Content

Światy Jądra

[Coruscant] Odwiedziny w domu

Image

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Mistrz Gry » 28 Cze 2019, o 14:23

- Och, strażnicy czasem potrafią palnąć głupstwo. Nie sądzę, by którykolwiek z nich się tu kiedyś zgubił. Ale faktem jest, że nie przekazano mi całych planów sekcji C. To utrudniało też jej remont.
Stojąc przed nadjeżdżającą windą, Aldar słuchał następnych żądań porucznika. Ten zauważył po minie dyrektora to, czego się spodziewał. Zrozumiał, jakie podejrzenia zaczynał mieć Tallav.
- Dobrze. Zostawię teraz pana pod opieką Toma - wskazał strażnika, z którym tu przyszli. - Pójdę przygotować wszystkie materiały i dane. Myślę, że jak wróci pan z oględzin sekcji, będą już gotowe. Proszę przyjść do mojego biura to przeanalizujemy wszystko.
Aldar wrócił się do centralnej osi stacji, zostawiając Seritha samego ze strażnikami stróżówki sekcji C. Ciężkie wrota śluzy zamknęły się za dyrektorem i w pomieszczeniu nastała pełna wyczekiwania cisza. Poza nim i Tomem pozostała jeszcze dwójka ze straży, która obserwowała obraz z kamer zza biurka. Biurka, które najlepsze lata miało już za sobą. Poplamione i obite z jednej strony pasowało do obdartego i ponurego wyglądu stróżówki. Czegoś, co wyglądało jak niedomyta plama krwi do tej pory nie sprzątnięto. Ściany wokół windy też były porysowane i wgniecione w kilku miejscach, w dwóch nawet lekko osmalone. To był znak, że przynajmniej wieżyczki strażnicze dobrze działały. Obok windy ział też czarną pustką otwór klatki schodowej, zakratowanej i z wyłączonymi światłami. W końcu winda nadjechała i Serith oderwał wzrok od ponurego pomieszczenia i wsiadł do niej.
Tom sprowadził ich na dół. Był to mężczyzna w średnim wieku, niezbyt muskularny i wyglądał nieco, jakby cała jego praca go już nudziła. Być może przeżywał pewnego rodzaju wypalenie zawodowe. Mimo tego, jego ubiór i postawa były jak najbardziej zgodne z regulaminem.
Drzwi windy otworzyły się i ich oczom ukazał się korytarz sekcji C. Ponury i z mniejszą ilością światła, tak jak zapamięfał go Tallav. Mogli teraz pójść w dwie strony, w prawo od razu kierując się do celi, w której miał przebywać Annor. Za swoimi plecami Serith miał teraz tylko windę i wyjście z klatki schodowej.
- Sir, gdzie najpierw? Do celi? - odezwał się jego towarzysz.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6606
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Serith Tallav » 8 Lip 2019, o 17:37

Serith zerknął na niego gdy ten stwierdził, że strażnicy musieli coś palnąć głupiego. Spojrzał na niego znacząco kwitując jego wypowiedź prostym "yhym". Najwyraźniej pan Aldar coś ukrywał, albo nie chciał się przyznać, że te zniknięcia miały miejsca. Widać było również, że zrozumiał to jakie miał podejrzenia sam Tallav, bardzo dobrze, może zacznie rozumieć, że nie może w tej sytuacji ufać wszystkim... Jeżeli chcą to wytłumaczyć w normalny sposób, ale porucznik w głowie już miał to, iż może być tutaj ingerencja siły wyższej, coraz większe podejrzenia...
Kiwnął głową kierownikowi stacji gdy ten potwierdził przygotowanie odpowiednich materiałów. Aldar zostawił go teraz z jego nowym towarzyszem - Tomem. Czekali na windę, która póki co jeszcze jechała, w tym czasie Serith miał czas, aby porozglądać się po okolicy. Oprócz niego i ochroniarza, który mu towarzyszył była jeszcze dwójka strażników, którzy monitorowali pracę kamer. Ich miejsce pracy wyglądało jak jakaś stróżówka ze starych holofilmów, tylko z taką różnicą, że w holofilmie wyglądała schludnie, a tutaj. Poplamione, poobdzierane, a na dodatek chyba była tam niedomyta stara plama krwi. Wygląd stacji był nie najlepszy, teraz zauważył jeszcze rysy i wgniecenia na ścianach koło windy. Wreszcie przyjechała wsiedli do nie i zaczęli zjeżdżać w dół. Teraz miał chwilę, aby przyjrzeć się Tomowi, człowiek w średnim wieku, niezbyt muskularny i wygląd znudzonego pracą. Ten wygląd miało coraz więcej osób, czy praca tutaj to powodowała czy dopiero działo się to od niedawna, to była jedna kwestia.
I znowu ta obsrana sekcja, ja z horroru, może właśnie znajdywał się w takim horrorze? W sumie ta cała sytuacja mogła posłużyć jako scenariusz jakiegoś strazydła. Serith zrugał się za te myśli. Były dwie strony, albo ten tajemniczy korytarz, albo cela, ale Tallavowi wydawało się, że raczej lepiej zacząć od ostatniego miejsca pobytu Annora - jego celi.
- Cela - powiedział krótko Tallav i ruszył razem z Tomem w kierunku pomieszczenia o cudownej nazwie 372. Popatrzył się na ochroniarza kiedy szli.
- Zmęczenie? - zapytał go wskazując na jego wyraz miny i mowę ciała. Tutaj ten brak biologicznego cyklu dnia najwyraźniej musiał bardzo źle działać na załogę stacji, albo to wpływ czegoś innego, to tylko zależało od tego od jak dawna to "zmęczenie" się działo. Zbliżyli się ponownie do celu ich podróży. W tym czasie Tom podszedł i kartą dostępu otworzył drzwi do celu, które zniknęły w ścianie.
- Ta klatka schodowa koło windy, cały czas jest tak zamknięta czy ktoś z niej korzysta? - zapytał i poczekał na jego odpowiedź. Zaraz potem wszedł ponownie do tego pokoju. Ponownie ten widok, stolik z krzesłem, wiadro, które robiło za kibel i łóżko z pasami. Porucznik wszedł i na sam początek dokładnie rozglądnął się po pomieszczeniu, na razie niczego nie ruszał. Przyglądał się ścianom, sufitowi, a także ramię drzwi. Po chwili przeszedł do bardziej interwencyjnego sposobu szukania poszlak. Zaczął ponownie przyglądać się meblą odsuwać je, aby sprawdzić czy czegoś tam nie ma. Patrzył na ramy mebli, czy też przejeżdżał dłonią od spodu po stoliku zerkając tam. Patrzył uważnie czy nie ma jakiś śladów na podłodze, wiedział, że pewnie są tam pozostałości po starszych gościach, ale na pewno było coś świeższego.
Zakończył przegląd celi, a zaraz potem chciał się nieco rozejrzeć po okolicznych korytarzach. Rozglądał się po nich szukając jakiś podejrzanych śladów, coś co mogłoby go naprowadzić, że to Annor. Jakiś przedmiot, który mógł nosił przy sobie, coś co Serith był wstanie z nim skojarzyć. Zerkał też czy nie widać gdzieś śladów ciągnięcia kogoś czy śladów pod paznokciach na ścianach zwłaszcza przy byłej celi Kronna.
- Tom, czy sąsiedzi w celach trzysta siedemdziesiąt jeden i trzysta siedemdziesiąt trzy mogli by wiedzieć co się działo ostatnio? O ile na tyle kontaktują - zadał pytanie odwracając się do niego. Zainteresowało go także jeszcze jedna sprawa - kamery. Poczał podchodzić do nich, tych, które mają widok na cele 372. Sprawdzał czy działają, czy ktoś coś przy nich nie kombinował. Trochę chwytał się już każdej rzeczy, ale nie miał wyboru, póki co nie miał żadnego silnego dowodu do podparcia żadnej swojej teorii.
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Mistrz Gry
 
Posty: 151
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Mistrz Gry » 16 Lip 2019, o 22:12

Gdy ruszyli w stronę celi, w której to miał ponoć przebywać jego przyjaciel, Serith miał wrażenie, ze atmosfera jakby zgęstniała. Nie był w stanie w żaden sposób określić powodu takiego swojego odczucia. Co chwila rozglądał się z boku na bok, próbując zrozumieć, skąd wzięło się dziwne przeczucie. Strażnik przy nim zachowywał się całkowicie normalnie, pewnymi ruchami zmierzając po ciemnych i pustych korytarzach do celi 372. Mrowienie na karku nie dawało mu jednak spokoju. Miał wrażenie, że coś tu jest nie tak. To wszystko pojawiło się teraz. Czuł się w starych korytarzach zupełnie inaczej niż podczas pierwszej wizyty. Nie wiedział, co się dzieje.
- Zmęczenie? Nie, raczej nie - odpowiedział Tom - Raczej rezygnacja. Wie pan, sir, zawsze chciałem służyć gdzieś we flocie. Na imperialnym niszczycielu, a skończyłem tutaj.
Ostatnie słowa wypowiedział z lekkim grymasem na twarzy. Powoli kontynuowali swój marsz przez korytarze, a ich kroki odbijały się echem, które co jakiś czas uzupełniały dość niezrozumiałe jęki pacjentów lub szalony krzyk któregoś z nich.
- Jeśli chodzi o te schody, to są stare i zniszczone. Zamknęliśmy je na stałe kratą.
Dotarli do celi, gdzie Serith zabrał się za szczegółowe przeszukiwania. Strażnik stał na zewnątrz, nie przeszkadzając oficerowi w jego czynnościach. Beznamiętnie wpatrywał się to w jedną, to w drugą stronę korytarza. Tallav natomiast niepokojących śladów po mieszkańcach celi znalazł sporo, jednak większość zakurzonych, zatartych i w ogóle wyglądających na stare. Nic nie wydawało się nowe. Liczne ślady po paznokciach, kropelkach krwi przy miejscach, gdzie ktoś zadrapał się o ścianę czy kreskach, które mogły oznaczać odliczanie standardowych dni - wszystko to było z poprzednich lat. Annor musiał tu przebywać krótko lub też zachowywać się względnie spokojnie. Nie pozostawił po sobie żadnych rzeczy, ani butów, ani ubrań, choć Serith nie wiedział, czy pacjenci mają tutaj coś więcej poza zwykłym prostym strojem niczym szpitalna koszula.
- Cela 371 jest pusta, a w tej drugiej obok niestety jest pacjent w stanie wegetatywnym. Od ponad roku nie ma świadomości.
Na tym zakończyło się przeszukiwanie celi. Gdy Serith z niej wyszedł, strażnik zamknął za nim drzwi i podszedł do niego, gdy ten przyglądał się kamerom. W tej samej chwili do uszu Seritha dobiegł krzyk z prawej strony korytarza. Przez chwile nie wiedział, czemu kolejny krzyk pacjenta zwrócił jego uwagę. Ale potem pomyślał, ze ten głos był jakby znajomy. Po krótkiej chwili ciszy i wytężeniu słuchu, miał wrażenie, jakby do jego uszu dobiegło ciche wołanie... Bardzo ciche, ledwo rozróżnialne przy echu jęków innych pacjentów. Głos był bardzo znajomy... To głos Annora.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6606
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Serith Tallav » 19 Lip 2019, o 22:21

Od razu gdy tylko drzwi windy rozsunęły się na boki poczuł się jakoś inaczej, jakby atmosfera tutaj panująca zgęstniała. Jego towarzysz Tom wyglądał całkiem normalnie, czyżby tylko Serith odczuwał ten dyskomfort? Przechodzili przez kolejne korytarze kierują się co celi 372. Ponownie włączył się mu tik, który miał podczas bardziej stresujących sytuacji, zaczął się delikatnie drapać po tyle szyi. Coś było tutaj nie tak...
Jego rozmyślania przerwała mu odpowiedź żołnierza, w pewnym sensie go rozumiał, większa ambicja niż tylko siedzenie w tym miejscu i pilnowanie psychicznie chorych dżentelistot, robota monotonna, powtarzalna, chyba że jakaś eskapada pacjenta, tak jak teraz, a i pewnie szanse na awans niezbyt wielkie. Kiwnął mu głową, że zrozumiał wypowiedź. Całkowicie pusto, aż można było usłyszeć obcas obuwia wojskowego, które odbijało się echem po ścianach pomieszczeń sekcji C. Nic także nie dowiedział się ciekawego o tym miejscu za kratą tylko to, że to był stary, zamknięty korytarz.
Zaczął przeszukiwać cele, kiedy jego towarzysz stał na zewnątrz i przepatrywał korytarz natomiast porucznik zabrał się za spokojne przeglądanie celi. O dziwo śladów było na prawdę wiele, tylko jedyny szkopuł był taki, że były one stare, po starszych mieszkańcach tego zacnego pokoju. Zadrapania po paznokciach, kropelki starej krwi, i co typowe dla więzień i za pewne tych miejsc kreski, które odliczają upływające dni w tym miejscu. Tallav na chwilę przystanął i nawet policzył ile ktoś tutaj siedział - pięćdziesiąt osiem dni. Nic nie było co by wskazywało, że Kronn tutaj przebywał, pewnie dlatego, że nie dawno tutaj trafił.
- Rozumiem, szkoda - odpowiedział mu oficer. Zajął się więc przeglądaniem kamer czy ktoś przy nich nie majstrował. Nagły krzyk go oderwał od tego, ale nie wiedział dlaczego, dopiero po chwili zrozumiał dlaczego już gdzieś słyszał taki głos. Wytężył słuch i usłyszał ponownie... Annor. Cichy, bardzo cichy, ale nie mógł się mylić ta barwa głosu pasowała do niego. Ale jak to, to było niemożliwe, to było cholernie podejrzane połączając to z tym dziwnym uczuciem, atmosferą... Nie było to dobry prognostyk, ale musiał działać.
- Tom broń w gotowości, siła wiązki ogłuszania na maksa. Znam ten głos. Rzuć w komunikatorze, że coś mamy w związku z zaginięciem i idziemy to sprawdzić - szybko wydał mu rozkazy spoglądając na niego. - Masz drugą broń? - jeżeli miał Serith poprosił go o podanie mu jej, odbezpieczył i ustawił tryb ogłuszania z najsilniejszą wiązką. W tej chwili uruchomił w swoim komunikatorze tryb śledzenia swojej pozycji, wraz z powiadomieniem do Elayne, aby wiedziała, że właśnie załączył tą opcje, a jednocześnie dając znak, że potencjalnie coś może mieć. To jak w tej chwili był skupiony, a jednocześnie zaniepokojony w takim stopniu,że to było ciężkie do określenia. Miał masę mieszanych uczuć jednocześnie pchających go do sprawdzenia, i tyle samo odradzających mu to, ale musiał działać bo może nie miałby kolejnej okazji. Poczuł jak adrenalina wpompowuje się do jego żył dając mu swojego kopa do działania, nie podobało mu się to, cholernie mu się nie podobało, miał złe przeczucia co do tego.
- Blisko mnie i pełna gotowość, idziemy! - rzucił do żołnierza ruszając w kierunku skąd pochodził głos...
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Mistrz Gry
 
Posty: 151
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Mistrz Gry » 21 Lip 2019, o 21:16

Serith ruszył razem ze strażnikiem w stronę, jak mu się zdawało źródła dźwięków. Dźwięków, które układały się w szepty i nawoływania brzmiące dokładnie tak, jak głos jego przyjaciela. Nie mógł jednak ich zlokalizować. Gdy stali przed celą, odgłosy nadchodziły z jego prawej, jednak już wkrótce dotarli do kolejnego skrzyżowania. Tam Tallav nasłuchiwał odgłosów dochodzących z pustych korytarzy. O dziwo panowała niemal kompletna cisza, prawie słyszał swój własny oddech. Całkiem jakby wszyscy pacjencie nagle zamilkli. I wtedy usłyszał to ponownie. Nieco głośniejsze niż wcześniej ciche nawoływania Annora.
- Tam! - wskazał Serith swojemu towarzyszowi.
Idący przy nim strażnik skierował swoją broń w stronę lewej odnogi korytarza. Niestety nie miał drugiej broni przy sobie, ale nawet nie wiadomo, czy dopuściłby się złamania swoich procedur na polecenie Seritha. Nim jednak dotarli do tego rozwidlenia, zawiadomił kolegów ze stróżówki wyżej.
- Sir, jest pan pewien, ze coś słyszał? Ja nic nie słyszę...
Serith był pewien. Głos wyraźnie dochodził z jednego z korytarzy tego poziomu stacji. Szli powoli kolejnymi odnogami, a głos stawał się coraz wyraźniejszy. Na szczęście Tom nie wyrażał już więcej słów sprzeciwu ani zdziwienia i szedł za nim, wypatrując ewentualnego zbiega.
Gdy dotarli do kolejnego rozwidlenia, już całkiem blisko windy, która wiodła na wyższe poziomy, Serith znowu zatrzymał się, by nasłuchiwać głosu Annora. Gdy rozglądał się w różne kierunki, wtedy to dostrzegł. Cień postaci znikający za rogiem w prawym korytarzu. Nikły, niezbyt wyraźny w bladym oświetleniu tego miejsca, ale jednak nie do pomylenia z sylwetką jego przyjaciela.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6606
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Serith Tallav » 25 Lip 2019, o 20:23

Ruszył w kierunku skąd słyszał ten głos, najpierw słyszał do z prawej strony, a potem nagle dotarli do kolejnego skrzyżowania. Przystanął na chwilę nasłuchujące tego co się dzieje w okół, ale stało się coś dziwnego zapadła cisza na pustych korytarzach stacji, taka cisza, że słyszał swój przyśpieszony oddech spowodowany biegiem. Pacjenci nagle ucichli, wszyscy to było bardzo niepokojące. Znowu usłyszał jego głos, tym razem głośniej. Od razu krzyknął w stronę Toma wskazując skąd słyszy dźwięki. Rzucił się ponownie biegiem, ale znowu dotarł do kolejnego skrzyżowania dróg. Mimochodem usłyszał jak jego towarzysz zawiadamia pomoc, bardzo dobrze - rzucił sobie w głowie.
Tom rzucił swoje zdanie, ale Serith był tak przejęty, że nie odpowiedział na nie, teraz liczyło się sprawdzenie tego co się właśnie działo. Tym razem szli powoli uważając na każdy kąt, każdą stronę. Kolejne rozwidlenie, głos ucichł, więc znowu wytężył swój słuch, ale wtedy dostrzegł coś innego, cień, cień postaci znikający za rogiem korytarza, oświetlenie było słabe, ale tą sylwetkę poznał by na kilometry - Annor.
Dał znak ręką Tomowi, aby się zatrzymał. Teraz sobie uświadomił słowa jego towarzysza. Nie słyszał go, tylko Tallav zatem go słyszał? Tak wychodziło, teraz sobie uświadomił, że to mogło się dziać w jego głowię, w jego umyślę bo był powiązany z Kronnem i najłatwiej było jego pociągnąć do siebie. Ta atmosfera, którą odczuwał wszystko wskazywało, że jego druga teoria się sprawdzała i najwyraźniej dostał coś co go zaczęło upewniać go w jego przekonaniach.
- Nie będę się bawił w twoją grę - powiedział jakby do siebie, ale przy tej ciszy Tom mógł to spokojnie usłyszeć. - Wracamy - dał rozkaz towarzyszowi. Bardzo go kusiło, bardzo chciał pomóc Annorowi, ale jeśli w nim był mocowładny, a na to wskazywało to prowadził go w pułapkę, a on nie miał zamiaru w nią trafić, przynajmniej nie teraz, nie gdy był jeszcze nie przygotowany. Powoli cofał się wraz z Tomem dokładnie rozglądając się po okolicy.
- Nic nie słyszałeś? - dopytał strażnika powoli wracając tymi samymi kortarzami, którymi wcześniej przechodzili.
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Mistrz Gry
 
Posty: 151
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Mistrz Gry » 26 Lip 2019, o 12:35

Wycofali się we dwójkę dwa skrzyżowania dalej. Tu Serith przystanął i jeszcze raz nasłuchiwał dochodzących z każdej strony odgłosów. Cisza. Annora już nie słyszał. Miał też wrażenie, że i reszta odgłosów właśnie teraz jak na rozkaz wróciła. Poczuł za to coś jeszcze, bliżej nieokreślony zapach czegoś słodkiego i... kwiatów.
- Nic, sir. W korytarzach były tylko zwykłe odgłosy kapiącej wody, czasem ktoś stuknął czy jęknął. Co pan słyszał?
Strażnik wyrwał go z tego dziwnego stanu odrętwienia. Nim jednak Tallav zdążył mu odpowiedzieć, poczuł, że zaczyna kręcić mu się w głowie. Zrobił kilka chwiejnych kroków i zarzuciło go na ścianę. W ostatniej chwili oparł się o nią ręką. Była dziwnie ciepła.
- Sir, nic panu nie jest - strażnik podszedł do niego. - Panie poruczniku!
Serith poczuł, jak ugibają się pod nim nogi. Świat zaczął wirować, światła w korytarzu jakby przygasły i zaczęły kręcić się razem z nim. Poczuł się mimo wszystko dobrze i błogo, słodki zapach powrócił. Chciał zrobić krok do przodu, ale poczuł, że czyjeś ręce łapią go mocno i przytrzymują. Chciał odruchowo wyrwać się, ale ta myśl dziwnie długo wędrowała z ośrodka decyzyjnego mózgu do kręgosłupa i dalej do mięśni. Gdy w końcu się szarpnął, poczuł, że leży na czymś twardym i zimnym.
Zmysły powoli się uspokajały, a świat przestawał wirować. Podłoga korytarza pod nim stawała się coraz wyraźniejsza. Odważył się podnieść do pozycji siedzącej i rozejrzeć. Znajdował się przy windzie na wyższe piętra sekcji. Tuż na wprost niego znajdowała się dobrze znana mu krata, która zamykała przejście do klatki schodowej. Była uchylona, a przejście, które miała blokować otwarte. Toma nigdzie nie było.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6606
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Serith Tallav » 26 Lip 2019, o 17:19

Udało im się dosyć sprawnie wycofać dwa skrzyżowania dalej, ponownie zaczął wytężać swój słuch, czy teraz by słyszał Annora. Ale nie, nie słyszał go, jakby odgłosy teraz powróciły, tak nagle jakby ktoś im nakazał powrót do "normalności". W pewnej chwili poczuł coś czego się całkowicie nie spodziewał, słodycz, kwiaty. Obrócił się do Toma gdy ten odpowiedział na jego pytanie, wyrywając go z tego stanu, ale nie zdążył mu odpowiedzieć. Momentalnie zaczęło mu się kręcić w głowie, chciał pójść do przodu, ale zachwiał się momentalnie wpadając w ścianę zdążył tylko obrócić głowę w kierunku Toma, który do niego podszedł. Słyszał jego słowa, ale jednocześnie nie słyszał, mocowładny... Atakował go.
Nie miał sił w nogach przez co wylądował na ziemi, spojrzał mimowolnie w górę na światła, które również zaczęły się kręcić w jego oczach, ale paradoksalnie czuł się dobrze, błogo, dodatkowo ten słodki zapach - jakby zażył jakieś narkotyki, niby przyjemnie, ale czuł, że tak nie powinno być. Chciał iść, ale coś, albo ktoś go złapał, chciał się wyrwać, ale nie mógł jego ruchy były takie wolne, że nie dał rady, ale ostatecznie udało się wyrawać z uścisku.
Wszystko wracało do normy, świat powoli przestał się kręcić w okół, nagle prze jego oczami wyrosła podłoga. Zebrał się w sobie i z zimnych płytek usiadł opierając się o ścianę. Był koło windy, a innym miejscu, niż ostatnie miał w głowię, ale nie rozumiał jak to... Tom? Rozejrzał się, nie widział go, nie wiedział co się stało... Miał świadomość, że wie kto to wywołał, ale nie wiedział jak tutaj wylądował, zwłaszcza, że nie było go w pobliżu. Odkaszlnął i rozchylił nieco swój mundur przy szyi, aby lepiej mu się oddychało. Siedział tak chwilę głęboko oddychając próbując chociaż trochę wrócić do sprawności po tym spotkaniu. Co ciekawego Serith spojrzał się i zobaczył, że wejście do klatki schodowej było uchylone... Cały czas wcześniej było zamknięte. Tom? Ale dlaczego, winda nie działa? Zapytał się w głowie.
Porucznik przełknął głośniej ślinę, zaczął powoli się podnosić, podnosząc swój tułw opierając o ścianę. Stanął na nogi, delikatnie odszedł od ściany, ale szybko się zachwiał i ponownie oparł dłoń. Dał sobie parę sekund i ponownie spróbował, ustał. Podszedł wolnym krokiem do windy i nacisnął guzik, winda zaczęła jechać. To było dziwne... Szybko sprawdził dłońmi czy ma wszystko ze sobą. Miał. Chwycił za komunikator i otworzył łączę.
- Halo, tutaj Tallav - rzucił na linii komunikacyjnej, swoim zmęczonym i nieco wymaltretowanym głosem próbując sprawdzić czy działa. Zaraz po tym zobaczył czy sygnał jaki wcześniej wysłał do Elayne poszedł na pewno, czy odebrała. To przejście nie mogło dać spokoju, kto go właśnie użył? Dlaczego użył? Zadawał sobie pytania, ale odpowiedzi jakie mu się nasuwały nie były takie jakie by sobie życzył, bo wskazywały na albo na Toma, co było bardzo małe prawdopodobne, skoro winda działała, albo... Albo ten kto zaatakował jego umysł, mocowładny. Powolnym krokiem podszedł do drzwi na klatkę schodową i spojrzał przez nie, nie wchodził, chciał tylko zerknąć czy czegoś tam nie ma. Czekał na windę, więc miał chwilę czasu.
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Mistrz Gry
 
Posty: 151
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Mistrz Gry » 2 Sie 2019, o 14:57

Wciąż czuł się skołowany, gdy się ruszał, miał wrażenie, że jego mięśnie słuchają się go znacznie wolniej niż powinny. Głowa nadal go bolała i to ponownie z całą mocą, choć nie wiedział, czy było to efektem ataku czy po prostu Tom nie zdążył go złapać i wyrżnął łbem o podłogę. Sygnał wysłany do Elayne dotarł, a gdy uruchomił komunikator na głównej linii od razu odpowiedział mu jakiś głos.
- Porucznik Tallav? Proszę czekać, już idziemy - wypowiedź była krótka, lakoniczna.
W oczekiwaniu na powoli zbliżającą się windę, Serith zajrzał w ten tajemniczy korytarz, który odgradzała krata. I gdy tylko wyjrzał zza ściany, cały znieruchomiał. Przed nim, mniej więcej piętnaście metrów za kratą, stał Annor. Resztki światła z głównego korytarza oświetlały jego brudną szpitalną koszulę, brudne ręce i nogi, na których było widać też zaschniętą krew. Twarz jego przyjaciela zastygła w wyrazie pełnego zaskoczenia. Ułamek sekundy później ocknął się jednak i szybko podbiegł w stronę swojego byłego dowódcy.
- Serith?! To ty? Cholera, nie wierzę! Dzięki losowi, że tu jesteś! Myślałem, że już nikt mnie stąd nie wyciągnie. Szybko! Zanim mnie i ciebie zobaczą! Muszę ci wszystko wyjaśnić, musimy się ukryć. Już widzę, że ciebie też próbowali załatwić.
Serith przyglądał się mu przez cały czas szukając jakichkolwiek złych oznak, obecności Mocy, czyjejś nad nim kontroli, ale nic takiego nie dostrzegł. Jego przyjaciel wyglądał i zachowywał się całkiem naturalnie, choć był bardzo wymizerowany i wyczerpany. Znał go bardzo długo i każdy ruch, spojrzenie czy gest pasowały do osoby, którą Tallav znał. Annor patrzył na niego z autentyczną nadzieją w oczach, ciesząc się na jego widok.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6606
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Serith Tallav » 4 Sie 2019, o 22:00

Na szczęście sygnał dotarł do Elayne, ale nadal czuł się źle mięśnie nadal jakby działały wolniej, jakby impulsy z mózgu szły stanowczo za wolno niż w normalnym stanie. Szybko jego komunikat został odebrany przez kogoś, zapewne strażników. Nie dało mu i sprawdził co było za otwartą kratą blisko windy. To co tam zobaczył sparaliżowało go - stał tam Annor. Brudny na rękach, nogach koszuli, ale widoczna też była na nich krew.
Serith nie mógł uwierzyć w to co widzi, a nawet w to co słyszy, on zachowywał się normalnie, całkowicie normalnie. Załatwić? O co tutaj chodziło? Pytał się w głowie Tallav bo nie był wstanie teraz zrozumieć co się właśnie dzieje. Kto próbował go zaatakować, to był mocowładny, sam czuł jego atak na jego umysł. Czy teraz właśnie próbował go zaatakować w ten sposób, udając jego przyjaciela? Każdy jego ruch był tak jakby to był Annor, każdy gest, każde mrugnięcie i jego wzrok patrzący na porucznika z nadzieją. Cofnął się o krok.
- Nie, nie, nie co tutaj się dzieje?! - rzucił jakby do niego. - Dlaczego zaatakowałeś oficerów?! Rzucałeś się! Uciekłeś! Co ty robisz?! - rzucił do niego patrząc ze ściągniętymi brwiami, ale sam nie był pewien dlaczego to robi, przecież poszukiwał go, ale jednocześnie coś go pchało do poznania prawdy, a to spotkanie było jakąś opcją na to. Nagle weszło mu do jego głowy, co jeżeli to tylko atak jakąś iluzją na niego, coś co miało go zwabić do środka, nie, nie mógł tam wejść to by było skrajną głupotą. Był tutaj mocowładny, wszystko na to wskazywało, delikatnie cofnął się do tyłu o centymetr, jakoś tak automatycznie. Mentalnie przygotowując się na możliwe ponowne starcie, starcie które mogło nastąpić w jego umyśle, ale także starał się zmusić swoje ciało do większej czujności przed natarciem fizycznym. Ale jednocześnie zaczęły napływać kolejne pytania do jego głowy, sporo pytań, ale póki co je odgonił skupiając się na tym co widzi przed sobą. Postanowił jeszcze jedno skupić się na nim, przyglądał mu się, każdy jego ruch, skupiając swój umysł na jego postaci przyglądając mu się badawczo, z dozą nieufności, szukał jakieś nieprawidłowości odkryciu drugiego dna jeśli było.
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Mistrz Gry
 
Posty: 151
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Mistrz Gry » 8 Sie 2019, o 22:17

Annor nie zareagował agresją czy gniewem na jego słowa. Na jego twarzy odmalował się jakby smutek i wyraz politowania nad swoim przełożonym. Gdy Serith wspomniał o ataku na oficerów, jego dawny kompan wzdrygnął się jakby na wspomnienie złej chwili.
- A więc taką bajeczkę ci opowiedzieli? Że też wtedy tak dałem się podejść. Kilka chwil na emeryturze i już sflaczałem... Szefie, nie wierz im. Ciebie próbują załatwić tak samo. Tu, teraz - Annor wskazał na niego - spójrz na siebie, na to w jakim stanie jesteś. Nieźle cię urządzili. To...
W tym momencie Tallav poczuł, jak znowu mocno zaczyna go boleć głowa, świat ponownie zawirował i nie był w stanie utrzymać równowagi. Machnął ręką w bok, szukając oparcia o ścianę, by się nie przewrócić. Nim zdążył zareagować, poczuł, jak Annor doskoczył do niego i przytrzymał go, nim znowu zaliczyłby glebę. Mimo to świat wirował coraz bardziej. Serith próbował zrozumieć skąd nadchodzi ten atak i... w momencie, gdy żołądek podjechał mu do gardła i nie mogąc się już powstrzymać, w jednej chwili zwrócił jego zawartość na podłogę przed sobą. Przez moment patrzył otępiały na swoje wymiociny, próbując pozbierać myśli. Annor wciąż go przytrzymywał i próbował cucić, delikatnie nim potrząsając. Serith jeszcze raz bluznął wymiocinami przed siebie. Przez moment poczuł chwilową ulgę, jakby żołądek pozbył się w końcu trucizny. I w tym momencie go olśniło. Musiał zostać otruty...

***

Przebudzenie nie było zbyt przyjemne. Suchość w ustach walczyła o dominację z posmakiem rzygowin, wszystkie mięśnie bolały go jak cholera i chyba miał gorączkę. Powoli otworzył oczy, ale zamiast jasnego światła któregoś z korytarzy powyżej albo mrocznej poświaty bloku C, ujrzał jedynie ciemność. Dopiero po kolejnej chwili zrozumiał, że znajduje się w jakimś szybie, do którego przez kratkę dochodzi jedynie pojedyncze pasemko światła. Poruszył się, ale od razu złapały go czyjeś ręce. Spojrzał nad siebie i zobaczył Annora.
- Ciii - przyłożył palec do ust - Szefie, uruchomiłeś windę i ta banda tu zjechała. Szukają nas. Leż cicho, aż sobie pójdą. Wszystko ci opowiem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6606
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Serith Tallav » 18 Sie 2019, o 15:41

Serith był nieco zdziwiony tym co się właśnie działo, nie rzucił się na niego po jego słowach odmowy, a raczej jakby stał się smutny. Tallav momentalnie otworzył oczy gdy usłyszał jego słowa. - Bajeczkę? - jakby zapytał się Annora, czuł się źle, cholernie źle cały czas był osłabiony po tym ataku. Słowa Kronna, były czymś czego się nie spodziewał, ale czy to nie była kolejna próba zwodzenia go. Ale mogły być ciągle prawdopodobne, gdy wskazał na niego, ten spojrzał się na swoje trzęsące się ręce, dlaczego tak było, o co tutaj chodziło, dlaczego mieli go tak traktować, a ciekawsze było w jakiś sposób by to zrobili. Dokładnie w tym momencie, poczuł jak świat zaczął ponownie wirować, ból głowy nie do zniesienia. Nie, znowu jest atakowany, chciał się szybko chwycić poręczy, albo ściany, rozluźnił się chwile i to pozwoliło mocowładnemu na ataku. Tylko poczuł i zobaczył jak Annor do niego doskakuje, ale o dziwo go nie zaatakował tylko podtrzymał.
Nie wiedział jak go ktoś atakuje, ale w pewnym momencie nie wytrzymał zwymiotował prosto na podłogę przed sobą. Nie wiedział co się dzieje, to były okropne rzeczy, ale wiedział, że Kronn go podtrzymuje... To nie on był źródłem tego ataku, potrząsał porucznikiem, ale na razie to nic nie dawało, był otępiały. Po raz drugi zwrócił zawartość żołądka na podłogę, ale w tym momencie poczuł ulgę, ulgę jakby coś opuściło jego organizm. Nagle zrozumiał jedną rzecz... Został otruty...


***



Obudził się, a jedyne co czuł to posmak rzygowin na ustach, nie był tam gdzie poprzednio, był w jakimś innym miejscu, wszędzie było ciemno, jakiś szyb, bo dojrzał, że światło pochodzi tylko z kraty. Chciał się poruszyć, ale w tym momencie ktoś go złapał. Spojrzał się w górę i był to Annor. Zrozumiał i starał się być cicho, najwyraźniej cała sytuacja się całkowicie odwróciła, Dyrektor próbował go otruć, ale dlaczego? Tego sam nie wiedział, wiedział jedno był tutaj uwięziony... Elayne! Przecież ona tutaj jeszcze jest, sama pośród zdrajców. W jednym momencie chciał po cichu dorwać się do komunikatora i szybko wyłączyć wszelakie sygnały namierzające jego pozycję, nie mógł teraz zostać wykryty.
Gdy tylko otrzymał sygnał od Kronna, że już jest bezpiecznie odezwał się do niego, cicho, ciężkim głosem. - Elayne... Jest tutaj... - powiedział, miał delikatne drgawki po toksynie, którą wcześniej miał w organizmie.
- O co... O co tutaj chodzi? - zapytał się, ciężej oddychając, najlepiej przyjął teraz jakąś pomoc medyczną, ale wiedział, że raczej nie mógł na nią liczyć, chyba że Annor miał jakieś metody, wszak był medykiem w jego oddziale. Chociaż nadal Serith nie mógł być pewny Kronna, ale nie miał dużego wyboru, był teraz na jego łasce.
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Mistrz Gry
 
Posty: 151
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Mistrz Gry » 22 Sie 2019, o 07:29

Gdy Annor usłyszał o Elayne, kiwnął tylko głową, na razie nic nie mówiąc. Obserwował jeszcze korytarz przez kratkę, by upewnić się, że ochrona stacji oddaliła się już na wystarczającą odległość. W końcu uznał, że musieli zostać sami w tym ponurym miejscu, bo przestał obserwować wąska szparę i podpełzł do swojego byłego dowódcy.
- Serith, nie wiem. Nie wiem też, kto za tym stoi. Odpoczywałem i zbierałem myśli u siebie w domu z rodziną po... sam wiesz po czym. Któregoś dnia, nie wiem już ile czasu temu to było, bo nie mam pojęcia, który dziś mamy dzień, przyszli do nas jacyś ludzie z wojska. Powiedzieli, że muszą wykonać jeszcze standardowe badania żołnierza przechodzącego w stan spoczynku, że czegoś im tam w papierach zabrakło. Nawet nie zwróciłem uwagi na dziwny fakt, że do czegoś takiego wysłano do mnie dwójkę ludzi, jakbym był jakimś admirałem... Nie pozbierałem się jeszcze wtedy na tyle, by jasno myśleć i nie byłem wystarczająco czujny... Potem w ścigaczu... jeden z nich wstrzyknął mi z zaskoczenia środek nasenny i obudziłem się już tutaj, w celi. Przesłuchiwali mnie, wypytywali o naszą ostatnią misję, wszystko to prowadził dr Milnoch.
Przerwał na moment. Być może coś usłyszał, a może po prostu potrzebował pozbierać myśli. Każde zdanie przychodziło mu z trudem, jakby dawno nie rozmawiał na spokojnie. Jakby dawno z kimś nie rozmawiał. Serith słyszał w jego głosie, jak bardzo jego przyjaciel jest zmęczony.
- Oni... torturowali mnie... Najróżniejszymi metodami. Są cierpliwi. Nie wiem, kto nimi kieruje, ale czegoś szukają, coś badają na mnie. Jestem dla nich jak obiekt eksperymentu. Jednego razu myśleli, że zemdlałem i zostawili uchylone drzwi, gdy wyszli się ze sobą skonsultować. Wtedy uciekłem. Gnałem przed siebie, aż zgubiłem ich w korytarzach stacji. Jest stara, w wiele z technicznych szybów się nie zapuszczają. Potem odkryłem ten korytarz, który ma nawet wejście na wyższe poziomy.
Ciałem Tallava wstrząsnęła kolejna torsja i jeszcze ostatki treści żołądkowych i żółć wydostały się z jego ust. Czuł kwaśny posmak w ustach. Drżącą ręką wytarł resztki ze swoich warg. Annor podpełzł jeszcze bliżej.
- Nie mam jak ci pomóc, musisz przeczekać, aż działanie narkotyku minie. Myslę, że podali ci psychotropy. Po nich zacząłbyś mieć zwidy, wariować i mieliby pretekst, by ciebie też zamknąć i wszystko zatuszować. Elayne powiedzieliby to, co mojej rodzinie, a gdyby nie dała spokoju, ja tez by podobnie załatwili. Ale... Wszyscy tu noszą imperialne mundury, ale czemu? Nie jesteśmy chyba w imperialnej placówce? Nasi by nam tego nie zrobili, prawda?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6606
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Poprzednia

Wróć do Światy Jądra