Content

Światy Jądra

[Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Image

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 29 Lip 2018, o 22:40

Gveir

Pułkownik wysłuchał ich raportów, po czym najpierw zwrócił się w stronę Gveira. Spoglądał wprost w jego czarny hełm. Dowódca Javelin miał niejasne wrażenie, że pułkownik jest czymś rozczarowany.
- Rozumiem. Przekażę wam wyniki z laboratorium, jak tylko je otrzymamy. Jeśli to wszystko GV-3921, to wracacie do zadania, które rano wam wyznaczyłem. Bin Bin, handlarz widziany na terytorium kolejnego z gangów na niższych poziomach. Żywy lub martwy ma się znaleźć na Novie. Lepiej żywy. Akcja po cichu i bez rozwalania. Furia to groźny przeciwnik, więc musicie przyłożyć się do rozpoznania terenu, zanim cokolwiek zrobicie. Ty i twoi ludzie macie teraz trzy standardowe godziny przerwy i ponownie startujecie na Hosnian Prime. To wszystko. Możecie odejść.
Borgis odczekał, aż Gveir skieruje się do wyjścia. Nim zamknęły się zanim drzwi, usłyszał jeszcze, że Luciusowi kazano pozostać w pomieszczeniu. Sam dowódca oddziału Javelin miał natomiast robotę do wykonania.

***

Zbliżali się do strefy akcji. W porównaniu do poprzedniego zadania, to było w znacznie bardziej ruchliwym miejscu. Główna siedziba gangu znajdowała się przy ruchliwej ulicy, którą ciągnęły tłumy cywili, udających się do pobliskiego klubu i areny walk, należących zresztą do samej Furii. Zadanie też było innego typu, należało więc przygotować dobry plan działania. Według danych, gang był największą siłą przestępczą w tym sektorze i dysponował znaczną siła ognia. Nie jakimiś tam przerobionymi zabawkami, ale z tego co udało się dowiedzieć, używali nawet wojskowego sprzętu i nie bali wspomagać się droidami bojowymi. Co oczywiste, byli też znacznie liczniejsi.

Mapka

Serith

- Lucius, ty zostań - Borgis nadal mówił swoim spokojnym tonem głosu. - Z panem, panie Shito zaraz porozmawiam i ustalimy, jak rozwiążemy sprawę pańskiej ochrony. Natomiast ciebie Lucius dopóki reszta twojego oddziału nie stanie na nogi, wyśle jako wsparcie dla Opliko. Przekażę ci też dane, jakie teraz otrzymaliśmy. Pomożesz mu w śledztwie, bo jak widać, przeciwnik jest nie jeden, ale o dwa kroki przed nami. Musi być coś, co przegapiliśmy. Z jakiegoś powodu przeciwnik zna nasze posunięcia i potrafił rozpracować waszą ochronę. Albo ich macki sięgają znacznie głębiej we wszystkie lokalne struktury, albo mają w naszych szeregach kogoś, kto zna nasze metody. A to byłoby bardzo źle. Macie się nad tym zastanowić żołnierzu. Wszyscy musimy zacząć na poważnie współpracować, a nie tylko wykonywać swoje zadania. To tyle. Odmaszerować. Zgłosić się za standardową godzinę na prom. Skontaktujcie się z Opliko i ustalcie miejsce spotkania lub dalsze wasze działania.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry

Opliko

Trzymany na celowniku mężczyzna przełknął widocznie ślinę, nadal pocąc się, co było szczególnie widać po kroplach potu spływających mu po czole.
- Ale oni... - kolejny ruch broni Opliko podziałał zachęcająco. - Już dobrze! Zgoda. Już im mówię.
Mężczyzna ponownie połączył się z szefem szajki, z którą poprzednio rozmawiał. Opliko stanął trochę na uboczu, w cieniu. Tak, by nie wejść przypadkiem w zasięg projektora a jednocześnie nadal móc wycelować w handlarza. Niestety ze swojej pozycji niezbyt widział postać, która wyświetliła się nad powierzchnią blatu.
- Co jest? Moi ludzie za chwile będą na miejscu. Nie sraj się tak.
- Ja... ja kiedy wyszedłem, to już nie było go na sklepie. Nie zaczekał na mnie, zwiał. Nie wiem, gdzie poszedł.
- Jak to go kurwa nie upilnowałeś?!
- Proszę nie! To nie moja wina! Po prostu sobie poszedł, jak z tobą rozmawiałem!
- Dobra, walić to. Będziemy go szukać po okolicy. A ty siedź w sklepie. Jutro do ciebie przyjdziemy sobie pogadać.
Postać rozłączyła się a przerażony handlarz odwrócił się do chissa. Trzeba mu było przyznać, że potrafił udawać. Nawet w wielkim stresie był dość przekonujący.
- Masz, co chciałeś. Co teraz? Powiem ci wszystko i puścisz mnie wolno, czy czegoś więcej ode mnie chcesz? Ja nic o nich praktycznie nie wiem...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 30 Lip 2018, o 17:58

Nienawidził takich misji. Uczucie to pojawiało się zaraz po otrzymaniu mapy oraz niemal zerowych danych wywiadowczych. To robota dla zakamuflowanych agentów, a nie komandosów. Powinni wejść niemal na gotowe, z dobrymi danymi, pod które zostanie ułożony plan.
Fakt, że atakowali dość ruchliwą część planety oraz to, że Furia nie patyczkowała się, nie pocieszał Gveira.
Rzecz jasna, nie zrezygnował z kanonierki. Po otrzymaniu dyspozycji, przełączył się na kanał z załogą kanonierki.
- Lecimy do pierwotnego zdania. Sytuacja jest prosta, dla was. Walicie z wszystkiego i do wszystkiego co wam wskażemy. Nie ważne czy będą biegać nieuzbrojeni, uzbrojeni czy tylko stwarzać pozory. Niszczycie wszystko. Na rozkaz mój lub Hexa. - taki monolog usłyszała załoga kanonierki. Nie chciał pozostawiać czegokolwiek przypadkowi. Żałosnym byłoby, zginąć z rąk jakiś gangusów. Nawet jeśli są uzbrojeni po zęby.

Wydał dyspozycje o dowolności podczepienia granatnika podlufowego. Sam skorzystał z tego, zabierając z sobą kilka sztuk amunicji. Nie musiał instruować swoich ludzi, by atakowali z pełną brutalnością. Rzecz jasna, była to ostateczność. W przypadku, gdy nieprzewidywalne okoliczności i splot decyzji oraz ich konsekwencji, wytworzy niekorzystną dla nich sytuacje.
Pułkownik życzył sobie skrytego podejścia, toteż takie dostanie. Dzięki kontaktom jakie miało Imperium, a może i sam pułkownik, otrzymał mapę z siecią energetyczną. Przekazał ją wszystkim.
- Gdy wylądujemy, instalujemy małe, ale precyzyjne ładunki wybuchowe w tym i tym miejscu - wskazał na wyświetlaczu węzły. - Odetną prąd do oświetlenia na terenie kompleksu. Pierwsze, co musimy zrobić, to pozyskać gangusa i dowiedzieć się o wszystkim. Jeśli dopisze nam szczęście, możemy znaleźć dataslate. Neya wydobędzie wszystko, a może i włamie się do ich sieci. W osłonie mroku, wchodzimy przez wyłom pomiędzy budynkiem nr 4 i 1. Właściwie, nie zaszkodzi pozakładać ładunków na wszystkich węzłach, prowadzących do budynków. Jednak, musimy zrobić to tak, by móc odpalać je pojedynczo, a niszczone węzły odpowiadały kolejnym budynkom. Robimy to daleko, poza zasięgiem gangu.
Wchodzili w atmosferę. Płomienie rozpaliły statek.
- Pomyślałem o małej dywersji, jak poprzednio. Możemy to zrobić w budynku nr 1, po wcześniejszym zwiadzie, lub budynku nr. 3, gdzie kilka ładunków wybuchowych w zbrojowni czy warsztatach, rozświetlą nocne niebo. Większość plantowania ładunków wezmę na siebie. Okazją mogą być wszelkie terminale i urządzenia, przez które możemy wejść do ich sieci.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 42
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 2 Sie 2018, o 22:44

Gveir

Wylądowali od strony wsporników wyższego poziomu, wystarczająco daleko, by nie wzbudzić niczyich większych podejrzeń. Był środek dnia i niemal niemożliwe było uniknąć ruchu w okolicy, ale udało im się uniknąć spojrzeń wszystkich poza jakimiś dwoma pijakami, którzy jak tylko zobaczyli ich broń, uciekli w popłochu. W sumie dopóki im się bliżej nie przyjrzeć, mogli uchodzić za dobrze uzbrojony oddział najemników. Tutaj było całkiem normalne to, że taka grupa pojawia się, by załatwić porachunki pomiędzy jedną a drugą mafią. Zwykła dżentelistota nie rozróżni uzbrojonego po żeby najemnika od gościa wyposażonego w wojskowy sprzęt.
Oczywiście nie zamierzali tak ryzykować. Dlatego od razu po dokonanym desancie weszli w cień, kryjąc się w wąskich uliczkach, którymi tez zbliżyli się do bazy gangu. Szybki rekonesans i obserwacja pozwoliły ustalić, że od strony budynków mieszkalnego i magazynowego znajdują się kolejne zabudowania mieszkalne, w których pełno było cywili. Od strony wsporników, z której przyszli, teren był mniej ruchliwy i zajmował go głównie ciąg drobnych instalacji zasilających i wodociągowych. Największe zbiorowisko istot było natomiast przed główną brama, która wychodziła na nocny klub.
Jego ludzie zajęli pozycje i rozpoczęli obserwację terenu. W tym czasie on zaczął rozkładanie i uzbrajanie ładunków w różnych miejscach instalacji od strony wsporników wyższego poziomu. Po chwili przyszedł meldunek od Nayi.
- Sir, w magazynach na lewo od nas nie wykrywam w termowizji ani żadnym innym paśmie żadnego ruchu ani oznak życia. to dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że wszędzie wokół jest pełno pracujących istot, a to są przecież magazyny. Powinni coś z nich potrzebować co jakiś czas.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Serith Tallav » 4 Sie 2018, o 11:37

Lucius od razu zasalutował do pułkownika, właśnie uświadomił sobie, że dostał robotę do, której go nikt nigdy nie przygotowywał. Praca w wywiadzie
- Tak jest panie pułkowniku! - zrobił dwa, trzy kroki do tyłu regulaminowo obrócił się na pięcie i wyszedł z pokoju profesora Shito. Szybkim krokiem wrócił do swojego pokoju, zamknął za sobą drzwi, usiadł na łóżku. Obiema dłońmi chwycił się za głowę. Był cholernie zmęczony, zmęczony psychicznie, przed parom chwilami przeżył zamach, a za godzinę musiał być znowu na nogach, dodatkowo jeszcze cholernie mocno martwiła go sytuacja jego przyjaciół. Dziewczynom, aż tak się nie dostało, ale Serith... On płonął żywcem, niby medyk z zespołu Javelin powiedział, że powinien przeżyć. Miał mętlik w głowie nie wiedział za co się zabrać. Odpiął z kabury swój pistolet i położył na biurku, podobnie czyniąc z datapadem. Prysznic... - to przyszło mu do głowy, musiał się odświeżyć. Szybko się rozebrał i wszedł pod prysznic myjąc się parę dłuższych chwil w zimnej wodzie, aby nieco go ocuciła z tego wszystkiego.
Usiadł ponownie na łóżku wycierając jeszcze ręcznikiem mokrą głowę. Trzeba by było się wreszcie zabrać za dane - przeszła mu jedna z pierwszych myśli. Odpalił datapad i wszedł na odpowiednią "skrzynkę pocztową" w swoim urządzeniu i zaczął czytać to co mu przesłał pułkownik. I musiał przyznać, że część rzeczy była całkiem ciekawe, bardzo ciekawa. Martwi ochroniarze uczelniani znalezieni w pomieszczeniu służbowym, możliwe, że terroryści wykorzystali ich ubrania czy coś w tym rodzaju, ale jeszcze ciekawszą informacją było to, że troje dzieciaków nie zgłosiło się do administracji uczelnianej... Czyżby bandyci nawet dzieci mieszały w swoją działalność. Może wtedy przy profesorze badali jak oddział zareaguje, czy ochroniarze dadzą się podejść, ale to by oznaczało, że w swoich szeregach mają na prawdę mocne umysły, a to pogarszało sytuacje. Trzeba to było brać pod uwagę.
Wiadomość o powrocie rektora z urlopu nie była jakoś zbytnio dziwna, odbył się zamach na uczelni to szybko wrócił, ale nadal trzeba było mieć z tyłu głowy, że akurat teraz wziął sobie wolne... Dziwny zbieg okoliczności. Powiązanie z próbki substancji, którą użyto do zamachu, a tą znalezioną w bazie gangsterów tylko potwierdza to, że grupa terrorystów współpracuje z półświatkiem przestępczym, a to tworzy potężną mieszankę wybuchową...
Wstał z łóżka i zaczął się ubierać, trochę czasu spędził na analizie danych, a za kilkanaście minut miał iść na prom. Skoro miał działać incognito to nie mógł łazić w mundurze, czy łachach ochroniarza. Ubrał się w cywilne ciuchy - granatowa koszulkę, z paroma znaczkami informującą, że pochodzą z całkiem niezłej firmy odzieżowej. Ciemną kurtkę i ciemne spodnie, jeszcze przed nałożeniem na siebie nowych ubrań założył kamizelkę, nie wiedział co mogło go czekać. Wyciągnął broń z kabury, upewnił się, że jest naładowana, zabrał ze sobą parę ogniw, ot w razie czego, zabezpieczył pistolet i schował go z tyłu zza pasem, po czym zakrył go kurtką. Wziął swój holokomunikator i odpalił go na linie zastrzeżoną do komunikacji wojskowej i odpalił połączenie z Opilko. Gdy tylko Chiss odebrał od razu do niego wypalił.
- Gdzie ty kurwa jesteś... Dobra nieważne, za jakieś półtorej godziny będę przy uczelni. Musimy się spotkać. Gdzie będziesz czekał? To w chuj ważne. - powiedział do niego, najwyraźniej jeszcze nieco zirytowany całą sytuacją z zamachem.


****


Leciał właśnie problem przebijając się przez chmury, które górowały nad częścią miasta. Znowu widział Hosian Prime, już zaczynała mu brzydnąć ta planeta, no ale rozkazy... Siedział spokojnie na swoim miejscu oczekując lądowania, zastanawiał się jak ma to ugryźć, nie był typem człowieka, który zajmował się takimi sprawami, nigdy wcześniej nie dowodził więcej niż dwoma, trzema ludźmi, a teraz miał robić za agenta, szpiega czy nie wiadomo kogo... To będą ciężkie dni... Rozsiadł się wygodniej patrząc na wieżowce zza oknem promu...
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 96
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 5 Sie 2018, o 21:56

Przekazał Hexowi kody dostępu do zdalnych zapalników, detonujących podłożone ładunki. Działanie w środku tłumu nie należało do łatwych, nigdy. Meldunek od Neyi bardzo go zaciekawił.
- To dziwne. Być może budynek jest ekranowany, do czego gang byłby zdolnych, bazując na raporcie. Możliwe, że stoi pusty celowo, a instalacje oraz istoty znajdują się pod parterem.
Zamilkł na chwilę. Ta misja była trudna, z góry nacechowana dużym ryzykiem. Doskonale o tym wiedział. Wysłano jego sekcję, najlepiej wyszkolonych żołnierzy Imperium do roboty, którą powinni zrobić jacyś cyngle z ISB, czy młode pistolety z Inkwizycji, po cichu, powoli. Szukanie jakiegoś typa w bazie najmocniejszego gangu w tym sektorze do samobójstwo.
- Guru, Neya, podejdźcie pod budynek nr 1. Sprawdźcie zabezpieczenia, ewentualne wejścia. Ten magazyn nie może być przypadkiem. Jeśli dacie zielone światło, wchodzimy. Neya, mam nadzieje, że masz jeszcze małego drona, którego możemy wpuścić przez szparę drzwi.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 42
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 7 Sie 2018, o 20:42

Gveir

Podejście pod budynek w środku dnia, o ile można tak było nazwać nasilone oświetlenie niższych poziomów o tej porze, nie było łatwe. Długo musieli czekać i obserwować ruchy gangsterów i wszystkich innych, którzy poruszali się po ich terenie. W międzyczasie Gveir i Hex dokończyli montaż ładunków na instalacji po tej stronie bazy. W końcu nadarzyła się dogodna okazja do działania. Po mniej więcej trzech standardowych godzinach obserwacji przed areną walk zaczął zbierać się większy tłum a wraz z nim więcej sił gangu zostało skierowanych do jego obstawy. Z części mieszkalnych wychodziły też po kolei grupki członków Furii, który wyglądały na udające się na arenę w kategorii widza. Poszczególne części bazy opustoszały i uwaga gangsterów skupiła się na publicznej części za murami ich siedziby.
Z miejsca, w którym się ukryli, widzieli, że każdej z bram strzegło czterech gangsterów. Pomiędzy nimi przechadzali się od czasu do czasu pojedynczy osobnicy, z różnych kierunków i z różnym miejscem docelowym swojej wędrówki. Poza nimi plac pomiędzy budynkami był raczej niechroniony. Gveir wraz z oddział odczekali na odpowiedni moment. Wybicie strażników przy bramie byłoby zbyt podejrzane, dlatego okrążając jeden ze wsporników, zakradli się w jego cień, odczekali aż kolejny luźny posłaniec wejdzie do wspomnianego budynku i Guru wraz z Neyą pojedynczo podbiegli pod budynek oznaczony na mapie numerem 1. Tam schowali się pomiędzy murem a tylną ścianą, a gdy rozpoznali jedyne tylne wejście do budynku, obstawili się i Neya wpuściła drona przez mała dziurę wypaloną na prędce palnikiem.
- Sir - nadszedł jej meldunek - z zewnątrz nadal brak odczytów o ruchach organizmów żywych w środku albo o zmianach temperatury. Budynek ma dwa wejścia: jedne główne wejście do hali magazynowej od strony placu i drugie drzwi techniczne w miejscu, w którym jesteśmy. Dron dotarł na miejsce. W środku oświetlenia brak. Dużych rozmiarów hala, na razie nie zlokalizowałam zejścia niżej, jeśli takie istnieje. Wydaje mi się, że... Sir, w magazynie znajduje się kilkadziesiąt droidów bojowych, może nawet kilkaset. Modele B1 i B2. Widzę też chyba dwie droideki. Wszystkie wyłączone albo a trybie uśpienia. Nie jestem w stanie ocenić tym dronem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 8 Sie 2018, o 18:05

Pomimo niełatwego zadania jakie postawił przed swoimi ludźmi, zwiad dotarł na miejsce. Kończąc zakładanie ładunków, otrzymał meldunek od Neyi.
- Sir, z zewnątrz nadal brak odczytów o ruchach organizmów żywych w środku albo o zmianach temperatury. Budynek ma dwa wejścia: jedne główne wejście do hali magazynowej od strony placu i drugie drzwi techniczne w miejscu, w którym jesteśmy. Dron dotarł na miejsce. W środku oświetlenia brak. Dużych rozmiarów hala, na razie nie zlokalizowałam zejścia niżej, jeśli takie istnieje. Wydaje mi się, że... Sir, w magazynie znajduje się kilkadziesiąt droidów bojowych, może nawet kilkaset. Modele B1 i B2. Widzę też chyba dwie droideki. Wszystkie wyłączone albo a trybie uśpienia. Nie jestem w stanie ocenić tym dronem.
Prze ułamek sekundy zdębiał. Był autentycznie zdumiony arsenałem, jakie zgromadził gang. W świetle meldunku, nazywanie ich gangiem było pomyłką. Urośli do rangi małej armii. Nie byli tymi, za których ich miał - lepiej wyszkoloną, ostrzelaną bandą prowadzoną ciężką ręką przywódcy. Byli śmiertelnym zagrożeniem. Wolał nie przekonywać się jak długo zdołaliby odpierać ataki droidów. Bez wahania otworzył kanał z pułkownikiem. Pobrał obraz z drona, przesyłając go oficerowi.
- Panie pułkowniku, jesteśmy na terenie bazy. Wstępne rozpoznanie budynku nr 1 pozwoliło ustalić siłę Furii na setki droidów bojowych modelu B1 i B2 oraz droideki. Nieznany jest stan gotowości. Proszę o dalsze instrukcje.
By unieszkodliwić droidy, Javelin 3-2 musiałby podłożyć ładunki pod belki nośne. Nie mogli tego zrobić ze względu na charakter misji, brak odpowiednich ładunków oraz ilości takowych. Co prawda jeden strzał z działka jonowego skutecznie unieszkodliwiłby droidy, ale wątpił by pojawienie się kanonierki pozostało niezauważone. Zwłaszcza zaistniałej sytuacji.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 42
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Opliko » 10 Sie 2018, o 00:56

Opliko właściwie nie wiedział czy być wściekłym, czy się śmiać. Z samego siebie oczywiście.
Ta, widać jak bardzo sprzedawca jest pomocny. Najpewniej właśnie pomógł nakierować do siebie kilku zbirów.
- Jak widzę nie rozumiesz sytuacji w jakiej jesteś. Domyślam się, że tymi znakami przekazałeś mu, że wciąż u ciebie jestem, nie? Najpewniej więc właśnie idzie tutaj te kilka osób, które miały mnie szukać. Daję ci więc trzy minuty byś naprawdę powiedział co wiesz. Potem strzelam. Zastanów się dobrze ile warte są dla ciebie te informacje. - powiedział mu spokojnie Chiss.
Cały czas trzymał go na muszce. Ludzie postawieni pod ścianą mogli bowiem albo się poddać, albo próbować walczyć do ostatniej kropli krwi. Opliko miał nadzieję, że trafił na osobę z tej pierwszej kategorii, ale nie mógł ryzykować.
A do tego mimo wszystko groził mu właśnie bronią. Człowiek nie miał jak wiedzieć, że jest w trybie ogłuszania, więc na razie musiał mimo wszystko uważać na szansę, że jest zabójcza.

***


Kilka minut później sprzedawca leżał na podłodze nieprzytomny. No cóż, Chiss go ostrzegł, że będzie strzelać. Technicznie rzecz ujmując nigdy nie powiedział, że nie zrobi tego gdyby mężczyzna wykonał jego rozkaz.
Miał zabrać się za ostatnie rzeczy tutaj i uciekać w kierunku akademii, ale przerwał mu dźwięk komunikatora. Ktoś próbował się z nim skontaktować. Na kanale wojskowym. Po odebraniu Chiss rozpoznał jednego z ludzi Seritha. Coś na L… Lucjusz? Lucius? Chyba Lucius. Od razu po odebraniu wypalił kilka zdań, nie dając Opliko szansy na odpowiedzenie dopóki nie skończył.
- Jestem w sklepie w mieście i właśnie się zbierałem do wyjścia zanim dotrze tu kilka osób wysłanych by mnie zabić. Jak możesz się domyślać, też znalazłem coś ważnego. Możemy się spotkać w którymś z parków przy Rombie. Znajdziemy się jakoś. - odpowiedział szturmowcowi.

No cóż, naprawdę musiał się zbierać. Gdyby nie rozmowa może miałby jeszcze chwilę na lepsze zapewnienie sobie dostępu do sprzętów sprzedawcy, ale wolał jednak być bezpieczny i opuścił sklep w pośpiechu, kierując się w stronę uniwersytetu.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#0909
Awatar użytkownika
Opliko
Mistrz Gry
 
Posty: 223
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 13 Sie 2018, o 22:20

Serith i Opliko

- Furia się tobą zajmie...
To były ostatnie słowa kupca, który rzucił się w stronę Opliko. Oczywiście ostatnie na ten moment, bo ładunek ogłuszający nie mógł go zabić. Był jednak wystarczająco skuteczny i chiss po chwili stał nad nieprzytomnym ciałem człowieka. Nie miał co dłużej zwlekać. Czując uciekający czas do przybycia gangsterów, ulotnił się pospiesznie, próbując nie rzucać się w oczy i udał się na spotkanie z Luciusem.
Kiedy obaj przybyli na wyższy poziom, na teren Akademii, musieli zderzyć się z panującym nadal w okolicy chaosem i zbiorową histerią. Od zamachu minęło już kilka godzin, ale służby porządkowe nadal nie poradziły sobie z tłumem. Lucius wciąż na świeżo pamiętał tragiczne wydarzenia z holu Romba. Opliko jednak mocno zdziwił się zaistniałą sytuacją. Gdy przebywał na dole, nie zdążyły dotrzeć do niego informacje o zamachu. Na szybko wyszukał relacje w holonecie, dowiadując się z nich, że celem był profesor Shito, który jednak przeżył wybuch kosztem swoich ochroniarzy. Jednocześnie zginęło bądź zostało rannych wielu studentów.
Kampus uczelni pełen był ruchu i mieli trochę problemów po pierwsze z odnalezieniem się wśród tłumów, po drugie ze znalezieniem spokojnego miejsca. W końcu jednak udało im się w jednej z bocznych alejek parku, wystarczająco daleko od budynków, by była pozbawiona zamieszania. Służby uczelni też postanowiły odpuścić na razie patrolowanie jej. Obydwaj usiedli na ławce, by omówić ostatnie wydarzenia, niczym jacyś agenci ISB ze starych holonetowych filmów.

***

Gveir

Odpowiedź pułkownika nadeszła po chwili. Tym razem jego głos powrócił już do szybkiego wypluwania z siebie słów niczym karabin blasterowy.
- Kontynuujcie. Schwytanie tego kupca to w tej chwili priorytet. Musicie zrobić to po cichu. W razie komplikacji brońcie się do czasu przybycia wsparcia. Wysyłam je nad ten rejon, by było w każdej chwili gotowe. Ten cały Bin Bin może mieć dla nas niezwykle cenne informacje. Tak duża ilość droidów sugeruje, ze gang otrzymuje potężne wsparcie z zewnątrz i zainteresujemy tym wywiad. Na razie jednak musimy skupić się na naszej misji. Maszyny muszą być odpalane zdalnie, możecie więc spróbować lokalnie zagłuszać sygnały. Czekam na następny meldunek. Bez odbioru.
Rozkaz Borgisa nie pozostawiał złudzeń. Czekała ich śmiertelnie niebezpieczna podróż w kolejne części bazy. Musieli liczyć na łut szczęścia, by doprowadzić wszystko do końca i pozostać niewykrytymi. Niewątpliwie rozpoczęcie walk na arenie sprzyjało ich działaniom. Spora część gangsterów właśnie udała się do klubu obok, a ci, którzy zostali mieli zmniejszoną uwagę, bo większość czasu wpatrywali się w relację czy to na małych, czy dużych ekranach.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 14 Sie 2018, o 00:03

Odpowiedź pułkownika nie była zaskoczeniem. Skąpe dane wywiadowe wcale nie pomagały w misji. Mógł tylko przypuszczać, iż cel przesiadywał w kwaterze Furii.
- Neya, Guru, wracajcie. Pułkownik rozkazał dalszy rajd w głąb bazy. Jeśli ode mnie by to zależało, zrównałbym tą dziurę bombardowaniem, ale od teraz robimy jako pistolety Inkwizycji - chyba po raz pierwszy w swojej karierze pozwolił sobie na uszczypliwą, a co najważniejsze, jawnie wypowiedzianą uwagę.
- Pozostajemy w cieniu, od osłony do osłony. Strzały z ogłuszającego w ostateczności, zdejmujemy każdego, kto stanowi zagrożenie po cichu. Nieprzytomnych ukrywamy. Trzymamy się pierwotnego planu pozyskania wejścia poprzez schwytania gangusa. Do dzieła.
Zmienił karabin na pistolet, co stanowiło dość osobliwy widok. Rzecz jasna zmienił tryb na ogłuszanie.
- Codex, plantujesz zagłuszacz przy jednym z filarów stanowiących bazę. Jego zasięg powinien pokryć ich kryjówkę, odpalasz gdy wejdziemy do środka. Robimy szum na ich łączach.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 42
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 17 Sie 2018, o 00:09

Gveir

Cała grupa wróciła pod środkowy ze wsporników, znajdujący się w obrębie bazy Furii. To tam, pod główną siedzibą gangsterów, postanowili przyczaić się na pierwszego ich członka, który wyjdzie i z jego pomocą dostać się do środka. Hex i Neya ubezpieczali teren przed nimi, a Codex montował zagłuszacz. Przy odrobinie szczęścia, gdy zagłuszanie już zadziała, tylko jeden z ich ludzi, ten najbardziej czujny, wyjdzie sprawdzić, co się stało ze sprzętem lub antena i wtedy go złapią. Gdy wszystko było gotowe, ustawili się w swojej kryjówce, a Guru przyczaił przy wejściu, by jak najszybciej wciągnąć do cienia pierwszego wychodzącego nieszczęśnika.
Nie musieli długo czekać. Wkrótce drzwi do kryjówki Furii otworzyły się i wyszedł z nich jeden z ich ludzi. Średniego wzrostu mężczyzna odkrzykiwał coś do siedzących w środku towarzyszy.
- ... kurwa. Zaraz zobaczę, czemu szlag trafił transmisję. Ten sprzęt znowu nawala.
Gdy ten tylko zniknął kompanom z pola widzenia, Guru chwycił go od tyłu i jednocześnie podduszając, zaciągnął ofiarę w cień. Momentalnie też przy skroni zakładnika pojawił się blaster stanowiący jasną sugestię, by ten się nie wyrywał i nie krzyczał. On sam został zaraz rozbrojony przez Nayę, a Gveir szepnął mu do ucha jego nową rolę w życiu okraszoną przez kilka "miłych" słówek, żeby gangster lepiej zrozumiał.
Obserwując, czy żaden ze strażników przypadkowo nie spogląda w stronę wejścia, sprawnie zaciągnęli zakładnika pod drzwi, by ten je otworzył. Niestety, otwierały się na hasła, a nie na karte magnetyczna lub podobny klucz. Gdy to zrobił, nim siedzący w przedsionku członkowie Furii zrozumieli, o co chodzi, było już po wszystkim. Gveir, Hex i Codex wpadli do środka załatwiając trójkę siedzących przy niedziałającym holoprojektorze mężczyzn. padli od jednego strzału każdy.
- A teraz po cichu, kolego, gdzie trzymacie Bin Bina? - dodatkowy ruch ręką pod gardłem sugerował, że istnieje tylko jeden prawidłowy sposób zachowania się człowieka.
- Jest w w filarze po lewej, gdzieś na trzecim piętrze - wydyszał zakładnik - Schodami na górę i przez łącznik albo trzeba wyjść i wejść od zewnątrz.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Serith Tallav » 18 Sie 2018, o 18:18

Rozsiadł się na ławce delikatnie rozglądając się po okolicy w taki sposób, aby nie zwracać na siebie uwagi i raczej tego nie robił. Ludzi czy też innych dżentelistot nie było tutaj sporo, od czasu do czasu tylko ktoś przeszedł śpiesząc się na jakieś spotkanie czy gdziekolwiek indziej. Lucius nieco pochylił się do przodu spoglądając na Chissa. Wszystko jeszcze było świeże, zamach, zamieszanie na uczelni, a on sam, po mimo tego, że wziął szybki prysznic jeszcze czuł w nosie swąd spalonego ciała... Nie było to przyjemne uczucie...
- Pewnie jakieś ogólne wiadomości już znasz, a tak to Naya i Elayne są pod obserwacją, lekkie rany, wyjdą z tego pewnie jakieś małe blizny zostaną. A Serith... Przyjął całą kulę na siebie, palił się żywcem, jego stan jest bardzo ciężki, ale lekarze zapewniają, że przeżyje. - opowiedział mu nieco z całego zajścia, w pewnym momencie zwracając swój wzrok na płytki chodnikowe, to było dla niego świeże rany na psychice... Zbyt świeże.
- Pewnie dostałeś od pułkownika informacje od grupy Kuat i Enarc. Mogę dodać do tych informacji, że zaraz po zamachu zauważyłem, jak kable od naszej kamery zostały przecięte, po mimo tego, że jeszcze rano działały. - powiedział do niego nieco ściszonym głosem, myślał, że tak trzeba większość jego wiedzy o pracy wywiadu to były holofilmy, a tam zawsze tak robili. - No ale co do tych informacji, od pułkownika Borgisa. Trzech ochroniarzy zabitych, rektor wrócił natychmiast z urlopu, substancja użyta przy zamachu to ta sama co mieli gangsterzy, ale z tego co wiem to grupa Javelin zajmuje się gangsterami w tradycyjny sposób. - nawet można było zauważyć nieznaczny uśmieszek na twarzy Luciusa, nie nawidził mafiozów, ani tego typu cweli z całego swojego serca. Jego starszy brat Viktor zginął właśnie przez porachunki gangsterskie, był w niewłaściwym miejscu i o niewłaściwym czasie, zastrzelony jako osoba postronna... Nienawidził ich, tak bardzo nimi gardził...
- No i informacja o trzech dzieciakach, którzy nie zgłosili się do sekretariatu, to dla mnie jest dosyć podejrzane. Mają ogromną szanse na wielką przyszłość i by z tego nie skorzystały? Dziwne... Bardzo dziwne... Ciebie wtedy nie było, ale podczas prezentacji... - Lucius nagle przerwał widząc, jak jakiś nastolatek rasy Twi'lek przechodził niedaleko nich ze słuchawkami w uszach. Żołnierz odprowadził go wzrokiem po czym kontynuował.
- To tak jak mówiłem, podczas prezentacji było parę dzieciaków, które nas zaskoczyły swoimi urządzeniami, nie wiem czy może to był jakiś test naszej spostrzegawczości, którzy zafundowali nam terroryści, czy coś, bo niektóre z tych urządzeń można by było użyć w wojsku... Ale nie mam żadne doświadczenia w pracy wywiadu, może ty coś więcej wyłapałeś z tych informacji, poza tym znalazłeś coś ciekawego? Jakiś plan działania? - widać było po Luciusu, że jest przytłoczony całą tą sytuacją, zamachem, nową rolą. Jak wcześniej był największym śmieszkiem, w każdym oddziale jakim się znalazł tak teraz nic by na to nie wskazywało, ale nie było co się dziwić...
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 96
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 23 Sie 2018, o 17:52

- Jaką siłą dysponujecie w tym filarze? - rzucił do gangusa.
- Neya, próbuj włamać się do środka ich systemu. Guru, przeszukaj gości. Codex ubezpieczasz. - wystrzelił z siebie rozkazy, prosto w link.- Jeśli uda Ci się, spróbuj przekierować obraz z kamer na mój projektor, dodatkowo wydobądź mapę filarów, nie zapominaj o zabezpieczeniach. Na razie zagłuszamy ten filar, możemy to zrobić z kolejnym.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 42
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Opliko » 27 Sie 2018, o 01:33

Chiss co prawda zdążył się na szybko zapoznać z tym co dostał, ale nie wiedział o stanie oddziału szturmowców. Oczywiście, że był w rozsypce... Czyli zostawało w zasadzie ich dwóch. Nawet dowódca, a może szczególnie dowódca, nie mógł im pomóc.
Agent wywiadu, jak to na jego profesję przystało, uważnie obserwował otoczenie w poszukiwaniu zagrożenia. Wiedział już, że jest czyimś celem i teraz musiał uważać na wszystko dopóki nie rozwiąże tej sytuacji. Być może będzie jeszcze żałował pozostawienie sprzedawcy przy życiu... Ale i tak już pewnie wiedzieli kim jest. Było za późno.
- Znalazłem, niestety. Jeśli odebrałeś to o uciekaniu ze sklepu zanim mnie zabiją za żart, to niestety nie było to nim. Profesor Shito był widziany w kilku sklepach na niższych poziomach. Postanowiłem to sprawdzić i okazało się, że cokolwiek tam robił, jest to chronione przez kogoś gotowego zabić zanim ktoś dojdzie do prawdy. Jedną, niepewną informacją jaką mam, jest to, że mógł tam kupować zanieczyszczone uranem paliwo. Możesz to uznać za skrzywienie zawodowe, ale jak dla mnie albo jest pechowo powiązany z jakąś grupą, najpewniej, przestępców, albo sam wybrał związanie się z nią, lub za nią odpowiada. Jeśli moje przypuszczenia okażą się prawdą, to sugeruje to, że profesor działał dla kogoś niezwiązanego z, lub nawet wrogiego Imperium. I albo zrezygnował z tego, co ściągnęło na niego ich gniew, albo poluje na niego trzecia grupa, albo zamachy są czymś więcej niż myśleliśmy. Żadna z tych opcji nie jest dobra. - opowiedział Luciusowi Opliko - Ale nawet pomijając te spekulacje wniosek nasuwa się sam: atakujący są wewnątrz Akademii, albo przynajmniej mają do niej swobodny dostęp. Albo, z bliższych rzeczy, z jakiegoś powodu chcieli by zamach nie był nagrany. Co może oznaczać, że nie chcą by poznano tożsamość terrorystów. Albo jakiegoś innego szczegółu ataku, który by pomógł nam w śledztwie. - westchnął - Czyli podsumowując: nie walczymy z zewnętrznym zagrożeniem, a najpewniej z kimś, kto udaje lojalność Imperium by niszczyć je od wewnątrz. Czy to sam profesor Shito, czy ktokolwiek, z kim ma jakieś zatargi. Ale jeśli chodzi o plany, to w zasadzie zamierzałem spróbować rozmowy z profesorem. Dowiedzieć się, co on myśli o moich znaleziskach. Nie specjalizuję się w przesłuchaniach, ale jeśli moje najgorsze podejrzenia okażą się prawdą, to pewnie łatwo będzie to zauważyć po skonfrontowaniu go z nimi. A jeśli tak się nie stanie, to zyskamy przynajmniej tę wiedzę, że najpewniej nie jest tak bezpośrednio ze wszystkim powiązany.
Chiss naprawdę czuł się teraz trochę jak bohater holofilmu. Dwóch stróżów prawa w walce z "przełożonymi", którzy to prawo zdradzili. Standardowa fabuła dla niezbyt ambitnego filmu o policjantach. Brakuje tylko by ich zwolnili... No i oczywiście brak tu wybuchów i kobiet. Kto wie, może ich przygody zostaną kiedyś zekranizowane i dodadzą wszystko, czego brakuje! Oby tylko w takim wypadku dorzucili im człowieka, a nie kogoś jak ta dziwna Nagai... Tarra Kayn chyba się nazywała... Ludzie znacznie lepiej się nadawali do grania niż obcy, chyba że rola akurat wymagała kogoś gorszego.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#0909
Awatar użytkownika
Opliko
Mistrz Gry
 
Posty: 223
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 28 Sie 2018, o 19:27

Serith

Krótka narada z Opliko wyjaśniła trochę obydwu sytuację, w jakiej się teraz znaleźli, ale w ostateczności nie wniosła niczego do wspólnego planowania. Po tym jak Opliko postanowił wrócić na "Novę", by skonfrontować odkryte przez siebie rewelacje z wersją profesora, Luciusowi pozostawało zająć się swoim fragmentem śledztwa.
Chcąc zabrać się za poszukiwanie zaginionych kandydatów na studia indywidualnego nauczania stwierdził, ze najlepsza drogą będzie zacząć od dziekanatu, do którego mieli się zgłosić. Problem polegał na tym, że "Romb" był teraz strefą zamkniętą, a pracownicy zostali ewakuowani. O ile on mógł się dostać wszędzie, o tyle najpierw musiał odszukać "panie z dziekanatu" wśród tego całego tłumu. Jak się można było spodziewać, zajęło mu to sporo czasu. Dwie kobiety siedzące w jednej ze stref ewakuacyjnych wciąż czekały na przesłuchanie przez funkcjonariuszy ISB, którzy prowadzili śledztwo w sprawie zamachu i zabezpieczali teren. Lucius wytłumaczył im, że są potrzebne gdzie indziej i po krótkiej rozmowie z nimi udał się do dziekanatu bocznym wejściem, by ominąć ogrodzone wejście główne. W dziekanacie mógł w końcu z nimi porozmawiać i wyjaśnić, po co je tam zaprowadził.
- Drogie panie - zwrócił się w stronę dwóch starzejących się już kobiet - w poprzednich dniach odbył się konkurs dla dzieci w różnym wieku na specjalny tok nauczania i możliwość wcześniejszego przyjęcia na studia. Komisji przewodził profesor Shito. Kilkoro z przyjętych dzieci nie zgłosiło się do dziekanatu, marnując być może najlepszą okazję swojego życia. Czy coś w tej sprawie panie wiedzą? Czy widziały te dzieci?
- Nic. Nie wiem, czemu zrezygnowały.
- Ja też nie wiem, czemu nie chciały do nas przyjść. Może się przestraszyły ogromu tego wszystkiego? To w końcu wciąż były dzieci.
- Na pewno panie niczego nie wiedzą?
Jedynie przecząco pokiwały głowami. Rozmowa z pracownicami dziekanatu nie wniosła niczego nowego do sprawy, ale Lucius na szczęście się nie poddawał. Przypomniał sobie, że przecież mieli rozstawiony system kamer, które obejmował także dziekanat i postanowił sprawdzić, czy może tamta kamera czegoś nie wyłapała. Sprawdzanie nagrań zajęło mu kolejne kilka standardowych godzin, ale tym razem trud się opłacił. Na nagraniu widać było wyraźnie, jak wszyscy zaginieni wchodzą i po kilku minutach wychodzą z dziekanatu. Chyba będzie musiał uciąć sobie następną pogawędkę z tymi kobietami...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry

Opliko

Po zakończonej rozmowie z Luciusem, Opliko od razu udał się w stronę swojego ścigacza. Nim z kolei trafił na umówione przez komunikator miejsce zbiórki przysłanego z okrętu transportowca. Dawno nie składał raportu do pułkownika, więc pewnie jego powrót będzie dość niespodziewany. Niewykluczone, że będzie miał mnóstwo pytań, o to, co chiss odkrył i w jakim celu powrócił na "Novę".
Po wylądowaniu w hangarze niemal od razu dostał rozkaz zameldowania się na jednym z poziomów. Nie była to kwatera Borgisa ani żadne z miejsc, w których mógłby trenować lub obmyślać strategię, więc wszystko wskazywało na to, że może bardzo niecierpliwić się, co Opliko ma mu do powiedzenia. Kiedy chiss wszedł do wyznaczonej kajuty, zobaczył, ze pułkownik był w trakcie rozmowy z nikim innym jak z profesorem Shito. Wspomniany naukowiec siedział na przeciwko pułkownika, dzielnie wytrzymując rozmowę z nim, choć, co po wydarzeniach dzisiejszego dnia nie może dziwić, wyglądał na zmęczonego.
- Witam Opliko. Nie dawałeś znaku życia, co sugeruje mi, że po pierwsze miałeś kłopoty, a po drugie związane były na pewno z czymś ważnym, czego mam nadzieję się dowiedziałeś - tym razem Borgis znowu nawijał jak karabin blasterowy - Profesor Shito został uratowany przez oddziały Ryloth i Javelin, a następnie odwieziony tutaj. Myślę, ze on też może usłyszeć, co ustaliliśmy w sprawie zamachów na jego życie.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry

Gveir

- Dziesięciu, może dwunastu tutaj. Zawody oglądają... - wychrypiał zakładnik.
W tym czasie oddział zabrał się za wykonywanie rozkazów dowódcy. Codex zajął pozycję przy schodach i rozglądał się to w górę, to na resztę oddziału. Neya zaś podpięła się pod panel w jednej ze ścian i zaczęła przeszukiwać system.
- Sir, ci tutaj mają tylko zwykłe gnaty i trochę śmieci. Nic wartego uwagi. Żadnych kart magnetycznych, nic.
Po chwili otrzymał plany budynków od Neyi. Trzy filary były połączone łącznikami na drugim, czwartym i siódmym poziomie. Całość konstrukcji była strasznie wysoka, ale z mapy wynikało, jakby gang wykorzystywał jedynie pięć pierwszych poziomów, wyższe pozostawiając puste albo zablokowane. Rozkład pomieszczeń nie był skomplikowany. Na każdym poziomie znajdowała się klatka schodowa i główne pomieszczenie, od którego na wspomnianych poziomach odchodziły korytarze do słupów obok. Każde z głównych pomieszczeń było albo osobistą siedzibą kogoś ważniejszego z gangu albo wspólną salą dla reszty. Jedynie w prawym słupie na trzecim poziomie było pomieszczenie oznaczone jako zbrojownia, pewnie dodatkowa. Wyglądało na to, ze wszystkie pomieszczenia techniczne, warsztaty i tym podobne ulokowano w pozostałych budynkach na terenie siedziby Furii.
- Sir, obraz z kamer może trochę zająć. Dam radę, ale ktoś umiejętny im ten system składał. Chyba nie są tępą banda obdartusów, jaką rozwaliliśmy ostatnio.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 30 Sie 2018, o 18:02

Informacje od gangusa były użyteczne. Zbrojownia stanowiła wyjście do dywersji. Co prawda miał w głowie wizję zwabienia do niej części gangu, a następnie wysadzenia jej, lub w ogóle zawalenia konstrukcji pod swoimi ciężarami.
- Włamuj się dalej. Guru, wejdź na piętro nad nami i wybadaj wejścia. Prawdopodobnie wejdziemy wariantem cienia. - rzucił w link.
- Piętra od piątego w górę są niezajmowane, dlaczego? Skąd sterujecie droidami? Jaką obstawę ma Bin-Bin. - kolejne pytanie, poparte lufą blastera. Chciał zakończyć to jak najszybciej, posyłając gangusa w niebyt. Ponownie rzucił w link: - Hex, bądź gotów do odpalenia ładunków wiodących do wierz, szczególnie tej, oraz drugiej w której jest figurant. Likwidujemy wszystkich, którzy wejdą w nasze pole, wariant cienia. Nie wykryją nas żadnymi sensorami, dzięki właściwościom pancerza. Czarny kolor nie jest tylko dla fantazji. Pierwsza grupa, Hex i Codex idą górą, z czwartego piętra, ja razem z Neyą i Guru od drugiego. Uderzamy na piętro trzecie, sekundę wcześniej odcinając światło to atakowanej wierzy. Błyski, huki, rozwalamy wszystko, co nie jest Bin-Binem.
Przerywając wydawanie rozkazu, otworzył kanał z pułkownikiem.
- Panie pułkowniku, czy istnieje rysopis bądź zdjęcie figuranta?
Cały czas stał nieruchomo, niczym posąg, z blasterem wycelowanym w głowę zakładnika. Wyszkolenie pozwalało mu zareagować o wiele szybciej, niż przeciętna istota. Wystrzelenie z tak bliska, prosto w głowę zakładnika, nie stwarzało problemów czy pytań. Musiał przyznać, że robił to wielokrotnie. Równie często, na końcu lufy znajdowały się takie ścierwa jak owy gangus. Ściek materii, który wolał mordować, łupić i gwałcić, niż żyć inaczej. Nawet łowcy głów, czy przemytnicy, mieli ciut więcej szacunku u Gveira, niż wszelkiej maści gangsterzy.
- Kanonierka, bądźcie gotowi na błyskawiczną ekstrakcje, z ciężkim ostrzałem na wskazaną przeze mnie pozycję. - przesłał obraz magazynu pełnego droidów. - Będziemy pod prawdopodobnym ostrzałem, wśród cywili i bandy gangusów, mogą wystąpić ofiary. Na hasło "Napiąć" zbliżacie się do naszej pozycji, a hasło "Trzaskać" jest sygnałem do wsparcia. Bez odbioru.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 42
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Serith Tallav » 31 Sie 2018, o 20:17

Siedział nad nagraniami kamer i szukał jakichkolwiek wskazówek, poszlak cokolwiek na temat tych dzieci. Materiału było multum, ale trzeba go było przejrzeć. Po kilku naprawdę nudnych godzinach trud się opłacił. Jedna z zamontowanych przez oddział Seritha kamer wychwyciła pewną ciekawą rzecz. Otóż owe dzieci jednak przyszły do dziekanatu, a po paru minutach wyszły z niego... Lucius wziął bardzo głęboki oddech, nie lubił gdy ktoś go okłamywał, bardzo tego nie lubił zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach. Momentalnie podpiął do terminala swój datapad i zgrał nagranie z kamer, nadszedł czas porozmawiania sobie z paniami z dziekanatu Wychodząc z pokoju zamknął za sobą drzwi i wpisał odpowiedni kod zabezpieczenia.
Ponownie ruszył przez korytarze rombu, nadal kłębiły się tam wielkie masy dżentelistot. Niektóre drogi były całkowicie odcięte przez co musiał obchodzić standardowe trasy innymi korytarzami, a to znowu zajmowało kolejne cenne minuty w śledztwie. Co jakiś czas widział jakiś pracowników czy studentów chodzących, czy rozmawiających o całej tej sytuacji. W niektórych miejscach stali funkcjonariusze policji, którzy blokowali przejście do korytarzy. Przeszedł dalej do strefy ewakuacyjnej, w której ostatnio znalazł dwie sekretarki, ale teraz ich tam nie było... Lucius zaczynał się powoli martwić, że gdzieś mu zwiały, ale wtedy otworzyły się drzwi z jednego z pokoju wyszły owe dwie kobiety.
- Jak panie coś się przypomni to proszę się zgłosić - rzucił do nich na odchodne funkcjonariusz ISB, najwyraźniej tam urządzili sobie tymczasową sale przesłuchań, aby przyśpieszyć wszelakie procedury. Lucius momentalnie do nich podszedł.
- Witam ponownie - powiedział do nich ze sztucznym uśmiechem. - Widzieliśmy się parę godzin temu, pytałem panie o te dzieci. Mam prośbę mógłby panie jeszcze raz ze mną pójść do dziekanatu, potrzebuje jeszcze dowiedzieć się jednej rzeczy. - kobiety nie ukryły zdziwienia, popatrzyły się na siebie i starsza z nich odpowiedziała.
- Eee... Jeżeli to konieczne... - mężczyzna uśmiechnął się ponownie i wskazał kierunek,w który miały pójść. Ponownie weszli do pokoju bocznym wejściem. Gdy już sekretarki weszły żołnierz zamknął drzwi.
- Proszę usiąść. - rzucił do nich, obie usiadły na jakichś krzesłach nie daleko biurka.
- Zatem co pan chciał od nas? - odpowiedziała tym razem młodsza.
- Już, sekundka. - postawił przed nimi holopad, dodawany był żołnierzom do datapadu, ale nie był tak często wykorzystywany, od komunikacji mieli swoje komunikatory. Urządzenie rozświetliło się na niebiesko pokazując obraz kamery, gdzie po chwili na nim widoczne były dzieci, te o które pytał Lucius, które wchodzą do dziekanatu, a po paru minutach wychodzą. W tym czasie gdy one z zaniepokojeniem oglądały nagranie mężczyzna powoli przesunął swoją prawą ręką za siebie chwytając za rączkę pistoletu, który był za pasem. Jednym sprawnym ruchem ustawił go na ogłuszanie, a drugim odbezpieczył. Gdy tylko nagranie dobiegło do końca i holopad się wyłączył podniosły na niego wzrok. Widać było jedno - wkurwienie.
- Teraz powiecie mi wszystko o tych dzieciach, imiona, nazwiska, miejsce zamieszkania, kim są, co mają wspólnego z zamachem i dlaczego mnie KURWA OKŁAMAŁYŚCIE?! - z każdym wyrazem podnosił swój ton głosu. - Jak odmówicie współpracy zostaniecie oskarżone nie tylko o utrudnianie śledztwa, ale i kurwa o pomoc w zamachu. Przy takich zarzutach, pierdle to będzie wybawienie. - on sam poczuł jak ciężej oddycha, miał już dość tego dnia. Chciał odpowiedzi i poszlak, które doprowadzą go do cweli odpowiedzialnych za ten zamach. Patrzył się na nie i oczekiwał odpowiedzi. Trzymał dłoń na pistolecie, będący gotowym do oddania strzału w razie zagrożenia.
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 96
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 4 Wrz 2018, o 21:26

Gveir

Więzień trzymany przy lufie jego broni niemal nieruchomo zwisał w jego uchwycie. Jego wzrok zwrócony był w stronę wylotu dla blasterowego bolta, który niechybnie był jego przeznaczeniem. Ten jednak zdawał się mieć jeszcze nadzieję, bo skwapliwie odpowiadał na pytania.
- Te piętra nie są potrzebne. Po prostu. Składujemy tam syf i złom. A droidy... to szef ma u siebie...panel - gdy jednak usłyszał nazwisko Bin Bina, zająknął się - On...on nie ma obstawy. Jest z szefem na trzecim piętrze.
Gdy ruszyli zgodnie z rozkazami Gveira, więzień nie był już im dłużej potrzebny. Z kolei od pułkownika nadeszła wiadomość, z przypuszczalnym wyglądem celu. Obraz mężczyzny wyświetlił się wszystkim członkom oddziału od wewnętrznej strony hełmów. W tym czasie Guru sprawdził piętro powyżej. Gdy dał znak, ze czysto, Hex razem z Codexem ruszyli do góry, a druga grupa pod dowództwem Gveira ustawiła się przy przejściu na tym samym piętrze.
- Tak jest, sir - nadeszła odpowiedź od kanonierki.
Ruszli korytarzem do filara obok, stale rejestrując odczyty z wizji swoich hełmów. Guru szedł na przedzie, wypatrując niebezpieczeństwa. Po chwili Hex zameldował o zdjęciu dwóch kolejnych gangsterów i zajęciu pozycji przy schodach z czwartego na trzecie piętro. Grupa Gveira także dotarła do schodów. Na swojej drodze jednak nikogo nie spotkali. Przyczaili się przy schodach na górę, które znajdowały się w sporej sali, wyglądającej trochę jak wspólne pomieszczenie, z licznymi stołami, kanapami i lodówką ustawioną w rogu. Na ścianie wisiał wyświetlacz, teraz wyłączony, a na stołach walały się karty do pazaaka, butelki po piwie i resztki jedzenia. Sala była pusta, większość gangu musiało siedzieć na hali i na żywo oglądać zawody. W baziepozostała tylko mała grupka.
- Patrz! Patrz! I... dupa! Kurwa, widziałeś, jak mu przyjebał?
Z pomieszczenia, które według słów gangstera miało być siedzibą ich szefa, dobiegały głośne rozmowy, czasem śmiechy, a czasem przekleństwa. W tle było słychać relację z zawodów sportowych, prawdopodobnie z hali, która znajdowała się nieopodal tego miejsca. Gveir przyczaił się u szczytu schodów z granatem błyskowym w ręce, gotowym do rzutu. Jednak gdy wyjrzał, nadszedł meldunek od Hexa. W tym samym czasie on sam zobaczył też, o co chodziło jemu podwładnemu.
- Sir, dziwnie to wygląda.
W sali na trzecim pietrze było siedem osób. Siedmiu mężczyzn oglądających relację z walk, stojących z butelkami w rękach, siedzących na kanapie, z bronią i jedzeniem porozrzucanymi w nieładzie po wszystkich stołach i szafach stojących w czymś, co wyglądało na salon. W rogu widać było panel komputera. Nie to jednak było dziwne, a to, że ich cel - Bin Bin, którego mieli ratować, radośnie siedział obok najlepiej wyglądającego gościa z całej tej szajki i z piwem w ręku i uśmiechem na ustach śmiał się razem z całą resztą gangsterów.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 5 Wrz 2018, o 21:45

Przejście do punktu ataku było łatwe. Wyłączenie zasilania, połączone z ich umiejętnościami w krótkim czasie pozwoliło im znaleźć się na pozycjach wyjściowych.
Meldunek Hexa wprowadził trochę animuszu do całego planu. Kapral nie kłamał, nazywając to dziwnym. Bin-Bin, jak gdyby nigdy nic świętował z resztą. Gveir nie mógł wyobrazić sobie miny zaskoczenia, gdy obudzi się na ISD Nova..
- Cóż, popsujemy im zabawę. Codex, skoncentrowana wiązka ogłuszającego prosto w Bin-Bina, otwierasz wszystko. Sekundę po, gdy figurant wali się na glebę, lecą błyski. Hex odpalasz ładunki odcinające zasilanie w tej wierzy. Wystrzeliwujemy wszystkich, którzy nie są naszym celem. Zwijamy się z figurantem na plac, gdzie czeka kanonierka.- z prędkością wiązki wystrzelonej z E-11, rozdysponował swoim zespołem.
- Kanonierka, napiąć. Wchodzimy za dwie. - rzucił ostatni raz w link.
Odliczył w myślach do pięciu, spiął się i wyrzucił z siebie jedno słowo, będące znakiem do rozpoczęcia.
- Wbijamy.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 42
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Opliko » 8 Wrz 2018, o 22:50

Obecność procesora była rzeczywiście niespodzianką, ale miłą. Oznaczało to, że miał już okazję zapytać go o jego... opinię... I zobaczyć reakcję.
- Oczywiście, w zasadzie to obecność procesora może okazać się bardzo pomocna. Być może lepiej też, by wiedział jak działam. - powiedział zupełnie szczerze. Cały czas bowiem starał się obserwować reakcje Shito. Nie znał się na czytaniu mikroekspresji, ale zaskoczenie i gniew były łatwe do zauważenia. Jeśli będzie wyraźnie widać u niego jedną z tych dwóch emocji, łatwo zgadywać, że może coś być nie tak. - Przez ostatnie dwa dni skupiłem się na sprawdzaniu sklepów w których podobno widziano profesora - Chiss nie pozwolił mu przerwać - w celu znalezienia ewentualnych powiązań z jakiegoś rodzaju przestępcami, które mogą się pojawić w przybytkach na niższych poziomach miast. Początkowo nie zdałem raportu, bo nie miałem czego zaraportować, ale dość szybko udało się to naprawić. Proszę mi powiedzieć profesorze: czy słyszał pan może o osobie nazywanej "Furią"? - zwrócił się do Shito - Dość kiczowaty pseudonim, ale wolałem nie czekać aż do sklepu Prato Vraskijandisa dotrą jego ludzie, by ich o niego zapytać, w kontekście tego, że zamierzali mnie zabić. Wygląda bowiem na to, że cokolwiek pan robił w tym sklepie, a wątpię by było to kupowanie skażonego uranem paliwa, choć nie wykluczam, że tutaj sprzedawca mówił prawdę, to właśnie ten "Furia" stara się by zostało to zachowane w tajemnicy. Rozumiem, że mogą się panu nie podobać wnioski jakie można wyciągnąć z tego co powiedziałem, więc pytam się otwarcie: czy jest możliwość, że zamachy na pana są powiązane z tymi... wątpliwymi... interesami? Być może ktoś, na przykład "Furia", chce pana wyeliminować by nigdy nie ujrzały one światła dziennego?
Opliko miał nadzieję, że skonfrontowanie Shito z niewygodnymi faktami albo sprawi, że dopowie resztę historii, albo im zupełnie zaprzeczy. W zasadzie miał trochę nadzieję na to drugie, bo wtedy mógłby mu wytknąć kłamstwo. Miał w końcu nagranie ze sklepu. Tak, system dawał ponad 17% szans, że to nie jest Shito, ale mimo tego dowody były dość wiarygodne. Szczególnie w kontekście tego co słyszał Chiss. No i nikt nie próbuje kogoś zabić jak jest na złym tropie, a przynajmniej nie, kiedy ryzykuje życie.
Obserwując profesora, czekał więc na jego odpowiedź
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#0909
Awatar użytkownika
Opliko
Mistrz Gry
 
Posty: 223
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

PoprzedniaNastępna

Wróć do Światy Jądra