Content

Światy Jądra

[Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Image

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 9 Wrz 2018, o 05:42

Serith

Gdy wyciągnął broń, rozległ się krzyk przerażenia, który po jego słowach przeszedł w płacz i szlochanie. Dwie kobiety, obie tak samo przerażone, trzęsły się przed nim w płaczu. Dopiero po kilkunastu sekundach jedna z nich zdołala się opanować na tyle, by zacząć cokolwiek mówić.
- My... my nie chciałyśmy. Bałyśmy się - jej głos łamał się, a kobieta trzęsła się przytulona do towarzyszki - Te dzieciaki i ich rodziny... przychodziły tutaj normalnie i ich zapisywałyśmy. Potem, zwykle wieczorem, przychodzili jacyś mężczyźni... gangsterzy... i dawali listę, kogo wykreśli i czyje akta usunąć z bazy. Grozili nam...
Lucius nadal stał niewzruszony z bronią w reku wycelowaną w stronę kobiet. O ile potrafił ocenić, ich reakcja zdawała się autentyczna i naprawdę się bały. Jeśli to, co mówiły, było prawdą, nie zwalniało to ich od winy, ale przynajmniej tłumaczyło motyw.
- Oni chyba zabierali gdzieś tamte dzieciaki. Nie wiem, gdzie - dodała druga. - Myślałam, że wywożą je na zlecenie jakiś bogatych snobów, co to nie mogą znieść, że ktoś z pospólstwa okazał się być lepszy niż ich własni synowie i córki. Były już z nimi afery i myślałam, że to jeden z ich pomysłów na zemstę.
Grożono nam - dodała znowu pierwsza. - Mówili, że wywiozą też i nas. Nie mam pojęcia, co robili z dzieciakami. Kazali trzymać gęby na kłódki. Jedyne, co się dowiedziałam, to, że ci goście mogą być z jednego z gangów z dzielnic poniżej, może z Furii.
- Mam kopie tych akt - druga, młodsza z kobiet przerwała koleżance i wywołała zaskoczenie zarówno u niej jak i trochę u Luciusa. - Nie wiem, czemu to robiłam, może jakieś przeczucie miałam... Damy panu, co pan tylko chce!

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry

Gveir

Gangsterzy właściwie nie mieli szans. Mało tego, o jakichkolwiek szansach nie mogło być nawet mowy. Dla wyszkolonego oddziału komandosów byli wystawieni niczym owieczki na rzeź. jedynym wyjątkiem był ich cel - Bin Bin. ten dostąpił zaszczytu przeżycia tej chwili, by już niedługo potem pojawić się na "Novie" i spowiadać, co robił w gościnie u Furii.
Na pojedyncze słowo-rozkaz swojego dowódcy, Codex wypuścił strzał ogłuszający prosto w roześmianą twarz Bin Bina. Ten nie zdążył nawet zwalić się na podłogę, a trzymane przez niego piwo rozlać po niej, gdy w ślad za pierwszym strzałem poszły granaty hukowe, a Hex odpalił ładunki, odcinając całą wieżę od prądu. Pozostali mężczyźni byli tak zaskoczeni, że nie zdążyli nawet ruszyć się z miejsca, gdy pierwsza trójka spośród nich padła martwa z przestrzelonymi klatkami piersiowymi lub głową zamienioną w dymiącą miazgę. To jednak mogli zobaczyć jedynie członkowie oddziału Gveira. Pogrążone w ciemności pomieszczenia trzeciego poziomu już wkrótce miały się stać grobem dla kolejnej trójki ludzi Furii. Jedynie jeden z nich, raczej odruchowo, zrobił krok w stronę panelu komputera, który obsługiwał droidy. Potem jednak dołączył do kompanów.
W sali momentalnie zapadła cisza. W trybie noktowizji Gveir widział tylko, jak jego ludzie wykonują dalsza część rozkazów. Guru i Neya chwycili Bin Bina za ręce i nieprzytomnego zawlekli w stronę schodów, którymi dotarła tu grupa ich dowódcy. osłaniani przez swoich kompanów, dotarli z ciałem aż pod wyjście z wieży. Tam zobaczyli, ze wybuchy Hexa skutecznie odwróciły uwagę gangsterów, a kanonierka, która zbliżyła się nad plac jeszcze skuteczniej skupiła na sobie uwagę. Na krótko, bowiem otwierając ogień dała do zrozumienia, ze nie będzie tolerować gapiów.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry

Opliko

Jego przybycie okazało się zaskoczeniem dla profesora, który najwyraźniej przeżywał też ciężkie chwile z pułkownikiem. Na ile chiss zdążył poznać Borgisa, to rozmowy z nim nigdy nie należały do prostych, nawet te zwykłe i spokojne. Być może ich przełożony również miał do Shito swoje pytania. opliko zaś dołożył jeszcze trochę do tego bagażu stresu.
- Furia? Ale, że jak? Wytłumacz mi jeszcze raz...
- Profesorze, proszę. Działamy dla Pańskiego dobra i zależy nam na usłyszeniu prawdy. Wielu ludzi dzisiaj zginęło, by zachować pana przy życiu i musimy wiedzieć. Mój człowiek nie zadawałby pytań, gdyby nie miał stosownych przypuszczeń.
Ton głosu Borgisa był spokojny i opanowany. Mówił wolno, ukazując drugą ze swoich osobowości. Przynajmniej teraz można było go bez trudu zrozumieć. Co jednak dało się zauważyć, nie spuszczał wzroku z profesora.
- Ja... no dobrze - Shito westchnął i przetarł spocone od nerwów czoło - Dobrze, już dobrze. Należałoby się przyznać... Rzeczywiście, kupowałem od Furii paliwo zanieczyszczone uranem. Przez różnych pośredników, więc nie dziwne, ze usłyszałeś od jednego z handlarzy, że u niego byłem. Na pewno też dało się mnie rozpoznać na jednej czy drugiej kamerze. Ja... prowadzę specjalny projekt i potrzebowałem uranu, a lepiej było żeby nikt nie wiedział o nim za wcześnie. Znaczy... o tym projekcie. Nie chciałem o nim mówić, bo ostatnio wszystko robię dla Inkwizycji i chciałem mieć coś... coś własnego. Takie moje dziecko. Wiem, to było skrajnie nieodpowiedzialne, ale nie mogłem usiedzieć na miejscu. No i chyba ta cała Furia się na mnie wkurzyła, jak podniosła ceny, a ja powiedziałem, że za takie kredyty to mogą sobie darować. Chyba pomyśleli, że mogę ich wydać... Na dowód mam te plany w domu. Ciężko wytłumaczyć mój pomysł bez nich, to skomplikowane, ale jeśli pułkownik by zezwolił i przydzielił obstawę to może pojechałbym na miejsce i przywiózł wszystko do okazania?
- Opliko, co o tym sądzisz? - zwrócił się do chissa Borgis.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5940
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 9 Wrz 2018, o 15:48

Javelin 3-2 zadziałał niczym precyzyjny układ. Pomimo początkowych raportów odnośnie siły i możliwości Furii, okazali się być leniwymi kryminalistami z nadmiarem siły ognia. Pławiąc się w kredytach i obstawianych walkach, opuścili gardę. Nie sądzili, że ktoś może odciąć ich od zasilania, zdobyć plany i uderzyć precyzyjnie. Nieprzytomny Bin-Bin, niesiony przez dwójkę jego ludzi, stanowił zdobycz i świadectwo precyzji komandosów.
- Kanonierka, odpal rakiety w magazyn z droidami. Przesyłam obraz budynku. - wyrzucił z w link. Na holoprojektorze, wyświetlił położenie statku, niemal podziwiając spustoszenie jakie siała załoga.
- Neya, Codex. Zostajecie tutaj, Codex leć na czwarte piętro i plantuj to - wręczył mu silny ładunek burzący, wykorzystywany do niszczenia ścian czy stropów, taki sam, jakiego użyli niedawno. - Plantujesz w tym pylonie, ja, Hex i Guru w reszcie. Wrócimy za 5.

Ruszyli trójką, sprawnie rozmieszczając ładunki w strategicznych punktach. Odcięci od energii i łączności, gangsterzy nie stanowili przeszkody. Padali z dziurami wypalonymi przez blastery E-12. Nowa broń pokazywała na co ją stać, idealnie zgrywając się z komandosami. Wraz z potężnym hukiem eksplozji magazynu, będącego domem dla droidów, Javelin 3-2 dokonał ewakuacji z wież wprost na plac. Ostrzeliwując co bardziej krewkich, zarówno komandosi jak i kanonierka, kończyli swoją misję. Zapakowanie nieprzytomnego figuranta, a potem zniknięcie w wnętrzu statku, było crescendo ich koncertu.
Odlatując na znaczną odległość, Gveir uruchomił zapalniki ładunków, grzebiąc wieże i pozostałych członków Furii pod gruzami. Nawet jeśli zdołali przetrwać, to integralność gangu poszła w rozsypkę. Miną miesiące, zanim ocalali gangsterzy zdołają podjąć jakąkolwiek akcję. Wraz z wznoszeniem się ku atmosferze, Gveir usiadł i oparł głowę o ścianę statku. Przez chwilę sądził, iż droidy zostaną uruchomione, a ich czeka ciężka walka i śmierć. Wraz z zbliżaniem się do Novy, owe myśli rozpływały się w nicości.


Na ISD Nova

Kanonierka wylądowała w hangarze. Nie wyróżniała się niczym - standardowe oznaczenia, standardowy model produkowany przez Imperium. Inną sprawą była wysoce wyszkolona i sprawna załoga, operująca na opancerzonym i świetnie uzbrojonym statku. Bin-Bin był już przytomny i skuty kajdankami. Prowadzony przez Guru i Hexa, będących po boku. Z tyłu szła Neya, gotowa ogłuszyć bądź zastrzelić więźnia. Przód otwierał Codex.
Sierżant podziękował załodze kanonierki, wymieniając krótkie, żołnierskie uściski dłoni, życząc powodzenia i rychłego spotkania, gdyż lubił pracować z ekspertami.
Niedawno wesoły, wśród swoich kolegów, figurant pozostawał pod wpływem szoku. Najwyraźniej pogodził się z swoim losem, podporządkowując wszelkim poleceniom komandosów. Wszystko to nie budziłoby jakiejkolwiek ciekawości, gdyby byli ubrani w zwykłe mundury czy pancerze Szturmowców. Ich matowoczarne, nowoczesne zbroje Storm Commando przyciągały wzrok, a więzień budził ciekawość.
Pakując się do windy, Gveir wcisnął guziki rozkazując urządzeniu, by dowiozła ich do poziomu zajmowanego przez pułkownika.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 35
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Serith Tallav » 13 Wrz 2018, o 17:47

Teraz wszystko się okazało. Współpracowały z gangsterami... Pod przymusem współpracowały z gangusami... Lucius wypuścił powietrzę z ust jakby już zmęczony tym wszystkim. Nie mógł zrozumieć do końca postawy kobiet, zamiast zgłosić to do odpowiednich służb to wolały poddać się pogróżką bandziorów. W tym momencie mężczyzna zabrał akta i szybko je przewertował, tak jak podejrzewał te dwa dzieciaki, najbardziej zdolne. Nie chciał myśleć do czego miały one posłużyć bandziorom. Zabezpieczył i schował pistolet zza pas.
- Nie rozumiem was ludzie, ciężko było to zgłosić ISB? Lepiej było iść i wpadać w jeszcze większe bagno?! - pokiwał głową na boki. - To, że wam grożono pewnie wam pomoże, ale idziecie teraz ze mną, do oficera. - w tym momencie zabrał holopad ze stołu. Podszedł do drzwi i mocnym walnięciem pięści nacisnął guzik odpowiedzialny za otwarcie wrót.
- Idziemy. - rozkazał kobietą Lucius, które posłusznie wyszły z pokoju nadal z przerażonymi minami. Ruszył razem z nimi, ponownie mijając przechodniów, kierował się z nimi do strefy ewakuacyjnej, w której je poprzednim razem znalazł. Gdy tylko do niej dotarli podszedł do drzwi gdzie ISB urządziło sobie tymczasową kwaterę do przesłuchań, akurat stał przy niej jeden z funkcjonariuszy. Już otwierał usta, aby zatrzymać Luciusa, ale ten szybko wyjął swój identyfikator. Pracownik ISB przyjrzał się jej, po czym otworzył szerzej oczy i odsunął się na bok.
- Proszę... - powiedział do Luciusa. Ten otworzył drzwi. Aktualnie przy biurku siedział oficer i czytał coś w datapadzie nucąc sobie jakąś ostatnio popularną piosenkę w holonecie. Podwładny Seritha stanął przed blatem i jemu także pokazał swoją legitymację, gdy ten poparzył na niego pytająco wzrokiem. Spojrzał na dokument, i spojrzał na Luciusa.
- O co chodzi? - zapytał go oficer.
- Te panie mają pewne informacje, którymi chciały się podzielić. Przypomniało się im parę rzeczy. - obrócił głowę w jej stronę. Oficer spojrzał na nie.
- Zatem proszę usiąść. - powiedział do nich oficer. Lucius cofnął się w stronę drzwi. Funkcjonariusz ISB, wiedział co się kroi i nie miał zamiaru zatrzymywać członka Inkwizycji.
Wyszedł z "pokoju przesłuchań" i ruszył gdzieś w stronę bardziej ustronnych miejsc. Przeszedł parę korytarzy, wreszcie wchodząc w zakazaną strefę, którą pilnował kolejny z funkcjonariuszy ISB, ale po okazaniu identyfikatora nie zadawał już zbędnych pytań. Dotarł do jednego z pokoi, chyba to był jakiś gabinet, albo mała sala, nie było to zbytnio ważne. Wziął głębszy oddech po czym odpalił kodowaną wojskową linię do Borgisa. Xavier szybko odebrał połączenie.
- Kapral Lucius, meldować - powiedział jakby nieco spodziewał się tego kontaktu.
- Pułkowniku, poszedłem tropem tych zaginionych dzieciaków. - na sekundkę przerwał, aby dowódca sobie to zakodował w głowie. - Przejrzałem kamery i okazało się, że te dzieciaki zgłosiły się do sekretariatu... Wysyłam właśnie obraz kamery. - na chwilę przerwał biorąc kolejny oddech, jednocześnie wysyłając Borgisowi film z kamer przy pomocy swojego datapada. - Przycisnąłem sekretarki i wyjawiły nieco informacji, otóż wieczorami przychodzili do nich gangsterzy, którzy dawali im nazwiska do wykreślenia i nizczenia akt, co wykonywały pod groźbą. - na chwilę zakończył swoją wypowiedź, ale potem kontynuował. - Z tego co dalej się dowiedziałem to podobno bandziory gdzieś zabierały dzieci. Ostatnie dzieci to Zef Rendix, nastolatek, który zbudował sondę maskującą i dziewczynka Kira Queef, która była bardzo uzdolniona technicznie. Sekretarki, na nasze szczęście skopiowały akta i już panu przesyłam. Wspominały, że ten gang, który to robił to Furia. - w tym momencie Lucius szybko nacisnął opcję odpowiedzialną za przesłanie plików-akt dzieci na swoim datapadzie.
- A i Sir, sekretarki oddałem do przesłuchania lokalnemu oficerowi ISB. Czekam na dalsze instrukcje. - odpowiedział siedząc na krześle w jakimś pokoju. W jego głosie było słychać zmęczenie tym dniem i z wielką chęcią by chociaż chwilę odpoczął.
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 90
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 18 Wrz 2018, o 19:38

Gveir

Jego oddział przechodził przez tłum załogi, która na ich widok rozstępowała się na boki. Robili wrażenie. Po niedawnych wydarzeniach nie tylko na Hosnian Prime, ale i przede wszystkim na Bastionie ludzie z uwagą przyglądali się każdemu, nawet małemu, sukcesowi imperialnych służb i wojska. Potrzebowali dobrych wieści, jakichkolwiek. Widok pojmanego więźnia i profesjonalnych komandosów podnosił wszystkim morale.
Piętro pułkownika było już mniej ruchliwe. Na pewno po zamachu wypuścił w teren kogo mógł, by jak najszybciej zebrać informację. Na statku mogli pozostać tylko ci, którzy właśnie przynieśli mu coś ważnego. Oddział Javelin był jednym z nich. Niesiony przez nich Bin Bin wraz z informacjami, które posiadał był niczym przedwczesna paczka na święta. Którekolwiek. Chociaż w przypadku ludzi takich jak Borgis nie wiadomo, czy jakiekolwiek obchodzili. Ich więzień szedł posłusznie, nie stawiał oporu i zdawał się być rzeczywiście pogodzony ze swoją sytuacją. Szans na ucieczkę nie miał, więc pewnie właśnie myślał, jak wyjść z tej sytuacji z życiem. Niestety nie wiedział, że bagno, w którym tkwił, w najlepszym wypadku wciągnie go na Kessel. W najgorszym... no cóż, przestanie mieć inne zmartwienia.
Pułkownika nie było w jego biurze, gdy tam dotarli i nikt z przypadkowych żołnierzy nie wskazał im jego miejsca pobytu. Borgis wiedział o ich przybyciu, więc należało jedynie poczekać, bo niemożliwym było, że nie chciał osobiście przesłuchać więźnia. Jego opóźnienie sugerowało jednak, że nie tylko oddział Javelin przyniósł coś przydatnego.
W końcu Borgis nadszedł korytarzem wraz z dwójką żołnierzy, raczej dla asysty, zwykłych szeregowców w białych pancerzach. Na widok Bin Bina trzymanego na muszce uniósł w zdziwieniu brwi. Człowiek, którego spodziewał się ratować, stał przed nim trzymany przez jego ludzi niczym więzień.
- GV-3921, czy ja o czymś nie wiem? Co znaleźliście w siedzibie Furii, że Bin Bin z ofiary stał się waszym więźniem?

Serith

Jego głowę wypełniały szumy, pulsujce w uszach nieokreślonymi ruchami jakiegoś płynu. Czuł go wszędzie wokół, ale też w nozdrzach czy przed powiekami. Jego usta zasklepiała rurka z tworzywa, którą jego organizm łapczywie czerpał powietrze. Z wolna otworzył oczy. Zielonkawy poblask płynu niemal od razu wypełnił przestrzeń przed nim. Zza ścian zbiornika widział jakieś niewyraźne kształty, ale nie mógł skupić na nich wzroku. Obok jego policzka przeleciało kilka bąbelków. Czuł przyjemne otępienie. Ze zdziwieniem odkrył, że posiada świadomość swoich kończyn, ale jest zbyt odrętwiały, by się ruszyć.
- Brulbr brb bluurb...
Kształty po drugiej stronie zbiornika coś powiedziały i chyba spojrzały na niego. Po chwili odeszły, a Serith poczuł, że chce mu się spać. Postanowił jeszcze chwilę odpocząć.

- Wracaj na Novę. Wyślę drugą grupę, by szukała dzieciaków. Po powrocie napisz raport i przerwa. Pozostawaj jednak w gotowości. Bez odbioru.
Rozmowa z Borgisem była krótka, choć tym razem mówił spokojnie. Najwyraźniej był czymś właśnie zajęty. Może to i dobrze, bo oznaczało, że analizuje zgromadzone przez nich tropy i ślady. Tym samym wszystko wskazywało na to, że pozostałym grupom udało się też coś odkryć. Można było się spodziewać, że niedługo zrobi jakąś odprawę, skupiając się też na ostatnich wydarzeniach.
Lucius pozostawił sprawy na kampusie akademii w rękach służb policyjnych i udał się w pobliże miejsca, skąd wezwał transport na niszczyciel Inkwizycji. W trakcie lotu skupił się na przrjrzeniu wiadomości z holonetu, ale te jednak nie poprawiły mu nastroju. W innej części Imperium zdarzył się kolejny zamach. Na Bastionie tragedia była jednak o wiele większa.

...których spora część runęła na planetę. Mimo heroicznych wysiłków obsługi naziemnej obrony planetarnej, niezliczone fragmenty Zwycięzcy uderzyły w stolicę, powodując gigantyczne zniszczenia. Wciąż trwa akcja ratownicza, lecz nieoficjalnie mówi się o milionach zabitych i rannych...

Niepokoił się, jak mocno w ostatnim czasie wszelkiej masy terroryści dawali się we znaki władzom i niszczyli życie porządnych obywateli Imperium.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5940
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 18 Wrz 2018, o 22:40

Rzecz jasna, Borgisa nie było. Dziwny i ekscentryczny pułkownik zapodział się, zapewne w ferworze ważnych spraw. Bin-bin, jak już zdążył zauważyć Codex, który podzielił się z uwagami z sekcją przez link na temat debilnego przezwiska, był potulny. Właściwie nie obchodziło go, co pułkownik miał z nim zrobić. Wykonać zadanie i odbój. Wchodzenie w szambo Inkwizycji nie było tym, czego pragnął. Ich akcje dalekie były od stricte wojskowego charakteru. Służyli jako cyngle dla pułkownika.

Sam Borgis powitał ich dość chłodno, zdziwiony. Nim zdążył zameldować, oficer wypalił prosto w jego twarz.
- GV-3921, czy ja o czymś nie wiem? Co znaleźliście w siedzibie Furii, że Bin Bin z ofiary stał się waszym więźniem?
- Melduje, że zgodnie z rozkazem, mieliśmy dostarczyć figuranta. Żywego lub martwego. Niedoprecyzowanie rozkazów, jak również luki w danych wywiadowczych, prowadzą do niebezpiecznych sytuacji oraz pomyłek. Pan pułkownik powinien się cieszyć, że udało nam się go pojmać i nie stawiał oporu, bo jako "martwego" czy "ofiarę" - słowa zaakcentował lekkim skinięciem głowy okutej w hełm, w kierunku więźnia - rozumiem ja, jak i wszyscy Storm Commando jako trupa. Rozkaz był na tyle niedoprecyzowany, iż mieliśmy dwie możliwości w zależności od sytuacji: odbicie i ekstrakcja figuranta, lub klasyczna operacja blackops z eliminacją celu. Szczęście, że nie zastrzeliłem go na miejscu, strzałem w głowę, a rozkazałem Codexowi go ogłuszyć. Magazyn pełen droidów bojowych B1 i B2, to wystarczający powód do strzału w czaszkę czy miłosiernego wystrzelania całego gangu. - niemal wyszczekał, bez akcentu, jednostajnym tonem. Czekał.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 35
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Serith Tallav » 19 Wrz 2018, o 20:16

Kolejne wieści z galaktyki i kolejne złe, cholernie złe. Kolejny zamach i to w samej stolicy Imperium, widać było, że terroryści coraz bardziej sobie pozwalają na bardziej śmiałe ruchy. Kiedyś nie było do pomyślenia, aby coś takiego wydarzyło się w Bastionie, tam gdzie wszelakich służb jest multum. Miliony zabitych i rannych... Te wieści w żaden sposób polepszyły samopoczucia Luciusa, zerknął w prawo przez wizjer na szczyty górnych poziomów planety, wrócił wzrokiem na holoprojektor i momentalnie go wyłączył, nie chciał już słuchać kolejnych tragicznych wieści...
Następne minuty lotu spędził zamyślony, aż nieświadomie zaczął obgryzać paznokcie. Wszystko się chrzaniło, nie tylko na Hosnian Prime, ale w całym Imperium. W oczach galaktyki pokazano, że imperialne służby można ograć jak dziecko... To nie tylko straty w ludziach, ale także utrata wizerunku i możliwość dla jakichś wywrotowców, aby głosili swoje utopijne wizje, a dżentelistoty jak banthy będą podążać za takimi populistami...
Lucius nawet nie poczuł, że wylądowali już na okręcie, dopiero uwaga pilota, aby wysiadał ocknęła go z jego marazmu. Zeskoczył z kanonierki, nieco otępiały po dniu pełnym wrażeń. Od razu skierował do krętymi korytarzami ISD Nova do swojej kwatery. Potrzebował nieco otrzeźwienia. Momentalnie ściągnął z siebie ubrania, kurtkę zawieszając w szafie, pistolet odłożył na blat biurka, a brudne rzeczy wrzucił do zsypu. Wszedł do odświeżacza i wziął paru minutowy zimny prysznic, aby ocucić swój umysł i ciało, miał jeszcze raport do napisania. Wyszedł spod prysznica wycierając się i ubierając luźne, wojskowe ciuchy - białą koszulkę i czarne spodnie, każdy żołnierz otrzymywał takie ciuchy do treningów, czy do przebrania gdy mają przerwę od służby.
Wreszcie zasiadł przy biurku, wyjmując swój holopad rozpoczynając pisać raport. Właściwie nigdy czegoś takiego nie pisał, zawsze robił to Serith jako dowódca... No ale po części on teraz został dowódcą oddziału Ryloth... Sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem... Więc zaczął... Rozpoczął od opisania lądowania na terenie kampusu naukowego i spotkania z Opilko. Potem mniej więcej napisał o podziale zadań wraz z Chissem i zajęciu się sprawą zaginionych dzieci. Opisał pierwsze spotkanie z sekretarkami, po czym skupił się na tym iż przeszedł oglądać zapisy z kamer, natrafiając na nagrania świadczące o tym, że jednak dzieci i rodzice zgłosili się na uczelnie. Napisał o ponownej konfrontacji z sekretarkami tym razem z nagraniem, starał się ominąć fragment o zastraszeniu i zastępował to słowami, że "użył odpowiednich argumentów" do przekonania ich o wyjawieniu prawdy. Streścił podstawowe informacje o dwóch poszukiwanych dzieciakach - nastolatku Zefie Rendixie oraz dziewczynce Kirze Queef. Opisał to jak dostał akta poszukiwanych i to jak oddał sekretarki w ręce służb ISB oraz ostatecznym kontakcie z Pułkownikiem Xavierem Borgisem.
Sprawdził jeszcze raz to co napisał, tak aby nie zostawić tam jakiś baboli i nacisnął guzik, który był odpowiedzialny za wysłanie raportu do przełożonego. Holopad odłożył całkowicie na biurko i położył się na łóżku włączając przy tym holonet. Przełączył na jakiś kanał rozrywkowy, ale długo się nie naoglądał, bo w pewnym momencie powieki stawały się coraz cięższe, aż w końcu Lucius poddał się ciału i zasnął, w pełni zasłużenie po tym felernym dniu...
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 90
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Poprzednia

Wróć do Światy Jądra