Content

Środkowe Rubieże

[Naboo] Dzieci Mocy

Image

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez David Turoug » 7 Sty 2018, o 15:36

Stardust wiedział dlaczego dzieci są tak otumanione, w końcu przez moment doświadczył razem z nimi cierpienia, jakie ich dotyka. Imperium musiał wykonywać na nieletnich straszne eksperymenty, przy których tortury fizyczne były błahostką. Co więcej, owe niegodziwości musiały być nadzorowane przez kogoś, kto również znał techniki Mocy. Wychodziło na to, że imperialny reżym, a przynajmniej jakaś jego część, nie do końca zgadzała się z totalną eliminacją wszystkiego i wszystkich związanych z tą mistyczną energią spajającą Galaktykę.
Kojące fale jakie wysyłał w stronę dzieci, niestety nie przynosiły wielkiego rezultatu. Bezimienny sięgnął jeszcze głębiej do pokładów jasnej strony mocy. Wysiłek jaki przy tym odczuwał był ogromny. Jego twarz, z zamkniętymi oczami, była naznaczona nadnaturalnym skupieniem, a strużki potu ciekły po niej regularnie. Michael próbował korzystać z technik, których nauczył się od ojca Tala Vapora, pozwalających na odnajdywanie wszelkich źródeł jasnej strony.
Będąc w głębokim transie, ponowił emanacje Moc, mając nadzieję, że tym razem uda się uspokoić dzieci, przynieść im ulgę oraz zrzucić z nich okowy cierpienia i bólu, co zarazem otwierałoby drogę do zrozumienia zła jakie poczyniły imperialne eksperymenty. Tym razem mężczyzna chciał wpłynąć nie tylko na chłopaka rysującego dziwne symbole, ale na całą trójkę, domyślając się, że ich tragedia jest ze sobą połączona.

Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4878
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Opliko » 7 Sty 2018, o 23:32

Pogoń Chissa za dzieckiem miał jedną pozytywną konsekwencję - zupełnie zapomniał o tym, że przed czymś ucieka. Było ono bowiem jedyną rzeczą, która łączyła ten dziwny świat z rzeczywistością. Podążał więc za nim, nie widząc nawet innego wyjścia.
Czy jednak sprawiło to, że bał się mniej? Trochę, lecz nie do końca. Atmosfera zniszczonych budynków była chyba jeszcze gorsza niż strasznego lasu i nic tego nie mogło zmienić. Jedyne co Chiss mógł zrobić to trzymać się swojego celu i zapomnieć o wszystkim innym.
Jednak wtedy doszedł do rozwidlenia. Zobaczył coś, co mogło być jego wyjściem. Końcem koszmaru. Dawało ono nadzieję na opuszczenie tego miejsca.
Jednak kiedy już miał tam biec zawahał się. To było zbyt idealne. Nie tylko to, ale nie wiedział nawet co się za nim znajduje. Czy jednak takie rzeczy były wystarczające by zrezygnować z szansy na uwolnienie się stąd?
Wtedy jak zimny prysznic spadło na niego wołanie pomocy. Mimo, że ledwo słyszalne uderzyło go z siłą Gwiezdnego Niszczyciela. Nic z otaczających go rzeczy nie było realne. Las, budynki, bluszcz. Te wszystkie rzeczy nigdy nie istniały. Nieważne do czego by go doprowadziło światło - było to równie nierealne co reszta. W tym szaleństwie istniały tylko dwie rzeczy, które były rzeczywiste.
On i to dziecko.
Nie ważne gdzie się znajdował - miał przed sobą dżentelistotę potrzebującą pomocy. To właśnie niesienie pomocy było powodem dla którego dołączył do armii, dla którego chciał walczyć z korupcją i z rebeliantami. Powodem dla którego zdecydował się pomóc Jeersowi i Majorowi. Nawet jeśli nie był tego świadomy gdy podejmował te decyzje. Na tym właśnie polegała służba publiczna. To był jego obowiązek jako agenta IntOrgu, jako żołnierza, jako obywatela Imperium, jako Chissa, jako dżentelistoty. Dlatego właśnie pomoże temu dziecku.
A ono pomoże jemu, będąc kotwicą zaczepiającą Opliko w rzeczywistości. Pozwalającą zapomnieć o okropnościach koszmaru który właśnie przeżywa. Zignorować fakt, że znajduje się ono wśród zniszczonych cel, w świecie który przeraża go bardziej niż nacierająca na niego kula ognia z wybuchu, bardziej niż wymierzone w niego przez szturmowcó blastery, bardziej niż wizja tortur wywiadu, bardziej niż nawet sama Moc.
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 125
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Mistrz Gry » 9 Sty 2018, o 07:34

Michael skupił całą swoją wole i spokój i zapragnął przekazać je dzieciom zgromadzonym wokół. Cała trójka, dwóch chłopców i dziewczynka, zostali otoczeni falami ciepła i spokoju. Symbolu Jasnej Strony Mocy. Wysiłek był ogromny i Stardust czuł, że jego zadanie nie będzie łatwe, ale chciał uratować całą trójkę.
W końcu, po kilku sekundach, które jemu zdawały się niekończącą wiecznością, poczuł, jak mrok ustępuje. Dzieci zaczęły się rozluźniać, ich umysły rozjaśniać. I wtedy "to coś", ta emanacja Ciemnej Strony spróbowała zaatakować po raz ostatni, rozpaczliwie broniąc się przed wygnaniem. Czuł strach, ból i wściekłość. Istota uderzyła w niego ze wszystkich sił... a raczej próbowała. Fale Jasnej Strony, które ją owijały, były tak silne i tak przeciwstawne jej odczuciom, ze odbijała się od nich niczym od ściany. W końcu osłabła i zniknęła na dobre. Jej niematerialne ziarna zasiane w umysłach dzieci zniknęły razem z nią i jej więźniowie byli wolni. Stardust czuł, jak pierwszy raz od dawna u całej trójki zapanował spokój. Ostatnim wysiłkiem woli, nakazał ich umysłom zasnąć i odpocząć. Dość wycierpiały na teraz. Były bezpieczne, ale przed nimi jeszcze ciężkie życie ze świadomością tego, co tutaj się stało. Spojrzał jeszcze na Opliko, który w tej samej chwili otworzył oczy.

Opliko szedł powoli w stronę dziecka, czując się jakby poruszał się w gęstym, parnym powietrzu. Chłopiec wciąż siedział na środku sali więziennej, prawie bezgłośnie wymawiając jedynie jedno słowo: "Pomocy". W końcu chiss dotarł do dzieciaka i i pchany jakimś wewnętrznym instynktem, po prostu go przytulił. Dziecko w pierwszej chwili zamarło, a potem poczuł, jak rozluźnia się i przestaje wołać, chwytając go mocno za koszulę. Poczuł falę ulgi i spokoju, dla tego chłopca prawdopodobnie pierwszą od dawna. Wiedział, że czuje się bezpiecznie.
Niemal w tym samym momencie za plecami, poczuł jakąś zawieruchę. Światło, które widział na końcu drugiego tunelu rozwidlenia zniknęło, a zastąpiła je potężna burza i chmura czarnego dymu. Opliko wyczuwał bijące od niej zło. Tylko tak dało się to określić. To... coś było wściekłe, ale Opliko domyślał się, że wściekłość, ból i strach, jakich zaznał w tym miejscu, to jedyne, co ta istota tak naprawdę odczuwa. Teraz odchodziła i uwalniała ich spod swojej władzy. Przegrała.
Kiedy otworzył oczy, niewyraźnym jeszcze wzrokiem zobaczył nad sobą Michaela. Ten siedział i wyglądał jak ktoś, kto właśnie wykonał tytaniczny wysiłek i ma osunąć się ze zmęczenia zaraz obok niego. Wtedy jako drugi dotarł do niego huk, hałas i krzyki. Ludzie wokół wrzeszczeli, biegali i cierpieli. Gdzieś pod tymi odgłosami słyszał cichy płacz dziecka, ale tylko przez chwilę. Miał mętlik w głowie. Spróbował wstać, ale wtedy poczuł, że ręce i nogi ma jak z waty, jak po bardzo długim biegu. ktoś podniósł go i wyprowadził z pogorzeliska, które rozpościerało się w dawnej sali szpitalnej Stardusta i dzieciaki chyba też. "Dobrze, niech odpoczną, są bezpieczni. A teraz czas samemu się zdrzemnąć."

***


PO kilkunastu godzinach solidnego snu w końcu się obudzili. Rebelianci dali im nowe ubrania i nakarmili. Byli jednak bardzo skąpi w informacje, kiedy chiss i człowiek pytali o to, co z dziećmi i rannymi. Nie chcieli nic ukrywać, ale z łatwością można było dostrzec, że są niemal w szoku po wydarzeniach dzisiejszego dnia. To byli jednak w większości zwykli ludzie, a scena, która się rozegrała była jak z koszmaru. Dopiero po jakimś czasie przyszedł do nich major, by z nimi porozmawiać. Wyglądał na wyczerpanego, prawdopodobnie nie spal od tamtej chwili i jeszcze dużo pracy przed nim czekało. Jego mundur nosił jeszcze ślady brudu i krwi po próbie ratowania ludzi z sali szpitalnej.
- Dzieciaki mają się dobrze - zaczął zmęczonym głosem - ale cała reszta... Siedmiu zabitych w wybuchu, czwórka ciężko rannych. Nie wiem, czy przeżyją. Został nam tylko jeden lekarz. Ale w każdym razie, muszę wam podziękować. Tak mi się wydaje, że wam, ale chyba ty - zwrócił się do Stardusta - wykonałeś całą robotę tymi swoimi sztuczkami. Nie wiem jak i co się stało, ale rozumiem, że to te dzieciaki i to co z nim zrobili spowodowało ten wypadek. Wystarczy popatrzeć, w jakim stanie były, by zrozumieć, że coś z nimi było nie tak. Staramy się, by nie dotarło do nich, ze pozabijali własnych rodziców... Ech, jeden chłopiec i tak jest już sierotą...
Głos mu się załamał. Zmęczenie i niepokój spowodowane sytuacją, która nie mógł umieścić w żadnych znanych sobie ramach były już zbyt duże.
- W każdym razie, jak tylko będziecie mogli, zgadzam się na twój plan. Jeers już przygotowuje ludzi i sprzęt i czekamy, jakie działania będziesz chciał podjąć. Teraz rozumiem, że sprawa nas przerosła...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5320
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez David Turoug » 9 Sty 2018, o 12:45

Stardust był wyczerpany walką z emanacją ciemnej strony mocy, która zalęgła się z dzieciach. Mimo to przezwyciężył ją, tym samym zdobywając kolejne doświadczenie i osiągając jeszcze wyższy poziom zrozumienia Mocy. Dopiero gdy otworzył oczy, cały trud, ból i zmęczenie spłynęło na niego, niczym jastrzębionietoperz na swoją ofiarę. Przez mgłę zobaczył jeszcze niebieskoskórego Opliko, a następnie odpłynął by obudzić się po kilkudziesięciu godzinach.
Nim major przyszedł do nich, Michael pozwolił sobie na krótką medytację w celu złapania pełnej równowagi. Po minionych wydarzeniach, na pewno otaczająca go aura była spokojniejsza, pozbawiona nacisku mroku. Kto wie, gdyby dzieci znajdowały się przez kolejne dni pod wpływem zła, mogłoby dojść do jeszcze większej tragedii. W końcu przyszedł czas na rozmowę, z dowódcą bazy ruchu oporu.
- Dzieci należy otoczyć wszelką możliwą opieką i w żaden sposób nie naciskać by odpowiadały na pytania dotyczące tego co przeżyły. Zresztą niewielu jest takich, którzy to zrozumieją, ponieważ to nie były zwykłe tortury. Na Naboo znajduje się ktoś silny Mocą i to jej mroczną stroną. - odparł szczerze Bezimienny, nie mając zamiaru kryć, że sytuacja ma charakter zdecydowanie metafizyczny - Wierzę, że na czas akcji dobrze zaopiekujecie się nimi. Po raz kolejny powtórzę, że jeżeli ich opiekunowie po śmierci rodziców wyrażą na to zgodę, mogą udać się ze mną pod opiekę kogoś, kto potrafi jeszcze więcej ode mnie i zapewni im nie tylko wsparcie ale także pozwoli na powrót do normalnego życia.
Mężczyzna uznał, że w tym wypadku bezpośrednie przedstawienie sytuacji lepiej trafi do majora. Ostatecznie i tak to wojskowy będzie decydował o dalszym losie dzieci. Jeszcze przed tragicznymi wydarzeniami Stardust podkreślił, że nie zabierze żadnego nieletniego siłą od jego rodziców, ale przynajmniej postara się by odegnać mrok jaki zajął ich ciała.
- Cieszę się majorze, że uszanowaliście zdanie kogoś z zewnątrz. Choć nie jestem żołnierzem, niejedno widziałem. Jak wcześniej mówiłem, wolałbym żeby nie wyglądało to jak atak rebeliantów na bazę Imperium. Ryzyko rewanżu ze strony imperialnych jest zbyt duże. Musimy zrobić coś, co wyglądałoby jak wewnętrzny problem czy spisek w ich szeregach. - rzekł Michael przechodząc do drugiego tematu - Do bazy na pewno dostarczana jest żywność i pewnie robi to wasza ludność. Chciałbym zinfiltrować bazę pod przykrywą, a następnie doprowadzić do awarii reaktora bądź czegoś co wywoła konieczność ewakuacji bazy. Wtedy, niestety trzeba będzie pojmać jakiegoś oficera, uwolnić dzieci i przetransportować je na statek. Wiem że brzmi banalnie, ale to daje nam cień szansy, na niepowiązanie zdarzeń z rebeliantami. Usterki i awarie w takich bazach się zdarzają, a zniknięcie kogoś z kadry oficerskiej wraz z młodymi więźniami rzuci na niego cień podejrzenia. To z grubsza, teraz potrzebowałbym od pana majora wszelkich informacji, jakie ustaliliście czy możecie ustalić na podstawie obserwacji bazy. Stałe pory patroli, przepustki, kto dociera tam z zewnątrz, a może już macie tam jakiegoś kreta?
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4878
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Opliko » 10 Sty 2018, o 01:05

Opliko się obudził z koszmaru. Nie wiedział ile czasu minęło. Liczyła się dla niego jedna rzecz: przeżył.
Jednak wydarzenia te, choć nie były rzeczywiste, zostaną najpewniej w jego pamięci na zawsze. Oznaczało to jednak także, że nie zapomni powodu do życia który tam odkrył: niesienia pomocy. Już i tak poświęcił temu tak naprawdę całe swoje życie i nawet gdy przestawał służyć w jeden sposób, zaraz zaczynał w inny. Dlatego właśnie szybko się zebrał i był gotów kontynuować próby odbicia dzieci.

-Jeśli ta placówka jest prowadzona przez wojsko Imperium, to pewnie dałbym radę się czegoś dowiedzieć. Choć wątpię by była tak słabo chroniona jak systemy policji i od czasu gdy ostatnio miałem doświadczenie z wojskowymi komputerami minęło dobre kilka lat, więc niczego nie mogę obiecać. - odpowiedział Chiss na pytanie Michaela - Ale naprawdę myślisz, że Imperium współpracuje z mocowładnym? Przecież dotąd pozbywało się każdego bez wyjątku... - nagle Opliko miał moment oświecenia - Zaraz! To już wyjaśnia dlaczego Wywiad nie wiedział co się tu dzieje: w końcu gdyby było inaczej Inkwizycja już dawno by się tego wszystkiego pozbyła... Ale czy jesteś pewien, że jest to mocowładny?
Teraz wszystko zaczynało mieć sens dla Chissa. A także zaczął widzieć rozwiązanie... Jednak wątpił, by rebelianci go poparli.
Jeśli do IntOrgu nie dotarły informacje z Naboo, to mógłby dość łatwo wysłać do nich wiadomość. Jeśli jednak dotarły, jego kody najpewniej będą już przestarzałe. Nie oznacza to jednak, że nie odczytają tego co im napisze, a jedynie że nie będzie mógł otrzymać odpowiedzi. W końcu raczej żaden biurokrata nie wpadł na to, by starych kodów się dosłownie pozbywać gdy są one zmieniane, bo wówczas trzeba by zmieniać wszystkie stare raporty. To oznacza, że zaszyfrowany starymi kodami meldunek może przyciągnąć nawet więcej uwagi niż taki standardowy, choć pewnie nie będą mu aż tak ufali. W każdym z tych wypadków był w stanie dostarczyć wiadomość chociaż do tej dywizji wywiadu, a stąd będzie mogła przejść dalej. Aż zobaczy to Inkwizycja i sama rozwiąże ich problem.

Opliko nie zauważył jednak słabego punktu swojego planu: co się stanie z dziećmi? Inkwizycja przecież nie zważała na wiek mocowładnych, a przecież uratowanie ich było właśnie celem działań rebeliantów. A nie pozbycie się baz i zakończenie badań.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
"It is never wrong to be curious. But it can sometimes be dangerous" -Thrawn (Star Wars: Thrawn)
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 125
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Mistrz Gry » 11 Sty 2018, o 12:56

- Opliko, po tym, co dziś się tu stało, wsystko jest możliwe. Myślę, że naszym największym ekspertem jest tu Michael Stardust i to on może dokładnie to ocenić - stwierdził major - Niestety też nie jestem w stanie powiedzieć wam zbyt wiele o tej placówce. Dowiedzieliśmy się o niej ledwo dzień przed twoim przybyciem tutaj - zwrócił się do Michaela- teraz są już tam nasi ludzie i obserwują obiekt.
Mon'ogram sięgnął do szuflady i wyjął z niej dysk z danymi. Wręczył go Opliko i wstał.
- To na razie wszystko, co udało się nam ustalić. Nie jest tego dużo. Zenętrzne rozplanowanie rozmieszczenia budynków, godziny transportów i zmiany wart na stróżówkach. Od momentu, gdy przechwyciliśmy transport dzieciaków żaden podobny nie pojawił się w bazie. Prawdopodobnie tylko żywność i inne zapasy.
Jeers jest w zbrojowni z ludźmi, oddaję go wam do dyspozycji. A teraz pozwólcie, pójdę chociaż chwilę odpocząć.

Możecie ogarniać sobie plan z tą bazą.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5320
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Opliko » 11 Sty 2018, o 14:09

Opliko został więc sam z Michaelem. I najwyraźniej mieli zaplanować ofensywę na placówkę.
Chiss wyjął swój komputer i włożył do niego otrzymaną kartę z danymi. Mimo wszystko znajdujące się na niej skromne informacje są wszystkim co mają.
-No to chyba ci przypadła rola dowódcy. Czy dalej chcesz zaatakować w ten sposób mimo braku danych? W każdym razie spróbuję chyba dostać się do systemów placówki i muszę sprawdzić do czego jeszcze mam dostęp.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
"It is never wrong to be curious. But it can sometimes be dangerous" -Thrawn (Star Wars: Thrawn)
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 125
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez David Turoug » 11 Sty 2018, o 22:33

Stardust był niezadowolony z informacji jakie otrzymał od majora. Liczył na to, że tutejszy ruch oporu jest w stanie przedstawić precyzyjniejsze dane o tutejszym środku badawczym Imperium. Na dodatek dochodziła ograniczona ilość osób, jakie miały wejść w skład drużyny, jaka miała zinfiltrować bazę oraz wyprowadzić dzieci. Misja należała do tych niewykonalnych, jednak Moc była potężnym sprzymierzeńcem.
- Nie jestem żadnym dowódcą. Podkreślę raz jeszcze, że nie zamierzam atakować tej placówki. Otwarty atak skończy się jedynie masakrą rebeliantów oraz może zakończyć się tragicznie dla dzieci. - odparł spokojnie Michael - Będę potrzebował wsparcia zaprawionych komandosów, ale o tym muszę porozmawiać z Jeersem.
Bezimienny nie ufał Chissowi, w jego aurze było coś niepokojącego i dziwnie imperialnego. Wydawało się, iż Opliko może być głęboko zakonspirowanym agentem imperialnym bądź wykonywał zadania na zlecenie jeszcze innej organizacji. Kto wie czy przedstawiciele jego rasy nie włączyli się do gry jako kolejny gracz na galaktycznej scenie. Stardust postanowił mieć się na baczności, ruszając do zbrojowni gdzie miał zastać Kanarka.
- Witaj Jeers, mimo twojej początkowej niechęci do mnie mam nadzieję, że nie chowasz urazy. Jak widzisz nie zrobiłem nic co mogłoby wam zagrozić. Mono'Gram wskazał Ciebie w kwestiach planu. - zagaił, wyciągając rękę ku mężczyźnie - Potrzebna będzie grupa 5-6 doskonale zorganizowanych ludzi, by pod legendą dostać się do bazy. Może być dostarczenie żywności, części, broni, cokolwiek. Tam część zajmie się uszkodzeniem reaktora bądź czegoś co zmusi ośrodek do ewakuacji, a drugi zespół będzie miał za zadanie pojmać jakiegoś oficera i wraz z nim wyprowadzić stamtąd dzieci. W pobliżu musi oczekiwać jakiś statek, który pomieści wszystkich, zwracam uwagę iż nieletni wiele miejsca nie zajmują. Poza tym, ktoś będzie musiał dokonać dywersji w jakimś punkcie oddalonym od laboratorium, by wyprowadzić garnizon szturmowców i ich czymś zająć. Odwrócenie uwagi da nam czas na ucieczkę, chociaż od razu zaznaczam, podróż może być w jedną stronę, nie wiem czy powrót na Naboo będzie możliwy. Dlatego też, jeśli jacyś rodzice chcieliby uciekać razem z dziećmi trzeba wsadzić ich na inną jednostkę. Mam świadomość karkołomności tej misji, ale otwarty atak moim zdaniem nie wchodzi w rachubę. Jest też trzecie wyjście, mogę spróbować sprowadzić tutaj liczniejszą pomoc, chociaż nie wiem czy mamy tyle czasu. Oczywiście jestem otwarty na wszelką dyskusję i inne pomysły.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4878
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Opliko » 11 Sty 2018, o 23:37

Chiss początkowo chciał się kłócić, że plan Stardusta to także atak. Tyle, że nie jest otwartym szturmem, a operacją przeprowadzaną w sekrecie. Uznał jednak, że nie ma powodu by czepiać się takich słów, tym bardziej że Michael już wychodził.
Zdecydował się więc zrobić to o czym mówił: spróbował dostać się do systemu policji by sprawdzić czy jego dostęp wciąż działał. Starał się jednak bardziej by nie zauważono jego aktywności. W końcu nie chciał upewnić Imperialnych o tym co się z nim stało. Gdyby mu się udało mógłby dowiedzieć się co dokładniej o nim wiedzą, a także być może jakieś informacje o bazie.
Następnie spróbował odnaleźć gdzieś systemy bazy, ale nie spodziewał się by dało się do nich tak łatwo dostać. Pewnie musiałby iść przez systemy wojskowe, lub policji właśnie. W końcu placówka raczej nie była publicznie dostępna.
Jednakże mówiąc o systemach wojskowych - Opliko musiał też sprawdzić co się stało z jego kodami w systemach wywiadu. Wyjął z plecaka cylinder kodowy i chwilę przy nim majstrował, podłączył go do komputera i spróbował zalogować się w IntOrgu z ich pomocą. Wątpił by nie pozostało to niezauważone, więc nawet nie próbował się z tym ukrywać.
Po tym wszystkim spędził jeszcze chwilę przy komputerze, by ostatecznie wyjąć z niego cylinder kodowy i przywrócić go do pierwotnego stanu, a następnie wyłączyć komputer. Na razie jego praca się skończyła.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
"It is never wrong to be curious. But it can sometimes be dangerous" -Thrawn (Star Wars: Thrawn)
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 125
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Mistrz Gry » 16 Sty 2018, o 07:27

Jeers uścisnął jego dłoń. Wyraz jego twarzy mówił, że chyba puścił w niepamięć wcześniejsza nieufność. Prawdopodobnie miały na to wpływ niedawne wydarzenia w części szpitalnej. Wiedząc, że Sturdust potrafi coś więcej niż zwykły człowiek, człowiek majora musiał rozumieć, że nagłe oprzytomnienie dzieci z ich dziwnego stanu nie zrobiło się samo. Major pewnie opowiedział mu już o sytuacji w szpitalu.
- Zrobimy tak, jak mówisz. To piątka moich najlepszych ludzi - wskazał na pięć osób stojących bądź siedzących na skrzyniach za nim - Nie są cywilami, każdy w jakimś stopniu przeszedł chociaż podstawowe szkolenie choćby w służbie kontroli lotów. Razem z tobą i chissem daje to nam ośmiu ludzi na akcję. Mamy też jedną z ciężarówek, którą zabraliśmy z ostatniego konwoju razem z pojemnikami, w których trzymali dzieciaki.
Jeers odpalił w tym momencie na pobliskim terminalu dysk z danymi, prawdopodobnie tymi samymi, które przekazał im major, bo na wyświetlaczu ukazał im się trójwymiarowy model bazy. Niestety nie zawierał wewnętrznego układu pomieszczeń, a jedynie rozmieszczenie budynków.
- Zgodnie z twoim planem powinniśmy wjechać ciężarówką przez tą bramę. Mam pomysł, by wykorzystać skrzynie i pojemniki, by ukryć w nim chissa i trójkę ludzi w środku, a pozostała czwórka ubiera zbroje Imperialnych jako obstawa. Wcześniej Opliko musiałby się z jakiegoś miejsca włamać do sieci wojskowych i ustawić dla nas jakiś rozkaz z odpowiednią historyjką żeby nas przepuścili. W bazie ja zajmę się dywersją, a ty z Opliko dzieciakami. Przyda ci się haker, gdy będziecie kluczyć korytarzami. Ja z reaktorem sobie już poradzę, akurat na wysadzaniu się znam, o czym chiss może ci opowiedzieć. Dywersję zorganizujemy, chociaż pewnie nie da nam aż tyle czasu, ile byśmy chcieli. Tak blisko bazy spodziewam się, że rzucą więcej sił, tym bardziej po ostatnich wydarzeniach i szybciej będziemy musieli uciekać. Co do statku... nie mamy na tyle dużego, by zmieścić bezpiecznie wszystkie dzieciaki biorąc pod uwagę stan, w jakim są i jednocześnie ich rodziców. Jeśli nie uda nam się ukraść czegoś do czasu operacji, to dorosłych będziemy musieli puścić drugim transportem już dużo później po ataku. Jak sądzisz?

***


opliko otworzył dysk z danymi przekazanymi przez majora. Znajdował się tam spis obserwacji poczynionych przez jego ludzi podczas tych kilkunastu godzin, odkąd dowiedzieli się, do jak potwornych celów miał służyć ten kompleks. Był też plan rozmieszczenia budynków. Kiedy chiss go wyświetlił, po plecach przeszedł go zimny dreszcz. To był ten sam kompleks co w tym koszmarze, który przeżył ledwie kilka godzin wcześniej, opętany jakąś niewiadomą siłą pochodząca od dziecka. te same budynki... ta sama kopuła wieńcząca największy z nich, tym razem nie zniszczona i nie zawalona do wewnątrz. Ten sam układ budynków prawdopodobnie przekładał się tez na układ pomieszczeń, widziany w koszmarnym śnie.
Kiedy otrząsnął się już po swoim odkryciu, zabrał się za szperanie w bazach po kolei: policji i wojska. O ile ta druga próba nie powiodła się całkowicie - wojskowi nie mieli żadnej sieci, do której można by się włamać zdalnie, to w końcu kompleks wojskowy, o tyle do policji dostęp udało się uzyskać. Głównie dlatego, że jego komputer został skonfigurowany tak, by mógł się z policyjną baza łączyć, kiedy jeszcze Opliko tam pracował. Był to jednak jedynie podstawowy serwer, nic bardziej wewnętrznego niż jedynie podstawowe dane o policyjnych raportach czy meldunkach. Żadnej porządnej bazy danych. Chiss dowiedział się przy okazji, że nadal jest poszukiwany, natomiast nie ma żadnej informacji o tym, by po wydarzeniu przy kantynie policja szukała grupki mężczyzn, bądź jakichkolwiek sprawców tamtych zabójstw. jak się spodziewał, sprawa tajemniczej bazy została zamieciona przez wojskowych pod dywan.
Chwile po tym, jak odłączył cylinder kodowy i schował go z powrotem do swoich rzeczy, do pomieszczenia wszedł jeden z rebeliantów.
- Jeers prosi cię do zbrojowni. Organizują się już do ataku na bazę i będziesz mu potrzebny.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5320
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez David Turoug » 17 Sty 2018, o 18:40

Stardust cieszył się, że Jeers puścił w niepamięć ich wcześniejszą sprzeczkę, która de facto sam wywołał. Ogromnym plusem było to, iż "Kanarek" szybko zorganizował pięciu ludzi, mogących wziąć udział w akcji dywersyjnej, w bazie. Choć plan miał sporo słabych punktów, wydawał się lepszy niż otwarty atak na placówkę Imperium.
- Brzmi bardzo dobrze. Punkt zborny musimy ustalić nieopodal bazy. Jeżeli nie uda się pojąć jakiegoś oficera, będziemy działać bez niego, nie mniej on dałby alibi tutejszym mieszkańcom. Oczywiście trzeba będzie zorganizować pilota, który na znak odpali silniki i opuści Naboo. - mówił Bezimienny, myśląc o możliwych opcjach - Rodzice chyba zgodzą się dołączyć w późniejszym czasie do dzieci. Chyba dałem wystarczający dowód na to, że w pewnym stopniu potrafię je uspokoić i przynieść ulgę w cierpieniu.
Michael dał chwilę Jeersowi na przetrawienie informacji. W tym czasie zastanawiał się czy przekazać dane o zaistniałych okolicznościach Jainie. Ostatecznie był w Środkowych Rubieżach, a prawdopodobieństwo przejęcia korespondencji było zbyt wysokie. Był jednak inne sposoby by porozumieć się z Solo.
- Hmm, jaki statek mamy do dyspozycji by przetransportować dzieci? Przede wszystkim interesuje mnie sprawny hipernapęd. - podjął dalszą dyskusję - Rozumiem, że twoi ludzie mają świadomość niebezpieczeństwa, nie wiadomo co czeka nas w bazie. Przy okazji, nie wiem jak bardzo ufacie temu Chissowi, ale proponowałbym mieć na niego oko. Z mojej strony to wszystko, kiedy zaczynamy?
Michael po rozmowie z Jeersem, odszedł na chwilę na bok, by skoncentrować się na Mocy. Dzięki niej starał się przekazać Jainie chociaż ogólne ustalenia oraz prośbę bycia w ciągłym pogotowiu. Stardust byłby bardziej spokojny, gdyby miał świadoomść, że na Naboo mógłby liczyć na wsparcie kogoś z Lucrehulka. Zaufał jednak Mocy i swoim umiejętnością. Czas działać.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4878
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Opliko » 18 Sty 2018, o 02:51

-Już idę. Daj mi chwilę.
Odpowiedział prosto Chiss, po czym zebrał swoje rzeczy i udał się do zbrojowni.
Dotarł tam akurat jak Michael skończył mówić i odszedł na bok. Opliko zwrócił się więc do Jeersa.
-Ponoć jestem tu potrzebny. Ale skoro już tu jestem, to powiem że sprawdziłem bazę danych policji i wygląda na to, że nie poszukują po wydarzeniach z wioski nikogo poza mną, więc tak długo jak nie spotkacie wojskowych będziecie raczej bezpieczni. - zrobił chwilę przerwy - No to jaki jest plan?

Opliko miał nadzieję, że będzie brał udział w akcji. Fakt, że placówka jest tą samą, którą widział w koszmarze, choć początkowo go wstrząsnął, teraz nawet służył za motywację. Już raz tę walkę wygrał. Teraz będzie musiał tylko powtórzyć to w rzeczywistości. Nie myślał nad tym jak to możliwe, że był w budynku którego nigdy wcześniej nie widział.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
"It is never wrong to be curious. But it can sometimes be dangerous" -Thrawn (Star Wars: Thrawn)
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 125
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Poprzednia

Wróć do Środkowe Rubieże