Content

Światy Jądra

[Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Image

[Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 18 Kwi 2018, o 16:59

ISD "Nova" przybywa z Serithem i Opliko na pokładzie
ISD "Nova" przybywa z Gveirem na pokładzie

Image


Hosnian Prime było takim kolejnym małym Coruscant. Zabudowana niemal na całej swojej powierzchni planeta próbowała dorównać Potrójnemu Zeru, jednak mimo licznych starań wciąż nie była tak ważna, jak życzyłby sobie jej gubernator. Jej opis na oficjalnych stronach Holonetu przedstawiał ją jako miejsce biznesu, lokalnej polityki, z wieloma drapaczami chmur, biurowcami, miejscami rozrywki czy centrami handlowymi. Swoistym rozpoznawalnym punktem planety jest budynek w kształcie Senatu Starej Republiki, który miał być jej szyderstwem stworzonym przez architektów chcących zaimponować Imperatorowi Daali. Poza tym wspaniałym widokiem powierzchni planety, jak każdy zabudowany świat posiada i niższe, uboższe partie urbanistycznego molocha. To właśnie tam swoje siedziby mają lokalni gangsterzy, ale i organizacje obejmujące swoim zasięgiem całą Galaktykę. Nikt nie chce tego przyznać, ale korupcja i biurokracja na wyższych poziomach jest idealną pożywką dla przestępczości. A może i czegoś więcej...
Ostatni dzień minął im nad wyraz szybko. Każdy z nich - Serith, Opliko i Gveir na swój sposób zajęli się przygotowaniem do misji. Ich przybycie na orbitę planety pozostało niemal niezauważone. Ruch na orbicie był tak spory, a stacjonujące siły Imperium tak wszechobecne, że jeszcze jeden gwiezdny niszczyciel nie zrobił większej różnicy. Jedynie kontrola lotów orbitalnej stacji wojskowej odnotowała przybycie nowych sił. Dlatego od razu skierowali się nad obszar planety, który najbardziej ich interesował. Sektor Akademii Drugmor - największej z miejscowych uczelni i kształcącej najsławniejszych fizyków. To na niej wykładał Arado Shito, którego mieli ocalić przed prześladowcami. Gorzej, że nie było wiadomo, kim oni są, a mieli całą planetę do dyspozycji swoich terrorystycznych zamiarów.

***


Pułkownik Borgis wezwał ich do sali treningowej na odprawę. Każdy z nich już w odpowiednich dla siebie ciuchach był gotowy do roli, jaką mu powierzono w nadchodzącej akcji. W sali zebrały się w sumie cztery pięcioosobowe oddziały. Dwa z nich ubrane w najzwyklejsze cywilne ciuchy, wyglądały wręcz jak grupki tutejszych mieszkańców. Oddział Seritha stanął obok bojowo nastawionych komandosów, którzy, jak wiedział, dołączyli do nich na Coruscant i właściwie jako jedyni z obecnych posiadali oficjalne przeszkolenie. Ich dowódca nazywał się GV-3921, ale ponoć wołali na niego Gveir. Bliższe możliwości zapoznawania się przerwało jednak przybycie pułkownika. Dowódca szybko omiótł wzrokiem zebranych przed sobą swoich ludzi i bez zbędnej zwłoki zaczął odprawę.
- Każdy z zespołów ma swoje zadanie do wykonania. Grupy Enarc i Kuat zajmą się wywiadem i infiltracją. Enarc będzie udawał grupę studentów na uczelni, badając najbliższe otoczenie profesora Shito. Grupa Kuat przejmie rolę cywili i spróbuje wniknąć w lokalną społeczność niższych poziomów. Z kolei oddział hmm... Ryloth - spojrzał w stronę Tallava i jego ludzi - zajmie się bezpośrednią ochroną naszego naukowca. Będziecie robić za jego ochroniarzy. Opliko zajmiesz się zbieraniem informacji od wszystkich grup i ich analizą. Macie zameldować się do rektora uczelni, on zapozna was z profesorem i przydzieli harmonogram i lokum na terenie uczelni. Oddział Javelin - tu Borgis skierował się do najnowszych członków ekipy inkwizytora - zajmie się akcjami szturmowymi. Będzie stanowił stałe bojowe wsparcie w wypadu nieprzewidzianych sytuacji. Zacznie natomiast od rozruszania lokalnego półświatka. Musimy ich nastraszyć, żeby zaczęli sypać i popełniać błędy. Waszym pierwszym zadaniem będzie zdobycie bazy lokalnego gangu na niższych poziomach. To tyle. Stały kontakt ze mną i pomiędzy dowódcami oddziałów. Raporty wysyłać do mnie, wszelkie dane wywiadowcze do mnie i Opliko. Rozejść się.

***


Serith i Opliko

Serith wraz ze swoim oddziałem i Opliko wyruszyli niemal razem z komandosami. Ich transportowiec skierował się jednak od razu w stronę kampusu Akademii. Pięć wielkich gmachów stanowiło trzon uczelni. Ustawione były na planie kwadratu, gdzie piąty budynek znajdował się pośrodku. Każdy budynek był w kształcie innej bryły, a środkowy w kształcie piramidy - najważniejszy - mieścił w sobie siedzibę władz uczelni. Według danych wszystkie pięć obiektów było przede wszystkim miejscem pracy naukowców z ich pracowniami i laboratoriami. Miejsca kształcenia studentów oraz ich akademiki znajdowały się natomiast wokół głównych budynków, w liczbie znacznie większej niż mogli podczas lotu policzyć. Tereny pomiędzy zabudowaniami wypełniały ładnie utrzymane parki i alejki z barami i sklepami o czystych i nowoczesnych witrynach. Akademia miała też swoją własną kontrolę lotów na szczycie walcowatego budynku - jednego z pięciu głównych. Sektor naprawdę robił wrażenie.
- Transport 3-1 z agencji K. A. D. - wysłał komunikat ich pilot - Proszę o potwierdzenie spotkania z rektorem.
- Potwierdzam. Lądowisko numer 2 A - odezwał się elektroniczny głos z kontroli lotów.
Agencja ochroniarska K. A. D. Była ich oficjalną przykrywką. Lokalni ochroniarze o niezbyt ambitnej nazwie nadawali się do tego celu idealnie, po ostatniej próbie zamachu na naukowca. W ten sposób nie powinni wzbudzić podejrzeń. Oczywiście rektor jak i sam zainteresowany ochroną wiedzieli o przykrywce.
Wlecieli do wnętrza wielkiego tetraedru, mniej więcej w połowie jego wysokości. Po wylądowaniu i wyjściu na zewnątrz od razu natknęli się na komitet powitalny. Wyszedł do nich sam rektor w asyście dwóch droidów protokolarnych. Akwin Abon był ithorianinem. Był to jeden z pierwszych symbolów zmian, jakie zaszły za panowanie obecnego Imperium. Mimo panującego jeszcze rasizmu, potrafiono docenić wiedzę i umiejętności przedstawicieli innych ras niż ludzie. Abon sprawiał wrażenie spokojnego i potulnego, nawet jak na ithorianina. jego szarawa skóra zlewała się z szata o dość podobnym kolorze. Z tego, co się mówiło, było to bardzo mylne wrażenie. Ten mężczyzna piastujący najwyższy urząd w uczelni był ponoć niesamowicie inteligentny i rozumiał zagadnienia, które przerastały nie tylko zwykłych ludzi, ale i sporą część naukowców.
- Witam panów, witam. Profesor Akwin Abon, rektor tej uczelni. Od razu zapraszam do biura. Profesor Shito już tam czeka. Bardzo dobrze, że jesteście.
Prowadząc ich z lądowiska w głąb budynku, mieli czas rozejrzeć się dookoła. Budynek reprezentacyjny Akademii robił wrażenie. Całość wnętrza w przeciwieństwie do durastalowej powierzchni ścian, wykonana była z najnowocześniejszych materiałów, ułożonych w najróżniejsze artystyczne wzory. Czerń włókien na bazie węgla mieszała się z luminescencyjnym lśnieniem polimerówych biokompozytów. Wszędzie lanoszyły się droidy. Opliko mógłby się założyć, że każdy z nsukowców ma przybajmniej jednego. A sami naukowcy? Zbieranina wszystkich ras z Galaktyki, jednak z wyraźną przewagą ludzi. Raaizm w Imperium zmalał, jednak nadal był pewną nieoficjalną barierą.
Gdzieś we wnętrzu budowli dotarli do windy, która miała zabrać ich na sam wierzchołek piramidy. Mieli jeszcze chwilę czasu, by pogadać z rektorem.

***


Gveir

Transportowiec drgał w znajomy sposób podczas przedzierania się w coraz niższe warstwy atmosfery. W końcu ognisty poblask zniknął i oddział Javelin mógł ujrzeć pod sobą rozciągające się w nieskończoność miasto, które nigdy nie zasypiało. Schodzili coraz niżej, aż minęli piękne poziomy bogaczy i dotarli na poziom drugi, który zamieszkiwała głównie klasa średnia. Kiedy minęli i ten poziom, dotarli do najniższych partii miasta. Tam statek wylądował na osłoniętym, dawno już nieużywanym lądowisku, jakieś dwa kilometry kluczenia wąskimi uliczkami od ich celu.
- Sir, jesteśmy na miejscu - odezwał się pilot.
Miejsce lądowania było jednym z licznych opuszczonych zaułków. Znajdowało się jeszcze w sektorze Akademii, ale w znacznej odległości od jej głównego kampusu. No i oczywiście dwa poziomy pod nim. Wybrane miejsce desantu było opuszczone, nie zaobserwowali w okolicy żadnego ruchu. Dla bezpieczeństwa nie przylecieli jednak zwykłą kanonierką, a trochę już z poprzedniej epoki nieoznakowanym transportowcem. Jedynie szersze ulice były oświetlone różnymi lampami i neonami, ale w sposób trochę chaotyczny. Boczne uliczki skryte były w półmroku bądź niemal całkowitych ciemnościach. Istoty najróżniejszych ras trzymały się więc głównych ulic, tam gdzie było chociaż trochę jaśniej. Najczęściej jedynym, co posiadały, było ich własne życie, którego nie chciały stracić.

Jeśli przez ten jeden dzień przed przylotem chcieliście jeszcze coś zrobić, pogadać ze swoimi ludźmi, ze sobą itp., to możecie od tego zacząć w swoich odpisach. Kolejność waszych odpisów jest dowolna.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5940
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 19 Kwi 2018, o 01:54

Na pokładzie ISD Nova, w nadprzestrzeni...


Dość sprawnie referował pierwszą część rozkazów, mających charakter bardziej opisowy, nakreślający sytuację, niż regulujący kolejne ruchy. Ciągle nie mógł przeboleć tego, iż z Korpusu, przeniesiono go do ISB. Za cenę nowych zabawek, sprzedali duszę wojowników.

Dopiero czytając drugą część, dowiedzieli się o ich właściwym zadaniu. Kolejna banda, kolejni bandyci, gangi, którym wydaje się, że łatwo jest żyć bezkarnie i lekko. Ich liczebność stanowiła największy atut. Poinformował swoich ludzi o głównym celu - zniszczeniu bazy oraz zasianiu fermentu w szeregach bandy. Obawiał się jednego: masy ludzkiej. Z nią, nawet najlepsi komandosi, nie mogli wygrać. Tylko wsparcie małej kanonierki lub ciężkiego sprzętu zapewniłoby im przewagę.

Wyświetlił im mapę, wskazując na źródła światła oraz dyslokację wieżyczek.
- Zadanie jest standardowe: zniszczyć i odskoczyć. Jak widzicie, baza składa się z trzech pięter oraz nadbudówki, w której najpewniej jest warta. W sąsiedztwie znajdują się opuszczone budynki, a przynajmniej takimi są według danych. Przez kompleks biegnie węzeł ciepłowniczy, myślę, że będzie świetnym crescendo naszego pojawienia się. W dodatku, w pobliżu znajduje się sterta złomu oraz śmieci. Plan jest następujący - to powiedziawszy, powiększył mapę tak, aby każdy z nich miał lepszy wgląd.
- Codex, obsadzisz stertę. Dzięki naszym pancerzom, wtopisz się w otoczenie. Masz zająć pozycję na tyle wysoką, by mieć w polu budynek główny, nadbudówkę. Nasze nowe zabawki powinny wystarczyć, ale na wszelki wypadek weź swoją sprawdzoną giwerę. My przejdziemy przez opuszczony budynek nr 1, ten na prawo - wskazał palcem na mapie ten, przy którym nie biegł węzeł. - Liczymy na Twoje rozeznanie. Guru, będziesz szedł na szpicy, zajdziemy ich od hałdy, obchodząc budynek. Poruszamy się w mroku, przy ścianach. Jakiekolwiek okna omijamy, od przeszkody do przeszkody. Jeśli już musimy, likwidujemy ich po cichu, bez blasterów. Na tym etapie - lekko się uśmiechnął. Doskonale wiedział, że jego ludzie znają się na walce wręcz, a dodatkowo każdy z nich ma przy sobie wibronoże. - Ja oraz Guru idziemy w jednej parze, Neya i Hex w drugiej. Dostaniecie ode mnie dwa ładunki, detonowane zdalnie. Jeden zakładacie na węźle, drugi ładujecie na jedną z ścian. Rozpoznanie pozwoli nam ustalić wejścia, ale wchodzimy razem, maksymalizując siłę. Wejdziemy na mój znak, wtedy też Hex odpala ładunki, tworząc chaos i zamieszanie. Jeśli tylko zauważymy ruch w środku, wrzucamy Zbuka: najpierw hukowo-błyskowe, potem obronne, dopiero wtedy wchodzimy. Bez brawury, od osłony do osłony, nie zostawiamy nikogo przy życiu. Plantujemy ładunki na belkach nośnych, po jednym na jedną belkę. Wycofujemy się w kierunku, z jakiego przyszliśmy.
Codex, gdy zacznie się atak, wysadzimy węzeł, chce byś pierwszy strzał posłał w działko. Chce, aby przestało działać. Zlikwiduj źródła światła, nie pozostawaj... z resztą, znasz się na robocie snajpera. Podejrzewam, że sterowanie wieżyczkami odbywa się z nadbudówki, szkoda, bo Neya mogłaby wejść w system i użyć ich. Gdy będziemy przy hałdzie, detonujemy ładunki. Zrywamy kontakt i tyle z nas. Może być ich w cholerę, nie wiem czym dysponują z broni osobistej, jakie jest ich wyszkolenie, bo oprócz przyjmowania byle kogo, mogą mieć w swoich szeregach weteranów. Nie bójcie się używać granatów, w przypadku ataku większych grup. Blasterowe serie też są mile widziane. Hex, mam nadzieje, że weźmiesz z sobą podwieszany granatnik. Tyle ode mnie, rozkazy i mapa są na waszych dataslate'ach. Rozejść się !



Gdy sekcja Javelin 3-2 rozeszła się do swoich kajut oraz zajęć, Gveir mógł wreszcie odetchnąć. Rozpiął kołnierzyk munduru oraz kilka pierwszych guzików. Po szybkim namyśle, postanowił zdjąć całą bluzę mundurową, zostając w koszulce. Napił się wody z dystrybutora, po czym rozsiadł wygodniej na swoim kojo.
Nim włączył HoloNet, by obejrzeć wyścigi ścigaczy, wykonał standardową procedurę. Przelał cześć środków na swoje konto emerytalne, sprawdzając czy ostatnia wola jest aktualna. W wypadku śmierci, pieniądze z konta emerytalnego, poprzez serię ruchów, mają trafić do jego rodziny na Ruan. To, że pogrzeb zostanie sfinansowany z głównego, oficjalnego konta, a reszta środków przekazana rodzinie, było pewne.
Ostatki wolnego czasu spędził tak, aby wykorzystać go maksymalnie.

****

ISD Nova, na orbicie Hosnian Prime...


Byli gotowi, każdy z swoim wyposażeniem, zakuci w czarne zbroje. Wszyscy, bez wyjątku, mieli na głowie hełmy. Wyświetlacze nieustannie pokazywały coraz to nowe dane.
Gveir ustanowił wspólną, rzecz jasna dla Javelin 3-2, częstotliwość komunikacji. Podwójnie szyfrowaną. Rzecz jasna, podał swoje częstotliwości dowódcom oddziałów, mając na oku grupę Kuat. To właśnie do dowódcy owej, Gveir przesłał kodowane, jednostronne połączenie. Jednym uchem słuchając pułkownika, drugim lustrując otoczenie, wyszeptał w link
- Jeśli uda wam się dostać wiadomości o bandach grasujących w najniższym poziomie, ich konkurentach, nastrojach czy ostatnich problemach tych pierwszych, prześlijcie mi krótki raport.

Gdy odprawa się zakończyła, Gveir wykonał jeden gest do swoich ludzi. Javelin 3-2 jako pierwszy oderwał się od pułkownika, jeszcze na dobre, zanim oficer zdążył się obrócić i oddalić w swoim kierunku.
Idąc w grupie, uruchomił kodowane połączenie z sekcją.
- Słyszeliście pułkownika, zwłaszcza o komunikacji. Wy, jesteście zamknięci na wszelkie wychodzące połączenia do którejkolwiek z grup czy pułkownika, utrzymujemy ciszę komunikacyjną. Jestem pewien tylko naszego połączenia, Neya zna się na rzeczy. Zróbmy co do nas należy.


****

W transportowcu...


- Pamiętajcie: strzelamy do wszystkiego, co próbuje nam przeszkodzić, ma broń, podnosi na nas rękę lub widzi nas dłużej, niż przez 2 sekundy. Nie bierzemy jeńców, zabijamy każdego bandytę, który wejdzie w zasięg widzenia, nie zostawiamy rannych.
Cywilów unikamy, w razie czego strzelajcie ogłuszającym ładunkiem, choć powinniśmy dotrzeć bez problemu. Guru, zanim zainstalujemy się w budynku nr 1, chcę byś go sprawdził. Codex, uważaj na siebie i maskuj się dobrze. Hex, w razie komplikacji nasz procedurę. Z resztą, wszyscy znacie - ładunek termojądrowy na klatkę i zero śladów. Standardowa procedura. Do dzieła, Javelin 3-2.

Odpowiedział mu krótki, acz wyraźny mruk, znaczący tyle co potwierdzenie oraz gotowość.



***

Hosian Prime, poziom trzeci, gdzieś w zaułku..


Był pod wrażeniem dwóch rzeczy - umiejętności pilotażu oraz tego, że mały transportowiec zdołał wlecieć, wyrzucić desant i nie wzbudzić zbytniego zainteresowania.
Wyświetlił mapę celu, naniesioną na mapę poziomu, z wyświetlacza na przedramienniku. Przesłał obraz do swojego hełmu, a następnie swoim ludziom.
- Marsz ubezpieczony, wariant cienia. Ogłuszające strzały w trzecim stopniu spotkania, ruszamy. Oczy w okół, pamiętajcie o noktowizji, tylko ostrożnie z źródłem światła.
Ruszyli do celu.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 35
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Opliko » 23 Kwi 2018, o 21:01

Opliko przed przybyciem na Hosnian Prime zaczął się przygotowywać. Na razie nie mógł zrobić wiele poza wyszukaniem publicznie dostępnych informacji.
Wiedział więc już trochę o samej Akademii Drugmor. Na pewno nie wszystko - w końcu to nie był jakiś tam mały uniwersytet. To jedna z najlepszych (a przynajmniej najbardziej znanych) szkół w Galaktyce! Pewnie nawet osoby tam się uczące nie znają wszystkich zakamarków uczelni.
Nie to, że szkolnictwo w Imperium go jakoś specjalnie interesowało. Przecież miał za sobą dobrą szkołę na Naporarze. Poza Dominium Chissów niewiele osób co prawda nawet słyszało o takiej planecie, ale to właśnie był dom dla wielu z największych Chissiańskich wojskowych. Była to bowiem planeta rodziny Nurodo, która właśnie zajmowała się CEDF i Falangami. Zresztą właśnie na jego rodzinnej planecie była kwatera główna tego pierwszego.
Co prawda musiał przyznać, że najpewniej Drugmor jest znacznie lepszy pod względem nauk komputerowych, bo jednak choć technologia Chissów w wielu miejscach nawet przewyższała tę Imperialną, to akurat komputery w "Znanej Galaktyce" były znacznie lepsze... Niech za prosty przykład służy fakt, że droidy w Dominium były bardzo rzadkim widokiem. Choć powoli to się zmieniało.
Wracając jednak do tego czego się dowiedział, to były to rzeczy dość podstawowe. Trochę informacji o rektorze, różne informacje z ulotek różnych wydziałów, czy nawet kolekcja planów różnych budynków. Szkoda tylko, że większość z nich przedstawiała budynki przeznaczone do nauczania, więc raczej nie były przydatne. Tylko kilka przedstawiało coś przydatnego.
Sam rektor natomiast... Wygląda na to, że kiedyś był uważany za geniusza. Ale jest obcym, więc jak można się spodziewać kluczowe jest tu słowo "kiedyś". W ostatnim czasie podobno jego decyzje były bardzo dziwne.

Gdy Chiss go jednak spotkał nie wywarł na nim wrażenia ani geniusza, ani szaleńca. Co prawda na razie jedynie się przywitali (zresztą Opliko miał nadzieję, że na tym się ich kontakt skończy), ale w tym czasie wydał mu się po prostu zwykłym uczonym prowadzącym uczelnie. Rektor jak każdy inny. Może gdyby rozmawiali o nauce byłoby inaczej.
Chiss nie zamierzał jednak zacząć żadnego takiego tematu. Dlaczego na taką pozycję musiał trafić jakiś Ithorianin? Nie było żadnych wystarczająco kompetentnych osób normalnych gatunków? Na pewno był tu jakiś człowiek który sprawdziłby się jako rektor.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#0909
Awatar użytkownika
Opliko
Mistrz Gry
 
Posty: 219
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Serith Tallav » 23 Kwi 2018, o 21:20

Widząc jak Elayne usnęła mu na ramieniu Serith na chwilę przerwał swoją naukę i odłożył książki na bok. Delikatnie zsunął swoją kobietę z ramienia odpowiednio ją przy tym asekurując i położył ją na łóżko, na poduszce dodatkowo przykrywając kołdrą. Dziewczyna delikatnie się ruszyła, ale nie obudziła. Mężczyzna wziął książki i przeniósł się nieco dalej od niej, nie chcąc jej budzić. Usiadł na krześle i położył jego pomoce naukowe na małym stoliku dalej studiując starożytny język sithów.
Po paru godzinach Tallav przerwał naukę, z resztą tak jak wcześniej sam sobie postanowił... O dziwo po mimo topornego języka w jakim zostały napisane książki nauka poszła do przodu. Serith nauczył się nieco podstawowych zwrotów. Doszedł do wniosku, że sporo zdań zaczyna się od "ja", a przynajmniej tak zrozumiał z owych pomocy naukowych. Było już dosyć późno, zgodnie z tym co chronometr ukazywał było już po dwudziestej trzeciej, bliżej północy. Jeszcze przed ułożeniem się spać zerknął na informację, które wysłał i Borgis już jakiś czas temu. Mieli zająć się ochroną profesora Arado Shit oraz wyeliminowaniem zagrożenia ze strony potencjalnych zamachowców, którzy mieli być powiązani z bandycką grupą niejaką Jainy Solo. Nigdy nie mieli do czynienia z takim typem zadania, raczej byli grupą uderzeniową lub tak jak na Ryloth patrolową... No ale musiał być kiedyś ten pierwszy raz...
Porucznik wziął głębszy oddech i odłożył datapad na stolik, był już nieco zmęczony i śpiący. Podszedł do łóżka i delikatnie chwycił kobietę za ramię potrząsając. Obudziła się z zaklejonymi oczami.
- Ohh... Wybacz, jakoś tak zasnęłam. Już się zbieram... - już miała powoli wstawać, ale Serith zatrzymał ją. - Spokojnie, zostań. Nie będzie półżywa szła przez statek... Poza tym bardzo chcę, żebyś dzisiaj spała ze mną. - kobieta nie odpowiedziała, ale widząc ją mężczyzna wiedział, że nigdzie się nie ruszy. - Tylko rozbierz się, nie będziesz spała w ubraniach skarbie. - dopowiedział po chwili. - Dam ci jakąś swoją koszulkę. - dziewczyna tylko kiwnęła głową potwierdzając, że chętnie by skorzystała z takiej propozycji. Tallav podszedł do szafki wyciągając z niej jedną z białych koszulek, w tym czasie kobieta ściągnęła z siebie ubrania zostając w samej bieliźnie, jej ciuchy leżał za łóżkiem. Serith podał jej koszulkę i obrócił się dając jej chwile prywatności, nie sądził by miała coś przeciwko jakby na nią patrzył, widział już ją nieraz nagą, ale jednak jego wewnętrzne przekonanie i może po części wychowanie zgodnie z pewnymi etykietami wymagało od niego takiego zachowania. Tylko kątem oka zobaczył jak jej stanik ląduje na reszcie ubrań. Kusiło go, aby wyjść z propozycją, aby spędzili noc, a przynajmniej jej część na seksie, ale widząc jak Elayne jest zmęczona i śpiąca szybko wyrzucił z umysłu ten pomysł. Sam się rozebrał ubierając na noc nowe bokserki. Zgasił światło w pokoju i wszedł pod kołdrę od razu obejmując swoją dziewczynę. Pocałował ją w policzek. - Kocham cię. - powiedział to zamiast dobranoc i ułożył się. Elayne splotła tylko swoją dłoń z jego ręką, którą ją objął, po kilku minutach oboje już spali...

***



Stali wszyscy w sali treningowej czekając na ich dowódcę - pułkownika Borgisa, w między czasie żołnierze rozmawiali ze sobą, mogli w pewien sposób teraz się ze sobą zapoznać, a w szczególności było ważne to dla Seritha, który mógł zaznajomić się z resztą dowódców. Gdy tylko ich przełożony wszyscy ustawili się w szeregach, oddział Tallava stanął obok ludzi ubranych w zbroje szturmowe.
Odprawa przebiegła dosyć szybko, bez zbędnego przeciągania. Mieli zająć się bezpośrednią ochroną profesora i z tego co zrozumiał na terenie uczelni miał przebywać jeszcze jeden oddział, który ma działać pod przykrywką studentów. Zaraz po odprawię porucznik podszedł do dowódcy oddziału Enarc. Postarał się z nim ustalić jak najwięcej spraw względem ich współpracy, w tym wspólna linie komunikacyjną, która byłaby używana jako kanał dla nagłych sytuacji, aby wezwania o wsparcie nie przebiegały przez parę dodatkowych uszu tylko, żeby trafiały od razu do adresata. Po wymianie zdań ponownie podszedł do swoich ludzi... i nieludzi. Stanął przed Opilko.
- Liczę na Ciebie i jak najwięcej informacji od innych oddziałów, to my będziemy pierwszą linią ochrony naukowca i najbardziej narażoną, więc chcę to zagrożenie zmniejszyć do minimum. Bądź naszymi oczami, uszami i wszystkim czego potrzebujemy. - delikatnie klepnął go w ramię i obrócił się do reszty swoich żołnierzy.
- Jazda, idziemy na transportowiec. - wydał im rozkaz i razem udali się do wyznaczonego pojazdu.

***



W transportowcu Serith wraz z oddziałem powtarzał jeszcze raz treść zadania jakiego mieli się podjąć, przeglądali jeszcze informację jakie posiadali na temat ostatniego zamachu, grupy, która jest o to podejrzana, jaki i informacji o samym Profesorze Shito i całym kampusie. Jeżeli wiadomości o tym, że za atakami na naukowca ma stać rebelia niejakiej Jainy Solo, która ma w swoich szeregach mocowładnych to sprawa się nieco komplikowała. Możliwe, że właśnie tych istot będzie chciała użyć przy kolejnej próbie zabójstwa Arado. Tallav każdemu ze swoich ludzi przedstawił mapkę całej Akademii Drugmor i kazał zapoznać się z nią oraz zgrać na swoje datapady, musieli jak najszybciej poznać miejsce w jakim przyjdzie im pracować.
- Będziemy musieli polegać głównie na naszych umiejętnościach i jakiś drobniejszych sprzętach. Nasze główne wyposażenie zostanie nam dostarczone do naszych pokoi i używamy go w CAŁKOWITEJ ostateczności, nie możemy dać się zdemaskować, że jesteśmy z ISB, zrozumiano? - potwierdzili mu po kolei przez proste "tak jest". - Każdy ma znać mapę kompleksu perfekcyjnie, po co chyba nie muszę wam mówić. Profesor będzie musiał mieć ochronę całą dobową, w każdy dzień. Tyle na razie jestem pewien, co do większych szczegółów to ustalimy je jak dostaniemy harmonogram i wykaz sal, w których pracuje Arado. - zrobił sobie delikatną przerwę. - Co do zmian nocnych to jakieś propozycje? Nie możemy być wtedy wszyscy na nogach. - zapytał swoich podwładnych, czekając na propozycje z ich strony.

***



Zaraz po wylądowaniu na lądowisku uczelni zauważyli Ithorianina Akwin Abona, rektora uczelni. Widać było, że dawna restrykcyjna polityka Imperium względem ras, powoli ustępuje, albo przynajmniej się nieco luzuje, a osoba, która stała właśnie przed nimi była tego przykładem. Za czasów pierwszego Imperium byłoby to nie do pomyślenia, teraz? Było niemalże to normalne, doceniano zdolności i umiejętności przedstawicieli innych ras. Po krótkim przywitaniu z rektorem uczelni ruszyli czym prędzej do windy, aby zapoznać się z celem ich ochrony.
Stali wszyscy w windzie, ubrani w kombinezony ochroniarskie z napisem K.A.D na plecach. Pod pachą, pod ubraniem nawierzchniami lub na udzie, w kaburach mieli prosty pistolet blasterowy. Tallav dodatkowo posiadał swój vibronóż, który dosyć często chował w bucie. Wszyscy byli spięci, to była ich pierwsza akcja pod egidą Inkwizycji i z nic nie chcieli jej sknocić, zwłaszcza po tym jak Serith negocjował przejście całego oddziału do ISB, nie mogli teraz zawieść. Sam rektor także wyglądał na spiętego, ale nie było co mu się dziwić jechał właśnie z pięcioma członkami oddziałów wewnętrznych z wydziału do zwalczania przejawów mocy, a pewnie tworząc sobie ich obraz na podstawie plotek i innych informacji nie było to zbyt przyjemne spotkanie.
- Będziemy potrzebowali informacji na temat tego gdzie profesor prowadzi wykłady, w jakich klasach. Najlepiej jakby się udało tak zrobić harmonogram, aby jego zajęcia nie był rozwalone po całej uczelni tylko w miarę blisko siebie. Ułatwi to nam pracę, potem z wielką chęcią chcielibyśmy dowiedzieć się gdzie będą nasze pokoje, panie Abon. - Serith na chwilę przerwał, praktycznie nie miał póki co więcej pytań póki nie porozmawia z Arado Shito... Ale jeszcze jedno chciał się dowiedzieć.
- Pan profesor Shito... Jaki on jest? - to pytanie mogło zdawać się dziwne, ale mogło pomóc, warto znać cel, który ma się ochraniać, może uda się dojrzeć coś co innym umknęło, a pomogłoby sprawie.
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 90
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 24 Kwi 2018, o 22:01

Serith i Opliko

- Hmm plany... Tak, to da się załatwić - stwierdził rektor jakby było to coś niecodziennego do załatwienia. - Harmonogram jego pracy też da się załatwić. Nie ma wiele wykładów, w tym semestrze prowadzi głównie fizykę hipernapędu i teorię cząstek elementarnych. Poza nimi prowadzi swoje badania i to nim poświęca wtedy dużo czasu. Głównie siedzi w pracowni. Arado Shito jest dość zapracowanym człowiekiem. Chociaż... od czasu zamachu, straszna sprawa, zmieniło się to trochę. Przeżył to bardzo, miewa nerwowe momenty. Zresztą, zaraz sami go poznacie.
W tym momencie drzwi windy otworzyły się i wyszli z niej do przestronnego holu, z którego były przejścia do całego apartamentu na szczycie piramidy. Winda była na jego środku i na każdej z czterech ścian były kolejne pokoje bądź korytarze oddzielone drzwiami. Jedne z nich były wzmocnione. Całość oświetlały miłe dla oka lampy. Rektor poprowadził ich do drzwi na prawej ścianie. Weszli nimi do jego gabinetu, z którego pierwsza rzeczą, którą zobaczyli, był rozległy widok na całe miasto za przestronną szybą znajdującą się za biurkiem i fotelem. Co ciekawe, z zewnątrz nie było śladu po tej tafli szkła. Być może był to jeden z nowoczesnych materiałów bądź jakieś inne cudo opracowane na uczelni. Kiedy już odwrócili od niego wzrok, ujrzeli średniego wzrostu człowieka, który właśnie wstawał z jednego z foteli przy biurku.
- Arado Shito, miło mi poznać.
Z wyglądu wydawał się człowiekiem surowym. Rysy twarzy miał ściągnięte a wzrok skupiony. Sprawiał wrażenie surowego i wymagającego belfra rodem ze studenckich koszmarów. Cały ten obraz jednak prysnął, kiedy Arado uśmiechnął się do nich na przywitanie. Był znacznie spokojniejszy, niż twierdził rektor, ale jednocześnie ten wspominał, że naukowiec miewa jedynie słabsze "momenty".
- Czekałem na ochronę. Ostatnio czuję się coraz mniej pewnie - kontynuował naukowiec, kiedy wszyscy usiedli w fotelach przy biurku rektora. - Pewnie macie mnóstwo pytań o to, jak pracuję. Wszystko oczywiście dostaniecie w notatkach, ale tak w skrócie. Moje mieszkanie i zarazem pracownia znajdują się w tamtym budynku - wskazał ręką na widoczny za oknem sześcian. - Studenci nazywają go rombem, często można usłyszeć tę nazwę - ostatnie zdanie wypowiedział, jakby taką nazwę dla figury geometrycznej uważał za bardzo niesmaczny żart.
- Tak, dość niestosownie - wtrącił się ithorianin - Niemniej, wracając do tematu... Będziecie mieszkać jedno piętro pod pracownią profesora. Kazałem już przetransportować tam wasze bagaże. Pierwszy wykład ma już jutro, w auli numer 32 A w tym samym budynku.
- Na pewno was zaciekawi - roześmiał się Shito - Tak na poważnie, to nie zamierzam rezygnować ze swoich zajęć i badań przez grupę terrorystów. Nieważne, kim by byli. Moją ochronę powierzam wam, bo rozumiem, że pułkownik Borgis przysłał zawodowców. Czy jest coś, co muszę wiedzieć o waszych pomysłach? Do czegoś mam się zastosować?

***


Gveir

Mniej więcej w połowie drogi do celu, Gveir dowodzący oddziałem otrzymał raport od grupy Kuat.
Mróz Podziemi to jedyny gang w tej części sektora. Ich najwięksi konkurenci - Barados, działają bliżej środka sektora, pod budynkami Akademii. Działają na tych samych polach - handel igiełkami śmierci i prostytucja i na nich konkurują. Korzystają z dużej bazy studentów poziomów powyżej. Barados prosperują lepiej. Ponoć ostatnio przyjęli zlecenia na kilka wypadów innego typu. Brak bardziej szczegółowych danych. tereny waszej operacji spokojne od co najmniej dwunastu dni.
Droga z miejsca lądowania do terenów wokół bazy przebiegła bez większych problemów. Poruszając się ostrożnie i w ukryciu, przy wykorzystaniu bocznych uliczek, w niecałe dziesięć standardowych minut dotarli na miejsce. Podeszli od strony budynku oznaczonego przez dowódcę jako nr 1. Z lewej znajdowała się hałda złomu. GV-3921 gestem wskazał każdemu z oddziału kierunek.
Okoliczny ruch był mały. Zamontowane w hełmie czujniki termowizyjne wykrywały kilka większych źródeł ciepła, które przesłaniały część widoku, ale dało się rozpoznać poszczególne postacie. Dziesięć z nich kręciło się przy prowizorycznym parkingu dla ścigaczy. Trzy źródła ciepła pasujące do istot żywych zostały wykryte na dachu, przy działkach i w nadbudówce. Duże tło robił strasznie gorący węzeł ciepłowniczy. Już teraz mogli ocenić, nawet w przybliżeniu, że jego uszkodzenie zaleje sporą część najbliższych terenów.
Guru wysunął się do przodu, podczas gdy reszta skupiła się za rogiem wcześniejszego napotkanego budynku. Członek oddziału wyznaczony do zwiadu wszedł do budynku, by po kilkudziesięciu sekundach wrócić i gestem wskazać reszcie, że droga czysta. Kodex udał się w stronę stery złomu, a reszta dołączyła do zwiadowcy. Cały oddział zgromadził się przy ścianie budynku od strony placu przed bazą gangsterów. Z pierwszego piętra, na którym się znajdowali , mieli doskonały widok na cały kompleks. Światła reflektorów skierowane były obecnie w dół, a czuwający przy nich strażnicy zajęci byli bardziej sobą niż obserwacją okolicy. Mieli więc dobrą oakzję do rozeznania całego terenu. Zgodnie z raportem na dachu znajdowały się dwa działka Z-7 przerobione na okopane wieżyczki. Obsługiwane były ręcznie przez siedzących przy nich rodianina i człowieka. W zamkniętej nadbudówce w termowizji widoczny był zarys kolejnej istoty. Wejście do niej znajdowało się prawdopodobnie z drugiej strony. Natomiast główne wejście do budynku wychodziło na plac, przy których stała dziesiątka gangsterów. Jeszcze jedne drzwi widoczne były na tyłach, częściowo zasypane przez kupę mniejszego złomu. Z budynku nie wychodziły żadne okna ani inne otwory poza drzwiami i wąskimi rurami wentylacyjnymi. Po lewej Gveir dostrzegł Kodexa, który własnie zajął pozycję do strzału.
Tuż przed tym, jak Gveir miał wydać następne dyspozycje, jego komunikator rozbrzmiał głosem pułkownika Borgisa. Komunikat był krótki i przyszedł szyfrowanym łączem.
- Zmiana celu operacji. Po zabezpieczeniu bazy, najpierw ja przeszukać. Każde pomieszczenie. Zameldować o każdym podejrzanym elemencie. Dopiero po otrzymaniu odpowiedzi na meldunek, kontynuować zniszczenie bazy.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5940
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 26 Kwi 2018, o 01:21

Dane wywiadowcze się potwierdziły, co do jednego słowa. Była to bardzo miła odmiana od tego, co dostawali do tej pory - nieaktualne lub spóźnione dane, które często wymuszały skrajną improwizację dowódców. Nie miał nic przeciwko takim działaniom, jednakże, wolał działać według planu. Taki już był.

Guru spisał się na medal, a Kodex tylko potwierdzał, raz za razem, przekazane dane.
Dziesiątka szumowin. Nieznane wyszkolenie czy uzbrojenie.
- Hex, Neya. Ruszajcie zgodnie z planem, ładunek na ścianę i węzeł. Potem wracacie tutaj. Idziemy do tego wejścia, musimy sprawdzić czy da się przez nie przejść. Pamiętajcie o skrytym eliminowaniu napotkanych celów. Kodex, czy widzisz ścigacza wspominanego w rozkazie? - rzucił do linku. - Po założeniu ładunków, spróbujemy wejść przez te drzwi. W środku poruszamy się w cieniu, eliminacja cicha, ogłuszanie w bardzo wyjątkowych sytuacjach. Na mój znak, wysadzamy węzeł i Kodex eliminuje pierwszego strzelca. Po tym, zmieniasz pozycję, to bardzo ważne. Zapewne część poleci sprawdzić co się stało, część zwieje do nas. Jeśli uda Ci się, ustaw się tak, by sięgnąć kolejnego strzelca działka. - wszystko to okraszał wyświetlaniem mapy z projektora na przedramieniu. Wskazał główne wejście - najlepiej, jakby weszli większą grupą. Wtedy rzucamy im Zbuka i wybijamy. Pamiętajcie, że nasze pancerze mogą wiele znieść, nie mniej, od czegoś mamy projektory tarcz. Musimy zrobić tak, gdyż nastąpiła zmiana planów: eliminacja wszystkiego co żywe, przeszukanie budynku, dopiero potem jego zniszczenie. Jazda, zróbmy to.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 35
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Opliko » 28 Kwi 2018, o 00:19

Shito wydawał się całkiem rozsądną osobą. Choć jak widać, nie uda się go przekonać by zrezygnował ze swojego życia, to było to zrozumiałe. Inaczej w końcu by w pewnym sensie przegrał.
Mogło w końcu nie chodzić wcale o kradzież badań, a sprawienie by właśnie nie mógł ich prowadzić. Gdyby w obawie przed zagrożeniem zupełnie się odizolował i nic nie robił, to po prostu ich przeciwnicy by wygrali nic nie robiąc.
- Od siebie mogę tylko powiedzieć, by uważał pan na zaufanie. Nie chcę nikogo oskarżać, ponieważ jeszcze nie mam do tego żadnych podstaw, ale zawsze istnieje szansa, że niestety ktoś z pańskiego bliskiego otoczenia jest wrogo nastawiony. Oczywiście można mieć nadzieję, że tak nie jest, ale lepiej zawsze być ostrożniejszym.
Tym razem jego zadaniem był głównie wywiad, a Shito najpewniej niewiele wiedział sam. Później pewnie będzie trzeba zapytać się go o wrogów, konkurentów, czy coś podobnego, ale na razie ważniejsze było przygotowanie się do pracy.

krótkie, ale mówiąc szczerze, nie wiem co mam mu powiedzieć jeszcze :) A ponieważ po mnie jest jeszcze Serith, to nie chcę za daleko w przyszłość wychodzić
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#0909
Awatar użytkownika
Opliko
Mistrz Gry
 
Posty: 219
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Serith Tallav » 28 Kwi 2018, o 10:46

Wręcz automatycznie po tym jak naukowiec się przedstawił dowódca oddziału wstał i również się z nim przywitał.
- Porucznik Serith Tallav. - podał mu rękę i ponownie usiadł na fotelu, przechylając się nieco na lewą stronę utrzymując w ten sposób ciężar na lewym ramieniu. Serith siedział tak i słuchał wywodu Arado kiwając co jakiś czas głową, kiedy ten wskazał na sąsiedni budynek obrócił się wraz z jego dłonią podziwiając "romb". Ponownie zwrócił swój wzrok na Shito. Gdy ten skończył mówić Tallav wstał z fotela.
- Na pewno wykład będzie bardzo interesujący... To może jeszcze skończę prezencję mojego oddziału. - porucznik nieco się uśmiechnął i ręką wskazał swoich podwładnych. - Mój zastępca - Elayne Sedaya, dalej Kapral Naya Gallia, Kapral Lucius Maral oraz nasz przyjaciel z wywiadu Opilko. - zaraz po skończeniu prezentacji oddziału podszedł bliżej do fotela naukowca. "Borgis przysłał zawodowców" byli zawodowcami, w Korpusie Szturmowców, w Inkwizycji było to ich pierwsze zadanie. - Dostosować... Na pewno będzie musiał się pan dostosować do naszej ciągłej obecności, zawsze ktoś z nas będzie przy panu. - spojrzał w stronę rektora. - Tak jak wcześniej rozmawiałem już z rektorem tego zacnego przybytku. - ponownie obrócił się w stronę Arado - Chciałbym, aby pańskie wykłady odbywały się w jednej, maksymalnie dwóch salach i w tym samym budynku, to ułatwi nam pracę. - Serith zrobił parę kroków i ponownie usiadł na fotelu. - Będzie się pan musiał przyzwyczaić do tego, że przed wykładami będziemy sprawdzali sale, nie wiadomo co wróg może tym razem szykować. Postaramy się panu załatwić jakiś lekką kamizelkę pod ubrania, może być to niewygodne, ale konieczne.
Serith podszedł do okna i spojrzał prosto na miasto i resztę budynków uczelni. Cała ta planeta wyglądała na Coruscant, małe Coruscant można powiedzieć, że czuł się nieco jak w domu, wszakże od ponad dziesięciu lat mieszkał w stolicy Imperium. Splótł dłonie za sobą nadal podziwiając widok za oknem.
- Tak jak wspomniał Opilko, wróg może być wszędzie. Będziemy potrzebowali listy pracowników uczelni oraz studentów, zwłaszcza tych roczników, które mają zajęcia z profesorem. - obrócił się do rektora. - Proszę je wysłać do Opilko, on zajmie się resztą. - Podszedł w taki sposób, aby mieć w równej odległości szefa uczelni i chronionego naukowca. - Takie rzeczy jak dostęp do monitoringu, szczególna ostrożność i tak dalej nie muszę wspominać. Na pewno będziemy chcieli ustawić nieco naszych zdalnych kamer. A i chcielibyśmy sprawdzić droidy w otoczeniu Pana Arado Shito, tak dla formalności. - arystokrata usiadł ponownie na fotelu, spoglądając na swoich podwładnych, po czym ponownie spojrzał na profesora. - Będzie pan chroniony przez całą dobę, w dzień będzie nas nieco więcej, a w nocy, część z nas musi odpocząć, przespać się, nie jesteśmy droidami. - uśmiechnął się nieco szerzej. - Aktualnie z moich uwag to na razie tyle. Z chęcią bym wysłuchał waszych propozycji. - obejrzał się po sali kierując swoje słowa do wszystkich tu zebranych. - Musimy dobrze współpracować, aby zapewnić wspólne bezpieczeństwo panu Profesorze Shito. - nieco bardziej wysunął się z fotela patrząc na naukowca. - Z chęcią bym chciał usłyszeć coś o Panu, pańską historie, może kogoś pan podejrzewa o zamach? - w tym momencie porucznik czekał na uwagi i propozycje swoich ludzi, jak i profesora i rektora. Mieli razem działać, więc chciał zobaczyć ich punkt widzenia.
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 90
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 28 Kwi 2018, o 20:50



- Oczywiście, profesor Shito wykłada tylko w tym budynku. Macie więc ułatwione zadanie - zgodził się rektor.
- Ja zajmę się droidami - rzuciła Naya. - A wcześniej z Elayne możemy obejrzeć aulę na jutro.
- To ja wezmę pierwsza wartę. Może mnie pan czegoś profesor nauczy - próbował zażartować Lucius.
- A możliwe, kto wie, czy ktoś z was nie minął się z powołaniem naukowca - podchwycił humor Arado. - Odpowiadając zaś na pana pytanie - zwrócił się do Seritha - To wykładam i pracuję na tej uczelni od blisko ośmiu lat. W tym czasie współpracowałem z pułkownikiem Borgisem, ale o tym wie tylko rektor. Niespecjalnie mi wiadomo, kto mógłby życzyć mi śmierci. No chyba, że bierzemy pod uwagę studentów, których oblałem już po kilka razy. Niestety, ale czasy ostatnio zrobiły się takie, że tych cholernych terrorystów pełno się po Galaktyce zrobiło i każdy czegoś chce, nie wiadomo, po co. Jakby im źle było w Imperium.
Na tym rozmowa w biurze Akwina Abona się zakończyła i Shito w asyście swoich ochroniarzy udał się do swojej pracowni. Przy okazji przechadzki pomiędzy budynkami mogli podziwiać ogrody i parki uczelni, które widzieli wcześniej podczas lotu. Mieszkanie i pracownia profesora mieściły się na trzydziestym siódmym pietrze gmachu, z widokiem z okien na walcowaty budynek, częściowo na wielki tetraedr, w którym mieściły się wydziały związane z szeroko pojętą biologią oraz na główną piramidę, z której niedawno temu wyszli. Podzielone było na trzy pokoje mieszkalne, w tym sypialnię, łazienkę, kuchnię, a drugie tyle miejsca zajmowała pracownia, obstawiona szkicami, projektami i najróżniejszym sprzętem badawczym. Jak się okazało, profesor poza swoją pracownią, pracował jeszcze w hangarze badawczym, gdzie sprawdzali działanie już gotowych urządzeń. Na szczęście owy hangar mieścił się też w "Rombie". Natomiast ich pokoje były dosłownie pod mieszkaniem profesora. Łatwo i szybko było się z nich dostać przy pomocy turbowindy zaraz za rogiem. Były to raczej pokoje gościnne, każdy dwuosobowy z podstawowym wyposażeniem.
Kiedy już sprawdzili oba piętra, każdy zabrał się do swojej części zadania. Elayne i Naya zjechały turbowindą na dół, by obejrzeć i zabezpieczyć salę wykładową, Lucius objął pierwszą wartę w kwaterach profesora piętro wyżej. W tym czasie Serith otrzymał od rektora listy studentów i pracowników uczelni, z wyszczególnieniem tych, którzy zazwyczaj pracowali w tym samym budynku co Shito i przesłał je do Opliko. Razem z chissem zajęli się też koordynacją monitoringu rozstawianego przez dziewczyny na dole. Pracy było sporo, bo potem musieli przejrzeć też droidy z otoczenia profesora, a tych było kilkadziesiąt. Naya sama nie dałaby sobie z tym rady do jutra. Na szczęście niczego dziwnego nie zauważyli.
W międzyczasie zmieniali się też na warcie piętro wyżej. Profesor starał się nie przejmować obecnością jednego ze swoich "ochroniarzy". Tego dnia przede wszystkim przeglądał swoje notatki, tylko na chwilę zaglądając do pracowni. Pilnowanie go było więc bardzo nudnym zajęciem.

***


Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry

Już następnego dnia odbywał się pierwszy wykład, podczas którego Arado Shito miał już mieć zapewnioną ochronę. Cała drużyna udała się razem z nim do sali wykładowej mieszczącej się na niższych piętrach "Rombu". O tym, by nie rzucać się w oczy, nie mogło być mowy. Budynek aż roił się od studentów wszelkich ras i przemykających w zamyśleniu bądź rozmowach naukowcach. Każde pojawienie się grupki ochroniarzy od razu wzbudzało małą sensację i ciche rozmowy z ukradkowymi spojrzeniami na profesora. Mimo usilnych starań Imperium, wieści o zamachu wśród środowiska akademickiego rozeszły się szybciej niż prędkość światła, a ochrona wyznaczona dla Shito tylko potwierdzała plotki. Serith i Opliko musieli dobrze grać swoją rolę, jeśli plotki nie miały się zamienić w zbiorowy strach. Kilku ochroniarzy dla znanego profesora studenci jeszcze przeboleją, ale wiadomość, że ochrania go Inkwizycja wzbudziła by powszechną panikę.
Gdy doszli pod wyznaczoną salę 32 A, niemal na parterze budynku, musieli dla bezpieczeństwa utorować drogę profesorowi do drzwi. Jak się okazało, jego wykłady zdawały się być oblegane. Nie wiadomo tylko, czy przez bardzo dobry poziom ich prowadzenia, czy przez strach przed egzaminem i trudnymi pytaniami. W każdym razie, zanim weszli do sali, to wszyscy zebrani już o nich wiedzieli. Profesor próbował udawać, że nie widzi całego tego zamieszania, jednak Opliko dostrzegł, że kilka razy próbował podłączyć dysk do panelu sterującego, zanim się opanował.
Sama aula była ogromna. Na oko jakieś kilka tysięcy miejsc wypełnione było po brzegi studentami najróżniejszych ras. Zdecydowaną większość stanowili ludzie, ale innych dżentelistot nie było wcale aż tak mało. Sporą grupkę pośród studentów obcych ras stanowili chissowie, dzięki czemu Opliko nie wyróżniał się z tłumu aż tak bardzo kolorem skóry. Pulpity były ustawione w półkolu na kilku kondygnacjach. Pomiędzy nimi porozwieszano ekrany w taki sposób, by każdy siedzący miał dobry widok na wykładowcę i mógł go dobrze słyszeć. Sam Shito usiadł w repulsorowym fotelu z panelem, którym poruszał się wokół sporych rozmiarów katedry i lewitował pomiędzy pięcioma poziomami tablic elektronicznych, na których miał wyświetlać się materiał z zajęć, przekazywany następnie na dalsze ekrany. Wyjść z sali było kilka, nie sposób więc było je wszystkie obstawić. Tallav i jego ludzie rozstawili się po auli, próbując nie być na widoku. Skończyło się na tym, że skupili się właściwie na najniższej kondygnacji, blisko profesora. Opliko postanowił zająć jedno z miejsc koło swoich pobratymców na jednym ze środkowych poziomów, żeby mieć lepszy widok na cała salę. Podłączył też swój komputer do sieci, czekając na raporty od pozostałych zespołów. Te powinny już niedługo nadejść.
Serith, który wydawał własnie ostatnie instrukcje swoim ludziom, usłyszał za plecami znajomy głos.
- Ty tutaj?! Jak to? Nie miałeś gnić na Ryloth?
Kiedy się odwrócił, zobaczył jedną z osób, których wolałby nigdy w swoim życiu nie spotykać. Jednak musiał i to za często, jak na jego gust. Stał przed nim jego znienawidzony, arogancki, bufonowaty ulubieniec jego wpływowej ciotki, który na nieszczęście był też jego kuzynem - Anthony Tallav. Serith do czasu Ryloth nie musiał się niczego wstydzić przed swoją arystokratyczną rodziną. Co więcej, jego rodzina była dumna z jego kariery. Jednak ulubieńcem jego ciotki zawsze pozostawał ten dupek. Anthony był arogancki i zadufany w sobie do granic możliwości. Zawsze we wszystkim musiał być najlepszy. Nic dziwnego, że po raz kolejny chciał udowodnić swoją wyższość ucząc się fizyki, która właściwie nie była mu do niczego potrzebna, bo ciotka już dawno obiecała mu odpowiednio wysokie miejsce u swego boku.
- Czekaj, czekaj. Przecież ty nie jesteś w mundurze, tylko w jakichś ochroniarskich łachach. No ładnie. Myślałem, że po tym jak splamiłeś honor rodziny lądując na karnym zadupiu, będziesz miał na tyle przyzwoitości, by z niego już nie wyłazić. A tu proszę, no no... Biedny wuj, że ma takiego syna. Zamiast żołnierza, zwykły cyngiel... - do Anthonego najwyraźniej nie dotarła jeszcze informacja, którą sztab przekazał rodzinie, że Tallav został przywrócony do stopnia i na swój sposób nawet awansowany.
W tym czasie Opliko, który mógł z góry obserwować tą sytuację, niemal przegapił przyjście raportu. To było to, na co czekał. Cenne informacje zbierane przez pozostałe dwa zespoły. Dzisiaj nie spodziewał się czegoś ciekawego, byli tu przecież dopiero jeden dzień i ludzie Borgisa najpewniej dopiero badali środowisko i teren. Niemniej, mógł się zabrać do pracy. Podczas wykładu miał czas na analizę przysłanych danych, jak i przeszukiwanie holonetu. Być może otrzymane informacje będzie w stanie połączyć z czyś, co znajdzie też w sieci. Musiał tylko wiedzieć, czego szukać.

Dane, które otrzymał Opliko:
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry



Hex i Neya bez chwili zwłoki ruszyli do wyjścia z budynku i zniknęli w mroku zaułka za bazą gangsterów. Zniknęli oczywiście dla nich, bo w widmie termowizyjnym Gveir widział dokładnie każdy ich ruch. Bez przeszkód dotarli do ściany bazy i od tyłu zaczęli zmierzać w dogodne miejsca do podłożenia ładunków. GV-3921 odwrócił od nich wzrok i skoncentrował się na reszcie budynku przed nim. Tak zwani wartownicy przy prowizorycznych działkach dalej niezbyt zważali na swoje zadanie, bardziej będąc zainteresowani jakimiś swoimi sprawami niż obserwacją okolicy. Dowódca komandosów widział kontury ich sylwetek, które gapiły się w stronę swoich kolan. Trzecia osoba nie opuszczała na szczęście nadbudówki, więc także nie stanowiła zagrożenia dla dziewczyn. Gdy odwrócił głowę w bok, zobaczył, że w tym czasie Guru obserwował plac przed budynkiem. Wskazał ręką w jego kierunku i Gveir zobaczył pomarańczowe tła kolejnych trzech istot, które dołączały do grupy na placu. Wychodziło na to, że bandyci albo zbierali się na jakiś wypad, albo oczekiwali na swoich towarzyszy, by pomóc im w ewentualnym rozładunku towaru.
- Sir, nie dostrzegam nigdzie tego ścigacza. Być może trzymają go gdzieś oddzielnie albo wyruszyli nim teraz na miasto - zameldował Kodex.
W tym czasie Hex i Naya skończyli robotę i wrócili do budynku, w którym trwała obserwacja placówki.
- Zrobione. Dwóch mniej. Akurat poszli się wysikać, jak podchodziliśmy pod węzeł. Zdjęci po cichu.
Ruszyli w stronę bazy, podchodząc pod wejście od tyłu. Z góry ubezpieczał ich Kodex, w każdej chwili gotowy zareagować, jeśli któryś z wartowników wziąłby się w końcu za swoją robotę. Czekał tylko na rozkaz do rozpoczęcia ostrzału. Reszta podeszła niezauważona pod drzwi. Ich czarne pancerze zlewały się z panującym wokoło półmrokiem. Każdy z nich miał włączone i przygotowane tarcze energetyczne, celownik śledzący najmniejszy nawet ruch i widok na całą okolice wokół siebie. Kiedy dwójka z nich zaczęła bardzo po cichu odkładać część gruzu spod drzwi, pozostała dwójka ich odsłaniała. Po kilkudziesięciu sekundach drzwi były odsłonięte, ale okazały się zamknięte. Przy użyciu plazmowego palnika przecięli zamek magnetyczny i siłą odepchnęli drzwi. Weszli do środka. Pomieszczenie było małym składzikiem, obecnie zapchanym skrzyniami z częściami i materiałami, służącymi na przykład do naprawy broni. Było pusto i ciemno. Następne drzwi zlokalizowali na lewo i ustawili się przy nich, osłaniając jeden drugiego. Z następnego pomieszczenia za przejściem dochodziły ich już odgłosy pracy urządzeń i rozmów w basicu. Czekali na rozkaz dowódcy.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5940
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 29 Kwi 2018, o 00:28

Wszystko szło gładko. Informacja, że Neya i Hex zlikwidowali dwa cele bardzo go ucieszyła. Najwyraźniej mieli pecha, a tamte rejony służyły za dobre miejsce na szybkiego luja.
Bardzo sprawnie weszli do środka. Ustawili tarcze w gotowości, zdolni postawić je w ułamku sekundy w razie większego ostrzału. Magazyn, który wydawał się z zewnątrz większy, w środku był inny, wyobrażał go sobie jako halę. Zamiast tego, podzielono je na mniejsze sekcje. Masa skrzyń z narzędziami, najwyraźniej tutaj naprawiali broń. A może robili też coś innego?
- Wariant cienia, stale. Nasze pancerze świetnie kamuflują w mroku. - rzucił w link, zanim podeszli pod kolejne drzwi. Zza nich, dochodziły już odgłosy rozmowy i pracy jakiś maszyn. To był właśnie ten moment.
- Na mój znak, uchylam drzwi leci Zbuk. Jednocześnie, Kodex, rozpoczynasz własną, a Ty Hex odpalasz ładunek. Guru i Neya wrzucacie zbuka. Wchodzimy dwójkami, od osłony do osłony. Celnie, bez świadków. Do boju. - kolejny rozkaz poszedł w kodowane. Odetchnął raz, potem drugim i rzucił jedno słowo.
- Teraz!
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 35
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Serith Tallav » 3 Maj 2018, o 23:08

Po prostu kurwa no nie... To była pierwsza myśl jaka przyszła mu do głowy gdy zobaczył swojego kuzyna. Nie chciał i nie miał zamiaru go widywać poza oficjalnymi przyjęciami czy spotkaniami rodziny. Jeżeli pycha, aroganckość miała się gdzieś zmaterializować to właśnie w postaci Anthonego. Serith przyglądał się i słuchał jego wywodu z nie małym zaskoczeniem, miał nadzieję, że to jakiś sen, a raczej koszmar, ale po kilku gorzkich słowach zrozumiał, że to rzeczywistość. Szybko z jego twarzy znikło zdziwienie i pojawiła się niechęć i chęć "zabicia się".
- Ciebie też miło widzieć kuzynku. - odpowiedział szybko. - No widzisz biedny wuj, biedny szkoda, że nie ma takiego syna jak ty, kipiał by dumą na lewo i prawo - powiedział z tak wyczuwalnym sarkazmem, że każdy by go rozpoznał na lata świetlne stąd. - Nie wiedziałem, że fizyka jest potrzebna do ciepłej posadki u ciotki. Na pewno mają tu jakąś katedrę administracji, może by nauczyli cię czegoś, abyś był wreszcie przydatny. - mrugnął do niego z ironicznym uśmieszkiem. - Wybacz, mam robotę. - "żegnając" się z nim odszedł od niego i skierował się bardziej ku podestowi, nad którym poruszał się profesor na repulsowym fotelu. Będąc ustawiony plecami do studentów przybliżył komunikator przypięty do ręki.
- Meldować gotowość, dokładnie się rozglądać, wszystko co podejrzane mówić! - wydał polecania, chociaż tak na prawdę specjalnie nie musiał tego robić. Jego ludzi byli zawodowcami, wiedzieli jak działać... Ale Serith wolał się zawsze upewnić, coś dopowiedzieć niż potem pluć sobie w brodę. - Opliko liczę na jakieś postępy z danymi. - dopowiedział na sam koniec, po czym obrócił się do przodem do słuchaczy. Splótł ręce za plecami w ten sposób odsłaniając kaburę z pistoletem, zrobił delikatny rozkrok, podniósł wyżej, dumnie głowę i stanął w pozycji jak na apelu. Był blisko schodków na podest, aby w razie czego móc szybko zareagować. Skupił się teraz całkowicie i zaczął dokładnie obserwować salę i znajdujących się na niej studentów.
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 90
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 5 Maj 2018, o 21:57

Serith


Kuzyn Seritha z lekkim rozbawieniem widocznym na twarzy słuchał jego słów. A może ta głupkowata mina nigdy go nie opuszczała i była nieodzowną częścią jego irytującej osoby.
- W przeciwieństwie do ciebie, ja jestem przydatny...
Kuzyn swoje obelgi ciągnął dalej, jednak Tallav oddalił się na tyle, by nie musieć już go słuchać. Kątem oka tylko zauważył, że Anthony urażony takim zachowaniem swojego członka rodziny prychnął i udał się na swoje miejsce na jednym z poziomów. Towarzyszyła mu grupka ludzi, młodych chłopaków i dziewczyn, ubrana w podobnym arystokratycznym tonie i z arogancją wymalowaną na twarzach. Jego koledzy i koleżanki, wśród których usiadł, dla Tallava nie różnili się zbytnio od napuszonych małpiszonów. Anthony zaś zdawał się być ich lokalnym przywódcą.
Przestał zajmować się swoją rodziną i wydał rozkazy. Jego ludzie byli gotowi i czujni, rozstawieni na pozycjach. Opliko zaś pochłonęło przeglądanie czegoś na swoim komputerze. Być może otrzymał już pierwszy raport i właśnie go analizował.
W tym czasie profesor zaczął wykład.
- Po wstępie do fizyki hipernapędu, który przerabialiśmy ostatnio, czas przejść do rzeczy. Jednak jeszcze dla przypomnienia. Gdy zostanie wydana komenda do skoku i obliczona zostanie trajektoria, rozpoczyna się zawiły proces skoku w nadprzestrzeń. Sam skok trawa jednak bardzo krótko. Najpierw specjalne pole zbiera promieniowanie gamma, które wprowadzone zostaje do motywatora hipernapędu, który zbiera tą energię w generatorze fuzyjnym, zawierającym specjalny, super cienki drut nadprzewodnikowy, długi na kilka kilometrów. Gdy dawka energii osiągnie odpowiedni poziom, dopalacze hipernapędu dostarczają energii do komory jonizacyjnej, rozpoczynając zapłon uwalniający promieniowanie tworzące „zmarszczki” w czasoprzestrzeni, przez które statek przedostać się może z normalnej przestrzeni do nadprzestrzeni. W niej statek utrzymywany jest przez specjalny generator pola kwantowego. Dzisiaj zajmiemy się polem zbierającym promieniowanie gamma...
Po tym krótkim i jeszcze zrozumiałym wstępie, profesor przeszedł do "prostych" wzorów, z których jak zapowiadał przejdą do coraz bardziej szczegółowych zagadnień. W podobny sposób nawijał przez następne trzy standardowe godziny, jednocześnie na elektronicznych tablicach notując wzór za wzorem i całą masę wykresów. I tak aż do ostatniej minuty wykładu. Sam naukowiec z każdą kolejną chwilą zdawał się być coraz mniej nerwowy i coraz bardziej pochłonięty tym, co mówi. Praca i nauka najwyraźniej skutecznie go uspokajały.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry



- Wchodzimy!
Otworzył drzwi. W ich pomieszczeniu momentalnie zrobiło się jasno od światła bijącego z warsztatu, w którym w tym momencie przebywała ósemka istot. Niektórzy z nich pracowali przy broni, niektórzy nosili sprzęt, dwójka siedziała i rozmawiała. Cofnął się, a jednocześnie Guru i Neya wrzucili zbuka. Gdzieś dalej budynkiem wstrząsnął huk dwóch silnych eksplozji. Krzyk zaskoczonych gangsterów zlał się z pierwszym odgłosem wystrzałów. Powietrze wypełniło się gryzącym dymem, ograniczającym widoczność i przysłaniającym światło. Ale nie dla nich. W odpowiednio ustawionym widmie termowizji, z widokiem trzystu sześćdziesięciu stopni wkroczyli sprawnie do pomieszczenia. Dwa pierwsze cele znajdujące się najbliżej drzwi padły od celnych boltów z karabinu Gveira. Następnych czterech gangsterów zostało rozerwanych przez Hexa. Dwóch ostatnich, którzy ledwo zdążyli poderwać się od stołu, ustrzeliła Neya. Guru w tym czasie już był przy kolejnych drzwiach z nowego pomieszczenia i ubezpieczał wejście.
- Lampy padły. Strzelcy też. W nadbudówce nadal ktoś siedzi. Ośmiu z placu wbiegło do budynku - Kodex także nie próżnował.
Gveir gestem wskazał kolejne drzwi jako ich następny cel. Szybkim spojrzeniem rozejrzał się jeszcze po warsztacie. Byli w miejscu, w którym tamci naprawiali sprzęt i broń, co mogło znaczyć, że ich zbrojownia będzie gdzieś niedaleko. Kolejne miejsce, które należało szybko zabezpieczyć.
Gdy już mieli otwierać następne przejście i szykować się do powtórzenia akcji, drzwi otworzyły się i stanął w nich zaskoczony rodianin. W tym samym momencie dorobił się dziury po bolcie w swoim czole. Na szczęście nikt za nim nie biegł. Guru i Hex szybko wciągnęli ciało do środka, jednocześnie rozglądając się po korytarzu, który był za wyjściem.
- W prawo droga do wyjścia, widziałem ruch. Z przodu kolejne pomieszczenie. Z lewej duża hala z regałami.
Najciszej jak się dało wyszli kolejno w prawo. Hex ubezpieczał tyły, podczas gdy reszta skierowała się wyjścia. Zbuk, szybki ostrzał zza osłony w plecy wroga i grupa siedmiu celów zmieniła pozycje ze stojącej na wiecznie leżącą. Główne wejście było zabezpieczone. Wrócili pod wcześniejsze drzwi. Zgodnie z przypuszczeniami, pomieszczeniem naprzeciw warsztatu, była zbrojownia. Na szczęście pomieszczenie pełne najróżniejszej broni było wolne od przeciwników. Zamknęli ją i uniemożliwili dostęp precyzyjnym strzałem w panel sterujący. Jednocześnie Guru i Neya ustawieni w stronę hangaru wypatrywali zagrożeń.
Światło na piętrze na moment zgasło i wnętrze budynku pogrążyło się w ciemnościach. Prawdopodobnie przerwany węzeł ciepłowniczy spowodował już gdzieś zwarcie. Korzystając z tego przemknęli do obrzeży hangaru, za najbliższą stertę skrzyń. Światło wróciło, ale migało w zmiennym tempie. Kolejny zbuk na magazyn, kilka strzałów kryjących się wśród skrzyń i półek gangsterów. Gveir i Hex poszli z prawej, Neya i Guru z lewej. Kolejne cele zlikwidowane, teren oczyszczony. Strzałem prosto w głowę sullustanina Gveir otworzył drogę do zwężenia, które widzieli na prawej stronie mapy, pod biegnącym na zewnątrz węzłem.
Całość oczyszczania piętra trwała może z czterdzieści standardowych sekund. Nad ich głowami uszkodzony węzeł, który biegł tuż nad tą częścią budynku, oblewał durastalowe ściany wrzącą cieczą, rozgrzewając je coraz bardziej. Prawdopodobnie zawór awaryjny, zważywszy na stan całego tego poziomu miasta, nie zadziałał lub od dawna był już uszkodzony. Zbroja na szczęście chroniła ich przed temperaturą. Przynajmniej na razie. W tej części budynku znajdowała się też winda na niższe poziomy. Po drodze do niej nie było już gangsterów. Sama winda też chyba działała, mimo naruszonej instalacji elektrycznej budynku.
- Na plac zajechał ścigacz i cała banda istot. Zajmę ich czymś - nadszedł meldunek od Kodexa.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5940
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 7 Maj 2018, o 15:00

Jak na razie, wszystko szło zgodnie z planem. Oczyszczali pomieszczenia metodycznie, pracując niczym maszyny. Jako dowódca, był na szpicy. Tak należało, to była cecha prawdziwego przywódcy. Pośród swoich ludzi, w pierwszej linii, motywując i dając przykład. Tylko cioty z Armii Imperialnej kryli się za swoimi ludźmi. Spasione bydlaki, które ledwo mieściły się w mundur.
Cały czas odbierał meldunki od członków sekcji. Najcenniejsze były te, które pochodziły od Codexa. Okazał się nieocenioną pomocą i oczami na sytuacje zewnątrz.
Gestem nakazał Neyi oraz Guru złapać kilka min, miał plan jak je wykorzystać.
- Miny rozstawcie przy głównym wejściu, głównie w przejściach czy za filarami. Posiłki rozproszą się po hali, musimy się na to przygotować. - wyszczekał w link.

Braki w dostawie prądu, przynajmniej w tej części, działały na ich korzyść.
- Wariant cienia, termowizja bądź noktowizja aktywna. Brak prądu nam sprzyja.
Rozerwany węzeł, wypluwający z siebie gorącą ciecz, rozgrzewał ściany oraz powietrze.
- Gorąca ciecz powoli podnosi temperaturę, za jakiś czas uniemożliwi nam pracę na termowizji, ale odetnie też przeciwników od takich zabaw.
Nawet sulustanin, którego wykończył strzał z pistoletu, niemal przytykając lufę do głowy gangowego ścierwa, nie stanowiło zaskoczenia. Wyczekiwanym moment nadszedł wraz z meldunkiem Codexa.
- Przyjąłem. Spróbuj go zatrzymać, a potem odskakuj do nas. Załóż małą minę na wejści, gdy będziesz już w środku.
- Idę do przybudówki, miejcie oko na wejście.

Miał zamiar podkraść się, otworzyć drzwi i ogłuszyć delikwentów granatem. Dopiero potem wystrzela każdego, kto się tam znajdzie.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 35
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 7 Maj 2018, o 21:28



- Przyjąłem - Kodex odebrał rozkaz i zabrał się do roboty.
W tym czasie reszta oddziału zabrała się za rozkładanie min, a Gveir wspiął się po drabince na tylnej wewnętrznej ścianie budynku, która prowadziła na dach. Jednak w momencie, gdy miał otworzyć właz, usłyszał na górze głośny huk wybuchu i momentalnie puścił właz i ześlizgnął się o kilka szczebli niżej.
- Sir! Są silnie uzbrojeni, nie dam rady wszystkich odeprzeć. Odpalili działko. Zabiłem strzelca w ostatniej chwili, ale strzał trafił w nadbudówkę. Część wbiega do budynku. Jeszcze kilku i będę mógł do was dołączyć. Ścigacz nadal sprawny.
Gveir dołączył do swoich ludzi na dole i przygotował się na nadchodzący ostrzał. Na zewnątrz Kodex nadal eliminował kolejnych przeciwników, ale tych było sporo, a byli też solidnie uzbrojeni. W tym samym czasie Neya stojąca najbliżej wejścia do hali dała znać, że zbliża się dwunastu napastników. Wkrótce i Gveir zobaczył w termowizji nadbiegające sylwetki. Rozkazał odpalić miny. Ośmiu wrogów zostało niemal rozerwanych, czterech zdążyło się uchylić i schować za osłony, jednak Gveir po chwili zestrzelił jeszcze jednego z nich.
- Uwaga!
Ostrzegawczy krzyk Kodexa rozległ się w ich komunikatorach i właśnie on uratował życie Hexowi. Ściana hangaru, przy której znajdował się korzystając z osłony, nagle wybuchła kulą ognia i odłamków. Szybkie spojrzenie w tamtą stronę pozwoliło stwierdzić, że rozpędzony ścigacz, którym przyjechały posiłki, wjechał w ścianę, przy okazji doprowadzając do eksplozji arsenału, który prawdopodobnie miał zamontowany. Ściana budynku zmieszała się z częściami ścigacza i niczym szrapnelem uderzyła w Hexa.
Stojący najbliżej Guru rzucił się do osłaniania kolegi z oddziału. Gveir razem z Neyą zajęty był ostrzeliwaniem grupki napastników, która korzystając z zamieszania postanowiła przystąpić do naiwnego szturmu na bliższą pozycję. Po chwili na ziemi leżały trzy trupy więcej, ale zajęli dowódcy cenny czas, który chciał poświęcić Hexowi.
Ten na szczęście się podnosił. Ich nowe zbroje stanęły na wysokości zadania, przyjmując na siebie siłę wybuchu i metalowych odłamków.
- Żyję - głos Hexa zadziałał uspokajająco na resztę oddziału - Powierzchowna rana przy stawie kolanowym, na zgięciu modułów pancerza, reszta wytrzymała. Szybki stymulant i jadę dalej.
Grupa wsparcia gangsterów była wyeliminowana, jednak oddział Gveira nie miał chwili odpoczynku. Osłaniając zbierającego się na nogi Hexa, dowódca zauważył w odczycie termowizji ruch kilku postaci w windzie za nimi. Kolejni gangsterzy zmierzali z niższych poziomów na górę. Mimo ich mizernych umiejętności, przewaga liczebna dawała o sobie znać.
- Sir, jestem przy was za dziesięć sekund. Plac czysty. Mina na miejscu - odezwał się Kodex.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5940
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 8 Maj 2018, o 00:36

Jednego nie mógł odmówić gangsterskim ścierwom - determinacji. Pchali się prosto pod lufy ich nowych blasterów, wprost w miny, które szatkowały ich ciała.
Sytuacja zmieniała się z sekundy na sekundę: rozstrzelana przybudówka, do której miał wejść. Był pewien, że ktokolwiek tam był, nie żył.
Nie spodziewał się tak idiotycznego ruchu, jak wjechanie ścigaczem w ścianę. Tylko przytomność Codexa uratował jego zastępce. Zbroje były cudem techniki, chroniły doskonale. Byłe pewien, że Mk. I nie przyjąłby tego tak dobrze. Hex zostałby wyłączony z gry, a na pewno ogłuszony i kto wie, czy więcej odłamków nie utkwiłoby w ciele kaprala.
- Aplikuj i działamy dalej, musimy zabezpieczyć budynek i go zbadać. Jakbyśmy nie mogli go, kurwa, rozpieprzyć od razu.. - warknął w link, zdradzając irytację. Był zły, że te ścierwa zraniły jego człowieka. Nie mniej, nie mógł poświęcić temu wiele czasu.
- Winda wraca na nasz poziom, w środku komitet powitalny. Rozwalamy ich. Neya, poszukaj terminala lub komputera, potrzebujemy mapy tego kompleksu. Musi być awaryjne zejście na dół.. mam pomysł.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 35
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 8 Maj 2018, o 13:16

Gveir


Ustawili się na pozycjach i kiedy winda tylko się otworzyła, seria z ich broni rozszarpała ich niedoszły komitet powitalny. Jeszcze dymiące szczątki siedmiu napastników osunęły się na ziemię. Neya podbiegła do panelu tuż przy windzie. Podpięła się do systemu i zaczęła go przeszukiwać. Światło ponownie niebezpiecznie zamigotało. Wokół robiło się też coraz cieplej, aż musieli zrezygnować z termoeizji. Na szczęście tylko na tym poziomie.
- Jest mapa. Zgrywam.
Według uzyskanego przez Neyę planu szyb techniczny windy był zaraz przy niej po prawej. Teraz zakopany pod stertą pudeł. Był dobrą opcją do zejscia w dół z pominięciem windy i uszkodzonej w niej elektryki. Po uprzątnięciu śmieci otworzyli właz i zobaczyli około czterometrowy szyb w dół z drabinką i biegnącymi przy niej kablami. Na dole widać było kratkę, przez którą wpadało blade światło.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5940
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 8 Maj 2018, o 13:57

Mieli mapę kompleksu, co już dawało im atut w czyszczeniu całego kompleksu. Nie zgadzał się z rozkazami pułkownika, ogólnie, nie podobało mu się to, iż służy teraz Inkwizycji. Niczym tania, twilekańska dziwka.
- Dobra robota, Neya. Hex, mam nadzieje, że dasz radę poprowadzić. Ja i Codex wskakujemy do windy, wchodzimy na jej sufit przez panel. - gestem ręki rozkazał zbliżyć się im do niego. Z wyświetlacza na lewym przedramieniu wyświetlił mapę poziomu na którym obecnie byli. Wskazał palcem na windę, a potem na szyb techniczny. - Wchodzicie do niego, Hex zamkniesz stawkę, rana nie przeszkadza Ci, ale wolę nie ryzykować. Idziecie pierwsi, zatrzymujecie się przy wyjściu z szybu. W tym czasie ja i Codex zjeżdżamy windą, z lekko otwartym panelem. Gdy tylko otworzą się drzwi, leci kolejny zbuk. Jego detonacja będzie sygnałem dla grupy Hexa, wypadacie kładziecie pierwszy ogień, pod przykrywką którego wyskakuje ja i Codex, dołączając do was.
Ah, Hex... jeśli będziesz miał dostatecznie dużo miejsca, to podaruj im trochę z granatnika. Jasne ? Zróbmy to.


Javelin 3-2 wykonał rozkazy swojego dowódcy co do joty. Szybkimi ruchami odgarnięto pudła, a na początek grupy z szybu wysunął się Guru, zaraz za nim Heya i Hex, który uważnie obserwował halę. W tym czasie Gveir otworzył jeden z paneli, po czym przy pomocy Codex wskoczył na górę. Szybkie podanie dłoni i trochę gimnastyki Codexa sprawiło, że: uruchomili windę i zaczęli zjeżdżać na dół, a sam Codex był już na górze z dowódcą. Przykucnęli, gotowi do rzutu.
- Jesteśmy na miejscu - krótki sygnał od Hexa.
Byli gotowi, czekali na to, aż winda zatrzyma się i otworzy drzwi.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 35
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 8 Maj 2018, o 22:23



Winda powoli zjeżdżała w dół. Gveir i Codex stali nad jej panelem i czekali na sygnał od drugiej grupy. Po chwili Guru dał znać, ze są na pozycji. Dowódca odpalił zbuka i wypuścił go dokładnie w momencie, gdy winda się zatrzymała i jej drzwi się otworzyły. To był umówiony znak. Jego trójka ludzi wypadła z szybu oddając serię strzałów. GV-3921 usłyszał też jeden wystrzał z granatnika. Nie czekając ani sekundy dłużej, razem z Codexem wypadł z szybu windy koncentrując wzrok na wskazaniach kamer swojego hełmu.
Znajdowali się w korytarzu prowadzącym z lewej i prawej do większych pomieszczeń. Dym i chaos walki nie dawały czasu na przyjrzenie się dokładniej. Ważniejsze było skoncentrowanie się na celach. A te o dziwo, już się skończyły. Windy pilnowała jedynie grupka pięciu gangsterów, którzy padli pod ostrzałem, zaskoczeni od tyłu przez pierwszą grupę komandosów. Teraz piętro ucichło. Jedynym odgłosem zdawał się być dźwięk dopalanych zwłok dwójki z napastników, których Hex podczas ich ucieczki potraktował granatnikiem. Pewnie tak dał upust swojej złości po otrzymanej ranie.
W każdym razie piętro wydawało się puste. Przystąpili więc do stopniowego sprawdzania go. Pomieszczenie po lewej było niczym innym jak wielką salą noclegową dla całej tej bandy. Teraz opuszczone, zdawało się pozostawione w pośpiechu. Gangsterzy byli mocno zaskoczeni atakiem i musieli zerwać się dosłownie w chwilę od akurat wykonywanych czynności. Dziwne jednak było to, że miejsc do spania było tu znacznie więcej niż ilość ludzi, którą właśnie rozwalili. A przecież niemożliwym było, by wszyscy już zastrzeleni byli na tyle nisko w hierarchii, by spać we wspólnej sali. Pojawiało się więc pytanie, gdzie podziała się reszta?
Pomieszczenie po prawej było kolejnym magazynem. W rogu zauważyli schody prowadzące w dół, prawdopodobnie na kolejny poziom, ale bliżej windy było coś jeszcze ciekawszego. Tuż przy ścianie rzędem ustawione były beczki. Każda z nich zabezpieczona polimerową gąbką i umieszczona na repulsorowej platformie z amortyzatorami odpornymi na wstrząsy. Kiedy Gveir na chwilę zmienił widmo termowizji na noktowizję, a następnie na światło widzialne, zauważył, że nad beczkami ktoś wypisał na ścianie czerwonym graffitim: Cordylleum Jak kto ruszy ujebie jaja.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5940
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 8 Maj 2018, o 23:07

Weszli w nich gładko, jak wibroostrze w odsłonioną tkankę. Jego fortel przyniósł skutki, a Hex nie żałował sobie. Nawet pomimo faktu, iż znaleźli się w korytarzu.
Raz za razem, przeciwnicy padali pod naporem komandosów. Nie mogli się równać z sumą wyszkolenia oraz sprzętu, a także umiejętnego dowodzenia.
Zastanawiające były baraki, gdzie wyraźnie znajdowało się więcej łóżek, niż mogły obstawić cele stające na ich drodze.
Zamarł w bezruchu na widok beczek. Bazgroły, które dostrzegł nieco go przeraziły. Cordylleum. Silny materiał wybuchowy. Nie czekając dłużej, otworzył łącze z pułkownikiem. Dodatkowo, włączył przekaz z wizjera na żywo, by ich przełożony mógł zobaczyć to co Gveir.
- Panie pułkowniku, posuwamy się do przodu. Opór jest łamany systematycznie i sprawnie. Do tej pory na parterze znaleźliśmy zbrojownie i warsztaty rusznikarskie. Jesteśmy piętro niżej i znaleźliśmy to: beczki cordylleum. Jest jeszcze dalsze zejście w dół, zaraz tam ruszamy. Dodatkowo, baraki są w stanie pomieścić więcej stanu osobowego, niż do tej pory napotkaliśmy. Nie wiemy gdzie może być reszta.

Wyświetlił mapę na przedramiennym holowyświetlaczu, by zobaczyć ile jeszcze poziomów ma ten kompleks. Nie musiał mówić swoim ludziom, aby zabezpieczali wszelkie wejścia.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 35
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Opliko » 9 Maj 2018, o 19:14

Wow. Opliko dawno nie widział innego Chissa. No cóż, może od przybycia do Imperium okazjonalnie widywał kogoś w tłumie, jednak ogólnie galaktyka była dość mało niebieska z czerwonymi akcentami. Od dawna co prawda istniał stereotyp, że jego gatunek to głównie zamknięci w sobie wojskowi i naukowcy. Nie był co prawda bardzo krzywdzący, lecz jak zawsze sprawiał, że wiele osób mogło się zdziwić w trakcie rozmowy z Chissami.
Stereotypy nie brały się jednak znikąd i zebrani tutaj "niebiescy" wydawali się ten potwierdzać - w końcu największe dotąd skupisko Chissów w trakcie jego czasu w przestrzeni Imperium znalazł na uniwersytecie... Do tego on sam był przez całe życie bardzo związany z wojskiem.
Dość interesującym faktem było jednak to, że liczna grupa przedstawicieli gatunku Thrawna byli akurat na wykładzie o działaniu hipernapędów. W Dominium technologia wydawała się bowiem trochę różnić pod pewnymi względami. Opliko oczywiście nie miał wiedzy by porównać czy wynika to z podstawi fizycznych, czy może po prostu same jednostki są trochę inaczej zbudowane, ale efekt różnic technologii był odczuwalny. Dosłownie - w hipernapędach wykorzystywanych przez większość Galaktyki czuć było moment skoku. Chissiańskie były pod tym względem znacznie lepsze i większość osób nie potrafiła by powiedzieć czy statek na którym przebywają odbył właśnie skok.
Sam wykład był zresztą ciekawy i Chiss zdecydował się na nagranie dźwięku na komputerze. Gdyby nie to, że musi się skupić na innych rzeczach starałby się po prostu robić notatki. Co prawda z tego co słyszał, duża część była zdecydowanie zbyt skomplikowana jak na jego wiedzę fizyczną. Jednak nawet biorąc materiał którego dużej części się nie rozumie, można powoli się uczyć nowych rzeczy.

- Na razie niewiele, ale można było oczekiwać, że zamachowcy nie będą chcieli zostawić masy śladów. Jedyne co znalazłem, to wymuszone przez uczelnię zamknięcie klubu studenckiego, ale to raczej nie jest dobry powód do próby morderstwa. A także informacje o... nietypowym zachowaniu rektora. Nic co by miało oczywisty związek ze sprawą i jego powodów może być masa, jednak faktem pozostaje że w ostatnim czasie coś się z nim stało. Mogą to jednak być tylko problemy zdrowotne. Na razie to wszystko. - odpowiedział Serithowi.

No cóż, było tego rzeczywiście niewiele. Opliko pozostawała więc już tylko nadzieja, że wykład pomoże rozszerzyć jego wiedzę i wyjaśni kilka kwestii. Oczywiście niezwiązanych z hipernapędami. Szczególnie interesowali go uczniowie wyróżniający się spośród reszty wiekiem. Na razie to było jedyne co mógł połączyć z profesorem... Dlaczego jednak ktoś chciałby sabotować ten akurat program? To jest też trudne do zrozumienia.
Jednak chyba jest to lepsze niż grupa studentów mszczących się na losowym wykładowcy za zamknięcie im klubu. Chyba, że profesor miał jakieś powiązanie z tym, a zamknięcie nastąpiło z innych powodów niż podano...
Na razie jednak to wszystko było tylko spekulacjami. Jedyne co Chiss mógł zrobić to mieć głowę na karku i uważnie oglądać widownię wykładu, a także zbierać dane od oddziału Seritha. W końcu na tym etapie śledztwa nic w zasadzie nie wiedzieli.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#0909
Awatar użytkownika
Opliko
Mistrz Gry
 
Posty: 219
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Następna

Wróć do Światy Jądra