Content

Środkowe Rubieże

[Onderon] Ocalały

Image

Re: [Onderon] Ocalały

Postprzez Mistrz Gry » 13 Mar 2018, o 02:20

Słysząc wiadomość o granacie, kobieta nie wyglądała na zachwyconą, ale przyjęła słowa droida w milczeniu. Wzięła hełm od niego i spojrzała na resztę swojego sprzętu, który podnosił już miraluka. Najwyraźniej wszystko się zgadzało, bo kobieta odwróciła wzrok i spojrzała z powrotem na Bzhydacka.
- Nie, nie mam. Mam na planecie wystarczająco znajomych, by nie potrzebować tu podchodów. Jakbyś mnie nie ogłuszył, pewnie bym już z nimi uciekła.
Korzystając z tego, że zaczęła coś widzieć, uważnie przyjrzała się teraz droidowi. Niemal dogłębnie sprawdzała każdy element, który widziała. Najwyraźniej chciała ocenić, z czym ma do czynienia i czy rzeczywiście zagrożenie jest tak duże, jak zakładała. nie podejmowała w końcu żadnych agresywnych działań, co wskazywało, ze rzeczywiście uwierzyła w groźby droida. mając już wizję, spojrzała też na chłopaka, czy nic mu się nie stało i na teren wokół siebie, po czym z powrotem zwróziła się do droida.
- Moi przyjaciele, a przynajmniej większość z nich, pewnie przeżyła i nadal mogę skorzystać z ich pomocy. Możemy zatem wyjść na powierzchnię i ich odszukać. Użycie teraz statku w okolicach tego miasta, a nawet po tej stronie planety mija się z celem, bo Imperium na pewno założyło blokadę tym swoim niszczycielem. Wszyscy jednak wiedzą, ze nie oddalą się znacząco od księżyca, co możemy wykorzystać. Trzeba uciec z miasta i z jednego z ukrytych w lasach lądowisk odlecieć stad w cholerę. Myślę, że moi znajomi będą w stanie nas przewieźć. Co ty na to?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Ocalały

Postprzez BZHYDACK » 27 Mar 2018, o 03:25

Bzhydack użył wyuczonego dawno temu gestu wzruszenia ramion, zanim odpowiedział łowczyni.
- Twoi przyjaciele nie powitają mnie z otwartymi ramionami, zważywszy że zabiłem kilku z nich. A zważywszy na fakt, że przebywam na planecie legalnie, blokada może nie być dla mnie tak uciążliwa, jak dla ludzi którzy biegają po ulicach i strzelają do szturmowców.
Droid oczywiście też biegał i strzelał, ale nie zaatakował żadnego z przedstawicieli władzy. Nie figurował w danych jako przestępca, a jako istota, która oficjalnie wylądowała na planecie w interesach swego pana, a miejsce strzelaniny pokrywało się z jego alibi.
- Tak czy inaczej, nie posiadam pełnych planów podziemi. Nieważne zatem, jaką część drogi pokonamy tunelami, trzeba będzie i tak na powierzchnię wyjść. Za mną. Aethel, weź sprzęt łowczyni.
Miraluka już wcześniej przyglądał się wyposażeniu Mandalorianki, zatem teraz pozbierał wszystko. Musiał założyć na siebie niektóre elementy, żeby w ogóle móc zmieścić w rękach całość. Oczywiście, sprawiło to, że poruszali się powoli.
Bzhydack kroczył pierwszy, cały czas uważając na Mandaloriankę. Prowadził też nasłuch na wszystkich pasmach, na wypadek, gdyby łowczyni chciała jednak wezwać swoich przyjaciół. Ponownie połączył się z wciąż krążącymi na powierzchni sondami, by monitorować poruszenia patroli szturmowców. Skontaktował się też z EV.
- Raportuj proces naprawczy.
- Sprawność motoryczna przywrócona w 37%
- Sprawność obliczeniowa?
- 98%
- Zachowałeś kartę ID bandyty?
- Tak.
- Przeprogramuj ją. Potrzebuję karty ID. Przesyłam dane osoby.

Zmiana zapisu na karcie ID nie była prosta, możliwe też, że trzeba by fizycznie zmienić kartę, ale EV miał pełne oprogramowanie i wszystkie dane potrzebne do tej operacji. Bzhydack nie miał jedynie danych, jak długo mu to zajmie.
Droga przez podziemia trwała długo (4 godziny 26 minut), Bzhydack szukał odpowiedniego miejsca, by móc wyjść. Dodatkowo, teren był uciążliwy, zwłaszcza dla chłopaka taszczącego sprzęt łowczyni. Mandalorianka dawała sygnały, że chciałaby dostać sprzęt z powrotem, ale droid nie zdecydował się na to. W końcu ta nietypowa grupa dotarła do miejsca, które droid uznał za odpowiednie. Bzhydack podszedł do ściany i za pomocą palnika i pięści począł ją rozbierać. Dzięki echolokacji znalazł miejsce gdzie mógł opuścić podziemia, a dzięki połączeni z sondami miał dokładne dane odnośnie położenia. Teraz opuszczał tunel przez piwnicę domu sąsiadującego z magazynem-stajnią służącym do przechowywania bestii przed sprzedażą.
Gdy tylko weszli do piwnicy, spełniającej widocznie rolę czegoś w rodzaju składu mniej lub bardziej niepotrzebnych rzeczy, Aethel dosłownie rzucił na ziemię sprzęt łowczyni i usiadł ciężko. Łowczyni usiadła obok, przeszukała swój pas i wyciągnęła kilka batonów energetycznych, których dwa dała chłopakowi. Bzhydack zaś zrobił małe przeszukanie pomieszczenia. Po dłuższej chwili (16 minut) udało mu się znaleźć coś użytecznego - skrzynkę ze starymi ubraniami.
- Przebierzcie się. Zwłaszcza ty, łowczyni. Imperium poszukuje mandalorianina w czarnej zbroi, a nie kobiety echani. A ty, młody, postaraj się wyglądać mniej jak miraluka a bardziej jak człowiek
Gdy białkowcy zmieniali odzienia, Bzhydack zapakował zbroję Mandalorianki, a także swój karabin, do skrzynki. Wziął ją na ramię.
- A teraz idziemy. Mamy interes do ubicia.
Image

GG 31165496
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 182
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Onderon] Ocalały

Postprzez Mistrz Gry » 28 Mar 2018, o 16:26

Przebranie się trochę im zajęło. Mimo wszystko efekt był objecujący. Półmiraluka zdjął opaskę, pod którą skrywał swoje niewidzące oczy i zasłonił je goglami, które znalazł wśród wszechobecnych gratów. Przybrudzone szybki dobrze skrywały jego wzrok. Całości zmian dopełnił strój złożony z wypłowiałych spodni i zwykłej koszuli. W kieszenie napchał trochę narzędzi i wyglądał jak zwyczajny chłopak robiący za mechanika. Mandalorianka wybrała natomiast ze sterty coś, co przynajmniej wyglądało lepiej i czyściej. Bzhydack nie miał pojęcia o modzie białkowców, ale wyglądała na taką, co chce coś przehandlować a od targania ms ludzi i droidy.
- No co? - odezwała się w stronę chłopaka, który wlepił w nią gogle, na swój sposób podziwiając jej figurę.
- Nic, nic - Bzhydack jednak wyczuł nagły wzrost temperatury ciała wokół twarzy młodzieńca - Chodźmy już.
Wyszli po schodach na górę, do dość przestronnego pomieszczenia, które służyło za hol. Światła były zgaszone, a na zewnątrz zapanowały już ciemności nocy. Uliczne lampy, których światło wpadało przez okna budynku, rozświetlały lekko półmrok. Dom był pusty, a przynajmniej Bzhydack nie wykrył żadnych dźwięków ani ruchu. Budynek nosił jednak ślady ostatnich walk. Drzwi wejściowe, które mieli teraz przed sobą, były dziwnie wgniecione, a na ścianie przy schodach na górę widniały ślady po strzałach z blasterów. Mieszkańcy najprawdopodobniej uciekli podczas zamieszek, teraz nadal się ukrywali lub już nie żyli. Same walki chyba się już uspokoiły, nie było słychać niepokojących odgłosów. Wyglądało na to, że sytuacja w mieście została opanowana.
- To gdzie teraz - wyszeptał Aethel.
Bzhydack przeskanował teren wokół, łącząc się też z sondami. W okolicy były dwa patrole imperialnych, jeden zmierzający na południe, drugi niestety w stronę kosmoportu i lądowisk. Oprócz nich po zaułkach przemykały pojedyncze postacie. Imperium prawdopodobnie wprowadziło godzinę policyjną. Była to standardowa procedura w przypadku zamieszek na taką skalę. Mandalorianka podeszła do jednego z okien, by sama sprawdzić okolicę.
- Na ulicach wokół nikogo nie widzę. Stajnie też wydają się opuszczone.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Ocalały

Postprzez BZHYDACK » 7 Kwi 2018, o 01:42

- Teraz - Droid również podszedł do okna i odsunął mandaloriankę - odpoczniecie. Nie będziemy chodzić po ulicach w czasie godziny policyjnej. Możecie się przespać, zjeść, ewentualnie przeszukać dom, zalecam jedynie zachować ciszę, żeby nie przyciągnąć niczyjej uwagi.
Bzhydack zaś usiadł na skrzynce, w której był sprzęt łowczyni i podłączył się do gniazda ładowania na parterze domu. Wprawdzie nie zużył wiele, ale zawsze powinien być gotowy na najwyższy wysiłek. Równocześnie słuchał otoczenia, łącznie ze swoimi... jaki był właściwie status Mandalorianki i chłopaka? Więźniami na pewno nie byli, podopiecznymi też nie, eskortowanymi, czy może towarem? Bzhydack postanowił używać określenia "obiekty". Słuchał otoczenia, obserwował ulice oczami sond i komunikował się z EV.
- Jak wygląda status kosmoportu? Czy blokada jest całkowita, jaki procent statków dostaje zezwolenie na start?
Bzhydack wiedział, że blokada nie będzie stuprocentowa, taka bywa jedynie w przypadku kwarantanny.
Image

GG 31165496
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 182
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Onderon] Ocalały

Postprzez Mistrz Gry » 8 Kwi 2018, o 18:30

- Niech będzie - wymamrotała mandalorianka.
Kiedy Bzhydack zarządził przerwę i odpoczynek z białkowców jakby zeszło powietrze. I chłopak i kobieta byli zmęczeni wydarzeniami całego dnia, choć wojowniczka nie dawała tego po sobie poznać. Miraluka znalazł w jednym z pokoi łóżko i jakiś koc do spania. Po spowolnionym szybko rytmie serca droid poznał, że jeden z jego podopiecznych zasnął niemal natychmiast. Nawet dręczące go zapewne myśli na temat jego losu i ostatnich wydarzeń nie powstrzymały zmęczenia.
Z kolei mandalorianka trochę się ociągała. Trudno było ocenić, czy próbowała wymyślić sposób dezakttwacji droida i ucieczki, czy raczej nie wiedziała, na ile może mu zaufać. Nie chodziło raczej o strach, że zabije ją podczas snu, bo mógł to zrobić w każdej chwili, ale czy poradzi sobie z kłopotami na tyle sprawnie, by ona nie ucierpiała podczas snu. W końcu jednak i ona postanowiła się przespać. Przytargała sobie materac z innego pokoju i położyła się na ziemi niedaleko chłopaka. W razie gdyby musieli walczyć lub uciekać zwiększało to ich szanse, bo białkowcy mogli pomóc sobie wzajemnie, gdy Bzhydack będzie ich osłaniał.
EV odpowiedział według oczekiwań szybko i dokładnie.
- Kosmoport w tej chwili kontrolowany jest przez oddziały żołnierzy. Sprawdzają każdy transport, który dopuszczony jest do startu. Wstępną kontrolę podczas ostatnich czterech godzin przeszło średnio 36,59% statków. Najkrócej trwają kontrole prywatnych promów pasażerskich lokalnych oficjeli, z których część uciekła przed zamieszkami. Żołnierze poza chłopakiem zdają się także zatrzymywać 89,7% statków, w których wykryto broń i podobny asortyment. Zalecam dobre ukrycie naszego sprzętu.
Po następnej milisekundzie, podczas której EV obliczał następne dane, przesłał kolejną wiadomość.
- W nocy czas i dokładność kontroli się wydłużyły. W dzień, kiedy statków było więcej, czas kontroli był krótszy średnio o 31,6%. Tak będzie prawdopodobnie i następnego dnia. Sytuacja w mieście się uspokaja. Żołnierze powinni być mniej czujni.

***


Po kilku godzinach gwiazda Onderonu ponownie wyszła ponad horyzont. Dzień ledwo się zaczynał, ale czas odpoczynku minął i należało ruszać. Noc Bzhydack spędził między innymi na skanowaniu otoczenia i wykrywaniu zagrożeń. Nie było jednak potrzeby interwencji, bo żaden z patroli, co było spodziewane, nie wykazał zainteresowania opuszczonym budynkiem. Poza tym droid miał więc wystarczająco dużo czasu, by obliczyć dalszy plan wydostania ich z planety.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Ocalały

Postprzez BZHYDACK » 20 Kwi 2018, o 01:53

Niedługo po świcie (godzina 5.46.22 czasu lokalnego) Bzhydack zarejestrował odgłosy ruchu na piętrze. Mandalorianka wstała i skierowała się do pomieszczenia odświeżacza, następnie droid słyszał, jak budzi chłopaka. Po dłuższej chwili (24 minuty) oboje zeszli na parter. Chłopak przyniósł wyszukane gdzieś batony proteinowe, z których przy użyciu wody i niezidentyfikowanych dla Bzhydacka warzyw białkowcy sporządzili pożywny posiłek. Jedli w milczeniu, w rzeczy samej, właściwie nie mieli o czym rozmawiać. Nie w zaistniałej sytuacji. Następnie cała ta specyficzna drużyna ruszyła opuściła tymczasowe schronienie.
Bzhydack poprowadził białkowców do owej stajni naprzeciwko domu. Budynek sprawiał wrażenie opuszczonego w pośpiechu, z dużym prawdopodobieństwem jeszcze wczoraj funkcjonował zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Nawet stało tam kilka klatek, zarówno klasycznie metalowych jak i energetycznych, wszystkie na repulsorowych platformach. Ewidentnie właściciele nie zdążyli zabrać wszystkiego. Droid zarządził przeszukanie budynku, co zajęło 23 minuty ale się opłaciło - w pomieszczeniu pełniącym rolę składu grupka znalazła co nieco sprzętu do poskramiania bestii. Wyglądał wprawdzie na raczej starszy i był przeznaczony albo dla nowych pracowników, albo jako rezerwowy, bo profesjonalni łowcy raczej polegają na własnym sprawdzonym sprzęcie, niemniej jednak był sprawny. Obejmował dwa elektrobicze, karabin na strzałki usypiające oraz wyrzutnik elektrosieci.
- To się przyda - Stwierdził Bzhydack.
- Na co nam to? Już lepiej mi chodzić z własną bronią.
- Ponieważ urządzimy polowanie.
- Polowanie?
- Po ulicach nadal biegają różne bestie, prawdopodobnie nawet ktoś wypuścił je celowo, by zwiększyć chaos panujący na ulicach i zmusić Imperium do rozproszenia sił. Jedna z bestii zmierza w tym kierunku.
Droid zagarnął dla siebie karabin, i jeden bicz, Mandalorianka wzięła drugi bicz i wyrzutnik. Następnie Bzhydack wyświetlił mapkę okolicy.
- Bestia porusz się tą ulicą. Jest rozszalała, niszczy wszystko na swojej drodze. Ja i Mando wychodzimy, Aethel, ty przygotuj jedną z tych energetycznych klatek. Dam ci znać przez komunikator jak się sytuacja rozwinie. Łowczyni, pamiętaj, potrzebujemy bestii żywej.
Image

GG 31165496
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 182
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Onderon] Ocalały

Postprzez Mistrz Gry » 22 Kwi 2018, o 18:15

Uzbrojeni w znaleźny sprzęt do poskramiana zwierzyny, droid i mandalorianka wyruszyli na ulicę w poszukiwaniu bestii do upolowania. Zmieszany trochę chłopak został w stajni i zabrał się za ustawianie jednej z klatek energetycznych. Widać było, że ani on, ani łowczyni nie rozumieli do końca planu droida. Pewnie każde z nich miało ochotę mieć już całe to zamieszanie za sobą, nawet jeśli wiązałoby się to z koneicznością próby przedarcia się przez blokadę. Mandalorianka musiała bardzo wierzyć w swoje umiejętności. Jednak plan droida, wybrany spośród szesnastu możliwości wygenerowanych ze zgromadzonych danych był najlepszy. Statystycznie mieli 76,19 % szans na ucieczkę całą trójką bez większych obrażeń i uszkodzeń. Natomiast szansa na ucieczkę przy stracie tylko jednego z białkowców wzrastała aż do 94,87 %. Była to więc najlepsza możliwość, której białkowcy nie posiadając danych od EV i z czujników, nie mogli obliczyć.
Po wyjściu skierowali się w lewo. Biegiem dotarli do małego placu, z którego prowadziło kilka dróg do różnych części miasta. Jeszcze kilka dni temu miejsce musiało być mocno uczęszczane. Znajdowało się blisko kosmoportu i stanowiło dobry przystanek. Wokół placu usytuowane było kilka tanich hoteli i kantyna. Byli już na tyle blisko kosmoportu, że wielki budynek rzucał o tej porze lokalnego dnia cień na cały plac. Rozszalały boma właśnie pustoszył futrynę ulokowanej przy placu kantyny. Przedstawiciele tego lokalnego gatunku byli raczej stosunkowo niewielkich rozmiarów, jednak ten osobnik był ogromny. Licząc z ogonem osiągał ponad dziesięć metrów długości, a jeden pazur był tak długi jak cały chwytak Bzhydacka. Tego typu mutacje czasem się zdarzały, szczególnie jeśli zwierzę pochodziło z jednego z księżyców - Dxuna. Ktoś najwyraźniej musiał ominąć imperialną blokadę i dowieść potwora na Onderon.
Mandalorianka bez chwili zwłoki rzuciła się do przodu i wymierzyła celne uderzenie biczem w zad stwora. Ten zawył i odwrócił się w stronę łowczyni. Teraz było widać, że przednie łapy ma już mocno poranione wcześniejszymi próbami schwytania go. Musiał się jednak uwolnić i ostro poharatać poprzednich łowców, skoro nie było ich w okolicy. Między pazurami czujniki droida zarejestrowały jeszcze kawałek rozerwanej elektrosieci. Boma zawył ponownie i rzucił się na łowczynię. Ta zręcznie uskoczyła w bok i uniknęła jego szarży. W tym momencie do akcji wkroczył Bzhydack, który kolejnym smagnięciem bicza zmusił bestię do pogoni za nim. Po tym puścił się biegiem, z powrotem w kierunku stajni. Mechaniczne kończyny Bzhydacka nie męczyły się ani nie ustępowały szybkością stworowi. Mógł też podczas biegu wzmacniać co chwila jego wściekłość kolejnymi uderzeniami bicza i zmuszać do dalszej pogoni. Tym samym idealnie udało mu się nakierować stwora wprost na stajnie, w której czekała już na niego klatka. W tym czasie mandalorianka biegła z tyłu i ubezpieczała całą akcje z wyrzutni, jakby stworowi nagle odwidziała się pogoń za droidem. Ten był jednak rozszalały i w pełnym pędzie wpadł do środka budynku, w którym Aethel Ishida juz czekał z otwartą klaką. Uskakując w bok w ostatniej chwili, Bzhydack zmusił rozpędzonego boma do wbiegnięcie wprost do pułapki. Chłopak chwilę potem włączył klatkę i zwierze było uwięzione.
- Ej wy!
Kiedy weszli do stajni, zza rogu dało się słyszeć głos zmodulowany mikrofonem typowego wojskowego hełmu. Bzhydack odkrył zmierzających w ich stronę żołnierzy już wcześniej, ale zajęty poganianiem zwierzęcia, dopuszczał możliwość, że ci ominą ich, szczęśliwi, że sami nie muszą go łapać. Niestety... Po chwili piątka Imperialnych szturmowców weszła do budynku.
- Ładnie sobie poradziliście - zaczął dowodzący oddziałem oficer bez zbędnego wstępu. - Czy to wasze zwierzę? Właśnie zniszczyło z siedem budynków i muszę spisać dane do raportu. To wasza stajnia? Ktoś będzie musiał pokryć wyrządzone przez zwierzę szkody.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Ocalały

Postprzez BZHYDACK » 8 Maj 2018, o 14:24

Polowanie przebiegło bez żadnych problemów, nawet pomimo faktu że bestia miała rozmiary znacznie przekraczające normę. Mandalorianka okazała się być sprawna i szybko myśląca, a mechanik reagował odpowiednio. Niestety, to właśnie ściągnęło na nich problemy w postaci patrolu szturmowców.
Sey spięła się, a Aethelowi przyspieszyło tempo i wzrósł poziom adrenaliny. Bzhydack, oczywiście, nie stresował się, było to przecież niemożliwe. Zareagował, jak tylko usłyszał szturmowców - wystukał daditą stopą o podłogę: "Graj naszego szefa" Oprócz tego wydarzyła się jeszcze jedna rzecz - w pomieszczeniu pojawiła się sonda Bzhydacka, która wcisnęła się do jego plecaka.
- Nie, sir. To nie jest nasza stajnia. Jedynie wynajmujemy to pomieszczenie. Nie jesteśmy miejscowymi łowcami.
- A zwierzę?
- Przylecieliśmy na planetę znaleźć odpowiedni okaz. Nie musieliśmy udawać się nawet poza miasto, jak się okazało.
- Dobra. Wasze dane.
"Ja mu je podam"
- Mój droid poda wam wszystkie potrzebne dane.
Bzhydack podszedł do dowódcy patrolu i zgrał dane na jego datapad. Dowódca szybko je przejrzał.
- Będę potrzebował potwierdzenia.
- Oczywiście.
Podał mu jedną ze swoich kart identyfikacyjnych, a następnie - kartę Sey. Podrobioną kartę, którą przyniosła mu sonda. Opiewała na nazwisko "Diriana Liah", łowca i treser egzotycznych gatunków zwierząt.
- Ja noszę kartę identyfikacyjną mojej Pani, odkąd w czasie łowów na Gamorrze zgubiła ją i miała problemy po powrocie w przestrzeń imperialną.
- Ok. A tamten?
Dowódca wskazał na Aethela.
- Miejscowy technik. Najęliśmy go do pomocy.
- Hej, Ty! Podejdź tu.
Aethel zbliżył się.
- Tak, Panie?
- Imię, nazwisko!
- Brithel Gisho. Technik Mechanik.
- Dokumenty.
- Nie noszę w pracy dokumentów, ze względu na ryzyko utraty lub uszkodzenia. Ale może Pan sprawdzić w systemie dane na to nazwisko. Numer identyfikacyjny karty to 05676-3248-55419.
Dowódca patroli grzebał przez chwilę w datapadzie.
- W porządku. Pozostaje jeszcze kwestia szkód.
- Proszę w takim razie skontaktować się z naszym pracodawcą- Bzhydack podał dowódcy patrolu dane do kontaktu z fałszywym biurem fałszywej tożsamości Gubernatora. Powinni przeciągnąć sprawę wystarczająco długo, by Bzhydack zdołał opuścić Onderon.
Dowódca szturmowców popatrzył jeszcze na nietypową grupkę, po czym skinął na swoich podwładnych i opuścił budynek stajni.
Bzhydack słuchał jeszcze oddalających się kroków szturmowców, aż wreszcie ucichły.
- Odeszli.
Mechanik odetchnął z ulgą. Dziewczyna podeszła do niego.
- Jak ciebie zawołał, myślałam, że wszystko się wyda. Co ty mu podałeś?
- Brithel Gisho był, jak ja, mechanikiem, tyle że nie na usługach gangu a takim normalnym. Pomagaliśmy sobie nieraz. Facet używał numeru karty jako kodów do drzwi, pierwszej połówki do domowych, a drugiej do warsztatowych. A ponieważ był mojego wzrostu, nie nosił brody i często miał okulary ochronne - to wydał mi się odpowiedni.
- Czy nie będą w stanie ustalić, że ktoś się pod niego podszył?
- Nie sądzę. Widzicie, on nie żyje. Zginął w porachunkach gangów. Nikt tego nie zgłosił.
- Tak czy inaczej, w porcie to nie przejdzie. Tam kontrole są bardziej szczegółowe, nie wykpisz się numerkiem.
- To prawda.
I w tym momencie Bzhydack wbił strzałkę usypiającą w szyję Miraluki. Sey zachwiał się i upadł na ziemię. Mandalorianka zaklęła i sięgnęła po broń, ale miała tylko elektrobicz.
- Spokojnie. Nic mu nie będzie.
- Czemu to zrobiłeś?
- Jak sama zauważyłaś, kontrole w porcie są bardziej szczegółowe. Zatem numerek i przebranie nie wystarczy. Dlatego trzeba, żeby nasz obiekt zainteresowania nie został skontrolowany.
Bzhydack otworzył skrzynię, w której był ich sprzęt i ubrał Miralukę w mandaloriańską zbroję Sey. Uruchomił systemu podtrzymywania życia zbroi, następnie wpakował chłopaka do skrzyni razem z całym pozostałym sprzętem, poupychał różnych śmieci, żeby go unieruchomić. Droid wrzucił jeszcze do klatki trochę żarcia (jakieś 200 kg) które w stajni leżało sobie w skrzyniach pod ścianą... i umieścił skrzynię w klatce z bestią. Monstrum zajęte jedzeniem nie zwróciło uwagi na skrzynkę, jednak gdy już skończyło, obwąchało pakunek, ale nie uznając go za jadalne wykorzystało go jako... poduszkę, gdy zapadło w drzemkę. Bzhydack zaś zwrócił się do Sey.
- Trzymaj, to twoja karta identyfikacyjna.
Droid podał jej kartę, którą przedtem pokazał dowódcy patrolu.
- I teraz możemy iść do kosmoportu.
I wypchnął potężną klatkę przez drzwi stajni.
Image

GG 31165496
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 182
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Onderon] Ocalały

Postprzez Mistrz Gry » 12 Maj 2018, o 22:34

Pchana przez miasto na repulsorowym podnośniku klatka nie wzbudzała większych sensacji. Mieszkańcy, którzy po wczorajszych zamieszkach postanowili wyjść na ulice i tak byli przyzwyczajeni do podobnych widoków. Także im bliżej kosmoportu, tym bezpieczniej było. Najwyraźniej żołnierze postawili sobie za cel ochronę przede wszystkim ruchu z i na planetę. Wzmocnione procedury ochrony wprowadzono także po niedawnych wydarzeniach na Taris. Z tego też powodu należało się spodziewać wzmożonych kontroli.
Budynek kosmoportu był bardziej pusty niż ostatnim razem, gdy Bzhydack w nim był. Wśród obecnych wokół istot więcej było imperialnych żołnierzy niż podróżnych, zaś ci nieliczni co podjęli się próby odlotu z planety, snuli się po kątach, próbując uniknąć kłopotów. Wszyscy w mieście wiedzieli już, że imperialna blokada jest wystarczająco szczelna, że bez ważnego powodu nie ma po co silić się na jej ominięcie. Wystarczyła mała potyczka na targu, by sparaliżować całą stolicę planety.
Bzhydack i Sey minęli patrole na ulicach i weszli od razu do sali odpraw. Zwyczajem na Onderonie było, by przed wywiezieniem inwentarza żywego, przynajmniej legalnie, poddać go spisowi transakcji. Zaraz po wejściu żołnierze zatrzymali ich przy jednym takim zajętym przez nich stoisku. Pięciu imperialnych w białych pancerzach przyglądało się droidowi i towarzyszącej mu kobiecie.
- Dokumenty i cel podróży. Kto kupił i komu wieziecie tą bestię?
Bzhydack podał kartę i identyfikatory. Oficer przez chwilę czytał zmyśloną przez droida historyjkę, ich dane zostały sprawdzone i... żołnierz oddał im karty i bez dalszych pytań wskazał drogę poza sektor kontroli.
- Udać się na statek i przygotować do rewizji. Za chwilę dotrze do was grupa sprawdzająca.
Pierwsza przeszkoda została przez nich pokonana. Teraz pozostawała druga, trudniejsza, bo następna kontrola była dokładniejsza. Przynajmniej zwierzę postanowiło oszczędzać siły i ułożyło się spokojnie w klatce. Bzhydack sprawdził parametry życiowe chłopaka. Wyglądało, że wszystko z nim jest w pprządku.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Ocalały

Postprzez BZHYDACK » 30 Maj 2018, o 03:41

Pierwsza faza kontroli przebiegła pomyślnie. Dokonujący jej oficer szturmowców zadowolił się szybkim przeglądem dokumentów. Właściwa kontrola miała jednak dopiero nastąpić, już na pokładzie promu. Droid i Mandalorianka skierowali się na statek, pchając klatkę z monstrum.
Z wnętrza pojazdu wyszedł EV. Wyglądał już znacznie lepiej niż wcześniej, większość widocznych uszkodzeń została przynajmniej częściowo usunięta.
- Prom jest gotowy do transportu.
Bzhydack bez słowa wprowadził klatkę do środka i zamocował ją do podłogi magnetycznymi ssawkami.
Bestia chyba zaczęła się nudzić bezruchem, bo zainteresowała się skrzynką, w której był Aethel. Wyglądało na to, że bestia nie próbuje skrzynki zjeść, bardziej traktowała ją jako zabawkę. Przesuwała ją, obracała, nawet próbowała podrzucić, no ale miała za mało miejsca. Ludzie określiliby zapewne ten wygląd jako dość zabawny, zwłaszcza że wielki gad ruchami przypominał wyjątkowo niezgrabnego kota.
Sey usiadła naprzeciw klatki, wyraźnie zdenerwowana. Niepewnie się czuła bez swojego pancerza.
EV rozpoczął procedury przedstartowe, by po kontroli móc od razu wystartować.
Bzhydack sprawdził jeszcze raz klatkę i jej systemy, jak i Aethela. Odurzony środkiem, praktycznie nie dawał odczytów, a obecność bestii dodatkowo to maskowała.
Pozostawało czekać na patrol.
Image

GG 31165496
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 182
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Onderon] Ocalały

Postprzez Mistrz Gry » 3 Cze 2018, o 17:53

Bestia zdecydowanie zajęła się skrzynką i próbowała się nią bawić w klatce. Jednak według odczytów, upakowanemu w niej chłopakowi nic nie groziło. Mandalorianka zaś się denerwowała, nie tylko ze względu na swoją zbroję, ale i wyraźnie spoglądała w stronę skrzynki uderzanej łapami stwora. Nie mogła mieć tych danych, co Bzhydack.
- Słuchaj... - zaczęła, ale przerwało jej przybycie patrolu.
Nie kazali na siebie długo czekać. Oficer w asyscie dwóch żołnierzy w białych zbrojach i dwóch droidów skanujących stanęli przed trapem. Bzhydack odczytał ze wskazań, że nie wykazywali zdenerwowania i pobudzenia, nie byli czujni. Wyglądało na to, że są znudzeni już swoją pracą.
- Załoga wyyjść ze statku z rękami przed sobą. Droidy też - posłusznue wykonali rozkaz - Dokumenty poproszę.
EV razem z Bzhydackiem podali do wyciągniętej ręki Imperialnego karty ID i sfingowane zlecenie na bestię trzymaną w klatce. Oficer przeczytał uważnie wszystko, po czym oddał Bzhydackowi.
- W porządku. Zostajecie tutaj. Za mną - ostatnie słowa rzucił do towarzyszących mu droidów.
Oficer razem z maszynami weszli na pokład. W tym czasie cała trójka załogantów pozostawała na zewnątrz przy trapie pilnowana przez dwójkę niezbyt czujnych żołnierzy. Bzhydack wyliczył, żew razie konieczności, mógłby ich zabić w 1,567 standardowej sekundy. Na razie jednak było spokojnie. Jedynie mandalorianka obserwowała wejście na statek, oczekując wyjścia oficera i pomyślnych wieści. Czas zdawał się jej dłużyć niemiłosiernie, ze zdenerwowania przygryzła wargę, przestępowała z nogi na nogę. Dla droidów były to po proste kolejne upływające na wewnętrznym chronometrze sekundy, a potem minuty. W końcu oficer wyszedł.
- Możecie lecieć. Dostaliście zezwolenie opuszczenia pla...
Nie zdążył dokończyć. Na lądowisku obok nich doszło do solidnego wybuchu. Od razu rozległy się syreny alarmowe i oczy i czyjniki wszystkich zwróciły się w tamtą stronę. Przed stojącym tam frachtowcem tozpętała się strzelanina. Wybuch pochodził ze zgromadzonych nieopodal beczek paliwowych, w które poszedł pierwszy strzał. Sprawa wyglądała naprawdę poważnie, jakaś grupa postanowiła zbrojnie wydostać się z planety.
- Tu dwa-trzy-trzy-jeden. Strzelanina na lądowisku czwartym. Przyślijcie wsparcie. A wy co tak stoicie?! - oficer wrzeszczał na swoich ludzi - Biegniemy tam!
Całkowicie stracili natomiast zainteresowanie Bzhydackiem i resztą jego załogi. Korzystając z ogólnego zamieszania droidy mogły zapakować się na statek, uwolnić biednego chłopaka ze skrzynki i odlecieć przez nikogo nieniepokojonym.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Ocalały

Postprzez BZHYDACK » 9 Cze 2018, o 18:08

Skan wykazał wysoki poziom adrenaliny u Mandalorianki. Wojowniczka wolałaby stawić czoło całej armii Imperium, niż tak jak teraz czekać bezczynnie, aż patrol zakończy przeszukanie statku. Co więcej, wyraźnie denerwowała się, że przemycanemu chłopakowi może stać się krzywda ze strony potwora. Bzhydack jednak wiedział, że skrzynka jest wystarczająco solidna, a bestia, najedzona i odizolowana od wpływu otoczenia, nie będzie wykazywać destruktywnych zamiarów.
Żołnierze przeszukiwali statek, a dwójka została pilnować załogi. Bzhydack wyliczył, że mógłby zabić ich w 1,567 standardowej sekundy. Nie okazało się to jednak konieczne. Być może obecność bestii tak dobrze zamaskowała chłopaka, a być może zawdzięczali to znużeniu żołdaków wykonywaniem rutynowych zadań, niezależnie od przyczyny jednak przeszukanie nic nie wykazało i załoga promu dostała zezwolenie na start. Skwapliwie skorzystali z możliwości, zwłaszcza że jakiś desperat właśnie próbował wydostać się z planety siłą i szturmowcy przestali się zajmować promem, będąc potrzebnymi gdzie indziej.
EV rozpoczął procedury przedstartowe, Bzhydack zaś zamocował klatkę do Podłogi w ładowni promu. Sey chciała od razu wyciągnąć skrzynię, ale Bzhydack ją powstrzymał.
- Poczekaj, aż wylecimy poza zasięg niszczyciela na orbicie. Jak już będziemy w okolicach Dxuna, nie będą mogli nas zawrócić, nawet jeśli będą chcieli. odległość będzie zbyt duża, by mogły nas dopaść myśliwce.
Oczywiście zamierzali wylądować spokojnie na pokładzie należącego do gubernatora Carracka, ale trzeba było dmuchać na zimne. Bzhydack nie miał danych, czy statki nie przechodzą jeszcze dodatkowo kontroli, a przynajmniej skanowania, na orbicie.
Mandalorianka odpuściła, usiadła więc tylko na miejscu, gdzie w ładowni mogli przebywać pasażerowie. Bzhydack zaś zajął fotel drugiego pilota. Prom wzniósł się lekko i skierował w stronę orbity. Bzhydack jeszcze popatrzył w dół, tam gdzie trwała strzelanina.
Sentinel mknął przez powietrze, odpychane przez tarcze cząsteczkowe. Nad nim zaczął majaczyć niszczyciel, najpierw będący małym trójkącikiem, potem zajmujący całą przestrzeń ponad, a potem znów malejący. Ruch w powietrzu panował może niezbyt natężony, ale nie można było powiedzieć, że całkowicie zamierał. Choć procesor Bzhydacka wykazywał zmniejszenie natężenia ruchu w stosunku do dnia w którym przybył o 37,54%. W oknach kokpitu miejsce niszczyciela zajmował już Dxun, duży, bliski księżyc Onderonu, miejsce wzrostu bestii, smoków z Onderona. I miejsce o znaczeniu dla historii Galaktyki nieporównywalnie większym, niż mogłoby się wydawać.
Bzhydack nie obejrzał się. Wiedział, że Sey właśnie stoi w kokpicie. Słyszał ją cały czas, gdy siedziała, a potem gdy wstała i skierowała się do kokpitu.
Wojowniczka patrzyła na zielony księżyc w milczeniu. Być może zastanawiała się, gdzie jest miejsce, w którym zginął Mandalor Nieposkromiony, zmuszony do odwrotu z Onderona. W tym miejscu też zaczęły się Wojny Mandaloriańskie, gdy jeden z wojowników podniósł jego maskę i stał się Mandalorem Ostatecznym. Czas, gdy Mandalorianie byli tak potężni, że walczyli z Republiką jak równi. Sey patrzyła cały czas, gdy Dxun przesunął się blisko krawędzi okna, a potem gdy malał już tylko na ekranach.
Bzhydack wstał.
- Chodź. Wyciągniemy naszą przesyłkę EV, daj mi środek wybudzający.
Po czym Bzhydack i Sey skierowali się z powrotem do ładowni. Bestia leżała w klatce, opierając pysk na skrzynce, w której spoczywał Aethel. Sej podeszła do panelu kontroli klatki i wyłączyła część przedniego pola siłowego, tak, że Bzhydack mógł wślizgnąć się do środka. Bestia spojrzała na niego, gdy droid pojawił się nagle przed nią. Bzhydack przystanął... i smagnął bestię po pysku elektrobiczem od dołu. Monstrum odruchowo zerwało się łapy, a droid w tym momencie chwycił skrzynkę i wsyunął ją z klatki, samemu wyskakując za nią. Sey włączyła pole tuż za nim. Łapa monstrum walnęła o energetyczną barierę raz, drugi i trzeci, bestia zaryczała, ale pole wytrzymało. Monstrum rzucało się jeszcze chwilę, po czym zrezygnowane znowu położyło się na łapach.
Sey zaś zajęła się otwieraniem skrzyni. Wyrzuciła na środek ładowni wszystkie improwizowane uszczelnienia i amortyzacje, następnie chciała wydobyć młodego Miralukę, ale Bzhydack zrobił to za nią. Położył go obok, zdjął chłopakowi hełm i wstrzyknął środek wybudzający.
Młodzieniec rzucił się kilka razy, budząc się w obcym środowisku.
- Spokojnie... spokojnie... Nic ci nie grozi.
Sey mówiła do niego cicho, równocześnie nachylając się tak, by ją dobrze "widział". Brzmiała, jakby mówiła do małego dziecka.
- Co... co się z e mną stało?
- Odurzyłem cię. Musiałem spowolnić maksymalnie twoje funkcje życiowe, żeby nie wykryły cię skanery podczas przeszukania statku.
- Nie mogłeś po prostu mi najpierw tego powiedzieć?
Bzhydack w tym momencie po prostu wzruszył ramionami. Tak, nauczył się tego gestu już dawno, bywał praktyczny w takich sytuacjach, jak ta. Łatwo przekazać informację "czy ma to znaczenie?".
- Ważne, że wydostaliśmy się z planety i jesteśmy poza zasięgiem niszczyciela. Niedługo będziemy mogli rozmówić się z moim pracodawcą. Doprowadźcie się do porządku.

Mandalorianka ze skwapliwością poczęła zdejmować swoją zbroję i kombinezon z Miraluki, poniekąd zażenowanego tym faktem. Bzhydack jedynie przypiął z powrotem karabin i miecz, i skierował się z powrotem do kokpitu. W oknach majaczyła już sylwetka Carracka, EV obwołał się mostkowi, zwiastując sukces misji.
- Wachadłowiec L-12 prosi o zgodę na lądowanie. Podaję kody identyfikacyjne.
- L-12, masz zgodę, ląduj w hangarze drugim.
Sentinel kierował się w stronę świecącego błękitną poświatą pola ochronnego lądowiska. EV sprawną ręką posadził prom na płycie i wygasił systemy, oddając go w ręce pokładowych techników. Po czym cała załoga - dwa droidy, prosty mechanik-Miraluka i mandaloriańska łowczyni - opuściła pokład.
Image

GG 31165496
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 182
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Onderon] Ocalały

Postprzez Mistrz Gry » 12 Cze 2018, o 06:55

Kiedy oddali statek technikom, informując ich przy okazji o rodzaju ładunku, który zabrali ze sobą z planety, od razu skierowano ich do biura pracodawcy Bzhydacka. Nie przydzielono im dodatkowej ochrony. Najwyraźniej uznano, że Bzhydack jest wystarczająca siła ognia w razie nieprzewidzianych trudności. Razem z EV prowadził mandaloriankę i miralukę korytarzami okrętu. Po skanie ich biologii, mógł stwierdzić, że łowczyni czuje się znacznie pewniej niż jeszcze jakiś czas temu. opuszczenie planety i możliwość założenia swojej zbroi przywróciła jej emocjonalny spokój. Z kolei chłopak nadal pozostawał nerwowy. Znalazł się w kolejnym nowym dla siebie otoczeniu. Nieustannie nerwowo obracał się dookoła, próbując swoim wrażliwym na Moc wzrokiem wyłapać wszystko, co działo się wokół. Wciąż był też lekko oszołomiony po nagłym przebudzeniu. Z pewnością przeżył tego dnia zbyt dużą jak na młodego białkowca dawkę wrażeń.
Stanęli przed gabinetem i po krótkim zameldowaniu się, zostali wpuszczeni do środka. Kalstor Var'teen siedział za biurkiem i wpatrywał się we wchodząca dwójkę białkowców. Bzhydack bez trudu zarejestrował duże podniecenie u swojego szefa. Ten nawet nie starał się go ukryć. Kiedy drzwi się za nimi zamknęły, Kalstor wstał i gestem wskazał białkowcom dwa krzesła przed sobą. Bzhydack i EV jako droidy nie potrzebowały miejsca do siedzenia, nie czuły zmęczenia. Ograniczenie swoich ruchów w pozycji siedzącej byłoby zbędną czynnością. Obydwa droidy stanęły więc po obu stronach siedzeń.
- Ach, długo cię szukałem. Was obydwoje tak właściwie - przyglądał się na zmianę miraluce i mandaloriance w czarnej zbroi - Oczekujecie wyjaśnień, wiec od nich zaczniemy. Na początek chcę was uspokoić, przede wszystkim ciebie chłopcze. Nie szukałem cię dla zemsty, na zlecenie czy z innych prozaicznych powodów godnych łowców nagród. Wiem jednak, że jako czuły na Moc przeszedłeś w dzieciństwie pewne traumatyczne przeżycia, które związane są z dziesiątkami dzieciaków, których los próbuje ostatnimi czasy odgadnąć. Dzieciaków podobnych do ciebie, których ktoś poddaje straszliwym torturom, by wyzwolić ich zdolności. Jest to ta sama osoba, która kiedyś porwała ciebie i wiem, że tak jak ja, bezustannie próbowała cię znaleźć. To co robi, jest potworne i postanowiłem temu przeciwdziałać. Widziałem niektóre z efektów jej eksperymentów... Chłopcze, czy wiesz coś o tej osobie, o tej organizacji, o swoim porwaniu?
- Ja nie... - Aethel był mocno zbity z tropu. Bzhydack właściwie nie potrafił stwierdzić, jakie konkretne odczucia przeżywa chłopak - Ja nic nie pamiętam. Wiem, że skądś uciekłem... A potem znowu... aż trafiłem na Onderon. I... teraz też zresztą uciekałem...
- Za to ja coś o tym wiem - niespodziewanie przerwała mu mandalorianka - Widziałam twoich ludzi nie raz, jak próbowali mnie tropić. Jestem Sey Ivett. Moja siostra była jednym z dzieciaków porwanych razem z tym chłopakiem. Myślałam, że nie żyje, ale odkąd trafiłam na szczątki laboratorium, w którym ich trzymali, próbowałam znaleźć ją lub którekolwiek z pozostałej czwórki dzieci. Byli pierwszymi. W laboratorium zdarzył się wypadek i wtedy uciekli. Prawdopodobnie wydarzenia były jednak tak traumatyczne, że nic z tego nie pamiętają.
- Tak, ja nic nie wiem! Ja chce po prostu w spokoju żyć.
Chłopak był zdenerwowany, jednak przede wszystkim wynikało to ze zbyt wielu informacji, jakie naraz otrzymał. Jego pracodawcy bardzo musiało zależeć na informacjach, które chłopak mógł mieć w swojej głowie, skoro chciał działać od razu.
- Rozumiem cię... A przynajmniej staram się zrozumieć. Nie chcę cię do niczego zmuszać - Kalstor zmienił trochę ton - ale w ostatnim czasie osoba, która cię porwała, wznowiła swoje badania i to na większa skalę. Chcę pomóc tym, których więzi. Twoja amnezja mnie nie dziwi. Z tego co wiem o Mocy, pewnie też twoje zdolności stały się bardziej hmm... niekontrolowane, prawda?
Chłopak milczał, jakby Kalstor trafił w czuły punkt. Coś ostatnio musiało się wydarzyć. Szef za to odezwał się do niego.
- Bzhydack, opowiedz jak przebiegała akcja na Onderonie. Chcę wiedzieć, czy nie wymagam od chłopaka zbyt wiele i potrzebuję wszelkich informacji.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Ocalały

Postprzez BZHYDACK » Dzisiaj, o 01:41

- Dzięki sondom byliśmy w stanie zlokalizować cel jeszcze przed lądowaniem. Chłopak był wtedy obezwładniony. Był tam jeszcze jeden człowiek, który również próbował przejąć cel. Zalecam zebranie więcej danych na temat niego.
Tu Bzhydack wyświetlił wizerunek człowieka, ściągnięty z miejskiego monitoringu. Może Mandalorianka miała więcej informacji na temat tego prawdopodobnie łowcy nagród. Potem droid przeszedł do fazy pościgu najpierw bezkontaktowego, a potem już bezpośredniego, wspomniał też o incydencie na placu handlowym.
- Przypuszczenia okazały się być słuszne i Iziz jako bardzo stary kompleks miejski ma rozległe podziemia. Ocena ich wielkości jest niemożliwa z powodu braku danych, ich użyteczność jest mimo to niezaprzeczalna. Wykorzystałem je do szybkiego przemieszczania się w obrębie miasta.
Pościg zakończony został sukcesem, Mandalorianka została obezwładniona. Cele zostały usunięte z widoku publicznego. Wtedy też, w trakcie wybudzania pierwszego celu, doszło do pierwszej i jedynej w czasie przechwycenia manifestacji Mocy chłopaka. Niezwykle silna telekineza, uruchomiona w momencie wysokiego stresu związanego z przebudzeniem, EV 7B-14 został poważnie uszkodzony na skutek tego zajścia. Mimo to, udało się przekonać oba cele do współpracy.

I tu Bzhydack przeszedł do opisu opuszczenia planety.
- Pełny raport z misji przesłałem już na komputer Pana Gubernatora. Misja zakończona sukcesem. Pragnę zaznaczyć, że chłopak jest niestabilny emocjonalnie, co jest niebezpieczne dla otoczenia, ma cechy wyparcia niewygodnych wspomnień. Wymaga przynajmniej szczątkowego szkolenia, ale przede wszystkim stabilizacji i dłuższego okresu spokoju. Zalecałbym jednak porady specjalisty w zakresie zdrowia psychicznego.
Image

GG 31165496
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 182
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Poprzednia

Wróć do Środkowe Rubieże