Content

Światy Jądra

[Balmorra] Broni nigdy za wiele

Image

[Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Mistrz Gry » 27 Wrz 2018, o 18:41

Image


Balmorra, planeta przemysłowa na której swego czasu znajdowało się sporo fabryk broni. Do dziś też sporo ich funkcjonuje dostarczając oręż zainteresowanym stronom. Zamieszkana przez ludzi, twi'leków i huttów, którzy zlokalizowani w większości są w trzech głównych miastach - Sobrik, Bugtown i stolicy Bin Prime.
Powierzchnię o klimacie umiarkowanym pokrywają oceany i morza, które oddzielają kontynenty. Pokryta jest wysokimi skałami i górami, a między nimi występują liczne kaniony i kotliny. Mniejszą część powierzchni zajmują równiny. Planeta jest bogata w złoża żelaza i inne surowce. Powietrze jest zanieczyszczone przez działalność przemysłową. Powierzchnię pokrywają rożnego rodzaju odpady przemysłowe, a gleba została przez to w znacznym stopniu zanieczyszczona.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Trouble » 27 Wrz 2018, o 19:50

Trouble z wypiekami na twarzy i oczami przyklejonymi do chronometra odliczała kolejne minuty do wyjścia Złomka z nadprzestrzeni. Naturalnie takie pilnowanie czasu nie przyspieszało jego upływu toteż dłużyło jej się niemiłosiernie. Sama Aayla też nie była dobrym towarzystwem do rozmowy. Co prawda świetnie przepuszczała słowotok Trouble jednym uchem i wypuszczała drugim, ale po uzyskaniu od niej wiadomości, że będzie ich czekać wspaniała przygoda, stała się nieco markotna. Bowiem w przeciwieństwie do Trouble była ona mniej przebojowa, a za to bardziej ostrożna. Przeciwieństwa się przyciągały jak pole grawitacyjne planety asteroidę... Czy coś takiego. W każdym razie blondyna nie przestawała gadać, raz mówiąc więcej, a raz mniej, ale z pewnością nieustannie, od czasu do czasu milknąc tylko by zjeść kilka orzechów lub zwilżyć czymś gardło, w końcu nie sposób było mówić, gdy w buzi miało się Tatooine!

W końcu jednak wybiła długo oczekiwana godzina. Trouble zapięła pasy, chwyciła za stery i po chwili poczuła delikatne szarpnięcie statku, który wychodził z nadprzestrzeni. Gwiazdy, dopiero co rozmyte w niekształtne pasma, zaczęły nabierać coraz bardziej ostrości, a Belmorra, jeszcze przed chwilą malutka plamka, robiła się coraz większa. Złomek wciąż miał znaczną prędkość, którą pomału wytracali, ale zbliżali się dość szybko do planety, która nie przedstawiała się szczególnie zachęcająco. Trouble aż skręcało w żołądku żeby dowiedzieć się co ci Super-Żołnierze-Imperium będą tu robić i być może właśnie przyjdzie się jej czegoś dowiedzieć.
- Halo? - Nacisnęła guzik do mikrofonu. - Nie chce przeszkadzać panie Tavos, ale powiedział pan żeby panu przeszkodzić jak dolecimy. No to przeszkadzam bo dolecieliśmy. Wyszliśmy właśnie z nadprzestrzeni, widoczność doskonała, żadnych asteroidów i nie widzę w zasięgu mojego wzroku żadnego okrętu. Trochę taka próżnia kosmiczna, nie? Statek się nie rozleciał, ale to z pewnością byśmy zauważyli od razu, systemy też pozostały sprawne... - Rzuciła okiem na konsole sterującą, a potem na Aaylę, która pokazała jej kciuk skierowany do góry. - ... a przynajmniej z tego co widzę mogę to wnioskować. Prędkość wciąż znaczna, ale pomału ją wytracamy i zmierzamy w kierunku planety. Mam przygotować się do kolejnego skoku w nadprzestrzeń? A może przygotować się do lądowania? Mi to obojętne, ale wy tam macie swoje plany. Nie żebym naciskała żeby mi je zdradzać, w końcu jestem tylko postronnym uczestnikiem wydarzeń, który NICZEGO nie widział, ale mała sugestia co mam robić będzie na wagę złota... - Postukała palcem dwa razy w mikrofon. - Halooo? Słychać mnie?
Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 51
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Mistrz Gry » 27 Wrz 2018, o 21:05

Image

Usłyszałaś stukot na pokładzie, gdy do kokpitu wkroczył Tavos już ubrany w pancerz z dopiętym wyposażeniem, choć jeszcze bez hełmu na głowie. Spojrzał na krajobraz przed statkiem jakby szukając czegoś nim odezwał się do ciebie.
- Wyląduj w tych współrzędnych, na północ od pól Markarainu. Gdyby jakiś patrolowiec cię wywoływał lub wieża kontrolna to przewozisz ładunek maszyn rolniczych dla McGregorów od spółki Hanleya. - rzekł podając ci namiary do wprowadzenia a potem wyprostował się i oparł dłonią o oparcie fotela. - Sprowadź nas zatem na dół.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Trouble » 27 Wrz 2018, o 21:26

- Jasna sprawa, się robi...! - Powiedziała ochoczo i zaraz zaczęła wprowadzać współrzędne, które zostały jej podane, a następnie dokonała korekty lotu. Już wkrótce Złomek począł żwawo szybować w pustce kosmicznej w wyznaczonym kierunku.

- Czadowe wdzianko, nie ma co... - Powiedziała do Tavosa, ale zaraz się poprawiła. - Proszę pana. Nie codziennie ma się zaszczyt... A zresztą, co będę gadać. W każdym razie czadowo, że na mnie trafiło. Kocham akcje. Nie żebym miała wiele okazji do jej zaznania, ale wygląda na to, że dzisiaj będzie ten dzień...! Pewnie, mogłabym zawsze próbować szczęścia w szeregach naszego kochanego Imperium, ale raczej bym się do niego nie nadawała, wie pan? Za dużo gadam, niektórzy uważają to zresztą za niezwykle irytujące, a poza tym jestem za mało zdyscyplinowana. I się nudzę, bardzo szybko. Dlatego między innymi gadam. Nie wyobrażam sobie służby, choćby takiej garnizonowej, nie? Albo trzymanie warty przed jakimiś budynkami. Chyba by mnie szlag trafił. I te całe cisze radiowe i inne takie duperele, o których nie mam zielonego pojęcia. Dlatego tym większy szacunek dla taaa... Oho! Nadchodzi transmisja! Halo?
- Tu kontrola lotów. Zidentyfikuj się i podaj cel swojej wizyty.
- Jasne, jasne... Tu pani kapitan YT-1300 Speeder, przesyłam wam właśnie kody identyfikacyjne. A co do celu wizyty, to mam tu ładunek maszyn rolniczych dla... - Spojrzała się na Tavosa, który bezgłośnie poruszył ustami. - ... McGregorów, spółka Hanleya. Nic ciekawego, oprócz tego, że cholernie ciężkie... Jakiś problem, czy można swobodnie przejść do atmosfery?
Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 51
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Mistrz Gry » 27 Wrz 2018, o 23:20

Image

- Istotnie, twoja gadanina jest irytująca i nie sprawdziłaby się w wielu instytucjach imperialnych. Ale w dyplomacji, polityce może... tam wiele gadają i często bez sensu. - skomentował twoje słowa Tavos zaśmiawszy się lekko, a potem ucichł gdy nadeszło połączenie z kontrolą.

- Nie mamy cię w rozkładzie lotów Speeder... proszę czekać... -
odezwała się w odpowiedzi jakaś kobieta. Cisza wydłużała się niebezpiecznie, a ty zaczęłaś słyszeć stukanie opancerzonymi palcami w poręcz fotela.
- Wieża kontrolna do Speedera od Hanleya, macie wolną drogę. Witamy na Balmorze i życzę miłego pobytu -odezwał tym razem męski głos, po którego słowach kamień spadł wam z serca. Dziwić mogła tylko zmiana kontrolera, który wam odpowiadał.
- Ląduj w miejscu o którym wspomniałem. - usłyszałaś tym razem Tavosa za sobą, który odwrócił się i opuścił kokpit.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Trouble » 28 Wrz 2018, o 10:33

Trouble czekała spięta, z coraz szybciej bijącym sercem i czekała na odpowiedź z drugiej strony. Przedłużająca się cisza wprawiała ją w poddenerwowanie, ale jednocześnie działała na nią narkotycznie. Niepewność, delikatny stres, oddział żołnierzy Imperium na pokładzie - To było coś na co czekała od dawna, ogromne emocje, których, jak miała nadzieję, dostawała dopiero delikatny przedsmak. Odpowiedzi jednak wciąż nie było i Trouble chwyciła pewnie za stery okrętu, gdyby nagle musieli zawrócić. Szczęściem dla niej i imperialnego oddziału nie miało to mieć jednak miejsca, gdyż wkrótce kontrola lotu pozwoliła im na kontynuowanie podróży. Było jednak dziwnym, że głos kobiety został zastąpiony, ale Trouble nie zadręczała się tym nazbyt długo.

- Wielkie dzięki! Z pewnością taki będzie. Bez odbioru. - Odpowiedziała, a potem wystawiła rękę do Dwójki, która zbiła z nią piątkę, a potem do Tavosa. - Jestem boska, nie? - Tavos jednak nie zbił z nią piąteczki, a tylko poinstruował co do dalszych kroków i opuścił kokpit. Nawet nie skomentował jej boskości! - Nie no, jasne. Nie ma za co... Widziałaś jaki był odwalony? Wiele razy widziałam oślepiająco lśniące pancerze szturmowców Imperium, ale takie uzbrojenie? Wooow, nie? Kopara opada do podłogi i zęby wypadają. Ciekawe co Imperium ma do roboty na Balmorrze. Chociaż może lepiej nie zagłębiać się w takie rozważania, nie? Sprawy Imperium, to sprawy Imperium... Ależ jest to interesujące i ekscytujące! Czaaaaaderskie wręcz! Cholera, wydałabym wszystkie moje orzeszki z kantynki żeby móc iść z nimi i widzieć co robią. To musi być dopiero czaderskie!

Tak gadając do Aayli, Trouble skierowała lot Złomka w kierunku planety, na koordynaty, które zostały wyznaczone jej przez szefa całej operacji. Po rozmowie z kontrolą lotów nie spodziewała się żadnych kłopotów, co nie zawsze sprawiało, że dobrze się z tym czuła. Czasem więcej kłopotów to i więcej emocji, prawda? W każdym razie lot, prawdopodobnie, przebiegać już miał bez zakłóceń i jeśli tak rzeczywiście było, a i sama Trouble nie widziała nic niepokojącego w przestrzeni, a później w atmosferze, jak zwykle przełączyła się na mikrofon.
- Halo, halo, tu Trouble. Pogoda i widoczność na zewnątrz jaka jest każdy widzi, a jeśli nie widzicie, to zaraz się o tym przekonacie. Za pięć minut lądujemy, możecie przygotować się na delikatne szarpnięcie, także proszę zabezpieczyć blastery żeby przypadkiem nie wypaliły. Mam nadzieję, że lot był dla was miły i przebiegał bez zbędnych zakłóceń z powodu czynników zewnętrznych. Życzę miłej zabawy w zwiedzaniu majestatycznego krajobrazu Balmorry i powodzenia... To chyba wszystko, nie? Jak coś, to ja jestem w kokpicie i wiecie gdzie mnie szukać.
Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 51
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Mistrz Gry » 28 Wrz 2018, o 21:43

Wzrok twi'lenki jaki na tobie spoczął po tym jak Tavos opuścił kokpit wyrażał zszokowanie i strach.
- Oszalałaś? Imperialni żołnierze na pokładzie? I tobie się to podoba?? - pisnęła cicho druga pilotka - Jak wspominałaś o czaderskich strojach to myślałam że to jacyś najemnicy... obyśmy nie żałowały, że zabrałaś ich na pokład.

Przeleciałaś przez kolejne warstwy powietrza planety zniżając lot by w końcu znaleźć się na wysokości przelotowej. Teren był częściowo górzysty, by w pewnym momencie przejść w łagodniejszy krajobraz poprzecinany polami, rzekami i wzgórzami. Współrzędne lądowania skierowały cię na obszar znajdujący się kawałek od kompleksu budynków wyglądających na gospodarcze, farmerskie. Posadziłaś frachtowiec na płaskim kawałku, osłoniętym z dwóch stron formacjami skalnych wzgórz.

- Trouble. - usłyszałaś w interkomie głos Tavosa. - Czekacie na nasz powrót i nie oddalacie się od statku pod żadnym pozorem. Wracamy na pokład w ciągu dwóch godzin. Czy to jasne?

Jeśli potwierdzasz to rozpisz co ewentualnie robisz w czasie oczekiwania na statku
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Trouble » 28 Wrz 2018, o 22:51

- Oh, daj spokój Aayla! - Powiedziała do drugiego pilota. - Czy kiedykolwiek żałowałaś dnia, w którym się poznałyśmy?
- Tak. - Odpowiedziała jej krótko. - Wielokrotnie.
- Ranisz me serce... - Odpowiedziała z wyrzutem. - Ale powaga, no! Nie powiesz, że nie jest ci ze mną dobrze...! Własne wyrko i własne cztery kąty. Ciasne, ale własne, jak się to mawia, nie? Do tego nieustanne zajęcie i emocje! Poza tym... Czy kiedykolwiek, ale to kiedykolwiek, nie dałam sobie rady z problemami, w które nas wpakowałam? Nie licząc tamtej żenującej sytuacji, w której musiałaś robić striptiz w celu odwrócenia uwagi pira... Oh, no weź! Nie masz się czego wstydzić! Nawet ja byłam zahipnotyzowana twoimi ruchami, wiesz? - Mrugnęła do niej.
- Zamknij się.
- Dobra, dobra... Tak tylko mówię. Poza tym nie zrobiłam teraz tego celowo! Sama byłaś ze mną kiedy do nas podeszli! I nie słyszałam niczego z serii: "Trouble to zły pomysł", "Trouble to mi się nie podoba", "Trouble mam co do tego złe przeczucia". Co prawda pewnie bym cię nie posłuchała, jak to mam w swoim zwyczaju, ale wizja czterech tysięcy kredytów przemówiła do ciebie równie mocno co do mnie i siedzisz teraz w tym tak samo jak ja... A poza tym wdzianka mają czadowe.

Lądowanie w terenie okazała się znacznie łagodniejsze, niż Trouble początkowo zakładała i nawet szarpnięcie, o którym ostrzegała komandosów, nie było zbyt odczuwalne. Wyglądało na to, że połowa roboty, ta prostsza część, jest już za nią. Pewnie imperialni zrobią co mają zrobić, a potem trzeba będzie w podskokach się wynosić... lub coś pójdzie nie tak, zawsze działo się coś nie tak jeżeli maczała w tym palce. A przynajmniej często... W każdym razie mogła sobie tak gdybać, bowiem co innego miała do roboty? Tavos kazał jej zostać na statku, nic w końcu dziwnego.
- Tak, jasne, jasne... - Powiedziała wtedy odrobinę rozczarowana i zawiedziona. Czego się w końcu spodziewała? Że wezmą ją ze sobą? No bez takich! Co prawda kusiło ją przez krótką chwilę by wymknąć się ze statku i pójść za nimi, ale podejrzewała, że nie skończyłby się to dla niej dobrze. Raz, że byli to wyszkoleni zabijacy, a dwa, że nie umiała się zbyt dobrze poruszać niepostrzeżenie. Zwłaszcza, że to były pustkowia...

Nie pozostało jej więc nic innego jak pozostać na statku i czekać. Jak to w takim przypadku było, Trouble, ostoja cierpliwości, wytrzymała w stanie nieróbstwa całe pięć minut, w czasie którego jadła orzeszki i odbijała małą piłkę w kabinie od powierzchni szyby kokpitu. W końcu jednak musiała coś zrobić - Racjonalne bądź nie. Wzięła więc słowa swojej towarzyszki do serca i uznała, że może faktycznie nie warto do końca ufać ich pasażerom. Nie żeby wcześniej im ufała, tym bardziej, że należeli do prominentnej instytucji Imperium, ale uznała, że lepiej bardziej im nie ufać. Dlatego zerwała się ze swojego fotela i wsunęła głowę do kajuty A.
- Heja! Co robisz? Nie ważne. Słuchaj. Taka sprawa... W sumie, to może i masz trochę racji w tym wszystkim. Tylko żebyś się nie przyzwyczajała, nie? Ale może, skoro mamy chwilkę tylko we dwoje, bez zbędnych oczu... To może prześwietlimy na szybko statek? Wiadomo co robili w czasie naszej podróży? Jeśli mam być szczera, to może rzeczywiście, kiedy już odwalimy całą robotę, będzie dobrze gdzieś prysnąć... A tak sobie myślę, że tacy cwaniacy jak oni mogli zamontować lokalizator do naszego statku, nie? Wiesz, gdybyśmy chcieli od nich prysnąć, to zawsze mogliby potem nas znaleźć i wbić do głowy czemu się tak nie robi... Weź znajdź Śmiga i niech nam pomoże w poszukiwaniach. Zacznę od ich "centrum dowodzenia", nie? Tylko uważajmy... Będą tu za caaaałe.... - Spojrzała się na chronometr. - Godzinę, pięćdziesiąt trzy minuty i dwadzieścia osiem sekund standardowych... Teraz pięć. Trzy.

Spoiler:
Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 51
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Mistrz Gry » 30 Wrz 2018, o 12:07

Sprawdzanie statku w poszukiwaniu pluskiew przyniosło zerowe efekty, mimo że spędziłaś na tym ponad godzinę czasu. Cokolwiek komandosi planowali nie było to związane z twoim "Złomkiem", a posłużyłaś się do pomocy nawet astromechem do skanowania pomieszczeń. W ich centrum dowodzenia były jedynie ich skrzynie, które zabrali na pokład. Dwie większe były szczelnie zamknięte, a pozostałe po otwarciu były puste - zapewne zawierały wyposażenie żołnierzy, które zabrali ze sobą. Wróciłaś zatem do kokpitu, gdzie myślałaś spędzić kolejną nudną godzinę na czekaniu...

- Trouble, rozgrzewaj napęd i szykuj statek do natychmiastowego startu! - w komunikatorze zagrzmiał nagły rozkazujący głos Tavosa, a gdzieś w tle dało się słychać odgłosy strzałów z blasterów. Wyglądało na to, że nie wszystko poszło chyba zgodnie z planem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Trouble » 30 Wrz 2018, o 12:30

Poszukiwania, ku pewnej irytacji Trouble, nie przyniosły żadnego rezultatu. Mogło to oznaczać dwie rzeczy - Albo Imperium dobrze poukrywało swoje gadżety albo rzeczywiście nie było tu nic ciekawego i wartego uwagi. Przynajmniej godzinka spędzona na poszukiwaniach upłynęła znacznie szybciej, choć wciąż było przed nią mnóstwo czasu oczekiwania. Mogła się więc tylko i wyłącznie nudzić, podczas gdy Aayla i Śmig zajmowali się wykłócaniem odnośnie jakiegoś podzespołu w Złomku...

Trouble siedziała na brzegu barku w kantynie i wpatrzona nieco tępym wzrokiem w ścianę statku wsuwała orzeszki. Widać myślami była całkiem daleko bowiem jej ruchy były dość sztywne i jednostajne, a nie energiczne i roztrzepane. Ponadto nie gadała o niczym. Było to dość dziwne, ale wyglądało na to, że wszelkie procesy myślowe zostały nagle wyłączone, tak jakby system jej małego komputerka w głowie został przeciążony i trwał właśnie restart. Nic więc dziwnego, że gdy niespodziewanie otrzymała wiadomość od Tavosa, to zaskoczona nagłymi dźwiękami i hukami blasterów, straciła równowagę i wyrżnęła jak długo na podłogę, a w ślad za nią poszło kilka sztućców i rozsypujące się w każdą stronę orzeszki.
- Ouch. Jaa... Jasne. Nie ma problemu. Się robi. - Powiedziała i wciąż leżąc uniosła rękę na wysokość swoich oczu spoglądając w chronometr. - Uh. Punktualni jak zawsze... - Wzięła głęboki oddech i krzyknęła. - Aayla! Śmig! Zaraz startujemy! Nasi pasażerowie wracają i chyba mają towarzystwo! - Dopiero teraz wstała, dość ostrożnie, podtrzymując się barku, potrząsnęła swoją głową, jak gdyby upewniając się, że jest ona na miejscu, a do tego cała i ruszyła biegiem do kokpitu.

- Wszystkie systemy sprawne! - Pisnęła Aayla, gdy tylko Trobule wbiegła do kokpitu i zajmowała miejsce obok niej.
- Ale będzie fajnie! Nie żebym była złośliwa czy cokolwiek z tych rzeczy, ale chyba naszym towarzyszom coś nie wyszło! Co prawda nie powinnam się cieszyć z ich nieszczęścia, ale będziemy mieli teraz niezłą jazdę! HA! Kocham takie obroty sytuacji! Oby tylko nic im się nie stało, nie chciałabym żeby mi uwalili krwią nową tapicerkę, nie? - Rzuciła radośnie do swojej towarzyszki, a ręce poczęły jej latać po tablicy kontrolnej statku. - Uruchamiam systemy startowe. - Standardowo Złomek kaszlnął i lekko się zatrząsł, ale po pełnej grozy chwili, jak to miał w zwyczaju, zaskoczył i silnik poczynał coraz szybciej i sprawniej hulać. - Silnik uruchomiony, wszystko działa. Halo, halo panie Tavos? Jesteśmy gotowi! Gdzie jesteście?
Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 51
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Mistrz Gry » 30 Wrz 2018, o 14:11

Mały popłoch wywołany komunikatem rozruszał cię i podniósł adrenalinę. W kilkanaście sekund znalazłaś się na miejscu, by uruchomić statek. Nie minęło parę minut gdy dostrzegłaś z prawej nadbiegającą szóstkę osobników, z czego jeden w cywilu był ciągnięty przez komandosa. Dwóch kolejnych pomagało swojemu towarzyszowi co wskazywało na odniesione rany osłaniani przez ostrzał swych towarzyszy powstrzymujących niewidocznych jeszcze napastników. Długo też nie musiałaś czekać gdy wbili się na pokład.

- Startuj i kieruj się na razie na zachód! - usłyszałaś głos Tavosa, który wyrzucał z siebie kolejne polecenia. - Jack wsadź jeńca do jednej kajut i pilnuj go. Sanders zajmij się Chenem...
Nie wyglądało to najlepiej, do tego mogłaś dostrzec z kokpitu nadciągający pościg, który teraz skupił swój ostrzał na twoim statku. Wyglądali na ochronę i chyba nie byli zbyt zadowoleni.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Trouble » 30 Wrz 2018, o 14:43

- Oho! Idą! Widzę ich, o tam są, tam tam tam tam tam! - Wskazała palcem na prawo, w miejscu gdzie właśnie wyłaniała się szóstka komandosów i... Oh. Chyba właśnie kogoś porwali. A niech ją! - Patrz! Nie idą sami! Chyba kogoś mają ze sobą! Jeńca? Może zakładnika? Myślisz, że to był ich cel od samego początku, co? Spodziewałam się raczej precyzyjnej likwidacji, nie? Albo jakiegoś sabotażu! Wielkiego BUM! - Trouble poczęła się wiercić na swoim fotelu z niecierpliwości i ekscytacji, która właśnie zaczęła wchodzić na nowy poziom. - O! Patrz! Tam, tam tam tam tam, za nimi! Mają ogon! Strzelają do nich!
- O nie! Myślisz, że coś nam grozi? Przecież jeżeli coś pójdzie nie tak, to... - Zaniepokojona Aayla poczęła snuć ciemne wizje, a Śmig jej zawtórował mechanicznym świergotem.
- Daj spokój, będzie fajnie! - Przerwała jej Trouble.

Pasażerowie właśnie dostali się na pokład i natychmiast dostała dalsze instrukcje od Tavosa. Wyglądało na to, że przynajmniej częściowo, ich misja się powiodła. Nie było czasu jednak na zbędne dyskusje, także Trouble potwierdziła tylko, że wiadomość do niej dotarła zwyczajnym - Rozkaz, rozkaz. - I poderwała maszynę do góry, w momencie gdy dostrzegła pościg, najprawdopodobniej jakąś ochronę, która otwarła do nich ogień.
- Niech ich szlag! Porysują mi Złomka! W dupach się im poprzewracało! Blaster w łapsko dostali i już myślą, że mogą strzelać we wszystko co się rusza! Kurwie syny! Bydlaki... Rodianie im matki dupczyli! Niech ich... - Takie i inne słowa poleciały z ust Trouble, kiedy ta unosiła statek w powietrze i docisnęła na maksa wajchę z prędkością. Złomek momentalnie ruszył z kopyta i począł błyskawicznie nabierać prędkości i wysokości. Jako, że statek był początkowo źle ustawiony, to nie lecieli w kierunku wyznaczonym przez Tavosa, ale już wkrótce Trouble skorygowała lot, wciąż złorzecząc i sadzając kurwy na gościach, którzy zostali na dole. - Widzisz coś Aayla? Jakiś pościg? Coś na radarach? - Zaraz po uzyskaniu tych informacji połączyła się z szefem.

- Halo, halo! Jesteśmy w powietrzu! Wysokość sto metrów nad poziomem morza, lecimy nisko i płynnie. Wkrótce osiągniemy największe osiągi tej maszyny w atmosferze... Pościgu jak na razie... - No właśnie, jak było z tym pościgiem? Tu złożyła stosowny meldunek w oparciu o dostępne jej dane. - Mam wejść w przestrzeń kosmiczną?
Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 51
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Mistrz Gry » 30 Wrz 2018, o 15:11

Ostrzał z broni ręcznej był zbyt słaby by spowodować jakieś uszkodzenia kadłubowi statku i szybko też oddaliliście się od zagrożonego terenu. Nie mieliście ogona zatem był spokój, przynajmniej tak się wydawało.

- Utrzymuj ten kurs i szybkość. Zaraz się okaże czy jesteś tak dobra jak się ogłaszałaś. - usłyszałaś głos Tavosa za sobą. Dołączył do was w kokpicie i spoglądał kolejne fragmentu mijanego krajobrazu. Wydawać się mogło, że komandos był przewrażliwiony na punkcie bezpieczeństwa gdy zamigotał wskaźnik namierzania i przez kadłub przebiegło silniejsze drżenie po uderzaniu blasterowych trafień większego kalibru.
- Mamy myśliwiec na ogonie! - krzyknęła Aaya i jakby na potwierdzenie tych słów śmignęła przed kokpitem smukła sylwetka wrogiej maszyny.

Image


Tutaj zatem mamy pojedynek powietrzny, czy uda ci się zwiać i pokonać napastnika czy też nie - rzut k10, im wyżej tym lepiej - przeciw jego też wykonanego.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Trouble » 30 Wrz 2018, o 16:11

- O, hejka! - Powiedziała, gdy tylko usłyszała głos Tavosa za sobą. - Lodzio miodzio, będzie pan zadowolony. Nie takie rzeczy się robiło w życiu, nie? Co prawda pierwszy raz biorę udział w takiej akcji, w sensie, że pomagam Imperium, nie? Nie żebym nigdy nie chciała, ale jakoś tak okazji nigdy nie było. I ogółem to był szok jak was zobaczyłam w tych mundurach, ale koniec końców fajnie wyszło! W sensie dla mnie, lubię odrobinę akcji! Człowiek od razu czuje, że ży... Oł - W tym momencie Trouble skupiła swój wzrok na wskaźniku namierzania, który jak na zawołanie zaczął szaleć, piszczeć i świecić się jak szalony. Już ułamek sekundy później, nim Aayla czy Tavos zdążyli zarejestrować wahania rzeczonego wskaźnika lub przetworzyć co rzeczone "Oł" rzucone przez Trouble miałoby znaczyć, ta już wykonała mocne szarpnięcie za stery w bok. Jednak nawet biorąc pod uwagę jej szybką reakcję, wciąż było to za późno. Złomkiem zatrzęsło, a obok nich przeleciał myśliwiec.
- Mamy myśliwiec na ogonie! - krzyknęła Aayla.
- Wielkie dzięki Kapitanie Oczywistość, wyobraź sobie, że to zobaczyłam! KURWA! Mój statek! Ja pierdole! Rozwalę gnoja na atomy!

Na pierwszą okazję nie musiała zresztą długo czekać. Wyglądało na to, że myśliwiec miał znacznie większą prędkość w atmosferze od Złomka i ścigał ich już zażarcie od pewnego czasu, gdyż po oddaniu kilku pierwszych strzałów się z nimi zrównał, a już po chwili był przed nimi, wystawiony jak na widelcu i wystarczyło tylko pociągnąć za spust. Trouble wystawiła koniuszek języka z buzi i szarpnęła. Raz, drugi, trzeci. Zielone bolty wystrzeliły w kierunku myśliwca, które byłyby niewątpliwie niszczycielskie, gdyby tylko dosięgły celu. Pierwsze dwa strzały zeszły nieco na boki i nie wyrządziły statkowi i pilotowi żadnej krzywdy prócz strachu. Gdyby głupi pilot pozostał w miejscu, to z pewnością nic by z niego nie zostało bowiem trzeci strzał był idealnie wymierzony, jednak już go nie było. Myśliwiec odbił chyżo do góry, a Troubel ochoczo ruszyła za nim, raz za razem dając o sobie znać puszczając w jego kierunku wiązkę boltów!
- HA! Raz, dwa! Masz! Poć się! Trzeba było do mnie strzelać!? Zaraz ci dam...!

Przez krótką chwilę wyglądało na to, że myśliwiec koniec końców zostanie strącony, jednak wciąż była to maszyna szybsza i zdolna do wykonywania znacznie precyzyjniejszych manewrów, toteż wkrótce role się odwróciły i ścigany myśliwiec zdołał wsiąść im ponownie na ogon i raz jeszcze począł posyłać im serie z blastera pokładowego. Tym razem jednak Trouble była gotowa i klnąc jak szewc robiła dzikie uniki, miotając się to w prawo i lewo, raz podlatując do góry i robiąc przy tym beczki, spirale, fiflaki, a zaraz potem mknęła w dół, wprost na spotkanie z ziemią, szczęśliwie unikając przy tym strzałów ze strony przeciwnika, a także rozbicia statku. Widać było, że pilot był świeżakiem, który co prawda nieźle radził sobie za sterami, ale kompletnie nie umiał trafić celu, który raz po raz stosował uniki. Z drugiej strony sama Trouble była w kropce, bowiem swoim lekkim frachtowcem, który miał znacznie większy promień skrętu od myśliwca, nie byłaby w stanie wejść na jego ogon w zwyczajnej walce kołowej. Pilot za nią musiałby więc popełnić albo głupi błąd albo ona musiała wpaść na coś genialnego...

... i wkrótce wpadła. Licząc na odrobinę szczęścia i dotychczasowe kiepskie oko pilota myśliwca, ustabilizowała nieco swój lot nad ziemią, robiąc przy tym uniki na boki, ale pozostając względnie w prostej linii i mknąc na złamanie karku, coraz bardziej nabierając prędkości i nagle szarpnęła za sprzęgło prędkościomierza, gwałtownie tracąc prędkość w powietrzu. Ciało Trouble i wszystkich na statku gwałtownie szarpnęło do przodu, jak gdyby okręt zderzył się z litą ścianą, a potem poleciało w tył i wbiło się mocno w fotel, gdy znów szarpnęła za prędkościomierz dodając prędkości Złomkowi, gdy tylko zobaczyła, że ścigający ich myśliwiec, nie mogąc tak gwałtownie wyhamować ani momentalnie skręcić, znów ich wyprzedził i ustawił się przed nimi. Nie czekała nawet sekundy, nie mogła pozwolić by jej znów zniknął lub zaczął robić uniki. Pociągnęła za spust jeszcze raz i jeszcze i jeszcze. Myśliwiec wybuchł! Rozerwało go! Trouble podciągnęła lot nieco do góry, starając się unikać latających wszędzie odłamków i wrzasnęła!
- Tak jest! Chciałeś wydymać Trouble, a to Trouble wydymała ciebie! Yeach! Piąteczka Aayla! Piąteczka Tavos! Jestem boska, nie? B-O-S-K-A! - Wystawiła do nich kolejno ręce do zbicia piąteczki. - HU! O taaak! To mi się podoba! Tak to ja mogę latać! Na co mi transport jakiś starych prukiew? Albo innego tałatajstwa jak mogę wozić ze sobą oddział komandosów!? No, ale dobra! Dobra! Starczy tych komplementów! - Zerknęła na systemy namierzenia, jakby oczekując, że coś jeszcze mogło im siąść na ogonie i zaraz ich strąci. - Wszystko w porządku? Wszyscy cali? Ktoś jeszcze nas ściga? Co z tarczą i naszymi systemami? Aayla, Śmig! No, gadać do mnie!
Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 51
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Mistrz Gry » 30 Wrz 2018, o 17:49

Gwałtowne manewry miotały wszystkimi po pokładzie którzy nie zdążyli się na czas przypiąć, przynajmniej tak to mogło wyglądać z pozycji pilota skupionego na walce powietrznej. Gdy w końcu wrogi myśliwiec zniknął w kuli ognia wszyscy mogli odetchnąć, zagrożenie minęło, choć nie obyło się na strachu gdy na początku kilkakrotnie zostaliście trafieni mimo uników. "Speeder" jednak ciągle utrzymywał się w powietrzu i nie mrugały żadne czerwone kontrolki zatem wyglądało na to, że wyszliście z tego bez szwanku na szczęście.
Twój entuzjazm na wygraną nie spotkał się z podobnym ze strony twi'lenki czy Tavosa. Dziewczyna była roztrzęsiona trochę i sprawdzała czy wszystko ciągle działa a żołnierz był raczej skupiony na ogóle sytuacji. Cóż, musiałaś się pogodzić z tym, że mało kto miał tyle energii i radości w takich sytuacjach jak ty.

- Dobra robota. Przynajmniej jeden problem mamy z głowy. - westchnął Tavos wstając z fotela za tobą i dodał nim opuścił kokpit - Polecimy na spotkanie z "Phoebe", ale póki co skieruj się na południową część planety. Rejon fabryki zbrojeniowej Nemerith Company. Powinnaś ją łatwo odnaleźć w mapach i poprzez holodysk. Potem dołącz do mnie w mesie.
Tavos wyszedł a tobie nazwa spółki kołatała się w głowie. Słyszałaś o nich, podobnie jak kilkunastu innych z twojego fachu. NC produkowało broń wsparcia piechoty oraz lekkie uzbrojenie dla myśliwców czy pomniejszych frachtowców. To z ich oznaczenia nosiły działka w dolnej wieżyczce "Speedera". Nie pamiętałaś jednak kto rządził tą korporacją ale w tej chwili to nie było jednak ważne poza tym, że mieliście dotrzeć do jej fabryki.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Trouble » 30 Wrz 2018, o 18:26

Cóż, wyglądało na to, że nikt nie podzielał jej entuzjazmu z odniesionego zwycięstwa. Co za nudziarze się jej trafili! Jeszcze rozumiała zachowanie Aayli! Wiedziała, że była trochę tchórzem podszyta i wolała raczej bardziej stonowane zajęcia. Pod tym względem była całkowitym przeciwieństwem Trouble - Jedna wybuchowa i żądna przygód, a druga spokojna i nie szukająca problemów. Ale Tavos? To był żołnierz! Wiadomo, że Imperialny, ale chyba miał kija w... W każdym razie Trouble piąteczki nie dostała od nikogo, więc ręka wróciła na drążek sterowniczy i mogła tylko westchnąć. Nuuuudziaaaarze. Trzeba było korzystać z życia!
- Jasne, jasne... - Odpowiedziała smętnie na słowa Tavosa. - Południe, rejon fabryk zbrojeniowych Nemerith Company. Nie ma problemu... Kim jest kurwa Phoebe? - Obejrzała się przez ramię na Tavosa, ale nie była do końca pewna czy powie jej coś więcej, więc tylko wzruszyła ramionami i mruknęła znowu coś o nudziarzach.

- No? Jak się tam czujesz Aayla? Nie wytrząsało za bardzo? Było super, nie?
- Chyba żartujesz... - Twi'lenka spojrzała się na swoją partnerkę jak na wariatkę. - Mogliśmy przecież zginąć!
- WIEM! Właśnie o to chodzi! Czadowo, nie?! Normalnie ciągle czuję jak serce mi wali jak młotem, a nogi mam jak z waty. Wooo... To było coś! Oczy to mam chyba jakbym wciągnęła porcję Przyrawy, nie? Takie mam wielkie i tak mi wyłażą z orbit. Huh! Na co komu facet jak ma się własny statek! - Trzepnęła Twi'lenkę w plecy i się roześmiała. - Nie? To dopiero emocje! A nie jakieś gadanie o miłości, zdrady, nie zdrady, rodzenie dzieci, seks! To jest życie! Wiii! - Obróciła się na fotelu trzy razy i wróciła do pilotowania kiedy statek delikatnie zmienił kierunek lotu i lekko opadł. - No dobra, dobra... Ale mamy wciąż pracę do wykonania! Aż mną trzęsie jak pomyślę, że możemy mieć jeszcze odrobinę zabawy z tymi komandosami! No dobra, to lecimy do...
- Fabryki zbrojeniowej Nemerith Company. - Wtrąciła się jej Dwójka. - Absolutnie nie podzielam twojego entuzjazmu i nigdy się do niego nie przyzwyczaję. Jak może cię coś takiego cieszyć? - Mruknęła coś niezrozumiałego pod nosem i poczęła wprowadzać dane do komputera pokładowego. - Wprowadziłam właśnie koordynaty naszego miejsca docelowego. Podczas gdy ty gadasz JA pracuję i myślę.
- I właśnie od tego jesteś! Ktoś musi myśleć kiedy inni działają, nie? Świetnie się uzupełniamy! - Trouble posłała jej całusa. -No dobra... Cel lotu wyznaczony, czas mamy, wszystko działa, obwody nie wybuchły. Chyba przeżyjemy. Zdaje mi się, że możesz włączyć autopilota, ale zostań przy sterach, nie wiadomo kiedy coś znowu na nas wyskoczy.
- Zostawiasz mnie tu!? - Powiedziała spanikowana Aayla.
- No, jasne. Tavos kazał mi iść do mesy, nie? Poradzisz sobie! Co prawda nie masz fantazji prawdziwego pilota, ale latasz poprawnie. Kopnę po drodze Śmiga żeby wszedł do systemu i poszukał na spokojnie potencjalnych uszkodzeń. Niby nic nie piszczy, że zaraz nas rozerwie na strzępy, ale ze Złomkiem nigdy nic nie wiadomo.

Trouble zostawiła więc Aaylę samą i ruszyła do mesy, na spotkanie z Tavosem. Nie wiedziała czego mógł od niej chcieć, w końcu była pilotem, a nie jakimś komandosem, ale może ma dla niej coś specjalnego? Ta myśl działała na nią wręcz narkotycznie-euforystycznie, o ile takie słowo istniało... W drodze do mesy powiedziała Trójce by pogrzebała w komputerze i wszystko dokładnie sprawdziła, a na koniec spotkała się w końcu z Tavosem.
- No hej, jak sytuacja? - Powiedziała jak zwykle z werwą, pewnością siebie i radością w głosie. - Cóż, znając życie, to i tak mi nie powiecie, ale trudno... Co się dzieje? Czemuż to mnie spotkał zaszczyt przyjścia na "salony"? - Rozejrzała się z zaciekawieniem.
Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 51
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Mistrz Gry » 30 Wrz 2018, o 20:05

Aaya nie była zadowolona ale ostatecznie nie miała wiele do powiedzenia będąc na kontrakcie u ciebie. To że opiewał na długi okres czasu dawało ci jeszcze nadzieję, że zmieni swój stosunek do twojej osoby i w końcu się wyluzuje.
W mesie czekał na ciebie Tavos siedzący na jednym z foteli oraz osobnik z implantami opierający się pobliską ściankę. Nie było reszty więc musiała mieć inne zadania, z tego co pamiętałaś mieli rannego oraz jeńca co mogło wyjaśniać uszczuploną grupkę na spotkaniu, na które cię ściągnęli.

- Zaprosiłem cię ponieważ możesz nam się przydać w najbliższym czasie i miejscu. Zadanie będzie wymagało zdolności językowych, które ty posiadasz w nadmiarze z tego co dało się już zauważyć. Tak przynajmniej uznał mój analityk. - tutaj skinął głową na milczącego i wpatrującego się w ciebie żołnierza. - Placówka Nemerith Company do której się kierujemy jest prowadzona przez dyrektora Therona Greena. Chciałbym, abyś udała się tam w towarzystwie jednego z moich podwładnych i przekonała go do wydania tobie pewnego ładunku magazynów.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Trouble » 30 Wrz 2018, o 20:29

- Oh, serio? Dzięki! - Powiedziała do milczącego typa z implantami. Rzadko się zdarzało, że ktokolwiek ją komplementował, a tu proszę! Jeszcze za jej gadulstwo! - Tak ogółem, to czadowe oko! Co prawda człowiek może się czuć skrępowany pod jego spojrzeniem, oooo.... Właśnie o tym mówię, pod takim spojrzeniem jak to! Oj chłopie... Możesz tym prześwietlać ściany albo ubrania? Albo masz czujnik ciepła? Musi to być czaderska sprawa. Co prawda własnego oka bym nie wydłubała żeby sobie takie coś zamontować, ale pewnie nie miałeś wyboru. Granat, nóż... Te sprawy, nie? - Spojrzała się na Tavosa, a potem zerknęła na drugiego mężczyznę. Nie wyglądali na zadowolonych z tego, że przerywa i znów nawija jak najęta. - Chociaż z drugiej strony to oko już mnie tak nie interesuje. Przepraszam. - Dodała szeptem na sam koniec. Po jej wywodzie Tavos mógł kontynuować przerwany wątek, a Trouble z każdą sekundą się coraz bardziej nakręcała.

- Chcecie mnie zabrać na akcje!? Ale czad! Nie no, ja w to wchodzę! Przecież to brzmi jak... Jak fabuła z holonetowych filmów szpiegowskich! Mam być takim szpiegiem, tak? Wooow! To będzie kompletny odlot! Będę jak Zadruk Aban'dak w "Ściganym"! Albo jak Agent 700! - Trouble przysiadła się do Tavosa z wypiekami na twarzy i iskierkami w okach. - Dobra, to co mam zrobić? Z tym całym Theronem Green'em? Na sto i dwadzieścia procent sobie z nim poradzę, nie? Przegadam go, a jak nie, to przywalę! - Nagle jednak zamilkła i zmrużyła oczy. - Czy ta akcja zamyka się w kontrakcie na przelot, czy dostanę małą premię? - Postarała się zrobić słodkie oczka do Tavosa. Prawda jednak była taka, że nawet jakby nie dostała premii, to i tak zgodziłaby się na akcje. To było zadanie wprost dla niej! Chyba...
Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 51
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Mistrz Gry » 30 Wrz 2018, o 21:48

- No proszę, jaki entuzjazm i chęć pomocy. W szeregach Imperium tacy ludzie są wielce doceniani i odpowiednio wynagradzani za swą służbę. - Tavos pokiwał głową z uznaniem słysząc twe słowa. - Przejdźmy zatem do rzeczy. Po wylądowaniu, zostaniesz zaproszona na spotkanie z dyrektorem. Zagwarantuje to odpowiedni dobór słów przy komunikacji z lądowiskiem. Przekażesz że przybyłaś z zamówieniem dla Asylum. Gdy już spotkasz się z dyrektorem przekażesz mu że zgodni z manifestem ma ci przekazać ładunek BL-28. Na twojej głowie będzie przekonanie go, że to twój statek miał po to przylecieć.
- Wsparcie jako eskorta dostaniesz ze strony kaprala Jacka Barasa. Będzie udawał twojego ochroniarza i najemnika. - odezwał się dotąd milczący drugi z mężczyzn. - Nie przesadź zbytnio, unikaj używania siłowych rozwiązań. Liczymy że poradzisz sobie z tym zadaniem, ale w razie gdyby sprawy się skomplikowały dostaniesz mikrokomunikator alarmowy. Jego aktywacja będzie oznaczać że nie udało ci się i dyrektor ściąga posiłki by cię aresztować. Wtedy aktywujemy plan B. Jakieś pytania?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Balmorra] Broni nigdy za wiele

Postprzez Trouble » 30 Wrz 2018, o 22:05

Trouble, wyjątkowo, przymknęła się i z uwagą słuchała co ma do powiedzenia Tavos i jego człowiek w związku z odprawą. W końcu od tego miała zależeć powodzenie całego przedsięwzięcia, a poza tym pierwszy raz bawiła się w szpiega! Jakkolwiek było to podniecające, to musiała się skupić, żeby niczego nie popsuć w trakcie. W końcu nie wiadomo było co mogłoby się jej przydać, gdy już wyląduje na ziemi.
- Okej... Dobra. Czyli tak - Kontaktujemy się z kontrolą lotów, której mówimy, że przybyłam odebrać zamówienie dla Asylum. Oni słysząc to pozwalają nam lądować i zabierają na spotkanie z dyrektorem... Tym... No... No... Theronem Greenem, o! Któremu mówię, że zgodnie z manifestem ma mi przekazać ładunek BL-28. Tak? Generalnie to wszystko wydaje się prostą sprawą, nie? Ale mam kilka pytań! Po pierwsze czym jest to całe Asylum, po drugie co to ten cały manifest i co jest w ładunku BL-28. No i w sumie... To kim ja jestem? Jakiś przedstawiciel handlowy tego Asylum? Przemytnik? No bo jak to całe BL-28 to coś cennego, to byle pionka by nie wysłali... Chyba. Chyyyyyba, że tak dla zmyłki, nie? Kto by chciał napadać stary, nie imponująco wyglądający statek... - Pogładziła tapicerkę fotela. - Dobry Złomek...
Image
Awatar użytkownika
Trouble
Gracz
 
Posty: 51
Rejestracja: 23 Wrz 2018, o 15:48

Następna

Wróć do Światy Jądra