Content

Środkowe Rubieże

[Kashyyyk] Potwór

Image

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 7 Mar 2019, o 08:34

Ledwo przeczytał kilka stron książki, a przez przednią szybę kokpitu zobaczył zbliżającą się do lądowiska dwójkę jego towarzyszy. Z żalem musiał odłożyć ciekawą lekturę i wyszedł na spotkanie swoim kompanom. Gdy ci weszli na statek, od razu zaczęli zdawać swoją relację. Obydwoje wyglądali na podnieconych i zadowolonych z siebie. Najwyraźniej to, co znaleźli bądź usłyszeli, uważali za niezwykle ważne. Shaka-tul od razu chwycił za swoją ulubioną broń.
- Ssszefie, byliśmy w tej ich knajpie - zaczęła samica - takiej, co wspólnie chleją tubylcy i przyjezdni.
- Ale wcześśśniej zapasssy zrobiiliśśśmy. Mają tu ciekawy arsssenał u ssssiebie te włochacze - trzeci z jaszczurów próbował wtrącić swoje.
- Cicho! Głupek, to mało ważne jesst - skarciła go Shaka-ka - Byliśśśmy w tej kantynie. Tam sssię mniej wyróżnialiśśśmy. Trochę. I sssiedzimy i ssssłyszymy jak takich dwóch gada do sssiebie, że młody włochacz zaginął. Ssssie pyta jeden drugiego, co w tym dziwnego. Na to ten drugi, że ponoć do Krainy Cieni zesszedł, bo sssstwora chciał ubić. Ponoć dobry był. Tak mówili ci, co ryki włochaczy znają.
- Tak - Shaka-tul postanowił ponownie dodać coś od siebie - Nie wrócił. I nikt go ssszukać nie possssszedł.
- Dużo tam gadali. Dużo ryczeli, ale było też kilku wojsssskowych. W cywilu. Gadali, że te ich posssterunki ktośśś wybrał ssspecjalnie. Że w nich akurat monitoring nie działał.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6628
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 13 Mar 2019, o 10:11

- Hmmmmm... Ktoś wybrał specjalnie. To jessst bardzo ciekawe, wiecie? - Zasyczał Baraduk i szponiastą łapą podrapał się po podgardlu. - Sssssprawa już nie śmierdzi... Ona cuchnie. Nie wydaje mi się, żebyśmy mieli tutaj do czynienia z prawdziwym potworem. Tu jest jakiś sssssspisek.
- Spisssssek.... - Zaczęła niepenie 'Ka wysławiając zapewne myśl swoją jak i jej brata. - ...może i jakiś spissssek. Ale dobrze płacą.
- No... Szefie. Dobrze płacą. - Zawtórował jej 'Thul.
- No i? Jesteśmy Łowcami. Myśliwymi. Polujemy na zwierzynę. Nie jesteśmy...
- ... łowcami nagród. - Dokończyło razem rodzeństwo. - Tak wiemy. - Dodała 'Ka.
Cała trójka spojrzała się na siebie z wyczekiwaniem. Trwali tak przez chwilę w milczeniu.
- Ale fakt. Dobrze płacą. - Przyznał w końcu Baraduk przerywając narastające napięcie. - Zbadamy sprawę a potem, jak się okaże, że to nas przerasta to ssssspasujemy, ok? Za dwie godziny mam spotkanie z wookiem w tutejszym barze. Thul idziesz ze mną. Ka zostajesz na statku i pilnujesz.
Shaka'ka spuściła głowę zawiedziona za to jej brat uśmiechnął się szeroko pokazując swoje brudne i żółte uzębienie. Baraduk nie przyznał by się do tego nigdy, ale wolałby iść razem z samicą do tego baru. Raz, że była rozsądniejsza w swym zachowaniu, a dwa... pragnął jej. Jej zapach podniecał, smukłe ciało kusiło. Namiętna żądza buzowała w żyłach Baraduka. I chyba właśnie dlatego wolał zostawić samicę na statku (zmuszając swoje ciało do nieprzeciętnego wysiłku uległości emocji względem rozsądku). Poza tym Shaka'Ka lepiej nadawała się do pilnowania dobytku. 'Thul miał częstą tendencję do przysypiania wart.
- Zabierz dyskretną broń. Bez berdysza. Jeszcze. I najedzmy się. Mam ochotę na jakieś mięso.

***

Dwie godziny później Baraduk i 'Thul stali na drewnianym pomoście prowadzącym do lokalnego baru. Wokół trwała kashyyykańska lesista i spokojna noc ale z niewielkich okien przybytku wylewało się ciepłe światło zachęcające gości do wstąpienia na kufel czegoś mocniejszego. Światło zdawało się mówić: "Chodź do mnie. Wstąp w mój krąg i zostaw ciemność za progiem. Chodź. Będziesz bezpieczny". Baraduk obejrzał się za siebie. Światła miasta wookiech, które połyskiwały pomiędzy koronami drzew niczym chmara licznych owadów, wydawały się być nikłą próbą obrony przed wszechogarniającą ich czernią.
- Thul. Ja rozmawiam. Najpierw rozmawiam. Najpierw, rozumiesz? Bić można się potem, ale pamiętaj... to są wookie. Więc w sumie lepiej, żeby na rozmowie się skończyło.
Thul kiwnął głową, na znak, że rozumie słowa szefa.
- Dobrze. Zatem chodź. Idziemy.
Awatar użytkownika
Quorn
Gracz
 
Posty: 952
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 17 Mar 2019, o 23:35

Baraduk i Shaka-thul pewnie przekroczyli próg baru. Już na zewnątrz zobaczyli, ze liczna ilość imperialnego sprzętu - ścigaczy, skuterów - świadczy o tym, że ten lokal służy ludziom za miejsce spotkań. Wookich było tu ledwie kilku, w tym jeden z dwójki barmanów stojących za ladą naprzeciw wejścia. Nim jednak zajrzeli do środka, zdążyli jeszcze zauważyć, że drewniany, zgrabnie wtłoczony w drzewo budynek, jest znacznie większy niż ta jedna główna sala.
W środku z miejsca uderzyła ich ilość światłą, jakże różna od mroku panującej na zewnątrz nocy. Kilka mrugnięć potrzebowali, by przyzwyczaić się do sporych lamp pod sufitem i migających z części dla grajków kolorowych światełek. Główna sala obstawiona byłą różnej wielkości stolikami - od małych, ledwie dla dwóch osób, po duże kilkumetrowe ławy, przy których zmieścić mógł się i cały oddział wojska. Thul kiwnął palcem w stronę własnie takiego oddziału Imperialnych. Reszta stolików cieszyła się zróżnicowanym obłożeniem, głównie ludzi. Niektórzy grali w karty, niektórzy tylko pili. Jednym zdaniem: typowy barowy widok. Pośród tego wszystkiego dość szybko wypatrzyli jedynego wookiee o czarnym kolorze futra, przy którym zresztą połyskiwał srebrnym pancerzem droid protokolarny.
Oczywiście gdy weszli, cała sala zwróciła na nich uwagę, w tym dwójka barmanów stojących za kontuarem i roznoszące napoje kelnerki. Spora część bywalców szybko straciła zainteresowanie dwoma jaszczurami, jednak kilkoro jeszcze się w nich wpatrywało. Thul nerwowo zacisnął pięści, jakby żałował, ze nie ma swojego berdysza. Baraduk uspokoił go pojedynczym syknięciem i gdy sensacja ich przybycia powoli zaczęła mijać, skierował swoje kroki od razu do informatora wookich. Po drodze zaczepił tez kelnerkę, by przyniosła coś dobrego i mięsistego do jedzenia. Dużo.
Wookiee o czarnym futrze był tylko o głowę wyższy od Baraduka. Przez jego szeroką, owłosioną pierś przewieszony był pas amunicyjny, a obok niego, na stole, leżała kusza energetyczna. Poza tymi przedmiotami zdawał się nie mieć przy sobie nic więcej. Przed nim leżało już pieczyste z jakiegoś ptaszora, którym zajadał się w momencie ich przybycia. Nie przerywając posiłku, spojrzał na dwóch barabelów idących w jego stronę. jego mina była raczej bez wyrazu. gdy podeszli, zaryczał coś krótko w swoim języku.
- Pan Krrsaumirduy wita najemników Imperium - odezwał się droid protokolarny. Po kolejnym ryknięciu, kontynuował tłumaczenie. - Pan Krrsaumirduy pyta, co chcecie wiedzieć o bestii? Uważa też, że powinniście odpuścić to polowanie. Nie jest ono dla obcych.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6628
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 18 Mar 2019, o 13:07

Baraduk wpatrywał się cały czas w oblicze wookiego i ani razu nie spojrzał na droida, który przetłumaczył warkliwą mowę shyriiywook. Gdy metaliczny głos zamarł Baraduk uśmiechnął się (nie siadał jeszcze do stołu, czekał za oficjalnym zaproszeniem ze strony wookiego).
- Zaszczyt to dla mnie spotkać przedstawiciela tak dumnej rassssy. - Baraduk pochylił lekko głowę kładąc rękę na swej piersi w geście szacunku - Jestem Baraduk a to mój towarzysz Shaka-Thul. Rzeczywiście... Jesteśmy najemnikami. Jednakowóż, chciałbym żebyś wiedział, że bardzo nie lubimy wtykać nossssa w nie ssswoje sprawy. I potrafimy zrezygnować z pieniędzy, kiedy dossstrzegamy, że sprawy rozwijają się w niehonorowy ssssposób. Kontrakt zawsze można anulować, póki co jednak chcielibyśmy ocenić z czym tak naprawdę możemy mieć do czynienia - w tym momencie Baraduk ściszył głos - bo to co do tej pory widziałem i słyszałem nie za bardzo mnie przekonuje. Chciałbym wiedzieć jaka to Bestia na Kashyyyyk powoduje tak wielką panikę i strach, że Imperium wezwało zawodowych myśliwych na pomoc. Jakie informacje, za ssssprawą Twej szczodrości, mógłbym pozyskać?
Awatar użytkownika
Quorn
Gracz
 
Posty: 952
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 19 Mar 2019, o 13:24

Krótki pomruk i gest włochatą łapą był łatwy do odczytania. Mimo to droid i tak przetłumaczył.
- Siadajcie.
Gdy zajęli miejsca, wookie przyglądał im się przez dłuższą chwilę. W tym czasie i Baraduk mógł lepiej ocenić ich rozmówcę. Włochacz miał gęste czarne futro, jednak w wielu miejscach dało zauważyć się ubytki w sierści, świadczące o zabliźnionych ranach. Było ich co najmniej kilka. Łowca poczuł też mocny piżmowy zapach bijący od rdzennego mieszkańca Kashyyyk. Przy pasie wookie miał paskudnie zakrzywiony nóż. Baraduk wcześniej go nie zauważył. Przedmiot nosił ślady użycia, ale był doskonale wykonany i oczyszczony. Jego pochwa o czarnej barwie niemal ginęła w sierści właściciela. Przez głowę łowcy przebiegła myśl, że kusza i amunicja są w sumie tylko na pokaz...
Po tym całym przyglądaniu się nastąpiła seria różnego rodzaju warknięć i porykiwań. Shaka-thul poinstruowany przez szefa grzecznie siedział i nie reagował, choć ryki wookiego bez wcześniejszego ostrzeżenia Baraduka mogłyby go poderwać z siedzenia. Tubylec przejawiał dość bojowniczy nastrój przy swojej opowieści.
- Pan Krrsaumirduy powiedział - grzecznie przetłumaczył blaszak - "Ludzie niczego nie rozumieją. Imperialne urzędasy są ślepe na głos lasu. Myślą, że byle czym da się powstrzymać Ducha z Cieni. Nie wiem, co wzbudziło twoje wątpliwości, ale bestia polująca na mieszkańców miasta jest prawdziwa. To duch powstały z mroku i cieni. Najgorszy twór przeklętych miejsc w korzeniach drzew. Gdy zła energia zbierze się w takim miejscu, czasem wnika w stworzenie, które bezrozumnie zaszło w takie miejsce. Czasem też wokkich. Duchy odmieniają jego ciało. Strasznie, potwornie. Wielu młodych myśliwych ginęło z rąk takich bestii. Wszystkie one siedzą na dole, w Krainie Cieni. Czasem jednak zdarza się, że któraś w swym szaleństwie lub czując głód krwi wejdzie wyżej, do miasta. Te są najsprytniejsze, ich szaleństwo czyni je nieprzewidywalnymi, utrudnia łowy a ich skażona krew domaga się ofiar i mordów."
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6628
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 26 Mar 2019, o 14:18

- Musisz tam nosić zaprawdę piękny nóż. - Powiedział Baraduk wbijając się w słowo (a raczej ciąg warknięć i ryków). - Zaprawdę ładna broń.
Krrsaumirduy i jego protokolarny tłumacz zamilkli momentalnie.
- Och... Czy mógłbym zobaczyć osssstrze? Zaraz wrócimy do rozmowy, ale tylko trochę chciałbym obejrzeć. Fascynuje mnie broń biała a noże już w szczególności. Lubię noże.
Wookie warknął gniewnie. Baraduk od razu zrozumiał przekaz.
- Pan Krrsaumidruy nie... - zaczął droid.
- Dobra, dobra. Wiem. Rozumiem. Wróćmy do rozmowy o potworze. Chociaż na chwilę? Nie... Dobra. Nie. Proszę zostać. Już nie będę pytał o ten wspaniały egzemplarz broni. Potwór. Widziałeś go? Polowałeś już na niego? Tropiłeś? Wiesz o tym, że ten potwór atakuje z zadziwiającą skutecznością placówki Imperium? I w dodatku maluje po ścianach. Taki nam się artyssssta trafił.
- I nie mówię, że potwór nie jest prawdziwym. Ktoś tych nieszczęśników zabił, prawda? Ja po prosssstu zastanawiam się jakiego rodzaju jest to potwór. Jak bardzo jesssst inteligentny, hmmmm?
- Czy mógłbyś zaprowadzić mnie w miejsce, gdzie mógłbym obejrzeć jakieś ślady obecności tego stwora? Inne niż placówka Imperialna? Nie mówię, że teraz zaraz. Ale może... Jutro z samego rana?
Awatar użytkownika
Quorn
Gracz
 
Posty: 952
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 1 Kwi 2019, o 14:32

Po tym jak Baraduk przestał łapczywie spoglądać na nóż tropiciela, ten trochę się uspokoił. W międzyczasie kelnerka przyniosła im na stół zamówione jedzenie i mogli zaspokoić głód, gdy wookie odpowiadał na liczne pytania. Droid tłumaczył.
- Pan Krrsaumidruy próbował już tropić stwora razem z dwoma towarzyszami. Stwór zbiegł do Krain Cienia, gdzie zatarł cały trop zanim go znaleźli, stwór wie, że go szukają. Malunki stwora są dziwne, ale jest inteligentny. Może złe moce, które odmieniły jego ciało, w ten sposób zniekształciły też umysł?
Po pierwszej nastąpiła i kolejna seria warknięć i ryków. Gdyby nie grana w kantynie muzyka, wszyscy już dawno zwróciliby na nich uwagę. Z wookiem nie dało się rozmawiać po cichu.
- Pan mówi, że raz widział bestię. W nocy i z daleka. Była większa niż jego pobratymcy, miała pazury, była porośnięta sierścią, może miała trochę kłaków. Była zniekształcona, jej mięśnie miały nienaturlane kształty.
Wookie poczekał, aż skończą swój posiłek, po czym zaproponował za pośrednictwem swojego tłumacza.
- Bestia atakowała też wookiech, o czym Imperium lubi zapominać. Nie wybiera tylko ludzi. Jest przeklętym duchem, a nie naszym sojusznikiem. Jutro będę rano pod waszym statkiem. Zaprowadzę was do jednej z chat.
Wookie najwyraźniej uznał rozmowę za zakończoną. Wstał i pożegnał się pojedynczym ryknięciem. Nie zdążył jednak odejść od stołu na więcej niż kilka kroków, jak odezwały się dwa komunikatory. Wookiego i Baraduka.
- Mamy następny atak - oznajmiła im sylwetka sierżant Ennady. - Zaalarmowali nas wookie, że znaleźli kolejną zmasakrowaną chatę. Podaję koordynaty. Baraduk, poleć z wookiem, on się szybciej w tym lesie odnajdzie niż ty. Ja zaraz też tam będę.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6628
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 5 Kwi 2019, o 08:17

- Hmmmmm.... ciekawe. - Baraduk spojrzał na Wookiego starając się wyczytać z jego futrzastej twarzy cokolwiek. Czy wiadomość Enady wystraszyła kudłatego łowce? Zaskoczyła? A może spanikował? Cóż. Gdyby Baraduk miał przed sobą człowieka to może udałoby mu się coś ustalić. Pysk wookiego ze swoimi czarnymi paciorkowatymi oczami był nieprzejednaną tajemnicą. Mógł mu zaufać? Instynkt podpowiadał mu, żeby tego nie robić. Rozum zresztą też. Serce jednak było inne. Serce Baraduka mówiło mu, że być może ma przed sobą nowego przyjaciela-konkurenta. Z drugiej strony... Co jeżeli to właśnie TEN konkretny wookie stoi za tymi atakami?
- Dobrze. - Powiedział po chwili. - Polecimy tam? Nie mam żadnego planetarnego środka transportu. Więc, gdyby była tak możliwość, sssskorzystałbym z Pana środka transportu. I eeee... jakie dokładnie relacje łączą Pana z Imperium?
Awatar użytkownika
Quorn
Gracz
 
Posty: 952
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 10 Kwi 2019, o 21:14

Pojedynczy ryk wookieego został odebrany jako zgoda na ich towarzystwo. Ruszyli razem z włochaczem i droidem do parkingu obok kantyny, który był po prostu przedłużeniem drewnianej platformy. Wsiadając, Krrsaumirduy odpowiedział na jego ostatnie pytanie.
- Jestem łącznikiem, między swoimi a Imperium - przetłumaczył droid - Imperium jest zbyt silne, by wookiee mogli ich wygnać z naszych ziem, więc muszę akceptować to, że tu są. Lepiej z nimi gadać, niż pozwolić, żeby sami się tu rządzili.
Odpowiedź ich przewodnika była dość sztywna, jakby wyuczona. Oczywistym było, że włochaczowi nie podobało się panowanie ludzi, ale był na tyle opanowany, by pójść z nimi na współpracę. Traktował ich jako zło konieczne. Bez dalszej zbędnej gadaniny uruchomił ścigacz i wznieśli się w chłodne nocne powietrze, rozświetlane tylko światłem z drewnianych budowli wokół olbrzymich pni drzew.
Na miejsce lecieli dobrych kilkanaście minut. Okazało się, że chata tubylców, która została zaatakowana, była prawie że na granicy miasta. Można by to na innych planetach nazwać nawet nie przedmieściami, a leżącą w pobliżu wioską. W miejscu, gdzie się zatrzymali, tylko dwa pnie drzew były zasiedlone, łącznie na trzech platformach. Dwie z nich znajdowały się na pniu obok, w oknach domostw paliły się światła, a mieszkańcy wypatrywali na zewnątrz, co dzieje się u sąsiadów. Odległości były dość duże, więc pewnie i tak nie widzieli zbyt wiele.
Na platformie, na której wylądowali, przywitał ich kolejny wookiee. To pewnie on dał znać, co stało się u sąsiadów. Platforma nie była duża, toteż Baraduk znalazł się od razu wystarczająco blisko włochacza, by nawet w ciemnościach dostrzec, jak... drży. Tak, wookiee był wstrząśnięty. Albo nawet się bał.
Ruchem głowy wskazał im chałupę na platformie.Gdy Baraduk razem z resztą zbliżył się do niej, od razu poczuł ostry, drażniący zapach krwi. Świeżej krwi. W dużej ilości. Już wiedział, że obraz, który za chwilę zobaczy, będzie niczym z najgorszego koszmaru.
Ostrożnie przekroczył próg domu. Znalazł się w przedsionku, a raczej tym, co z niego zostało. Duże drzwi wejściowe zostały wyrwane i rzucone z ogromną siłą w bok. W przejściu do następnej izby z framugi wyrwano dwie dechy, powiększając otwór do rozmiarów stanowczo zbyt szerokich nawet dla potężnych wookieech. Krok za krokiem wchodził coraz głębiej do domu, ostrożnie stawiając stopy wśród drzazg i porozrzucanych przedmiotów: różnych narzędzi, sprzętów, energetycznej kuszy. Wtedy Baraduk dotarł do głównej izby. Miejsca kolejnej masakry. Na progu niemal potknął się o przewrócony i zmiażdżony silnym uderzeniem mebel, jakąś komodę albo coś podobnego. To przy niej zobaczył strużkę krwi, która niczym mały czerwony strumyczek płynęła w stronę przejścia. Teraz już wysychała. Jego wzrok podążył wzdłóż czerwonej linii, docierając do wystającej spod przewróconego łóżka włochatej łapy. Ciało wookieego zostało rozerwane niemal wpół potężnym ciosem pazurów. Gdy łowca zaglądnął pod zniszczony mebel, zobaczył tylko wyprute wnętrzności, które ofiara drugą ręką próbowała desperacko wcisnąć z powrotem na miejsce. Baraduk rozglądał się dalej. W przeciwległym rogu izby stały kolejne łóżka, dwa mniejsze, najpewniej należące do dzieci. Te ocalały, ale w drewnie obok nich dostrzegł wyżłobione rysy potężnych pazurów, które zaprowadziły go w stronę następnego pomieszczenia. Sądząc z rozkładu budynku, jakiemu przyjrzał się z zewnątrz, być może do kuchni czy spiżarni. Tam stanął w progu i ujrzał potworny obraz. Tuż przy wejściu leżała mała włochata maskotka jakiegoś misia, najpewniej jakiegoś lokalnego gatunku. Była cała we krwi, jej futerko było pozlepiane cuchnącym odorem śmierci i strachu. Od maskotki ciągnęły się ślady krwi, jakby ktoś przesuwał rannego po podłodze. Tym sposobem spojrzał na przeciwległą ścianę. Znalazł dzieci. Jedno z nich, raczej chłopczyk, zostało ukrzyżowane do drewnianych desek za obie ręce, tak, by dłonie zwisały w dół. Futro na ciele malca zlepione było krwią jeszcze niedawno wypływającą wartkim strumieniem z jego przeciętego gardła. Wokół niego wymalowano różne symbole. Tym razem Baradukowi nie kojarzyły się z niczym, ale mogły pochodzić z języka wookieech. Pod chłopcem zaś leżała dziewczynka. Rozpoznał płeć po warkoczykach zaplecionych kolorowymi koralikami, teraz pozlepianymi jej własną krwią. Leżała tuż u stóp braciszka, zwinięta w kłębek, a pod nią rozlewała się kolejna kałuża krwi, teraz już zmieszana z życiodajnym płynem jej brata. Jedną z rączek wyciągała w stronę swojej maskotki. Baraduk dobrze widział jej oczy, zastygłe w wyrazie przerażenia i błagania o pomoc. Dziecko musiało zginąć na końcu, wykrwawiając się na podłodze i oczekując pomocy, która nie nadeszła. Nie mógł oderwać wzroku od tych oczu, miał wrażenie, ze dziecko wciąż krzyczy w jego stronę, prosząc o ratunek.
Gdy tak stali, osłupiali przez panującą wokół grozę, zostali całkowicie zaskoczeni przez kolejnego wookiego, który wpadł do chałupy w pełnym pędzie. Usłyszeli ryk w głównej izbie, po czym włochacz przepchnął się do tej, w której teraz stali. Był to potężnego wzrostu wookiee, o czarnej sierści i potężnych łapach. Gdy zobaczył martwe dzieci, padł na kolana, zaniósł się rykiem i zaczął szlochać. Baraduk pierwszy raz w swoim życiu widział płaczącego wookiego. Wielkolud nic nie robił sobie z ich obecności. Darł z siebie sierść, wodził szaleńczym wzrokiem rozpaczy wszędzie wokół i ryczał na cały głos. Ojciec. Był mężem i ojcem ofiar. W pewnym momencie urwały się jego głośne ryki, widać było tylko wielkie łzy spływające po włosach na twarzy. Na moment zapanowała cisza, po której klęczący wookiee zaczął wydawać z siebie następną serię pomruków, warknięć i ryków. Tym razem jednak składną, ułożoną jakby melodyjnie, o ile jaszczur potrafił to odróżnić. Baraduk uświadomił sobie, że wookiee śpiewa.
- Co on tam ryczy? - Shaka-tul okazał się całkiem pozbawiony wyczucia, równie co droid, który beznamiętnie przetłumaczył śpiew wookieego, mając za nic tą przejmującą scenę.

Śmierci, matko ciszy,
nie dość ci już krwi?
Śmierci, siostro nocy,
kochasz nasze łzy?

Idź mroczna tancerko,
bransolety ze szkła
i ofiarne paciorki
włożywszy za dnia.

Idź w ciemność osnuta,
opita szkarłatem,
wojnę, szloch i pożogę
poroztaczać nad światem.


Ledwie droid protokolarny skończył, rozpaczający nad ciałami swojej rodziny wookiee wstał i pędem wybiegł w mrok nocy na Kashyyyk. Baraduk widział tylko, jak wyciąga swój długi zakrzywiony nóż wcześniej przypięty do pasa.
- To było przyrzeczenie. To bardzo stary rytuał. Obiecał pomścić śmierć bliskich, samemu stając się jej narzędziem. Według tradycji wookieech, oddał swoje życie w zamian za zemstę. Stracił wszystko, co miał. Nawet jak dopełni przyrzeczenia, potem sam siebie zabije - droid wyjaśnił im, stojącym w osłupieniu wśród obrazu masakry, chociaż cała scena była oczywista, a wyjaśnienie wydawało się teraz zbędną paplaniną.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6628
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 25 Kwi 2019, o 12:38

Ta scena pochłonęła jakiego świadomość. Zamarł. Wszystko to wstrząsnęło nim dogłębnie. Widział w życiu wiele; polowanie na dziką zwierzynę zawsze wiązało się z ryzykiem śmierci. Nigdy jednak natura, nawet w swej najdzikszej postaci, nie zostawiła po sobie tak krwawego obrazu.
- Bestialssssski mord. - Powiedział bardziej do siebie niż do towarzyszy.
Powoli, ostrożnie, ruszył przed siebie przyglądając się uważnie scenerii. Czuł, że powinien wyjść z tego miejsca by zostawić tragicznie zmarłe duchy w spokoju. Czuł, że każdy jego krok, każde machnięcie ogona, każde mrugnięcie łuskowatą powieką jest buńczuczną manifestacją życia w miejscu, które zostało całkowicie zdominowane przez śmierć. W miejscu, które stało się jej ołtarzem. Nie powinien tutaj być.
- Wyjdźmy stąd. Poszukajmy najpierw tropów na zewnątrz. Wrócimy tu za chwilę.

***

Wszedł do namiotu skrytego w oparach żałobnych kadzideł. Ciało łowcy spoczywało na marach i było gotowe do wyniesienia na stos. Baraduk jako najmłodszy członek grupy łowców mógł wejść jako ostatni. Nie chciał tego robić. Chciał zniknąć. Nie chciał by ktokolwiek teraz na niego patrzył; a patrzyli się wszyscy. Palił go olbrzymi wstyd i żal wymieszany z gniewem na samego siebie. To przez jego arogancję i zadufanie zginął członek jego łowieckiej kompanii. Gdyby nie jego chęć popisywania się... Ciągle wracał myślami do tej jednej chwili, którą tak uporczywie pragnął wyrzucić ze swojej głowy, a która w skutek złośliwej zdolności pamięci wracała cały czas. Widział wszystko dokładniej, lepiej. Zauważał więcej szczegółów. Szkoda, że dopiero teraz, gdy było już za późno. Po co ruszał martwe młode? Po co się nim bawił? Zignorował zupełnie nauki łowczych tylko dla tego, że chciał zrobić sobie głupie żarty. Chciał zrobić... pacynkę? Jak mógł być tak głupim. Nie widział, że raniona samica i matka młodych była w pobliżu. Nie wiedział, że jej zwierzęce serce przepełnia uczucie najgłębszego żalu jaki może tylko czuć matka. Kiedy podniósł z ziemi niewielkie bezbronne ciałko i zaczął nim potrząsać mogła mieć nadzieję, że choć jedno z jej młodych przetrwało. Baraduk przeżył furię zrozpaczonej samicy, ale jego ojciec, który chciał go uratować, już nie.

***

Odczekał chwilę, a gdy był sam pochylił się i podniósł z ziemi szmacianą lalkę i schował ją do jednego z zasobników.
- Przepraszam. - Powiedział do otaczającej go ciemności. A może do młodej samicy wookie, która wpatrywała się teraz w niego oskarżycielsko. "Dlaczego, ty żyjesz, a ja już nie? Dlaczego zabierasz moją własność? To takie niesprawiedliwe".
- Wiem... i dlatego przepraszam. Postaram się.
Wstał i wyszedł z chaty. Dawno nie czuł tak silnej motywacji do działania.
Awatar użytkownika
Quorn
Gracz
 
Posty: 952
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 5 Maj 2019, o 21:10

Ponura atmosfera wydarzeń wszystkim dała się we znaki. Przewodnik wookich również wyszedł z chaty, ale gdy wcześniej wydawał się pewny siebie i zdecydowany, teraz jakby przygasł. Potworna rzeź nawet na nim odcisnęła swoje piętno. Prawdopodobnie również bardziej rozumiał znaczenie tego, co wyśpiewał jego zrozpaczony pobratymiec, a raczej, co przyrzekł. Wszyscy obecni zdawali sobie sprawę, że mają do czynienia z czymś na wskroś złym.
Minęło jeszcze kilka chwil. Wszyscy stali na zewnątrz, wpatrując się w światła chaty sasiadów, czując pod stopami drewno podestu lub po prostu pogrążając się we własnych myślach. Pierwszy ruszył się Shaka-tul. Jego prosty umysł był najbardziej odporny na straszne sceny i trzasnął się szybciej. Zaczął węszyć w powietrzu, próbując wyczuć zapachy napastnika. Na pewno czuł też odór krwi z chaty, ale powietrze jeszcze nie zdążyło roznieść go daleko. W pewnym momencie jaszczur skrzywił się lekko i zasyczał cicho. Baraduk wiedział już czemu. również to wyczuł. Te same dziwne zapachy, ta sama mieszanka, co w strażnicy Imperium. Ostry drażniący zapach, od którego kręciło się w głowie, gdy się na nim skupić. Tutaj przykryty smrodem krwi, był na razie mniej wyczuwalny. W przewiewnej chacie zdążył się też pewnie szybciej rozwiać. Ta sytuacja przypomniała jednak Baradukowi, po co tu jest.
Zaczął chodzić po podeście, w milczeniu szukając śladów po napastniku. Bez problemu znalazł świeże zarysowania w drewnie. od pazurów, głębokich i zakrzywionych. Ślady przy krawędzi podestu były głębsze, co znaczyło, że to "coś" zeskoczyło tutaj z góry, z gałęzi, z pnia lub z powietrza. Od razu ruszyło też wtedy w stronę chaty. Wiedziało, co chce zrobić.
W tym czasie przewodnik wookie wpatrywał się w noc, wciąż rozmyślając o tym, co tutaj się wydarzyło. Jego droid protokolarny na razie milczał. W końcu rozległ się pojedynczy ryk i włochacz wskazał w stronę zbliżających się świateł. To w końcu na miejsce zbliżała się sierżant Ennada ze swoimi ludźmi.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6628
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 13 Maj 2019, o 10:00

- Eeee... Panie Kashrumyndrrr. - Wookie warknął niezadowolony gdy Baraduk pomylił się w prawidłowej wymowie. Baraduk od razu połapał się o co chodzi - Przepraszzzzam... Pana imię jesssst dla mnie trudne. Mój niedosssskonały aparat mowy nie daje sssssobie z nim rady. Będę mówił do Pana Kash' ok? Nie przez brak szacunku, a właśnie dla jego zachowania. Jak Pan ocenia szanse nasze w ruszeniu w pogoń?
Baraduk podszedł do miejsca w którym urywał się trop bestii i spojrzał się w liściastą ciemność roztaczającą się wszędzie wokół. Gdzieś tam skrywał się stwór, który przecież był czymś fizycznym. Czyli miał swoje potrzeby właściwe każdej żywej istocie. Musiał jeść, pić, wydalać i... odpoczywać.
- Ta bestia musi mieć gdzieś leże swoje. I mam nadzieję, że znajduje się ono całkiem blisko. Skoro bestia atakuje - nazwijmy to - jeden rejon, to być może ona się po prostu broni? Może naruszyliśmy jej terytorium, co?
Wookie warknął coś w odpowiedzi. Droid protokolarny nie przetłumaczył tego.
- 'Thul, mamy jeszcze nasz sprzęt wspinaczkowy z Ry'loth. Może powinniśmy spróbować namierzyć tą bestię. Zejść do niej póki trop jest świeży. A terassss... Poczekajcie tutaj na oficer Ennadę. Sprawdzę coś jeszcze raz w tym domu.

Ostrożnie wkroczył do budynku na nowo chłonąc makabryczną scenografię. Starał się mieć czysty umysł i nie dopuszczał do głosu emocji, które kołatały się gdzieś w nim. Chłodnym okiem profesjonalisty przyglądał się ciałom ofiar i wszelkim śladom jakie zostawiła bestia. To tylko zwykłe czytanie tropów. Tak musiał sobie powtarzać. Tylko tyle. Pomimo to starał się unikać wzroku martwej wookie, której zabrał lalkę.
Awatar użytkownika
Quorn
Gracz
 
Posty: 952
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 14 Maj 2019, o 07:30

Wookiee chwilę stał, wpatrzony w ciemność, nim odpowiedział Baradukowi. A może on własnie nasłuchiwał? Słyszał coś w brzmieniu otaczającego ich lasu, czego obcy na planecie Baraduk nie potrafił wychwycić? Nawet gdyby podjął teraz mimo wszystko próbę, seria ryków i warknięć skutecznie zagłuszyła mu inne odgłosy.
- Pan Krrsaumirduy mówi, że jeśli chcecie stracić życia, możecie zejść na dół, w ślad za wątpliwym tropem. Do Krain Cienia nie schodzi się bez przygotowania. Chyba, ze nie macie juz nic do stracenia albo jesteście jedną z bestii.
Po chwili jednak wookiee dorzucił jeszcze kilka ryknięć, akurat zanim zagłuszył go dźwięk lądujących na platformie Imperialnych żołnierzy.
- Jesteście odważni. Macie to coś. Możecie zejść ze mną w dół. Ale rano. Tam nie ma to znaczenia, ale muszę się przygotować. Wy też.
Po tym skupili już swoją uwagę na sierżant Ennadzie, która własnie wychodziła ze ścigacza. Już miała się do nich odezwać, gdy Thul pokiwał jej przecząco głową. A przynajmniej tak to odebrała. Ze zdziwieniem spojrzała w stronę Baraduka. Ten postanowił trochę lepiej wyjaśnić, o co chodzi.
- Jessst źle, ssstrasssznie. Daj nam jeszcze chwilę. Zanim tam wejdziecie.
- Zgoda - usłyszał tylko w odpowiedzi.
Wchodząc do chaty słyszał za sobą jeszcze hałas czyniony przez żołnierzy i to, jak Ennada pyta o coś łowce wookieech. On sam jednak skupił się na miejscu masakry. Miejscu, które przygnębiało swoim smutkiem i wyczuwalnym w nim strachem. Starał się zignorować świeży zapach krwi i nie wdychać też zbyt dużo pozostałości tej dziwnej substancji. Skupił się na śladach. Widział ślady pazurów pozostawionych w drewnie podłogi, widział roztrzaskane z dużą siłą brzegi framug, w których coś dużego nie mogło się zmieścić. W miejscach, gdzie padały ciosy bestii na ścianach rozbryzgnięta była krew. Wookiee musieli zostać całkiem zaskoczeni, bo ponownie nie znalazł nawet śladu, by bestia została w jakikolwiek sposób ranna. Minął ciało matki połowiczne zasypane meblami i ponownie zajrzał do pomieszczenia, gdzie tak okrutnie zamordowano dzieci. Mała dziewczynka cały czas zdawała się tam spoglądać na niego. On jednak spojrzał na ślady. Rysy i krew na podłodze sugerowały, że dzieci zostały tu zaciągnięte. Wcześniej dom wyglądał, jakby przetoczył się przez niego huragan. A tu nagle dostrzegał precyzyjne czynności. Dzieci zostały ułożone i umieszczone przy ścianie z dokładnością, a nie rzucone niczym kukły. Ktoś postarał się, by tak je zostawić. Czy jedna bestia była zdolna po szale opanować się od razu na tyle, by dokonać czegoś takiego?
Już miał odwrócić się, by zbadać też dokładniej ciało matki w poprzednim pomieszczeniu, gdy pod jednym z wywróconych mebli przy progu kuchni dostrzegł dziwny, niepasujący tu kształt. Odgarnął szczątki jakiegoś stolika, by odsłonić przewróconą na bok, wykonaną z jasnego nietutejszego drewna, sztalugę...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6628
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 30 Maj 2019, o 08:32

- Hmmmmm.... Wsssspaniałe. - Baraduk złapał za sztalugę i wyciągnął ją ze sterty. - Sztaluga.
Poczuł przyjemne mrowienie w ciele. Nagle, pomimo całej tej gęstej atmosfery śmierci, poczuł radość. Ten jeden szczegół leżący wśród strzaskanych mebli burzył jego dotychczasowe przemyślenia w prowadzonej właśnie sprawie. Ten jeden szczegół wprowadził jego myślenie na nowy, ekscytujący poziom. Czyżby rozwiązanie sprawy było tak proste?
- Jeżeli tak jest... - powiedział do siebie Baraduk wciągając ze świstem powietrze - to znaczy, że mamy tutaj do czynienia z najgorszego rodzaju potworem.
Wstał i zostawił sztalugę. I już chciał wyjść z chaty, gdy pomyślał, że ostatecznie może mu się ona przydać. Podniósł ją i wyszedł.
Czekający na niego spojrzeli się. 'Thul, Kash' i Ennada stali w milczeniu i wyraźnie nie rozmawiali ze sobą podczas jego chwilowej nieobecności; wszyscy podeszli do niego zaciekawieni tym co ze sobą przyniósł.
- Co to jest? - Zapytała Ennada, chyba nie pewna tego, co widzi.
- To, proszę Pani Sierżant, jest...- zaczął Baraduk, ale dokończył 'Thul:
- ...sztaluga.
- Widzę, towarzyszu, że przy mnie zaczynasz się rozwijać. Wsssspaniale. - Powiedział Baraduk uśmiechając się przy tym z zadowolenia. - Ennado... Proszę. Co możesz mi powiedzieć o tym artyście, który siedzi u Gubernatora, ha?
Awatar użytkownika
Quorn
Gracz
 
Posty: 952
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 5 Cze 2019, o 06:57

Sierżant Ennada nie kryła zdziwienia jego pytaniem. Było ono na tyle duże, że nawet przedarło się przez jej zasępioną wcześniej minę, wywołaną zapewne świadomością tego, co znajdzie w chacie wookieech.
- Pan Kris Floricello? Ten znany artysta goszczący u gubernatora? W Światach Jądra zachwycają się teraz jego twórczością. Jest z Coruscant i chyba stamtąd tutaj przyleciał. Jest jakimś przodownikiem nowego nurtu czy czegoś tam. W każdym razie gubernator jest jego fanem, to jego obrazy wiszą w holu, przynajmniej większość. Pan Floricello przybył tu na zaproszenie pana Lacera. By poszukiwać natchnienia czy jakoś tak. Nie rozumiem, co za związek ma mieć on z... - Ennada jeszcze raz spojrzała na sztalugę. - Chyba nie myślisz, że ktoś taki ma związek z tymi masakrami!
Ich rozmowa i zadawane przez Baraduka pytania przyciągnęły nawet uwagę łowcy wookieech, który wyrwał się ze swojego zamyślenia i wyryczał kilka słów w ich stronę.
- To ten pajac z dziwną fryzurą? Kiedy ten artysta tu przyleciał? - szybko przetłumaczył droid.
Ennada kiwnęła głową na potwierdzenie.
- Jest tu od dobrych kilku standardowych miesięcy. Na długo przed tym, jak zaczęły się te zabójstwa, o ile ma to jakiekolwiek znaczenie. Miał już ponoć nawet odlatywać stąd, ale zmienił zdanie i jeszcze został. To przypuszczenie po samej sztaludze jest bez sensu. Jak taki ktoś jak on miałby dokonać takich rzeczy? Rzucać żołnierzami, wypruwać flaki... Jest stuknięty, ale tylko jak zwykle artyści. - pojedynczy ryk wookiego wyrażał zgodę z tym stwierdzeniem. - Nie rozumiem czemu akurat jego z tym wiążecie, na Kashyyyk wielu mogło mieć sobie sztalugę w domu.
W międzyczasie do środka chaty weszli już pierwsi żołnierze i przybyli na miejsce technicy dochodzeniowi. Po zaległej za ich plecami ciszy można było zgadywać, że i na nich koszmarny widok zrobił wrażenie. A przecież musieli widzieć już nie jedno miejsce zbrodni.
- Nie wiem, do czego zmierzasz, ale lepiej zajmijcie się z wookiem odnalezieniem bestii, która tu szaleje.
Po tych słowach Ennada również przekroczyła próg chaty w ślad za swoimi żołnierzami. Z pozoru bardziej kompetentna od swoich kokegów pani sierżant najwyraźniej jednak nie potrafiła pogodzić się z myślą, że to ktoś z Imperium był w sprawę zamieszany. Wyraźnie ją to zdenerwowało, choć Baraduk odczytał z niej też, że na razie nie wiedziała, co zrobić z tą koncrpcją. Wolała chwilowo obwiniać jakiegoś lokalnego potwora, co wydawać jej się musiało na znacznie logiczniejsze.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6628
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 11 Cze 2019, o 13:03

Baraduk spojrzał w plecy znikającej w chacie Ennady i odczekał chwilę. Potem szybko sięgnął po komunikator i używając syczącego rodzimego narzecza wezwał 'Ka. Odezwała się po chwili.
- Czego? - Wysyczała z udawanym gniewem przez komunikator; zmysłowo. - Bawiłam się grzecznie ze sobą.
- Mhmmm... Jasne. - Baraduk wygnał obraz 'Ka ze swojej głowy. - Poszukaj wszelkich informacji na temat artysty Krisa Floricellego.
- Najpierw skończę co zaczełam...
- Teraz!
- Nie warcz na mnie, słońce.

- Kris Floricello. - Powtórzył Baraduk przyglądając się Pani sierżant, która wraz ze swoimi żołnierzami zaczęła wychodzić z chaty. Jego uśmiech nie spełzał mu z twarzy. - Jak ładnie. Hmmmm... Myślę, Pani Ennado, że warto by go... prześwietlić. Ssssprawdzić co można powiedzieć o nim i jego twórczości... Mówi Pani, że był tutaj na długo zanim zaczęły się zabójstwa. A co jeżeli właśnie potrzebował czasu by się przygotować?Zadomowić w tutejszym środowisssssku? Co taki wspaniały artysta robi tak długo na takim galaktycznym zadupiu? - Wookie warknął coś gniewnie. - Bez urazy Krrsaumirduy jak dla mnie jest to najwspanialsza planeta galaktyki. - Co jeżeli gość gubernatora stoi za tym wszystkim? Dlaczego droga Ennado odrzucasz taką możliwość? Czyżbyś chciała powiedzieć, że winnymi mogą być tylko... hmm... nissssko urodzeni?
Awatar użytkownika
Quorn
Gracz
 
Posty: 952
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 15 Cze 2019, o 23:28

Sierżant Ennada i jej ludzie wyszli z chaty z dziwnie nieobecnym wzrokiem. Baraduk doskonale wiedział dlaczego. Obrazy w środku mroziły krew w żyłach. Większa niż u jego pobratymców empatia pozwalała mu również domyślać się, że samice ludzi szczególnie były wrażliwe na widok zmasakrowanych i okaleczonych dzieci. Nawet innej rasy, którą przecież Imperium chciało zniewolić. Nawet w tym wypadku.
- Jaaa, ech spierdalaj. Nie o to chodzi. Te miejsca zbrodni są tak potworne... Nie chce mi się wierzyć, że dopuścił się tego zwykły człowiek - spojrzała na niego niepewnie, jakby się nad czymś zastanawiała. - Dobrze, będziesz mógł spotkać się z nim. Ale rano. Spróbuję umówić spotkanie.
Wookiee wypowiedział coś w swoim warkliwym języku. Ennada zrozumiała jego intencje bez potrzeby tłumaczenia.
- Tak, ciebie też powiadomię. A teraz pozwólcie mi tu posprzątać. Krrsaumirduy, zawiadom proszę waszych starszych. Jak moi technicy tu skończą, trzeba będzie, trzeba... zająć się ciałami.
Wookiee kiwnął tylko głową już nic nie mówiąc. Ennada oddaliła się do swoich ludzi. Tropiciel wsiadł ponownie do ścigacza, podążający za nim droid przetłumaczył warknięcia i ryki skierowane w stronę jaszczurów.
- Pan Krrsaumirduy zaprasza, odwiezie was na wasz statek. Miejscowi mogą być dzisiejszej nocy wstrząśnięci zbrodnią. Mogą nie być przychylni.
Baraduk i Ka'Thul skorzystali z podwózki. po drodze widzieli pogrążone w ciemnościach nadrzewne miasto. Tylko gdzie nie gdzie paliła się jakaś lampa, rozjaśniająca noc czerwonawymi punkcikami. Łowca jednak wyczuwał napięcie w powietrzu. Podejrzewał, że wieści się już rozeszły, a stara przysięga zrozpaczonego ojca, który znalazł swoją rodzinę martwą, sprowadziła do każdej chaty niespokojną atmosferę. Niemal widział, jak w każdej chacie wookiee teraz siedzą i zastanawiają się, co dalej będzie z ich życiem w tym nadrzewnym mieście i kto za to wszystko odpowiada.
W międzyczasie dostał wiadomość od swojej towarzyszki ze statku. Przesłała mu dane o wspomnianym artyście. Wyglądały raczej jak notki z Holonetu z najróżniejszych blogów niż jakieś akta, ale musiało wystarczyć.

Kris Floricello. Urodzony na Eriadu. Jako dziecko uciekł od swoich rodziców, doleciał aż na Coruscant. Początkowo zarabiał jako uliczny malarz, biorąc też przechodniów na litość. Gdy odłożył cudem kredyty na zaczęcie studiów, próbował dostać się na egzaminy. Komisja dopuściła brudnego młodzieńca raczej dla śmiechu, ale już podczas egzaminu wstępnego wprawił wszystkich swoimi zdolnościami w podziw. Osłupiała z zachwytu komisja przyjęła go na studia i objęła mecenatem. W następnych latach, jeszcze jako student, zasłynął na kilku wystawach w wyższych sferach swoją świeżą wizją i poczuciem stylu. Jego dzieła kupowali nawet urzędnicy najwyższych sfer w całym Imperium. Obecnie, już jako galaktycznej sławy malarz, gości często u różnych swoich fanów, szukając natchnienia dla kolejnych dzieł. Do najbardziej znanych z jego obrazów należą "Dama z porgiem", "Narodziny Imperium", czy niesamowity obraz "Płomienie zbrodni" z jego ostatniej wystawy zatytułowanej "Martwy Świat". Wiele z obrazów z tej wystawy zakupił gubernator Kashyyyk, u którego obecnie Maricello jest gościem.

W dalszej części wpisu były wypowiedzi chwalące artystę, jego własne zachwyty nad sobą, recenzje, lista wystaw, na których były jego dzieła i spis reszty jego znanej twórczości. Baraduk przeglądał te wszystkie dane, zastanawiając się, co dalej.

W jednej chwili to poczuł. To był raczej instynkt łowcy, przeczucie, które skierowało wszystkie jego myśli w jedną stronę. Thul poruszył się niespokojnie, a tropiciel wookieech ostro skręcił ścigaczem w prawo. Cała trójka wyczuła ten dziwny, charakterystyczny zapach. Woń, która unosiła się na miejscu zbrodni. Potwór z Rwookrrorro był gdzieś niedaleko.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6628
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 27 Cze 2019, o 08:31

Jeszcze przed chwilą miał w głowie myśli związane z malarstwem. Tytuły obrazów były tak... obrazowe. "Płomienie zbrodni" czy "Martwy Świat" swymi tytułami poruszały wyobraźnie. Baraduk czuł podniecenie. Polowanie fascynowało go. A w zasadzie zaczynało fascynować bardziej, niż sądził, że będzie. Bardziej niż chciałby to przed sobą przyznać. Nie lubił polować na ludzi. Nie był łowcą nagród. Ale potrzebował pieniędzy...

Wtedy poczuł zapach.

Jeszcze przed chwilą jego myśli krążyły dość spokojnie. Wyczuwalny cień aury "potwora" sprawił, że jego instynkty od razu przeszły w drapieżny tryb pozbawiony górnolotności.
- 'Thul czujesz? - Powiedział Baraduk pociągając nosem. Jego kompan nie czekał i poszedł w ślady szefa wodząc głową na około szukając właściwego kierunku.
- Tak, szef. Jest gdzieś tutaj. Coś.
- Krassumidruy... Ssssstwór. Gdzieś tu jest. Czujesz go? Chcę tam lecieć.
Awatar użytkownika
Quorn
Gracz
 
Posty: 952
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Mistrz Gry » 28 Cze 2019, o 15:08

Wookiee warknął krótko, co można było uznać za potwierdzenie. Musiał wyczuć zapach, bo od razu skręcił z obranej przez nich trasy. Baraduk poczuł, jak Thul kręci się nerwowo, niczym drapieżnik na polowaniu. Jemu też udzieliło się część z pierwotnych instynktów. Język wibrował mu przed pyskiem, wysuwając się też raz za razem spomiędzy zębów.
Czuli go. Ten specyficzny zapach, obecny na miejscach zbrodni, którym bestia przecież musiała przesiąknąć. Był tak drażniący ich czułe powonienie, że zagłuszał pozostałe tropy. Gdyby było go choć trochę więcej, z pewnością zaczęłoby już kręcić im się w głowach. Wookiee też musiał znać ten zapach. Nie było wątpliwości, że wychwycił go podczas oglądania dzisiejszego i poprzednich miejsc masakr.
Wokół nich nadal w większości panowały ciemności. Nieliczne światła z chat nie były w stanie przebić mroku nocy. Reflektory ich pojazdu były jedynie wąskimi stożkami przed pojazdem. Z tego powodu każdy z nich kierował się przede wszystkim zapachem. Oczy ledwo dostrzegały otaczające ich szczegóły otoczenia. Tropiciel wookich zaczął kierować ścigacz w dół do niższych partii miasta na olbrzymich drzewach. Baraduk miał jednak wrażenie, że nadal podążają w kierunku, który był dość bliski położenia siedziby gubernatora. Zapach nasilał się, zagłuszył resztę śladów miasta.
- Tam - syk Thula przerwał ich milczenie.
Jaszczur wskazał na prawo od nich, na jedną z plarform przy drewnianym domu. Wookiee od razu przyśpiesył i skręcił w tamtą stronę. Baraduk podążył za wskazaniem towarzysza. Światło z jednego z okien na moment padło na olbrzymią i groteskową sylwetkę... jakiegoś stwora. Był naprawdę duży, ale jakby zniekształcony. Ciemny kształt, obrócił się na moment w ich stronę. Poruszał się nienaturalnie. Odepchnął się jedną z olbrzymich łap od przęsła pomostu i skoczył w dół, ku następnym platformom na niższych poziomach.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6628
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Kashyyyk] Potwór

Postprzez Quorn » 18 Lip 2019, o 10:42

Baraduk nie czekał. Nim reszta pasażerów ścigacza zdążyła zareagować, myśliwy stanął na nogi i wybił się ze ścigacza lądując na platformie w miejscu gdzie przed chwilą stał potwór. Pęd jaki miał sprawił, że lądowanie zakończyło się kilkoma efektownymi przewrotkami, nim się zatrzymał. Nigdy wcześniej nie robił czegoś takiego a obolałe ramie i kilka zdartych łusek piekły na tyle by jego świadomość zanotowała: "Nigdy więcej tak nie rób, bo nas pozabijasz". Nie czekał jednak bo już czuł podniecenie łowcy. Zmysły zaczynały się wyostrzać. Zerwał się i podbiegł do krawędzi platformy.
Zastanowił się w mgnieniu oka. Doszedł do wniosku, że ramie nie boli go wcale tak mocno, a platforma do której chciał doskoczyć nie była wcale za daleko ani za nisko. Adrenalina działała. Skoczył.

Lądowanie było bolesne ale z miejsca rzucił się do biegu. Czuł zapach bestii a to sprawiało, że jego łuski na karku podnosiły się. "Zabijesz nas" - Mówił rozsądek. "Zamknij się" zdawał się mówić Instynkt.
Rozejrzał się i od razu dostrzegł bestię. Czekała na niego. W ciemności na następnym drzewie, kilka metrów niżej (w zasięgu kolejnego skoku). Spomiędzy liściastej gęstwiny w Baraduka wpatrywały się ślepia. Zdawało mu się też, że słyszy niski gardłowy pomruk.
- Kim jesteś? - Zapytał siebie Baraduk, nie mogąc rozpoznać gatunku stwora, którego miał przed sobą.
Jakby w odpowiedzi na zadane pytanie nad głową Baraduka przeleciał nietoperzowaty stwór, który na moment odwrócił uwagę Baraduka od potwornych oczu. Krótka chwila rozkojarzenia wystarczyła jednak by potwór zniknął; w miejscu gdzie znajdowały się oczy została tylko pustka i lekko kołyszące się gałęzie. Tajemnicza Bestia już skakał niżej w dół. Do Krainy Cienia.
- Shaka.... - Powiedział właczając komunikator i cofając się by nabrać rozpędu do następnego skoku. - namierzaj mój nadajnik. I szukaj mnie.
Rozpędził się skoczył przed siebie. Tym razem jednak nie celował w platformę. Leciał prosto w dół w kierunku szerokiego pnia. Drzewo uderzyło w niego mocno ale cały impet został zamortyzowany przez silne ramiona i nogi. Nie czekając od razu odbił się od pnia i już znowu leciał w dół, tym razem lądując na szerokiej gałęzi; tylko dzięki ogonowi złapał równowagę i nie runął bezładnie w przepaść. Bestia znowu pojawiła się w zasięgu wzroku.
Spojrzał w górę, bo chyba ktoś go wołał. Przeraził się gdy dostrzegł jak wielką drogę pokonał w pionie przez te kilka skoków; platforma na którą zeskoczył ze śmigacza była teraz ledwie niewielkim punktem na tle wielkiego gąszczu splątanych pomostów i platform. Zauważył też coś jeszcze: śmigacz wraz z Krasamurrdy i Thulem - lecąc wolno, żeby przez przypadek nie robić się - opuszczał się w gąszcz Krainy Cienia za nim.
- Dobrze, Thul. Dobrze. Lećcie za mną. - Powiedział sam do siebie po czym skoczył znowu w dół w ślad za uciekającą mu bestią. Dawno nie czuł się tak dobrze.
Awatar użytkownika
Quorn
Gracz
 
Posty: 952
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

PoprzedniaNastępna

Wróć do Środkowe Rubieże

cron