Content

Środkowe Rubieże

[Enarc] Długi z przeszłości.

Image

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Quorn » 2 Lis 2017, o 11:04

- Ech... Tak... - Quorn posmutniał trochę. - Quorn rozumie. Rozumie co Probos chce powiedzieć. Quorn nie powinien się pokazywać bo może wszystko zepsuć. Taaak. Quorn rozumie. Zostanie. Będzie pilnował statku.
Probos masz drogę wolną. Będę czekał na statku. Działaj sobie. Kittani możesz skupić się tylko na Probosie. Enjoy
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 686
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Probos Azad » 2 Lis 2017, o 21:22

Reakcja Quorna zaskoczyła Probosa, który spodziewał się dłuższej przeprawy. Teraz zamiast spodziewanej ulgi, odkrył, że zrobiło mu się żal Geonosjanina, ale zmiana zdania nie wchodziła teraz w grę.
- Tak będzie lepiej, naprawdę… - Duros starał się brzmieć przekonująco. – Wynagrodzę ci to całe zamieszanie kolejką na mój koszt w kantynie Ducha. – Azad wyciągnął rękę w stronę Quorna i otworzył dłoń – Trzymaj ten komunikator, będziemy w kontakcie. Na wypadek gdyby coś się działo, dawaj znać. – po chwili wahania sięgnął po blaster Quorna odebrany Xori i oddał go Geonosjaninowi – To też tak na wszelki wypadek.

- Dobra, nie ma co dłużej zwlekać. Idziesz ze mną. – Duros zwrócił się do Falleenki. – R7-D0, ty też. Sprawdź czy 6-LOM skończył defragmentację pamięci i dołączcie do nas na płycie lądowiska.
Nie czekając na Xori, Probos ruszył do wyjścia, po drodze zgarniając swój blaster i datapady z zamówieniami dla rebelii. Jego proteza znów zaczęła się zacinać, więc przed zejściem na lądowisko jeszcze ją wyregulował. Chwilę później on i Xori stąpali po powierzchni planety, rozglądając się w poszukiwaniu administracji lądowiska.
Image
Awatar użytkownika
Probos Azad
Gracz
 
Posty: 102
Rejestracja: 23 Sty 2016, o 10:26

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Quorn » 8 Lis 2017, o 15:41

Quorn odczekał aż Probos i Xori oddalą się trochę od frachtowca po czym wcisnął przełącznik zamykający trap statku. Stał w miejscu wlepiając swój mechaniczny wzrok w plecy odchodzącej pary błękitnoskórych humanoidów i czekał aż podnoszący się w górę pomost przysłoni ich do końca. W końcu gdy ostatnia szczelina naturalnego światła zniknęła z głuchym metalicznym trzaskiem Quorn drgnął. Zamachał skrzydłami i rozejrzał się.
- Hmmm... Dobrze. Quorn został sam. Quorn będzie pilnował statku i nic nie zepsuje, prawda? Nic... Quorn zrobi sobie wolne. Dzisiaj nic nie będzie naprawiał. Nieeee... Ale to co ma robić? Quorn lubi naprawiać. Jak nie naprawia to co lubi robić? Nic? Jeść. Mięso! Lubi jeść.
Ruszył w stronę messy dalej mówiąc do siebie.
- Może by Quorn zrobił sobie jakieś coś do jedzenia. Takie jak Nicci robiła. Nicci dobre rzeczy układała... Taaaak. Quorn lubił. Pan Cztery Ręce mógłby się od niej dużo nauczyć. No to ciekawe co też Probos wozi ze sobą.... Pewnie nic pysznościowego...

***

Quorn stał przy otwartych drzwiach lodówki a za jego plecami, na podłodze, leżało pełno wyrzuconego jedzenia; sterta cały czas rosła.
- Znowu jakieś zielone warzywo... pffff - Quorn wyrzucił podłużny zielony owoc natury nieznanego pochodzenia za siebie. Odbił się od podłogi i wylądował przy paczce syntetycznych porcji żelaznych racji. Zaraz obok wylądowała paczka kiszonych alg z naboo i jakiś napój w fikuśnym opakowaniu z napisem "FIT". Napój był niedokręcony i zaczął z radością wylewać swoją zawartość na zgromadzone wokół produkty.
- Jedno wielkie pffff... - Powiedział w końcu Quorn prostując się. - Żadnego miensa. Nic. Quorn będzie musiał zamówić coś na dowóz.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 686
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Mistrz Gry » 14 Lis 2017, o 13:17

Cała ta sytuacja zdawałaby się być równie dużym zaskoczeniem dla Xori co dla samego Quorna. Spojrzała na każdego z nich po kolei, jakby szukając odpowiedzi na pytania rodzące się w jej głowie. Była niemalże pewna, że Probosowi nie uda się spławić tego dziwaka i będą musieli z nim chodzić po całej planecie, zatrzymując się po drodze na każde dostępne ,,mięsne pychotki". Tymczasem ich towarzysz powrócił na pokład statku a jej nie pozostało nic innego, jak pozostać sam na sam z Durosem. Nie podejrzewała, że jeszcze będą mieli okazję zostać sam na sam po tym jak Qourn wyszedł ze schowka. Oczywiście nie poczekał na nią i opuścił pokład jako pierwszy, jednak Falleence było to na rękę. Rozejrzała się uważnie dookoła, zapewne szukając jakiejkolwiek broni którą mogłaby przygarnąć na czas zwiedzania planety. Zbiegła zgrabnie po trapie na płytę lądowiska i dogoniła Probosa. Chwilę później dołączył do nich R7-D0 który poinformował o zakończeniu defragmentacji. Nie dodał jednak nic więcej, wyraźnie zaintrygowany nowym otoczeniem. Nie wiadomo czy było to zbieranie danych czy też szukanie ewentualnego niebezpieczeństwa, ale milczenie z jego strony wskazywało na ich względne bezpieczeństwo.
- Nie sądziłam, że Ci się uda. Strasznie dziwny mechanik... - mruknęła do swojego towarzysza poprawiając swoje ubranie. - Nie sądzisz, że powinnam być w coś wyposażona? Czy będziesz mnie bronił w razie niebezpieczeństwa? - rzuciła w jego stronę z prowokującym uśmiechem. Uwielbiała go drażnić i stawiać mu pytania, na które odpowiedź często pozostawała nieoczywista. Rozejrzała się dookoła starając się odnaleźć administrację lądowiska. W przeciwieństwie do niego była to jej pierwsza wizyta na tej planecie więc nie mogła pomóc na tyle, na ile by chciała. Pozostawało im tylko zdać się na pamięci Durosa z jego poprzednich odwiedzin Enarc.
- Może przedstawisz mi jakiś plan? Co będziemy robić?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Probos Azad » 20 Lis 2017, o 13:27

Duros odwrócił się do Xori.
- Ja nie. On będzie za to odpowiedzialny. – Probos wskazał na przestrzeń za R7-D0. Falleenka dopiero po chwili dostrzegła czarnego droida protokolarnego. 6-LOM nie prezentował się zbyt okazale, jego zewnętrzną obudowę pokrywała gdzieniegdzie rdza. Droid był uzbrojony w karabin blasterowy typu DP-23, stary, ale sprawdzony sprzęt.
- Ten antyk ma mnie chronić?
- Nie ma cię chronić.
- Jak to?
- Enarc nie jest jakoś szczególnie niebezpieczne. Zapewne stanowisz większe zagrożenie dla mieszkańców niż oni dla ciebie. 6-LOM… - Probos odwrócił się do droida – Protokół „więzień”. Nie spuszczaj Xori z oczu, przy próbie ucieczki strzał ogłuszający. Staraj się być dyskretny… - Probos wolał nie zwracać na nich uwagi droidem trzymającym lufę karabinu blasterowego przy plecach towarzyszącej mu Falleenki. Nawet chciwi i egocentryczni Neimoidianie mogliby się tym zainteresować. Gdyby do tego doszło zamierzał przedstawić wyjaśnienie, które wydałoby się im najbardziej prawdopodobne, że Xori to jego niewolnica. Wolał jednak nie wspominać o tym Falleence w tej chwili, nie mieli czasu na awantury, a taka ewentualność mogła się nigdy nie zmaterializować.
- Na początek sprawdzimy czy Jull Libkath jeszcze jest w interesie. Jego hurtownia jest całkiem niedaleko. Zapłacę za lądowisko i ruszamy. – powiedział bez emocji po czym ruszył w stronę panelu obsługi. Przystanął na chwilę by skinąć na R7. – D0 wszystko w porządku? Chodź, będziesz potrzebny przy przetransferowaniu danych do rejestracji.
Image
Awatar użytkownika
Probos Azad
Gracz
 
Posty: 102
Rejestracja: 23 Sty 2016, o 10:26

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Quorn » 22 Lis 2017, o 12:22

- Shsss... Jadłodajnia Yasmara Nodroga... słucham? - Z głośnika wydobył się spokojny i raczej znudzony kobiecy głos
- Eeee... - Quorna zaskoczyła szybkość z jaką udało mu się połączyć z upatrzonym przez niego lokalem. To go wybiło z rytmu i uporządkowanego biegu myśli. Spanikował i z tego wszystkiego zapomniał co chciał zamówić. Zaczął nerwowo przeglądać wśród holonetowych zakładek szukając tej gdzie miał ustawione Menu Jadłodajni.
- Słucham? Halo?
- Już Quorn tylko... Moment... Quorn tylko znajdzie... - Kontakty z obcymi - mimo wszystko - zawsze powodowały w niego pewną nerwowość, ale teraz jego zachowanie dziwiło nawet jego samego; nie trafiał palcami w klawiaturę, w gardle mu zaschło a ręce zaczęły się trząść. A z każą sekundą przedłużającego się połączenia było coraz gorzej - Silniki, to nie... Elektronika... To też nie.. O jest... nie nie jest... To reklama smarów...
- Jak zaraz nie usłyszę zamówienia to się rozłączam... - głos po drugiej stronie ze znudzonego zaczynał przechodzić w zirytowanie.
W tym momencie Quornowi udało się uruchomić ukryte w przeglądarce strony, które musiał oglądać Probos. Wijące się we wzajemnym uścisku nagie twilekaniki w towarzystwie nie mniej nagiego chevina momentalnie wypełniły przestrzeń monitora a odgłosy ich lubieżnych igraszek wypełniły kokpit. Quornowi wysunęły się oczy z orbit ze zdumienia i zastygł w bezruchu.
- Halo? Co się tam dzieje?
- Eeee.. Nic.. Quorn... Już... eee... - geonosianin drgnął i wyszedł z otępienia. (Choć to co zobaczył wypaliło w jego świadomości trwałe i nie dające się zatrzeć obrazy; jeszcze długo potem miał się zastanawiać czy anatomia Chevinów może być taka rozległa). Sięgnął szybko do panelu chcąc wyłączyć fikuśne filmidło. Zrobił to jednak za szybko i zamiast wyłączenia udało mu się zwiększyć jego głośność. W tym momencie pani przyjmująca zamówienie mogła wyraźnie usłyszeć na wpół wyjęczane i na wpół wykrzyczane instrukcje do chevina by to co robił robił mocniej.
- Och! - Oburzenie jego rozmówczyni było z łatwością wyczuwalne. - Ty zboczeńcu! Nie kontaktuj się ze mną więcej! - Rzuciła i zakończyła połączenie.
- Aleee.. Ale... Mienso.. Quorn chciał tylko zamówić... Jeść... Głód...
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 686
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Mistrz Gry » 6 Sty 2018, o 19:40

- Może od razu założysz mi obrożę i kaganiec, - Xori strzeliła klasycznego focha odwróciła się i ruszyła w stronę punktu rejestracji, Droid uniósł blaster ale Duros go szybko powstrzymał.
- Idziemy przecież do punktu rejestracji. Ruszajmy

Formalności nie zajęły zbyt wiele czasu, Xori nie odzywała się, najwyraźniej obrażona całkowitym brakiem zaufania. Probos nie miał czasu na jej fochy, a skoro się nie odzywa to znaczy że będzie miał święty spokój. Foch działał lepiej niż knebel. Że też nie wpadł na to wcześniej. Z punktu rejestracji ruszyli w miasto. Prowadził Duros, przemierzając znaną acz nieco zapomnianą trasę. Za nim szła milcząca acz bardzo skupiona Xori. Miała całą masę okazji aby zwiać, lecz z jakiegoś powodu trzymała się pleców swojego dawnego kochanka. Pochód zamykał uzbrojony droid protokolarny. Jego fotoreceptory skupiały się na postaci Fallenki, podczas gdy reszta czujników skanowała okolice. Rzeczywiście Azad miał rację mówiąc że to Xori byłaby tu największym zagrożeniem. Sensory maszyny nie wykrywały niczego podejrzanego. Kupiecka społeczność nie była wrogo nastawiona, stojący tu i ówdzie przedstawiciele prawa pełnili bardziej funkcję reprezentacyjną a panująca sielanka była wręcz podejrzana. Minęło kilkanaście minut dość intensywnego marszu gdy wreszcie znaleźli się przed sporych rozmiarów budynkiem. Nad wejściem które niegdyś było zapewne witryną reklamową było znajome logo. Jull musiał ładnie się dorobić.
Kapitan, podszedł do wejścia i delikatnie zmotywował drzwi do otwarcia się.

W środku panował półmrok, delikatnie podświetlony chodnik prowadził do sporych rozmiarów recepcyjnego biurka z Neimodianką za ladą. Zatrudnianie personelu świadczyło o bogactwie i splendorze biznesmena, w końcu organicznym zazwyczaj trzeba było płacić.
- Czym mogę pomóc? - Kobieta uśmiechnęła się delikatnie. - Och, przepraszam ale jeśli chcą państwo wejść dalej musicie tu zostawić całą broń. Przepisy są w tym względzie niezwykle surowe.
- My do Pana Libkath'a oczywiście zostawimy broń, gdzie możemy ją zdeponować?
- ochrona pokaże państwu szafkę.

Z półmroku wyłoniła się dwójka zakutych w pancerze postaci wyglądających jak z innej epoki. Zebrali oni zarówno karabin Droida jak i blaster Durosa. Po krótkim skanie potwierdzającym brak ukrytej broni ochroniarze skineli na recepcjonistkę.
- proszę wybaczyć drobne niedogodności, szef ma ostatnio bzika na punkcie bezpieczeństwa. Kogo mam zaanonsować i w jakiej sprawie?
- Azad, Probos Azad wraz z osobami towarzyszącymi.
- Oczywiście,

Kobieta przez chwilę klikała na ekranie znajdującego się za ladą sprzętu.
- Pan Prezes przyjmie państwa, proszę do windy.

Oświetlenie wskazało na znajdującą się na prawo od recepcji cylindryczną turbowindę. W środku czekał na nich droid protokolarny pomalowany w barwy firmy. Najwyraźniej handel przynosił niezłe dochody skoro zwykłego hurtownika było stać na korporacyjny budynek i maszyny. Winda była wygodna i niezwykle szybka. Znaleźli się na górze w kilka sekund, drzwi ponownie się otworzyły. Przed nimi znajdował się szeroki i bardzo dobrze oświetlony korytarz z kolejną parą opancerzonych ochroniarzy. Xori uznała to za nadmierną paranoję, jednak postanowiła to przemilczeć, wciąż była obrażona na Probosa. Wyszli z windy i zostali ponownie przeskanowani przez ochronę. Następnie z korytarza wyszła całkiem ponętna Twillekanka i poprosiła aby poszli za nią. Drzwi do wielkiego gabinetu były tuż za rogiem, a w korytarzu znajdowały się portrety kilku, sądząc po czapkach, najwyraźniej bardzo wpływowych Neimodian. Ostatnim z nich był znany dobrze Probosowi Jull Libkath.
Kobieta otworzyła podwójne bogato zdobione drzwi i oczom gości ukazał się wielki gabinet z olbrzymim oknem za plecami wielkiego i z pewnością niezwykle kosztownego biurka. Przepych, dywany, kobiety i to wszystko jakoś nie pasowało do starego Julla. Gdy tylko weszli i zbliżyli się do biurka, zrozumiał dlaczego. Na wygodnym i z pewnością niezwykle kosztownym fotelu siedział jakiś młodzik. Jego bogato zdobione i imponujące nakrycie głowy stanowiło niemal jedną czwartą wysokości obcego. Na widok wchodzących uśmiechnął się szeroko i zacierając ręce powitał ich słowami.
- Witam, jestem Null Libkath, Prezes Korporacji Libkath. Czym mogę służyć przyjacielowi mojego drogiego ojca.
Każdy znający choć trochę kulturę i stosunki panujące w Neimodiańskich rodzinach, musiał wiedzieć że coś jest nie tak. Tym bardziej że Probos nie pamiętał aby był "przyjacielem" Julla, ot zwyczajnie od czasu do czasu łaczyły ich wspólne interesy. Czemu więc zawdzięczał tak miłe przyjęcie?
- Raczcie spocząć, napijecie się czegoś?
Dwa levifotele podleciały przystając za Xori i Azadem, zaś Twillekanka pochyliła się w lekkim ukłonie czekając na zamówienie drinków.
- Poproszę coreliańską nalewkę,
Xori była konsekwentna jeśli chodzi o dobór trunków. Probos pamiętał jej zamiłowanie do Koreliańskich napitków, najwyraźniej z wiekiem nic się nie zmieniło.

*****

Quorn po trzecim podejściu do zamówienia stracił prawie nadzieje na przeżycie i zaczął rozważać zjedzenie tubki smaru. Na szczęście język nie mieścił się w środku. Co z w dużym stopniu spowalniało spożycie tego niezwykłego przysmaku. Po kilku minutach prób zrezygnowany rzucił tubę w kąt. Tu gdzieś musi być jakieś mięso. Po raz kolejny rozpoczął desperackie przeszukiwania frachtowca robiąc przy tym "delikatny nieporządek" w końcu walczył o przeżycie. Jak wielkim zaskoczeniem był sygnał z interkomu oznajmiający, że przywieziono zamówienie.
2,s sekundy później, co prawda posiłkując się skrzydłami, Quorn znalazł się w kokpicie i patrzył na piękną wielką i lekko przeciekającą paczkę z logo jakiejś knajpy. Paczka była podtrzymywana przez czteropalczastą dłoń należącą do Droida wyglądającego na model B1. Wprawne oko wychwyciło by kilkanaście znaczących modyfikacji, i kilkadziesiąt subtelnych różnic, lecz oczy Quorna skupiały się z maksymalną efektywnością na paczce. Kilkanaście wciśnięć klawisza nie przyspiesza otwarcia rampy, lecz z pewnością dodaje pewności że rampa na pewno się otworzy. Zanim pomost pokonał połowę drogi po Quornie w kokpicie pozostał jedynie wir powietrza unoszący jakieś papiery i kawałki folii.
- Daj daj daj daj....
- Dzień dobry, zamówienie z restauracji Py-tong dla dżentelistoty Quorn

wokabulator droida mówił niskim basem starannie artykułując wszystkie słowa.
- Ja Quorn Ja Quorn!!
- Należy się 23 kredyty za mięso w sosie z dowozem, larwy gratis. Polecamy nasze menu imprezowe z...

Quorn nie słuchał, uświadomił sobie właśnie że nie ma gotówki. Wizja głodowej śmierci ponownie stanęła przed oczami mechanika. DLACZEGO NIE ZAPŁACIŁ ON LINE!!!
-...panierowanymi nugnettsami i szejkiem mięsnym z kawałkami mięsa...
Co robić, co robić, z organicznym mógłby negocjować natomiast droid. Przyjrzał się uważniej niezwykłemu kurierowi. Maszyna wyglądała na dość starą i sfatygowaną, z pewnością nie była seryjnym droidem B1. Quorn bardzo dobrze znał te jednostki i widział drobne różnice, zarówno w kształcie pancerza, głowy jak i innych elementów. Ktoś bardzo ale to bardzo sie postarał żeby droid wyglądał jak przeciętna B1. Do pomalowanego w barwy restauracji kadłuba przyczepione były aż trzy ograniczniki, zaś w miejscu w którym nowa farba się starła widać było oryginalne czarno-czerwone kolory jednostki.
- Dziękuję za uwagę, poproszę 23 kredyty, czas do odbioru zamówienia pięć minut czterdzieści pięć sekund... Pięć minut trzydzieści sekund...


Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Quorn » 7 Sty 2018, o 13:02

- Eee.... Poczeka chwile. Quorn gdzieś tutaj miał swoją torbę. Zaraz wgrzebie jakieś kredyty, taaak. Mhmmm. Wygrzebie. - Geonosianin zaczął się rozglądać wokół szukając wzrokiem swojej starej brudnej torby w której tarmosił przez cała galaktykę cały swój niewielki dobytek. Oczywiście nie widział jej nigdzie pod ręką, ale musiała gdzieś być na statku.
- Q4, nie wiesz gdzie... arrrrgh... Nie ma Cię tu. Eeee... Panie droid... Eee niech se Pan siądnie i chwile poczeka. Już Quorn idzie po kredyty. Jasne? Taaak. Idzie... Gdzie się zapodziała ta torba. Niech se siądzie...
Droid oczywiście ani myślał siadać. Spojrzał się na Quorna i zamilkł. Wyraźnie obserwował każdy krok geonosianina i wyraźnie nie podobało mu się to, że skrzydlata dżentelistota miała się od niego oddalić nie uiściwszy stosownej opłaty.
- Należą się 23 kredyty. Proszę je podać. - Wydeklamował automatycznym głosem droid a pozycję przyjął przy tym taką jakby zaraz miał do Quorna strzelić z blastera. Co prawda w tym momencie jedyne co droid miał to pudełko z zamówionym jedzeniem, ale nie przeszkadzało to jego oprogramowaniu w podjęciu decyzji o "groźnej pozie".
- Droid chwilę poczeka. Quorn prosi.
Quorn ruszył w głąb statku ale zamarł w bezruchu po dwóch krokach. Kilka sekund trwał w nieruchomej pozycji wyraźnie nad czymś się zastanawiając. Obrócił powoli głowę i zmierzył droida wzrokiem. Tym razem uważniej. Ten stał ciągle w miejscu i wyczekiwał. Skrzydła Quorna drgnęły parę razy a w przeciągającej się ciszy, dźwięk ten wydawał się być głośniejszy niż w rzeczywistości.
- Droid B1, tak? Hmmmm... - W głowie geonosianina pojawił się pomysł. - Uniwersalny kod dostępu dla Inżyniera Produkcji: 1234567. -Powiedział na głos - Podaj swój status i przygotuj program powrotu do ustawień fabrycznych... A quorn w tym czasie pójdzie poszukać Probo... Tfu... Kredytów. Tak.

***

Quorn wpadł do kokpitu i z miejsca uruchomił komlink. Wsadził słuchawki na głowę, poprawił mikrofon i najciszej jak umiał wywołał Probosa.
- Probos. Probos zgłoś się. Probos. Tu Quorn. Quorn chce powiedzieć, że był głodny i znalazł Twoją kolekcję filmów. A potem zamówił jedzenie i przyszedł droid. Z jedzeniem. Ale Quorn myśli, że to nie jest naprawdę jedzenie. Quorn myśli, że to bomba. Quorn widzi, że to nie jest B1 ale wygląda jak B1 i...
- Proszę zapłacić 23 kredyty - za plecami Quorna nagle zmaterializował się droid ze swoim automatycznym głosem i pudełkiem ze stygnącym jedzeniem.
- ŁAAA! - Quorn aż podskoczył w fotelu.
- 23 kredyty. Proszę płacić. Już.
- Eeee... Niech tak nie robi... Quornowi się odwłok zacisnął ze strachu... Już Quorn musi poszukać torby. Tam ma kredyty.
- To niech szuka.
- Szuka. Już...
- I komunikat od systemu: błędne hasło. Jeden znak nieodpowiedni.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 686
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Mistrz Gry » 9 Sty 2018, o 23:29

Komunikator Probosa nie odpowiedział a natarczywy droid nadal domagał się kredytów. Nie tylko wszedł na pokład frachtowca, ale i impertynencko zwracał uwagę na konieczność zapłaty gotówką. W międzyczasie wspaniały zapach stygnącej mięsnej potrawy rozprzestrzeniał się po pokładzie frachtowca. Tu należy się delikatna dygresja na temat zamówionego przez Quorna dania, zwanego z obca "Le Scierwo" Potrawa ta składała się w znacznej części z mięsa w przeróżnym stopniu rozkładu dokładnie pociętego i poukładanego warstwowo od najbardziej do najmniej zepsutego, dzięki czemu cała potrawa wprost ociekała sokiem. Za przyprawę służyły białe robaki karmione pikantnym mięsem zaś w środku znajdowała się niespodzianka. Rozgrzany i dobrze wysmażony Porg w całości. Niestety mimo że koneserów "Le Scierwa" nie brakowało pojawiały się przejściowe problemy z dostawą. Zbyt hermetyczny pojemnik, powodował że potrawa kisiła się we własnym sosie a robaki zdychały. Zbyt przewiewny, cóż powiedzmy że koty rzygały jeszcze pół godziny po przejściu kuriera. Dlatego też restauracja zdecydowała się na droidy dostawcze, jednak i z nimi były pewne problemy.

- Należy się 23 kredyty PROSZĘ, czy mogę panu POMÓC

Quorn znalazł wreszcie swoje skromne zasoby gotówkowe w zupełności zaspokajające roszczenia droida. W samą porę lewy róg pudełka zaczął przeciekać i na podłodze frachtowca pojawiło się kilka kropel soku z mięsa. Insektoid trzymał w rękach posiadane przez siebie oszczędności w wysokości 32 kredytów, i zastanawiał się która z cyfr mogła być nieprawidłowa. To zdecydowanie nie był fabryczny B1, być może dało by się coś wynegocjować, jednak obecność aż trzech ograniczników wskazywała że jednostka jest z tych niebezpiecznych i może lepiej przy niej nie grzebać.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Quorn » 11 Sty 2018, o 17:12

- Niech weźmie... Niech weźmie i se idzie. Quorn już głodny bardzo-bardzo. - Powiedział Quorn wysuwając rękę z kredytami w stronę droida. Fałszywa dostawcza B1ka wysunęła rękę przed siebie i odebrała zapłatę.
- Dziękuję. I w imieniu firmy życzę smacznego. - Rzucił monotonnie droid. W wypowiedzi tej było tak niewiele ze szczerości, że nawet Quorn się zorientował. Spojrzał na pudełko z żarciem, a potem na plecy odchodzącego droida, a potem znowu na pudełko.
- Heeeej. To było nieszczere! Nawet Quron to zauważył. Z tym żarciem jest coś nie tak?
- Potrawa została przyrządzana zgodnie z zamówieniem i najlepszą polityką jakości jaką mamy przyjętą w zakładzie. - Rzucił droid, zatrzymując się i odwracając głowę (tylko głowę, reszta ciała wciąż patrzyła na wprost) w stronę Quorna. Głos stał się bojowy a para receptorów zapaliła się czerwonym światłem. - Czy chcesz wnieść jakieś zażalenie?
Quorn nie chciał. Miał wrażenie, że droid ma zamiar bić się z klientem o swoją rację więc nie miał ochoty sprawdzać czy myli się co do swoich przeczuć.
- Eeee... Nie... Nie chce. Quorn już widzi, że wszystko jest jak trzeba. Czuje, że mienso jest nieświeże tak jak prosił. Quorn dziękuje.

***

Smażonego Porga zostawił na sam koniec. Głównie dlatego, że z wielkim zaciekawieniem bawił się w jedzenie tłustych i pękatych larw przy pomocy pary pałeczek, które były dodane do zestawu. Larwy były nadzwyczaj żwawe co w połączeniu z niezgrabnym posługiwaniem się nowym narzędziem poskutkowało Wielką Ucieczką z Talerza. Większość larw kręciła się po blacie stołu szukając tam upragnionej wolności i ocalenia i tylko kilka naprawdę sprytnych jednostek postanowiło spaść w zupełnie kontrolowany sposób ma podłogę i sunąć w losowych kierunkach szukając wybawienia w różnych zakamarkach. Części się to nawet udało, jednak znakomita większość została wyłapana przez Quorna i zjedzona.
-Mhmmm.. Pysznościowe pychotki. Nie uciekajcie przed Quornem... Nieee...
Sam Porg okazał się być niesamowicie chrupki i pikantny co spodobało się podniebieniu Quorna. Jedząc go musiał popijać często sokiem z kiszonych alg. Równie dobre były gotowane oczy porga i jego móżdżek. Delikatniejsze w smaku za to bardziej słodkie i, co zaskoczyło Quorna, w przyjemny sposób łagodzące pieczenie po smażonym pieklistym mięsiwie.
Quorn się najadł a potem zaczął męczyć go sen...
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 686
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Probos Azad » 27 Sty 2018, o 16:50

Probos starał się ukryć zdziwienie. Recepcja, winda, bogato zdobiony gabinet i ochrona robiły wrażenie. Szczególnie gabinet nie przypominał zatęchłego schowka na miotły, który służył Jullowi Libkathowi za biuro, po to by móc przeznaczyć jeszcze więcej przestrzeni na składowanie towarów. Jak widać wiele się zmieniło od tamtych lat. Neimoidianie mieli smykałkę do interesów, ale Azad nie spodziewał się, że sknera Libkath tak rozwinie swój interes, w końcu musiał konkurować z niemniej „utalentowanymi” od siebie. Zmiana prezesa z całą pewnością tłumaczyła przepych, ale nie wyjaśniała jak przedsiębiorstwo tak się rozrosło. Duros uznał nazwanie go przez Nulla przyjacielem Julla, czy też wyrażanie się o „drogim ojcu” w najlepszym wypadku za grzeczności. W końcu Neimoidianie nie zajmowali się swoim potomstwem aż do 7 roku życia, gdy opuszczało rój larw, z których większość umierała na długo przed osiągnięciem tego wieku. Żadne cieplejsze stosunki nigdy nie łączyły dzieci i ich rodziców. Trudno było zrozumieć czemu prezes tak dużej firmy miałby przyjąć klienta z ulicy, a skoro nie stała za tym żadna pobudka natury emocjonalnej, to jedyne wytłumaczenie jakie przychodziło Durosowi do głowy to ciekawość Nulla odnośnie dawnego kontrahenta ojca. Prawdopodobnie miał dostęp do kontraktów Libkatha z Azad Logistics & Transportation, musiał też wiedzieć o późniejszych mniej legalnych interesach Probosa i Julla… Zachowując czujność Probos podjął grę.

- Poproszę wodę. – zwrócił się uśmiechnięty do Twi’lekkanki. Nie miał zamiaru prowadzić negocjacji pod wpływem. Następnie odwrócił się do Nulla - Miło mi poznać. – Duros posłał zdawkowy uśmiech – Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem, gdy ostatni raz odwiedzałem państwa przedsiębiorstwo wyglądało… Inaczej.
- To prawda, nasza firma rozwinęła się w ostatnich latach. Niemała jest w tym moja zasługa oczywiście. – cylindryczna czapka na głowie Nulla pochyliła się kilkakrotnie w kierunku gości, gdy jej właściciel pokiwał głową. Neimoidianie mogli godzinami opowiadać o swoich sukcesach, wpływach i bogactwach. Szczególnie przed biznesowymi partnerami.
- To zdecydowanie widać. – dłoń Azada wskazała na drogie meble – Nie chciałbym jednak zajmować więcej czasu synowi Julla niż to konieczne. W końcu czas to kredyt. Jak rozumiem profil waszej działalności się nie zmienił? Chciałbym zaproponować pewien interes. Reprezentuję niewielką firmę przygotowującą przedsięwzięcie infrastrukturalne w przestrzeni kosmicznej. Zarówno nasza inwestycja, jak i personel wymagają dostaw żywności, części, narzędzi lekarstw i paliwa.
- To bardzo ciekawe, o jakich ilościach towaru mówimy? – Neimoidianin zatarł ręce i uśmiechnął się chciwie.
- Oczywiście to zależy od typu towaru i prawdopodobnie zamówienia będą ulegać zmianie w czasie, ale mowa o około 200 do 300 ton ładunku miesięcznie. Przynajmniej na początek. Potem ta liczba prawdopodobnie wzrośnie wraz z ukończeniem i funkcjonowaniem inwestycji.
- Ach, czyli raczej w stronę średniej wielkości i mniejszych zamówień…
- Obawiam się, że tak.
- Nic nie szkodzi, w naszej firmie szczycimy się tym, że dbamy o każdego naszego klienta, niezależnie od wielkości jego zamówień. – po nieszczerym uśmiechu pełnym żółtych zębów Nulla, Probos wiedział już, że powinien spodziewać się zupełnie czegoś innego.
- Jest jeszcze jedna sprawa… Zależałoby nam na dyskrecji… Urzędy skarbowe mają tendencje do niedoszacowania kosztów uzyskania dochodu i przeszacowania zysków, dlatego chcielibyśmy, żeby nasza niewielka działalność gospodarcza pozostawiała jak najmniej śladu… - Duros stąpał po cienkim lodzie, ale uważał, że kłamstwo o chęci uniknięcia podatków będzie wystarczająco przekonujące dla Neimoidiania by dogadali się jak uniknąć rejestracji ich wymiany.
- Oczywiście. Oferujemy usługi związane z optymalizacją kosztów administracyjnych. – Null sięgnął do miseczki z neimoidiańskimi grzybami i jedną dłonią wepchnął sobie do buzi kawałek grzyba zawinięty w liścia manaksowca. Po czym gestem zaoferował poczęstunek swoim gościom. Azad i Xori podziękowali. – Naturalnie będą się z tym wiązały dodatkowe koszty…
- Naturalnie. – skinął głową Duros – Skoro się rozumiemy, to przejdźmy do szczegółów pierwszego zamówienia. – Probos wyciągnął datapad z „listą zakupów” Avera i Rhadego i podał go Libkathowi.
Młody Neimoidianin wpatrywał się w ekran i przesuwał palcem listę. Jego twarz pozostała bez wyrazu.
- Tak, myślę, że nie będzie problemu z tym zamówieniem. – Null wstukał w datapad własną notatkę – A tyle będzie kosztować.
Probos odebrał datapad. Tego się obawiał. Cena wykraczała poza ich obecne możliwości. Z doświadczenia wiedział, że mieliby mocno przepłacić. Mógł dorzucić własne oszczędności, ale nie było tego wiele. Pozostawały negocjacje.
- Myślę, że w tej chwili moglibyśmy zapłacić połowę. – skrzywił się.
- Ach, jaka szkoda. – Null uśmiechnął się. – Zawsze mogą państwo wrócić, gdy uda wam się pozyskać brakującą połowę tej sumy.
- Być może, moglibyśmy się dogadać? Rozpisać spłatę na raty? – Azad testował jak elastyczna była oferta młodego Libkatha.
- Być może, ale w charakter naszej umowy wpisane jest dość duże ryzyko po mojej stronie i jeśli nie ma zapłaty z góry bądź adekwatnego zabezpieczenia, to trudno mi narażać moją firmę na ewentualne straty.
- Rozumiem, ale nie oczekujemy od zamawianych towarów ponadprzeciętnej jakości, więc i cena powinna to odzwierciedlać. Jednocześnie chciałbym zwrócić uwagę, że ryzyko nie jest tak duże. Nie raz robiłem już interesy z Jullem Libkathem i nigdy nie narzekał na moją wypłacalność. A właśnie, czy Jull jest dziś może w firmie? Przyznam, że bardzo chętnie bym się z nim zobaczył po tych wszystkich latach. Być może rozwiałby też wątpliwości dotyczące tego zamówienia…
Image
Awatar użytkownika
Probos Azad
Gracz
 
Posty: 102
Rejestracja: 23 Sty 2016, o 10:26

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Mistrz Gry » 29 Sty 2018, o 23:46

IG87 przenosi się z [Sluis Van] Kto to spawał?

Źli ludzie zbliżają się do statku, wchodzą do środka i wszystko psują. Quorn patrzył jak wyrywają wiązki przewodów, przecinają kable, niszczą bezpieczniki. To zdecydowanie nie był dobry miły i przyjemny sen. Mechanik chciał krzyczeć ale w gębie miał chrupiącego porga, pluł więc jedynie kawałkami mięsa. Na dewastujących statek wandalach nie zrobiło to najmniejszego wrażenia. Dalej tłukli psuli i demolowali statek. Robal rzucił się do przodu przełamując krępującą i ograniczającą ruchy pajęczynę. Wyrwał się i stracił równowagę, wreszcie mógł się na nich rzucić. Szarpnął jednego z mężczyzn zabierając mu z ręki tubokalbulator gdy nagle drugi z mężczyzn zamachnął się na niego hydrokluczem. Quorn wyrżnął mu z dyńki i się obudził...
Siedział na podłodze z obolałą głową i rosnącym guzem. Pajęczyna z której się wyplątywał okazała się być kocykiem, najwyraźniej we śnie spadł z łóżka i wyrżnął w coś głową. Nie powinien jeść tyle pieczonego mięsa, zawsze mówili, nie jedz pieczonego, może nie było zepsute. Pewnie podali mu świeżego porga, pikantne przyprawy sprawiły ze nie zorientował się iż mięso jest świeże. Chyba będzie rzygać.

***

IG87 wyruszył na poszukiwania Sunwanteka i Quorna w towarzystwie droida protokolarnego. R4B3 szedł podekscytowany rozglądając się po lądowiskach. Garll został na statku "dopełniając procedur" a w rzeczywistości czekał gotów do szybkiego startu. Sullustanin miał zdecydowanie złe przeczucia odnośnie wizyty na Enarc. Jego mechaniczny towarzysz nie miewał przeczuć i nie podzielał niepokoju "woru mięsa" Kroczył spokojnie wzdłuż szeregu lądowisk szukając znanego kształtu frachtowca należącego do Probosa. Zgodnie z danymi z transpondera powinien on być gdzieś tutaj. Rzeczywiście, sensory obu maszyn niemal jednocześnie skupiły się na maszynie której obraz przechowywały ich pamięci. Frachtowiec stał spokojnie na lądowisku z uniesioną rampą i oczekiwał na powrót właściciela. R4B3 już zamierzał podejść do maszyny lecz IG powstrzymał go. Skanery bojowe droidy zlokalizowały kilku humanoidów różnych ras ukrywających się za skrzynkami i kontenerami. Z kierunku w którym spoglądało wynikało, że obserwują oni jednostkę Durosa. Droid nie był w stanie stwierdzić czy są uzbrojeni. Tego typu skan wymagał by wyjścia na otwartą przestrzeń. Procesor naliczył sześć sygnatur. Istoty nie zwracały uwagi na parę droidów, lecz to mogło się szybko zmienić.

***

Null Libkath najwyraźniej nie był dobrym synem, na wspomnienie staruszka uśmiechnął się pogardliwie. Obrzucił Probosa swoim gadzim spojrzeniem, któe szybko przyjęło ponownie otwarty i kupiecki wygląd.
- Jull jest już na emeryturze. Szczerze mówiąc to właśnie przez takie upusty staruszek nie dorobił się nigdy wielkiej fortuny. - Obcy zerknął na jakiś komunikat, który przemknął po wyświetlaczu jego biurka. Szeroki uśmiech rozciągnął wargi Neimodianina. Najwyraźniej wiadomość była bardzo pomyślna.
- Lecz kim bym był gdybym pozwolił koledze mojego ojca zostać odprawionym z niczym. Oczywiście jestem w stanie zgodzić się na pewien upust, powiedzmy dwudziestopięcioprocentowy. Oczywiście nie chciałbym w żaden sposób pana obrazić.
Obcy wyciągnął obie ręce w obronnym geście. Był naprawdę dobrym graczem, Marnował się w handlu powinien występować i robić karierę w Holonecie lub dyplomacji.
- Otóż potrzebuję drobnego zabezpieczenia, dla pewności dochowania transakcji. Sam pan rozumie jak jest, niepewne czasy. Niepewne kontrakty, łatwo o straty.
Rozłożył bezradnie ręce. I przez chwilę wyglądał jakby się zastanawiał. Nagle tknięty myślą zwrócił się do Azada
- Może gdyby pańska urocza towarzyszka zechciała być moim gościem, oczywiście na czas zakończenia pierwszej transakcji. Z pewnością nie porzuciłby pan tak pięknej istoty na pastwę losu.

Propozycja wywołała u Xori delikatny opad szczęki, nie spodziewała się tego, no dobra delikatnie oszukiwała z przyjmowaniem leków blokujących feromony, ale przecież nie używała ich dużo. Odwróciła się z tym gniewnym i zarazem uroczym wyrazem twarzy. Była jeszcze ładniejsza niż zwykle, nic dziwnego że Neimodianin zwrócił na nią uwagę.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Quorn » 30 Sty 2018, o 14:58

Quorn postanowił otworzyć trap i wpuścić do wnętrza statku odrobinę świeżego powietrza. Świeże powietrze jednak bardzo opornie wchodziło do statku więc Quorn chcąc nie chcąc musiał wyjść mu na spotkanie.
Rozsiadł się wygodnie na trapie i z workiem lodu przyłożonym do pękniętej chityny na czubku głowy. Podgryzał resztki porgowego mięsa przyczepione do niewielkich kostek i spijał sok z kiszonych alg. Po tym jak zwymiotował na fotel drugiego pilota (ten zajmowany przez niebieskoskórą partnerkę Probosa) poczuł się lepiej. Zarówno na ciele jak i na duchu. Nieprzyjemna czynność oddawania pokarmu górą pomogła mu żołądkowe dolegliwości oraz była swego rodzaju zemstą na Xori za to, że zabrała go w tę podróż.
- Ile by Quorn teraz dał zza to by móc do kogoś otworzyć gębę... Quorn tak chciałby z kimś pogadać a nie ma z kim... Musi siedzieć po cichu i do nikogo nie mówić, bo nie ma do kogo. Przecież sam ze sobą nie będzie rozmawiał, nie? Nieeee... Tak robią głupcy i pomyleńcy. Nie rozmawia się samemu ze sobą, prawda? Prawda. Quorn tak nie może... Quorn nie jest przecieżem pomyleńcem... Ech... Ale by se Quorn z kimś porozmawiał. Tak na przykład o silnikach. Ech...
Wtedy geonosianin wypatrzył w tłumie znaną mu sylwetkę. Droid serii IG.
- O. Droid serii IG. Ciekawe jak temu IG87F poszło tam gdzie polecieli... Na Gamorrę lecieli. Ciekawe jak im poszło. Przynajmniej mają z kim porozmawiać... Ech... Quorn jest taki sam...
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 686
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez IG-87F » 31 Sty 2018, o 18:18

"Cel Znaleziony!" - była to pierwsza informacja jaka przepłynęła przez procesy IG, gdy znalazł poszukiwany okręt. Zgodnie z danymi na jego pokładzie była ta pokraczna kreatura zwana jako Quorn, a głównym zadaniem było przeniesienie go na Skyrunnera a potem na Ducha. Szansa na niepowodzenie: 0,0000021%. Szybko jednak wartość zwiększyła się, gdy receptory wzrokowe wychwyciły białkowców, którzy prawdopodobnie obserwowali poszukiwany przez droidów okręt.
IG-87F gestem ręki kazał odejść R4B3, a raczej schować się a następnie postanowił przeprowadzić zwiad... I przy okazji test swojego nowego systemu kamuflażu. Główny procesor wykreował plan, który zakładał podejście na odległość umożliwiającą ocenienie, czy humanoidy są uzbrojone i jeśli tak - bezproblemowe postrzelenie ich boltami ogłuszającymi.
Image
Awatar użytkownika
IG-87F
Gracz
 
Posty: 162
Rejestracja: 19 Sty 2016, o 00:18

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Quorn » 1 Lut 2018, o 10:31

Quorn zamarł. Na niebie zobaczył wychodzącego z chmur i podchodzącego do lądowania frachtowiec klasy Action IV. Jego mechaniczne oczy wysunęły się do przodu powodując powiększenie oglądanego obrazu. Mimowolnie odszukał oznaczenia burtowe: "Mynock-3" Statek nie był nowy ale utrzymany był w całkiem niezłym stanie i chyba niedawno był odnawiany; w kilku miejscach widać było lśniące łaty nowej stali, które zastąpiły zużyte elementy poszycia. Za to nigdzie nie widać było zainstalowanych modyfikacji zewnętrznych. Quorn przebiegł wzrokiem po statku od dziobu do rufy i z powrotem, ale nic nie dostrzegł. Żadnej broni, przebudowanych ładowni czy dodatkowych anten bądź czujników. Statek był niemalże "czysty".
Piloci manewrowali Actionem sprawnie i już po chwili od pojawienia się w zasięgu wzroku byli nisko nad miastem, zawisając nad jednym z lądowisk i powoli opuszczając pękaty frachtowiec na jego powierzchnię. Jeszcze chwila i "Mynock" miał zniknąć przysłonięty przez najbliższe zabudowania.
Przez chwilę słychać było jeszcze charakterystyczny wizg pracujących silników ale potem i to się skończyło. Quorn wrócił do obserwowania otoczenia. I niemalże od razu zauważył, że droid IG ciągle był w okolicy i dziwnie się zachowywał.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 686
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Probos Azad » 8 Lut 2018, o 15:59

- To nie wchodzi w grę. – odpowiedział stanowczo Probos. Duros sam był zaskoczony swoimi słowami, wypowiedzianymi bez zastanowienia, pod wpływem impulsu. Kątem oka zanotował drgnięcie Xori, ale nie odwrócił się do niej by odczytać jej reakcję. Refleksja nie zajęła mu zbyt wiele czasu. Nie miał problemu z udawaniem, że Falleenka była jego niewolnicą na potrzebę wtopienia się w tłum, ale nie miał też zamiaru zamieniać tego fortelu w rzeczywistość. Walczył o Republikę, nie taką jak w schyłkowym okresie Starej Republiki, czy w czasie zgniłych kompromisów Nowej. Nie, on walczył o Republikę z czasu jej świetności, o tę o którą walczyli rebelianci w przestworzach wokół Yavina IV i Endoru. W takiej Republice nie było miejsca na niewolnictwo i jej fundamenty nie mogły opierać się na oddaniu rozumnej istoty w niewolę. A przynajmniej w tę motywację swojej odpowiedzi Azad chciał wierzyć, ignorując inne uczucia stojące za jego impulsywną odpowiedzią. Wiedział, sytuacja nie była zerojedynkowa i Xori była na tyle sprytna, że miałaby szansę owinąć sobie Neimoidianina wokół palca bądź uciec z jego „gościny”, ale nie Duros nie był gotowy na podjęcie tego ryzyka. Spojrzał na Libkatha i pewnym tonem głosu, przed Neimoidianami nie należało okazywać słabości, skontrował propozycję.

- Nie mam w zwyczaju posługiwać się żywym zastawem i obawiam, się, że nie mogę zrobić wyjątku w naszej sprawie. Ale skoro kwestia zastawu jest otwarta, to może istnieją inne opcje? Wciąż świadczę usługi transportowe i mógłbym zaoferować dyskretny kurs w granicach sektora z przyległościami w ramach zastawu. Naturalnie rozumiem, że upust będzie niższy niż w przypadku, gdyby moja towarzyszka pilnowała dotrzymania warunków umowy, może dwadzieścia procent? – Probos uśmiechnął się lekko, starając się odegrać nonszalancje – Ewentualnie w grę wchodzi zastawienie ruchomości w postaci mojego frachtowca, ale jak sam pan rozumie to niestety odbije się na przewiezieniu naszego zamówienia i prawdopodobnie opóźni nasze operacje, co z kolei może opóźnić naszą zapłatę. Myślę, że obaj wolelibyśmy tego uniknąć… Mogę również zaoferować pośrednictwo w nawiązaniu nowych kontraktów w sektorze D'Astan. Myślę, że znaleźliby się tam nabywcy neimoidiańskich delikatesów, to nieodkryty rynek w tym względzie. Moglibyśmy się nieźle wzbogacić. – zachęcał Duros. Obserwował reakcje Julla na swoje propozycje, badając, która z nich wzbudziła w Neimoidianinie choć marginalne zainteresowanie. Jednocześnie Probos starał się przypomnieć sobie imiona i adresy innych znajomych hurtowników z Enarc. Nie powinien ograniczać się poddawać w poszukiwaniu dostawcy po pierwszym spotkaniu.
Image
Awatar użytkownika
Probos Azad
Gracz
 
Posty: 102
Rejestracja: 23 Sty 2016, o 10:26

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Mistrz Gry » 10 Lut 2018, o 21:03

Quorn patrzył na dziwnie zachowującego się IG-87 zaś ten ostatni kończył obliczanie prawdopodobieństwa zniszczenia Geonosianina na skutek przypadkowego trafienia. Istoty które były celem droida na widok wychodzącego z frachtowca obcego skryły się za skrzyniami. Były jednak wystarczająco blisko by sensory zabójczego droida wykryły uzbrojenie. Cztery najbliższe istoty skryte za skrzyniami na wprost i na lewo od rampy frachtowca posiadały przynajmniej po jednym blasterze i dodatkowej sztuce broni lub amunicji. Znajdujący się po drugiej stronie osobnicy z pewnością również byli uzbrojeni. Sensory IG widziały wyraźnie trzy łatwe i jeden średnio trudny cel. Kryjąc się przed Quornem, obcy siłą rzeczy musieli się odkryć przed stojącym z tyłu droidem. Maszyna zauważyła również, że żaden z ukrytych za skrzyniami worów mięsa nie wykazywał względem mechanika wrogich zamiarów. Najwyraźniej czekali na rozkaz unikając wykrycia. Wyeliminowanie tych istot będzie łatwiejsze od kąpieli w smarze. IG nie wiedział niestety ile istot znajdowało się po drugiej stronie lądowiska. Z pewnością jednak ktoś tam był i eliminacja lub unieszkodliwienie tamtych celów może być znacznie trudniejsza. Maszyna przygotowała broń do strzału gdy nagle w górze rozległ się ryk silników. Action IV "Mynock-3" podchodził do lądowania na niedalekim lądowisku. Przez kilka sekund nikt nie zwróci uwagi na to co się dzieje na ziemi...

***
Neimodianin był wyraźnie niezadowolony z odpowiedzi Probosa. Szybko opanował się poprawiając czapkę i maskując w ten sposób zakłopotanie czy złość. Xori za to postanowiła interweniować.
Zdecydowanym krokiem podeszła do Durosa, i bezceremonialnie mu przerwała.
- Wygląda na to że ktoś nie chce robić z nami interesów. I nie jest twoim znajomym. Najwyższy czas się stąd wynosić. (wiejmy Prob, mam złe przeczucia co do tego) dodała szeptem.
Duros czekał na reakcję Julla, po pierwszej chwili słabości twarz obcego przybrała standardową maskę, i rzucane przez byłego kapitana propozycje nie wywołały na niej nawet cienia reakcji. Obcy wetknął sobie do ust kolejny przysmak żując go dość dokładnie po czym wcisnął kilka przycisków na swoim komunikatorze.
- Muszę się zastanowić nad pańską propozycją. Potencjalne zyski wydają się być duże, lecz ryzyko nie należy do najmniejszych. - Spojrzał ponownie na ekran i na stojącą przed nim parę gości. Nacisnął przycisk interkomu. A po chwili do pomieszczenia weszła Twille'kanka.
- Proszę odprowadzić państwa do pokoju gościnnego, tego numer dwa. Muszę przemyśleć ofertę. Oczywiście jeśli Pan chce może pan opuścić budynek. Obiecuję że nie zajmie to wiele czasu.
Kobieta spojrzała na przybyszów po czym ze zrozumieniem skinęła głową.
- Tak proszę pana.
Neimodianin był bardzo grzeczny i najwyraźniej audiencja skończyła się. Probos i Xori musieli opuścić biuro. Na korytarzu Xori odezwała się nieco zbyt głośno.
- Co on sobie wyobrażał! Znikajmy stąd. A myślałam że to ja mam porąbanych znajomych.
Przewodniczka puściła tą tyradę mimo uszu, zaś stojący pod drzwiami wartownicy jedynie obrócili głowy w kierunku Fallenki. Na szczęście przyjechała turbowinda.
- zapraszam pokój gościnny numer dwa, jest na samym szczycie wieżowca. Zapraszam do środka.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez IG-87F » 16 Lut 2018, o 20:22

Analiza Taktyczna: Zdecydowanie Korzystna. - błyskawiczny wniosek jego procesora pozwolił podjąć droidowi szybką decyzję. Wszystkie symulacje ukazywały IG bezproblemowe pozbycie się białkowców oraz ewentualne pozbycie się innych wrogów, jeśli znajdują się takowi po drugiej stronie lądowiska. W końcu IG-87F postanowił wprowadzić zaplanowany bieg wydarzeń w życie...
Podniósł lufę swojego EE-3 zamierzając ostrzelać organiczne istoty boltami ogłuszającymi, pomimo ogromnej chęci zwyczajnego uśmiercenia ich nie był na zbyt pewnym terenie, a z doświadczenia wiedział, że znajdzie się jeden - niepotrzebny - świadek i zaczną się komplikacje. Stąd takie a nie inne rozwiązanie.
- Tru tu tu tu. Tru tu tu. - nucił sobie pioseneczkę, a raczej coś co mogło ją przypominać. Jednak dla oprogramowania IG nie było różnicy pomiędzy kakafonią a wspaniałą muzyką, więc co za różnica co sobie śpiewa? Liczyło się to, że oprogramowanie wprowadziło takie wydarzenie w linii komend.
Image
Awatar użytkownika
IG-87F
Gracz
 
Posty: 162
Rejestracja: 19 Sty 2016, o 00:18

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Quorn » 18 Lut 2018, o 12:28

Kiedy droid zaczął strzelać Quorn nie od razu zrozumiał co się tak naprawdę wokół niego zaczęło dziać. Ale gdy na plac lądowiska zaczęły upadać pierwsze ciała ogłuszonych ofiar zaczął myśleć i działać. Z furkotem skrzydeł wstał na równe nogi. Nie mając zamiaru paść ofiarą strzelającego droida wbiegł po trapie do statku i dopiero tam się przyczaił i obserwował rozwój wypadków.
- Eeeee... Dlaczego? Dlaczego ten droid wyglądający jak IG87F strzela? I to tak... blisko Quorna. Chwila... - Quorn wysunął swoje oczy. - O, kutwa... Toż to IG87F... ale co on tutaj robi? Q4 jak myś.... arghhh... Paskudna niebieska wywłoka, nie lubimy jej, prawda?
Quorn sięgnął do kabury przy biodrze i wydobył z niego blaster i odblokował. Przez chwilę wpatrywał się w obudowę zastanawiając się który z przycisków odpowiedzialny był za strzały ogłuszające. Nie bardzo pamiętał.
- Eeeee... Hmmmm... To może być... Eeeeee...
Dopiero bolt który wpadł do wnętrza statku i przeleciał o kilka centymetrów od jego głowy zmusił go do podjęcia decyzji. Losowej, co prawda ale zawsze. Uniósł blaster do strzału po czym zaczął taktycznie wycofywać się w głąb statku.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 686
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50

Re: [Enarc] Długi z przeszłości.

Postprzez Probos Azad » 24 Lut 2018, o 13:33

Probosowi zaczęły się udzielać obawy Xori. Null Libkath rzeczywiście zachowywał się niekonwencjonalnie. Negocjacje to jedno, ale Duros nie był w stanie stwierdzić czy Neimoidianin faktycznie jest zainteresowany interesem czy nie. To utrudniało sprawę, ale jej nie przekreślało. W końcu byli na planecie-hurtowni i nie brakowało alternatywnych dostawców. Problem w tym, że Azad ich nie znał, nie był dla nich wiarygodny tak jak dla Julla Libkatha. To był istotny czynnik, skoro nie był w stanie zapłacić za całą dostawę z góry.
- Dziękujemy… - zwrócił się do Twi’lekanki – ale chyba tym razem nie skorzystamy z gościny. Obiecałem mojej nie… ekhem towarzyszce, że odwiedzimy Galerię Monchara. Prawda żabko? – z ironicznym uśmiechem odwrócił się do Xori.
Na ułamek sekundy Falleenka zacisnęła szczękę, jednak zaraz potem na jej twarzy pojawił się entuzjastyczny uśmiech, pokiwała głową i zatrzepotała rzęsami. Gdyby nie znał jej lepiej, Probos mógłby uwierzyć w szczerość tej reakcji.
- Proszę przekazać panu Libkathowi, że czekamy na jego odpowiedź w sprawie interesu i może się z nami skontaktować przez komunikator. – Duros podał Twi’lekance numer i częstotliwość komunikatora. Uznał, że wobec dziwnego zachowania Nulla, lepiej nie podawać mu numeru lądowiska, na którym czekała na nich Quoia.

Zeszli na dół, by odebrać broń i droidy. Nie szli do Galerii Monchara, ale zamiast tego Probos postanowił upewnić się, że nikt ich nie śledzi i zrobił Xori małą wycieczkę po okolicy, jednocześnie przeglądając datapad w poszukiwaniu potencjalnych kontrahentów. To było dopiero pierwsze z spotkań, a dzień przecież był jeszcze młody. Gdy podawał Twi’lekance numer komunikatora zwrócił uwagę na nieodebrane połączenia z Quoii. Najwyraźniej Quorn nudził się sam na statku. Duros postanowił odpowiedzieć, na wypadek, gdyby Geonosianin właśnie rozkręcał jego panel sterowania albo przetrząsał zapasy jedzenia.
- Coś się stało, Quorn?
Image
Awatar użytkownika
Probos Azad
Gracz
 
Posty: 102
Rejestracja: 23 Sty 2016, o 10:26

PoprzedniaNastępna

Wróć do Środkowe Rubieże