Content

Światy Jądra

[Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Image

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 14 Cze 2018, o 18:51

Wskazani przez Neye nie pasowali. Nie wpisywali się nawet w szpicli ISB, znanych z okrucieństwa i działania ponad prawem. Czekali na coś lub na kogoś, a odór najemnych cyngli czuł aż tutaj. Mógł założyć się, że za ich pojawieniem stoi nie kto inny, jak pułkownik. Ten dziwny oficer był gotów do różnych dziwactw.
Jedno z dziwactw wpatrywało się w niego, szczególnie w niego, jakby istota Gveira miała mu przynieść odpowiedź na pytanie o Absolut. Pytania pytaniami, ale z jakiś powodów, ten gość kogoś mu przypominał. A może to niejasne wspomnienie z dawnych lat, tylko których? Gdy został Szturmowcem, dość rzadko ściągał hełm z głowy. Czy był to ktoś z Korpusu?
- Neya może mieć racje. - wyrzucił z siebie, powracając wzrokiem oraz myślami do przyjaciół. - Śmierdzą mi najemnym blasterem na kilometr. Nie ważne, czy są pistoletami na wynajęcie czy też polują na cudze głowy, nie pasują tutaj. Stawiam na pułkownika. - zabrał swoje karty, wpatrując się w wylosowane rozdanie. Gdy tylko ułożył wstępny ruch, ponownie odpalił się w swoim stylu.
- Wystosowałem do pułkownika prośbę o wsparcie małej kanonierki, na moje i Hexa życzenie. Za jeden standardowy dzień mamy kolejne zadanie, bądźcie gotowi i wypoczęci.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 21
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Opliko » 17 Cze 2018, o 00:13

No cóż, raz się trafia, raz nie. Klub studencki raczej nie był powiązany z zamachami. Wszystko wskazywało na to, że nawet gdyby profesor Shito był bezpośrednio powiązany z zamknięciem poprzedniego, to tutejsi goście by i tak nie próbowali czegoś tak ekstremalnego. Po prostu szukali miejsca które tolerowało by ich odstępstwa od normy i je tu znaleźli - ale nie byli do niego przywiązani na tyle by robić coś takiego...
Niektórzy uznali by to pewnie za porażkę, jednak w rzeczywistości pozbycie się jednego z tropów oznaczało, że był bliżej celu.

Po powrocie do lokum w uczelni zajął się analizą świeżego raportu...
Od razu jedna rzecz przykuła jego wzrok. Nie była to sama informacja, a to jak została przedstawiona...
W trzech przypadkach śmierć nastąpiła naturalnie, w czterech przyczyny uznano za naturalne.

"Uznano za naturalne"? Co to w ogóle znaczy? Gdyby w tym samym zdaniu nie było wzmianki o osobach, które rzeczywiście opuściły ten świat z przyczyn naturalnych, to Chiss zupełnie by to pominął. Jednak w tym kontekście zdanie to sugerowało, że przyczyny śmierci jednak takie naturalne nie były. To z pewnością należy zbadać.
Jednak "uznane za naturalne" z pewnością nie byłyby zamachy bombowe. To przynajmniej sugerowało, że jakiekolwiek były powody śmierci czterech pracowników uczelni, mogły one nie być powiązane z jego sprawą. Mimo to trafia blisko szczytu listy rzeczy do sprawdzenia.

Jednak nie na samym szczycie. To miejsca zarezerwował dla badania zachowania samego profesora Shito.
Co prawda osoby związane z technologią chodzące po sklepach z częściami raczej nie były czymś bardzo dziwnym, jednak w tym wypadku trzeba pamiętać, że profesor robił to mimo tego, że prawdopodobnie ma dostęp do prawie dowolnych części dzięki uczelni. Jedyne powody więc by szukać ich gdzieś indziej, szczególnie z niezbyt zaufanych źródeł, to potrzeba czegoś bardzo specyficznego i trudnego do znalezienia, albo konieczność zdobycia części bez wiedzy uczelni...
Może się wydawać, że nie wpływa to na śledztwo, jednak czasami trzeba poznać ofiarę by zrozumieć napastnika. Jeśli ataki były związane z jakimś projektem Shito o którym nie wie uczelnia, to wiedza o samym projekcie może wskazać potencjalnych jego przeciwników.
Co równie ważne, dawało to wymówkę by zejść na niższe poziomy. Raczej mało jest prawdopodobne by znalazł tam cokolwiek, jednak warto próbować.

Reszta danych nie była tak istotna. Znaleziska Javelin mogły być ważne, ale na razie to było za mało. O Twi'leku praktycznie nic nie wiedzieli, a odkrycie kim jest handlarz alg może zająć bardzo długo. Podobnie z nową informacją o zamachu, a także o wybuchu w hangarze. Chór trzymał lekką obietnicę: powód odmowy występu wskazywał na to, że jego członkowie mogą być jakoś przeciwni obecnej władzy. W najgorszym wypadku - otwarcie wrodzy Imperium. Ale na razie ważniejsze były dwa pozostałe ślady... Trzeba było się więc zabrać za przygotowania do odwiedzenia sklepów.

***


Chiss niedługo później był gotowy do opuszczenia swojego lokum. Spędził trochę czasu przygotowując 4 dyski z danymi - a dokładniej specyfikacją jakiejś części silnika statku, o której informacje znalazł w HoloNecie i zmienił trochę kilka rzeczy by upewnić się, że nie istnieje. Dodał też na nie małą niespodziankę... Wirusa, który po podłączeniu dysku powinien być w stanie bez większego problemu przejąć kontrolę nad większością konsumenckich komputerów, którego zamierzał wykorzystać, by upewnić się, że dostanie informacje o zakupach profesora... Wszystko stawało się takie łatwe, kiedy ofiara sama infekowała się oprogramowaniem.
Wybrał więc losowy sklep z listy i udał się w jego kierunku...
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#0909
Awatar użytkownika
Opliko
Mistrz Gry
 
Posty: 200
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 17 Cze 2018, o 22:23

Serith

Warty przebiegły im spokojnie i zanim się spostrzegli, nadszedł kolejny dzień a wraz z nim rutynowe przygotowanie miejsca pracy do profesora. Ochraniana przez nich osoba miała najpierw dać wykład, ponownie z fizyki hipernapędu w tej samej auli co poprzednio, a potem kontynuować prace w hangarze badawczym. Serith wysłał więc Nayę i Luciusa do sprawdzenia zamontowanych dwa dni wcześniej zabezpieczeń. Oni zaś czekali, aż profesor wstanie i przygotuje się do dzisiejszego dnia. Podczas porannych zajęć ci, którzy pełnili wartę, mieli jeszcze czas na krótką przerwę. W tym czasie wróciła Naya, meldując, ze wszystko sprawne i gotowe. Lucius został na miejscu, by przypilnować sali.
- W porządku, ruszamy. Panie Shito, trzyma się pan blisko nas - rozkazał dowódca.
Zjechali windę na niższy poziom, po czym skierowali się korytarzami na miejsce. Jak zawsze, na niższych pietrach pełno było już studentów i naukowców śpieszących załatwić swoje sprawy. Przed salą zgromadził się taki sam tłumek, jak ostatnio i Tallav już wiedział, ze przed każdym wykładem czeka ich wyzwanie w zapewnieniu profesorowi bezpieczeństwa. Dzisiaj zajęcia odbywały sie chyba dla tego samego roku, co ostatnio. Tallav rozpoznał grupę chissów, chociaż bez Opliko, który nie dał znaku życia od wczoraj. Nie miał czasu się jednak tym teraz przejmować, bo tłum był naprawdę gęsty. niektórzy z bogatszych studentów przyprowadzili nawet ze sobą droidy. Serith rozpoznał też inne grupki, w tym i pilnych kujonów, którzy wyróżniali się w szczególności na ostatnim wykładzie, notując niemal każde słowo. Jeden z tych studentów na widok zbliżającego się profesora odłączył się od kolegów i skierował w ich stronę. W ślad za nim podążył jego droid protokolarny.
- Panie profesorze! Mogę mieć pytanie? - student starał się przekrzyczeć zgromadzony wokół tłum i podejść jak najbliżej, żeby mieć w ogóle jakiekolwiek szanse na rozmowę.

Opliko

Na pierwszy wybór padł warsztat niejakiego Bin Bina. Opliko zgadywał, że był to raczej jakiś pseudonim lub ksywa, bo właściciel był człowiekiem. Mieścił się na jednym z pięter "średniego" poziomu wielkiego miasta. Po krótkim kluczeniu wśród alejek dotarł w końcu do poszukiwanego miejsca. Warsztat, a raczej zapyziała dziura, jak na gust chissa, miał nad wejściem w połowie wyblakły neon ogłaszający "Bin Bin. Złota rączka". Sądząc po wyglądzie tego miejsca, był to raczej pusty slogan i przechwałka.
Wszedł do środka. Wnętrze rozświetlały dwie duże jarzeniowe lampy pod sufitem. Za drzwiami było trochę przestrzeni, jednak większość podłogi i półek wokół była zagracona różnym złomem. Przed nim był kontuar, za którym stał droid protokolarny. Był brudny i wyraźnie nienasmarowany, by skrzypiał niemiłosiernie. Pokrywę torsu miał zdjętą i widać było pod nią plątaninę szarych kabli. Gdy Opliko wszedł do środka, czujniki wzrokowe droida zaświeciły się i zwrócił na przybysza swoją uwagę.
- Dzień dobry. Droid B-678-C3. Proszę podać nazwę części, a ustalimy jego cenę.
- Szukam właściciela, Bin Bina - zaczął chiss.
- Brak podanej części w zbiorze - odezwał się beznamiętnie droid - Proszę podać nazwę części, a ustalimy jego cenę.
- Nie chcę twoich części, szukam właściciela...
- Brak podanej części w zbiorze. Proszę podać nazwę części, a ustalimy jego cenę.
- Dobra, na tym dysku masz część, której szukam - Opliko spróbował obejść logikę B-678-C3 sposobem i podął mu dysk.
- Nie skupujemy sprzętu. Brak podanej części w zbiorze. Proszę podać nazwę części, a ustalimy jego cenę.
I to by było na tyle. Z droida za kontuarem nic więcej nie dało się uzyskać. Opliko rozejrzał się za to po warsztacie. Wyglądał na opuszczony, przynajmniej od jakiegoś czasu. W jednym kącie zauważył jednak jeszcze jednego droida. Tym razem przerobionego B-1, który chyba robił za ochroniarza. Najwyraźniej właściciel zostawił blaszaki do pilnowania interesu i sie ulotnił.
Po pierwszej porażce w poszukiwaniach Opliko postanowił sprawdzić następny sklep z listy. Tym razem nie było nazwy, jakby właściciel zdecydował się nawet nie nazywać swojego interesu albo po prostu był to jedynie zwykły stragan gdzieś przy jednej z dróg albo na jakimś targu starociami. Był za to adres i za nim chiss podążył. Na miejscu natrafił jednak na pustkę. Nie było ani sklepu, ani straganu, ani niczego, co by wskazywało na to, że ktoś kiedykolwiek przy tej ulicy sprzedawał części. postanowił popytać ludzi wokół. Ci jednak nie potrafili go nakierować. Temat nie dawał mu spokoju i zawzięcie próbował dalej. Zeszło mu na poszukiwaniach i wypytywaniu miejscowych, czy to na ulicy, czy w okolicznych kantynach i barach, kilka najbliższych standardowych godzin. Nieliczne promienie gwiazdy Hosnian Prime przestały już docierać na ten poziom. I jedyne, czego dowiedział się podczas całego dnia, to że był w tym miejscu kiedyś zakład niejakiego Thody Hazza, ale mechanik zamknął go niecałe dwa standardowe lata temu.
Dzień zbliżał się ku końcowi i potrzebował odpoczynku. Poszukiwania wznowił więc następnego dnia. Tym razem udał się do warsztatu Prato Vraskijandisa, trzeciego na otrzymanej liście. Prowadził go człowiek, który akurat stał na ulicy, gdy Opliko podszedł do witryny.
- Ach klient! Zapraszam do środka! - odezwał się podstarzały mężczyzna, otwierając drzwi i prosząc chissa do warsztatu.
Na oko właściciel miał coś koło pięćdziesiątki. Brakowało mu trzech przednich zębów i miał spory kawałek łysiny w miejscu dawno zagojonej blizny na głowie. Ubrany był w zwykłe robocze ciuchy, z których wystawała paczka fajek, które palił przed przybyciem klienta. Wnętrze jego sklepu było bardziej uporządkowane. Za ladą widać było trochę gratów i warsztat, jednak magazyn musiał być na tyłach, bo w sporym kawałku sklepu było luźno, a najlepsze części ułożono za sklepową witryną.
- W czym mogę służyć?

Gveir

Hex dołączył do nich już wczoraj wieczorem. Na szczęście cały i zdrowy. Już na spokojnie, po misji, oceniał nowe pancerze w samych superlatywach. Byli więc znowu w komplecie. Następny dzień zaczął się wcześnie. Odprawa u pułkownika Borgisa była krótka i treściwa. Dowódca jak to miewał w zwyczaju, wyrzucał z siebie potok słów.
- Wasze następne zadanie. Na jednym ze środkowych poziomów miasta jest kilka warsztatów, do których zapuszczał się profesor Shito. Dwójka z właścicieli zniknęła i porzuciła swoje warsztaty. Grupa Kuat donosi, że jeden z nich, niejaki Bin Bin, był widziany na terytorium kolejnego z gangów na niższych poziomach. W ścisłym, pilnie strzeżonym centrum tego gangu. Gang nazwał się ambitnie Furią. To nie są już amatorzy. To oni rządzą większością tego sektora. Miałem ich zostawić na potem, ale sytuacja wymaga nagłej interwencji. Informacje nie są potwierdzone, a teren jest szczególnie niebezpieczny. Wasze zadanie to odnaleźć Bin Bina. Żywego odstawić na okręt do celi na spotkanie ze mną. Martwego przywieźć. Macie pozostać niezauważeni. Akcja po cichu i bez rozwalania. W razie konieczności walki, nie dać przeżyć nikomu, kto mógłby poświadczyć o obecności wojska na tym obszarze. Współrzędne obszaru i miejsca lądowania macie juz przekazane. Możecie odejść.
Wychodząc, Gveir zauważył jeszcze, że pułkownik zdaje się być trochę... zniecierpliwiony? A może rozkojarzony? Na pewno coś musiało zaprzątać mu głowę, co oznaczało, że ogół sytuacji musiał się mocno komplikować. Po odprawie mieli chwilę na przygotowania. Potem zbiórka w hangarze i wylot. Tam czekała już na nich ich kanonierka, dana im na prośbę jako wsparcie. Jej załogę stanowiło dwóch pilotów i trzeci człowiek do obsługi działka. Na widok Gveira zasalutowali.
- Sir, gotowi do lotu. Współrzędne zostały nam przekazane, ale czekamy na pana rozkazy.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Serith Tallav » 18 Cze 2018, o 15:26

Jechali windą w dół on z przodu po prawej stronie, po jego lewej stała Naya, zaś tyłami zajęli się Lucius i Elayne, w samym środku formacji stał profesor Shito. Prawdopodobnie w windzie wyglądało to komicznie, ale na szczęście nikt z nimi więcej nie jechał, a nawet nie chciał widząc wchodzącego Arado z ochroniarzami. Po paru minutach winda stanęła, a drzwi rozsunęły się na boki. Widok był typowy i do niego powoli się przyzwyczajali rzesze studentów i naukowców śpieszące się na wykłady, albo rozmawiające między sobą, dopiero po krótkiej chwili Tallav zobaczył te masy uczniów czekające pod salą 32A, chyba ten sam rocznik to było pierwsze co przyszło mu do głowy. Praktycznie od razu wziął głębszy oddech, wiedząc że znowu będzie musiał się przeciskać przez tłum, wiedział też jakie to jest cholernie niebezpieczne, przy takiej masie istot ciężko jest szybko dostrzec zagrożenie i je zneutralizować.
Serith delikatnie poprawił ubranie barkami i ruszył do przodu torując drogę najpierw przez korytarz, gdzie większość istot odsuwała się na boki przed idącymi żołnierzami, zaś potem wchodząc w tłum nieraz musząc siłowo przechodzić lub odsuwać ludzi. W pewnej chwili mignęła mu grupa Chissów, z którym trzymał się Opliko, ale jego samego tam nie zobaczył, on bardziej działał jak wolny elektron niż jako bezpośredni członek drużyny, może to i było lepiej dla porucznika, lepiej było mieć takiego "człowieka", który działa incognito i stara się dostarczyć informacji z otoczenia, niż ktoś kto jest kolejnym ochroniarzem.
W pewnym momencie Serith dostrzegł jak przez zebrane istoty przedziera się jeden student, krzycząc, że ma jakieś pytanie do profesora, a za nim podążał jego droid protokolarny. Może Tallav był nieco przewrażliwiony przez to zadanie, ale wolał nie ryzykować. Momentalnie starał się spokojnie idąc zasłonić Shito swoim ciałem, tak aby poruszać się dalej do sali, nie chciał aby nagle w całej tej masie istot wybuchła panika spowodowana jakąś agresywniejsza akcją. Jednocześnie powiedział głośniej w stronę nadchodzącego studenta. - W sali! - zabrzmiało to jak rozkaz i tym miało być, nie podlegało to dyskusji i miał głęboką nadzieję, że ton jego wypowiedzi dał studentowi to do zrozumienia.
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 76
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 18 Cze 2018, o 23:51

Musiał przyznać, że zadanie postawione przez pułkownika było skomplikowane. Nie, żeby nie dokonywali ekstrakcji celu, bądź przeniknięcia na teren wroga w celu likwidacji bądź sabotażu, ale wchodzenie w środek gniazda pełnego wściekłych owadów, wymagało ostrożności. Wszelkie informacje, odnośnie lokalizacji celu oraz punktu zrzutu miał na swoim wyświetlaczu.
Pułkownik spełnił prośbę, dając do dyspozycji Hexa małą kanonierkę. Sądząc po jej rozmiarach nie mogła wzbudzić podejrzeń, miał nadzieje, iż dysponuje porządnym wygarem.
Oddał honor załodze i wysłuchał krótkiego meldunku.
- Dobrze. Mam nadzieje, że nie będziecie mieli dużo pracy. Wasz arsenał oraz umiejętności są do dyspozycji mojej, oraz mojego zastępcy, kaprala Hexa. Specjalnie dla nas, stworzył kodowane połączenie. Komunikacja dwustronna. Kod wywoławczy do wejścia w akcję: Kowadło; do osłony działań: Młot; bądźcie w pobliżu. Uważajcie, bo nie wiem czym dysponują nasi przeciwnicy. Ufam w wasze doświadczenie i umiejętności, znacie się lepiej na swojej pracy.
Odszedł do swoich ludzi. Otworzył znany kanał komunikacyjny, przekazując na wyświetlacze współrzędne i rodzaj celu.
- Pułkownik dał nam niełatwe zadanie. Ekstrakcja celu z środka terytorium gangu. Banda nazywa siebie Furią i są lepsi od poprzednich. Panują nad większością sektora, który ostatnio odwiedziliśmy. Ekstrakcja celu zwanego Bin Binem. Mamy dwa warianty: zabieramy go żywego i znikamy, lub martwego, status celu nie jest do końca znany. W grę wchodzi ciche przeniknięcie oraz likwidacja celów, zero rozwałki. Konieczność walki oznacza jedno - zero świadków. Dosłownie. Nikt nie może o nas wiedzieć, zero wahania.Nie wiem czego możemy się spodziewać po bandzie, bądźmy czujni. Ogłuszające i wibroostrza w ruchu, wariant cienia. Kanonierka jest do mojej i Hexa dyspozycji. Do dzieła, Javelin 3-2.
Wsiadając do transportu, rozpoczęli rutynowe, wręcz finalne sprawdzanie sprzętu. Gdy tylko pilot oderwał się od podłogi ISD, kierując statek ku wylotowi z hangaru, Gveir nie mógł się oprzeć pokusie, że będzie to jedna z cięższych misji ostatnich dwóch lat.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 21
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Poprzednia

Wróć do Światy Jądra