okolicy lub samej wypożyczalni speederów o nazwie „Leciutki Billy”. Wypożyczalnia znajdowała się na obrzeżach Worlport — stołecznego miasta Ord Mantell. Niebieskoskóry przed dotarciem na miejsce miał jeszcze czas na odpoczynek czy inne aktywności, które przygotowałyby go do misji.

***


Powierzchnia planety przedstawiała się jako mieszanka wielu równin, wysp czy mórz. I właśnie nad jednym z nich było ulokowane miasto Worlport. Widok ze statku ukazywał wiele budynków, wręcz wszystkie zakończone okrągłymi kopułami. Tak jak architektura budynków była dość jednolita, to im dalej od kosmoportu Morro, który leżał blisko centrum miasta, to tym bardziej ulice były chaotycznie poukładane, będąc koszmarem niejednego architekta przestrzeni. Opliko nie przybył tu jednak na podziwiane lokalnej architektury, a ze swoją misją, w której nikt na start nie zamierzał mu przeszkadzać. Kontrola celna go nie dotyczyła, więc też żadnego komitetu powitalnego na płycie lądowiska nie dało się uświadczyć. Z tego miejsca dało się dostrzec kilka wyróżniających się budynków jak kasyna, hotele czy siedzibę gubernatora. Cel Chissa nie znajdował się jednak w centrum stolicy, a na jej obrzeżach, gdzieś w kierunku dystryktu nazywanego Falochronem.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6901
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Opliko » 12 Paź 2019, o 18:55

Ten symbol. Symbol zdrajców Imperium. Symbol jego wroga.

Na Naboo Opliko myślał, że jest oddaje on po prostu myśli dziecka. Mówiło o "trzech wężach zjadających Imperium", lecz wtedy Chiss myślał, że być może to jakiś rodzaj przepowiedni. Słyszał w końcu o tym, że Moc pozwalała widzieć przyszłość...

Być może jednak nie była to przepowiednia, a bezpośrednio coś identyfikującego tę grupę? Jakiś ich sposób identyfikacji...
To jednak świadczyło o niej jeszcze gorzej.

Opliko zakładał, że zdrajcy przynajmniej wierzyli, że są w stanie lepiej kontrolować Imperium lub chcieli po prostu władzy nad nim. Jednak jeśli sami identyfikowali się jako "węże zjadające Imperium" to nie chcieli kontroli nad nim. Chcieli je zniszczyć. Byli w praktyce rebeliantami.

Jednak dawało to mu też inną ważną wskazówkę. Trzy. Węży było trzy. Mogło to oznaczać wiele rzeczy. Oczywiście nie ilość osób zaangażowanych, ale już na przykład najwyższe dowództwo, czy ilość placówek w których aktywnie prowadzili swoje badania jak najbardziej...

Była jednak jeszcze jedna opcja która była straszniejsza. Trzy oznaczało ilość ich wektorów ataku. Filarów Imperium które zinfiltrowali. Aparat bezpieczeństwa, wojsko i rząd na przykład...

Reszta informacji o Shito najpewniej innym wydawała się znacznie ważniejsza od tego jednego szczegółu, ale Opliko zdecydowanie tak nie uważał. Resztę w zasadzie wiedział lub mógł się tego domyślać. Wywożenie gdzieś artefaktów było niepokojące, ale wyjaśniało też eksperymenty. Pewnie wykorzystywali je by robić coś z dziećmi - lub vice versa i to dzieci miało coś zrobić z konkretnymi artefaktami wykorzystując moc.
Złamanie szyfru oczywiście mogło by ujawnić coś więcej o jego pracy, ale to Chiss wolał zostawić osobom znacznie lepiej pod tym względem wykwalifikowanym. Gdyby to był zwykły tekst może jeszcze by temu podołał, ale tego najpewniej nawet odszyfrowanego by nie rozumiał...

Więcej Opliko nie mógł chyba więc w tej chwili wyciągnąć z tych danych, więc postanowił trochę odpocząć...

Nawet po tym jednak zostało mu trochę czasu zanim dotrze na Ord Mantell. Czasu, który zdecydował się dobrze wykorzystać.

Miał już wiadomość awaryjną na wypadek gdyby nie wrócił z misji. Jednak obawiał się o to, że gdyby ktoś przejął statek, wyciągnął by wszystko z droida i powstrzymał wypuszczenie informacji. Oczywiście było mało prawdopodobne, że dostaną się do środka nie uruchamiając zabezpieczeń mających wszystkie dane usunąć, ale i to mogło mu zaszkodzić. Postanowił więc na szybko zwiększyć autonomię S1-C3, by był w stanie bardziej aktywnie reagować na próbę włamania. Tj. mógł nawet sam zdecydować o wystartowaniu i uciec lub zaatakować włamywaczy.

Ale to była dość prosta modyfikacja, bo i tak był przecież w stanie robić to gdyby było trzeba, tylko po prostu nie miał być w stanie samemu o tym zdecydować. Było to więc raczej zdejmowanie ograniczeń niż dodawanie funkcji.

Z resztą czasu postanowił więc zrobić coś, czego początkowo nie planował w ogóle: zając się szyfrem Shito. Być może nie zrozumie wszystkiego nawet po odszyfrowaniu, ale użyty przez niego "szyfr" wskazywał na możliwość jakiegoś prostego przełożenia na normalny język, a więc nie musiał rozumieć wyniku by coś zrobić.
Metoda najpewniej bazowała bowiem na znaczeniu danych symboli i wynikach działań. Jeśli dało by się po prostu przełożyć wszystko na liczby, pewnie to one odpowiadały literom. Jeśli nie - trzeba by było dalej szukać...

***


Ord Mantell było dziwną planetą. W swojej historii przeszła przez chyba więcej rąk niż jakakolwiek inna planeta w Galaktyce. Rewolucjoniści chcący niezależności, syndykaty przestępcze, jedi, republika, separatyści, Imperium, nowa republika i w końcu znowu Imperium. Być może te ciągłe zmiany były trochę odpowiedzialne za obecny status tego miejsca...

No cóż, jego celem było nie był turyzm ani ocena podupadającej gospodarki Ord Mantell. Miał znaleźć źródło sygnału i dowiedzieć się od niego jak najwięcej. Po czym zakończyć nadawanie - lub gdyby wszystko poszło zupełnie idealnie dla niego, przejąć kontrolę nad nim. Fałszywe informacje mogą być gorsze od ich braku.

Celem była jakaś wypożyczalnia speederów. Jednak Chiss bardzo wątpił, by to było rzeczywiste źródło. Jak dotąd wszystkie znane mu operacje "Węży" były znacznie większe. W wypożyczalni mógł być nadajnik, lecz raczej nie tam się działali jego operatorzy.
Mimo tego, był to na razie jego jedyny trop. Będzie musiał szukać tam informacji...

Nie mógł oczywiście po prostu tam wejść i zapytać się "czy widzieli państwo może jakiś zdrajców Imperium w okolicy?". Musiał założyć, że stanie się to samo co na Hosnian Prime i wkrótce tutejszy odpowiednik "Furii" się o nim dowie. Zamiast tego jego planem było udawanie zupełnie normalnego klienta...

Jeśli mógł ustawić swój sprzęt tak, by spróbować wykryć ewentualne aktywne nadajniki i po prostu uważnie obserwował otoczenie, mógł w ten sposób wpaść na dokładniejszy trop. Jeśli zwyczajnie wypożyczenie ścigacza by nie pozwoliło mu zauważyć nic podejrzanego, to będzie musiał zrobić coś bardziej ryzykownego, ale warto zajmować się rzeczami jedna po drugiej.

Najpierw musiał oczywiście tam dojść, a do tego czasu mogło się jeszcze coś zmienić...
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#3114
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 266
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Mistrz Gry » 16 Paź 2019, o 16:43

Czas spędzony na odpoczynku pozwalał Opliko na zregenerowanie ciała i uspokojenie umysłu po wszystkich zdarzeniach i ostatnio odkrytych rewelacjach. Slicer przygotował siebie i statek na każdą ewentualność. Modyfikacja droida przebiegła bez większych problemów i blaszak był przygotowany na jakieś nieoczekiwane przeciwności losu. Z drugiej strony, gdyby można było być pewnym trudności, to czy było warto podejmować jakiekolwiek ryzyko? Przed wylądowaniem na Ord Mantell, Chiss zajął się szyfrem profesora, jednak okazało się to dość trudnym zadaniem. Pierwszą przeszkodą było to, że w danych, które zostały mu przekazane, było zaledwie kilka zeskanowanych stron z notatek Shito. Nad resztą opiekę najpewniej sprawowała Inkwizycja albo z jakiś innych przyczyn nie były potrzebne mu do dalszego śledztwa. Próba przełożenia znaczenia symboli, cyfr i liter na jedno matematyczne wyrażenie również okazała się problematyczną. Kilka zdań udało zamienić się w ciąg liczb i matematycznych symboli, ale niezależnie od tego, czy niebieskoskóry dodawał między sobą „wyrazy”, czy odejmował, czy robił inne działania matematyczne, to w żaden sposób nie dało się tego w logiczny sposób przełożyć na litery. Zliczanie alfabetu od tyłu, czy przodu, działania matematyczne z samym wynikiem nie przynosiły żadnego interesującego rezultatu. Sporo zdań jednak w ogóle nie dało się w pełni przełożyć na coś liczbowo zrozumiałego, gdyż niektóre z użytych liter nie miały żadnego znaczenia w matematyce czy fizyce. Wychodziło na to, że szyfr był zbyt skomplikowany, albo metoda użyta przez Opliko nie miała tutaj zastosowania.

***

Tutejszy dzień dopiero się rozpoczynał, gdy slicer opuścił płytę lotniska i ruszył w stronę swojego celu. Mimo dość wczesnej pory, masy istot przeróżnych ras, wśród których oczywiście było sporo ludzi, ale również Zabraków, Trandoshan, Rodian czy Devorian przelewały się przez ulice. Kierowali się w przeróżne strony, czy to w stronę targowisk, kasyna, czy pracy. Niektórzy dopiero wychodzili z miejsc rozrywki, jakby ich cała noc trwała właśnie tam skąd dopiero wyszli. Oprócz wielu stałych lub tylko przejezdnych bywalców tego miasta nie dało się nie dostrzec imperialnych wpływów. Między jedną a drugą uliczką na horyzoncie przechodził oddział szturmowców, policyjne pojazdy oprócz lokalnych oznaczeń miały też symbol Imperium, a w centrum miasta była siedziba gubernatora. Imperialne służby nie były tu jednak jedyną ochroną. Wiele przechadzających lub przejeżdżających ulicami istot miało obstawę w postaci osobistej ochrony. Mnogość odznaczeń firm ochroniarskich czy po prostu grup wynajętych najemników była dość znaczna. Najdziwniejszą rzeczą, która rzucała się w oczy, była spora architektoniczna powtarzalność tego miasta. Tak jak z góry było widać dachy w kształcie kopuły, tak tu na ziemi przemierzając kolejne, chaotycznie poukładane ulice było widać wiele kolumnad i iglic, fasady budynków były dość fantazyjne, a jednocześnie powtarzalne. Na kolejnym placu, na którym znalazł się slicer, znów dało się dostrzec obelisk na samym jego środku.

Takie zatrzęsienie budynków, wśród których wiele użytkowano przed znaczne ilości dżentolist, było kłopotem dla sprzętu Chissa. Przekalibrowanie na szukanie aktywnych nadajników udało się, ale sprzęt dostawał naraz, zbyt dużo danych. Każde kasyno, hotel czy znane w całej galaktyce banki miały aktywne nadajniki zdolne do wysyłania sygnałów w przestrzeń kosmiczną. Gospodarka Ord Mantell podupadała, więc komunikaty wysyłane w kosmos, które mogły spowodować napływ turystów, a co najważniejsze kredytów, wydawały się dość dobrym pomysłem. Poszukiwana antena mogła być też aktualnie nieaktywna. Wypatrywanie każdej większej anteny wśród wielu podobnych zabudowań i osób przemierzających dość zatłoczone ulice również pozostawało dość trudnym zadaniem. Niebieskoskóry z wiedzą, że „Leciutki Billy” jest gdzieś w stronę dzielnicy znanej jako Falochron, wiedział tylko, że to gdzieś na południe. Informacja czy będzie musiał przejść bardziej w prawo, w lewo, czy będzie to już za murami, czy jeszcze przed nimi pozostawała zagadką. Najwyraźniej Opliko będzie musiał porzucić na chwilę technologię i zbratać się z lokalnymi mieszkańcami. Jego kroki, właśnie zmierzały w stronę rybnej części targu. Skierował się tu, tuż przed tym, jak musiał wycofać się z jednej uliczek, która po kilku minutach okazała się ślepym zaułkiem.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6901
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Opliko » 21 Paź 2019, o 19:19

Opliko nie był przyzwyczajony do czegoś takiego. Tak, zdarzało mu się w przeszłości działać w biedniejszych i gorzej zadbanych częściach planet - przecież nawet niedawno trochę czasu spędził we właśnie takim miejscu na Hosnian Prime szukając sklepów do których chodził profesor Shito - ale to były ecumenopolis. Miał doświadczenia z biedniejszymi częściami miast.
Nie miał doświadczenia z całymi "gorszymi" miastami... Miejscami dotkniętymi problemami gospodarczymi i przez to pełnymi taniej rozrywki i nawet tańszych zagrożeń. Miejsc gdzie ochrony potrzebują nie tylko bogacze, ale praktycznie każdy kogo na to stać.

Ważniejsze w tym momencie było jednak coś innego: nie był przyzwyczajony do złego planowania miejskiego. Na Coruscant czy Hosnian Prime oczywiście niższe poziomy nie były świetnie wybudowane, ale zwykle nawet tam można było znaleźć spokojnie jakieś wskazówki co do tego gdzie czego szukać. W końcu praktycznie każdy niższy poziom był kiedyś wyżej i był budowany porządnie...

Na Naboo nie było poziomów. Jednak Naboo było zupełnie inne od Ord Mantell. Było światem bogatym, z masą tradycji i jednak zaskakująco sporym znaczeniu politycznym. Ord Mantell było planetą z podupadającą ekonomią, z historią w trakcie której kilka dosłownie rządzili tu przestępcy. Nie było co porównywać pięknego planowania miejskiego Naboo z tym - trzeba przyznać intrygującym - chaosem i powtarzalnością.

Opliko nie przybył tu jednak by narzekać... Miał zadanie do wykonania i polityka przestrzenna nie mogła go powstrzymać.

Cóż, zostało mu więc tylko pytanie się kogoś kto lepiej zna okolicę... Tyle, że w tym miejscu i w jego sytuacji nie było to oczywiście takie proste. Nie mógł pytać się o konkretne miejsce - by nie ryzykować ujawnienia swojego zainteresowania nim - a do tego nie mógł wyglądać na bezradnego turystę, bo najpewniej przyciągnęło by do niego kłopoty innego rodzaju. Głupio by było zostać zatrzymanym przez zwykłych złodziei, kiedy szukało się zdrajców w Imperium...

Musiał więc znaleźć kogoś, kto by wyglądał na dobrego... err... przynajmniej wystarczająco porządnego by nie próbować go okraść obywatela i zapytać się go bardziej ogólnie o wypożyczalnię speederów. Jeśli się nie uda trafić do "Leciutki Billy", to wystarczy trochę odejść, znaleźć kolejnego cywila i znowu się zapytać.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#3114
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 266
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Mistrz Gry » 21 Paź 2019, o 20:20

Targ w takim mieście jak Wolport, gdzie gospodarka stała w trudnym położeniu przyciągał do siebie więcej różnego rodzaju typów spod ciemnej gwiazdy, niż rzeczywistych klientów. Rybna część tak jak i inne zwyczajne, spożywcze części były tu wyjątkiem. Między uliczkami, przy których były rozstawione targowiska, łatwo było zauważyć, że dżentolisty, które tędy przechodzą, mieszkają w tej okolicy na co dzień. Co rusz kupujący zamieniał kilka słów ze sprzedawcą po zakończonej transakcji, dzieci biegające przy nogach swoich rodziców machali do sklepikarzy, a oni nie byli im dłużni i nie szczędzili im uśmiechów. Oczywiście nie każdy właściciel sklepiku był tak rozradowany i nastawiony do zwyczajowych mieszkańców, jednak patrząc na samo nastawienie mieszkańców, nie było widać, by wiodło im się źle. Po ubraniach dało się poznać, że to tylko bogatość serc, a nie portfela. Ryb było niewiele, a ceny wypisane na prostych drewnianych tabliczkach, dość jasno wskazywały, że jest to jedno z najtańszych i dość dostępnych rodzajów jedzenia na planecie. Wśród wielu istot chodzących od straganu do straganu i samych sprzedawców Opliko swym czujnym wzrokiem wypatrzył bardzo charakterystycznego mężczyznę. Był to dość niski, pulchny człowiek z sumiastym wąsem, który z daleka kojarzył się z osobą, która ma wiele historii do opowiedzenia. Nie tylko sam wygląd przykuł wzrok Chissa, a również zachowanie. Mężczyzna ewidentnie dorzucił kilka ryb od siebie, dla małego dziecka, które nie miało aż tyle pieniędzy. Taki człowiek jak on musiał być kimś porządnym. Kroki więc tam poniosły slicera, a handlarz, widząc zbliżającego się nowego klienta, przywitał go serdecznie:


— Witam szanownego pana. Jaką rybkę panu podać? Te tutaj, bardzo słodkie — wskazał na jedną kupkę. — A te, bardzo dobrze zapychają żołądek. — Palec powędrował na kolejną grupkę zwierząt. — A o tych mówią, że wzmagają miłosne doznania, ale ja tam nie wiem. — Człowiek zakończył prezentację, czekając na ruch kupującego.
— Lubię słodko zjeść, ale mi się też śpieszy, a taksówki zapchane i trochę drogie. — Opliko jednocześnie wskazał zainteresowanie tematem, by zmylić rozmówcę, ale i skierował rozmowę na odpowiednie tory.
— I tu akurat ma pan pecha. Billy zwinął interes. A ta konkurencja na północy to dla bogaczy jest. Aaaa, zapomniałem — sprzedawca palnął się z plaskacza po czole. — Przecież pan nie wie, kto to Billy. Miał wypożyczalnię speederów, „Leciutki Billy” ją nazwał, dość przewrotnie… Ale nie o tym. Ogólnie się pan parę miesięcy na tanie podróżowanie spóźnił. Interes zamknięty, budynek straszy pustką, a samego Billy’ego od tamtego czasu nie widać. Już kilka miesięcy, nikt nie wie, co się stało… Mamusiu…, przepraszam, się rozgadałem, ja tak zawsze z klientami. Mój bratanek za niedługo na północ miasta będzie jechał swoim sprzętem, więc jak tam pan zmierza, to z mojego polecania pana podrzuci. To co, ile pakujemy tych rybek? — Pierwsze wrażenie, które sprawiał handlarz, pokryło się z tym, jakim był człowiekiem. Niebieskóry miał interesujące informacje, choć na dobrą sprawę wciąż nie znał lokalizacji interesującej go wypożyczalni speederów.
— Mogą być cztery rybki. W zasadzie to często się to tutaj zdarza? Że firmy się tak po prostu zamykają, a właściciele gdzieś wyjeżdżają? — Opliko postanowił kontynuować rozmowę, by dowiedzieć się czegoś więcej.
— Świetnie, świetnie, zaraz zapakuje. Ogólnie to różnie panie, wiadomo, że nie każdemu interes się kręci, ale to nie przypadek Bill'ego. Stabilnie było, a potem jak kamień w wodę, on i jego syn. Te rybki, to 15 kredytów będzie. I polecam do nich te czerwone, o te warzywa ugotować — sklepikarz wskazał na kilka okrągłych bryłek wyciągniętych spod lady.
— A gdzie w zasadzie była ta wypożyczalnia? Zastanawiam się czy nie będę tamtędy i tak przechodził. A co do warzyw, to ile kosztują? - Chiss postanowił dalej ciągnąć człowieka za język.
— Na plaże się pan chce wybrać, skoro w stronę Falochronu pana nogi niosą. Cofnąć się trzeba do najszerszej ulicy i kierować się na południe, kilkanaście metrów za murem będzie droga w prawo, może jeszcze stary znak tam stoi. Sam Billy go tam postawił, zresztą na jego domu chyba malunek ze strzałką też będzie. A warzywa, to tylko 10 kredytów. Chce pan coś jeszcze, bo widzę stałego klienta, a tej kobicinie zawsze się spieszy. — Z tyłu dało się dostrzec kobietę w podobnym wieku, co mężczyzna za stoiskiem, idącą bardzo dziarskim krokiem z typową torbą na zakupy.
— Nie, rybki i warzywa wystarczą. To będzie 25 kredytów, tak? — Slicer powoli kończył zarówno zakupy jak i rozmowę.
— Tak, tak. Dobrego dnia życzę! — Mężczyzna wychylił się za rozmócy i zakrzyknął do idącej kobiety — Zaraz to naprawię kwiatuszku!
Niebieskosóry zapłacił za zakupione towary i choć nie były mu one tak naprawdę potrzebne, to z rozmowy z tym sklepikarzem wyciągnął dużo przydatnych informacji, które mógł w rozmaity sposób wykorzystać.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6901
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Opliko » 31 Paź 2019, o 01:22

Opliko skończył rozmowę 25 kredytów lżejszy.
No cóż, jeśli przeżyje może zaliczyć to jako wydatek służbowy i pewnie spokojnie IntCon mu odda te drobniaki.

To, co zyskał w zamian było bowiem jak najbardziej warte. Chiss w zasadzie dostał znacznie więcej niż się spodziewał. Miał nie tylko lokację, ale także dowiedział się czegoś o właścicielu...

A raczej dawnym właścicielu. Który zniknął bez wyraźnego powodu.

Psuło to zupełnie wizję Opliko na rolę wypożyczalni. Zakładał, że jest frontem dla tajnych operacji - ale wszystko wskazywało na to, że zdrajcy nawet nie próbowali chować swoich działań za rzeczywistą firmą. Zamiast tego pozbyli się właściciela i przejęli sam budynek.

Miało to oczywiście zarówno plusy, jak i minusy.
Najpewniej był mniej dokładnie chroniony, do tego mogło się udać poznać więcej plotek dających dodatkowe informacje...
Ale była też jedna wielka wada: Opliko będzie musiał zaplanować swoje działania od nowa.
Jego plan opierał się na możliwości wejścia do wypożyczalni udając zwykłego klienta, ale teraz nie miał on sensu. Na pewno będzie też znacznie bardziej podejrzany gdy zacznie się kręcić koło opuszczonej wypożyczalni...

Ale było kilka sposobów by sobie z tym poradzić. Ba, był nawet jeden banalny: po prostu się włamać do środka. Nie powinno tam nikogo być w końcu.

Tyle, że brak istot żywych widocznych z zewnątrz niewiele mówił. Przez "atakiem" na to miejsce Opliko musiał je zobaczyć. Poszukać czy nie ma tam kamer, czy czegoś podobnego.

Tym bardziej, że obecna pora raczej nie była dla niego idealna. Zakładając możliwość konfrontacji z ludźmi, będzie miał przewagę przy mniejszej ilości światła. Do tego raczej będą wtedy mniejsze szanse by ktoś zwrócił na niego uwagę...

Ale na razie musiał poznać swój cel. Być może niepotrzebnie wszystko komplikuje, a może jego pomysły nie miały sensu, ale może się tego dowiedzieć jedynie docierając na miejsce.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#3114
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 266
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Mistrz Gry » 13 Lis 2019, o 20:47

Opliko wzbogacony wiedzą zdobytą na targowisku wycofał się do najszerszej ulicy i zgodnie ze słowami sklepikarza kierował się na południe. Przez drogę w tym miejscu przelewało się mnóstwo istot różnego rodzaju. Tygiel ras, który się tu prezentował był naprawdę imponujący. Rzut oka jednak wystarczył, by wiedzieć, że to nie turyści zwabieni wybrzeżem, czy jakimiś hotelami, a ci, którzy są tutaj, bo inna część galaktyki ich nie chciała. Można było to poznać po dziurach w ubraniach, wzroku wpatrzonym w tylko im znany cel, czy sondowanie wzrokiem bogatszych, czy przybyłych takich jak Chiss.

Uczucie bycia obserwowanym nie opuszczało hakera, co rusz ktoś, mijający go, albo siedzący przy jakimś budynku, patrzył na niego, jakby próbując wyliczyć jaką wartość mają rzeczy noszone przez niebieskoskórego. Nim dalej na południe miasta, tym to uczucie się pogłębiało. Miasto również traciło walory estetyczne, a wokół nie było widać już kogoś bogatszego. Tutaj nie kręcili się bogacze ani ich ochrona, a nawet policja. Za utrzymanie swoistego porządku odpowiadały istoty skryte w półcieniu trzymające w rękach pałkę, blaster, kawałek durastali czy inną broń własnej produkcji, która mogła być równie niebezpieczna dla trzymającego, co dla tego, kto miał być celem. W tej całej biedocie, chaosie istot i samego ułożenia ulic, taka osoba jak Opliko była niczym chodzący, świecący neon, którzy prosił się o kłopoty. Aż dziwne się wydawało, że tam gdzieś za miastem miała być wypożyczalnia speederów, która według słów wąsatego handlarza miała Bill’emu przynosić sensowne zyski.

Ekonomia i problemy społeczne to nie było coś, co leżało w zainteresowaniach Chissa. Na razie jednak nie było widać żadnego komputera, datapadu, czy cyfrowego zabezpieczenia do złamania. Brak technologii, z którą można było coś zrobić, był odczuwalny dla slicera, a może była to bieda wylewająca się z tego miasta. Do takiej sytuacji tego miasta, coś doprowadziło. Mogło to być przechodzenie z rąk do rąk różnej władzy albo imperialni zdrajcy, którzy zatruwają całą atmosferę. Umysł niebieskoskórego mógł wiele rzeczy analizować albo całkowicie poświęcić się zadaniu. Dotarcie do wypożyczalni było aktualnie najważniejsze, ale nie mogło być proste. Podświadomość agenta Imperium zawsze była czujna. Tak jak poczucie bycia obserwowanym przez mieszkańców Worlport to było jedna sprawa, tak od paru minut Opliko czuł, że gdzieś z boku, w cieniu, jedna para oczu nie odstępuje go na krok. Był przez kogoś obserwowany, ktoś za nim podążał, a granica miasta w postaci muru była widoczna na horyzoncie.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6901
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Opliko » 28 Lis 2019, o 00:16

Oczywiście, że ktoś go śledził. Nic nie mogło być łatwe. W dużym mieście zgubienie ogona nie było by trudne. Niezliczona masa ludzi i dżentelistot innych rodzajów pozwala łatwo zgubić się samemu - a więc śledzenie kogoś jest trudne z samej natury otoczenia. Tutaj jednak nie tylko nie było aż tak wielkich tłumów, ale też Chiss się wyróżniał.

To była w pewnym sensie jego wina, że nie dowiedział się wystarczająco dużo o okolicy do której zmierzał, jednak to czego dowiedział się wcześniej naprawdę nie wskazywało na taki stan tego obszaru...
Jednak to wyjaśniało też dlaczego nikogo nie zaniepokoiło zniknięcie właściciela wypożyczalni. W takim miejscu to naprawdę mogło się zdarzać od czasu do czasu i to raczej sukces był zaskakujący - a nie nagłe zamknięcie biznesu.

Opliko nie miał jednak czasu na zastanawianie się nad sytuacją socjoekonomiczną mieszkańców obszaru i sytuacją lokalnych firm w okolicy. Musiał zgubić obserwatora.

Chiss przez chwilę rozważał swoje opcje, nie widząc dużo obiecujących. Beznadziejne planowanie przestrzeni dawało większą przewagę śledzącemu, bo nie musiał on znajdować drogi bez punktu odniesienia, a jedynie iść drogą celu. Jednak w tym momencie go coś uderzyło - istniał punkt odniesienia. Mur. Do tego był to możliwy cel dla kogoś takiego jak on.
Celem Opliko stało się więc niekoniecznie losowe skręcanie aż zniknie jego ogon, a skręcanie z oczywistym celem w myślach - murem. Do momentu.
Jedną z podstaw psychologii jest to, że mózgi większości dżentelistot szybko uczą się rutyny. Zaczynają powtarzać wzory. Czują się w nich bezpieczniej.
Jeśli więc udało by się zmusić śledzącą go osobę do zaakceptowania kierowania się do muru jako normę. Robienia tego mechanicznie i zwiększenia dystansu dzięki sprawieniu, że obawa o bycie zauważonym przewyższy potrzebę trzymania się blisko...
Wtedy nagle zmieniając ten wzór wytrącił by go z rutyny. A to zapewnia opóźnienia w myśleniu i prowadzi do gorszych decyzji.

To mogła by być jego szansa na wrócenia na trasę. Z pewnością nałoży w ten sposób sporo drogi, ale to było lepsze niż bycie śledzonym do swojego celu.
Przepraszam, że tak długo :V Miałem trochę rzeczy do załatwienia i trochę nie miałem dostępu do komputera, ale i tak nie tłumaczy to 2 tyg opóźnienia. Postaram się tego nie powtórzyć.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#3114
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 266
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Mistrz Gry » 22 Gru 2019, o 14:28

Opliko ruszył tak, jak sobie zaplanował. Widok zniszczonego muru na horyzoncie w pewien sposób był jego drogowskazem. Poczucie bycia obserwowanym wpierw nie znikło. Chiss kierował się tak, jakby chciał ewidentnie pokazać, że idzie w konkretne miejsce, jakby pokazywał śledzącemu, gdzie dokładnie ma podążać. Zmiana kierunku oczywistej drogi nie została wychwycona przez tłum, ale niebieski kawałek większej istoty stanął w miejscu. Ciężko było stwierdzić, czy to inny Chiss, Zeltron, Twi’lek, czy przedstawiciel jeszcze innej rasy, gdzie kolor niebieski nie jest niczym dziwnym. Slicer kierował się w mniejsze i biedniejsze uliczki, panujący tu smród dał się mocno w jego nozdrza, ale ważniejsze było zgubienie swojego ogona. Śledzącego jednak nie było widać, najwyraźniej plan Opliko się powiódł. Teraz pozostawał powrót do głównej części trasy. Znów trzeba było się przebijać przez śmierdzące; zakotłowane istotami, niekoniecznie żywymi; uliczki. Zbliżając się najszerszej ulicy, Chiss czuł się zmęczony, jego ubranie pachniało tak jak ubrania innych, a brud się do niego przykleił.

Mężczyzna nie tylko zgubił swój ogon, ale i wtopił się dodatkowo w otoczenie. Wychodząc na ulicę, imperialny agent zauważył, że mniej więcej w tym samym miejscu, w którym zmienił kierunek podróży, stał jakiś Ortolan rozglądający się wokół. Czy mogła być to osoba, która śledziła Opliko? Przedstawiciele tej rasy, raczej nie słynęli z bycia szpiegami, a raczej kucharzami, czy artystami. Stojący na środku niebieskoskóry ewidentnie kogoś wypatrywał i choć odległość nie pozwalała dokładnie tego potwierdzić, osobnik ten był dość młody i smutny. Chiss z jednej strony widział mocno zniszczony mur, za którym gdzieś krył się jego cel, a z drugiej kogoś, kto może wcale go nie śledził, a szukał w jakimś celu. Ciężko było zrozumieć ten napływ myśli, który spłynął po przypadkowym zobaczeniu tego Ortolana.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6901
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Opliko » 30 Gru 2019, o 00:23

Ortolanie. Dziwne stworzenia, ale Opliko nigdy nie słyszał by były w jakiś sposób niebezpieczne. Na pewno też ten gatunek nie był idealnym materiałem na szpiegów. Zresztą wystarczyło spojrzeć na tego osobnika - choć nie był wielki rozmiarem, zdecydowanie zwracał na siebie więcej uwagi niż mógłby to zrobić przedstawiciel innego gatunku.

Gdyby był to człowiek, Chiss by nie wątpił w "ogon" - ludzie byli wręcz idealni na takie wypadki, jako najczęściej występujący i znacznie bardziej normalny gatunek. Umiejętność wtopienia się w otoczenie była bardzo ważna, co przed chwilą udowodnił on sam znikając z radaru śledzącego...

Jednak co, jeśli właśnie ta właściwość Ortolanina była powodem dla którego to właśnie on to robił? Element zaskoczenia może działać równie dobrze jak bycie niezauważonym. Ktoś taki przyciągał by spojrzenia bardziej niż normalna dżentelistota, ale w tych spojrzeniach nie było by podejrzliwości. Bycie niedocenianym może być atutem w odpowiednich warunkach. Jeśli jednak nie tylko umniejsza się czyjeś możliwości, ale spodziewa się, że nie byłby nawet w stanie ich mieć - ma się gotową przyczynę zguby. Najlepszą przykrywką dla mordercy jest osoba która nie skrzywdziła by insekta. Najlepszą przykrywką dla zdrajcy jest osoba walcząca ze zdrajcą. Najlepszą przykrywką dla szpiega jest osoba, która wydaje się zwracać uwagę i nie utrzymała by sekretu.

Więc oczywiście, że prospekt pozytywnych intencji obcego był obiecujący - i jak najbardziej możliwy. Jednak cena za pomyłkę tutaj była zbyt duża by po prostu to zaryzykować. Ale otwarte podejście do osobnika nie było jedyną opcją... Być może właściwą odpowiedzią tu była zamiana ról. Ofiara stanie się łowcą i Chiss zacznie podążać za Ortolaninem, szukając dobrej okazji do komunikacji. Miejsca, w którym było by dość mało osób, by zmniejszyć ilość świadków zarówno na wypadek jakby rozmowa przeszła na tematy o których postronni nie powinni wiedzieć, jak i na wypadek konieczności pozbycia się zdrajcy.
Podchodząc do obcego nie będąc spodziewanym Opliko miałby bowiem też w takim wypadku przewagę...

Nie chciał jednak być jak bandyta i nie planował przyłożyć potencjalnie przyjaznej osobie broni do głowy, a raczej zacząć konwersację z pozycji siły i zaskoczenia, będąc gotowym wyciągnąć charric zanim przeciwnik by zdążył skorzystać z blastera.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#3114
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 266
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Mistrz Gry » 17 Sty 2020, o 12:45

Opliko ruszył w stronę tajemniczego Ortolana stojącego na środku ulicy. To miejsce, w którym stał tajemniczy osobnik, było zdecydowanie na widoku. Czujne oczy i uszy mogły wychwycić jakieś cenne dla kogoś informacje. Teoretycznie w tej części miasta żyła biedota, która nie miała interesu współpracować z żadną władzą, ale jeśli jakaś nie do końca zrozumiała dla nich informacja dotrze do kogoś ważniejszego, to stan majątkowy takiego podsłuchiwacza mógł się znacznie poprawić. Chiss był tego świadomy, więc musiał odciągnąć swój cel w jakiś odpowiedni zaułek. Powykręcane ulice, ślepe zaułki i ogólny labirynt projektowania przestrzennego wciąż doskwierał hakerowi, ale po ostatnich wędrówkach czuł się mimowolnie lepiej, przemierzając gąszcz uliczek. Zapach był podobny jak po przeciwnej stronie tej najszerszej ulicy, więc tym razem nozdrza były już przyzwyczajone. Nie trzeba było już powstrzymywać odruchu wymiotnego, a Opliko przedzierając się przez kolejny brudny teren, jeszcze bardziej wtapiał się w tło. Nagły powrót do centrum miasta w takim odzieniu zwracał, by uwagę, ale Chiss aktualnie miał inny kierunek w swojej misji.

Po przebiciu się przez różnej maści brudy, masy istot i zwierząt; które czasami były nawet częścią bruku, z którego składały się uliczki; imperialny agent ujrzał swój cel. Ortolan wycofał się ze środka ulicy i opierał się o ścianę. Twarzy osobnika, nie było widać, więc nie dało się stwierdzić, dlaczego akurat teraz tu stoi. Czy zrezygnował z poszukiwania swojego celu i miał zrezygnowaną minę? Czy może na twarzy wypisywało się zmęczenia z wypatrywania poszukiwanego osobnika? A może na twarzy był wypisany tryumf, bo tajemniczy niebieskoskóry osobnik wiedział, o tym, że Chiss dał się złapać w pułapkę i stoi tuż za nim? Młody Ortolan nie wykonał jednak żadnego ruchu, gdy haker wykonał swoje pierwsze kroki w jego stronę. Opliko pociągnął osobnika za ramię i razem z nim znalazł się za rogiem, gdzie byli ukryci przed ewentualną obserwacją lub podsłuchiwaniem. Chiss był przygotowany, że porwany mężczyzna; bo wydawało się, że tej płci był ten niebieskoskóry; zacznie krzyczeć, nic takiego się jednak nie stało. Przed agentem stał młody, zapewne nawet jeszcze nie dorosły Ortolan, który trząsł się ze strachu, mimo wszystko miał jednak odwagę zadać jedno pytanie, pytanie którego się nie spodziewał.
— Pan pyta o usługi mojego taty, Billaba?

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6901
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Opliko » 2 Lut 2020, o 19:11

Wyobrażenia Opliko były... Zupełnie inne. Cieszył się, że szukający go miał raczej dobre zamiary, ale nie spodziewał się, że jest to syn "Billiego"...
Chyba tak. To on prowadził wypożyczalnię, tak? — odpwowiedział dość wyraźnie zaskoczony tym pytaniem Chiss.
Tak... Co Pan taki brudny - Ortolanin z pewnością powiedział pierwsze słowo, a potem bezprecedensowo zadał swoje pytanie
Opliko lekko się zaśmiał zanim odpowiedział
Jeśli to ty za mną podążałeś, to właśnie przez to. Jest kilka osób które wolałbym by mnie nie znalazły na tej planecie i myślałem, że to właśnie jedna z nich mnie śledziła. Okazuje się, że przeciskając się przez tłum w tej okolicy łatwo skończyć z brudnymi ubraniami.
Ortolanin wyraźniej dłużej analizował całą wypowiedź, jakby miał problem zrozumieć wszystkie słowa.
Krótkie przerwy w zdaniach. Mój Basic taki średni. Wycofać się trochę trzeba. W głąb ulicy.
Kierując się za synem "Billiego" Chiss zaczął mówić wolniej niż zwykle.
Czyli zgaduję, ... że twój ojciec ... nie zamknął ... wypożyczalni ... dobrowolnie?
Dostano propozycje kupna. Duża kasa. A teraz tata zgubiony. Brunoob ja, Bruno mów.

Dobrze Bruno... Wiesz może coś ... o tych kupcach?
Nie wiele. Tata mówił pośrednicy. Kupno było dawno, tata zgubiony niedawno

Hmm... Bardzo możliwe, że będę w stanie ... pomóc ci szukać ... twojego ojca. Bo jak rozumiem, przez ... "zgubiony" ... masz na myśli, że nie wiesz ... co się z nim stało?
Tak. Tata nie chciał pokazywać się w miasto. Zmieniliśmy dom. Stary był przy wypożyczalni. Rano wstałem i nie ma taty.
Odmówił sprzedaży? ... Czy sprzedał ... i teraz zniknął?
Sprzedane
Dziwne... Czy mógłbyś opowiedzieć mi trochę ... o budynku wypożyczalni? Możliwe, że będę musiał ... się tam dostać.
A tata?
Najpewniej kupujący... są z tym związani. Wydaje mi się, że wiem... o nich trochę. Pewnie chcieli zatrzeć ... ślady ... po kupnie.
Nie rozumiem, ale wierzę. Stary dom koło wypożyczalni. Tam dobrze ją widać. Pusty brzuch mieć. - Przy ostatnim zdaniu wskazał palcem torebkę przy boku Opliko.
Chętnie się podzielę... ale ostrzegam ... nie gotuję zbyt dobrze. Możemy się udać ... do tego domu ... i tam coś z tego zrobić?
Ja gotować. Panie jak?
Nuruodo. - odpowiedział jedną z części swojego imienia, odpowiadającej rodzinie rządzącej do której przynależał. Miał nadzieję, że w razie gdyby ktoś to wyciągnął z ortolanina lub ich podsłuchał, będzie miał trudniejsze zadanie by przypisać to do niego.
Pan Nuru... Chodź
Mów mi po prostu Nur - podpowiedział Opliko, zabierając się w drogę.

Chiss czuł się trochę źle kłamiąc tak Orolaninowi, ale misja była ważniejsza niż takie uczucia. Gdyby miał więcej czasu myśleć nad fałszywym imieniem pewnie wybrał by też coś, co byłoby łatwiejsze do wymówienia, bo przez tę cechę Cheunh skończył z idiotycznym "Nur". No cóż, przynajmniej to już naprawdę utrudniało identyfikację go. Była w sumie spora szansa, że Imperium w większości zapisów korzystało z jego skróconego imienia, a przy samym "nur" nie zawierał w pseudonimie nawet jednej jego litery. Szukający go musiał by w takim wypadku wiedzieć trochę o kulturze i rządzie Chissów by odkryć, że jest to skrótowa forma Nuruodo i zacząć szukać Chissa o imieniu z "o" na początku lub "n" na końcu.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#3114
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 266
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Mistrz Gry » 20 Mar 2020, o 12:34

Opliko poszedł w ślad za młodym ortolanem. Młodziak ochoczo ruszył w stronę swojego domu, nie wiedzac, jakie to wcześniej obawy miał wobec tego terenu jego towarzysz. Dość bezceremonialnie podszedł do tylnych drzwi budynku, oczywiście po drodze idąc ścieżką wśród krętych ulic, której z daleka nie dało się nijak dostrzec, i otworzył je. Wszedł do środka, gestem dając do zrozumienia, by chiss zrobił to samo.
Tuż po wejściu w pomieszczeniu było ciemno, ale młody szybko przeszedł w głąb mieszkania i zapalił tam ze dwie lampy.
- No chodź. Jedzenie daj. Ja ugotować.
Odebrał od niego torbę z rybami i warzywami przy akompaniamencie burczenia w brzuchu i od razu skoczył do kuchenki, która choć stara, wyglądała na sprawną. Podobnie jak reszta sprzętów. Choć wszystko wyglądało biednie, było to w końcu mieszkanie mechanika, który potrafił doprowadzić je do jako takiej używalności nawet ze złomu.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6901
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Opliko » 30 Mar 2020, o 16:35

Niewielkie pomieszczenie, jak najpewniej reszta mieszkania, wydawało się trochę niedokończone. Nie niezadbane, bo część wyglądała dość dobrze, a raczej jakby ktoś zaczął remont i zrezygnował w połowie, po czym posprzątał i udawał, że tak wszystko zaplanował. Co mogło być prawdą, w końcu według Ortolanina wyprowadzili się stąd raczej szybko i bez wcześniejszego specjalnego planowania.
Składało się na to kilka rzeczy: nieidealnie nałożona farba na ścianach, która do tego na jednej ścianie była inna i widocznie starsza - więc najpewniej malowanie tutaj nie dotarło. A także ułożone w sposób który by zdenerwował perfekcjonistów meble - na pierwszy rzut oka wszystko było dobrze, lecz przyglądając się chwilę dłużej można było zobaczyć, że niektóre rzeczy które powinny do siebie pasować wysokością lub przynajmniej głębokością są przesunięte o kilka milimetrów psując zestaw.

Jednak Chissa specjalnie samo to miejsce nie interesowało. To, co było ważne, to do czego dawało mu dostęp: widok na warsztat. I to dostał. Dom rzeczywiście był bezpośrednio przy jego celu i od drzwi było tylko kilka kroków do sklepu. Wygodne, jeśli się tam pracuje. A w końcu to praca tu przyciągnęła Opliko.

Wypożyczalnia ma tylne wejście? — zapytał się Ortolanina wyglądając przez okno — Wątpię by nie zwrócili na nie uwagi myśląc o zabezpieczeniach, ale zawsze warto spróbować — powiedział pod nosem raczej do siebie

Opliko wciąż miał odrobinę nadziei na to, że uda się załatwić sprawę po cichu. Być może ktoś zaniedbał obserwację wypożyczalni i uda się mu tam wkraść niezauważenie. Choć nie miał sympatii do zdrajców i chętnie by zmniejszył ich liczbę, to jednak jego głównym celem była pomoc w rozpracowaniu konspiracji, a nie walka która mogła się skończyć z kilkoma martwymi konspiratorami, którzy najpewniej nie byli nawet ważni. Dane były ważniejsze.

Sorry, miał być tydzień ale chyba muszę się przyzwyczaić do trochę nowej formy, bo pisanie tego mi zajęło po prostu dłużej (i więcej powórzeń :V To jakoś 4 wersja i do tego najkrótsza, bo próby rozwinięcia mi się niezybt podobały) niż się spodziewałem.
No i musiałem trochę poczytać z tego co się działo, bo miałem jednak pewną przerwę :D
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#3114
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 266
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Mistrz Gry » 31 Mar 2020, o 17:15

Młody chłopak wskazał swoim paluchem przejście, które było odpowiedzią na pytanie chissa. Opliko podkradł się do tylnych drzwi warsztatu. W tym czasie dochodziły do niego jedynie dźwięki krzątaniny ortolanina. Chłopak był wyraźnie zajęty przygotowaniem czegoś do jedzenia. Musiał być głodny...
Po wstępnym rozejrzeniu się i przyświeceniu sobie w ciemniejszych kontach znalezioną na półce lampą, Opliko stwierdził, że nie widzi żadnych zabezpieczeń albo podejrzanych obiektów. Nie widać było zamontowanej ukrytej kamery, czy kabelków, żyłek i wystających elementów, świadczących o pułapce. Jednak podłoga w tym miejscu była wyłożona kamieniem i nie mógł stwierdzić, czy ktoś chodził tedy w ostatnim czasie.
Postanowił zaryzykować i podszedł bliżej drzwi. Chwycił szczotkę stojąca w przejściu, nacisnął klamkę i delikatnie zaczął uchylać drzwi popychając je kijem. Nauczony poprzednimi doświadczeniami wolał odsunąć się od nich jak najdalej. Na koniec użył trochę więcej siły i pchnął mocniej, by otworzyć je całkowicie. W półmroku dojrzał zarys szafki z narzędziami, coś, co mogło być ładowarką do akumulatorów i ogon jednego ścigacza.
- Jedzenie. Chodź - dobiegł go głos ortolanina.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6901
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Opliko » 8 Kwi 2020, o 01:28

Nic nie świadczyło o tym, że zdrajcy siedzieli w swojej norze. Nic też nie wskazywało na obecność materiałów wybuchowych, ale tutaj Opliko nie będzie ryzykował.

Jednak pusty warsztat, a przynajmniej część którą widział, może oznaczać kilka rzeczy. Być może tylko ustawili tu tylko transmiter, ale nie korzystali z tego miejsca do innych rzeczy. Być może to jednak jest pułapka, ale tego nie zauważył jeszcze. Albo są gdzieś dalej w środku - być może warsztat ma piwnicę? Ostatnią i najnudniejszą możliwością było też to, że nawet ci obsługujący zdradzieckie sygnały mają godziny pracy i po prostu już jest po ich zmianie. Jeśli były jakieś zdefiniowane czasy przesyłania wiadomości, lub mogły one czekać z odbiorem nie było konieczności by utrzymywać tam kogoś 24/7 i przyciągać tym też uwagę sąsiadów.

Ale to oznaczało też, że miał chwilę spokoju i nie musiał się bardzo spieszyć. Jeśli ktoś usłyszał Ortolanina, to miał taki sam problem, a nawet pewnie byłby on większy gdyby wszedł do środka, bo była szansa, że nikt nie zajrzy do mieszkania. A nawet jeśli, to miał więcej czasu by zauważyć wroga.

Opliko więc ostrożnie zamknął drzwi i wrócił do Bruno, by zobaczyć co tam mu wyszło do jedzenia.

Gotowe danie nie było niczym niespodziewanym - w końcu nie zapewnił masy składników - ale ryba była całkiem nieźle przyrządzona. Nie idealnie, pewnie pedantyczni wielcy szefowie kuchni by nawet nie tknęli tego niedoskonałego posiłku, ale dla osoby która spędziła z połowę życia w wojsku tak długo jak coś nie było pakietem odżywczym było ok, a porządniejsze jedzenie takie jak to już rzadko podlegało krytyce. Do tego sprzedawca go nie oszukał i czerwone warzywa rzeczywiście nieźle pasowały do słodkiej ryby.

- Nieźle gotujesz - skomplementował Ortolanina - Inna dobra rzecz: w warsztacie chyba nikogo teraz nie ma... Czyli mogę tam szukać informacji. Bez ryzyka konfliktu.

***


Po zjedzeniu i krótkim odpoczynku przyszedł jednak czas wrócić do ważniejszych spraw. Jeśli ktoś usłyszał Bruna, to się nie pokazał jeszcze, więc albo przygotowywał pułapkę, albo Chiss miał rację. Przejście przemierzał równie powoli co za pierwszym razem i skorzystał z tej samej szczotki by powoli otworzyć drzwi. Ostrożności nigdy za wiele, szczególnie jeśli chodzi o to co się dzieje przed nim i na podłodze. Nie chciał powtórki z mieszkania na Naboo.
Półmrok który go przywitał był jego przyjacielem. Choć z biologicznego punktu widzenia nie było między tymi dwoma faktami żadnego związku, to czerwone oczy Chissów jednak były lepsze z podczerwienią niż oczy ludzkie, rozszerzając zakres widzialny odrobinę w tę stronę. Choć daleko było temu do jakiejś noktowizji, to jednak po chwili na przystosowanie się do mniejszej jasności Opliko widział więcej niż zobaczył by człowiek. Do tego zmniejszało to niewidzialność niektórych pułapek, które tworzone z myślą o najczęstszym spektrum widzialnym mogły mieć mechanizmy korzystające z bliskiej podczerwieni.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#3114
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 266
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Mistrz Gry » 8 Kwi 2020, o 11:19

Warsztat zgodnie z przewidywaniami okazał się pusty. Stało w nim pięć skuterów. Trzy gotowe do jazdy, dwa w przerwanej naprawie. Dość nagle sądząc po rozrzuconych narzędziavh. Nie było jednak widać większych śladów walki. Pozostała część warsztatu nie wydawała się naruszona, wyglądała całkiem zwyczajnie.
Opliko wszedł do środka i zaczął dokładniej się rozglądać. Jego wyuczone oko od razu dostrzegło przedmiot, który tu nie pasował. Pozornie ucharakteryzowany na zwykłe radio. Od razu jednak dało się w metalowej skrzynce poznać nadajnik. Obecnie nie wysyłał żadnego sygnału, był wyłączony.
Co mogło znaczyć pozostawienie nadajnika w tak widocznym miejscu? Czy ci, którzy zabrali właściciela warsztatu o nim wiedzieli? Kto mógł nadawać nim sygnał?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6901
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Opliko » 22 Kwi 2020, o 02:25

Jeśli to było pułapka, to była tak oczywista, że aż robiła pełne koło i stawała się niespodziewana. Opuszczony nadajnik i nic innego w okolicy... Była szansa, że właśnie wykona większą część swojego zadania.

Nawet bez żadnej próby ekstrakcji danych z nadajnika jednak stojąca przed nim scena wskazywała na kilka rzeczy:
1. Nie była to stacja monitorowana 24/7 - nic dziwnego, że nie przyciągnęła uwagi w okolicy. Okazjonalnie przychodzący tu "pracownicy" pewnie dbali by nie zwracać na siebie uwagi, a jest masa powodów dla których ktoś przychodził by do budynku po zamkniętym sklepie od czasu do czasu.
2. Nadajnik był wyłączony, czyli nie tylko nie nadawał stale, ale też nie nasłuchiwał. Co sugeruje, że konspiratorzy mieli ustalone czasy transmisji. Chyba, że odbierali transmisje osobnym, lepiej ukrytym lub trzymanym przy sobie urządzeniem.

Trzecią, wciąż nierozwiązaną, choć być może najważniejszą sprawą było jednak szyfrowanie transmisji. Chiss miał nadzieję, że wybrali prostszą drogę i to właśnie to urządzenie szyfrowało wysyłaną i odszyfrowywało przychodzącą komunikację. To na pewno by znacznie ułatwiło sprawę... Gdyby szyfrowaniem zajmowało się osobne i nieobecne tutaj urządzenie oznaczało by to, że i tak musi znaleźć zdrajców z Ord Mantell i jakoś je od nich zdobyć.
I oczywiście Opliko miał nadzieję, że implementowana przez adwersaży kryptografia jest daleka od ideału. Już nawet zapewnianie przez ich protokół utajnienia z wyprzedzeniem znacznie by utrudniło poznanie dawniejszych wiadomości. No cóż, jeśli nie będzie miał szczęścia zostanie to zadaniem dla kogoś o wyższych kwalifikacjach na Coruscant - wywiad nie zatrudniał kryptoanalityków by siedzieli i nic nie robili... Oczywiście zakładając, że ta część wywiadu nie jest skompromitowana.

Jednak teraz wciąż jedynie stał i patrzył się na skrzynkę. Ponieważ więc nie miał w planach wybuchów zmieniał ten stan rzeczy bardzo powoli, z każdym krokiem uważnie patrząc na to, czy nic podejrzanego się nie znajduje przed nim.
Gdy w końcu dotarł do celu, sięgnął po nadajnik i zaczął go delikatnie wyciągać ze skrzynki. Nie tylko dla swojego bezpieczeństwa, ale także z nadzieją że nie uruchomi ewentualnego mechanizmu wymazywania danych. W pełnym skupieniu więc wpatrywał się w środek skrzynki i wyjmował urządzeni...
- Co robić? - mimo, że nie mówił bardzo głośno, na dźwięk słów Ortolanina Opliko prawie podskoczył. Gdy po chwili się zebrał odpowiedział:
- To - wskazał na nadajnik - jest potrzebne do śledztwa. Nie zaskakuj mnie tak, proszę. Muszę to zbadać.

Z Bruno w warsztacie Chiss zapomniał trochę o tym, że mogło być coś jeszcze w warsztacie i wyciągnął swój komputer w celu podłączenia do niego nadajnika. Miał nadzieję wyciągnąć z niego większość potrzebnych informacji, ale nie spodziewał się by to się udało.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#3114
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 266
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Mistrz Gry » 24 Kwi 2020, o 21:21

Malec popatrzył z zaciekawieniem na chissa, gdy ten zabierał się za sprawdzanie urządzenia. Po chwili jednak zaczął chodzi po warsztacie zaglądając w różne kąty. Nie przeszkadzał, toteż Opliko skupił się na urządzeniu. Niestety jego najgorsze przypuszczenia się sprawdziły. Choć urządzenie wyglądało na proste i trochę stare, w środku ktoś wsadził dobry sprzęt. Ile by nie próbował, nie mógł złamać kodu, choć potwierdził kierunki transmisji prosto na Coruscant oraz wiedział, kiedy odbywały się przekazy. Gdy tak Opliko próbował rozgryźć oprogramowanie szyfrujące, zaaferowany pracą nawet nie zauważył, jak podszedł do niego chłopak.
- Ty źle robić. To się tak włącza - powiedział zirytowanym głosem i jednym ruchem dłoni włączył urządzenie.
- Widziałem, jak tata tak robił. Tu przysuwał rękę i się włącza.
Oczywiście, gdy Opliko spróbował sam zrobić taki ruch, nic się nie stało. Sytuacja była dość dziwna.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6901
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ord Mantell] Zdradziecki sygnał

Postprzez Mistrz Gry » 4 Cze 2020, o 00:01

Gdy malec uruchomił sprzęt, stało się to, czego Opliko tak bardzo starał się uniknąć. Nie minęło dużo czasu, a jakby z podziemi wyskoczyli uzbrojeni najemnicy. Uzbrojeni po zęby. Chiss uskoczył przed dwiema wiązkami ogłuszającymi, ale przed dwoma kolejnymi już nie zdołał.
Ostatnim, co pamiętał, gdy już zaczął dochodzić do siebie, to zamrażanie w karbonicie...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6901
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do Środkowe Rubieże

cron