Content

Światy Jądra

[Coruscant] Gra Cieni

Image

[Coruscant] Gra Cieni

Postprzez Mistrz Gry » 16 Gru 2018, o 23:45

Opliko przybywa z Hosnian Prime.

Droid kilkoma piskami zakomunikował przysypiającemu w fotelu pilota chissowi, że wychodzą z nadprzestrzeni. Byli na miejscu. Coruscant - centrum Imperium i miejsce nieustannych walk pomiędzy stronnictwami i frakcjami. Każda z nich miała wiele do ugrania i tylko marzyła, by wywrzeć swój wpływ na Imperatora Daali. To przez te wewnętrzne walki to nie rebelianci ani huttowie, piraci czy inni wywrotowcy, ani nawet nie zaraza rakghuli były prawdziwymi zagrożeniami dla jedności Imperium. To ono same było jedynie w stanie się zniszczyć. Skomplikowanie tej sieci powiązań, które zagrażały ookojowi w galaktyce, uświadomił sobie, gdy czytał dysk z danymi.
Nie zawierał on żasnych jasnych rozkazów, planów czy wyjaśnień. Jedyne, co na nim umieszczono, to spis najróżniejszych systemów i miejsc w nich się mieszczących. Rodia, Bastion, Ord Mantell czy Naboo. To były tylko przykłady. Miejsca powiązane z planetami były raczej całkiem zwyczajne. Raz była to kantyna czy teatr, innym razem jakiś warsztat. Nigdzie nie było oznaczone, co lub kto ma być w tych miejscach i jakie jest między nimi powiązanie. Wszystko najwyraźniej miało dopiero wyjaśnić się na spotkaniu z pułkownikiem.
Nie wylądował ani w oficjalnej siedzibie wywiadu, ani w żadnym z miejsc już nieofichalnych, używanych jako oddziały i centra szkoleniowe. Zamiast tego dostał od pułkownika wiadomość, by spotkać się w małej, dość niepozornej kawiarence na górnych partiach planety - miasta. Zaciszna Dolina mieściła się wśród ścieżek jednego z parków, po którym zwykle przechadzali się urzędnicy czy biznesmeni. W godzinach dnia na Coruscant była raczej mało uczęszczana i panowała w niej atmosfera relaksującej ciszy i spokoju.
Gdy Opliko wszedł do małego budynku postawionego wśród zieleni, pułkownik już tam na niego czekał. Ubrany nie w swój służbowy mundur a zwykłe dresowe spodnie i bluzę. Popijał właśnie kawę z filiżanki kokoru barowego blatu - ciemnego drewna. Uśmiechnął się na jego widok i podszedł do niego, wymijając kilka małych stolików, z których tylko jeden był zajęty przez dwójkę ludzi.
- Witaj, mój przyjacielu. Zająłem nam osobną lożę. Weź sobie kawę i możemy porozmawiać.
Chwilę później siedzieli już w osobnym pomieszczeniu. Niedużym, składającym się głównie z kanapy i foteli wraz ze stołem pośrodku. Od razu było widać, że tej kawiarni nieobce są potrzeby jej klientów co do ustronnych miejsc dla ich wszelkich interesów. Asboth już się nie uśmiechał. Na jego twarz powróciła śmiertelnie poważna mina i czujne spojrzenie, którym zlustrował Opliko od góry do dołu. Usiadł na jednym z foteli, odstawił swoją kawę na stół i wyjął mały prostopadłościan z kieszeni, który również postawił przed sobą.
- Mam tu takie szumidło - pułkownik włączył urządzenie, naciskając na nim przycisk - W porządku, teraz możemy porozmawiać na poważnie. Zanim jednak zaczniemy... Powiedz mi szczerze, czy służysz Imperium i Imperatorowi Daali?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6250
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Coruscant] Gra Cieni

Postprzez Opliko » 6 Sty 2019, o 23:50

Tajemnicze dane zdecydowanie były... intrygujące.
Jednak dopiero w połączeniu z innymi czerwonymi flagami wskazywało to na coś... bardzo dziwnego. Nagłe wezwanie na Coruscant, a do tego spotkanie w kawiarence dość zdecydowanie wskazywały, że coś jest nie tak.
Cóż, przynajmniej były to wyższe poziomy planety. Mogło być znacznie gorzej...

Kolejna czerwona flaga pojawiła się jednak dopiero gdy usiedli w loży. Samo zajęcie osobnej nie było niczym niezwykłym - dobrze, że nie rozmawiali "publicznie". Ale urządzenie przeciw podsłuchom wskazywało na to, że w rozmowie mogły się pojawić jakieś informacje, które były na tyle znaczące, by mogła być osoba starająca się je zdobyć, ale z jakiegoś powodu pułkownik nie wybrał bezpiecznej lokacji, jak siedziba wywiadu... Najlogiczniejsze miejsce, które praktycznie gwarantowało by brak niechcianego podsłuchu... Gdyby to się komuś udało, to pewnie było by to większą sprawą niż to, po co to tu przybył. Włamanie do wywiadu! To by było naprawdę wielką sprawą.

Tym, co jednak przypieczętowało klasyfikację sprawy jako "dziwnej i podejrzanej" przez chissa, było pierwsze pytanie rozmówcy.
"Lojalność" - pomyślał Opliko - dlaczego to pierwsze o co się pyta? Czyżby chciał robić coś przeciw Imperatorowi? A może wręcz przeciwnie, może sprawa jest na tyle... delikatna, że osoba która nie jest zupełnie Imperium oddana mogła by zmienić swoje zdanie na jego temat i może nawet zacząć działać przeciwko niemu?
Obie te perspektywy były oczywiście dla niego straszne. Albo był zaciągany do zdrady, albo miał szansę poznać znacznie gorszą stronę Imperium, o której istnieniu nie wiedział. Istniały inne opcje, z pewnością. Gdyby był zupełnym optymistą, założyłby, że to po prostu wstęp do jakiejś dyskusji, bo pułkownik nie chce zaczynać od pracy. Gdyby był zupełnym pesymistą, przyjąłby to pewnie jako oskarżenie o zdradę. Ale patrząc na cały kontekst, nawet z mniej ekstremalnych opcji, te dwie - zdrada, albo misja, która może sprawić, że zacznie kwestionować swoją lojalność - wydawałby się najbardziej prawdopodobne ze wszystkich.
No cóż - mentalnie zaczął zbierać odpowiedź - jak zawsze nie można dostać wszystkich odpowiedzi od razu.

- Gdybym nie był, to pewnie teraz pomagałbym rebeliantom odszyfrowywać imperialną komunikację. Naboo, a teraz Hosnian Prime, pokazały mi, że bez lojalności dla Imperium nie ma pokoju, tylko cierpienie. Więc dla mnie pytanie, czy jestem lojalny Imperium, to jak pytanie, czy służę Imperium, to jak pytanie, czy służę dobru społeczeństwa. Choć już wiem, że ludzie nie zawsze tak działają,to w Dominium służba społeczeństwu, a przynajmniej swojej Rodzinie - podkreślenie tego słowa mogło zdezorientować osoby niezaznajomione z Chissami, bo Opliko tak zaznaczył, że nie ma na myśli swojej biologicznej rodziny - jest oczywistością. Dla nas przestępstwa są słabością indywidualnych osób, ale tym, co uważam za największą słabość, jest zdrada i korupcja. Dlatego trafiłem do IntComu z wojska.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#0909
Awatar użytkownika
Opliko
Mistrz Gry
 
Posty: 227
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Coruscant] Gra Cieni

Postprzez Mistrz Gry » 8 Sty 2019, o 21:50

Asboth przyglądał się chissowi cały czas, gdy ten mówił. Opliko miał wrażenie, że jest niemal przewiercany wzrokiem na wylot, jakby był to najlepszy w galaktyce wykrywacz kłamstw.
- Dobrze -odezwał się cicho, gdy jego rozmówca skończył - Mam nadzieję, ze nieważne, co się teraz stanie, będziesz wierny temu, co przed chwilą powiedziałeś. A teraz słuchaj uważnie.
Pułkownik przerwał na moment, jakby nasłuchiwał, czy z zewnątrz ktoś do nich się nie zbliża, po czym kontynuował.
- Miłościwie nam panujący Imperator Daali ma ostatnio złą passę. Zaraza rakghuli, doniesienia o coraz większej liczbie mocowładnych, rebeliantach i piratach i w końcu ten zamach nad Bastionem. Nie wygląda to zbyt dobrze, jeśli chcemy ocenić jego rządy, prawda? Obawiam się, że Imperator znalazł się w środowisku zdrajców i imbecyli, którzy doprowadzili do takiej sytuacji. Nawet więcej, mam na to dowody. O ile z tymi drugimi nie byłoby problemu, bo nimi łatwo zawsze manipulować, o tyle zdrajcy działają destrukcyjnie na tak z trudem utrzymywany pokój. Galaktyce wystarczy już wojen.
Asboth przerwał, jakby coś jednak z zewnątrz usłyszał, ale po chwili jednak dalej mówił.
- Jest w Imperium kilka grup i osób, które dążą do obalenia obecnego porządku. Co najgorsze, są w najbliższym otoczeniu Imperatora, nieustannie źle mu doradzając i skrycie realizując swoje plany. Jak inaczej wytłumaczysz, ze Imperator wysyła swojego najlepszego Inkwizytora, Xaviera Borgisa, na Gamorrę do tej zapyziałej bandy knurów pod kontrolą Huttów, podczas gdy w Imperium szaleje zaraza, której nikt nie potrafi zaradzić? Ktoś musiał go do tego namówić. I te znikające w różnych miejscach patrole. Inkwizycja nawet nie raczyła się tym zająć. Właściwie to jej resztki, bo ich i też nasze struktury są skostniałe i martwe, jakby nadal panował pokój. A toczymy cichą wojnę z tymi zdrajcami. Nad Hosnian Prime dostałeś listę miejsc. Miejsc, do których wysłano tajne sygnały wprost z siedziby Imperatora. Sygnały, które wyśledziliśmy, ale nie udało nam się ich przechwycić. W każdym, z tych miejsc był lub jest ktoś, kto jest powiązany z ostatnimi tragediami, jakie nas spotkały. Sygnały zawsze wychodziły tuż przed albo tuż po wydarzeniu, chociaż zawsze w innej ilości i w inną stronę. Stąd wniosek, że grup zdrajców może być nawet kilka.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6250
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do Światy Jądra