Content

Środkowe Rubieże

[Shili] Gniew natury

Image

Re: [Shili] Gniew natury

Postprzez Mistrz Gry » 25 Lip 2018, o 21:05

W niecały kwadrans Hellfire zgromadził wszystko czego potrzebował. Co prawda musiał skorygować swoje zasoby pamięci dotyczące dostępności broni w Imperialnych zbrojowniach. Nigdzie nie znalazł DC-17 ani E-5. Jedyną bronią, którą mógł zabrać bez ryzyka na szybkie odkrycie ubytku w stanie, była wyświechtana E-11. Jedna sztuka. Nie miał problemu natomiast z zapasowymi ładunkami i granatami; wziął po prostu jeden z białych pasów z zasobnikami. Kwatermistrzowie mieli przygotowanych kilka takich zestawów na wypadek konieczności szybkiego wejścia do akcji. Robili to na prośby żołnierzy, gdyż tym zazwyczaj nie chciało się rozliczać każdorazowo z pobrania i zdania. Hellfire zwinął jeden taki pas. Było to może trochę ryzykowne, ale wiedział, że te przygotowane zestawy były odrobinę nieprzepisowe i zaginiecie jednego może nie zostać w ogóle zauważone. Dla wygody w raporcie.
Zabranie takiego pasa miało też jeszcze jeden plus. Nie musiał nieść tych granatów w ręku; a dzięki temu, że były w miękkich osłonach nie obijały się o jego pancerz i nie hałasowały.

Nikt go nie zauważył podczas drogi do zbrojowni i podczas powrotu. Dzięki kodom droida porządkowego udało mu się przeprowadzić całą operację praktycznie nie do wykrycia. System alarmowy, po prostu uznał, że wpuszcza kolejnego robo-odkurzacza.
Po dozbrojeniu się mógł ruszyć do kantyny.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5865
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Shili] Gniew natury

Postprzez Aleraa Rev » 26 Lip 2018, o 21:18

Analiza... Szanse na powodzenie planu gwałtownie wzrosły. Uzbrojony, zwarty, jak mawiają białkowcy... Brakowało tylko pewnej osoby... Kapitan Rev była w kantynie. Udał się tam. Jego fotoreceptory przeskanowały cały budynek... Znalazł otwartą kratkę wentylacyjną w ścianie budynku... Co ciekawe, tylko jedną... Były też jedne drzwi, typowe drzwi uchylne. Pamiętał to doskonale, często tam sprzątał. Nie raz znalazł pijanego szturmowca w tym miejscu... Najpierw, kierowany logiką podszedł do kratki wentalycyjnej, po czym wycuzlił swoje receptory audio. Wyraźnie słyszał 6 osób, jeśli nie liczyć barmana. Lekkie szumy świadczyły, że mogą tam być jeszcze dwie osoby. Czyli od 6 do 8 przeciwników. Prawdopodobnie kapitan jest w oddzielnym pomieszczeniu. W pamięci miał zapisany obraz jeszcze innych drzwi. Odszedł na pół metra, po czym wyjął granat gazowy i po aktywacji wrzucił go do przewodu wentylacyjnego. Trochę głośniejszy dżwięk spowodował lekkie obruszenie w kantynie, lecz natychmiast zostało to zignorowane i wrócił powolny rozgardiasz. Wyczulone systemy audio i wideo Hellfire'a zauważyły powoli ualtujący gaz do kantyny... Odbezpieczył swoje E-11 oraz nastawił je na ogłuszenie. Swój pas z granatami przesunął tak, by były z tyłu... Teraz pozostało krótkie czekanie, gdyż już po kilku sekundach zaczęły się oczekiwane kaszle...
Sytuacja w środku rozwinęła się tak, jak zaplanował Hellfire. Gaz, tak dalece skuteczny w polu, na zamkniętej przestrzeni spowodował jeszcze większe zamieszanie. Dało się syszeć coraz głośniejsze kasłania oraz powoli osuwających się ciał. W tym momencie już wiedział. Bez chwili wachania czy analizy wszedł przez drzwi do kantyny otwierając je powoli, gdzie zaskoczył go widok. 3 oficerów leżało na podłodze z wyraźną trudnością w oddychaniu. Barman rozpaczliwie wziął maseczkę, jaką używał przy sprzątaniu baru, lecz to było na darmo. Dwóch szturmowców ledwo trzymało się na nogach, mimo założonych hełmów. Najwyraźniej gaz zbytnio im zaszkodził i zbyt późno zareagowali. Ilości pustych butelek na stoliku sugerowały również zbyt wielkie pijaństwao kogokolwiek. Po wejściu i lekkim traśnięciu drzwiami wzrok wszystkich spoczął na nim. Poza oficerami. Ślad piany na ich ustach, który niedawno się pojawił sugerował, że im się przyda raczej pomoc ambulatoryjna. Hellfire wymierzył w nich (czytaj w szturmowców i barmana), po czym powiedział:
-Nie róbcie głupot, to może obejdzie się bez przemocy. - jednak na te słowa jakiś szturmowiec zerwał się i zamachnął się butelką na Hellfire'a. Droid zważając na stan sztrumowca, gdy tylko zamierzał się dostał wiązką ogłuszającą, która lekko go zamroczyła i runął jak długi, po wymierzeniu lewego prostego w jego wizjer. Nie czekając na reakcje pozostałej dwójki, oni również oberwali wiązką ogłuszającą. Szturmowcowi, któremu uderzył w wizjer, odpadł filtr powietrza. Schował go w pustym miejscu po granacie, po czym Zdjął ostatniemu sztrumowcowi hełm. Lekkie spazmy przeszyły podłogę, ale on nie marnował czasu, tylko udał się dalej. Kolejne drzwi były lepiej zabezpieczone, a przynajmniej w lepszej kondycji. Szybka analiza dźwięków pozwoliła na stwierdzenie, że istnieją tam dwie istoty białkowe: samica i samiec ras humanoidalnych, lecz nie wookie. Przeszedł bardzo szybko, natychmiast zamykając za sobą drzwi. W środku... Merine najwyraźniej był bardzo pijany i dobierałsię do Alery, ubranej w jakieś niewolnicze ubrania. Jej twarz była lekko przerażona i zmieszana. W chwili jednak jak wszedł do pomieszczenia obie persony spojrzały się na niego. Oczy aleryy zroiły się rozmiaru termodetonatoru, a Merine tylko rubasznie się uśmiechnął. Spojrzał się wzrokiem mętnym z ognikami na Hellfire'a, po czym powiedział po pijacku:
-A szerasz szyjacelu... - po czym zamachnął się soczyście w jego stronę - wytłumacz tej piehdolonej szmacie, że ma mi dać... Do mordy, cipy albo dupy... Cholerna dzewiha się znahlazła... - Aleraa tylko patrzyła z przestrachem na Merina, a to na Hellfire. Hellfire zabuczał, po czym wziął Merina za przysłowiowe fraki. W tym samym momencie bardzo szybko wytrzeżwiał i z wyraźnym przestrachem w oczach się na niego spojrzał.
-Hellfire, co ty... - lecz nie zdążył nic wydusić, gdy oberwał z główki prosto w nos. Siła droida oraz jego metalowe ciało spowodowało, że jego twarz przypominała krwawą miazgę... Po czym przestał się ruszać, a Hellfire po prostu go puścił, pozwalając mu na dziwne ułożenie się.
Aleraa była w szuku, gdy Hellfire zrobił to, co zrobił. Była także w szoku, gdy ją obserwował, a także dziwnie na nią patrzyl. Dopiero Hellfire pzełamał milczenie.
-Nie masz imperialnego tatuażu ani obroży... Nie jesteś też w złej kondycji fizycznej. - odpowiedział tonem, jakby mówił o pogodzie.
-Ale... Ale...
-Ale jak? Ten pijany idiota - tutaj kopnął Merina w nerki - zapomniał mi włączyć ograniczniki... Weź to. - po czym podał jej filtr powietrza z hełmu strzurmowca. Zdziwiona przyjęła dar, po czym zaczęła przeszukiwać kieszenie nieprzytomnego.
-Dwadzieścia, trzydzieści... 150 kredytów... Musiał dostać wypłatę. - powiedziała, po czym ukryła pieniądze w biustonoszu. Zdziwiona spojrzałą się na Hellfire.
-A ty się nie odwrócisz?
-Droidy nie odczuwają pociągu seksualnego jak istoty organiczne. Nie znają też poczucia wstydu.
-A na co mi ta maska? - spytala się zdziwiona?
-W kantynie rozpyliłem cały granat gazu łzawiącego. Przeznaczonego do tłumienia zamieszek na otwartym terenie... A teraz... Musimy się przygotować... I jak najszybciej uciec do hangaru... - po czym spojrzał się na nogi. No tak, łańcuchy... Zmienił tryb ognia na "zaij", po czym oddał dwa strzały w zamki. Łańcuchy się otworzyły, a Aleraa pomasowała swoje kostki.
-O tak... Masz jakiś plan?
-Tak, jednak wymaga czasu...
Image
Ilość Sprzedań w niewolę - 2
Ilość ucieczki z niewoli - 2.
Ilość wkrzonych właścicieli i oficjeli Imperium - 3.
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 142
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów

Re: [Shili] Gniew natury

Postprzez Mistrz Gry » 16 Sie 2018, o 08:44

Hellfire miał szczęście. Piekielnie dużo szczęścia. Co prawda droid nie bardzo w nie wierzył; wszak całe jego krzemowe jestestwo oparte było na precyzyjnych kalkulacjach prawdopodobieństwa i mało w nim było miejsce na coś tak prostego jak zwykłe "szczęście". O szczęściu mogli mówić białkowcy, ale nie on. Nie zmieniało to jednak faktu, że w tej właśnie chwili, w tym momencie trwania galaktyki, Hellfire był jej największym farciarzem.
Kantyna została spacyfikowana, torgutańska niewolnica odbita i nikt w całej bazie o tym nie wiedział. Póki co.

- Wierzę, że ten plan musi być dobry - powiedziała Aleera zaglądając do kantyny, gdzie leżeli imperialni żołnierze. - Bo nie chcę uchodzić za niewdzięczną, ale jeżeli nie masz nic sensownego, to równie dobrze możesz zastrzelić mnie tutaj. Bo Imperium nam tego nie daruje.
Hellfire nie musiał tego od niej usłyszeć. Doskonale o tym wiedział. Zbuntowany droid - i to tak stary jak on - zostałby najpewniej wyłączony i oddany do huty na złom lub sprzedany na części. Los Aleery z pewnością byłby nie mniej atrakcyjny.
- Ile potrzebujesz tego czasu? Ej? Powiesz coś?
Hellfire pokiwał tylko głową. Za bardzo absorbowały go aktualne wyliczenia by marnować moc procesora na rozmowę z białkowcem. Musiał podjąć decyzję: czy udać się do hangarów czy od razu uciekać przez ogrodzenie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5865
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Poprzednia

Wróć do Środkowe Rubieże