Content

Środkowe Rubieże

[Onderon] Iziz

Image

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Jack Welles » 1 Gru 2017, o 16:09

Michael raczej unikał upijania się do nieprzytomności, a nawet do znacznego stanu upojenia, więc raczej rzadko doświadczał zjawiska kaca. Może gdyby było inaczej to tępy ból głowy, którego teraz doświadczał, byłby trochę mniej przeszkadzający w zebraniu myśli. A myśleć miał o czym. Wtopił, poniósł porażkę i w dodatku znalazł się w więzieniu. Najwyraźniej jeszcze nikt nie domyślił o jego prawdziwej naturze, więc było trzeba jak najszybciej się uwolnić.

- Jacyś Mandalornianie postanowili zrobić sobie strzelnice w starym magazynie... - jęknął Michael podnosząc się. W międzyczasie dyskretnie rozejrzał się po swoim nowym otoczeniu. Najważniejsze co musiał teraz zrobić to ocenić czy znajduje się w imperialnym więzieniu, czy został zaciągnięty do celi należącej do lokalnych władz. Jeśli do tych drugich to jego szanse wzrastały znacznie. Gorzej jednak będzie, jeśli zaraz przez wejście do aresztu wejdą imperialni oficerowie w białych mundurach.

- Jeden z nich musiał mnie chyba w łepetynę zdzielić, bo boli jak sam skurwysyn... - dodał łapiąc się za głowę. Dodatkowo Michael chciał ocenić czy na kupie zarekwirowanych gratów znajduje się coś przydatnego. Gołymi rękoma przecież sobie nie utoruje drogi na wolność.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2504
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Mistrz Gry » 4 Gru 2017, o 21:56

- Hej słuchaj - jego rozmówca spojrzał na chwilę w stronę wyjścia, gdzie stali strażnicy i dalej mówił szeptem - Chcemy się stąd wyrwać. Przy najbliższej okazji. Im więcej ludzi, tym lepiej, więc jak będziesz chciał, to możesz do nas dołączyć. A widziałem, że chyba tylko przez przypadek cię złapali. Sprzęt masz niezły - skinął w stronę porzuconego stosu zabranych rzeczy.
Dopiero teraz Michael odwrócił się i miał okazję spojrzeć na swojego więziennego kompana w celi obok. Był nim togrutanin z przesłoniętym jednym okiem i brakującymi dwoma zębami z przodu. On również zerkał na stos przedmiotów, które najprawdopodobniej należały do wszystkich obecnie osadzonych w celi. A poza Bixem i togrutaninem było ich jeszcze sześciu. Dwóch ludzi, zabrak, trójka rodian. Wszyscy wyglądali raczej na przyjezdnych i trochę obitych przez imperialnych.
W tym momencie ich więzieniem wstrząsnęło. Cały budynek zadrżał, a z sufitu odpadła nawet obluzowana płytka wentylacji. Strażnicy spojrzeli po sobie. Po chwili musieli dostać jakiś rozkaz, bo wszyscy poza dwójką odeszli w głąb korytarza i zniknęli za zakrętem. Togrutanin wyszczerzył szczerbaty uśmiech.
- No, no. Może okazji do zwiania nadarzy się szybciej niż myślałem - szepnął.
Niemal w tym samym momencie, gdy kończył to zdanie, budynkiem zatrzęsło ponownie, z daleka dobiegł odgłos małego wybuchu, po czym po lewej ścianie i wszystkich klatkach przeszło wyładowanie napięcia i wokół zapadła ciemność. Latarki, zapalone momentalnie przy karabinach szturmowców, były jedynymi źródłami światła. Bix nie miał pojęcia, co w tej chwili dzieje się w mieście, ale miał wrażenie, że to jednak nie była sprawka "kilku mandalorian". Sytuacja musiała być naprawdę poważna.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5420
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Jack Welles » 6 Lut 2018, o 08:57

- Wchodzę w to - odpowiedział Bix krótko. Sytuacja z tragicznej zmieniała się na taką do ogarnięcia. Teraz Michael potrzebował tylko minimalnej ilości szczęścia oraz chwili nie uwagi strażników... Wywołanej na przykład masową ucieczką więźniów.

- Cele chyba się otworzyły - skwitował wyładowanie blasterowiec. Bix liczył na to, że jego kompani ruszą jako pierwsi, a on sam w tym czasie dopadnie do kupy sprzętu i złapie swój blaster albo jakąkolwiek inną broń palną. Co do samej drogi ucieczki to nie nastawiał się na to, że korytarzami daleko zajdą. Bardziej go interesował szyb wentylacyjny pod sufitem, który jeśli tylko byłby odpowiednio duży, stałby się idealnym rozwiązaniem. Takie podejście było mało lojalne wobec współwięźniów, ale sam Michael nie liczył zbytnio na ich lojalność wobec niego samego. Najważniejsza była ucieczka i przeżycie, a z przypadku nikt tutaj przecież nie trafił.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2504
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [Onderon] Iziz

Postprzez Mistrz Gry » 7 Lut 2018, o 16:58

Jego współwięźniowie nie czekali długo na rozpoczęcie ucieczki. Togrutanin siedzący obok kiwnął mu nieznacznie głową, dając znak do działania. Sam wypadł z celi razem z kompanami. Najpierw polecieli ludzie. Dwójka mężczyzn rzuciła się na strażników i zginęła, z wypalonymi dziurami w ciałach robiąc za żywe tarcze dla kolegów. Wykorzystali to rodianie i zabrak, którzy chwycili żołnierzy, obezwładnili ich i zabili z ich własnej broni.
Wszystko działo się bardzo szybko, niemal w jednej chwili. Dodatkowo rozeznanie się w sytuacji utrudniał nikły dostęp do światła, padającego jedynie z dwóch latarek przy karabinach. W tym całym zamieszaniu Bix razem z togrutaninem dopadli do stosu rzeczy w kącie. Udało mu się odszukać wszystkie swoje rzeczy. Widać szturmowcy nie zdążyli jeszcze przejrzeć tego, co mu zabrali. Pewnie też dlatego wtrącili go do celi tylko jako zwykłego oprycha, zamiast wysłać do wydziału wewnętrznego. Jego nowy "kompan" także chyba znalazł to, czego szukał, bo podniósł się i omiótł wzrokiem pobojowisko. Michael dostrzegł też, że ukradkiem schował też do kieszeni jakiś dysk wielkości dłoni. Dwóch jego kolegów już stało przy wyjściu z karabinami w rękach.
- Bierzcie swoje rzeczy. Kurwa, szkoda tych dwóch - spojrzał w stronę trupów więźniów - chyba na serio chcieli się przyłączyć do załogi.
Gotowi stanęli przy drzwiach. Wszyscy na nowo uzbrojeni i gotowi do ucieczki. Pierwszy korytarz przebiegli gładko. Nie spotkali nikogo, a następne drzwi otworzyli kartą dostępową zabraną jednemu z Imperialnych. Potem jednak następny korytarz wychodził na jakąś otwartą przestrzeń. Przez otwarte drzwi widać było brudne ściany szarych onderońskich budynków garnizonu. Gdzieniegdzie dostrzegli świeże ślady po strzałach. Gorsze od nich było jednak to, że strzelanina na zewnątrz wciąż trwała. W miarę jak zbliżali się do wyjścia coraz lepiej ją słyszeli i widzieli już rozbłyski niektórych strzałów. Dwóch z rodian dopadło do drzwi po obu stronach.
- Imperialni walczą na dziedzincu chyba z jakimś gangiem. Srogo uzbrojeni. Wyglądają na zajętych sobą.
- Idziesz z nami? - zwrócił się do Bixa togrutanin - mamy statek. Powinien stać na garnizonowym lądowisku- podniósł rękę, w której trzymał kody startowe jakiegoś statku.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5420
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Poprzednia

Wróć do Środkowe Rubieże