Content

Środkowe Rubieże

[Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Image

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Mistrz Gry » 15 Wrz 2017, o 11:45

Ciężko było powiedzieć, ze naprawy ruszyła z kopyta. Nantel uruchomił diagnostykę statku a potem wykonał obchód po najważniejszych węzłach i rewizjach na statku. Szczególnie długo przyglądał się miejscu w którym został porażony. Odsłonięta izolacja na jednym z podzespołów i na wpół złamany przewód z wyprutym na zewnątrz rdzeniem przy odrobinie nieuwagi mogły się zetknąć ze sobą. I tak za pewne się stało bo obydwa elementy było osmalone. W ogóle to w całej komorze czuć było dziwną mieszankę palonych włosów i wyładowania energetycznego. Woń ta miała już na zawsze towarzyszyć temu miejscu. Nantel doszedł też do wniosku, że miał sporo szczęścia. Bo gdyby jego ogłuszone ciało oparło się o niezaizolowana obudowę usmażył by się na czarny węgiel. Miał cholernie dużo szczęścia.
Obchód statku nie wykazał, żadnych poważniejszych usterek; a przynajmniej nic czego sam by nie ogarnął mając dostęp do niego zarówno z zewnątrz jak i od wewnątrz. Wiedział, że da ze spokojem radę. Gdy komputer skończył diagnozę i przyjrzał się logom, wiedział już ze stu procentową pewnością, że da radę. Resetowanie bezpieczników, likwidacja zwarć, przywracanie ustawień fabrycznych na niektórych z przekaźników - to było wszystko w zasięgu jego możliwości. Potrzebował na to tylko trochę czasu i części zapasowych.
Z tym pierwszym póki co nie było problemu...

***

- Nantel, ej Nantel. - Ka'aval stała na podłodze hangaru, podczas gdy on w masce spawalniczej siedział na dachu i "łatał" poszycie; nie była to praca, którą musiał robić, ale utknął z hipernapędem ze względu na brak zamienników.
- Mam to co chciałeś, ale ten buc co to ma żąda w chuj kasy za to. Idź Ty, może coś ugadasz więcej. Bo ja to bym mu najchętniej rękę złamała.
Mniej więcej w tym momencie nieopodal ich statku wybuchła kłótnia. Ka'aval i Nantel spojrzeli w tamtą stronę. Nie wiedzieli o co poszło ale wychodziło na to, że jakaś grupa uchodźców z Taris wykłócała się z przedstawicielem załogi o miejsce do lądowania dla kolejnych statków. Nie wyglądało to dobrze. Uchodźcy zachowywali się w sposób daleki od grzecznego; nie było tam jeszcze aktów jawnej agresji jednak atmosfera wrzała i do rękoczynów mogło dojść w każdej chwili. Z tłumem mierzyła się grupa oficjeli ze stacji, która w spokojny i rzeczowy sposób starała się tłumaczyć i odpowiadać na pytania i zarzuty.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5866
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Nantel Grimisdal » 20 Wrz 2017, o 23:47

- Dobra, spróbuję.
Nantel juz miał ruszyć to wspomnianego kupca, kiedy razem z Ka'avel ujrzeli niepokojąca scenę.
- Hmm, czekaj. Mam pewien pomysł.
Swoje kroki zwrócił w stronę toczącej się kłótni. Po drodze przypatrywał się wszystkim uczestnikom, próbując wyłapać najaktywniejszych prowodyrów, być może jakiegoś kapitana z załóg statków oraz kogoś dowodzącego grupa oficjeli, próbującą uspokoić krewkich uchodźców.
- Przepraszam - jego głos pozostał niezauważony w ogólnej wrzawie przekrzykujących się istot. - Przepraszam!
Dopiero wydarcie się w ich stronę zwróciło ich uwagę na nowoprzybyłego. Chwilowo ucichli, a niektórzy z obydwu stron wpatrzyli się w Nantela.
- Ekhm, przepraszam. Słyszałem, że państwo starają się uprosić o więcej miejsca dla statków z uchodźcami. Tak się składa, że my moglibyśmy to miejsce zwolnić. Chcemy odlecieć, o tym tam statkiem. Spory jest i chętnie byśmy wam bardzo pomogli. Mamy jednak uszkodzony napęd. Wiem, jak go naprawić, mam też pieniądze na części. Problem w tym, że kupiec, który te części ma zażądał chorej ilości kredytów za nie. Wybitnie żeruje na naszym wspólnym nieszczęściu. Jeśli byliby państwo mi w stanie z nim pomóc i poprosić, by obniżył cenę... - zwrócił się teraz bardziej w stronę oficjeli. - Czy dobrze mi się wydaje, że takie podwyższanie cen podczas wyjątkowych stanów i zagrożenia dla cywili w wielu systemach nie jest przypadkiem przestępstwem? Gdyby i Panowie zechcieli wesprzec mnie w negocjacjach ceny. Wszyscy jesteśmy zmęczeni, przestraszeni i chcielibyśmy, żeby nasi bliscy i znajomi mogli na tej stacji zasięgnąć pomocy. Na spokojnie da się załatwić, potrzebuję tylko pomocy z tym kupcem i chwila moment i zwolnimy wam sporo miejsca.
Wszystko to wypowiedział na jednym tchu, tak by przypadkiem nikt nie zdołał mu przerwać bądź go zagłuszyć. Starał się mówić spokojnie i rzeczowo. Wiedział, że ci ludzie są przede wszystkim przestraszeni i zmęczeni całą tą sytuacją i chciał rozładować napięcie. Miał nadzieję, że uda się ich przekonać na spokojnie, tym bardziej, że proponował przecież korzystne dla wszystkich rozwiązanie i do tego nawet zgodne z prawem.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
0000000
+++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 281
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Mistrz Gry » 25 Wrz 2017, o 10:20

Na czele niewielkiej grupki przedstawicieli stacji stał młody mężczyzna. Na oko był mniej więcej w wieku Nantela. Mężczyzna ten miał całkiem władczą postawę i spojrzenie właściwe osobom rozmiłowanym w przestrzeganiu i tworzeniu regulaminów. Nie robił wrażenia osoby z którą da się łatwo rozmawiać. Jak zauważył Nantel jego zachowanie i sposób w jaki odzywał się do zgromadzonych uchodźców "nie pomagał". Wysłanie takiego człowieka do rozmów ze wzburzonym tłumem z pewnością nie było najlepszą decyzją dnia kapitanatu.
Na ofertę Nantela uśmiechnął się i wskazał na niego.
- Obywatelu! Proszę do mnie. Niech się Pan zbliży. A Wy wszyscy patrzcie, tak się załatwia problemy. Sugerując jakieś jego rozwiązanie. Bo to nie tak, że nie chcemy Wam pomóc, nie możemy tego jednak robić w sposób niezorganizowany i bezmyślny. Bo takie działania mogą ostatecznie doprowadzić do jeszcze większej tragedii i zamiast uporać się z czymś, co póki co, nazywam drobnymi niedogodnościami, będziemy musieli mierzyć się z katastrofą na skalę całej stacji. Proszę się więc uspokoić i dać nam pracować. O wszystkim będziemy Państwa informować.
Facet ruszył w stronę Nantela a zgromadzone wokół dżentelistoty rozsuwały się jeszcze bardziej; wrzawa na moment rzeczywiście uspokoiła się.
W tym właśnie momencie Nantel poczuł, albo zrozumiał, nie potrafił dokładnie nazwać tego odczucia, że to nie słowa tego urzędnika działały uspokajająco na tłum. Miał wrażenie, że to właśnie jego wejście zapanowało nad wzburzeniem i gniewem ludu. Przez ułamki sekundy czuł rozgniewanie i całych wachlarz podobnych negatywnych emocji jakimi emanowała żywa ściana myśli i życia. Potem to uczucie zniknęło tak szybko jak się pojawiło. Fala emocji przeleciała przez niego i gdzieś się ulotniła zostawiając wyciszenie i spokój. Dżentelistoty kiwały do siebie głowami i zaczęły rozmawiać miedzy sobą spokojniej, bardziej po cichu.
- Chodźmy do tego kupca. - Powiedział mężczyzna gdy stanął przed Nantelem. Z bliska wydawał się być nawet młodszy. Przez to jego władcza postawa zdawała się być jeszcze trudniejsza w odbiorze.

gdy szli w stronę sekcji handlowej stacji Nadia szepnęła do ucha Nantelowi.
- Też to poczułam.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5866
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Nantel Grimisdal » 26 Wrz 2017, o 01:00

- Mhm. Nie wiem, co to było, ale pomogło.
Również szeptem dodał Nantel w stronę dziewczyny, korzystając z tego, że oficjel, który ich prowadził, wysforował się na przód, by zrobić przejście.
Sekcja handlowa stacji, tak jak reszta, pełna była dżentelistot szukających tutaj schronienia i pomocy, ale do ogólnego wrzasku i tumultu dochodziły jeszcze nawoływania i przekrzykiwania kupców. Z trudem dało się przecisnąć korytarzami stacji wśród targujących się handlarzy, czy siedzących wszędzie wokół uchodźców. Nantel zastanowił się, jak długo jeszcze te istoty będą musiały znosić swój ciężki los, nim ktoś zdoła im pomóc.
W końcu, prowadzeni przez młodego oficjela, przedarli się do toydariańskiego handlarza, unoszącego się swobodnie wśród różnego rodzaju części, porozstawianych po całym sklepie i pewnie także na zapleczu. Wszystkiego pilnowało trzech uzbrojonych strażników. Nantel miał już okazję spotykać przedstawicieli tego gatunku. I na Nar Shaddaa i na Taris dość często można było spotkać kupców z tej rasy i wiedział, że targi z tymi istotami nie należą do łatwych i przyjemnych. Obecnie unoszący się przed nimi sprzedawca odprawił dwójkę togrutan z kwitkiem, po czym odwrócił się w ich stronę.
- Ach, kolejni bez pieniędzy. Nic z tego. Nie jestem jakimś filantropem. - stwierdził patrząc na nich wyzywająco. - A władzą też mnie nie nastraszycie, wszystko mam legalnie. - dodał po chwili w stronę oficjela.
- Spokojnie - zaczął Nantel - mamy pieniądze i chcemy kupić kilka części. To jest lista. Głównie do hipernapędu.
Otuu spojrzał się na podany przez mechanika datapad. Jego twarz wykrzywił złośliwy grymas.
- Coś mi mówi, że jesteście od tej wrednej twi'lekanki. Miałem ochotę wyrzucić ja przez sluzę razem z odpadami.
- Otuu! Jako przedstawiciel prawa oficjalnie cię ostrzegam! Takie groźby spotkają się z surowymi konsekwencjami! - młody oficjel w końcu włączył się do rozmowy.
- Nie ma co się denerwować - dodała Nadia. - My naprawdę potrzebujemy tych części.
- A ja potrzebuję kredytów. Dziesięć tysięcy! Taka jest moja cena, którą już ta wredna zdzira też wcześniej usłyszała!
Nantela niemal zamurowało. Części, których potrzebowali były warte co najwyżej 2 tysiące kredytów. Nawet biorąc pod uwagę trudną sytuację na stacji, cena nie powinna być wyższa niż dwa i pół tysiąca. Toydarianin gruby przesadził, ale trzeba było przyznać, nie było to nic niezwykłego dla jemu podobnych. bez skrupułów liczył na obłowienie się dzięki trudnej sytuacji uchodźców.
Toydarianinie Otuu! W imieniu stacji ostrzegam cię po raz ostatni. Zawyżasz ceny w obliczu stanu wyjątkowego! Pragnę ci przypomnieć, że jest to, według paragrafu 6b, ustęp 3, punkt 7, przestępstwo i karzemy za to więzieniem i grzywną! Wysoką grzywną! - Oficjel postanowił najwyraźniej nie wychodzić ze swej roli i nie zważając na nieciekawe nastroje wszystkich wokół nadal pozostawał w świecie prawa i regulaminów.
Katem oka Nantel dostrzegł, jak strażnicy obecni w sklepie spinają się i lekko unoszą swoją broń do góry. Sytuacja zaczęła robić się nerwowa.
- Nie ma potrzeby tak się unosić. Wszystko da się jakoś załatwić - Nantel zaczął spokojnie, lecz stanowczo. - Otuu, posłuchaj. Ja wiem i ty wiesz, ze te części nie są warte więcej niż dwa tysiące. Nawet w tej sytuacji, jaką mamy tutaj na stacji. Ale zależy mi na nich i mam kredyty, więc dam ci za nie nawet dwa i pół tysiąca bez mrugnięcia okiem. Mowisz mało, ale pomyśl. Nam sprzedaż części i zarobisz więcej niż powinieneś. Dzięki tym częściom naprawimy statek i odlecimy, robiąc miejsce na kolejne kilka statków, które na pewno będa potrzebowały części i napraw. W ten sposób zyskujesz kolejnych klientów, na których możesz jeszcze więcej zarobić. Pewny zysk.
- A jak pokażesz lokalnej władzy, że współpracujesz dla utrzymania koniecznego porządku, to na pewno wszystkich szukających części będzie w ramach wdzięczności przysyłać od razu do ciebie, prawda? - mówiąc to Nadia spojrzała się znacząco w stronę oficjela.
-Eeee, tak, tak, racja - młody człowiek, najwyraźniej zmieszany ledwo tyle zdążył z siebie wydobyć.
- To jak? - Ugodowo zagadnął Nantel, po czym czekał na reakcję toydarianina, dając mu czas na przemyślenie ich oferty.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
0000000
+++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 281
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Mistrz Gry » 3 Paź 2017, o 11:05

Toydorianin spojrzał spode łba na zebrane towarzystwo. Jak galaktyka długa i szeroka, żaden z handlarzy nie podchodził zbyt entuzjastycznie do porad dotyczący sposobu prowadzenia jego własnego biznesu. Nie inaczej było ze skrzydlatym Otuu. Prychnął, warknął, splunął na podłogę, przeleciał się po swoim sklepie wzdłuż ścian złorzecząc przy tym cały czas w swoim rodzimym języku. Nantel co prawda nie znał mowy Toydorian, ale nie potrzebował tej umiejętności by rozumieć. Gest potrząsanej pięści nie dało się pomylić z niczym innym; sklepikarz zdecydowanie nie pałał miłością do opornych klientów.
- Dobra! - Niemalże krzyknął, gdy w końcu podleciał z powrotem do zgromadzonych. - Dogadujemy się. Dwa i pół tysiąca. Teraz zaraz. Z góry. Żadnych lewych weksli czy innych metod płatności. Ma być gotówka. I sami se zorganizujcie transport do statku. Ja mam to pomiędzy półdupkami.
Przemowa Nantela zadziałała. Co prawda nie zyskał sobie tym wdzięczności i przychylności Otuu ale nie sądził by dłuższa z nim znajomość była mu szczególnie potrzebna do szczęścia.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5866
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Nantel Grimisdal » 4 Paź 2017, o 16:46

- No to jesteśmy umówieni- powiedział z uśmiechem Nantel - za chwilę wracam z gotówką i transportem.
Bez zbędnej zwłoki razem z Nadią i oficjelem udali się z powrotem w stronę hangarów. Kiedy zeszło z nich napięcie jakoś tak łatwiej było im przeciskać się przez tłumy po drodze. Spoglądając w stronę dziewczyny, Nantel dostrzegł, że i jej kamień spadł z serca, gdy udało im się kupić części.
Na wejściu do doków pożegnali się z młodym służbistą i pobiegli w stronę swojego statku. Ka'avel czekała na nich z naburmuszoną miną, która w jej przypadku sugerowała, że też bardzo zależy jej na dobrych wieściach.
- Mamy je! Nantel załatwił i zaraz je przywieziemy!
Nantel jedynie uśmiechnął się w stronę twi'lekanki, wbiegając na statek. Tam chwycił swój plecak i wyciągnął garść kredytów znalezionych u szefa warsztatu na Taris. Odliczył z całości 2600 i schował do kieszeni. Wyszedł z powrotem na rampę, gdzie Nadia kończyła właśnie opowiadać towarzyszce o ich targach z kupcem.
To zaraz będziemy z powrotem
Zanim wyszli z hangaru Nantel zaczepił jeszcze młodego chłopaka z podnośnikiem magnetycznym.
- Cześć! Słuchaj, chcesz łatwo zarobić?
Eee, no chyba tak.
To bierz wózek i pomożesz nam przewieść części. 50 kredytów dla ciebie.
- Pewnie!
Chłopak początkowo niepewny najwyraźniej ucieszył się, że chodzi tylko o taką łatwą robotę, za którą jeszcze nieźle zarobi. Szybko udali się do toydariańskiego sprzedawcy. Nantel zapłacił umówioną kwotę i przy gderliwym zrzędzeniu kupca zajęli się ładowaniem sprzętu na wózek. Spakowali i zabezpieczyli wszystko i udali się z powrotem pod statek, którego pilnowała twi'lekanka.
Korzystając z chwili, Nantel spojrzał w stronę przewodów paliwowych. Przypomniała mu się scena z wizji i pchnięty przeczuciem przyjrzał się przewodom dokładniej. Po chwili w jednym miejscu zobaczył to, czego się podświadomie obawiał. Na jednym końcu złącze było uszkodzone. Niby nic nadzwyczajnego, ale przez swoją dziwną wizję Nantel nie mógł tego tak zostawić. Zaczepił jednego z techników i pokazał mu usterkę. Gdy ten wymienił przewód, Nantela naszło kolejne z przeczuć. Nie mógł jednak określić jego natury i stwierdzić, co oznaczało. Czy coś ważnego to zmieni? Czy to przez jego działanie, czy był po prostu przewrażliwiony. Odrzucił chwilowo pytania bez odpowiedzi i wrócił do problemu naprawy statku.
Wynajęty chłopak właśnie skończył rozładunek. Nantel zapłacił mu i zabrał się za przerwaną naprawę, podczas gdy Ka'aval pozostała na straży statku. Nantelowi pomagała Nadia. Dziewczyna niezbyt znała się na mechanice, ale ich wspólna praca była miłą odskocznią i czymś bardzo przyjemnym.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
0000000
+++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 281
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Mistrz Gry » 10 Paź 2017, o 08:48

Kilka godzin później Nantel w pośpiechu kończył instalacje ostatnich części. Klął przy tym na potęgę bowiem w pośpiechu popełniał masę głupich błędów: dwa razy już rozciął sobie palec i dwa razy też uderzył się w głowę; na głowie wyczuwał teraz dwa pulsujące guzy, a dłonie były opatrzone szybko działającym opatrunkiem. Rany goiły się w sposób absurdalnie swędzący zupełnie nieproporcjonalnie do ich rozmiaru.
Jakkolwiek miał też powody do pośpiechu. I to solidne.Przed godziną w całej stacji odezwał się alarm i automatyczne głosowe komunikaty nakazujące wszystkim pozostanie w swoich kwaterach i statkach. Alarm i zautomatyzowane prośby podziałały na zestresowany tłum uchodźców niczym otwarty płomień na plamę oleju; panika momentalnie dosięgła wszystkich.
W powstałym zamieszaniu ciężko było ustalić co się stało i w przeciągu ledwie kwadransu Nantel, Nadia i Ka'aval usłyszeli przynajmniej pięć różnych wersji. W trzech z nich pojawiło się słowo "rakghoul".

***


Zamknięty w komorze hipernapędu nie mógł widzieć kto dobiegł do statku. Słyszał jednak wyraźnie gdy czyjeś dłonie zaczęły walić po kadłubie.
- Wpuście nas. Dajcie nam szanse! Jesteśmy zdrowi!
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5866
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Nantel Grimisdal » 14 Paź 2017, o 21:17

Wołania i walenie w drzwi nasilały się. Nantel gorączkowo dokręcił kolejną śrubkę zamykając jeszcze jeden układ hipernapędu. Coraz bardziej zaniepokojony kolejnym nawoływaniem rzucił narzędzia i pobiegł w stronę trapu.
Nadia i Ka'aval stały przy włazie z bronią w ręku. Gorączkowo zaglądały w ekran panelu przy drzwiach, na którym kamera pokazywała trójkę ludzi wołających ich pomocy. Dwójka mężczyzn i kobieta nie wyglądali na rannych, ale byli bardzo przestraszeni i długie oczekiwanie wśród reszty uchodźców odcisnęło na nich swoje piętno. Ich ubrania ubrania były brudne, choć nie zniszczone. Twarze mieli zmęczone, a oczy rozszerzały im się ze strachu. Kobieta wciąż zaglądała przez ramię, rozglądając się po reszcie hangaru. Nantel niezbyt widział, co znajduje się w dokach, ale może kobieta po prostu szukała innej możliwości ratunku. Mężczyźni wciąż uderzali we właz i krzyczeli.
Nantel patrzył na potrzebujących i nie wiedział, co zrobić. Nie wyglądali na zakażonych. Nie mieli żadnych ran, a przynajmniej takich nie widział. Czy jednak mógł im zaufać? Pomijając sam fakt możliwej zarazy, mogli przecież zachować się jak bandyci i przejąć ich statek, gdy nie będą uważać. Ale mogli też zachować się po prostu z wdzięcznością i rzeczywiście proszą tylko o pomoc. Jeszcze raz popatrzył na twarze dziewczyn. Już wiele razy w swoim życiu widział ludzi błagających o pomoc, ale nigdy decyzja o udzieleniu tej pomocy nie należała do niego. Na Nar Shaddaa jego ojciec zawsze wiedział, co robić. Na Taris szef warsztatu, w którym Nantel pracował też nie zwykł odmawiać naprawdę potrzebującym, choć zwykle mnóstwo przy tym zrzędził. Podjął decyzję. Teraz i on nie mógł tego tak zostawić. Czy Mistyczka Sharia z holokronu i Bzhydack nie mówili, że ci niby czuli na tą całą Moc mieli być bardziej odpowiedzialni? Kto miał pomóc tym ludziom, jak nie ktoś, kto chociaż o samym zagrożeniu wiedział więcej. Nawet jeśli nie wiedział, co dokładnie robić, Nantel czuł, że musi pomóc tym ludziom.
- Nie możemy ich zostawić. Ka'avel odpalaj silniki. Hipernapęd już prawie naprawiony. Poskręcam kilka śrubek, kiedy już odlecimy od stacji i będziemy bezpieczni.
Wział od niej karabin, dając tym samym znać, że jest pewny swojej decyzji, chociaż wcale tak pewnie się z nią nie czuł. Nadia poparła go kiwnięciem głowy i twi'lekanka dała za wygraną.
- Wszyscy przez was zginiemy, kurwa. Ale niech będzie. Przynajmniej przestaną napierdalać w ten właz. - Wyraźnie zdenerwowana poszła jednak w stronę kokpitu. Nantel zaczął otwierać właz.
- Włazić! Szybko! - krzyknął w stronę trójki ludzi - Wpuszczamy was, ale idziecie do ładowni i siedzicie tam przez kilka standardowych godzin, dopóki nie będziemy mieć pewności, że jesteście zdrowi. Wybaczcie nam, ale to jedyna możliwość.
Uchodźcy bez gadania udali się w stronę wskazaną przez Nantela. W końcu siła argumentu dwóch wycelowanych w nich karabinów była wystarczająco przekonująca. Niemniej, wydawali się wdzięczni za otwarcie włazu. Zanim drzwi zamknęły się za ludźmi, Nantel rozejrzał się jeszcze po hangarze. Nie zauważył jednak w dokach nikogo więcej. Hangar był pusty, jeśli nie liczyć reszty statków i istot na ich pokładach.
- Nadio, stój przy drzwiach ładowni i pilnuj ich. Drzwi są zablokowane i pod żadnym pozorem ich nie otwieraj.
- Zgoda.
- Idę na chwilę poszukać w swoich rzeczach informacji o tych rakghulach. Zaraz wrócę.
- Nantel... - dodała kiedy już miał się odwrócić.
- Tak?
- Cieszę się, że im pomogliśmy.
Słysząc słowa dziewczyny zrobiło mu się trochę lżej. Nie wiedział, co powiedzieć, więc tylko się uśmiechnął. Cieszył się też, że nie zapytała go, skąd miał niby mieć te informacje o rakghulach. Ufał jej i nie byłoby problemu powiedzieć Nadii i holokronie, ale nie mieli teraz czasu na tłumaczenie tego wszystkiego. Wszedł do swojej kajuty w chwili, gdy Ka'avel odpaliła silniki. Poczuł wibracje statku unoszącego się z pokładu stacji. Sięgnął do plecaka i wyjął z niego holokron. Już raz udało mu go uruchomić i teraz też chciał spróbować. Nie był pewny, co do uchodźców i może Mistyczka Sharia będzie wiedziała coś w kwestii zarazy, jej pierwszych objawów, czy jak ją leczyć. Skupił się na trzymanej w ręku kostce i chciał, by otworzyła się jak ostatnio. Z trudem jednak mógł się uspokoić. Wydarzenia na stacji, alarm i ciągłe zagrożenie skutecznie utrudniały mu odnalezienie tego punktu w Mocy, którym ostatnio połączył się z holokronem. Jego myśli były zbyt niespokojne. Po wielu godzinach naprawy i targowaniu się o części był też po prostu zmęczony. Kostka pozostawała nieruchoma w jego dłoni. Siedział tak z nią kilka chwil, nie widząc żadnego efektu, aż w końcu się poddał. Schował ją do kieszeni spodni i udał się z powrotem do Nadii.
- Niestety - zaczął kręcąc głową - nic przydatnego się nie dowiedziałem. A jak nasi goście?
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
0000000
+++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 281
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Mistrz Gry » 17 Paź 2017, o 08:50

Statek uniósł się w górę i powoli, lewitując kilkanaście centymetrów nad podłogą hali zaczął wykonywać obrót tak by ustawić się dziobem do otwartych na przestrzeń kosmiczną wrót hangaru. Ka'aval znała swój fach i perfekcyjnie wykonywała wszystkie manewry; nawet na ułamek sekundy nie zastanawiała się nad tym co powinna zrobić i w jakiej kolejność. Jej ręce z precyzją automatu wędrowały do rozmaitych dźwigni i przełączników na panelu sterującym statku.
Ulga, jaka spłynęła na Nantela w momencie gdy statek ruszył przed siebie była dla niego zaskoczeniem. Nawet nie zdawała sobie sprawy jak bardzo był zestresowany; Etros K-20 chyba już na zawsze będzie kojarzyć mu się z dziwnymi koszmarami i snami o tragedii do której mogło dojść.
Gdy statek, przelatując przez delikatne pole siłowe, wysunął się całkowicie w przestrzeń kosmiczną, na twarzy mechanika pojawił się uśmiech. Wręcz czuł, jak dotyk przyczajonego koszmaru oddala się od niego. Koszmaru, który niczym choroba trawił jego ciało i duszę. Koszmaru który rzucał ciągle na niego swój cień, a skoro Nantel w nim przebywał i wszystko wokół w tym cieniu było skąpane, nie mógł w pełni zobaczyć obrazu normalnego zdrowego życia. Istniał tylko świat spowity w cieniu. Dopiero wylot w przestrzeń kosmiczną i ujrzenie światła gwiazd sprawiło, że w pełni dostrzegł w jakim stanie do tej pory był.
Czuł coś jeszcze. Jakby zostawił za sobą jakieś wielkie, nie poznane przez umysł ludzki zło. Zło, której definicji nie potrafił nawet pobieżnie nakreślić i nazwać.
Nantela zaskoczyło też to jak wielki ruch panował wokół stacji. W jego wizji - gdy przylatywali na Etros - w pobliżu nie było żadnego innego statku, teraz okazało się, że wokół stacji orbituje wiele różnych statków kosmicznych. Wszystkie czekały na możliwość wejścia na stację. Nie wszystkim miało być to dane.

***


Ka'aval skoczyła w nadprzestrzeń. Byli bezpieczni. Nadia zaopiekowała się trójką uchodźców i według niej nie byli chorzy.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5866
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Nantel Grimisdal » 17 Paź 2017, o 19:18

Podniesiony na duchu udanym odlotem ze stacji, Nantel udał się z powrotem do Nadii, która stała pod drzwiami. Od razu poznał po jej luźniejszej postawie, ze i jej odlot ze stacji sprzyja i czuje się swobodniej, jakby kamień spadł jej z serca.
- Niestety - zaczął kręcąc głową - nic przydatnego się nie dowiedziałem. A jak nasi goście?
- Spokojni. Przedstawili się mi. Ten wyższy mężczyzna to Anton, ten drugi to Potis i kobieta ma na imię Lora. Chyba zrozumieli, że chwilowe zamknięcie jest konieczne.
- To dobrze, trochę mi głupio, że ich tak trzymamy, ale to dla ich i dla naszego dobra. Myslę, ze za dwie standardowe godziny będą mogli wyjść. Idę teraz do Ka'aval ustalić, gdzie lecimy.
- Tylko nie daj się jej zamarudzić na śmierć - powiedziała z uśmiechem Nadia.
Pani pilot, jak Nantel się spodziewał, siedziała za sterami dokonując ostatnich poprawek systemów i sprawdzając podzespoły. Była spokojniejsza niż na stacji, widać i jej ulżyło od tej dziwnej mrocznej aury. Nantelowi przez moment przemknęła myśl, czy mogli coś więcej zdziałać. Ta siłą, to zło... Coś tam było, czuli to, jednak uciekli zostawiając całą resztę na stacji...
Nie. Nie może tak myśleć. Zrobili, co mogli. Nie są jakimiś bohaterami rodem z holofilmów, tylko zwykłymi ludźmi... no i twi'lekanką i nic więcej nie mogli poradzić. Zachowali się dobrze, ratując tę trójkę ludzi, jednak nic więcej nie było w ich mocy. A może nic się nie wydarzy na tej stacji? Przecież zmienili to, co działo się w wizji. Ich statku tam już nie było. Potrząsnął głową, by odgonić resztę myśli. Teraz trzeba się było skupić na dalszej podróży.
- Ej, Ka'avel, masz jakiś plan, gdzie lecimy?
- No jasne, a co myślałeś? Że skaczę w ciemno?
- Nie no, jasne, że wiesz, co robisz. Zastanawiam się tylko, co teraz. Bzhydack, zanim się zgubił, mówił mi o jakichś rebeliantach. Szef mojego warsztatu chyba miał z nimi związek, a i wy wspominałyście coś o nich. Tak mi się przynajmniej wydaje, kiedy uciekaliśmy przed Imperialnymi.
- Dobrze ci się wydaje. Wyznaczyłam kurs na Nar Shaddaa. Tam mój kontakt ma mi powiedzieć, jak skontaktować się z rebeliantami. Do tej pory tak z Nadią działaliśmy.
- Czyli Nar Shaddaa... Dobra, idę do Nadii i naszych gości.
Nar Shaddaa. Ojczysta planeta Nantela. To na niej spędził swoje dzieciństwo i to z niej uciekł, próbując ukryć się przed dziwnymi wizjami, których wtedy nie rozumiał. Właściwie teraz też ich nie rozumiał, ale przynajmniej wiedział już, ską się wzięły. Czy jego rodzina wciąż tam przebywa? Ich warsztat dobrze prosperował, więc istniała duża szansa, że jego rodzice i rodzeństwo nadal tam byli. Jeśli tylko będą mieli okazję, będzie chciał to sprawdzić.
- Lecimy na Nar Shaddaa, Nadia. Ka'aval mówi, ze wszystkiego dopilnuje - w odpowiedzi kiwnęła mu głową - Czas chyba żebym się przywitał. Ej ludzie słyszycie mnie?
- Słyszymy, słyszymy - odpowiedział mu męski głos.
- Jestem Nantel. Naprawdę przykro mi, ze musieliśmy was tak potraktować, ale... no sami wiecie.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
0000000
+++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 281
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Mistrz Gry » 23 Paź 2017, o 14:11

Wszedł do ładowni i rozejrzał się. Dwójka mężczyzn i kobieta siedzieli w kącie ładowni i rozmawiali. W zasadzie to przerwali, gdy Nantel wkroczył do pomieszczenia. Wstali i niemym skinieniem głowy przywitali się z nim.
- Bardzo dziękujemy - rzekł najwyższy. Głos miał niski i donośny. Od razu zdradzał osobę silną i zdecydowaną. - Gdyby nie Wy utknęlibyśmy na tej stacji jak nic. Tylko... to chyba nie koniec problemów... wiesz?
Blaster w dłoni mężczyzny pojawił się w tym samym momencie co delikatny impuls mocy ostrzegający go o niebezpieczeństwie. Anton wymierzył w pierś Nantela i mówił dalej chłodniejszym głosem.
- Bardzo dobrze się stało. Naprawdę. Pomogłeś nam - i bardzo to doceniamy - ale teraz musisz nam pomóc drugi raz. Musisz. Jeżeli nie pomożesz z własnej woli to damy sobie radę, ale Ty z pewnością tego nie zobaczysz. Ani Ty, ani te Twoje dwie dupy. Dlatego dobrze radzę. Pomóż.
Facet uśmiechnął się nieprzyjemnie, szorstko, a dwójka jego kompanów zarechotała. Nantel dostrzegł, że drugi z mężczyzn też ma przy sobie blaster a w rękach kobiety pojawił się bojowy nóż z ząbkowanym ostrzem.
- Idziemy teraz do kokpitu. Zrozumiałeś? Powoli...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5866
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Nantel Grimisdal » 24 Paź 2017, o 06:58

Nantelowi momentalnie przez myśl przemknęły wspomnienia z Nar Shaddaa i niższych poziomów Taris, gdzie takie sceny były codziennością. Dziwnym byłoby, gdyby i jemu przynajmniej raz się taka sytuacja nie przytrafiła, kiedy razem z kumplami latał po uliczkach miasta. Wtedy jednak zawsze udawało im się jakoś wybrnąć z sytuacji i teraz też miał nadzieję, że jakoś im się uda. Starał się więc zachować spokój. Dwa blastery gotowe do użycia skutecznie studziły wszelkie zapędy, by próbować walczyć, czy obezwładnić przeciwników. Poza tym sam fakt strzelania w małym statku pędzącym w nadświetlnej zapewne skończyłby się śmiercią ich wszystkich. Tutaj raczej strzał nie przebiłby kadłuba, ale w kokpicie... Pozostawało na razie zachowywać się spokojnie i czekać na okazję.
- Dobrze, już idziemy. Kim wy w ogóle jesteście, co od nas chcecie? - dodał już wychodząc powoli z ładowni i zmierzając do kokpitu z blasterem przy plecach. Przy wyjściu spojrzał na Nadię. Widział, ze trochę się bała, ale zachowała nerwy i kiedy minęli ją, ze spokojem oddała karabin następnemu mężczyźnie, nie chcąc, by stała mu się krzywda.
- Zaraz się dowiesz.
W końcu dotarli do Ka'aval, nie spodziewającej się przybycia całej grupy w taki sposób. Jej nerwowa natura dała o sobie znać i chciała niemal natychmiast sięgnąć po blaster, jednak mężczyzna trzymający broń przy plecach Nantela tylko zacmokał i pokręcił głową, wskazując jej, w jakiej sytuacji są jej towarzysze.
- Wiem, wiem... Nic nie mów - powiedział Nantel w stronę twi'lekanki.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
0000000
+++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 281
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Mistrz Gry » 26 Paź 2017, o 10:34

- Pani pilot teraz wstanie. - Powiedział Anton. - Z rączkami w górze. No już. Nie krzywimy się. Nie ma na to czasu.
Ka'aval rzeczywiście miała twarz wykrzywioną w grymasie złości. Nantel nie był jednak pewien czy złość ta skierowana była w stronę oszukańczego uchodźcy czy w stronę Nantela. Twi'lekanka wstała powoli posłusznie wznosząc ręce ku górze.
- Lora zabierz Pani broń.
Wywołana podeszła do Lori i wyciągnęła z kabury przy biodrze pistolet blasterowy. Obydwie kobiety zmierzyły się wzrokiem. Tak wielkiej dawki chłodu i niemej deklaracji rywalizacji Nantel dawno nie oglądał.
- A teraz - Odezwał się Anton - proszę się odsunąć od konsolety i pójść z Potisem w stosowne miejsce odosobnienia. Tą drugą dziewczynę też proszę zabrać. Ale nie zamykajcie ich razem. Natomiast nasz Pan mechanik.. przepraszam jak Ci na imię? Zresztą nieważne. Nasz Pan mechanik usiądzie teraz ze mną tutaj i wyprowadzi mi statek awaryjnie z nadprzestrzeni. Zmieniamy odrobinę kurs. Lori, Potis... odprowadźcie je.
Anton musiał cieszyć się wielkim posłuchem wśród pozostałej dwójki porywaczy, bowiem od razu zabrali sie do wykonywania poleceń. Opierając lufy blasterów na plecach swych zakładniczek wyprowadzili je z kokpitu. Nantel i Anton zostali sami; ten drugi cały czas miał swoją ofiarę na muszce.
- Siadaj proszę i działaj. Lecimy po naszych przyjaciół.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5866
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Nantel Grimisdal » 28 Paź 2017, o 19:47

Zaskoczyło go trochę zachowanie porywaczy, a szczególnie ich przywódcy. Spodziewał się raczej, że będą chcieli przejąć ich statek i uciec do najbliższej szemranej cywilizacji. Tym bardziej, że mieli ustawiony kurs na Nar Shaddaa, miejsce w teorii idealne dla takich jak oni. Zamiast tego chcieli wrócić, by ratować swoich towarzyszy. Żyjąc na Księżycu Przemytników i Taris, Nantel ani razu nie spotkał się z taką wiernością wśród przestępców. Było to naprawdę dość nietypowe. Może cała ta trójka wcale nie była zwykłymi oprychami, za jakich ich wziął? No i ten fakt, że nikogo z nich nie zabili... Szansa na to, że nikt z tej trójki nie potrafił pilotować była mała, a jeśli nawet, to nie zostawialiby sobie na głowie aż trzech zakładników. Nie, nie byli zwykłymi bandytami, kryło się za tym coś więcej.
- Dobra, ale może być mały zgrzyt w twoim misternym planie. Możesz w to wierzyć albo nie, ale mimo że jestem mechanikiem, prawie w ogóle nie latałem. Co może zrobić komputer, to mu wpiszę, ale jak nie chcesz po wyjściu z nadprzestrzeni w coś przywalić, lepiej zawołaj Ka'avel- zerknął kątem oka na mężczyznę - chyba, że sam siądziesz za sterami.
Nantel wprowadził odpowiednie dane do komputera, po czym poczekał aż maszyna wykona obliczenia. Po chwili gwiazdy w szybie kokpitu gwiazdy przestały się rozmywać, statkiem delikatnie szarpnęło i wyszedł z nadprzestrzeni.
-Gotowe- powiedział w stronę porywacza - kurs z powrotem na stację ustawiony. Ruszamy... A odpowiadając na twoje pytanie, jestem Nantel. A ty? Imiona twoich kompanów już znam, a twojego jeszcze nie. W ogóle muszę ci powiedzieć, dziwie się, że chcesz tam wracać. Nie pasuje mi to do zwykłych bandytów, na których mi wyglądacie.
Mimo, że odczuwał zdenerwowanie tą sytuacją, Nantel próbował zachować spokój i zimną krew i dowiedzieć się czegoś o porywaczach. Mogło się im teraz wszystko przydać, ale trzeba też przyznać, że i ciekawość wywołana ich nietypowym zachowaniem też jednak dała o sobie znać.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
0000000
+++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 281
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Mistrz Gry » 30 Paź 2017, o 13:49

- Oj nie mój miły Panie, nie wracamy bezpośrednio na stację. Kto Ci w ogóle kazał ustawić te koordynaty? - Facet o którym Nantel wiedział, że ma na imię Anton, uśmiechnął się. Przez krótka chwilę wyglądał jak dobroduszny i uczciwy Pan. Wrażenie szybko popsuł pistolet blasterowy - Trochę się pospieszyłeś. Ale to nic... To moja wina. Mogłem od razu powiedzieć gdzie lecimy. A lecimy na Geris. No, to teraz kręć tymi gałkami i przełącznikami bo czasu mamy mało. Boję się, że się spóźnimy. A to by było wielką stratą. - Uśmiech Antona był nieprzyjemny. Niby miły a jednak było w nim coś szyderczego. - A moje imię? Póki co mogę być dla Ciebie Antonem.

- Widziałem, że chcieliście lecieć na Nar Shadda. - Odezwał się Anton po dłuższej chwili milczenia kiedy to Nantel w skupieniu wprowadzał koordynaty. Mechanik dziwił się dlaczego musi robić to ręcznie, skoro droid astronawigacyjny dałby sobie z tym w zupełności radę. - Zabawne, bo z Geris - gdzie czekają na nas nasi przyjaciele -polecimy na Ylesię. Ciekawa robota się tam szykuje...
Nantel nic nie odpowiedział na to tylko w skupieniu kończył wyliczanie trasy. Gdy komputer pokazał, że lot zajmie im około czterdziestu godzin z trudem powstrzymał jęk zawodu. Zapowiadała się trudna i upierdliwa podróż.

***


Drzwi od jego kajuty rozsunęły się z cichym sykiem. Nantel od razu usiadł na łóżku czekając na to co porywacze będą od niego chcieli tym razem. Okazało się, że tym razem było tylko tacą z jedzeniem. Blondynka, która przyniosła jedzenie zostawiła je na podłodze i od razu zamknęła drzwi. Znowu był sam. Niewielka kabina pasażerska była w tym momencie jego celą i - choć nie miał pewności - zakładał, że podobny los spotkał dziewczyny. Niepokoił się tym. Był sam i ani razu nie widział się z Nadią i Ka'aval. Choć ciągle żył nie był pewien, czy dziewczyny też pozostają w tym stanie. On był porywaczom potrzebny; statek miewał kaprysy i Nantel co i rusz musiał dokonywać doraźnych napraw (dziwiąc się przy tym dlaczego Anton i jego towarzysze nie korzystają z usług astromecha).
Czuł, że musi coś zrobić. Mógł to zrobić. Czuł to. Jak nie on to kto? Poza tym jedna rzecz powodowała u niego mimowolny odruch męskiego zadowolenia. Odniósł wrażenie, że blondynka która cały czas się do niego przynosiła jedzenie, spoglądała na niego przyjaźnie i nawet uśmiechała się. Nantel się jej podobał.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5866
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Nantel Grimisdal » 1 Lis 2017, o 15:18

Nantel siedział w kabinie i nadal zastanawiał się nad całą sytuacją. Niepasowało mu w niej conajmniej kilka elementów: niejasne zachowanie ich porywaczy, bezczynny astromech, miejsce, które tamci chcieli lecieć. Ciężko było mu się w tym połapać. Coś trzeba było jednak z tym zrobić. Minęło już prawie 20 godzin od chwili porwania, więc została ledwie połowa drogi nim będą w jeszcze gorszej sytuacji. Żałował, że nie ma nawet swojego plecaka, może siedząc sam w kajucie miałby chociaż coś do roboty, a tak zostawało mu same myślenie i gadanie.
Po kolejnych kilkunastu minutach drzwi znowu się otworzyły. Blondwłosa dziewczyna weszła niosąc kolejną tacę z jedzeniem.
- Zjedz szybko, bo hipernapęd coś szwankuje i Anton chce żebyś go naprawił. Coś syczy przy nim.
Ze słów dziewczyny nie mógł wywnioskować, co się zepsuło. Podejrzewał jednak, że to tylko jakiś przewód się odłączył i nie jest to nic poważnego. Bardzo dobrze przyłożył się do naprawy i wiedział, że wszystko powinno już działać. Zauważył jednak, że cała trójka porywaczy ma prawie zerowe pojęcie o technice i statkach, skoro musieli aż tak bardzo na nim polegać. Postanowił to wykorzystać.
- Czekaj chwilę. Jesteś Lora, prawda? - zagadnął dziewczynę zanim wyszła, jednocześnie sięgając po tacę z kawałkiem chleba i konserwy - Powiedz mi proszę, kim wy jesteście i co z nami zrobicie, jak dotrzemy na miejsce? Nie wyglądacie i nie zachowujecie się jak typowi bandyci. Przynajmniej ty - uśniechnął się do dziewczyny.
- W myślach zastanawiał się, czy chociaż Dziewczyna będzie rozmowniejsza od Antona. W tym momencie liczyła się każda informacja, która mogła im pomóc. A przynajmniej każda, która pomogłaby mu wymyślić plan. Na ulocach Nar Shaddaa i Taris, kiedy był młodszy nauczył się, że często dobrze jest wiedzieć, jak i po co walczy twój przeciwnik. Może to był jeden z powodów, dla których razem z kumplami tak dobrze sobie na ulicy radzili.
- A, jak to hipernapęd, to będę musiał wziąć sprzęt z plecaka ze swojej kabiny. Będę kabli potrzebował - dodał jakby od niechcenia.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
0000000
+++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 281
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Mistrz Gry » 2 Lis 2017, o 18:26

- My... - Dziewczyna spąsowiała. Ta reakcja zaskoczyła Nantela. - My... ten... Jesteśmy... Znaczy Anton jest.
Była zmieszana! Nantel nie wiedział co powiedzieć w równym stopniu co Lora. Był zaskoczony faktem, że porywacze jako grupa z każdą chwilą stawali się coraz bardziej ekstremalni. Nantel spojrzał na Lori i jej czerwieniące się policzki i z trudem powstrzymał się od śmiechu. Nie wiedział co prawda czy powodem zmieszania było to, że odezwał się do niej, czy to, że ona wstydziła się tego kim są. Nie było to co prawda istotne. Efekt i bez tego był piorunujący. Jakkolwiek jego ciekawość została niemal od razu rozwiana.
- My... Tzn. Anton głównie chce lecieć na Ylesię gdzie poszukują najemników. Anton mówi, że praca jest dobrze płatna. Potis to mój brat i kolega Antona ze szkoły. Ja... ja... nie wiem czy chcę tam lecieć... Na początku myślałam, że był to dobry pomysł. Ale teraz? Teraz nie wiem. Chwila!
Przerwała nagle i wyjrzała na korytarz.
- Dobra. Anton idzie. - Powiedziała cicho, a potem dodała głośniej, jakby teatralnie. - Dobra! Zbieraj się i do roboty!
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5866
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Nantel Grimisdal » 2 Lis 2017, o 20:48

- Ech, idę. Tylko mówie, jak to hipernapęd, to muszę wziąć kable ze swojego plecaka.
Prowadzony nlasterem przyklejonym mu lufą do pleców przez Lorę, Nantel szedł posłusznie w stronę swojej kajuty. Anton minął ich, przez chwilę tylko spoglądając na Nantela kątem oka. W jego kajucie było pusto, dziewczyny musiały być przetrzymywane gdzieś indziej. Nie wiedział, co z Ka'aval, ale z jakiegoś niezrozumiałego powodu czuł, że z Nadią wszystko w porządku.
Zajrzał do swojego plecaka. Przez chwilę bał się, że porywacze przeszukali ich rzeczy, ale kabina wydawała się nienaruszona. W plecaku też było wszystko, co w nim zostawił. Pogrzebał w nim trochę, udając, że szuka czegoś głeboko, po czym wyjął dużą ilość sprzętu, chcąc rozproszyć uwagę Lory, a w chwili, gdy odwróciła się na trochę zaglądając na korytarz, być może wypatrując Antona, schował niepostrzeżenie do kieszeni swój kastet. Chwycił szybko wyjęte wcześniej kable i wstał.
- Mam, co trzeba.
Udali się do maszynowni. Pracowała pełną parą i huk w niej panuj@cy powodował, że musieliby mówić do siebie podniesionymi głosami. Cała trójka porywaczy była naprawdę dziwna. Nantel coraz bardziej odchodził od tego, by ich tak w ogóle nazywać. Lora zdawała się zupełnie nie na miejscu, być może jej brat też. Jedynie Anton zdawał się być zagrożeniem. Mając taką sytuację Nantel zdecydował się zaryzykować. Najpierw przyjrzał się odsłoniętemu panelowi hipernapędu. Tak, jak się spodziewał, jeden z przewodów wypadł ze złączki i wystarczyło go podłączyć i zacisnąć cęgami. Odwrócił się w stronę Lory.
- Naprawione. Ale powiedz mi, chcesz naprawdę tam lecieć? Czy twój brat jest przekonany o tym? Przyglądałem się wam i nie jesteście źli. Szkoda waszego życia na takie coś. Wychowałem się na Nar Shaddaa. Wiem, co mówię. Takie życie, jakie gotuje wam Anton, jest do dupy. Widzę, że ty nie chcesz nam nic zrobić. Przekonaj też brata po cichu, pogadaj z nim. Myślę, że Ka'aval po tym jak przestanie na was wrzeszczeć, znajdzie wam jakieś zajęcie.
Hałas w maszynowni był na tyle duży, że nikt ich nie mógł usłyszeć. Jednocześnie nie spodziewali się, by ktoś do nich teraz przyszedł, więc Nantel liczył, że dziewczyna będzie dalej chciała rozmawiać. Starał się mówić przyjaźnie i szczerze. Naprawdę wierzył, że ona i jej brat nie muszą słuchać Antona.
- Nie musisz się bać Antona. Zajmę się nim, żeby i wam nic nie zrobił. Postaram się też go nie uszkodzić. Wszyscy wyjdziemy z tego cało i w znacznie bezpieczniejszym miejscu niż tam, gdzie lecimy. - po chwili jeszcze dodał - A jeszcze mnie ciekawi, czemu nie korzystacie w ogóle z astromecha?
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
0000000
+++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 281
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Mistrz Gry » 4 Lis 2017, o 11:33

Lori spąsowiała gdy Nantel zapytał o droida. Odpowiedziała po chwili wahania.
- Bo Anton boi się droidów. Nie lubi ich.
Nantel uśmiechnął się. Porywacze z każdą chwilą robili się coraz bardziej absurdalni.

***

Znowu siedział w swojej celi. Ogarnął hipernapęd i nie miał już czym więcej grać na czas więc Anton stanowczo (pod lufą blastera) odprowadził go do kajuty. Starał się robić wszystko tak by zyskać tego czasu jak najwięcej, ale brodaty lider bandytów szybko połapał się w zamiarach Nantela i ukrócił jego "ociąganie się". Mechanikowi udało się jednak jeszcze bliżej poznać zamiary najemników; mówili o nich całkiem głośno i nie kryli się z tym specjalnie przed Nantelem.
Niebawem mieli wyjść z nadprzestrzeni i spotkać się z innymi najemnikami, którzy mieli lecieć na Ylesie. Nieznał ich głównego celu, ale parę razy usłyszał coś o Huttach i o problemach z knurami. Niewiedział jeszcze o co chodzi ale jeżeli rozwiązłość języka porywaczy miałaby się utrzyamć - a on sam miałby dość czasu dowiedziałby się i tego.

Lori przyszła po godzinie z jedzeniem. Nic nie mówiła. Zostawiła tace i wyszła. Wśród jedzenia Nantel znalazł krótką notatkę: On chce was zabić.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5866
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Nantel Grimisdal » 4 Lis 2017, o 23:47

Nantel wziął tacę z jedzeniem i przeczytał kartkę. Przeszedł go dreszcz na wiadomość o niecnych zamiarach Antona, ale nie był zaskoczony. Chyba on jeden był z całej tej dziwnej grupy zdolny do czegoś takiego. Na całe szczęście Nantel miał plan. Spojrzał na chronometr i zjadł spokojnie to, co przyniosła mu Lora. Miał jeszcze kilka minut, kiedy się zacznie.
Jakąś godzinę temu, kiedy "naprawiał" hipernapęd i rozmawiał z Lorą, korzystając z okazji podpiął się do panelu komputera hipernapędu. Po to też były potrzebne mu kable. Zaprogramował system tak, by za mniej więcej półtorej standardowej godziny rozpoczął standardową diagnostykę hipernapędu. Diagnostykę z zatrzymaniem maszynowni. Jako, że obecnie pędzili w nadświetlnej w kokpicie powinien się rozlec sygnał alarmowy i zapalić conajmniej kilka lampek. System bardzo dobitnie będzie domagał się ponownego awaryjnego wyjścia z nadprzestrzeni. Anton będzie baaardzo zestresowany.
W tym właśnie momencie po statku rozległ się przeraźliwy dźwięk kontrolek alarmowych. Kokpit pewnie świecił się dla porywaczy paletą barw. Nie minęło dużo czasu, a drzwi kabiny otworzyły się i stanął w nich wściekły Anton. Dobrze, będzie jeszcze mniej czujny.
- Kurwa, szanowny panie mechaniku, napraw ten cholerny złom- krzyknął ne wejście i wymierzył blaster w stronę Nantela.
- Już idę, już idę. Nie wiem, od czego ten szum. Będę musiał dłużej się temu przyjrzeć. Być może to kilka rzeczy naraz poszło.
Anton poprowadził go do kokpitu, przyciskając mu lufę do łopatek. Nantel usiadł w fotelu i rozejrzał się po kontrolkach. Było tak, jak chciał. System krzyczał ostrzegawczo o konieczności postoju.
- Dobra, system ostrzega przed czymś w wentylacji. Muszę pootwierać zawory turbin, żeby zwiększyć cyrkulację gazów. Inaczej stężenie oparów doprowadzi do wybuchu. Nie ma co się martwić. Kilka minut i będzie w porządku. Jeszcze kilka minut pokrzyczy, aż wyrównają się stężenia.
Anton stał i mamrotał coś pod nosem. Prawdopodobnie ani nie rozumiał tego, co dzieje się ze statkiem, ani tego, co mówi Nantel. Mechanik w tym czasie dokończył swój plan. Zezwolił systemowi na awaryjne wyjście z nadprzestrzeni oraz zaprogramował hamowanie w próżni już po wyjściu znacznie gwałtowniejsze niż wszelkie normy, jednak tak, by statek wytrzymał. Położył ręce na poręczach fotela i chwycił się mocno.
Statek wyszedł z nadświetlnej, gwiazdy przestały się rozjeżdżać i statek leciał pośród próżni. W jednej chwili włączyły się silniki hamujące. Wszyscy, którzy w tej chwili stali i nie trzymali się czegoś, poleciecili, rzuceni siłą bezwładności. Antonem rzuciło, a w momencie, kiedy leciał, Nantel już zrywał się z fotela i sięgał do kieszeni po kastet. Już za chwilę wymierzy cios w szczękę Antona z całej swojej siły. To potrafił, tu porywacz nie miał przewagi, to nie walka na blastery, której Nantel nie znał. To Nantel znał. Wiele razy w dzieciństwie uczestniczył w ulicznych bójkach i w nich nauczył się walczyć o przetrwanie.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
0000000
+++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 281
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

PoprzedniaNastępna

Wróć do Środkowe Rubieże

cron