Content

Środkowe Rubieże

[Onderon] Iziz

Image

[Onderon] Iziz

Postprzez Mistrz Gry » 27 Wrz 2016, o 22:19

Dziecko niespodzianka Gracze: Aethêl Ishida

Onderon. Planeta pokryta gęstą dżunglą, tak tajemnicza jak i niegościnna. Obecne niemal na każdym kroku zagrożenia w postaci bestii, trujących roślin czy pozostałości dawnych czasów odstraszają większość cywilizowanego świata. A jednak planeta ta pełni ważną rolę. Stanowiąc centrum zaopatrzenia Imperium dla całego sektora, jednocześnie będąc miejscem bogatym w cenne surowce, stanowi łakomy kąsek dla co odważniejszych biznesmenów i śmiałków. Ich bazą, a raczej bastionem, w którym chronią się przed wszystkimi zagrożeniami, jest Iziz – stolica planety. Stojąca dumnie pod niebem, po którym niestrudzenie poruszają się cztery księżyce, pełna jest wszelkich interesów i wydarzeń, ale też i zbrodni.

Aethêl uciekał. Biegł i biegł, mając nadzieję zostawić koszmar za sobą. Jednak Koszmar biegł już razem z nim. Jego myśli wciąż błądziły wokół scen, które dziś zobaczył. Pytania kłębiły mu się w głowie, próbując przekrzyczeć się nawzajem. Co się stało? Kim jest? CZYM jest? W końcu nogi, zmęczone długim wysiłkiem, ugięły się pod nim. Padł na kolana w jednej z bocznych uliczek i zakrył twarz w dłoniach, jakby chciał wyrwać wszystkie te myśli z czaszki i wyrzucić je jak najdalej od siebie.

Nie wiadomo, ile klęczał tak pogrążony we własnym świecie. W pewnym momencie jednak Aethêl ocknął się, tknięty jakimś przeczuciem czy dźwiękiem. Wstał, przez chwilę jeszcze podpierając się o ścianę i rozejrzał, co mogło przywrócić go do rzeczywistości. Dopiero teraz dotarło do niego, gdzie dotarł w panicznym biegu. Przed nim, na końcu uliczki, w której właśnie stał, znajdował się port Iziz. Duża kolista przestrzeń z wieloma lądowiskami, magazynami i masą istot właśnie tu załatwiających swoje interesy. Pośrodku wyróżniał się charakterystyczny, wysoki budynek, który był centrum jednej z najważniejszych części miasta. Wybijał się na kilkanaście pięter ponad resztą zabudowań i, poza kontrolą lotów i portem, mieścił kilkanaście siedzib korporacji handlowych i imperialnych, barów, kantyn, burdeli i biur firm, które trudniły się w wynajmowaniu pracowników wszystkim chętnym. Była to też chyba jedyna część miasta pilnowana przez Imperialnych tak dobrze, że żaden z lokalnych gangów nie był w stanie kontrolować tego terenu.

Z miejsca, w którym stał, Aethêl mógł już dostrzec dość wyraźnie neony kantyny „Złamany kredyt”, magazyny jednej z firm handlujących onderońskim drewnem oraz kilka lądowisk. Wśród wszystkich promów, transportowców i frachtowców, otoczonych tłumami handlarzy, obsługi i załóg, najbliżej niego znajdowały się frachtowiec YT-2400, gdzie właśnie jeden z członków załogi kopał astrodroida, który najwyraźniej zepsuł się podczas pracy oraz stary i wysłużony YG-4210, który wyglądał, jakby cudem tylko trzymał się w jednym kawałku. Tym bardziej, patrząc na dziury w kadłubie, których się gdzieś nabawił. Jednak wszyscy ludzie czy nieludzie w okolicy, zajęci byli swoimi sprawami tak bardzo, że żaden z nich nie zwracał na Aethêla uwagi.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5333
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Sey Ivett » 28 Wrz 2016, o 00:00

Cholera wie co tak naprawdę się stało. To co pamiętał...nie powinno być możliwe. A jednak. Aethêl wstał wspierając dłoń o pobliską ścianę. Czuł się jak człowiek wybudzony w środku głębokiego snu. Jedną nogą już na jawie, a drugą ciągle w koszmarze. Próbował odpędzić wizje, rozcierając schowaną między palcami twarz. Na próżno. Dalej widział przed sobą obrazy rodem z horroru, dalej słyszał oszalałe krzyki bez źródła. Rozbijały się po jego umyśle niczym echo bezmyślnie uwolnionego głosu. Wyprostował się. Głęboki wdech wypełnił jego płuca, raz, drugi, trzeci... I niczym echo, wizje leniwie zaczęły gasnąć. A świat...świat dalej istniał, nie zawalił się. Niebo dalej nie spadło.

Zrządzeniem losu trafił do dzielnicy portowej, ponownie porwany w półświadomym marszu. Ironiczne, że tu gdzie wszystko się zaczęło, tu będzie miało koniec. Aethêl sięgnął do jednej z wewnętrznych kieszenie płaszcza. Grzebał chwilę, aż poczuł znajomy dotyk polimerowych płytek. Garstka kredyt-chipów pusto brzęczała smutnie, gdy je wyciągał z głębokiej skrytki. Poczuł rozczarowanie. Było ich zdecydowanie mniej niż zapamiętał, a w większości zawierały jedynie niskiej sumy. Może to być troszkę za mało, choć z odrobiną szczęścia akurat na to co planował. Dokonał dalszej rewizji swojej własności. Troszkę różnego sprzętu, dwie malutkie arachnoidalne drony, stary zdezelowany zdalniak. Nic co by się teraz przydało, o ile nie zamierza tego sprzedać. Skrzywił się na myśl o tym. Nie miał za wiele teraz, ale na pewno nie chciał tracić więcej. Zawsze mógł odpracować dług na pokładzie statku. Już wielokrotnie nasłuchał się o podobnych układach między pasażerami, a właścicielami pojazdów. Jeśli to jedyne wyjście, niech tak będzie. Chciał się wynieść stąd. Im szybciej i dalej, tym lepiej.

Aethêl obrócił się w kierunku reklamy „Złamanego kredyta”. Nazwa bardziej niż adekwatna do jego obecnej sytuacji majątkowej. Kantyna wydawała się odpowienim miejsce na początek poszukiwań przewoźnika. Miejsce gdzie piloci znajdowali chwilę wytchnienie, kapitanowie targowali kolejne zlecenia, załoga rozstawała się z majątkiem, a wolni strzelcy zgarniali świeże okazje. Pewnie w holofilmie mógł być to początek czyjeś wspaniałej przygody, ale dla Aethêla to było życie, gdzie sam bardziej liczył na zakończenie poprzedniej. Przekraczając próg lokalu pochylił mocniej głowę. Opadające włosy zakryły jego twarz, gdy zamieniał ciemną opaskę na nieprzeźroczyste okulary. Drobna sztuczka, którą odkrył dawno temu. Ludzie nie reagowali zbyt pozytywnie na jemu podobny wygląd. Czerwone szkła przyciągały jednak mniejszą uwagę niż czarna wstęga dookoła głowy. Ponownie podniósł głowę, nonszalancko roztrzepując fryzurę. Poprawił lekko efekt rękami. Teraz tylko odnaleźć odpowiednią osobę.

Życzę by przewodziło Ci się jak najlepiej oraz byś odnalazł przyjemność w misztrzowaniu, Nantel! Powodzenia nam obu! :)
Image
Człowiek, poświęciwszy swoje życie na dobre uczynki i czynienie dobra, umrze zapomniany i bez słowa podzięki. Jeśli wykorzysta swój geniusz niosąc niedolę i śmierć miliardom, jego imię echem rozbrzmiewać będzie przez milenia.
Awatar użytkownika
Sey Ivett
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 6 Lip 2016, o 18:25

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Mistrz Gry » 28 Wrz 2016, o 13:10

Był już tutaj kilka razy. "Złamany kredyt" był dość sporym lokalem, przyciągającym odpowiednio więcej klientów, ale też i zwykłych szumowin. Po wejściu od razu trafiało się do podłużnej sali, z szerokim przejściem na wprost i stołami do pazaaka ustawionymi po obydwu stronach. Duża część z nich była zwykle zajęta. Tak było i tym razem, przy stołach gracze co rusz zyskiwali bądź tracili swoje małe "fortuny". Dalej, po przejściu wzdłuż wszystkich stołów, trafiało się do dużej, okrągłej sali, z rozstawionymi stołami i okrągłym barem pośrodku. Z owej sali były jeszcze cztery przejścia. Jedno prowadziło chyba na zaplecze, pozostałe trzy do bocznych sal. W jednej z nich znajdowała się też scena, na której zwykle grał jakiś zespół. Gości kantyny obsługiwało kilkanaście twi'lekanek, a w bocznych salach można jeszcze było podziwiać ich wdzięki podczas egzotycznych tańców. Całością tego przybytku zarządzał Stary Cal, potężnie zbudowany barman, który w razie konieczności robił też za dodatkowego wykidajłę. Z tego co wiedział Aethêl, Cal służył kiedyś w wojsku, ale został za coś zdegradowany.

Kiedy Aethêl wszedł do środka, przez salę do pazaaka dwaj Imperialni właśnie ciągnęli jakiegoś nieszczęśnika, krzyczącego dość typowe teksty w stylu: "Jestem niewinny", "Za co mnie zabieracie". W tym momencie powód schodził już na dalszy plan, a ważniejsze było dla tego człowieka, że tego dnia nie zaliczy do udanych. O ile go oczywiście przeżyje.

Kiedy owa grupka minęła mechanika, mógł przyjrzeć się już reszcie sali. Stoły do pazaaka były jak zwykle w dużej części zajęte. Gracze raczej zajmowali się sobą i swoimi kartami. Wśród nich była też kolejna trójka żołnierzy lokalnego garnizonu Imperium, tym razem jednak po służbie, bowiem zajmowali swój wolny czas grą w karty. Z dala, przy barze, dało się już dostrzec sylwetkę Starego Cala, który rozmawiał właśnie z jakimś rodianinem oraz twi'lekankę obsługującą pięcioosobową grupkę.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5333
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Sey Ivett » 28 Wrz 2016, o 22:19

Tak jak można było się spodziewać, salę wypełniał tak charakterystyczny dla podobnych miejsc hałas. Szmer konspiracyjnych szeptów, szelest kart na stole, dzwonienie pełnych toastu kufli, zdenerwowane uderzenia pięściami o blat, a nawet podchmielone zaloty. Wszytko wpisywało się w koloryt typowej spelunki pełnej gwiezdnych awanturników. Oczywiście, wszystko podkręcone odpowiednią dawką kolorowych trunków. Dzień jak co dzień dla obecnych.

Aethêl usłużnie zszedł z drogi Imperialnym "eskortującym" "świadka". Zatargi z władzą to ostatnie czego potrzebował, szczególnie teraz. Na szczęście para lokalnych milicjantów nie miała czasu zwracać uwagi na przybłędę. Za bardzo przeszkadzał im szamoczący się w ramionach mężczyzna, by szukać kolejnych ludzi do zaczepki. Gdy w końcu go całkiem minęli, Aethêl ruszył dalej przez podłóżną salę. Rozpoznał głos Starego Cala z daleka, choć konkretnych słów już wyłapać nie potrafił w panującym szumie.

Siadł przy blacie baru, czekając aż właściciel skończy swoją rozmowę. Przez sekundę zastanawiał się czy czegoś nie zamówić, ale rozsądek zwyciężył. W sumie i tak nie przepadał za alkoholem, a teraz potrzebował czystej głowy bardziej niż zwykle. Bardziej ciekawiło go jak zacząć konwersację. Tak prostu z mostu? Coś w rodzaju "Ej, Cal nie znasz czasem kogoś kto wkrótce odlatuje z tego kawałka skały"? Szczerze Aethêl nie miał pojęcia. Kontakty z innymi...to nie jego brożka.
Image
Człowiek, poświęciwszy swoje życie na dobre uczynki i czynienie dobra, umrze zapomniany i bez słowa podzięki. Jeśli wykorzysta swój geniusz niosąc niedolę i śmierć miliardom, jego imię echem rozbrzmiewać będzie przez milenia.
Awatar użytkownika
Sey Ivett
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 6 Lip 2016, o 18:25

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Mistrz Gry » 29 Wrz 2016, o 16:57

Czekając na okazję do zagadania barmana, Aethêl rozejrzał się po głównej sali. Przy stolikach siedziało mnóstwo najróżniejszych istot. Część z nich tylko piła w towarzystwie swoich przyjaciół, część jednak załatwiała też interesy. I tak, przy jednym ze stolików wyróżniało się dwóch ludzkich biznesmenów lub jakichś urzędasów. Ubrani w garnitury kłócili się zażarcie o sprzedaż jednego z magazynów na obrzeżach miasta. Przy kolejnym stole trzech rodian majstrowało coś przy małym droidzie MSE-6. Przy drzwiach na zaplecze siedział zaś kel dorczyk z nogami ostentacyjnie założonymi na stół. Kiedy Aethêl na niego spojrzał, ten szybko odwrócił wzrok.

Ciekawa była też grupka, którą właśnie kończyła obsługiwać urocza niebieskoskóra twi'lekanka. Cała piątka wyglądała na załogę jednego ze statków, chociaż byli stosunkowo dziwaczną mieszanką. Wśród nich było trzech ludzi: jeden, który wyglądał, jakby miał cały czas niezadowoloną minę, jakiś młody chłopak, strojem kojarzący się Aethêl'owi z mechanikiem oraz najdziwniejszy z całej grupki niski człowieczek, który cały czas rozmawiał z siedzącą mu na ramieniu wiewiórką. Oprócz nich w grupce była też piękna zabraczka, od której tyłka ciężko było oderwać wzrok oraz duża czteroręka istota. Aethêl widział już takie wcześniej, z tego co pamiętał, był z rasy besalisk. Po tym jak barmanka nalała im drinki, zajęli jeden ze stolików i już wznosili pierwszy toast, kiedy całą zabawę przerwał im z impetem kolejny twi'lek, wpadając i rzucając im na stół głowę astromecha. Chyba serii R-5, ale była doszczętnie sfajczona. Aethêl rozpoznał w nowo przybyłym istotę, którą widział przy YT-2400, jak owego droida w złości kopała.

- Ty durniu! Ścieki na Taris ci czyścić a nie sprzęt naprawiać! Mówiłem ci, jeszcze raz coś spieprzysz, a wylatujesz! Won mi z mojego statku! - wydarł się w stronę młodego człowieka, który niczym słup siedział bez ruchu przy stole.

Kątem oka Aethêl widział też, że Stary Cal skończył właśnie rozmowę i wrócił do czyszczenia szklanek szmatą. Przypatrywał się jednak całej awanturze, gotowy w razie czego do wyproszenia całego towarzystwa. Najpewniej siłą.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5333
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Sey Ivett » 30 Wrz 2016, o 21:20

Już miał zagadać do barmana, gdy przy pobliskim stole wywiązała się dość interesująca konwersacja. To znaczy interesująca dla Aethêla, bo dla - obecnie poprzedniego - mechanika nie była ciekawa. W naturze jednak nic nie ginie, a przepuszczenie takiej okazji koło nosa to zwyczajna głupota. Odszedł od barku, zostawiając nieco zdziwionego właściciela przybytku zanim ten zdążył podejść. Stary Cal tylko podniósł brew, ale się nie odezwał.

- Tak się kończy niepoprawne traktowanie astromechów. Fakt, są strasznie dziwaczne w budowie, ale żeby doszczętnie spalić sztukę, to już trzeba specjalnych starań. - Wtrącił się Aethêl do kłótni. Większość oczu przeniosła się w jego kierunku. Nie chciał dolewać niepotrzebnie oliwy do ognia, ale trudno nie podważyć kompetencji kogoś zdolnego do zapalenia metalu i elektroniki, które przecież w normalnych warunkach są niepalne. - W obecnym stanie mózg droida spisałbym raczej na straty, ale może resztę części da się jeszcze odzyskać. Ciężko powiedzieć więcej bez dokładniejsze inspekcji. - wskazał krótkim machnięciem dłoni na poczerniałą półsferę, która kiedyś była głową robota. Nie kłamał, tyle wiedział teraz na pewno. Istniała szansa, że da się jeszcze całość naprawić, ale nie chciał tworzyć fałszywych nadziei. - Jeśli pozwolicie, podjął bym się tego. Bo z tego co rozumiem wasz... wcześniejszy specjalista nie wykazał się w tym polu.
Image
Człowiek, poświęciwszy swoje życie na dobre uczynki i czynienie dobra, umrze zapomniany i bez słowa podzięki. Jeśli wykorzysta swój geniusz niosąc niedolę i śmierć miliardom, jego imię echem rozbrzmiewać będzie przez milenia.
Awatar użytkownika
Sey Ivett
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 6 Lip 2016, o 18:25

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Mistrz Gry » 3 Paź 2016, o 23:54

- A w dupie to mam. Obejdziemy się bez żadnej złotej rączki. Żeby w tej durnej galaktyce nie było można znaleźć mechanika! - Twi'lek mówił to bardziej do siebie, jakby chciał wykrzyczeć złość. -Cała reszta. Kończcie to picie i wracajcie mi zaraz na statek. Wylatujemy z tej dziury.

Twi'lekański kapitan odwrócił się na pięcie i gniewnym krokiem, marudząc i złorzecząc dalej pod nosem na byłego już członka załogi, zaczął zmierzać do wyjścia z kantyny. Reszta załogi podniosła się od stołu, dopiła swoje trunki i powolnie zbierała się do podążenia za kapitanem. Na odchodnym do Aethêla zwrócił się czteroręki besalisk.

- Młody, jak chcesz, możesz spróbować. Kapitan tera tak gada, ale za godzinę będzie szukał już jakiegoś zastępstwa. Ogólnie jest całkiem spoko, tylko lepiej go nie wkurzać. Jak będziesz miał szczęście, to może ci się uda dostać robotę. Cho no z nami tera. Pokażesz, co potrafisz na naszym starym Mynock'u.

Odwracając się w stronę wyjścia, wielkolud machnął ręką, dając znak Aethêlowi, by ten szedł za nim. Młody chłopak, który przed chwilą został bez pracy, nadal siedział przy stole, ściskając mocno szklankę ze swoim napitkiem. Poza tym, awantura się skończyła i pozostali klienci kantyny do reszty już wrócili do swoich zajęć, choć Stary Cal nadal ukradkiem przyglądał się towarzystwu, które właśnie opuszczało jego lokal.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5333
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Sey Ivett » 9 Paź 2016, o 17:37

Fakt, trochę za bardzo bardzo poszedł na "żywioł", ale takie rozwiązanie sytuacji nie było tym czego się spodziewał. Spojrzał ponownie na właśnie wylanego z pracy chłopaka. Biedak przyjął to mocniej niż można by się spodziewać po kimś "spoza" załogi. Pewnie Aethêlowi powinno być mu go szkoda, jednak ciężko zaprzeczyć, aby obecny obrót spraw nie był korzystny dla nowego mechanika. Natura nie cierpi próżni.

Złapał sczerniałą kopułkę droida, zanim podążył za besaliskiem. W ferworze emocji nikt z Mynock'a o niej nie pamiętał. Jeśli to faktycznie złom to będzie okazja wyrzucić go później, a tak to szkoda tracić części. Być może głowa robota skrywała również wytłumaczenie całego ambarasu, w końcu zawierała pamięć maszyny. Dobrze by było zrozumieć porażkę poprzednika zanim się ją popełni ponownie.

Odchodząc za masywnym obcym, Aethêl skinął lekko głową w stronę byłej "złotej rączki". Podążył za załogą statku do wyjścia z kantyny i dalej, prawdopodobnie do lądowiska. Miał nadzieję, że przeczucie pcha go w poprawnym kierunku. W innym wypadku właśnie popełniał największy błąd w życiu.
Image
Człowiek, poświęciwszy swoje życie na dobre uczynki i czynienie dobra, umrze zapomniany i bez słowa podzięki. Jeśli wykorzysta swój geniusz niosąc niedolę i śmierć miliardom, jego imię echem rozbrzmiewać będzie przez milenia.
Awatar użytkownika
Sey Ivett
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 6 Lip 2016, o 18:25

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Mistrz Gry » 11 Paź 2016, o 02:00

Cała załoga skierowała się w stronę jednego z lądowisk. Aethêl szedł już tą trasą zmierzając wcześniej w stronę kantyny. Po dość krótkiej chwili trafili pod statek, który widział już wcześniej. Był to nie najnowszy, ale wciąż wyglądający na sprawny frachtowiec YT-2400. Charakterystyczny owalny kształt kadłuba, w którym powinna mieścić się ładownia i systemy statku, łączył się długą "tubą" z kabiną pilota. Oko wprawnego mechanika od razu dostrzegło ślady po prawdopodobnie kilku ostrzałach, jakie przetrwał niedawnymi czasy statek i naprawach, które potem zrobiono. Miał też kilka modyfikacji. Poza standardową wieżyczką z działkiem laserowym, uzbrojony był też w drugą, wyglądającą na automatyczną. Widać było też wzmocniony generator osłon i lekko przebudowany silnik, jednak charakteru tej ostatniej zmiany Aethêl nie mógł określić bez przyjrzenia się silnikom "od środka".

- Ty tu teraz za robotę się bierz, a ja pójdę z szefem pogadać. Może go przekonam a tobie może co z droidem się uda zrobić. Jakbyś czego nie wiedział, pytaj Yakmana. To ten z wiewiórką. - Wielkolud wskazał na dziwnego człowieczka. - Ma do załadowania jeszcze o tamte skrzynie, więc pewno będzie się tu kręcił.

Po czym besalisk wszedł za resztą załogi na statek. Aethêl został na chwilę sam, stojąc przy pozostałej części uszkodzonego droida, którego kopułę trzymał w rękach. Kładąc ją na skrzyni stojącej nieopodal i robiąc sobie miejsce do pracy, kątem oka dostrzegł jeszcze YG-4210, którego także mijał wcześniej w drodze do kantyny. Pracowała przy nim jakaś postać w zbroi, jednak widać było, że mechanika to nie jej działka i wyraźnie jej nie szło.

Odgłos kogoś schodzącego po rampie statku ponownie zwrócił uwagę Aethêla w stronę frachtowca YT-2400. To wcześniej przedstawiony Yakman schodził z niej, prowadząc wózek grawitacyjny i szepcząc coś ze swoją wiewiórką. Aethêl skupił w końcu swój wzrok na droidzie, który leżał przed nim. Po wstępnych oględzinach wyglądało na to, że pamięć maszyny ocalała. Znalazł też przyczynę tak fatalnego stanu swojego "pacjenta". Trzy lekko poszarpane w jednym miejscu osłonki obwodów od jednego z ramion wysuwanych z kopuły, ktoś, najpewniej poprzedni mechanik, próbował załatać jakąś dziwną mieszanką. teraz wyglądała jak kleista spalona maź. Sądząc jednak po śladach wewnątrz kopuły droida, po zwarciu obwodów najpewniej rozlała się po reszcie podzespołów, jednocześnie płonąc dalej w najlepsze i przypalając niemal całość maszyny.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5333
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Mistrz Gry » 6 Cze 2017, o 06:44

Akcja przenosi się ze statku Bukaner

Ku swojemu zaniepokojeniu Michael stwierdził, że w okolicy jest znacznie więcej Kubłów niż by chciał. Ich zwiększona ilość świadczyła o jakieś akcji Imperium w okolicy, bowiem nie spodziewał się, żeby Imperium przeznaczało aż tyle sił na zwykłe Iziz na Onderonie. Unikając niepotrzebnych spotkań z żołnierzami dotarł do kantyny mieszczącej się tuż za kosmoportem. Była miejscem dokładnie takim, do jakiego chciał trafić Bix. Nie za duża i nie na widoku, przyciągała osoby, które na pewno wiedziały więcej o okolicy niż byle przechodzień, ale nie była też najgorszą speluną, gdzie można dostać blasterem po żebrach za niewłaściwe spojrzenie.

Podchodząc do barmana rozejrzał się po lokalu. Przy stolikach siedziało całkiem sporo gości, popijając swoje drinki, grając w pazaaka i załatwiając szemrane interesy. Na dole była tylko jedna, wspólna sala, ale być może ci ważniejsi siedzieli też i w prywatnych pokojach. Nim zdążył zlokalizować jakieś boczne drzwi, które mogłyby do nich prowadzić, usłyszał za sobą głos barmana.

- Co podać? Dzisiaj promocja na tarizjańskie drinki. Jak chce pokój, to decyduje się szybciej, bo się kończą - zrzędliwy głos ujawnił co najmniej nienajlepszy dziś humor obsługującego gości mężczyzny w średnim wieku.

Nim jednak Michael zdążył odpowiedzieć, za oknem kantyny zauważył czerwone i zielone rozbłyski, a zaraz potem dźwięk lokalnej muzyki zakłócił huk wypadającej szybu, rozbitej przez strzał z blastera. Zaraz za tym doszły odgłosy strzelaniny, która razem z ostrzeliwującymi sie osobami dotarła nagle pod lokal. Znajdując szybko osłonę Bix przyjrzał się temu, co działo się na zewnątrz. Nie widział dokładnie całej sceny, ale dostrzegł imperialnych ostrzeliwujących wycofującego się napastnika. Napastnika w czarnej, mandaloriańskiej zbroi, pokrytej żółto-pomarańczowymi liniami, z ognistym ptakiem wymalowanym na ramieniu.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5333
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Jack Welles » 6 Cze 2017, o 15:33

Potencjalna przyczyna wzmożonej aktywności Imperium szybko się ujawniła. Okazało się, że Galaktyka jest mimo wszystko mała i wspomniana przez informatora Michaela postać zakuta w mandaloriański pancerz, niemal natychmiast znalazła się na jego drodze. Co prawda Bix postanowił jednak się póki co nie mieszać, ale sam fakt takiego obrotu sprawy był co najmniej ciekawy.

Na tym etapie śledztwa było trzeba postępować ostrożnie. Zwłaszcza, że rola Mando w tej całej intrydze pozostawała niejasna. Poza tym Michael wolał nie przyciągać zbytniej uwagi imperialnych żołnierzy.

- Często dzieją się tu u was takie cyrki? - krzyknął do barmana, siedząc dalej za osłoną.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2502
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Mistrz Gry » 10 Cze 2017, o 09:30

- Ostatnio coraz częściej. Ostatnio była sprawa jednego gangu. Ktoś rozsmarował ich na ścianach. Jakby rzucił jak szmacianymi lalkami. Chodzą plotki, że z całej tej bandy przeżył tylko jeden dzieciak, ale ja tam mówię, że to bujda.

Kończąc swój wywód barman wychylił się zza kontuaru i rozejrzał po sytuacji. Niemal natychmiast schował głowę z powrotem w dół, unikając lecącego nad nimi czerwonego bolta. Wściekły wyciągnął pistolet blasterowy z szafki za sobą i zmienił pozycję tak, by być gotowy na pogorszenie sytuacji.

- Psia krew! - potok przekleństw z ust barmana nie miał końca. - jeszcze trochę i rozpirzą mi lokal w pył.

Rzeczywiście sytuacja robiła się coraz gorętsza. Żołnierze nie dawali za wygraną, a mandalorianin wciąż cofał się w stronę rogu budynku. Nagle kanonadę wystrzałów przerwał huk wybuchającego granatu. Bix wykorzystał moment i wyjrzał zza osłony. Z miejsca, w którym siedział dostrzegł porozrywane zwłoki żołnierzy. Zaraz po tym w polu widzenia pojawił się śmigacz z mandalorianinem za sterami. Śmigacz, na którym leżało też ciało jakiegoś chłopaka.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5333
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Jack Welles » 19 Cze 2017, o 15:06

- Cholera jasna - warknął Michael i wyskoczył zza osłony. Mogłoby się to wydawać ogromnym, wręcz niemożliwym, zbiegiem okoliczności, ale był niemal pewien, że chłopak jest poszukiwanym przez niego synem zleceniodawcy.

Paroma susami Bix dotarł do okna knajpy i prędko zorientował się w sytuacji. Otóż z wnętrza lokalu nie widział czy na zewnątrz przeżyli jacyś imperialni żołnierze, a nie chciałby się im wpakować prosto pod lufy. Jeśli na dworze okazałoby się być czysto, to miał zamiar ruszyć w pościg za pędzącym na śmigaczu mandalorianem. Zdawał sobie, że na piechotę nie miał większych szans i by zanim nadążyć musiałby zdobyć jakiś pojazd. Ale jakby niczego w ciągu tych cenny sekund by nie znalazł to by przynajmniej mógł zorientować się, w którym kierunku udała się zakuta w zbroję postać. W każdym razie wszystko miało zależeć od tego co Michael zobaczył na zewnątrz lokalu.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2502
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Mistrz Gry » 24 Cze 2017, o 01:14

Bix wypadł z kantyny, trzymając jeszcze głowę nisko, w obawie przed niedobitkami Imperium. Były one jednak płonne. Większość oddziału leżała zmasakrowana celnie rzuconym granatem, jedynie dwójka ocalałych czołgała się po ziemi wrzeszcząc z bólu. Onderon, w tym Iziz, nie było bezduszną planetą, gdzie mieszkańcy byli pozbawieni współczucia dla rannych i potrzebujących. Jednak Imperium nie lubił tutaj nikt z tubylców i Michael wiedział, że ta dwójka umierać będzie jeszcze długo i w męczarniach.
Będąc już stosunkowo bezpieczny od przypadkowych postrzałów, nie tracąc czasu, Michael zaczął rozglądać się za uciekającym mandalorianinem i środkiem transportu, dzięki któremu będzie w stanie go dogonić. W oczy rzucił się mu ścigacz postawiony pod ścianą baru, którego kierowca niestety nie miał tyle szczęścia, co reszta bywalców kantyny i oberwał przypadkowym strzałem z blastera. Nie namyślając się długo podbiegł i wskoczył za stery, kierując pojazd od razu w stronę uciekającego łowcy nagród.
Kiedy zaczynał go gonić, przeciwnik miał już nad nim spora przewagę. Bix ledwo widział go gdzieś daleko w tłumie przed sobą. Miał jednak jedną przewagę - jego ścigacz bez dodatkowego obciążenia poruszał się znacznie szybciej. Łatwo też szło mu lawirowanie między innymi pojazdami i przechodniami, kiedy pierwszy pojazd "przetarł" już szlak. Nie minęła cała minuta, a już siedział mu na ogonie. Wtedy jednak mandalorianin odwrócił się z blasterem w dłoni. Michael szarpnął ster, ale było już za późno, żeby uchylić się całkowicie. Strzał trafił w nadwozie ścigacza, z miejsca spod karoserii buchnęły płomienie, a Bix wyskoczył ratując się ucieczką z płonącego pojazdu. Kiedy podnosił się z ziemii, dostrzegł, że jego przeciwnik też nie miał szczęścia. W momencie strzału drogę zajechał mu inny pojazd i teraz łowca nagród na piechotę uciekał z zakładnikiem w stronę jednego z budynków.
Michael rzucił się za nim w pogoń, wpadł przez bramę magazynu, do którego wbiegł, wyciągnął blaster i skupił się na otoczeniu. Niemal w tym samym momencie, gdy mandalorianin celował mu w twarz, Bix odwrócił się w jego stronę, czyniąc dokładnie to samo. Obydwoje stali mierząc sobie lufami między oczy, ledwo z kilku metrów. Sytuacja była patowa.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5333
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Jack Welles » 22 Lip 2017, o 10:22

Nie ma emocji - jest spokój. Michael bardzo dobrze znał kodeks Jedi. Jego nauczyciel, mimo upadku Zakonu, nie odpuścił mu tej dziedziny szkolenia. Wpoił mu filozofię Strażników Pokoju, a sam Michael w miarę możliwości starał się żyć według jej założeń. W miarę możliwości, gdyż pozostanie jedynym sprawiedliwym w galaktyce pełnej zepsucia i skurwysyństwa, jest bardzo trudne, jeśli w ogóle możliwe. Michael nauczył się również wykorzystywać naturalne reakcje swojego organizmu. Dlatego więc uderzenia adrenaliny, którego doznał gdy niczym z katapulty wystrzelił na ścigaczu, nie zdusił w zarodku, tylko pozwolił temu hormonowi krążyć w krwiobiegu. Moc była z nim, a on był razem z Mocą, ale naturalnie zmotywowane ciało do działania na najwyższych obrotach było równie ważne.

Pościg za zakutą w pancerz postacią, gdzieś na dnie jego umysłu, dawało mu sporą dawkę frajdy. Instynktownie mijał kolejne pojazdy, mając na celu dogonienie uciekiniera. Całkiem możliwe, że porwany przez Mandalorianina młodzieniec, wcale nie był przedmiotem jego zlecenia, ale Bix niespecjalnie wierzył w takie zbiegi okoliczności. Dorwanie uciekiniera było więc w tym momencie priorytetem numer jeden.

Wystrzał i płomienie nie zatrzymały Michaela. Rewolwerowiec nawet na chwilę nie spuszczał oczu z celu. Niemal natychmiast ruszył za uciekającym wojownikiem. Właściwie jeszcze nie do końca miał przemyślane co zrobi gdy dogoni swój cel, trochę jak biegnący za ciężarówką pies, gdy ta w końcu się zatrzyma na światłach. Nie przygotowywał się na nic, dzięki czemu nie zamykał swojego umysłu na żaden możliwy rozwój wypadków.

- No hej! - rzekł prawie niczym lekkoduch, celując Mandalorianinowi prosto w głowę, samemu zaglądając w głęboką studnię lufy jego blastera. - Zdaje się, że masz kogoś, na kogo dostałem kontrakt. - dodał po chwili.

Nie znał motywacji stojącego przed nim wojownika, a wcześniejszych strzałów w jego kierunku, nie brał specjalnie do siebie. Profesjonalizm nie pozwalał mu na to, a możliwe iż uda mu się jakoś ciut pokojowo wyjść z tej patowej sytuacji.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2502
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Mistrz Gry » 25 Lip 2017, o 21:40

Milczenie ze strony mandalorianina się przedłużało. Wejście Bixa i jego niemal radosny i przyjazny ton nie zrobiły na mandalorianine żadnego wrażenia. A przynajmniej tak sądził Michael, po spiętej i sztywnej sylwetce przeciwnika. Nie mógł niestety rozpoznać jego emocji, kiedy ten twarz miał zasłoniętą swoim hełmem. Za to mógł w spokoju przyjrzeć się jego zbroi. Była niemalże identyczna jak ta, której opis już słyszał na Nar Shaddaa. Beskar'gam pokryty był ciemnografitową prawie czarną farbą. Przez kilka miejsc przebiegały symetryczne linie wymalowane przy pomocy pomarańczowo- żółtej farby. tej samej, za pomocą której wykonano na naramienniku symbol wzlatującego ognistego ptaka.

Dalsze obserwacje przerwał mu w końcu głos mandalorianina, zniekształcony przez noszony na głowie hełm.

- To źle ci się zdaje. Nie masz tu czego szukać. Mało tego, nie wiesz, w jakie gówno chcesz się wpakować.Zapłacę ci więcej niż twój zleceniodawca żebyś zapomniał o całej sprawie. Uwierz mi, uratuję ci tym dupę.

Rozmówca Bixa zamilkł, dając mu kilka chwil na zastanowienie. Nie opuszczał jednak broni i Michael wiedział, że wciąż nie spuszcza z niego wzroku. Nie zrobił nawet tego, gdy zza jednej ze skrzyń w magazynie dało słyszeć się jęk a zaraz potem odgłos czołgania się po podłodze jakiegoś człowieka. Chwilę potem zza osłony pojawiła się głowa młodego chłopaka, którego porwał mandalorianin. Jego ruchy zdradzały, że jest mocno oszołomiony lub osłabiony, w nikłym świetle jakie miał do dyspozycji nie mógł jednak z daleka rozpoznać, czy jest tym chłopakiem, którego szuka.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5333
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Jack Welles » 30 Sie 2017, o 12:17

Michael tylko przelotnie spojrzał na czołgającego się młodzieńca. Wiedział, że Mando zrobił najprawdopodobniej podobnie, mimo że się nie poruszył. Wszystko za zasługą hełmu, który rejestruje teren 360 stopni wokół wojownika. Nie była to oczywiście zasada, że każdy Mandolorian takie wyposażenie posiada, ale Bix wolał założyć najgorsze.

- Słyszałem o waszym ludzie i wiem jaką uwagę przywiązujecie do honoru - odezwał się Michael, świdrując wzrokiem wizjer hełmu swojego adwersarza. - Zrozumiesz więc, jaką ujmą dla mnie byłoby, gdybym porzucił przyjęte zlecenie. Mam za zadanie odnaleźć tego młodzieńca i dostarczyć go z powrotem do jego ojca. Nie spocznę nim tego nie uczynię, więc będę musiał podziękować twojej propozycji.

- Niedługo pewnie pojawią się tutaj przedstawiciele Imperium, więc proponuję byśmy się streścili z tą konfrontacją - podjął Bix ponownie, po chwili milczenia - Jakie masz zamiary wobec tego chłopaka? Może uda nam się znaleźć jakieś rozwiązanie tej sytuacji, które by zadowoliło naszą dwójkę? Chyba, że wolisz po prostu byśmy zakończyli to bezpośrednią walką. Wiedz, że choć wolałbym by się obyło bez rozlewu krwi, to będzie to dla mnie zaszczyt.- dodał całkiem poważnym tonem głosu.

Wraz z każdą chwilą, Michael zanurzał się głebiej w żywy prąd Mocy. Dodawała ona mu sił i rozszerzała jego percepcję. Rewolwerowiec był gotów błyskawicznie uskoczyć po ukosie naprzód i dobyć swój miecz świetlny. Nadnaturalna prędkość powinna umożliwić mu uniknięcia boltów, a rozszerzona percepcja wyczuć setną sekundy wcześniej przed strzałem, że Mando naciska na swój spust. Oczywiście niezbadane są wyroki Mocy i to wszystko może zupełnie się inaczej potoczyć, ale Michael przynajmniej miał plan. A plany można zawsze zmodyfikować.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2502
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Mistrz Gry » 4 Wrz 2017, o 20:24

- Ja... Nie, nie mogę nikomu zaufać. Nic do ciebie nie mam, ale nie mogę pozwolić ci zabrać tego chłopaka. Jest moją ostatnią nadzieją.
Przez moment, w którym mandalorianin się wahał, Michael wyczuł od niego sporą dawkę wątpliwości, smutku, tęsknoty i pewnego rodzaju niezdecydowania, które niemal sparaliżowałoby niemal każdą istotę. Ale nie mandalorianina. Wyuczony, wpojony za młodu trening, dał o sobie znać i szybko pomógł odłożyć łowcy nagród myśli na bok i dał miejsce do działania instynktowi. Ten krótki impuls uczuć sugerował, że stojący przed nim łowca może wcale nie działać dla pieniędzy albo porwał chłopaka w jakimś innym, większym celu. W każdym razie Bix czuł jednak, że myśli pozostały i jeśli wyczuje odpowiedni moment, będzie mógł wykorzystać je do rozproszenia przeciwnika. To było jednak gdybanie nad możliwościami, które dopiero się pojawią.
- Uwierz mi, nie chcesz się w to mieszać.
Mandalorianin spojrzał jeszcze raz wprost na Michaela i nim ten zdążył właściwie zareagować, łowca nagród rzucił pomiędzy nich granat dymny. Całe pomieszczenie zasnuł gęsty gryzący dym. Drażnił drogi oddechowe i utrudniał widzenie. Jego przeciwnik zniknął. Miał tylko chwilę czasu na reakcję.

Możesz się bronić przed strzałami. Rzucasz wtedy k10. Jeśli chcesz zlokalizować przeciwnika - kolejne k10. Jeśli chcesz zaatakować, rzucasz k10 dwa razy, Raz za atak, drugi raz to będzie niespodzianka. Przemyśl więc mądrze, czy chcesz atakować :)Po twoich rzutach, rzucam ja, czy coś cię trafiło.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5333
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Jack Welles » 16 Paź 2017, o 12:10

Akcja nabierała coraz bardziej rumieńców. W dodatku jeśli popatrzeć na pobudki obu postaci to Michael coraz bardziej znajdował się w roli złola... No ale cóż - pieniądze to pieniądze, a tak na prawdę nie wiadomo co Mandalorianowi chodzi po głowie. W dodatku Bix z tego co wiedział pracował dla ojca chłopaka, więc jeśli akurat nie miał przed sobą jego matki, to trudno sobie wyobrazić kogoś bardziej uprawnionego do opieki nad młodzieńcem.

Michael zadziałał można powiedzieć odruchowo. Płynnie zapalił klingę swojego oręża i stając w swobodnym rozkroku, oczekiwał działań ze strony swojego oponenta. Podejrzewał, że może on mieć zamiar udać się do chłopaka, ale musiał założyć, iż za sekundę znajdzie się pod ostrzałem, a tylko miecz świetlny może zapewnić mu względną obronę. Przeżycie było dla Michaela priorytetem. W dalszej kolejności zależało mu na namierzeniu Mandalorianina. Ale nie by go zaatakować, lecz by go śledzić i poznać jego prawdziwe intencje. Pozostało więc tylko czekać na atak...

Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2502
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Mistrz Gry » 30 Paź 2017, o 12:22

Percepcja ograniczona gęstym gryzącym dymem skutecznie utrudniała zlokalizowanie przeciwnika. Michael na szczęście nie musiał polegać na swoim wzroku czy słuchu. Miał Moc. Wczuwając się w delikatne wibracje otaczającej go rzeczywistości skutecznie wyczuł, z której strony nadejdzie zagrożenie. Trzy szybkie strzały z blastera nadleciały od przodu, ale seria została przez niego sprawnie odbita w różnych kierunkach. Po niej nastąpiła chwila spokoju, jedynie gdzieś wśród dymu Bix usłyszał ciche stęknięcie. Wyczuwając dzięki Mocy kierunek, w którym powinien zmierzać, ostrożnie wszedł w głąb pomieszczenia, wypatrując swojego przeciwnika. Miał świadomość, ze mandalorianin pewnie widział go doskonale, dzięki różnym trybom widzenia, które zgodnie ze swoją profesja musiał mieć zainstalowane w hełmie. Nie zamierzał jednak się poddawać. Wyczulony na Moc, skierował się ku kolejnemu zagrożeniu, które Moc mu podpowiedziała. chwilę potem z lewej strony nadleciała kolejna seria. Tym razem dłuższa, musiał przystanąć i skupić się na odbijaniu energetycznych boltów. Odskoczył w bok, na prawo i trochę do tyłu, ale mandalorianin nadal nie dawał za wygraną. Na chwilę przerwał ostrzał, który Michael intuicyjnie wyczuwał, ze prowadzony był z coraz większej odległości, ale zaraz potem uderzył ponownie, posyłając w jego stronę kolejną serię. Moc cały czas ostrzegała go o zagrożeniu. W pewnym momencie poczuł tego większy impuls, ale było już za późno na reakcję. Bez zmysłu wzroku, używając jedynie Mocy, skupiał się na kierunku, z którego nadlatywały bolty blastera. Niektóre z nich przelatywały obok niego, lub inie dolatywały i te ignorował. Jeden z nich jednak nie był pociskiem energii. Zrozumiał to dopiero, gdy pominięty wśród kanonady odczuć granat wybuchł niedaleko niego, a siła wybuchu z całym impetem cisnęła go na ścianę. Pociemniało mu przed oczami.

***

Świat wokół się kręcił. Całe jego ciało było obolałe, płuca dusiły się od gęstego, czarnego dymu. Dym... był jakiś inny... Nie od granatu.... Wokół niego palił się cały budynek! Półprzytomny zaczął wyczołgiwać się z magazynu na ulicę, wszedzie wokół słyszał jakieś pokrzykiwania. Ostatnim, co pamiętał, była rękojeść zgaszonego miecze świetlnego, tkwiąca w jego ręce.
***

Obudził się w celi. Nad sobą widział stalowy kolor imperialnego więzienia, prawdopodobnie umieszczonego w lokalnym garnizonie. Przed nim widział jedynie pręty energetyczne, za którymi przez zamglony jeszcze wzrok dostrzegał pozostałe cele - ani jedna nie była pusta - kilku strażników przy wyjściu z pomieszczenia i stos najróżniejszych gratów rzuconych w rogu, zapewne rzeczy zabranych więźniom. Wszystko go bolało, czuł niemal każdą kość w swoim ciele, a przez nozdrza nadal dochodził do niego swąd nadpalonego jego własnego ubrania.
- Ej patrzcie! Obudził się! Ej człowieku! Co tam się dzieje? Cały garnizon niemal wypłoszyło. Myśleliśmy, że ktoś miasto zaczął szturmować albo jakieś gangi zaczęły wojnę.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5333
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Następna

Wróć do Środkowe Rubieże