Content

Środkowe Rubieże

[Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Image

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Mistrz Gry » 8 Lis 2017, o 10:41

Nagłe wyhamowanie statku i cios uzbrojonej pięści Nantela rzucił Antona na podłogę. Mechanik pierwszy raz w życiu uświadczył nokautu. Był zaskoczony zarówno on - który spojrzał na rękę uzbrojoną w kastet - jak i Anton który spojrzał na rękę na której była krew z rozciętej wargi.
- Kurwa! Zapłacisz za to... - Anton zerwał się z podłogi atakując nogi Nantela. Chciał go ściąć i doprowadzić do walki w parterze. Nie udało mu się to.
Nantel wskoczył na niego kolanami i przycisnął do podłogi. Najemnik nie miał szans, stracił inicjatywę i pod gradem ciosów mechanika nie był wstanie jej odzyskać. Nie był wstanie nawet przyjąć pozycji obronnej. Po krótkiej serii ciosów która spadła na głowę najemnika ten znieruchomiał; poddał się.
- Zostaw... Zostaw... Poddaję się kurwa...
Lori i Potis wbiegli do kokpitu. Mężczyzna od razu uniósł broń i wymierzył w Nantela.
- Złaź z niego pojebie. - Rzucił krótko. Zdziwił się gdy zobaczył jak Lori łapie go za ramię i wymusza na nim milcząco opuszczenie broni.
- Co jest? Co robisz... - Potis był niemniej zaskoczony zachowaniem Lori co Anton serią ciosów zamieniającą jego twarz w nabrzmiałą i obitą do krwi bulwę.
- Potis... zostaw go. On... On ma racje, wiesz? To bycie najemnikiem wcale już mi się nie podoba.
- O czym ty mówisz? Przecież sama tego chciałaś...
- Chciałam na początku. Może. To fakt. Ale teraz już nie chce. Anton się przez to zmienił. Jest agresywny i dziwny... Nie chcę być taka jak on.
- No nie wiem... Przecież jest już za późno...
Zwątpienie malujące się na twarzy Potisa było aż za bardzo wymowne. Lori spojrzała na Nantela w jej oczach dostrzegł prośbę. Zdawało mu się, że słyszy w głowie ciche "Zrób coś".
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6050
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Nantel Grimisdal » 8 Lis 2017, o 14:11

Nantel wstał powoli, wpatrując się w Potisa i Lorę. Anton jęknął gdzieś z boku. Był mocno obity i dość solidnie oszołomiony. Nantel zlokalizował wzrokiem jego blaster i odkopnął go na bezpieczną odległość, poza zasięg Antona. Spojrzał z powagą na Potisa.
- Nie jest za późno. - zaczął spokojnie - Proszę, odłóż blaster, bo nie wiem, czy wiesz, ale jeden niecelny strzał w szybę za mną i wszyscy nie żyjemy. Widzisz ten statek. Nie wiadomo, czy pole ochronne by zadziałało, ale ta szyba nie wytrzyma strzału z blastera od wewnątrz.
Przerwał na chwilę i poczekał na reakcję obydwojga z rodzeństwa. Lora nadal mocno trzymała się ręki swojego brata. Musiał to czuć.
- Tak jak mówiłem, nie jest za późno. Lora ma rację, nie musicie robić za najemników. Dorastałem na Nar Shaddaa i wiem, jak wygląda ich życie. Jest brutalne i bez miejsca na słabości. Jak szef każe ci zabić własną siostrę, to albo ją zabijasz, albo on zabije ciebie. - wskazał na Antona - Gdyby on miał mieć z tego korzyść, was też by się pozbył. Widzę po jego postawie, że postawiony przed takim wyborem, chciałby udowodnić, że się nadaje. A wy jesteście inni, rozmawiałem z Lorą i to widać.
Po kolejnej chwili podjął dalej.
- Macie teraz trzy opcje i to ty, Potis, wraz z Lorą decydujecie o całej tej sytuacji. Po pierwsze, możesz mnie zabić i starać się dolecieć z Antonem do jego szemranych kolegów. Albo wam się uda, albo stoczycie się tak jak Anton. Nie wiem jak ty, ale Lora raczej nie chce takiego życia. Druga opcja to po prostu zamykamy Antona dopóki nie dolecimy do jakiejś cywilizacji, a kiedy to się stanie obydwie grupy idą w swoją stronę i nie czynią sobie krzywdy. Każdy na własną rękę próbuje przeżyć w tym świecie. A trzecia możliwość... razem z Nadią i Ka'aval także szukaliśmy miejsca dla siebie. I coś mamy, znacznie mniej brutalna droga, ale jeśli zależy wam na przygodzie, to też na nudę nie będziecie narzekać. Antona odstawilibyśmy na jakiejś planecie i ze swoim życiem zrobi, co chce, nie zmuszając was do swojego punktu widzenia. Oczywiście najpierw musiałbym przekonać naszą panią pilot żeby waszej dwójce darowała, po tym co jej zrobiliście.
Nantel skończył i czekał na ich odpowiedź. Celowo przedstawił możliwości Potisowi i zaznaczył, że cała sytuacja zależy od niego i od siostry, żeby poczuł się pewniej i mniej zagrożony. Spokojniejszy na pewno nie zrobi niczego głupiego i łatwiej wysłucha argumentów. Jednocześnie Nantel na samym początku rozmowy zaznaczył, że blastery na nic im się w kokpicie nie zdadzą, co miało pokazać, że od początku kontrolował sytuację i nie bał się ich gróźb. Wtedy w całej rozmowie będzie wyglądał na osobę, która wie, co mówi.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
00
+++++ ++++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
 
Posty: 313
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Mistrz Gry » 16 Lis 2017, o 13:07

Potis spojrzał nerwowo na Lorę i na Nantela. Widać było, że się zastanawia. Broni jednak nie opuścił. W końcu na jego twarzy pojawiła się cień pewności i uporu; podjął decyzję.
- Oj, misiu kolorowy, z mieszania w głowie masz piąteczkę. - Blaster wymierzony w Nantela był tak blisko, że praktycznie mógł zajrzeć do jego lufy. - Ale teraz już dość tych sztuczek. Anton pewnie by Cię zabił ja jednak tego nie zrobię. Muszę pomyśleć co dalej. Wrócisz teraz do swojej celi a ja się zastanowię nad Twoją propozycją, jasne? Tylko... zanim wrócisz do celi. Ustaw proszę Ciebie kurs na ostatnią lokalizację. Zgoda? Bez sztuczek teraz, ok?

***

Decyzję Nantel poznał parę godzin później. Do jego celi weszli Lora i Potis.
- Anton się ocknął. - Zaczął Potis od razu w drzwiach. - Ale nie może chodzić za bardzo i minie trochę czasu nim będzie chciał Cię znowu zabić. - Uśmiechnął się, a Nantel zauważył, że na twarzy Lori wykwitł rumieniec gdy tylko spojrzała na niego.
- Postanowiliśmy z Lorą, że polecimy na Ylesię i na własną rękę dowiemy się o co chodzi. Tam też rozstaniemy się z Antonem. Jak chce dołączyć do najemników nie to robi. My może dołączymy. I wiem... że początek naszej znajomości był trudny... Przepraszam za to wszystko... Ylesia i tam nasze drogi się rozchodzą, ok?

***

Intencje Potisa i Lory były chyba szczere bowiem wypuścili Nadię i klnącą na czym świat stoi Ka'aval i pozwolili im swobodnie poruszać się po statku. Co prawda nie oddali im broni a swoją nosili cały czas przy sobie ale nie zachowywali się tak jakby mieli sprawiać problem. Za swoje dotychczasowe czyny przepraszali i tłumaczyli się stresem związanym z opuszczeniem Taris.
Nadia, będąca usposobieniem ufności i łagodności, okazywała obcym zrozumienie i serdeczność czym doprowadzała sceptyczną Ka'aval do szewskiej pasji. Twilekanka mogła się jednak wyładować swoją frustrację gdy okazało się, że Anton wyszedł w końcu z kajuty gdzie go położyli i gdy wpadł z furią do kokpitu. Łomot jaki dostał od Ka'aval sprawił, że na nowo musiał położyć się do łóżka a na twarzy Pani kapitan zagościło trochę uśmiechu.
Gdy wzajemna niechęć odrobinę stopniała załoganci zaczęli ze sobą rozmawiać. Nadia wypytywała o to dlaczego chcieli zostać najemnikami a Lori miała maślane oczy gdy wpatrywała się w Nantela i widać było, że z chęcią porozmawiała by z nim sam na sam. Potis nie był szczególnie rozmowny ale pewne strzępy informacji, które podał zaczynały się układać w większą całość.

***

- Przestrzeń Huttów. - Powiedziła Potis upijając z kubka niewielką ilość napoju który nazywał się czekoladą na gorąco - Tylko tam można uciekać z Taris według tego co mówili na Etros. I tak sobie myślę, że mieli chyba rację. Gdybym był świadomy skali problemu i tego, że Imeprium rozpocznie blokadę a potem polowanie na uchodźców to od razu wiałbym w kierunku huttów. Ramię Imperium nie sięga głęboko w przestrzeń ślimaczych rodzin. Ślimaki nie lubią jak im się miesza w interesach. Dlatego jak uciekać przed imperium to tylko tam. A, że Anton miał jakiś cynk, że na Ylesi zbierani są rekruci to stwierdziliśmy, że skoro i tak mamy opuścić taris to spróbujemy szczęścia jako najemnicy. Antonowi chyba udzieliło się to za mocno. Mieliśmy się spotkać nad Geris z jakimiś jego kumplami, ale chyba lepiej będzie nie spotykać się z nimi, bo coś mi mówi, że oni mogą być podobni do Antona albo i gorsi.
- A wiesz po co tam Ci najemnicy są zbierani? - zapytała Nadia.
- Niewiele... Coś tylko... że dla utrzymania porządku. Praca ma nie być ciężka. Więcej wyglądania jak strzelania. Ponoć biorą wszystkich...

***

Nantel zastanawiał się co zrobić. Z jednej strony widział, że Lori i Potis starają się naprawić kiepski start z drugiej strony widział, że ciągle noszą broń przy sobie i zachowują się ostrożnie. Widział ufność i otwartość Nadii i widział też niezbyt przyjazne spojrzenia Ka'aval. W chwilach sam na sam wysłuchiwał dwóch różnych opinii. "Są zagubieni tak samo jak my". "Nie możemy im ufać". "Zaufajmy im, przecież nie zrobią nam krzywdy". "Odbierzmy im broń. Może im się jeszcze coś odwidzieć". "Powinniśmy im pomóc". "To mój statek, do kurwy nędzy, i nie mam zamiaru po nim chodzić jak na szpilkach".
Niebawem mieli dotrzeć na Ylesię. Jeżeli chcieli obezwładnić przyjaznych porywaczy musieli działać już teraz. Z drugiej strony - wpływy Nadii były na Nantela silne - może faktycznie lepiej było by okazać Lori i Potisowi przyjazną twarz?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6050
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Etros K-20] Uciec z Zaświatów

Postprzez Nantel Grimisdal » 18 Lis 2017, o 20:54

Komputer pokładowy dał sygnał, że dotarli na Ylesię. Do tego czasu Nantel postanowił już, co należy zrobić. Potis i Lora zasługiwali na drugą szansę. Nantel z jakiegoś powodu nabrał pewności, że nie będą już im sprawiać problemów. Może to były słowa Nadii, a może coś więcej, ale nie miało to większego znaczenia.
- Słuchajcie dziewczyny - odezwał się do Nadii i Ka'aval, gdy byli na osobności - Odstawmy ich na Ylesię i będziemy mieli to z głowy. Tak, wiem Ka'aval, że najchętniej wyrzuciłabyś ich przez śluzę. Ale nie zrobimy tego, nawet z Antonem. Tego dupka wywalimy nieprzytomnego na Ylesii na środek lądowiska. Poza tym i tak musimy zrobić jakieś zapasy. Możemy to zrobić i tutaj, zamiast na Nar Shaddaa.
Jego propozycja została przyjęta, choć twi'lekanka nie zapomniała nadmienić, jak bardzo jej ona nie pasuje. Na Ylesii polecieli od razu w stronę głównego miasta, tam zamierzając znaleźć jakieś lądowisko.
- Słuchajcie - zwrócił się do Potisa i Lori - Zostawiamy was w głównym mieście. Bierzecie ze sobą Antona, właściwie wywlekacie go stąd. Bierzecie tylko swoje rzeczy i tyle się widzimy.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
00
+++++ ++++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
 
Posty: 313
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin


Poprzednia

Wróć do Środkowe Rubieże