Content

Środkowe Rubieże

[Naboo] Dzieci Mocy

Image

[Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Mistrz Gry » 5 Paź 2017, o 13:43

Ciąg dalszy akcji z: Sprawa 001
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5129
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Opliko » 6 Paź 2017, o 23:14

Wkrótce Opliko przybył do swojego mieszkania. Nie było duże, ale Chiss nie potrzebował dużo przestrzeni do życia. Szczególnie, że tak naprawdę poza snem prawie tu nie przebywał. Nie miał więc problemu utrzymywać porządek wśród swoich rzeczy, przez co od razu zauważył zmianę w ich ułożeniu.
Najpewniej Imperium już przeszukało je w poszukiwaniu jakiś śladów. Nie wyglądało jednak by ktoś je obserwował. Najpewniej uznali, że jeśli Chiss ucieka przed Imperium nie wróci tam. W sumie gdyby nie Jeers to rzeczywiście nie udałby się w to miejsce.
Po krótkim przejrzeniu swoich rzeczy zauważył też jeden brak - zabrano większość datakart które tu miał. Nie przejmowało go to zbytnio, bo jedyne dane na nich, których nie przekazał Imperium to kilka holofilmów. Reszta trafiła do IntOrgu. Jednak jeśli policja nie miała dobrego kontaktu z kimś z tej instytucji, mogą stracić dość dużo czasu na odszyfrowanie ich. O ile oczywiście im się uda.
Na szczęście znalazł to czego szukał - zestaw z tuszami do pisania! Cheunh, przez ideograficzny zapis, był łatwiejszy do zapisu z wykorzystaniem pędzla niż innych narzędzi do pisania. Oczywiście, o ile nie korzystało się z datapadu. Opliko nieraz notował właśnie w Cheunh, a nie w Basicu, i czasami, choćby dla treningu, robił to na papierze.
Na szczęście jego tusze w kamieniu były różnego koloru i wśród nich był potrzebny mu żółty. Z jego pomocą Chiss domalował sobie na twarzy kilka dość prostych symetrycznych wzorów na twarzy.
Gdzieś udało mu się też znaleźć okulary przeciwsłoneczne. Kilka razy był na planetach gdzie były naprawdę potrzebne, ale tu miały tylko zakryć jego czerwone oczy.
Ukrycie się wśród głównie ludzi i gunganów, mając niebieską skórę, byłoby bardzo trudne. Więc Opliko wcale nie zamierzał ukrywać się, a udawać kogoś innego. Policja będzie szukać Chissa, a znajdzie tylko Pantoranina. Brakowało mu tylko charakterystycznej dla nich biżuterii, ale przecież nie każdy ją nosił.
Przy okazji trochę zmienił fryzurę, by było go jeszcze trudniej zidentyfikować. Włosy zaczesał bardziej do tyłu, wspomagając się żelem by mu się nie rozwaliła.
Co do ubrania, założył strój podobny do swojego obecnego, lecz w zupełnie innym kolorze - zamiast zupełnie czarny, był on beżowy.
Kiedy już był gotowy do udawania kogoś innego wyszedł, biorąc swój plecak ze swoim standardowym wyposażeniem, po czym udał się ponownie spotkać z Jeersem.
Patrz ekwipunek postaci.
Tu założyłem, że Rebelianci oddali mi moje rzeczy. Jeśli jest inaczej, oczywiście poprawię - biorąc tylko jeden datapad i kredyty :P

Jego wygląd raczej zaskoczył zastępcę komendanta. W końcu misja jaką od niego otrzymał miała nie wymagać chowania się w tłumie. Jednak zaraz po tym, jak Opliko upewnił się co do szczegółów swojej misji, wyruszyli do wioski.
Image
"the Imperial Senate actually made decisions once in a while. See? History isn’t repeating itself after all" - przemyślenia Lei o senacie Nowej Republiki (Star Wars: Bloodline)
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 92
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Mistrz Gry » 7 Paź 2017, o 21:30

Powoli zbliżał się wieczór. Zachodzące słońce było już coraz bliżej linii horyzontu. Wioska, a raczej całkiem spora osada, do której dotarli, tętniła życiem. Obecność bazy wojskowych w pobliżu nie zaszkodziła lokalnej turystyce, a nawet przyczyniła się do jej wzrostu, zapewniając większe bezpieczeństwo. Zabudowa była typowo pod turystów. Liczne hotele nad brzegiem lokalnego jeziora, sklepy, kantyny, bary i restauracje. Lokalnych mieszkańców było pewnie niewielu, ale za to turystów były tłumy. Gdzieniegdzie tylko wyróżniały się białe pancerze Imperialnych. Chiss uśmiechnął się w duchu na ten widok. Jeszcze łatwiej będzie mu się ukryć w takim miejscu.
- Idę do Skutej Dziewuchy. To bar na obrzeżach i tam będzie pewnie najwięcej żołnierzy - odezwał się prowadzący ścigacza Jeers. - Sklep Rat'or'ghama jest dwie ulice dalej. Poznasz go, z wielkim żółtym szyldem. Sprzedaje pamiątki... Czekaj tam na mnie i rozglądaj się. Może coś rzuci ci się w oczy.
Jeers wleciał do wioski wymijając tłumy i liczne pojazdy turystów. Ruch był naprawdę spory i nikt nawet nie zwracał na nich uwagi. Dotarli w końcu na drugą stronę osady i tam się rozdzielili. Tak jak mówił jego towarzysz, sklepu nie dało się przeoczyć. Opliko dość szybko znalazł dość stary, jednak dobrze utrzymany budynek, nad którego głównym wejściem wielki żółty neon ogłaszał w basicu "Pamiątki".
Wszedł do sklepu. Pierwszym, co zobaczył, był niemal ogromny, siedzący za kontuarem besalisk. Jego wielkość nie wynikała jednak z mięśni, a z ogromnej wręcz tuszy. Opliko śmiało mógł stwierdzić, że jest najgrubszym przedstawicielem tej rasy, jakiego w życiu widział. Każda z jego czterech łap była grubsza niż chiss, a tłuszcz wręcz wylewał się z jego za ciasnych ubrań. Wąskie oczka, osadzone w twarzy o niezdrowej cerze, spojrzały podejrzliwie spod tłustych brwi na przybysza.
- Witam pana. Proszę się rozejrzeć. Czy szuka pan czegoś konkretnego? - odezwał się ochrypłym głosem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5129
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Opliko » 9 Paź 2017, o 19:30

Czyli to miał być "mięśniak"? Mięśnie raczej nie wydawały się wytłumaczeniem jego wyglądu...
-Tak, szukam czegoś bardzo konkretnego. Przysłał mnie kanarek, po coś od swojego znajomego.
Opliko zastanawiał się co mogło być tą przesyłką, ale na razie nie wiedział wystarczająco by spekulować. Raczej to było coś ważnego, bo nie odbiera się paczek w sklepie w okolicy Imperialnej bazy dla cukierków. A przynajmniej Chiss miał nadzieję, że nie dostał misji odebrania cukierków...
Image
"the Imperial Senate actually made decisions once in a while. See? History isn’t repeating itself after all" - przemyślenia Lei o senacie Nowej Republiki (Star Wars: Bloodline)
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 92
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Mistrz Gry » 16 Paź 2017, o 20:10

- Kanarek, tak? - burknął grubas - Ptaszków ci się zachciało, hłe hłe. Idź na zaplecze i powiedz szefowi jeszcze raz, że lubisz ptaszki.
Z mowy istoty siedzącej za ladą, chiss szybko wywnioskował, ze znajomy Jeersa nie był jednak tym spasionym wieprzem. Posłusznie udał się na zaplecze, do którego drzwi znajdowały się częściowo zasłonięte między półkami, mając nadzieję, że szef tej placówki będzie przyjemniejszy w obyciu.
Za drzwiami znajdował się magazyn, którego półki zastawione były kartonami z różnego rodzaju pamiątkami, począwszy od holofilmów, a skończywszy na badziewiach za kilka kredytów, które zepsują się zanim klient przejdzie na drugą stronę ulicy. Wśród tych wszystkich półek znajdował się korytarz, który prowadził do czegoś w rodzaju biura. Pomieszczenie nie było duże. Większość miejsca zajmowały półki zastawione papierami i czipami z danymi. powiedzieć, ze niezbyt uporządkowanymi byłoby dużą przesadą. Znajomy Jeersa nie wykazywał raczej dbałości o porządek w interesie. W każdym razie ten znajomy siedział właśnie przy stoliku i popijał kawę. Tym razem "mięśniak" pasowało dużo bardziej. Mężczyzna w średnim wieku był naprawdę dobrze zbudowany, a kiedy wstawał zobaczywszy Opliko, każdy widoczny spod ubrań mięsień wyraźnie poruszał się pod skórą. Krótko przystrzyżone włosy, kwadratowa szczęka, właściwa postawa. Wypisz - wymaluj dawny wojskowy lub strażnik pałacowy na Naboo.
- Ja od kanarka, przy...
- Dobra, dobra! siadaj! Napijesz się czegoś?
Mężczyzna był bardzo bezpośredni w swoim zachowaniu, co zbiło trochę Opliko z tropu. Nie czekając na jego odpowiedź, zaczął nalewać mu kawy do znalezionego pierwszego lepszego kubka.
- No, już myślałem, że tego ode mnie nie zabierze. A gdzie jest ten mój przyjaciel, że znowu zamiast się ze mną spotkać, przysyła posłańca? Poczekaj, zaraz ci przyniosę paczkę.
Jegomość zniknął na chwilę, po czym wrócił, stawiając solidnych rozmiarów paczkę, zamkniętą w metalowej skrzynce, na stole tuz obok kubków z kawą.
- Proszę! Oto ona!
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5129
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Opliko » 19 Paź 2017, o 22:11

-Dziękuję. - powiedział Opliko biorąc kubek z kawą - Nie wiedziałem, że to kolejny raz. Mogę mu przekazać, by przyszedł sam.
Biorąc łyk napoju zastanawiał się, co mogło być w skrzynce. Broń? Materiały wybuchowe? Może to stąd Jeers dostawał wszystko, co było mu potrzebne do budowy bomb. W każdym razie raczej nie były to żadne dokumenty lub karty z danymi. Takich rzeczy nie pakuje się do dużej skrzynki.
Jednak ważniejszym pytaniem było: jak ją niezauważenie przenieść. Chyba po prostu będzie musiał mieć nadzieję, że nikt nie zwróci uwagi na Pantoranina noszącego metalową skrzynkę...
Image
"the Imperial Senate actually made decisions once in a while. See? History isn’t repeating itself after all" - przemyślenia Lei o senacie Nowej Republiki (Star Wars: Bloodline)
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 92
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Mistrz Gry » 23 Paź 2017, o 22:22

- A długo kazał ci tu sterczeć z tą przesyłką? Ostatnim razem jego posłaniec zasnął z nudów po sześciu standardowych godzinach, he he - jego rozmówca pociągnął potężny łyk kawy, nadal uśmiechając się na wspomnienie ostatniego nieszczęsnego pomocnika Jeersa. - Mam nadzieję, że uwinie się szybciej, za dwie godziny zamykam sklep i mnie tu nie ma. Głupio, jakbym musiał zostawić cię na ulicy.
- Nie powiedział...
- No widzisz, jak zwykle, jak zwykle, he he - ciągle nawijający właściciel sklepu rzadko dawał dojść do słowa. - Dla umilenia czasu, mogę ci zaproponować partyjkę pazaaka. Co ty na to, skusisz się?
- Ja... - zaczął Opliko.
- Świetnie! - Opliko w tym właśnie momencie, wiedział już, że się nie wywinie i zanim się obejrzał, siedział już przy rozłożonych kartach. - Strasznie nudno tu z samym Bobem. Grubas siedzi tylko za ladą. No, ale szkoda czasu! Grajmy!
Tak zaczęło się oczekiwanie Opliko na swojego nowego kolegę - Jeersa. Jego towarzysz dość długo zabawiał w kantynie i chissowi pozostawało tylko czekać z przesyłką. O dziwo, "Kanarek", który tak naprawdę miał na imię Axim, był dość przyjemnym rozmówca. Poza wciskaniem partyjki kart, opowiedział dużo ciekawych historii o lokalnych osobliwościach i przygodach odwiedzających go turystów. W końcu jednak przyszedł czas na zamknięcie sklepu.
- Światła na zewnątrz było już mało. Kanarek pożegnał grubego współpracownika i stanął wraz z Opliko przy wejściu, spoglądając na ulicę.
- Nie wraca, co nie? Nie podoba mi się to. Jeers zawsze daje mi wcześniej znać, ile mam czekać. Taka część naszego układu - uśmiech Axima zniknął mu z twarzy, a zastąpiło go zmartwienie. Widać było gołym okiem, że ukrywał troskę o przyjaciela i tylko powierzchownie tak lekko podchodził do jego zadań. - O tych sześciu godzinach oczywiście żartowałem. Zwykle działa szybko, powinien być tu z jakąś godzinę temu. Mówisz, że co miał zrobić? Bo zastanawiam się, czy nie zostawić cię w sklepie i nie pójść sprawdzić, co z nim...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5129
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Opliko » 25 Paź 2017, o 18:30

Minęło zdecydowanie zbyt dużo czasu. Jeśli Jeers miałby tu przyjść, już by przyszedł. Jak długo można rozmawiać w kantynach? Być może gdyby Opliko lubił picie dużych ilości taniego alkoholu miałby o tym inne zdanie...
-Miał tylko zasięgnąć języka w kantynach. Nie wydaje mi się by mogło mu to zająć tak dużo czasu. To rzeczywiście niepokojące. Ale nie wiem, czy został by złapany podczas czegoś takiego.
Gdyby nie to, że rebeliant potrafił ukryć się jako zastępca komendanta policji, łatwo byłoby zgadnąć co się stało. Nie był wystarczająco ostrożny, zadawał niewłaściwe pytania i Imperialni się domyślili. Ale Chiss nie wierzył, by tak skończył Jeers. On miał nawet dobre wytłumaczenie szukania informacji w kantynie - szukanie kontaktu z przemytnikami przyprawy, których miał rozpracować... Co więc mogło pójść nie tak? A może właśnie wszystko dobrze wyszło i teraz wyciągał co może z jakiegoś upitego oficera...
Image
"the Imperial Senate actually made decisions once in a while. See? History isn’t repeating itself after all" - przemyślenia Lei o senacie Nowej Republiki (Star Wars: Bloodline)
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 92
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Mistrz Gry » 28 Paź 2017, o 21:23

- Nie podoba mi się to - Axim pokręcił głową.
Dokładnie w tym samym momencie, w którym to powiedział, dostrzegli, jak grupka czterech osób wychodzi z kantyny i skręca w jedną z wąskich uliczek między budynkami. Opliko, mimo że była już noc i ulice oświetlały jedynie światła lamp i neonów, zdołał dostrzec, że jednym z mężczyzn jest Jeers. Pozostała trójka mężczyzn była ubrana po cywilnemu, ale swoją postawą zdradzali wojskowe wyszkolenie. Jeers rozglądał się na boki, ale każdy jego ruch był hamowany szturchnięciem w plecy.
- Żesz w morde... - Axim już wracał się do sklepu i dopadł do lady, wyjmując zza niej blaster. Czasu mieli coraz mniej.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5129
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Opliko » 31 Paź 2017, o 23:22

Chiss rzucił przekleństwo w Cheuhn i wstał z miejsca. Zrozumiał co chce zrobić Axim, nie trzeba było do tego geniusza. Wyciągnął swój pistolet i przestawił go na tryb ogłuszania. Nie chciał zabić kogoś, kto po prostu wykonywał swój obowiązek. Wątpił by byli to dokładnie ci szturmowcy, którzy do niego strzelali.
Ale jednak bez walki trudno by było najpewniej trudno wydostać Jeers'a. Nie wyglądał jak ktoś, kto idzie dobrowolnie.

Opliko miał zamiar podążyć tuż za Aximem. Atakują z zaskoczenia, więc najlepiej zakończyć to szybko. Ogłuszyć Imperialnych, zabrać Jeers'a i uciec w miarę możliwości zanim pojawią się inni. Nie było sensu wdawać się w dłuższą walkę.
Przeciwnicy nie mieli na sobie żadnego pancerze, więc jeden celny strzał oznaczał jedną osobę mniej. Jeśli właściciel sklepu dobrze strzelał, wystarczy że każdy z nich trafi dwa razy. Jednak Chiss nie był pewien czy po pewnym okresie przerwy strzela tak jak wcześniej. Na Naboo nie miał okazji ćwiczyć tego nawet przez chwilę. Mógł więc tylko mieć nadzieję, że szkolenia w wojsku się nie zapomina.
Image
"the Imperial Senate actually made decisions once in a while. See? History isn’t repeating itself after all" - przemyślenia Lei o senacie Nowej Republiki (Star Wars: Bloodline)
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 92
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Mistrz Gry » 1 Lis 2017, o 16:52

Nie siląc się na ciche działanie, Opliko pognał zaraz za Aximem w stronę uliczki przy kantynie. Późna pora sprzyjała małemu ruchowi, nawet jak na turystyczną miejscowość, była więc nadzieja, że nikt zbyt szybko nie zainteresuje się powstającym zamieszaniem. Nie było jednak czasu do stracenia, liczyła się każda chwila.
Dopadli do zaułka dokładnie w momencie, w którym trójka mężczyzn celowałajuż do Jeersa. Efekt zaskoczenia zadziałał. Nim zdążyli zrozumieć, co się dzieje, zdążyli jedynie się obrócić w stronę strzelających Opliko i Axima. Axim nie był tak łagpdny jak jego towarzysz chiss. Jeden z mężczyzn padł, przeszyty czerwonym boltem z blastera. Drugi zdążył się uchylić przed strzałem Opliko, ale w tym momencie Jeers już trzymał w ręce własną broń, którą zabił napastnika. Trzeci z mężczyzn już podnosił broń w stronę Opliko, gdy ten ogłuszył go strzałem ze swojego pistoletu.
- Musimy wiać! - krzyknął Jeers-Axim dawaj ścigacza, bierzemy tego tu.
Zastępca komendanta przeskoczył nad dwoma trupami imperialnych żołnierzy i rozejrzał się doookoła. Odgłosy strzelaniny na pewno ściągną tu miejscową policję albo żołnierzy. Axim pognał po pojazd.
- Opliko, pomóż mi - Jeers zaczął dźwigać ciało nieprzytomnego mężczyzny - to nie są żołnierze. Nie wiem, kim oni, ale zainteresowali się moimi pytaniami.
Axim podjechał dokładnie w momencie, gdy dowlekli ciało do ujścia z uliczki. Wokół zrobiło się pusto, ale było pewne, że wiele istot obserwuje ich z bezpiecznych kryjówek. W tej samej chwili usłyszeli odgłos nadlatujących innych pojazdów.
- Imperialni! Gazu! - krzyknął Axim.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5129
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Opliko » 3 Lis 2017, o 17:44

To był pierwszy raz gdy Opliko strzelał do Imperialnego. Być może go nie zabił, ale strzelił. Nie liczyło się dla niego nawet to, że być może w ten sposób uratował mu życie. To jednak był pewien dowód na to, że jest w Rebelii. Na poważnie zaczął walczyć z systemem.
Nie dał jednak po sobie poznać wpływu tego wydarzenia na niego. Po prostu w ciszy pomagał Jeers'owi. Być może informacje, które ma ogłuszony mają szansę naprawdę im pomóc. Być może pracuje on w jednej z placówek związanych ze sprawą.
Jednak teraz musieli jak najszybciej uciekać. Oby tylko ścigacz Axima był wystarczająco szybki. Tym bardziej, że gdyby policja mogła go zobaczyć dokładniej, jego przebranie szybko straciło by sens. Przebranie się za poszukiwanego rebelianta jako poszukiwany możliwy rebeliant nie jest dobrym pomysłem. Być może w ten sposób zapewni kontrolę wszystkim niebieskoskórym na Naboo... Chiss raczej nie zamierzał farbować sobie skóry jeśli nie musiał.
Rzucił się więc do ścigacza z nadzieją, że Axim jest wystarczająco dobrym pilotem.
Image
"the Imperial Senate actually made decisions once in a while. See? History isn’t repeating itself after all" - przemyślenia Lei o senacie Nowej Republiki (Star Wars: Bloodline)
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 92
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Mistrz Gry » 5 Lis 2017, o 22:34

Opliko wskoczył do ścigacza w sposób, jakiego nie powstydziłby się bohater któregokolwiek ze znanych holofilmów. Szybko obrócił się na tylnym siedzeniu, przepychając na bok bezwładne ciało napastnika i spojrzał do tyłu. Zza zakrętu właśnie wyleciały dwa ścigacze wojskowych i niemal od razu skierowały się w ich stronę. Axim ruszył najszybciej, jak mógł. To pozwoliło im utrzymać dystans, przynajmniej na tych kilka sekund. Oddalając się od klubu, chiss ujrzał w świetle neonu, jak z budynku wychodzą kolejne grupki zaaferowanych gości, na oko głównie żołnierzy, i rozglądają się na boki. Na pewno wezwali już posiłki, Opliko mógł mieć jedynie nadzieję, że nie zdążyli przyjrzeć się nikomu z ich trójki.
Axim pędził dalej. Dotarli już do granicy osady i minęli ostatnie zabudowania. Do wyboru mieli solidną drogę albo trawiastą równinę. Konstrukcja drogi zapewniała znacznie szybszy lot, ale prowadziła wprost do Theed. Nie mieli wyboru i ruszyli poboczem, kierując się w stronę najbliższych gór. Wszystkie wysiłki Axima jednak nie wystarczały, ścigacze Imperialnych były szybsze niż maszyna rebeliantów i z każdą chwilą pościg zbliżał się do nich coraz bardziej. Chwilę później nad główą Opliko przeleciał pierwszy bolt. To Jeers nie czekając na lepsza okazję, zaczął ostrzeliwać ich pościg. Na razie jednak z marnym skutkiem, byli zbyt daleko, by pistolet zachował swoją celność. Niestety ścigacze Imperialnych były uzbrojone w zupełnie inny typ broni... i teraz i ich energetyczne pociski zaczęły latać na prawo i lewo. Axim wykonywał uniki, ale balansował na bardzo małej granicy błędu. Pościg trwał.

Jeśli będziesz chciał strzelać/przejąć stery/zrobić cokolwiek bardziej ambitnego od kulenia się pod siedzeniem, rzucasz 1k10. Potem ja rzucam 1k10 za Axima i 1k10 za Imperialnych.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5129
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Opliko » 8 Lis 2017, o 22:13

Filmowy pościg pewnie można by zaliczyć do marzeń wielu osób, ale Opliko teraz zdecydowanie nie chciał go doświadczyć. Niestety, rzeczywistość nie chroniła go przed wszystkim, jak to się działo z bohaterami filmów.
Jeers raczej nie da rady samemu pozbyć się pościgu, jednak Chiss nie chciał stracić swojego kamuflażu. Ale musiał podjąć decyzję szybko, albo nie da rady pomóc.
Sięgnął więc do plecaka po swój karabin Charric. Broń ta przywoływała wspomnienia jeszcze z czasów gdy służył w CEDF. Opliko, mimo braku trybu ogłuszania i mniejszego zasięgu, wybrał by go nad blasterem każdego dnia, głównie po prostu z przyzwyczajenia i sentymentu. Niebieskie bolty maserowe jednak w tej sytuacji mogły okazać się znacznie lepsze niż blaster.
Chiss, gdy tylko Imperialni trochę się zbliżyli, zaczął strzelać w pościg. Nie celował jednak w pilotów ścigaczy, a w same pojazdy. To właśnie tu mogły ukazać się specjalne właściwości jego broni. Bolt charric niósł ze sobą zdecydowanie więcej energii kinetycznej niż blasterowy. Była więc szansa, że uderzenie - nawet jeśli nic nie uszkodzi - sprawi, że ścigacz zostanie wytrącony z równowagi i prowadzący go Imperialny straci kontrolę (ponoć były w stanie nawet wytrącić miecz świetlny z rąk jedi - nie to, by Opliko wiedział coś o walce z mocowładnymi). Do tego po kontakcie masera z metalem powstawał ładunek elektryczny, ale ten raczej nie mógł niczego uszkodzić.
czyli rzucam i mam nadzieję na najlepsze :P
Image
"the Imperial Senate actually made decisions once in a while. See? History isn’t repeating itself after all" - przemyślenia Lei o senacie Nowej Republiki (Star Wars: Bloodline)
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 92
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Mistrz Gry » 9 Lis 2017, o 02:03

Axim radził sobie całkiem nieźle. Wymanewrował wszystkie strzały Imperialnych, samemu dając szansę swoim towarzyszom do skutecznego odgryzienia się swoim prześladowcom. Zarówno Jeers jak i Opliko mieli możliwość prowadzenia skutecznego ostrzału. To pozwoliło spowolnić ścigających ich żołnierzy, a nawet w końcu jednego wyeliminować. Opliko przymierzył i strzelił. Niebieski bolt, świecący w blasku lamp pojazdów, pomknął w stronę ścigacza i trafił prosto w silnik. Chwilę później w pościgu pozostał już tylko jeden ścigscz. Żołnierz zawzięcie jednak nie odpuszczał.
- Tam! - krzyknął Jeers- schroń się między skałami. Znam te tereny.
Axim odbił natychmiast w prawo, kierując ich pojazd w stronę gór. Wyglądało na to, że jeśli pozbędą się jeszcze jednego ścigacza, będą bezpieczni.

***


Michael Sturdust przylatuje z Lucrehulka.

Większość widoku przez szybę kokpitu zajmował rozpościerający się przed nim krajobraz Naboo. Kraina jezior i trawiastych równin. Jakże spokojna, przynsjmniej z pozoru w porównaniu do światów, które Sturdust już wcześniej odwiedził. Tu nie czuło się stałego zagrożenia ze strony Imperialnych wojsk, mimo że planeta znajdowała się pod ścisła kuratelą wyznaczonego gubernatora. Tu się wypoczywało.
Jednak jeśli wierzyć Mocy i opowieściom Anastazji, gdzieś tutaj, w tej oazie spokoju, dokonywano jednych z najstraszniejszych rzeczy w całej Galaktyce. Tortury, cierpienie, strach, ból. Jakże nie pasowały do sielanki przybywających tu turystów. Nie wszyscy na planecie byli jednak tak ślepi. Istniała grupa, która postawiła się Imperium i należało ją teraz odszukać.
Kontrola lotów Naboo na szczęście działała wyrywkowo i Sturdust nie miał z nią problemów. To pozwoliło mu zejść niżej i skierować się w stronę współrzednych przekazanych przez mistrzynię Solo. W tym momencie po tej stronie planety panowała noc, ale w licznych miejscowościach turystycznych nadal panował pewnie spory ruch.
Był już w pobliżu wioski. Nim jednak zdołał się zastanowić, co dalej, Michael ujrzał najpierw na radarze, a po chwili też i pod sobą, ścigające się pojazdy. Imperialni żołnierze prowadzili pościg za jakimiś uciekinierami. Ci radzili sobie całkiem nieźle, zmierzając w stronę niedalekich gór, nie wiedzieli jednak, że już za chwilę wpadną w pułapkę. Z dwóch innych kierunków nadlatywały właśnie posiłki Imperium. Stardust widział na skanerze, jak małe kropki coraz bardziej zbliżają się, by odciąć drogę uciekającemu pojazdowi.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5129
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez David Turoug » 9 Lis 2017, o 11:38

Lot na Naboo okazał się spokojny, na dodatek umilony naukami strażnika holokronu, mistrza Davida Turouga. Już po wejściu w atmosferę oraz zbliżeniu się do wyznaczonego celu, Stardust dostrzegł, że trafił na jakąś akcję imperialnych żołnierzy. Ktoś inny powiedziałby, że trzeba mieć cholernego pecha, by w środku nocy, na tak spokojnej planecie, trafić w środek działań pościgowych.
Przez chwilę Bezimienny zastanawiał się czy podejmować jakiekolwiek działania. W końcu już na samym początku mógł spalić siebie, a także misję jaką miał do wykonania. Poczuł jednak impuls mocy, coś niezwykle charakterystycznego, który podświadomie doradził mu działać. Jak dobry pilot wiedział, że statek klasy Z-10 jest bardzo słabo uzbrojony, a na dodatek niewielkie działo laserowe firmy BlasTech, pozbawione jest automatycznego namierzania celu, jednak dla kogoś czułego na moc, nie stanowiło problemu.
Ocenił, że uciekający spokojnie da sobie radę, z goniącą go jednostką. Jeżeli miał pomóc, powinien zająć się dwoma nadlatującymi z przeciwnej strony, imperialnymi pojazdami. Jego przewagą było też zaskoczenie, gdyż nikt z uczestników nie spodziewał się raczej ataku ze strony kurierskiego Z-10.
Stardust sięgnął po moc przemieszczając swoją jednostkę w najbardziej dogodne miejsce. Starał się lecieć tak, by nie zwrócić na siebie uwagi. Z każdą chwilą był co raz bardziej skoncentrowany i pewny swojego działania, czuł jedność z umysłu z maszyną. Gdy tylko pierwszy pojazd próbujący zablokować drogę ucieczki wszedł w zasięg działek statku Bezimiennego, został zaskoczony przez ostrzał.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4827
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Opliko » 10 Lis 2017, o 23:50

Nie bez problemów, ale Opliko udało się trafić w ścigacz. I to nie tylko w jakiś losowy element, a w sam silnik! Jednak wkrótce zorientował się co zrobił...
Zabił żołnierza Imperium. Wcześniej tylko ogłuszył jedną osobę, lecz teraz było małe prawdopodobieństwo by kiedykolwiek się obudził. Choć wydawało mu się, że mógł spowodować jedną śmierć lub nawet więcej w trakcie służby w wojsku (nie wiedział czy udało się uratować rannych, ani czy nawet próbowano), to teraz nie zabił jakiegoś przestępcy czy innego pirata, a Imperialnego! Ta osoba miała normalną pracę, być może rodzinę którą utrzymywała. Czy pozbawił właśnie kogoś męża/żony? Mógł nawet sprawić, że jakieś dzieci stały się sierotami.
To był jednak wybór, a Chiss wybrał własne życie zamiast życia tego żołnierza. Nie mógł się o to obwiniać, bo gdyby postąpił inaczej sam byłby martwy. Albo trafił by na przesłuchanie w ISB, lub nawet samym wywiadzie. Z tego jednak śmierć była chyba najlepszą opcją.
Opliko westchnął - Udało się nam! Ale chyba nie powinienem już się cieszyć, bo najpewniej jeszcze do pościgu dołączą posiłki. Zakładam, że potrafisz się ukryć w górach? - to ostatnie Chiss kierował do Axima.
Image
"the Imperial Senate actually made decisions once in a while. See? History isn’t repeating itself after all" - przemyślenia Lei o senacie Nowej Republiki (Star Wars: Bloodline)
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 92
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Mistrz Gry » 13 Lis 2017, o 22:23

- Spoko!
To jedyne słowo, jakie wypowiedział Axim. Wciąż manewrował od lewej do prawej, próbując ominąć ostrzał pozostałego ścigacza. Pędzili w stronę gór. Jeers wciąż prowadził ostrzał, ani na moment nie przerywając nawet po pozbyciu się pierwszego ze ścigających. W końcu trafił i drugiego. Pierś imperialnego żołnierza przeszył energetyczny bolt, zostawiając w jego pancerzu nadpaloną dziurę. Żołnierz spadł, a ścigacz wykoleił się na najbliższej nierówności. Uciekli. Czuli pęd wiatru we włosach, zbliżając się coraz bardziej w stronę ścieżki pośród szczytów. I w tym momencie zobaczyli kolejne cztery ścigacze.
Nadlatywały z dwóch stron, starając się ich okrążyć i odciąć drogę ucieczki. Nim jednak Axim zdołał zareagować i choćby skręcić w którąkolwiek stronę, nad ich głowami przeleciał mały statek, rozpoczynając ostrzał żołnierzy. Wystarczyły dwa celne strzały i droga w stronę gór znowu była czysta. Z nowej czwórki ścigaczy pozostały dwa i prawa strona była wolna. Strzelec na statku musiał być dobry. Dopiero po chwili Opliko dostrzegł, że musi to być jakiś kurierski statek, który raczej słabo nadawał się do walki. Ich wybawca zawrócił, ponownie lecąc w stronę ich pościgu. Axim znowu przyspieszył, od gór dzieliło ich już naprawdę niewiele.

***


Sturdust oddał celne dwa strzały. Korzystając z Mocy i efektu zaskoczenia, to wystarczyło. Teraz jednak miał świadomość, że ostrzeżona pozostała dwójka żołnierzy na ścigaczach będzie znacznie trudniejszym celem. Kiedy on zawracał, by ponownie nadlecieć w kierunku celu, tamci już wykonali w tył zwrot i uciekali w kierunku, z którego przybyli. Wiedzieli, ze ze statkiem nawet tak słabym jak kurierski statek, nie mają szans. Na pewno już jednak wzywali wsparcie i należało się ich jak najszybciej pozbyć.
Katem oka dostrzegł, jak uratowani uciekinierzy zbliżają się coraz bardziej do gór. To jeszcze bardziej wymuszało na nim pośpiech. Jeśli wlecą między zbocza, zanim ich dogoni, trudno będzie ich odnaleźć. Wszystko jednak po kolei.
Najpierw skupił się na wyeliminowaniu żołnierzy. Kolejna seria strzałów wystarczyła, by zabić kolejnego z nich, wysadzając w powietrze jego ścigacz. ostatni z żołnierzy pędził co sił naprzód, jednak kolejny nawrót Stardusta i także on zginął, wylatując w powietrze z uszkodzonego ścigacza. Michael zawrócił, wypatrując na skanerze uratowanej przez niego grupy.
Zawrócił w ostatniej chwili. Właśnie zbliżali się do małego kanionu, idealnego do poszukania w górach kryjówki. Kiedy ich dogonił, znikali już pośród skał. Wczuwając się w Moc, pozwolił się jej pokierować. Podciągnął drążek sterowniczy do siebie, kierując statek ponad skały. Tam po chwili dostrzegł mały załom skalny, za którym prześwitywała skalista polanka. idealna do wylądowania statkiem jego wielkości, a jednocześnie, przecinała też drogę ścigacza tamtej grupy. Stardust wylądował w wybranym miejscu i czekał na spotkanie z osobami, które przed chwilą uratował.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5129
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez David Turoug » 14 Lis 2017, o 00:39

Moc była nieocenionym sprzymierzeńcem, co ewidentnie pokazała walka z jednostkami imperium. Choć śmigacze nie były równowartościowym przeciwnikiem dla jakiegokolwiek statku, to dla niewprawnego strzelca, bez automatycznego systemu celowania, mogłyby w stanie uciec. Stardust mimo braku wsparcia ze strony pokładowej aplikacji namierzania, świetni poradził sobie ze wszystkimi celami. W idealnych momentach aktywował działka i zmieniał kierunek lotu.
Nim uratowane speedery dotarły do kryjówki w kanionie, Bezimienny zdążył już posadzić swoją kurierską jednostkę i spenetrować pobliski teren. Oczywiście cały czas zachowywał czujność, w końcu nie miał pewności czego może spodziewać się po osobach, które zdołały wyrwać się z imperialnych szponów.
Na razie o niczym nie meldował Jainie. Istniało zbyt duże ryzyko przejęcia transmisji, które zdradziłoby zarówno jego, jak i mogłoby doprowadzić do katastrofy Lucrehulka. Michael sięgnął po moc, która podpowiadała mu, że dobrze uczynił angażując się w ratunek uciekinierów. Mimo to był w pełni świadomy tego, że zegar zaczął tykać, śmierć kilku szturmowców na pewno nie ujdzie uwadze tutejszego garnizonu. Nie minie wiele czasu, nim imperialnie zwiększą ilość patroli, a być może ściągną agentów wywiadu, w celu ustalenia okoliczności zaginięcia żołnierzy.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4827
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Naboo] Dzieci Mocy

Postprzez Opliko » 15 Lis 2017, o 00:27

Zasadzka! Kiedy już miało się udać, nagle przybyło jeszcze więcej problemów... Ledwo uciekli przed dwoma ścigaczami, a teraz jest ich dwa razy więcej. Oby tylko to nie polegało na potęgach dwójki, bo jeszcze skończą atakowani przez 1024 ścigaczy...
Kiedy jednak już przygotowywał się do strzelania, nagle ścigacze zniknęły pod wpływem ognia ze... statku kosmicznego? I to nawet nie jakiejś jednostki przeznaczonej do walki, a czegoś co wyglądało na statek kurierski. Czyli ich wybawca był dobry. Bardzo dobry. Ale czy rebelianci ryzykowali by lot? W końcu w ten sposób trudniej się ukryć, a do tego ujawniają posiadanie czegoś takiego - a Opliko w trakcie pracy z policją nic o czymś takim nie słyszał. Z drugiej strony, gdyby pilot zauważył ich przypadkiem i postanowił pomóc byłoby naprawdę duże szczęście. Jakie były szanse na coś takiego? Ale darowanemu gualrarowi nie patrzy się w zęby. Teraz tylko musieli skorzystać z tej okazji i ukryć się w górach.
Sam statek przypomniał Opliko o jego Shooting Star. Jeśli policja nie jest pewna jego zdrady, a IntCon nie wie co się tutaj dzieje, to najpewniej wciąż mógłby wykorzystać swoje przywileje do odlecenia i wydostałby się z systemu zanim ktokolwiek by zauważył, że właśnie uciekła osoba zaginiona. To właśnie mogła by być jego droga ucieczki z Naboo i z całego Imperium. Gdzieś po drodze powinien jednak znaleźć inny transport do przestrzeni Chissów.
Image
"the Imperial Senate actually made decisions once in a while. See? History isn’t repeating itself after all" - przemyślenia Lei o senacie Nowej Republiki (Star Wars: Bloodline)
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 92
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Następna

Wróć do Środkowe Rubieże